Ekologia i przyroda

CZY WEGETARIANIZM JEST ZDROWY I „DUCHOWY”? NIE JEST TO TAKIE PROSTE..

Czy wegetarianizm jest zdrowy i duchowy? Jak powinien odżywiać się człowiek?

Zmiany na świecie są faktem. Ludzie powoli i z ogromnym trudem stają się mądrzejsi, wrażliwsi na krzywdę innych. Furorę robią obecnie diety wegetariańskie czy wegańskie. Do ludzi dochodzą szokujące fakty o traktowaniu zwierząt w rzeźniach jak i wcześniej podczas przemysłowych hodowli. Do tego dochodzą także kwestie różnych „polepszaczy” masowo dodawanych do mięsa. Są to fakty bezsporne i bezdyskusyjne. Jednak ma tu miejsce kilka przekłamań.

Brutalne traktowanie zwierząt w hodowlach i rzeźniach to efekt logiki kapitalizmu neoliberalnego, czyli systemu ekonomicznego opartego o darwinizm społeczny. Został on wprowadzony przez lewicowo-liberalne elity wywodzące się z pokolenia ’68. W tym systemie człowiek jest tylko pikselem, a zainteresowanie wokół niego ogranicza się do jego rąk (robol na etacie) i do jego ust, przewodu pokarmowego i odbytu (konsumpcja, kupowanie różnych rzeczy i napędzanie PKB). W tym świecie społeczeństwa biednieją coraz bardziej, więc powoli wszelkie przejawy lewactwa stają się dla ludzi coraz bardziej obrzydliwe. Bo jednak mądrzejemy.

Czy wegetarianizm jest duchowy? W new age istnieje trend, podług którego aby być duchowym, oświeconym i wysoko-wibracyjnym, to trzeba by chyba przestać żyć. Codziennie układ odpornościowy człowieka zabija miliony bakterii, wirusów czy zalążków pasożytów. Jest to agresja i przemoc, dzięki którym żyjemy. W życiu realnym też czasami musimy się bronić i schować swoje „uduchowienie” do kieszeni. Na diecie roślinnej nie da się uzupełnić podstawowych składników. Nie chodzi tylko o witaminę B12, bo ona jest związana z trzema innymi substancjami. Z żelazem, którego też brakuje w diecie roślinnej, ale też z kwasem foliowym i witaminą C. Na diecie roślinnej podaż kwasu foliowego jest duża. Witamina B12 i kwas foliowy, pomimo tego, że w organizmie współpracują, to są antagonistami. Jak kwasu foliowego jest dużo, jeśli jest jego duża podaż, to przyspiesza to spadek poziomu witaminy B12, której w diecie wegetariańskiej brak.

Brutalność mięsożercy czyli brutalność natury

Ale sprawa nie ogranicza się tylko do B12, żelaza czy białka z roślin, które jest słabo wchłanialne. Białkową ciekawostką jest fakt, że jeśli jesteś wege, to powinieneś spożywać białko konopne. Dlaczego? Bo, mówiąc w uproszczeniu, jest bardzo „podobne” do białka zwierzęcego i przez to jest wartościowe. Dalej: w wegetarianizmie ulega zaburzeniu cykl ornitynowy. Spada poziom moczniku, amoniaku i kwasu moczowego, bo one powstają głównie z mięsa. Są one antyoksydantami, i u ludzi w wyniku tego, że podczas epoki lodowcowej zainteresowali się mięsem, przejęły rolę witaminy C, której nasze organizmy już nie produkują. Wydaje mi się, że owo mięsne zainteresowanie, gdy podczas zlodowacenia nie było wystarczającej ilości pokarmu, było ewolucyjnym błędem.

Mięso z jednej strony nam trochę szkodzi, nasze zęby nie są typowymi zębami drapieżnika. Nie mamy kłów, pazurów, a surowe mięso nas odruchowo obrzydza. Z drugiej strony, bez mięsa też nie bardzo sobie radzimy. I tak źle, i tak niedobrze. Wracając do naszych argumentów duchowych: otóż świat już jest tak stworzony, że żyjemy często dlatego, że zjadamy bądź zabijamy innych. W życiu płodowym silniejszy płód często wchłania w siebie słabszego bliźniaka. Po narodzinach jest loteria genetyczna – osobniki słabsze często chorują i częściej umierają przed czasem, nie przekazując słabszych genów dalej. Teraz dzięki postępowi medycyny więcej chorych dzieci przeżywa i w życiu dorosłym się rozmnaża, więc genetycznie jesteśmy coraz słabsi i coraz bardziej chorowici. Natura tak to obmyśliła, by rodzina miała po 10 dzieci, i by wieku tych 18 lat dożyło tylko kilku najsilniejszych.

Tak było przez prawie cały eon antropocenu, od 200.000 roku p.n.e, aż do początku XX wieku. Teraz mamy wielkie globalne „sito genetyczne”. Choroby genetyczne i metaboliczne są częste. Częsta jest bezpłodność i poronienia. Mnóstwo ludzi choruje na choroby autoimmunologiczne, na nowotwory. Przeżyją tylko Ci najsilniejsi, którzy uodpornią się na skażone środowisko, na zmienioną chemicznie i technologicznie żywność. Naukowcy mówią, że wkrótce wytworzy się kolejna grupa krwi – grupa „C”. Będzie to grupa krwi człowieka, który przetrwał szok epoki przemysłowej. Tak więc sama natura zawiera w sobie brutalność. Ta brutalność jest w każdym człowieku. Przecież rośliny też chcą żyć, a ich zjadanie także jest pewną formą agresji. Cóż, ja tego świata nie tworzyłem. Nie chcę by zwierzęta cierpiały, nie chciałbym by były dla mnie zabijane. Nie chciałbym też wojen, wydawania miliardów dolarów na armię. Nie chciałbym głupiego systemu prawnego. A jednak nie mamy wyboru, bo świat nie jest idealną utopią wziętą ze snu naiwnego marzyciela, ale jest jaki jest.

Mięso, męskość i wyparta agresja

Patrząc trochę symbolicznie, to niechęć do mięsa jest szerszą niechęcią do pierwiastka agresji, jak i do męskości. Przecież mięso trzeba upolować, i tym tradycyjnie zajmowali się mężczyźni. Z kolei zbieractwem roślin zajmowały się kobiety. Jest to oczywiście tylko symboliczne spojrzenie, związane z polaryzacją archetypów płci. Ale częstym zjawiskiem jest fakt, że wegetarianie mają mniej w sobie tego „pierwiastka siły”, czy też „pierwiastka męskiego”. Lub inaczej.. Częstym przypadkiem jest też zjawisko, że negują i wypierają oni ten „myśliwski” pierwiastek. Bo wrażliwemu, wysoko-wibracyjnemu roślinożercy nie przystoi. Ale ten pierwiastek w nich jednak jest. Więc aby znalazł on bezpieczne ujście, dokonują oni podświadomej projekcji tego agresywnego pierwiastka na innych ludzi. Na wrogów. Wróg to wróg, a przecież wegetarianie walczą w słusznej sprawie. Więc nad takim wrogiem żywieniowym czy dowolnym innym można pastwić się do woli, nic nie ujmując przy tym ze swojego obrazu uduchowionej i wrażliwej istoty.

To tłumaczy znany w całym internecie fenomen agresywnych i fanatycznych wegan. Nie chodzi tutaj tylko o brak kilku składników odżywczych, ale o mechanizm projekcji. Mechanizm wypierania agresji i jej projekcji na „wroga” jest bardzo ciekawym mechanizmem obronnym psychiki, chroniącym ją przed dalszą dezintegracją i rozpadem. Bo agresja, pomimo tego, że zanegowana, wyparta i taka „niska”, musi znaleźć ujście, tak jak lawa z wulkanu. Jak wulkan jest wygasły i przykryty grubą warstwą lądu, a pod nim zbiera się coraz więcej magmy, to i tak jebnie i tak. Opisałem go w poniższym artykule:
Czy opętanie istnieje?! Religia i doktryny duchowe Cię okłamują!

Popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko. Jest to tam traktowane jako „sprawa honoru„, podobnie jak u rzekomo miłującej pokój religii islamu. Ogromne połacie Indii (prowincja, przedmieścia) wciąż tkwią w niewolniczym systemie kastowym i w skrajnej ciemnocie, porównywalnej chyba tylko z europejskim średniowieczem. Nie ma tam też mowy o rozwoju duchowym, bowiem jest tam taka sama ciemnota religijna jak kiedyś u nas. A wiedzę mają tylko kapłani i elita.

Jaka powinna być dieta? Czy tylko wegetarianizm lub weganizm?

Dieta powinna być indywidualna. Często dobre rezultaty daje dieta paleo, czyli mięso plus duża ilość świeżych roślin, z wykluczeniem glutenu, nabiału, cukru itp. Trochę racji jest w jedzeniu zgodnie z grupą krwi. Osoby z grupą krwi zero jednak tego mięsa potrzebują. Częste są obecnie zaburzenia metaboliczne, wykrywane na drodze coraz popularniejszych badań genetycznych. To nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Gdy ma się wyniki tych badań, to wiadomo, jak uśpić źle funkcjonujące geny, lub jak aktywować te, które działają zbyt słabo. Robi się to poprzez dobór farmaceutyków, suplementów, witamin, ziół i odpowiedniej diety. Do tego dochodzą coraz liczniejsze alergie pokarmowe, i je też można przebadać w specjalistycznych ośrodkach.

Częstym błędem dietetyków czy lekarzy jest polecanie jednej jedynej diety każdemu człowiekowi. Każdy jednak jest inny, każdy ma inne uczulenia pokarmowe, o których najczęściej nie wie. Każdy człowiek ma nieco inny tryb życia, inny poziom stresu. Do tego dochodzą wspominane wyżej błędy genetyczne, płeć, wiek, zażywane leki, aktywność fizyczna, choroby. Niektórzy ludzie na wegetarianizmie, weganizmie lub witarianizmie czują się wyśmienicie. Inni zaczynają po wielu latach chorować. Jeszcze inni tuż po przejściu na taką dietę czują się bardzo źle. I to jest normalne. Człowiek nie jest maszyną i nie ma jednoznacznego szablonu. Traumą dla nauki, polityków, ideologów, kapłanów i w końcu dla dietetyków jest to, że nigdy nie da się stworzyć jednego, spójnego szablonu, który obejmowałby całość ludzkości.

Dlaczego WHO zaczyna popierać wegetarianizm?

WHO przez lata promowała dietę opartą na zbożach zawierających gluten, wyrobach mlecznych, roślinach i mięsie. Czyli zalecała jeść wszystko, ze szczególną uwagą na toksyczny gluten. Obecnie WHO promuje dietę wegetariańską, choć wcześniej zdecydowanie ją odradzała. Przez dziesięciolecia lekarze, eksperci i sama WHO bardzo agresywnie atakowali diety wegetariańskie. Od kilku lat następuje tu zmiana, i pojawia się coraz większa ilość rzekomych „badań naukowych” udowadniających, że dieta azjatyckich kast niższych („niedotykalni”, którym w rzekomo duchowych Indiach odmawia się nawet pochówku), jest dobra dla zdrowia. Pojawiają się co rusz nowe artykuły w Gazecie Wyborczej czy innych tego typu mediach o zdrowotnych właściwościach rezygnacji z mięsa.

Lekarze, eksperci i dietetycy pędzący ku wegetarianizmowi są coraz częściej spotykani. Wegetarianizm staje się „naukowy”, „zgodny z kanonami racjonalizmu i sceptycyzmu”. Jeszcze dekada takiej propagandy, i jedzenie mięsa zostanie uznane za pseudonaukę i hołdowanie spiskowej teorii dziejów. Człowiek chcący zjeść soczystego steka, będzie porównywany do fanów teorii płaskiej Ziemi, chodzących w aluminiowej folii na głowie. Ja widzę tutaj pęd ku oszczędności. Hodowla zwierząt jest droga, ilość ludzi rośnie, a zasobów naturalnych nie przybywa. Nie oznacza to jednak, że elity chcą szanować i chronić przyrodą. Chcą po prostu jeszcze bardziej ograniczać koszta hodowli swoich niewolników, czyli nas.

Polecam Ci też nagranie Bashara – „Czy dieta wegańska/wegetariańska czyni nas bardziej „uduchowionymi”? Nie ze wszystkim się zgadzam, wklejam je tylko jako ciekawostkę:

 

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

27 odpowiedzi »

  1. ja zabilem w zyciu duzo drzew i porbalem je na opal .-) jeszcze nie czytalem ale K. chyba w swej serii, dziki, dzikszy, najdzikszy porusza ten temat. przyszlosc to szlachetny dzikus w polaczeniu z sexbomba wybierajaca osiedlowego poete. wyzwanie jest mocne…

  2. dlaczego mówi się wege… skoro to wita…? Skoro obce mięso potrafi wpłynąć na nasz łańcuch DNA i go zmienić, więc to jest jeden z powodów dlaczego witawarianizm jest zdrowszy od mięsa.

    Załóżmy taką oto tezę, że: w czasach świetności Ziemi, na jej początku, życie musiało przypominać prawdziwy raj, eden, etc. Jeśli było tak zdrowe i pięknie, to wszystko ze wszystkim musiało żyć w pełnej synergii i zgodzie ze wszystkimi prawami natury. A może nie było wtedy żadnych mięsożerców? A może coś, ktoś zakłócił ten naturalny rytm? Człowiek, tzn. Architekt? Może ewolucja jako taka, spowodowała, że mięsożerców wykreowały różne sytuacje, spowodowane zachwianiem? przerwaniem naturalnego rytmu?

    W XXI wieku wolę mówić o sobie witawariat, optymistycznej;) i jak pasuje do obecnych czasów!

  3. Każdy powinien w kwestii jedzenia wsłuchać się w siebie. Tym bardziej, że upodobania kulinarne ulegają zmianie. W mojej rodzinie wszyscy jedli mięso, a ja od dziecka najlepiej lubiłam warzywa i owoce. Mięso stanowiło dla mnie dodatek do jarzynek, ale nie wszystkie rodzaje mi smakowały, a dania musiały być zawsze mocno przyprawione. Później organizm sam mięso odrzucił i zostałam jaroszem, choć tego nie planowałam. Ostatnio coraz rzadziej sięgam i po ryby. Po prostu nie mam na nie ochoty.
    Ponieważ dobrze się czuję, nie mam zamiaru tego zmieniać. Tym bardziej, że mam teraz ładniejszą cerę i więcej energii. Taka widocznie uroda mego organizmu.

  4. https://ciemnanoc.pl/2013/09/30/ewolucja-swiadomosci/

    „W jaźni człowieka jak wcześniej wspomniałam zawarta jest jego przeszłość, ale nie tylko ta ludzka, ale też i ta, która jest jego dziedzictwem ewolucyjnym – świata minerów, roślin i zwierząt, przez które przechodziła świadomość człowieka . Unikalność człowieka wyraża się poprzez jego unikalną samoświadomość – pochodną zbiorowej Świadomości (Ducha) i Ciało, które z kolei jest niepowtarzalną formą wyrażenia się dla niego. Zarówno Duch człowieka jak i Ciało są wieczne i mają atrybut boskości, są częścią zbiorowego Ducha i Materii (Boga i Bogini – męskiej i żeńskiej emanacji Absolutu).

    Człowiek dąży do integracji swojej jaźni, czyli integracji świata tak naprawdę – w skali mikro i makro. Żeby to udowodnić, spróbujmy spojrzeć na świat jako system, który reprezentuje umysł człowieka w różnych jego poziomach.

    Należy zatem wyjść od założenia, że nie tylko człowiek myśli, ale całe stworzenie, które żyje – również myśli. Jak to możliwe? Otóż każda istota, która zachowuje się racjonalnie – poprzez instynkt przetrwania dąży do ciągłości gatunku, w pewnym sensie myśli. Gdyby nie było mysli w prymitywnej, szczątkowej formie, to żadne stworzenie nie byłoby w stanie postępować racjonalnie, a wszystkie tak postępują – mechanizmy ewolucyjne są na to doskonałym dowodem . Można wiec przyjąć , że myślenie jako funkcja umysłu człowieka, występuje od początku istnienia życia – tyle, że w prymitywnej formie. Im bardziej rozwinięty gatunek, tym myślenie staje sie coraz bardziej złożone, u człowieka przyjmując najbardziej złożoną formę, umożliwiającym mu tym samym zrozumienie paradoksów i zbliżenie się do Boga.

    Weźmy teraz miłość, kolejny aspekt umysłu człowieka, który go wyróżnia na tle zwierząt i umożliwia w zasadzie kontakt z wyższa, transcendetalną sferą. Otóż miłość, występuje również u innych zwierząt i roślin, tyle że w najbardziej pierwotnej, prymitywnej formie, będącej zaledwie ideą, wyrażającej się w instykcie rozmnażania i kopulacji. To dopiero u naczelnych i człowieka, idea miłości przybiera pełniejszą i złożoną formę.

    Kolejna i chyba już ostatnia rzecz, która wyróżnia człowieka na tle innych zwierząt to kultura. Otóż jak się ostatnio okazało, zwierzęta równiez posiadają prymitywną formę kultury – w postaci języka jak i rytuałów. Wyodrębiono je u gatunków takich jak np delfiny i małpy. Im bardziej prymitywny gatunek, tym oczywiście forma języka będzie również prostsza – aż do wydzielania samych esencji zapachowych wśród roślin, które w taki sposób ostrzegają siebie nawzajem przed zagrożeniem.

    Jaki z tego płynie wniosek? Całe stworzenie zawiera w sobie tak naprawdę RÓŻNE ETAPY tego samego umysłu – DUCHA. Człowiek rozwijający sie duchowo, integrujący swoją jaźń, integruje się również z całym stworzeniem jakie istnieje, lub inaczej – odkrywa je w sobie na różnych poziomach – ewolucyjnych, czasowych, przestrzennych itd.
    Stąd, gdy w świecie fizycznym czujemy więź z lasem, spotykamy w tym czasie , w astralu, jego duchowy odpowiednik, będący częścią jaźni człowieka – obserwatora. W moim przypadku – w różnych okresach życia spotykałam te „prostsze istoty duchowe” przede wszystkim związane z żywiołem ognia i zwierzętami ognistymi – typu Feniks, lwy itp. To były moje duszki opiekuńcze. Gdy odkrywałam obraz mojego Ducha – Wyższej Jaźni, okazało się, że Uriel – jest wojowniczy i zarządza właśnie sferą ognia, i te duszki opiekuńcze zwierzęce, były mu jakby podległe, stanowiły jego niższe i prostsze aspekty. Wszystko więc stanowi całość.

    Docelowo, wszyscy dążymy do jedności ze sobą i w łączności z Bogiem. To dlatego osoby rozwijające się duchowo, często rezygnują z jedzenia mięsa i wyrażają szacunek dla każdej formy życia na tyle, na ile to możliwe. Nie jestem zwolennkiem przesady – nie widzę nic złego w życiu człowieka zgodnego z naturą – gdy zabija zwierzę, żeby móc przetrwać. Ale warunkiem jest zabicie w sposób godny, humanitarny, a nie mordowanie i powodowanie niepotrzebnego cierpienia. U Indian zabicie zwierzęcia skutkowało przeproszeniem jego ducha i oddaniem mu czci, to bardzo piękny zwyczaj. Docelowo uważam, że ludzkość przejdzie na wegetarianizm w wyniku globalnych przemian świadomości.

    Na świecie nie tylko rośnie świadomość praw ludzi, ale i zwierząt. Wielkim krokiem naprzód jest uznanie delfinów za istoty samoświadome i czujące, które należy traktować jak człowieka. Podejrzewam, że wkrótce i inne zwierzęta będą chronione takim samym prawem . Istoty duchowe – aspekty zbiorowego Ducha, które opiekują się gatunkami roślin , zwierząt i które reprezentują ich ŚWIADOMOŚĆ itd, poprzez miłość i szacunek człowieka, są integrowane w jaźniach ludzi, i mogą w ten sposób zaistnieć w zbiorowej świadomości ludzi, co będzie miało bezpośredni wpływ na ich obecność i rolę w przyszłym świecie jedności i zarazem różnorodności całego stworzenia.”

  5. w jezyku snajperow jest takie okreslenie jak ostateczny strzal obronny. pozwala to jakos poradzic sobie z momemntem jak w nokto rozpryskuje sie leb jakiekos psychola. fascynuja mnie panie, ktore maja torebki z cielecej skory renomowanej paryskiej firmy. gdy ciele zabiera sie od mamy to krowa ryczy bo teskni .-( ciaza, porod w bUlu i ….. po czym wchodzi do sklepu i pie*doli bo brak bolca powoduje pie*dolca:
    – a ta szyneczka jest smaczna? (nie chujowa) tak klienci sobie chwala! poprosze 20 deka. 25 moze byc? oczywiscie
    opadle ramiona i to charakterystyczne trzymanie portmonetki kolo sromu oburacz.
    – a ten baleronik swiezy? (nie ku*wa przeterminowany). klienci sobie chwala.
    lewckie zjebanie mozgu polega na tym, ze jesli ktos lowi lub poluje to w ich mniemaniu biega w stanie permamntenej erekcji po lesie, ejakulujac na sciolke lesna, wymazany krwia biednych sarenek. tepaki, ktore nazywaja chrzaszcza robakiem bo sa zbyt tepi aby w ogole czuc ten fantastyczny flow zwiazany ze smrodem krowiego gowna i obrazem gekona oblizujacego oko o poranku. porownal bym to do naprawde zawodowych podrywaczy. czy chodzi o penetracje? orgazm?? nie mozna sobie potrzymac raczke nad rzeka i miec wiecej frajdy niz z niejednego dymania choc czasem trzeba ustrzelic .-)). wjezdzaja na Pogorze Izerskie w swoich SUVach i wsciekle patrza na bron palna, ambony, wachowki, kamuflaz i reszte sprzetu. a gdzie ku*wa byles jak chlopaki z wlasnych pieniedzy kupowali larwy salamander? gdzie ku*wa byles jak kupowalismy sadzonki mamutowca po 50 Euro za sztuke a w ogole nie dozyjemy tego fantastycznego obrazu. a jest i ciekawostka. osobiscie widzialem dziewcze slodkie (bosa switezianka taka jakby hipiska bo Izery obfituja w pozytywnych wariatow). wysiadla z auta aby zapytac o droge. wymalowany VW transporter. w ciagu sekund w obliczu wyzylowanego ziomeczka wylecial jej z glowy caly ten szajs. bezwolna dotknela picepsu i polozyla glowe na ramieniu. samcza magia. kto bedzie Cie bronil ciasnotko? Brajanek? powodzenia! dokarmianie, ochrona mlodnikow, zapierdol od rana do nocy bez zadnych dotacji. a co bedzie jak sarenki wpie*dola wszystkie plody rolne? i mlodniki.
    – ale ten chleb jest drogi – skandal!
    rozdamy prezerwatywy jejonkom (rogaczom) conie?
    sory, ze nabluzgalem ale temat dla mnie niezywkle wazny.
    PS. zlowilem kiedys samice wegorza, srebrna milfetka. piekna. ponad 10 lat. nadawala sie na okladke wiadomosci wedkarskich. tlusta, dla mnie to najsmaczniejsza ryba na swiecie. poszla do wody. juz pewnie nie zyje ale swoje w Morzy Sargasowym zrobila. Ciesze sie, ze Jarek zaczyna to wszytko trybic. do wykonania jest niesamowita praca.

  6. Jarek a co myślisz o Pepsieliot? Ona tam mówi, ze jak ktoś je mięso to nisko wibruje i ma na niskim poziomie świadomość, a przy okazji poleca na wszystko jej suplementy, najlepiej to cała apteczkę brać suplementów…

    • Ja nie umiem tego określić, ale w jej blogu nie wiem, nie umiem tego nazwać, coś mnie zniechęca, jest tam coś, nie tak….

    • Znam doskonale jej stronę.
      To co mi się podoba w jej artykułach to to,że często podaje linki stron z których korzystała przy tworzeniu strony a najczęściej są to linki zagraniczne.
      Oczywiste, sprzedaje suplementy podpierając to argumentami ale i przecież nie zmusza do ich zakupu i nie pisze z uporem maniaka, że jej produkty są najlepsze i basta:).
      A co do poziomu świadomości to są i takie osoby które mięsa nie jedzą a bardzo nisko wibrują jak i takie co mięso jedzą i wysoko wibrują;)

  7. Nie rozumiesz prostych rzeczy. Problem nie leży w fakcie jedzenia lub niejedzenia mięsa, tylko przemysłowej hodowli, systemowego torturowania żywych stworzeń. Pierdolenie o kwasie foliowym w takim kontekście jest żałosne. Nikt nie ma ptetensji do Eskimosów, którzy polują, to normalne w ich warunkach. Dostrzegasz różnicę? Ja sam wolałbym być niedożywiony, chory, bez witamin ( choć wcale tak nie jest, jestem wege od 25 lat, czuję się świetnie) niż brać udział w takim barbarzyństwie. Pewnie pomyślisz, że to typowy atak fanatycznego wege. A ja twierdzę, że twoje wypociny powyżej to typowy sposób usprawiedliwiania skurwysyństwa, że ” taki jest świat”. Świat jest takim, jakim go tworzymy. Czasami trzeba widzieć więcej niż siebie samego.Czasami trzeba nawet coś poświęcić. Prawdą jest też, że konsumowanie ciał umęczonych i okrutnie mordowanych zwierząt obniża wibracje. To żaden new age, jesteś tym, co zjadasz, głosi mądre przysłowie. Szkoda ci biednych zwierzątek, naturalnie wiesz jak strasznie cierpią, no ale nie zrezygnujesz z mięsa, bo jeszcze by ci włosy wypadły przed 60- tką, zresztą „przecież ty lubisz mięso?”. A weź spierdalaj.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.