Ciekawe

LEK NA NIESZCZĘŚLIWĄ MIŁOŚĆ JUŻ ISTNIEJE! TAJEMNICE PSYCHOLOGII I ZDROWIA

Wszyscy przechodziliśmy przez zakochanie bez wzajemności lub nagłe rozstanie. Ból po stracie bliskiej osoby jest niewyobrażalny i jest skrzyżowaniem ciężkiej depresji, traumy i objawów odstawiennych jak przy narkotykach. We wcale nie tak rzadkich przypadkach rozstanie może mieć ciężkie konsekwencje.

Takie jak: alkoholizm lub inny nałóg, samobójstwo, zabójstwo, rozwój zespołu stresu pourazowego lub innej choroby psychicznej. Może też wprowadzić negatywny „wdruk” do podświadomości, skutkujący lękiem przed zakochaniem lub niemożnością zakochania, czy też nienawiścią do płci przeciwnej. Powszechnie uważa się, że trauma po rozstaniu to „nic takiego”. Młody chłopak czy młoda dziewczyna nie porozmawia o tym z rodzicami, którzy mają mentalność rodem z PRLu. Są zostawieni sami sobie.

Tymczasem nie jest to „nic takiego”, bo konsekwencje często bywają katastrofalne. Rozstanie lub nieodwzajemniona miłość rozwija te same mechanizmy neurobiologiczne i psychologiczne, które towarzyszą wypadkowi, katastrofie lub śmierci bliskiej osoby. Jeden wyjdzie z tego bez szwanku, drugi będzie miał dożywotnią traumę, a trzeci może zostać inwalidą i cierpieć aż po kres swojego życia.

Co byś powiedział, gdyby istniała na świecie metoda na złagodzenie bądź zupełne pozbycie się tego piekielnego uczucia męki rozstania? Tego palącego żaru i niszczącego duszę uczucia lęku pomieszanego z pustką, smutkiem? Ot, zażywasz magiczną pigułkę, i budzisz się w pełni formy, bez uczucia lęku, przejmującej straty, depresji, natłoku myśli? Powiem Ci więc, że taka metoda istnieje – tu i teraz! Tak, dysponujemy już technologią, gdy przy stosunkowo niskich skutków ubocznych, można pozbyć się traumy rozstania.

Wg naukowców z University of Alabama i z Akademii Medycznej w Tabrizie którzy napisali książkę „Śmierć można uleczyć i 99 innych
hipotez medycznych”, za stan zakochania odpowiada nierówność hormonalna. Poziom aktywizującej dopaminy jest zawyżony, stąd pobudzenie, podekscytowanie i chudnięcie. Poziom uspokajającej i „rozleniwiającej” serotoniny jest zaniżony, zaś melatoniny, czyli hormonu snu, bardzo brakuje. Jest większa synteza hormonów płciowych.

Warto też dodać, że melatonina działa antygonadotropowo. Ma działanie przeciwne do hormonów płciowych. Zniszczenie szyszynki syntezującej melatoninę u dzieci, powoduje przedwczesne dojrzewanie płciowe. Seks i miłość są zawsze związane z dopaminą, a więc nie tylko z aktywnością i pobudzeniem. Ale też z.. nerwicą. Tak, tak! Zakochani, przy podwyższonym stężeniu dopaminy i obniżonym serotoniny, często doświadczają bezsenności, obsesyjnych myśli, rozchwiania emocjonalnego. A także podejrzliwości i zazdrości, za które odpowiada zawyżona dopamina, a które są minimalnie podobne do schizofrenii, za której powstanie też odpowiada wyższy poziom dopaminy.

Nieszczęśliwa miłość i rozstanie: spekulacja ezoteryczno-duchowa

Ciekawa jest też kwestia z gatunku spekulacji i ezoteryki.. Jeśli ktoś lubi, niech to przeczyta. Otóż szyszynka nie tylko syntezuje hormony odpowiadające za sen i uspokojenie, takie jak melatonina, serotonina i DMT. DMT to silny psychodelik (halucynogen), składnik ayaschuascy, ale też tzw. „molekuła duszy”. Co noc jest produkowana przez nasz organizm w dawce 2 mg. Jej działanie w ludzkim organizmie jest nieznane. Hinduiści i buddyści określają szyszynkę mianem „Sachasrara” i wg nich jest to siódma, ostatnia czakra energetyczna człowieka, odpowiedzialna za kontakt ze światem duchowym. Przeciwieństwem hormonów szyszynki są właśnie hormony związane z seksem i zakochaniem – dopamina, jak i też hormony płciowe.

Synteza hormonów płciowych zaczyna się w wieku około 12 lat, i wtedy właśnie kończy się błogi okres dzieciństwa. W dzieciństwie cieszyliśmy się z każdego drobiazgu, mieliśmy ogromną wyobraźnię, byliśmy w stanie szczęścia bardzo zbliżonym do.. oświecenia (illuminacji). Potem kaskada hormonów płciowych rozpoczęła epokę gangsta, drugs, sex, rock ‚n’ roll, na zawsze grzebiąc dziecięcą radość. Są ludzie, którzy ten przeskok w wieku tych 12 lat pamiętają szczególnie boleśnie. Są to jakby dwa oddzielne światy: „przyziemne” zakochanie i seks, mające skłonić człowieka do.. rozmnażania i walki o terytorium, czyli program natury, i kontakt ze światem duchowym, który także jest programem natury, tylko tym „boskim”.

Opisywałem to w poniższym artykule:
Tajemnice duchowości: moment gdy stałeś się niewolnikiem systemu. Pamiętasz go?

Melatonina lekiem na nieszczęśliwą miłość?

Warto też dodać, że wśród koncepcji powstawania depresji i zaburzeń psychiki na poważnie brana jest pod uwagę koncepcja związana z melatoniną. Niedobory melatoniny mogą powodować szereg komplikacji zdrowotnych. Hormon ten produkowany jest przez szyszynkę w czasie, gdy nie ma światła słonecznego. Problemem naszej cywilizacji jest.. oświetlenie elektryczne. Powoduje to spadek produkcji melatoniny i zaburzenie zegara biologicznego. Rozregulowuje to homeostazę (równowagę) całego organizmu.

Niedobór melatoniny ma odpowiadać za: bezsenność i problemy ze snem, depresję, nerwicę, lęki. Sprzyja on napadom padaczki i omamom. Okazało się niedawno, że niedobór melatoniny dotyka także inne narządy, sprzyjając cukrzycy, próchnicy zębów, nowotworom. Agomelatyna, lek przeciwdepresyjny, jest substancją bardzo podobną do melatoniny. Jest to zmodyfikowana cząsteczka melatoniny. Działa ona tak, jak melatonina – na receptory melatoninowe (MT).

Jej działanie przeciwdepresyjne oficjalnie przypisuje się antagonizmowi wobec receptorów serotoninowych podtypu 2C (5HT-2C). Ma to powodować uwalnianie dużych ilości dopaminy i noradrenaliny. Jednak agomelatyna jest wyjątkowo słabym antagonistą receptora serotoninowego 2C. Przez wielu uważana jest za „bezwartościowe placebo”, jednak jej działanie jest wyjątkowo skuteczne. Może to tłumaczyć właśnie wpływ na receptory melatoninowe.

Duże dawki melatoniny (do 10 mg) mogą przywrócić równowagę organizmu zaburzoną przez rozstanie lub nieszczęśliwą miłość. Melatoniny nie powinni brać ludzie nie mający problemów ze snem lub innych zaburzeń psychicznych. Nie jest to substancja do stosowania na stałe. Jej używanie powinno być ograniczone w czasie, w przeciwnym wypadku trudno będzie potem zasnąć bez niej. Jednak nie jest to jedyna metoda czy też lek na nieszczęśliwą miłość.

Leki na nieszczęśliwą miłość na receptę?

SSRI – selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny, czyli znane od dawna leki przeciwdepresyjne. Nie jest to „magiczna pigułka” którą można zażywać bez konsekwencji dla zdrowia. Leki z grupy SSRI nie są oficjalnie przeznaczone do leczenia nieszczęśliwej miłości, są one przeznaczone do leczenia depresji, nerwic, lęków i są dostępne wyłącznie na receptę lekarską. Choć są to leki stosunkowo nieszkodliwe, to samodzielne ich dawkowanie bez przestrzegania zaleceń lekarza, branie dwóch lub kilka na raz, lub łączenie ich z suplementami tryptofanu lub 5-HTP może spowodować bardzo ciężkie, zagrażające życiu powikłania (np. zespół serotoninowy).

Wieloletnie branie tych środków (10 lat lub więcej) powoduje de facto uzależnienie, niemożność ich odstawienia, powoduje też zmiany neurologiczne i psychologiczne, przed którymi nie bez powodu ostrzegają demaskatorzy przekrętów farmaceutycznych. Środki te są przepisywane wyłącznie przez lekarza i należy je stosować ściśle wg jego wskazań. Faktem jest to, że jeśli ciężko przechodzisz rozstanie lub nieszczęśliwą miłość, jeśli rozwija się nerwica, depresja, jeśli masz myśli samobójcze, jeśli jest to długotrwałe, to powinieneś rozważyć wizytę u lekarza. Ważna jest szczerość i powiedzenie wszystkich objawów, nawet tych „wstydliwych”. Należy też rozważyć psychoterapię i / lub inną metodę pracy nad sobą, np integrację cienia [link do tej metody tutaj].

Jak działają te „pigułki na nieszczęśliwą miłość”

Jak leki typu SSRI pomagają nieszczęśliwie zakochanym? Już dawno zauważono działanie tych leków (SSRI) w usuwaniu traumy rozstania. Gdyż ich mechanizm działania jest prosty. Powodują one zwiększenie stężenia serotoniny, przy jednoczesnym spadku poziomu dopaminy. Poziom dopaminy, jak już wspominałem powyżej, jest zawyżony przy zakochaniu, a po rozstaniu czy przy nieszczęśliwym zakochaniu brakuje bodźca pobudzającego i dochodzi do ogromnego cierpienia.

Dotychczas takie działanie SSRI jest uznawane za ciekawy, ale jednak egzotyczny „skutek uboczny”. Obecnie żaden lekarz raczej nie stosuje tych substancji w usuwaniu traumy rozstania. Jednak lekarz może przepisać te środki na depresję lub inne negatywne objawy towarzyszące rozstaniu lub nieszczęśliwej miłości, jeśli uzna, że jest to pacjentowi potrzebne.

Pomoc nieszczęśliwie zakochanym to troska o słabszych i miara naszego humanitaryzmu

Jest to kwestią naszego humanitaryzmu i ucywilizowania, by pomagać chorym i cierpiącym, by troszczyć się o słabszych. Miłość to nie tylko hormony ale coś więcej. To także energia życia, energia związana z siłą witalną. Bez niej serce powoli się zamyka, organizm ma coraz mniej sił i zaczyna chorować. Już dawno udowodniono naukowo, że seks i miłość odmładzają, dodają wigoru, energii i sił, pomagają niwelować depresję. Bez miłości i seksu człowiek umiera – i dosłownie, i w przenośni. Dlaczego tak cierpimy w miłości? Dlaczego jesteśmy ranieni i sami ranimy? Nie tylko dlatego, że za wybór partnera i za uruchomienie kaskady hormonalnej skutkującej zakochaniem odpowiada podświadomość.

A ona ma najczęściej katastrofalne wzorce, bo jest programowana przez rodziców, którzy byli jacy byli. Nic nam nie dali, bo sami nic nie mieli. Toksyczny ojciec alkoholik programuje u córki poszukiwanie „złych” partnerów, najczęściej bad-boy’ów. Matka, która mentalnie „kastruje” syna, programuje mu wzorzec nieporadności z kobietami i wzorzec przyciągania złych kobiet. Nasze związki są traumatyczne także przez to ze ludzkość jest na poziomie pół-zwierzęcia, przez to że dopiero jako cywilizacja wychodzimy z mroków barbarzyństwa i uczymy się być ludźmi, nasze związki czy relacje seksualne wyglądają jak wyglądają. A jest to stan opłakany.

Tak samo zresztą wyglądają inne sfery życia – wychowywanie dzieci, relacje międzyludzkie, polityka, ekonomia, realia płacowe. Już dawno różni wielcy filozofowie, mistycy czy liderzy zauważali, że społeczeństwo jest tworem chorym. Charles Bukowski powiedział kiedyś, że ludzie to banda piździelców jedzących, srających, wychowujących dzieci i robiących różne inne rzeczy najgorzej, jak tylko można. Wszyscy jesteśmy chorzy psychicznie i wszyscy wymagamy wielkiej, globalnej psychoterapii. O ironio, najbardziej wymagają jej właśnie Ci, którzy za żadne skarby by na nią nie poszli.

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Dzięki temu mogę docierać z demaskacjami i z ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi, wpływając na zwiększanie świadomości. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego. Byt niezależnych mediów jest teraz trudny i od Waszej dobrej woli zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

Reklamy

59 odpowiedzi »

  1. Jarku, byłam w ciężkiej sytuacji, gdy mój mąż zginął tragicznie, aja byłam w ciąży z drugą córką, miał 37 lat. 17 lat byłam samotną matką z dwójką dzieci . Owszem to koszmar, nie żyxę nikomu, ale musisz się podnieść i żyć dalej. I chociaż to nie łatwe, to nie wpadłam w żadne nałogi, i znalazłam na moje nieszcęście męża, a po 3 latach się rozwiodłam. Żyję dalj, chocoaż sama i mam wszystko w nosie, Jestem mimo wszystko szczęśliwa i nie myślę, że to ktos mi cos odbierze, tak już musi być. Po prostu jest mi dobrze, Pozdrawiam, i przenoszę do przeglądarki, chociaz wolę e’maile

    W dniu 24 lutego 2018 22:07 użytkownik Jarek Kefir Bez Cenzury napisał:

    > Jarek Kefir posted: „Wszyscy przechodziliśmy przez zakochanie bez > wzajemności lub nagłe rozstanie. Ból po stracie bliskiej osoby jest > niewyobrażalny i jest skrzyżowaniem ciężkiej depresji, traumy i objawów > odstawiennych jak przy narkotykach. We wcale nie tak rzadkich przypadk” >

  2. Nie istnieje lek ani na nieszczęśliwą miłość, ani na żadne inne nieszczęście. Brałam Fluoksetynę – wybiórczy inhibitor wychwytu zwrotnego serotoniny. Od razu 60 mg, ”bez zbędnego pie’dolenia”. Nic się nie wydarzyło. Nic. Zero. Czułam, że to gówno, i szybko to odstawiłam. Jednak, po kilku latach, zaczęłam brać Bibloc – to lek na serce, i………zdarzył się CUD!!!!!! Jestem spokojna, przynajmniej przez większość czasu ( to chyba nie po polsku). Czasem wkurzą mnie jakieś dziwne sytuacje, nierzadko tak, że zaczynam się pocić, co normalnie się nie zdarza, ale to rzadko. Traumę należy przeżyć, nawet, jeśli ma trwać kilka lat. I nie da się NIC z tym zrobić – tabletki nie pomogą. Chociaż faktycznie – trauma może odbić się chorobą psychiczną, bądź zaburzeniem osobowości, i wtedy, no cóż – trzeba z tym żyć.

    • @katharos83 A ja bym tam wolał pobrać przez kwartał leki i być jak nowo narodzony. Po co cierpieć skoro jest możliwość skrócenia emocjonalnej gehenny. Szkoda czasu i energii na szarpanie się że sobą. A trauma trwająca kilka lat jest praktycznie zabójcza dla człowieka. Złe wzorce, piętno, lęki oraz kompleksy rzutują na nasze dalsze życie. Tabletki pomagają wrócić do świata żywych, do społeczeństwa, do pracy. Bez tego człowiek byłby nie do życia.

      Widocznie ten lek był źle dobrany. To jest problem medycyny że opiera się na krzywej Gaussa zamiast na indywidualnej analizie. Każdy ma inny organizm i naszej reaguje na bodźce oraz emocje. Każdy inaczej przeżywa porażki czy rozstania.

      Ponoć co trzecia osoba miała kiedyś kontakt z psychiatrą a co piąta regularnie zażywa leki przeciw nerwicowe i depresyjne.

      Ze względu na moją wrodzoną wrażliwość następnym razem nie będę się pierdolił tylko od razu pójdę po leki.

      • Lucyfer, jestem zwolenniczką psychoterapii. Można się dowiedzieć bardzo dużo ciekawych rzeczy nie tylko o sobie, ale również o innych, o mechanizmach, jakie działają w relacjach międzyludzkich. Bierzesz tabletki – jest zajebiście, świat jest różowy, wszystko gra i buczy, problemy znikają. A jak je odstawisz? Myślisz, że przez czas przyjmowania tabletek nabierzesz NAWYKU BYCIA SZCZĘŚLIWYM? Psychoterapia pozawala zrozumieć co się stało i dlaczego, a psychotropy to droga na skróty.

        • Niekoniecznie droga na skróty. Te leki zamulają, aobojętniają emocje i gdy się ma szczęście, to można w tym czasie kogoś poznać, kogoś kto nas pokocha, bo przecież w tym wszystkim o to chodzi. Nie o tego / tą jedną jednyną, ale kogoś, kto na nas zwróci uwagę, kto będzie pierwszy wyciągnie rękę, zaprosi na kawę, na obejrzenie filmu, kto zwyczajnie się przytuli. Kto będzie chciał z nami być. I wtedy powoli można zacząć odstawianie leków, które bardzo pomagają.

      • „Ze względu na moją wrodzoną wrażliwość następnym razem nie będę się pierdolił tylko od razu pójdę po leki.”

        Lucyfer, z własnej autopsji szczerze odradzam Ci tą drogę. Sam kiedyś byłem w psychiatryku ( doznałem tam takiego szoku poznawczego, że paradoksalnie mnie to umocniło psychicznie ), i do tego wcześniej i później zażywałem psychotropy, a skutki uboczne były fatalne. Te „głupie jasie” zmieniają biochemię mózgu w taki sposób, że prowadzą do otępienia i moim zdaniem czynią niewolnikiem, maskując ból duszy, który trzeba uzdrowić ( moim zdaniem na zasadzie duchowej homeopatii ) a nie leczyć, bo to jest złudna nadzieja. Poza tym, moja rodzicielka wpierdala psychotropy ćwierć wieku, i to już jest zombie nie człowiek.

        • @Sanctus – również jestem przeciwniczką psychotropów (generalnie zbytniego ingerowania w organizm, choćby za pomocą pigułki anty również), choć rozumiem, że czasem ludzie nie potrafią wytrzymać, znieść bólu. Przez krótki czas brałam antydepresant, ale no właśnie – to otępienie… Towarzyszyłam pryjaciółce podczas jej pobytu w szpitalu psychiatrycznym, te same obserwacje. Przez pewien czas brałam tabletki nasenne, żeby zabić stres przeżywany w ciągu dnia. Teraz wiem, że to nie było rozwiązanie.

          Bo przecież ten ból właśnie należy poczuć do końca, spojrzeć mu w twarz. Ja wiem, że to brzmi łatwiej niż jest, bo kiedy jesteś w beznadziejnej sytuacji to myślisz, że nie jesteś w stanie dłużej wytrzymać: bólu, wstydu, upokorzenia, tęsknoty czy co tam boli.

          Ale jak boli, to nie bez celu. TO chce zwrócić na siebie naszą uwagę, dlatego nie daje nam żyć.
          Ostatnio miałam taką sytuację, kiedy wróciło coś starego, z czym nadal się nie uporałam. Obudziłam się w nocy cała zimna, spięta, rozdygotana, chciałam, żeby to odeszło. Ale usiadłam na łóżku i połączyłam się ze sobą. Wróciłam do tego wydarzenia. Co było w nim nie tak? NIC. To tylko moja głowa stworzyła konstrukt, który składał się z niczego więcej, jak tylko z moich myśli na temat tej sytuacji.

          Nic poza mną nie jest przyczyną mojego cierpienia – to zawsze jestem ja!

          Więc „kiedy kładziesz się każdej nocy wyrwij jeden Cierń”.
          Dla Was.

        • Nie, nie o to mi chodziło. Ja nie chcę brać piguł przez kilka czy kilkadziesiąt lat ale przez kilka tygodni aby ten najgorszy okres jakoś przetrwać. Dla mnie nie ma nic gorszego jak ten upadlający ból i cierpienie zrównujące człowieka z rynsztokiem.

          Doskonale sobie zdaję sprawę, że to przymulacze. Ja doskonale wiem, że to środek doraźny a nie antidotum na całe zło. Wiem, że łagodzi objawy a nie likwiduje przyczyn. W dodatku są efekty uboczne ale nie zawsze.

          @katharos83 psychoterapia kosztuje i to sporo bo trwa też długo. Na piguły mnie stać a na prywatne pogaduszki i treningi już nie. To już wolałbym isć na sesje neurofeedback.

          • Czy leki pomogły? Pytam z ciekawości. Też nie wydałybm kasy na psychologa, moim zdaniem to wyrzucanie, często ciężko zarobionych pieniędzy w błoto. Pomóc może drugi człowiek, przyjaciel, kolega, który wysłucha, czasem może i doradzi, może to samo przez całe miesiące naszej katorgi. Ale dobrze kogoś takiego mieć. Gorzej, gdy jest się samemu, bez choćby jednego przyjaciela, kolegi, nie mówiąc o rodzienie, choć ona w tych kwestiach zwykle nie jest w stanie pomóc.

            • trzeba sie troche oglaszac, ktos gotowy do pomocy pomoze w koncu, tak jest najlepiej, placenie za pomoc nie pomaga

  3. W chwili urodzin ,całe nasze życie jest już zapisane ( praktycznie ) ale nie dosłownie. Mamy możliwości zmiany. Ale one są trochę ograniczone. Jak potoczy się nasze życie to zależy już tylko od nas samych. Jest w tym pomocna intuicja,z której często nie potrafimy korzystać . Zazwyczaj kierujemy się modą ,albo całkiem czymś innym. Na to co robimy ma ogromny wpływ,na przykład TV. Z stąd się bierze również wiele nieszczęścia,które nas spotyka. Pewnych rzeczy powinni nas nauczyć rodzice, ale tego nie robią ,bo zostało to im odebrane ( zakazane ).Kto to zrobił? To musicie sobie sami odpowiedzieć. Po co żyjemy i komu jesteśmy potrzebni,kto nas wykorzystuje? Jeśli odpowiecie sobie na to pytanie ,to na pewno znajdzie się odpowiedź . Nie szczęśliwa miłość jest na pewno olbrzymią tragedią ,zapewne każdy to przeżył na własnej skurzę.
    Jest to ważne doznanie, ale i bardzo pomocne w późniejszym życiu. Źle jest dopiero wtedy jeśli to się wiele razy powtarza. To może faktycznie zabić człowieka. Życie to jedna wielka szkoła ,i powinniśmy wynieść z niej pewną naukę. Jest źle jeśli tego nie robimy. Pozdrawiam.

  4. za dlugasny ten wpis nie chce sie czytac, na rozwod dla kolesia najlepszy odtrutka to miesiac chodzenia na dzuwki dla lasek nie wiem

    • ,, za dlugasny ten wpis nie chce sie czytac, na rozwod dla kolesia najlepszy odtrutka to miesiac chodzenia na dzuwki dla lasek nie wiem”

      Mówisz, na rozwód w…wód 🙂
      I pewnie to antidotum nie jest odkryciem tylko ludzkim. To już ma miejsce w świecie zwierząt, natury.
      Słyszałam o gatunku małp, które w obrębie swego stada napięcia nerwowe, stres rozładowują poprzez krótko trwałe zbliżenia.
      I wydaje się to być całkiem naturalne takie przewektorowanie złej, negatywnej energii, ,,rozbrojenie” emocji.

      Mam nadzieję, że nasze ,,rozważania” mieszczą się w obrębie kultury ogółu 🙂
      Pamiętasz, jak nas na innym blogu przywołano do ,,normalności”? 😀

      A żartem mówiąc, koleś ,,odtruwający” się przez miesiąc też nie powinien mieć opaski na oczach, ponieważ ciekawą niespodzianką może okazać się spotkanie ze ,,starym układem” 😀
      A jeśli nawet …
      To jest ta niszcząca ludzka pamiętliwość 🙂 , która każe widzieć człowieka wedle starych, nieaktualnych filtrów postrzegania.

        • Dziękuję Jarku,
          no wiesz…, kiedy podczas mojego jesiennego zaprawiania owoców, zaczęliśmy z Gmosiem wekować penisy w słoikach, to mogło to komuś ,,stanąć” w gardle ,,kawałkiem” porannej kawy… 😀 😀

          Dla jednych wizja uprawiania seksu podczas wekowania wydała się zabawna, a dla innych oburzająca 😀

          Przepraszam, ale sam o to pytałeś 🙂

          Przyznasz, że to co dla niektórych jest jeszcze naturalną normalnością, dla innych jawi się już świętokradzkim odstępstwem od niej 🙂
          Kiedy kończy się tzw. normalność a zaczyna hipokryzja? Odpowiedź na to pytanie nie jest taka oczywista, ponieważ każdy z nas umieszcza swoje filtry postrzegania w różnie rozpiętych widełkach.

          Viola napisała:
          ,,Czasem zdarza się kac.Moralny. 😉 ”

          Przypomniało mi się coś.

          Student, nazajutrz po ,,grubej” imprezie, wraca do tego mieszkania i pyta kumpla, czy nie zostawił tu czasem komórki, bo prawdę mówiąc niewiele pamięta z tej imprezy.
          – Tak – odpowiada spokojnie kolega – ale do odebrania dopiero za dziewięć miesięcy.

        • Szok i Zgorszenie (Sz.i.Z.) jak to tak, wekować penisy? 😮 Toż to skalpy się zbiera, skalpy! 😉

          Każdy normy społeczne interpretuje sam i sam wybiera, jakie przestrzegać, jakich nie przestrzegać, i jakich przestrzegać tylko wtedy, gdy inni patrzą.. Mamy 8 miliardów ludzi i 8 miliardów interpretacji moralności, etyki, ideologii, religii i norm społecznych. No i masz kłopot, każdy po swojemu! 😀

  5. „CHEMICZNE, FIZYCZNE I PSYCHICZNE przyciąganie w MIŁOŚCI
    Prawo przyciągania jest prawem wszechświata, o ktòrym wciąż wiemy niewiele, przeżywamy je w bezwładności, nieświadomie, w taki sam sposób w jaki oddychamy nie zdając sobie z tego sprawy. Tymczasem prawo przyciągania jest tak proste… Dobrze wiemy, że z punktu widzenia fizyki jedna masa przyciąga drugą, ponieważ ta pierwsza jest większa (nie oznacza to, że ważący 120 kilogramów mężczyzna łatwiej przyciągnie ważącą 50 kilogramòw dziewczynę, oczywiście). Mówię tu o wewnętrznej masie: jeśli w umyśle danego człowieka istnieje pasywna pustka, więc nieuświadomiona (represje, regresja, strach, fobie, manie, fantazje), przyciągnie on do siebie taki rodzaj osoby, która pozwoli na przeżywanie danej represji, strachu , itd. W tym świetle nie powinno dziwić jeśli słaba psychicznie kobieta czuje pociąg do klasycznego typu drania, który nad nią dominuje (jest tu mowa o psychicznym wyrównywaniu brakòw: podoba mi się to, czego mi brak). W ten sam sposòb jeśli jesteś osobą „pełną” i zròwnoważoną, najprawdopodobniej będziesz przyciągać do siebie ludzi w potrzebie, czy to duchowej, czy to materialnej (jednakże osoby te nie zawsze będą mogły zadośćuczynić twoim potrzebom). Stąd często pojawia się problem darzenia uczuciem osòb, które nie odwzajemniają naszej miłości, ktòre do nas nie pasują, nie kochają nas z tą samą co nasza intensywnością, może jedynie szanują i podziwiają.
    Miłość jest siłą i jak każda siła ustanawia pewne prawa przyciągania, dominacji, uzależnienia i władzy, potrzeb i brakòw. Ci, którzy są dojrzali, wiedzą jak z nich korzystać, aby je przezwyciężyć i sobie podporządkować. Osoby niedojrzałe pozostają niewolnikami tych praw, podporządkowując się lub dominując w imię miłości. Często zakochani są jak satelita: krążą w formie niewielkiej masy wokòł gigantycznego świata ukochanego – jego większa masa sprawia, że stają się jego więźniami, pozbawieni własnej grawitacji.

    Pociąg CHEMICZNY, FIZYCZNY I PSYCHICZNY w MIŁOŚCI
    Oprócz psychicznych i duchowych energii nie możemy ignorować naszych reakcji neurochemicznych. Istnieją trzy hormony i neuroprzekaźniki, które wpływają na nasze odczuwanie czyjejś atrakcyjności, która kończy się zakochaniem: dopamina, oksytocyna i fenyloetyloamina. UWAGA: Każdy z nas, jak w przypadku odczuwania głodu, odczuwa potrzebę bycia wynagrodzonym i afektywnie usatysfakcjonowanym. Za tę potrzebę odpowiedzialna jest DOPAMINA. Osoba cierpiąca z powodu braków emocjonalnych wytwarza silny ładunek dopaminy, ktòra popycha do poszukiwania pieszczot, „żywności”: zakochuje się w tym, kto jako pierwszy powie jej dobre słowo. Kiedy znajdzie kogoś, kto zaspokoi uwolnienie dopaminy, w grę wejdzie OKSYTOCYNA, działająca na zasadzie kleju. Jest hormonem przywiązania, stąd „przyklejają się” do nas słowa, zapach, ruchy osoby, w ktòrej się zakochujemy … widzimy ją z otwartymi oczami, to on lub ona jest pierwszym obrazem, jaki widzimy, gdy otworzymy rano oczy i ostatnim przed pójściem spać. Wòwczas dochodzi do głosu FENYLOETYLOAMINA, ktòra jak prawdziwy narkotyk powoduje uzależnienie. To dlatego, gdy nie zadzwoni, czujemy się źle, martwimy się, jeśli się nie spotkamy, umieramy wewnątrz, gdy nas opuści …”

  6. „FIZYCZNY, CHEMICZNY I PSYCHICZNY pociąg w miłości. ZAUROCZENIE
    Tak więc ludzie przeżywają zawsze stany hormonalnego wybuchu wulkanu. Klasyczne zauroczenie (wyrażone w innych językach w bardzo ròżnorodny sposòb, np.: angielskie „fall in love” = spaść w miłosną otchłań; włoska „cotta” = gotowość do bycia spożytym, upieczonym na żywym ogniu). Dopamina, oksytocyna i fenyloetyloamina tworzą koktajl szaleństwa: wpadamy w kleszcze złudzeń, rodzaju uzależnienia. Osoby zakochane są najsłabszymi istniejącymi istotami, ponieważ znajdują się w rękach tych, w których miłość wierzą i zrobią to wszystko, o co zostaną poproszone. Zauroczenie jest podobne opętaniu. Stajemy się całkowitymi poddanymi chemii naszego obiektu uczuć, ktòry to czujemy w sobie jak magnez, ktòry chcemy mieć zawsze przy sobie, jak narkotyk. Poziom oksytocyny u kobiet jest wòwczas na poziomie podobnym poziomowi oksytocyny jaki uwalnia się u rodzącej matki, która przywiązuje się do swojego dziecka. Więc ich oczy nie widzą niczego poza obiektem uczuć. Wysoki poziom wazopresyny u mężczyzn prowadzi do stymulowania jego poświęcenia i uznania dla kobiety, dlatego w tym okresie nie ma problemòw z wiernością. Ale jak długo działa ta magiczna mieszanka? Dlaczego się kończy? …

    „ELIKSIR WIECZNEJ MIŁOŚCI: ZAKOCHANIE
    Zakochanie jest etapem najbardziej magicznym, fantastycznym i boskim miłości, ale nie jest jeszcze samą miłością. Jest jej zapachem, jej nasieniem, jest najbardziej dziecinnym etapem miłości i dlatego też najpiękniejszym i najbardziej niestabilnym … To zadurzenie minie i nie powinniśmy za to winić miłości jako takiej.
    Zakochanie jest potrzebą miłości, a nie zdolnością do miłości. Zakochanie, tak jak niestrawność, w końcu przechodzi, a jeśli nie przejdzie, to znak, że nie przerodziło się w miłość (dochodzi tu do swego rodzaju niestrawności psychicznej, „biegunki sentymentalnej”). Pozostajemy w stanie POTRZEBY, w stanie uzależnienia od drugiej osoby, zależni od kaprysu, nadal w sentymentalnych pieluchach … Naturalnie nie lubimy tego słuchać, bo chcemy pozostać dziećmi w miłości, tylko piszczoty i seks, tylko nutella.
    Dlaczego zakochanie przemija?
    Jak widzieliśmy w poprzednich postach, zakochanie jest wspierane chemicznie i jak znieczulenie trwa tak długo, jak wymagana zaserwowana dawka hormonòw, ktòre również muszą zniknąć (drewno w końcu się wypala, a czym większy połmień, tym szybciej drewno się strawi). Zwykle zakochanie trwa około 2 do 3 lat, po czym traci na sile (nie ma więcej kwiatów, nie ma więcej romantycznych sms-òw, nie ma więcej sobotnich wieczoròw poza domem, nie ma więcej seksu każdego dnia …). O ile podczas tych dwóch lub trzech lat nie zostały ustalone w związku także inne wartości (głębsze, przemieniające zakochanie w stałą miłość), wartości, które nie są przytulaniem, seksem i fizycznymi pozorami, to to, co nazywamy „miłością”, zniknie. Nie była to miłość, ale jej widmo: piękne, ale ulotne. W tym momencie wkracza do akcji hormon prolaktyny. I oto dlaczego ogień namiętności zamienia się w popiół. Ale czym jest prolaktyna i jak ona działa na uczucia? … …”

  7. „SZUKASZ tej właściwej osoby? Czy kiedykolwiek widziałeś SIEBIE w lustrze? Jesteś odpowiedni dla siebie?
    Już jako dzieci przyswajamy sobie klasyczny model społeczny pary złożonej z mężczyzny i kobiety. Różne religie akceptują biblijną opowieść o Adamie i Ewie, tubylcze kultury mówią o Słońcu i Księżycu dających podstawy życiu…Wszyscy szukamy tej innej natury, aby uzupełniać się wzajemnie. W przyrodzie wszystko jest dualne, ale nawet jeśli jesteśmy psychicznie androgyniczni (bo mamy jedną pòłkulę mózgową kobiecą-prawą i jedną męską-lewą), na poziomie morfologicznym nasz wygląd polaryzuje tylko jeden z dwòch aspektòw, nadając nam tożsamość seksualną. Ale nie mylmy „tożsamości seksualnej” (która jest zapisana rodzajem genitaliów, penisem lub pochwą) z „orientacją seksualną”: wewnętrznym czuciem się mężczyzną lub kobietą. Poprzez relacje z innymi ludźmi możemy zidentyfikować siebie i \ lub uzupełniać siebie, ale – jak dobrze wiadomo – nie wystarczy mężczyźnie mieć kobietę, aby czuć pełnię i na odwrót. Mężczyzna musi poczuć swoją wewnętrzną kobiecość, a kobieta z kolei musi przyswoić sobie i pozwolić dojrzeć swojej wewnętrznej męskości. To dlatego często życie małżeńskie „nie działa”: emocje, charaktery i polaryzacja psychiczna muszą być w harmonii. W przeciwnym razie para nie odnajdzie się wzajemnie. Gdzie tkwi błąd? W tym, że zawsze energicznie poszukujemy w innych tego, czego nam brakuje, zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym, uruchamiając w ten sposób brak równowagi karmy: to nie w innych mogę znaleźć moje drugie ja, ale wewnątrz samego siebie. Najpierw musimy mieć zdrowe relacje z sobą, z naszym światem wewnętrznym. Kobieta, która wypracowała swoje Yang, nie będzie poszukiwała poczucia bezpieczeństwa w draniu, ani nie będzie poszukiwała w swoim partnerze ojca, który ją opuścił. A mężczyzna, który ma w sobie zrównoważony element Yin, nie zobaczy w kruchej kobiecie matki, która go dopieści i tak dalej… Ta ODPOWIEDNIA DLA NAS osoba musi najpierw być sobą. Dopiero wtedy rozpozna i zidentyfikuje tę odpowiednią osobę w innych.”

    ROZKAZUJE SERCE
    Wydaje się, że kròluje w nas rozsądek, ale tylko w sensie politycznym, a nie despotycznym: gdy serce jest zalane emocjami, uczuciami, namiętnościami, fobiami, obsesjami i pragnieniami – to ono rządzi.
    Okazało się, że serce zawiera dobrze rozwinięty i niezależny system nerwowy, złożony z ponad 40000 neuronów i skomplikowanej sieci wypełnionej neuroprzekaźnikami oraz białkami i komórkami pomocniczymi. Wydaje się możliwe, że dzięki tak skomplikowanym obwodom serce może podejmować decyzje i działać niezależnie od mózgu, może się uczyć, pamiętać, a nawet postrzegać. Serce może hamować lub aktywować pewne części mózgu, w zależności od okoliczności. Oznacza to, że serce może mieć wpływ na nasz sposób myślenia. Może wpływać na nasze postrzeganie rzeczywistości i dlatego także na nasze reakcje.
    Miał rację Pascal, kiedy powiedział, że „serce ma pobudki, ktòrych sam rozum nie pojmuje!”
    WNIOSEK: miłość serca nie jest uczuciem, jest inteligentną świadomością.”

  8. @ Sanctus Diavol – Swoje posty ujmujesz w cudzysłów, co może sugerować, że są to cytaty (jak wskazuje sama nazwa tego znaku interpunkcyjnego). Czy mógłbyś powiedzieć, jakiego autora cytujesz, i jakie jego dzieło? Bardzo chciałbym się z nim zapoznać. Jeśli to Twoje, to pełen podziwu, oczywiście gratuluję…

    • wolkar, to są cytaty, które kilka lat temu „przypadkiem” w necie trafiłem, ale nie znam autora gdyż nigdy nie było podpisu, i to nie są cytaty z książki tylko luźne przemyślenia na różne tematy w ujęciu duchowym i nie tylko 😉

  9. https://www.youtube.com/watch?v=GM9OBufBtM0

    „… Ponad pół roku temu poznałem gościa, który nie był już od dwóch lat w związku ze swoją dziewczyną. Ale tęsknota za nią sprawiała, że wylądował na antydepresantach i regularnie odwiedzał specjalistę. … Co się okazało po paru godzinach rozmowy, on wcale nie tęsknił za swoją dziewczyną. Okazało się, że myśląc w ten sposób zmarnował 2 lata swojego życia. Ale o co chodziło. Gdy miał 16 lat jego ukochana mama zmarła w wyniku wypadku samochodowego. Mieli ze sobą niesamowicie potężną więź emocjonalną, bo mam wychowywała go sama. Pare lat później poznał ową dziewczynę. I ta dziewczyna lubiła dla niego gotować. To była dla niej czysta przyjemność. I tu kurwa sprawa nabiera wybitnego rozpierdolu. Bo ta dziewczyna, nieświadomie, przyprawiała potrawy w ten sam sposób jak matka owego chłopaka. I podając mu to danie, całowała go w ten sam policzek – oczywiście też nieświadomie – jak jego własna mama. Te właśnie momenty sprawiały, że podświadomie dalej mógł czuć więź z matką, której tak mu brakowało, bo uruchamiały się odczucia. Dlatego gdy związek się rozpadł on tak tęsknił za swoją dziewczyną. Ale tylko dlatego i głównie dlatego, że ona dawała mu odczucia bliskości i ciepła matki, której tak mu brakowało. Dlatego tak zajebiście kurwa niebezpieczne jest łączenie odczuć z jakąś osobą. Za czym więc tak na prawdę tęsknimy? … Tęsknimy za sobą. A dokładnie tęsknimy za sobą wtedy gdy czuliśmy się więksi od samych siebie. Gdy kochaliśmy i byliśmy kochani, akcpetowani jacy jesteśmy. Gdy mieliśmy to poczucie sensu. Ale cały trik polega na tym, że musimy zrozumieć, że my mamy to już w sobie. Te odczucią, te pełność, te akceptacje, ten sens, ten miłość. Bo przecież do kurwy nędzy, chuja pana, nie da się wzbudzić w nas czegoś, czego nie posiadamy, rozumiesz? Na tym polega cały trik. Ty już masz to kurwa w sobie. Niebezpieczeństo łączenia odczuć z osobą, której już nie ma w naszym życiu polega na tym, że przetajemy być neutralni, bo pompujemy tylko te dobre cechy. One rosną do wyjebanych rozmiarów, przysłaniają te złe, i to pomaga nam w utrzymaniu tego wyidealizowanego obrazu. Tej furtki bezpieczeństwa. Zerwanie z kimś, zakończenie związku sprawia, że musimy siebie odnaleźć, de facto kurwa na nowo już bez tej osoby. …”

  10. Stan zakochania powinien już dawno być uznany za jednostkę chorobową, a nad lekiem powinno się pracować co najmniej tak, jak nad lekarstwem na AIDS. Oczywiście nie chodzi mi o to, by zakochanie wyeliminować, ale o to, by jego skutki nie ciążyły nad osobą, która utraciła w jakikolwiek sposób obiekt swojego zakochania – po prostu, laska mnie olała i nie mogę z tym żyć, to zamiast z mosteczka do wody, zażywam pigułę i rozglądam się za następną, która też może mnie olać, ale będę miał to totalnie w dupie…

    • No niby masz rację ale co z tymi, którzy w wyniku swojego bólu po rozstaniu potrafili skanalizować swoje cierpienie w twórczości ? Największe epickie utwory muzyczne, obrazy, grafika, książki, filmy, seriale, poezje powstawały gdy ich autor cierpiał. Chcesz tym ludziom odebrać możliwość realizacji i pokazania światu swojego cierpienia poprzez wielkie dzieła ?

      • Nie ma innego sposobu na ból duszy, jak psychoterapia. Nie ma. Nie ma i nie będzie. Może syntetyczne tabletki pomogą, nie wiem, na chwilę, jednak zadaniem osoby, która cierpi jest znalezienie odpowiedzi, co tak naprawdę powoduje cierpienie i jak się przed nim bronić w przyszłości.

    • Oj tam! Zakochanie jest fajne, tylko jeśli z domu wyniosło się paskudne wzorce, to to pierwsze będzie fatalne. Kolejne też będą fatalne, jeśli nie potrafi się wyciągać wniosków z minoinych lekcji. (Czytać teksty wklejane przez Sanctusa – dużo prawdy!).

      Nauczyłam się być sama. Przez długi czas przebywałam sama ze sobą na uczuciowej pustyni.
      Hmmm, przypomina mi się utwór z tamtego czasu, ta Madonna w uszach i… do przodu! Chwytać dzień!

      All by myself
      I don’t need anyone at all
      I know I’ll survive
      I know I’ll stay alive

      All on my own
      I don’t need anyone this time
      It will be mine
      No one can take it from me
      You’ll see

      https://www.youtube.com/watch?v=zyFzpBAZICc

      (A potem nauczyłam się spotykać samych fajnych mężczyzn – i tak mi już zostało. Obfitość jest przeogromna!)

  11. Jest świetna metoda na rozprawienie się z własnymi demonami – psychodrama, choć nie każdy jest w stanie przeżyć raz jeszcze coś, przez co cierpi ( na tym ta metoda polega).

  12. „PO MIŁOSNYCH FAJERWERKACH NADCHODZĄ POPIOŁY CICHEJ MIŁOŚCI
    Hormony dały z siebie to, co najlepsze. Namiętność wypaliła wszystko, ciało jest teraz nasycone, więc miłość prosi o nowe stadium rozwoju, o pogłębienie na poziomie wewnętrznym. To tutaj ZACZYNA się dorosła miłość. I to w tym momencie kochankowie-dzieci biorą nogi za pas. Uciekają, bo wszystko wydaje się MONOTONNE, to całe wezwanie do stabilności. Ciało jest teraz oczywiste, znane. Czas na oddanie duszy naszego bogactwa; jeśli takiego nie posiadamy, związki skazane są na niepowodzenie. Pocałunki, pieszczoty, seks nie mają już tej samej początkowej hormonalnej siły. Ludzie niedojrzali odczytują te znaki jako „koniec miłości”, gdy w rzeczywistości jest to początek prawdziwej miłości: rozpoczęcie podróży w intymność drugiej osoby (nie w intymność bielizny osobistej, więc nie w więcej seksu i namiętności, ale w jej charakter, w sny i marzenia, w wady, w ograniczenia ) … Niestety, znakomita większość wycofuje się i obwinia za to miłość: „miłość nie istnieje”- mówią, podczas gdy w rzeczywistości nie istnieją ludzie zdolni kochać do końca. Znajduje się w nas (jak u zwierząt z ogrodów zoologicznych) duża ilość prolaktyny, ktòra jest hormonem sytości, satysfakcji, typowym u kobiet karmiących piersią, ale również produkowanym przez ludzi przeżywających uczucie spełnienia. Prolaktyna na wysokim poziomie wpływa na utratę libido, nudę, depresję, wahania nastroju i stałe bóle głowy … Jeśli nie zrodziła się w nas świadomość i duchowość, życie w parze będzie klatką, sex zwykłą rzeczą jak odrobienie pracy domowej, a partner stanie się ucieleśnieniem naszej samotności: wszystkie te oznaki wròżą bliski koniec relacji.”

    „PO POŻARZE UCZUĆ…POPIOŁY…
    Namiętność u pary jest jak fajerwerki. Wytwarza wiele ciepła i emocji na początku, ale potem ciało (jak każda intensywność) gaśnie. Pociąg fizyczny przejawia tendencję ku jednoczeniu. Pociąg psychiczny pozostaje stały w duszach, jak żar, ktòry wystarczy ponownie rozdmuchać (słowo „duch” pochodzi od oddechu, podmuchu, powietrza, wiatru), aby ponownie rozpalił się ogień miłości. Ciało jest słabe, gaśnie z upływem czasu. Ale jeśli jest kierowane przez ożywczego ducha, zawsze może wskrzesić wygasłą namiętność. Jeżeli duch i dusza odmòwią ciału życiodajnego podmuchu, wòwczas pasja, jak wielka by ona nie była na początku, pozostanie z czasem tylko popiołami i wspomnieniami. Jeśli nie ma w parze miejsca na wspòlny wzrost duchowy, namiętność pary zaćmi ich miłość do tego stopnia, że będzie jawić się ona wygasła i skończona.”

    • https://www.youtube.com/watch?v=360X5iY2v4U

      Zarżnąć tę miłość słowami
      wyplenić u samych korzeni
      spalić zakopać popioły
      w najgłębszej dziurze w ziemi

      I byleby móc już nie być
      bez bólu, uczucia, nadziei
      i byleby móc już nie być
      lub być martwotą skały

      Serce zimne
      puste słowa
      chcę móc uciec
      chcę się schować

      Zarżnąć tę miłość słowami
      nie dać jej szans najmniejszych
      plunąć, pogonić rózgami
      odtrącić czyjeś serce

      I byleby móc już nie być
      bez bólu, uczucia, nadziei
      i byleby móc już nie być
      bo kochać to i krwawić

      Serce zimne
      puste słowa
      chcę móc uciec
      chcę się schować

      *****
      <3 … uwielbiam ten utwór, jeden z najlepszych w dorobku Lipali …

      • Jeżeli założymy,że zakochanie i miłość to tylko chemia to logicznym wydaje się leczenie tego stanu za pomocą chemii 😉
        Uważam jednak,że nasze uczucia wychodzą daleko poza chemię i osobiście byłabym przeciwna braniu tabletek „na odkochanie”,raczej jestem za tym,aby swoje przeżyć ,spopielić i wyrzucić z serca czy tam z duszy,jak kto woli .Zazwyczaj pomaga w tym muzyka czy pisanie wierszy na przykład 😉
        Niestety w niektórych przypadkach bólu nie udaje się pozbyć do końca.Wspomnienie powoduje łzy i nawrót bolesnych uczuć.Wydaje się by w takich wypadkach nie wracać do wspomnień.
        A czasem nie można się pogodzić ze stratą i wtedy miłość jest jak naładowany pistolet;)
        https://youtu.be/jcEzx5HLYEw

        Miłość to naładowana broń

        Ktoś widział cię na stacji
        Miałaś w ręce walizkę
        Nie zostawiłaś żadnej wiadomości,
        Odeszłaś z innym,
        Kochanie, ja zawsze stoję w cieniu
        Widziałem jak jak się oddajesz
        Zabierasz ich do domu do twej sypialni,
        Och, miałaś następny pracowity dzień.
        Próbowałem patrzyć na to inaczej i udawać
        Pchnełaś mnie na granicę,
        Nie zniosę tego

        Jeden z głowy, został jeszcze jeden
        Tylko jeszcze jedna kula w komorze
        Czasem miłość to naładowana broń
        Czerwone światło, zatrzymaj się i jedź.
        Co zrobisz gdy igrasz z niebezpieczeństwem
        Czasem miłość to naładowana broń
        I strzela by zabić.

        Pewnego dnia wsadzą mnie do radiowozu
        Pewnego dnia wyrzucą klucz
        Ale do tego dnia będę wściekłym psem
        Bo tak mnie nauczyłaś.

        Patrzyłaś w oczy facetom na tobie,
        Ja byłem tym, który naprawdę próbował cię kochać.

        Jeden z głowy, został jeszcze jeden
        Tylko jeszcze jedna kula w komorze
        Jeden z głowy, został jeszcze jeden
        Tylko jeszcze jedna kula w komorze
        Czasem miłość to naładowana broń
        Czerwone światło, zatrzymaj się i jedź.
        Co zrobisz gdy igrasz z niebezpieczeństwem
        Czasem miłość to naładowana broń
        I strzela by zabić.

        Pociągnij za spust

        Próbowałem patrzyć na to inaczej i udawać
        Pchnełaś mnie na granicę,
        Nie zniosę tego

        Jeden z głowy, został jeszcze jeden
        Tylko jeszcze jedna kula w komorze
        Czasem miłość to naładowana broń
        Czerwone światło, zatrzymaj się i jedź.
        Co zrobisz gdy igrasz z niebezpieczeństwem
        Czasem miłość to naładowana broń
        I strzela by zabić.

        Ktoś widział cię na stacji „

  13. „Miłość JAK GROM Z JASNEGO NIEBA!!!
    Jak długo trzeba czekać, by się zakochać? Trwa to kilka sekund, czasami nawet mniej niż minutę. Ale zakochać się to jeszcze nie jest miłość. Nie przez przypadek liczby mówią same za siebie: mężczyźni są bardziej racjonalni i jak najbardziej dalecy, w poròwnianiu z kobietami, od emocjonalno-sensorycznych burz, którym one ulegają. Poziom oksytocyny w mózgu powoduje, że większością zakochanych od pierwszego wejrzenia są kobiety. Kobieta łatwiej poddaje się wpływowi oksytocyny, która obezwładnia instynkt i wrażliwość. U mężczyzn działa głòwnie testosteron, dlatego są oni bardziej racjonalni (nie w znaczeniu poziomu inteligencji!). Podczas gdy mężczyźni są bardziej nieufni i zamknięci, kobieta jest otwarta, zdolna do całkowitego oddania. Gdy kobieta zakochuje się, nie chce niczego rozumieć; mężczyzna zadaje sobie pytanie: „co się do cholery się ze mną dzieje?” W pierwszej fazie mężczyzna ma raczej podejście cielesne do związku miłosnego, podczas gdy kobieta ma podejście uczuciowe i emocjonalne, bardzo mentalne. Gdy ona zaczyna marzyć o domu i dzieciach, on jest wciąż oddalony o lata świetlne od podobnych ideałòw, zatopiony raczej w chęci do zabawy.

    SEX BEZ MIŁOŚCI, ALE NIE BEZ ROZUMU
    Jednym z największych tabu i jedną z najbardziej skomplikowanych deformacji silnie zakorzenionych w skamieniałej świadomości fałszywej moralności jest określanie seksu jako jedynego owocu miłości. Dlaczego? Ponieważ seks jest również wymiarem czysto fizycznym, biologiczną i psychologiczną potrzebą, która może być zaspokojona także bez miłości (seks w połączeniu z miłością jest najlepszy, jest wspaniały, ale w przypadku jej braku?…również potrzebny). Oczekując na prawdziwą MIŁOŚĆ, aby przeżyć prawdziwie głębokie doświadczenie seksualne, ryzykujemy śmierć bez doświadczenia przynajmniej „zwierzęcego”, dopuszczalnego i naturalnego wymiaru ludzkiej seksualności. Tak długo, jak nie nadejdzie prawdziwa miłość, musimy czerpać komfort z wysublimowanej cnoty czystości i nadać jej wyższą wartość, aby zrównoważyć własne cielesne instynkty i nie dopuścić ich do głosu (tymczasem nieświadomość prędzej czy później powie nam, że czystość jest bardzo podobna kastracji). Jest to tajemnicza praktyka „sakramentalnej smyczy”, ktòrą niewielu z nas potrafi przeżyć ze spokojem i opanowaniem, ufnością i akceptacją. SEKS BEZ MIŁOŚCI MOŻE BYĆ DOŚWIADCZENIEM PUSTYM, ale w głębinach naszej duszy, wśród wszystkich PUSTYCH doświadczeń, właśnie to doświadczenie jest nie tylko najlepsze, ale też najbardziej pożyteczne w odkryciu, niejako „pod światło”, prawdy, skoro nie potrafimy pogodzić się dobrowolnie z własnym fałszem (brakiem akceptacji siebie ze swą ludzką potrzebą czysto naturalnej namiętności). Błędy są trudne do zaakceptowania dopóki nie nauczymy się popełniać ich nie robiąc z tego tragedii czy skomplikowanych procedur. Seks bez miłości jest nieracjonalny, ponieważ religia wpoiła nam, iż wszelkie namiętności serca to MIŁOŚĆ, podczas gdy tak naprawdę wiele z nich nie ma z miłością nic wspòlnego ( nie jest to powòd do tego, by nie były one całkowicie naturalne i legalne). Konsekwencje? Niezliczone związki małżeńskie, w ktòrych nieprzemyślana do końca deklaracja miłosna jest zalegalizowaniem możliwości zaspokajania czysto biologicznych i psychologicznych potrzeb seksualnych.”

    • https://www.youtube.com/watch?v=c67PfdIAlLk

      czy kiedykolwiek widziałeś ją
      stojącą w sypialni
      zupełnie jakby chciała
      uprzyjemnić komuś wieczór
      czy pomyślałeś sobie wtedy
      że chyba pomyliłeś pokoje
      przechodząc z ciemnej strefy
      prosto w ramiona rozkoszy

      jest taka seksowna
      jest taka seksowna
      jest taka seksowna
      jest taka seksowna

      czy sądzisz, że widzi
      jak podglądasz ją przez okno
      jak myślisz, lubi to?
      czy zdaje sobie z tego sprawę?

      obserwujesz
      jak rozbiera się w sypialni
      jak myślisz, lubi to?
      ma osobistego podglądacza

      jest taka seksowna
      jest taka seksowna
      jest taka seksowna
      jest taka seksowna

      mogłaby cię uszczęśliwić
      mogłaby przywrócić ci uśmiech
      mogłaby cię uszczęśliwić
      mogłaby zawrócić ci w głowie

      ******

  14. Zakochanie i miłość są esencją życia, są też jedną z najważniejszych sił napędowych. Bez miłości i bez seksu człowiek umiera. Powoli, ale jednak.
    Podczas zakochania i w trakcie trwania związku ujawniają się nasze własne demony, które pokazuje często partner. To nie zakochanie, nie miłość i nie związki są złe lub niedojrzałe, ale my sami. To nasze własne lustro.

    Co do leków psychotropowych.. Są różne rodzaje – takie które spowalniają, jak i te, które pobudzają. Dość słabe i takie które powalają na kolana. Dobrze tolerowane i szkodliwe których należy unikać. Lekarze powinni dobierać je indywidualnie. Gdy człowiek naprawdę zaczyna chorować, to czasami jest tak, że żadna naturalna metoda ani żadna terapia nie pomoże na ugaszenie tego „pożaru”. Medycyna naturalna i inne tego typu formy terapii nie zawsze działają. Błędem jest radykalne optowanie wyłącznie za naturą, i ślepe negowanie farmacji. Każdy fanatyzm jest zły, a gdy widzi się skręcających się z bólu ludzi na SOR, to wyrabia się pewien dystans czy też perspektywa. Znam kilku ludzi, którzy cierpią czy to na nerwicę lękową, czy to na depresję, i za wszelką cenę chcą uniknąć leczenia farmakologicznego, bo to big pharma. Dwóch z nich jest na dobrej drodze, by za kilka lat być „warzywami”.

    • Co do lekarstw.Mama opowiadała mi niedawno historię kobiety chorej na stwardnienie rozsiane. Jeździła już na wózku. Lekarze zaproponowali pomoc , 100% skuteczną, ale inwazyjną.Mieli wywiercić w jej głowie 4 dziury, i wlać dopaminę (chyba dopaminę, ale to nieistotne).Tak się stało. Nazajutrz, po operacji, kobieta wstała i poszła, na Własnych nogach rzecz jasna.Problem polegał na tym, że nie było żadnej operacji. …..

      • duch zeby nie zwariowac od automatycznych niemalze negatywnych mysli mozgowych udupia cialo żeby zajac mozg czyms zeby go nie j ebal, nie zawsze to jest przyczyna choroby ale czesto

    • „znam kilku, a dwóch z nich…”
      Jarku, nie pozwól na to.
      Jesteś Synonimem Wiedzy, Siły, Dobra i Mocy.
      Kiedy Ty już coś od dawna dogłębnie widzisz, ktoś inny dopiero przeciera oczy.
      Wierzę w Ciebie.

  15. „-Gdybyś wiedział, ze tak będzie… zrobiłbyś to?
    – Wolałbym choć raz powąchać jej włosy. Pocałować usta. Dotknąć dłoni. Niż zaznać wieczności bez tego. Choć raz…”

  16. W swoim życiu taki stan przeżywam drugi raz. Pierwszy był namacalny, wobec osoby realnej, z którą spędziłem trochę czasu, którą dotykałem. Druga, to osoba z obrazka, tak można by rzec. Istnieje naprawdę, ale jest i daleko i zbyt wysoko, nie moja liga. Jednak uczucie jest silniejsze, nie potrafię zapanować nad moim sercem, emocjami. Pierwszy przypadek trwał ok 2 lata, zanim się pozbierałem. Ten obecny rozkręca mnie od kilku miesięcy. Jestem naturalnie świadomy, że wystarczyłby ktoś inny, bliższy, ku któremu mógłbym skierować uczucie i miłość. Może ktoś taki stanie na mojej drodze…?
    Ważne info dla wszystkich. Jak tą wrażliwość masz w sobie, to na zawsze, do śmierci. Gdy raz będziesz tęsknić w amoku, nieważne do jak bardzo wyidealizowanego obrazu drugiej połówki, to to samo może się powrtórzyć w każdym późniejszym wieku, 30, 40, 50 lat i więcej. Mówi się, że serce nie sługa i w tym jest dużo prawdy. Choćbyś nie wiem jak był pewien, że masz wszystko w dupie, że panujesz nad sobą i emocjami, to przyjedzie jedna chwila, jeden moment, który będzie drążył coraz większą wyrwę w sercu, duszy, aż zapomnisz, że byłeś kiedyś taki pewny siebie.

    Chyba bym chciał, żeby istniał skuteczny lek na zakochanie. Życie byłoby łatwiejsze. Chyba, bo pewności nie mam.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.