Felietony i artykuły autorskie

CZY TWOJA WIEDZA CZYNI CIĘ MĄDRYM ALE POZBAWIA CZEGOŚ BARDZO CENNEGO?

Wiedza, także ta duchowa, daje wolność i unieszczęśliwia?

Chęć poznania prawdy i poszukiwanie odpowiedzi na odwieczne pytania, jest jak zdzieranie warstw cebuli. Myślałeś, że jedną warstwę już całkowicie zdarłeś i jesteś już blisko wnętrza, a tam jest następna. To odziera ze złudzeń, także tych pięknych i koniecznych. Koniecznych, bo z nich składa się nasza ludzka esencja.. Czasami myślę: „nie wiem czy było warto” lub myślę: „wolałbym cofnąć czas i pewnych rzeczy nie wiedzieć.” Teraz już nie muszę szukać odpowiedzi i prawy, bo żadna ziemska doktryna (polityczna, religijna czy duchowa) nie da pełnej odpowiedzi.

Marzymy o kosmosach, innych, ponoć lepszych planetach. Marzymy o jakimś przebudzeniu czy oświeceniu, które tak naprawdę nie istnieją, a są kolejną pułapką ego. Marzymy o jakichś super mocach, uwolnieniu od wszelkich problemów, bo chcemy by było nam dobrze jak pączki w maśle. By było fajnie, lekko i przyjemnie dla ego. Ja sam wiele razy wpadałem w ten błąd, teraz czasami też mi się to zdarza.. A więc „odlatujemy w kosmos”, ale czy umiemy żyć tu na Ziemi? Czy szanujemy nasze środowisko naturalne, czy działamy na rzecz pozytywnych zmian społecznych, politycznych i gospodarczych?

Wejście w duchowość to inaczej wejście do wilsonowskiej „Niebezpiecznej Kapliczki”. Szybciej można zwariować, niż uduchowić się. Nawet nie chodzi mi o polskich „internetowych guru duchowych”, którzy na filmikach, publicznie, zakładają folię aluminiową lub inne gówno na głowę, by chronić się przed rzekomymi „atakami reptilian”. Chodzi o to, że to taki „duchowy test inteligencji”, a ta wiedza i kolejne ciemne zakamarki i ślepe uliczki mogą doprowadzić człowieka choćby do depresji. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci kilka wniosków i koncepcji, które są bardzo niepopularne w środowiskach rozwoju osobistego czy duchowego. Być może dlatego, że.. Albo lepiej nie. Czy odważysz się z nimi zapoznać? Artykuł który czytasz jest luźną kontynuacją wniosków z poniższych, ciekawych artykułów – zapraszam:

Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Czy życie po śmierci istnieje? A jeśli tak, to jakie?

Każda religia wyobraża sobie jakoś życie pozagrobowe, czyli stara się odpowiedzieć na odwieczne pytanie bez odpowiedzi, które brzmi: czy życie po śmierci istnieje. Monoteizmy mówią o karze za grzechy (piekło) lub nagrodzie za dobre uczynki (raj). Hinduizm, buddyzm i new age mówią o reinkarnacji i karmie. Masoni z organizacji Różokrzyżowców mówią o złowrogich archontach i opuszczeniu ziemskiego matrixa. Każda religia coś tam proponuje, coś chce wyjaśniać. Wiara w „świętą materię” (racjonalizm, ateizm, materializm) też opiera się o wiarę i o brak dowodu (bo z tej drugiej strony nikt nie wrócił). Różni ludzie o różnych doświadczeniach życiowych, różnych zdolnościach i różnym IQ wybierają sobie „wersję prawdy” która im odpowiada. Lub częściej – taką, którą im narzucono (rodzina, szkoła) lub taką która jest powszechna w danym społeczeństwie.

Ale wyobraź sobie taką sytuację.. Umierasz w którymś momencie swojego życia. W następnym życiu rodzisz się w dokładnie tym samym roku, w dokładnie tym samym ciele, w tej samej rodzinie, w tych samych okolicznościach, co w poprzednim życiu. Powtarzasz życie na nowo. No, prawie na nowo. Bo po śmierci Twoje dotychczasowe osiągnięcia i błędy są oceniane. I w następnym życiu trochę się zmienia. Może 1%, może 10% szczegółów jest inne, zależy. Jeśli urodziłeś się dla przykładu w 1985 roku jak ja, to w przyszłym życiu może nie być Twojej ciotki, a w miejscu szkoły, w której w poprzednim życiu czułeś się bardzo źle, może być np kino. Może się zmienić jeszcze więcej, i okazać, że w Polsce w 1981 roku nie było stanu wojennego.

Nie było tego koszmaru, tej zbiorowej traumy. Nie było morderstw politycznych, aresztowań, exodusu miliona ludzi i zapaści gospodarczej kraju. A wręcz przeciwnie – Blok Wschodni, zamiast upadać z hukiem, zaczął stopniowo „ewoluować”, usprawniać swoje gospodarki i respektować prawa człowieka. Swoimi wyborami które dokonasz przez całe nowe-stare życie, możesz je ulepszyć. Choć jest to życie w bardzo podobnej scenerii, gdzie zmienia się niewiele (1% – 10%) to wciąż masz teoretycznie nieskończoną ilość możliwości. Możesz być ignorantem, karierowiczem, lemingiem, przestępcą, skorumpowanym politykiem, zwykłym szarakiem, ale możesz także osiągnąć jeszcze więcej niż w starym życiu. Możesz wejść na drogę duchowego rozwoju, przejść zwycięsko liczne pułapki na tej drodze i możesz w końcu znaleźć to mityczne wyjście z Samsary, niczym w filmie SF „Cube”.

Ale chwila.. A może wcale nie trzeba tego wyjścia szukać? Możesz zmienić to nowe-stare życie o 1% lub mniej, a może być też zmienione i o 50% i więcej. Jeśli wybierzesz drogę wyjątkowo złą, to wtedy też zmieniasz życie, ale np o minus 40%. Od tego, na ile na lepsze zmienisz swoje życie zależy, co będzie dalej. Czy się uwolnisz, lub czy znowu, kolejny już raz, powtórzysz to samo życie, w tej samej epoce i tej samej rodzinie, tylko w jeszcze innym, jeszcze bardziej zmodyfikowanym wariancie. Wtedy ziemski matrix nie jest już teseraktem (hipersześcianem), znanym z filmu The Cube, ale czymś miliardy razy bardziej skomplikowanym. Czymś wprost nie do wyobrażenia. Prawda, że szokująca ta teoria?

Czy UFO (życie pozaziemskie na innych planetach) istnieje?

W XX wieku naukowcy, a wraz z nimi reszta ludzkości, zaczęła sobie zadawać pytanie, czy jesteśmy sami we wszechświecie. Czy istnieje gdzieś indziej inteligentne życie? Czy Ziemia to jedyna rozumna cywilizacja? A jeśli istnieją, to jak się z nimi skontaktować? I najważniejsze: jakie mają wobec nas zamiary?! Masowa histeria na temat UFO zaczęła się krótko po II Wojnie Światowej. Bardzo ciekawym zjawiskiem, z pogranicza jungowskiej psychologii głębi jest to, że histeria nt. UFO rozpoczęła się dokładnie w momencie, gdy wielkie objawienia maryjne się zakończyły. Jeszcze ciekawsze jest to, że obserwacje UFO i objawienia maryjne mają bardzo wiele wizualnych i „sensorycznych” cech wspólnych.

Temat UFO przeniknął do świata nauki. Oficjalnie nauka ośmiesza new age’ową fascynację UFO (reptilianie, galaktyczna federacja światła i inne bzdury), ale naukowcy są wbrew pozorom bardzo otwarci na ewentualność istnienia pozaziemskich cywilizacji. Z kolei zachodni ezoteryczny fast-food, zwany new age, ma wręcz psychotyczną fiksację na punkcie UFO. Jedne rasy z kosmosu (reptilianie, szaraki) mają nas zniewalać, niszczyć, eksperymentować na nas. Inne rasy (Kasjopejanie, Plejadianie) mają nam pomagać. Postało mnóstwo filmów SF czy paradokumentów o UFO, paleoastronautyce (rzekomych starożytnych astronautach) i tym podobnych.

Ale wyobraź sobie coś takiego.. Niezmierzona głębia kosmosu. 92 biliony lat świetlnych kosmosu, które znaliśmy już w 2012 roku. Czy są tam inne, żyjące istoty oprócz tych na Ziemi? Nie, ani jednej. Zimna, niezamieszkała, martwa, olbrzymia otchłań wszechświata. Planety nawet tysiąc razy większe od Ziemi. Pokryte miliardami kilometrów kwadratowych zaśnieżonych skał. Bez nawet jednej roślinki. Lub planety z falami morskimi wielkości pięciu kilometrów. Tudzież planety na której istnieje kilkadziesiąt tysięcy aktywnych wulkanów. Na istnienie obcych cywilizacji do dziś nie ma realnych i niepodważalnych dowodów. Nie wylądowali przed gmachem ONZ i nie przedstawili się całej ludzkości. Wielka, ogromna pustka. jesteśmy tylko my, nie wiadomo skąd, nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo w jakim celu.

O fenomenie cywilizacji pozaziemskich (UFO) i braku dowodów na ich istnienie, pisałem w poniższych artykułach – zapraszam!
Czy UFO istnieje? A może padliśmy ofiarą zbiorowej psychozy?! (27.12.2018)
Czy UFO to złudzenie umysłu czy coś bardziej szokującego?! (16.12.2017)

Czy karma wraca? Jak wypalić negatywną karmę?

Karma to inaczej bilans dobra i zła, jakie popełniliśmy w życiu. Dobro ma być nagradzane, a zło karane. Interpretacja doktryny karmy, która jest mi bliska, jest inna niż te podawane w hinduizmie, buddyzmie i new age. Karma wg nowszego i przede wszystkim bardziej racjonalnego podejścia, to stan naszych emocji i psychiki. A te często są determinowane przez to, co dostaliśmy w spadku rodzinnym (tzw. „karma rodowa” lub też „klątwa rodowa”).

Wypalenie negatywnej karmy nie polega na wiecznym pokutowaniu i wiecznym cierpieniu za grzechy z poprzednich żyć. Co do których to żyć nie ma nawet pewności, czy były. Bo nikt nie ma takiej pewności, nawet jeśli ogłosi się „guru duchowym” i owinie cały swój durny łeb folią aluminiową. Wypalenie negatywnej karmy nie polega również na czekaniu, bierności czy na tkwieniu w toksycznej relacji. Bo przecież niby „karma się musi wypalić”. Nie, to daje skutek odwrotny do zamierzonego – jeszcze bardziej grzęźniemy w negatywnej karmie.

Negatywna karma domaga się uświadomienia sobie podświadomego wzorca za nią stojącego i jego przepracowania (np na psychoterapii). Wypalanie negatywnej karmy to czyny, a nie czekanie, aż wypali się sama. Aby tej negatywnej karmy było mniej, warto uświadomić sobie swoje silne i słabe strony. Warto pokonać mentalność biedoty („prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba). Warto pokonać mentalność niewolnika („pokorne cielę dwie matki ssie”, „bądź posłuszny, myśl jak wszyscy, nie kwestionuj i nie wychylaj się”). Wypalenie negatywnej karmy to też wybaczenie tym, którzy nas skrzywdzili, lub prośba o wybaczenie i zadośćuczynienie tym, których skrzywdziliśmy. Poczucie winy podświadomie przyciąga karę.

Opisywałem to w poniższym felietonie:
Duchowość i prawo karmy: kiedy ono naprawdę działa i jak się uwolnić?

Czy wegetarianizm jest bardziej duchowy?

Coraz większą popularnością cieszą się diety takie jak wegetarianizm i weganizm. O ile w latach 90-tych nieliczni wegetarianie i „ekstremalnie nieliczni” weganie argumentowali głównie „zdrowotnie”, o tyle dziś dominują inne argumenty. Głównym argumentem wegan jest fatalne traktowanie zwierząt w miejscach hodowli i w rzeźniach. Te miejsca są to istne „obozy koncentracyjne”, w których istoty słabsze od nas bardzo cierpią. Nie twierdzę, że tak nie jest. Tematyka ta mi jest znana, bo lata temu wojowałem z fanatycznymi weganami w internecie, irytując ich i rozpalając do czerwoności.

Ale gdy człowiek przestaje jeść mięso, to wtedy zaczyna się cała kaskada problemów. Nie chodzi wcale o legendarne żelazo i legendarną witaminę B12, bo je można bardzo łatwo uzupełnić. Trzeba znać tylko najlepiej przyswajalne ich formy. Żelazo – ferrytyna, Witamina B12 – hydroxy-kobalamina w dawce 1000 mcg dziennie. Ulega zaburzeniu cykl ornitynowy. Czyli spada poziom moczniku, amoniaku i kwasu moczowego, bo one powstają głównie z mięsa. Są one antyoksydantami, i u ludzi w wyniku tego, że podczas epoki lodowcowej zainteresowali się mięsem, przejęły rolę witaminy C, której nasze organizmy już nie produkują. Bez mięsa jest zaburzone środowisko w śluzówce żołądka, które powinno być bardzo kwaśne, a robi się zasadowe. W wyniku tego zaburzeniu ulega najważniejszy proces – trawienie.

No i sam mistrz przecież o tym pisał:

Cytat: „Kiedy zjadam hamburgera lub inny kawałek nieżywego zwierzęcia, to czuję się jakoś tak mistycznie i podniośle. Prawie że medytacyjnie. Oto bowiem odwieczne koło życia, cud Samsary, ujawniło mi się w pełni swej istoty. Zjadasz lub jesteś zjadany. Przyroda w swej niewysłowionej mądrości raczej nie pozostawia Ci zbytniego wyboru. Pojedynek matki natury stary jak świat, z którego ja wyszedłem zwycięsko, bo zjadając. Ostatecznie wszyscy jesteśmy połączeni, w wielkim kręgu życia.”
~
Paul Mc Osho, „Myśli Niepublikowane”

Ten powyższy cytat to oczywiście żart. Jednak patrząc od strony gnostycznej, od strony praw rządzących światem, to weganizm i wegetarianizm to „diety ofiar”. W przyrodzie jest symboliczny, wręcz archetypowy podział na dwa „obozy”: drapieżniki (mięsożercy) i ofiary (wegetarianie). Drapieżnicy jedzą mięso, są zwinne, piękne, inteligentniejsze od roślinożerców. Żyją same lub w małych watahach (indywidualiści). Ofiary jedzą rośliny, są mało zwinne, grube, brzydkie, mają mniejszą inteligencję niż drapieżnicy. Żyją w wielkich społeczeństwach, ups, przepraszam, w wielkich stadach. W symbolice mięsożerstwo kojarzone jest także z: męskością (feminizm chce, by jej nie było w ogóle), z prawicą (jest zakazana przez lewicową, orwellowską policję myśli), z siłą i z agresją. Czyli z cechami, które pozwalają człowiekowi symbolicznie „przeżyć w dżungli”, jaką jest ten świat.

Wegetarianizm i weganizm i jego (nie)duchowe oblicze opisywałem tutaj:
Czy wegetarianizm jest bardziej duchowy? To nie jest takie proste..

Natura dba o całość życia na Ziemi, zaś o pojedyncze jednostki już mniej

System zarządzający naszą Ziemią. Nazywany jest bardzo różnymi nazwami. Matka Natura, Matrix, System, Bóg, Jahve, Demiurg, Nieświadomość Zbiorowa, Globalna Świadomość i tak dalej. Często jest określany jako niesprawiedliwy a wręcz okrutny. Ma on promować tych „złych”, którzy mają siłę przetrwania i prą do celu po trupach, i marginalizować tych dobrych. Nigdy nie poznamy odpowiedzi na jedną z odwiecznych zagadek ludzkości. Ta zagadka brzmi: dlaczego „pierwiastek zła” przyciąga władzę, pieniądze, kobiety, witalność, zdrowie, dobry wygląd, siłę, ekstrawertyzm i tak dalej. A „pierwiastek dobra” często odwrotnie, będąc pozbawionym siły. Dlaczego „pierwiastek zła” jest silniejszy niż „pierwiastek dobra”? Wg tych, którzy udoskonalili teorię Junga, zło bierze się z „nieświadomości zbiorowej”, zaś dobro to inaczej „świadomość zbiorowa”. Sfery nieświadome wciąż są na świecie większe, niż te świadome, stąd jest więcej zła i ma ono większą siłę. Jednak cały nasz rozwój naukowy, duchowy, społeczny, cywilizacyjny, jednym słowem: cała ewolucja rodzaju ludzkiego, to ciągłe poszerzanie sfery świadomości.

Warto też wyrobić sobie tzw. „perspektywę globalną” na to, co nazywamy systemem, przeciwko któremu się buntujemy, choć tak naprawdę to dzięki niemu żyjemy. Natura dba o całość systemu jak i homeostazy (równowagi) jego poszczególnych składowych. U zwierząt liczy się ewolucja genetyczna. A więc słabe geny (osobniki omega) są gnębione w stadzie, nie są dopuszczane do rozrodu, szybciej umierają. Przekazywane są silne geny (osobniki alfa). Z kolei geny pośrednie (osobniki beta) również nie są dopuszczane do rozrodu. Muszą dbać o dzieci osobników alfa. Ale „bety” nie są tak gnębione, jak „omegi”. Mają też większy szacunek stada i więcej pożywienia.

Ta strategia funkcjonuje zarówno w stadach wilków, a po po erze emancypacji u kobiet (bo u mężczyzn emancypacja się dopiero zaczyna) funkcjonuje także w społecznościach Europy i Ameryki. Samce alfa mają seks i uwielbienie kobiet, zaś gdy kobieta zaczyna się starzeć (wiek 25, 27, 30, czasami 35 lat) to szuka samca beta do stabilnego i nudnego jak flaki z olejem związku. I często do wychowywania dzieci, które wcześniej spłodziła z samcem alfa. Pójdźmy dalej w naszych rozważaniach: u ludzi mechanizm standardowej ewolucji genetycznej się załamał. Po pierwsze mamy być czymś więcej niż zwierzęta, a po drugie u nas mechanizm „alfa-beta-omega” jest często destrukcyjny dla społeczności, rodzin, grup, firm, państw i tak dalej.

W końcu my dysponujemy bronią atomową zdolną zgładzić życie na Ziemi, a jedyna broń jaką posiada samiec alfa w stadzie małp to kamień. Jednak te mechanizmy genetyczne nadal mają zastosowanie u ludzi. Trwa coś w rodzaju „sita genetycznego”. Skażenie przyrody, toksyczne środowisko miejskie, szkodliwe żarcie i farmaceutyki i różne inne czynniki sprawiają że ma miejsce hekatomba chorób cywilizacyjnych. Przetrwają silne geny, wykształci się nowa, postindustrialna grupa krwi – grupa C. Nowe pokolenia będą mogły jeść kilogram aspartamu i dwa kilogramy glutaminianu sodu dziennie i nic im się nie stanie.

Temat „sita genetycznego” poruszałem w poniższym artykule:
Życie w mieście szkodzi! Niszczy ono Twoje zdrowie i psychikę!

Co ciekawe, a co też związane z teorią „sita genetycznego”, to wydaje się, że Natura chce odbudować geny samców alfa. Zostały one utracone w Europie, Ameryce i w Australii w wyniku dwóch wojen światowych i w wyniku fali „kastrującego mentalnie” feminizmu. To stąd kobiety w wieku 16 – 30 lat nagminnie ignorują „samców beta” (czyli większość mężczyzn), wybierając do seksu i związków samców alfa. A „samce beta” zaczynają się wkurzać, organizować w grupach typu MGTOW i The Red Pill, wycofywać z „rynku matrymonialnego”, zajmować sobą i zadowalać incydentalnym seksem. A natura przyklaskuje i mówi: „w to mi graj!” bo samce alfa ruchają i przekazują swoje silne geny dalej.

To stąd tyle samotnych matek z dziećmi spłodzonymi przez silnych genetycznie, ale często psychopatycznych mężczyzn. Te samotne matki szukają potem wrażliwego samca beta, by pracował i wychowywał silne geny. Dla natury to potrójna korzyść. Bo blokuje to rozmnażanie u samca beta, a więc przekazywanie słabszych genów. Umożliwia to przekazanie genów przez silnego faceta (drania, bad boy’a, macho itp) od którego potem taka samotna matka ucieka. No zajmowanie się silnymi genami przez samca beta umożliwia tym silnym genom przeżycie.

To, co opisałem często jest sprzeczne z interesem, z dobrem a nawet z przeżyciem pojedynczych jednostek. Ale są to jednocześnie mechanizmy regulacyjne, konieczne by zachować nie tylko równowagę systemu, ale by zachować w ogóle jakąkolwiek ewolucję, choćby tę bardzo powolną. Ma to odbicie także w odwiecznym konflikcie społeczeństwo kontra jednostka. Jednostka chce dla siebie wolności, radości, rozwijania się. Jednostka chce wziąć śpiwór, namiot, hamak i gitarę, i jechać w Bieszczady na ognisko. Ale tu wchodzi do głosu społeczeństwo i jego system operacyjny. System nie może sobie pozwolić, by istniało zbyt wiele żyjących swobodnie jednostek. System potrzebuje choćby nowych obywateli (dzieci) a ich posiadanie, przynajmniej przez jakiś czas, wyklucza się z bieszczadzkimi wojażami. Interesy jednostki często są sprzeczne z interesami systemu.

Jednostka chce wolnej amerykanki i swobody. Niektóre jednostki czasami chcą poznać ukrywaną wiedzę. System zaś chce karnej i zdyscyplinowanej „armii”, ogłupionej i podatnej na propagandę. Jednak ten system jest potrzebny także nam, wyzwolonym. Może to wydać się okrutne i egoistyczne wobec tych złapanych w jego sidła.. Ale my też potrzebujemy produktów i usług systemu, by rozwijać się, by żyć, i by być.. wolnymi. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu.” Trudno bowiem być wyzwolonym i radosnym, będąc w pełni odciętym od systemu i żyjąc w buszu lub innym totalnym odludziu. Wiem, że teraz „eko” jak i „bio” jest na topie.. Ale jednak laptopa to byś chciał mieć, co? No i jak trafiłby Ci się wyrostek, to jednak wolałbyś, by Cię znieczulono i by usunął go chirurg, niż zgodnie z naturą umierać w męczarniach przez kilka dni?

Czy system jest potrzebny, a może jednak nie? Rozważałem tę kwestię w poniższym artykule:
System niszczy Twoją indywidualność i ogłupia społeczeństwo!

Tyran Stalin mawiał, że „śmierć jednostki to tragedia, a śmierć milionów to już tylko statystyka.” Jakże pasuje, prawda? Choć nie do końca. Wniosek ostateczny może być bliski przekonaniu, że Natura, czyli system operacyjny Ziemi, musi się troszczyć w pierwszej kolejności o całość systemu. O nasze przetrwanie, szczęście i radość musimy troszczyć się sami. Dlaczego? Wydaje się być poprawnym wniosek, że Natura nie ma wystarczającej „mocy” czy też „siły obliczeniowej” by troszczyć się o każdego z osobna. Musi narzucić jakiś ogólny „schemat” (prawa natury u zwierząt i ludzi, i system społeczny u ludzi) i strzec jego przestrzegania.

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 
Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

Reklamy

13 odpowiedzi »

  1. Każda wiedza jest potrzebna. Nawet ta książkowa. Gdyby nie ona, być może nadal łazilibyśmy po drzewach i drapali po polędwicach. 😉 Nie potrafilibyśmy nawet w części „ograć” systemu i wybrać tego, co jest dla nas korzystne. A czy wiedza unieszczęśliwia? To chyba zależy od nastawienia. Jeśli ktoś oczekuje na jakieś cuda-wianki, to się zawiedzie. Jeżeli ktoś nie ma litości nad samym sobą, popadnie w nerwicę albo depresję. Stare porzekadło mówi, że człowiek głupi się rodzi i głupi umiera. Trzeba się nauczyć cieszyć każda chwilą, bo nikt nie wie, ile tych chwil mu zostało.

    • Drapać się po polędwiczkach, dobre 🙂
      Bez wiedzy żyjemy instynktownie, z wiedzą możemy żyć w strachu, ale jak ogarnie się to wszystko, to żyje się świadomie….

      • „Bez wiedzy żyjemy instynktownie, z wiedzą możemy żyć w strachu…”
        Zastanawiałam się, skąd (tak ogólnie) bierze się strach czy lęk. Wyszło mi, że są co najmniej dwa powody. Jeden to oczekiwanie, iż ktoś lub coś z zewnątrz ma zapewnić nam poczucie bezpieczeństwa. Drugi to przywiązanie: do ludzi, rzeczy, swego ciała. A przecież rzeczy maja służyć nam, a nie my im. Każdy człowiek ma swoją drogę i jeśli ktoś część swojej wędrówki chce lub musi (rodzina) odbyć z nami, należy okazać mu wdzięczność i pozwolić odejść albo odejść samemu, gdy dalej jest nam już nie po drodze. A nasze ciało jest (i tak powinno być traktowane) jak pożyczona książka: dbamy o nią najlepiej jak umiemy, nie pozwalamy, by ktoś ją zniszczył, ale po przeczytaniu bez żalu oddajemy. Ciało należy do Natury. Ona nam je tylko wypożycza, bo dzięki niemu możemy wyrażać siebie na Ziemi. My raczej jesteśmy z innego świata. Przynajmniej takie zawsze odnosiłam wrażenie. Ale jeśli się mylę, to też nic takiego. 🙂

  2. „Globalna wizja człowieka w kontekście wszechświata byłaby idealna, gdybyśmy znali jej najdrobniejsze szczegóły. Rozumienie Człowieka jako części wszechświata jest natury analogicznej, wszystko umieszczone jest w ścisłym związku z rzeczami i zdarzeniami, które mają pewne podobieństwa i powinowactwa; pory roku, kolory, czakry, smaki, zapachy, planety, pożywienie, organy, wnętrzności, nuty muzyczne, problemy psychologiczne, wszystko jest między sobą powiązane, aby tworzyć w stałej, dynamicznej harmonii równowagę wszechświata.”

    „Kocham prawdę. Wierzę, że ludzkość jej potrzebuje. Ale ludzkość ma jeszcze większe zapotrzebowanie: na mrzonki, ktòre jej schlebiają, ktòre ją pocieszają, dając jej nadzieję bez końca. Bez kłamstwa ludzkość umarłaby z rozpaczy i nudy.”
    – Anatole France

    „Mędrzec idzie do przodu w samotności, nie dbając ani o komplementy, ani o oszczerstwa; jak lew, który nie czuje lęku, jak wiatr, ktòry nie daje się złapać, jak kwiat lotosu, który nie wchłania wody; on prowadzi innych, nie naśladując nikogo.”
    – Budda

    „Człowiek uważa, że potrzebuje wolności.
    W rzeczywistości bardzo się jej boi.
    Dlaczego?
    Bo wolność zobowiązuje go do podejmowania decyzji i aby to zrobić, musi myśleć samodzielnie, uczyć się, kształcić, dowiadywać, poddawać refleksji, nie podążając za modą, nie podążając za tłumem…
    Tak więc człowiek rezygnuje z wolności i woli nadal udawać, że o nią walczy.”

    „Rzeczywistość jest tym co bierzemy za prawdziwe.
    To co uznajemy za prawdę jest tym, w co wierzymy.
    Nasza wiara jest oparta na naszej percepcji. Nasza percepcja zależy od tego, czego szukamy. Obiekt naszych poszukiwań zależy od tego, co myślimy. A nasze myśli zależne są od tego, co spostrzegamy.
    To co spostrzegamy określa to, w co wierzymy. To, w co wierzymy, określa to, co bierzemy za prawdziwe. To co uważamy za prawdziwe jest naszą rzeczywistością.”
    – Gary Zukav

    „Nie widzimy rzeczy takimi, jakimi są, ale widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy. Jest to lustrzanym „odbijaniem się” i identyfikowaniem się z tym co mamy wewnątrz. Jeśli uczynisz w sobie miejsce na nieskończoność, wòwczas nigdy nie wpadniesz w pułapkę skończonej rzeczywistości … Jeśli twoje oko jest niewinne, będziesz w stanie dojrzeć w każdej rzeczy jej czystą część i konsekwentnie ròwnież te nieczystą, i będziesz wiedzieć jak wykorzystać obie. Więc jeśli twoja świadomość jest ograniczona, zobaczysz wszystko ze swego balkoniku; jeśli twoja świadomość jest oświecona, zobaczysz wszystko z wysokości wszechświata.”

  3. „Między samotnością serca a izolacją rozumu
    Istnieje rzeczywistość, z ktòrej niewiele osób zdaje sobie sprawę; rzeczywistość, w ktòrej marzenia łaczą się z racjami, ktòre jedynie twoje serce potrafi zrozumieć. W tej rzeczywistości panuje samotność, ta rzeczywistość jest mnogością ukrytych myśli, które opowiadasz tylko sobie. Jeśli te myśli są prawdziwe, ogrzewają serce i sprawiają, że samotność jest dobra, twòrcza, jest źródłem przekonań i pewności. Jeśli myśli nie trafią w serce, są fałszywe, a samotność staje się psychiczną izolacją: można wtedy iść w dowolne miejsce i nie znajdować się w żadnym miejscu, można być z kimś, a mimo to czuć się strasznie samotnym, można mieć żar w kominku i czuć przeraźliwe zimno.”

    „WIARA autosugestią i mentalną iluzja?!?!
    Człowiek nie może być zamknięty w swojej skończoności. Jest to powodem poszukiwań boskiej transcendencji, a więc naturalna jest w nas ta chęć, by wierzyć. Dziś słowo RELIGIA (podobnie jak wiele innych pozbawionych świadectwa) przeżyło inflację w rzeczywistości.
    Ja osobiście nie jestem nosicielem żadnej religii (jak Jezus!). Myślę, że jeśli będziemy żyć w zgodzie z naturą, będziemy mogli znaleźć sposób życia, który odzwierciedli prawdę.
    Dzisiaj religie uważają się za posiadaczy monopolu na prawdę: w supermarkecie ròżnych religii każda z nich chce skierować wodę na własny młyn, zapominając o ścieżkach życia Bożego prowadzącego do bycia sobą.”

    „Niewierni własnej naturze
    Ptak wyróżnia się skrzydłami i umiejetnością latania; drzewa charakteryzują się kwiatami i owocami; człowieka charakteryzuje mózg, dzięki ktòremu myśli i rozpoznaje uczucia.
    Kiedy ptak nie może latać, staje się łatwym łupem dla gadów; kiedy drzewo nie przynosi owocòw, staje się kłopotliwe i dobre jedynie jako drewno na opał; kiedy człowiek nie myśli i pozwala prowadzić się ślepemu instynktowi, staje się głupi, nudny, powierzchowny, nawet niebezpieczny.
    Każda istota, aby zrealizować siebie, musi żyć w zgodzie z własną naturą, w przeciwnym razie pozostaje sobą rozczarowana. Człowiek w naszym dzisiejszym społeczeństwie jest rzucony na fale depresji, ponieważ nie jest skierowany na introspekcję. Żyje zagubiony w świecie obrazów i powierzchownych pogawędek, stając się ofiarą zachodzących w zawrotnym tempie zmian.”

    „Twoja dusza nie jest kroplą w oceanie Stworzenia,
    lecz jest ogromnym oceanem zamkniętym w kropli zwanej ciałem.”

    „Jeśli w twoim życiu nie ma wyżòw i niżòw, oznacza to, że jesteś naprawdę martwy.”

    „Kto mówi sercem ignorując rozum jest marzycielem;
    kto przemawia rozumnie zapominając o sercu jest robotem …”

    „Prawdziwe marzenia powinny być ścigane, lecz nie chwytane…oto tajemnica i klucz do świadomego marzenia, z dala od niebezpieczeństwa wpadnięcia w sidła złudzenia … Jeśli schwycisz marzenia, te znikają jak złudzenia właśnie. Jeśli za nimi podążysz, sprawisz, że zawsze będziesz szedł do przodu i dzięki nim wzrastał, pod warunkiem, że nie zaśniesz … to jest czysta świadomość.”

  4. Czy (nie)wiedza unieszczęśliwia? Zależy jak na to spojrzymy. Trzeba przyznać, że tej prawdy ostatecznej raczej nigdy nie poznamy. Dlatego agnostycyzm jawi się tutaj jako najbardziej racjonalne podejście. Czego najlepszym przykładem jest temat Smoleńska. Bądźmy szczerzy, jest wiele za i przeciw dla każdej z wersji dotyczących 10 kwietnia 2010 r. Jeśli będziemy chcieli udowodnić, że to wypadek-przypadek to znajdziemy na to wiele dowodów. Jeżeli zechcemy uargumentować, iż był to zamach również znajdziemy masę argumentów. Ale tak naprawdę nigdy się nie dowiemy do końca jak było naprawdę.

    Podobny mechanizm działa w innych (nie tylko) tego typu jakże „spiskowych” tematach. Najlepszą postawą jest pozostanie w fazie obserwacji, aniżeli włączanie się w konflikt pomiędzy skłóconymi frakcjami. Zarówno teza jak i antyteza z syntezą włącznie mogą być fałszywe. Nawiązując jeszcze do Smoleńska – równie dobrze mogło być tak, że to była fałszywa flaga. I co? No i nico. Wniosek z tego taki, że do rozpatrzenia mamy wiele wariantów. W szeregach zwolenników oficjalnych wersji znajdziesz kłamców jak i ludzi nobliwych chcących dojść do prawdy tak samo jak u zwolenników wersji alternatywnych. Warto mieć to na uwadze.

    Swoisty symetryzm czy jak to woli agnostycyzm zawsze będzie lepszy, niż stawanie w obronie kłamców tylko dlatego, że są z naszej ulubionej partii. Niektórzy nie rozumieją, że można wierzyć w zamach smoleński i być jednocześnie ateistą stroniącym od mięsa albo być fanatycznym katolikiem ślepo wierzącym w naukę (tą fundowaną z kieszeni koncernów ma się rozumieć), potępiającym wszelkie wersje alternatywne. Świat nie jest czarno-białą szachownicą.

  5. Pozwól Jarek, że napiszę, co ja osobiście sądzę o Oświeceniu.

    Oświecenie jest to zrozumienie przez doświadczenie. Lub jak kto woli ciągły kontakt z własną Nadświadomością.

    Ja obecnie znów wplątany w materię ziemską Oświeconym jako takim nie jestem. Nie mam zatem zdolności jasnowidzenia.

    Za to pamiętam dokładnie wszystkie moje kolejne wcielenia, W tym rozmaite wersje realności. Tej samej i zbliżonej. Na skutek moich nierozważnych medytacji o bogactwie, pewnej nocy zostałem przeniesiony na inną linię czasową, a ściślej rzecz ująwszy do innego wycina kontinuum czasoprzestrzennego.

    Pisałem już o tym na blogu Jarka. Pozwólcie mi zatem rzec Wam raz jeszcze, że przyniosło to dla mnie opłakane skutki. De facto to moja legalna w KRK Pani ciągle mi truła o tym, jak bardzo jesteśmy ograniczeni tym, że aby mieć luksus musimy oboje pracować. Zaproponowałem Jej pójście na bezrobotne i życie z zasiłków.

    W Jej państwie to może tak wyglądało. Chociaż co roku zmieniała meble i samochód. Ale po pięciu latach małżeństwa wciąż było jej za mało.

    Traf chciał,że przeniosło mnie do miejsca, gdzie jej rodzice wygrali dość znaczną sumę na jakiejś loterii. Pojawiłem się tam już dwa tygodnie po tym wydarzeniu.

    Już w niedzielę po przebudzeniu się usłyszałem od mojej obecnie eks, że nie jestem jej już do niczego potrzebny. Że mam wynosić się jak najszybciej. poprosiłem o możliwość eksmisji do poniedziałku. Źle jest coś zaczynać w poniedziałek, ale dobrze kończyć.

    Odwiedziłem zatem teściów po to jedynie, aby się z nimi pożegnać.

    Na pożegnanie z Jej Ojczyzną i ja zgrałem. Też na loterii. A potem wsiadłem w samolot i wróciłem do kraju. W czasie lotu powrotnego siedziała przy mnie jakaś kobieta w moim wieku. Powiedziała mi, że mogę zdobyć każdą kobietę na jaką będę miał ochotę. Opowiedziałem Jej moje dzieje z tego życia i o tym, co spowodowało rozpad mojego małżeństwa. Na pożegnanie dała mi numer swojego telefonu.

    W domu też były liczne zmiany. Rodzice wzięli kredyty, sprzedali nasze duże mieszkanie i pobudowali się na działce w pięknym miejscu poza miastem.

    Za to moi bracia nic, a nic się nie zmienili. Dalej zaczęli chlać, jak robili to od podrostka. Byli już na stadium pijaka. Niewiele brakowało im do zostania nałogowymi alkoholikami.

    Siostry skończyły architekturę i poszły do pracy.

    Co ciekawe żył w tej wersji kuzyn biznesmen, który w mig ucieszył się z mojego niepowodzenia w małżeńskiego. Ot, typowy Polak.

    Ten ,,zmartwychwstały,, kuzyn niedawno napuścił na mnie prokuratora i kierownika skarbówki. Prokurator awansował i na odjezdne umorzył moją sprawę. Kierownik skarbówki nie odpuszczał. Gdy tak medytowałem nagle zbuntowali się wszyscy jego pracownicy i gość poleciał ze stołka.

    Miejsce prokuratora zajął jakiś młody, napalony na ściganie drobnych, niewinnych przedsiębiorców czynownik. Ten od razu odebrał mi paszport i kazał mi się meldować na policji i to aż sześć razy w ciągu dnia i raz w nocy. Oczywiście, że dzwoniłem na policję aż osiem razy na dobę i dwa razy stawiałem się tam osobiście.

    Zaczynam dalej medytować. I oto pan prokurator ma kłopoty. Wyjeżdża. Jego następca ma tego wszystkiego dość. Przesłuchuje mnie dokładnie i wreszcie prokuratura daje mi spokój. Moje akta gdzieś się zagubiły. Sprawy nie było.

    Znużony, lecz szczęśliwy, wracam z prokuratury. Już mnie nikt nie ściga. Z przyzwyczajenia dzwonię na policję. Pan dyżurny łączy mnie z panem dzielnicowym, a ten pan funkcjonariusz mówi mi, że mam dać im od tej pory święty spokój.

    I na koniec epilog, jaki dopisało samo życie. Ja gdy jedynie zadeklarowałem chęć założenia firmy i zatrudnienia co najmniej dwa tysiące pracowników miałem nie lada kłopoty. Cud, że nie zaliczyłem co najmniej dwóch lat aresztu.

    I oto obcy bank dostanie na zatrudnienie takich ludzi od ręki dwadzieścia milionów PLN. Zysk wypłynie za Zachód. Polscy inteligenci i polscy informatycy będą jedynie robić za wysokokwalifikowanych roboli.

    I jeszcze jedna dobra wiadomość. Kuzyn wreszcie zrobił dla mnie jeden dobry uczynek. Zrobił to zupełnie przypadkiem. Fakt, że go zrobił. Co to takiego, zapytacie? Odpowiem Wam. On po prostu znowu zwyczajnie zmarł. przebaczyłem mu wszystkie jego podłości. Nawet te, o których nie wiedziałem.

    Tak, że z medytacjami trzeba uważać. Pozdro, Erika.

  6. Coś tak się na tę starość u kobiet od 25 r. ż uwziął? A faceci to tacy wszyscy piękni i „młodziutko” wyglądający, czy co? Tak serio, to nie podoba mi się to, jak upraszczasz różnice między płciami. Chcesz „zwalczać” wypaczenia feminizmu, i słusznie, bo ruch ten nie jest wolny od wypaczeń, ale nie rób tego, wpadając w stereotypy na temat doboru miedzypłciowego i wzajemnych oczekiwać od siebie, czy raczej traktować te stereotypy jako prawdy objawione.
    Z tego wszystkiego płynie wniosek, że życie ludzkie jako takie sensu w pojęciu mistycznym nie ma. Liczy się, żeby podtrzymać jak najdłużej funkcje życiowe, przedłużyć gatunek i byt materialny. Analogicznie jak w świecie zwierzęcym, tylko z tą różnicą, że zwierzęta nie muszą zarabiać pieniędzy.Czyli ten indywidualny sens każdy musi nadać sobie sam.

    • Hej MargaretQ, ale kontrowersyjny komentarz. 😉 Bowiem napisałaś:

      „Z tego wszystkiego płynie wniosek, że życie ludzkie jako takie sensu w pojęciu mistycznym nie ma.”

      Wg mnie „to wszystko nie ma sensu” z punktu widzenia logicznego. Logika w pewnym momencie zawodzi, i człowiek albo wariuje (dosłownie, nie w przenośni), albo wyluzowuje i daje sobie spokój tak jak ja. Logika nie pojmie tego, co nielogiczne. Logika ludzka jest skończona, a skończoność ideologii, religii, doktryn duchowych i tak dalej, nie pojmie nieskończoności wszechświata. A Ty jak sądzisz? 😉 Zgadzasz się z tym?

      Ja zgadzam się z tym: „ten indywidualny sens każdy musi nadać sobie sam.”

  7. W zasadzie tak. Ludzka percepcja jest ograniczona, i widać dodatkową różnicę choćby i poszczególnymi ludzkimi jednostkami. Stąd na przykład jeden wierzy, że istnieją inne cywilizacje we Wszechświecie, inny, że nie. Moim zdaniem, skoro Wszechświat jest podobno nieskończenie wielki, to absurdem byłoby myślenie, że tylko na Ziemi istnieje życie.

  8. Wiedza zdecydowanie unieszczęśliwia. Kiedyś żyłem w przekonaniu, że istnieją jakieś tam
    konspiracje. Dziś już wiem, że to wszystko było wynikiem mojej ogólnej orientacji spiskowej. Myślenie spiskowe jest charakterystyczna dla prawicowców, ludzi głęboko tkwiących w prawicowym autorytaryzmie. Ja właśnie byłem kiedyś takim prawicowcem. Teraz już nie jestem taki szczęśliwy jak kiedyś. Trudno pogodzić się z faktami – z tym że żyło się w antysystemowej iluzji…
    Jeszcze nie tak dawno powiedziałbym, iż istnienie Boga jest dla mnie czymś oczywistym. Dziś już nabrałem na tyle wątpliwości, że jestem raczej agnostykiem i wędruje powoli w stronę ateizmu. Wracam na stare śmieci. Byłem racjonalistą, później „wyznawcą teorii spiskowych”, a teraz znów będę racjonalistą. I jak to wytłumaczycie drodzy adepci wiedzy tajemnej?

    PS. Zastanówcie się czy ten znienawidzony przez was lewicowo-liberalny system nie ma racji.

    • Nie ma racji, z przyczyn bardzo prostych.
      Doprowadził do:

      -kurczenia się klasy średniej;

      -biednienia i strasznego wyzysku klas niższych;

      -do szóstego wielkiego wymierania, co grozi całkowitą zagładą życia na Ziemi. A to już kurwa żarty nie są. Pierdolili tyle o ekologii, a tak naprawdę to jedyne co robili, to zarabiali miliardy na tym pierdoleniu, nie robiąc w tym kierunku NIC.

      -do rabunkowej gospodarki kapitalistycznej (smartfony psujące się po dwóch latach, auta stające się rzęchami zaledwie po 5 latach, i tak dalej) z jednoczesnym zwiększaniem ślepej konsumpcji i pożądliwości ze strony motłochu;

      -do nowej formy faszyzmu, w którym otwarcie nawołuje się do powstania obozów zagłady i do ludobójstwa białych, heteroseksualnych mężczyzn. Do cenzury (poprawność polityczna) i tym podobnych wypaczeń;

      -inwigilacja, wojny o rope w których zginęły miliony ludzi, a kraj za krajem zostały zniszczone (Irak, Syria, Liban, Jemen, Sudan, Sudan Południowy, Republika Środkowoafrykańska, Nigeria, Libia, Afganistan, Somalia)

      Rozumiem że czasami człowiek nieuchronnie oscyluje raz w kierunku ducha, a raz w kierunku racjonalizmu. To normalne wahania.

    • Czy nie przyszło Tobie do głowy,że nie trzeba być ani prawicowcem, ani lewicowcem? Każdy z systemów ma swoje zalety i wady, nie ma idealnych rozwiązań.

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.