Felietony i artykuły autorskie

PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI: TO POCZĄTEK TRUDNEJ DROGI OD KTÓREJ ZALEŻY NASZE PRZETRWANIE!


Niemal od maleńkości towarzyszy nam przekonanie, że Bóg lub jakaś enigmatyczna siła („karma wraca”) nagradza za dobre uczynki, a karze za złe. Ba, to przekonanie towarzyszy ludzkości od jej samego początku. Jest to przekonanie wbudowane tak głęboko, że praktycznie nikt go nie neguje. A co jeśli nie jest ono prawdziwe? Pisałem wiele razy, że jako ludzkość mamy jeden problem.

Otóż dorastamy fizycznie, budujemy cywilizację, Mc Donaldsy, szerzymy demokrację za pomocą samolotów F-16, mamy bomby atomowe.. Ale mentalnie i szczególnie emocjonalnie wciąż jesteśmy na poziomie dziecka. Większość ludzi to inaczej mentalne dzieci w dorosłych ciałach. Przyczyniają się do tego przekonania, lęki i traumy rodziców, które są przenoszone w procesie wychowawczym na nas i nie pozwalają nam dorosnąć.

Naturalne jest też to, że ową dziecięcą, a więc lękowo-służalczą perspektywę, przenosimy na postrzeganie duchowości i Boga. Uważamy, że wszystko zależy od jakichś praw (karma, numerologia, grzech pierworodny), i że różne złe byty nas atakują (kuszący do złego szatan, złe demony, negatywne energie). Nie możemy, a raczej nie chcemy zobaczyć naszego udziału, a więc naszej odpowiedzialności za to wszystko. Więc zwalamy winę i odpowiedzialność na „rodzica” (Bóg mnie takim stworzył, szatan mnie kusi, to karma i plan wyższej jaźni na życie).

Te niezwykle ważne zagadnienia, a więc perspektywę zewnętrzną (niedojrzałą) i wewnętrzną (dojrzałą) poruszałem w poniższym artykule. Zapraszam:
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

Nagroda w niebie czy kara w piekle? A co jeśli..

Każdy dobry czy zły czyn jest przejawem kreacji – przejawem wolnej woli człowieka. Żaden, absolutnie żaden dobry ani zły czyn nie jest ani karany ani nagradzany po śmierci. Bóg, kimkolwiek jest, dał nam daleko idącą wolną wole. To my jesteśmy oczami i uszami Boga. I to my, na Ziemi, mamy karać, sądzić, a także torturować i zabijać oprawców i katów. Nikt za nas tego nie zrobi. Przeświadczenie, że po śmierci jest kara lub nagroda za cokolwiek, jest naiwnym myśleniem „dziecka w dorosłym ciele”. Ponieważ dziecko za dobre sprawowanie dostawało lizaka, a za złe – klapsa.

A tu wchodzisz w dorosłe życie i okazuje się, że świat tak nie działa. Że dobrzy i empatyczni mają często ciężkie życie, a niegodziwcom, skorumpowanym politykom, psychopatycznym biznesmenom, bankierom towarzyszy pasmo sukcesów. Wypadałoby dorosnąć i zaprzestać podświadomej projekcji cech mamy i taty na Boga. Bóg, a więc wszechświat zajmuje się „kreacja przestrzeni”. I dla niego mało ważne jest, czy tą kreacją będzie wynalezienie leku na raka, ratującego miliony, czy będzie nią ludobójstwo 6 miliardów ludzi. To od nas i tylko od nas zależy, jaka ta kreacja będzie, i czy wytworzymy mechanizmy zapobiegające złu i karzące oprawców.

Póki co te mechanizmy są na naprawdę minimalnym poziomie wykształcenia. To nawet nie jest minimum minimum, ciągle tkwimy w wielowiekowej mentalności ofiary. Popatrz tylko na nasze relacje, na mobbing w pracy, na podkładanie świń, na wszechobecną przemoc.. Kara za zło lub nagroda za dobro jest tylko i wyłącznie na Ziemi. Zauważcie – każda religia (i monoteizmy, i new age) powiela ten sam schemat. Każe nam cierpieć i biedować na Ziemi, za życia, mówiąc, że to podoba się Bogu. I że ci źli, opływający w dostatki bogacze, przedstawiciele elit, zostaną ukarani po śmierci. A te dobre, pokorne owieczki boziowe klepiące biedę, zostaną nagrodzone. Bo ich bieda i cierpienie rzekomo podoba się bogu..

Bóg nie potrzebuje Twoich wyrzeczeń, Twojego posłuszeństwa i cierpienia

Co to za „Bóg”, który każe swoim dzieciom cierpieć i czerpie z tego sadystyczną przyjemność? Może to sam.. Diabeł? 😉 Naprawdę trudno o bardziej zdehumanizowaną i nieludzką doktrynę, niż taka mentalność ofiary i cierpiętnictwa. A mimo to miliardy ludzi codziennie się w tym utwierdzają. Miliardy chrześcijan, żydów, muzułmanów, buddystów, hinduistów, ezoteryków, new age’owców.. Nie, nie ma żadnego dobrotliwego „ojczulka” w niebiosach, który zaopiekuje się swoimi dziećmi. Bóg wymaga od nas, byśmy byli jego partnerami, a więc kreatorami, a nie dziećmi. I wymaga od nas, byśmy sami rozwiązali swoje problemy. Bo mamy je na własne życzenie – właśnie przez naszą mentalność ofiary, a patrząc szerzej, przez nieświadomość. Mamy zmieniać ten świat, mamy się bronić i czynić nieświadome świadomym.

To trochę straszne, szczególnie dla dziecka w dorosłym ciele. Nie ma tego dobrego dziadka z brodą w niebie, który patrzy, jak kochasz się z kobietą bez ślubu i zapisuje to w swoim niebiańskim notesiku. Nie ma na kogo zrzucić odpowiedzialności za wszelkie zło. Nie ma gdzie iść po karę, ale też nie ma gdzie iść po nagrodę. Wszystko zależy od nas – i w wymiarze pojedynczej jednostki, i w wymiarze narodu, i w wymiarze całej ludzkości. No nikt dzidzi nie przytuli i nie powie, że ten łobuz z piaskownicy, sypiący na głowę piasek, dostanie lanie. Zgroza!

Sojusz tronu i ołtarza w praktyce

Wiele sprowadza się do destrukcyjnego mechanizmu religii (w tym ezoteryki, new age). Polega on na czekaniu, aż sprawiedliwość, a więc konsekwencje czyichś złych czynów, wymierzy np Bóg czy karma. Rzesze ludzi, przez eony czasu pokornie znosiło swoją biedę i niedolę, i służyło elicie. W zamian za pokorne bycie ofiarą elity, która bogaciła się dzięki nim, dostawali od kapłana swojej religii obietnicę. Że dobra bozia ukarze tych sytych pasibrzuchów, a swoim udręczonym owieczkom da miejsce w niebie. Oczywiście, dopiero po śmierci.

Dzisiejszym wariantem tego mitu są słowa politycznych ideologów: „Tak działa wolny rynek, taka jest ekonomia, jest kryzys, to koszta transformacji roku 1989”. Inny wariant to popularne w doktrynie new age obrzydzanie pieniądza jako „niskiej wibracji”. Wszak to Napoleon Bonaparte powiedział, że religia jest tym, co powstrzymuje motłoch od wymierzania sprawiedliwości bogatym.

Użyję tutaj pewnego porównania.. Kiedyś, dawno temu, na jednej z ulic w moim mieście często dochodziło do wypadków. I to nie byle jakich – takich budzących grozę. W których pieszy po potrąceniu przez samochód przelatywał aż kilka metrów i umierał na miejscu. Bo droga, prosta i szeroka, umożliwiała rozwinięcie bardzo wysokiej prędkości. Po którymś tam wypadku, gdy zginęła matka dwójki dzieci, ludzie się oburzyli. Zaczęli wysyłać listy i w inny sposób nękać władze. Były też organizowane niewielkie demonstracje uliczne. Władze postanowiły zbudować rondo, co znacznie ukróciło szaleńcze zapędy kierowców i zmniejszyło liczbę tragicznych wypadków.

Ludzkość budzi się z poziomu ofiary

Dlaczego na tej drodze kierowcy rozwijali prędkość nawet 160 km/h, a ludzie ginęli? Ponieważ mogli. Bo droga była prosta i szeroka, bo nie była aż tak uczęszczana, bo w ogóle nie było na niej świateł ani rond zwalniających prędkość. Ale tragiczne wydarzenia spowodowały, że mieszkańcy dzielnicy się „przebudzili” i wymusili na władzach zmiany. Można to symbolicznie odnieść do całości życia. Człowiek dopuści się najlepszych i najgorszych czynów, tylko dlatego, że może. Nie istnieje inny powód. Dopuści się zła, jeśli nie będzie tych metaforycznych „rond” czy „świateł”.

Czyli takich norm społecznych, prawnych, karnych i innych, które mają za zadanie powstrzymywać zło, karać oprawców i chronić ofiary. My takie normy zaczynamy dopiero wypracowywać. Jesteśmy na samym początku tej drogi wychodzenia z tysiącleci barbarzyństwa. Nasze mechanizmy obrony przed mobbingiem, stalkingiem, przemocą, znęcaniem psychicznym, psychomanipulacją, dopiero raczkują. 99% lub więcej przypadków mobbingu czy przemocy psychicznej nie jest ani zgłaszana ani karana.

Ludzkość obecnie budzi się z poziomu ofiary. To wielkie przebudzenie wcale nie dotyczy tylko jakichś wydumanych, duchowych teorii z serii new age. Przejawia się ono w codziennym życiu. W polityce, gdzie coraz mniejszą ilość głosów zdobywają „partie bogatych”, czyli liberałowie. W ekonomii, gdzie nie kupujemy już głodnych kawałków o kryzysie, o tym że taka jest ekonomia i że nic nie da się zrobić. W relacjach i emocjach, gdzie triumfy świeci psychologia i zaczynamy mówić o przemocy, nękaniu, toksycznych związkach itp. W medycynie, gdzie ludzie zauważają wszechobecną korupcję, farmaceutyczne układy i fakt, że wielu chorób medycyna klasyczna nie umie i często celowo nie chce wyleczyć.

O tych niezwykłych wyzwaniach dnia codziennego pisałem w tym poniższym artykule – szczerze polecam:
Czeka nas szok przyszłości?! Te wyzwania i zagrożenia mogą spowodować zagładę ludzkości!

Mamy takich polityków, jakich wybierzemy. Takie elity, jaka jest nasza mentalność. Taką gospodarkę i taki rynek pracy, jakie jest nasze postrzeganie materii (a więc pieniądza i seksu). Mamy takie relacje, jaka jest nasza świadomość. Ludzie traktują nas tak, jak na to zezwalamy. Tak, to trochę straszne dla wielu ludzi.. 😉 Gdyby rządził tym ten siwy dziadek z nieba lub zawsze wracająca karma, to byłoby przynajmniej na kogo zrzucić winę. A tu nie ma – wszystko zależy od nas.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

7 odpowiedzi »

  1. Świetny tekst, wreszcie jakiś mądry człowiek ,,wyjaśnia” ludzkim dorosłym dzieciom jaki problem same sobie fundują, obawiam się, że niestety wiele ,,tych dzieci” odrzuci ten tekst, ponieważ ,,burzy” ich poczucie fikcyjnego …ale jednak bezpieczeńśtwa. Ale cieszę się, że nie jestem jedyną świadomą:)))) pozdrawiam serdecznie autora:)))

    Polubione przez 1 osoba

  2. Artykuł super i zgadzam się ze wszystkim, mam tylko inne zdania na temat tego mentalnego dzieciństwa w jakim niby pozostaje większość ludzi. To, o czym piszesz, to tylko efekt wychowania który zderza się z zastanym porządkiem rzeczy i powstaje dysonans. W najwcześniejszym etapie życia różnimy się tak dalece od dorosłych jak tylko możliwe – zupełnie jakbyśmy byli odrębnym gatunkiem, więc trudno to określać jako „niedojrzałość”. Ja mam teorię, że rodzisz się jako homo, ale homo sapiens dopiero się stajesz poprzez nabywanie atrybutów przedstawicieli swego gatunku. Często ten temat wałkuję w głowie i np. zastanawiam się, co by było, gdyby ludzie utrzymywali przez całe życie tę percepcję którą naturalnie mieli jako małe dzieci i w jakim kierunku ludzkość by się rozwijała… Można by jakąś powieść o tym normalnie napisać 🙂 Pozdrawiam!

    Polubienie

  3. Pięknie napisane, nic dodać, nic ująć.

    Czy niebo istnieje?

    Oto co mówi o niebie Nauczyciel Leszek Henryk.

    ,, Ludzie: weseli, pogodni, radośni trafiają do nieba, zwanego rajem. Tam widzą chmurki, baranki, aniołki, swoich bliskich zmarłych i piękne krajobrazy „.

    A teraz cytat o piekle również Mistrza Leszka Henryka,

    ,, Do piekła trafiają ludzie, którzy o nim słyszeli, którzy piekła strasznie się boją, którzy przez całe życie byli ofiarami innych złych ludzi i pozwalali im się nad sobą pastwić. Ci ludzie są tak przyzwyczajeni do bycia gnębionymi, że od razu mogą trafić do piekła”.

    W owym piekle dzieje się z nimi dokładnie to, co o tym piekle sobie ludzie za życia myśleli i jak to piekło sobie wyobrażali.

    A zatem diabli, kotły ze smołą, pieczenie gościa na ruszcie, na patelni, a również inne obrazy będące projekcją Umysłu danego danego człowieka.

    To tyle o piekle i niebie mówi Maestro Leszek Henryk w książce free e-book ,, Ku wyzwoleniu z Ducha”. Jak na razie książka ta jest dostępna jedynie w sieci http://www..

    Książkę tę możesz sobie bezpłatnie ze strony hipnozaswiadomosciwolnosc.pl i dalej rozpowszechniać ją niekomercyjnie w jej wersji elektronicznej.

    Przebudzenie zwiemy również wyzwoleniem. W Indiach Przebudzeni to ci ludzie, którzy uzyskali stan zwany Oświeceniem. A zatem Przebudzony jest niejako synonimem słowa Oświecony.

    Polubienie

  4. To nasze „życie” tutaj to tylko mgnienie oka w porównaniu z wiecznością…w której zanurzona jest nasza dusza(czyli nasze „ja”…bo przecież my wszyscy jesteśmy duszami).A więc:powinien nas…jako bytów aspirujących do duchowości…interesować przede wszystkim „kapitał duchowy”właśnie…czyli miłość do naszych bliźnich(wszystkich ludzi a nie tylko żydów)oraz mądrość…bo tylko takie wartości zabieramy do wieczności……A wszystko co cenimy i posiadamy na tym materialnym świecie przemija…więc ma tylko bardzo nietrwałą,ulotną wartość…O tym właśnie mówił Arcy-gnostyk-Jezus Chrystus(Mt.6,19-21).

    Polubienie

  5. Nie bądźmy ofiarami i nie bądźmy też katami, a swoje życie kreujmy tak byśmy byli szczęśliwi, zdrowi, żyli w dostatku bo to jest naszą przynależnością i jest to wszystko w naszej mocy.
    Co posiejemy, to zbierzemy, a niebo i piekło to tylko stan naszego umysłu, który też przecież jest w naszej MOCY.
    Ale aby to wszystko nam się tak łatwo udawało, musimy połączyć nasz duchowy komputer SERCE-DUSZĘ i poskromić nasze EGO-UMYSŁ. Ot cała filozofia bycia szczęśliwym.
    Brawo Jarek.

    Polubienie

  6. Witam wszystko zaczyna się od człowieka od jego uwarunkowań i środowiska jest to ścisłe związane z pragnieniami i całym jego dalszym życiem w społeczeństwie w ten sposób formułują się ludzie i tworzą wspólnie ten świat w gruncie rzeczy wszyscy są tacy sami ale skala samoświadomości jest bardzo zróżnicowana.Ogolnie próbując zgłębić problemy człowieka w świecie trzeba zacząć od samego początku.Pamietajmy,ze to człowiek jest kreatorem i tylko on stwarza tutaj na ziemi warunki do współżycia razem pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s