Afery

UWAGA! FAŁSZYWE ORGANIZACJE PROZWIERZĘCE PORYWAJĄ PSY BY ZARABIAĆ NA NICH!

Dużo mówi się ostatnio o ochronie zwierząt. Wieloletni lobbing organizacji pro-zwierzęcych zrobił swoje, i stajemy się coraz bardziej wyczuleni na krzywdę braci mniejszych. Ochrona słabszych istot, i ludzi i zwierząt, jest naszym obowiązkiem. Jednak jak zwykle w takich przypadkach mają miejsce ogromne wypaczenia i nieprawidłowości. Długo zastanawiałem się czy publikować ten artykuł. Przyzwyczajony jestem do pisania o prawdzie, która bywa rozczarowująca, która może boleć. Jednak chęć podzielenia się tym z Tobą przeważyła.

Powstało wiele organizacji pomagających zwierzętom, organizujących adopcje czy domy tymczasowe. Często są one prowadzone przez pasjonatów, którzy zajmują się tym od lat. Takie organizacje można a nawet trzeba wspierać. I nie mam tu na myśli tylko udostępniania ich apeli, ale także wsparcie finansowe. Jednak odkąd fundacje pro-zwierzęce dostają wsparcie od instytucji państwa od każdego przechowywanego psa, mają miejsce przerażające i bardzo smutne patologie.

Powstało bowiem mnóstwo pseudo-fundacji, które wręcz krwiożerczo żerują na ludzkim współczuciu i przy okazji na zrozpaczonych właścicielach zwierząt, które na przykład się zgubiły lub uciekły spłoszone petardami. Fundacje te są nastawione na czysty zysk, a właściciel zgubionego i odnalezionego przez taką fundację psa przechodzi istny horror. Te fundacje prowadzone są często przez żądnych zysku biznesmenów, a nierzadko przez mafiozów. Poniżej wymienię kilka sztuczek i tricków prawnych jakie stosują te pseudo-fundacje.

Praktyki pseudo-fundacji rzekomo chroniących praw zwierząt a tak naprawdę żądnych zysku:

1. Pseudo-fundacje stosują różne tricki, by pozyskać dla siebie towar, czyli psy i koty. Bo one traktują to jak towar, z którego mają potem zysk. Np kradną psy sprzed sklepów, które właściciel przywiązał do drzewa, by coś kupić i zaraz potem wziąć psa z powrotem. Pseudo-fundacje płacą menelom lub dresiarzom by kradły te psy i im dostarczały. Później w rejestrze wpisują, że pies się zgubił lub został „porzucony” przez właściciela.

2. Pseudo-fundacje dostają dofinansowanie za przechowywanie psa, a właściciel musi im płacić „znaleźne”. Robią więc właścicielowi wszelkie trudności. Przeciągają procedury jak najdłużej by mieć jak największe dofinansowanie. Często fundacje te, wobec opornych i stawiających się właścicieli stosują pogróżki i robią z nich publicznie okrutników;

3. Częste są sytuacje, gdy taka pseudo-fundacja czepia się zwykłych, kochających psy ludzi że mają złe warunki. Po czym wchodzą razem z kimś przekupionym z lokalnego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami do domu. I w trybie administracyjnym odbierają psa.

4. Równie częste jest bardzo prymitywne, ale jednocześnie bardzo skuteczne naciągactwo. Taka pseudo-fundacja bierze jakieś losowe zdjęcie skatowanego psa, np w 2011 roku w Grecji. Zamieszcza to foto na swoim profilu, ogłasza w szokującym tonie, że mają tego psa u siebie i uratowali go. Proszą potem o masowe udostępnianie tego zdjęcia i oczywiście proszą też o datki finansowe na jego „leczenie”. I to właśnie takie posty miewają czasem po kilkadziesiąt tysięcy udostępnień.

5. Pseudo-fundacje nie inwestują w sterylizację i kastrację zwierząt, nie obchodzi ich propagowanie poprawiania warunków życia psów czy uświadamiania ludzi na wsiach. Robią tylko szum, często wręcz same rozmnażają psy i koty, by mieć jak największy zysk.

6. Mój znajomy sam będący miłośnikiem ekologii i zwierząt, mówił mi, że „zwierzoluby” bywają sążniście popierdoleni. Wiadomo że w każdej ideologii, partii, organizacji czy inicjatywie są się fanatycy. Np właściciel zostawił latem na 10 minut psa przed sklepem, bo była kolejka. A ktoś zrobił z tego ogromną aferę, a z właściciela zrobił zwyrodnialca na cały internet.

Kochasz zwierzęta, ale nienawidzisz ludzi…?

To, co przedstawiłem w punkcie szóstym, to trochę szerszy temat.. Wielu wegetarian i tych skupionych na ratowaniu zwierząt np ze schronisk, to skryci mizantropi. Kochają oni zwierzęta, ale jednocześnie nienawidzą ludzi. Wypowiadają się o ludziach z nienawiścią, zajadliwością, niesłychaną pogardą. Bywa że popierają eugenikę i tym podobne pomysły. Sam znam na żywo taką osobę, która choć ma serce zimne jak lód – wiecznie wkleja na swojego facebooka apele o ratowanie zwierząt.

Ma to głębsze uzasadnienie. Zwierzaka (psa, kota) jest łatwo kochać, bo gdy on się do nas przywiąże, to kocha bezwarunkowo. Trudniej kochać, lubić czy choćby akceptować drugiego człowieka. Człowieka, który tak samo jak my, bywa sterowany przez ego, przez swój niepokorny umysł, człowieka który ma wady, swoje przyzwyczajenia, ograniczenia, lęki, traumy. Dużo łatwiej przejść na wegetarianizm i powklejać na profil apele o adopcje zwierząt ze schroniska, i jednocześnie nienawidzić całej ludzkości. To bardzo uspokaja ego i pierze sumienie.

Więcej o tym zjawisku pisałem w artykule poniżej:
Czy wegetarianizm uczyni Cię bardziej „ludzkim” i uduchowionym?! Niekoniecznie..

Ratowanie zwierząt a zdrowy rozsądek

Widziałem kiedyś takiego chamskiego mema o treści: „zaufaj swojemu mózgowi, Twoje serce jest głupie jak chuj”. Jest w tym trochę racji, no nie powiem.. Żerowanie na naiwnej, głupiutkiej empatii jest dziś znakiem naszych czasów. Powinniśmy mieć zarówno empatie, jak i rozum. Powinniśmy wiedzieć, kiedy okazać serce, a kiedy użyć pięści czy wręcz miecza. Życie, świat czy tam ten enigmatyczny „Bóg – Architekt”, wymaga od nas ciągłego łączenia różnych przeciwieństw.

Empatia bez rozumu, czyli taki naiwny, głupiutki „poryw serca”, bo w telewizji „coś mówili”, jest jednym z problemow ludzkiej natury. Stajemy się bardziej empatyczni i cywilizowani, ale wciąż nie mamy dostatecznie rozwiniętego pierwiastka rozumu i pierwiastka siły. Często porywamy się „na hurra” na ratowanie dzieci z Syrii czy na pomaganie zwierzętom, nie mając wiedzy z dziedziny geopolityki czy nie wiedząc które fundacje są uczciwe, a które nie. I to wykorzystują cyniczni gracze geopolityczni realizujący wielomiliardowe interesy na wojnach, czy inne „wilki w owczych skórach”, takie jak omawiane w tym artykule.

Uczciwe fundacje cierpią na tym najbardziej i to one pilnie wymagają naszego wsparcia

Bardzo ważne jest to, by nie gniewać się na wszystkie fundacje i nie oskarżać wszystkich, że kradną ludziom psy i że w głowie mają tylko zysk. A wręcz przeciwnie. To te etyczne i uczciwe fundacje zaczynają cierpieć na tym okrutnym procederze. Chciałbym byś znał drugą stronę medalu, czyli wciąż funkcjonujące zezwolenie na złe traktowanie zwierząt. Jeszcze wiele zostało do zrobienia na tym polu. Wypaczenia i nieprawidłowości pojawiają się w każdym pozytywnym, zmieniającym świat ruchu obywatelskim.

Blog „Czarna lista organizacji prozwierzęcych” szeroko rozpisuje się na ten temat. Jeśli masz wątpliwości czy dana fundacja jest etyczna czy nie, skorzystaj z linków poniżej:
Czarna lista organizacji prozwierzęcych na Facebooku
Czarna lista organizacji zwierzęcych na BlogSpot (strona internetowa)

Dużym błędem byłoby postrzeganie całego ruchu prozwierzęcego przez pryzmat tych patologii. I dużym błędem byłoby zaprzestanie wspierania i dofinansowywania uczciwych fundacji.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

76 odpowiedzi »

  1. Moi kuzyni mieli kiedyś bardzo pilny wyjazd i nie udało im się znaleźć kogoś, kto zajmie się ich psem. Zostawili wiec go w jakimś poleconym przez znajomych hotelu czy schronisku, z góry opłacili jego pobyt. Po powrocie okazało się, ze psa nie ma.Szef pokrętnie tłumaczył, że zwierzak uciekł. Po około 2 tygodniach pies wrócił do domu. Był w bardzo dobrej kondycji, nie wyglądał na zagłodzonego. Najprawdopodobniej został sprzedany i przy pierwszej nadarzającej się okazji zwiał nowemu właścicielowi.

  2. I cóż, super artykuł, i chociaż wydawało mi się, ba-byłam pewna!!!!!, że należę do grupy NIENAWIDZĘ LUDZI, KOCHAM ZWIERZĘTA, to jednak należę do grupy NIENAWIDZĘ ŚCIERW ZNĘCAJĄCYCH SIĘ NAD ZWIERZĘTAMI (po przeczytaniu tekstu również szmat w bestialski sposób na nich zarabiających), KOCHAM ZWIERZĘTA. Dowiedziałam się również, że jestem naiwna jak dziecko,ale, mimo to, nie przepuściłabym sadyście, i z dziką rozkoszą zrobiłabym temu czemuś to, co TEN NIKT zrobił słabszej istocie x10, nie- x20 do potęgi. Jakiś czas temu opowiadałam koleżance, co potrafi zrobić ścierwo zwierzęciu, a ona na to: Biedni są tacy ludzie. Miałam ochotę jej przywalić. Jest ortodoksem-fanatykiem katolickim, zaczęła coś bredzić, że każdemu należy dać szansę, że każdy może zawrócić ze złej drogi i tego typu teksty. Nie mogłam tego słuchać. Po jakimś czasie obejrzałam wywiad z psychologiem (nie pamiętam nazwiska), który wyraził się w sposób jednoznaczny, nie pozostawiający miejsca na spekulacje – sadystów należy izolować od społeczeństwa. Takie coś już się nie nawróci.

    • Jak na uduchowioną osobę to masz gigantyczne pokłądy jadu i nienawiści Katharos83.
      A tak zapytam czy lwy i wilki też kochasz ?

      Wracając do tematu to znałem jakiś czas temu koleżankę co działała w fundacjach prozwierzęcych.
      Ciągle coś wrzucała na fejsa. Gdy zapytałem czym się zajmuje to odpowiedziała, że walczy o prawa zwierząt. To ja się pytam jak zwierzęta mogą mieć jakieś prawa i jakie to ewentualnie prawa maja być. To zbytnio mi nie odpowiedziała. To dziewczyna o podłożu nerwicowo-depresyjnym, która bardziej kocha zwierzeta niż ludzi. Nigdy nie chciałbym z taką mieć nic doczyniena a już wchodzenie w związek z taką to byłoby jak wejście na minę.

      W Polsce działa masa fałszywych fundacji, które pod płaszczykiem dziecięcej empatii prowadzą szemrane interesy. Zauważyłem, że na ten socjotechniczny haczyk najczęściej łapią się wyzwolone młode panie z dużych miast.

      Katów należy wymierzać taką samą karę jak oni wymierzali na zwięrzętach. I pokazywać w mediach. Kara ma odstarszać ludzi od popełniania przestępstwa. Natomiast dziecięcą emaptię i fałszywe fundacje powinno się zlikwidować.

      • Zwłaszcza lwy i wilki. Skąd wiesz, że jestem uduchowiona? Moja 66letnia ciotka używa nacechowanego emocjonalnie słowa JAD i jej unikam. Jeżeli chodzi o prawa zwierząt, to mają na pewno jedno – PRAWO DO ŻYCIA, pod nie podpięłabym jeszcze DO SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA, dlatego sadysta to dla mnie szmata i ścierwo i to TO COŚ ma „dużo jadu”, a nie ja.

      • Jak zamierzasz odróżnić fałszywą fundację od niefałszywej? Na marginesie – nie istnieje – dziecięca empatia, istnieje empatia.

      • Lucyfer, nie , nie założyłam, że możesz pisać na telefonie, ale to nie ma znaczenia. Skoro nie jestem pierwszą osobą, której nie podobają się Twoje wpisy, to odpowiedź nasuwa się sama. Używasz wulgaryzmów jako argumentu siły, bo JESTEŚ SŁABY.

      • Jak dla mnie za dużo ogólników, takie ‚bla bla bla’, na temat, który jest chyba niezbyt dobrze autorowi i opiera się głównie na tym co „gdzieś, ktoś, coś”.. Nie mówię, że nie opisuje prawdy, w dużej mierze niestety tak, ale jak się coś komuś zarzuca to ogólniki nie są wskazane, bo działają na szkodę innych (w tym przypadku na szkodę porządnych fundacji, których „szary Kowalski” nie będzie umiał poprawnie ocenić, więc na wszelki wypadek będzie się trzymał z daleka od wszystkich). pozdrawiam, zoja.

  3. „Wielu wegetarian i tych skupionych na ratowaniu zwierząt np ze schronisk, to skryci mizantropi. Kochają oni zwierzęta, ale jednocześnie nienawidzą ludzi. Wypowiadają się o ludziach z nienawiścią, zajadliwością, niesłychaną pogardą. Bywa że popierają eugenikę i tym podobne pomysły. Sam znam na żywo taką osobę, która choć ma serce zimne jak lód – wiecznie wkleja na swojego facebooka apele o ratowanie zwierząt.”

    … dokładnie tak jest, potwierdzam … też mam taką znajomą na fejsie – vegankę, ogólnie sympatyczna niewiasta ale agituje za gejami, itp tęczowymi cyrkami, też popiera aborcję ale szczerze mnie to chuj obchodzi bo jako antynatalistą jestem na tle aborcji cynicznie zneutralizowany, jak chcą to niech sobie skrobią macicę, nie moja „broszka”, że się tak arogancko wyrażę 😛 , albowiem też jestem mizantropem i miłośnikiem Kotów 😀

  4. Zawsze bywają wyjątki. Ja np miałam owczarka niemieckiego – jak dało mu się porcję większą, to po prostu nadmiar zostawiał. Także nie ma co generalizować. Psy są jednak używane w policji, wojsku ratownictwie itp. Może to jest kilka psiaków na tle całej zgrai psiurów Pies jest mocno związany z właścicielem i bez opieki zwierzęta te gdy zdziczeją zdolne są do ataku. Dzikie koty uciekają od człowieka, ale to może wynikać z ich jednak mniejszej siły. Psy są bardziej podobne do ludzi, lubią sex, żarcie, spanie , zabawę, tworzą stada 🙂
    Mam teraz psa i 3 koty to dopiero banda łobuzów. Każdy pies i kot ma swój charakter, jak również ludzie. Ludzie są jak płatki śniegu, na pierwszy rzut oka tacy sami, jednak jak się im bliżej przyjrzy to każdy jest indywidualny i jedyny.
    Kiedy moje poglądy pozostaną stałe lub ten świat przestanie mnie zadziwiać to czas będzie się zwijać z tego świata, bo nudno będzie 😉

    • Choć obecny psiak to obżartuch, zresztą tak samo jak 2 koty, tylko jeden się kontroluje, ale to ten co ma fochy jak głaszcze tamte dwa 🙂

    • Ja mam dwie kicie. Jedną dostałam w spadku po mamie, druga, wyrzucona przez kogoś w czasie wakacji, tak żałośnie płakała na naszym oknie, aż nas przekonała, że jest naszym kotem. 🙂 Mają zupełnie różne charaktery i upodobania.

    • Są psy, które mają głupich właścicieli i są psy, które mają mądrych przewodników, a wtedy pojawia się taka więź, że nie zrozumie jej ten kto jej nie doświadczył. Moje psy nie śmierdzą, jak dostaną za dużo żarcia to zostawiają, jeden jest taki bystry, że aż mam wrażenie że oszukuje, a kocie kupy to dla psów rarytas jak dla nas czekolada, więc trudno im się nie skusić, ale i tego można psa oduczyć. Szkoda tylko, że psa (ba! nawet dzieci) mogą mieć nawet najwięksi idioci. Wtedy jest właśnie tak jak mówisz. Ludzie biorą psy, bo to modne, niczego ich nie uczą, nie mają dla nich czasu a potem się żalą, że pies ich wkurza i mają go dość. Czasem jak znajomi szukają „psiej” porady i opowiadają swój problem to nie mogę uwierzyć w to co słyszę i przeraża mnie ilość takich osób. Żaden mój pies nikogo nie uratował, ale za to podnoszą mnie na duchu i poprawiają samopoczucie każdego dnia, właściwie to wole z nimi spędzać czas niż z większością ludzi, których znam.

  5. Takie artykuły są potrzebne. Ludzie muszą mieć świadomość pomocy i odpowiedzialności za tą pomoc, a nie tylko wrzucać do puszki, robić przelewy. Ludzie zapomnieli co to troska….

  6. Też zaczęłam się martwić – chodzisz po ulicy bez opieki, Sanctus Diavol……..

    • katharos83, nie dość, że mój rocznik to jeszcze przejmujesz się moim losem, roztkliwiasz mnie tak przejmująco, że aż sobie puściłem nutkę, którą Ci dedykuję z całą serdecznością 🙂

      • Ciekawe, czy równie cyniczny będziesz w momencie, kiedy użre Cię pies heh, lub pacnie końcówką ogona lew. Zakładam, że jako miłośnik kotów wiesz, jak zbudowany jest lwi ogon? Czy rocznik ’83 wyzuty jest z wrażliwości? Ja mam koty.

      • katharos83, jeśli twierdzisz, iż jestem cyniczny względem Ciebie, to jakie usposobienie kryje Twoja sugestia względem mnie hę? 🙂
        … jeśli kiedykolwiek jakiś psiur mnie będzie usiłował zaatakować, to mu przypierdolę kopa w nos z całej siły – ponoć tak można zabić te agresywne bestie …
        … psy mnie odrażają i nic tego nie zmieni, bo przypominają mi prymitywnych ludzi, złych ludzi … szczekanie psie, to jest dla mnie taki dysharmonijny jazgot, że od razu mi ciśnienie skacze i czuję napięte rozdrażnienie … a Ja cenię spokój i ciszę, oraz kojące mruczenie kotów 🙂
        … nigdy żaden lew mnie nie uderzy ogonem, gdyż lwy żyją albo na dzikiej wolności albo w zoo lub cyrkach ( którymi gardzę ) … poza tym Lew, to Kot, a Ja kocham je i one to czują, mówię pieszczotliwie do nich Kotinki 🙂 … niezliczoną ilość razy, na wyjazdach w pracy natrafiałem na Kotinki u ludzi, i zawsze się do mnie przymilały i dawały głaskać 🙂
        … ponadto jak byłem dzieckiem, to płakałem na bajce „Król Lew”, a jako dorosły to mnie wzruszał lew Aslan z „Opowieści z Narnii” …
        … mam też taką koszulkę z kotinkiem i napisem „Lucifer bless you”, gdyż Kotinki to są według mnie lucyferyczne pupilki 😀
        … posiadam również kilka książek o Kotinkach, aczkolwiek nie posiadam obecnie żywego gdyż mi warunki mieszkalne nie pozwalają … jednakże wiem, że kiedyś nabędę jakiegoś i będę dla niego kocim ojczulkiem, bo Kotinki to dla mnie antynatalisty najlepszy substytut dzieci 🙂

        … ostatnio fajny film wyszedł dokumentalny, szkoda, że turecki ale o Kotinkach 😀

      • Ja zawsze marzyłem o tygrysie. Miałem kiedyś kota. Niestety po ośmiu wspaniałych latach musiałem kotke uśpić. Miała przeżuty na piersi. To były takie duże guzy, że aż kładła się bokiem na podłogę i mocno dyszała. Po prostu się dusiła. No i te jej oczy podczas choroby to zapamietam do końca życia. Ech. Straszny widok. Operacja nic nie pomogła.

        To był dziwny kot ponieważ kiedy raz w życiu była kutna i urodziła chyba czwórkę to nie chciała się małymi zajmować. Jakby nie miała instynktu matczynego. Śmiałem się wtedy, że mi kocia Lilith się trafiła he he.

        • Uśpiłeś ją? Skąd przypływ człowieczeństwa? przecież kot to zwierzę nieświadome swojego istnienia, mogłeś potraktować ją z buta. :-/

      • Sanctus Diavol, łączy nas miłość do kotów, ale dzieli TWOJA NIENAWIŚĆ do psów. Jeżeli dedykacja muzyczna nie była sarkazmem, to cieszę się. Naprawdę. 🙂

  7. Gdyby choć jedno państwo na świecie chciało pokoju w Syri walki natychmiast by ustały.

      • Zdarza się czasem, że dzikie zwierzęta zdają się na ludzi. Przez kilka lat dokarmiałam bezdomnego, całkiem dzikiego kota kota. Był stary, schorowany, nie widział na jedno oko, pod koniec życia zupełnie oślepł i miał problemy z zębami. Nie ufał nikomu, zbliżał się tylko do mnie, ale często prychał lub syczał i na mnie, gdy stawiałam przed nim miskę z jedzeniem. Kilka razy w dowód wdzięczności przyniósł mi zdechłą mysz 🙂 .

        • Wiem, wiem,Viola, jestem miłośniczką kotowatych i zwierząt w ogóle, dlatego tak bardzo wzrusza mnie, kiedy tak piękne i dumne dzikie zwierzę prosi o pomoc człowieka. Odnoszę wrażenie, że dla wielkiego kota to dyshonor. Swoją drogą ciekawi mnie, skąd zwierzę wie, że o pomoc powinno zwrócić się właśnie do nas. A kotek przyniósł Ci mysz, ponieważ uznał Cie za członka rodziny. A jak kot odszedł? Ty go znalazłaś nieżywego?

        • Nie znalazłam go. On nie mieszkał na naszym podwórku. Przychodził tylko jeść. Pod koniec trochę częściej przesiadywał w okolicach domu. Na moje oko musiał mieć kilkanaście lat. Był coraz słabszy, mógł jeść tylko mielone mięso. Pewnego dnia po prostu nie przyszedł. 😦 Koty często odchodzą w samotności.

  8. @Viola, @Katharos – A ona uciekła, wybrała wolność, w przeciwieństwie do wielu ludzi, którzy wciąż chcą być niewolnikami..

    • Po prostu debeściara! 🙂
      Moja mama opowiadała, że gdy była dzieckiem, w gospodarstwie dziadka była świnka, która przyjaźniła się z owcami i koniecznie chciała paść się z nimi na łące. Ponieważ była przeznaczona na mięso, dziadek zamykał ja w chlewie, żeby lepiej się utuczyła, ale ona przy każdej okazji uciekała i pędziła na łąkę. Chyba myślała, że też jest owieczką 😉 .

    • Wspaniała krowa. Najgorsze jest to, że nadal ponad 20% Polaków jest przekonanych, że zwierzęta nie mają uczuć i nie czują bólu!!!!!!!! W XXI wieku. Przeraża mnie to.

    • Hmm jak dobrze posiedzieć przy żubrze. 😉 Może krówka lubi sobie golnąć co nie co 😉

      @katharos83 owszem zwierzęta mają uczucia ale nie maja świadomości istnienia pojęcia szczęście jak to wcześniej określiłaś. To jest ludzkie pojęcie zupełnie zwierzętom obce. Tak samo jak jakieś prawa dla zwierząt. Zwierze chce po prostu żyć i realizować atawistyczny program przetrwania. Zupełnie jak ludzie. I to tyle.

      Zwierzęta są bardzo podobne do małych dzieci. Działają na podświadomych mechanizmach. Są prawdziwe w swoim żywocie. Są szczere i bezpośrednie zupełnie jak ludzkie dzieci. Są doskonale sprzężone z ziemskimi prawami. Są jakby stworzone specjalne dla tej planety. Ktoś tutaj pisał, że psy lubią seks. No napewno nie tak jak delfiny, które są jedynym gatunkiem zwierząt nielicząc ludzi, które uprawiają seks dla przyjemności. Albo inaczej dla duchowego wzniesienia a nie tylko w celu prokreacji czy wyładowania popędu. Nikt inny tego nie potrafi. Tylko homo sapiens i delfiny.

      Słowo Jad jest zupełnie normalnym słowem. Co innego ścierwo. To jest dopiero naładowanie negatywnie określenie.

      Otóż istnieje określenie dziecięca empatia lub inaczej nieuświadomiona empatia. To empatia głupków bez elementarnej wiedzy. Świat nie jest czarno-biały katharos83.

      A co do fałszywych fundacji to infiltrowałbym je od środka i przerprowadzał audyty.

      @Viola owszem koty często odchodza w samotności ale nie częściej niż ludzie….

      • Nie, głupkami nie są ci, których cechuje empatia, tylko ci, którzy będąc dorosłymi, nie umieją pisać po polsku, bez błędów ortograficznych TAK JAK TY. ( pomijając oczywiście dyslektyków i dysgrafów. Ty nie należysz ani do pierwszej, ani do drugiej grupy). Poza tym w swojej niezwykle wyrafinowanej odpowiedzi zaprzeczyłeś sam sobie.Kropka, Panie Lucyfer.

        • No tak jak się nie ma argumentów to pojawiają się inwektywy. A nie założyła Pani, że ktoś może pisać na urządzeniu mobilnym z lipnym słownikiem w pośpiechu ? Gdyby była tutaj edycja postów to poprawiałbym swoje błędy. No ale zamiast odnieść sie do mojego wpisu to Pani wolała sie do mnie przypierdolić o formę. Skoro zaprzeczyłem to proszę podać gdzie.

          Jarek wielokrotnie pisał o tzw. dziecięcej empatii. Ja wskazuję różnice pomiędzy Empatią a empatią a Pani mi tutaj zaczyna wyskakiwać od oszczerstw. Jest Pani kolejną osobą, której nie pdoobają się moje wpisy. No cóż prawda zawsze boli.

          Aha i tak na koniec dyskusji z Panią to ja minusowałem Pani posty. Chciałem sprawdzić reakcję.
          A Pani wypowiedzi cechują się wybitną dawką jadu i nienawiści.

      • „@Viola owszem koty często odchodza w samotności ale nie częściej niż ludzie….”
        To prawda. Miałam na myśli tylko to, że nawet domowy kotek, gdy czuje, że jego życie dobiega końca, jeśli ma taką możliwość, zaszywa się gdzieś, żeby odejść w odosobnieniu. Zdecydowana większość z nas to zwierzęta stadne i woli mieć kogoś obok siebie, szczególnie w trudnych chwilach.

    • @Lucyfer, a co powiesz o zjawisku polegającym na tym, że zwierzęta stadne, np antylopy, od kilku lat „uczą się” jak bronić się przed lwami, lampartami i innymi drapieżnikami? Ich program atawistyczny to automatyczne uciekanie przed drapieżnikami. I wtedy drapieżniki zawsze dorywały słabsze sztuki. Jednak przyrodników i fotografów od kilku lat szokuje to, że antylopy i inne zwierzęta stadne zaczynają się zbiorowo bronić przed drapieżnikami. Atakują je kopytami, bodzą rogami w grupach.

      • Hmm być może to jakaś kiełkująca świadomość kolektywna/zbiorowa, która w przyszłości pozwoli na duchową ewolucję.

        Tak samo było z nami. Upłynęło wiele lat zanim ludzie zaczęli się grupować w zbiorowiska.

        Jak to się mówi – W KUPIE SIŁA 😉

      • Słyszeliście o rezonansie morficznym? Obserwacje zwierzaków, które przewinęły się przez mój dom wskazują, ze coś w tym jest.

  9. Co do ludzi, którzy wybierają niewolę – być może potrzebne jest widmo śmierci, żeby człowiek przejrzał na oczy?

  10. Przypomniała mi się jeszcze jedna historia o pięknej przyjaźni między zwierzętami. Kiedyś mieliśmy psa, który nie znosił innych psów, za to bardzo lubił koty. Przygarnął on kota, którego wyrzuciła na starość jakaś dwunożna istota pozbawiona wyższych uczuć. Pozwalał mu jeść ze swojej miski (koty sąsiadów odganiał od żarcia), wchodzić do swojej budy, w końcu przyprowadził go do domu. Kot od razu się zadomowił. Pies po prostu kochał tego kota, a kot odwzajemniał uczucie. Czasem było widać, ze miał już dość mało subtelnych psich pieszczot, ale znosił je cierpliwie.
    Zwierzęta czasami potrafią wykazać więcej empatii, niż niektórzy ludzie.

    • @Viola – Wg ezoteryków takie zwierzęta w przyszłym wcieleniu będą ludźmi, bo udało im się „wznieść” ponad zwierzęcy, atawistyczny „program” i wykazać uczucia typowe dla ludzi. 😉

      • 🙂 Moja mama często mówiła, ze zwierzęta są jak ludzie, tylko po ludzku mówić nie umieją.

      • To w takim razie ludzie nie wykazujący ludzkich uczuć staną się zwierzętami?

    • Viola,takich historii jest mnóstwo. Zwierzęta są wspaniałe i dlatego je kocham.

  11. ❤ Kotinki & Delfinki *-* to są najkochańsze stworzenia na tej planecie … kilkanaście lat temu dostałem nawet w prezencie od ówczesnsej dziewczyny kasetę magnetofonową z e śpiewem delfinów i sobie słuchałem do spania …

    • Jeśli chodzi o koty to jest solidarność pomimo różnicy w wielkości. 😉

      Bezpański kot wpadł do klatki rysia. Przerażeni ludzie w zoo byli oszołomieni reakcją drapieżnika!

      • Rozczulają mnie takie obrazki. 🙂 Nasze domowe i zdziczałe mruczki z terenów podleśnych chętnie krzyżują się ze żbikami.Słyszałam, że na innych kontynentach też jest wiele naturalnych hybryd kota domowego i miejscowych dzikich kotów.

  12. Coś mnie dziś z braku zajęcia zebrało na wspomnienia. Chyba zbliża się starość. 😉
    Moja koleżanka, która mieszka nad rzeką, zaopiekowała się łabędziem, który miał chore skrzydło. Łabędź szybko zakolegował się z jej psem i kotem. Gdy poczuł się trochę lepiej, codziennie w asyście swoich nowych kompanów chodził do rzeki się kąpać. Pies i kot czekały na brzegu, a później odprowadzały go na podwórko. Łabędź maszerujący z psem i kotem po obu jego bokach wyglądał zjawiskowo. Ludzie często zatrzymywali się, podziwiali i robili zdjęcia.

    • To chwała koleżance, bo niektórzy LUDZIE uszkodziliby mu drugie, a później najpewniej utopili. Łabędź „nie posiada świadomości istnienia”, tak więc dlaczego nie połamać jeszcze łapek , przed utopieniem oczywiscie. A nie- można mu jeszcze oczy wudłubać przed utopieniem, przecież nie zdaje sobie sprawy z tego, że istnieje. Ja pierdzielę.

      • Chyba nie jest aż tak źle. Ja wierzę w dobroć, szlachetność, bezinteresowność i wrażliwość ludzi. Wokół mnie jest wiele wiele wspaniałych osób. A może po prostu jestem szczęściarą.

        • Jest źle i to bardzo. Statystycznie największy odsetek zwyrodnialców jest w Sosnowcu. Ja jestem szczęściarą – w końcu zdałam sobie z tego sprawę, jestem świadoma i z uwagą obserwuję otoczenie. Sadysta może mieszkać dwa piętra wyżej, lub trzy domy dalej.

    • Pamiętajmy szanować naturę ludzi i zwierząt, bo np jest taka bajka, chyba chińska o wężu, którego w mrozie przygarnęła pewna kobieta. Opiekowała się nim, a wąż gdy wrócił do zdrowia ukąsił kobietę. Ona zrozpaczona pyta się dlaczego, przecież cię kochałam i opiekowałam się tobą. Wąż jej na to: ty głupia kobieto przecież jestem wężem i taka jest moja natura… Strzeżmy się węży w ludzkich i zwierzęcych skórach

  13. Dobroć człowieka nie ma tu nic do rzeczy.Członkowie mafii pruszkowskiej, a konkretnie jeden potrafił przeprowadzić babcię na pasach, a kilka metrów dalej urwać facetowi uszy.

    • Takich ludzi „dobrych” na pokaz wyczuwam na kilometr i staram się omijać szerokim łukiem.. Jedna z takich osób kiedyś mnie odwiedziła. Moje koty natychmiast uciekły z domu. A zwykle bardzo lubią gości.

  14. Na serio? Niebywałe, chociaż koty wyczuwają energie. Na pewno słyszałaś o czarnym kocie, który przygarnięty mieszkał w gabinecie weterynarii, i ogrzewał swoim ciałkiem chore zwierzęta, będące w stanie ciężkim bądź beznadziejnym. Inny kot, mieszkaniec szpitala, właził pod łóżko pacjenta, któremu pisana była rychła śmierć. Nie pomylił się NIGDY.

    • O tym drugim kocie słyszałam. Koty rzeczywiście takie rzeczy wyczuwają. Gdy moja mama była chora, jej kotka cały czas się do niej tuliła, nie można jej było od niej oderwać. Na kilka dni przed jej śmiercią siedziała blisko niej i wpatrywała się w nią godzinami. Już wtedy wiedziałam, że mama wkrótce odejdzie…

      • To przykre. Nie pytam o szczegóły. Właśnie oglądam program i co słyszę? – jakiś sadysta-psychopata, bądź socjopata, strzela do psów mierząc prosto w serce. Niestety, jestem zmuszona zgodzić się z jednym z rozmówców, biorących udział w tej dyskusji- sadystów należy karać w taki sam sposób, w jaki pastwią się nad zwierzętami, zrobić z tego widowisko, które dotrze do masy odbiorcoów, Choć w tym przypadku sadysta skończyłby marnie i ……..szybko.

        • No cóż… Nie mogę zaprzeczyć, że zdarzają się też bestie w ludzkiej skórze. Taki ktoś mógłby też pewnie zabić człowieka.
          Słyszałam, że hitlerowców zaprawiano do okrucieństwa w ten sposób, że dawano im na wychowanie małego kotka lub pieska, a gdy się do niego przywiązali, musieli go zabić tak, żeby zadać mu jak największe cierpienie.

          • Zgadza się, tak było. Taki zwyrodnialec NA PEWNO zabije człowieka. Takie jest moje zdanie.

    • I jeszcze jedno. Mam w rodzinie i wśród znajomych osoby, które twierdzą, że nie lubią zwierząt (nigdy nie miały zwierzaka), ale nigdy żadnego nie skrzywdziły. Koty się ich nie boją, ale nie wskakują im na kolana i nie domagają się pieszczot.

      • Przed chwilą, w tym samym programie, pokazali kota, któremu zwyrodnialec-„właściciel” wyrwał genitalia, bo sikał w domu. Kotek, już po udzieleniu pomocy, cały się trząsł, przed nim wielomiesięczne leczenie i rehabilitacja.No nie jest dobrze. A o tym co piszesz-nie mam nic do ludzi, którzy nie lubią zwierząt, też nie przepadam za krokodylem, czy żółwiem, ale nigdy nie skrzywdziłabym tych zwierząt.

        • To się w głowie nie mieści. Ja od dawna nie oglądam takich programów. Ani filmów, w których są drastyczne sceny. A jeśli zostanę zaskoczona, odwracam się, przełączam na inny kanał, albo wychodzę. Stwierdziłam, że szkoda zdrowia.

          • To program, w którym pokazują materiały przesłane przez widzów, głównie o debilach na drodze, czasem zdarzają się takie tematy, rzadko, ale jednak.

      • „Słyszałam, że hitlerowców zaprawiano do okrucieństwa w ten sposób, że dawano im na wychowanie małego kotka lub pieska, a gdy się do niego przywiązali, musieli go zabić tak, żeby zadać mu jak największe cierpienie.”

        Już nie można było tam odp.
        Straszne, o tym nie słyszałam, ale sądzę,że najgorsze bestie rodzą się z delikatnych, złamanych serc…..

        • „…sądzę,że najgorsze bestie rodzą się z delikatnych, złamanych serc…..” Myślę, że tak bywa. Ale tego nie rozumiem i nie akceptuję. Uważam, ze trzeba być człowiekiem bez względu na okoliczności.
          Moim zdaniem duży jest tu wpływ wychowania. Jeśli małemu dziecku nie wytłumaczy się, że nie można wyrywać muszkom skrzydełek i męczyć kotka,bo wszystkie stworzenia czują ból, a świat gier komputerowych nie ma przełożenia na rzeczywistość, to z nieświadomego malucha może wyrosnąć zwyrodnialec upajający się cierpieniem innych. Niedawno trafiłam przypadkiem na informację, że małe dziecko rzucało o ziemię królikiem przy aprobacie i radości całej zgromadzonej licznie rodziny, która z dumą to nagrała i umieściła w sieci. Jakoś nie miałam ochoty tego oglądać….
          A niektórzy są po prostu psychopatami i powinni być izolowani od społeczeństwa.

      • @katharos83 skoro tak się troszczysz o moją polszczyznę i dobór słów to może lepiej byłoby jakbyś zaczęła czytać ze zrozumieniem. Zmanipulowałaś mój wpis nt. świadomości zwierząt. Wyrwałaś z kontekstu.

        A oto mój pełny cytat – „@katharos83 owszem zwierzęta mają uczucia ale nie maja świadomości istnienia pojęcia szczęście jak to wcześniej określiłaś. To jest ludzkie pojęcie zupełnie zwierzętom obce.” –

        Jak byk jest napisane, że zwierzęta nie posiadają świadomości istnienia pojęcia SZCZĘŚCIE. Czy to tak trudno zrozumieć ? To oznacza, że w świecie zwierząt ( nie licząc delfinów i homo sapiens) nie istnieje coś takiego jak szczęście z perspektywy ludzkiej. A ty starasz się mi narzucić swoja narrację polegająca na tym, że zwierzęta nie posiadają świadomości istnienia. Podła i perfidna manipulacja.

        Wpisu o moim człowieczeństwie i potraktowaniu umierajacego kota z buta nie skomentuję bo jest poniżej jakiegokolwiek poziomu.

        • Przestań się tłumaczyć.Przegrałeś. Poddaj się i wywieś białą flagę.

        • Białą flagę ? Poddawać się ? Czy ty masz coś z głową czy tylko trolujesz ? Ja to tobie tłumaczę a nie sobie. Ale widzę nie ma sensu. Ściana by szybciej zrozumiała.

          Nie mam zamiaru wywieszać żadnej flagi a już tym bardziej się poddawać bo nie mam takiej potrzeby.

        • W nocy napisałeś, że kciuki w dół dawałeś ty, ponieważ chciałeś sprawdzić, jak zareaguję. Sprawdziłeś?

  15. Santcus, albo masz specyficzne poczucie humoru (nie powiem, pośmiałam się z Twojego „fantazyjnego” opisu psów) :D, albo jesteś człowiekiem z urojeniami.. Dlaczego tak sądzę?: np.znam bardzo mało psów, które żrą ponad miarę, a zajmuję się psami od 20lat. Bardzo niewiele znam też takich, które jedzą psie odchody. Odchody innych gatunków czy różnorakie ‚śmieci’ owszem, ale akurat nie odchody innych psów..
    …i w ogóle stek bzdur. Mam nadzieję, że to żart.

  16. Uważam ze każdą z tych nowych organizacji powinna być sprawdZana co 3 miesiące przez pracowników TOŻ nie widzę innego rozwiazania

  17. są też prawdziwe fundacje które zdobywają pieniądze na bezdomnych kundlach…
    wspominają o tym przy okazji „niezapowiedzianej kontroli” w schronisku dla którego każą wpłacić datki aby wzięli psa bo inaczej policja i zarzuty znęcania… a przecież gdyby obywatel wiedział do oddałby go za darmo do gminnego schroniska.

    „W międzyczasie zadzwonił do nas właściciel, że nie jest w stanie poprawić mu warunków i chce go oddać do schroniska. Gmina mogła zabrać do Psiego Pola za 1800-1900zl. Zadzwoniliśmy do Borku z zapytaniem czy pomogą. Powiedzieli, że jeśli trzeba psa uratować to wezmą go nawet za darmo ale… ponieważ właściciela było stać i uznaliśmy, że powinien zapłacić za jego krzywdę, powiedzieliśmy, ze musi wpłacić darowiznę na ich fundację co uczynił w kwocie 700zl.”

    Moim zdaniem czysty zarobek kosztem zwierzaka… nie po to są fundację żeby zabierać psy do schronisk 😦

    ta sama fundacje oddała starego psa do schroniska który tam umarł po tygodniu czy dwóch.. a mnożna mu było dać dożyć tam gdzie był już 😦 pewnie się wykończył nerwowo na starość trafiając za kraty… ehh