Afery

CZY TWOJE ŻYCIE NA PEWNO NALEŻY DO CIEBIE?! ZNIEWOLENIE JEST NAJWIĘKSZE W HISTORII ZIEMI!


„Wolność, kocham i rozumiem, wolność, oddać nie umiem” – głosi stara piosenka. Piosenka z epoki, która dawno minęła, i o której ideałach już nikt nie pamięta. Obecnie wielu z nas mówi o wolności czy zniewoleniu. Wszyscy mówimy o dyktatorach, ograniczających wolność politykach, wojnach, kłamliwych mediach, korupcjogennych koncernach. Zauważamy, jak wielkim zniewoleniem są toksyczne relacje czy nieprzepracowane emocje. Jednak czy dziś można w ogóle mówić o jakiejkolwiek wolności?

W tym artykule chciałbym przedstawić Ci dotychczas przemilczane zagadnienia. Niedawno zmodyfikowałem internetowego mema, i wymyśliłem taką oto historyjkę:

-Witajcie, drogie dzikusy z dżungli. Tu macie coś, co pomoże połączyć się Wam z cywilizacją. To komputer. Od jutra wstajecie o 6 rano i idziecie do pracy na 10 godzin, zamiast łowić ryby i uprawiać pole. Dostaniecie w zamian jedną rybę i miskę ryżu dziennie. To się nazywa nowoczesny kapitalizm. Zamiast mieszkać w szałasach, wybudujemy Wam domy z cegły i przez 30 lat będziemy zabierać połowę ryby i 1/3 ryżu. To się nazywa postęp techniczny. Antydepresanty, silne środki uspokajające i zestaw kilkudziesięciu narkotyków przywieziemy za miesiąc. Naprawdę chcieliśmy wcześniej, ale myślę, że jakoś ten miesiąc wytrzymacie.

Wolność? Zadam Ci podstawowe pytanie: CO Z TWOIM CZASEM? W ilu procentach należy on do Ciebie? Ile masz czasu na czytanie książek? Na oglądanie mądrych filmów czy nawet tych durnych seriali? Na patrzenie w niebo, myślenie o niebieskich migdałach? Nie, to nie jest aż tak ważne, bo wielu ludzi zamiast siedzieć na ławce i gapić się na chmury, woli aktywnie spędzać czas. Ważniejsze jest pytanie: ile czasu masz na robienie tego, co kochasz?

Na Twoje hobby, pasję? To jest najważniejsze życiowe pytanie, bo jeśli człowiek nie robi tego, co lubi, co kocha, to.. umiera. Oczywiście przez lata. Gorzknieje, popada w depresję, nałogi. Bo jedyną rozrywką jest te sześć piw na noc i pół litra wódki w piątek i sobotę. Potem przychodzą przedwcześnie różne niszczące, cywilizacyjne choroby. I kornik napisze Twój uładzony życiorys, wzorowy obywatelu i porządny członku społeczeństwa.

Czas większości z nas wygląda tak, że idziemy spać o 22:00 (to akurat jest bardzo zdrowe dla nadnerczy, syntezy melatoniny i układu hormonalnego). No ale potem.. Wstajemy o tej 06:00 rano (to też akurat jest dość zdrowe). Mamy godzinę by się przyszykować i iść tam, gdzie nie chcemy być, z ludźmi których często nienawidzimy, i to przez osiem godzin. Pół biedy jeśli to tylko 8 godzin, ale często są nadgodziny. Często niepłatne. I to za tak małą pensję.

A nawet jak ten chłop idzie do mordoru w korporacji i zarobi te 5000 czy 10.000 zł, to często spotykany obrazek jest inny. Niepracująca żona, dwoje dzieci, kredyt hipoteczny. Chłop wychodzi o 6 rano z domu – ciemno, zimno, pada, dzieci i żona śpią. Wraca często po 20:00 – ciemno, zimno, pada, dzieci śpią, zmęczona i oziębła żona podaje odgrzany obiad. Kilka piw by się znieczulić i by pokonać coraz bardziej dokuczliwą bezsenność, i spać. Kilka lat i będą potrzebne coraz silniejsze środki uspokajające i przeciwdepresyjne.

Idealna sytuacja jest wtedy, gdy zarabiasz na swojej ukochanej pasji, i zarabiasz dużo. Masz mnóstwo czasu wolnego dla siebie i bliskich. Masz mieszkanie, na własność, nie na kredyt. Odkładasz pieniądze na różne inne fajne rzeczy czy wycieczki. Potem inwestujesz. Raz tracisz, raz zyskujesz, ale zarabiasz jeszcze większy hajs. Lub inaczej.. Czyż np leśniczy, absolutnie oddany swojej pracy, kochający przyrodę, ale zarabiający te marne 2000 zł, też nie jest spełnionym człowiekiem? Jest.

Sama idea, że idziesz rano pracować ze sfrustrowanymi debilami, słuchając się szefa sadysty, i jeszcze płacą Ci za to grosze, jest bardzo „creepy”, jest po prostu niewyobrażalnie straszna. Czy to wszystko jest normalne? Dlaczego nikt przeciwko temu nie protestuje? Widziałem wiele demonstracji w tym roku. Np w obronie sędziów mających rezydencje warte 7 milionów złotych. Czy w obronie.. kornika, niszczącego drzewostan w jednej z puszcz. Mówili jeszcze o jakiejś demokracji, konstytucji, czy tym podobnych bzdurach, sam już nie pamiętam 😉 Ale nie widziałem ani jednej demonstracji przeciwko barbarzyństwu w miejscach pracy i przeciwko niskim pensjom.

Czy to jest niewolnictwo? Nie, to nie jest niewolnictwo – to ludobójstwo ekonomiczne. Planowane wyniszczanie ludzi i ograniczanie ich potencjału. Bo jednostka szczęśliwa, bogata i mająca czas wolny jest zagrożeniem dla każdej elity. Aby uzmysłowić Wam istotę problemu, opiszę, jak to bywało drzewiej.

Dawniej było sobie dwóch rolników, którzy mieli pola obok siebie. Jeden z nich, po pijaku albo umyślnie, zagarnął miedzę i kilka metrów pola dla siebie. Wtedy dorwał go sąsiad, przyjebał mu z pięści w ryj. Wywiązała się bójka, panowie się poszarpali. Poszli do sołtysa by rozsądził spór. Ten kazał przywrócić poprzedni stan graniczny, ale krewcy panowie nie chcieli się słuchać i znowu zaczęli się szarpać. Wtedy sołtys wezwał na pomoc wioskowego proboszcza. Musiał on przerwać bzykanie gosposi i postraszyć mękami piekielnymi dwóch rozrabiających wieśniaków. Ksiądz postraszył obu panów, że wyklnie ich z ambony przy całej wsi, i nie udzieli matce krewkiego rolnika pogrzebu.

Panowie się pogodzili i wieczorem, obaj obandażowani, chlali w najlepsze piwo przy jednym stoliku. Na drugi dzień winowajca skorygował granicę pola, lękając się słów proboszcza, gniewu bozi w niebie i mąk piekielnych. Albo jeszcze inaczej. Trzech rzemieślników prowadziło warsztat usługowy w grodzie należącym do szlachty. Ale jeden z nich nażłopał się bimbru, coś mu odbiło i zaczął czepiać się kolegi. Dostał w zęby, więc wziął siekierę i zaczął gonić bogu ducha winnego rzemieślnika po całym miasteczku.

Zobaczył to szlachcic przechadzający się po uliczkach. Pijany pan z siekierą został złapany. Szlachcic i jego świta pogrozili mu sztucerem. Wiedział, że gród potrzebuje tych rzemieślników i kazał mu uspokoić się i załagodzić spór. Wizja nafaszerowania głowy ołowiem spowodowała, że krewki pan z siekierą niemal natychmiast wytrzeźwiał. Nazajutrz w trójkę pracowali w swoim zakładzie, jak co dzień. Ale temu, co latał z siekierą, przez miesiąc żaden karczmarz nie sprzedał nawet kieliszka bimbru czy kufla piwa.

Co mamy dziś? Często szef sadysta, psychopata. Choć co dwa lata kupuje nowego merca z salonu, to pracownikom nie zapłaci więcej, niż najniższa krajowa. Ciągłe straszenie, że za bramą czeka kolejka chętnych. Że jeszcze jeden dzień chorobowego, to wylecisz. A nawet jak szef pozwoli, to: „wracaj do roboty, bo nie będziemy za trzech jebać”. Często jest to wielomiesięczny, wieloletni stres, mobbing, nękania, docinki. Typowa atmosfera w biurze czy korporacji to zawistne do granic osoby, spiskujące, plotkujące, siejące intrygi, podkładające świnie.

Tak samo nie możesz zerwać owoców z drzewa czy z krzaka. Bo po pierwsze nie masz swojej działki, lasu. Po drugie, każdy las, krzak, drzewo, sad – jest czyjąś własnością. Musisz iść do sklepu i kupić owoc czy warzywo po… horrendalnie zawyżonej cenie. Cena na skupie u rolnika to 70 groszy za kilogram. Ty płacisz w sklepie 9,99 zł za siateczkę o wadze 0,4 kilograma. Całość idzie.. Właśnie, gdzie? Marżę narzucają tylko w niewielkiej ilości sklepy i transport. Całą marżę pożerają hurtownicy, punkty skupu. spróbujcie dotrzeć do kogo one należą – to się bardzo zdziwicie. Tylko nie piszcie o tym w internecie… Dla własnego bezpieczeństwa. To m.in. oni pompują wysokie ceny masła czy warzyw.

W Wielkiej Brytanii, po przeliczeniu na złotówki, polskie masło jest TAŃSZE niż w Polsce. A trzeba doliczyć jeszcze koszt transportu tirem z chłodnią i marżę dla brytyjskiego sklepu.

To samo jest z mieszkaniem. Dawniej brałeś skrzynę bimbru, kilku chłopa (rodzina, sąsiedzi, kumple), kawałek ziemi na obrzeżach wioski za zgodą sołtysa, i w ciągu kilkunastu dni stawialiście dom z drewna i ówczesnych cegieł. Dziś tak nie możesz zrobić – złamiesz kilkadziesiąt przepisów i trafisz do więzienia. Dziś musisz wziąć 500.000 zł kredytu hipotecznego na całe życie, i kupić maleńką klitkę u dewelopera-mafioza. Bo tajne porozumienie neoliberalnych polityków, banków i mafii deweloperów (gangsterzy, byli SBcy i rezydenci KGB) wykluczyło budownictwo socjalne na prawie 3 dekady. Rzekomo wolnej Polski.

No i powiedzcie mi, czy to jest wolność? To jest ta zachwalana przez zadzierających głowy dorosłych odpowiedzialność? Praca na dwa etaty za marne grosze, i jedyna przyjemność to kilka mocnych piw wieczorem. Czy uważacie że takie życie to wolność, dorosłość, odpowiedzialność? Czy to są ludzie, którzy przestali zajmować się głupotami (znaczki, książki, ryby), i wylogowali się z neta do „życia realnego w społeczeństwie”? Według mnie – NIE. Jest to bycie umarłym za życia. Rozwój duchowy, emocjonalny, kulturalny, artystyczny, naukowy?

No właśnie. Kwestie pracownicze i płacowe są obecnie krytycznie ważne, w tym etapie rozwoju ludzkości. O ile nie najważniejsze. Bez podstawy, którą jest bezpieczeństwo materialne, nie ma mowy o tym, co wyżej. A więc nie ma mowy o empatii, rozwoju kulturalnym, duchowym. Bo wszystko niweczy lęk przetrwania, który paraliżuje każdą pozytywną iskierkę w człowieku. Stąd pojawia się zawiść, zazdrość, podkładanie świń, i większość przemocy. Stąd pojawiają się też choroby. Bo w ciele permanentnie niszczonym stresem rozwijają się depresje, choroby autoimmunologiczne, nowotwory.

Przebudzenie ludzkości w kwestii materii (pensje, zarobki, warunki pracy, demaskowanie korupcji i afer, odżywianie, szacunek do seksualności, dbałość o ciało, ekologia itp itd) jest najważniejsze. To tak się odbywa prawdziwy postęp. Nie poprzez grupowe medytacje, nie przez wieczne uduchawianie się, nie przez czytanie książek mistrzów czy pogardę wobec życia i jego uciech. Nie przez chowanie tchórzliwej głowy w piasek, nazywając to jeszcze obłudnie „rozwojem duchowym”. Ale poprzez działanie, zapobieganie złu, karanie zła już istniejącego i ochronę jego ofiar.

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał czegoś jeszcze. Otóż w tytule artykułu napisałem, że: „zniewolenie jest najwyższe w historii Ziemi”. Czy to jest w 100% prawda? Otóż nie. Pomimo tych ogromnych trudności, żyjemy we w miarę spokojnych i stabilnych czasach. Nie umrzesz już w boleściach na wyrostek, bo ten „zły”, biorący kopertówki lekarz zoperuje Ci go. Nie umrzesz na nagły atak nadciśnienia, bo łykniesz pigułkę produkowaną przez koncern, a potem pomyślisz jak to ustabilizować metodami naturalnymi. Dostęp do wiedzy, także tej alternatywnej i „ukrywanej”, jest najłatwiejszy w historii. Mamy technologię, która także Ciebie miliony razy ratowała od bolesnej śmierci.

Np piorunochron, którego na co dzień nawet nie zauważasz, a który być może kilkanaście razy uratował Ci chatę przed spaleniem. I tak można wymieniać w nieskończoność. Cywilizacja, kapitalizm, postęp generują ogromne problemy, ale wiele traumatycznych, wręcz zabójczych problemów rozwiązały. Mentalność ludzi też ewoluuje, zmienia się na lepsze. A wraz z nią następują pozytywne, choć powolne zmiany w polityce, ekonomii, prawie, medycynie, relacjach, i w każdej istniejącej przestrzeni życia. Po to tu jesteśmy, by dodać choćby maleńką cegiełkę do budowy nowego świata.

Z pewnością następne generacje na wiele dzisiejszych normalnych i pożądanych rzeczy, będą patrzeć tak, jak my dziś patrzymy na niewolnictwo. Wiele dzisiejszych norm społecznych i prawnych, będzie przez dzieci jutra postrzegane tak, jak my dziś widzimy Holocaust. Na tym też polega postęp. By następne generacje nie powielały naszych błędów. To, że my coś uważamy za cywilizowane, normalne, poprawne, dojrzałe, wcale nie oznacza, że dla naszych dzieci i wnuków nie będzie to symbolem niewolnictwa.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

6 odpowiedzi »

  1. To o czym piszesz jest straszną prawdą naszych czasów, ale warto (!) pamiętać o tym, że tak nie musi być, a jedyne co stoi na przeszkodzie to… jedna decyzja. Bo póki co, wciąż mamy prawo decydować o tym gdzie chcemy mieszkać i jak chcemy pracować. To, że niewielu ma odwagę by zmienić swoje życie oznacza tylko tyle, że zrobiono z nas tchórzy, a nie niewolników bo wybór wciąż masz – nie masz tylko odwagi by spróbować… Wiara we własne siły to podstawa! Ci, którzy nie boją się spróbować są najszczęśliwsi bo nawet jeśli coś się nie uda to wiedzą, że spróbowali i nie muszą mieć wyrzutów sumienia.

    Polubienie

    • Tak, ale to będzie i tak wolność w ramach tego samego prawa i tych samych ograniczeń.
      Co do wolności w Internecie, pamiętam jak przeciwko ACTA protestowały tłumy, we wszystkich większych polskich miastach w centrach były tłumy osób. To było za PO, a teraz jak PiS wprowadził ustawę inwigilacyjną (i każdy może być śledzony), nie potestował nikt. Dlaczego?

      Polubienie

    • „nie widziałem ani jednej demonstracji przeciwko barbarzyństwu w miejscach pracy i przeciwko niskim pensjom.”
      Bo jednak kapitalistyczne pranie mózgu już na etapie lat szkolnych zrobiło swoje – „jesteś wart/a tyle, ile w życiu osiągnęła/oś”. Mało kto się nad tym zastanawia, ale to nie jest tak naprawdę naturalna potrzeba człowieka. To zostało w nas zaszczepione na bardzo wczesnym etapie życia, że mamy dążyć coraz większych osiągnięć, nie zadowalać się tym, co już jest, ciągle chcieć więcej i do siebie, do siebie, do siebie, jak mawiał Czerepach z „Rancza”, że większość przyjmuje to za coś oczywistego.
      Z tym sprzeciwem wobec wyzysku pracodawców to spotkałam się z radą, żeby albo zmienić pracę, albo założyć własny biznes, „robiąc to, co kochasz”. I w tym ostatnim jest pewna pułapka, moim zdaniem. Bo jakoś nie bardzo potrafię sobie wyobrazić świata w którym każdy zakłada własną mikrofiremkę i w ten się utrzymuje. Jak tak każdy rzucił znienawidzoną robotę w „Biedronce” i zajął się np. lepieniem garnków, renowacją mebli, śpiewaniem, tańczeniem, itp., to czy takie spożywczaki przestałyby być potrzebne? No, raczej nie. Więc jak ludzie mieliby kupować chleb, mleko i bułki? Rada „rzuć ten okropny etat i załóż firmę” jest dobra dla kogoś, kto już ma konkretny pomysł i środki, żeby go zrealizować. Ale nie jest uniwersalna i nie jest panaceum na życie bez pasji.
      Generalnie to popsucie się stosunków międzyludzkich plus pranie mózgu to moim zdaniem główne przyczyny niekończących się problemów związanych z pracą, począwszy od szukania pracy, aż do utrzymania się w niej. Uciekanie we własny biznes albo za granicę (nie, żebym potępiała tych którzy emigrują, każdy ma wolną wolę) to tak naprawdę uciekanie od problemu, który się nie rozwiąże, jak ludzie dalej będą się dali zmanipulować, myśląc, że wszystko można sprowadzić do niewidzialnej ręki rynku i zasad ekonomii, pełnej niezrozumiałych, skomplikowanych pojęć. Bo to tylko jest fasada mająca na celu odwrócenie uwagi od prawdziwej przyczyny problemu.

      Polubienie

  2. No właśnie… młode pokolenia powinny coś zmienić. A są tylko sprowadzane do parteru przez starsze bezmózgie owce, że są roszczeniowymi millenialsami, bo wychowani w dobrobycie nagle stają twarzą w twarz z rzeczywistością, gdzie mają ledwo najniższa krajową na rękę i taka perspektywę na kilka najbliższych lat i jeśli ich to załamuje to są wyzywani, że są słabymi mięczakami, że w dupach się poprzewracało, że kiedyś to komuna, starsze roczniki wiedzą, że w życiu trzeba zapierdalać, żeby coś mieć i tak zapierdalają jak osły na te kredyty, a cała reszta to roszczeniowe mięczaki, które myślą, że coś im się należy, ciągle trzeba zapierdalać zapierdalać zapierdalać, jak masz za mało, to za mało się starasz, jak chcesz więcej, to zapierdalaj więcej, więcej bezpłatnych staży, więcej upadlania się, bo wtedy „ktoś zobaczy, że się starasz”. A prawda jest taka, że młodzi zapierdalają już od pierwszych lat studiów, zbierają doświadczenie, nie są debilami, wiedza jak jest. A potem i tak jest gówniana pensja, jest depresja i wykończenie już przed 30 tym „Zapierdalaniem”, ale i tak Ci powiedzą „za mało się starasz, jak się nie podoba to wyjeżdżaj albo zostań programistą!!” Bo młodzi też widza, że za granica za taka samą pracę dostaliby 4 razy więcej, podrózują więc widzą jaka mentalność jest w innych krajach, w Skandynawii ludzie się nie spieszą, wiedzą, że praca to dodatek do życia, nie biorą nadgodzin. A to własnie dlatego, że mają godziwe wynagrodzenie i całkowicie inne podejście do życia. A tutaj.. ludzie są tak wytresowani przez system, tak pogodzeni z tym „bo życie takie jest! nic za darmo, trzeba zapierdalać! normalne ze za 1500 przeciez każdy tak zaczyna!” . I zgadzam się z tym… że trzeba dużo poświęcic czasu na rozwój przydatnej umiejtęności, za którą ktoś będzie chciał zapłacić, z pracą po 12 h dziennie na swojej pasji, teraz można wykorzystać potęgę internetu social mediów itp do rozreklamowania się np jako artysta czy wszelakie usługi mające na celu pomoc innym ludziom, rozwój, freelancing itp. Myślę, że każdy ma w sobie pasję, z której da się coś takiego zrobić. Jednakże dopóki technologia sie nie rozwinie na tyle, żeby zastąpić 80% obecnie istniejacych zawód, które są po prostu zapchaj dziurami – typu „specjaliści” od klepania excela w korporacjach i inne pseudo zawody – i Ci ludzie paradoksalnie zarabiją więcej niż typowo usługowe zawody namacalne, na prawdę potrzebne, gdzie ludzi się upadla zarobkami i opinią społeczną typu sprzedawca, pielęgniarka itd. trzeba by było totalnej rewolucji w ludzkich umysłach, a jak widzimy jaka jest mentalność polska to ręce opadają. Problem złożony pod wieloma kątami – jednakże podsumowanie jest takie, że ludzie są zmanipulowanymi bezmózgimi owcami i trzeba najpierw spróbować żyć swoim życiem, a potem swoim przykładem pokazać, że się da.. bo zgadzam się z przedmówcą, że da się mimo tego, że w ryzach systemu, ale jeśli coraz więcej osób będzie żyło z serca a nie strachu, to wtedy pokaże innym, że się da i oni tez nabiora odwagi i zaczną się buntować.

    Polubione przez 1 osoba

  3. A ja bym chciał mieć dochód gwarantowany co miesiąc całe życie,wówczas pracowałbym za darmo,dlaczego ludzie uważają że jeżeli robi się coś co się lubi a nie bierze się za to kasy to frajerstwo?,póżniej te same osoby idą do pubu i kupują piwo dwa razy drożej niż w supermarkecie,albo kupują bilet za kilkaset złotych na mecz,czy płacą za koncert,i nie dość że na tym nie zarabiają to jeszcze przepłacają aby kultywować swoje pasje,każdy człowiek potrzebuje,dachu nad głową i jedzenia i kultywowania swoich pasji cała reszta to marketing i wyścig szczurów.,i okropny materializm,gdzie nic nie wolno zrobić za darmo bo za wszystko trzeba brać kasę i ciągle żądać więcej,człowiek sam jest sobie winien,coraz więcej osób zostawia posadę w korporacji aby zatrudniać się w fizycznej pracy w takich zawodach jak juhas czy leśnik,nie znajdujemy szczęścia w materialiźmie.

    Polubienie

  4. A może bardziej nas interesuje: „ILE Z WYPŁATY ZABIERA NAM PAŃSTWO?” – bo większość nie ma pojęcia, jak NAPRAWDĘ funkcjonuje system podatkowy!
    Na moim Facebooku można ściągnąć darmowego ebooka, który pomoże zrozumieć, kto i dlaczego płaci najwyższe, 90%-we podatki. I kłamstwo, że istnieje coś takiego jak kwota wolna od podatku! Polecam dobrze się krzesła trzymać! Agata Neblo

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s