Felietony i artykuły autorskie

CZY DA SIĘ URATOWAĆ I ZMIENIĆ NASZ ŚWIAT? CZY WARTO PRÓBOWAĆ!?

Ratowanie i zmienianie świata czy samego siebie?

Nosz strach się bać! Świat się kończy, będzie III wojna światowa, nastanie apokalipsa, zostanie wprowadzone NWO, a na Ziemię i jej mieszkańców spadną tysiące nieszczęść.. Czy Ty też boisz się różnych zagrożeń, tych rzeczywistych, potencjalnych lub często całkowicie urojonych? Które zagrożenia są więc prawdziwe? Jak żyć w takim chylącym się ku upadkowi świecie?!

Ludzie są uzależnieni od martwienia się i od bania się. Taki nawyk, przeniesiony niczym klątwa pokoleniowa na nas przez tkwiących w głębokim PRLu rodziców. Jedni więc martwią się przyszłością, czy wystarczy do pierwszego. Inni natomiast mają zmartwienia iście apokaliptyczne.

Powiedz mi przed czym chciałbyś uratować świat, a…

-Będzie burza magnetyczna? Będzie przebiegunowanie? A co z wzrostem częstotliwości Schumana? Uderzy w nas asteroida, meteor lub kometa? Przecież blisko Ziemi przelatuje ich kilkanaście w ciągu miesiąca! Wiele asteroid odkrywamy dopiero w ostatniej chwili!

-Czy przyroda da sobie radę z zanieczyszczeniami? Czy zmiany klimatyczne doprowadzą do zagłady życia na Ziemi? Co z zanieczyszczeniami z Fukushimy, która od 2011 roku przez siedem lat non stop emituje skażenie radioaktywne do powietrza i oceanów? Co ze smogiem, CO2 i innymi takimi?

-Co z zatrutą żywnością?! Coca-Coli czy chipsów z glutaminianem chyba nikt nie pije i nie je. Ale przecież produkty takie jak mleko nie są już mlekiem, ale pół-syntetykiem po niszczącym procesie pasteryzacji! A co z toksycznym glutenem, konserwantami, syropem glukozowo-fruktozowym?! W pewnym momencie człowiek może przestać kupować cokolwiek w sklepie i spędzać po 10 godzin dziennie na przyrządzanie własnych dań i przetworów. Ale dobrze, co z zanieczyszczeniami z powietrza, wód i gleby, od których nie są wolne nawet rygorystycznie kontrolowane uprawy bio?

-Co z sytuacją polityczną w Polsce i na świecie? Czy stronnictwo reformatorskie w Polsce dalej będzie kontynuować dzieło reform, czy zostanie zastąpione tak jak w 2007 roku? Ale to nie wszystko. A może to wszystko jest ustawione?! Może wszystkie partie od lewa do prawa są sponsorowane przez finansjerę? Ale chwila, a co z tajnym, ale znanym w całym internecie planem NWO, który ma uczynić z nas wszystkich zaczipowanych niewolników? Mało tego, przecież tym wszystkim rządzą sami Illuminaci którzy działają na zlecenie samego Lucyfera! A to już nie są żarty!

Buu! Strach się bać! I jak tu zmieniać świat!

Najlepiej już teraz owińmy się w dywan i zacznijmy czołgać w stronę cmentarza! Pod koniec każdego z tych powyższych „strachliwych” etapów bliżej jest kaftana bezpieczeństwa, niż rzetelnego studiowania wiedzy czy dbania o swoje zdrowie. Wadą większości ludzi jest popadanie w skrajności i skłonność do przesady. Wielu ludzi wpada w ten „etap apokaliptyczny”, często związany ze zdrowiem, z geopolityką, skażeniem środowiska czy z NWO. Czasami to apokaliptyzowanie łączy się także z postawą, którą ja nazwałem „świetlistą paranoją”

Człowiek chorujący na tę przypadłość za wszelką cenę chce zachować pozory siebie jako nieskazitelnego „oświeconego”. Kończy się to tym, co ja nazywam „syndromem oświecenia od dupy strony”, bo prędzej czy później negatywne emocje czy negatywne myśli, tłumione przez taką osobę i spychane do podświadomości, eksplodują w wielkim boom. Im dłużej się coś w ten sposób tłumi i ukrywa, z tym większą siłą to wybucha. Agresja i złe emocje i tak znajdą swoje ujście, choćby taki „świetlisty” medytował po 6 godzin dziennie.

O „świetlistej paranoi” pisałem w tym artykule:
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age

Świat to wielki test inteligencji

Nie tędy droga. Przede wszystkim ten świat to ogromny, wielowymiarowy „test inteligencji”. Owszem, działają prawa i mechanizmy, np w psychologii, polityce czy duchowości. Ale ogromna większość ludzi dochodzi do pewnego etapu i zafiksowuje się aż do porzygu na jakimś aspekcie, uważając, że złapali Boga za nogi. Utykają i nie idą naprzód. Albo wpadają w „pętlę przechwytu” jakiegoś destrukcyjnego mechanizmu mającego im coś pokazać. Te mechanizmy dobrze opisał Jung i dalsi propagatorzy psychologii głębi. Ale Taki człowiek nie wyciąga z tego wniosków, tylko non stop tłucze ten mechanizm, powtarza go, i przez ciągłe obrywanie po głowie degeneruje się. Nie pójdzie na psychoterapię czy do psychiatry, choć jest na skraju szaleństwa, bo to mainstream. Lub inaczej: nie przeczyta o prawie przyciągania lub o synchronicznościach jungowskich, bo to głupoty.

Można mówić o paradoksalnej doskonałości systemu, który ma za pomocą tych mechanizmów i związanych z nimi gorzkich życiowych lekcji coś nam uświadamiać, zmuszać na do rozwoju, dawać przysłowiowego kopa w dupsko byśmy szli naprzód. Bo jak inaczej zmusić krnąbrny rodzaj ludzki do rozwoju? Przy tej konstrukcji podświadomości, ego i tak dalej, każda utopia, czyli raj na ziemi, byłaby istnym.. piekłem. Ludzie nie mieliby żadnej motywacji, by zmieniać cokolwiek. To ból jest srogim ojcem największych, najpiękniejszych i najbardziej wzniosłych osiągnięć. Więc można mówić o doskonałości tych mechanizmów systemowych. Kłopot polega na tym, że tak niewielu ludzi przechodzi przez cały proces. Tak niewielu ludzi zdaje ten globalny test inteligencji.

Zmiana (swojego) świata czyli zakwestionowanie mitu

Wielu ludzi nie jest w stanie zakwestionować wszystkiego, w co wierzą, bo jest to zbyt bolesne. Nie chodzi o samą wiarę religijną lub wiarę w jakąś ideę z prawicy lub lewicy. Z tego zrezygnować stosunkowo łatwo, choć sam pamiętam, jak dramatyczny i bolesny był to dla mnie proces. Sama wiara jak i jej upadek to coś więcej. To wiara w neoliberalny mit „American Dream”. Wiara w strukturę społeczną i w jej słuszność. Wiara w to, że nasze istnienie ma sens, że istnienie świata ma sens i cel. Wiara, że nasza praca wnosi coś do świata, że istniejemy „po coś”, a nie tylko po to, by harować jak wół by mieć ledwie na żarcie, piwo z Biedronki i rachunki. Wiara w to, że warto kochać płeć przeciwną, tak odmienną, i w ogóle że warto zaufać temu drugiemu człowiekowi i niejako odsłonić się przed nim. Wiara w to, że warto w takim świecie dać życie nowej istocie – swojemu dziecku.

Na powyższe „wierności” i ich zachwianie w posadach można odpowiedzieć w różny sposób. Każdy odpowie po swojemu. Najwyższą formą wiary jest wiara w to, że istnieje odpowiedź na najbardziej fundamentalne pytania ludzkości. Odpowiedź jednolita i zadowalająca, niczym odpowiedź skrojonego w garnitur za 10.000 zł polityka Nowoczesnej na wiecu wyborczym. Jaki jest sens mojego życia? Jaki jest sens istnienia (wszech)świata? Jaki jest zamysł i cel ewolucji, natury, Boga? Czy w ogóle taki zamysł i cel istnieje? I pytanie ostateczne, będące ukoronowaniem naszych nieraz wieloletnich poszukiwań. Czyli: Jak to naprawdę jest po śmierci?!

Nie ma odpowiedzi na to, jak uratować (swój) świat

A odpowiedzi nie ma. I nie będzie. Jest to całkowity, systemowy upadek tego, w co wierzyłeś, co było dla Ciebie całe życie cenne. To rozszarpanie Twojego „Ja” na strzępy. Wiesz już o tym jak rozpaczliwe i śmieszne są „mainstreamowe” doktryny, takie jak ideologie i religie. Ale wiesz już, że żadna alternatywna „ścieżka prawdy” też Ci nie da odpowiedzi. Żaden guru, żadna szkoła duchowa, żadna metoda. Tak naprawdę cały czas szukałeś odpowiedzi na to ostateczne pytanie, które było zakamuflowane pod tysiącami innych pytań. Jak to naprawdę jest po śmierci? A więc cały czas szukałeś.. śmierci.

A kiedy zaczniesz żyć, tak po prostu? Bez lęku o świat, na który tak naprawdę nie masz wpływu? Bez lęku o ludzi, którzy tak naprawdę sami decydują o sobie? Bez rozpaczliwego szukania odpowiedzi tam, gdzie odpowiedzi nie ma, i bez szukania sensu tam, gdzie on nie istnieje? Bez gniewu na los, bez gdybania co by było gdyby, bez tych całych „autostrad myślowych”, czyli intensywnego myślenia i filozofowania o wszystkim? Co jest na końcu tego procesu? Sprawdź sam, jeśli się odważysz. Zawsze byłem nieco narwanych propagatorem „wzrostu świadomości”. Jednak tutaj zachowuję daleko idący sceptycyzm.

Wielu bym wręcz odradzał zapuszczenie się w te rejony. To może boleć. A konsekwencje tego procesu są nieodwracalne. Albo będą pozytywne, albo negatywne. Nie chciałbym być tym, który odebrał bliskiej osobie wszystko to, w co wierzyła i co dawało jej siłę. Nawet jeśli to były tylko złudzenia. Piękne, ale złudzenia. Bo nie byłbym pewien, czy po rozpadzie swojego „Ja” będzie umiała złożyć je od nowa. Ostatecznie, jak już mówiłem, mamy do czynienia z jednym wielkim „globalnym testem inteligencji”. A niektórzy mówią, że to po prostu jeden wielki „kosmiczny żart”. Cóż.. Mi pasują obie te nazwy. 😉 Bo żart żartem, ale czasami boli naprawdę.

W poniższym wystąpieniu legendarny George Carlin mówi, żeby zająć się przede wszystkim sobą:

Cytat: „Świat jest teraz pełen ludzi, którzy całymi dniami martwią się o wszystko! Martwią się o herbicydy, pestycydy, dodatki do żywności, substancje rakotwórcze. Przejmują się radonem, azbestem i ratowaniem zagrożonych gatunków… Powiem wam coś o gatunkach zagrożonych wyginięciem… Ratowanie zagrożonych gatunków to kolejna, samolubna próba kontrolowania Natury przez ludzi! Ingerowanie w Naturę od początku powodowało same kłopoty! Nikt jeszcze nie pojął? Ponad 90% wszystkich gatunków, które kiedykolwiek żyły na Ziemi już wyginęło! Nie zabiliśmy wszystkich. Po prostu zniknęły. Tak działa Natura!

Aktualnie wymierają w tempie 25 dziennie, niezależnie od naszych działań. Co byśmy nie robili, 25 gatunków które żyją dziś, jutro będzie wymarłe. Pozwólmy im odejść z godnością! Zostawmy Naturę w spokoju. Nie wystarczy tego co już zepsuliśmy? Mam dość Dnia Ziemi i przemądrzałych ekoterrorystów, którzy twierdzą, że jedyne zło w tym kraju polega na zbyt małej ilości stojaków na rowery… Chcą więcej miejsca dla swoich Volvo. Poza tym ekolodzy mają w dupie planetę! Wiecie o co im naprawdę chodzi? O mieszkanie w ładnym, czystym miejscu. Ich własne środowisko. Martwi ich, że któregoś dnia może im być niewygodnie.” Autor: George Carlin

„Chcemy ratować planetę, a nie wiemy nawet tego, jak mamy zadbać o siebie samych”

To oczywiste. Narzekamy na system zapominając, że jest on naszą zbiorową kreacją i zapewnia nam przetrwanie. Ale rozumiem tych, którzy są zrozpaczeni i narzekają. System będzie ewoluował razem z rosnącą świadomością społeczeństwa, przez dziesięciolecia, stulecia, millenia. Co możemy ja czy Ty? Możemy zająć się sobą. Ratowaniem siebie, zmienianiem siebie i własną „ewolucją”.

Jednak bardzo doceniam postawę walki z systemem, czyli postawę antysystemową. Ona także zmienia ten świat. Cóż by było, gdyby tych wszystkich strasznych teorii, i tej walki wszystkich ze wszystkimi (idee, religie) nie było?! Tylko tak można uwrażliwić masy na wyzysk, biedę i krzywdę zadawaną innym istotom.

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

Reklamy

16 odpowiedzi »

  1. nalezt zaczac od samego siebie:)przeszlosci nie ma, przyszlosc jeszcze nie nadeszla, jest tu I teraz:)powinnismy myslec globalnie a dzialac lokalnie:)

  2. KEFIR JESTES [EDYTOWANO, ADMIN, WYLUZUJ, MORDECZKO xD ]- a to dlatego ze piszesz ladne teksty i wklejasz ladne zdjecia a jedyne wyjscie wg ciebie na bunt i rozwoj to BRAK POTOMSTWA. Czy cos sie zmienilo w filozifiji

    Przestan sie blaznic.

    • @as – Nie popieram już radykalnego antynatalizmu, czyli nie popieram już radykalnej niechęci do rodzicielstwa. Zależy mi na tym by nasz kraj, Polska, był silny. W tym artykule przedstawiłem swoje własne rozterki odnośnie upadku społecznej iluzji. Także bez spiny, mordko. Mam prawo się zmieniać, tak jak i Ty. 😉

      • Kiedyś przyszło mi na myśl że odpowiedź na moje pytanie po co istnieje wszechświat Bóg i o sens ich istnienia, odpowiedź na to pytanie mogla by mnie przerazić.

  3. Wybaczcie mi moje ewentualne błędy, ale ostatnio wielu ludzi silnie kreuje i wersje realności szybko się zmieniają. Chociaż jak polski Niemiec dobrze mówię po polsku, to już polska pisownia stwarza mi liczne, dotkliwe problemy.

    To wszystko razem wzięte powoduje zanik słów, a nawet fragmentów zdań, a nawet całych zdań. Pozdro E. N.

  4. Witam;Czy świat ratować? Ja nie zamierzam. Zostawiam to zadanie młodszym. Ja ratuję siebie, i psy ( chodzi o takie na czterech łapach ). Tylko one zasługują na moją uwagę. A reszta niech sobie radzi sama. Naważyli piwa niech je wypiją. Ja jestem nie pijący. Trzecia jest o krok od nas. To jest suchy fakt. Czy się jej bać? Można, ale co to da? Chyba niewiele. Można się trochę do tego przygotować. A resztę to jest ,tylko przeznaczenie. Wierzący mogą się modlić, ja wiem że to nic nie pomoże. Bo tego po prostu nie ma. Przebiegunowanie będzie,na pewno. Kiedy? Różnie to wyliczają. Jak przyjdzie to będzie. To się dzieje już od dłuższego czasu. Kiedy nastąpi apogeum?
    Jak nastąpi. To będzie. Dobrze jest wiedzieć jak się wtedy zachować. Co ograniczyć ,czego unikać. Jakieś szanse na przeżycie są, to zależy tylko od nas co będziemy robili,jak będziemy się zachowywać. Asteroidy,bujda,Fukushima jest groźna dla Japończyków. CO2 -totalna bajka, Jedzenie to jest prawdziwy problem ,
    jest totalnie -ZATRUTE- .Wszystkie jedzenie jest zatrute,woda także. Pozostaje własna studnia. Oraz ograniczony asortyment jedzenia,w którym jest mniej chemii.
    Zresztą ograniczenie ilości jedzenia tylko nam wyjdzie na zdrowie. Są jeszcze produkty które zawierają małe ilości chemii. Żyto,kasza,rośliny w lesie, własna szklarnia. Bio- to jest tylko fantazja,która służy do nabijania kasy. Żadnych nie ma tam gwarancji. Zaczipować starać się nie pozwolić. Można dać dyla na wschód,tam jest bezpiecznie. Oświecenie istnieje naprawdę. Tylko to nie jest takie jak nam serwują w internecie. Chyba kiedyś pisałem na ten temat. Pod tym słowem kryje się wiele pojęć. Trzeba je rozgraniczyć i zrozumieć. Trzeba to zrobić samemu. Wibracje,
    serce,itp. Owszem istnieje ,ale w innych kategoriach oświecenia. Rozmawiamy o oświeceniu, aby przetrwać ten kataklizm. To są dwie różne sprawy. Nie mylić. Ich ze sobą. Inteligencja,to jest umiejętność posługiwania się nabytą wiedzą . Nie mylić z nauką. TO dwie przeciwstawne sprawy. Psychologia, polityka, duchowość, Nic nie mają tutaj, do zastosowania. Czysta fantazja. Jung,i inni autorzy ,można ze spokojem odłożyć na półkę, tutaj nic nie mają do gadania. Świat akademicki ,umrze najszybciej,jest nie poradny jak nowo narodzone dziecko. To są zbędne dywagacje o wyższości czegoś tam ,nad czymś innym. Psychoterapia to jest choroba dla bogaczy;
    nie ma takiej choroby,jest całkowicie wymyślona przez człowieka dla drugiego człowieka.- SYSTEM- został stworzony dla ludzi którzy potrzebują zarządzającego,
    tą role do tej pory spełniał kościół. Niema -RAJU- nie ma – PIEKŁA-. To wymysł ,
    zgadnijcie kogo? Wierzenie i wiara,to są bajki. Twoim oparciem jest twoja rodzina, żona, dzieci, tak jak ich wychowasz takie zbierzesz owoce. Boga nie ma. Został stworzony bo był komuś potrzebny. Śmierć jest zamknięciem etapu twojego życia. Tak jak przejście do następnej klasy w szkole. Zdajesz -przechodzisz. Nie zdajesz wracasz do tej samej klasy, na drugie twoje życie. Świat nie jest twój; ty tylko z niego korzystasz, w ty swoim życiu. Guru nie da tobie odpowiedzi, ty musisz sam znaleźć odpowiedź. Śmierci fizycznie nie ma, ty istniejesz cały czas. Ty w tym okresie musisz przejść na wyższy poziom, to wszystko. My nie ma my się zapuszczać gdzie kol-wiek , my mamy zdobyć wiedzę i przejść na wyższy poziom , proste?
    Niema globalnego testu na inteligencję. Jest tylko wiedza która nas otacza, i ją musimy posiąść. To wszystko. GEORGE CARLIN- ma rację trzeba się zająć sobą.
    Tylko sobą i swoją rodziną jeśli nie jest za późno. Na ziemi wiele zginęło,i jeszcze wiele zginie. Największym pasożytem jest człowiek. Podstawowe nie zabijaj. Zacznij to stosować od siebie,od swojego podwórka. Jeśli inni też tak postąpią to będzie dobrze dla pozostałej reszty. Niema co narzekać ,ewoluujmy sami i nasza rodzina. To podstawa,a inni zrobią to co uważają za słuszne. Najwyżej znowu tu wrócą i będą przeżywać to jeszcze raz. Nie można tego zrobić inaczej. Ty jesteś jedyny ,ty jesteś najważniejszy, nie oglądaj się na kolegów ,zostaw ich samych ze sobą , przejdź do następnej klasy.

  5. Dlaczego ludzie chcą ratować świat? Kontrolować przyrodę?
    A dlaczego chcą kontrolować wszystko? Otoczenie, sąsiadów?

    Bo czują się ofiarami świata i uważają, że gdy zmienią coś w świecie, uzyskają stan który da im szczęście.

    KŁAMSTWO

    W każdym z nas jest Źródło szczęścia.

    Gdy Źródło zostaje odmulone, mówimy o oświeceniu ale nie ono jest celem a niezmącona łączność z własny Źródłem.
    Wtedy jasnym się staje, że problemem nie było to na co patrzę (potrzeba kontroli, zmiany, ratowania świata znika) lecz to jak na to patrzę.

    A i człowiek połączony ze Źródłem traci swoje szaleństwo, które na zasadzie prawa przyciągania, które z kolei jest częścią jedynego prawa Miłości-Jedności, trzymało go w szalonym świecie. Teraz nie może przebywać w szalonym świecie i odchodzi z tąd więcej nie wracając.

    Dlatego jest sens w zmianie w sobie a nie świata, lecz drogi jakie zna ten świat prowadzą na manowce bo od tego są.

    Szalone ego nigdy nie wskaże właściwego kierunku, bo jest ono tym co powstało na skutek zerwanego połączenia ze Źródłem.
    Odnowione połączeniem jest dla ego śmiercią i samo nie wskaże drogi na szubienicę. Nie wyrzuci siebie z domu.
    Nawet nie wie jak to zrobić ale opierać się będzie na bank. Lawirować i dawać wskazówki takie które mają zwieść a najlepiej doprowadzić to stwierdzenia że oświecenie to fikcja.

    Ego pragnie oświecenia nie dla Ciebie ale siebie, bo pragnie przejąć moc Boga co mu się nigdy nie uda.
    Przebudzenie wiąże się nie z oświeconym ego, lecz utratą ego jako małego ja, nazywane śmiercią za życia i ponownymi narodzinami jako nowy-stary JA który jest oczyszczony i połączony ze swą mądrością w Źródle.

    To nie jest próba udoskonalenia szaleństwa a tym są drogi rozwoju.

    Zbawienie wiąże się z rozpoznaniem szaleństwa ego i porzuceniem go jako pana na rzecz utraconej na zawsze niezmiennej i doskonałej Jaźni współdzielonej z Bogiem.

    Ta droga pojawia się sama gdy człowiek staje się gotowy. Pojawia się nauczyciel, przewodnik a życiowe doświadczenia stają się lekcją pomagającą w wydostaniu się z piekła.

    Zanim wstąpi się na tą drogę, najpierw rośnie ego, buduje swoją wierzę babel, chce sięgnąć do nieba. Nie uda mu się. Wieża runie lecz to nie koniec świata. Jest to potrzebne by w końcu człowiek poddał w wątpliwość mądrość tego świata, własną mądrość. Bez promyczka zwątpienia we własne siły i mądrość nie może wejść na drogę do Domu. Musi upaść lecz to nie on upada a ego i jego pycha.
    To początek wewnętrznej walki, Armagedon, który zakończy się zwycięstwem Światła nad ciemnością ego. Tak na powrót człowiek staje się mistrzem który pokonał samego siebie.

    Goł Jarek goł 😊
    Będę ci kibicował

    Przyjaciel

  6. Jest tak , jak napisałeś Ty i część komentatorów. Nikogo nie da się uratować wbrew jego woli. Dlatego najpierw trzeba uratować siebie, później pomóc tym, którzy są na to gotowi. Nic na siłę. Mam nadzieję, że ten proces ratowania będzie przebiegał coraz szybciej i obejmował coraz więcej ludzi. Myślę, że to najlepszy (jeśli nie jedyny) sposób na uratowanie świata.

    • Dokładnie tak, „gdy uczeń jest gotowy,pojawia się nauczyciel” – nieważne pod jaką postacią,
      Nie można uratować drugiej osoby, kiedy samemu się kuleje i miota w tych wszystkich duchowych doktrynach. Najpierw ja sam a potem nakierowuje innych ale nie bez ich chęci.

      • @Matylda – Czasami ten nauczyciel jest najzwyklejszym człowiekiem. Czasami jest to paniczny strach o własne życie, jak to było u mnie w marcu tego roku. Czasami jest to moment gdy bliska osoba umiera. I tak dalej. Te lekcje często się powtarzają, od narodzin do śmierci.

        • Zgadzam się, dlatego napisałam,że nieważne pod jaką postacią. Przerabiałam bardzo podobnie to co Ty…A czy „lekcję” zauważymy to już inna sprawa:)

      • @Matylda
        A w życiu często jest tak, że ktoś z problemami stara się pomóc innej osobie w wyjściu z podobnych. To prawie tak, jakby osoba, która nie umie pływać, ratowała tonącego, który w dodatku się uparł, że i tak się utopi. 😉

  7. Cóż za zbieg okoliczności! Kiedy to UE chyli się ku upadkowi ja jakimś dziwnym trafem coraz bardziej przekonuję się do tego tworu. Naprawdę, kiedyś lubiłem posłuchać o wszystkim co miało tylko znamiona „spiskowości”. Dziś już za tym aż tak bardzo nie przepadam. Widocznie muszę odrobić lekcję z racjonalizmu, którym dotąd pogardzałem. Obym nie popadł w kolejną skrajność…

  8. niektórym brakuje wytrwałości a niektórym nie
    te wnioski które wyciąga Jarek niektórzy wyciągnęli dawno temu
    a niektórzy ich nie rozumieją i nie zrozumieją nigdy
    człowiek nie rozumie czego nie rozumie
    a ludzie nie są tacy sami
    wszyscy jesteśmy na różnych stopniach tej samej piramidy i zawsze ten kto ma wyższą perspektywę ogarnia tych poniżej
    to jest kwestia umiejętności obserwacji i otwartości na informację
    mózg to tylko narząd jak ręka czy noga
    fajnie że Jarek ewoluuje
    ja obserwuję ten blog od dawna, bo różne ciekawe układy myślowe są tu poruszane, ale dopiero ostatnio Jarek wytrzeźwiał 🙂
    osobiście czekam aż przejdzie te osobiste bzdety i dylematy i wejdzie na wyższy obiektywizm 🙂
    ale widzę że dojrzewa, co raz mniej w nim bredni religijnych
    cóż, ta pustka, to dno w którym nic nie ma, gdzie nie ma pytań i odpowiedzi to tak naprawdę, moim zdaniem, chwila, w której pozbywamy się matrixowego oprogramowania
    w związku z tym wydaje mi się, że to jest właśnie skała, o której mówi się w dziełach wybranych Chrystusa np. 🙂
    to punkt zerowy, dopiero jak się go osiągnie idzie budować jakiś tam bardziej …. realny? obraz rzeczywistości
    no ale fakt, jest w tym kupa strachu i idzie sfiksować jak nie ma nic
    no ale czyż nie fajnie zaczyna się z czystym kontem?
    to zależy od tego jak jesteś uwiązany do Matrixu
    a to określa twoja „inwestycja” – jeśli dużo zainwestowałeś siebie w Matrix to ciężko ci wyjść
    jeśli natomiast czujesz, że jest odwrotnie, że to Matrix cię rzeźbi, to w tedy chyba łatwiej
    i tu się opieramy o zasadę- że im bardziej żalu i bólu w sobie wygenerujemy, tym wiecej jesteśmy w stanie osiągnąć
    ot takie zwierzątko prymitywne jesteśmy 🙂
    pozdrawiam 🙂

  9. Jareczku zaraz ci cos zapodam od siebie, zjem obiadek, zapale, doczytam do konca… i masz
    ,,No joke, no stress.,,
    Tamten cytacik byl osobisty, strzalka.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.