Ekologia i przyroda

CZY WEGETARIANIZM JEST ZDROWY I „DUCHOWY”? NIE JEST TO TAKIE PROSTE..

Czy wegetarianizm jest zdrowy i duchowy? Jak powinien odżywiać się człowiek?

Zmiany na świecie są faktem. Ludzie powoli i z ogromnym trudem stają się mądrzejsi, wrażliwsi na krzywdę innych. Furorę robią obecnie diety wegetariańskie czy wegańskie. Do ludzi dochodzą szokujące fakty o traktowaniu zwierząt w rzeźniach jak i wcześniej podczas przemysłowych hodowli. Do tego dochodzą także kwestie różnych „polepszaczy” masowo dodawanych do mięsa. Są to fakty bezsporne i bezdyskusyjne. Jednak ma tu miejsce kilka przekłamań.

Brutalne traktowanie zwierząt w hodowlach i rzeźniach to efekt logiki kapitalizmu neoliberalnego, czyli systemu ekonomicznego opartego o darwinizm społeczny. Został on wprowadzony przez lewicowo-liberalne elity wywodzące się z pokolenia ’68. W tym systemie człowiek jest tylko pikselem, a zainteresowanie wokół niego ogranicza się do jego rąk (robol na etacie) i do jego ust, przewodu pokarmowego i odbytu (konsumpcja, kupowanie różnych rzeczy i napędzanie PKB). W tym świecie społeczeństwa biednieją coraz bardziej, więc powoli wszelkie przejawy lewactwa stają się dla ludzi coraz bardziej obrzydliwe. Bo jednak mądrzejemy.

Czy wegetarianizm jest duchowy? W new age istnieje trend, podług którego aby być duchowym, oświeconym i wysoko-wibracyjnym, to trzeba by chyba przestać żyć. Codziennie układ odpornościowy człowieka zabija miliony bakterii, wirusów czy zalążków pasożytów. Jest to agresja i przemoc, dzięki którym żyjemy. W życiu realnym też czasami musimy się bronić i schować swoje „uduchowienie” do kieszeni. Na diecie roślinnej nie da się uzupełnić podstawowych składników. Nie chodzi tylko o witaminę B12, bo ona jest związana z trzema innymi substancjami. Z żelazem, którego też brakuje w diecie roślinnej, ale też z kwasem foliowym i witaminą C. Na diecie roślinnej podaż kwasu foliowego jest duża. Witamina B12 i kwas foliowy, pomimo tego, że w organizmie współpracują, to są antagonistami. Jak kwasu foliowego jest dużo, jeśli jest jego duża podaż, to przyspiesza to spadek poziomu witaminy B12, której w diecie wegetariańskiej brak.

Brutalność mięsożercy czyli brutalność natury

Ale sprawa nie ogranicza się tylko do B12, żelaza czy białka z roślin, które jest słabo wchłanialne. Białkową ciekawostką jest fakt, że jeśli jesteś wege, to powinieneś spożywać białko konopne. Dlaczego? Bo, mówiąc w uproszczeniu, jest bardzo „podobne” do białka zwierzęcego i przez to jest wartościowe. Dalej: w wegetarianizmie ulega zaburzeniu cykl ornitynowy. Spada poziom moczniku, amoniaku i kwasu moczowego, bo one powstają głównie z mięsa. Są one antyoksydantami, i u ludzi w wyniku tego, że podczas epoki lodowcowej zainteresowali się mięsem, przejęły rolę witaminy C, której nasze organizmy już nie produkują. Wydaje mi się, że owo mięsne zainteresowanie, gdy podczas zlodowacenia nie było wystarczającej ilości pokarmu, było ewolucyjnym błędem.

Mięso z jednej strony nam trochę szkodzi, nasze zęby nie są typowymi zębami drapieżnika. Nie mamy kłów, pazurów, a surowe mięso nas odruchowo obrzydza. Z drugiej strony, bez mięsa też nie bardzo sobie radzimy. I tak źle, i tak niedobrze. Wracając do naszych argumentów duchowych: otóż świat już jest tak stworzony, że żyjemy często dlatego, że zjadamy bądź zabijamy innych. W życiu płodowym silniejszy płód często wchłania w siebie słabszego bliźniaka. Po narodzinach jest loteria genetyczna – osobniki słabsze często chorują i częściej umierają przed czasem, nie przekazując słabszych genów dalej. Teraz dzięki postępowi medycyny więcej chorych dzieci przeżywa i w życiu dorosłym się rozmnaża, więc genetycznie jesteśmy coraz słabsi i coraz bardziej chorowici. Natura tak to obmyśliła, by rodzina miała po 10 dzieci, i by wieku tych 18 lat dożyło tylko kilku najsilniejszych.

Tak było przez prawie cały eon antropocenu, od 200.000 roku p.n.e, aż do początku XX wieku. Teraz mamy wielkie globalne „sito genetyczne”. Choroby genetyczne i metaboliczne są częste. Częsta jest bezpłodność i poronienia. Mnóstwo ludzi choruje na choroby autoimmunologiczne, na nowotwory. Przeżyją tylko Ci najsilniejsi, którzy uodpornią się na skażone środowisko, na zmienioną chemicznie i technologicznie żywność. Naukowcy mówią, że wkrótce wytworzy się kolejna grupa krwi – grupa „C”. Będzie to grupa krwi człowieka, który przetrwał szok epoki przemysłowej. Tak więc sama natura zawiera w sobie brutalność. Ta brutalność jest w każdym człowieku. Przecież rośliny też chcą żyć, a ich zjadanie także jest pewną formą agresji. Cóż, ja tego świata nie tworzyłem. Nie chcę by zwierzęta cierpiały, nie chciałbym by były dla mnie zabijane. Nie chciałbym też wojen, wydawania miliardów dolarów na armię. Nie chciałbym głupiego systemu prawnego. A jednak nie mamy wyboru, bo świat nie jest idealną utopią wziętą ze snu naiwnego marzyciela, ale jest jaki jest.

Mięso, męskość i wyparta agresja

Patrząc trochę symbolicznie, to niechęć do mięsa jest szerszą niechęcią do pierwiastka agresji, jak i do męskości. Przecież mięso trzeba upolować, i tym tradycyjnie zajmowali się mężczyźni. Z kolei zbieractwem roślin zajmowały się kobiety. Jest to oczywiście tylko symboliczne spojrzenie, związane z polaryzacją archetypów płci. Ale częstym zjawiskiem jest fakt, że wegetarianie mają mniej w sobie tego „pierwiastka siły”, czy też „pierwiastka męskiego”. Lub inaczej.. Częstym przypadkiem jest też zjawisko, że negują i wypierają oni ten „myśliwski” pierwiastek. Bo wrażliwemu, wysoko-wibracyjnemu roślinożercy nie przystoi. Ale ten pierwiastek w nich jednak jest. Więc aby znalazł on bezpieczne ujście, dokonują oni podświadomej projekcji tego agresywnego pierwiastka na innych ludzi. Na wrogów. Wróg to wróg, a przecież wegetarianie walczą w słusznej sprawie. Więc nad takim wrogiem żywieniowym czy dowolnym innym można pastwić się do woli, nic nie ujmując przy tym ze swojego obrazu uduchowionej i wrażliwej istoty.

To tłumaczy znany w całym internecie fenomen agresywnych i fanatycznych wegan. Nie chodzi tutaj tylko o brak kilku składników odżywczych, ale o mechanizm projekcji. Mechanizm wypierania agresji i jej projekcji na „wroga” jest bardzo ciekawym mechanizmem obronnym psychiki, chroniącym ją przed dalszą dezintegracją i rozpadem. Bo agresja, pomimo tego, że zanegowana, wyparta i taka „niska”, musi znaleźć ujście, tak jak lawa z wulkanu. Jak wulkan jest wygasły i przykryty grubą warstwą lądu, a pod nim zbiera się coraz więcej magmy, to i tak jebnie i tak. Opisałem go w poniższym artykule:
Czy opętanie istnieje?! Religia i doktryny duchowe Cię okłamują!

Popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko. Jest to tam traktowane jako „sprawa honoru„, podobnie jak u rzekomo miłującej pokój religii islamu. Ogromne połacie Indii (prowincja, przedmieścia) wciąż tkwią w niewolniczym systemie kastowym i w skrajnej ciemnocie, porównywalnej chyba tylko z europejskim średniowieczem. Nie ma tam też mowy o rozwoju duchowym, bowiem jest tam taka sama ciemnota religijna jak kiedyś u nas. A wiedzę mają tylko kapłani i elita.

Jaka powinna być dieta? Czy tylko wegetarianizm lub weganizm?

Dieta powinna być indywidualna. Często dobre rezultaty daje dieta paleo, czyli mięso plus duża ilość świeżych roślin, z wykluczeniem glutenu, nabiału, cukru itp. Trochę racji jest w jedzeniu zgodnie z grupą krwi. Osoby z grupą krwi zero jednak tego mięsa potrzebują. Częste są obecnie zaburzenia metaboliczne, wykrywane na drodze coraz popularniejszych badań genetycznych. To nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Gdy ma się wyniki tych badań, to wiadomo, jak uśpić źle funkcjonujące geny, lub jak aktywować te, które działają zbyt słabo. Robi się to poprzez dobór farmaceutyków, suplementów, witamin, ziół i odpowiedniej diety. Do tego dochodzą coraz liczniejsze alergie pokarmowe, i je też można przebadać w specjalistycznych ośrodkach.

Częstym błędem dietetyków czy lekarzy jest polecanie jednej jedynej diety każdemu człowiekowi. Każdy jednak jest inny, każdy ma inne uczulenia pokarmowe, o których najczęściej nie wie. Każdy człowiek ma nieco inny tryb życia, inny poziom stresu. Do tego dochodzą wspominane wyżej błędy genetyczne, płeć, wiek, zażywane leki, aktywność fizyczna, choroby. Niektórzy ludzie na wegetarianizmie, weganizmie lub witarianizmie czują się wyśmienicie. Inni zaczynają po wielu latach chorować. Jeszcze inni tuż po przejściu na taką dietę czują się bardzo źle. I to jest normalne. Człowiek nie jest maszyną i nie ma jednoznacznego szablonu. Traumą dla nauki, polityków, ideologów, kapłanów i w końcu dla dietetyków jest to, że nigdy nie da się stworzyć jednego, spójnego szablonu, który obejmowałby całość ludzkości.

Dlaczego WHO zaczyna popierać wegetarianizm?

WHO przez lata promowała dietę opartą na zbożach zawierających gluten, wyrobach mlecznych, roślinach i mięsie. Czyli zalecała jeść wszystko, ze szczególną uwagą na toksyczny gluten. Obecnie WHO promuje dietę wegetariańską, choć wcześniej zdecydowanie ją odradzała. Przez dziesięciolecia lekarze, eksperci i sama WHO bardzo agresywnie atakowali diety wegetariańskie. Od kilku lat następuje tu zmiana, i pojawia się coraz większa ilość rzekomych „badań naukowych” udowadniających, że dieta azjatyckich kast niższych („niedotykalni”, którym w rzekomo duchowych Indiach odmawia się nawet pochówku), jest dobra dla zdrowia. Pojawiają się co rusz nowe artykuły w Gazecie Wyborczej czy innych tego typu mediach o zdrowotnych właściwościach rezygnacji z mięsa.

Lekarze, eksperci i dietetycy pędzący ku wegetarianizmowi są coraz częściej spotykani. Wegetarianizm staje się „naukowy”, „zgodny z kanonami racjonalizmu i sceptycyzmu”. Jeszcze dekada takiej propagandy, i jedzenie mięsa zostanie uznane za pseudonaukę i hołdowanie spiskowej teorii dziejów. Człowiek chcący zjeść soczystego steka, będzie porównywany do fanów teorii płaskiej Ziemi, chodzących w aluminiowej folii na głowie. Ja widzę tutaj pęd ku oszczędności. Hodowla zwierząt jest droga, ilość ludzi rośnie, a zasobów naturalnych nie przybywa. Nie oznacza to jednak, że elity chcą szanować i chronić przyrodą. Chcą po prostu jeszcze bardziej ograniczać koszta hodowli swoich niewolników, czyli nas.

Polecam Ci też nagranie Bashara – „Czy dieta wegańska/wegetariańska czyni nas bardziej „uduchowionymi”? Nie ze wszystkim się zgadzam, wklejam je tylko jako ciekawostkę:

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 299 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

59 odpowiedzi »

  1. wegetarianki hardkorowe statystyczniei rzadko moga donosić ciążę chyba ze mlecznojajeczne wegetarianki -_- , z wegetarianizmem jak z bogiem dobrze byc blisko ale sie z nim nie „polaczyc” -_- pozatym nie ma ssaka z jednym zoladkiem ktory mógłby tylko na trawie i lisciach przetrwac nawet szmpansy najbardziej do nas zblizone traktuja mieso przewaznie innych malp jak my kawior

  2. ja zabilem w zyciu duzo drzew i porbalem je na opal .-) jeszcze nie czytalem ale Kotonski chyba w swej serii, dziki, dzikszy, najdzikszy porusza ten temat. przyszlosc to szlachetny dzikus w polaczeniu z sexbomba wybierajaca osiedlowego poete. wyzwanie jest mocne…

  3. Żyję bez mięsa od końcówki ubiegłego milenium. Zapomniałem, co to lekarz i recepta. Badania mam takie, jakich nie miałem nigdy – z mięsem. Może trudno dostarczyć organizmowi białka, ale jest go mnóstwo np. w orzechach. Dzięki minerałom i witaminom organizm radzi sobie nad wyraz bardzo dobrze. Kilka razy w tygodniu robię soki i piję je przez cały dzień. Plusem jest, że jelita nie są zajebane syfem, a kupę składam w ofierze co kilka dni, za to siuram bardzo często. Białko jest niezbędne do budowania masy, niczego więcej. Niezbędne są witaminy i minerały dla utrzymania prawidłowego. Dzisiejsze mięso to trucizna podobna do szczepionek. W zerwaniu mięsnego nałogu pomógł mi film „Ziemianie”. Lektura obowiązkowa. Nie jestem kanibalem i z tego powodu jestem szczęśliwy. Nigdy nie piłem alkoholu, nie podtruwam swoich narządów. Za to palę papierosy i nie wiem, jak z tym zerwać??

    Słowa Lennona, nie są najlepszym przykładem wzbudzenia pragnienia dobrego świata. Świat „bez własności” oznacza odebranie ludziom wszelkiej godności. Ja z tym ie mam problemu, nie mam majątków ziemskich, kilkuset mieszkań, tony złota w piwnicy czy milionów na koncie. Zawału serca dostaną Ci, którzy dziś są”wielcy”, ale będą małymi. Wiemy dokąd zmierza świat.

    Z innej beczki. Warto wysłuchać bankiera. Dużo mówi o oczywistych sprawach. Mówił. Bo w tym roku odwiedził go „seryjny przyjaciel”.

    • wierzę Ala, że żyjemy zgodnie z własnymi przeczuciami, to sygnały z serca, nie z umysłu, który podpowiada to, co chcemy usłyszeć. Pewnie jest mnóstwo ludzi, którzy nie potrafią funkcjonować bez mięsa, nie oceniam. Życzę każdemu zdrowia i pogody Ducha mieszkającemu w naszych magicznych pompkach. Mam swojego fioła na punkcie pomysłu na zdrowe życie w niezdrowych czasach. Bez chili, chrzanu, czosnku i innych ziołowych dobrodziejstw trudno żyć. Nigdy nie łykałem słońca w tabletkach ani innych tabletkowych suplementach, jakoś to do mnie nie przemawia. na zdrowie dziewczyno!
      ps. stare są tylko drzewa;)

      • ..nie lykalem slonca w tabletkach:))))))tak, chili, chrzan czy czosnek to u mnie rowniez podstawa w kuchni, nawet kiedys moj tata jak wchodzil do mnie do mieszkania to mowil, ze zaden wampir sie nie przyczepi bo tak pachnie czosnkiem:)to bylo I jest jedno z naturalnych lekarstw I rowniez mam delikatnego fiola na tym punkcie, ale wole takiego. Nie lykam zadnych lekarstw nie ma takiej potrzeby, teraz jak obserwuje juz mlodych ludzi to ida po ulicach z malymi walizeczkami lekarstw a w domach maja druga apteke:(
        U tarlo sie mowic ze starych drzew sie nie przesadza, ale to nie jest prawda:)Jesli ziemia bedzie zyzna to drzewo takie bedzie roslo jeszcze bardzo dlugo I wyda zdrowe plony:) Ja jestem takim starym drzewem ktore przesadzono z jednej chorej ziemi na bardzo zyzna co obecnie wydaje zdrowe plony:)
        Pzdr:)

    • fajki to emocje znajdz sobie jakiegoś guru od emocji moze ona?

      PS
      surowe mieso uziemia emocje ja sobie np raz w tygodniu z lidla tacke surowego indyka wciagam, troche oliwy zoltek soli pieprzu hinduskich przypraw cebuli, mniam

  4. dlaczego mówi się wege… skoro to wita…? Skoro obce mięso potrafi wpłynąć na nasz łańcuch DNA i go zmienić, więc to jest jeden z powodów dlaczego witawarianizm jest zdrowszy od mięsa.

    Załóżmy taką oto tezę, że: w czasach świetności Ziemi, na jej początku, życie musiało przypominać prawdziwy raj, eden, etc. Jeśli było tak zdrowe i pięknie, to wszystko ze wszystkim musiało żyć w pełnej synergii i zgodzie ze wszystkimi prawami natury. A może nie było wtedy żadnych mięsożerców? A może coś, ktoś zakłócił ten naturalny rytm? Człowiek, tzn. Architekt? Może ewolucja jako taka, spowodowała, że mięsożerców wykreowały różne sytuacje, spowodowane zachwianiem? przerwaniem naturalnego rytmu?

    W XXI wieku wolę mówić o sobie witawariat, optymistycznej;) i jak pasuje do obecnych czasów!

    • gmo, masz całkowitą rację, fajki to emocje, a tych mi kurwa w życiu nie brakuje. Fajki to pasjans, który sobie w końcu ułożę we łbie. Dbam o swój świat, jestem Architektem swego losu, ale diabłów nie brakuje. Pragnę spokoju, ale stety jestem 9, do tego rakiem, empatia wylewa się ze mnie i różne hieny to bezczelnie wykorzystują. Ja odbieram świat na zupełnie innym kanale. Nie pasuje do „tu i teraz”.
      Dzięki za film, posłucham w całości. Na razie się roześmiałem, bo ona mówi, że dzieci otyłe są niewidoczne dla rodziców i dlatego wpierdalają, bo chcą być zauważone przez rodziców. wow! Ja myślałem, że wszelkie niedoskonałości, słabości to umysł a nie żołądek. No nic, wysłucham jej.
      A Zagórski stoi po ciemnej stronie. Zobacz, co jest na narożniku budynku. Jak obrócisz kamerkę o 180 st. to w budynku z zieloną tabliczką jest jego tv. Wiem wiem, że to przypadek;)
      https://www.google.pl/maps/@51.1117382,17.0375849,3a,75y,78.36h,95.12t/data=!3m6!1e1!3m4!1sNiqnUPmLpk39UqLKDrXySA!2e0!7i13312!8i6656

      • Wrocław, Plac Nowy Targ, siedziba telewizji NTV. 😉 Oczko dyskretnie i pobłażliwie spogląda na przechodzący obok lud. Keep calm.. But always remember! We’re watching You! 😀

      • sorki ze sie wtrace ale napisales…Na razie się roześmiałem, bo ona mówi, że dzieci otyłe są niewidoczne dla rodziców i dlatego wpierdalają, bo chcą być zauważone przez rodziców. wow! Ja myślałem, że wszelkie niedoskonałości, słabości to umysł a nie żołądek….no wlasnie umysl I one w umysle maja to ze rodzice ich nie zauwazaja I chca jakos na siebie zwrocic uwage to jedza:)jedni jedza inni pala inni pija, rozne sa konsekwencje myslenia:)

        • Sądzę, że źródłem problemów natury psychicznej jest brak dialogu. Nie tylko jako takiego, aby otworzyć usta, ale aby wykazać się empatią, wysłuchać ze zrozumieniem, dotrzeć do sedna „między wierszami”, do tego, co ktoś chce nam przekazać, a nie powiedzieć. Problem jest również to, że ludzie w tych czasach są bardzo zamknięci w sobie, uważają, że jeśli uzewnętrznią się, to zostaną wyśmiani, zlekceważeni. Pewnie i dlatego ludzie mają sim locki, ponieważ wielokrotnie próbowali na swój sposób przekazać ważną informację, ale nie zostali usłyszeni, zauważeni… to głównie dotyczy relacji rodziców z dziećmi. Czy to wina rodziców? To wina pojebanych czasów. I znowu wracamy do wątku, kiedy w tamtym milenium rodzice wracali do domu o normalnej porze i całe popołudnia były w gronie najbliższych. To również czasy, gdy dzieci biegały przez cały dzień po podwórkach i nie siedziały w monitorach „z wirtualnymi przyjaciółmi”. Dużo opowiadać.

          Ta Pani u Zagórskiego, albo źle się wysłowiła, albo niewłaściwie nazwały rzeczy po imieniu.
          Uważam, że przed nami czasy, gdy ludzie będą umierać z przejedzenia a nie z niedożywienia. Przy okazji lekarze, recepty, nowotwory, itd.

    • jedzenie tylko traw to kolejna ż…. podpucha po chrzescijanstwie marksizmie leninizmie kapitalizmie majaca oslabic zdrowie i powodować poronienia ciekawe ze trawisze to zawsze glownie meskie single a nigdy kobiety w ciąży czy przed ciążą, tu zenski instynkt jednak wygrywa niż męskie filozofie

      • Nie masz racji. Znam weganki, które mają dzieci i nie miały żadnych problemów z donoszeniem ciąży. Znam także kobiety, które jedzą mięso i miały poronienia. Problem leży więc chyba gdzie indziej.

        • ludzie maja rozna genetyke dla proteinowcow sama trawa i liscie to zabojstwo dla węglowodanowcow juz bardziej ale zawsze jest ryzyko bo mamy genetyczny defekt nie wytwarzania witamin z czym nie maja problemow zwierzeta, gdybysmy mieli lepszą genetyke wtedy faktycznie nie byloby zagrozen a ze mamy co many to musimy jesc zwierzeta, rosliny tez czuja ze sa zjadane więc poczucie winy jest za wszystko co zjadamy, czy fasolka chce byc gotowana na zywca w 100 stopniach ? niemysle

          https://www.google.pl/amp/s/articles.mercola.com/sites/articles/archive/2011/04/11/amp/how-moms-vegan-diet-unintentionally-killed-her-innocent-child.aspx

        • gmozabija, weganki to bez mleka i jajek.
          Uważam, że jeśli ktoś czuje obrzydzenie do mięsa, nie powinien go jeść. Jeżeli od dziecka jest wręcz przymus maskowania jego zapachu przyprawami ziołowymi, to chyba o czymś świadczy. Choć muszę przyznać, że takie dobrze doprawione mięso to jako nastolatka nawet bardzo lubiłam, dopiero później mi przeszło. Potrzebne dla organizmu składniki można przecież czerpać z jajek, przetworów mlecznych i ryb, jeśli ktoś je.

          • zrob test upij sie idz do restauracji ze szwedzkim stolem z kolega czy kolezankani niech ci powiedza co szamalas, moj starszy wegetarian hardcor’owy po upiciu sie wcina mieso jak kombajn, lepiej sluchac ciala niz mozgu w sprawach witalnych dka calego organizmu

        • gmozabija, od kilku lat mnie do alkoholu nie ciągnie, spożywam go czasami, ale w małych ilościach, ale gdy we wczesnej młodości z nim trochę eksperymentowałam (jak większość nastolatków), to mimo tego, że byłam jeszcze wtedy mięsożerna, na imprezkach łapałam się zawsze za jarskie pożywienie. Mięso śmierdziało mi wtedy jeszcze bardziej, niż gdy byłam całkiem trzeźwa. Dlatego jestem zdania, że każdy powinien jeść to, czego domaga się jego organizm. On wie najlepiej, czego nam trzeba.

  5. Każdy powinien w kwestii jedzenia wsłuchać się w siebie. Tym bardziej, że upodobania kulinarne ulegają zmianie. W mojej rodzinie wszyscy jedli mięso, a ja od dziecka najlepiej lubiłam warzywa i owoce. Mięso stanowiło dla mnie dodatek do jarzynek, ale nie wszystkie rodzaje mi smakowały, a dania musiały być zawsze mocno przyprawione. Później organizm sam mięso odrzucił i zostałam jaroszem, choć tego nie planowałam. Ostatnio coraz rzadziej sięgam i po ryby. Po prostu nie mam na nie ochoty.
    Ponieważ dobrze się czuję, nie mam zamiaru tego zmieniać. Tym bardziej, że mam teraz ładniejszą cerę i więcej energii. Taka widocznie uroda mego organizmu.

        • wiekszosc z nas jest z nieplanowanej ciazy wiec raczej trzeba byc stale dobrze podkarmionym miesem jajem i mlekiem zeby dziecko mialo przynajmniej 4 konczyny i jedna glowe -_-, sam sie przejechalem ze zdrowiem na lisciach i trawie wiec wiem o czym mowie, nasi zeusowi protoplasci z andromedy tez byli miesni mleczni i jajeczni i sami na ziemie przywiezli nam kury krowy i swinie, darwin to bajki, ze niby z mineralow powstaje malpa tylko trzeba miliona lat ? moze tez wierzyc w samozlozenie sie mechanicznego zegarka szwajcarskiego z 500ciuset czesci wystarczy tylko poczekac milion czy miliard lat…

          • Jedząc mięso bardzo dużo chorowałam, częste infekcje a wizyty u lekarza rodzinnego i recepty tylko pogarszały mój stan. Zaczęłam sama dociekać, że coś jest nie tak:)
            Przeszłam na wegetarianizm jeszcze w czasach gdy nie było internetu ani literatury w tym temacie. Nikt mi nie zasugerowal bym nie jadła mięsa, nie znałam nikogo kto tego mięsa nie jadł.
            Metodą prób i błędów doszłam do jedzenia wartościowego dla mnie pod każdym względem. Wiem która kasza mi najbardziej służy i wcale nie są to te sławione w mediach, która herbata itp itd. Nie choruję, mam mnóstwo energii. Na pewno wegetarianizm nie jest dla każdego.
            Obecnie jest duża promocja wegetarianizmu, to fakt. Cała masa książek, artykułów i programów telewizyjnych.
            Z mojego doświadczenia, jedzenie samej surowizny tzw „raw food” nie jest dobre zwłaszcza dla żołądka. Jadłam kilka dni surowe zielone i już wiedziałam, że to nie dla mnie i nie szłam w tym kierunku tylko dlatego, że np kobieta 50- letnia wyglądająca młodo tak odżywia się.
            Jem nabiał choć w umiarkowanych ilościach,jajka, miód i sporadycznie ryby. Wegetarianizm ma różne odmiany ale mam to gdzieś.
            Ważne by człowiek wsłuchał się w swoje ciało bo to co dla mnie dobre, nie będzie takowe dla innej osoby.
            Jeśli ktoś je mięso i świetnie czuje się to niech przy tym zostanie i nie podąża za modą.
            Tylko kto ma czas by wsłuchać się w to co potrzebuje ciało i dusza skoro zapieprzamy jak osły by mieć własne mieszkanie, super auto itp bo tak jest społecznie i rodzinnie przyjęte…?…Mhm. Właśnie…

            • Z wegetarianizmem jak z Bogiem dobrze być blisko ale się z nim nie spotkać =_=, słuchaj siebie to najwazniejsze ale wątpię żebyś dała radę na roślinach tylko zawsze musi być coś skondensowanego tresciwego ryba nabiał w twoim wypadku , rośliny są nieskondensowanym pokarmem dlatego trzeba jeść tego tony jak kopytne a zwierzęcego wystarcza mikro dawki

            • Daję radę od ponad 18 lat i nie mam na co narzekać, ani na wyniki, ani na samopoczucie:)

            • Znam osoby, które dają radę i bez nabiału, wszystko zależy od człowieka, każdy ma indywidualne życie, swój tryb codzienny itp itd.:)
              Pisaleś, że „przejechaleś się” jedząc trawy….No cóż, nawet guru od surowizny – Victoria Boutenko przyznała po latach, że same zielone potocznie surowizna wyniszcza organizm i miała problemy zdrowotne. Nie wiem co Ciebie skłoniło by jeść/pić zielone i jaki był efekt skoro jesteś taki anty w tym temacie….;)

            • Nie chodzi żeby dawać radę tylko zajść w ciążę urodzić i odkarmic zdrowego potomka co na roślinach graniczy z cudem

      • Moja żona parę lat przed ciążą przestała jeść mięso. Jadła owszem mleko i jajka. W ciąży przestała totalnie jeść produkty zwierzęce. Ciąża zdrowa, syn ma dziś 7 lat. Totalnie zdrowy urwis. Druga ciąża też bez problemu. Wyniki morfologii na vege diecie lepsze niż kiedykolwiek wcześniej. Jedząc mięso miękka nagminne problemy z żelazem. Teraz nie ma takich problemów. Nie jest to oczywiście dowód że każdy tak może i będzie mu lepiej. Zgadzam się że każdy powinien przedewszystkim słuchać siebie.

        • jajko mleko to rosliny? mowie ze na chlebie i vege zaczynaja sie schody, je zwierzęce produkty dlatego donosila, chlebotarianie rzadko zachodza a jeszcze rzadziej sa w stanie donosic, tyle statystyki poczytaj mercola .com o lawinie poronien u vege jadow, niech spróbuje na samych roslinach przezyc chodź rok to pogadamy nie mowie urodzic bo to niemozliwe zupelnie pozdr

  6. https://ciemnanoc.pl/2013/09/30/ewolucja-swiadomosci/

    „W jaźni człowieka jak wcześniej wspomniałam zawarta jest jego przeszłość, ale nie tylko ta ludzka, ale też i ta, która jest jego dziedzictwem ewolucyjnym – świata minerów, roślin i zwierząt, przez które przechodziła świadomość człowieka . Unikalność człowieka wyraża się poprzez jego unikalną samoświadomość – pochodną zbiorowej Świadomości (Ducha) i Ciało, które z kolei jest niepowtarzalną formą wyrażenia się dla niego. Zarówno Duch człowieka jak i Ciało są wieczne i mają atrybut boskości, są częścią zbiorowego Ducha i Materii (Boga i Bogini – męskiej i żeńskiej emanacji Absolutu).

    Człowiek dąży do integracji swojej jaźni, czyli integracji świata tak naprawdę – w skali mikro i makro. Żeby to udowodnić, spróbujmy spojrzeć na świat jako system, który reprezentuje umysł człowieka w różnych jego poziomach.

    Należy zatem wyjść od założenia, że nie tylko człowiek myśli, ale całe stworzenie, które żyje – również myśli. Jak to możliwe? Otóż każda istota, która zachowuje się racjonalnie – poprzez instynkt przetrwania dąży do ciągłości gatunku, w pewnym sensie myśli. Gdyby nie było mysli w prymitywnej, szczątkowej formie, to żadne stworzenie nie byłoby w stanie postępować racjonalnie, a wszystkie tak postępują – mechanizmy ewolucyjne są na to doskonałym dowodem . Można wiec przyjąć , że myślenie jako funkcja umysłu człowieka, występuje od początku istnienia życia – tyle, że w prymitywnej formie. Im bardziej rozwinięty gatunek, tym myślenie staje sie coraz bardziej złożone, u człowieka przyjmując najbardziej złożoną formę, umożliwiającym mu tym samym zrozumienie paradoksów i zbliżenie się do Boga.

    Weźmy teraz miłość, kolejny aspekt umysłu człowieka, który go wyróżnia na tle zwierząt i umożliwia w zasadzie kontakt z wyższa, transcendetalną sferą. Otóż miłość, występuje również u innych zwierząt i roślin, tyle że w najbardziej pierwotnej, prymitywnej formie, będącej zaledwie ideą, wyrażającej się w instykcie rozmnażania i kopulacji. To dopiero u naczelnych i człowieka, idea miłości przybiera pełniejszą i złożoną formę.

    Kolejna i chyba już ostatnia rzecz, która wyróżnia człowieka na tle innych zwierząt to kultura. Otóż jak się ostatnio okazało, zwierzęta równiez posiadają prymitywną formę kultury – w postaci języka jak i rytuałów. Wyodrębiono je u gatunków takich jak np delfiny i małpy. Im bardziej prymitywny gatunek, tym oczywiście forma języka będzie również prostsza – aż do wydzielania samych esencji zapachowych wśród roślin, które w taki sposób ostrzegają siebie nawzajem przed zagrożeniem.

    Jaki z tego płynie wniosek? Całe stworzenie zawiera w sobie tak naprawdę RÓŻNE ETAPY tego samego umysłu – DUCHA. Człowiek rozwijający sie duchowo, integrujący swoją jaźń, integruje się również z całym stworzeniem jakie istnieje, lub inaczej – odkrywa je w sobie na różnych poziomach – ewolucyjnych, czasowych, przestrzennych itd.
    Stąd, gdy w świecie fizycznym czujemy więź z lasem, spotykamy w tym czasie , w astralu, jego duchowy odpowiednik, będący częścią jaźni człowieka – obserwatora. W moim przypadku – w różnych okresach życia spotykałam te „prostsze istoty duchowe” przede wszystkim związane z żywiołem ognia i zwierzętami ognistymi – typu Feniks, lwy itp. To były moje duszki opiekuńcze. Gdy odkrywałam obraz mojego Ducha – Wyższej Jaźni, okazało się, że Uriel – jest wojowniczy i zarządza właśnie sferą ognia, i te duszki opiekuńcze zwierzęce, były mu jakby podległe, stanowiły jego niższe i prostsze aspekty. Wszystko więc stanowi całość.

    Docelowo, wszyscy dążymy do jedności ze sobą i w łączności z Bogiem. To dlatego osoby rozwijające się duchowo, często rezygnują z jedzenia mięsa i wyrażają szacunek dla każdej formy życia na tyle, na ile to możliwe. Nie jestem zwolennkiem przesady – nie widzę nic złego w życiu człowieka zgodnego z naturą – gdy zabija zwierzę, żeby móc przetrwać. Ale warunkiem jest zabicie w sposób godny, humanitarny, a nie mordowanie i powodowanie niepotrzebnego cierpienia. U Indian zabicie zwierzęcia skutkowało przeproszeniem jego ducha i oddaniem mu czci, to bardzo piękny zwyczaj. Docelowo uważam, że ludzkość przejdzie na wegetarianizm w wyniku globalnych przemian świadomości.

    Na świecie nie tylko rośnie świadomość praw ludzi, ale i zwierząt. Wielkim krokiem naprzód jest uznanie delfinów za istoty samoświadome i czujące, które należy traktować jak człowieka. Podejrzewam, że wkrótce i inne zwierzęta będą chronione takim samym prawem . Istoty duchowe – aspekty zbiorowego Ducha, które opiekują się gatunkami roślin , zwierząt i które reprezentują ich ŚWIADOMOŚĆ itd, poprzez miłość i szacunek człowieka, są integrowane w jaźniach ludzi, i mogą w ten sposób zaistnieć w zbiorowej świadomości ludzi, co będzie miało bezpośredni wpływ na ich obecność i rolę w przyszłym świecie jedności i zarazem różnorodności całego stworzenia.”

    • pierdoly new age, w ciele jemy ciała i tyle, obojętnie czy ciała roślinne czy zwierzęce jedzenie wege otępia umysłowo i zawęża postrzeganie swiata przeważa wtedy myślenie miss Polonia homosiow itd

      • gmo, Ducha otępia obce mięso i blokuje wszelkie sygnały płynące z serca, tzn. od Duszy. Tu niestety koło się domyka.
        Jeśli wpierdalasz surowe mięso, mleko, słońce w tabletkach, alkohol, to trudno będzie nam dialogować. Nie zrozumiesz człowieka pożywionego a nie nażartego. Jest ogromna różnica pomiędzy strawą a potrawą. Ale pożywiony zrozumie tok myślenia nażartego.

        Dziś rano, jak co rano zrobiłem sobie na śniadanie talerzyk, łącznie 0,5 kg wszystkiego: serek wiejski, ogórek, pomidor, sałata, rzodkiewka, buraki, chrzan, papryczka chili, szczypior, kurkuma i inne pierdoły. Coś jak redbull dla vitawariata. Przez cały dzień zapierdalałem z córką na rowerze, spacery, berki, piłki.
        Drugi posiłek zjadłem dopiero po 18, to samo co na śniadanie, bo rodzina zaprosiła nas na grila. Oczywiście był sklep mięsny na ogródku. Nie zjadłem niczego poza swoim menu. Córka wjebała parówę, lubi. Ale rano zjadła „śniadanko tatusia” i również nie była głodna przez cały dzień, aż do wieczornego grila. Dużo jej opowiadam, zachęcam, w kuchni robimy burdel, byleby zjadła wszystko co chce, ale bez mięsa, którego w domu nie ma, bo nie kupuję. Żartujemy wszędzie, że „przyjaciół nie jemy”;)) I zaznaczam, że córka ma wolny wybór. Nic na siłę.

        • tak w skrocie żarty z trawą i liscmi kończą sie w ciazy, trzeba jeść na co sie ma ochotę , nie ma co zmuszać dzieci do trawy jak zawsze lubiły mięso znaczy potrzebowały ideologie kończą się zawsze choroba wcześniej czy później trzeba słuchać ciała nie ksiazek, jak chcesz wiedzieć co potrzebujesz upij się żeby wyłączyć mózgi idź do restauracji ze szwedzkim stołem i niech ci córcia powie co sobie nabierałes na talerz, sam byłem na trawie i wiem czym to się konczy

    • gmo. ten facet ogarnia mega poprawnie. tylko ty nie ogarniasz. zjedz surowego indyka, popij mlekiem i co tam jeszcze uważasz, że zdrowe.

      • surowe mielone wcinam tacke na tydzien z biobula i popijam surowym mlekiem mniam, klucz jest nie co, tylko ze surowe niesłodkie i co zaspokaja, najgorsza dieta to popasc w diete budyniowa

  7. w jezyku snajperow jest takie okreslenie jak ostateczny strzal obronny. pozwala to jakos poradzic sobie z momemntem jak w nokto rozpryskuje sie leb jakiekos psychola. fascynuja mnie panie, ktore maja torebki z cielecej skory renomowanej paryskiej firmy. gdy ciele zabiera sie od mamy to krowa ryczy bo teskni .-( ciaza, porod w bUlu i ….. po czym wchodzi do sklepu i pie*doli bo brak bolca powoduje pie*dolca:
    – a ta szyneczka jest smaczna? (nie chujowa) tak klienci sobie chwala! poprosze 20 deka. 25 moze byc? oczywiscie
    opadle ramiona i to charakterystyczne trzymanie portmonetki kolo sromu oburacz.
    – a ten baleronik swiezy? (nie ku*wa przeterminowany). klienci sobie chwala.
    lewckie zjebanie mozgu polega na tym, ze jesli ktos lowi lub poluje to w ich mniemaniu biega w stanie permamntenej erekcji po lesie, ejakulujac na sciolke lesna, wymazany krwia biednych sarenek. tepaki, ktore nazywaja chrzaszcza robakiem bo sa zbyt tepi aby w ogole czuc ten fantastyczny flow zwiazany ze smrodem krowiego gowna i obrazem gekona oblizujacego oko o poranku. porownal bym to do naprawde zawodowych podrywaczy. czy chodzi o penetracje? orgazm?? nie mozna sobie potrzymac raczke nad rzeka i miec wiecej frajdy niz z niejednego dymania choc czasem trzeba ustrzelic .-)). wjezdzaja na Pogorze Izerskie w swoich SUVach i wsciekle patrza na bron palna, ambony, wachowki, kamuflaz i reszte sprzetu. a gdzie ku*wa byles jak chlopaki z wlasnych pieniedzy kupowali larwy salamander? gdzie ku*wa byles jak kupowalismy sadzonki mamutowca po 50 Euro za sztuke a w ogole nie dozyjemy tego fantastycznego obrazu. a jest i ciekawostka. osobiscie widzialem dziewcze slodkie (bosa switezianka taka jakby hipiska bo Izery obfituja w pozytywnych wariatow). wysiadla z auta aby zapytac o droge. wymalowany VW transporter. w ciagu sekund w obliczu wyzylowanego ziomeczka wylecial jej z glowy caly ten szajs. bezwolna dotknela picepsu i polozyla glowe na ramieniu. samcza magia. kto bedzie Cie bronil ciasnotko? Brajanek? powodzenia! dokarmianie, ochrona mlodnikow, zapierdol od rana do nocy bez zadnych dotacji. a co bedzie jak sarenki wpie*dola wszystkie plody rolne? i mlodniki.
    – ale ten chleb jest drogi – skandal!
    rozdamy prezerwatywy jejonkom (rogaczom) conie?
    sory, ze nabluzgalem ale temat dla mnie niezywkle wazny.
    PS. zlowilem kiedys samice wegorza, srebrna milfetka. piekna. ponad 10 lat. nadawala sie na okladke wiadomosci wedkarskich. tlusta, dla mnie to najsmaczniejsza ryba na swiecie. poszla do wody. juz pewnie nie zyje ale swoje w Morzy Sargasowym zrobila. Ciesze sie, ze Jarek zaczyna to wszytko trybic. do wykonania jest niesamowita praca.

  8. Jarek a co myślisz o Pepsieliot? Ona tam mówi, ze jak ktoś je mięso to nisko wibruje i ma na niskim poziomie świadomość, a przy okazji poleca na wszystko jej suplementy, najlepiej to cała apteczkę brać suplementów…

    • nikt nie chce byc zjadany fasolka tez nie, chce byc zasadzona rosnac i kwitnac to samo ziemniak marchewka… zjadajac kogos okradamy go tak czy inaczej, veganie mysla ze narchewka to spoko bo to jest cos nie ktoś…

      • Marchewka nie ma tak rozwiniętego systemu nerwowego jak zwierzęta, chodzi o poziom bólu, świadomość, inteligencję. Abyś zrozumiał, zrób eksperyment. Weź swojego psa lub kota, podwieś go do sufitu, potem poderżnij mu gardło w stylu „halal”. Notuj reakcje. Jego i swoje. Potem obierz ziemniaka ze sórki. Obserwuj ziemniaka, notuj jego reakcje. Wyślij do Kefira, razem ustalicie jakieś wnioski.

        • Typowy argument, że marchewka nie ma rozwiniętego ukladu nerwowego.
          Drażni ta ignorancja niektórych wegetarian, którzy uważają siebie za lepszych od tych co jedza mięso – lepsi nie są co potwierdza ton Twego wpisu i przykłady życiowe.
          Ty wegetarianin piszesz by poderżnąć gardło psu lub kotu i wysnuć wnioski….-zaprzeczasz więc własnej idei, żenujące dla Ciebie samego.

    • Ja nie umiem tego określić, ale w jej blogu nie wiem, nie umiem tego nazwać, coś mnie zniechęca, jest tam coś, nie tak….

    • Znam doskonale jej stronę.
      To co mi się podoba w jej artykułach to to,że często podaje linki stron z których korzystała przy tworzeniu strony a najczęściej są to linki zagraniczne.
      Oczywiste, sprzedaje suplementy podpierając to argumentami ale i przecież nie zmusza do ich zakupu i nie pisze z uporem maniaka, że jej produkty są najlepsze i basta:).
      A co do poziomu świadomości to są i takie osoby które mięsa nie jedzą a bardzo nisko wibrują jak i takie co mięso jedzą i wysoko wibrują;)

  9. Nie rozumiesz prostych rzeczy. Problem nie leży w fakcie jedzenia lub niejedzenia mięsa, tylko przemysłowej hodowli, systemowego torturowania żywych stworzeń. Pierdolenie o kwasie foliowym w takim kontekście jest żałosne. Nikt nie ma ptetensji do Eskimosów, którzy polują, to normalne w ich warunkach. Dostrzegasz różnicę? Ja sam wolałbym być niedożywiony, chory, bez witamin ( choć wcale tak nie jest, jestem wege od 25 lat, czuję się świetnie) niż brać udział w takim barbarzyństwie. Pewnie pomyślisz, że to typowy atak fanatycznego wege. A ja twierdzę, że twoje wypociny powyżej to typowy sposób usprawiedliwiania skurwysyństwa, że ” taki jest świat”. Świat jest takim, jakim go tworzymy. Czasami trzeba widzieć więcej niż siebie samego.Czasami trzeba nawet coś poświęcić. Prawdą jest też, że konsumowanie ciał umęczonych i okrutnie mordowanych zwierząt obniża wibracje. To żaden new age, jesteś tym, co zjadasz, głosi mądre przysłowie. Szkoda ci biednych zwierzątek, naturalnie wiesz jak strasznie cierpią, no ale nie zrezygnujesz z mięsa, bo jeszcze by ci włosy wypadły przed 60- tką, zresztą „przecież ty lubisz mięso?”. A weź spierdalaj.

    • A więc wege ból dupy 😉 Jeśli nie wiecie, drodzy Czytelnicy, to właśnie tak wyglądają ich coraz agresywniejsze ataki. Gorzej gdy ma się takiego wśród np kumpli z pracy i zaprosi się na BBQ.

      Sama natura jest okrutna i sama natura (demiurg, jahve, bóg itd.) stworzyła świat, w którym życie zjada życie. W którym albo zjadasz, albo jesteś zjadany. Ja chcę przeżyć tak samo jak lew rozszarpujący jagnię i tak samo jak to jagnię. Nie chcę poświęcać niczego ze swojego zdrowia dla jakiejś idei. Jeśli coś poświęcam, to dla swoich bliskich, a nie dla zwierząt.

      Twoje wysokie wibracje widać po tym ociekającym jadem wpisie. Ale tu możesz wylać agresję, która w tobie aż kipi, bo ja jestem taki zły. 😉

    • kolesie mogą jakiś czas przetrwac na chlebotarianstwie zanim choroba strawi ale juz baba w ciąży nie, to inna liga, baba w ciazy precyzyjnie wie co jesc bo sluchaja ciala, kolesie nie sluchaja swojego ciala tylko zasłyszanych opowieści i później placa cene

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.