Felietony i artykuły autorskie

CZY MĘŻCZYZNA MA PRAWO DO SŁABOŚCI I PŁACZU?! TRUDNE RELACJE DAMSKO-MĘSKIE

Czego pragną kobiety? Mówi się, że w naszych  czasach kobiety pragną ideału, który nie istnieje. Jest to i prawda i fałsz. Wg mnie jest to przede wszystkim fałsz, bo są miliony kobiet, które chciałyby po prostu ciepłej, bliskiej codzienności, doprawionej szczyptą ekscytujących emocji. W tym artykule chciałbym omówić nie same kobiety, bo one są bardzo różne. Chciałbym opisać pewną niebezpieczną tendencję, jaka pojawia się w nurtach rozwojowych. Czyli w psychologii, coachingu, ezoteryce itp.

Poniżej wkleję jeden z tych tekstów:

Cytat: „Kobieta, jako istota boska, pragnie mężczyzny o duchowych tendencjach, w przeciwnym razie stanie się on przyczyną jej cielesnej pustki, braku spełnienia. Kobieta, jako energia zmysłowa, pragnie mężczyzny pełnego namiętności, ale nie wulgarnego, gdyż stałby się on przyczyną jej wyniszczenia. Kobieta, jako radość życia, chce mężczyzny szczęśliwego i radosnego, ale nie błazna, który niczego nie bierze na poważnie. Mężczyzna musi być nastawiony pozytywnie, aby przeciwdziałać i równoważyć kobiecy negatywizm, który ona posiada i który może nią owładnąć, kiedy najmniej się tego spodziewa – są to zmiany hormonalne, a także życie, które woła w niej zawsze o wyjaśnienie sensu życia.

Mężczyzna musi być silny, ale nie arogancki; ma pomóc jej w trudach życia, z których codzienne życie jest przecież złożone. Bez takiego zabezpieczenia żadna kobieta nie będzie zadowolona ze swojego mężczyzny. Zabezpieczenie to ma być i fizyczne, i materialne, i uczuciowe. Jeśli zabraknie jednego z nich, inne będą konsekwentnie słabnąć. Mężczyzna ma być również towarzyski, powinien posiadać zdolność komunikowania się z kimkolwiek, a szczególnie z nią. Kobieta bez dialogu czuje się pusta.

Kobieta nie chce mężczyzny, który robi z domu hotel, ale takiego, który może również zebrać śmieci z podłogi, który kocha również poprzez współpracę (przynajmniej minimalną) przy utrzymaniu porządku w domu, w którym mieszka. Jest to demonstracja przywiązania i szacunku, rzeczy, które kobieta ceni w najwyższym stopniu. Wreszcie, co najważniejsze, mężczyzna ma darzyć miłością, pożądaniem, szacunkiem, ma ją wypełnić miłością i czułością oraz dać jej do zrozumienia, że ona jest niezbędna w jego życiu. Kobieta, która wie, że jest inspiracją i MUZĄ mężczyzny, odnajdzie swój boski wymiar.” Koniec cytatu.
Źródło:
 https://www.facebook.com/YinYangDuchowoscUniwersalna/

Poszukiwanie ideału jest szkodliwe dla obu partnerów

Dużo w powyższym tekście jest prawdą, ale jest tam też masa toksycznych półprawd. Tekst ten wpisuje się w dość popularną tendencję pojawiającą się na stronach i portalach rozwojowych. Idealny partner to, idealny partner tamto. Uważam ze takie teksty których jest zatrzęsienie są jeszcze bardziej szkodliwe i niebezpieczne niż klasyczny patriarchalizm. Takie teksty są bardzo niebezpieczne bo potem rodzi się w kobietach ogromna frustracja. A sami mężczyźni zaczynają mieć tego dość i domagają się prawa do tego by byli.. ludźmi. Prawa do słabości i do łez.

Takie teksty są szkodliwe dla obu płci, dla wszystkich. Nie tylko powodują one frustrację u kobiet, bo takich mężczyzn nie ma i nigdy nie będzie. Ale także sprawiają że wielu mężczyzn czytając to ma ochotę skulić się i zapaść się pod ziemie. Bo nie są ideałami. O ideale mężczyzny opowiadają tacy autorzy z Facebooka jak „Kobus” i „Oczami Mężczyzny.” Dużo uwagi poświęca temu tematowi tantra i coraz popularniejsza doktryna Hellingera. O roli mężczyzny rozpisywał się też Osho.

Ideał – czy to w psychologii, czy to w ezoteryce, czy to w tantrze, czy to w doktrynie Hellingera, ma jedną ważną cechę – nie istnieje i nigdy istniał nie będzie. Patrząc dużo szerzej na ten temat, to jest to bardzo częsta, życiowa trauma. Gdy nasze wyobrażenie, czyli ideał, spotyka się z mniej lub bardziej twardą rzeczywistością. Ideałów jest dużo. Idealne rodzicielstwo. Idealna praca na etat przez 8 h po studiach. Idealny partner. Idealne mieszkanie. Wszystkie te ideały nie istnieją i zderzając się z rzeczywistością powodują mniejszą lub większą traumę.

Idealny mężczyzna i idealna kobieta nie istnieją

Ciekawym jest pytanie, dlaczego nie akceptujemy życia realnego takim, jakie ono jest? Dlaczego wierzymy w ideały w tak wielu dziedzinach życia, a potem się gorzko rozczarowujemy? Czy system (rodzice, społeczeństwo, nauczyciele, filmy itp) muszą „nęcić” młodych idyllicznym życiem po studiach, po ślubie, po urodzeniu dzieci, by ich nie zniechęcać? Dość niepopularny pogląd w psychologii głosi, że to pesymiści widzą świat bardziej trzeźwym okiem. Dostrzegają więcej zagrożeń, mają większą wiedzę, rozważają więcej możliwości i opcji. Za to optymiści mają na oczach nierzeczywiste różowe okulary, które usypiają ich czujność, ale pozwalają iść przez życie jak taran. Może ma to trochę związki z zagadnieniem ideałów?

Częstą cechą ideału jest to, że zawiera w sobie cechy które albo bardzo trudno pogodzić, albo ich połączenie ze sobą jest niemożliwe, bo w naturze nie występują. Od mężczyzny wymaga się by był zarówno testosteronowym macho jak i wrażliwym empatą. A to są cechy sprzeczne i nie występujące w naturze razem. Często jak jest jedno (empatia) to brakuje drugiego (siła). I na odwrót. Kobiety wywalczyły swoje. Byłą emancypacja, jest feminizm. Od kobiety już nie można wymagać, żądać, rozkazywać. I dobrze! Przecież nikt nie lubi jak się traktuje go jak niewolnika, a kobiety były niewolone i prześladowane przez millenia.

Tylko że do mężczyzn emancypacja jeszcze nie dotarła. Wciąż wymaga się od nich cech patriarchalnych (siła, agresywność, samczość) i tych nowych cech, empatycznych. Więc obecnie wymaga się od mężczyzn podwójnie. Dlatego takie wpisy są bardzo niebezpieczne i destrukcyjne także dla kobiet. Bo tyle naczytała się o tych wspaniałych mężczyznach, a tu okazuje się, że w życiu realnym, w tu i teraz, ich nie ma. I tak źle, i tak niedobrze. I tak i tak niedojrzała kobieta będzie się gniewać, bo mężczyzna nie jest ideałem z książki ale.. człowiekiem.

Czy mężczyźni mają prawo do słabości i mogą płakać?

Wg tego opisu który komentuję, mężczyzna nie ma prawa do słabości. Nie ma prawa mieć wad. Człowiek, który jest pozbawiony prawa do słabości jest jak bydlę prowadzone przez pasterza na rzeź. Nie jest człowiekiem ale.. kim? Maszyną do spełniania oczekiwań? Tyle żądań wobec mężczyzny, i to żądań niemożliwych do spełnienia. I nie masz prawa mieć wad, być chory, czasami się gorzej czuć, czasami płakać. Chcąc odpocząć podczas życiowej wędrówki, dorosły mężczyzna zauważa, że jest to niemożliwe.

Jest to olbrzymim stresem i traumą dla mężczyzn, nawet dla tych silnych i testosteronowych. Zawsze jest ten lęk, że nawet gdy ma się miliard dolarów, to można je stracić. I zawsze jest lęk, że siła i mięśnie mogą zniknąć jak kamfora np z powodu wypadku, urazu, kontuzji, choroby. Albo że ogromna trauma i stres pourazowy uczyni z ekstrawertycznego „króla życia” roślinkę biorącą całe garście tabletek, by wyjść bez lęku na dwór. Ten stres typu: „nie sprostam oczekiwaniom kobiety” połączony ze stresem typu: „a co będzie jak te wszystkie wspaniałe cechy stracę”. Z tego biorą się nałogi, pracoholizm, depresje, zawały, agresja, samobójstwa i tym podobne. Mężczyźni żyją około 10 lat krócej niż kobiety właśnie z tego powodu.

Osoba niedojrzała która poszukuje ideału

Patrząc na zagadnienie nieco ezoterycznie, to ideału szuka człowiek, który wciąż nie dorósł i jest mentalnym dzieckiem zamkniętym w dorosłym ciele. A takich ludzi jest większość na Ziemi, tej Ziemi. Idealizowanie i szukanie ideału to mechanizm dziecięcy, bo dziecko idealizuje rodziców, by potem się rozczarować i rozpocząć bunt nastolatka. Człowiek niedojrzały przenosi masę dziecięcych zachowań w życie dorosłe, w tym w partnerstwo. I znowu wygłoszę tutaj bardzo niepopularne twierdzenie..

Tak wiele doktryn duchowych jest po prostu fałszywa. Lub tak wiele doktryn nie nadąża za dramatycznie zmieniającym się duchem czasów. Dotyczy to nie tylko doktryn politycznych, ideologicznych, religijnych czy ekonomicznych, które są dawno zdezaktualizowane, ale także doktryn ezoterycznych. Potrzebujemy nowych Hellingerów i nowego Osho. Potrzebujemy też męskiej formy duchowości ezoterycznej. Ale takiej kojarzonej nie z Osho czy Mojii, czyli z wegańsko-pacyfistycznym „no cio po cio”. Ale kojarzonej z wzorcem czy archetypem żołnierza, rycerza, który zagryza krwisty i soczysty stek, popijając go szkocką whisky. Bo to nie wyklucza przecież uduchowienia.

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Dzięki temu mogę docierać z demaskacjami i z ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi, wpływając na zwiększanie świadomości. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego. Byt niezależnych mediów jest teraz trudny i od Waszej dobrej woli zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

91 odpowiedzi »

  1. Jarku 🙂 Przyjacielu czy nie prościej zapytać Kobiety czego chce?w zasadzie takie to proste ? ciekawy artykuł, ciekawy moment mojego życia . pi razy drzwi około lat 20 powiadam nie chce basenu meżu dostaje basen , nie chce złota , dostaje złoto , nie chce domu jako budynku , dostaje dom jako budynek(to przenosnia i nie przenośnia) czego nie wypowiadam poprawnie?

    • Nie prościej bo kobieta jedno myśli, drugie robi a trzeci mówi. Trzeba braćpod uwagę też kobiecą podświadomość oraz jej świadomy umysł. Należy też spojrzeć głębiej w archetypy kobiece.

      • TAK LUCYFERZE MASZ RACJE ALE JA NIE JESTEM KAŻDA A MEŻYCZYZNA TRAKTUJE MNIE JAK KAŻDA , CZEKAM AŻ SKOŃCZYSZ MNIE LEPIC WEDŁUD SWEGO WIDZISZ MI SIE ..

      • Myslaca inaczej – to może zapytaj mężczyzny czego on chce i spotkajcie sie w połowie, wtedy może coś z tego będzie.

  2. Eeee, ja nie mam problemu z facetami – wolę kobiety. Kiedyś próbowałam zrozumieć męski świat, ale już tego nie robię. Nie dogadamy się, nie w XXI w. Wg. kobiety facet powinien być taki, ale nie powinien taki to, a taki. A czy w drugą stronę to nie działa? Skąd powiedzenie, że kobieta ma być gdzieś tam taka, w łóżku dziwką, gdzieś indziej jeszcze jakaś ( nie pamiętam, jak to dokładnie ). Co w przypadku, jeśli na którymś polu nie jest taka jak powinna? Faceci też mają wymagania w stosunku do kobiet………

  3. Nie wiem czy zostałem zmoderowany ale ja sie nie kłóciłem. To były raczej wymiany pogladów z Panem Pawłem. Ale do rzeczy. Wiele się mówi o archetypach. Postanowiłem co nie co napisać o archetypach męskich. Jutro postaram się napisać o archetypach kobiecych. Zainspirował mnie do tego wpis SAnctusa o serialu sci fi Altered Carbon. Jest tam dość dobrze pokazane cztery różniace się archetypy kobiece. Ale o tym jutro. A teraz ma początek trochę teorii:

    Robert L. Moore w 1990 napisał książkę pod tytułem „King, Warrior, Magician, Lover: Rediscovering the Archetypes of the Mature Masculine”, jego dzieło bazowało na wcześniejszych dziełach Carla Gustava Junga.
    Moore w swojej idea zawarł myśl iż męskość można podzielić na 4 archetypy/rodzaje:
    -Król (King)
    -Wojownik (Warrior)
    -Czarodziej (Magician)
    -Kochanek (Lover)

    Podzielenie męskości w swoim założeniu upraszcza szukanie problemu w działaniu mężczyzny dla psychologa czy samego mężczyzny.
    Dzieląc nasze role, można jest w łatwy sposób ocenić, zbadać problemy i ich źródło, a następnie wypracować rozwiązanie, które często zmienia sporo w życiu.

    Zacznę od KRÓLA:

    W swoim założeniu Król to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:
    1) Wycentrowanie osobowości – silny król to przede wszystkim spokój i opanowanie, niezależne od okoliczności potrafi on nie być impulsywny, zawsze przemyśli swoje działanie i słowa. Jest to również świadomość, że jest się panem samego siebie i swojego umysłu. To zrozumienie, że bycie reaktywnym w świecie to słabość (frajerów). Jest swoistą opoką w czasach kryzysów. Rozumie doskonale: „Można mnie pokonać, ale to od mnie zależy czy będę przegranym”.
    2) Jest decydujący – po przez nadanie sobie pozycji króla, mężczyzna wyzbywa się wstydu. Osoba z dobrze ukształtowanym królem – nigdy nie spyta „co zrobić, żeby się komuś przypodobać”. Jest królem, nie sprzedaje się, nie interesuje go bycie gwiazdą, jest przecież królem, więc po co miałby uzyskiwać uznanie innych, skoro ma uznanie najważniejszej osoby na świecie – siebie samego. Dzięki tej świadomości, król ma odwagę decydować – o sobie, najbliższych i dalszych. Bycie decyzyjnym to kwestia czasu jeśli potrafimy zachowywać świadomość w czasach kryzysu – to domena liderów, którą oczywiście można się nauczyć.
    3) Żyje wraz z innymi – król, nie może być królem bez swojego ludu (w przypadku tyrana mowa o poddanych). Jednak sporo wciąż archetypów króli w dziejach kinematografii czy książek, którzy byli źli, podstępni i słaby – a swoich poddanych traktowali jak gatunek niższy. Cóż, dobrze wykształcony król to osoba, która rozumie ekosystem działania społeczeństwa, dba o swoich poddanych w sposób szczodry, sprawiedliwy oraz pełen miłości. Rozumie chociażby w rodzinie, że doceniona żona będzie lepiej zarządzać domem niż taka, której się nie poświęca uwagi – a potomstwo lepiej będzie się rozwijać, przy jego wsparciu (finansowym ale również emocjonalnym czy służąc swoim doświadczeniem).
    4) Wydaje polecenia – Król to osoba decyzyjna, ale ma również świadomość, że musi wydawać polecenia – sobie jak oraz po zdobyciu odpowiedniej pozycji – innym. Wie, że jeśli działalność ma się rozwijać, potrzeba osoby z odpowiednią wizją, która ma niezłomną wolę. Wie, że ludzie uwielbiają ludzi zdecydowanych, inteligentnych, posiadających swój cel – bo mogą pracować pod jego przewodnictwem. Ale mądry król to lider, nie tyran. Wydanie poleceń nie może być puste, jeśli nie ma się odpowiednich zasobów czy pozycji. Nikt nie będzie miał szacunku do osoby, która sobie na to nie zasłużyła np. zawód syn.
    5) Inspiruje, wspiera i błogosławi innych – wie dobrze, że im silniejsze posiada otoczenie, tym sam jest silniejszy. Zawsze inwestuje w najbliższych, wspiera ich dobrym słowem, pomysłem. Podsyca ich kreatywność oraz odwagę. Nie boi się pomagać innym w myśl, że zostanie zdetronizowany. Wierzy w dobroć ludzi, rozumie zależność karmy. Błogosławienie to coś szczególnego dla króla, bo daje on coś w rodzaju dobrego nastroju dla osoby z jego otoczenia. Błogosławienie to nie jest samo słowo, które tak używają kapłani (którzy często też są swoistymi królami w pewnych miejscach), błogosławieństwo to nasycenie emocjonalne drugiej osoby po przez kontakt z nią. To zarażenie jej entuzjazmem w celu, który ona chce.
    6) Obmyśla swoje dziedzictwo – król wie, że umrze, że świat będzie się dalej kręcił po jego śmierci, ale chce odcisnąć piętno na tym świecie – pomniki, nadanie imienia danemu obiektu jak najbardziej w cenie. Ale czasem to po prostu wychowanie odpowiednio podopiecznych – np. trener swoich zawodników, najsławniejszy: Cus D’Amato, który wytrenował m.in Mike Tysona (wojownika).

    Cienie archetypu:
    -Za dużo -> Tyran – W przypadku nieograniczonej lub za dużej władzy, która zostaje przyznana dla danej jednostki Tyran sprawia, że jest on już Panem i Władcą tego co go otacza. Błękitna krew czy arystokracja to jedno z określeń na takich ludzi. Człowiek z za dużą ilością archetypu króla w swojej osobowości zapomina, że mimo niezależności i wycentrowania, jest częścią czegoś większego od siebie. Jest on żądny władzy głównie po to, aby niszczyć i pokonywać to czego nie trzeba, głównie dla pokazania swojej władzy dla innych. Gardzi słabością. Nie potrafi się zrelaksować oraz nie przyjmuje krytyki w żaden sposób.
    -Za mało -> Słabeusz – W przypadku, kiedy mężczyzna wyprze u siebie część króla, stanie się on słabeuszem, popychadłem. Bez własnego kompasu będzie dążyć do wartości narzuconych przez innych – moda, selfie w modnym miejscu. Nie będzie potrafił nigdy być asertywnym, agresywnym czy stanowczym. Tutaj często trafia wielu mężczyzn, którzy stali się pantoflami w związku.

      • Wiesz co Katharos83. Owszem miałem pecha i to nie raz ale byłbym potwornym egoistką gdybym patrzył tylko przez pryzmat swoich doświadczeń. Dużo obserwuje ludzi oraz ich relacje. Po prostu wyciągam wnioski. Być może się mylę. Chciałbym się mylic.

        Kurde szkoda, że nie coś te moje wpisy o archetypach nie mogą przejść.

  4. W swoim założeniu Wojownik to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:
    1) Bycie agresywnym – Lecz nie w taki sposób jak to robią dresy na osiedlu, ale bycie agresywnym w sposób włożenia wszelkiego wysiłku, aby uzyskać to czego się chce. Bycie energicznym oraz pełnym inicjatywy. Wojownik rozumie rolę agresji w życiu codziennym, wie że jeśli nie będzie się rozwijał, nie będzie się zmagał z problemami to nie będzie już niedźwiedziem, postrachem tundry ale stanie się ursusem-omega czyli misiaczkiem.
    2) Ma swój cel – Walczy o niego każdego dnia, jego życie nie jest skierowane ku szczęściu, przyjemności i komforcie. Ma w swoim sercu wyryty cel większy niż jego życie i podporządkowuje swój czas oraz swoje działania pod tym kątem. Nie mając celu stanie się leniwy i słaby, jego umysł nie będzie szczęśliwy bez celu, bo natura wyposażyła go w cechy drapieżnika. A drapieżnik musi mieć cel.
    3) Bycie w tu i teraz – Wojownik skupia się na teraźniejszości, jest świadom, że nie mamy wpływu na przeszłość bo już wydarzyła, nie mamy wpływu również na teraźniejszość bo za szybko się ona dzieje, wie że jedyne na co ma człowiek wpływ tp przyszłość – ta bliska, jak i ta dalsza. Swoje cele osiąga szybciej dzięki pustemu umysłowi i pełnemu skupienia się na działaniu w tu i teraz. W taki sposób jest on najbardziej efektywny. Jest to umiejętność pochłonięcia się w 100% na wykonywanej czynności.
    4) Jest zdolny do adaptacji – Niezależnie od sytuacji, nie będzie on płakał, że jego nowe auto miało właśnie wypadek i nie ma wykupionego AC. Jeśli nie ma niczego zastępczego to będzie jeździł chociażby komunikacją miejską, ale nie będzie się użalał i bronił się swoim wspomnieniami oraz przywiązaniem się do rzeczy materialnych. Będzie wiedział, że takie myślenie go ogranicza. Bez problemu odrzuci on rzeczy i osoby w swoim życiu, które nic nie wnoszą do jego życia, albo co gorsza – mu przeszkadzają. Wśród wojowników nie znajdziesz narkomanów i palaczy czy alkoholików – oni wiedzą, że takie używki robią z nich słabeuszy. Wojownik chce być silny, wykorzystuje do tego swoją zdolność do adaptacji. Niezależnie gdzie los wyrzuci wojownika, on sobie poradzi.
    5) Bycie minimalistą – „Spartańskie warunki” to tutaj dosyć adekwatne stwierdzenie, które powinno być użyte. Ale minimalizm w roli wojownika to ograniczenie się do rzeczy niezbędnych i najważniejszych. Wojownik nie kupi niepotrzebnej pierdoły, nie ma czasu na zajmowanie się rzeczami nieważnymi. Nie ogląda całymi dniami TV, seriali, nie trzyma w szafie za wielu zbędnych ubrań, a jego szafki w mieszkaniu nie są pełne jakiś badziewi. Jeśli komórka to do dzwonienia, jak strój na siłownie to wygodny i trwały, a nie najmodniejszy, samochód wystarczający do czego ma służyć. Branie kredytów konsumpcyjnych to strzał w kolano dla filozofii wojownika. Ograniczenie życia to rzeczy i osób najważniejszy to minimalizm godny wojownika.
    6) Konsekwencja – Raz podjęta decyzja przez wojownika to wyznacznik tego czemu się podda niezależnie od wszystkiego. Choćby świat stał przeciwko niemu, jeśli on widzi sens w tym co robi – opinia świata będzie dla niego nic nie warta. Dla wojownika najważniejsze jest to, co ma w sercu. Wie, że będzie upadać, że będzie raz gorzej, raz lepiej – ale będzie konsekwentny w tym co sobie postanowi. Bo to wyznacza jego wartość oraz pewność siebie.
    7) Wykształcony – Wojownik jest mistrzem w swoim fachu, bo prawdziwy wojownik dąży do bycia wybitnym. Nie mam na myśli tego, że każdy ma robić teraz doktorat. Wojownik czyta, dokształca się, chodzi na kursy. Wiecznie się rozwija. Motto wojownika to „ciągle naprzód”. Jeśli wojownik nie dąży do przodu, starzeje się szybciej niż czas mija. Wojownik zaspokaja swoją ciekawość oraz potrzebę odwagi.
    8) Dyscyplina – Trzymanie dyscypliny w stosunku do samego siebie i swoich zasad to najważniejszy zasób lojalności. Jeśli wojownik mówi, że nikomu czegoś nie powie, to nikomu tego nie powie. Bo nie chodzi o uczciwość, względem drugiej osoby, a uczciwość względem samego siebie – najważniejszy kapitał jaki posiada wojownik. Dyscyplina to najwyższa forma szacunku do samego siebie.
    9) Bez emocji – Aby wojownik mógł osiągać to co chce, nie może być podatny na swoje uczucia. Wie, że uczucia to tylko informacje od ciała, umysłu i świata. Ale on ma swoje cele i zasady, które są odporne na wszelkie wahania emocji. Emocje z założenia nie są stałe, a w pracy wojownika tylko przeszkadzają. Nie ma miejsca na słowa „nie mam motywacji”. Wojownik, jeśli ma niesprzyjające okoliczności to je ignoruje i tworzy swoje, przyjazne dla jego celów
    10) Ewolucjonista – Wojownik wie, że aby się rozwijać, musi pozwolić rzeczom bezużytecznym upaść. Wie że w dalszej perspektywie lepiej pożegnać kogoś i później udawać, że się go nie zna niż aby taka osoba mąciła nam w życiu. Wojownik otacza się tylko rzeczami oraz osobami, które są dobre dla niego i tylko takie rzeczy i kontakty praktykuje. Szanuje swój czas i nie boi się samotności. Wie, że musi zrobić miejsce na nowe, lepsze rzeczy.

    Cienie archetypu:
    -Za dużo -> Sadysta – w przypadku gdy samodyscyplina i agresja bez zasad moralnych sprawia, że powstaje mężczyzna bez skrupułów, który potrafi nakierować swoją agresję w za dużych dawkach na otoczenie, innych oraz swoje cele. Pozbawiając się w tym miejsca na inne archetypy, szczególnie swój przeciwstawny – kochanka. Każdy pracoholik to sadysta.
    -Za mało -> Masochista – w przypadku, gdy mężczyzna nie zaakceptuje swojej agresji, testosteronu oraz wszystkich rzeczy, świadczącym o nim jak o drapieżniku – mimowolnie nakieruje swoją agresję, swoją energię na szkodzenie samemu sobie. Każdy mężczyzna, który ma syndrom ofiary, wyparł swój archetyp wojownika.

  5. Lucyfer, może czasem powinieneś być egoistą, hm? Dziewczyny, z którymi już nie Jesteś nie miały z tym problemu…………

    • Oj bycie egoistą mi nie wychodzi. Nigdy nie wychodziło. To bardzo złożony temat. No cóż słabego i wrażliwego nikt nie szanuje. Ludzie ubierają maski tylko po to aby zachować pozory kultury i szacunku. Tak naprawdę podświadomie słabym, wrażliwym i empatycznym gardzą. Raz okażesz słabość to zawsze będzie Ci to wypominane.

      • I cóż mogę rzec? Jeśli naprawdę Jesteś taki delikatny, to, no nie wiem,hm, lubię takich facetów. Masz rację, że nie jest dobrze okazywać słabość, więc w pewnych okolicznościach trzeba być twardym, nawet wbrew sobie i nawet, jeśli dużo to kosztuje.

      • Katharos83 czy jestem delikatny ? Nie mnie to oceniać. Dla jednego będę a drugiego już nie. Ilu ludzi tyle opinii. Coś tam kiedyś pisałaś, zę nie chcesz mieć dzieci. Już wtedy mnie zaintrygowałaś. Nie wiele kobiet ma odwagę sie do tego przyznać. Tak szczerze. Dlatego masz u mnie dużego plusa.Ja lubie kobiety o wysokim poziomie świadomości. A ty taki masz. Ja również lubię delikatne kobiety, takie wrażliwe. A coś w ostatnich czasach coraz mniej takich kobiet.

        • Lucyfer, z tą wrażliwością to sam wiesz, jak jest. No nie jest różowo. Jeśli o mnie chodzi, to jestem nie tyle wrażliwa, co nadwrażliwa, a to już problem. Jednak u faceta wrażliwość jest NIEWĄTPLIWĄ ZALETĄ. Tak myślę 😉

      • No nie wiem. Przez swoją wrażliwość miałem masę problemów i kłód rzucanych pod nogi. A skąd się bierze twoja nadwrażliwość ? Przynajmniej jesteś człowiekiem a nie wypranym z uczuć robotem.

      • Lucyfer, chciałabym być robotem, ale skoro nie jestem ( i nie będę), to niech zostanie jak jest. Czas polubić siebie w takiej wersji. Poza tym, nie jest tak źle, można z tym żyć.

      • Cześć Roni7 🙂 widzę, że ukrywasz się pod innym nickiem tutaj. Jak zwykle udajesz potulnego baranka, który tylko dostaje po dupie od kobiet, a sam jest święty. Uważajcie dziewczyny na niego!

  6. słaboś

    JEST SŁOWEM DWUZNACZNYM NIE POJMUJESZ TEGO JAK SŁOWO KOCHAM CIE

    KIEDY POWIADAM KOCHAM CIE TAK JEST KOCHAM CIE CZYLI AKCEPTUJE TWOJĄ OSOBE JAKA JEST

    tWÓJ ODBIÓR JEST TWOIM ODBIOREM (DAMSKO-MĘSKI) ALBO JAK KTOŚ MÓGŁBY POKOCHAĆ ,MNIE ALBO INNA MYŚL A JA BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO MÓWIĘ KOCHAM , ZAPYTASZ A CO ? ZA NIC , ZA TO ŻE JESTŚ CZY MUSI BYC COS ZA CO CIĘ POKOCHAM ?

  7. W swoim założeniu Czarodziej to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:
    bla bla bla bla

  8. Jarku cholera czasem trza sie posmiać moja ukochana piosenka ,zawsze się śmieje, tak prawdziwa a co jest bardziej śmiesznie od prawdy ?

  9. Nadal nie wiem skąd niby się mamy znać i kim jesteś. Bierzesz mnie za kogoś innego. Nikomu znajomemu nie podawałem nicka więc to pewnie jakaś pomyłka.

      • Yyyy nawet nie wiem kto to jest. Tak się składa, że mam inne imię.A moje nazwisko widnieje w meilu, który zapodałem podczas „logowania” się na tym blogu. Wystarczy, że człowiek sie trochę otworzy i już jest zlot jakiś trolli co mi zarzuca multikonta. Nie jestem ani żaden Roni7 ani Piotr. Nick Lucyfer jest tak popularny w internecie, że każdy może go używać. Nie życzę sobie takich zarzutów.
        I nie uważam się za świętego mimo, że kobiety źle odbierają moje wpisy.

  10. Wróciłam, choć się zarzekałam, że tego nie zrobię. Zmieniłam zdanie. Tym samym jeszcze silniej wpisuję się w stereotyp kobiety. 😉 Mam nadzieję, że nie zostałam zbanowana, bo byłam grzeczna i to by była rażąca niesprawiedliwość. 🙁
    Każdy człowiek, niezależnie od płci, ma prawo do okazywania uczuć. Tłumiąc je zaprzecza swemu człowieczeństwu. Robi to chyba z lęku przed osądem ze strony innych. Ale czy musi? Mój tata był człowiekiem o wielkiej wrażliwości. Płakał oglądając filmy czy czytając książki. Nie interesowało go, co inni o tym pomyślą lub powiedzą. I nigdy ani mnie, ani mojej mamie nie przyszło do głowy, żeby uznać to za przejaw słabości. Nigdy też nie zauważyłam, żeby ktoś z naszego otoczenia okazał mu z tego powodu brak szacunku. W moim odczuciu był silnym, odważnym, mądrym i pewnym swojej wartości, a co najważniejsze, dobrym i szlachetnym człowiekiem. Inni też tak twierdzili. Jestem z niego dumna i uważam się za prawdziwą szczęściarę. Co prawda odziedziczyłam po nim nadwrażliwość, ale przeszkadzało mi to tylko w okresie dorastania. Jako osoba dorosła (choć naprawdę to, że powtórzę za klasykiem, dziecko w kwiecie lat ;)) uważam ją za swój atut.

  11. „CZEGO MĘŻCZYZNA SZUKA W KOBIECIE

    Potrzeby mężczyzny są mniej skomplikowane niż potrzeby kobiety, ale muszą być przeżywane w sposób absolutny. Mężczyznę pociąga świat zewnętrzny; ale w zewnętrznym świecie udaje siłę, podczas gdy w rzeczywistości jest on zawsze zagubionym dzieckiem poszukującym ogniska domowego, gościnnego miejsca, ciszy i spokoju. Jedynie kobieta, która wie jak stworzyć dom rodzinny, może go zaspokoić. Mężczyzna kocha w kobiecie prostotę, kocha kobietę, ktòra potrafi siebie docenić, ktòra wie, że opròcz ciała ma ròwnież duszę. Inteligentna? Tak, ale opròcz dyplomòw szuka w niej mądrości serca, ktòra sprawiłaby, że on poczuje się ważny (tak, mężczyznę rozpiera duma). Mężczyzna kocha kobietę zròwnoważoną, cichą i spokojną. Wystarcza mu świat do prowadzenia wojny. Wojny prowadzone w domu koniec końcem woli przegrać. Dlatego odchodzi. Mężczyzna pozostaje zawsze duszą, ktòrą należy karmić na trzech poziomach:
    – pokarm fizyczny, bo choć potrafi wyżywić się samodzielnie, lubi być rozpieszczany przez kobietę w kuchni;
    – pokarm namiętności…mężczyzna kocha kobietę zmysłową, delikatną, dbającą o niego, wykazującą się urodą bez przesadnej próżności, kobietę, która nie wstydzi się eksplorować seks bez strachu i bez barier (kobiety, nigdy nie zapominajcie, że mężczyzna w seksie odnajduje jedyną rzecz, która pozwala mu odzyskać poczucie własnej integralności; seks jest dla niego powrotem do macicy i jest to jedyne medium, którym dysponuje kobieta, potrzebnym mu do odbycia podróży przez pomost energii i wprowadzenia go w ponadczasowy wszechświat; seks nie oznacza spełnienia wyłącznie cielesnego, ale ròwnież spełnienie duchowe);
    – pokarm duszy: mężczyzna pragnie kobiety – wspòlnika, przyjaciela, ponieważ mężczyzna wie jak często popełnia błędy i jeśli znajdzie kobietę, która nie potrafi mu wybaczyć, jest to dla niego koniec.”

    • Sanctus Diavol, ten wpis to walentynkowy żart, czy wierzysz w to, co napisałeś? To jest Twój światopogląd? Rozumiem, że utożsamiasz się z tym, co powyżej? Jeśli tak, to życzę powodzenia. I obudź się, heh……..

    • Nie Sanctus Diavol, nie o ten. O wszystkie fragmenty! I zdziwiłbyś się, bo jestem delikatna, dziewczęca itd……, ale kiedy czytam takie rzeczy, to budzi się we mnie socjopata.

      • Bla, bla, bla, bla. Nie napisałam, że wolę kobiety do łóżka, Sanctus. Zwodzi Cię – Twoja samczość i fantazja Cię ponosi…….

      • Sanctus Diavol, nie, nie oglądałam, ale kojarzę postać małej Mi. Przyznam Ci rację, moje osobiste doświadczenia spowodowały afekt labilny, nie tylko w stosunku do facetów. Ty, będąc mizantropem, masz stabilne uczucia, głównie nienawiści……..włączając siebie samego.

      • katharos83, Ja siebie uwielbiam gdyż widzę w sobie piekielnie inteligentnego, niezależnego indywidualistę, jestem dumny ze siebie i nie potrzebuję dowartosciowania zewnętrznego … a nienawistnikiem jestem, bowiem nienawidzę wielu zjawisk patologiczny w ludziach jak kłamstwo, oszustwo, hipokryzja i pogardzam tymi cechami i ludźmi, którzy z premedytacją ich używają nie tylko wobec mnie ale ogólnie w życiu społecznym … świadoma nienawiść jest moralnie dla mnie wyższa od złudnej iluzji miłości, którą ludzie siebie nawzajem karmią tkwiąc w kajdanach związków z reguły powodowanych społecznymi uwarunkowaniami … niegdyś potrafiłem kochać Kobiety totalnie, ale byłem wykorzystywany z powodu bezinteresownej szlachetności takiej duchowej miłości i rozpoznałem wzorce tych gier, opartych na iluzjach uczuć nieświadomych siebie ludzi … dzisiaj stawiam wyżej od miłości życie w PRAWDZIE, co nie pozbawia mnie wrodzonej nadwrażliwości i empatii, bo mizantropia nie pozbawia mnie wyższych uczuć, które okazuje dzisiaj z dystansem, jeśli rozpoznam w kimś potencjał godności okazania tychże z mojej strony … także daruj sobie tą domorosłą psychologiczną analizę mnie, gdyż jest chybiona na przestrzał 😉

        • Och, Sanctus, to Jesteś egocentrykiem i megalomanem. Coś Ci się pomyliło, inteligentny samcze. Co do uczuć wobec płci przeciwnej, to chyba jedziemy na tym samym wózku, nie sądzisz?

      • „Och, Sanctus, to Jesteś egocentrykiem i megalomanem. ”
        A dziękuje za te wspaniałomyślne komplementy 🙂 , mnie zawsze kobiety wysoce ceniły, bo umiałem z nimi piękne więzi tworzyć, zwierzały mi się, czule kokietowały i uwodziły, nawet same do sexu mnie zachęcały, ale Ja wiele lat temu miałem bardzo romantycznie uczuciowe (pisałem im wiersze nawet ) i wrażliwe podejście do płci pięknej, i to mnie zgubiło.
        Na wózku to nie jeżdżę, bo jeszcze taki stary nie jestem 😛 Ale za to uwielbiam zapierdalać na rowerku, od dziecka to mam, bo nawet sam się nauczyłem nim jeździć 😉
        Egocentryzm to wręcz cnota niezależności charakteru, bo jak sama nazwa wskazuje, człowiek skupia się na tym żeby jemu samemu było dobrze, i nie wpierdala się w cudze życie jak pasożyt albo vampir energetyczny. A megalomaniakiem to jednak nie jestem, bo nigdy nie byłem samcem alfa, tylko raczej OMEGA, ale jak mawia klasyk – ostatni będą pierwszymi 😉

        • Sanctus Diavol,obniżasz, w zastraszającym tempie, poziom dialogu, dezawuując cudze poglądy, jednocześnie uwznioślając własne podpierane wulgaryzmem. Taaak, tym optymistycznym akcentem podkreśliłeś swoją słabość. Jeżeli Jesteś ponadprzeciętnie inteligentny, nie musisz o tym pisać – to da się zauważyć; jeżeli w ten sposób nadajesz rangę własnemu intelektowi, cóż……….

      • katharos83, tak zdemaskowałaś mnie, bo mam słabość … do Ciebie :D, z racji pokoleniowego łącznika, tj. wspólnego mianownika rocznikowego 😉 … myślisz, że wrażliwe kobiety nie używają wulgaryzmów, tylko są takimi wypacykowanymi pedantkami językowymi, że na byle przekleństwo im się uszy w rulonik zwijają? … to byś się zdziwiła, jaką łaciną podwórkową niektóre przewrażliwione damy potrafią obracać językiem werbalnym 😛
        … już nie bądź taka chimeryczna Mała Mi 😉
        p.s.
        … są inteligentniejsi, bystrzejsi i zarazem wulgarniejsi ode mnie, którzy mówią PRAWDĘ taka jak jest, i tacy geniusze też mnie inspirują 😉 polecam się zapoznać

        https://www.youtube.com/watch?v=2S0GL_aYUf0

        p.s.2
        … ja wiem, że Twoje poglądy na mnie są wyrazem otwartej acz dyskretnie afirmowanej mizoandrii, ale to mnie nie zraża, gdyż lubię się podroczyć i coś popisać z Tobą Mała Miśko 😛

        • Sanctus, to nie mizoandria. Gdyby tak było, w ogóle nie rozmawiałabym z Tobą ,a już na pewno nie w taki sposób – bluzgałabym, najpewniej, na lewo i prawo, heh. To zawód. Uczucie zawodu. Zawiódł mnie mój ojciec, który jest zimny i nieczuły. Dziś odnoszę wrażenie, że każdy facet jest taki, jak on. Panicznie boję się, hm, sam najlepiej wiesz czego.

        • Teraz zauważyłam – Mała Miśka – podoba mi się ;-). Fajnie, że doszliśmy do jakiegoś porozumienia.

      • katharos83, Ja nie wiem czego się boisz, ale robienie z siebie ofiary, to Ci w niczym nie pomoże … Ja urodziłem się w strasznie chujowej rodzinie, dysfunkcyjnej i patologicznej w nieco inny niż powszechnie sposób. Gdy miałem 8 lat umarł mi ojciec, który jako jedyny o mnie dbał, a wykończyła poniekąd go moja rodzicielka, chociaż umarł na raka, ale wiem, że pod koniec życia jej nienawidził. Ta istota która mnie urodziła nie powinna mieć dzieci, gdyż jest zacofana ze wsi. Jak byłem mały to mi nożem ucięła kawałek palca, bo chciała paznokcie mi przyciąć. Przyczyniła się do zrujnowania mi psychiki aż w efekcie chciałem się zabić, a jej to nawet nie ruszyło, bo sama jest psychicznie chora od dawna. Gdy dorastałem jako nastolatek, to mówiłem jej po pijaku: żebyś kurwo zdechła! … Także ja nie miałem żadnych wzorców pozytywnych do nawiązywania relacji z kobietami, a mimo to moja wrażliwość potrafiła mnie ukierunkować na tworzenie więzi, chociaż one też były podszyte tęsknotą za kobiecą miłością, której w domu nie dostałem nigdy. Nigdy w życiu od rodzicielki ( bo matki jej nie nazywam ) nie usłyszałem słów: „Kocham Cie synu”, absolutnie nigdy! I po latach wiem, że już nigdy nie chcę. Ty też nie oczekuj od ojca miłości, skoro do tej pory jej nie miał.

        • Sanctus, to przykre……Niestety, takie traumy zostają w naszej psychice już na zawsze i, kształtują naszą osobowość. Chcesz być w bliskiej relacji z kobietą, jednocześnie tego nie chcąc. Tego nie da się pogodzić. Bardzo mi przykro, że miałeś takie dzieciństwo. Gdybym mogła, to…….pogłaskałabym Cie po włosach, taki gest jest bardzo kojący i daje niezwykle przyjemne uczucie.

      • „Ja wycofuję się z tego obłędu damsko-męskiego i będę obserwował upadek społeczeństwa z boku.”

        Lucyfer, we mnie coś pękło, jak jakieś 5 lat temu pewna niewiasta, która deklarowała się z wielkimi uczuciami,kusiła nieskrępowaną sexualnością ( wysyłała mi wyuzdane sexualnie swoje nagie foty ), że chciałaby mieć dziecko ze mną, oznajmiła mi w smsie, że dała dupy ( dosłownie ruchała się analnie ) kumplowi na koncercie 😀 Co prawda nie byłem z nią w formalnym związku ( na szczęscie ) ale bardzo się zaangażowałem.
        No i się skonczyło moje tkliwe romantico love story. Ale to nie uczyniło mnie mizoginem. Nadal szanuję, uwielbiam i cenię kobiety, głównie te na kamerkach erotycznych :D, bo jakoś na razie od kilku lat do żadnej interpersonalnie się nie zbliżam.
        Lucyfer, jakbym miał takiego brata jak Ty to bym był dumny wybitnie. Niestety mam dwóch niedojebanych pobratymców,do ktorych się nie przyznaję ale takie już moje fatalne przeznaczenie było.

      • Sanctus ale ja też,uwielbiam towarzystwo kobiet. Po prostu pewna skorupa wewnątrz duszy pękła i już nic nie będzie tak jak dawniej. Taka jest cena ścieżki samodoskonalenia.

        Masz szczęście, że nie dałeś się wrobić w dziecko i ślub. Trzeba być czujnym. Byłeś za bardzo romantyczny i wrażliwy i tak to się skończyło.

        A dziękuję ale pamietaj to nie geny czy więzy krwi definiują nas jako braci ale IDEA. To idea łączy i wzmacnia ludzi. Są ludzie i parapety. Także w rodzinach. Można powiedzieć, że jesteśmy takimi braćmi.

        Zaczynam mieć na to wszystko wyjebane. I tak nie jest to mój dom ani moja planeta. W ogóle nie powinienem się urodzić.

      • Sanctus Diavol, muszę wwalić się między bułkę i musztardę, żeby powiedzieć, że od początku postrzegam Cię jako omegę. Moim zdaniem omegi mają ogromny potencjał i ze swoja inteligencją mogą osiągnąć tyle, co alfy. Albo i więcej. Masz tu ode mnie kotka zza płotka. 😉
        >^..^<

      • „I tak nie jest to mój dom ani moja planeta. W ogóle nie powinienem się urodzić.”
        Lucyfer, mam tak samo jak Ty bracie. Dlatego zaplanowałem swoje odejście w dniu 44 urodzin, chociaż nie wiem czy nie wcześniej, jak mnie ewentualnie jakiś rak zacznie wpierdalać od środka ( mojego ojca w wieku 39 lat raczysko pożarło ), to nie będę konał w męczarniach tylko popełnię honorowe sepuku. Masz rację, to nie jest planeta dla wrażliwych uczuciowców z wyższą świadomością duchową, którą tłamsi przyziemna grawitacja instynktów homo sapiens.

      • Tak Sanctus czuje się tutaj kurewsko obco i samotnie. Zawsze mocno przywiazywałem się do ludzi. Nie stety miałem tylko przez to problemy. Teraz już nie widzę sensu. Chcę dokonać TRANSCENDENCJI.

        Ta planeta to żerowisko dal psychopatów, socjopatów i narcyzów. Liczy się tylko siła. Ludzie wrażliwi, uczciwi, dobroduszni oraz czymś się wyróżniajacy są kopai po dupach i wyzyskiwani. To nie jest planeta dla uczuciowców. W tym ekstrawertycznym zachodnim wzorcu, który opanował nasze nieszczęśliwe społeczeństwo gloryfikuje i wynosi na piedestał ludzi PZU i inne wydmuszki żyjące bez refleksji.

      • Viola, dziękuje za miłe słowa 🙂 … Jak czytam Twoje wpisy, to skoro krążymy wokół terminologi greckiej ( alfa, omega ), to swoją mądrością uosabiasz mi archetyp Ateny-Minervy, której atrybutami są miecz i sowa, i mi to do Ciebie pasuje, acz to subiektywne porównanie 😉 Kotinka od Ciebie głaskuję milusio, i też coś kociego mam dla Ciebie 🙂

      • Sanctus Diavol, tą Ateną sprawiłeś, że moje ego stało się wielkie, jak nasza Galaktyka. 😉 Na ten miecz to muszę uważać, bo dziecko może pokaleczyć siebie i innych. 😉
        Wiesz, gdy jako mała dziewczynka czytałam mity greckie, pewnego razu zaczęłam się zastanawiać, czy wolałabym być Afrodytą, czy Ateną. I wybrałam Atenę.
        Co do moich komentarzy, to kiedy płyną one prosto z serca, myślę, że mają sens. Ale zdarza się, że na jakiś temat nie mam kompletnie nic do powiedzenia, lecz moja ułańska fantazja daje mi przyzwolenie na to, bym to NIC ubrała w słowa. I może na tę część mojej tu działalności opuśćmy zasłonę milczenia. `^^
        Dzięki za podzielenie się muzyką. Jest piękna, nie znałam. Gdybym miała ją opisać jednym zdaniem, powiedziałabym, że jest to finezyjne połączenie miękkości i delikatności kociego futerka z kocim pazurkiem. 🙂

      • @Sanctus Diavol, @Lucyfer
        Czuję tu opary dekadencji z widokami na istny Armagedon. Chyba Was rozumiem, bo też to przerabiałam. Chciałabym Wam pomóc, jakoś pocieszyć, ale nie wiem, jak to zrobić. 🙁 Moja wiedza na temat zawiłości ludzkiej psychiki raczej ogranicza się do tego, co mówią wujaszek Google i cioteczka Wikipedia.
        Każdy ma swoją historię i u każdego taki stan rzeczy ma inną przyczynę. Ale opowiem w skrócie, co mi pomogło zmienić perspektywę na sens mego istnienia w tym miejscu i w tym czasie.
        Przechodziłam kiedyś w życiu przez etap Pani Perfekcyjnej. Idealnej aż do zrzygania. Wymagałam dużo od siebie i od innych. Potrafiłam zrezygnować z robienia czegoś, co kochałam tylko dlatego, iż byłam przekonana, że nigdy nie będę w stanie robić tego na światowym poziomie.
        Pewnego razu postanowiłam odpuścić. Uświadomiłam sobie, że:
        Nie muszę być zawsze najmądrzejsza, najpiękniejsza i najlepsza pod każdym względem.
        Mam prawo czegoś nie wiedzieć.
        Mam prawo popełniać błędy.
        Mam prawo zrobić lub powiedzieć coś głupiego.
        Mam prawo powiedzieć DOŚĆ.
        Mam prawo powiedzieć NIE.
        Mam prawo powiedzieć MAM TO W DUPIE.
        Mam prawo powiedzieć KURWA.
        Mam prawo wyjść i trzasnąć drzwiami.
        MAM PRAWO DO BYCIA CZŁOWIEKIEM.

        Ale inni też mają prawo do bycia człowiekami.

    • „Gdybym mogła, to…….pogłaskałabym Cie po włosach, taki gest jest bardzo kojący i daje niezwykle przyjemne uczucie.”
      Nie podejrzewałbym Cie, Mała Miśko złonico, o takie zrywy gestów czułości 😉 I tak byś mnie nie pogłaskała po włosach, bo jestem ohydny łysol haha 😛 Ale masz rację, to jest bardzo błogie doznanie, gdy kobieca subtelność dotyku koi serce wrażliwego samca, jakim nieskromnie jestem. Kobiecy dotyk, to dla mnie alchemia uczuciowej bliskości, to mnie excytująco rozmiękcza. Tak jak śpiewa ten gostek:

      • Sanctus, chwilę po tym, co napisałam, pomyślałam, że możesz być łysy. Mój ex był łysy, bo ładnie go poprosiłam, żeby się ogolił, i żeby już tak zostało.

  12. Pewnie chodzi o ten fragment :

    „– pokarm fizyczny, bo choć potrafi wyżywić się samodzielnie, lubi być rozpieszczany przez kobietę w kuchni;”

    Idealistyczny i ładny wpis ale w życiu bywa całkiem odwrotnie. Subtelność, prostota, delikatność i dziewczęcy urok. To są cechy jakie szukają w kobietach mężczyżni. Nie tam żadne suki i zołzy. Oczywiście nie mówię o wszystkich. Są gusta i guściki.

  13. Przeczytałem dużo tekstu z tych typów męskości i stwierdzam, że najlepiej pasuje do mnie Czarodziej.
    Z cieni archetypów prawie dobrze pasuje do mnie Impotent emocjonalny.

  14. Nie no jak zaczęłaś to dokończ. Denerwuje mnie te kobiece „domyśl się”. A co to ja telepatia jestem? Mów skąd niby się znamy a nie robisz podchody.

  15. Relacje damsko – męskie to świetny temat przy okazji Walentynek. Proszę zwrócić uwagę na to, że we współczesnym społeczeństwie możliwa by była koegzystencja kobiet i mężczyzn bez wchodzenia w związki. Ale, poza garstką zadeklarowanych samotników, ludzie szukają drugiej osoby, by wspólnie iść przez życie.
    Jakie mogą być kryteria wyboru tej osoby? Już kiedyś tu o tym pisałam, że czasem ludzie zamiast wybrać partnera odpowiedniego dla siebie, szukają kogoś, kto zaspokoi oczekiwania rodziny lub wzbudzi zazdrość koleżanek czy kolegów i w ten sposób skompensuje ich własne, często wyimaginowane braki. Dlatego są kobiety i mężczyźni, dla których związek to transakcja finansowa. Są kobiety, dla których mężczyzna zaczyna się od 180 cm, jak i mężczyźni, dla których kobieta zaczyna się od miseczki F i kończy na 25. roku życia Tak było, jest i będzie. Jest tu duża wina mediów, które zatruwają umysły młodych ludzi, ale myślę, że jest z tym też jak z reklamą jakiegoś produktu: jedna osoba to kupi, inna nie.
    Zgadzam się z tym, że w jednej osobie bardzo trudno jest znaleźć wszystkie cechy ideału. Tylko ludzie, zamiast użyć przynajmniej trzech szarych komórek i wybrać partnera o takich cechach, które zagwarantują im zwyczajne szczęście w związku, czekają, aż pojawi się w ich życiu, ktoś, w istnienie kogo sami tak naprawdę nie wierzą, albo całkowicie zdają się na swoją biologię, której nie chodzi o szczęście jednostki, tylko o przetrwanie gatunku. W obu przypadkach jest później płacz, narzekanie i szukanie winnych. Chyba już nadeszła pora na zrozumienie, że trzeba odpuścić sobie i innym.
    Jeszcze jedno. Ja całkiem niedawno dowiedziałam się, że jako kobieta (od najbardziej typowej z typowych kobiet różnię się tylko tym, że nie chcę mieć dzieci) powinnam pożądać testosteronowego samca alfa, a gardzić wrażliwcem o artystycznej duszy, bo tak powinien kazać mi gadzi mózg. Tylko ja się pytam, po co mi taki typowy macho? W dzisiejszych czasach dla wielu kobiet cechy patriarchalne nie mają takiego jak kiedyś znaczenia, a wręcz są niepożądane.
    Z której strony bym do tego problemu nie podeszła, cały czas wychodzi na to, że kompletnie mi się taki związek nie opłaci. Pożywienie sobie umiem zdobyć sama, obronić się w sytuacji 1:1 potrafię, a przy dużej ilości napastników to w realu nawet Steven Seagal miałby problem, przed zabłądzeniem ochroni mnie zwykła mapa czy GPS. Dlaczego miałabym wybrać agresywnego i zaborczego mężczyznę, w obecności którego zamieniam się w babochłopa, który będzie walczył do upadłego i nie odpuści, dopóki nie wykaże swojej wyższości, po czym ucieknie ze związku z nudy i strachu przed zemstą, zamiast inteligentnego, miłego, empatycznego pana, który ma podobne zainteresowania, przy którym czuję się prawdziwą kobietą i nigdy się nie nudzę? Jeśli chodzi o seks, to uważam, że często tzw. samiec beta ma więcej do zaoferowania kobiecie.

    • Witam z powrotem. 😉 Viola, zgadzam się, samiec beta ma więcej do zaoferowania nawet w tym łóżku. Bo np potrafi dać kobiecie dwukrotny orgazm łechtaczkowy podczas pieszczot ustami. A alfa nie dość, że poliże tam chwilę, to jedyne co ma do zaoferowania to mechaniczne, szybkie jebanie. 😉 Kłopot tylko w tym, by ten beta jednak stał się pozytywnym alfa lub nabrał chociaż części tych cech, w pozytywie.

      Samców alfa lubią kobiety młodsze i najczęściej mocno zaburzone. Jest to wzorzec wzięty z rodziny, gdzie był toksyczny ojciec, i jest przenoszony potem w dorosłe życie takiej kobiety.

      Powiem trochę jak to u mnie. 😉 Ja mam kilka „wieczystych” przyjaźni z kobietami, i nawet gdy są atrakcyjne nie patrzę na nie seksualnie. Jednak jest jeden motyw, gdy definitywnie kończę przyjaźń. Gdy widzę, że zmierza to w kierunku „1w3”. Co to jest „1w3”? Kilka razy miałem sytuację, w której pani miała męża by ją utrzymywał, silnego macho jako kochanka i… próbowały ze mnie zrobić wycieraczkę do.. do czego? Hmm, do zwierzania się, do wysłuchiwania, do gadania o kosmosach.

      „Powiedziałam Ci 80% lub więcej prawdy o mnie, w tym rzeczy których nie powiedziałam ani mężowi, ani dawnemu chłopakowi którego kochałam naprawdę.” (cytat autentyczny).

      Ale cóż, nie dla psa kiełbasa 😉 xD Nie ma dla tych pań gadania o kosmosach i nie mogą mi się już tak otwierać. Nie mają już bratniej duszyczki która by ich tak dobrze rozumiała. Został im mąż z którym się rozminęły i kochanek troglodyta, „sypiący tak żałosnymi tekstami że ja sama nie wiem” (cytat autentyczny).

      Z innymi przyjaciółkami które mają / miewały różnych chłopaków (i alfa, i beta) takiego problemu nie mam. Ale z kobietami opisanymi powyżej, które w moim życiu nie mają już miejsca, taki problem jest. 😉 To część dużo, dużo szerszej, i bardzo kontrowersyjnej dyskusji.

      Czy etyczna jest sytuacja, gdy kobieta seks i czułość daje temu, który nie szanuje i ma ją za nic, za to „przyjacielowi od serca” skąpi tego daru, i jeszcze żali się mu? 😉 Czy mężczyzna powinien dawać „wartość męską” czyli radę, pomoc, wysłuchanie, wyrozumiałość, nie osądzanie, dyskrecję, itp itd za darmo, i jeszcze wysłuchiwać monologów o sypianiu z troglodytami?

      • Jarek nie każdy alfa to troglodyta sprzed bloku. Równie dobrze może to być jakiś inteligetny Grey czy inny krawaciarz. Wszystko i tak się rozbija o archetypy o których wspominałem. Jak ktoś będzie miał wymasterowane wszystkie archetypy to osiągnie poziom SAMAELA. A to już wyższa szkoła jazdy.

        A co do Pań 1w3 to widziały w tobie tampona emocjonalnego. Pewnie ze wzgledu na to, że potrafisz słuchać i dajesz mądre rady oraz wskazówki. Trzeba było tym kobietom to samo zrobić czyli też się użalać i wywalać te negatywne energie na nie. Wtedy zobaczyłbyś czy to relacja koleżeńska/przyjacielska czy może w rodzaju pasożyt-ofiara.

        „Czy etyczna jest sytuacja, gdy kobieta seks i czułość daje temu, który nie szanuje i ma ją za nic, za to „przyjacielowi od serca” skąpi tego daru, i jeszcze żali się mu? ;)”

        Pisałem u ciebie o tym wiele razy daczego tak się dzieje. Są emocje to i jest seks. Nie ma emocji a tylko pogaduchy nie ma seksu. Temu komu mniej zależy ten wygrywa. Im bardziej CI zależy tym bardziej od siebie odpychasz drugą połowę. Reguła wahadła. Przyjaciel to przyjaciel. A kochanek to kochanek.

        A dawanie bad boyowi a potem użalanie się jaki on nie czuły to już pdochodzi pod zaburzenia osobowości.

      • Jarku, bardzo zainspirował mnie Twój komentarz. Zrobiłam wgląd w siebie miliardy myśli przetacza mi się przez głowę. Widzę, że wywiązała się fajna dyskusja. Chętnie bym się przyłączyła, ale mam teraz sajgon. Może w nocy uda mi się coś napisać.
        Zauważyłeś, że alfy bezwiednie stosują w seksie zasady transerfingu? Po prostu biorą go sobie, jak towar z półki. 😉

      • Dla kobiety seks to pewna wartość, którą stara się ona sprzedać jak najdrożej. Panowie beta swoją wartość (zaangażowanie) sprzedają zbyt tanio lub dają za darmo. I dlatego nie są szanowani. Zacznijcie się cenić. Nie rozdawajcie niczego za darmochę, nie bądźcie na każde skinienie palcem, bo tego nikt nie doceni. W każdym związku powinna być wymiana: wartość za wartość, przysługa za przysługę. Nie musi być to od razu seks. Trzeba docenić np. to, że kobietka spędziła kilka godzin przed lustrem, żeby się dla was wystylizować. 😉 Albo wasza przyjaciółka wybrała się z wami na zakupy, żeby doradzić, w którym ubraniu wyglądacie najkorzystniej.
        Skoro już mowa o stylizacji, to ponieważ ważne jest pierwsze wrażenie, kobiety w celu zdobycia jak najlepszego partnera do perfekcji opanowały sztukę oszukiwania natury (makijaż, push-upy, ubrania modelujące sylwetkę, zabiegi medycyny estetycznej). W ten sposób znacznie zwiększają swoje szanse. Przecież jeśli w sytuacji tête-à-tête okaże się, że biust jest o rozmiar mniejszy, w talii są dwa centymetry więcej, a na brzuchu jest trochę tłuszczyku, nie spowoduje to, że mężczyzna straci apetyt na seks. Nieprwadaż?
        Panowie mają nieco trudniej, ale też mogą w siebie zainwestować. Może zacząć uprawiać sport? Niekoniecznie wyczynowo. Sporty walki są przez kobiety bardzo wysoko oceniane. Osobiście bez względu na wiek i płeć mogę polecić aikido. Proponuję też więcej zachowań charakterystycznych dla panów alfa. Nie musicie od razu stawać się duszą towarzystwa, ale opowiedziany na zadany temat dowcip, celna riposta czy ciekawa opowieść o swoim hobby zawsze zostaną wysoko ocenione. I pamiętajcie, że zaniedbane paznokcie, niedoczyszczone buty, niegustowne lub wymięte ubranie czy nieświeży oddech mogą tak na dzień dobry spowodować skreślenie z listy potencjalnych partnerów. Zapytajcie wasze przyjaciółki, co możecie w sobie zmienić, żeby zwiększyć szanse u płci przeciwnej. Na pewno chętnie wam doradzą, a może nawet ze zdziwieniem zauważą, że wy też macie swoje potrzeby.

      • Samiec alfa (taki w negatywie) często dba głównie o zaspokojenie swoich potrzeb, bo uważa, że to dla samicy zaszczyt, że łaskawie raczył ją „zaliczyć”. 😉 Wydaje mi się, że ten typ mężczyzny jest bardziej pociągający tylko w pierwszym kontakcie, albo gdy chodzi o tzw. szybki numerek. Wczoraj weszłam w najgłębsze zakamarki mojej duszy i ze zgrozą odkryłam, że mimo tego, iż uwielbiam wrażliwych i inteligentnych mężczyzn, zdecydowanie wolę czułych, delikatnych i bardzo mną zainteresowanych kochanków, to raz na jakiś czas potrzebuję seksu, jaki może mi zaoferować pan alfa. Zabolało jak jasna cholera! Było to we mnie tak głęboko ukryte, że nie miałam o tym pojęcia i jeszcze dwa dni temu mogłabym na torturach i pod przysięgą zeznawać, że nie ma we mnie żadnych cech kobiety jaskiniowej, którą w głębi serca zawsze gardziłam. Lilith we mnie poczuła się upokorzona, opluta, skopana i zwalona ze zbyt wąskiego łóżka.
        Ale taka jest prawda, nie wolno przed nią uciekać i z czasem trzeba zaakceptować. Panowie, jeśli mogę wam coś doradzić, noście kobiety waszego życia na rękach, ale raz na jakiś czas potraktujcie je w łóżku jak zdziry. Będą wam wdzięczne i nie będą miały potrzeby, by chodzić na lewiznę.

        • @Lucyfer, moja wypowiedź była skierowana do panów, którzy czują się samcami beta.
          Jeśli chodzi o higienę, to masz rację. Na moje nieszczęście (a może i szczęście, bo nie zjem niczego, co za chwilę zacznie się psuć) natura obdarzyła mnie ponadprzeciętnym węchem, więc wiem coś na ten temat.

        • Nie wiem dlaczego spłycacie klasyfikację samców tylko do poziomu seksu. Skoro siła, która rządzi światem – LIBIDO obejmuje nie tylko sprawy seksu ale także wymiar intelektualny i mentalny.

          Klasyfikacja samców ( alfa, beta, omega) obejmunie nie tylko seks ale wszystkie inne filary życia.
          Według mnie natura przewidziała dla nich osobne role do spełnienia w tym systemie.

          Samcowi alfa przewidziała rolę dawcy nasienia. Alfa będącym papierkiem lakmusowym zdrowej siły fizycznej i psychicznej w wyniku hipergamicznej natury kobiet ma pierwszeństwo w tym tańcu godowym. Ewolucja się kłania. Sameic afla według natury doskonale nadaje się na wojownika ( ze ze wzgledu na wyższy niż norma poziom testosteronu) oraz przewodnika stada( ze zwględu na wysoką samoocenę, pewność siebie oraz charyzmę)/

          Samcowi beta natura przewidziała rolę beta-providera czyli tego, który ma te dziecko wychować, przekazać wzorce oraz zapewnić bezpieczeństwo. Natura przewidziała dla nich rolę budowniczych cywilizacji ( naukowcy, inżynierowie) ze zwględu na wyższe właściwości kognitywne mógzu w porównaniu do afla.

          Natomiast samcowi omega natura przewidziała rolę szamanów, kapłanów, filozofów, twórców sztuki i kultury. Są zabiedni aby być beta i za słabi aby być alfa. Ale w przeciwieństwie do alf i bet posiadają świadomość całej tej matriksowej gry jak się rozgrywa i więdzą na czym polegają gry damsko-męskie zwane związkami.

          Wracając do siły libido. Siła libido to ta pierwotna witalna siła człowieka. To ona go napędza. To ona dodaje mu sił. Gdy taki samiec beta zurzyja całe pokłady libido w nauce lub pracy to wiadomo, że nie będzie miał jej w łóżku. To stąd ten zawód kobiet. No niestety coś za coś. Albo patenty i innowacje i brak seksu lub słaba jakość albo ogier w łóżku ale o niezby lotnym umyśle. Popatrzcie na Nicolę Tesle. Wielki geniusz ale żył w celibacie. Oczywiście ja czegoś takiego nie popieram ale widać wielki wizjoner, który się poświecił aby popchnąć cywilizację na odpowiednie tory. No cóż stało się inaczej ale to inny temat.

          Podsumowując ważna jest pewna równowaga pomiędzy witalizmem ( seks, charyzma, pewność siebie) a pierwiastkiem duchowym ( ścieżka poznania, kultura, sztuka). Siły libido mamy ograniczone więc mądrze je gospodarujmy.

        • @Lucyfer, raczej każdy z nas to wie. Dyskusja zeszła na sprawy okołomajtkowe pewnie dlatego, że przez lata niewiele się o nich mówiło. Sprawy uczuć i ducha grały zdecydowanie pierwsze skrzypce.

        • Lucyfer, Twój wpis to dno. Grzyb pomiędzy nogami to choroba, którą należy wyleczyć. To Ty, pisząc coś takiego, sprowadziłeś kobiety do roli obiektu seksualnego, który łaskawie przelecisz, zależnie od tego, jak wygląda i/lub jak pachnie. Są na tym świecie ludzie, zamknięci w oszpeconych lub odrażających ciałach,których Ty nie dotknąłbyś kijem, a mimo to są kochani, przytulani, całowani. Nierzadko to geniusze. A tak na marginesie – Twoje przyrodzenie wieczorem pachnie różami?

        • @katharos83 i po co ta histeria ? No właśnie choroba, którą należy wyleczyć. Tylko, że ta choroba ma jakąś przyczynę. A często jest to po prostu brak odpowiedniej higieny oraz niewłaściwy tryb życie. I właśnie o tym napisałem Gdybym miał grzybicę penisa to nie brałbym się za seks tylko za leczenie.Nie udawałbym, że nic się nie dzieje jak to częśto u kobiet bywa. Ja mam wyczulony węch więc czuję więcej. I jakoś dziwnym trafem kobietom ciężko to wytłumaczyć.

          Nie stosuj tej manipulacji o ludziach z różnymi wadami bo nie o tym była mowa. I nie traktuję kobiet jako obietku seksualnego. Ciekaw jestem czy ty chciałabyś się kochać z mężczyzną co ma grzybicę penisa ? No chyba raczej nie. Prawda ? To kwestia higieny i zdrowia a nie przedmiotowego traktowania kobiet.

          Tak się składa, że mam w rodzinie kogoś kto jest oszpecony i chory więc proszę mi tu nie pierdolić co bym zrobił a czego nie.

          Jakoś Viola zareagowała normalne tylko ty znowu obrzucasz mnie inwektywami.

          Wskazałem poważny problem to jeszcze źle. Jakoś kobiety nie chcą całować sie z mężczyznami co majaproblemy z nieświerzym oddechem a często jest to spowodowane canditą. To czemu ja miałbym współżyć z kobietą co ma grzybicę ?

          Gdybym traktował kobietę przedmiotowo to machnąłbym na to ręką i dałbym sobie z nią spokój. Wolałbym jej pomóc.

          • Słowa ”pierdolić” używaj w rozmowie z kolegami, jak ich masz. I jak Ci pozwolą. Jesteś niegrzeczny, a ja nie jestem Viola.

          • W porządku, ale mam uwagę – Lucyfer, nie powinieneś być wzburzony każdym zdaniem odmiennym od Twojego. Raz się z Tobą zgodzę , a innym razem nie. Tak to już jest. Co nie oznacza, że Cię nie szanuję, przestałam się z Tobą liczyć itp. Każdy ma prawo do swojej opinii, nawet, jeśli komuś ona nie w smak. Na tym polega dyskusja. Należy jednak szanować interlokutora, bez względu na jego światopogląd i umiejętność doboru słów. 🙂

            • @Lucyfer – nie kłóćcie się. 😉 Kłótnie szkodzą mi i mojej stronie i jak się wkurwię to polecą bany. 😉 Wiem że temat relacji damsko męskich jest trudny, ale obie płcie mają swoje traumy do przerobienia. I obie mają trudno.

  16. Jarku, nie wiem, co się stało. Jeden z moich komentarzy przeszedł dziś od razu, a drugi nie chciał przejść kilka razy. Napisałam coś złego, czy wylądował w spamie? Przed chwilą wysłałam chyba trzeci raz.

    • „Nie chodzi o to, że któraś droga jest lepsza. Chodzi o to, żeby pokazać całą gamę możliwości. Po prostu, ludzie mają odmienne preferencje i najlepiej, jeśli w pary wiążą się ludzie o podobnych preferencjach– szansa na udany związek wzrośnie.”
      Zgadzam się. Może niezbyt niezbyt uważnie przeczytałaś mój komentarz, albo ja nie bardzo precyzyjnie się wyraziłam. Chodziło mi o pierwsze wrażenie, które może sprawić, że nie zwrócimy uwagi na kogoś wartościowego i nie dane nam będzie poznanie walorów jego umysłu.

  17. Jak mnie bawią zawsze dyskusje o tych kobietach i mężczyznach 😀 no więc to jest tak, ludzie przekladają te swoje partnerki i partnerów nieudanych na innych, zamiast zrozumieć to że sami wybrali jakieś nieodpowiednie partnerki/partnerów z jakiś tam powodów, które podświadomie świadczą negatywnie o tej osobie, bo biorą jak leci, albo wypełniają te braki emocjonalne, społeczne, ekonomiczne itd.

    Noi oczywiście najlepiej dyskutować o całym świecie czyli kobiecie lub mezczyznie ogólno swiatowym ! XD

    Najlepiej oczywiście swoje flustracje przerzucić na tą kobietę czy faceta, kolegę czy koleżankę co to potrafi słuchać tych flustracji 😀 to jest wampiryzm Lucku, może sam go uprawiasz?

    Może lepiej powiedz jakiej kobiety szukasz, że musi tych Twoich narzekań wysłuchać bo to ma ci pomóc, lub że czujesz że z Twojej strony w poprzednich związkach byłeś wpozadku, a partnerka nie była.

    No tak ja to wszystko rozumiem, bo rzeczywiście są beznadziejne kobiety i mężczyźni xD tylko że mieliscie takiego partnera czy partnerke trochę źle swiadczy o was samych… no chyba że mieliscie idealistyczne wyobrażenia i padliście ofiarą manipulacji, zasłony dymnej tej gorszej strony tej drugiej połówki ktora wyskoczyła z pudełka.

    Te rozmowy w takiej formie nie mają kompletnie żadnego sensu : l

  18. A tutaj z trochę innej perspektywy jako cienie kobiecych archetypów:

    Psychologowie analityczni w psychice kobiety dopatrują się czterech takich postaci. Odnaleźć możemy tam archetypową: Matkę, Heterę, Amazonkę i Pośredniczkę. Jedna z nich jest z reguły dominująca, druga w miarę łatwa do zintegrowania, a trzecią i czwartą kobieta ma szansę rozwinąć w toku życia. Każda z nich niesie w sobie inne wyzwania, wartości, ale dopiero ich integracja daje kobiecie dostęp do jej prawdziwej mocy. Utożsamiając się tylko z jedną lub dwiema postaciami w sobie, czujemy się niepełne, zagubione.

    I tak na przykład kobieta Pośredniczka jest otwarta na intuicję, przeczucia, nieświadomość zbiorową. To wielkie otwarcie jednak powoduje, że często nie słyszy własnych potrzeb, lęków, ograniczeń. Niemal rozpływa się w powietrzu i ideach. Potrzebuje zbudować silne ego i „dotknąć ziemi”.

    Kobieta Amazonka jest wolna i niezależna, polega sama na sobie. Jednak gdzieś głęboko tęskni za swoim duchowym dopełnieniem. Nie wystarczają jej ambicje, potrzebuje wyjść poza racjonalność. Jej zdolność uciekania w uczuciową niedostępność blokuje jej możliwość doświadczenia głębi miłości.

    Kobieta Matka zajęta jest zaspokajaniem aspektu biologicznego. Rodzi, karmi, strzeże ogniska domowego. Potrafi walczyć o dobro dzieci jak przysłowiowa lwica. Ale gdzieś głęboko wołają ją jej własne potrzeby, marzenia. Pragnie zanurzyć się w przyjemności, odpuścić kontrolę, pozwolić dzieciom dorastać.

    Kobieta Hetera istnieje tylko w związku uczuciowym. Jest zawsze rozumiejącą towarzyszką, kochanką, muzą mężczyzny. Ale jej dusza cierpi zatracając się w partnerze, nie traktując poważnie własnych uczuć, nie doceniając własnych sukcesów.

    Cztery wielkie boginie tworzą pary przeciwieństw. Dlatego, jeżeli jest nam blisko na przykład do Pośredniczki lub Hetery, mamy tendencje do odrzucania Matki czy Amazonki i odwrotnie. To, co dla jednej kobiety jest łatwe i oczywiste, dla innej może stanowić wielkie wyzwanie. Integracja wszystkich archetypowych postaci tworzących kobiecą psychikę daje każdej z nas dostęp do jej własnej mocy. Dlatego usztywnienie, zatrzymanie się tylko na jednej lub dwóch postaciach archetypowych powoduje, że odczuwamy brak, tęsknotę, słabość. Każda z nas próbuje radzić sobie z ową tęsknotą i słabością na swój własny, najbardziej znany sposób. Wiele z nas zamiast własnej mocy wybierze na przykład mężczyznę, który i tak nas rozczaruje. Takie kobiety będą coraz bardziej rozgoryczone brakiem woli u niego. Nie będą rozumiały dlaczego mimo ich poświęcenia i miłości, facet nadal pije, wiecznie szuka pracy, czy pozamałżeńskich przygód. A ich partnerzy, choć mogą werbalnie wyrażać wielką „wdzięczność” za zaangażowanie i poświęcenie kobiety, to naprawdę będą źli na swoje „wybawicielki”, że nie są silnymi kobietami, których pragną. Wszyscy będą odczuwali coraz większe niezadowolenie i tęsknotę za mocą, którą odrzuca kobieta. Pośredniczka na przykład zdradza swoją moc, próbując z coraz większą empatią „zbawiać ludzkość”, jednocześnie ignorując własne problemy, często bytowe.

    Hetera – powracając do niesatysfakcjonującej relacji z mężczyzną, nawet po zdiagnozowaniu współuzależnienia, wciąż będzie go na siłę leczyć i uszczęśliwiać, nie zwracając uwagi na to jak bardzo ona sama cierpi. Oczywiście, Pośredniczka, która zintegrowała w sobie także Heterę, może zajmować się na zmianę zbawianiem ludzkości i własnego mężczyzny. Na szczęście dla jej rozwoju i ludzkość i mężczyzna zaczną odczuwać irytację i nie dadzą się tak łatwo uszczęśliwić.
    Takiej kobiecie zostanie wtedy użalanie się nad sobą, rozpamiętywanie, ile poświęciła i jaka ją za to spotkała niewdzięczność. Albo wykorzysta tę lekcję, żeby się przebudzić i przykładowo zobaczyć opłakany stan swojego konta (co jest częste w przypadku odrealnionej Pośredniczki). Może wtedy porzucić ratowanie ludzkości i uratować tylko jedyną osobę, którą jest w stanie ocalić – siebie. A ludzkość na pewno odetchnie z ulgą i sama zacznie się do niej garnąć, aby uczyć się od niej dostępu do własnej mocy.

    A co z niewiastami, które czują się bliżej dwóch pozostałych archetypów kobiecej psyche, Amazonki i Matki? Nie bez powodu używam staropolskiej formy „niewiasta” pisząc o tych z nas, które nie wiedzą kim są. W odróżnieniu od wiedźm, które wiedzą. A więc niektóre niewiasty pozornie bardzo silne, gdyż na przykład intelekt jest ich funkcją główną, rywalizują na tym polu z mężczyznami i często zwyciężają (Amazonki). Albo swoją siłę czerpią z roli Matki: opiekują się, wspierają i żywią wszystko, co słabe i nierozwinięte. Dla nich mechanizmem obronnym przed ich mocą, jest ich silna rola. Amazonka przed własną mocą ucieka w chłodny intelekt, zamraża swoje uczucia, udając kobietę sukcesu, dopóki nie popadnie w depresje, nie zacznie na przykład nadużywać alkoholu czy chorować. Aby nie konfrontować się ze swoją słabością i delikatnością, schowa się chętnie za rangą szefowej czy intelektualistki. By stać się wiedźmą (czyli zintegrować swoją moc), Amazonka musi wyjść ze swojej bezpiecznej izolacji i zacząć wyrażać słabą, wrażliwą część siebie oraz zaufać swojej intuicji. Jej uczuciowa część będzie mogła wtedy pokochać tę silną i niezależną królową. W efekcie przestanie walczyć ze swoim silnym Animusem. I wtedy królowa Amazonek otworzy się na miłosny związek ze swoim królem.

    Kobieta Matka natomiast ma tendencję do całkowitego koncentrowania się na dzieciach, nie istnieje bez nich. Swoją tęsknotę za mocą zagłusza wprowadzając jeszcze większą kontrolę i zaborczość. Jej droga do pełni to odwaga robienia czegoś dla siebie i coraz głośniejsze mówienie „nie” tym wszystkim, którzy cały czas jej potrzebują. Tylko wtedy ma szansę ujrzeć siebie jako osobę. Odkryć swoje potrzeby, marzenia. Zobaczyć w swoim partnerze nie tylko pomocnika w prowadzeniu domu, ojca dzieci i żywiciela rodziny, ale żywego człowieka.

  19. Zwykle w danym momencie życia kobieta utożsamia się z jedną z nich, a z jedną nie ma wcale połączenia. Ten aspekt z którym kobieta ma najmniejszy kontakt, wymaga odnalezienia, pobudzenia, przepracowania i zrozumienia. Integracja wszystkich typów daje kobiecie pełnię.
    Presja otoczenia oraz wzorce społeczne tłumią w kobietach niektóre aspekty wyrażania się. Jeżeli wejdzie ona w jakąś rolę, to wpisuje się w ustalone schematy, które jasno wyznaczają granice co wolno, a czego nie wolno. Tradycyjne pojmowanie roli kobiety, spycha w kąt pozostałe aspekty. Kobieta twierdzi, że nie są dla niej, że ich nie potrzebuje. Jednak jest to ograniczające. I w rezultacie kobiecość zostaje stłumiona. Czasami na wiele lat. Kobieta działa mechanicznie, jasno stawiając granicę: to mi wolno, tego nie wolno, tutaj pasuję a tutaj nie. Jestem dobrą żoną i matką, spokojną i zaradną. Nie wolno mi nie posprzątać, ugotować w niedzielę obiadu, wyjść na noc, czy okazać agresję.

    Najczęściej jednak kobieta przechodzi z jednej/dwóch aspektów bogini w następne. Przykładowo, w wieku 20 lat w jej życiu dominuje archetyp Afrodyty więc będzie romansować i korzystać z uciech życia. Kilka lat później, kiedy wyjdzie za mąż, porzuca Afrodytę na rzecz Demeter.
    Kobieta powinna mieć w sobie „żywe” cztery aspekty bogini. Jednak często tak nie jest. Jeden albo dwa dominują, a reszta jest uśpiona (częściowo albo całkowicie). Żeby w pełni otworzyć się na kobiecą moc, należy otworzyć się i poczuć w sobie wszystkie cztery aspekty.

    Dlatego w pełni przebudzona kobieta, odczuwająca wszystkie cztery aspekty będzie płynnie zmieniać się z Matki w Kochankę, z Kochanki w Wojowniczkę i Szamankę. Nie chodzi więc o to, by odczuwać wszystkie 4 aspekty naraz (w tym samym czasie), bo jest to niewykonalne. Jednak, żeby nie wypierać czy stanowczo odrzucać jakiegoś aspektu, mówiąc: to nie dla mnie. W Polsce kobiety wychodząc za mąż przyjmują niemal całkowicie aspekt Bogini Matki. Dbającej o to, żeby w domu było czysto i gotującej posiłki, poświęcającej swój czas dzieciom i domowi. Jednak nie znajdującej już siły (bo zmęczona) a często i ochoty (bo żonie już nie wypada, nie ma ochoty) na aspekt Bogini Kochanki.

    Ten odrzucony albo wyparty aspekt będzie uśpiony. Czasami do końca życia. Jednak czasami budzi się w kobiecie, najczęściej przy okazji przełomowych wydarzeń. I tak oto kobieta, która przejawiała przez ostatnie 15 lat wyłącznie aspekt kobiety Matki- rozwodzi się. Niespodziewanie budzi się w niej aspekt Bogini Kochanka, która romansuje i bawi się seksem. Może być przerażona tym co się stało z jej życiem, albo przeciwnie, zacząć cieszyć się tym, że obudziła w sobie uśpiony aspekt bogini.

    • Jestem skomplikowanym przypadkiem ? Nie udźwigniesz ? Jest aż tak źle ?

      „Mag jest w pewnym sensie powrotem do stanu dziecięcej niewinności, ale w świadomej, dojrzałej formie.” –

      Coś w stylu, że tylko dzieci wejdą do królestwa niebieskiego. A tym królestwem niebieskim jest stan równowagi ducha i umysłu. W życiu dorosłym chyba o to się toczy gra. Aby nie zatracić tego wewnętrznego dziecka, tej pasji, tego dziwnego uczucia kreacji. Tego boskiego stanu jestestwa.

      Dziękuję za literaraturę. Na pewno skorzystam.

  20. „Noi zaraz przyjdzie Lucek i Sancti xD nawytykać od lewaków, tu mi od lewaków wytykają, a zaraz taki klon Sanctima mnie od prawaka wyzwie… i ja to mam brać na serio ? Realy ?”

    … Samolub Szarlatan, czy nadal jesteś MANIPULATOREM FRAJEREM, czy stać Cię na akt odwagi i okazania publicznie dowodów na hekatombę samobójstw w Polsce, których wieściłeś 270 tys w 2017, a w 2018 ma się zabić 500 000 kobiet! … Tylko to mnie interesuje z Twojej nikczemnej strony, i nigdy moje postrzeganie Ciebie się nie zmieni. Dla mnie jesteś FRAJEREM, a tych strzygę na krótko bez pardonu 🙂

  21. Właściwa kobieta i właściwy mężczyzna czyli taki jaki jestem bez zbędnego pie****lenia. Jak mawiał dziadek jak nie pierwsza to druga piąta dziesiąta lub dwudziesta piąta, no chyba że dojdziesz do wniosku że solo lepiej 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.