Banki i tajna władza

PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI WESZŁO W KRYTYCZNĄ FAZĘ. TO NAJWAŻNIEJSZA „WOJNA” W NASZEJ HISTORII!


Wśród naszych przodków niewiele było dam i dżentelmenów. Większość nie była nawet ssakami” – pisze Robert Anton Wilson w książce „Powstający Prometeusz”. Ten cytat tłumaczy nie tylko wiele zawiłości w świecie naszych relacji matrymonialnych czy społecznych. Ale wyjaśnia tragizm naszej obecnej sytuacji. Jako ludzkość jesteśmy na naprawdę niskim poziomie rozwoju. Świat naszych relacji, mechanizmy społeczne, polityka, a nawet system ekonomiczny – to wszystko oparte jest na drapieżnej matrycy zwierzęcej. Jesteśmy wzajemnie zagryzającymi się pół-zwierzętami.

Jednak istnieje coś takiego jak ewolucja, rozwój, postęp. Celem natury i ludzkości jest udoskonalanie form i (pod)systemów, i to się teraz dzieje. Stare, barbarzyńskie wzorce świata zwierzęcego czy raczej pół-zwierzęcego, zderzają się z wzorcami nowymi, które pojawiły się stosunkowo niedawno. Przejawia się to w odejściu od niewolnictwa czy pańszczyzny, odejściu od państw typowo wyznaniowych, w większej tolerancji dla wyborów życiowych ludzi. Obecnie cywilizuje się świat naszych relacji.

Szczególnie dramatycznie widać to w relacjach damsko-męskich. Z jednej strony zwierzęca biologia domaga się cech związanych z przetrwaniem i brutalną dominacją, a z drugiej strony pojawia się nowy wzorzec. Dlaczego tylu mężczyzn jest zimnych, niezaangażowanych, stosujących przemoc? I odwrotnie: dlaczego tyle kobiet jest sfrustrowanych, czepialskich, wiecznie niezadowolonych? Odpowiedź brzmi: bo na takie cechy jest albo zapotrzebowanie, albo przyzwolenie.

przebudzenie ludzkości

Wojna o pieniądz i przebudzenie ludzkości

Jednak najważniejsza zmiana, jaka obecnie ma miejsce, to „wojna o pieniądz”. To ta walka „dołu” społecznej piramidy z „górą” jest najważniejszą, jaką toczy obecnie ludzkość. To nie walka o prawa kobiet, nie uduchowienie i empatia są teraz numerem jeden. Dlaczego? Popatrzcie na piramidę potrzeb Maslowa. Najniżej jest potrzeba materialnego przetrwania. Wyżej są potrzeby bardziej cywilizowane. Zasada jest taka, że gdy człowiek nie ma spełnionych tych podstawowych, bytowych potrzeb, to z jednej strony jest wiecznie znerwicowany.

Z drugiej strony zwiększa się jego agresja, a z trzeciej strony ma dużo mniejszą chęć do wykształcania tych wyższych cech. Mówiąc brutalnie: taka osoba będzie „typowym Januszem” czy „typową Grażyną”, czyli osobą słabo rozwiniętą, nieokrzesaną. Donoszącą na sąsiadów, dającą komuś w mordę, złorzeczącą, nietolerancyjną, itp itd. Tych przywar jest całe mnóstwo i często się z nich śmieją „salonowi”, lewicowi autorzy, zapominając jednak, że to ich rabunkowe rządy do tego doprowadziły.

Nasza ekonomia to odwzorowanie wzorca zwierzęcego, gdzie jeden zjada drugiego, gdzie brakuje skrupułów, a w walce o byt wszystkie chwyty są dozwolone. I co najważniejsze, w naturze tylko nieliczni mają dostęp do większości zasobów, np jedzenia czy samic. Samce alfa jedzą w pierwszej kolejności, zagarniają dla siebie większość jedzenia, i np w stadach wilków tylko oni się rozmnażają z samicami. Wzorzec zwierzęcy to także przekonanie, że zasobów naturalnych jest za mało, że nie starczy dla wszystkich, dlatego istoty walczą ze sobą i odbierają sobie zasoby.

Neoliberalny kapitalizm i matryca zwierzęca

Dokładnie to samo mamy w dzisiejszym systemie ekonomicznym – neoliberalnym kapitalizmie. Jest to system, w którym „góra piramidy” zasysa 99,9% zasobów. Dół piramidy, czyli społeczeństwo, dostaje ochłapy, niewielką część wygenerowanych pieniędzy. Jeden pracuje przy maszynie i zarabia 1500 zł, drugi jest programistą w branży IT i zarabia 20000 zł. Ale nadal jest to niewielka część tego, co rzeczywiście oni wypracowali. Dla przykładu: praca pierwszego pracownika, pracującego fizycznie, warta jest dla firmy 100.000 zł miesięcznie, a on dostaje tylko 1500 zł. Z kolej korporacja IT w której pracuje drugi pan, głosujący zapewne na Nowoczesną i gardzący „Januszami”, zarabia miliardy dolarów rocznie. A on dostaje z tego tylko 20000 zł miesięcznie.

Jest to oczywiście dużo bardziej złożone, ale praktycznie nikt na to nie zwraca uwagi. Jest to ścisły temat tabu. Nasz kapitalizm neoliberalny to odwzorowanie grupy samców alfa zabierających większość zasobów dla siebie, i wyjadających najlepsze kąski. Te samce alfa to oczywiście banki, korporacje czy miliarderzy. Drenują oni zasoby planety, które potem leżą bezczynnie na ich kontach, zamiast realnie „pracować” w gospodarce. W następnej kolejności jest nieco liczniejsza grupa samców alfa, czyli mniejsi przedsiębiorcy czy politycy. Obie grupy stanowią gdzieś 1% społeczeństwa lub mniej.

Dalej jest grupa tych, którzy mają trochę lepiej niż cała reszta niewolników. Ta grupa to właśnie korporacyjne lemingi, i ta grupa najsilniej popiera status quo głosując na liberalne „partie bogatych”. Jest to mechanizm psychologiczny polegający na tym, że chcą oni odciąć się od tej reszty biedoty, chcą być tacy „nowocześni”, „europejscy”, „postępowi” itp. No i na samym dole piramidy jest biedota, czyli de facto niewolnicy. Osobna kwestia, którą poruszałem w wielu felietonach, to fakt, że ten system kapitalistyczny to dalej realia niewolnicze. W czasach niewolnictwa (czy też pańszczyzny bądź feudalizmu) to pan zapewniał niewolnikowi żywność, odzienie, schronienie. Czyli podstawę. Cała reszta, czyli hulanki i swawole, podróże, frykasy na stole, książki itp, była zarezerwowana dla właścicieli niewolników.

Tak jest także teraz, z tą różnicą, że na to minimum minimum musimy sami zapracować. Nie ma już łańcuchów fizycznych, nie ma tej pańszczyzny, ale rdzeń systemu pozostał dokładnie taki sam. Ale to nas oślepia i sprawia, że tak trudno jest to dostrzec. Dzisiejsi niewolnicy tyrają po 10 godzin za 1500 złotych i uważają, że to jest normalne, że taka jest ekonomia, że nic nie da się z tym zrobić. Nie buntują się. Dlatego bardzo Was na to uczulam. Nie jakieś duchowe teorie, nie wieczne uduchowianie się jest ważne. Nie jakieś fikołki na macie do jogi, i nawet nie tantra i happeningi niektórych tantrystów, że odsłonięta wagina wyzwoli świat. Ale wojna o pieniądz jest najważniejszą wojną ludzkości, od której przebiegu zależy nasze przetrwanie.

O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

Ludzkość powoli się przebudza

Ludzkość powoli budzi się z poziomu pół-zwierzęcia, z poziomu dziecka czy też z poziomu ofiary. Te trzy określenia traktują o tym samym, choć opisują temat z różnych stron. Doświadczamy dramatycznego kryzysu wartości. To, co stare, rozpada się i zderza z tym, co nowe. A to, co nowe, jeszcze na dobrą sprawę nie nadeszło. To od dołu piramidy społecznej zależy to, jak będzie postępować góra, i ile zasobów będzie temu dołowi odbierać. Patrząc na to zagadnienie ezoterycznie, to mamy to, na co sami zezwalamy. Jesteśmy ofiarami, owcami, mamy zakodowane, że jesteśmy niegodni bogactwa, bo to przecież grzech, bo wielbłąd i ucho igielne. Więc to bogactwo bierze ten, który jest śmiały i który ma zakodowany inny wzorzec – że może, że zasługuje, że należy mu się.

Bez wygrania „wojny o pieniądz” ludzkość nie wejdzie na wyższy stopień rozwoju, nie przebudzi się. To sprawy materii, a więc także pieniądza są zawsze najważniejsze. Są na pierwszym miejscu, bo materia jest bazą do wszystkiego innego. Przecież nawet sam Osho nie zaniedbywał sfery materii. Ba, miał miliony dolarów i aż 100 różnych samochodów Rolls Royce. A nam całe lata wmawiano odwrotnie. Że ważniejsze jest uduchowianie się, niż ta przysłowiowa „praca i chleb”. Politycy również podchwycili ten trend, i wmawiali nam, że ważniejsze są idee (np gender czy prawa gejów) niż ta praca i chleb.

Ale pora wrócić na ziemię, właśnie do tego świata materii. Podczas gdy inni debatują o 50 płciach czy pokazują waginy, my zadbajmy o „pracę i chleb” i wygrajmy wojnę o pieniądz. Póki co jesteśmy na najniższym możliwym poziomie rozwoju, jeśli chodzi o cywilizację. Niżej jest już tylko świat zwierząt. Świadomość tego, że jesteśmy praktycznie małpiszonami na zwierzęcym, podświadomym autopilocie, bywa przytłaczająca. Czasami myślę, że wolałbym pewnych rzeczy nie wiedzieć.

Potrzeba bezpieczeństwa i nasza cywilizacyjna psychoza

Robert Anton Wilson pisał, że człowiek ma bardzo silną potrzebę bezpieczeństwa materialnego. Podzielił on ludzką świadomość na osiem obwodów, przy czym potrzeba bezpieczeństwa związana jest z najbardziej zwierzęcym i przez to najpotężniejszym obwodem. Czyli „oralnym obwodem przetrwania biologicznego”. W dawnych społeczeństwach ludzie upatrywali bezpieczeństwa w więzach ze swoją „pulą genetyczną”. I znowu, to też prastary mechanizm wzięty jeszcze ze świata zwierzęcego. Zwierzęta tak samo jak ludzie lokują swoje poczucie bezpieczeństwa w puli genetycznej, czyli w stadzie, gromadzie.

Jak było dawniej u ludzi? Wiadomo, rolnicy którymi była większość, dostarczali plony. Młynarz mielił mąkę, piekarz piekł chleb, rzemieślnik naprawił buty czy sprzedał części do pługa. A nad wszystkim czuwali „pan i pleban”, którzy jako jedyni opływali w dostatki. W takich społeczeństwach ludzkość zaczęła wyrastać z pierwotnego, jaskiniowego barbarzyństwa. Powstały normy społeczne, a wraz z nimi konserwatyzm i monogamia, by zapewnić ojcom rodzin pewność, że wychowują własne dzieci. Wtedy nie znano środków antykoncepcyjnych, każdy seks mógł skończyć się ciążą. Więc musiano wymyślić konserwatywne i surowe zasady, musiano wymyślić patrzącego z nieba i karzącego Boga, diabły, piekło i tym podobne. Związki musiały być monogamiczne i „póki śmierć nie rozłączy”, bo inaczej cywilizacja by nie przetrwała.

Ale i to nie było takie oczywiste, bo wraz z surowymi normami społecznymi powstała hipokryzja i dulszczyzna. Powód był taki, że tych wszystkich zakazów i nakazów nie sposób było przestrzegać. Przecież „krew nie woda”. Mawiają, że gdyby nie alkohol, to nie znałbyś przynajmniej połowy ludzi. A ja mówię, że gdyby ludzie byli tacy konserwatywni i porządni za jakich się przedstawiają, to 90% dzieci w ogóle by się nie narodziło. Musiały być wentyle bezpieczeństwa w postaci: „szaleństwa nocy kupały”, „pijany byłem” czy: „nikt nie widział, więc tego nie było”. Tak, są to realia mentalnej schizofrenii, czyli rozszczepienia. Z jednej strony ludzkie popędy, żądze, pożądliwości ciała, a z drugiej strony konserwatywne normy społeczne. Miały one okrzesać te pożądliwości i ze stada barbarzyńców stworzyć społeczeństwo techniczne XXI wieku. Ale teraz znowu jesteśmy przed takim cywilizacyjnym przełomem.

Zaburzone poczucie bezpieczeństwa, czyli raj utracony

Około stu do dwustu lat temu, w zależności od regionu świata, poczucie bezpieczeństwa ludzi uległo poważnemu zaburzeniu. Powód? Zaczęliśmy osiedlać się w coraz większych miastach. Powstawały konurbacje a potem jednolite megalipolis ciągnące się przez setki kilometrów. Pula genetyczna, czy też to stado, przestało de facto istnieć. Takie wzajemne poczucie bezpieczeństwa jest możliwe tylko wtedy, gdy dana grupa mieszkańców jest mała i „każdy zna każdego”. Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że może utrzymywać kontakty z góra 150 osobami.

Teraz nie tylko żyjemy na osiedlach mających po 20.000 mieszkańców. Ale bezpieczeństwa nie zapewnia nam znajomy rolnik, bo produkty które mamy w lodówce pochodzą z całego świata. Nie zapewnia go też młynarz, który może być w Krakowie lub nawet w chorwackim Zagrzebiu, podczas gdy my mieszkamy w Szczecinie. Tak samo rzemieślnik, bo teraz zautomatyzowane fabryki produkują wszystko w Chinach. Gdyby coś niedobrego się stało, to młynarz nie podrzuci mąki, piekarz nie odpali za darmo chleba, a znajomy Zdzichu nie poratuje pędzonym przez siebie bimbrem. Teraz nasze poczucie bezpieczeństwa upatrujemy w pieniądzach.

To niezwykle istotna zmiana. Nie jest już możliwe bytowanie w społecznościach opartych na tej „zasadzie 150 osób”. Idee komun hippisowskich czy anarchistycznych syndykatów są absolutnie nierealne. Powód? Nie chodzi tylko o to, że odwołują się do wzorca z poprzedniej epoki. Popatrz trzeźwo i rozsądnie na zdjęcie megalopolis Los Angeles z lotu ptaka. Instytucja państwa z lepszym lub gorszym skutkiem próbuje stać na straży „puli genetycznej” i odnowić utracone poczucie bezpieczeństwa. Najlepsze rezultaty odnoszą te kraje, które są rządzone przez silny, prawicowy, ale też bardzo prosocjalny rząd, który nie jest jednocześnie rządem bigotów zabraniających wszystkiego.

Gdy zabraknie pieniędzy.. Nasz globalny ludzki lęk

Dlaczego? Społeczeństwo musi być taką armią, biomaszyną, którą trzeba mądrze, ale też zdecydowanie zarządzać. Inaczej system się rozsypie. Prawicowy rząd jest więc symbolicznym kontynuatorem tych norm społecznych kojarzonych z konserwatyzmem, które opisałem powyżej. Zaś moduł prosocjalny zapewnia ludziom większe bezpieczeństwo związane z pieniędzmi. Dwie skrajności, jak we wszystkim z czym mamy dziś do czynienia. To także dlatego na całym świecie trwa upadek liberalnych „partii bogatych”, a rządy coraz to nowych krajów (Rosja, Węgry, Polska, USA, Austria) odwracają się od liberalnej demokracji.

Więc wracając do meritum.. Gdy coś złego się stanie, to jesteśmy zdani na to, co mamy na koncie. I właśnie.. Przecież pieniądze tak trudno jest zdobyć. Pieniędzy zawsze brakuje. Podczas gdy miliarderzy latają po świecie prywatnymi odrzutowcami, Tobie wmawia się różne bzdury o niewidzialnej ręce wolnego rynku, gdy wracasz z 10-godzinnej pracy, gdzie zarabiasz te 1500 złotych. Powoduje to olbrzymi egzystencjalny niepokój. A wraz z nim pojawiają się te wszystkie negatywne „polskie przywary”. Niedobory pieniędzy powodują większą agresję, więcej nałogów, przestępstw, samobójstw. Także choroby, np depresje, nerwice, psychozy, a także choroby typowo cielesne.

Zbyt mała ilość pieniędzy, a raczej koncentracja ich u niewielkiej liczby osób, na górze piramidy, powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Teraz przebywamy w stanie permanentnej nerwicy, choć większość z nas w ogóle tego nie widzi. Niepokój egzystencjalny i te wszystkie ogromne przeszkody znikną dopiero wtedy, gdy każdy będzie zarabiał w miarę godne pieniądze. Do tego przecież dążymy. Ale uwaga uwaga.. A co z problemami ludzkiej natury? Przecież Ci wszyscy uduchowieni mówiący o drapieżności ludzkiego ego jednak mają trochę racji. To druga strona medalu, o której traktuje szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby zapewnić ludzkości nieograniczony dostęp do zasobów, to możliwe, że wielu ludzi by się zdegenerowało.

Pisałem o tym w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zaćpało, zachlało i zaruchało na śmierć. Ogromne rzesze ludzi kupowałoby absolutnie niepotrzebne rzeczy i zaraz je wyrzucało. Zaraz zaraz.. Przecież już teraz tak robimy! Kupujemy co dwa lata smartfona na kredyt mylnie nazywany „abonamentem”, a starego wyrzucamy! A dlaczego? bo korporacje produkują rzeczy, które psują się bardzo szybko, by więcej sprzedawać. A to wszystko nakręca wzrost gospodarczy, jest to jeden z filarów kapitalizmu. Czyli i tak źle, i tak niedobrze. Ale nie mamy już wyjścia, i kolejny przeskok cywilizacyjny będzie polegał na wygraniu „wojny o pieniądz”.

Mięsko za mięsko, czyli trudne relacje damsko-męskie

Jak to wszystko rzutuje na relacje, w tym te damsko-męskie? W świecie zwierzęcym samice są silne, potężne, mają zębiska, pazury, same lub razem z samcem polują i bronią potomstwa. U ludzi tego nie ma, bo jest silna polaryzacja archetypów płci:

Męskość = siła, aktywność, ekstrawertyzm, pewność siebie, zarabianie, zadawanie przemocy, i „wychodzenie do świata poza ognisko domowe”.
Kobiecość = słabość, bierność, introwertyzm, nieśmiałość, nieumiejętność zarabiania i walki o byt, bycie ofiarą i „niechęć do wychodzenia do świata, siedzenie w ognisku domowym”.

Więc mamy delikatną i nieumiejącą sobie poradzić kobietkę, i nieokrzesanego barbarzyńcę przynoszącego mięsko (dinozaura, mamuta czy „papierkowe”, zielone mięsko) dostającego w zamian także mięsko (ciało kobiety, seks). To było proste, przez wieki relacje opierały się na zasadzie „mięsko za mięsko”. Miłość romantyczna była traktowana jak fanaberia i na dobrą sprawę normą społeczną stała się dopiero w XIX i XX wieku. Seks i pieniądze od zawsze są ze sobą połączone, bo są związane ze sferą materii. A że walka o byt zawsze była trudna, to mężczyźni są podświadomie wkurzeni na kobiety, że w zamian za seks muszą tak się męczyć. Sprawę komplikuje to, że każdy z nas ma nie tylko „dwie płcie” w mózgu (półkula lewa i prawa, męski umysł i żeńska podświadomość, męskie ego i żeńska dusza itp itd). Oprócz tego występuje też archetyp Lilith, czyli silna kobieta, i archetyp Samaela, czyli świadomy mężczyzna.

Przebudzenie siły kobiet i emancypacja mężczyzn

Ciąg dalszy komplikacji to właśnie przebudzenie siły kobiet pod postacią rewolucji feministycznej. Początkowo hasła feministek skupiały się na prawie do głosowania, do pracy, do bycia pełnoprawną częścią społeczeństwa. Obecnie feminizm przybiera postać atakowania wszystkiego co męskie, na czele z nienawidzeniem tzw „Białych Suprematystów”, czyli budowniczych cywilizacji. Ale i od tego się obecnie odchodzi. Bo i mężczyźni się budzą, z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem.

Wiemy już co to jest friendzone, wiemy że nie warto wierzyć we wszystko, co słyszymy. Zaczynamy domagać się szacunku w związkach. Z biernych ofiar fochów, pretensji i innych form przemocy psychicznej powoli stajemy się partnerami. Popularnością cieszą się szkoły uwodzenia i podrywu. Z drugiej strony, kobiety wcale nie mają inaczej, też zmagają się z typowo męskimi przywarami.

Podsumowując, żyjemy w epoce roztrzaskanych światów, w czasach upadku starych wartości, podczas gdy nowe jeszcze nie istnieją. To czasy cywilizacyjnej nerwicy z powodu walki o byt (o pieniądz), i cywilizacyjnej paranoi, ponieważ wymaga się od nas pozytywnych cech kojarzonych z dwoma systemami. Z systemem zwierzęcym i tym nowym. I jak tu nie zwariować? Przecież wszyscy jesteśmy pacjentami i wariatami w klinice psychiatrycznej „Planeta Ziemia” zarządzanej przez najbardziej drapieżnych i psychopatycznych pacjentów. I ostatnie.. To pieniądz i seks są esencją przebudzenia ludzkości, a nie ideały czy doktryny. Zacznijcie od tej „pracy i chleba”, a więcej zrobicie dla świata, niż na siłę zmuszając ludzi do wyznawania takich a nie innych poglądów.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

12 odpowiedzi »

  1. w jednym z moich komentarzy wspominalem kiedys o sensie pracy. to trzeba zdefiniowac. mamy wiec „bezrobotne matki 3 dzieci” na 50 etatach 24h i robotna kopropinde, ktora ma umowe o prace wiec pracuje a tak naprawde produkuje tylko jakis szajs z wbudowana data wykrzaczenia sie chipu i do kubla. oczywiscie od czasu do czasu robi loda szefowi co powoduje, ze jej egzystencja ma jednak jakis sens .-) przeprowadzam sie na wies. juz nie czuje sie wroclawianinem. nowe miejsce mnie zaakcpetowalo po okresie proby (takie wejscie w mala, lokalna spolecznosc to fantastyczne obserwacje natury socjologicznej). bedac w Izerach mam do czynienia z ludzmi o silnych i troche zniszczonych dloniach, z takim fantastycznym syfem. kury laza jak im sie podoba, pod sklepem ziomeczki pija browara i odjezdzaja gruntowka na skuterku. niesamowita jest madrosc tych ludzi uparcie trwajacych przy gotowce bo „ja nie chce zeby mi jaki patrzyl co kupuje”. wiesniak to przeciez glupek, conie? wielkomiejski pan to musi byc madry. a jest dokladnie odwrotnie.
    do miasta po pieniadze, na wies po rozum. ponadto wies jest cholernie tania. opal wlasny lub za poldarmo. wlasne jajka, kury, warzywa i owoce, brak rachunkow za wode, scieki. podatki za nieruchomosc niskie lub ich brak. wies jest ostatnim bastionem normalnosci jak ja ja postrzegam i chyba niektorzy czytelnicy tez tak to widza. 1000 PLN na wsi to jak 3000 PLN w Wawce
    Wiesniak

    Polubienie

  2. Każda osoba ludzka, każdego dnia, budzi się i zasypia. Dualizm rzeczy i zjawisk tego świata, to prawo niezmienne. Pod wpływem wiedzy i osobliwych doświadczeń ludzi, w tym ich wewnętrznych przeżyć, rodzi się i dojrzewa człowiek. Nigdy nie będzie tak, że wszyscy jednocześnie, wszystko pojmą – jest to proces. Ponadto sama wiedza nie wystarczy do przebudzenia osoby ludzkiej, potrzebny jest dalszy trud i wysiłek uwewnętrznienia tej wiedzy. Wymaga to samozaparcia, wyrzeczeń i poddania się rozmaitym, niekomfortowym próbom, celem zdobycia doświadczenia. Życie w świecie materialnym zawsze będzie pełne rozmaitych zachęt do przeżycia chwilowych radości i uniesień. Trzeba wybierać. Wybór zawsze jest jeden i ten sam: WOLNOŚĆ OD ZŁA – W NIEWOLI DOBRA. Złem jest zabijanie. Zabijanie, jak się wielu wydaje, eliminuje problem zła. Niektóre państwa, narody i rasy, określa się mianem osi zła, by uzasadnić potrzebę ich zabijania. Współżycie, dialog, wychowywanie, przekonywanie, pomoc, opieka, troska, empatia, trwanie i cierpienie z powodu niezrozumienia oraz odrzucenia – to niewola dobra, którą wybiera jednak każdy światły człowiek na tej Ziemi – ponieważ innego wyboru, tak naprawdę nie ma.

    Polubienie

  3. Ludzkości
    Do widzenia,
    to czas pożegnania
    Zabawa się skończyła
    kiedy śmiech zamarł, a
    anioł płacze

    Ludzkości
    To kres twojego obłędu
    Sprzedałaś duszę, aby nakarmić twoją próżność
    twoje fantazje i kłamstwa

    Jesteś kroplą w deszczu
    Tylko liczbą, nie imieniem
    Nie widzisz tego
    Nie wierzysz w to
    Na końcu dnia
    Jesteś igłą w stogu siana
    Podpisałaś i zapieczętowałaś to
    I teraz musisz się z tym pogodzić
    Ludzkości
    Ludzkości
    Do widzenia

    Bądź na swojej drodze
    Żegnaj przyjacielu
    Jest cena do zapłacenia
    Za wszystkie idiotyczne gry jakie zagrałaś
    Świat, który stworzyłaś, przeminął

    Jesteś kroplą w deszczu
    Tylko liczbą, nie imieniem
    Nie zobaczysz tego
    Nie wierzysz w to
    Na końcu dnia
    Jesteś igłą w stogu siana
    Podpisałaś i zapieczętowałaś to
    I teraz musisz się z tym pogodzić

    Ludzkości,
    ludzkości
    Do widzenia

    Ucieknij i skryj się, niebo płonie
    (zostań w środku)
    W twoich oczach
    Wypatruję końca czasu
    Nic nie może nas zmienić
    Nikt nie może nas ocalić od nas

    *****
    … zajebisty jest ten utwór …\m/… , idealnie koreluje z obecnymi czasami, gdzie UŚPIONE MASZYNY – BIOLOGICZNE ROBOTY, zaślepione, w letargu massonmediów pędzą jak lemingi nad przepaść samozatracenia

    Polubienie

  4. „Przecież nawet sam Osho nie zaniedbywał sfery materii”

    To ze on czegoś nie robił to nie znaczy ze miał racje. Tak samo jak nie wiemy czy ty masz racje ani czy ja mam racje. Racji jest tyle ilu jest ludzi.

    Polubienie

  5. 1. Pieniądz jest istny ale prawdziwe poczucie bezpieczeństwa daje to co ma się w głowie. Nic zewnętrznego nie zapewni prawdziwego poczucia bezpieczeństwa.
    2. Pomyliłeś czasy. Dziś już raczej nikt nie pracuje po 10h za 1500 zł bo to by wyszło poniżej najniższej. Praca nie jest dziś dobrem luksusowym ale pensje nadal są marne.
    3. Trochę przesadzasz odnośnie uzasadnienia dlaczego ludzie często zmieniają produkty. One się psuja ale nie aż tak często jak piszesz. Ludzie zmieniają głownie bo się nudzą starym i chcą nowe które jest ciągle reklamowane a ludzie ulegają reklamie.

    Polubienie

  6. Kolejny przeskok cywilicacji będzie polegał na tym że planeta powie DOŚĆ ! poprostu ograniczenia dalej na to nie pozwolą. Jest coś takiego jak pojemność środowiska którą cywilizacja przekroczyła już o 60% czyli korzystamy na kredyt z zasobów planety ziemia ale to się niedługo skończy. I wtedy tymi pieniędzmi bedzie mozna się podetrzeć.

    Polubienie

  7. Żyjemy w totalnie matriksowym systemie. Tzw. wojna o pieniądz jest właśnie doskonałym dowodem na ten absurd. Czymże jest pieniądz? Czy można się nim najeść? Można napić? Nie, to tylko zwykły kawałek papieru! A ludzkość o te kawałki papieru bije się jak o życie. Gdyby ktoś z prawdziwie cywilizowany na to spojrzał (jakiś kosmita) to by właśnie powiedział – dom wariatów.

    Przecież nasza planeta zapewnia nam wszystko co jest niezbędne dla życia. I czy musimy za to jej płacić? Czy rolnik wykorzystując ziemię na której uprawia warzywa płaci tej ziemi za to, że ta umożliwia wzrost roślin które on potem sprzedaje? Nie! Dlaczego zatem ja mam płacić za te warzywa jakimś świstkiem papieru? Zamiast tych warzyw mogę rolnikowi dać w zamian coś innego albo wykonać jakaś usługę czy jak potrafię to nauczyć jego dzieci matematyki. Pieniądze są nam do niczego niepotrzebne! Zostały stworzone po to, aby garstka bandytów zwana dla zmyłki elitami mogła za ich pomocą zagarniać większość zasobów naszej planety, a te zasoby należą się nam wszystkim w jednakowym stopniu. I właśnie system z tymi świstkami papieru (albo raczej dziś w postaci wirtualnych zapisów na kontach) sprawia, że zatraciliśmy nasze dusze. Gdyby nie pieniądze to ludzie inaczej by myśleli i w razie kłopotów możnaby liczyć na pomoc innych. Np. gdy ja dziś nie mogę ci nic w zamian dać za chleb to za jakiś czas ty przyjdziesz do mnie jak będziesz miał podobną sytuację i ja ci dam coś i nie otrzymam od ciebie nic w zamian. To naprawdę nie jest jakieś science fiction. Wystarczy inaczej myśleć i nie dać się zwariować. Sprawy materialne są podstawą? Na poziomie koniecznym do egzystencji z pewnością tak, bo nie jesteśmy w stanie się póki co odżywiać światłem (choć podobno już trochę takich osób jest tzw. bretarian – nawet dwie z nich były w programie porannym TVNu – twierdziły że żyją od kilku lat bez jedzenia i picia, ale wg nich ciężko do tego dojść – droga prowadzi przez wegetarianizm i weganizm). Jednak po co jak sam zauważyłeś co chwila nam nowy smartfon, telewizor czy samochód? Ja mam np. od 5 lat tą samą komórkę a poprzednią wymieniłem z prozaicznego powodu – zamoczyła mi się gdy jechałem na rowerze i spadł deszcz. Gdyby nie to pewnie miałbym ją do dziś. Ja nie gonię za gadżetami które są w reklamach. To absurd. Nie to jest celem i sensem życia. To strasznie degraduje zasoby planety, a żeby przetrwać ludzkość musi się nauczyć szanować planetę. Piszesz, że nasza cywilizacja jest lepsza tylko od zwierząt. To ja ci powiem coś co pewnie wywoła u Ciebie szok – jesteśmy gorsi od zwierząt. Tak to nie pomyłka! Zwierzęta bowiem nie niszczą swojego otoczenia, nie zatruwają rzek i powietrza, nie wycinają lasów, nie robią wielkich dziur w ziemi żeby wydobyć węgiel. No i jeszcze jeden fakt – zwierzę nigdy samo nie zje ani nie wypije niczego co mu zaszkodzi, a człowiek tak. Zatem wyższość ludzi nad zwierzętami jest mocno dyskusyjna. My mamy wprawdzie większe mózgi, ale nie potrafimy z nich korzystać. Gdyby było inaczej to moglibyśmy żyć nie degradując naszej planety, a przynajmniej nie na taką skalę jak dzisiaj. To co jest dziś to dla mnie w ogóle nie jest cywilizacja. To jest jedynie technologia i nic więcej. Właśnie przez naszą destrukcję i autodestrukcję nie jesteśmy istotami cywilizowanymi. I dopóki to się nie zmieni nie będziemy zasługiwać na to, aby się w ogóle nazywać cywilizacją.

    Wartości duchowe są nieistotne albo mało istotne? To w takim razie dlaczego wykorzystujemy tylko ok. 10% naszego mózgu? Pozostałych 90% w ogóle nie używamy! Naukowcy nie wiedzą do czego nam ta reszta. A może to właśnie tam należy szukać źródła tego co jest faktyczną cywilizacją? Może bretarianie, którzy odżywiają się tylko światłem (przynajmniej tak twierdzą jak jest naprawdę nie wiem) i „wojna o pieniądz” jest im obojętna, bo nie muszą tyrać na tzw. chleb używają tych pozostałych 90% mózgu albo chociaż jej części? Czy po śmierci nie ma niczego? Jeśli tak to po co żyjemy? Po to, aby tyrać na panów bankierów i innych podobnych mafiozów? A potem jak umieramy to zabierzemy do grobu majątek? Nie, więc po co nam ta wojna o pieniądz? Wszystko w wszechświecie ma swój cel, więc nasze życie tez ma i nie jest nim na pewno materializm. materia jako forma energii (co udowodnił już ok. 100 lat temu Einstein) jest nam potrzebna tylko jako narzedzie do funkcjonowania w tym świecie tak jak spodnie czy buty czy szalik żeby nie zamarznąć. Tak jak nie żyje się dla kolekcjonowania szalików tak i nie powinno się żyć dla kolekcjonowania innych rzeczy. Mógłbym ten wywód jeszcze długo prowadzić, ale nie chce mi się pisać. Zachęcam do przeczytania książki Antonego de Mello pt. „Przebudzenie”. Tam jest więcej na temat absurdów świata w jakim żyjemy i jak się z tych absurdów i domu wariatów wyzwolić.

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s