Felietony i artykuły autorskie

CZY ŻYCIE PO ŚMIERCI ISTNIEJE?! ŻADNA DOKTRYNA DUCHOWA NIE DA CI ODPOWIEDZI!

Czy istnieje życie po śmierci? Jakie są odpowiedzi na odwieczne, egzystencjalne pytania ludzkości?

Czy męczą Cię pytania egzystencjalne? Martwi Cię to, co jest po śmierci, a czego tam może nie być? Chcesz wiedzieć, która doktryna lepiej odpowiada prawdzie? Lewica czy prawica? A jeśli tak, to która ich forma? Który odłam? Cechą umysłu jest chęć poznania świata. Kłopot polega na tym, że ludzki umysł ma zbyt małą „moc obliczeniową”, by ten świat ogarnąć. Dlatego powstają ideologie, religie i inne doktryny, które mają dostarczać zlęknionemu umysłowi jakiegoś „gotowca”. Świat jest wielowymiarowy i niezmiernie skomplikowany. Myśliciele, filozofowie, mistycy, liderzy i naukowcy próbują opisać świat od zarania dziejów, i jak dotąd żadnemu się to nie udało.

Cechą każdej doktryny jest upraszczanie. Gdy wybierasz sobie „pasterza” prawicowego, lewicowego czy innego, to zyskujesz bezpieczną wizję świata, nie musisz już gubić się w tym gąszczu i myśleć samodzielnie. Od tej pory świat jest dla Ciebie albo prawicowy, albo lewicowy. Skupiasz się na tym, co prawicowe lub lewicowe, a całą olbrzymią resztę odrzucasz, zręcznie to sobie tłumacząc. Kłopot polega na tym, że świat jest, jak już wspomniałem, niezmiernie skomplikowany. Wierząc w jakąś doktrynę musisz odrzucić lub zanegować to, co się z tą doktryną nie zgadza.

Nauka nie zrozumiała metafizyki więc uznała, że ona nie istnieje

Czyli musisz odrzucić lub zanegować większość świata, bo tak naprawdę olbrzymia większość życia realnego to wyjątki od reguł (doktryn), wyjątki od tych wyjątków i tak dalej. Przykładowo: akademicka nauka oparta na doktrynie materializmu nie umiała sobie poradzić z metafizyczną stroną życia, więc profilaktycznie ją zanegowała. Nie mogąc wyjaśnić chaotycznej i wielowymiarowej metafizyki, wprowadziła materializm i ateizm, i ogłosiła, że istnieje tylko to, co materialne. Jest to bardzo wygodne dla umysłu. Skoro czegoś nie umiemy zbadać, zaklasyfikować i kontrolować, to lepiej uznać, że tego nie ma. Na podobnej zasadzie lewicowiec neguje te elementy życia, które są „prawicowe”, zaś prawicowiec neguje te elementy życia, które są „lewicowe”.

Umysł szuka więc metod, doktryn i rozwiązań, także tych duchowych. Jest mnóstwo metod medytacji, kłopoty zaczynają się wtedy, gdy ktoś uważa, że jego tylko jego metoda jest dobra. Jest dużo szkół i doktryn duchowych, od tych klasycznych, a więc monoteistycznych, aż po te ezoteryczne i gnostyckie. Czasami umysł uważa się przy tym za wszechwiedzącego. No i oczywiście za oświeconego. Spotkałem wielu takich „oświeconych od dupy strony”, którzy na każdy głos przeciwny reagowali agresją. Każda opinia będąca choć trochę odmienna od ich jedynie słusznej wizji świata, była zła, szatańska, niskowibrycayjna itp. Choć medytowali, wznosili swoje wibracje, nie jedli mięsa, to wewnątrz byli kipiącymi z nienawiści „hitlerowcami”. I właśnie tacy są najgorsi.

Umysł chce poznać świat za wszelką cenę, ale jest skazany jedynie na poszlaki i domysły

Czasami umysł miota się szaleńczo od doktryny do doktryny, pragnąc pewności, a nie kolejnych i kolejnych mrzonek. A to nie o to chodzi. Jest to uzależnienie od szukania odpowiedzi, której na Ziemi, póki żyjemy, nie znajdziemy. Umysł ludzki z racji swojego funkcjonowania nie jest w stanie ogarnąć całości świata, choć bardzo tego pragnie. Doktryny polityczne, religijne, ezoteryczne i inne, jako twory umysłów, tym bardziej nie są w stanie odpowiedzieć na te pytania. Pół biedy, jeśli człowiek jest lemingiem i z automatu akceptuje to, co oferuje mainstream. Lewica lub prawica, katolicyzm lub ateizm, feminizm lub szowinizm. Wybierasz sobie lidera i doktrynę, by być im posłusznym i nie myśleć. Potem wiadomo, życie codzienne, bez refleksji, bez samoświadomości, bez tych całych dociekań i monologów.

W dawnej pracy znałem taką rodzinę. On na magazynie zarabia 2500 zł netto, ona podobnie. Ślub i dzieci, bo każdy tak robi i nie można się wychylać. Kredyt hipoteczny – bo każdy tak robi i nie można się wychylać. Stać ich na najtańsze jedzenie z dyskontów, jedyna rozrywka dla chłopa to kilka piw wieczorem. Mają stary samochód i raz w tygodniu, w niedzielę, jadą do galerii handlowej. Owszem, czasami ponarzekają że politycy to złodzieje, ale pokornie znoszą swój los. Zarabiają mało bo tak musi być i koniec. Nie wiedzą, że ta cała ekonomia to oszustwo i że można by było inaczej. Normalny człowiek ma być pokorny i ma pracować, a nie rozmyślać o głupotach.

Takie życie jest życiem nieświadomym, bezrefleksyjnym. Bezpieczeństwo zapewnia wtedy umysłowi to, co powszechnie akceptowalne w społeczeństwie. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy człowiek przejrzy złudną grę społeczeństwa i odkryje jego drugie dno, a potem trzecie czy dziesiąte dno. Zaczyna się miotanie od doktryny do doktryny. Umysł gorączkowo szuka odpowiedzi, bo odpowiedzi proponowane przez społeczeństwo, czyli przez mainstream, okazały się być nie tylko zawodne, ale oszukańcze. Przecież celem każdej doktryny jest władza nad niewolnikami, których dziś nazywa się „konsumentami”. Doktryny, wg Napoleona Bonaparte, mają powstrzymywać biedotę przed mordowaniem bogatych.

Ani oficjalne ani alternatywne doktryny nie dadzą Ci odpowiedzi

Umysł traci więc grunt pod nogami i wpada w panikę. Oczywiste jest to, że umysł ciągnie teraz ku alternatywnym odpowiedziom, bo te mainstreamowe zawiodły. Coraz bardziej radykalne chrześcijaństwo, lub inaczej, coraz bardziej radykalne nurty lewicowe. Coraz straszniejsze i przy okazji coraz śmieszniejsze teorie spiskowe. Często także istnieją ciągoty w kierunku doktryn ezoterycznych, gnostyckich, alchemicznych. A tu każdy guru, każdy autor, mistrz itp, mówi trochę co innego. Często jedna doktryna duchowa zaprzecza drugiej, a jeden guru wyzywa drugiego od manipulatorów czy diabłów wcielonych. Widać to na każdej grupie ezoterycznej na facebooku. Każdy uważa, że wie najlepiej, każdy ma w umyśle jakiś obraz „zła wcielonego” i z nim intensywnie walczy. Oczywiście, wszechwiedzący ezoteryk nie widzi tego zła wcielonego u siebie, ale bardzo chętnie widzi je u innych. Grupy i fora ezoteryczne pod wieloma względami są podobnymi „śmietnikami”, co każdy inny panel dyskusyjny.

To zrozumiałe, że budzi to jeszcze większe zagubienie, zniechęcenie i lęk. Umysł szaleje, miota się pomiędzy doktrynami. Już wie, że żadna z nich nie da mu odpowiedzi, przeczuwa, że być może tych odpowiedzi tak naprawdę nigdy nie poznać. Ale wciąż chce próbować. Uzależnienie od poszukiwania odpowiedzi jest zgubnym nałogiem, gdyż ta „gadanina” umysłu działa destrukcyjnie na całe nasze życie. Nie tylko powoduje lęk, ale wybija nas z tego mitycznego „tu i teraz” i odcina od radości codziennego życia. No ba! Co się będziesz gapił na wschód słońca, przecież chcesz rzeczy wielkich, chcesz poznać jak działa świat! A odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Czyż przed tym nie ostrzegała ezoteryka? U wielu ludzi ezoteryzm staje się karykaturą samego siebie, bo prowadzi do skutków odwrotnych niż zamierzone. Zamiast wyciszać umysł i kierować go w stronę tu i teraz, wielokrotnie nasila jego gadaninę. Zamiast miłości i wysokich wibracji, jest nienawiść i agresja, bo ktoś zjadł kawałek mięsa.

„Nie wszystek umrę”, czyli tabu śmierci

W firmie Interstellar pada kwestia: „Gdybyśmy przekroczyli horyzont zdarzeń, to wyjaśnilibyśmy tajemnicę grawitacji. Ale nie możemy. Odpowiedź jest, ale nieosiągalna„. Podobnie jest w życiu. Najważniejsze życiowe tajemnice zakrywa piołun milczenia, zakrywa ostateczna granica w postaci śmierci. Czarna dziura i jej horyzont zdarzeń może być symbolem śmierci. Gdy tę barierę przekroczysz, to odpowiedź poznasz. Kłopot polega na tym, że stamtąd nie ma już powrotu. Nikt nie wrócił z martwych, nie zostało to potwierdzone przez lekarzy, nie było wywiadów ze zmartwychwstałym przed telewizjami całego świata..

Lęk przed śmiercią jest najpotężniejszym ludzkim lękiem. Lęk przetrwania, czyli lęk czy wystarczy do pierwszego, jest dopiero na drugim miejscu. I co ciekawe, śmierć jest jednocześnie najpotężniejszym ziemskim tabu. Z lęku przed śmiercią wywodzi się szereg innych lęków, to z niego wyrosły dylematy etyczne, filozofie, niektóre doktryny. Człowiek od zarania dziejów ma nadzieję, że „nie wszystek umrę”, ale póki żyje jest zdany co najwyżej na poszlaki i mętne hipotezy. Problemem jest oczywiście weryfikowalność tych filozofii i hipotez. Wielu ogłaszało się „nieomylnymi” i „wiedzącymi” co jest po śmierci. Tylko skąd oni to wiedzą, skoro nie umarli a potem nie wrócili? Ze snów, channelingów, wizji, astralu? Tutaj dyplomatycznie ugryzę się w język, by nie powiedzieć czegoś wyjątkowo cynicznego. Pogląd o 72 dziewicach w raju czy o piekle może wydawać się głupi, zaś gnostycyzm może wydawać się mądrzejszy. Ale za życia nie jest możliwa obiektywna weryfikacja żadnego z tych poglądów.

Prawda jest taka, że narodziny, życie, śmierć, Bóg, świat, wszechświat – były tajemnicą, są tajemnicą i na zawsze pozostaną niezgłębioną tajemnicą. Dopiero śmierć daje odpowiedź i pewność, a póki żyjemy, jesteśmy zdani na teorie, hipotezy i spekulacje. Jednak pęd do wiedzy, do poznawania kolejnych doktryn i metod powoli wyhamowuje ustępując miejsca cieszeniu się każdą chwilą, każdym drobiazgiem i akceptacją tajemnicy. Często następuje to na skutek dramatycznych wydarzeń. Gdy wiesz, że możesz stracić wszystko w jednej chwili, ten codzienny kubek kawy smakuje jakoś inaczej, lepiej..

Słowem zakończenia.. Odpowiadając na pytanie pokrewne pytaniu z tytułu felietonu: „Czy wierzysz w życie po śmierci?” Ja odpowiadam: Wierzę w życie PRZED śmiercią, a co po śmierci, to nie wiem. Doktryny wymyślane przez ludzki umysł na temat tego, co jest po śmierci, są złudne i muszą być złudne. Z tej przyczyny, że żaden umysł nie przeżył śmierci. W momencie śmierci umysł i ego, z racji swej „fizycznej” natury się rozpadają. Dlatego śmierć jest największą traumą i największym lękiem dla ego, i dlatego umysł gorączkowo chce poznać odpowiedź, która nie istnieje. Z kolei treści nieuzdrowione z podświadomości, mają podobno „wracać” do nieświadomości zbiorowej. Przeżywa tylko ludzka dusza. Podobno.

Poznałem dużo potencjalnych odpowiedzi na pytania egzystencjalne i dużo doktryn. Ale czy mi to coś dało? Nie wiem. Wiem już czego unikać, gdzie zachować ostrożność, ale zawsze przychodzi ten moment „uderzenia w ścianę” i stopniowego wyciszania poszukiwania odpowiedzi. Jeśli jesteś dopiero na początku tej drogi i bardzo pragniesz poznać te potencjalne odpowiedzi, a wraz z nimi, szereg doktryn – to stanie się wedle Twej woli. Spotkasz takich ludzi i doświadczysz takich wydarzeń, które Ci to umożliwią. Pytanie jest takie, co z tym zrobisz dalej. Gdyż odpowiedzi, a raczej potencjalne odpowiedzi, do których kiedyś dotrzesz, mogą Cię rozczarować.

Wpis ten jest kontynuacją moich przemyśleń z kilku poprzednich artykułów:
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

167 odpowiedzi »

  1. A ja wiem jedno – jeśli istnieje Bóg, i to on jest twórcą śmierci, to jest to najokrutniejsza istota we wszechświecie. Tylko ktoś bezwzględny mógł wymyślić tak wyrafinowaną torturę, jaką jest życie, ze świadomością nieuchronnego. Nie ma na świecie większego okrucieństwa. Nie ma.

    • Jest sens istnienia świata, w którym człowiek umiera, ale nie wie co dalej, w którym nieliczni mają wszystko, a reszta bieduje, w którym istoty muszą walczyć z innymi o to, co powinno być oczywistością i standardem. Np bieda i wyzysk uczą szacunku do świata materii i tego, by w przyszłości, w dobie drukarek 3D, nie wygenerować miliardów ton śmieci. Pomyśl co by było, gdyby w epoce agresywnego ludzkiego ego, które non stop chce więcej, nie było tego „bufora bezpieczeństwa” w postaci mocno ograniczonych zasobów. I to mało dało, bo przyroda już umiera. Możliwe że bez zaliczenia tej lekcji i zatroszczenia się o materię, nie będzie możliwe pójście dalej.

      • Śmierć jest okrutna i przerażająca. Nie popieram żadnego argumentu, który staje po jej stronie, choćby był najbardziej sensowny i logiczny. Ja sensu śmierci nie odnalazłam i nie odnajdę. Niech umierają ci, co chcą. Ja nie chcę, nie zgadzam się na śmierć i nie szukam jej sensu, bo go nie ma. Co nie oznacza, że zniknęłaby możliwość celowego pozbawienia życia, np. psychopatę, mordercę ……..

        • Ja jeszcze kilka lat temu panicznie bałam się śmierci. Teraz już nie, co nie znaczy, że za nią tęsknię. Za to boje się cierpienia, które często towarzyszy umieraniu. Chciałabym jeszcze pobyć na tym świecie kilka dziesięcioleci. Sensu umierania, a głównie starzenia się też nie widzę. Ale chyba kobiety już tak mają.

            • nie umierasz zmieniasz ciało, owszem przed samym zrzutem ciala szczegolnie w chorobie jest nieprzyjemnie ale krotko nieprzyjemnie później sielanka i od nowa, już nawet uniwersytet Stanford to potwierdził, gramy w ziemska gre na ziemskich warunkach tj trzeba zmieniać ciało, gra jest gra ale mamy nielimitowana ilość zyc tylko zmieniamy avatar -_-

            • Ok, ok, jednak nie ma na to 100 % pewności, i to jest właśnie ten ból. Przecież, nawet wizje w czasie śmierci klinicznej, naukowcy tłumaczą jako morbid vision naszego mózgu. Poza tym, nie jest w porządku, że musimy opuścić ciało, nawet, jeśli tego nie chcemy. Nie dano nam wyborul

            • jesteśmy na ziemi na szkoleniu celem szkoły jest żeby nam wyrosły jaja ogromne jaja i z maminsynków żebyśmy się stali worier’ami ras galaktycznych docelowo, wanda i inne to byli wlasnie worierzy z cipka co prawda ale zawsze -_-

          • manifestujcie nieśmiertelność, ziemia może zmienić swoje zasady jak do niej dotrzecie, jesteście kreatorami może ucisnietymi przez kat-holikow ale jestescie

          • Hm, ja tak bardzo nie chcę umierać, że to całkiem możliwe, Viola. Teraz „leci” film, który proponuje pewną alternatywę dla śmierci, „Tron – dziedzictwo”

        • Musimy się tym zająć, katharos. Ja co prawda w inne życia nie wierzę, ale dopuszczam możliwość, że mogę się mylić.Gdyby było tak, jak mówi gmozabija, to istnieje prawdopodobieństwo, że mogą nam się trafić gorsze awatary niż w tym życiu, a to by nie było fajne.

        • @katharos
          Właśnie. A tak pewnie się nie dowiem, dlaczego nasz blogowy kolega nazwał mnie starszą duszyczką. Zaciekawiło mnie to. A czuje się tak młodo. 🙂

          • Viola, to akurat miło z jego strony. ”Stara” dusza to osoba MĄDRA, taka, która rozumie, że alkoholik to nie menel z rynsztoka, tylko człowiek chory, to ktoś, kto rozumie, co to dylematy moralne, studium psychologiczne itp. Tylko się cieszyć. 🙂

        • katharos, wiem, żartowałam. Zrobiłam sobie kiedyś test znaleziony w necie i tak mi wyszło, ale nie przywiązywałam do tego wagi. Zdziwiło mnie to, że ktoś, kto mnie zupełnie nie zna, zaryzykuje takie stwierdzenie.

          • Viola, zaryzykował, bo może wie coś, czego my nie wiemy, albo ma połączenie, o którym sam nie wie, albo wie. Trudno wyczuć.
            Tarot otwiera ”trzecie oko”.

        • Być może. Ja z kolei mam umysł ścisły i choć zawsze do tego,co niewytłumaczalne, podchodziłam raczej z pokorą, nie starałam się o to, żeby poszerzać swoją świadomość, wręcz uciekałam przed tym, jak tylko mogłam.

          • Viola, ja jestem humanistką, ciągnie mnie do wszystkiego, co tajemnicze, ale dawkuję sobie emocje. Muszę. Mam skłonność do uzależnień i wiem, że jeśli popuszczę cugle, odpłynę. Nie chcę zwariować.

        • katharos, ja czuję się najbezpieczniej, gdy wszystko mogę zmierzyć , zważyć i obliczyć.Jeśli dzieje się coś niewytłumaczalnego, staram się to na swój sposób sobie uzasadnić. Ale nie zawsze jest to możliwe i muszę odpuścić. Choć nie bardzo to lubię.

        • Co to, to nie. 😀 Ale miłość jest dla mnie czymś tak naturalnym, że uzasadnienia nie potrzebuje. Po prostu jest i już. 🙂

          • Viola, miłość jest dla Ciebie czymś ”tak naturalnym”? Przyjmij mnie do siebie na miesiąc ( z moimi kotami, naturalnie), nauczysz mnie kochać.
            Dlaczego tak długo nie pisałaś?

        • katharos, nie ma sprawy. 🙂 Nie mam tylko pewności, czy mam zdolności do nauczania. Chyba z tym się trzeba urodzić.

        • A tak całkiem na poważnie. Myślę, ze miłości nie można się nauczyć (aczkolwiek mogę się mylić). Trzeba ją dostać, żeby móc się nią dzielić z innymi. Aż mi głupio o tym pisać, bo kiedyś przeczytałam jeden z Twoich komentarzy na temat Twojej przeszłości i zrobiło mi się przykro. 😦 Ja po prostu jestem szczęściarą. Nie ma w tym żadnej mojej zasługi.

          • Viola, a który konkretnie komentarz masz na myśli? Domyślam się, że dotyczy mojego ojca, ale, jeśli możesz, to który?

        • Musiałabym poszukać, to było dość dawno Czy nie będzie Ci przeszkadzało, jeśli zrobię to rano? Jestem już półprzytomna, dopiero teraz zauważyłam, ze jest tak późno. I najmocniej Cię przepraszam. Dopiero w chwili naciśnięcia przycisku „Opublikuj komentarz” dotarło do mnie, że zachowałam się bardzo nietaktownie.

          • Odblokuj komentarz? A co to? I nietaktownie?!!!!!! Przecież napisałam ofen, nie widzę nietaktu. W takim razie do……nie wiem, do czego? Usłyszenia? Zobaczenia? Jakoś tak, na razie w każdym razie. 😉

          • Odblokuj komentarz? A co to? I nietaktownie?!!!!!! Przecież napisałam ofen, nie widzę nietaktu. W takim razie do……nie wiem, do czego? Usłyszenia? Zobaczenia? Jakoś tak, na razie w każdym razie. 😉

        • katharos, przycisk „Opublikuj komentarz”. A nietaktem z mojej strony była treść mojego komentarza. Mam świadomość, że to było mało delikatne i mogło zrobić Ci przykrość.. Choć się staram kontrolować, czasem mówię coś bez zastanowienia. A później jest mi głupio.Do jutra, a właściwie do dzisiaj. 🙂

        • Jarku, przepraszam, że z innej beczki, o co chodzi z tym Podleckim i z monitor-polski.pl. Czytam czasem i mi mózg totalnie jebie. Napisz proszę. Pozdrawiam Cię się serdecznie.

  2. grawitacja to jest roznica cisnien radiacji tej co zasila pcha i kreci ziemia i innymi planetami także zasila nas i nasze wewnetrzne slonce i wszytsko co zyje, poza planeta jako ciala umieramy szybko wiec podroze kosmiczne w ciele krwistym to mrzonki, wielu ludzi miało smierc kliniczna i byli po tamtej stronie chodz jest to zle stawianie sprawy bo po śmierci nie zmieniamy zadnej strony tylko widzimy z innej perspektywy np swoje opuszczone ciało widzimy z gory ale tracimy możliwość poruszania nim takze komunikacji z cielsnymi za dnia tylko w nocy cos tam w tzw snach, tu jak ta energia z syriusza nas zasila http://www.resistance2010.com/m/blogpost?id=3228704%3ABlogPost%3A180621&maxDate=2011-06-12T14%3A10%3A26.022Z
    PS
    ghrees mowi żeby uniknąć ksiezycowych soul traps trzeba nie leciec w niebo tylko być przy ziemi jak długo się da, pułapki księżycowe można poznac po pięknej muzyce i swiatelkach jak w luna parkach, ktoś może wie czemu luna parki nazywają się luna parki ? chyba nas oswajają ze ksiezycowe parki sa dobre dla nas…

  3. gdyby istniał prawdziwy bóg, istniałoby prawdziwe piekło. niestety to tylko stan umysłu.
    gdyby istniał bóg i piekło, człowiek dla człowiek byłby człowieka byłby człowiekiem a nie wilkiem.
    a tak… zombie zombi zombi

    • gmo, skąd teoria, że jest grawitacja? kręci ziemią?? planetami??? wow!
      kaska, śmierć nie istnieje;) znikasz i za chwilę się pojawiasz. jak byłaś w życiu mędą, obudzisz się znowu jako człowiek, jak żyłaś jako tako będziesz zwierzęciem, jak żyłaś dobrze będziesz zacnie, będziesz roślinką;) hehe

  4. Istniała kiedyś pewna wyspa, na której to żyły razem różne uczucia: Szczęście, Smutek, Wiedza i wszystkie inne – łączyła je Miłość. Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę. Tylko Miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, Miłość poprosiła o pomoc. Pierwsze podpłynęło Bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała: – Bogactwo, czy możesz mnie uratować? – Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie – odpowiedziało Bogactwo.
    Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem. – Dumo, zabierz mnie ze sobą! – poprosiła Miłość. – Niestety nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć… – odpowiedziała Duma i… z dumą podniosła piękne żagleNa zbutwiałej łódce podpłynął Smutek. – Smutku, zabierz mnie ze sobą! – poprosiła Miłość. – Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam – odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.Szczęście przepłynęło obok Miłości nie zauważając jej, bo było tak radosne, że nie usłyszało nawet wołania o pomoc. Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanuNagle Miłość usłyszała: – Chodź! Zabiorę cię ze sobą! – powiedział nieznajomy. Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać – kim jest jej wybawca. Aby się o nim dowiedzieć zwróciła się o poradę do Wiedzy. – Powiedz mi proszę, kto mnie uratował? – To był Czas – odpowiedziała Wiedza. – Czas? – zdziwiła się Miłość. – Dlaczego Czas mi pomógł? – Tylko Czas potrafi zrozumieć, jak cenna jest w naszym życiu Miłość – odrzekła Wiedza.

    • gmo, dlaczego uważasz, że cofanie się do zwierząt jest gorsze?

      kaska, według mnie gorszy, oznacza posiadanie naturalnego instynktu. tylko człowiek jest przysłowiową cipą. to zależy jak spojrzeć na „gorszego”;) skoro świat jest do góry nogami, a przez stulecia i tysiąclecie psychopaci wyprali ludziom mózgi, to czy gorszy na prawdę jest czymś gorszym?

  5. Viola, ja już sama nie wiem, jest coś po Śmierci, czy nie, najlepiej w ciele kotowatego. Masz koty, to wiesz, o czym mówię. 😉

      • Eeeee, żarcie za darmo, wyro dla CIEBIE CAŁE,( właściciel może spać po łóżkiem), głaskanie i przytulania co nie miara; i na pchły znajdzie się sposób. 🙂

        • W przypadku domowych kotków jak najbardziej. Dobre w tym jest jeszcze to, że jak ktoś mądry powiedział, kot jest na tyle domowy, na ile mu to odpowiada. 😉

          • koty skurczybyki manipuatory, mojemu nawet musialem rybe odwracac na dobra strone bo inaczej nie ruszyl no k przenajciensza wanienko do czego to doszlo

          • moj futrzak się obrażał na mnie 3D dni jak kaszanka była za ciepla a ryba za zimna nie wiem czy tu cos jest warte kopiowania

        • @gmozabija
          „moj futrzak się obrażał na mnie 3D dni jak kaszanka była za ciepla a ryba za zimna nie wiem czy tu cos jest warte kopiowania”
          I miał rację. Dlaczego ma się zadowalać byle czym? A jak się kota obrazi, trzeba go przeprosić. Nie ma lekko. 😉
          „ze przynajmniej milion wiosenek już tu wysluzylas, to widac słychać i czuc ”
          Nie bądź tego taki pewny. Nie przyszło Ci do głowy, że mogę dobrze udawać, żeby np. zrobić dobre wrażenie? ;-P

          • jestesmy indywidaolnosciami i inkarnujemy w bliskie sobie osoby, w serbi to standart i zawsze się szuka kto tu nam zreinkarniwal w ta śliczną dzidzie -_-

        • @gmozabija
          Nie podziękowałam Ci jeszcze za wcześniej napisane miłe słowa, co niniejszym czynię. 🙂
          „dobra jaki numerek jestes i jaka nah czahra ?”
          Numerek to ze mnie dobry. 😀 A tak poważnie, to nie mam bladego pojęcia. Moje zainteresowania zawsze były z całkiem przeciwnego bieguna.

          • A nie, nie, Viola, to nie do końca tak. Pisałaś, że interesujesz się ogrodnictwem. Piękny ogród potrafi być magiczny, a magia to nie tak do końca przeciwny biegun. Choć numerologia, to nie magia, bardziej matematyka i logika, czyli też w kręgu Twoich zainteresowań 😉 🙂 😉 😉

        • katharos, ale kwiatki mogę powąchać, dotknąć i do nich pogadać, żeby lepiej rosły. Choć przyznaję, że obcowanie z przyrodą jest magiczne..Ale trudno mi przyjąć do wiadomości, że kilka cyferek ma nade mną władzę i może zdetrminować mój charakter lub los. 🙂

        • Ja po prostu czuję się lepiej wierząc, że nikt i nic nie ma nade mną władzy. Chyba, że ja sama na to z własnej woli pozwolę.

        • gmozabija, nie złość się na mnie. Jestem po prostu indywiduum ponure w typie „niewiernego Tomasza”. Może po prostu jeszcze nie dorosłam do przyjęcia tego rodzaju wiedzy i dzielenie się nią ze mną jest jak rzucanie pereł miedzy wieprze. (Pojechałam Biblią, ale nie było to zamierzone, po prostu mi pasowało). I lubię się czasem z ludźmi trochę podroczyć. 🙂

  6. Odnośnie naszej dyskusji..

    „Jeśli uważacie, że nie jesteście niewolnikami, to dlaczego nie buntujecie się przeciwko śmierci?!” (~Robert Anton Wilson, Illuminat. Były kiedyś jego filozofie u mnie. 😉 W 2017 roku )

    • @katharos
      Odpowiem w jednym komentarzu.
      „Viola, jeśli przy swojej złożoności natury czujesz się młodo, to lepiej być nie może.”
      Nie mam tak bardzo złożonej natury. Moja natura jest po prostu kocia. 😉
      „Viola, daj spokój, nie ma żadnego nietaktu.”
      To się cieszę. 🙂 Mam niewyparzony język i czasem coś walnę jak łysy o beton warkoczem, a refleksja przychodzi dopiero po chwili.
      A co do naszej nocnej rozmowy, chodziło mi o tę Twoja wypowiedź:
      „… To zawód. Uczucie zawodu. Zawiódł mnie mój ojciec, który jest zimny i nieczuły. Dziś odnoszę wrażenie, że każdy facet jest taki, jak on. Panicznie boję się, hm, sam najlepiej wiesz czego. …”
      I było jeszcze jedno Twoje stwierdzenie, o którym myślałam, że było zawarte w tym samym komentarzu, ale mimo tego, że długo dziś przekopywałam internety, nie udało mi się tego znaleźć. Dotyczyło nieakceptacji ze strony ojca, ale nie potrafię tego zacytować, bo bardziej byłam skupiona na odczuciach, niż na treści.

      • Viola, może nie masz złożonej natury, ale posiadasz emocje i uczucia. Zrobiło Ci się przykro, bo to jest przykre. W każdym przypadku. Nie będę już pisać na temat tego gościa, bo on nie zasługuje nawet na rozmowę o nim.
        Cieszę się, że Twój tato okazywał Ci uczucia. Dzięki jego miłości chodzi dziś po świecie pewna siebie, wartościowa jednostka. Ty.
        Czy Twój tato nie żyje?

        • katharos, robię to nieustannie i bardzo żałuję, że nie umiałam tego okazać, gdy żyli. Chyba po prostu za młoda byłam.

        • @katharos
          Mama zmarła 4,5 roku temu. Jestem jedynaczką, ale tego nie odczuwam, bo zawsze mogę liczyć na wsparcie dalszej rodziny, przyjaciół i znajomych.
          A co do naszej wczorajszej rozmowy, to nikt nie musi uczyć Cię kochać, bo Ty to doskonale potrafisz. Widać to choćby po Twoim stosunku do zwierząt. Umiesz je kochać całą sobą, bo bez zastrzeżeń przyjmujesz ich miłość. Co najwyżej na pewnym etapie zablokowała się w Tobie umiejętność przyjmowania miłości od ludzi (pewnie bardziej od mężczyzn), i dlatego masz trudność z jej okazywaniem. Miłość jak energia musi przepływać. Uważam, że jest to do nadrobienia. Masz w sobie dość mądrości i odwagi, żeby się z tym uporać. I nic do stracenia, a do zyskania bardzo wiele. Będę trzymać za Ciebie kciuki, choć mam pewność, że nawet nie muszę. Wiem, że Ci się uda. 🙂

          • Pięknie to ujęłaś, Viola. Słowa to magia; potrafią bardzo dużo zmienić w przestrzeni osoby, do której są kierowane, a autor nie będzie miał pojęcia, jak bardzo przewartościował światopogląd danego człowieka.
            Jednak, kiedy czytam bełkot w stylu- a faceci to piwo i cycki, jestem przerażona.
            Pracuję nad sobą od lat, i NIC. Blokada ani drgnęła.
            Myślę, że mimo wszystko masz rację. Jeśli czegoś pragnę, zazwyczaj to dostaję, osiągam itd.
            Problem w tym, że blokada skutecznie spełnia swoją rolę i nie pozwala mi zapragnąć miłości. A może to strach?

        • „(…) Pracuję nad sobą od lat, i NIC. Blokada ani drgnęła. (…) Problem w tym, że blokada skutecznie spełnia swoją rolę i nie pozwala mi zapragnąć miłości. A może to strach?”
          katharos, a może metoda na sforsowanie tej blokady była niewłaściwa? Może trzeba jej przywalić z kopa raz a dobrze, a nie cackać się jak ze zgniłym jajkiem? Po prostu zamknąć oczy i wskoczyć do głębokiej wody. Jeśli zachowasz spokój i uwierzysz w prawa przyrody, wypłyniesz i utrzymasz się na powierzchni, nawet jeśli nie potrafisz pływać. Żaden ze mnie ekspert w tej dziedzinie i to takie tylko moje wyobrażenie, ale pomyśl o tym. Jeśli ktoś Ci zaofiaruje miłość, postaraj się ją przyjąć, a obdarzanie nią powinno przyjść samoistnie.Masz już z górki, bo od zawsze wiesz, na czym to polega.

          • Dobry kierunek, Viola, tylko to nie tak, że mi nikt nie proponował, tylko proponował albo uzależniony od czegoś, albo ktoś, do kogo nic czułam, albo żonaty, albo za stary, lub odwrotnie, za młody. I taka dupa. To musi być chemia, działająca w obydwie strony.

          • Viola, powiem Ci, że do teraz myślę o „skoku na głęboką wodę”. Jeszcze tego nie rozumiem, ale postanowiłam tę sekwencję oswoić. Będę myśleć tak długo, aż mnie olśni. Jednocześnie zmuszona jestem dodać, iż pisząc o „tej Właściwej osobie”, mam na myśli obie płcie. Bratnia dusza może kryć się zarówno w męskim, jak i kobiecym ciele. Nie chcę być z kimś na społecznie akceptowany sposób. Nie znoszę nakazów i zakazów. Lubię po swojemu. Ale dałaś mi poważnie do myślenia.

        • katharos, ja w żadnym wypadku nie miałam na myśli tego, że Ci nikt nie chciał zaofiarować uczucia. Wyobrażałam sobie, że to Ty je odrzucałaś z automatu, bo nie ufasz ludziom. A ze znalezieniem odpowiedniego partnera,a tym bardziej zbudowaniem w miarę trwałego, satysfakcjonującego obie strony związku, wielu ludzi ma problem.

          • Nie, nie Viola, fizycznie odpowiada mi facet, ale to za mało. Ja potrzebuję wzniosłych duchowych doznań, bliskości emocjonalnej i zrozumienia, a te zapewni mi tylko kobieta. Facet, jako wielbiciel piwa i cycków to wiadomo, 🙂

        • Ech, samo życie.. Kłopot polega na tym, że wielbiciel piwa i cycków rzeczywiście fizycznie się podoba, już pomijając to, że większość facetów taka nie jest, ale oni już podobają się mniej. 😉 Jednak wielbiciel piwa i cycków nie da „wyższych wartości”, czyli połączenia dusz 😀 I tak źle, i tak niedobrze, och te wredne chłopy, do obozu z nimi! 😀 xD

          Miałem z trzy razy sytuację w stylu:
          -„no wiesz.. on ma tak tragiczne i głupie teksty, i jeszcze uważa się za nie wiadomo jak błyskotliwego.. ale podoba mi się i się z nim prześpię”

          W tej sytuacji pani myślała, że będzie czerpać adrenalinę i seks od bezmózga, a mądrość, radę i zrozumienie ode mnie. Wampirek taki. 😉 Jak zawsze przeliczała się, bo to jest dla mnie powód do kończenia znajomości.

          • Wczoraj, kiedy stałam w kolejce, wszedł do sklepu facet ” bez głowy ”. Nie zobaczyłam jego twarzy, ale wystarczyło mi to, co widziałam – wytatuowany samiec- byk, kipiący testosteronem. Raczej nie pomyślałam – oto wszedł mężczyzna, który idealnie nadaje się do romantycznych rozmów i spacerów po lesie. Krótko mówiąc, szybciutko został przeze mnie zaszufladkowany. A przecież gość może być wrażliwy i empatyczny. Więc, nie tylko faceci są wielbicielami ”piwa i cycków”, jednak kobiety potrafią się kontrolować i doceniać to, co mają.

        • Dwóch panów i jedna pani, to nie zawsze dla wszystkich tak samo fajnie. Ale dwie panie i pan to już może być miły trójkącik. 😉 Przynajmniej tak sobie wyobrażam.

          • Dodam jeszcze tylko, że dla mnie sygnałem ” brania nóg za pas”, jest tępota umysłowa, i choćby nie wiem, jak bardzo atrakcyjny był osobnik, jeżeli nie ma nic ciekawego do powiedzenia, albo niewiele, a i tak już wszyscy wiedzą, że lepiej dla niego, żeby milczał, to taki ktoś traci na atrakcyjności fizycznej i staje się przezroczysty.
            Nigdy nie weszłam w relację opartą jedynie o seks. W ogóle uważam, że związek ma szansę trwać tylko wtedy, kiedy ludziom zależy na SOBIE, a nie genitaliach partnera.

        • „Wczoraj, kiedy stałam w kolejce, wszedł do sklepu facet ” bez głowy ”. ”
          katharos, moja koleżanka takich panów ze względu na brak szyi nazywa „szyitami”.

          • He he he he . Też nie tak – bez głowy, w sensie bez twarzy. Jego sylwetka wskazywała,że jest szczęśliwym posiadaczem szyi. Ja ”szyitów” też nie lubię, tzn. nie podobają mi się, Viola. 🙂

          • No i właśnie, Viola, wg. mnie facet o szyi i głowie w jednym, to debil, a przecież może być geniuszem, np. matematycznym, a ja go do szuflady. Niedobrze, heh 😉

        • katharos, czyli jednak lepiej poczekać, aż człowiek się odezwie, a dopiero później ewentualnie wziąć nogi za pas.

        • Jasne. 😀 Ale zdarza się, ze ktoś potrafi mile zaskoczyć. Choć mi się to rzadko zdarzało. Na ogół wiem od razu, z kim mam do czynienia. Czasem na początku nie chcę w to uwierzyć, choć zapala mi się czerwona lampka, ale przeważa we mnie współczucie, bo ktoś wygląda pozornie na osobę skrzywdzoną przez los. Na szczęście bardzo szybko potrafię się ogarnąć, gdy zauważę fałsz i chęć wykorzystania mnie.

          • To masz szczęście, Viola, że to potrafisz – odróżnić szczerą osobę, od cwaniaka. Ja tego nie umiem, jestem naiwna jak ” pijane dziecko we mgle ”, i dlatego przeszłam do defensywnej skrajności – zero kontaktów. Barykada na maksa, ale o tym już rozmawiałyśmy.
            A tak sobie pomyślałam – gdybyś poznała gostka, który wygląda jak młody bóg, a do tego bystrego i nieprzyzwoicie inteligentnego, i on okazywałby zainteresowanie Twoją osobą, co byś zrobiła – przyjęła, czy odrzuciła jego zaloty? Czy nie miażdżyłby Cię, tym razem, swoją doskonałością, i finalnie, też byś zwiała? Ciekawa jestem.

        • katharos, jak najbardziej łaskawie bym pozwoliła takiemu panu siebie wyrwać. 🙂 Nie przeszkadza mi doskonałość w żadnej postaci, wręcz jest mile widziana. Ja mam innego rodzaju problem z płcią przeciwną. Otóż potrzebuję wokół siebie bardzo dużo przestrzeni i bardzo mocno, jak twierdzą moi znajomi, aż do przesady, cenię sobie wolność. Dlatego nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy ktoś w jakikolwiek sposób chce wpłynąć na jej ograniczenie, albo zbytnio wtrąca się do moich spraw. Dlatego na początku znajomości stawiam sprawę jasno. Niektórzy poddają się na dzień dobry, bo twierdzą, że nie są w stanie sprostać temu wymaganiu. Ale zdarzało się, że ktoś próbował mnie oszukać licząc na to, że się zaangażuję i zmienię zdanie.
          Na tej stronie działają chyba jakieś czary – mary. 😉 Ja bardzo rzadko tyle opowiadam o sobie, wolę słuchać.

        • katharos, to ja dam jeszcze raz prawie to samo. Podejrzewam, że w moim poprzednim komentarzu był wyraz, który nie przeszedł przez filtr.
          Jak najbardziej łaskawie bym pozwoliła takiemu panu siebie wyrwać. 🙂 Nie przeszkadza mi doskonałość w żadnej postaci, wręcz jest mile widziana. Ja mam innego rodzaju problem z płcią przeciwną. Otóż potrzebuję wokół siebie bardzo dużo przestrzeni i bardzo mocno, jak twierdzą moi znajomi, aż do przesady, cenię sobie wolność. Dlatego nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy ktoś w jakikolwiek sposób chce wpłynąć na jej ograniczenie, albo zbytnio wtrąca się do moich spraw. Dlatego na początku znajomości stawiam sprawę jasno. Niektórzy od razu stwierdzali, że nie są w stanie sprostać takim wymaganiom. Ale zdarzało się, że ktoś próbował mnie oszukać licząc na to, że się zaangażuję i zmienię zdanie.

        • @katharos
          „To dziwne. Teoretycznie facet powinien się cieszyć – jeśli kobieta chce wolności w związku, to tę wolność podaruje również jemu.”
          Bardzo dziwne. Tak się składało, że trafiałam na panów, którzy okazywali zazdrość, próbowali mnie kontrolować albo mieć zwyczajną rodzinę, jak koledzy.
          „A skoro tak, pasujesz idealnie do numerologicznej 5.”
          Sprawdziłam to w końcu, Rzeczywiście jestem piątką. Przeczytałam opisy na różnych stronach, na każdej było co innego. Stwierdziłam, że pasuje do mnie co najmniej połowa opisów innych liczb. Ale bawiłam się przy tym dobrze. 🙂

      • pieprzyc starych teraz zyjemy my i my piszemy historie i koniec wracanie do przeszlosci to strata czasu, powiedzenie rodzicom co sie o nich mysli jest wazne bo przeważnie popadaja w narcyzm ze urodzili utrzymywali wychowali i za to ma byc obowiazkowe posluszenstwo jak w bibli yahwistycznej, otoz nie i wszystko zalezy od sytuacji

  7. A cała sprawa jest bardzo prosta…musimy przyjąć-co opiera się na wiarygodnych badaniach eksperymentalnych-że jesteśmy duszą nieśmiertelną…zawsze istnieliśmy,istniejemy i będziemy istnieć…a tzw.”śmierci”w ogóle nie ma…jest tylko zmiana stanu…Nasz pobyt na tym upadłym-rządzonym przez jahwe-demiurga-szatana świecie…to tylko „lekcja”dla duszy(świadomości)…służąca(poprzez doświadczanie zła i cierpienia)jej rozwojowi…Koresponduje to z tym co próbował niegdyś…w przypowieściach…przekazać nam Jezus Chrystus-ARCYGNOSTYK…(Mt.6,19-21,Łk.4,1-13,J,18,36,Mt,16,26)

    • ziemia jest pod okupacja yahwistycznych reptyli i szaraków a nie ze to jest swiat yahwe, to jest wojna, ziemie trzeba oswobodzić i oswobodzimy, posiłki nadchodzą, tyle w temacie, chorowanie na raka i inne weneryczne choroby siane przez szaraków yahwe i wstrzykiwane nam przez zydomongolow nie rozwija duszy tylko ja wkur wia i powoduje cierpienie, także skracanie nam zycia w ciele wkur wia i zniecheca

  8. Na przeżycie duszy(świadomości) po śmierci ciała są niezbite dowody…oparte na wielokrotnie przeprowadzanych i weryfikowanych eksperymentach…Ale ich wyniki są celowo utajniane…ponieważ podważają interesy zinstytucjonalizowanych kościołów i oficjalnej zmaterializowanej nauki…Bo nie chodzi o dotarcie do PRAWDY…tylko o doczesny zysk…Zachodzi w tym przypadku podobna zależność jak w przypadku akademickiej skorumpowanej medycyny i farmacji…

  9. Czas (Chronos), to kategoria materialna, służąca do lokacji zachodzących zmian. Im bardziej osoba (dusza) ludzka zwiąże się z materią (poprzez umysł z ciałem), tym bardziej doświadcza upływu czasu. W rzeczywistości duchowej istnieje wieczne TERAZ. Czyste istnienie, niezależnie od okoliczności życiowych a nawet – od trwania całego materialnego Chronos – jest obecnością Miłości – JA JESTEM.

  10. wracam ze schroniska dla zwierzat. pytanie na wstepie: psy czy koty? poczulem sie urazony .-) chyba widac, ze psy. wszechobecny brak taktu.
    i jeszcze raz podkreslam jako geriatryk. sens zycia to ten akt sam w sobie. dla facetow – cycki, piwo, motocykl. dla pan – USC, dzidzia, kredyt, samodomykajaca sie szuflada i serial. jak w Swiecie wg Bundych.
    PS. polecam film Nieoczekiwana zmiana miejsc. niby komedia…..

  11. https://ciemnanoc.pl/2016/05/07/nieskonczony-rozwoj-duszy-ostatni-beda-pierwszymi/

    „Duch wchodząc w materię siłą rzeczy stał się ograniczony, ale za to zyskał formę i wiedzę o sobie. Ewolucja jest pokonywaniem ograniczeń cielesnych i intelektualnych. Tym jest każdy rozwój duchowy – przekraczaniem granic niewiedzy i poszerzaniem świadomości. Każdej poszerzonej świadomości odpowiada poszerzona forma, czyli przestrzeń wyrażenia się. Dla uwolnionego ducha, ciałem staje się cały świat.

    Ale po za tym światem istnieje nieznane. Dlatego Absolut jest tym, co człowiek wie, i tym czego nie wie. Jest tym co jest i tym co nie jest, a także żadną z tych opcji, bo nieskończoność dąży do rozwalenia każdej granicy myślenia. Dlatego każde istnienie ostatecznie będzie wzrastać w nieznane i w nieskończoność, bo na podobieństwo nieskończoności powstało.

    W tym wzrastaniu, nie ma cofania się, tak jak nie ma możliwości powrotu do przeszłości. Każda kolejna chwila jest unikalna i nigdy się nie powtórzy. Podobnie jest z każdym istnieniem – nie cofnie się, ani nie powtórzy. Możemy mieć wrażenie cofania się, ale to dlatego, że rozwój przybiera kształt spirali – co jakiś czas wracamy do tych samych motywów. Czyli po nocy jest dzień, po dniu jest noc, ale nie oznacza to, że każdy kolejny dzień jest powrotem do stanu wcześniejszego. Każdy cykl odbywa się na coraz wyższym poziomie świadomości (wyższe okręgi spirali), dlatego nie jest dosłownym powtórzeniem.

    Ponieważ nie ma powtórzeń, po śmierci nie wrócimy ponownie i dosłownie na ziemię, czyli nie wcielimy się np jako mrówka. Kiedyś, w toku ewolucji, nasz duch już nią przecież był. Naszą prawdziwą tożsamością jest dusza, a ona nabierała wiedzy o sobie poprzez życie, które miała, nawet jeśli było ono bardzo krótkie. Po śmierci jest dalszy rozwój – po spirali w górę. Ego czyli ograniczona świadomość człowieka transformuje się do świadomości duszy, a ciało fizyczne rozpada się do poziomu ciała duchowego. Bo tylko ciało duchowe może umożliwić duszy dalsze poszerzanie się, ale już w wymiarach subtelnych i w obrębie swojej, unikalnej specjalizacji.

    To co zostaje na ziemi to podświadomość danego człowieka. Jak nazwa wskazuje – to czego nie uwolnił, co pozostało nieświadome i cierpiące i co przejdzie na kolejnych potomków. Nazywane jest to różnie – błądzące duchy, cienie dziedziczne, karma rodowa, demony, grzech pierworodny itd.

    Poprzednie wcielenia są w tej perspektywie pamięcią zbiorową ludzi, a ściślej przodków, które człowiek symbolicznie odbiera ze swojego Ducha. Duch jest świadomością zbiorową a więc mieści w sobie całą wiedzę i doświadczenia ludzkości, zwierząt, roślin, minerałów… Zatem każdy człowiek zawiera w sobie pamięć wszystkiego co istniało przed nim aż do samego powstania kosmosu.

    Rozwój duchowy jest odnajdywaniem w sobie potencjałów ludzi z otoczenia oraz przodków, bo oni istnieją w swoich potomkach, jako różne przejawy zbiorowego umysłu ducha (duch zbiorowy składa się z duchów pojedynczych ludzi, umysły zawierają się w sobie, jak w matrioszkach). To powoduje przekraczanie tożsamości ego na rzecz coraz szerszej tożsamości duchowej, oraz przekraczanie tożsamości ciała fizycznego na rzecz coraz szerszej materii – ciała dalszego. Temu procesowi towarzyszy uwalnianie wiedzy i miłość – do wszystkiego co jest.

    A im szersza tożsamość duchowa i cielesna, tym przestajemy oceniać i emocjonować się, kto jest starszą duszą a kto młodą, bo i tak celem każdej z nich jest Absolut. Nie zwracamy uwagi na to, kto ma jaki kolor aury, albo ile kto miał wcieleń, bo to nie ma najmniejszego znaczenia, skoro w każdym człowieku jest pamięć wszystkiego aż do początku czasu. W najgłębszym wymiarze istnienia, nie ma też znaczenia czy to cień czy światło, bo cień zawsze prowadzi do światła a dobro zawsze urodzi się ze zła – prędzej czy później. Przestajemy bać się życia i śmierci bo rozumiemy, że śmierć jest rozpadem aktualnej formy cielesnej, i przebudzeniem do nowej. Nie boimy się też demonów bo rozumiemy, że największe z nich są pomostem do Boga. Natura ostatnich to być pierwszymi.

    Ufamy porządkowi świata i czynnie bierzemy w nim udział, bo ten porządek trzeba wciąż doskonalić. Aktywność i odpowiedzialność jest fundamentem rozwoju. Najwięksi niszczyciele ludzkości byli katalizatorem największej wiedzy i postępu. Dokonali tego potomkowie, którzy ducha niszczycielskiego przekuli w reformatora. Dlaczego ? Bo rolą człowieka jako pomostu góry i dołu, jest brać odpowiedzialność za Ducha i Materię, tzn uwalniać z negatywów i zniekształceń, które powodują cierpienie.”

  12. https://ciemnanoc.pl/2015/11/01/smierc-uwolnienie-boskosci/

    „ŚMIERĆ JAKO MIŁOŚĆ BOGA I BOGINI

    Na poziomie duchowym śmierć jest fizyczną manifestacją miłości Boga do Bogini czyli Ducha do Ciała. Symbolicznie śmierć jest objawem dojrzewania Bogini – Ciała w objęciach śmiercionośnego czasu. Czas to świadomość przestrzeni, zbiorowy umysł istnienia czyli Duch. Powoduje niszczenie barier dzielących człowieka od Absolutu. Absolut pragnie Człowieka od samego początku jego narodzin, bo archetypowo to jego „dziecko”, które się od niego oddzieliło i wkroczyło w świat fizyczny, wiec nie tylko człowiek ma poczucie rozdarcia i pustki.

    Dusza, wyższa świadomość człowieka, potrafi dostrzec, że największym niszczycielem człowieka jest Ten, który go najbardziej kocha – Absolut. Śmierć jest piekłem dla ego, ale najwyższym błogosławieństwem dla duszy. Warto ujrzeć w śmierci nie jednorazowe, obce zjawisko, ale wielowymiarowy proces towarzyszący człowiekowi przez całe życie. Na poziomie dosłownej fizyczności to starzenie się , rozpad ciała, choroby. Na poziomie psychicznym doświadczenie śmierci to poczucia pustki, depresji, nicości, braku sensu, myśli samobójcze. W wymiarze duchowym, śmierć ego to przecież narodziny Ducha (wyższej świadomości) w Ciele, odzyskanie łączności z Absolutem. Śmierć duchowa jest przełomową inicjacją prowadzącą do przebudzenia i życia bez lęku.

    Udana komunia Ducha w Ciele to stan Duszy – przebudzenie, taniec życia i śmierci w najwyższej ekstazie miłości. Im dojrzalszy Duch w Ciele, tym na poziomie symbolicznym mamy ciało „stare” stąd archetyp Mędrców jako „wiedzących” przewodników. Z intuicyjnego rozumienia wymiaru duchowego jako śmierci wzięły się określenia snu, jako małej śmierci.

    Pisałam o tym w innych artykułach, że żeńska zasada kosmiczna również nosi przejaw śmierci. Otchłań, w którą wpadają upadłe anioły, mity o stworach pożerających mężczyzn itd są przykładem żeńskiej nieświadomości, która pożera męskiego, niedojrzałego Ducha, wpuszczając w swoje „łono”, czyli pustkę (Materię). Stąd symbole zębatej waginy, demonicznej Lilith, różnych ciemnych bogiń i tak dalej. Bez tego nie ma jednak transformacji Ducha, czyli kosmicznej męskości. Bo uwięziony w łonie Bogini, w najgłębszej ciemności i pustce Duch, przy zmianie perspektywy rozumie, że jest Jej synem. Uczy się ją kochać i kreować w harmonii. I wtedy dopiero wychodzi z ciemności na świat, jak Sol Invictus, przebudzony, boski syn, ucieleśniony mesjasz. Jest metaforą przebudzenia i osiągnięcia dojrzałej świadomości człowieka. Taki człowiek nie widzi już zła w cielesności i materii, czyli żeńskiej emanacji Absolutu. Przestaje się czuć w niej uwięziony. Przestaje z nią walczyć i degradować, tylko zaczyna swobodnie się wyrażać w Jej łonie, w najwyższej błogości.

    Podsumowując – w wymiarze materii, śmierć jako atrybut męskiego pierwiastka duchowego powoduje rozpad ciała fizycznego. Z kolei śmierć jako atrybut żeńskiego pierwiastka, powoduje rozpad niedojrzałej świadomości (Ducha).

    Bóg powoduje śmierć Ciała, a Bogini śmierć Ducha. W obu przypadkach, prowadzi to do transformacji jednego i drugiego, a przez to- dotarcia do Prawdy, Miłości i Życia Wiecznego – harmonijnego połączenia Ducha z Ciałem, najwyższej hierogamii kosmicznej.

    Bo tak jak Ciało daje życie fizyczne Duchowi, tak Duch daje Ciału istnienie niefizyczne (po śmierci).

    A więc życie – atrybut Bogini, i wieczność – atrybut czasu czyli Boga, są ukoronowaniem drogi każdego istnienia, które odłączyło się od Absolutu. Warto podkreślić, że odłączyło się nie za karę, ale po to, by dojrzeć do relacji miłości. Dojrzewanie dokonuje się dzięki doskonalącej się świadomości (Duch) i formie (Ciało). Bez śmierci – czyli oczyszczania Ducha i Ciała ze wszystkiego co jest iluzją i fałszem, to doskonalenie nie jest to możliwe. Od naszej perspektywy zależy zatem, czy zobaczymy w tym cierpienie, demony, piekło, koniec, pustkę i niesprawiedliwość, czy dowód najwyższej miłości, dążącej do uwolnienia wyższej świadomości.

    Im doskonalsza Świadomość, tym doskonalsze Ciało, tym piękniejsza tantra Boga tańczącego w Bogini. Ten proces nie ma końca. Nie bójmy się śmierci, jest uwolnieniem naszego piękna cielesnego i duchowego na poziomach coraz bardziej subtelnych. Kiedyś Duch powiedział do mnie: „Śmierć jest przeobrażeniem poczwarki w motyla”.

    Każda śmierć – duchowa, psychiczna, jak i fizyczna, jest niszczeniem granic i ograniczeń umysłu, tym samym uwolnieniem motyla – naszej własnej boskości”

  13. „Życie i śmierć to też rytm, podobnie jak wdech i wydech, czuwanie i spanie – jedynie rozmiar rytmu utrudnia człowiekowi jego dostrzeżenie. Doświadczenie potwierdza, że także i tutaj obowiązuje prawidło rządzące dwoma biegunami: życie wymusza śmierć. Jedyną pewną rzeczą w momencie narodzin istoty żywej jest fakt, że kiedyś będzie musiała umrzeć. Śmierć następuje po życiu z taką samą pewnością, z jaką po wydechu następuje wdech.
    Zgodnie z tą samą zasadą śmierć wymusza z pewnością życie. Widzimy więc, że zmiany życie-smierć-życie oddają ten sam rytm, co zmiany czuwanie-sen-czuwanie i tak dalej. Życie i śmierć to biegunowość, które na skutek nieprzerwanych zmian rytmicznie wplatają się w egzystencję wszelkich form bytu. Wszystkie formy istnienia posłuszne są prawu oscylacji: pływy morza, pory roku, elektryczność, okresy wojen i pokoju, pory dnia – wszędzie obserwacje dostarczają nam dowodów na istnienie rytmicznej gry polegającej na biegunowych zmianach. Dlaczego więc właśnie biegunowość życie-śmierć miałaby stanowić wyjątek, dlaczego prawidłowość dowiedziona we wszystkim miałaby sie zatrzymać przed fenomenem życia?
    Tę rytmiczną wędrówkę duszy przez życie i śmierć nazywamy od zawsze wędrówką dusz lub reinkarnacją ( ponownym wcieleniem). Wiedział o niej zarówno Platon, jak i Goethe. Specjalnie użyłem tu słowa „wiedział”, a nie „wierzył”, ponieważ reinkarnacja nie jest sprawą wiary, ale stanowi problem filozoficznej zdolności poznania. Każdy może wierzyć we wszystko poza reinkarnacją, powinien jednak zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie hipotezy pozbawione aspektu reinkarnacji noszą znamiona absurdu, gdyż tylko reinkarnacja współbrzmi ze wszystkimi prawidłami tego uniwersum.
    W tej sytuacji dziwi więc fakt, że ciągle słyszy się głosy domagające się dowodów na istnienie reinkarnacji. Rzeczywistość sama udowadnia swoje istnienie, nie potrzebuje na to żadnych zewnętrznych dowodów.

    Tylko kto poprzez miłość
    dotarł do wiedzy, zostanie uwolniony
    od krzyża przyczyny i skutku,
    do którego przybiła go niewiedza.
    Tylko miłość kończy korowód reinkarnacji.

    Hans Stender, „Śpiew wieczności.”

  14. ŚMIERĆ …. Matka wszystkich tabu…
    Dni mijają, rośliny i zwierzęta umierają, ale także – i przede wszystkim – człowiek starzeje się i ulega rozpadowi. Śmierć wywiera głębokie piętno na naszej naturze i egzystencji, jest sednem sprawy, jest istotą każdego ludzkiego problemu. Śmierć jest wskazującym palcem ukazującym ludzkie ograniczenia, bez względu na to, jak wielka może objawiać się świetność ludzkości i jej osiągnięć. Śmierć objawia się również jako moc, która przeciwstawia się dobru, ale przeciwstawianie się nie oznacza wyeliminowania. Życie i śmierć odgrywają swoją rolę w naturze i egzystencji, więc mają sens, choć śmierć w naszej kulturze zawsze była przedstawiana jako coś, co jest sensu pozbawione, absurdalne. Natura nie tworzy absurdu, w przyrodzie wszystko ma swoją przyczynę i rację bycia, nawet śmierć.

    Wielkość ŚMIERCI SOCRATESA
    Kto żyje w pełni, nie umiera w pustce: mędrcy, święci i geniusze przyjęli śmierć jako podróż oczekiwaną od wielu lat.
    Sokrates mówił w pozytywnych kategoriach o śmierci: „Całe życie prawdziwego filozofa jest dotarciem do momentu śmierci; wie, że jest ona nieunikniona, więc pragnie poznać tajemnicę życia, i znaleźć wreszcie odpowiedź na swoje odwieczne pytania.”
    Śmierć jest niejako wyzwoleniem od tego świata pełnego cierpienia. Filozofia nie jest niczym więcej niż ćwiczeniem się w przygotowaniu się do śmierci. Dla filosofa jasne jest, że śmierć nie jest końcem wszystkiego, że dusza jest naprawdę niezniszczalna, nieprzekupna i pełni określoną funkcję. Kiedy dusza, za życia, potrafi wyrwać się z niewoli zmysłów, tylko wòwczas jest w stanie w pełni cieszyć się własną czystością. Pragnienie śmierci według Sokratesa jest nadzieją prawdziwego filozofa. Śmierć naturalna jest drogą do duszy i prawdy.

    Śmierć nie jest końcem.
    Śmierć jest zakończeniem jednego etapu…
    Śmierć się nie śpieszy, ZAWSZE DOCIERA NA CZAS !!!
    Więc nie śpiesz się ŻYĆ,
    podejdź do życia ze spokojem !!!

    Bogowie ukryli przed ludźmi
    słodycz śmierci,
    aby mogli oni wytrzymać
    surowość życia.

  15. „MONOLOG Pani Śmierci
    Od wiekòw przerażam, od pokoleń jestem nienawidzona, z mojej winy oceany łez zostały wylane.
    Ale zawsze jestem tu, od zarania wiekòw.
    Dlaczego nienawidziecie mnie tak bardzo? Czyż nie jestem i ja piękna?
    Zawsze przedstawiacie mnie w formie ponurej, rozkładającej się, starej, a przecież miękkie krzywizny ma moje ciało.
    Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, czym byłoby życie beze mnie.
    Straciłoby swój smak, stając się nawykiem, a każde nowe narodziny byłyby zwykłym numerem w długim, nudnym, monochromatycznym łańcuchu.
    Widzicie we mnie koniec, a nie zmianę.
    Oczekujecie w bólu na moment, gdy zapukam do waszych drzwi.
    Ja jestem odłączeniem, a nie zniszczeniem.
    Życie jest jak fala, która obmywa piasek dodając mu blasku.
    Ale jeśli nie byłoby mnie, aby wycofać tę falę i ukazać piasek w naturalnym stanie, jak mogłaby powtòrzyć się ta magia?
    Wiecie, że świadomość ukazuje się jedynie w kontraście.
    Nie można patrzeć na gwiazdy, gdy nie ma w tle ciemności.
    To z powodu waszej ślepoty przeciągacie wasze istnienia, żyjąc wiecznie w strachu przed moim cieniem.
    Ale czy ten stan można uznać za życie?
    Nie. Wasza smutna kontynuacja jest ciemniejsza od mojego imienia.

    Najważniejszą rzeczą w życiu jest śmierć; życie nie jest niczym więcej jak szkołą umierania. Ci, którzy witają śmierć z uśmiechem i spokojem żyli naprawdę, a życie nabiera sensu w takim stopniu, w jakim można zrozumieć śmierć. W przeciwnym razie jesteśmy jak znakomita większość: mieliśmy życie, ale nie potrafiliśmy go przeżyć. A przeżyć życie oznacza nadanie mu sensu i tak długo jak nie zrozumiemy śmierci, życie będzie zawsze absurdalne. W naszej kulturze nauczono nas ukrywać, ignorować śmierć. Najlepiej o niej nie mówić, chociaż ona i tak, prędzej czy później, w milczeniu, ogłuszy ludzkość.


    Nie bez boskiego natchnienia przemówił ten, który powiedział, że sen odpowiada Małym Sekretom Śmierci, bo sen jest zaprawdę pierwszą inicjacją śmierci … Śmierć jest wyobcowaniem się z ciała; sen jest przed nim ucieczką jak niewolnik ucieka od swego pana. Po dotarciu w objęcia śmierci dusza odnosi wrażenie podobne do tego, ktòre przeżywane jest podczas Inicjacji do Wielkich Tajemnic. I tak określenie „umrzeć” (teleutai) i określenie „być zainicjowanym” (teleisthai) są do siebie podobne, tak jak oba zdarzenia. – (Plutarch)”

  16. „Z PROCHU POCHODZISZ, w proch się obròcisz … ale jeśli jesteś światłem, odnajdziesz światło
    Nastąpienie zgonu obserwowano pod mikroskopem; śmierć jawi się tam jako fluorescencyjna błękitna fala, która rozprzestrzenia się we wszystkich komórkach. W chwili śmierci fala niebieskiego fluorescencyjnego światła jest emitowana ze wszystkich komórek oraz z komórki do komórki, rozprzestrzenia się po całym ciele.

    W rzeczywistości nie boimy się śmierci. Nasz strach dotyczy odkrycia, że nie doświadczyliśmy prawdziwego życia, że straciliśmy dany nam czas, zmarnowaliśmy całe nasze istnienie, które umknęło zanim zadaliśmy sobie pytanie: dlaczego i dokąd zmierzamy, skąd jesteśmy … Prawdziwy problem nie polega na tym, czy istnieje życie po śmierci, ale czy przeżyło się w świadomości cenny czas ofiarowany każdemu z nas przed śmiercią.


    W naszej kulturze nie mówi się o śmierci,czujemy przed nią strach,egzorcyzmujemy ją jak rzecz najgorszą ze wszystkich,ktòre mogą się nam przydarzyć … A przecież śmierć istnieje, a ci, którzy się jej boją, boją się życia. Nie możemy mówić o życiu, ale raczej o Życiu-Śmierci-Życiu, jako że śmierć pozwala życiu na jego istnienie,zezwala na tworzenie, ciągłość, odnowienie, zmianę …. i jeszcze więcej …

    Problemem nie jest to, czy będzie jeszcze życie po śmierci, ale czy przeżyjesz do głębi życie, ktòre jest ci dane, zanim umrzesz. Kto przeżywa ten wymiar w jego głębokim, prawdziwym znaczenium, już za życia zakosztował tego, co będzie dalej… cała reszta to tylko mistyfikujące fantazje.


    Zastanawiam się, czy to, co nazywamy śmiercią jest życiem, czy życie to śmierć? – Platon -„

  17. „To strach przed śmiercią stworzył nieśmiertelnych bogów; śmierć jest łonem, z którego rodzą się religie, ich fundamentem są katakumby, groby, a pradawne obrzędy obracają się wokół nieżywych. Jeśli nie poznamy tajemnicy śmierci, nie będziemy nawet wiedzieć, dlaczego żyjemy i jaki kierunek nadać naszemu życiu. Kto nie wie dlaczego umiera, nie wie dlaczego żyje. Kto nie wie czym jest śmierć, nie wie czym jest życie. Kto boi się śmierci, boi się odkryć lęk przed życiem. Życie nabiera sensu dopiero wówczas, gdy zostanie nadany sens śmierci. To śmierć trzyma przy życiu każde nasze zwątpienie, nadzieję, oczekiwanie, marzenia o wieczności. Świat jest tylko ludzkim cmentarzem, gdzie zawsze będzie panować śmierć.


    Nie mam oblicza cierpienia, ja, Śmierć. Ja tylko uwalniam ludzi od ich ziemskiego bòlu …. Tymczasem moja siostra, Życie, to ona jest Wam ciężarem, mamiąc Was, zatrzymując w miejscach cierpienia, karmiąc głodem życia za wszelką cenę, zmuszając do ukrywania lękòw i nawoływań przemijającego nieubłaganie czasu; to ona, Życie, nie zna Litości, nie daje chwili wytchnienia, dopóki żyjecie. Ja ofiaruję Wam w jednej tylko chwili spokòj na wieki.


    Umieranie jest częścią życia. Wolałbym żeby tak nie było. . .
    z filmu: Forrest Gump”

  18. „Kierowca samochodu, który wjechał w tłum ludzie w Muenster, nie żyje – podała niemiecka policja. Według tygodnika „Der Spiegel” sprawca wypadku zastrzelił się. Pojawiają się informacje, że zamachowiec wcześniej strzelał do ludzi. Trwają również poszukiwania dwóch wspólników napastnika.”
    http://niezalezna.pl/221920-zamachowiec-nie-zyje-kierowca-furgonetki-wczesniej-strzelal-do-ludzi-wideo

    Children of Europe.. The time has come.. Legions are prepared.. Liberation is upon us..

  19. Często myślę o śmierci. Moja przyjaciółka pracuje w hospicjum, często trzyma w swojej dłoni dłoń umierającego… Sama śmierć zdaje się nie być aż taka straszna, to poprzedzające ją choroby, osamotnienie, starość – to one powodują obawy i ból.
    Czego żałują ludzie na łożu śmierci? Ze nie dość kochali, że traktowali swoje problemy (i samych siebie) aż tak bardzo serio, że nie wykorzystali dobrze czasu, że nie dali z siebie niczego innym…

    Bardzo lubię tę piosenkę Myslovitz.

    „(…)
    Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
    To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
    Chciałbym umrzeć przy Tobie

    Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
    To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
    Chciałbym umrzeć z miłości

    Nie na krześle, nie we śnie
    Nie w spokoju i nie w dzień
    Nie chcę łatwo, nie za sto lat
    Chciałbym umrzeć z miłości

    Nie bez bólu i nie w domu
    Nie chcę szybko, nie chcę młodo
    Nie szczęśliwie i wśród bliskich
    Chciałbym umrzeć z miłości”

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s