Ciekawe

PRAWO PRZYCIĄGANIA: CZEMU MARZENIA SIĘ NIE SPEŁNIAJĄ A DUCHOWOŚĆ NAS ZAWODZI?

Prawo przyciągania i inne prawa duchowe: kiedy działają a kiedy nie?!

„Miej wyjebane a będzie Ci dane” – tak głosi słynne ludowe porzekadło. W tym artykule chciałbym Ci przedstawić, jak bliskie jest ono prawdzie, i jak potężną ma siłę działania. Wbrew pozorom nie dotyczy ono tylko relacji damsko-męskich, w których mężczyzna jest tym „starającym się”, zaś kobieta tą „wybierającą”. Słusznie zauważono, że im większe parcie na związek czy na seks, tym trudniej je osiągnąć. Czy chodzi tutaj tylko o „pewność siebie”, a może o coś jeszcze?

Na głębokim ezoterycznym poziomie, im bardziej człowiek panicznie stara się i gorączkowo zabiega, im bardziej chce czegoś za wszelką cenę, tym rzadziej to otrzymuje. Spowodowane jest to m.in. tym, że takie prośby i oczekiwania względem świata naznaczone są brakiem. A jeden brak (w Twojej głowie) przyciąga drugi brak (na planie materialnym i różnym innym). Z drugiej strony, jeśli czegoś zapalczywie nienawidzisz, to nie tylko będzie to pozbawiać sił, bo od razu jest we krwi więcej adrenaliny, kortyzolu i innych hormonów stresu. Ale także będzie tego coraz więcej w Twoim życiu, bo to, czego nienawidzisz i za wszelką cenę chcesz uniknąć, jakby magicznie „natyka się” na Ciebie.

Bezcennych lekcji na ten temat udzielił Vadim Zeland w swoich książkach „Transerfing Rzeczywistości:

Świat to sieć. Im bardziej człowiek się ze światem szarpie, tym bardziej w tę sieć wpada. I tym bardziej krępuje ona jego ruchy. Aby być w miarę spokojnym i aby lepiej osiągać życiowe cele, naucz się trudnej sztuki „ignorowania rzeczywistości”. Nie chodzi mi o ignorancję, głupotę i obojętność na zło. Ale o to, by nie reagować emocjonalnie na religijne i ideowe walki, by „nie kląć na czym świat stoi” bo on jest jaki jest, i dodatkowo odbija (czyli materializuje) Twój stosunek do niego. Z drugiej strony, należy uważać na to, by nie wpaść w „paranoję” przesadnej dbałości o te myśli i by nie wpaść w iluzję, że każda „niska” myśl jest z automatu zła i nie powinna istnieć. Trudna to sztuka.

Ignoruj walki polityków, doktryn, idei, religii. Sam ten błąd popełniałem, bo z pewnych powodów odrzuciłem całkowicie teozofię Vadima Zelanda. Nie był to za dobry pomysł, ponieważ uwikłało mnie to w sieci walki różnych frakcji, doktryn i idei. A to drenuje człowieka z energii, pozbawia go sił życiowych. To nie przynosi rzeczywistej naprawy świata, a tylko wkurza. Znacznie lepiej sprawdza się pozycja obserwatora, niż uczestnika ideowych czy społecznych walk.

Rzeczywistość jest mnoga. Jest tam miejsce na wszystko i dla każdego. Różni ludzie sporządzili różne interpretacje (mapy) tej rzeczywistości, podług swojej wiedzy, uwarunkowań kulturowych, lęków i podług wielu innych czynników. Przyszłych wariantów losu każdego człowieka jest teoretycznie nieskończenie wiele. Każdy zobaczy w tej ogromnej mnogości to, co chce i jednocześnie to, co może. Z jakiego powodu miałbyś uznać wizję kogoś innego, np polityka? Różne modele rzeczywistości, do których zaliczają się np doktryny polityczne, mogą istnieć obok siebie, jako twory, które opisują jakiś element tej rzeczywistości. Ba, one mogą się nawzajem zazębiać i przenikać, bo nic nie jest czarno-białe.

Rzeczywistość ma ogromną ilość możliwych wariantów

Ta ogromna mnogość różnych wariantów rzeczywistości, dodatkowo jest połączona jeszcze większą siecią zależności, zazębień, tuneli. W dodatku ta rzeczywistość ulega ciągłym przemianom. Więc jeśli ktoś wymyśli jakąś doktrynę lub inny opis, to już za kilka miesięcy, za rok, za dwa lata, będzie stopniowo się dezaktualizować. Zawsze istnieje opóźnienie między mapami i opisami rzeczywistości, a prawdziwą rzeczywistością, która ciągle „pędzi” do przodu. Niektóre nasze doktryny mają po 200 lat opóźnienia. Inne mają nawet milenijne opóźnienie względem rzeczywistości. W dodatku mapa rzeczywistości nie jest rzeczywistością. Cechą mapy, choćby tej znanej z geografii, zawsze jest uproszczenie.

Nie myśl o porażce, nie rozmyślaj o niej, bo to odbiera Ci siły i jeszcze bardziej oddala od celu. Ale.. pogódź się z porażką. Tak, nie zwariowałem, dobrze czytasz. Jeśli masz coś ważnego załatwić, jeśli stoisz przed perspektywą jakiegoś osiągnięcia, przed jakimś wyborem.. To zawczasu pogódź się z ewentualną porażką. Siądź sobie i odczuj ewentualną porażkę całym sobą. A zaraz potem opracuj przynajmniej dwa plany awaryjne na wypadek, gdyby ta porażka rzeczywiście miała miejsce. Zrób to jednorazowo, uzbrojony w plany awaryjne zyskasz spokój, i przestań o tym rozmyślać. To paradoksalnie przyciągnie Cię do sukcesu, chociażby częściowego.

Nie panikuj na myśl o problemach. To oddala Cię od rozwiązania problemu, które byłoby korzystne dla Ciebie. Im większa panika, tym bardziej rozwiązanie się oddala. Element stresu i gorączkowej próby odnalezienia rozwiązania jeszcze bardziej komplikuje sprawę.

Poniżej kilka cytatów Vadima Zelanda:

Cytat: „Ludzie sami stwarzają sobie problemy i przeszkody, a następnie tracą siły na ich pokonywanie. (…)
Im gorsze człowiek ma zdanie o otaczającym go świecie, tym gorszy świat ten dla niego się staje. Im bardziej martwi się niepowodzeniami, tym chętniej nadchodzą kolejne. „Jak krzykniesz – tak Ci echo odpowie. (…)
Przypuśćmy, że nie podoba Ci się dom, w którym mieszkasz. Mówisz sobie: „Mam dość tego domu. Wszystko mnie tu drażni. Jak się przeprowadzę, to będę się cieszyć, a póki co, nic nie poradzę-mam tego dość!”. Zważ, że z takimi myślami nie otrzymasz tego, czego oczekujesz. Nawet jeśli już zapadła decyzja o przeprowadzce, w nowym domu czeka Cię masa rozczarowań.”

Cytat: „Warunki życia kształtują nie tylko określone czyny, lecz i charakter myśli człowieka. Jeśli masz wrogie nastawienie do świata, to on będzie Ci odpowiadał tym samym. Jeśli wciąż wyrażasz niezadowolenie, to będziesz miał ku temu coraz więcej powodów. Jeśli w Twoim stosunku do rzeczywistości przeważa pesymizm, to świat będzie się odwracać do Ciebie, pokazując swą najgorszą stronę. I odwrotnie. Stosunek pozytywny będzie w naturalny sposób zmieniać Twe życie na lepsze. Człowiek otrzymuje to, co wybiera. Taka jest rzeczywistość, niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie.”

Cytat: „Wszystko będzie jak na złość. W ogóle fakt istnienia „prawa podłości” jest sam przez się dość dziwny, nieprawdaż? Dlaczego, z jakiego powodu świat zachowuje się w taki wściekły sposób? A może to tylko domysły, przesądy? Nie, istnieje taka tendencja i nic na to nie poradzimy. Na szczęście model Transerfingu nie tylko ujawnia przyczynę takiej prawidłowości, lecz również wyjaśnia, jak można jej uniknąć. Zasada Transerfingu działa niezawodnie, uwalniając tego, kto ją stosuje, od masy problemów niejasnego pochodzenia. Wystarczy zwolnić uchwyt i przestać „trzymać świat za gardło”, a ten z miejsca staje się życzliwy i posłuszny. Ten zaś, kto „nie zwalnia uchwytu”, będzie chodzić jak magnes, przyciągając do siebie wszystko, co przeciwne. Ale prawo pecha – to jeszcze nie wszystko. Gdy tylko przeciwności się spotykają, ich konfrontacja zmierza do dalszego zaognienia sytuacji. Znane prawo jedności i walki przeciwieństw, którego sedno polega na samej nazwie, stało się już wiedzą „szkolną”. Wołga wpada do morza Kaspijskiego, a Missisipi do Zatoki Meksykańskiej. Lecz to nie takie proste. Zadajmy sobie pytanie: dlaczego właściwie mamy do czynienia z tym prawem?

Przyczynę wszechobecnej jedności przeciwieństw już wyjaśniliśmy: zderzając je, siły równoważące przywracają równowagę. No a dlaczego strony będące przeciwnościami znajdują się w stanie niekończącej się walki? Wydawałoby się, że powinno być odwrotnie: powinny zderzyć się, zniwelować nawzajem i uspokoić się. Tymczasem przeciwstawieństwa „będą drażnić” siebie nawzajem, dopóki nie „pobiją się”. I jeżeli zabijaków się nie rozdzieli, to będzie to trwało bez końca. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Sam możesz potwierdzić, że świat niezwykle często działa Ci na nerwy. Oczywiście na każdego ma to wpływ w różnym stopniu i na swój sposób. Lecz w sumie sens jest taki: jeżeli w danej chwili coś jest w stanie wyprowadzić Cię z równowagi, to z jakiegoś powodu, jak na złość, zdarza się to. Oto, co ma miejsce. Jeżeli jesteś czymś zaniepokojony, zatroskany, przygnębiony, wówczas przynajmniej częściowo masz napięte nerwy. I oto, jakby w związku z tym, pojawia się jakiś pajac, zaczyna skakać i ujadać tak, by jeszcze bardziej naciągnąć struny Twoich nerwów. Denerwujesz się, a pajac skacze coraz zacieklej. Istnieje wiele sposobów, by zwiększyć rozdrażnienie. Przypuśćmy, że dokądś bardzo się spieszysz i boisz się spóźnić. Pajac z miejsca klasnął w dłonie i zacierając je, wykrzyknął: „Zaczynamy!”.

Odtąd wszystko działa wbrew Tobie. Ludzie zagradzają drogę i statecznie sobie kroczą, a Ty w żaden sposób nie możesz ich ominąć. Chcesz szybciej przejść przez drzwi, a tam dosłownie ustawia się kolejka ślamazar ledwie powłóczących nogami. To samo ma miejsce podczas jazdy samochodem. Jakby wszyscy zmówili się przeciwko Tobie. Oczywiście, można co nieco zrzucić na karb postrzegania: kiedy spieszysz się, zdaje się, że cały świat dookoła zwalnia. Lecz są również jawne oznaki: winda lub samochód psuje się, autobus się spóźnia, na drodze powstaje korek – tu już pewna złośliwa obiektywność. Można przywołać jeszcze inne przykłady. Jeżeli jesteś czymś zmartwiony i spięty, ludzie wokół będą robić właśnie to, co Cię drażni, przy czym właśnie teraz, kiedy chcesz, by dali Ci spokój. Dzieci zaczynają wchodzić na głowę, chociaż przedtem zachowywały się spokojne. Ktoś obok zaczyna mlaskać i głośno przełykać. Różni jegomoście plączą się pod nogami i przyczepiają się ze swoimi problemami. Zewsząd pokotem kładą się jakieś przeszkody. Jeżeli czekasz na kogoś z niecierpliwością ten długo nie przychodzi. Jeżeli nie chcesz nikogo widzieć z pewnością ktoś się zjawi. I tak dalej.

Autor – Vadim Zeland. Jego książki i miliony innych książek, w tym te polecane u mnie, są do kupienia w poniższej taniej księgarni internetowej – link:
TaniaKsiążka.pl

O „ignorowaniu rzeczywistości” mówił także YouTuber „Przeciętny Człowiek”. Link do jego kanału jest TUTAJ. Zachęcam do subskrybowania jego kanału, plusowania jego filmów i wspierania go finansowo w tych trudnych dla niezależnych autorów czasach.

Odmienną, racjonalistyczną koncepcję w duchowości przedstawia Farida ze strony CiemnaNoc.pl. Według niej wszelkie demony, byty, energie, klątwy, ataki astralne i tym podobne, to nieuświadomione programy ludzkiej psychiki. One nigdy nie istnieją bez „punktów zaczepienia” w naszej podświadomości. Demony i różne inne są w przenośni „kluczami”. Zaś nasze lęki, kompleksy, traumy, nieuświadomione treści – są „zamkami” do których te „klucze” pasują, otwierając puszkę pandory. Teorie lansowane przez Faridę to inaczej tak zwana „perspektywa wewnętrzna”. Nie jest to jednak jedyna perspektywa i nie jest to ostateczna prawda. Ale jeden z wielu tuneli rzeczywistości.

Poniżej spojrzenie Faridy na duchowość:

Cytat: „Wiele jest w dyskursie duchowym dosłownie pojmowanych stwierdzeń typu „wyrzeknij się ego” , „walcz z ciemnością”, „zniszcz demony”, „wznieś swoje wibracje”, „myśl tylko pozytywnie”, a najlepiej „nie myśl, nie bądź i stań się pustką” :). Wtedy wszystko co odbiega od danego schematu „oświecenia”, staje się „demoniczne”. No i tak pogłębiają się konflikty wewnętrzne… efektem mogą być paranoje, egzorcyzmy, modły, jakieś wypędzania bytów, niekończące „wypalania karmy” i „usuwanie programów” podświadomości, budowanie ochrony przed samym sobą, odcinanie „podczepień” i inne rzeczy, które tak naprawdę dzieją się w naszym umyśle. Warto zrozumieć, że wszystko czego doświadczamy w sferze niefizycznej jest częścią nas samych.

Niestety, poczucie oddzielenia umysłu od tego, co niezrozumiałe, czy „ciemne” w nas rodzi iluzję i zagrożenie. Gdy przywiązujemy się bowiem za bardzo do danego schematu pozytywnego „stanu” jaki powinien osiągnąć umysł, doświadczyć możemy jego przeciwieństwa, ponieważ umysł lubi „grę”.

Najlepiej moim zdaniem zrelaksować się, zaakceptować swoje jasne i ciemne myśli, nie popadać w paranoję z powodu tych drugich. Nie trzeba walczyć z myślami ani energiami, bo wtedy mogą stać się natrętne. Nie ma sensu również „wyzbywać się” emocji negatywnych, bo to po prostu niemożliwe w dłuższym okresie czasu. Warto za to je zaakceptować i zrozumieć w sobie, zapanować i oswoić „smoka” zyskując wybór – czy przejawić go na zewnątrz czy nie.”
Link do jej strony: https://ciemnanoc.pl

O perspektywie wewnętrznej pisałem w poniższych artykułach – zapraszam:
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują!
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

Perspektywa wewnętrzna w duchowości uzupełnia doktrynę prawa przyciągania

Vadim Zeland nie brał pod uwagę perspektywy wewnętrznej i faktu, że owe wahadła to nie tylko „zewnętrzne egregory”, ale także nieuświadomione programy w podświadomości, czyli cienie. A przynajmniej często mają z nimi związek, bo jedno bez drugiego nie istnieje. Z kolei żadne zelandowskie wahadła, żadne demony, żadne złe byty z astralu nie zabierają nam energii, ale robimy tę krzywdę sobie sami. Powinniśmy na pierwszym polu uzdrowić siebie, a nie martwić się, że jakieś wahadła, demony, egregory, archonci czy Demiurg odbierają nam energię. Nie oznacza to jednak, że Vadim Zeland nie ma racji, albo ją ma w stu procentach. Do jego modelu powinniśmy podchodzić włączając model trochę przeciwstawny – integrację jungowskich cieni. Oba modele wykluczają się tylko pozornie, a są tak naprawdę swoim uzupełnieniem. Jeśli ktoś ma jakieś braki w psychice, to bez psychoterapii i ewentualnego leczenia farmakologicznego, zmiany diety czy suplementacji, nie pomoże mu ani integracja cienia, ani Transerfing Vadima Zelanda.

Generalna zasada brzmi: im bardziej czegoś chcesz, tym większe prawdopodobieństwo że to się nie spełni. I odwrotnie: im bardziej czegoś nie chcesz, tym większe prawdopodobieństwo, że to się spełni. Dlaczego tak się dzieje? Ponownie zwracam tutaj uwagę nie na jakieś tajemnicze sił rządzące światem, które robią nam na złość i odbierają energię. Ale zwracam uwagę na to, co jest w nas samych – na lęki, kompleksy, traumy. Na mentalność niewolnika. Na mentalność opartą o relacji kat-ofiara. Na wiele destrukcyjnych programów w podświadomości.

„Świetlista paranoja” oświeconych od dupy strony

Niebezpieczeństwem perspektywy wewnętrznej związanej z pracą z cieniem jest nieustanne skoncentrowanie się na walce z niesprawiedliwościami i złem, co może odbierać siły. Bo tutaj to Vadim Zeland ma rację. Niebezpieczeństwem jest także negacja świata duchowego w kierunku „uduchowionego ateizmu”. Z kolei niebezpieczeństwem Transerfingu jest „odlecenie w kosmos”, bierność przyzwolenie zło, a także tzw. „świetlista paranoja”. Polega ona na tym, że na siłę chcemy myśleć tylko pozytywnie, jak i na tym, że tłumimy na siłę nawet najdrobniejszą negatywną myśl, bo boimy się zelandowskich sił czy też prawa przyciągania. A tak powstaje tzw. cień. Jeśli na siłę chcemy usunąć negatywne myśli, jeśli nie lubimy ich i boimy się ich, nie dajemy sobie czasami do nich prawa, to po jakimś czasie zaczną się one wręcz nasilać.

I tutaj zarówno Vadim Zeland, jak i osoby pracujące z integracją cienia są co do tego zgodne. Możemy łatwo wpaść w pułapkę fobii przed negatywnymi myślami, które to myśli ma przecież każdy człowiek bez wyjątku. A taka fobia przyciągnie tych myśli jeszcze więcej i będą one miały jeszcze większą siłę. To samo dotyczy wielu innych kwestii. Na przykład napięcia mięśniowego. Nie jest ono zdrowe, napięte mięśnie to większa produkcja hormonów stresu. Z kolei wg joginów jak i samego Zelanda, napięte mięśnie ograniczają przepływ energii kundalinii i ogólną żywotność człowieka. Jednak usilne kontrolowanie tego napięcia mięśni przez umysł da jeszcze gorszy rezultat.

O tzw. „świetlistej paranoi” pisałem w poniższym artykule:
-„Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age

Nie musisz wszystkiego wiedzieć o polityce, społeczeństwie czy o duchowości. Świadomość tego uzdrawia

Podobnie jest z jeszcze inną cechą umysłu, który za wszelką cenę chce sobie usystematyzować świat i poznać o nim prawdę. Jednak z racji swojej małej mocy obliczeniowej i ograniczonej natury, nigdy nie będzie w stanie tego zrobić. Powoduje to lęki (np przed tym co po śmierci), dylematy i niepokoje egzystencjalne (po co i dlaczego żyjemy, jaki jest sens życia, jaka jest natura rzeczywistości). Większości ludzi wystarczą te wytłumaczenia, które są powszechnie przyjęte. Takie jak ideologie polityczne, religie lub doktryny naukowe. Mają one trzymać ludzi w ryzach i zapewniać byt cywilizacji, więc są one potrzebne. Są jednak ludzie, którzy widzą niedoskonałość i kłamliwość tych powszechnie obowiązujących wytłumaczeń rzeczywistości. Chcą więc poszukać innych. Chcą wiedzieć więcej. Kłopot polega na tym, że wśród alternatywnych wytłumaczeń także odpowiedzi nie ma.

Człowiek w pewnym momencie uderza w „ścianę” i zaczyna to rozumieć. Nie trzeba już szukać odpowiedzi, ze nie trzeba chcieć poznać tej całej prawdy, czymkolwiek ona jest. Nie trzeba rozmyślać nad sensem życia, czy nad tym, co po śmierci. Nie trzeba szukać odpowiedzi na odwieczne człowiecze dylematy. Narodziny, życie i śmierć są i mają pozostać odwieczną, niezgłębioną tajemnicą. Tak naprawdę zakończenie poszukiwań sensu życia i prawdy, jak i zaakceptowanie tajemnicy życia, oznacza początek.. prawdziwego życia. Ale życia pełniejszego, życia na nowo. To, oprócz integracji cienia i zrozumienia perspektywy wewnętrznej, dopełnia teozofia Transerfingu autorstwa Vadima Zelanda. Im bardziej napierasz swoim umysłem na świat, tym bardziej ten świat się Tobie sprzeciwia, oddalając się od Ciebie i odwracając plecami. To samo dotyczy chęci szukania odpowiedzi na ważne pytania i szukania prawdy poprzez umysł. Im bardziej się chce to odszukać, tym bardziej odpowiedzi i prawda się oddalają, i tym bardziej umysł jest przerażony i pożąda coraz to nowych doktryn, nowych idei, nowych metod duchowych i nowych guru.

O owym „uderzeniu w ścianę” i stopniowym uwolnieniu umysłu od ciągłych poszukiwań rozwiązań, poszukiwań odpowiedzi i prawdy, pisałem w poniższych artykułach. Uważam, że dopiero po przejściu tego wszystkiego warto zacząć (ponownie) czytać Transerfing Rzeczywistości Vadima Zelanda, oczywiście z braniem poprawki na wiele kwestii:
Tajemnicze poziomy świadomości w rozwoju duchowym. Na którym Ty jesteś? (06.05.2018)
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

Reklamy

35 odpowiedzi »

  1. Ezoteryka w ciągu kilkunastu lat zarzuciła nas mnóstwem bzdur, prawa jakie znamy od dawna, ale też prawa które poznaliśmy całkiem niedawno „dzięki” ezoteryce – to wszystko prawa Matrixa, czyli prawa iluzji, które mają nas tylko ograniczać, dając nam iluzję rozwoju duchowego oraz sprawiając, byśmy się stali jeszcze bardziej wydajni w oddawaniu swojej stwórczej energii..Prawo przyciągania dostaliśmy poprzez channeling od twórców naszego więzienia zwanego właśnie Matrixem i „prawo” to może działać tylko wtedy, gdy wiernie służysz stwórcy / ciemnej stronie – czyli któremukolwiek bogu z tysięcy religii jakie mamy tu na Ziemi.

    • Ja to widzę tak. 😉

      Są dwie strefy:
      -nieświadomość zbiorowa (to, czego nie znamy), z niej bierze się zło, mentalność braku, rywalizacja itp;
      -świadomość zbiorowa (to, co znamy), z niej bierze się dobro.

      Sfery nieświadomości dążą do tego, by być poznane i rozjaśnione przez świadomość. To ewolucja Waszego ludzkiego gatunku, która trwa od milleniów, a teraz znacząco przyspiesza. Wszelkie siły natury są po naszej stronie. A Matrix to po Polsku „Matryca”, czyli.. po prostu nasza fizyczno-duchowa rzeczywistość.

  2. Marzenia zawsze pozostają marzeniami. Pragnienia zawsze się materializują.
    Nie umysł, lecz serce rządzi losem.

    • ACDC, pięknie napisane. To najlepsze streszczenie dzieła znanego jako „Kybalion”. Polecam osobom zgłębiającym prawo przyciągania.

    • To komplikowanie new aegowe Jarosławie, pozwolisz że uproszczę, to jest tak:
      Każdy ma dwa światy, zewnętrzny (transfering) i wewnętrzny(Ja, ego, demony, bogowie, intencje, uczucia itp.), wszędzie funkcjonują jakieś mechanizmy, jeśli w danej chwili świat wewnętrzny lepiej czai mechanizm to wpływa na świat zewnętrzny, i odwrotnie. Czyli, kwestią punktu świadomości jest czy używasz czy jesteś używany – czy wbijasz gwoździe młotkiem czy młotek wali cię po palcach. I tyle tego mądrego.
      A jak się tym steruje? To jest matrix emocjonalny. Steruje się emocjami (jeśli przejdziesz przez punkt świadomości) albo emocje sterują tobą.
      Ano podam dwie definicyjki:
      1. Emocja – zewnętrzny świat wpływa na twój wewnętrzny.
      2. Ekspresja – ty wpływasz na świat zewnętrzny.
      Wszystko jasne? No i tyle 🙂

      Ale cieszę się że drążycie temat, faktycznie jakoś nie ma o czym pisać już, i to nie tylko tu, tak jest wszędzie 🙂 Może to nie cenzura Jarek, może zabrakło mądrych pytań?
      Zawsze gdzieś się czyjaś świadomość kończy a człowiek nie rozumie czego nie rozumie. Poczekamy, zobaczymy.
      Lepiej się tym bawić.
      Jakieś pytania?

      Pozdrawiam

        • Poznałeś świat?
          Ja uczyłem się wiele lat geologii i innych nauk przyrodniczych. Ale ni kupy ni dupy to się nie trzymało. Z obserwacji wynikało coś innego niż uczyli. A ja potwierdzam doświadczalnie to co inni mówią. No i zgrzyt. Musiałem zrewidować naukę.
          Kiedyś mną strasznie targało, miałem emocje za całe grupy społeczne czy narody.
          Jest taka zasada: jeśli coś nie wychodzi, czegoś nie umiesz, to znaczy że czegoś nie wiesz.
          Zauważyłem, że zrozumienie działania przyrody, Ziemi, ludzi jako ekosystemów, funkcji stada, konsumpcji itp. dało dość wyraźną perspektywę na to, w jaki sposób to się kręci.
          Świadomość tego w czym żyjemy jest świadomością. To nie jest teoria. To jest tak bo nie może być inaczej. Akceptujesz to bo jesteś częścią tego i nie masz wyjścia. Widzisz że tak jest. To wątpliwości i pytania powodują że liczysz na różne opcje moralne i to niepokoi.
          Ciężko jest przyjąć perspektywę drapieżnika jeśli się nigdy nie było drapieżnikiem.
          Z góry wszystko wygląda inaczej.
          To tak jak byś siedział 50 lat w jednym domu bez okien i drzwi i nigdy nie był na zewnątrz. Zrobiłbyś szczegółowe mapy kibla i opisał każdy paproch. Byłbyś najmądrzejszy na świecie ze wszystkich zwierząt w twoim domu.
          A wystarczy wyjść na zewnątrz żeby to wszystko było nieistotne.

          To tak jakiś działa moim zdaniem 🙂

          Miłego

      • No tak, ale ludzie całkowicie zapomnieli jak używać serca, posługują się umysłem niewolnika, umysłem który jest tylko zbiorem programów – bo właśnie taki dostaliśmy od stwórców naszych ciał, czyli od istot które od eonów manipulowały genetyką człowieka, by stał się on idealnym biorobotem-niewolnikiem (dlatego mamy tylko 2 z 12 helis DNA – co się stało z brakującymi 10-cioma ?). Jednak to my tworzymy tą rzeczywistość, a dokładniej to jest ona tworzona poprzez nasze (zakodowane) umysły i naszą energetykę. A pragnienia są tylko kolejnymi programami zaszczepionymi po to, by człowiek nie żył w teraźniejszości, ale też po to by myślał, że ich realizacja da mu poczucie spełnienia, ale to iluzja. Jesteśmy tu po to, by przypomnieć sobie, że jesteśmy istotami miłości, bo całe zło jakie tu mamy jest efektem jej braku. Jak pokochasz siebie,dopiero wtedy będziesz mógł obdarzyć tą Miłością inną istotę, wtedy nawet się okazuje, że kochasz wszystko i wszystkich, bo Miłość nie może być warunkowana, ani ograniczana. Przebudzenie ludzkości jest możliwe tylko poprzez własne serce i zmiany w sobie z jego pomocą, bo co wewnątrz to na zewnątrz. Zło które widzisz w świecie jest ciemnością w Tobie, bo świat jest lustrem, a lustrze zmian nie da się zrobić 🙂
        Nasz prawdziwy umysł i Miłość jest w naszym sercu ! Strach, poczucie winy, wiara w moc zewnętrzną nie pozwala nam siebie kochać !
        Warto sobie uświadomić, że programowanie człowieka odbywa się poprzez powtarzanie, lub gdy sam powtarzasz cokolwiek by to było, obecnie programowanie wzbogacone w potężne narzędzie jakim są obrazy czyli wszystko co oglądasz w TV ma na celu programowanie Twojego umysłu !

      • Oczywiście taka jest teoria, zgadzam się i najlepiej by była codzienną praktyką. Wiedza to nie wszystko;). Byłoby zupełnie prosto gdyby tego nas uczono od kołyski:)))))

  3. Serce rządzi krwioobiegiem, a sercem mózg.
    Losem może rządzić umysł, Przeznaczeniem już nic. Nic ziemskiego.
    Pozytywne myślenie jest w stanie przyciągnąć dobre wydarzenia, a te – pozytywne myślenie, i tak koło się zamyka.
    Nie można czuć się dobrze, mając negatywne myśli, ale – co zdarzyło się dwa razy, zdarzy się i trzeci.
    Krótko mówiąc, warto myśleć pozytywnie, choć nie jest łatwo przełamać wzorzec negatywnego postrzegania otaczającej rzeczywistości, jeśli był aktywny całe życie.

    • Poznałeś świat?
      Ja uczyłem się wiele lat geologii i innych nauk przyrodniczych. Ale ni kupy ni dupy to się nie trzymało. Z obserwacji wynikało coś innego niż uczyli. A ja potwierdzam doświadczalnie to co inni mówią. No i zgrzyt. Musiałem zrewidować naukę.
      Kiedyś mną strasznie targało, miałem emocje za całe grupy społeczne czy narody.
      Jest taka zasada: jeśli coś nie wychodzi, czegoś nie umiesz, to znaczy że czegoś nie wiesz.
      Zauważyłem, że zrozumienie działania przyrody, Ziemi, ludzi jako ekosystemów, funkcji stada, konsumpcji itp. dało dość wyraźną perspektywę na to, w jaki sposób to się kręci.
      Świadomość tego w czym żyjemy jest świadomością. To nie jest teoria. To jest tak bo nie może być inaczej. Akceptujesz to bo jesteś częścią tego i nie masz wyjścia. Widzisz że tak jest. To wątpliwości i pytania powodują że liczysz na różne opcje moralne i to niepokoi.
      Ciężko jest przyjąć perspektywę drapieżnika jeśli się nigdy nie było drapieżnikiem.
      Z góry wszystko wygląda inaczej.
      To tak jak byś siedział 50 lat w jednym domu bez okien i drzwi i nigdy nie był na zewnątrz. Zrobiłbyś szczegółowe mapy kibla i opisał każdy paproch. Byłbyś najmądrzejszy na świecie ze wszystkich zwierząt w twoim domu.
      A wystarczy wyjść na zewnątrz żeby to wszystko było nieistotne.

      To tak jakiś działa moim zdaniem 🙂

      Miłego

        • Przepraszam, odpisałem Jarkowi na temat tego posta „Napiszę jeszcze artykuł: „Musisz ignorować pewną część wiedzy o świecie, inaczej zwariujesz”. 😉” i źle klikłem w „Odpowiedz”.
          Już się poprawiam.

      • Nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie, człowiek stwarza sobie każde doświadczenie, choć niestety nieświadomie, czyli za pomocą podświadomości, która jest bazą programów. Wg Bruce’a Liptona autora „Nowej Biologii” 95% czasu każdego dnia działamy na programach z podświadomości, a tylko 5% działamy „świadomym” umysłem.

  4. Nie, należy mieć wyjebane, tylko szczerze i uczciwie wobec siebie.
    Tylko taka postawa gwarantuje pełen sukces.
    Miej wyjebane, a będzie ci dane – to moje motto, manifestujące się napisem, o tej treści, na ścianie pokoju.

  5. We wczesnej młodości wierzyłam w przeznaczenie. Czasami bardzo czegoś pragnęłam, ale gdy zabierałam się do realizacji swego marzenia. miałam wrażenie, że cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie. Myślałam wtedy, że nie jest mi to pisane, ale wyznawałam zasadę, że przeznaczenie jest od tego, żeby je zmieniać. Upierałam się jak osiołek i mimo tego, że cały czas miałam pod górkę i kłody rzucane pod nogi, osiągałam swój cel, choć kosztowało mnie to wiele energii. I później zwykle okazywało się, że po chwili radości z osiągniętego sukcesu, pojawiały się następne problemy i zniechęcenie.
    Podoba mi się podejście Zelanda do tego problemu. Twierdzi on, że jeśli pragnienia umysłu i duszy są zgodne, łatwo osiągamy to, czego pragniemy i czujemy się komfortowo. Jeśli umysł chce czegoś, czego nie chce dusza, pojawia się wewnętrzny dyskomfort i problemy. Wchodzimy w drzwi, które nie są nasze.
    Ale i tak uważam, że warto było te drzwi otworzyć z kopa, żeby się przekonać, co za nimi jest. 🙂

    • A może jest tak, że pragnienie umysłu i duszy jest tożsame tylko wtedy, kiedy pragniemy tego, co nam pisane? A dysonans między umysłem i duszą pojawia się tylko wtedy, kiedy nasze pragnienia zwracają się w kierunku czegoś, co dla nas przewidziane nie jest?

      • Myślę, że jest to prawie jak obserwowanie tego samego zjawiska z różnych układów odniesienia. Ale dla mnie wybór tego układu odniesienia ma znaczenie. Jeśli mam świadomość, że to ja decyduję o sobie, mam ogólnie dobre samopoczucie, nawet jeśli coś idzie nie tak. Ewentualne niepowodzenia traktuję jako konsekwencje własnych wyborów, o które nie mam do ani do nikogo, ani do siebie pretensji, bo przecież mam prawo popełniać błędy. I jeśli będę chciała, mogę te błędy naprawić, albo skorygować kurs. Gdy wierzyłam w przeznaczenie, wzbudzało to we mnie bunt lub ciekawość, co się stanie, jeśli postąpię niezgodnie z nim. Wtedy też było mi trudno o dystans do siebie i świata.

        • Każdy, na przestrzeni życia, wyciąga swoje własne, indywidualne wnioski.
          Ktoś wierzy w przeznaczenie, a ktoś inny nie .
          Oglądałam wczoraj program o kronice Akaszy……………

    • Z tym przeznaczeniem to nie jest tak do końca, że wszystko jest zdeterminowane. 😉 Jest pewna bardzo ogólna „ścieżka życia”, ale możesz nią kroczyć na miliardy różnych sposobów. 😉 Ja do dzieł Zelanda właśnie wracam.

      • Mój błąd polegał na tym, że walczyłam z tym czymś, co nazywałam przeznaczeniem i nie chciałam odpuścić. Dlatego pakowałam się w różne kłopotliwe sytuacje i musiałam się bardzo starać, żeby wyjść z nich na prostą. Chociaż muszę stwierdzić, że świat mi w tym pomagał. 🙂
        Teraz wyobrażam sobie życie jako podążanie od startu do mety. Nie odbywa się to zwykle po najkrótszej trajektorii, bo ciągle stajemy na rozstaju dróg i wybieramy, którędy dalej pójdziemy. W zależności od tego, co wybierzemy, nasza podróż może przebiegać różnie, ale i tak w końcu docieramy do celu. 🙂

        • „Wiedza” z książek Zlelanda jest bardzo chwytliwa i łatwo można zauważyć, że wiele z tych rzeczy działa, ale jak zwykle chodzi o to byś „złapał się na haczyk” – książki Zelanda kwalifikują się do ezoteryki, a ta oczywiście (razem z New Age) jest tą najnowszą i najdoskonalszą religią wprowadzoną na Ziemię dla budzącej się ludzkości, by znowuż wpuścić ją w kanał – pułapkę. Sam Zeland przyznał,że on tego nie wymyślił, zostało mu to przekazane channelingiem, więc od razu wiadomo, kto maczał w tym palce. Można zgłębiać książki Zelanda, są niesamowicie ciekawe, ale będzie Ci z tego wyjść o wiele trudniej niż ze starych religii, gdy już się zorientujesz. Ja sobie odpuściłem, nie obarczam się już „wiedzą” która nie pochodzi z serca. 🙂
          Książkami Zelanda fascynowałem się przez 1- 2 miesiące …

          • A skąd wiesz, czy wiedza która pochodzi z serca, nie pochodzi tak naprawdę z jakiejś „wyższej” formy channelingu? Wiem, wiem, te dylematy to niczym uroboros, wąż pożerający własny ogon.

            • Nie kliknąłem tam gdzie trzeba w „odpowiedz” ale nie ważne 🙂 Nie ma wyższej formy channelingu, nasze umysły są darem „stwórców” naszych ciał i zostały tak okrojone, by były akuratne na potrzeby super-niewolnika. „Stwórcy” (czyli energie przez eony manipulujące naszą genetyką) zostawili sobie wejścia w nasz umysł ale również w naszą energetykę, bo również czakry (tzw centra energetyczne”) nie są nasze, oprócz tego jest mnóstwo czipów sterujących (blokujących nas na wielu poziomach) o których nie mamy bladego pojęcia. Matrix to majstersztyk – oni to dopracowali w każdym szczególe, tak by nikt stąd się nie wydostał. Oczywiście to My jako ludzie (istoty Miłości) dajemy życie wszystkiemu, również tym tzw „stwórcom” – bo to my ich stworzyliśmy na potrzeby doznania wielu doświadczeń jak: walka, cierpienie, choroby, śmierć. Tyle że nasza nauka przerodziła się w okupację – światy okupujące Ziemię uzależniły się od pokarmu jaki im dajemy w uwielbieniu (bogów), w ofiarach, w walce, cierpieniu, śmierci, Prawdziwym eliksirem jest dla nich energia seksualna (moc stwarzania) którą emanujemy uprawiając nisko-wibracyjny seks. Nisko wibracyjny bo generalnie taki seks nie wynika z miłości, która po pierwsze Miłość musi być w nas czyli musimy bezwarunkowo kochać siebie, by móc obdarzyć tą czystą Miłością drugą istotę 🙂

          • @Markowski
            Ja tak łatwo nie „łapię się na haczyk”. 😀 Lubię poznawać inne punkty widzenia, ale nie łykam wszystkiego bezkrytycznie. Zelanda po prostu przyjemnie się czyta. Tak się składa, że to, o czym pisze, ma wiele punktów wspólnych z moim wcześniejszym osobistym doświadczeniem. A z wyjściem z czegoś mam dużo mniejszy problem, niż z wejściem w to. 🙂

            • Jarku channeling to słowa które pojawiają się w głowie, pojawiają się właśnie tam ponieważ umysł ludzki podpięty jest pod świadomość zbiorową, a ta zarzucona jest channelingiem pochodzącym od energii kontrolujących ten PLAN. Więc można powiedzieć, że posługując się tylko umysłem człowieka, jesteś opętany i myśli, które myślisz, są Ci podsuwane, czyli nie są Twoje, oczywiście rodzaj myśli jakie przyciągasz zależą od częstotliwości Twojego umysłu (działa to zaupełnie jak radio) częstotliwość myśli jest niska (obniżana), gdy walczysz/konkurujesz, gdy jesteś negatywny, gdy pożądasz, gdy pijesz alkohol (również pepsi/coca-colę), bierzesz narkotyki, gdy jesz mięso i przetworzoną, zatrutą, schemizowaną żywność, bardzo niskie wibracje mają oczywiście chemiczne leki, szczpionki, botoksy, tatuaże, chemioterapie, radioterapia, gotowana/pieczona/smażona – martwa żywność – można długo wymieniać, wiem, że to nic nowego i już to wiesz 🙂
              Czym innym są odczucia, to o wiele subtelniejsza informacja, umysł potrafi to zagłuszyć, ale gdy zaczynasz się tym posługiwać to działa coraz sprawniej – tak jak źródło z którego zaczynasz czerpać wodę – na początku wyciągniesz jakieś brudy, ale potem woda jest coraz czystsza 🙂

            • Dokładnie tak Viola.
              Książki Zelanda kupiłam kilka lat temu i ani jednej nie przeczytałam, coś mnie tknęło by je kupić i nie czytać aż do teraz. Zaczęłam czytać i …..po tych kilku latach wiedza w nich zawarta pokrywa się z moimi doświadczeniami a zaznaczam, że kiedyś wierzyłam w prawo karmy, że dla bezdusznych drani i egoistów zostanie wymierzona kara….itp itd.

            • @Matylda
              Myślę, że na wszystko musi przyjść odpowiedni czas. Ja też dość dawno kupiłam książki Zelanda. Przeczytałam pierwszy tom i choć mi się to podobało, nie wiem dlaczego musiałam zrobić około roku przerwy. Przeczytałam kolejne półtora tomu i znowu odłożyłam na kilka miesięcy. Dopiero później mogłam doczytać do końca. Podobnie było u mnie ze stroną ciemnanoc.pl. Trafiłam na nią kiedyś przypadkiem i uznałam, że to nie dla mnie. Wróciłam tam po kilku latach i dosłownie pochłonęłam wszystko w ciągu kilku dni. Do wszystkiego trzeba dojrzeć, nic na siłę. 🙂

  6. Przeznaczenie istnieje, a wyniki badań opłacanych naukowców nie mają znaczenia. Zakładając, że w ogóle były jakiekolwiek badania.

  7. ”Proscie, a bedzie wam dane” – chyba kazdy z nas zna ten cytat.Ale czy naprawde w to wierzysz?Kiedys uslyszalem jak ksiadz na ambonie , w odniesieniu do tego cytatu zadal pytanie: czy prosisz? o co prosisz? bo byc moze prosisz o „resoraka” a on (Bog) chce ci dac mercedesa….
    Cale moje zycie pokazuje ze otrzymuje to o co prosze.Pochodze z biednej, niepelnej rodziny i od zawsze chcialem byc bogaty, wyrwac sie z tego srodowiska ktore widzialem na codzien, tej szarzyzny ”przecietnego Kowalskiego”. Dzis mam dom za ponad 1mln pln, przed domem 2 nowe samochody….Ok ktos powie: osiagnales to swoja ciezka praca…ale to ze mam prace taka jaka mam i jestem dzis tu gdzie jestem to seria mozna by powiedziec przypadkow. Tylko czy przypadki istnieja, czy sa konsekwencja pragnien i uporu.Jedna z bliskich mi osob od zawsze zarzucala mi ze jestem materialista, ze mowie o pieniadzach….ale ja je po prostu lubie i zawsze chcialem je miec..i je mam…i duzo wydaje i dalej je mam…ciesze sie nimi jak dziecko zabawka…i pomagam innym, gdyz moja pomoc sprawila ze ktos tam sie ucieszyl, i wygenerowal poklad pozytywnej energii, i wszechswiat to widzi i nastepnym razem tak ustawi rzeczy, ze ja bede mial jeszcze wiecej i bede mogl jeszcze wiecej pomagac….Moglbym przytoczyc dziesiatki przykladow ze swojego zycia kiedy spelnialo sie to co chcialem, to o co prosilem, ale przedstawie tylko ten najwazniejszy dla mnie: jak poznalem moja zone.Bylem w toksycznej relacji, czulem sie w niej zle, wiec pewnego dnia podczas pobytu w gorach na nartach, stoje na szczycie gotowy do zjazdu i mowie: Ty widzisz jaki jestem nieszczesliwy, wiec zrob cos z tym.Daj mi kobiete ktora bedzie do mnie pasowala,bedzie nie z mojego miasta, bedzie lubila gory, aktywny wypoczynek: narty, rowery, bedzie rodzinna no i ladna 🙂 Niezle zyczenia, co? Ok, mija dokladnie rok, toksyczna relacja skonczona, Jestem sam. Zima jade ponownie w gory. W pensjonacie w ktorym sie zatrzymuje poznaje kobiete o ktora prosilem: nie z mojego miasta, narciare, rowerzystke, milosniczke gor, no i jest do tego piekna….Rok pozniej bylismy malzenstwem.Dzis cieszymy sie soba i naszymi dziecmi….Przypadek? ze akurat w tym samym momencie pojawilismy sie w tym samym miejscu? A ja mowie ze nie ma przypadkow.Tzw. przypadki to projekcja naszych pragnien……proscie a bedzie wam dane….To takie proste…..

    • Jeżeli przypadek jest konsekwencją pragnień i uporu, to przypadkiem nie jest, a w związku z tym nie może być konsekwencją czegokolwiek.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.