Felietony i artykuły autorskie

CZY MĘŻCZYZNA MA PRAWO DO SŁABOŚCI I PŁACZU?! TRUDNE RELACJE DAMSKO-MĘSKIE

Czego pragną kobiety? Mówi się, że w naszych  czasach kobiety pragną ideału, który nie istnieje. Jest to i prawda i fałsz. Wg mnie jest to przede wszystkim fałsz, bo są miliony kobiet, które chciałyby po prostu ciepłej, bliskiej codzienności, doprawionej szczyptą ekscytujących emocji. W tym artykule chciałbym omówić nie same kobiety, bo one są bardzo różne. Chciałbym opisać pewną niebezpieczną tendencję, jaka pojawia się w nurtach rozwojowych. Czyli w psychologii, coachingu, ezoteryce itp.

Poniżej wkleję jeden z tych tekstów:

Cytat: „Kobieta, jako istota boska, pragnie mężczyzny o duchowych tendencjach, w przeciwnym razie stanie się on przyczyną jej cielesnej pustki, braku spełnienia. Kobieta, jako energia zmysłowa, pragnie mężczyzny pełnego namiętności, ale nie wulgarnego, gdyż stałby się on przyczyną jej wyniszczenia. Kobieta, jako radość życia, chce mężczyzny szczęśliwego i radosnego, ale nie błazna, który niczego nie bierze na poważnie. Mężczyzna musi być nastawiony pozytywnie, aby przeciwdziałać i równoważyć kobiecy negatywizm, który ona posiada i który może nią owładnąć, kiedy najmniej się tego spodziewa – są to zmiany hormonalne, a także życie, które woła w niej zawsze o wyjaśnienie sensu życia.

Mężczyzna musi być silny, ale nie arogancki; ma pomóc jej w trudach życia, z których codzienne życie jest przecież złożone. Bez takiego zabezpieczenia żadna kobieta nie będzie zadowolona ze swojego mężczyzny. Zabezpieczenie to ma być i fizyczne, i materialne, i uczuciowe. Jeśli zabraknie jednego z nich, inne będą konsekwentnie słabnąć. Mężczyzna ma być również towarzyski, powinien posiadać zdolność komunikowania się z kimkolwiek, a szczególnie z nią. Kobieta bez dialogu czuje się pusta.

Kobieta nie chce mężczyzny, który robi z domu hotel, ale takiego, który może również zebrać śmieci z podłogi, który kocha również poprzez współpracę (przynajmniej minimalną) przy utrzymaniu porządku w domu, w którym mieszka. Jest to demonstracja przywiązania i szacunku, rzeczy, które kobieta ceni w najwyższym stopniu. Wreszcie, co najważniejsze, mężczyzna ma darzyć miłością, pożądaniem, szacunkiem, ma ją wypełnić miłością i czułością oraz dać jej do zrozumienia, że ona jest niezbędna w jego życiu. Kobieta, która wie, że jest inspiracją i MUZĄ mężczyzny, odnajdzie swój boski wymiar.” Koniec cytatu.
Źródło:
 https://www.facebook.com/YinYangDuchowoscUniwersalna/

Poszukiwanie ideału jest szkodliwe dla obu partnerów

Dużo w powyższym tekście jest prawdą, ale jest tam też masa toksycznych półprawd. Tekst ten wpisuje się w dość popularną tendencję pojawiającą się na stronach i portalach rozwojowych. Idealny partner to, idealny partner tamto. Uważam ze takie teksty których jest zatrzęsienie są jeszcze bardziej szkodliwe i niebezpieczne niż klasyczny patriarchalizm. Takie teksty są bardzo niebezpieczne bo potem rodzi się w kobietach ogromna frustracja. A sami mężczyźni zaczynają mieć tego dość i domagają się prawa do tego by byli.. ludźmi. Prawa do słabości i do łez.

Takie teksty są szkodliwe dla obu płci, dla wszystkich. Nie tylko powodują one frustrację u kobiet, bo takich mężczyzn nie ma i nigdy nie będzie. Ale także sprawiają że wielu mężczyzn czytając to ma ochotę skulić się i zapaść się pod ziemie. Bo nie są ideałami. O ideale mężczyzny opowiadają tacy autorzy z Facebooka jak „Kobus” i „Oczami Mężczyzny.” Dużo uwagi poświęca temu tematowi tantra i coraz popularniejsza doktryna Hellingera. O roli mężczyzny rozpisywał się też Osho.

Ideał – czy to w psychologii, czy to w ezoteryce, czy to w tantrze, czy to w doktrynie Hellingera, ma jedną ważną cechę – nie istnieje i nigdy istniał nie będzie. Patrząc dużo szerzej na ten temat, to jest to bardzo częsta, życiowa trauma. Gdy nasze wyobrażenie, czyli ideał, spotyka się z mniej lub bardziej twardą rzeczywistością. Ideałów jest dużo. Idealne rodzicielstwo. Idealna praca na etat przez 8 h po studiach. Idealny partner. Idealne mieszkanie. Wszystkie te ideały nie istnieją i zderzając się z rzeczywistością powodują mniejszą lub większą traumę.

Idealny mężczyzna i idealna kobieta nie istnieją

Ciekawym jest pytanie, dlaczego nie akceptujemy życia realnego takim, jakie ono jest? Dlaczego wierzymy w ideały w tak wielu dziedzinach życia, a potem się gorzko rozczarowujemy? Czy system (rodzice, społeczeństwo, nauczyciele, filmy itp) muszą „nęcić” młodych idyllicznym życiem po studiach, po ślubie, po urodzeniu dzieci, by ich nie zniechęcać? Dość niepopularny pogląd w psychologii głosi, że to pesymiści widzą świat bardziej trzeźwym okiem. Dostrzegają więcej zagrożeń, mają większą wiedzę, rozważają więcej możliwości i opcji. Za to optymiści mają na oczach nierzeczywiste różowe okulary, które usypiają ich czujność, ale pozwalają iść przez życie jak taran. Może ma to trochę związki z zagadnieniem ideałów?

Częstą cechą ideału jest to, że zawiera w sobie cechy które albo bardzo trudno pogodzić, albo ich połączenie ze sobą jest niemożliwe, bo w naturze nie występują. Od mężczyzny wymaga się by był zarówno testosteronowym macho jak i wrażliwym empatą. A to są cechy sprzeczne i nie występujące w naturze razem. Często jak jest jedno (empatia) to brakuje drugiego (siła). I na odwrót. Kobiety wywalczyły swoje. Byłą emancypacja, jest feminizm. Od kobiety już nie można wymagać, żądać, rozkazywać. I dobrze! Przecież nikt nie lubi jak się traktuje go jak niewolnika, a kobiety były niewolone i prześladowane przez millenia.

Tylko że do mężczyzn emancypacja jeszcze nie dotarła. Wciąż wymaga się od nich cech patriarchalnych (siła, agresywność, samczość) i tych nowych cech, empatycznych. Więc obecnie wymaga się od mężczyzn podwójnie. Dlatego takie wpisy są bardzo niebezpieczne i destrukcyjne także dla kobiet. Bo tyle naczytała się o tych wspaniałych mężczyznach, a tu okazuje się, że w życiu realnym, w tu i teraz, ich nie ma. I tak źle, i tak niedobrze. I tak i tak niedojrzała kobieta będzie się gniewać, bo mężczyzna nie jest ideałem z książki ale.. człowiekiem.

Czy mężczyźni mają prawo do słabości i mogą płakać?

Wg tego opisu który komentuję, mężczyzna nie ma prawa do słabości. Nie ma prawa mieć wad. Człowiek, który jest pozbawiony prawa do słabości jest jak bydlę prowadzone przez pasterza na rzeź. Nie jest człowiekiem ale.. kim? Maszyną do spełniania oczekiwań? Tyle żądań wobec mężczyzny, i to żądań niemożliwych do spełnienia. I nie masz prawa mieć wad, być chory, czasami się gorzej czuć, czasami płakać. Chcąc odpocząć podczas życiowej wędrówki, dorosły mężczyzna zauważa, że jest to niemożliwe.

Jest to olbrzymim stresem i traumą dla mężczyzn, nawet dla tych silnych i testosteronowych. Zawsze jest ten lęk, że nawet gdy ma się miliard dolarów, to można je stracić. I zawsze jest lęk, że siła i mięśnie mogą zniknąć jak kamfora np z powodu wypadku, urazu, kontuzji, choroby. Albo że ogromna trauma i stres pourazowy uczyni z ekstrawertycznego „króla życia” roślinkę biorącą całe garście tabletek, by wyjść bez lęku na dwór. Ten stres typu: „nie sprostam oczekiwaniom kobiety” połączony ze stresem typu: „a co będzie jak te wszystkie wspaniałe cechy stracę”. Z tego biorą się nałogi, pracoholizm, depresje, zawały, agresja, samobójstwa i tym podobne. Mężczyźni żyją około 10 lat krócej niż kobiety właśnie z tego powodu.

Osoba niedojrzała która poszukuje ideału

Patrząc na zagadnienie nieco ezoterycznie, to ideału szuka człowiek, który wciąż nie dorósł i jest mentalnym dzieckiem zamkniętym w dorosłym ciele. A takich ludzi jest większość na Ziemi, tej Ziemi. Idealizowanie i szukanie ideału to mechanizm dziecięcy, bo dziecko idealizuje rodziców, by potem się rozczarować i rozpocząć bunt nastolatka. Człowiek niedojrzały przenosi masę dziecięcych zachowań w życie dorosłe, w tym w partnerstwo. I znowu wygłoszę tutaj bardzo niepopularne twierdzenie..

Tak wiele doktryn duchowych jest po prostu fałszywa. Lub tak wiele doktryn nie nadąża za dramatycznie zmieniającym się duchem czasów. Dotyczy to nie tylko doktryn politycznych, ideologicznych, religijnych czy ekonomicznych, które są dawno zdezaktualizowane, ale także doktryn ezoterycznych. Potrzebujemy nowych Hellingerów i nowego Osho. Potrzebujemy też męskiej formy duchowości ezoterycznej. Ale takiej kojarzonej nie z Osho czy Mojii, czyli z wegańsko-pacyfistycznym „no cio po cio”. Ale kojarzonej z wzorcem czy archetypem żołnierza, rycerza, który zagryza krwisty i soczysty stek, popijając go szkocką whisky. Bo to nie wyklucza przecież uduchowienia.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

127 odpowiedzi »

  1. Jarku 🙂 Przyjacielu czy nie prościej zapytać Kobiety czego chce?w zasadzie takie to proste ? ciekawy artykuł, ciekawy moment mojego życia . pi razy drzwi około lat 20 powiadam nie chce basenu meżu dostaje basen , nie chce złota , dostaje złoto , nie chce domu jako budynku , dostaje dom jako budynek(to przenosnia i nie przenośnia) czego nie wypowiadam poprawnie?

    • Nie prościej bo kobieta jedno myśli, drugie robi a trzeci mówi. Trzeba braćpod uwagę też kobiecą podświadomość oraz jej świadomy umysł. Należy też spojrzeć głębiej w archetypy kobiece.

  2. Czy mężczyzna ma prawo do słabości i płaczu ? Odpowiadam na pytanie. Nie, nie ma prawa do płaczu oraz słabości w tym systemie i na tej planecie. Chociaż jak najbardziej powinni ponieważ płacz uwalnia negatywne emocja tkwiacce w podswiadomosći co uniemożliwia szybszy zgon. Dlaczego panie dłużej żyją ? Ano dlatego ponieważ w razie kłopotów zawsze będzie mogła siewyżalić lub wupłakać a japoklepią po ramieniu. Mężczyzna nie ma prawa takich rzeczy robic bo zostanie uznany przez kobiety i styetm jako słabeusz. I wtedy dusi w sobie. Wiem to po sobie jka to jest. Pomimo infantylizacji społeczeństwa nikt nie szanuje słabych i wrażliwych mężczyzn. I już wyjaśniam dlaczego. Płacz, słabość, uczuciowość są domeną kobiet a dokładnie aby uściślić domeną żeńskiego pierwiastka ( wrażliwcy, romantycy, artyści, piosenkarze co mają bardziej rozwiniętą prawą półkulę mózgu). Tak nasz ukształtowała ewolucja a dokładnie tak zostaliśmy zaprogramowani przez naturę. Płacz, niezaradność, słabość, niezdecydowanie, wrażliwość w czasach jaskiniowych dla samca skutkowało natychmiastową lub powolną ale bolesną śmiercią i niemożnością chronienia samicy. Samice trzymały się zdala od takich delikwentów ponieważ nie tylko nie były bezpieczne wiążąc siez kimś ale także ze względu na swoją ułomość ( brak orientacji przestrzennej, mało siły fizycznej oraz brak umiejętnośći myślenia strategicznego, długofalowego) wystawiały sie na śmierć oraz nie miały możliwości urodzenia dziecka. A te niedostatki kobiety rekompensował samiec. Tylko silny samiec, pewny siebie, zdecydowany, nie wrażliwy i zaradny umożliwiał schronienie kobiecie, zdobycie pożywienia, oraz odpowiednie silne geny ( ich wyznacznikiem do dziś według kobiecej podświadomości jest charakter, siła fizyczna i psychiczna, zaradnosć oraz status materialny meżczyżny). Jeśli mężczyzna zarabia mniej od swojje kobiety to pręzej czy później zacznie ona nim gardzić. Tylko Podświadomie jeśli ma dobre rodzinne wzorce lub też świadomie będąc głupią karyną, księżniczką lub feministką. Kobiety chcą być z samcami alfa i zawsze siegają wyżej.

    Dążenie do ideałów po jednej jak i po drugiej stronie zostało zaimplementowane przez system medialny i korporacje. Dlaczego ? Ano dlatego aby nikt nigdy nie był szczęścliwy sam ze sobą tylko aby tego szczęścia a raczej jego substytutu szukał na zewnątrz. Tylko człowiek nieszczęśłiwy będzie pędził w tym wyścigu szczurów i konsumował bez opamiętania. Kiedyś młody Kuba Badach śpiewał piosenkę – Małe szczęścia. Tak to ejst samo sedno tej tak zwanej duchowości. Jeśli ktoś potrafi cieszyć się małymi błahostkami to już jest bardoz blisko tego wyższego poziomu wtajemniczenia. Wtedy nie będzie szukał ideałów w drugiej płci lub w gadźetach.

    Jak wiadomo kobiety maja wysokie wymagania i są coraz wieksze. Ponoć prawdziwy mężczyzna w 2017r to ten co zarabiał mi. 5 tys netto i ma minimu 180cm. W 2018 r prawdziwy męzczyzna zaczyna sie od 6 tys. zł netto. Tak już pół zartem pół serio.

    Dlaczego tak sie dzieje ? Ano dlatego ponieważ kobiety ze swoją hibergamiczną naturą są i zawsze były selekcjonerami męskich genów. To kobiety decyduja z kim chcą kopulować i wchodzić w związki. I zazwyczaj to one decyduja sie na rozwód. To kobiety wybierają najlepsze geny dla swoich dzieci pośród wielu kandydatów. A kobieca podświadomość patrzy na mężczyzn poprzez pryzmat archaicznych jaskiniowych algorytmów. Nie mówię tutaj o gwałtach tylko o normalnych relacjach damsko-męskich.

    Coś czuję Jarek, że się zawiodłeś na ustawienaich systemowych hellingera. Wiedz o tym, że cała ezoteryka i duchowość plus akademicka psychologia tak naprawdę nadal chce utrzymać status quo systemu. Chodzi o rodzenia jak największej bez opamiętania liczby dzieci. W tak przyziemne i prymitywne zjawiska jak związku miedzyludzkie kultuta i duchowość stara się włożyć pierwiastek metafizyczny. BO nei oszukujmy się większość związków ludzi to tak naprawdę jak kontrakt czy relacja biznesowa lub spółka. Nie ma tam za grosz miłości czy przyjaźni. Ludzie w zdecydowanej większość są jak bioroboty sterowane przez popędy więc jak ma wygladać przyszł związek czy rodzina takich jednostek ? Każdy chce coś ugrać w relacji z płcią przeciwną. Jak w biznesie.

    Ten pierwszy cytat to jakaś zgroza. Myślałem, że to od Rafałka z Oczami Mężczyzny ale widzę ten trend psotawy biernej i orszczeniowej u kboiet propaguje o wiele wiecej blogów i steon niż ta jedna. Nigdy ale to przenigdy ani koieta ani meżczyzna nie powinni szukać ideałów czy spełńienia lub lekarstwa na swoje bolaczki w drugiej osobie. Ten cytat to mi śmiedzi propagandą wampiryzmu. Czyli jak facet ma być pozytywny, radosny no i w ogóle PZU a ona wtedy dopiero będzie się mogła spełnić w swoim negatywizmie. Mężczyzna musi to , musi tamto, ma to zrobić, ma tamto. A co ma robickobieta w takiej relacji ? Ciągłe wymagania względem meżczyzn. Meżczyzna musi wszystko a kobieta juz nic nie musi. Nawet golic pach i nóg bo juz takie akcje na necie widzę. Idealny partner często jest zakamuflowany jako „prawdziwy mężczyzna”.

    „Kobiety wywalczyły swoje. Byłą emancypacja, jest feminizm. Od kobiety już nie można wymagać, żądać, rozkazywać. I dobrze! Przecież nikt nie lubi jak się traktuje go jak niewolnika, a kobiety były niewolone i prześladowane przez millenia. ” –

    Po pierwsze kobiety niczego nie wywalczyły. To mit dzisiejszego świata. To mężczyźni rządzący światem okazali łaskę kobietom i uwolnili trochę swojej przestrzeni życiowej. No jak mogły wywalczyć skoro nawet nie wymyśliły swojej własnej ideologii jakim jest Feminizm. Jak najbardziej mężczyźni powinni wymagać od kobiet bo dzisiaj w ogóle już nie wymgają w przeciwieństwie do kobiet i teraz mamy oto taki świat gynocetryczny. Meżczyźni dali sobie wejść na głowę co spowodowało w podświadomości kobiet reakcje pogardy i nienawiści do populacji białych meżczyzn. Takich bez wymagań traktuje się jako słabych desperatów. Jak dasz wejść na głowę dzieciom to też zaczną tobą pogardzać bo kto dostaje za darmo ten nie szanuje. Oczywiście, żę wymaga sieod meżczyzn patrairchalnych cech bo natury nigdy nie oszukać. A po drugie pomimo, że patriarchalny system już dawno upadł to jego mała namiastka jeszcze się tli. Jak wirus, który osłabł ale zagnieździł się w feminizmie. Tak teraz to feminizm jest emanacją patrairchatu. Wojna, walka, darcie mordy, agresja. To wszystko jest u pań a nie u panów.

    Zgadzam się z clue twojego felietonu. Jeśli ktoś nei ma prawa do słabości i je jokazywanie to nie tylko jest neiwolnikiem ale jest sprowadzony do poziomu chodowalnego bydła. A nawet niżej. Do poziomu robaka. Hmm niżej ? Do poziomu robota bez uczuć……

    • słaboś

      JEST SŁOWEM DWUZNACZNYM NIE POJMUJESZ TEGO JAK SŁOWO KOCHAM CIE

      KIEDY POWIADAM KOCHAM CIE TAK JEST KOCHAM CIE CZYLI AKCEPTUJE TWOJĄ OSOBE JAKA JEST

      tWÓJ ODBIÓR JEST TWOIM ODBIOREM (DAMSKO-MĘSKI) ALBO JAK KTOŚ MÓGŁBY POKOCHAĆ ,MNIE ALBO INNA MYŚL A JA BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO MÓWIĘ KOCHAM , ZAPYTASZ A CO ? ZA NIC , ZA TO ŻE JESTŚ CZY MUSI BYC COS ZA CO CIĘ POKOCHAM ?

  3. Eeee, ja nie mam problemu z facetami – wolę kobiety. Kiedyś próbowałam zrozumieć męski świat, ale już tego nie robię. Nie dogadamy się, nie w XXI w. Wg. kobiety facet powinien być taki, ale nie powinien taki to, a taki. A czy w drugą stronę to nie działa? Skąd powiedzenie, że kobieta ma być gdzieś tam taka, w łóżku dziwką, gdzieś indziej jeszcze jakaś ( nie pamiętam, jak to dokładnie ). Co w przypadku, jeśli na którymś polu nie jest taka jak powinna? Faceci też mają wymagania w stosunku do kobiet………

  4. Nie wiem czy zostałem zmoderowany ale ja sie nie kłóciłem. To były raczej wymiany pogladów z Panem Pawłem. Ale do rzeczy. Wiele się mówi o archetypach. Postanowiłem co nie co napisać o archetypach męskich. Jutro postaram się napisać o archetypach kobiecych. Zainspirował mnie do tego wpis SAnctusa o serialu sci fi Altered Carbon. Jest tam dość dobrze pokazane cztery różniace się archetypy kobiece. Ale o tym jutro. A teraz ma początek trochę teorii:

    Robert L. Moore w 1990 napisał książkę pod tytułem „King, Warrior, Magician, Lover: Rediscovering the Archetypes of the Mature Masculine”, jego dzieło bazowało na wcześniejszych dziełach Carla Gustava Junga.
    Moore w swojej idea zawarł myśl iż męskość można podzielić na 4 archetypy/rodzaje:
    -Król (King)
    -Wojownik (Warrior)
    -Czarodziej (Magician)
    -Kochanek (Lover)

    Podzielenie męskości w swoim założeniu upraszcza szukanie problemu w działaniu mężczyzny dla psychologa czy samego mężczyzny.
    Dzieląc nasze role, można jest w łatwy sposób ocenić, zbadać problemy i ich źródło, a następnie wypracować rozwiązanie, które często zmienia sporo w życiu.

    Zacznę od KRÓLA:

    W swoim założeniu Król to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:
    1) Wycentrowanie osobowości – silny król to przede wszystkim spokój i opanowanie, niezależne od okoliczności potrafi on nie być impulsywny, zawsze przemyśli swoje działanie i słowa. Jest to również świadomość, że jest się panem samego siebie i swojego umysłu. To zrozumienie, że bycie reaktywnym w świecie to słabość (frajerów). Jest swoistą opoką w czasach kryzysów. Rozumie doskonale: „Można mnie pokonać, ale to od mnie zależy czy będę przegranym”.
    2) Jest decydujący – po przez nadanie sobie pozycji króla, mężczyzna wyzbywa się wstydu. Osoba z dobrze ukształtowanym królem – nigdy nie spyta „co zrobić, żeby się komuś przypodobać”. Jest królem, nie sprzedaje się, nie interesuje go bycie gwiazdą, jest przecież królem, więc po co miałby uzyskiwać uznanie innych, skoro ma uznanie najważniejszej osoby na świecie – siebie samego. Dzięki tej świadomości, król ma odwagę decydować – o sobie, najbliższych i dalszych. Bycie decyzyjnym to kwestia czasu jeśli potrafimy zachowywać świadomość w czasach kryzysu – to domena liderów, którą oczywiście można się nauczyć.
    3) Żyje wraz z innymi – król, nie może być królem bez swojego ludu (w przypadku tyrana mowa o poddanych). Jednak sporo wciąż archetypów króli w dziejach kinematografii czy książek, którzy byli źli, podstępni i słaby – a swoich poddanych traktowali jak gatunek niższy. Cóż, dobrze wykształcony król to osoba, która rozumie ekosystem działania społeczeństwa, dba o swoich poddanych w sposób szczodry, sprawiedliwy oraz pełen miłości. Rozumie chociażby w rodzinie, że doceniona żona będzie lepiej zarządzać domem niż taka, której się nie poświęca uwagi – a potomstwo lepiej będzie się rozwijać, przy jego wsparciu (finansowym ale również emocjonalnym czy służąc swoim doświadczeniem).
    4) Wydaje polecenia – Król to osoba decyzyjna, ale ma również świadomość, że musi wydawać polecenia – sobie jak oraz po zdobyciu odpowiedniej pozycji – innym. Wie, że jeśli działalność ma się rozwijać, potrzeba osoby z odpowiednią wizją, która ma niezłomną wolę. Wie, że ludzie uwielbiają ludzi zdecydowanych, inteligentnych, posiadających swój cel – bo mogą pracować pod jego przewodnictwem. Ale mądry król to lider, nie tyran. Wydanie poleceń nie może być puste, jeśli nie ma się odpowiednich zasobów czy pozycji. Nikt nie będzie miał szacunku do osoby, która sobie na to nie zasłużyła np. zawód syn.
    5) Inspiruje, wspiera i błogosławi innych – wie dobrze, że im silniejsze posiada otoczenie, tym sam jest silniejszy. Zawsze inwestuje w najbliższych, wspiera ich dobrym słowem, pomysłem. Podsyca ich kreatywność oraz odwagę. Nie boi się pomagać innym w myśl, że zostanie zdetronizowany. Wierzy w dobroć ludzi, rozumie zależność karmy. Błogosławienie to coś szczególnego dla króla, bo daje on coś w rodzaju dobrego nastroju dla osoby z jego otoczenia. Błogosławienie to nie jest samo słowo, które tak używają kapłani (którzy często też są swoistymi królami w pewnych miejscach), błogosławieństwo to nasycenie emocjonalne drugiej osoby po przez kontakt z nią. To zarażenie jej entuzjazmem w celu, który ona chce.
    6) Obmyśla swoje dziedzictwo – król wie, że umrze, że świat będzie się dalej kręcił po jego śmierci, ale chce odcisnąć piętno na tym świecie – pomniki, nadanie imienia danemu obiektu jak najbardziej w cenie. Ale czasem to po prostu wychowanie odpowiednio podopiecznych – np. trener swoich zawodników, najsławniejszy: Cus D’Amato, który wytrenował m.in Mike Tysona (wojownika).

    Cienie archetypu:
    -Za dużo -> Tyran – W przypadku nieograniczonej lub za dużej władzy, która zostaje przyznana dla danej jednostki Tyran sprawia, że jest on już Panem i Władcą tego co go otacza. Błękitna krew czy arystokracja to jedno z określeń na takich ludzi. Człowiek z za dużą ilością archetypu króla w swojej osobowości zapomina, że mimo niezależności i wycentrowania, jest częścią czegoś większego od siebie. Jest on żądny władzy głównie po to, aby niszczyć i pokonywać to czego nie trzeba, głównie dla pokazania swojej władzy dla innych. Gardzi słabością. Nie potrafi się zrelaksować oraz nie przyjmuje krytyki w żaden sposób.
    -Za mało -> Słabeusz – W przypadku, kiedy mężczyzna wyprze u siebie część króla, stanie się on słabeuszem, popychadłem. Bez własnego kompasu będzie dążyć do wartości narzuconych przez innych – moda, selfie w modnym miejscu. Nie będzie potrafił nigdy być asertywnym, agresywnym czy stanowczym. Tutaj często trafia wielu mężczyzn, którzy stali się pantoflami w związku.

  5. W swoim założeniu Wojownik to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:
    1) Bycie agresywnym – Lecz nie w taki sposób jak to robią dresy na osiedlu, ale bycie agresywnym w sposób włożenia wszelkiego wysiłku, aby uzyskać to czego się chce. Bycie energicznym oraz pełnym inicjatywy. Wojownik rozumie rolę agresji w życiu codziennym, wie że jeśli nie będzie się rozwijał, nie będzie się zmagał z problemami to nie będzie już niedźwiedziem, postrachem tundry ale stanie się ursusem-omega czyli misiaczkiem.
    2) Ma swój cel – Walczy o niego każdego dnia, jego życie nie jest skierowane ku szczęściu, przyjemności i komforcie. Ma w swoim sercu wyryty cel większy niż jego życie i podporządkowuje swój czas oraz swoje działania pod tym kątem. Nie mając celu stanie się leniwy i słaby, jego umysł nie będzie szczęśliwy bez celu, bo natura wyposażyła go w cechy drapieżnika. A drapieżnik musi mieć cel.
    3) Bycie w tu i teraz – Wojownik skupia się na teraźniejszości, jest świadom, że nie mamy wpływu na przeszłość bo już wydarzyła, nie mamy wpływu również na teraźniejszość bo za szybko się ona dzieje, wie że jedyne na co ma człowiek wpływ tp przyszłość – ta bliska, jak i ta dalsza. Swoje cele osiąga szybciej dzięki pustemu umysłowi i pełnemu skupienia się na działaniu w tu i teraz. W taki sposób jest on najbardziej efektywny. Jest to umiejętność pochłonięcia się w 100% na wykonywanej czynności.
    4) Jest zdolny do adaptacji – Niezależnie od sytuacji, nie będzie on płakał, że jego nowe auto miało właśnie wypadek i nie ma wykupionego AC. Jeśli nie ma niczego zastępczego to będzie jeździł chociażby komunikacją miejską, ale nie będzie się użalał i bronił się swoim wspomnieniami oraz przywiązaniem się do rzeczy materialnych. Będzie wiedział, że takie myślenie go ogranicza. Bez problemu odrzuci on rzeczy i osoby w swoim życiu, które nic nie wnoszą do jego życia, albo co gorsza – mu przeszkadzają. Wśród wojowników nie znajdziesz narkomanów i palaczy czy alkoholików – oni wiedzą, że takie używki robią z nich słabeuszy. Wojownik chce być silny, wykorzystuje do tego swoją zdolność do adaptacji. Niezależnie gdzie los wyrzuci wojownika, on sobie poradzi.
    5) Bycie minimalistą – „Spartańskie warunki” to tutaj dosyć adekwatne stwierdzenie, które powinno być użyte. Ale minimalizm w roli wojownika to ograniczenie się do rzeczy niezbędnych i najważniejszych. Wojownik nie kupi niepotrzebnej pierdoły, nie ma czasu na zajmowanie się rzeczami nieważnymi. Nie ogląda całymi dniami TV, seriali, nie trzyma w szafie za wielu zbędnych ubrań, a jego szafki w mieszkaniu nie są pełne jakiś badziewi. Jeśli komórka to do dzwonienia, jak strój na siłownie to wygodny i trwały, a nie najmodniejszy, samochód wystarczający do czego ma służyć. Branie kredytów konsumpcyjnych to strzał w kolano dla filozofii wojownika. Ograniczenie życia to rzeczy i osób najważniejszy to minimalizm godny wojownika.
    6) Konsekwencja – Raz podjęta decyzja przez wojownika to wyznacznik tego czemu się podda niezależnie od wszystkiego. Choćby świat stał przeciwko niemu, jeśli on widzi sens w tym co robi – opinia świata będzie dla niego nic nie warta. Dla wojownika najważniejsze jest to, co ma w sercu. Wie, że będzie upadać, że będzie raz gorzej, raz lepiej – ale będzie konsekwentny w tym co sobie postanowi. Bo to wyznacza jego wartość oraz pewność siebie.
    7) Wykształcony – Wojownik jest mistrzem w swoim fachu, bo prawdziwy wojownik dąży do bycia wybitnym. Nie mam na myśli tego, że każdy ma robić teraz doktorat. Wojownik czyta, dokształca się, chodzi na kursy. Wiecznie się rozwija. Motto wojownika to „ciągle naprzód”. Jeśli wojownik nie dąży do przodu, starzeje się szybciej niż czas mija. Wojownik zaspokaja swoją ciekawość oraz potrzebę odwagi.
    8) Dyscyplina – Trzymanie dyscypliny w stosunku do samego siebie i swoich zasad to najważniejszy zasób lojalności. Jeśli wojownik mówi, że nikomu czegoś nie powie, to nikomu tego nie powie. Bo nie chodzi o uczciwość, względem drugiej osoby, a uczciwość względem samego siebie – najważniejszy kapitał jaki posiada wojownik. Dyscyplina to najwyższa forma szacunku do samego siebie.
    9) Bez emocji – Aby wojownik mógł osiągać to co chce, nie może być podatny na swoje uczucia. Wie, że uczucia to tylko informacje od ciała, umysłu i świata. Ale on ma swoje cele i zasady, które są odporne na wszelkie wahania emocji. Emocje z założenia nie są stałe, a w pracy wojownika tylko przeszkadzają. Nie ma miejsca na słowa „nie mam motywacji”. Wojownik, jeśli ma niesprzyjające okoliczności to je ignoruje i tworzy swoje, przyjazne dla jego celów
    10) Ewolucjonista – Wojownik wie, że aby się rozwijać, musi pozwolić rzeczom bezużytecznym upaść. Wie że w dalszej perspektywie lepiej pożegnać kogoś i później udawać, że się go nie zna niż aby taka osoba mąciła nam w życiu. Wojownik otacza się tylko rzeczami oraz osobami, które są dobre dla niego i tylko takie rzeczy i kontakty praktykuje. Szanuje swój czas i nie boi się samotności. Wie, że musi zrobić miejsce na nowe, lepsze rzeczy.

    Cienie archetypu:
    -Za dużo -> Sadysta – w przypadku gdy samodyscyplina i agresja bez zasad moralnych sprawia, że powstaje mężczyzna bez skrupułów, który potrafi nakierować swoją agresję w za dużych dawkach na otoczenie, innych oraz swoje cele. Pozbawiając się w tym miejsca na inne archetypy, szczególnie swój przeciwstawny – kochanka. Każdy pracoholik to sadysta.
    -Za mało -> Masochista – w przypadku, gdy mężczyzna nie zaakceptuje swojej agresji, testosteronu oraz wszystkich rzeczy, świadczącym o nim jak o drapieżniku – mimowolnie nakieruje swoją agresję, swoją energię na szkodzenie samemu sobie. Każdy mężczyzna, który ma syndrom ofiary, wyparł swój archetyp wojownika.

  6. W swoim założeniu Czarodziej to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:
    1) Skarbnica wiedzy – Czarodziej studiuje, studiuje i jeszcze raz studiuje, ale nie tak jak dzieciaki w wieku 19-24 lat w akademiku. Archetyp czarodzieja, jest odpowiedzialny głównie za zdobywanie wiedzy – po przez książki, eksperymenty i badania. To dzięki ciągłej nauce, zaspokajaniu swojej ciekawości stają się właśnie skarbnicą wiedzy.
    2) Mistrz technologii – dzięki ciągłej nauce, czarodziej może opanować wiedzę o tym jak działa wszechświat. Poznając, bawiąc się materią może on tworzyć nowe technologie, pierwotne założenie czarodzieja to osoba przeistaczające prawa naturalne na bardziej zrozumiałe dla nas ludzi w formie pisemnej czy praktycznej. Głównymi dziedzinami są tutaj – matematyka, biologia, fizyka, chemia oraz filozofia (i wszystko pośrednie – medycyna, elektryka, elektronika itp). Zadaniem czarodzieja jest ułatwić życie otoczeniu.
    3) Bycie skłonnym do refleksji – O ile wojownik to energia akcji i aby całe życie nie kopać rowów łopatą, za pomocą refleksji będziesz mógł użyć koparki. Refleksja to wyobrażanie sobie innych sposobów rozegrania danych sytuacji, które się już zdarzyły. To dzięki nim możesz mądrzejszy każdego dnia i nie popełniać tego samego błędu dwa razy.
    4) Bycie skromnym – Trudno mi to było określić w naszym języku, ale idea tego jest następująca: Czarodziej nie rozmawia z każdym, nie dzieli się swoją wiedzą z każdym. Wie, że nie każdy go zrozumie, ale również, że można się dzielić wiedzą tylko z osobami, które na tym skorzystają. Nauka musi być przekazywana, ale wiedza powinna być przekazana tylko odpowiednim osobom, które tego chcą i są tego godne. Dużo tutaj mężczyzn popełnia błąd m.in. rozmawiając o polityce z każdym czy też opowiadając o swoich technicznych studiach humaniście.
    5) Alchemista życia – Czarodziej szuka ciągłych okoliczności do bycia lepszym człowiek. Rozumie, że porażki posiadają w sobie zawsze ziarno sukcesu, które warto odnaleźć. Mimo porażek nie poddaje się, a z każdym upadkiem jest mądrzejszy, silniejszy i bardziej efektywny. Nie boi się życia i chce czerpać z niego pełnymi garściami – niezależnie czy to co nadchodzi jest złe czy dobre.
    6) Filozof – Ale mam tutaj na myśli, osobę która gada rzeczy niepraktyczne po pijaku, tylko tego kim pierwotnie powinni być filozofie – przewodnikami życia. Dzięki nauce, bogatemu doświadczeniu mogą oni pomagać innym poprzez służenie radą. Niczym szaman w plemieniu, który był odpowiedzialny za wyjaśnianie świata oraz wszelkie rytuały i obrządki.

    Cienie archetypu:
    -Za dużo -> Manipulator – czarodziej, który ma w sobie za mało wiedzy, aby móc nauczać. Jest to częstość w świecie coachingu, gdzie ludzie, którzy nic nie osiągnęli uczą innych. Ja używam sformułowania „dzieci wychowują dzieci” w takich przypadkach. Manipulator, osoba która posiada wysoką wiedzę i nie przekaże jej albo osoba, która nie posiada wiedzy i chce ją sprzedać.
    -Za mało -> Niewiniątko – osoba, która wyparła w sobie ciężką pracę w celu bycia mądrzejszym, w studiowaniu i uczeniu się, a mimo wszystko chce osiągnąć to wszystko bez włożenia chociażby sekundy w naukę. Niewiniątko to osoba, która chce zasługi i tytuły bez zapłacenia odpowiedniej ceny za to wszystko. To często ludzie na średnich szczeblach, którzy narzekają na lekarzy i prawników, że tyle zarabiają. Jak jesteś taki pewny siebie, to może sam zostaniesz lekarzem?

    • Lucyfer, może czasem powinieneś być egoistą, hm? Dziewczyny, z którymi już nie Jesteś nie miały z tym problemu…………

      • Oj bycie egoistą mi nie wychodzi. Nigdy nie wychodziło. To bardzo złożony temat. No cóż słabego i wrażliwego nikt nie szanuje. Ludzie ubierają maski tylko po to aby zachować pozory kultury i szacunku. Tak naprawdę podświadomie słabym, wrażliwym i empatycznym gardzą. Raz okażesz słabość to zawsze będzie Ci to wypominane.

        • I cóż mogę rzec? Jeśli naprawdę Jesteś taki delikatny, to, no nie wiem,hm, lubię takich facetów. Masz rację, że nie jest dobrze okazywać słabość, więc w pewnych okolicznościach trzeba być twardym, nawet wbrew sobie i nawet, jeśli dużo to kosztuje.

        • Katharos83 czy jestem delikatny ? Nie mnie to oceniać. Dla jednego będę a drugiego już nie. Ilu ludzi tyle opinii. Coś tam kiedyś pisałaś, zę nie chcesz mieć dzieci. Już wtedy mnie zaintrygowałaś. Nie wiele kobiet ma odwagę sie do tego przyznać. Tak szczerze. Dlatego masz u mnie dużego plusa.Ja lubie kobiety o wysokim poziomie świadomości. A ty taki masz. Ja również lubię delikatne kobiety, takie wrażliwe. A coś w ostatnich czasach coraz mniej takich kobiet.

          • Lucyfer, z tą wrażliwością to sam wiesz, jak jest. No nie jest różowo. Jeśli o mnie chodzi, to jestem nie tyle wrażliwa, co nadwrażliwa, a to już problem. Jednak u faceta wrażliwość jest NIEWĄTPLIWĄ ZALETĄ. Tak myślę 😉

        • No nie wiem. Przez swoją wrażliwość miałem masę problemów i kłód rzucanych pod nogi. A skąd się bierze twoja nadwrażliwość ? Przynajmniej jesteś człowiekiem a nie wypranym z uczuć robotem.

        • Lucyfer, chciałabym być robotem, ale skoro nie jestem ( i nie będę), to niech zostanie jak jest. Czas polubić siebie w takiej wersji. Poza tym, nie jest tak źle, można z tym żyć.

        • Cześć Roni7 🙂 widzę, że ukrywasz się pod innym nickiem tutaj. Jak zwykle udajesz potulnego baranka, który tylko dostaje po dupie od kobiet, a sam jest święty. Uważajcie dziewczyny na niego!

        • @trelemorele Jesteś trzecią osobą, która zarzuca mnie, że mnie niby zna. Powtórzę jeszcze raz nie jestem żaden Roni7. Wzięliście mnie za kogoś innego. Doskonale zdaję sobie sprawę, że moje kontrowersyjne wpisy nt. kobiet przyciągną feministyczne trolle ale nie spodziewałem się, że ktoś mi będze zarzucał multi nicki.

          A co do mojej osoby. To nie uważam się za świętego czy baranka. Moje wpisy są advocem Siły a raczej jej braku. Są odniesieniem do słabości w tym świecie. Wiele razy pisałem, że słabych mężczyzn kobiety nie szanują. A ja takim słabym jestem. Gdzie tu niby udawanie potulnego baranka ?

          Ale skoro zebrał się sąd kapturowy nade mną to niech szanowny gospodarz bloga zadecyduje co dalej. W wyniku oskarżeń o niby podszywanie się pod kogoś przestaje w tej chwili się udzielać na blogu.

    • W swoim założeniu Czarodziej to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:
      bla bla bla bla

    • Przeczytałem dużo tekstu z tych typów męskości i stwierdzam, że najlepiej pasuje do mnie Czarodziej.
      Z cieni archetypów prawie dobrze pasuje do mnie Impotent emocjonalny.

  7. W swoim założeniu Kochanek to określenie części osobowości męskiej odpowiedzialnej za:
    1) Smakosz życia – Kochanek to nie określenie jedynie seksualne, to nastawienia do życia i świata. Kochanek chce smakować, poznawać i doświadczać nowego. Nie mam tu na myśli zmiany partnerów czy orientacji seksualnej. To otwarcie się na doznania i aktywne ich poszukiwanie. Dotyk, smak, zapach, słuch, wzrok – smakosz chce poznawać, podróżować, bawić się.
    2) Dziecięcość – Kochanek cechuje się odwagą, która nie jest skażona w żaden sposób wstydem i poczuciem winy. Akceptuje w pełni to kim jest i chce się dzielić sobą i życie z innymi. Jeśli ktoś potrafi się zaczepić na ulicy bo razem stoicie na przejściu dla pieszych to z całą pewnością, kochanek jest dobrze wykształcony u takiej osoby. Taka osoba nie wstydzi się nigdy niczego, gdy ma problem to prosi o pomoc. Rozumie, że wszyscy jesteśmy tacy sami na pewnym poziomie i się nie różnimy. Nie jest on zaprogramowany zewnętrznymi wyznacznikami jak „musisz mieć to, żeby być prawdziwym mężczyzną”, nie podąża za modą, nie widzi sensu szukania akceptacji wśród innych, bo nie odczuwa wstydu ze względu na to kim jest. Jest to postawa oznaczająca prawdziwą wolność.
    3) Budowanie relacji opartych na otwartości, zaufaniu oraz intymności – Kochanek posiada relacje, które są dla niego oraz drugiej osoby źródłem inspiracji, miłości, przyjaźni. To osoba, która potrafi nawiązywać więź z innymi ludźmi, właśnie przez świadomość tego, że wszyscy jesteśmy na pewnym poziomie tacy sami. Swoją odmienność traktuje jak świetne uzupełnienie relacji, wymienia się doświadczeniami, wspomnieniami i myślami. Tworzy bliskość i namiętność w kontaktach.

    Cienie archetypu:
    Za dużo -> Uzależniony. Kochanek staje się uzależniony w przypadku gdy skupi się na tym, aby skupiać się na braniu miłości. Podczas gdy największe piękno jest gdy się nim dzielimy czy też ofiarujemy, nie oczekując niczego w zamian. Dawanie prezentów daje najwięcej radości i satysfakcji. Kochanek uzależniony od dawania miłości oznacza, że problem jest na poziomie wewnętrznego dziecka. Dorosły nie ma powodu by potrzebować uwagi, miłości bez której nie może funkcjonować. Wiele facetów zostaje w tym miejscu gdy nie uda im się po związku w który się mocno zaangażowali
    Za mało -> Impotent emocjonalny. Oczywiście chodzi o niezdolność do dzielenia się emocjami. Zazwyczaj wyparcie strefy emocjonalnej skutkuje w dalszej perspektywie brakiem satysfakcjonujących relacji, w których mężczyzna można się spełniać jako mężczyzna w sferze emocjonalnej, towarzyskiej czy też seksualnej. Impotenci zwyczajnie nie potrafią się bawić. Nie chodzi już tu czasem o to, że ktoś nie ma czasu na imprezę, ale zwyczajnie podczas czasu zabawy nie wiedzą jak się zachować.
    Teraz główne założenia w leczeniu mężczyzny to zwyczajnie zdiagnozowanie, który z archetypów jest zaniedbany i dać mu odpowiednie wskazówki, aby wesprzeć dany archetyp u mężczyzny.
    Dla każdego z archetypów podam narzędzia służące pomocy samemu sobie, narzędzia są proste:

    Król (King)
    -Więcej twórz niż zużywasz
    -Zdecyduj co chcesz pozostawić po sobie tutaj
    -Zbuduj praktyczną wizję tego co chcesz osiągnąć
    -Bądź czyimś mentorem
    -Znajdź swojego mentora
    -Ustal swoje główne zasady w życiu
    -Odetnij pępowinę od rodziców
    -Stań się samodzielny
    -Zbuduj plan na życie i go przestrzegaj
    -Strzeż się podążania za pieniędzmi, władzą i seksem
    -Żyj wśród innych

    Wojownik (Warrior)
    -Czytaj biografie ludzi sukcesu
    -Rób rzeczy których się obawiasz
    -Medytuj i uspokój umysł, następnie skoncentruj się na tym co chcesz osiągnąć, tworząc mentalny model swojej osobwości
    -Zbuduj system działania i wartości w którym będziesz funkcjonować
    -Spisuj każdego dnia listę do zrobienia lub grafik
    -Kup książkę, która Ci przyda
    -Stwórz zasady do których będziesz lojalny
    -Wyznaczaj sobie nowe wyzwania
    -Zapisz się na sztuki walki – aby zrozumieć lepiej agresję
    -Zrób generalne porządki w mieszkaniu – zapoznaj się z filozofią 5S

    Czarodziej (Magician)
    -Zapisz się na szkolenie
    -Kup książkę która pomoże Ci lepiej zarabiać
    -Każdego dnia przeznacz godzinę na naukę
    -Medytuj i pozwól sobie na czas wyłącznie na myślenie
    -Dołącz do organizacji lub klubu, gdzie będą obowiązywały zjazdy
    -Wykorzystuj wolne chwile na audiobooki i programy, które pomogą Ci być lepszym
    -Zapisz się na studia jeśli masz taką potrzebę

    Kochanek (Lover)
    -Bądź spontaniczny
    -Planuj każdego tygodnia, że zjesz coś nowego
    -Wyjedź gdzieś
    -Spotkaj się z przyjacielem czy znajomym, z którym chciałbyś mieć lepszy kontakt
    -Miej odwagę poznawać nowe osoby
    -Witaj się z sąsiadami i współpracownikami
    -Przynajmniej raz tygodniowo zjedź z kimś obiad czy kolację
    -Zadbaj o odpoczynek i relaks

  8. Jarku cholera czasem trza sie posmiać moja ukochana piosenka ,zawsze się śmieje, tak prawdziwa a co jest bardziej śmiesznie od prawdy ?

  9. @Lucyfer.
    Słowko do Ciebie w wolnej chwili, pomimo permanentnego braku czasu obecnie.
    „Ale nie tak kosmiczne i tak wiele jak kobiety wzgledem mężczyzn.”
    Pytanie, czy to nie są raczej kosmiczne wymagania Lucyfera względem Lucyfera? Które to ów projektuje na cały kobiecy rodzaj?
    Gdyby autor tych słów nie nosił w sobie nieosiągalnych wymagań względem siebie, to nie byłby tak przerażony domniemanymi wymaganiami kobiet. Albo by go to nie ruszało, na zasadzie: „a niech se mają wymagania, mi to lotto”. Rezonujesz na zewnątrz z tym, co nosisz schowane gdzieś w sobie, zastanów się, czy potrafisz dostrzec ten wzorzec.
    Obie płcie mają obecnie wyśrubowane wymagania względem siebie nawzajem. Nikt temu nie przeczy i nie ma sensu dyskusja, czyje wymagania są tu bardziej „kosmiczne”.
    Tylko że niektórym (na przykład mnie), jest to obojętne. Jeśli obchodzi mnie czyjeś zdanie, to jest to zdanie jednej osoby: mojego partnera. Cała reszta mężczyzn może sobie wymagać buk wie czego, jednak to nie boli, nie dotyka mnie, spływa to po mnie. Uzależnianie poczucia własnej wartości od cudzych oczekiwań jest błędem.

    „No cóż słabego i wrażliwego nikt nie szanuje.”
    1.Niech się więc gagatek wpierw szanuje sam. To jest początek procesu zdrowienia.
    2. Chcesz być szanowany? Nie siej więc czegoś, czego sam nie chciałbyś zbierać. Na przykład tego: „kobieta jedno myśli, drugie robi a trzeci mówi”. Było już tutaj z Twojej strony wiele takich przykrych i raniących ogólników, bardzo niesprawiedliwych, nieprzemyślanych, na niskim poziomie. Sam chciałbyś być traktowany z szacunkiem i bez uprzedzeń, ale przyjrzyj się temu, co sam siejesz w różnych miejscach. Takie sformułowania są poniżające, pogardliwe no i po prostu… niesprawiedliwe. Ta niesprawiedliwość do Ciebie wraca, bo rozdrażnione kobiety będą się odgryzać.
    3. Istnieje z pewnością wielu ludzi, którzy lubią i szanują takiego Lucyfera tak po prostu, za to kim jest, razem z jego wszystkimi słabościami. Którzy potrafią dostrzec, co się kryje za jego wszystkimi maskami. Zdaj sobie z tego sprawę. Nie opluwaj takich ludzi swoim jadem, możesz ich w ten sposób stracić.
    „Mężczyzna nie ma prawa takich rzeczy robic bo zostanie uznany przez kobiety i styetm jako słabeusz.”
    WAL TO. Chłopie, co z Tobą? Jeśli to Ty nie będziesz uważał siebie za słabeusza, to kobiety i system będą mogły Ci naskakać. Pracuj nad uniezależnieniem się od opinii innych. Ja wiem, to nie stanie się z dnia na dzień, będziesz potrzebował miesięcy i lat, aby przeprogramować umysł. Ale zacznij teraz.
    „A kobieca podświadomość patrzy na mężczyzn poprzez pryzmat archaicznych jaskiniowych algorytmów.”
    Te archaiczne algorytmy oczywiście dotyczą również mężczyzn na ich nieuświadomionym poziomie (bo sugerujesz, jakoby jedynie kobiety działały w ten sposób).
    Większość ludzi – kobiet i mężczyzn nadal działa w swoim archaicznym trybie, tu przyznam Ci niestety rację. Ale naprawdę chcesz się z takimi ludźmi zadawać i tracić na nich mentalną energię? Zostaw tryglodytów im samym, niech sie poddają swojej rui, dyktaturze fizjologii. Szukaj towarzystwa ludzi świadomych swoich instynktów, którzy potrafią je trzymać w cuglach. Niewielu takich znajdziesz, ale niech Cię to nie zniechęca. Coraz więcej podświadomych, zwierzęcych zachowań wypływa na powierzchnię (poprzez poznanie), stają się więc uświadomione.
    To nie jest tak, że podświadomości nie da się ogarnąć. Po prostu większość ludzi jest na to zbyt leniwa, aby nad sobą pracować i chcieć to ogarnąć. Jednak nie dobijaj swoimi uogónieniami tych ludzi (przede wszystkim kobiet), którzy nad sobą nieustannie pracują i pragną żyć lepiej.
    OK, tyle kazania z mojej strony.
    Co do całej reszty – jak chcesz to możemy nad tym popracować (trochę się już znamy), szczególnie nad podejściem do „tych okropnych bab” i nad istotą męskości. Tylko to zależy od Twoich chęci, bo też na siłę zbawiać nikogo nie będę.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • „Pytanie, czy to nie są raczej kosmiczne wymagania Lucyfera względem Lucyfera? Które to ów projektuje na cały kobiecy rodzaj?
      Gdyby autor tych słów nie nosił w sobie nieosiągalnych wymagań względem siebie, to nie byłby tak przerażony domniemanymi wymaganiami kobiet. ” –

      Nie, zupełnie nie oto chodziło. Coraż wyższe wymagania kobiet są faktem i nie są to kobiet wymagania tylko systemu, który w kobietach zaszczepił za pomocą wszelkiej maści trendów, i reklamom, gazetkom,blogom. Oczami mężczyzny wiedzie w tym prym. Także taki wytatuowany typ zwany czarodziejem. Tu nir chodzi o mnie. I wiesz co ? Powoli zaczyna mi to być lotto.

      „Obie płcie mają obecnie wyśrubowane wymagania względem siebie nawzajem. Nikt temu nie przeczy i nie ma sensu dyskusja, czyje wymagania są tu bardziej „kosmiczne”.” –

      Raczej to kobiety mają nieporównywalne większe wymaganai niż mężczyźni. Widzę to po znajomych. Przystojny, zadbany i zamożny mężczyzna w kwiecie wieku. Szanowany przez społeczeństwo a zadaje się z jakimś z całym szacunkiem ale grubym kaszalotem z niezbyt lotnym umysłem. I nie tylko ja to zauważam. Wyobrażasz sobie, żeby jakaś bardzo ładna kobieta zadawała się z bezrobotnym gołodupcem bez wyglądu ? A ten mój znajomy mógły się związać z naprawde bardzo ładną kobietą.

      „Cała reszta mężczyzn może sobie wymagać buk wie czego, jednak to nie boli, nie dotyka mnie, spływa to po mnie. Uzależnianie poczucia własnej wartości od cudzych oczekiwań jest błędem.” –

      Ale temat nie jest o wymaganiach mężczyzn tylko o wymaganiach kobiet.

      „Chcesz być szanowany? Nie siej więc czegoś, czego sam nie chciałbyś zbierać. Na przykład tego: „kobieta jedno myśli, drugie robi a trzeci mówi”. Było już tutaj z Twojej strony wiele takich przykrych i raniących ogólników, bardzo niesprawiedliwych, nieprzemyślanych, na niskim poziomie. Sam chciałbyś być traktowany z szacunkiem i bez uprzedzeń, ale przyjrzyj się temu, co sam siejesz w różnych miejscach. Takie sformułowania są poniżające, pogardliwe no i po prostu… niesprawiedliwe. Ta niesprawiedliwość do Ciebie wraca, bo rozdrażnione kobiety będą się odgryzać.” –

      Chyba jesteś kobietą bo nie widze tutaj w tym okreśłeniu niczego pogardliwego. Taka natura kobiet. Rozmyta, chwiejna powiedzmy wielowątkowa. Już o tym pisałem w temacie w tamtym roku usuniętym przez Jarka. Kobiety działają wielowątkowo i dlatego często ich oczekiwania a czyny się nie pokrywają. Gdzie tu niby pogarda i poniżenie ? Widocznie nie masz żadnej wiedzy nt. psychologii ewolucyjnej czy o archetypach kobiecych a przerzucasz odpowiedzialność na mnie,
      Świat w ogóle nie jest sprawiedliwy i pogódź się z tym.

      „Istnieje z pewnością wielu ludzi, którzy lubią i szanują takiego Lucyfera tak po prostu, za to kim jest, razem z jego wszystkimi słabościami. Którzy potrafią dostrzec, co się kryje za jego wszystkimi maskami. Zdaj sobie z tego sprawę. Nie opluwaj takich ludzi swoim jadem, możesz ich w ten sposób stracić.” –

      Nikogo nie opluwam. Wiele osób panicznie boi sie prawdy i naukowych faktów. Wszystko co piszę tutaj na blogu jest potweirdzono naukowo. Jest to psychologia ewolucyjna i psychologia głębi. Ze mną możesz sie nie zgadzać ale z Jungirm, Freudem czy Bussem będziesz musiała.

      „Te archaiczne algorytmy oczywiście dotyczą również mężczyzn na ich nieuświadomionym poziomie (bo sugerujesz, jakoby jedynie kobiety działały w ten sposób).” – Temat jest o kobietach. Już dość wiele powiedziano o mężcyznach. My zdajemy sobie sprawę jaka jest nasza natura. Tylko kobiety jakby nie chciały zaakceptować swojej.

      „Jednak nie dobijaj swoimi uogónieniami tych ludzi (przede wszystkim kobiet), którzy nad sobą nieustannie pracują i pragną żyć lepiej.” –

      Na litość boską a gdzie ja napisałem, że wszystkei takei kobiety są ? Mówię tutaj o statystyczej kboiecie, która jest jakby pochodną badań i obserwacji jakiejś grupy. Mówię o przeciętnej kobiecie to nie oznacza, że generalizuję.

      „Co do całej reszty – jak chcesz to możemy nad tym popracować (trochę się już znamy), szczególnie nad podejściem do „tych okropnych bab” i nad istotą męskości. Tylko to zależy od Twoich chęci, bo też na siłę zbawiać nikogo nie będę.”-

      Czy my się znamy ? Jakoś ciebie nie kojarzę. Pierwszy raz ciebie tutaj widzę.

  10. „Nie, zupełnie nie oto chodziło. Coraż wyższe wymagania kobiet są faktem i nie są to kobiet wymagania tylko systemu, który w kobietach zaszczepił za pomocą wszelkiej maści trendów, i reklamom, gazetkom,blogom. Oczami mężczyzny wiedzie w tym prym. Także taki wytatuowany typ zwany czarodziejem. Tu nir chodzi o mnie. I wiesz co ? Powoli zaczyna mi to być lotto.”

    Faktem jest to, że ludzie mają coaz wyższe wymagania względem samych siebie, standardów życia, wykształcenia, wyglądu itp. Dają się porwać propagandzie, reklamie, opiniom innych ludzi, trendowi na optymalizację siebie. Stąd też wielu ludzi pragnie mieć Barbie lub Kena za partnera. Nierealistycznych, chorych wymagań nie brak jednak z obu stron. Jasne, że nie zauważasz tych chorych wymagań od drugiej strony, ponieważ jak mniemam… nie startujesz do panów. Stąd też jednostronne, płaskie postrzeganie.

    „Wyobrażasz sobie, żeby jakaś bardzo ładna kobieta zadawała się z bezrobotnym gołodupcem bez wyglądu ? A ten mój znajomy mógły się związać z naprawde bardzo ładną kobietą.”

    Nie tylko sobie wyobrażam, ale mogłabym tu podać conajmniej kilka takich egzemplarzy z imienia i nazwiska (gdyby to nie było chamskie i nielegalne). Z resztą – czy to nie kobiety nie słyną wręcz z dobierania sobie partnerów „do przeróbki”? Gdzie jedynym argumentem za utrzymaniem złego związku jest: „ale ja go tak kooooocham”. Ty masz znajomego, ja mam znajomą. Piękna i mądra kobieta, samodzielnie utrzymuje rodzinę i dziecko. On wiecznie na bezrobociu. Wybaczyła mu już kilka zdrad (on bierze, co się nawinie), bo nadal jakoś wierzy w tę „miłość”. Jeśli Cię interesuje wygląd… trudnio o bardziej nieatrakcyjnego faceta. Co tę kobietę przy nim trzyma? Brak instynktu samozachowawczego? Bardzo bym jej życzyła, aby zaczęła mieć choć minimum wymagań.
    Ta moja znajoma również mogłaby mieć mężczyzn na pęczki. Ale widocznie tak lubi, podobnie jak Twój znajomy z cytuję:„kaszalotem” u boku. Często bywa tak, że osoby wysokich standardach moralnych biorą sobie kogoś, kogo pragną uratować swoją miłością. I ja to widzę tak, że tym kimś nadal częściej są jednak kobiety.

    „Ale temat nie jest o wymaganiach mężczyzn tylko o wymaganiach kobiet..”
    Jest to błędem niezależnie od płci.

    „Chyba jesteś kobietą bo nie widze tutaj w tym okreśłeniu niczego pogardliwego. Taka natura kobiet. Rozmyta, chwiejna powiedzmy wielowątkowa. Już o tym pisałem w temacie w tamtym roku usuniętym przez Jarka. Kobiety działają wielowątkowo i dlatego często ich oczekiwania a czyny się nie pokrywają. Gdzie tu niby pogarda i poniżenie ? Widocznie nie masz żadnej wiedzy nt. psychologii ewolucyjnej czy o archetypach kobiecych a przerzucasz odpowiedzialność na mnie,
    Świat w ogóle nie jest sprawiedliwy i pogódź się z tym.”

    To, że świat nie jest sprawiedliwy nie zdejmuje ani ze mnie, ani z Ciebie odpowiedzialności indywidualnej za czyny czy słowa. Ja uważam, że to pogardliwe, ponieważ sprowadza kobietę do roli nieokrzesanego dziecka, które nie jest w stanie wziąć odpowiedzialności za swoje czyny i słowa, skoro jej słowa, czyny i myśli mają się nie pokrywać.
    Taki na marginesie: ktoś tu nie tak dawno kilka razy się wygrażał, że już więcej tutaj pisać nie będzie. „Co innego mówił, co innego robił?” Czy może również wielowymiarowość? Mam nadzieję, że się nie obrazisz, że Ci to wytykam. Chodzi o przykład.
    Wielowątkowość to przecież co innego. To zaleta. To umiejętność spojrzenia na problem z różnych perspektyw, co może komplikować proces decyzyjny, czasem może też jednak hamować ruchy. Mimo to powiedziałabym, że to doskonałe uzupełnnienie do męskiego sposobu myślenia. Kobieta i mężczyzna potrafią sporo razem osiągnąć, dzieląc się ze sobą swoimi myślami. Pozwala im to pójść dalej w rozwoju. (I tak, jestem kobietą.)

    „Nikogo nie opluwam. Wiele osób panicznie boi sie prawdy i naukowych faktów. Wszystko co piszę tutaj na blogu jest potweirdzono naukowo. Jest to psychologia ewolucyjna i psychologia głębi. Ze mną możesz sie nie zgadzać ale z Jungirm, Freudem czy Bussem będziesz musiała.”
    Nie należę do osób bojących się prawdy, ale nie lubię, kiedy przedstawiana jest w sposób niepełny, wybiórczy i czuję wtedy potrzebę, aby zabrać głos w sprawie.

    „Temat jest o kobietach. Już dość wiele powiedziano o mężcyznach. My zdajemy sobie sprawę jaka jest nasza natura. Tylko kobiety jakby nie chciały zaakceptować swojej.”
    Miło by było, gdyby tak było, świadomych ludzi nigdy za mało. Hmm, kobieca natura czy męska natura – obie mają swoją niechlubną stronę. Ale dla mnie mają przede wszystkim tą piękną, wartą podziwu, choć jestem świadoma istnienia tej drugiej. „Kobiety nie chcą zaakceptować swojej” – znowu uogólnienie. Kieruj więc swoje pretensje do tych niegodziwych kobiet. Bo najczęściej to jednak jest tak, że muszą się tłumaczyć akurat te kobiety, które uporały się ze swoimi cieniami i to od nich oczekuje się jakichś przeprosin czy przejęcia odpowiedzialności. Ich oburzenie, moje oburzenie – jest słuszne. Dlatego ja się tu produkuję, podczas gdy Karyna dalej radośnie skacze z bolca na bolec dla 500+ czy czego tam jeszcze. Do niej Twoja krytyka nie dotrze, natomiast urazi niewinne osoby.

    „Na litość boską a gdzie ja napisałem, że wszystkei takei kobiety są ? Mówię tutaj o statystyczej kboiecie, która jest jakby pochodną badań i obserwacji jakiejś grupy. Mówię o przeciętnej kobiecie to nie oznacza, że generalizuję.”
    Generalizujesz. Nie ma czegoś takiego, jak przeciętna kobieta, jeśli nie wsadzi się ich wszystkich do jednego wora i nie podzieli przez liczbę n.

    „Czy my się znamy ? Jakoś ciebie nie kojarzę. Pierwszy raz ciebie tutaj widzę.”
    Bo też po raz pierwszy tutaj piszę. Nie znamy się stąd. Who knows, jak podumasz to zgadniesz, w którym miejscu przecięły się już nasze ścieżki.

    • Nadal nie wiem skąd niby się mamy znać i kim jesteś. Bierzesz mnie za kogoś innego. Nikomu znajomemu nie podawałem nicka więc to pewnie jakaś pomyłka.

        • Yyyy nawet nie wiem kto to jest. Tak się składa, że mam inne imię.A moje nazwisko widnieje w meilu, który zapodałem podczas „logowania” się na tym blogu. Wystarczy, że człowiek sie trochę otworzy i już jest zlot jakiś trolli co mi zarzuca multikonta. Nie jestem ani żaden Roni7 ani Piotr. Nick Lucyfer jest tak popularny w internecie, że każdy może go używać. Nie życzę sobie takich zarzutów.
          I nie uważam się za świętego mimo, że kobiety źle odbierają moje wpisy.

  11. Wróciłam, choć się zarzekałam, że tego nie zrobię. Zmieniłam zdanie. Tym samym jeszcze silniej wpisuję się w stereotyp kobiety. 😉 Mam nadzieję, że nie zostałam zbanowana, bo byłam grzeczna i to by była rażąca niesprawiedliwość. 😦
    Każdy człowiek, niezależnie od płci, ma prawo do okazywania uczuć. Tłumiąc je zaprzecza swemu człowieczeństwu. Robi to chyba z lęku przed osądem ze strony innych. Ale czy musi? Mój tata był człowiekiem o wielkiej wrażliwości. Płakał oglądając filmy czy czytając książki. Nie interesowało go, co inni o tym pomyślą lub powiedzą. I nigdy ani mnie, ani mojej mamie nie przyszło do głowy, żeby uznać to za przejaw słabości. Nigdy też nie zauważyłam, żeby ktoś z naszego otoczenia okazał mu z tego powodu brak szacunku. W moim odczuciu był silnym, odważnym, mądrym i pewnym swojej wartości, a co najważniejsze, dobrym i szlachetnym człowiekiem. Inni też tak twierdzili. Jestem z niego dumna i uważam się za prawdziwą szczęściarę. Co prawda odziedziczyłam po nim nadwrażliwość, ale przeszkadzało mi to tylko w okresie dorastania. Jako osoba dorosła (choć naprawdę to, że powtórzę za klasykiem, dziecko w kwiecie lat ;)) uważam ją za swój atut.

  12. „CZEGO MĘŻCZYZNA SZUKA W KOBIECIE

    Potrzeby mężczyzny są mniej skomplikowane niż potrzeby kobiety, ale muszą być przeżywane w sposób absolutny. Mężczyznę pociąga świat zewnętrzny; ale w zewnętrznym świecie udaje siłę, podczas gdy w rzeczywistości jest on zawsze zagubionym dzieckiem poszukującym ogniska domowego, gościnnego miejsca, ciszy i spokoju. Jedynie kobieta, która wie jak stworzyć dom rodzinny, może go zaspokoić. Mężczyzna kocha w kobiecie prostotę, kocha kobietę, ktòra potrafi siebie docenić, ktòra wie, że opròcz ciała ma ròwnież duszę. Inteligentna? Tak, ale opròcz dyplomòw szuka w niej mądrości serca, ktòra sprawiłaby, że on poczuje się ważny (tak, mężczyznę rozpiera duma). Mężczyzna kocha kobietę zròwnoważoną, cichą i spokojną. Wystarcza mu świat do prowadzenia wojny. Wojny prowadzone w domu koniec końcem woli przegrać. Dlatego odchodzi. Mężczyzna pozostaje zawsze duszą, ktòrą należy karmić na trzech poziomach:
    – pokarm fizyczny, bo choć potrafi wyżywić się samodzielnie, lubi być rozpieszczany przez kobietę w kuchni;
    – pokarm namiętności…mężczyzna kocha kobietę zmysłową, delikatną, dbającą o niego, wykazującą się urodą bez przesadnej próżności, kobietę, która nie wstydzi się eksplorować seks bez strachu i bez barier (kobiety, nigdy nie zapominajcie, że mężczyzna w seksie odnajduje jedyną rzecz, która pozwala mu odzyskać poczucie własnej integralności; seks jest dla niego powrotem do macicy i jest to jedyne medium, którym dysponuje kobieta, potrzebnym mu do odbycia podróży przez pomost energii i wprowadzenia go w ponadczasowy wszechświat; seks nie oznacza spełnienia wyłącznie cielesnego, ale ròwnież spełnienie duchowe);
    – pokarm duszy: mężczyzna pragnie kobiety – wspòlnika, przyjaciela, ponieważ mężczyzna wie jak często popełnia błędy i jeśli znajdzie kobietę, która nie potrafi mu wybaczyć, jest to dla niego koniec.”

    • Sanctus Diavol, ten wpis to walentynkowy żart, czy wierzysz w to, co napisałeś? To jest Twój światopogląd? Rozumiem, że utożsamiasz się z tym, co powyżej? Jeśli tak, to życzę powodzenia. I obudź się, heh……..

    • Nie Sanctus Diavol, nie o ten. O wszystkie fragmenty! I zdziwiłbyś się, bo jestem delikatna, dziewczęca itd……, ale kiedy czytam takie rzeczy, to budzi się we mnie socjopata.

      • katharos83, o ile mnie pamięć i wzrok nie zawodzi, to jesteś zdeklarowaną lesbiijką tudzież bi?! 😀 stąd może ta radykalna awersja i ofoszenie histeryczne w reakcji na mój wpis 😉 Ja jestem socjopata mizantrop z nadwrażliwością tragicznego romantyka, i podzielam również poglądy, które opublikowałem, no może poza tym aspektem kuchni, bo wiadomo przecież iż to mężczyźni są najlepszymi kucharzami, a ponadto sam lubię coś upichcić. Aczkolwiek jeśli kobiet posiada umiejętności kulinarne i ochoczo lubi dogodzić podniebieniu swego faceta, to należy temu chylić czoła z uznaniem.
        Kwintesencją mojego wpisu jest wymowne zdanie:
        „Mężczyzna kocha kobietę zròwnoważoną, cichą i spokojną.”
        I tu niestety jest zazwyczaj pies pogrzebany, albowiem z racji uwarunkowań hormonalnych kobiety są bardzo labilne emocjonalnie, i używają tego często jako bezczelne wymówki czy usprawiedliwienie swoich histerycznych zachowań, które rujnują stabilizację psycho-emocjonalną faceta. Kobiety mają macicę, a po grecku macica to hystera, więc przysłowiowy szał macicy, to ta wajcha typowego szantażu emocjonalnego notorycznie używanego przez kobiety, do wyrachowanych działań względem faceta. Jeśli dodamy do tego klasyczne ZNP, w kokonie którego kobieta staje się wręcz jak kąśliwa osa, i nie próbuje zazwyczaj wznieść się ponad tą burzę hormonów swoim intelektem, to później się nie ma co dziwić, że facet zaczyna się rozglądać za lepszą wersją swoich zawiedzionych oczekiwań, jeśli sam oczywiście jest na tyle rozgarnięty i rozumny w podejściu do kobiety jako partnerki życiowej, która ma mu dawać siłę, a nie sprowadzać na manowce zatracenia w poczuciu rozczarowania związkiem z taką primadonną czy inną matroną.

        • Bla, bla, bla, bla. Nie napisałam, że wolę kobiety do łóżka, Sanctus. Zwodzi Cię – Twoja samczość i fantazja Cię ponosi…….

        • „Bla, bla, bla, bla. Nie napisałam, że wolę kobiety do łóżka”
          katharos83, a w którym miejscu pisałem że wolisz kobiety do łóżka, może jesteś aseksualną lesbijką lubi bi? 😀 Ewidentnie masz uraz psychiczny do facetów, i to daje się intensywnie odczuć.
          Mnie zawodzi jedynie Twój nonszalancki poziom czytania ze zrozumieniem, poniekąd będący uwarunkowaniem kobiecej odporności na logiczne przekazy myślowe 😛
          To blablanie Twoje, to mi wyraźnie zalatuje fochem z przytupem jak nie masz kontrargumentu dla uzasadnienia własnej postawy mentalnej. No chyba, że to jakaś ukryta akcja marketingowa „bla bla car” haha 😀
          katharos83, a oglądałaś za dzieciaka „Muminki”? pytam nie bez kozery, albowiem charakterem to mi żywo przypominasz Małą Mi, taką wiecznie naburmuszoną, złośliwą i trochę agresywną dziewczynkę z kompleksami 😛

          • Sanctus Diavol, nie, nie oglądałam, ale kojarzę postać małej Mi. Przyznam Ci rację, moje osobiste doświadczenia spowodowały afekt labilny, nie tylko w stosunku do facetów. Ty, będąc mizantropem, masz stabilne uczucia, głównie nienawiści……..włączając siebie samego.

        • katharos83, Ja siebie uwielbiam gdyż widzę w sobie piekielnie inteligentnego, niezależnego indywidualistę, jestem dumny ze siebie i nie potrzebuję dowartosciowania zewnętrznego … a nienawistnikiem jestem, bowiem nienawidzę wielu zjawisk patologiczny w ludziach jak kłamstwo, oszustwo, hipokryzja i pogardzam tymi cechami i ludźmi, którzy z premedytacją ich używają nie tylko wobec mnie ale ogólnie w życiu społecznym … świadoma nienawiść jest moralnie dla mnie wyższa od złudnej iluzji miłości, którą ludzie siebie nawzajem karmią tkwiąc w kajdanach związków z reguły powodowanych społecznymi uwarunkowaniami … niegdyś potrafiłem kochać Kobiety totalnie, ale byłem wykorzystywany z powodu bezinteresownej szlachetności takiej duchowej miłości i rozpoznałem wzorce tych gier, opartych na iluzjach uczuć nieświadomych siebie ludzi … dzisiaj stawiam wyżej od miłości życie w PRAWDZIE, co nie pozbawia mnie wrodzonej nadwrażliwości i empatii, bo mizantropia nie pozbawia mnie wyższych uczuć, które okazuje dzisiaj z dystansem, jeśli rozpoznam w kimś potencjał godności okazania tychże z mojej strony … także daruj sobie tą domorosłą psychologiczną analizę mnie, gdyż jest chybiona na przestrzał 😉

          • Och, Sanctus, to Jesteś egocentrykiem i megalomanem. Coś Ci się pomyliło, inteligentny samcze. Co do uczuć wobec płci przeciwnej, to chyba jedziemy na tym samym wózku, nie sądzisz?

        • „Och, Sanctus, to Jesteś egocentrykiem i megalomanem. ”
          A dziękuje za te wspaniałomyślne komplementy 🙂 , mnie zawsze kobiety wysoce ceniły, bo umiałem z nimi piękne więzi tworzyć, zwierzały mi się, czule kokietowały i uwodziły, nawet same do sexu mnie zachęcały, ale Ja wiele lat temu miałem bardzo romantycznie uczuciowe (pisałem im wiersze nawet ) i wrażliwe podejście do płci pięknej, i to mnie zgubiło.
          Na wózku to nie jeżdżę, bo jeszcze taki stary nie jestem 😛 Ale za to uwielbiam zapierdalać na rowerku, od dziecka to mam, bo nawet sam się nauczyłem nim jeździć 😉
          Egocentryzm to wręcz cnota niezależności charakteru, bo jak sama nazwa wskazuje, człowiek skupia się na tym żeby jemu samemu było dobrze, i nie wpierdala się w cudze życie jak pasożyt albo vampir energetyczny. A megalomaniakiem to jednak nie jestem, bo nigdy nie byłem samcem alfa, tylko raczej OMEGA, ale jak mawia klasyk – ostatni będą pierwszymi 😉

          • Sanctus Diavol,obniżasz, w zastraszającym tempie, poziom dialogu, dezawuując cudze poglądy, jednocześnie uwznioślając własne podpierane wulgaryzmem. Taaak, tym optymistycznym akcentem podkreśliłeś swoją słabość. Jeżeli Jesteś ponadprzeciętnie inteligentny, nie musisz o tym pisać – to da się zauważyć; jeżeli w ten sposób nadajesz rangę własnemu intelektowi, cóż……….

        • katharos83, tak zdemaskowałaś mnie, bo mam słabość … do Ciebie :D, z racji pokoleniowego łącznika, tj. wspólnego mianownika rocznikowego 😉 … myślisz, że wrażliwe kobiety nie używają wulgaryzmów, tylko są takimi wypacykowanymi pedantkami językowymi, że na byle przekleństwo im się uszy w rulonik zwijają? … to byś się zdziwiła, jaką łaciną podwórkową niektóre przewrażliwione damy potrafią obracać językiem werbalnym 😛
          … już nie bądź taka chimeryczna Mała Mi 😉
          p.s.
          … są inteligentniejsi, bystrzejsi i zarazem wulgarniejsi ode mnie, którzy mówią PRAWDĘ taka jak jest, i tacy geniusze też mnie inspirują 😉 polecam się zapoznać

          p.s.2
          … ja wiem, że Twoje poglądy na mnie są wyrazem otwartej acz dyskretnie afirmowanej mizoandrii, ale to mnie nie zraża, gdyż lubię się podroczyć i coś popisać z Tobą Mała Miśko 😛

          • Sanctus, to nie mizoandria. Gdyby tak było, w ogóle nie rozmawiałabym z Tobą ,a już na pewno nie w taki sposób – bluzgałabym, najpewniej, na lewo i prawo, heh. To zawód. Uczucie zawodu. Zawiódł mnie mój ojciec, który jest zimny i nieczuły. Dziś odnoszę wrażenie, że każdy facet jest taki, jak on. Panicznie boję się, hm, sam najlepiej wiesz czego.

        • Sanctus czy ty też zauważyłeś jakiś taki jad i negatywną energię wśród Polek w stosunku do Polaków ? Nie mówię tutaj o wojnie płci bo ona zatacza coraz szersze kręgi. Wyczuwam jakiś taki jad, nienawiść, pogardę nawet.

          Tyle się mówi o tych wrażliwych betach ( nienawidzę tej terminologii aczkolwiek zaintrygowałeś mnie mówiąc, że jesteś Omega) ale jak meżczyzna zacznie być wrażliwy, okazywać uczucia, zwierzać się ze swoich rozterek czy problemów to zaczyna się ten atak harpii. Te podśmiechujki, drwiny i szyderstwa. Nie ma co się otwierać ani w necie ani w realu. Dlatego stwierdzam, że najważniejszą wartością na tej planecie jest SIŁA. Jest siła jest szacunek, jest władza i są zasoby.

          Ja wycofuję się z tego obłędu damsko-męskiego i będę obserwował upadek społeczeństwa z boku.

        • katharos83, Ja nie wiem czego się boisz, ale robienie z siebie ofiary, to Ci w niczym nie pomoże … Ja urodziłem się w strasznie chujowej rodzinie, dysfunkcyjnej i patologicznej w nieco inny niż powszechnie sposób. Gdy miałem 8 lat umarł mi ojciec, który jako jedyny o mnie dbał, a wykończyła poniekąd go moja rodzicielka, chociaż umarł na raka, ale wiem, że pod koniec życia jej nienawidził. Ta istota która mnie urodziła nie powinna mieć dzieci, gdyż jest zacofana ze wsi. Jak byłem mały to mi nożem ucięła kawałek palca, bo chciała paznokcie mi przyciąć. Przyczyniła się do zrujnowania mi psychiki aż w efekcie chciałem się zabić, a jej to nawet nie ruszyło, bo sama jest psychicznie chora od dawna. Gdy dorastałem jako nastolatek, to mówiłem jej po pijaku: żebyś kurwo zdechła! … Także ja nie miałem żadnych wzorców pozytywnych do nawiązywania relacji z kobietami, a mimo to moja wrażliwość potrafiła mnie ukierunkować na tworzenie więzi, chociaż one też były podszyte tęsknotą za kobiecą miłością, której w domu nie dostałem nigdy. Nigdy w życiu od rodzicielki ( bo matki jej nie nazywam ) nie usłyszałem słów: „Kocham Cie synu”, absolutnie nigdy! I po latach wiem, że już nigdy nie chcę. Ty też nie oczekuj od ojca miłości, skoro do tej pory jej nie miał.

          • Sanctus, to przykre……Niestety, takie traumy zostają w naszej psychice już na zawsze i, kształtują naszą osobowość. Chcesz być w bliskiej relacji z kobietą, jednocześnie tego nie chcąc. Tego nie da się pogodzić. Bardzo mi przykro, że miałeś takie dzieciństwo. Gdybym mogła, to…….pogłaskałabym Cie po włosach, taki gest jest bardzo kojący i daje niezwykle przyjemne uczucie.

        • „Ja wycofuję się z tego obłędu damsko-męskiego i będę obserwował upadek społeczeństwa z boku.”

          Lucyfer, we mnie coś pękło, jak jakieś 5 lat temu pewna niewiasta, która deklarowała się z wielkimi uczuciami,kusiła nieskrępowaną sexualnością ( wysyłała mi wyuzdane sexualnie swoje nagie foty ), że chciałaby mieć dziecko ze mną, oznajmiła mi w smsie, że dała dupy ( dosłownie ruchała się analnie ) kumplowi na koncercie 😀 Co prawda nie byłem z nią w formalnym związku ( na szczęscie ) ale bardzo się zaangażowałem.
          No i się skonczyło moje tkliwe romantico love story. Ale to nie uczyniło mnie mizoginem. Nadal szanuję, uwielbiam i cenię kobiety, głównie te na kamerkach erotycznych :D, bo jakoś na razie od kilku lat do żadnej interpersonalnie się nie zbliżam.
          Lucyfer, jakbym miał takiego brata jak Ty to bym był dumny wybitnie. Niestety mam dwóch niedojebanych pobratymców,do ktorych się nie przyznaję ale takie już moje fatalne przeznaczenie było.

        • Sanctus ale ja też,uwielbiam towarzystwo kobiet. Po prostu pewna skorupa wewnątrz duszy pękła i już nic nie będzie tak jak dawniej. Taka jest cena ścieżki samodoskonalenia.

          Masz szczęście, że nie dałeś się wrobić w dziecko i ślub. Trzeba być czujnym. Byłeś za bardzo romantyczny i wrażliwy i tak to się skończyło.

          A dziękuję ale pamietaj to nie geny czy więzy krwi definiują nas jako braci ale IDEA. To idea łączy i wzmacnia ludzi. Są ludzie i parapety. Także w rodzinach. Można powiedzieć, że jesteśmy takimi braćmi.

          Zaczynam mieć na to wszystko wyjebane. I tak nie jest to mój dom ani moja planeta. W ogóle nie powinienem się urodzić.

        • Sanctus Diavol, muszę wwalić się między bułkę i musztardę, żeby powiedzieć, że od początku postrzegam Cię jako omegę. Moim zdaniem omegi mają ogromny potencjał i ze swoja inteligencją mogą osiągnąć tyle, co alfy. Albo i więcej. Masz tu ode mnie kotka zza płotka. 😉
          >^..^<

        • „I tak nie jest to mój dom ani moja planeta. W ogóle nie powinienem się urodzić.”
          Lucyfer, mam tak samo jak Ty bracie. Dlatego zaplanowałem swoje odejście w dniu 44 urodzin, chociaż nie wiem czy nie wcześniej, jak mnie ewentualnie jakiś rak zacznie wpierdalać od środka ( mojego ojca w wieku 39 lat raczysko pożarło ), to nie będę konał w męczarniach tylko popełnię honorowe sepuku. Masz rację, to nie jest planeta dla wrażliwych uczuciowców z wyższą świadomością duchową, którą tłamsi przyziemna grawitacja instynktów homo sapiens.

        • Tak Sanctus czuje się tutaj kurewsko obco i samotnie. Zawsze mocno przywiazywałem się do ludzi. Nie stety miałem tylko przez to problemy. Teraz już nie widzę sensu. Chcę dokonać TRANSCENDENCJI.

          Ta planeta to żerowisko dal psychopatów, socjopatów i narcyzów. Liczy się tylko siła. Ludzie wrażliwi, uczciwi, dobroduszni oraz czymś się wyróżniajacy są kopai po dupach i wyzyskiwani. To nie jest planeta dla uczuciowców. W tym ekstrawertycznym zachodnim wzorcu, który opanował nasze nieszczęśliwe społeczeństwo gloryfikuje i wynosi na piedestał ludzi PZU i inne wydmuszki żyjące bez refleksji.

        • Viola, dziękuje za miłe słowa 🙂 … Jak czytam Twoje wpisy, to skoro krążymy wokół terminologi greckiej ( alfa, omega ), to swoją mądrością uosabiasz mi archetyp Ateny-Minervy, której atrybutami są miecz i sowa, i mi to do Ciebie pasuje, acz to subiektywne porównanie 😉 Kotinka od Ciebie głaskuję milusio, i też coś kociego mam dla Ciebie 🙂

        • Sanctus Diavol, tą Ateną sprawiłeś, że moje ego stało się wielkie, jak nasza Galaktyka. 😉 Na ten miecz to muszę uważać, bo dziecko może pokaleczyć siebie i innych. 😉
          Wiesz, gdy jako mała dziewczynka czytałam mity greckie, pewnego razu zaczęłam się zastanawiać, czy wolałabym być Afrodytą, czy Ateną. I wybrałam Atenę.
          Co do moich komentarzy, to kiedy płyną one prosto z serca, myślę, że mają sens. Ale zdarza się, że na jakiś temat nie mam kompletnie nic do powiedzenia, lecz moja ułańska fantazja daje mi przyzwolenie na to, bym to NIC ubrała w słowa. I może na tę część mojej tu działalności opuśćmy zasłonę milczenia. `^^
          Dzięki za podzielenie się muzyką. Jest piękna, nie znałam. Gdybym miała ją opisać jednym zdaniem, powiedziałabym, że jest to finezyjne połączenie miękkości i delikatności kociego futerka z kocim pazurkiem. 🙂

        • @Sanctus Diavol, @Lucyfer
          Czuję tu opary dekadencji z widokami na istny Armagedon. Chyba Was rozumiem, bo też to przerabiałam. Chciałabym Wam pomóc, jakoś pocieszyć, ale nie wiem, jak to zrobić. 😦 Moja wiedza na temat zawiłości ludzkiej psychiki raczej ogranicza się do tego, co mówią wujaszek Google i cioteczka Wikipedia.
          Każdy ma swoją historię i u każdego taki stan rzeczy ma inną przyczynę. Ale opowiem w skrócie, co mi pomogło zmienić perspektywę na sens mego istnienia w tym miejscu i w tym czasie.
          Przechodziłam kiedyś w życiu przez etap Pani Perfekcyjnej. Idealnej aż do zrzygania. Wymagałam dużo od siebie i od innych. Potrafiłam zrezygnować z robienia czegoś, co kochałam tylko dlatego, iż byłam przekonana, że nigdy nie będę w stanie robić tego na światowym poziomie.
          Pewnego razu postanowiłam odpuścić. Uświadomiłam sobie, że:
          Nie muszę być zawsze najmądrzejsza, najpiękniejsza i najlepsza pod każdym względem.
          Mam prawo czegoś nie wiedzieć.
          Mam prawo popełniać błędy.
          Mam prawo zrobić lub powiedzieć coś głupiego.
          Mam prawo powiedzieć DOŚĆ.
          Mam prawo powiedzieć NIE.
          Mam prawo powiedzieć MAM TO W DUPIE.
          Mam prawo powiedzieć KURWA.
          Mam prawo wyjść i trzasnąć drzwiami.
          MAM PRAWO DO BYCIA CZŁOWIEKIEM.

          Ale inni też mają prawo do bycia człowiekami.

    • „Gdybym mogła, to…….pogłaskałabym Cie po włosach, taki gest jest bardzo kojący i daje niezwykle przyjemne uczucie.”
      Nie podejrzewałbym Cie, Mała Miśko złonico, o takie zrywy gestów czułości 😉 I tak byś mnie nie pogłaskała po włosach, bo jestem ohydny łysol haha 😛 Ale masz rację, to jest bardzo błogie doznanie, gdy kobieca subtelność dotyku koi serce wrażliwego samca, jakim nieskromnie jestem. Kobiecy dotyk, to dla mnie alchemia uczuciowej bliskości, to mnie excytująco rozmiękcza. Tak jak śpiewa ten gostek:

      • Sanctus, chwilę po tym, co napisałam, pomyślałam, że możesz być łysy. Mój ex był łysy, bo ładnie go poprosiłam, żeby się ogolił, i żeby już tak zostało.

  13. @katharos83 – z ciekawości: co konkretnie budzi w Tobie negatywne skojarzenia, jeśli chodzi o tekst powyżej? Pytam, bo sama nie odebrałam go negatywnie, wręcz przeciwnie.

    • Pewnie chodzi o ten fragment :

      „– pokarm fizyczny, bo choć potrafi wyżywić się samodzielnie, lubi być rozpieszczany przez kobietę w kuchni;”

      Idealistyczny i ładny wpis ale w życiu bywa całkiem odwrotnie. Subtelność, prostota, delikatność i dziewczęcy urok. To są cechy jakie szukają w kobietach mężczyżni. Nie tam żadne suki i zołzy. Oczywiście nie mówię o wszystkich. Są gusta i guściki.

  14. Rozumiem… To ciekawe, jak skrajnie odmienne mogą być wrażenia dwóch różnych kobiet.
    Mnie ten tekst wydaje się trafny i wyważony, bez gloryfikowania czy umniejszania wartości którejś ze stron (mężczyzny czy kobiety).

    • @Von Vengerberg ty mi lepiej powiedz skąd niby się znamy ? Oświeć mnie gdzie się niby nasze ścieżki przecięły.

  15. @Lucyfer: Skoro tak lubisz stereotypami, to z dedykacją, specjalnie dla Ciebie, po babsku: „A domyśl się” 😛

    • Nie no jak zaczęłaś to dokończ. Denerwuje mnie te kobiece „domyśl się”. A co to ja telepatia jestem? Mów skąd niby się znamy a nie robisz podchody.

  16. Relacje damsko – męskie to świetny temat przy okazji Walentynek. Proszę zwrócić uwagę na to, że we współczesnym społeczeństwie możliwa by była koegzystencja kobiet i mężczyzn bez wchodzenia w związki. Ale, poza garstką zadeklarowanych samotników, ludzie szukają drugiej osoby, by wspólnie iść przez życie.
    Jakie mogą być kryteria wyboru tej osoby? Już kiedyś tu o tym pisałam, że czasem ludzie zamiast wybrać partnera odpowiedniego dla siebie, szukają kogoś, kto zaspokoi oczekiwania rodziny lub wzbudzi zazdrość koleżanek czy kolegów i w ten sposób skompensuje ich własne, często wyimaginowane braki. Dlatego są kobiety i mężczyźni, dla których związek to transakcja finansowa. Są kobiety, dla których mężczyzna zaczyna się od 180 cm, jak i mężczyźni, dla których kobieta zaczyna się od miseczki F i kończy na 25. roku życia Tak było, jest i będzie. Jest tu duża wina mediów, które zatruwają umysły młodych ludzi, ale myślę, że jest z tym też jak z reklamą jakiegoś produktu: jedna osoba to kupi, inna nie.
    Zgadzam się z tym, że w jednej osobie bardzo trudno jest znaleźć wszystkie cechy ideału. Tylko ludzie, zamiast użyć przynajmniej trzech szarych komórek i wybrać partnera o takich cechach, które zagwarantują im zwyczajne szczęście w związku, czekają, aż pojawi się w ich życiu, ktoś, w istnienie kogo sami tak naprawdę nie wierzą, albo całkowicie zdają się na swoją biologię, której nie chodzi o szczęście jednostki, tylko o przetrwanie gatunku. W obu przypadkach jest później płacz, narzekanie i szukanie winnych. Chyba już nadeszła pora na zrozumienie, że trzeba odpuścić sobie i innym.
    Jeszcze jedno. Ja całkiem niedawno dowiedziałam się, że jako kobieta (od najbardziej typowej z typowych kobiet różnię się tylko tym, że nie chcę mieć dzieci) powinnam pożądać testosteronowego samca alfa, a gardzić wrażliwcem o artystycznej duszy, bo tak powinien kazać mi gadzi mózg. Tylko ja się pytam, po co mi taki typowy macho? W dzisiejszych czasach dla wielu kobiet cechy patriarchalne nie mają takiego jak kiedyś znaczenia, a wręcz są niepożądane.
    Z której strony bym do tego problemu nie podeszła, cały czas wychodzi na to, że kompletnie mi się taki związek nie opłaci. Pożywienie sobie umiem zdobyć sama, obronić się w sytuacji 1:1 potrafię, a przy dużej ilości napastników to w realu nawet Steven Seagal miałby problem, przed zabłądzeniem ochroni mnie zwykła mapa czy GPS. Dlaczego miałabym wybrać agresywnego i zaborczego mężczyznę, w obecności którego zamieniam się w babochłopa, który będzie walczył do upadłego i nie odpuści, dopóki nie wykaże swojej wyższości, po czym ucieknie ze związku z nudy i strachu przed zemstą, zamiast inteligentnego, miłego, empatycznego pana, który ma podobne zainteresowania, przy którym czuję się prawdziwą kobietą i nigdy się nie nudzę? Jeśli chodzi o seks, to uważam, że często tzw. samiec beta ma więcej do zaoferowania kobiecie.

    • Witam z powrotem. 😉 Viola, zgadzam się, samiec beta ma więcej do zaoferowania nawet w tym łóżku. Bo np potrafi dać kobiecie dwukrotny orgazm łechtaczkowy podczas pieszczot ustami. A alfa nie dość, że poliże tam chwilę, to jedyne co ma do zaoferowania to mechaniczne, szybkie jebanie. 😉 Kłopot tylko w tym, by ten beta jednak stał się pozytywnym alfa lub nabrał chociaż części tych cech, w pozytywie.

      Samców alfa lubią kobiety młodsze i najczęściej mocno zaburzone. Jest to wzorzec wzięty z rodziny, gdzie był toksyczny ojciec, i jest przenoszony potem w dorosłe życie takiej kobiety.

      Powiem trochę jak to u mnie. 😉 Ja mam kilka „wieczystych” przyjaźni z kobietami, i nawet gdy są atrakcyjne nie patrzę na nie seksualnie. Jednak jest jeden motyw, gdy definitywnie kończę przyjaźń. Gdy widzę, że zmierza to w kierunku „1w3”. Co to jest „1w3”? Kilka razy miałem sytuację, w której pani miała męża by ją utrzymywał, silnego macho jako kochanka i… próbowały ze mnie zrobić wycieraczkę do.. do czego? Hmm, do zwierzania się, do wysłuchiwania, do gadania o kosmosach.

      „Powiedziałam Ci 80% lub więcej prawdy o mnie, w tym rzeczy których nie powiedziałam ani mężowi, ani dawnemu chłopakowi którego kochałam naprawdę.” (cytat autentyczny).

      Ale cóż, nie dla psa kiełbasa 😉 xD Nie ma dla tych pań gadania o kosmosach i nie mogą mi się już tak otwierać. Nie mają już bratniej duszyczki która by ich tak dobrze rozumiała. Został im mąż z którym się rozminęły i kochanek troglodyta, „sypiący tak żałosnymi tekstami że ja sama nie wiem” (cytat autentyczny).

      Z innymi przyjaciółkami które mają / miewały różnych chłopaków (i alfa, i beta) takiego problemu nie mam. Ale z kobietami opisanymi powyżej, które w moim życiu nie mają już miejsca, taki problem jest. 😉 To część dużo, dużo szerszej, i bardzo kontrowersyjnej dyskusji.

      Czy etyczna jest sytuacja, gdy kobieta seks i czułość daje temu, który nie szanuje i ma ją za nic, za to „przyjacielowi od serca” skąpi tego daru, i jeszcze żali się mu? 😉 Czy mężczyzna powinien dawać „wartość męską” czyli radę, pomoc, wysłuchanie, wyrozumiałość, nie osądzanie, dyskrecję, itp itd za darmo, i jeszcze wysłuchiwać monologów o sypianiu z troglodytami?

      • Jarek nie każdy alfa to troglodyta sprzed bloku. Równie dobrze może to być jakiś inteligetny Grey czy inny krawaciarz. Wszystko i tak się rozbija o archetypy o których wspominałem. Jak ktoś będzie miał wymasterowane wszystkie archetypy to osiągnie poziom SAMAELA. A to już wyższa szkoła jazdy.

        A co do Pań 1w3 to widziały w tobie tampona emocjonalnego. Pewnie ze wzgledu na to, że potrafisz słuchać i dajesz mądre rady oraz wskazówki. Trzeba było tym kobietom to samo zrobić czyli też się użalać i wywalać te negatywne energie na nie. Wtedy zobaczyłbyś czy to relacja koleżeńska/przyjacielska czy może w rodzaju pasożyt-ofiara.

        „Czy etyczna jest sytuacja, gdy kobieta seks i czułość daje temu, który nie szanuje i ma ją za nic, za to „przyjacielowi od serca” skąpi tego daru, i jeszcze żali się mu? ;)”

        Pisałem u ciebie o tym wiele razy daczego tak się dzieje. Są emocje to i jest seks. Nie ma emocji a tylko pogaduchy nie ma seksu. Temu komu mniej zależy ten wygrywa. Im bardziej CI zależy tym bardziej od siebie odpychasz drugą połowę. Reguła wahadła. Przyjaciel to przyjaciel. A kochanek to kochanek.

        A dawanie bad boyowi a potem użalanie się jaki on nie czuły to już pdochodzi pod zaburzenia osobowości.

      • Jarku, bardzo zainspirował mnie Twój komentarz. Zrobiłam wgląd w siebie miliardy myśli przetacza mi się przez głowę. Widzę, że wywiązała się fajna dyskusja. Chętnie bym się przyłączyła, ale mam teraz sajgon. Może w nocy uda mi się coś napisać.
        Zauważyłeś, że alfy bezwiednie stosują w seksie zasady transerfingu? Po prostu biorą go sobie, jak towar z półki. 😉

      • Dla kobiety seks to pewna wartość, którą stara się ona sprzedać jak najdrożej. Panowie beta swoją wartość (zaangażowanie) sprzedają zbyt tanio lub dają za darmo. I dlatego nie są szanowani. Zacznijcie się cenić. Nie rozdawajcie niczego za darmochę, nie bądźcie na każde skinienie palcem, bo tego nikt nie doceni. W każdym związku powinna być wymiana: wartość za wartość, przysługa za przysługę. Nie musi być to od razu seks. Trzeba docenić np. to, że kobietka spędziła kilka godzin przed lustrem, żeby się dla was wystylizować. 😉 Albo wasza przyjaciółka wybrała się z wami na zakupy, żeby doradzić, w którym ubraniu wyglądacie najkorzystniej.
        Skoro już mowa o stylizacji, to ponieważ ważne jest pierwsze wrażenie, kobiety w celu zdobycia jak najlepszego partnera do perfekcji opanowały sztukę oszukiwania natury (makijaż, push-upy, ubrania modelujące sylwetkę, zabiegi medycyny estetycznej). W ten sposób znacznie zwiększają swoje szanse. Przecież jeśli w sytuacji tête-à-tête okaże się, że biust jest o rozmiar mniejszy, w talii są dwa centymetry więcej, a na brzuchu jest trochę tłuszczyku, nie spowoduje to, że mężczyzna straci apetyt na seks. Nieprwadaż?
        Panowie mają nieco trudniej, ale też mogą w siebie zainwestować. Może zacząć uprawiać sport? Niekoniecznie wyczynowo. Sporty walki są przez kobiety bardzo wysoko oceniane. Osobiście bez względu na wiek i płeć mogę polecić aikido. Proponuję też więcej zachowań charakterystycznych dla panów alfa. Nie musicie od razu stawać się duszą towarzystwa, ale opowiedziany na zadany temat dowcip, celna riposta czy ciekawa opowieść o swoim hobby zawsze zostaną wysoko ocenione. I pamiętajcie, że zaniedbane paznokcie, niedoczyszczone buty, niegustowne lub wymięte ubranie czy nieświeży oddech mogą tak na dzień dobry spowodować skreślenie z listy potencjalnych partnerów. Zapytajcie wasze przyjaciółki, co możecie w sobie zmienić, żeby zwiększyć szanse u płci przeciwnej. Na pewno chętnie wam doradzą, a może nawet ze zdziwieniem zauważą, że wy też macie swoje potrzeby.

      • Samiec alfa (taki w negatywie) często dba głównie o zaspokojenie swoich potrzeb, bo uważa, że to dla samicy zaszczyt, że łaskawie raczył ją „zaliczyć”. 😉 Wydaje mi się, że ten typ mężczyzny jest bardziej pociągający tylko w pierwszym kontakcie, albo gdy chodzi o tzw. szybki numerek. Wczoraj weszłam w najgłębsze zakamarki mojej duszy i ze zgrozą odkryłam, że mimo tego, iż uwielbiam wrażliwych i inteligentnych mężczyzn, zdecydowanie wolę czułych, delikatnych i bardzo mną zainteresowanych kochanków, to raz na jakiś czas potrzebuję seksu, jaki może mi zaoferować pan alfa. Zabolało jak jasna cholera! Było to we mnie tak głęboko ukryte, że nie miałam o tym pojęcia i jeszcze dwa dni temu mogłabym na torturach i pod przysięgą zeznawać, że nie ma we mnie żadnych cech kobiety jaskiniowej, którą w głębi serca zawsze gardziłam. Lilith we mnie poczuła się upokorzona, opluta, skopana i zwalona ze zbyt wąskiego łóżka.
        Ale taka jest prawda, nie wolno przed nią uciekać i z czasem trzeba zaakceptować. Panowie, jeśli mogę wam coś doradzić, noście kobiety waszego życia na rękach, ale raz na jakiś czas potraktujcie je w łóżku jak zdziry. Będą wam wdzięczne i nie będą miały potrzeby, by chodzić na lewiznę.

        • @Viola – może nie jest to zasada transerfingu, ale przekonanie: „zasługuję na to i mi się należy”. Polacy są wychowywani w wyjątkowo zły sposób. Katolickie przekonanie, że seks jest grzeszny, że bogactwo to zło i należy się tylko elicie. Bo przecież prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba. No i pranie mózgu zafundowane przez Balcerowicza (neoliberalizm), które zacementowało przekonanie że bogactwo należy się tylko nielicznym, a my mamy wieść marny żywot.

          Jesteśmy przyblokowani, a świat musi jakoś „rozdzielić” swoją obfitość, swoje zasoby. Więc zasoby płyną do tych, którzy przyblokowani nie są. A najczęściej są to samcy alfa (seks) czy psychopatyczni miliarderzy (szmal). Obfitość (seks, pieniądz itp) płynie więc ku nielicznym, to jedna z zasad tego świata.

          Seks to wartość kobiety, a zaangażowanie to wartość mężczyzny. Mężczyźni „sprzedają” swoją wartość po zbyt niskiej cenie, a czasami nawet za darmo lub wręcz po cenie ujemnej (zjawisko friendzone czyli toksycznych przyjaciółek). Mężczyźni przestali strzec swojej wartości, a kobiety odwrotnie – strzegą swojej wartości jeszcze silniej.

          W łóżku trzeba czasami potraktować kobietę jak dziwkę, większość, o ile nie wszystkie, to lubi. 😉 Tylko tu ważny jest balans i wyczucie co jest „zabawą w dominację”, a co jest już zwyczajnie bolesne. Hasło typu: „stop” się przydaje. 😉 No i łóżko to jedno, a szacunek poza nim to drugie.

        • „Tylko tu ważny jest balans i wyczucie co jest „zabawą w dominację”, a co jest już zwyczajnie bolesne. Hasło typu: „stop” się przydaje. 😉 No i łóżko to jedno, a szacunek poza nim to drugie.”
          Jarku, ja przyjmuję to a priori.

        • „Może zacząć uprawiać sport? Niekoniecznie wyczynowo. Sporty walki są przez kobiety bardzo wysoko oceniane. Osobiście bez względu na wiek i płeć mogę polecić aikido. Proponuję też więcej zachowań charakterystycznych dla panów alfa. Nie musicie od razu stawać się duszą towarzystwa, ale opowiedziany na zadany temat dowcip, celna riposta czy ciekawa opowieść o swoim hobby zawsze zostaną wysoko ocenione.”

          @ Viola – ale to znowu stara śpiewka w nowym przebraniu… Czyli: gimnastykuj się chłopie, żeby przypodobać się pannom; postaraj się panno zdobyć punkty u samców…
          Ja wysiadam, nie chcę tak. Jestem ponad.
          To brzmi może arogancko. Ale chodzi o to, że cenię sobie bezkompromisowy indywidualizm. Dlatego nie zachęcałabym nikogo do brania udziału w wyścigu szcurów, jeśli motywacją jest chęć uzyskania aprobaty z zewnątrz. W pewnym sensie towarzyszy mi niejakie obrzydzenie do wszystkich tańców godowych, pozycjonowanie się na rynku seksualnym itp. Powiem może bez ogródek – rzygać mi się chce, jak to wszystko obserwuję.
          Możliwe, że ma to związek z tym, w jaki sposób patrzę na ludzi. Ważna jest dla mnie pasja, oryginalność, nietuzinkowe rozwiązania, samodzielne myślenie. To, czy mężczyzna umie ciekawie opowiedzieć o swoim hobby, albo dowcip – jest dla mnie drugorzędne. Seksowny umysł na pierwszym miejscu!

        • VonVengerberg, to wspaniale i zazdroszczę Ci. Jesteś świadomą kobietą. A ja jestem infantylna i jestem wzrokowcem jak panowie. Założę się, że w tej chwili większość kobiet tak ma. Chciałam tylko pomóc panom i powiedziałam, na co zwracają uwagę panie takie jak ja. Nie widzę w tym niczego złego.

        • Viola te instrukcje to były skierowane do mnie i Sanctusa ? Bo jeśli tak to nie potrzebnie bo my to po prostu wiemy. Ten wizerunkowy standard obowiązuje od wielu lat. Ludzie to wzrokowcy więc to normalne, że patrzą na „powłokę”. A dlaczego chcesz nam pomóc ?
          Nie chcę się wypowiadać w imieniu Sanctusa ale pewnie się ze mną zgodzi. Jako ludzie, którzy mamy cechy samca omega nie jesteśmy dekadentami. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy świadomymi duchowymi istotami. Przede wszystkim wrażliwymi więc dekadencja nam nie grozi. I chyba jednak nam to nie przejdzie. Zgadzam się z tym co napisał Sanctus apropo eutanazji w następnym artykule.

          Odniosę się do twoich wpisów. Zgadzam się z tobą co do wizerunku mężczyzny. Zadbany, z modną fryzurą, z gustownie dobranymi ciuszkami, czystymi butami, zadbanymi paznokciami, wyrzeźbionym ciałem oraz świerzym oddechem to taki standard. To może odbiję pałeczkę i powiem co nie co o kobietach. Więc tak masa kobiet nie dba wcale o siebie. Spożywa posiłki na mieście, spożywa za dużo węglowodanów, pije hektolitry kawy, pali pamierosy, je słodycze. Co powoduje ogomny fetor z cipki wynikający z dużej ilości grzybów i pleśni, które żywią się toksynami ( dezodoranty, farby do włosów, makijaż) i cukrami. Gdy dochodzi do zbliżenia człowieka po prostu cofa. A nawet najlepsza higiena oraz perfumy nie zniwelują cuchnącego ciaa po papierosach czy cuchnących miejsc intymnych po nadużywaniu cukrów. To jest temat tabu ale tak drogie panie ale macie z tym problem i czas najwyższy zacząć coś z tą canditą robić. Coraz więcej kobiet ma z tym problemy.

          Co do towarzyskości to te rady nie sprawdzą się u samca omegi i u introwertyków. Jak widze te szydercze sztuczne uśmiechy na imprezach to mi się robi nie dobrze. Po paru głębszych ci towarzyscy zrzucają swoje maski i pokazują swoje prawdziwe oblicze żaląc się mi do ramienia jak to im żona ogranicza seks albo, że mają dość stresującej pracy w korpo i nieprzespanych nocy przez płacz dziecka.

          Odnosząc się do twojej podświadomej warstwy to cieszę się, że dostrzegłaś swoją atawistyczną naturę. Masa kobiet wypiera ten fakt i za jakis czas szambo wybija. Twój wpis tylko udowadnia, że mam rację pisząc o naturze kobiet. Kobieta może być bóg wie jak uduchowiona i wrażliwa ale nigdy nie pozbędzie się swoich archetypowych wzorców natury. Mężczyzn to też dotyczy ale w innym aspekcie. Nie wolno z tym walczyc Viola ale nie należy się z temu poddawać. Kiedyś demonizowano seks ( KK i religie) teraz seks i jego zwierzęcy wymiar jest wynoszony na piedestał jakby odzierając ze sfery sacrum. Należy zaakceptować swoją zwierzecą nature i przepracować wszystkie wzorce a następnie po prostu zacząć świadomie kontrolować swoje popędy i instynkty. Ciężka praca ale do zrobienia. Świadomość tego procesu to jest to co nas odróżnia od zwierząt.

          • Lucyfer, Twój wpis to dno. Grzyb pomiędzy nogami to choroba, którą należy wyleczyć. To Ty, pisząc coś takiego, sprowadziłeś kobiety do roli obiektu seksualnego, który łaskawie przelecisz, zależnie od tego, jak wygląda i/lub jak pachnie. Są na tym świecie ludzie, zamknięci w oszpeconych lub odrażających ciałach,których Ty nie dotknąłbyś kijem, a mimo to są kochani, przytulani, całowani. Nierzadko to geniusze. A tak na marginesie – Twoje przyrodzenie wieczorem pachnie różami?

        • @Lucyfer, moja wypowiedź była skierowana do panów, którzy czują się samcami beta.
          Jeśli chodzi o higienę, to masz rację. Na moje nieszczęście (a może i szczęście, bo nie zjem niczego, co za chwilę zacznie się psuć) natura obdarzyła mnie ponadprzeciętnym węchem, więc wiem coś na ten temat.

        • Nie wiem dlaczego spłycacie klasyfikację samców tylko do poziomu seksu. Skoro siła, która rządzi światem – LIBIDO obejmuje nie tylko sprawy seksu ale także wymiar intelektualny i mentalny.

          Klasyfikacja samców ( alfa, beta, omega) obejmunie nie tylko seks ale wszystkie inne filary życia.
          Według mnie natura przewidziała dla nich osobne role do spełnienia w tym systemie.

          Samcowi alfa przewidziała rolę dawcy nasienia. Alfa będącym papierkiem lakmusowym zdrowej siły fizycznej i psychicznej w wyniku hipergamicznej natury kobiet ma pierwszeństwo w tym tańcu godowym. Ewolucja się kłania. Sameic afla według natury doskonale nadaje się na wojownika ( ze ze wzgledu na wyższy niż norma poziom testosteronu) oraz przewodnika stada( ze zwględu na wysoką samoocenę, pewność siebie oraz charyzmę)/

          Samcowi beta natura przewidziała rolę beta-providera czyli tego, który ma te dziecko wychować, przekazać wzorce oraz zapewnić bezpieczeństwo. Natura przewidziała dla nich rolę budowniczych cywilizacji ( naukowcy, inżynierowie) ze zwględu na wyższe właściwości kognitywne mógzu w porównaniu do afla.

          Natomiast samcowi omega natura przewidziała rolę szamanów, kapłanów, filozofów, twórców sztuki i kultury. Są zabiedni aby być beta i za słabi aby być alfa. Ale w przeciwieństwie do alf i bet posiadają świadomość całej tej matriksowej gry jak się rozgrywa i więdzą na czym polegają gry damsko-męskie zwane związkami.

          Wracając do siły libido. Siła libido to ta pierwotna witalna siła człowieka. To ona go napędza. To ona dodaje mu sił. Gdy taki samiec beta zurzyja całe pokłady libido w nauce lub pracy to wiadomo, że nie będzie miał jej w łóżku. To stąd ten zawód kobiet. No niestety coś za coś. Albo patenty i innowacje i brak seksu lub słaba jakość albo ogier w łóżku ale o niezby lotnym umyśle. Popatrzcie na Nicolę Tesle. Wielki geniusz ale żył w celibacie. Oczywiście ja czegoś takiego nie popieram ale widać wielki wizjoner, który się poświecił aby popchnąć cywilizację na odpowiednie tory. No cóż stało się inaczej ale to inny temat.

          Podsumowując ważna jest pewna równowaga pomiędzy witalizmem ( seks, charyzma, pewność siebie) a pierwiastkiem duchowym ( ścieżka poznania, kultura, sztuka). Siły libido mamy ograniczone więc mądrze je gospodarujmy.

        • @Lucyfer, raczej każdy z nas to wie. Dyskusja zeszła na sprawy okołomajtkowe pewnie dlatego, że przez lata niewiele się o nich mówiło. Sprawy uczuć i ducha grały zdecydowanie pierwsze skrzypce.

        • @katharos83 i po co ta histeria ? No właśnie choroba, którą należy wyleczyć. Tylko, że ta choroba ma jakąś przyczynę. A często jest to po prostu brak odpowiedniej higieny oraz niewłaściwy tryb życie. I właśnie o tym napisałem Gdybym miał grzybicę penisa to nie brałbym się za seks tylko za leczenie.Nie udawałbym, że nic się nie dzieje jak to częśto u kobiet bywa. Ja mam wyczulony węch więc czuję więcej. I jakoś dziwnym trafem kobietom ciężko to wytłumaczyć.

          Nie stosuj tej manipulacji o ludziach z różnymi wadami bo nie o tym była mowa. I nie traktuję kobiet jako obietku seksualnego. Ciekaw jestem czy ty chciałabyś się kochać z mężczyzną co ma grzybicę penisa ? No chyba raczej nie. Prawda ? To kwestia higieny i zdrowia a nie przedmiotowego traktowania kobiet.

          Tak się składa, że mam w rodzinie kogoś kto jest oszpecony i chory więc proszę mi tu nie pierdolić co bym zrobił a czego nie.

          Jakoś Viola zareagowała normalne tylko ty znowu obrzucasz mnie inwektywami.

          Wskazałem poważny problem to jeszcze źle. Jakoś kobiety nie chcą całować sie z mężczyznami co majaproblemy z nieświerzym oddechem a często jest to spowodowane canditą. To czemu ja miałbym współżyć z kobietą co ma grzybicę ?

          Gdybym traktował kobietę przedmiotowo to machnąłbym na to ręką i dałbym sobie z nią spokój. Wolałbym jej pomóc.

          • Słowa ”pierdolić” używaj w rozmowie z kolegami, jak ich masz. I jak Ci pozwolą. Jesteś niegrzeczny, a ja nie jestem Viola.

          • W porządku, ale mam uwagę – Lucyfer, nie powinieneś być wzburzony każdym zdaniem odmiennym od Twojego. Raz się z Tobą zgodzę , a innym razem nie. Tak to już jest. Co nie oznacza, że Cię nie szanuję, przestałam się z Tobą liczyć itp. Każdy ma prawo do swojej opinii, nawet, jeśli komuś ona nie w smak. Na tym polega dyskusja. Należy jednak szanować interlokutora, bez względu na jego światopogląd i umiejętność doboru słów. 🙂

            • @Lucyfer – nie kłóćcie się. 😉 Kłótnie szkodzą mi i mojej stronie i jak się wkurwię to polecą bany. 😉 Wiem że temat relacji damsko męskich jest trudny, ale obie płcie mają swoje traumy do przerobienia. I obie mają trudno.

  17. Jarku, nie wiem, co się stało. Jeden z moich komentarzy przeszedł dziś od razu, a drugi nie chciał przejść kilka razy. Napisałam coś złego, czy wylądował w spamie? Przed chwilą wysłałam chyba trzeci raz.

        • @Lucyfer – to, o czym piszesz to zjawisko sublimacji popędu seksualnego (pisałeś, że znasz Freuda, więc rozumiesz, o czym piszę). Stąd też uważa się kulturę za przedłużenie ewolucji – energia libido zostaje przetransformowana w inny rodzaj energii, w energię mentalną (jak w Twoim przykładzie z Teslą).
          Wątpię, że natura (nadal) klasyfikuje w sposób, jaki opisujesz. Mam co do tego spore wątpliwości, ponieważ zauważam, że sporo tzw. nauczycieli duchowych (u Ciebie „Omega”, kapłan i filozof) ma ogromne powodzenie u kobiet, które wręcz do nich lgną. Tak samo jeśli chodzi o mężczyzn o wybitnym intelekcie, najwyraźniej coś musiało zmienić bieg ewolucji, skoro Stephen Hawking spłodził trójkę dzieci…
          Swoją drogą przewiduję, że ten proces będzie postępował dalej, to znaczy transformacja libido w wyższe rodzaje energii nabierze rozpędu. Wydaje mi się, że jako ludzkość jesteśmy obecnie gdzieś na przełomie – jeszcze w dużej mierze nadal jesteśmy sterowani popędami, ale powoli, powoli to my decydujemy, dokąd prowadzi ta podróż.
          Dlatego kiedyś świat będzie należał do „Omeg”, to naturalna kolej rzeczy. Kundalini pnie się powoli w górę – już nie Muladhara i Svadhisthana ale Ajnya czy Sahasrara. To jeszcze potrwa, jak długo – zależy od nas samych.

      • @Jarek – nie do mnie, ale czuję palącą potrzebę, żeby się odnieść.

        „samiec beta ma więcej do zaoferowania nawet w tym łóżku.”
        Pewnie, że tak. Nie lubię określenia „samiec beta”, bo implikuje ono pewną gorszość takiego mężczyzny. A przecież jest na odwrót, na każdym poziomie prześciga on w rozwoju tryglodytę: emocjonalnie, intelektualnie.

        „mechaniczne, szybkie jebanie.”
        …które najczęściej równie szybko zawodzi. Wyobraźnia seksualna, wrażliwość emocjonalna i duchowa, inteligencja – to przecież pierwszoplanowa siła sprawcza orgazmów na wielu poziomach.

        „Samców alfa lubią kobiety młodsze i najczęściej mocno zaburzone. Jest to wzorzec wzięty z rodziny, gdzie był toksyczny ojciec, i jest przenoszony potem w dorosłe życie takiej kobiety.”
        Zgadzam się. Jednak dodałabym, że nie ma toksycznego ojca bez toksycznej matki. Wadliwy wzór kobiecości wyniesiony z domu polaga na obserwacji matczynych zachowań, która w polskich domach jest niby dominująca, ale wewnętrznie rozhuśtana, niestabilna, histeryczna. Jej córka szukać będzie na oślep brakującego pierwiastka w cechach, które z pozoru wydają się męskie (macho, bad boy), starając się odzyskać brakującą stabilność. Jednak szuka nie tam gdzie trzeba, bo męstwo to przede wszystkim cechy takie jak: wytrwałość, solidność, stabilność charakteru, praca nad sobą, dyscyplina itp.

        „Ale cóż, nie dla psa kiełbasa 😉 xD Nie ma dla tych pań gadania o kosmosach i nie mogą mi się już tak otwierać. Nie mają już bratniej duszyczki która by ich tak dobrze rozumiała. Został im mąż z którym się rozminęły i kochanek troglodyta, „sypiący tak żałosnymi tekstami że ja sama nie wiem” (cytat autentyczny).”
        Super Jarek! Popieram. Niestety wielu mężczyzn wpada w pułapkę bycia emocjonalnym tamponem dla primadonny, która szuka potwierdzenia swojej atrakcyjności to tu, to tam. Trzeba im odciąć źródło emocjonalnej energii, które taki wampir eksploatuje bez żadnego poczucia zażenowania czy wstydu.

        „Czy etyczna jest sytuacja, gdy kobieta seks i czułość daje temu, który nie szanuje i ma ją za nic, za to „przyjacielowi od serca” skąpi tego daru, i jeszcze żali się mu? 😉 Czy mężczyzna powinien dawać „wartość męską” czyli radę, pomoc, wysłuchanie, wyrozumiałość, nie osądzanie, dyskrecję, itp itd za darmo, i jeszcze wysłuchiwać monologów o sypianiu z troglodytami?”
        No way! Niech wartościowi mężczyźni się szanują. Często obserwuję zjawisko o którym piszesz i jestem zdania, że kobiety w tym wypadku same muszą wypić piwo, którego sobie nawarzyły – do ostatniej kropli. Tu bym z kolei miała pretensje do mężczyzn, którzy w tak idiotyczny sposób nadmuchują ego owych księżniczek, podczas gdy nie zauważają dzielnych koleżanek, które ze swoimi problemami starają się uporać same. Atencjuszki zaś nadal mają ogromne branie – i tak oto spirala patologii nakręca się sama.

        • @Von Vengerberg ja mam wrażenie, że nadal klasyfikuje ale już na innym poziomie. On nadal jest ale jakby przytłumiony lub nie tak silny jak kiedyś. Mają powodzenie może ze względu na tak zwane posłuszeństwo autorytetów. Ale może coś w tym być bo zauważam u siebie wiele cech omeg i faktycznie jest pewne przyciąganie. Tylko nie wiem czy to jest na poziomie seksualnym. Raczej na poziomie intelektualnym.

          Ta zmiana to albo jakieś wpływy promieniowania kosmicznego docierającego do nas i zmieniające nasze komórki albo żmudna i powolna zmiana kulturowa. Tak tylko sobie tak gdybam.

          Stephen Hawkings jest po prostu bogaty i bardzo znany. A to też jest jakiś plus dla kobety aby uruchomić pożądanie. Zresztą jakby miał ją niby spłodzić ? Pewnie tylko dał nasienie.

          „Dlatego kiedyś świat będzie należał do „Omeg”, to naturalna kolej rzeczy.”

          Czyli ostatni będą piewszymi 😉

          My tu gadu gadu o mężczyznach a ja zamierzam coś naskrobać o archetypach kobiecych.

          Ps. Masz bardzo dużą wiedzę i świadomość. Nie wiem kim jesteś ale nie dziwię się, że chciałaś nade mną „pracować”. 😉 Mógłbym się wiele od ciebie nauczyć.

          Pozdrawiam.

    • Violu, ale to nie chodzi o to, żeby pokazać kto jest lepszy, albo mniej czy bardziej infantylny. Chodzi o wskazanie alternatyw.
      Piszesz, że jesteś „wzrokowcem”, dobrze. Ja nie jestem sensorykiem. Często mam wręcz problem z zauważaniem tego, co się dzieje w moim otoczeniu: umyka mi, kto jakie ciuchy nosi, jakim samochodem jeździ itp. Nie jest to dla mnie istotne. Często jestem pogrążona w myślach, żyję bardziej w swojej głowie niż w zewnętrznym świecie. Stąd interesują mnie bardziej umysły innych ludzi, także mężczyzn. Jeśli np. interesuję się sportem, to w kontekście zdrowego trybu życia, dążenia do doskonałości ruchów, precyzji wykonania.
      Nie chodzi o to, że któraś droga jest lepsza. Chodzi o to, żeby pokazać całą gamę możliwości. Po prostu, ludzie mają odmienne preferencje i najlepiej, jeśli w pary wiążą się ludzie o podobnych preferencjach– szansa na udany związek wzrośnie.

      • „Nie chodzi o to, że któraś droga jest lepsza. Chodzi o to, żeby pokazać całą gamę możliwości. Po prostu, ludzie mają odmienne preferencje i najlepiej, jeśli w pary wiążą się ludzie o podobnych preferencjach– szansa na udany związek wzrośnie.”
        Zgadzam się. Może niezbyt niezbyt uważnie przeczytałaś mój komentarz, albo ja nie bardzo precyzyjnie się wyraziłam. Chodziło mi o pierwsze wrażenie, które może sprawić, że nie zwrócimy uwagi na kogoś wartościowego i nie dane nam będzie poznanie walorów jego umysłu.

  18. Trochę jest tu racji, ale większość artykułu jest opisem jakiegoś tam typu mężczyzny oraz jakiegoś tam typu kobiety co po prostu nie ma większego sensu i przełożenia w świecie.

    Piszesz, że mężczyzna to czy tamto, cholera nigdy bym nie wpadł na to by np martwić się jakimś wypadkiem czy milionem dolarów =D skoro nie wiesz co myślą mężczyźni i wypowiadasz się za całą płeć męska ze swojego punktu widzenia to logicznie rzecz biorąc i o kobiecie wyimaginowanej piszesz.

    To samo się tyczy społecznych powinnosci, przecież ogromna część ludzkosci ma te prawidla w dupie, a druga polowa nigdy o nich nie słyszala.

    To tak jakby Chinczyk poprzez kulturę kantońską wykładał prawidła Europejskie.

    To co piszesz o mężczyznach nawet nigdy by mi do glowy nie przyszło, a piszesz o prawidlach myslenia męskiego w rozumieniu powszechnym :D. OMG !

    Noi zaraz przyjdzie Lucek i Sancti xD nawytykać od lewaków, tu mi od lewaków wytykają, a zaraz taki klon Sanctima mnie od prawaka wyzwie… i ja to mam brać na serio ? Realy ?

    A co ja jestem jakimś punktem na dwuwymiarowej osi lewo-prawo 😀
    Przecież każdy wie, że np Trumpa zawsze popierałem… w sieci wszystkie ślady są, co nie znaczy że będę popierał konserwatyzm czy patryjarchalizm, albo dwulicowy feminizm…

    Stanowczo sprzeciwiam się tym podzialom i zbiorom myślenia które nie mają automatycznego przełożenia.

    Wiadomo ktoś sobie to musi w jakiś tam prostu sposób poukładać by funkcjonować, ale każdy czlowiek uduchowiony czy z umysłem analitycznym prędzej czy później analizuje głębię.

    Może warto czasem odłożyć na bok te ramki i stereotypy, wkoncu dyskutujemy tu pro rozwojowo i dla wymiany zdań.

    Rozumiem że Sancti ma ten wrodzony strach przed czymś co wykracza poza jego ramy umysłowe, ale że sobie ubzdurał różne wyobrażenia Samoluba pasujące do tego schematu myślowego/poznaniowego to już jest tryb oszczędzania energi 😀

    • „Noi zaraz przyjdzie Lucek i Sancti xD nawytykać od lewaków, tu mi od lewaków wytykają, a zaraz taki klon Sanctima mnie od prawaka wyzwie… i ja to mam brać na serio ? Realy ?”

      … Samolub Szarlatan, czy nadal jesteś MANIPULATOREM FRAJEREM, czy stać Cię na akt odwagi i okazania publicznie dowodów na hekatombę samobójstw w Polsce, których wieściłeś 270 tys w 2017, a w 2018 ma się zabić 500 000 kobiet! … Tylko to mnie interesuje z Twojej nikczemnej strony, i nigdy moje postrzeganie Ciebie się nie zmieni. Dla mnie jesteś FRAJEREM, a tych strzygę na krótko bez pardonu 🙂

    • @Jarku, oj, tego chyba nie da się tak po prostu zakończyć. Możesz ćwiczyć sztukę uważności, przebywania w tu i teraz. Ale ten typ tak ma – to tak jak z praworęcznością – nawet jeśli nauczysz się pisać lewą ręką, to preferencja i automatyzm zostanie :-). Choć warto oczywiście bardziej się uziemić. Ja jak się zamyślę to potrafię np. pójść czy pojechać nie tam, gdzie zamierzałam i nagle się obudzić: „O matko, a co ja tu robię?!?!”. Nooo, jest to dość uciążliwe w codziennym życiu, ale ma też wiele zalet.

      • VonVengerberg, post nie był do mnie, ale bardzo mnie zaciekawiło to, co napisałaś na temat prawo- i leworęczności. Praktycznie nic o tym nie wiem, nawet się nad tym nie zastanawiałam, bo zawsze miałam zainteresowania z przeciwnego bieguna. Teraz sobie przypomniałam, że w bardzo wczesnym dzieciństwie zostałam przestawiona z lewej ręki na prawą i teraz jestem praktycznie oburęczna. Wydawało mi się to naturalne. Mały problem mam tylko ręcznym pisaniem, bo lewą ręką piszę ładnie, ale wolno, a prawą szybko, ale paskudnie.
        Jeśli chodzi o bujanie w obłokach i trafianie nie tam, gdzie trzeba to też tak mam. Potrafię jeszcze schować coś w takim miejscu, że normalnie nikomu nic takiego nie przyszłoby do głowy. Ale da się siebie kontrolować, choć nie zawsze jest to łatwe. Swego czasu miałam też duże problemy z zauważaniem szczegółów. Później przez pewien okres wykonywałam pracę wymagającą dużego skupienia i dostrzegania różnych drobiazgów. Później weszło mi to w krew. Czyli jest to coś, czego się można się nauczyć.

  19. Jak mnie bawią zawsze dyskusje o tych kobietach i mężczyznach 😀 no więc to jest tak, ludzie przekladają te swoje partnerki i partnerów nieudanych na innych, zamiast zrozumieć to że sami wybrali jakieś nieodpowiednie partnerki/partnerów z jakiś tam powodów, które podświadomie świadczą negatywnie o tej osobie, bo biorą jak leci, albo wypełniają te braki emocjonalne, społeczne, ekonomiczne itd.

    Noi oczywiście najlepiej dyskutować o całym świecie czyli kobiecie lub mezczyznie ogólno swiatowym ! XD

    Najlepiej oczywiście swoje flustracje przerzucić na tą kobietę czy faceta, kolegę czy koleżankę co to potrafi słuchać tych flustracji 😀 to jest wampiryzm Lucku, może sam go uprawiasz?

    Może lepiej powiedz jakiej kobiety szukasz, że musi tych Twoich narzekań wysłuchać bo to ma ci pomóc, lub że czujesz że z Twojej strony w poprzednich związkach byłeś wpozadku, a partnerka nie była.

    No tak ja to wszystko rozumiem, bo rzeczywiście są beznadziejne kobiety i mężczyźni xD tylko że mieliscie takiego partnera czy partnerke trochę źle swiadczy o was samych… no chyba że mieliscie idealistyczne wyobrażenia i padliście ofiarą manipulacji, zasłony dymnej tej gorszej strony tej drugiej połówki ktora wyskoczyła z pudełka.

    Te rozmowy w takiej formie nie mają kompletnie żadnego sensu : l

  20. „My tu gadu gadu o mężczyznach a ja zamierzam coś naskrobać o archetypach kobiecych.”
    Dawaj 😉

    „Masz bardzo dużą wiedzę i świadomość. Nie wiem kim jesteś ale nie dziwię się, że chciałaś nade mną „pracować”. 😉 Mógłbym się wiele od ciebie nauczyć.”
    Albo po prostu tak tylko mądrze brzmię. Nie wiem, czy przyszłam „nauczać”, czy raczej odebrać cenną lekcję. Myślę, że jedno i drugie. Również pozdrawiam.

    • @Von Vangerberg rozumiem. Tak tylko zapytałem skoro niby chciałaś ze mną „pracować”. Zacznę od ogólnej typologii archetypów kobiecych, która jest podobna do męskich. Specjalnie pomijam archetypy boginiczne ponieważ tych archetypów jest kilkanaście. Nie chcę robić tutaj papieru toaletowego. Celowo pomijam kwestię Lilith, Sophi oraz Ewy bo to kwestia na odrębny temat.

      Tak więc Jung stworzył bazę, na której pracowali potem inni psychiatrzy i psychoanalitycy szkoły jungowskiej. Powstało wiele różnych modeli archetypów, ale ten, który uważam za najlepsze pochodzi od Roberta Moora, który wyróżnia 4 archetypy.

      W przypadku kobiecej psychiki są to: Czarodziejka (czasami nazywana Wiedźmą, kapłanką lub pośredniczką), Wojowniczka ( zwana także amazonką), Kochanka ( zwana również dziwką lub heterą) i Królowa ( można ją nazywać Matką)
      W ogromnym skrócie bo każdy archetyp omówmy osobno dokładniej:
      1. Czarodziejka odpowiada za wgląd i za zrozumienie. Osoby interesujące się rozwojem osobistym mają w sobie dużo energii tego archetypu.
      2. Kochanka odpowiada za empatię, to energia doceniania, ciepła i miłości.
      3. Wojowniczka to energia działania, twardości, dyscypliny i obrony wartości.
      4. a wartości wyznacza Królowa – energia wewnętrznego porządku, wizji i celowości swojego życia, to Królowa jest najwyższą energią kobiecej psychiki, bo posiada w sobie wszystkie pozostałe energie.

      KRÓLOWE
      Odpowiednikiem Króla w żeńskiej formie jest Królowa. Jest pasywna i zatrzymuje dla siebie emocje i swój umysł (intelekt), obserwując otoczenie i zbierając informacje zanim podejmie decyzje. Czeka aż ktoś będzie ją adorował, zabawiał i sprawił, że będzie się śmiać. Ona może sobie nie zdawać sprawy, że humor przychodzi naturalnie.
      Królowa jest jednak dobrą liderką i matką (w najlepszym wypadku zorganizowana Martha Stewart, w najgorszym prima donna) możesz liczyć na jedno – minie bardzo dużo czasu (wręcz wieczność) zanim ona się o CIEBIE postara. To TY musisz starać się o nią.
      Ona zadba o twoją organizację i powie ci co jest w dobrym guście, a potem nakaże ci zarobić na nią i na siebie. Pokieruje tobą i zaoferuje pomoc i opiekę. Będzie marzyć o byciu bardziej kreatywną i będzie oczekiwać od ciebie pomocy w tej kwestii. Jeśli jesteś Magikiem, będzie przy twoim boku jako ukochana!
      WOJOWNICZKI
      Wojowniczka to typ sportowca, nie ma problemów z wspinaczką górską lub obozowaniem na zewnątrz. Jest atletyczna i jeśli jest zdyscyplinowana ma świetne ciało; jeśli jest mniej dojrzała i narcystyczna możliwe, że ma nadwagę. W każdym razie ma zdrowy apetyt. Ma mało przyjaciół, ale będzie bronić ich do końca. Jest skłonna do działania i umie sama naprawić swój samochód, dokonać awansu zawodowego poprzez agresywne działania charakteryzujące się perfekcją i dokopie ci jeśli ją przechytrzysz. Wojowniczka nie ma przebaczającej natury, ani nawet opiekuńczej w tradycyjnym sensie (kobiecym), ale jeśli jesteś Kochankiem, poetą lub nieśmiałym pisarzem lub autorem tekstów piosenek, pokocha cię i będzie cię bronić do końca.
      CZARODZIEJKI
      Jest buntowniczką, samotniczką żądną przygód, która bez wysiłku zawsze znajduje się w centrum uwagi. Ma genialne poczucie humoru, oraz plany i marzenia które mogą zająć trochę czasu przed zrealizowaniem, ale kiedy już to się stanie, spełniają się w OGROMNYCH ILOŚCIACH. Czarodziejka jest performerem, wróżką, dostarcza rozrywki; może być w twoim życiu w najlepszym wypadku – najlepszym co cię spotkało; w najgorszym – oszustką. Ona pracuje na wysokich optymistycznych obrotach, które są zaraźliwe. Może jej brakować umiejętności opiekuńczych, ale nadrabia to kreatywnością i sztuką. Jeśli jesteś zorganizowanym, planującym i opiekuńczym Królem który sprowadzi ją na ziemię i jest jej widownią, a zarazem fanem, pokocha cię na zawsze.
      KOCHANKI,
      Ten typ to nieśmiała nieogolona hipiska. Żartuję. Typ Kochanki uwielbia poezję, damskie fatałaszki i ozdóbki, pastelowe kolory, oraz opowiadanie niewiarygodnych historii, oraz historii które cię rozbawią albo wzruszą do łez.
      Pozwala ci pracować i kocha cię karmić, oczekując że w zamian obronisz ją od zagrożeń świata. Jest twoją inspiracją, damą w opałach, delikatnym kwiatem, boginią. Śpiewa, maluje i kocha zwierzęta. Jeśli jesteś Wojownikiem, pójdzie za tobą na koniec świata.

    • A tutaj z trochę innej perspektywy jako cienie kobiecych archetypów:

      Psychologowie analityczni w psychice kobiety dopatrują się czterech takich postaci. Odnaleźć możemy tam archetypową: Matkę, Heterę, Amazonkę i Pośredniczkę. Jedna z nich jest z reguły dominująca, druga w miarę łatwa do zintegrowania, a trzecią i czwartą kobieta ma szansę rozwinąć w toku życia. Każda z nich niesie w sobie inne wyzwania, wartości, ale dopiero ich integracja daje kobiecie dostęp do jej prawdziwej mocy. Utożsamiając się tylko z jedną lub dwiema postaciami w sobie, czujemy się niepełne, zagubione.

      I tak na przykład kobieta Pośredniczka jest otwarta na intuicję, przeczucia, nieświadomość zbiorową. To wielkie otwarcie jednak powoduje, że często nie słyszy własnych potrzeb, lęków, ograniczeń. Niemal rozpływa się w powietrzu i ideach. Potrzebuje zbudować silne ego i „dotknąć ziemi”.

      Kobieta Amazonka jest wolna i niezależna, polega sama na sobie. Jednak gdzieś głęboko tęskni za swoim duchowym dopełnieniem. Nie wystarczają jej ambicje, potrzebuje wyjść poza racjonalność. Jej zdolność uciekania w uczuciową niedostępność blokuje jej możliwość doświadczenia głębi miłości.

      Kobieta Matka zajęta jest zaspokajaniem aspektu biologicznego. Rodzi, karmi, strzeże ogniska domowego. Potrafi walczyć o dobro dzieci jak przysłowiowa lwica. Ale gdzieś głęboko wołają ją jej własne potrzeby, marzenia. Pragnie zanurzyć się w przyjemności, odpuścić kontrolę, pozwolić dzieciom dorastać.

      Kobieta Hetera istnieje tylko w związku uczuciowym. Jest zawsze rozumiejącą towarzyszką, kochanką, muzą mężczyzny. Ale jej dusza cierpi zatracając się w partnerze, nie traktując poważnie własnych uczuć, nie doceniając własnych sukcesów.

      Cztery wielkie boginie tworzą pary przeciwieństw. Dlatego, jeżeli jest nam blisko na przykład do Pośredniczki lub Hetery, mamy tendencje do odrzucania Matki czy Amazonki i odwrotnie. To, co dla jednej kobiety jest łatwe i oczywiste, dla innej może stanowić wielkie wyzwanie. Integracja wszystkich archetypowych postaci tworzących kobiecą psychikę daje każdej z nas dostęp do jej własnej mocy. Dlatego usztywnienie, zatrzymanie się tylko na jednej lub dwóch postaciach archetypowych powoduje, że odczuwamy brak, tęsknotę, słabość. Każda z nas próbuje radzić sobie z ową tęsknotą i słabością na swój własny, najbardziej znany sposób. Wiele z nas zamiast własnej mocy wybierze na przykład mężczyznę, który i tak nas rozczaruje. Takie kobiety będą coraz bardziej rozgoryczone brakiem woli u niego. Nie będą rozumiały dlaczego mimo ich poświęcenia i miłości, facet nadal pije, wiecznie szuka pracy, czy pozamałżeńskich przygód. A ich partnerzy, choć mogą werbalnie wyrażać wielką „wdzięczność” za zaangażowanie i poświęcenie kobiety, to naprawdę będą źli na swoje „wybawicielki”, że nie są silnymi kobietami, których pragną. Wszyscy będą odczuwali coraz większe niezadowolenie i tęsknotę za mocą, którą odrzuca kobieta. Pośredniczka na przykład zdradza swoją moc, próbując z coraz większą empatią „zbawiać ludzkość”, jednocześnie ignorując własne problemy, często bytowe.

      Hetera – powracając do niesatysfakcjonującej relacji z mężczyzną, nawet po zdiagnozowaniu współuzależnienia, wciąż będzie go na siłę leczyć i uszczęśliwiać, nie zwracając uwagi na to jak bardzo ona sama cierpi. Oczywiście, Pośredniczka, która zintegrowała w sobie także Heterę, może zajmować się na zmianę zbawianiem ludzkości i własnego mężczyzny. Na szczęście dla jej rozwoju i ludzkość i mężczyzna zaczną odczuwać irytację i nie dadzą się tak łatwo uszczęśliwić.
      Takiej kobiecie zostanie wtedy użalanie się nad sobą, rozpamiętywanie, ile poświęciła i jaka ją za to spotkała niewdzięczność. Albo wykorzysta tę lekcję, żeby się przebudzić i przykładowo zobaczyć opłakany stan swojego konta (co jest częste w przypadku odrealnionej Pośredniczki). Może wtedy porzucić ratowanie ludzkości i uratować tylko jedyną osobę, którą jest w stanie ocalić – siebie. A ludzkość na pewno odetchnie z ulgą i sama zacznie się do niej garnąć, aby uczyć się od niej dostępu do własnej mocy.

      A co z niewiastami, które czują się bliżej dwóch pozostałych archetypów kobiecej psyche, Amazonki i Matki? Nie bez powodu używam staropolskiej formy „niewiasta” pisząc o tych z nas, które nie wiedzą kim są. W odróżnieniu od wiedźm, które wiedzą. A więc niektóre niewiasty pozornie bardzo silne, gdyż na przykład intelekt jest ich funkcją główną, rywalizują na tym polu z mężczyznami i często zwyciężają (Amazonki). Albo swoją siłę czerpią z roli Matki: opiekują się, wspierają i żywią wszystko, co słabe i nierozwinięte. Dla nich mechanizmem obronnym przed ich mocą, jest ich silna rola. Amazonka przed własną mocą ucieka w chłodny intelekt, zamraża swoje uczucia, udając kobietę sukcesu, dopóki nie popadnie w depresje, nie zacznie na przykład nadużywać alkoholu czy chorować. Aby nie konfrontować się ze swoją słabością i delikatnością, schowa się chętnie za rangą szefowej czy intelektualistki. By stać się wiedźmą (czyli zintegrować swoją moc), Amazonka musi wyjść ze swojej bezpiecznej izolacji i zacząć wyrażać słabą, wrażliwą część siebie oraz zaufać swojej intuicji. Jej uczuciowa część będzie mogła wtedy pokochać tę silną i niezależną królową. W efekcie przestanie walczyć ze swoim silnym Animusem. I wtedy królowa Amazonek otworzy się na miłosny związek ze swoim królem.

      Kobieta Matka natomiast ma tendencję do całkowitego koncentrowania się na dzieciach, nie istnieje bez nich. Swoją tęsknotę za mocą zagłusza wprowadzając jeszcze większą kontrolę i zaborczość. Jej droga do pełni to odwaga robienia czegoś dla siebie i coraz głośniejsze mówienie „nie” tym wszystkim, którzy cały czas jej potrzebują. Tylko wtedy ma szansę ujrzeć siebie jako osobę. Odkryć swoje potrzeby, marzenia. Zobaczyć w swoim partnerze nie tylko pomocnika w prowadzeniu domu, ojca dzieci i żywiciela rodziny, ale żywego człowieka.

    • Zwykle w danym momencie życia kobieta utożsamia się z jedną z nich, a z jedną nie ma wcale połączenia. Ten aspekt z którym kobieta ma najmniejszy kontakt, wymaga odnalezienia, pobudzenia, przepracowania i zrozumienia. Integracja wszystkich typów daje kobiecie pełnię.
      Presja otoczenia oraz wzorce społeczne tłumią w kobietach niektóre aspekty wyrażania się. Jeżeli wejdzie ona w jakąś rolę, to wpisuje się w ustalone schematy, które jasno wyznaczają granice co wolno, a czego nie wolno. Tradycyjne pojmowanie roli kobiety, spycha w kąt pozostałe aspekty. Kobieta twierdzi, że nie są dla niej, że ich nie potrzebuje. Jednak jest to ograniczające. I w rezultacie kobiecość zostaje stłumiona. Czasami na wiele lat. Kobieta działa mechanicznie, jasno stawiając granicę: to mi wolno, tego nie wolno, tutaj pasuję a tutaj nie. Jestem dobrą żoną i matką, spokojną i zaradną. Nie wolno mi nie posprzątać, ugotować w niedzielę obiadu, wyjść na noc, czy okazać agresję.

      Najczęściej jednak kobieta przechodzi z jednej/dwóch aspektów bogini w następne. Przykładowo, w wieku 20 lat w jej życiu dominuje archetyp Afrodyty więc będzie romansować i korzystać z uciech życia. Kilka lat później, kiedy wyjdzie za mąż, porzuca Afrodytę na rzecz Demeter.
      Kobieta powinna mieć w sobie „żywe” cztery aspekty bogini. Jednak często tak nie jest. Jeden albo dwa dominują, a reszta jest uśpiona (częściowo albo całkowicie). Żeby w pełni otworzyć się na kobiecą moc, należy otworzyć się i poczuć w sobie wszystkie cztery aspekty.

      Dlatego w pełni przebudzona kobieta, odczuwająca wszystkie cztery aspekty będzie płynnie zmieniać się z Matki w Kochankę, z Kochanki w Wojowniczkę i Szamankę. Nie chodzi więc o to, by odczuwać wszystkie 4 aspekty naraz (w tym samym czasie), bo jest to niewykonalne. Jednak, żeby nie wypierać czy stanowczo odrzucać jakiegoś aspektu, mówiąc: to nie dla mnie. W Polsce kobiety wychodząc za mąż przyjmują niemal całkowicie aspekt Bogini Matki. Dbającej o to, żeby w domu było czysto i gotującej posiłki, poświęcającej swój czas dzieciom i domowi. Jednak nie znajdującej już siły (bo zmęczona) a często i ochoty (bo żonie już nie wypada, nie ma ochoty) na aspekt Bogini Kochanki.

      Ten odrzucony albo wyparty aspekt będzie uśpiony. Czasami do końca życia. Jednak czasami budzi się w kobiecie, najczęściej przy okazji przełomowych wydarzeń. I tak oto kobieta, która przejawiała przez ostatnie 15 lat wyłącznie aspekt kobiety Matki- rozwodzi się. Niespodziewanie budzi się w niej aspekt Bogini Kochanka, która romansuje i bawi się seksem. Może być przerażona tym co się stało z jej życiem, albo przeciwnie, zacząć cieszyć się tym, że obudziła w sobie uśpiony aspekt bogini.

      • @Lucyfer – zobaczymy, co będzie możliwe do zrobienia. Nie lubię dużo obiecywać a później mało robić… Nie jestem pewna, czy Cię udźwignę – dość skomplikowany z Ciebie przypadek. Ale może kilka impulsów będę Ci w stanie podarować na drogę.
        Wpisy na temat archetypów bardzo mi się podobają, z resztą lubię takie typologie. Pozwalają one zlokalizować, który archetyp w danym momencie jest w nas aktywny, a który uśpiony, choć możliwe, że niektóre z nich przez całe życie będą nam bliższe niż inne.
        Gdybyś chciał wejść w tematykę archetypów głębiej, to możesz sięgnąć po klasyka, czyli Josepha Campbella: „Bohater o tysiącu twarzy”. Nie jest to lektura lekka i weekendowa, ale być może masz ochotę się zmierzyć. Mnie bardzo spodobała się książka C. Pearson: „Nasz wewnętrzny bohater”, jest napisana bardziej przystępnym językiem (wg. moich kryteriów). Przy czym u Pearson ta typologia dotyczy raczej procesu, rozwoju – od stanu Niewinnego po Maga. Mag jest w pewnym sensie powrotem do stanu dziecięcej niewinności, ale w świadomej, dojrzałej formie. Gdybyś nie miał innych zajęć, to koniecznie zajrzyj, może znajdziesz tam inspirację dla siebie.

        • Jestem skomplikowanym przypadkiem ? Nie udźwigniesz ? Jest aż tak źle ?

          „Mag jest w pewnym sensie powrotem do stanu dziecięcej niewinności, ale w świadomej, dojrzałej formie.” –

          Coś w stylu, że tylko dzieci wejdą do królestwa niebieskiego. A tym królestwem niebieskim jest stan równowagi ducha i umysłu. W życiu dorosłym chyba o to się toczy gra. Aby nie zatracić tego wewnętrznego dziecka, tej pasji, tego dziwnego uczucia kreacji. Tego boskiego stanu jestestwa.

          Dziękuję za literaraturę. Na pewno skorzystam.

  21. P.S. A tak w ogóle to trochę nie ogarniam, gdzie wpisywać odpowiedzi na tym blogu, notorycznie pojawiają się nie tam, gdzie bym chciała :-S. Sorki za zament, popracuję nad tym, ale w tym momencie nie wiem, co robię nie tak?

  22. Właściwa kobieta i właściwy mężczyzna czyli taki jaki jestem bez zbędnego pie****lenia. Jak mawiał dziadek jak nie pierwsza to druga piąta dziesiąta lub dwudziesta piąta, no chyba że dojdziesz do wniosku że solo lepiej 😉

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.