Felietony i artykuły autorskie

JAK WYJŚĆ Z FRIENDZONE?! TEN SEKRET RELACJI DAMSKO-MĘSKICH NIE JEST POWSZECHNIE ZNANY!

Jak wyjść z friendzone?

Zjawisko „friendzone” stało się legendą zarówno w internecie, jak i podczas opowieści snutych przez panów przy czymś głębszym. Friendzone to inaczej „strefa przyjaciół”, czyli sytuacja, gdy mężczyzna już jest zakochany w kobiecie lub na coś liczy, natomiast ona proponuje mu przyjaźń. Sytuacja normalna od zarania świata, jednak to nie wszystko. Bo wisienką na zgniłym torcie friendzone jest to, że kobieta która odrzuca zaloty najczęściej czułego i wrażliwego mężczyzny, jednocześnie pada w ramiona i jest na każde skinienie tego złego, czyli bad boy’a.

A bad boy jak to bad boy – pije, bije, zdradza, ma za nic i znika na cały weekend by pójść w turnee po miejskich barach, night clubach i kasynach. A wtedy oszalała z rozpaczy kobieta zwierza się i zwierza „tylko przyjacielowi”, że to drań, że chyba jej nie kocha, że się z nią w ogóle nie liczy i czasami ma „ciężką rękę..” Wtedy przyjaciel próbuje pocieszyć, wytłumaczyć że powinna od niego odejść, że zasługuje na kogoś kto ją będzie kochał i szanował.. Kobieta przyrzeka, że to już koniec, że ona już mu nie wybaczy.

Ale wtedy odbiera ona SMSa. Oto jej wybranek pisze, a potem dzwoni, że ma kłopoty, że dostał już solidną nauczkę od życia, że przeprasza i ją bardzo kocha.. Och, sorry, mój przyjacielu, ale ja muszę już iść z tej kawiarni, zapłać jak zawsze za moje trzy kawy i butelkę drogiego szampana, przecież prawdziwy facet płaci rachunki za dwoje.. I ona leci jak w skowronkach, z bombową mieszanką uczuć wkurwu, pogardy, nienawiści i.. dzikiego pożądania, by oddać się temu złemu i przy okazji spłacić dług, jaki zaciągnął w kasynie.

Więc.. Jak wyjść z tego przeklętego friendzone?

Uff.. To by było na tyle jeśli chodzi o zjawisko friendzone. Mnóstwo porządnych chłopaków zastanawia się, jak tu z tego friendzone wyjść lub jak w niego więcej nie wpadać. Ja wiem jakie przyczyny ma to zjawisko, i przyczyna ta jest nieco inna niż mówi się powszechnie, np na popularnych portalach o uwodzeniu i podrywie. Zacznijmy od początku. Każda płeć ma swoje wartości, które może dać płci przeciwnej. I co zrozumiałe, każda płeć za swoją wartość chce dostać jak najwięcej.

-Wartość kobieca: emocjonalność, czułość, delikatność, namiętność seks;
-Wartość męska: zaangażowanie w związek (najważniejsza).
-Wartość męska na której bazują bad boy’e, ale nie tylko: siła, bezkompromisowość, umięśniona sylwetka, wygląd macho (ma go mniej niż 10% mężczyzn), cała otoczka związana z buzującym testosteronem.
-Wielu mężczyzn zapomina jednak, że wartość męska to także: pomoc, rada, wysłuchanie, inteligencja, twórczość, charyzma, interpretacja problemu, naprawa czegoś, podwiezienie, empatia, zrozumienie, zaangażowanie emocjonalne, nie ocenianie i zrozumienie kobiecych lęków i tego, co muszą one ukrywać, by nie wyjść np na łatwą, złą itp.

Doktryny niewolników które wyprały Ci mózg

Więc mówi się, że kobiety są strażnikami seksu, a mężczyźni są strażnikami zaangażowania. U wszelkich bad boy’ów, brutali, zimnych drani, nie ma oddawania ich „wartości męskiej” za darmo. Oni kochają i cenią swoją umięśnioną sylwetkę, wygląd ala’ Schwarzenegger i swoją siłę, i ani myślą oddawać je kobietom za darmo. Ruchasz się to się ruchasz, a jak nie, to bujaj się, mała – to ich logika. Zimne dranie idealnie realizują prawa świata – uważają, że im się należy, i biorą sobie seks tak jak im się podoba.

A wielu z nas ma to „zablokowane”. Wiele „doktryn niewolników” wmawia od kołyski nam, że nam się nie należy. Że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba. Że to taka karma i nagrzeszyłeś w poprzednim życiu. Że takie są prawa ekonomii i niewidzialnej wolnego rynku, a jak komuś się nie udało, to tylko jego wina. Że człowiek lewicy czy tam prawicy (jeden chuj) to człowiek ciężkiej pracy. Że ciężka i „uczciwa” praca na etacie jest najwyższą wartością. Są to doktryny niewolników, stworzone po to, by owce nie chciały za dużo i by zarabiając 1500 na rękę, pozwalały elitom gromadzić ich biliony.

To samo działa w przypadku seksu. „Seks to zło, tylko po ślubie można”. Lub inaczej: „Seks bez zobowiązań to zło, wolno tylko w związku i trzeba być delikatnym, bo kobieta musi czuć się bezpiecznie.” Więc większość ma zablokowany „przepływ” pieniędzy, a w przypadku mężczyzn – także seksu. Pamiętaj że system to taka dojna kobyła rozpłodowa, głupia jak but a nawet głupsza, bo but to dzieło rozumu i kunsztu ludzkiego. Ta kobyła ma gdzieś, kogo karmi. Ona, czyli system, musi tylko rozdysponować zasoby i obfitość, a więc pieniądze, seks i inne. Musi coś z nimi zrobić, gdzieś je upchnąć. Więc daje tym, którzy nie mają zablokowanego ich przepływu, którzy uważają, że im się należy. Także trzeba jej wsadzić pięść w gardło i wyjąć to, co swoje.. Bo mi się kur*wa należy i koniec.

Szerzej opisywałem te zależności w poniższym artykule:
Dlaczego w Polsce jest wyzysk i bieda? Spojrzenie ezoteryczno-duchowe na prastary temat

Czy oddałbyś skarb za darmo?

Jak to jest u mężczyzn, którzy często wpadają lub wręcz tkwią we friendzone? Bardzo ważną kwestią jest to, że mężczyźni którzy nie mają kwadratowej szczęki i „testosteronowego wyglądu” (tak, tak, można rozpoznać charakter po wyglądzie twarzy, i dla osób z wysoką intuicją taki dar bywa czasami wręcz przekleństwem) oddają swój skarb niemal za darmo. To my daliśmy się zapędzić w kozi róg i oddajemy to, co mamy cenne nic nie oczekując w zamian.

Wystarczy że wszyscy narzekający na „friendzone” i inne tego typu rzeczy mężczyźni odetną kobietom to, co mają cenne, i od razu wartość tego wzrośnie. Wciąż ceniona jest siła, w tym ta brutalna, ale wciąż niedoceniane są inne wartości męskie. Częściowo także poprzez to, że my sami ich nie doceniamy, dajemy je za darmo i uważamy, choćby podświadomie, że tylko mężczyzna w typie Schwarzeneggera zasługuje na zaangażowanie i seks od kobiet.

Mężczyźni przestali być „strażnikami zaangażowania” i oddają je niemal za darmo. Więc kobiety wymyśliły zjawisko „friendzone”, czyli mężczyzna zostaje „przyjacielem” takiej kobiety, a de facto tamponem emocjonalnym do wysłuchiwania, żalenia się. To drenuje takiego mężczyznę z energii, bo nie dostaje on w zamian „wartości kobiecej”, czyli bliskości, czułości czy nawet tego seksu. Kto dostaje seks od kobiety która z „dobrego i empatycznego” robi tampon emocjonalny? Ona daje seks najczęściej typowemu samcowi, nieokrzesanemu i brutalnemu draniowi. Jest to zjawisko tak częste, że stało się wręcz zjawiskiem kulturowym.

Jednak absolutnie nie chodzi mi o to, by za przyjaźń mężczyzna wymagał seksu, bo takie myślenie byłoby chore, a wielu facetów po przeczytaniu tego artykułu pewnie by tak pomyślało. Przecież spotykamy w swoim życiu tysiące kobiet – koleżanek, znajomych, przyjaciółek, kochanek, partnerek, żon itp. Przecież tylko z niewielką liczbą spotykanych na swojej drodze ludzi kochamy się, prawda?

Chodzi mi tu o ten specyficzny model relacji „friendzone”, w której kobieta bierze, bierze i bierze „wartość męską” w dużej ilości, a sama daje „wartość kobiecą” innemu, najczęściej temu „złemu”. Ja sam przyjaźnię się z kobietami, mam kilka przyjaciółek z którymi chcę przyjaźnić się do końca życia. I seksu od nich absolutnie nie chcę. Ale takie przyjaźnie są już na innych zasadach.

Przyjaźń prawdziwa a toksyczne friendzone

Ja mam kilka „wieczystych” przyjaźni z kobietami, i nawet gdy są atrakcyjne nie patrzę na nie seksualnie. Jednak jest jeden motyw, gdy definitywnie kończę przyjaźń. Gdy widzę, że zmierza to w kierunku friendzone. Gdy panie miały silnego macho jako kochanka i próbowały ze mnie zrobić wycieraczkę do.. do czego? Hmm, do zwierzania się, do wysłuchiwania, do gadania o kosmosach.

Powiedziałam Ci 80% lub więcej prawdy o mnie, w tym rzeczy których nie powiedziałam ani mężowi, ani dawnemu chłopakowi którego kochałam naprawdę. Ty mnie nie oceniasz, nie potępiasz jak inni i rozumiesz mnie .” (cytat autentyczny).

Nie ma dla tych pań gadania o kosmosach i nie mogą mi się już tak otwierać. Nie mają już bratniej duszy która by ich dobrze rozumiała. Został im kochanek troglodyta, „sypiący tak żałosnymi tekstami że ja sama nie wiem” (cytat autentyczny). Nie dorównam mężczyźnie z kwadratową szczęka i z klatą jak Terminator z BMW, który musiał się dziś zatrzymać przed przejściem, bym sobie przeszedł na drugą stronę.

Bo bozia jahve dała mi delikatne, chłopięce rysy twarzy. Ale moja inteligencja, charyzma, twórczość i inne cechy są siłą, są ważne, i nie będę ich dawał za darmo. Wiedza to potęga, wrażliwość to cnota, a dyskrecja to moje drugie imię. Niech gada o kosmosach i niech się zwierza kochankowi-troglodycie. Ach, nie można? Bo jedyne jego tematy to sport i samochody? Bo gdy tylko mu się zwierzy, to zaraz zwyzywa ją od łatwych, od puszczalskich dziwek, szmat? Albo inaczej: powie, że jest nienormalna, lub żeby nie przejmowała się bzdurami? No to już nie mój problem.

Uwielbienie tych złych, czyli pokoleniowy wzorzec

Z innymi przyjaciółkami które mają / miewały różnych chłopaków (i tych wrażliwych, i tych mniej wrażliwych) takiego problemu nie mam. Ale z kobietami opisanymi powyżej, które zostały na przestrzeni lat wyrzucone z mojego życia, taki problem był. To część dużo, dużo szerszej, i bardzo kontrowersyjnej dyskusji.

Czy etyczna jest sytuacja, gdy kobieta seks i czułość daje temu, który nie szanuje i ma ją za nic, za to „przyjacielowi od serca” skąpi tego daru, i jeszcze żali się mu? Czy mężczyzna powinien dawać „wartość męską” czyli radę, pomoc, wysłuchanie, wyrozumiałość, nie osądzanie, dyskrecję, itp itd za darmo, i jeszcze wysłuchiwać monologów o sypianiu z troglodytami? Tak na logikę, to czy taki przyjaciel, z którym kobieta ma więź emocjonalną, który ma dobre serce, nie zasługuje na bliskość od niej, nawet bez związku?  W końcu ona i tak tę bliskość komuś daje, a najczęściej daje temu „złemu” draniowi. To jest dylemat bardzo trudny do rozwiązania.

Przecież „gazetowa psychologia lat ’90”, której echa pobrzmiewają aż do dziś, mówiła, że kobiety nie zachowują się w seksie tak, jak mężczyźni, którym do tego potrzeba jedynie miejsca. Że kobiety potrzebują komfortu, poczucia bezpieczeństwa, zaznajomienia się z danym mężczyzną.. A tu jak zwykle życie odbiegło od tego wzorca. No i na koniec, jaka jest rada dla tych, którzy utknęli we friendzone? Oczywiście – od razu zakończyć znajomość. W przyszłych relacjach nie dawać siebie „na tacy”, nie być takim dżentelmenem. Bo w dzisiejszych czasach to nie dżentelmeni „wyrywają” kobiety, a już prędzej gangsterzy.

Kobieta, która pożąda tego „złego”, jest ofiarą pokoleniowego wzorca, czyli domu w którym był zły ojciec. Czyli ojciec przemocowiec, alkoholik, i tym podobne. Więc ten wzorzec jest przenoszony na dorosłe życie takiej kobiety. Patrząc na to ezoteryczno-psychologicznie, to taka niedojrzała kobieta musi przepracować ten wzorzec, musi swoje odcierpieć. I dopiero gdy będzie gotowa, to doceni mężczyznę który nie jest osiłkiem. Czy da się taką kobietę zmienić? Nie da się żadnego człowieka zmienić na siłę, on musi sam.

W tym wypadku igrasz wręcz z ogniem, o czym pisałem w poniższym artykule:
Nie zmieniaj kobiety tkwiącej w toksycznym związku, to igranie z ogniem!

Zresztą jest całe mnóstwo kobiet, które w domu miały normalnego ojca, a w związku pragną po prostu ciepła, spokoju, radości i ze wspaniałego wyjazdu w góry, i z kubka ciepłej kawy rano. Takich kobiet jest na pewno większość niż połowa. A Ty, wpadający we friendzone, zadaj sobie pytanie, dlaczego na takie kobiety nie trafiasz? Dlaczego dla Twojej podświadomości są one „niewidzialne”?

Świat to wielomiliardowa obfitość. Jest w nim miejsce na wszystko. No, oczywiście poza smokami i jednorożcami. 😉 Na tym świecie tylko centymetry dzielą bogactwo od biedy, inwestycje od bankructw czy szczęście od rozpaczy. Wszystkie kobiety świata, jakie tylko jesteś sobie w stanie wyobrazić – dobre czy złe, świadome czy nieświadome, silne czy słabe, troskliwe czy olewające.. Wszystkie one są tu, na Ziemi, w Twoim mieście. Nie będę Ci tutaj prawił morałów o tym, że wszystko jest kwestią mentalności i że mentalność niedostatku czy mentalność ofiary przyciąga same zło, w tym same złe kobiety. Bo to tak nie działa. Ale weź to co tutaj pisałem pod uwagę.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

54 odpowiedzi »

  1. „Zresztą jest całe mnóstwo kobiet, które w domu miały normalnego ojca, a w związku pragną po prostu ciepła, spokoju, radości i ze wspaniałego wyjazdu w góry, i z kubka ciepłej kawy rano. Takich kobiet jest na pewno większość niż połowa. A Ty, wpadający we friendzone, zadaj sobie pytanie, dlaczego na takie kobiety nie trafiasz? Dlaczego dla Twojej podświadomości są one „niewidzialne”?”

    A te „niewidzialne” obrywają za te wredne…. i nie mają już sił tłumaczyć się za nie swoje czyny i dolewać benzyny do ognia konfliktu damsko-męskiego. Nasłuchali się wszyscy bzdur,że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus i zapomnieli,że jesteśmy wszyscy ludźmi.

    • „czyli sytuacja, gdy mężczyzna już jest zakochany w kobiecie lub na coś liczy, natomiast ona proponuje mu przyjaźń”

      Odpowiadam z pozycji kobiety. Jest to bardzo proste, albo uważam, że dany facet jest kandydatem na męża albo nie. Co do zasady seksu przed ślubem nie daję za żadną cenę. Natomiast jeśli piszący artykuł szuka sobie panienki do używania bez zobowiązań to niech się nie dziwi. Panienki które rozkłądają nogi przed ślubem, nie robią tego za darmo. Uczciwiej byłoby chyba pójść do agancji i zapłącić. A co do tego jacy podobają nam się mężczyźni. To jest poza regułą i poza kryteriami rozumu. Ja osobiście nigdy nie lubiłam zwierzać się mężczyznom. Mężczyzn cenię i podziwiam za prymat działania nad mówieniem, szukanie rozwiązań zamiast biadolenia, cenię za odpowiedzialność, zaradność, nieużalanie się nad sobą, poczucie humoru i przede wszystkim uważność na kobietę. A i uznaję wyłącznie mężczyzn „selfmademan”

  2. Dobry artykuł. Zgadzam się, że to od mężczyzn zależy czy dadzą się wmanipulować we friendzone, lub ją porzucić. Kobiety dobrowolnie z takiej relacji nie zrezygnują, bo oprócz tego, że mają darmowego terapeutę i chusteczkę na otarcie łez, to otoczone wianuszkiem męskich przyjaciół zwiększają swoje szanse na znalezienie lepszego, ich zdaniem, partnera.
    Zgadzam się z Lucyferem, że w każdym związku potrzebny jest dreszczyk emocji (oczywiście bez przesady i robienia komuś krzywdy). Ale ludzie tak już mają, że kochają gonić tego przysłowiowego króliczka.
    Ostatnio grzebałam w starych polskich piosenkach i znalazłam jedną, która w bardzo prostych, ale uważam, że mądrych słowach opisuje relacje damsko – męskie. Sądzę też, że to wszystko działa w obie strony.

    [youtube https://www.youtube.com/watch?v=QJYSoE60T_c&w=560&h=315%5D

    Dla osób, które nie trawią takiej muzyki sam tekst:

    Ja już tamtej nie pamiętam

    Ja już tamtej nie pamiętam – ona była zła i podła
    i na co dzień, i od święta równie głupia jak ty mądra.
    Zapraszała, czarowała, potem gryzła i drapała
    jak kocica, czarownica – szkoda nawet słów

    Ty łagodna, ty spokojna opatrujesz moje rany
    i na całym bożym świecie nie ma drugiej takiej damy
    Nie zawiedziesz, nie porzucisz, nie zabierzesz ciepłej dłoni
    niemożliwe bym od ciebie zechciał kiedyś wrócić do niej.

    Ja już o niej nie pamiętam, miała taki głos jak skrzypce
    gdy śpiewała była piękna, serce drgało jak na nitce.
    Zamyślona i szalona, ale dla mnie już stracona
    ta kocica, czarownica – szkoda nawet słów

    Ty łagodna, ty spokojna opatrujesz moje rany
    i na całym bożym świecie nie ma drugiej takiej damy
    Nie zawiedziesz, nie porzucisz, nie zabierzesz ciepłej dłoni
    niemożliwe bym od ciebie zechciał kiedyś wrócić do niej.

    Ja już tamtej nie pamiętam, chciałaś wiedzieć, wiesz już teraz
    choć ty jesteś taka święta, ty coś dajesz i odbierasz,
    ty rozumiesz, ty całujesz, zawsze wszystko mi darujesz.
    Penelopa, lecz na opak – brak mi na to słów.

    Ty łagodna, ty spokojna opatrujesz moje rany
    i na całym bożym świecie nie ma drugiej takiej samej.
    Nie zawiedziesz, nie porzucisz, nie zabierzesz ciepłej dłoni
    zrób coś teraz, bym od ciebie już nie zechciał wrócić do niej.

    • Lucyfer, nie łam się, memento amori: „Chłopaki nie płaczą” & „Tego kwiatu jest pół światu” 😛 … No i pamiętaj słowa wieszcza polskiego kina :

      https://www.youtube.com/watch?v=KVvWg3EZK1g

      A jak Ci będzie smutno to se zajrzyj na cam7.com albo showup.tv, można zdrowo pocieszyć oczy i wyobraźnię 😀

    • Też to przerabiałem. Teraz wyluzowuje w coraz większej ilości sfer życia. Mężczyźni skrzywdzeni przez kobiety nie zauważają, że „focusują” się właśnie na te złe. Bardzo trudno z tego wyjść, jednak te dobre kobiety są wszędzie wokół nas. Kwestia filtru podświadomości. Świat to olbrzymia obfitość. Jest w nim miejsce na wszystko i dla każdego.

    • Lucyfer, pierdolisz takie głupoty, że mi się słabo robi. Masz takie samo prawo być w społeczeństwie, jak ja, mój brat i cała reszt ludzkości, za wyjątkiem oczywiście psychopatów, zwyrodnialców i sadystów, ale to się rozumie samo przez siebie. Twoje podejście do świata, a głównie do siebie, to stan umysłu, który musisz zmienić. Musisz wgrać nowy program. Niestety, jest to bardzo, bardzo ciężka praca. Bardzo. Wiem, bo to przerabiam. Musisz jednak, nie masz wyboru. Żadne słowa otuchy Ci nie pomogą, sam musisz w to uwierzyć. MUSISZ W TO UWIERZYĆ.

    • Oj, Lucyfer, Lucyfer, coś Ty dziś gadasz jak mały Kazio po dużym piwie. 😉 Domyślam się, że czujesz się, jakby Cię przeżuto i wypluto.
      „Nie chcę się tutaj ani gdziekolwiek użalać nad sobą i swoim marnym życiem bo ludzie tego nie znoszą.”
      Gdyby tak było, to nikt by tu z Tobą nie rozmawiał.
      „Jednak uważam, że zostałem wykastrowany/przyblokowany. Czuję, że gdzieś ten moje talenty czy potencjały wyparowały.”
      Lucyfer, ja w Tobie wyczuwam artystyczną duszę. Czy się mylę?
      „A może to ja nie zasługuje na to aby być w społeczeństwie.”
      Podaj przynajmniej 3 powody.

    • @Lucyfer, oczywiście, że zasługujesz. Spójrz wewnątrz siebie, spójrz jaką jesteś cudowną istotą, ile miłości i dobroci masz w sobie. Tylko wrażliwi mężczyźni potrafią dostrzec piękno kobiety wewnątrz i na zewnątrz. Trafiałeś pewnie na jakieś księżniczko-suki, one nie są warte ani jednej urojonej łzy tudzież smutku. Śpią głęboko w matriksie, dlatego Cię nie doceniają. Ale uwierz mi, na pewno każda z tych kobiet po jakimś czasie głęboko zaczęła żałować, że Cię straciła. Jestem właśnie takim przykładem złej kobiety, która miała kochającego, dobrego i wrażliwego mężczyznę. Tak, już któryś miesiąc z kolei po nim płaczę, bo nigdy go nie odzyskam przez swoje zachowanie. Straciłam bezpowrotnie swoją bratnią duszę. Chciałabym Ciebie bardzo przytulić, żebyś nie odczuwał takiego smutku, z powodu swojej wrażliwości. To piękny dar. Dzięki takim ludziom jak Ty być może kiedyś ta planeta wybudzi się z letargu i zła.

    • Takie Lemoniady są jak.. lisy. Ciche, dyskretne, zakradają się pod osłoną nocy do kurnika, by wykradać i zjadać dobre kurki gospodarzowi.. 😉 Drapieżniki, polujące na swoje ofiary. Wypatrujące ich. Selekcjonujące. Zastawiające sidła.. rozkoszne sidła. A potem przepuszczające atak. 😉 xD

    • @Jarek Nie lubię – hm chujowo się czuję na myśl, że osoby, które wznosiły mnie na piedestał, ja zrównałam z gównem, ego wypierdolone na sam szczyt lodowej góry.

      Wrażliwi mężczyźni to prawdziwe skarby tego świata. A takie gnioty jak ja nie powinny mieć w ogóle prawa głosu.

    • Nie ma kto ego wznosić na wyżyny, ubóstwiać, adorować, prawda? 😉 A może i.. ma? Kto Cię tam wie, Lisie. 😉

      U mnie już sideł nie zastawisz, Lisie..

      Próbuj na innych portalach, ale weź na cel takie gdzie nie ma ludzi z problemami. Większa gloria i honor jest z pokonania równego sobie lub silniejszego. 😉

    • @Jarek Nie wiem, tak jakby „siła zewnętrza” nade mną rządziła, a po jakimś czasie żałowałam tego co zrobiłam, ryczałam jak głupia. Obiecałam sobie, że nigdy więcej nikogo nie skrzywdzę, że będę pracować nad sobą do skutku, a na każdą dobroduszną osobę w moim otoczeniu patrzeć z miłością.

    • @Lemoniada Wiem jakie są moje wady i gdzie popełniałem błędy. Po prostu zabrakło mi mocy i siły. Jest jak jest. Nie żałowały i nie będą ponieważ nie ma czego żałować. Nie jestem cudowny. Gdybym był to ludzie szanowaliby mnie za to jaki jestem a nie za to co posiadam, jak wyglądam czy jak dostarczam emocje i atencję.

      Mnie karyny nie interesują i nigdy nie interesowały. Tak się składa, że Ci z duszą, wrażliwi są często wyjałowieni ponieważ brakuje im siły i mocy. Są niekompatybilni z programami natury. Jakby nie pasowali do tej planety. Mają za mało pierwiastka witalnego w sobie.

      A jak ktoś mi nie wierzy to niech spojrzy na odsetek samobójstw w Europie. I niech powie w jakim kraju ma mniejsce najwięcej samobójstw. No i jakiej płci ? I dlaczego tak się dzieje ?

    • Lucyfer, tak często w swoich wypowiedziach pojawia się określenie „człowiek słaby”. Czy możesz mi powiedzieć, jakie warunki powinien spełniać człowiek, którego Ty nazwałbyś człowiekiem silnym?

    • @Viola Siła na poziomie witalnym to pewność siebie, zdowie psychiczne i fizyczne, silna stalowa psychika i charakter, pewna niezmłomność czy odwaga, asertywność, zaradność, umiejętności, przedsiębiorczość, spryt oraz zasoby. To podążanie swoimi własnymi ścieżkami. To całkowita niezależność. Bycie niezależnym od nikogo i od niczego.

      Na poziomie duchowym jako wartość-idea odzwierciedla wiedzę oraz tożsamość, którą nikt i nic nie zniszczy. To pewna integralność naszej duszy. To wymasterowanie wszystkich archetypów. To bycie ponad tą grą zwaną matrixem. Ponad tym wszystkim. Siła to w pełni rozwinęta samoświadomość i pełna kontrola nad swoim życiem. Siła to potęgi klucz. Ogólnie to temat rzeka.

      Żeby już nie ciągnąć tematu friendzone w nieskończoność to podsumuję jednym ciekawym utworem :

    • Lucyfer, dzięki za odpowiedź. Nie tylko nie znam nikogo, kto skupiałby w sobie chociaż w połowę tych cech, ale nawet o nikim takim nie słyszałam. Pozdrawiam. 🙂

  3. A ja podsumuję to, co powyżej, i to znajdzie się poniżej tak : ” MIEJ WYJEBANE, A BĘDZIE CI DANE”. I dotyczy to każdej, dokładnie każdej dziedziny życia.

    • Ta filozofia to po prostu akceptacja rzeczy, których nie można zmienić i nie traci się już energii na szarpanie się z czymś, co nie ma sensu. Można tą energię spożytkować inaczej.

      • eva, dokładnie tak. Mieć wyjebane nie oznacza mieć w dupie wszystkich facetów, kobiety, czy ludzi w ogóle. Mieć wyjebane oznacza – nie wypruwać sobie flaków, i nie marnować energii na coś, co z góry skazane jest na niepowodzeni.Lepiej spożytkować energię na coś, co przyniesie pożytek nam, lub komuś innemu, LUB ZWIERZĘTOM. Trzeba wiedzieć kiedy walczyć, i kiedy odpuścić. Bardzo bym chciała, by przed moimi oknami zmaterializował się kompressor i ……… i nie ma go tam. Dużo sensowniej będzie go po prostu kupić, a energię wkładaną w marzenia o materializacji auta , przeznaczyć na przeczytanie fajnej książki. Pragnęłam poznać miłość, bratnią duszę, pragnęłam kochać i być kochaną. Jednocześnie chodziłam na psychoterapię, w celu pozbycia się blokady i otwarcia na uczucia. Tak minęło mi 9 lat. Efekt? Żaden. Walczyłam, walczyłam, i…….odpuściłam. Może spotkam miłość, kiedy będę na nią gotowa. Kto wie, życie pisze scenariusze, jakie się ”fizjologom nie śniły” – jak mawiał Ferdynand Kiepski 😉

        • Katharos,
          pozwolę sobie przedstawić odrobinę odmienna interpretację ” mieć wyjebane”.
          Zauważyłam taką prawidłowość, że jak komuś tak bardzo na czymś zależy, to na przekór nie może tego dosięgnąć. Przykładowo moja kuzynka przez wiele lat nie mogła zajść w ciążę. Przez wiele lat wyprawiała cuda niewidy ze sobą i z mężem i nic. Wreszcie umeczona tymi lekarzami, badaniami, próbami odpuściła wszystko na maxa, zajęła się urządzaniem mieszkania i wtedy właśnie zaszła. Z kolei moja koleżanka po rozwodzie chciała zapomnieć na amen o mężczyznach i rzuciła się w wir pracy od świtu do nocy i miedzy jedną a drugą pracą poznała miłego faceta. A więc warto odpuścić na maxa i żywo zaangażować się w coś zupełnie innego. Po walce nie wystarczy odpuścic, tylko należy zadziałać w innym kierunku. I w ten sposób zatracasz się w pasji robienia czegoś, co Ci sprawia przyjemność i twardo się temu poświecasz nie wracając do przeszłości ani nie wybiegając w przyszłość. Tylko to musi być bardzo szczere i prawdziwe, nie miarkowane;) I jak napisała Eva: Kto wie, co przyniesie los…

  4. Pozostając jednocześnie w starych klimatach i w temacie trudnych relacji damsko – męskich proponuję jeszcze obejrzenie tego klipu. Klasyka polskiego kabaretu. Genialny tekst Jeremiego Przybory w mistrzowskim wykonaniu Ireny Kwiatkowskiej. Możemy tu zaobserwować „friendzone” w stylu retro. ;). Panowie, błagam, nie doszukujcie się tylko w tym podtekstów i złośliwości z mojej strony. 🙂
    Żeby nie zaśmiecać strony, podaję tylko link.

  5. „W naszych czasach brakuje uduchowienia. Można je znaleźć jedynie w muzyce, filmach czy książkach. Chciałbym zachęcić ludzi, by je odkryli. Nie mówię im, kim jest Bóg. Podejrzewam, że religia wszędzie jest już biznesem, choć jej związki z polityką i kapitalizmem najwyraźniej widać w Ameryce. W Europie nadal traktuje się ją z szacunkiem. Nie jestem przeciwnikiem religii, ale nie podoba mi się, kiedy ludzie wykorzystują ją do własnych celów.

    Czasami muzyka, filmy i książki są jedynymi rzeczami, które pozwalają nam odczuć, że ktoś inny doświadcza tego, co my. Zawsze próbowałem dać ludziom do zrozumienia, że jest dobrze, albo i lepiej, jeśli nie scalą się z programem. Użyjcie swej wyobraźni – jeżeli jakiś dziwak z Ohio mógł stać się kimś, dlaczego ktokolwiek inny nie może taki być poprzez siłę woli i kreatywność?” – Marylin Manson

    https://www.youtube.com/watch?v=hdj5sQx4C08

    … zajedvabisty song, melodyjny i rytmiczny, idealny na karnawałowe prywatki 😀 … Ja sam często przy nim się podrywam, do mojego pokracznego tańca,i se tak po swojemu stepuję, twistuję, piruetuję i czuję czaczę 😛

  6. „Przyjaciel / kochanek, ktòry widzi w tobie żywą istotę, istotę w rozkwicie, jak drzewo wyrastające z ziemi lub ficus w domowej doniczce, lub ròża w ogrodzie … kochanek i przyjaciel, którzy patrzą na ciebie jak na autentyczną żywą istotę, ktòra oddycha, widzą w tobie człowieka, ale również delikatną magię … kochanek i przyjaciel, którzy wspierają drzemiące w tobie stworzenie … to są ludzie jakich należy szukać.”

    C.P.Estés

    … Ja osobiście właśnie chciałbym mieć przy swoim boku kiedyś, gdy już przejdę swoje piekło ciemnej nocy duszy, taką przyjaciółkę-kochankę z którą byśmy wspólnie tworzyli magiczne momenty istnienia, w żadnym wypadku żonę, bo wiadomo, że „małżeństwo to kastracja duchowa mężczyzny” – i to jest moje dozgonne credo życiowe 🙂

  7. „Miłość rodzi się w trudnościach (część pierwsza)

    Na początku, gdy poznajemy osobę, która nam się podoba, dochodzi do głosu wiele emocji … biada, jeśli nadamy im imię miłości. UWAGA! Miłości od pierwszego wejrzenia pojawiają się w trakcie burzy i prawie nigdy pod bezchmurnym niebem naszego życia. Uważajmy na tzw. miłości od pierwszego wejrzenia: zazwyczaj, z upływem czasu okazuje się, że tym „pierwszym rzutem oka” niewiele zobaczyliśmy i o wiele lepiej byłoby „rzucić okiem” jeszcze raz. Ileż sztucznych i fałszywych odpowiedzi na infantylne pytanie: „Na co zwracasz uwagę, gdy kogoś poznasz… ” Odpowiedzi są zbyt oczywiste, aby być piękne i prawdziwe: „Patrzę w oczy”, „Zwracam uwagę na ręce… charakter… zalety” … Bądźmy szczerzy. Nie można tak od razu zajrzeć prosto w serce człowieka, więc to, na co zwracamy uwagę na pierwszy rzut oka jest aspektem fizycznym, wyglądem zewnętrznym, ogòlnym zachowaniem. Pierwsze emocje są czysto fizyczną namiętnością, a nie miłością. Pierwsze emocje nie mają duchowego charakteru. Pierwszymi objawami są: pociąg seksualny, przyjemność, uwodzenie, erotyzm, zmysłowość, pożądanie nowości, ciekawość, klasyczne zauroczenie, a następnie zakochanie … Ale ta lawina emocji jest powierzchowna i nie ma nic wspólnego z głębią miłości. Są one pączkiem, ziarnem (nasieniem) miłości, ale jeszcze nie jej kwiatem, tym bardziej jeszcze nie ostatecznym jej owocem. Emocje te są gąsienicami zbliżenia, a nie motylami głębokiego uczucia, rozpoczynającymi swòj lot w kierunku wolności.

    MIŁOŚĆ wzrasta „pod gòrkę”(część druga)
    Miłość rozpoczyna się sporą dawką wybornej czekolady(całowanie, przytulanie, pieszczoty, seks, rozrywka, etc.). Ale miłość prowadzi także do „odstawienia od piersi”, do dystansu, a następnie do indywidualnego wzrostu, niezależności ukochanej osoby, akceptacji jej ograniczeń i wad, a tym samym do wolności. Niestety, większość z nas w pewnym momencie ucieka obwiniając miłość, która „nie istnieje”, podczas gdy w rzeczywistości to prawdziwi kochankowie są rzadkością. Miłość jest wielkim wysiłkiem, żmudnym i prawie jałowym, ponieważ wymaga ofiar, wyrzeczeń, miejsca, zrozumienia, ciszy, pozbycia się jakichkolwiek osobistych interesów, itp. … Przeciwieństwem tej drogi „pod gòrkę” jest droga „z gòrki”- okres ognistych zalotòw, egzaltacji uczuć, gdzie istnieje tylko chęć zrobienia wszystkiego, aby osiągnąć próg miłości … co zazwyczaj dzieje się za pośrednictwem seksu: seks jest progiem miłości, momentem, gdy ciało dotyka duszy. Ale bez duchowości w seksie, tym co się dotyka jest tylko ciało. Dlatego po godzinach i po latach seksu dusza przeżywa depresję, odmowę, upadek i nudę. Oto ta granica, na ktòrej większość z nas tonie, poddaje się, decyduje się na zaniechanie wszelkich starań: winny jest brak wewnętrznej i duchowej dojrzałości czyli brak tego, co najlepsze w miłości. Docieramy do progu miłości, ale niekoniecznie potrafimy go przekroczyć.”

    • „(…)Ale miłość prowadzi także do „odstawienia od piersi”, do dystansu, a następnie do indywidualnego wzrostu, niezależności ukochanej osoby, akceptacji jej ograniczeń i wad, a tym samym do wolności. (…)”
      Parafrazując słowa starej piosenki powiem, że nie ma miłości bez wolności. Wolność to największy dar, jaki człowiek może ofiarować drugiemu człowiekowi.
      Odniosę się od razu do jednego z Twoich poprzednich wpisów.
      „… Ja osobiście właśnie chciałbym mieć przy swoim boku kiedyś, gdy już przejdę swoje piekło ciemnej nocy duszy, taką przyjaciółkę-kochankę z którą byśmy wspólnie tworzyli magiczne momenty istnienia, w żadnym wypadku żonę, bo wiadomo, że „małżeństwo to kastracja duchowa mężczyzny” – i to jest moje dozgonne credo życiowe :)”
      Trzymam za Ciebie kciuki, Sanctus Diavol. 🙂 Dodam jeszcze, że małżeństwo to także kastracja duchowa kobiety, tylko większość żon i nie żon za takie słowa pewnie chętnie by mnie spaliła na stosie. 😉

      • „Dodam jeszcze, że małżeństwo to także kastracja duchowa kobiety, tylko większość żon i nie żon za takie słowa pewnie chętnie by mnie spaliła na stosie. ;)”
        Nie spalę Cię Viola bo z bólem ale muszę uczciwie przyznać Ci rację choć wolałabym nie.

  8. „HORMONALNA BOMBA ATOMOWA
    Kiedy się zakochujemy, obwody mózgowe, które wchodzą do akcji są identyczne z tymi, które są aktywne w przypadku narkomana rozpaczliwie pragnącego zażyć kolejną dawkę narkotyku: niekontrolowane impulsy, zamglone rozumowanie, brak strachu. Dopamina, oksytocyna, testosteron i estrogen wybuchają z wielką mocą, dokładnie tak samo jak zażyta amfetamina, kokaina lub heroina … miłość to swego rodzaju naturalny narkotyk. Na tej zasadzie uzależnienie w miłości, obsesja w przypadku słabych charakteròw, zazdrości i paranoje są silnym motorem niekontrolowanych ludzkich zachowań.

    MIŁOŚĆ I \ LUB ZAKOCHANA PASJA
    Wielka tragedia tkwi w nazywaniu wielką miłością początkowej pasji, która zostaje uwieńczona seksem. Między zakochaniem a kochaniem istnieje wielka różnica: nawet jeśli zakochanie obejmuje miłość w zarodku, nie ma żadnej pewności co do tego, że będzie ona wzrastać i rozwijać się w prawdziwą i dojrzałą miłość. Kiedy człowiek się zakochuje, nie robi tego celowo: zdarza się, jest to przypadek, jest to czysty instynkt chemiczny, hormonalny. Jest to nasza biologiczna natura, ktòra dokonuje swego rozwoju: pasja wyzwala instynkt rozmnażania się poprzez przyjemność seksualną. Aby się kochać potrzebna jest duchowość, dojrzałość (i, niestety, jest ona osiągalna na przestrzeni lat i wielu doświadczeń, więc ośmielam się powiedzieć, że 99% naszych tak zwanych pierwszych miłości nie kończy się przeobrażeniem w prawdziwą miłość; przyćmi je z czasem brak zrozumienia namiętności na poziomie psychologicznym z winy naszych nierozwiązanych urazòw). Aby się zakochać wystarczy po prostu coś poczuć i pozwolić ponieść się emocjom. Aby kochać potrzeba zdobyć się na poświęcenia. Musimy się starać, cierpieć, walczyć z lękami, wiedzieć jak milczeć, jak zachować spokój, jak zachować wiecznie żywą gotowość i oddanie. Miłość nie dzieje się sama, miłość nie może być improwizowana jak namiętność. Miłość nie jest dziwnym zbiegiem okoliczności. Miłość należy budować, ale niewielu jest już artystòw biegłych w sztuce kochania.

    Miłość między POSIADANIEM i BYCIEM POSIADANYM
    Miłość jest siłą brutalną, ale też boską, która to może prowadzić do posiadania drugiej osoby lub do bycia w jej posiadaniu. Ale ponieważ nie można posiąść wolności, dojrzała dusza zauważa, gdy pada ofiarą tej pustki czy diabolicznej tendencji zamaskowanej światłem nazywanym miłością (pustki utożsamianej z biblijnym żebrem Adama: narodziliśmy się z uczuciem pustki, która znajduje odzwierciedlenie w dopełnieniu się drugą osobą, ale ktòra to osoba nie może żyć dla wypełnienia naszych brakòw, ponieważ także przeżywa wewnętrzną pustkę i nie może nas wypełnić nie anulując się dla nas). Kto jest zatem pozbawiony duchowości, jest skazany na posiadanie drugiej osoby jedynie w sferze fizycznej, a stąd biorą się chęć kontroli i absurdalne wymagania co do tego, jak ta druga osoba ma postępować lub nie postępować oraz podporządkowanie się drugiej osobie w imię fałszywej miłości.
    Ludzie dojrzali, a więc uduchowieni, czują, że ta pustka nie jest fizyczna. Ma charakter psychiczny. Odczuwany niedobòr dotyczy tego drugiego, mniej rozwiniętego wymiaru wewnętrznego( drugie JA : kobiece dla mężczyzn i męskie dla kobiet). Ludzie ci nie chcą posiadać i nie chcą być w niczyim posiadaniu. Ich poszukiwania dotyczą wnętrzna i gdy je w tobie odnajdą, wpadają w zachwyt nad twoją duszą, wypełniają serce twoimi cnotami, twoimi myślami, wartościami i uczuciami nie biorąc ich w posiadanie (jak nie można wziąć w rękę wody, tak nie można uchwycić duszy, ale można zanurzyć się w wodzie i ludzkiej duszy swobodnie, nie niszcząc ich esencji).
    Ludzkie, dojrzałe dusze, kochają się wzajemnie w wolności, nie stając się ofiarami uzależnienia, czy poczucia niezbędności, nie odczuwając konieczności (w imię miłości) wypełniania pustki tej drugiej osoby. Pomiędzy posiadaniem (Yang) i byciem posiadanym (Yin) znajduje się równowaga (czyli posiadanie jedynie siebie kochając wolność innych). Jedynie w tym centrum może powstać prawdziwa świadomość miłości.”

  9. Witam TAZŁA. Jesteś skłonna do refleksji nad swoim życiem.A to się ceni. Chylę czoła. Nie wiem czy kogoś krzywdziłaś czy to tylko twój osobisty rachunek sumienia ale nie masz się czego obawiać. Mam pewne poszlaki, że ta tak zwana karma nie istnieje. Widocznie przeszłaś na drugą stronę lustra i dlatego jesteś świadoma tych rzeczy, których popelniłaś.

    Pytasz gdzie poznaję. Wszędzie spotykam różne dziewczyny. W realu i wirtualu. Na siłowni, w pracy, w klubie, w kinie. Na koncercie i na prywatce.

    Spokojnie to nasza wina, że w ogóle jest coś takiego jak friendzone. Nie mam za złe kobietom, że korzystają z niewiedzy i naiwności romantycznych misiów.

    Aha i to nie twoja wina, że masa mężczyzn się w tobie zakochiwała a ty nie odwdzięczałaś siętym samym. Bo widzisz cały w tym ambaras żeby dwoje chciało na raz.

    Pozdrawiam.

    • Witam Lucyfer. Ani refleksje, ani rachunek sumienia tylko rzeczywistość. Nie wiem czy krzywdziłam, czy dawałam to, co mogłam dać. Nie obawiam się, ja to odczuwam. Mam dowody, nie poszlaki, czyli od pewnej chwili doświadczam dokładnie tego samego, co ktoś przeżywał przy mnie. Karma nie karma, zwał jak zwał. Nie jestem ani po jednej ani po drugiej stronie lustra, praktycznie mnie nie ma. Zgadza się, że jestem bardziej świadoma pewnych spraw, w których kiedyś nie umiałam się odnaleźć. Popełniłam wiele błędów, ale wolałabym ich nie popełnić. Gdybym mając te naście lat posiadała tę wiedzę co obecnie to moje całe życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Friendzone działa w obie strony i nie jest niczyją winą. Czasami to bardzo przyjemne, gdy możemy przebywać w towarzystwie osoby, na której nam zależy. Lecz wykorzystywanie drugiej strony jest nie do przyjęcia. Natomiast nie rozumiem na czym polega niewiedza i naiwność romantycznych misiów? Spotykamy różne osoby na różnych etapach życia i nie mamy wiedzy, jak potoczą się nasze relacje, a zazwyczaj obie strony starają sie. Nie to nie moja wola ani wina, kto zakocha się we mnie, a w kim ja ostatecznie się zakochałam, bo budzące się uczucia nie zależą od naszej woli. Wtedy sterowalibyśmy dowolnie swoimi uczuciami i wszystko byłoby takie proste. Ale nie jest, zwłaszcza gdy jednak zdarzy się ambaras. Pozdrawiam.

  10. „Dzięki Sanctus za przypomnienie jakże oczywistej prawdy „tego kwiatu jest pół światu”. Potwierdza to ta zła kobieta. Jak Twój nick jesteś pełen sprzeczności, gdyż strony, które polecasz dla pocieszenia nijak się mają do wiekszości cytatów, które zamieszczasz.”

    Zgadza się, składam się z paradoksów, mam w sobie światło i mrok, łączę je w świadomości, co nie wyklucza we mnie wyższych uczuć do Kobiet, które niegdyś wręcz deifikowałem. Potrafię okazywać wysumblimowane uczucią, i jednocześnie fascynuje mnie bezpruderyjna sexualność i lubieżny erotyzm kobiecy. Ja nie widzę w tym nić haniebnego, kwestia ukierunkowania behawioralnego z dystansem w tych upodobaniach jest wysoce etyczna u mnie. Skoro jest popyt to jest podaż. W czym są gorsze Kobiety na kamerkach erotyznych? 😉

    • Sanctus, nie wiem w czym są gorsze kobiety na kamerkach erotycznych, ponieważ ich nie znam i nie oglądam. Po zadanym pytaniu wnioskuję, że prawdopodobnie niczym od tych, które spotykasz w swoich kręgach towarzyskich. Zapewniam Cie, że jednak istnieje grupa kobiet inna od tych na kamerkach, o której powyżej pisze eva. Szanuję Twoje wybory, gdyż nie dyskutuje się o gustach. Podejrzewam, że te bezpruderyjne panie potrafią bardzo docenić Twoje wyrafinowane gusta oraz wysublimowane uczucia. Nie mnie oceniać, co jest haniebne, a co nie. To co oferują te panie to mimo wszystko obdziera ich z czegoś tak cennego jak intymność, do której powinny mieć dostęp osoby najbliższe i zaufane. W sumie nawet podczas upalów nie biegamy wszyscy po ulicach nago nawet jeśli to takie komfortowe. Takie wystawianie się przynosi ujmę. Czy gdyby Twoja kobieta lub siostra lub córka tak afiszowała swoje wdzięki to byłbyś z nich dumny? To tak, jakbyśmy zachwycali się zachowaniem ekshibicjonisty w bramie pewnej kamienicy. Czy wysoce etyczne jest – nie uczestnicząc w niczym – podziwianie tego pana? Czy jest się czym chwalić i co polecać nawet po ciężkim dniu w pracy czy po nieudanej randce? Piszesz, że niegdyś deifikowałeś kobiety….Chyba tylko tego typu kobiety, skoro zaprzestałeś… Mimo wszystko życzę Ci miłości na wyłączność od Kobiety Czułej, Przyjaciółki Oddanej, Kochanki Żywiołowej, byście „wspólnie tworzyli magiczne momenty istnienia”. Tylko czy taka Ci wystarczy?

      • NADALZŁA, piękna odpowiedź. Jestem pod wrażeniem, ale „deifikowałem”? Co to za język? Nie razi Cię to? Jesteśmy w Polsce i dopóki można, należy używać słów POLSKICH, a deifikować ma mnóstwo POLSKICH synonimów. Bez sensu.

      • „To co oferują te panie to mimo wszystko obdziera ich z czegoś tak cennego jak intymność, do której powinny mieć dostęp osoby najbliższe i zaufane. W sumie nawet podczas upalów nie biegamy wszyscy po ulicach nago nawet jeśli to takie komfortowe. Takie wystawianie się przynosi ujmę. Czy gdyby Twoja kobieta lub siostra lub córka tak afiszowała swoje wdzięki to byłbyś z nich dumny?”

        Jako cyniczni romantyk, z dość lekkodusznym podejściem do sexualności odpowiem klasycznym cytatem: „każdy ma prawo do orgazmu, gdyż orgazm dodaje entuzjazmu” 🙂 Ja mam w sobie diabolicznie lucyferyczne upodobania erotyczne, takie właśnie jak podziwianie Pań oferujących swoje wdzięki w wersji cyber wizualnej. Te Kobiety jeśli robią to świadomie, według swojej woli, to nie widzę nic upokarzającego, przecież to uczta dla męskich oczu nasycić libido sexapilem czy też uwodzeniem, tym bardziej dla samotnego faceta, który ma określony temperament. A czy idąc do ginekologa, który empiryczne dotyka Twoich intymnych miejsc nie czujesz się bardziej odarta z intymności? Ja nie dotykam tych kobiet, tylko fantazjuje i tak realizuje swoje potrzeby, z racji tego że obecnie nie jestem w związku formalnym. Gdybym miał Kobietę, to bym spytał bezpośrednio co o tym myśli, że oglądałem sex kamerki, czy pornosy, wtedy bym poznał Jej zdanie oraz reakcję ( aczkolwiek będąc z kobietą już bym nie potrzebował bodźców oglądania takich Pań ). Póki co czasami sobie daję sobie przyzwolenie na takie rozrywki. Gdyby moja siostra, czy córka skłoniła się do takich exhibicjonistycznych zachowań, to pod warunkiem że jest dorosła, i z pełną świadomością wybiera określone zachowania sexualne, to mi nic do tego, gdyż ciało kobiety należy do niej samej, i nie mnie decydować czy narzucać moralne kagańce woli jego dysponowania. Poza tym poznałem wiele kobiet, które mnie zaskoczyły swoją nieskrępowaną sexualnością, więc te upodobania do kamerek, to jest jakieś następstwo tych doświadczeń. Kobiety są różne, purytańsko cnotliwe i lubieżnie sexualne, i wiedzą po co epatują swoją intymnością w internecie – dla kasy, ale robią to uczciwie, bo wszystko jest oczywiste, nie to co czasami w małżeństwach, tu potrafią być wyrafinowanymi femme fatale. I to jest bardziej naganne moralnie dla mnie.
        No i mam tak w swojej naturze, że gdy jestem zakochany, to nie istnieją inne kobiety poza tą wybraną. A gdy jestem sam to pożądam wszystkich, które mnie fascynują, podobają się czy podniecają, ale raczej robię to z pozycji marzyciela erotomana. 🙂

      • katharos83
        dziękuję
        „deifikowałem” razi mnie 🙂
        ale celowo użyłam dosłownie z wypowiedzi Autora

      • Sanctus,
        rozumiem potrzeby współczesnego romantyka.W sumie nawet Ci zazdroszczę tej obfitości entuzjazmu. Bo mnie rusza jedynie całokształt, choć do drętwych nie należę. A więc korzystaj, ale raczej nie polecaj. Bo to taki „zniekształcony” obraz kobiet. Chociaż cały czas je DEI-fikujesz, to jednak moralnego kagańca nie narzucasz jedynie na „siostrę i córkę”, a „swą Kobietę” skrzętnie pomijasz w tym jakże prestiżowym zawodzie i w tej uczcie dla męskich oczu. Potwierdzam, mamy prawo do orgazmu i do entuzjazmu, ale mamy też prawo do wyboru. Dlatego nie dotyka mnie Pan ginekolog tylko zamawiam wizytę u zaufanej doświadczonej Pani Ginekolog. Mam dużą wyobraźnię, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że gdy wychodzisz ze swoją Ukochaną to Twój podziw i zainteresowanie na widok tak wielu nieskrepowanych, podniecających i fascynujących kobiet znika na pstryknięcie palca. Zakodowane preferencje pozostają preferencjami.

      • NADALZŁA, rozbawiłaś mnie do szelmowskiego uśmieszku tą sugestią:
        „Mam dużą wyobraźnię, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że gdy wychodzisz ze swoją Ukochaną to Twój podziw i zainteresowanie na widok tak wielu nieskrepowanych, podniecających i fascynujących kobiet znika na pstryknięcie palca. Zakodowane preferencje pozostają preferencjami.”
        Ja z kolei mam potężną intuicję, aby czuć w Twoim ocenianiu mnie subiektywny relatywizm projekcji wartościowania mojej osobowości, bardzo uproszczony i tendencyjny. Z powodu moich upodobań i fascynacji sexualnych nie mam żadnego poczucia winy, gdyż nikogo nie krzywdzę, nie oszukuję i nie wykorzystuję. Ba, miewałem w życiu sytuacje, w których nie wykorzystałem Kobiet dla zaspokojenia, mimo że same mnie uwodziły i chciały sexu 😀 ( a jak mawia powiedzenie: „Kobiety są jak sytuacje podbramkowe – niewykorzystane mszczą się” hehe, no i kilka razy to odczułem dobitnie ). Nie znasz mnie i irytujące są te stygmatyzujące moje usposobienie wobec kobiet insynuacje z Twojej strony. We mnie jest Bóg Miłości i Demon Sexu i wiem doskonale jak mają mi służyć. Usiłujesz ze mnie chyba zrobić dziwkarza czy dewianta, ale jeszcze na żadnej dziwce nie byłem, a i nigdy bym nie żądał od Kobiety takich zachowań jakie oglądam w necie na kamerkach ( a widziałem tam nawet pary w związkach:D ), chyba że sama by tego chciała :). Kiedyś miałem koleżanki z neta, które same z siebie mi pokazywały ciekawe rzeczy ( jedna wysłała filmik video jak robi facetowi swojemu loda, inna nagie zdjęcie gołego tyłka wypiętego, jeszcze inne się masturbowały dla mnie; a dziś te Kobiety mają mężów, dzieci, rodziny i nikt nie ucierpiał w żaden sposób ). Nie potrafisz zaakceptować pewnych zjawisk, które Ciebie nie dotyczą, stąd postawa piętnowania.
        Ciekaw jestem, czy sama jesteś w szczęśliwym związku miłosnym z mężczyzną, który jest satysfakcjonujący i daje Cie uczuciowe i duchowe spełnienie.
        Najbardziej żałosna dla mnie była Twoja sugestia: „„swą Kobietę” skrzętnie pomijasz w tym jakże prestiżowym zawodzie i w tej uczcie dla męskich oczu” , trąci mi to już iście religijna represją moralną, i co gorsza pomawianiem bezmyślnym postronnych Kobiet, gdyż te Panie które czasami sobie oglądam nie są pospolitymi dziwkami, a nawet jeśli to mają niezbywalne prawo samodecydowania o swoim ciele.
        Nie mam obecnie „swojej Kobiety”, a jak będę miał to nie Twoja sprawa, kim dla mnie będzie, bo z pewnością będzie mnie stać na szacunek i uwielbienie dla Niej, i ważne abyśmy wspólnie mogli doświadczać spełnienia w związku, nawet perwersyjnym 🙂
        Twój nick ma nacechowanie ewidentnie negatywne, skoro jesteś NADALZŁA, to może zła na facetów, i chcesz zrobić ze mnie kozła ofiarnego swojej frustracji, co mnie nonszalancko śmieszy z każdym kolejnym komentarzem w moją stronę 🙂

      • Sanctus
        1) Przepraszam, że zirytowałam Cię moim komentarzem. Przepraszam.
        2) Żadne zdanie z moich wypowiedzi nie jest oceną Twojej osoby, jeśli tak to je przytocz.
        3) Wręcz przeciwnie – napisałam, że szanuję Twoje wybory i rozumiem potrzeby, korzystaj, ale nie polecaj. Dlaczego? Ponieważ te nie-pospolite dziewczyny z kamerek erotycznych oraz podobne im „koleżanki z neta pokazujące ciekawe rzeczy” zniekształcają obraz pozostałych kobiet i skrzywiają wyobrażenia chłopców, którzy wstają od komputera, idą między ludzi i poszukują epatujących seksem pań, mając umysł przesiąknięty wrażeniami z kamerek. To miałam na myśli pisząc, że zakodowane preferencje pozostają preferencjami. A potem żal i zgrzytanie zębów, że trafia się do friendzone. A te inne kobiety pozostają niezauważone. Bo „uwielbienie tych złych to wzorzec pokoleniowy”. To działa w obie strony.
        „Mężczyźni skrzywdzeni przez kobiety nie zauważają, że fokusują się właśnie na te złe. Bardzo trudno z tego wyjść, jednak te dobre kobiety są wszędzie wokół nas. Kwestia filtru podświadomości.”
        4) Faktycznie nie potrafię zaakceptować pewnych zjawisk i nie planuję zachwycać się ani paniami, ani panami, ani parami na sex kamerkach, ani też wysiłkami koleżanek z neta.
        5) Czy Ty naprawdę nie widzisz, że cały czas piszę o kobietach i nie robię kozła ofiarnego z mężczyzn. Też mnie nie znasz. Na co dzień ich dei-fikuję. Serio. Mój nick – wiadomo – nie jest przypadkowy. Ale nie jestem zła na facetów, tylko na siebie i jak coś się pieprzy, to winy szukam najpierw w sobie.
        6) Nie znajdziesz większego niedowiarka ode mnie, więc nie mieszaj do tego religii, aczkolwiek seks i miłość traktuję niezwykle liturgicznie.
        7) Mój związek nie daje mi ani uczuciowego ani duchowego spełnienia, gdyż cały czas błądzę. Dlatego uważnie obserwuję świat i czasami zagłębiam się w takie tematy jak ten. Piszesz interesująco i mam wiele pytań, uwag i wątpliwości do Twoich wypowiedzi, ale po tej wymianie zdań nie odważę się zapytać.

  11. Skoro już wszyscy na pokładzie 😉 To zapodaję taki art by rozgrzać dyskusję. 😉 xD

    https://kefir2010.files.wordpress.com/2018/02/915c74cd5ac4668a73305f221bab7dcc.png

    „Jeremy Meeks, którego „kariera” w show biznesie jest jednym z największych absurdów ostatnich lat, sławę zdobył dzięki korzystnemu zdjęciu policyjnemu po jego aresztowaniu w 2014 roku. Ojciec trójki dzieci i – do niedawna – szczęśliwy mąż w maju pojechał na festiwal filmowy w Cannes, gdzie przechadzał się po ulicy bez koszulki i w końcu trafił na jacht córki brytyjskiego miliardera, Chloe Green. Aspirujący model dla dziedziczki postanowił zostawić żonę, z którą obecnie walczy o prawa do opieki nad dziećmi. Choć romans zainicjowany na jachcie dla 26-latki zdawał się być tylko chwilowym kaprysem, Meeks i Green dalej są razem. Para w piątek była widziana w okolicy luksusowych butików w Beverly Hills. 33-latek z okazji zakupów w sklepie z ekskluzywną bielizną założył przetarte dżinsy i granatową bluzę. Jego bogata wybranka również zaprezentowała się w wyluzowanej stylizacji, do prostych rurek dobierając skórzaną ramoneskę od Muglera za ponad 10 tysięcy złotych.”

    DALEJ:
    https://www.pudelek.pl/artykul/121882/najprzystojniejszy_wiezien_na_zakupach_z_kochanka/

  12. @TAZŁA
    Tak sobie myślę, że może to „friendzone” jest jednak lepsze, niż powiedzenie komuś prosto w twarz, że nie ma żadnych szans i ma się trzymać z daleka …

    • Viola,
      jeśli jedna strona zorientuje się, że druga żywi do niej głębsze uczucia to w żaden sposób nie wolno tego wykorzystywać. A przyzwoitość nakazuje nie tyle zerwać tę znajomość, co postawić sprawę jasno, że z tej mąki chleba nie będzie. Potem to od zainteresowanych zależy, czy są w stanie utrzymywać tę relację, skoro się lubią. A szansa zawsze istnieje…

      • @TAZŁA
        Uczciwość kazała mi zawsze stawiać sprawę jasno i definitywnie zrywać takie znajomości. Wydawało mi się, że w ten sposób zadam drugiej osobie mniej cierpień. Panie otoczone wianuszkiem adoratorów traktowałam z pewną wyższością. Może dlatego, że znałam takie, które bawiły się uczuciami, albo, jak twierdziły, trzymały kogoś w odwodzie. Teraz widzę, że nie można uogólniać. Twój komentarz mnie poruszył, bo gdzieś w głębi mego serca tkwiło odczucie, że być może nie wszystkich mężczyzn należy w takiej sytuacji traktować jednakowo. Większość panów, których odtrąciłam, szybko znalazło pocieszenie w ramionach innych kobiet, ale tych bardziej wrażliwych mogłam pokaleczyć. Może rzeczywiście czasem lepiej dać komuś czas na oswojenie się z sytuacją.
        Mam teraz mętlik w głowie i muszę to sobie jakoś poukładać.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.