Afery

LSD SKUTECZNIE LECZY DEPRESJĘ ALE RZĄDY I KONCERNY TEGO ZABRONIŁY!

Czy psychodeliki, np LSD, mogą być używane w medycynie i psychoterapii? Czy mają właściwości lecznicze?

Czy LSD, czyli halucynogenny narkotyk, może leczyć depresję?! Wiele wskazuje na to, że tak. W latach 40, 50 i 60 XX wieku działo się bardzo dużo. Badano wiele interesujących koncepcji odnośnie psychologii. Wciąż żywa była spuścizna Junga i jego nauka o nieświadomości zbiorowej i archetypach. Właśnie wtedy próbowano łączyć psychodeliki, w tym LSD, z tradycyjną psychoterapią. Dawało to zadziwiająco dobre wyniki.

Jednak koło roku 1968 przyszły rządy nowej elity. Wprowadzono szereg destrukcyjnych dogmatów w polityce, ekonomii i w nauce, także w psychologii. W psychologii ostatecznie zatriumfował dogmat ateistyczny (materialistyczny). Odrzucono koncepcje Junga, łączące ezoterykę z psychologią. Koncepcja Junga zeszła do podziemi jako „psychologia głębi” („deep psychology”). Rządy zabroniły także eksperymentów polegających na łączeniu psychodelików, w tym LSD, z psychoterapią.

Dogmat materialistycznego ateizmu spowodował upadek duchowości i kryminalizację psychodelików

Na wiele dekad substancje te zostały zdemonizowane, a chorzy pozbawieni jednej z metod leczenia. Dogmat racjonalizmu, materializmu i ateizmu ostatecznie zatriumfował. Nowy, neoliberalny i lewicowy człowiek miał być bezmózgą istotą bez płci, bez tożsamości, bez narodowości. Bez mózgu, bez serca i bez jaj, bo męskość zdołowano. Miał nie wierzyć żadną duchowość, bo element metafizyczny przeszkadza w byciu kapitalistycznym konsumentem. Obywatel miał być jedynie przewodem pokarmowym, także symbolicznie. Konsument, obywatel, wyborca nie musi myśleć samodzielnie, i nie może krytykować niesprawiedliwości systemu. Ma wierzyć, że po śmierci nic nie ma, co powoduje u niego strach i „uzależnienie” od doczesnego życia.

Taki obywatel uważa obecne życie za jedyne, więc robi wszystko, by dostosować się do społeczeństwa i nie stracić tej jedynej szansy. To bardzo sprytny program instalowany w podświadomości, mający daleko idące konsekwencje. Co by było, gdyby ludzie wiedzieli, co jest po śmierci, gdyby ujawniono prawdę, że np reinkarnacja jest faktem? Ludzie by bardziej wyluzowali, nie chcieliby brać kredytów i tańczyć wg zasad systemu. A tak, jak uważają, że mają tylko jedno życie, a po nim nicość, to starają za wszelką cenę się dostosować, by nie być wyrzutkiem czy heretykiem i nie stracić tej jedynej szansy.

Szerzej opisywałem to w poniższym felietonie:
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają prawdę o tym, co jest po śmierci?!

O „reżimach ateistycznych” zrzucających na inne kraje bomby w imieniu Mc Donaldsa, Disneylandu i telewizyjnej demokracji, jak i o mechanizmach ich funkcjonowania pisałem tu:
Trwają ogromne zmiany na Ziemi: nadchodzi zmierzch liberalnej demokracji!

Trwają badania nad leczniczymi właściwościami psychodelików

Obecnie jednak wraca się do tego. Wiele mówi się o badaniach nad małymi dawkami psylocybiny z grzybów halucynogennych. Mają one leczyć objawy depresji i innych chorób psychiki. Oczywiście psylocybiny nie da się opatentować i sprzedawać 1000 razy drożej, niż koszty produkcji. Więc koncerny farmaceutyczne dokonają manipulacji na naturze. Do cząsteczki psylocibiny podczepią jeden lub kilka atomów. Np atom chloru, bromu, grupę metylową, grupę etylową i tak dalej. Powstanie nowa cząsteczka chemiczna, przypominająca psylocybinę, o podobnych lub silniejszych właściwościach. Zostanie opatentowana i będzie sprzedawana z ogromnym zyskiem jako „antydepresant nowej, bo trzeciej generacji”. A wystarczyłoby do tabletki dać maleńką dawkę naturalnej psylocybiny, i efekt byłby podobny.

Ale cóż, koncerny muszą zarobić, bo miliony chorych powoli przestaje reagować na tradycyjne antydepresanty (TLPD, SSRI). Leki te są brane przez setki milionów ludzi. Wielu bierze je od lat, i przestaje je tolerować, nie przynoszą one efektu leczniczego. Tak naprawdę ten największy efekt leczniczy antydepresantu jest w pierwszych 12 miesiącach jego brania. Potem mózg na zawsze się do niego „przyzwyczaja” i nawet jak włącza się go do leczenia po latach, to nie ma tak wyraźnego efektu. Dopiero nowy, dotychczas nie zażywany antydepresant daje pełen efekt. Więc ten rynek jest bardzo chłonny. Czym będą antydepresanty trzeciej generacji? Pobawię się w futurologa amatora i powiem, że będą one modyfikacjami naturalnych psychodelików w mikro-dawkach. Stawiam na modyfikacje psylocybiny, nad którą trwają prace, potem na modyfikacje LSD, DMT, ibogainy, czy THC z marihuany. Nad pochodnymi THC które można opatentować i sprzedawać w dużych cenach też trwają badania.

Jeden z bardziej skutecznych leków antydepresyjnych, Agomelatyna, jest taką modyfikacją substancji naturalnej. Agomelatyna jest pochodną melatoniny, czyli ludzkiego hormonu snu. Działa silniej na receptory melatoninowe niż naturalna melatonina. Wykazuje też antagonizm wobec receptora serotoninowego 2C, który skutkuje uwalnianiem dużych ilości dopaminy i noradrenaliny, co daje efekt antydepresyjny. Pomimo tego, że Agomelatyna nie była traktowana jako „obiecujący” lek, to jednak nowe metaanalizy wielu badań wykazały, że zalicza się do antydepresantów o dużej skuteczności. To udowadnia, że mało jeszcze wiemy o ludzkim mózgu, o mechanizmach powstawania depresji i chorób psychicznych, jak i całym ludzkim organizmie w ogóle.

Powrót do terapii psychodelikami

Ciekawe jest to, że leki antydepresyjne (TLPD, SSRI, SNRI, SARI) działają dokładnie odwrotnie, niż psychodeliki. Psychodeliki są agonistami receptorów serotoninowych, więc nasilają przekaźnictwo związane z serotoniną. Z kolei antydepresanty i niektóre leki na schizofrenię (neuroleptyki) działają antagonistycznie na receptory serotoninowe. Czyli mówiąc w uproszczeniu, „uspokajają” przekaźnictwo serotoninergiczne. Ezoterycy określają te leki jako blokery energii kundalini. Jest to energia witalna związana z seksem, aktywnością itp. Z kolei psychodeliki mają tę energię nasilać, często aż do przesady, odblokowywać. Jest to tylko hipoteza, ale po psychodelikach wielu ludzi się zmienia na lepsze.

Inaczej widzą świat, są bardziej wyluzowani i spokojni. A o to przecież w tym chodzi, prawda? Powoli wraca się do łączenia psychodelików z profesjonalną psychoterapią. Oczywiście w krajach, gdzie są one legalne. W Czachach legalne są składniki napoju Ayaschuasca, zawierającego DMT i inhibitor enzymu monoaminooksydazy (MAOi). Są tam profesjonalne ośrodki, w których podawanie Ayaschuascy łączy się z obecnością wykwalifikowanego psychoterapeuty. Ludzie, którzy to przeżyli, mówią, że to kilka lat psychoterapii w ciągu jednej nocy.

Co ciekawe, naukowcy tacy jak Albert Hoffman czy Timothy Leary postulowali takie rozwiązanie już dekady temu. Możliwe, że w przyszłości takie terapie będą mogły być prowadzona w ośrodkach medycznych. Najlepiej, gdyby były to otwarte oddziały szpitalne, położone tuż obok zamkniętych oddziałów psychiatrycznych. By w razie komplikacji przenieść tam pacjenta. Hmm, marzenia, ale nie są one tak odległe jak mogłoby się wydawać. Priorytetem jest oczyszczenie medycyny z korporacyjnej korupcji.

Cytat: „Na przestrzeni dziejów, jako gatunek zmierzaliśmy się z przerażającym faktem, że nie wiemy kim jesteśmy ani dokąd zmierzamy w tym oceanie chaosu.. i to właśnie autorytety – polityczne, religijne i edukacyjne – próbowały nas uspokoić oferując nam strukturę, zasady, informacje i kształtując w naszym umyśle ich własną wizję rzeczywistości. Aby zacząć myśleć samodzielnie musisz podważyć autorytety i nauczyć się wchodzić we wrażliwy stan otwartości umysłu, stan chaosu, dezorientacji i wrażliwości.”
~dr Timothy Leary

Cytat: „Cała nasza działalność w latach sześćdziesiątych XX wieku miała na celu rozszczepienie i osłabienie wiary w porządek społeczny lat pięćdziesiątych. Za cel obraliśmy demontaż monolitycznej, judeochrześcijańskiej struktury władzy, narzucającej zachodniej cywilizacji represyjne, pełne poczucia winy i surowości podejście do zagadnienia cielesności. Zależało nam tylko na obaleniu tej pruderyjnej, ponurej cywilizacji. I w pewnej mierze osiągnęliśmy sukces. Po raz pierwszy w XX wieku na świecie stał się modny poganizm. Biali ludzie zaczęli ruszać biodrami, zapuścili włosy i poczęli oddawać się szalonemu, zmysłowemu tańcowi na łonie natury.”
~dr Timothy Leary

Cytat: „Jednostki wybrane z danej puli genetycznej tworzą przyszłość dzięki przedwczesnej aktywacji swoich obwodów nerwowych. Bardzo często dzieje się to bez udziału ich świadomości. Mimowiednie żyją w przyszłości, wyobcowani ze swego kontekstu społecznego. Nieświadomi swego programu genetycznego, mają wrażenie braku przynależności do tego świata. Niektórym z nich towarzyszy nawet poczucie osaczenia, które sprawia, że czują się tak, jakby utknęli w klatce skonstruowanej dla nich przez społeczeństwo. […]

Takim Agentom Ewolucji zwykle przypina się łatkę wyrzutków, ponieważ miotają się, kierując swe kroki do przodu i wyrywają się z przeszłości, wystając ponad rzeczywistość, w której pogrążone jest ich społeczne stado. Wraz z przyspieszeniem procesów ewolucyjnych dochodzi do gwałtownego ich namnożenia w świecie. Dobry tego przykład stanowić mogą lata sześćdziesiąte XX wieku, kiedy nagle pojawiło się wielu Agentów Przyszłości. Nawet w obecnych czasach dopiero zaczynamy rozpoznawać ich znaczenie, zaczynamy odkrywać, jak istotną rolę odgrywają outsiderzy dla rozwoju danego gatunku.”
~dr Timothy Leary

Na koniec zapraszam Cię do obejrzenia filmu dokumentalnego o LSD:

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 299 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

15 odpowiedzi »

  1. depresja to wyczerpane hormony nadnerczy nalezy zwolnic i zaczac jesc treściwie niepasteryzowany nabiał sledzie w oliwie bez octu i rzepaku surowe zoltka steki na wpol krwiste, warzywa generalnie surowo czy na wpol surowo bo organizm buduje cialo z surowego z grzanego są choroby i starość także czyszczenie emocji nie zaszkodzi np metoda EFT bo same emocje zuzywaja mineraly witaminy w niekonczacych sie meczacych cyklach myślowychi oczywiscie usunąć plomby amalgatowe(rteciowe) bo bez tego zawsze bedziemy oddychac rtecia, zyc w czystym powietrzu tj wyprowadzic sie pod miasto albo nad morze i nie szczepić się takze usuwac metale ciezkie z organizmu zoloit sauny kapiele w soli emskiej a nawet zwyczajnej itd

    • Właśnie coś by się przydało dla mojej mamy, bo od momentu przejścia na emeryturę nie potrafi się odnaleźć – głęboka depresja, zaleganie w łóżku. A konwencjonalna, akademicka medycyna jej nie pomaga.

      • zrób co mowie plus niech rano wstaje jak lubi i albo na miasto albo niech sobie znajdzie cos na cwierc etatu, wytrzymac ze swoimi myslami nie zajetymi zajeciem to sztuka, to trzeba przejsc po prostu jak poród -_-

        • Dzięki GMO, pokażę Mamie Twój komentarz – a czy wdroży w życie, to jej wolna wola.
          A co do myśli niezajętego umysłu to zgoda – zauważyłem, że wielu ludzi nie jest w stanie wytrzymać tej ciszy, włączają muzykę, telewizor, itd.

    • Jeszcze pytanie co do kąpieli w soli emskiej: ile tej soli się sypie? Mama kupiła taką sól, ale w tabletkach, sztuczna sól emska. Dzięki i pozdrawiam.

    • Mariusz. Pomóż swojej Mamie zagospodarować czas, to nie tylko rozmowa ale spacer, wspólny obiad, wyjście na codzienne zakupy, telefon rano na dzień dobry i na dobranoc. To Twoja Mama. Pomóż, to kiedyś ktoś pomoże Tobie. Największym ciosem dla Mamy nie jest to, że nie ma pracy, tylko to, że brak obok niej tych, co mają być. Bo jak nie Ty, to kto?

      • Dzięki. Wczoraj była piękna, słoneczna pogoda, to zabrałem ją na wycieczkę. Brak rozmów to nie problem, bo często rozmawiamy.

    • nie wiem co to za fascynacja zydusem, Rzymianie go ganiali bo rozbijal rodziny, gadkami typu poroznie syna z ojcem matke z córką itd w koncu dostal nakaz doprowadzenia i czape i tyle w temacie, rzymskie prawo bylo ostre ale sprawiedliwe , tzw wniebowstapienia to wciaganie do ufo nieudaczników nie spelniajacych oczekiwan albo tych co juz zrobili swoja robote, na poludniu stanow ufo wciaga ludzi i krowy w całości i późnej wypluwa powyzynane bez narzadow, czyli tez odbywa sie wniebowstapienie a później zniebozestapienie albo raczej zniebowyjebanie… cesarzowie rzymscy podobnie wniebowstapywali wg p szydlowskiego wg kronikarzy starozytnych, dzisiaj już nie wciagaja oficjeli bo ludek juz wie co to ufo i ze wciaga jak odkurzacz wiec gdzies tylko na odludzich bez świadków

  2. Osoba z depresją musi się nią zmęczyć. Musi jej mieć NAPRAWDĘ DOŚĆ. Nie pomogą obiadki i śledzie. Dopóki nie wrócą marzenia, to jedna wielka dupa. W przeciwnym razie taki ktoś umrze: najpierw za życia, a następnie odejdzie na dobre. W niebyt. Pochłonie ją czas.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.