Ciekawe

CZY WIESZ CZYM JEST PRAWDZIWA DUCHOWOŚĆ? TA PROSTA I NIEZWYKŁA OPOWIEŚĆ RZUCA ZUPEŁNIE NOWE ŚWIATŁO!

Stara era dobiega końca

Powoli kończy się epoka, w której ludzie myśleli, że rząd o nich dba, że korporacje sprzedają dobrej jakości produkty, że rynek jest wolnym rynkiem. I że klasyczne religie dają wystarczające odpowiedzi na pytania o Boga i duchowość. Ludzie szukają nowych i przede wszystkim własnych ścieżek. Być może i Ty do nich należysz, skoro u mnie jesteś. I co oczywiste, ludzie popełniają przy tych poszukiwaniach masę błędów.

Chciałbym Ci uzmysłowić, jak wygląda jeden z podstawowych błędów dotyczących duchowości i podejścia do niej. Sam ten błąd kiedyś popełniałem.. W tej autorskiej opowieści przedstawię dwie osoby prezentujące różne cechy, różne poglądy i podejścia do wiedzy, duchowości, polityki. Są to postacie archetypowe, a więc skupiające zbiór często przerysowanych cech. Zaczynamy.

Archetyp pierwszy

Andrzej, lat 27. Chłopak po zawodówce, parał się różnymi zajęciami, głównie tymi mało płatnymi. Nie był ani złym, ani dobrym człowiekiem. Po prostu zwykły, przeciętny facet, wkurzony na świat, narzekający na polityków i kobiety. Jednak dwa lata temu miało miejsce wydarzenie, które raz na zawsze odmieniło jego życie. Mniejsza o to, co się konkretnie stało.

On otarł się o śmierć, i to w sensie dosłownym. Jego serce zatrzymało się na około godzinę i czterdzieści minut, pomimo intensywnej akcji reanimacyjnej. Zespół który go reanimował, zakończył tę procedurę, i jak zwykle w takich wypadkach, był zaskoczony, gdy okazało się, że ich pacjent jednak wrócił z krainy umarłych. Pierwsze co pamiętał, to biały tunel z którego wrócił na Ziemię, poczucie bezgranicznego szczęścia i słowa lekarza: „Dostałeś drugie życie, szczęściarzu.”

To zdarzenie wstrząsnęło Andrzejem i spowodowało gruntowną zmianę jego systemu wartości. Gdy się obudził, przypomniał sobie dużo wydarzeń z wcześniejszego życia. Że nie zawsze był tym „dobrym”. Że tak często spinał się, obrażał i kłócił o byle gówno. O sprawy tak małe. Że bywało, że nie szanował kobiet i innych ludzi. Postanowił, że już nigdy nie skrzywdzi żadnej istoty. No chyba, że ktoś będzie próbował go skrzywdzić lub zabić. Wtedy zleje jegomościa na kwaśne jabłko tak, że przez miesiąc nie wyjdzie ze szpitala.

Przecież życie jest takie krótkie i kruche. Można je stracić w każdej chwili, choćby za minutę, i on to wiedział. Jak postanowił, tak też się stało. Wziął się za siebie i skończył drugą szkołę, by pracować jako hydraulik. Nie potrzebował dużo pieniędzy, ale nie narzekał na brak zleceń, a wręcz przeciwnie. Pieniądz zaczął się wręcz do niego kleić. Miał po prostu szczęście. Kilkunastu ludziom ze swojej dzielnicy wykonywał naprawy w domu za przysłowiowe pól litra, a najczęściej za darmo. Były to najczęściej stare, schorowane osoby.

Postanowił pojednać się z Bogiem. Co tydzień chodził do kościoła i przystępował do komunii. Jednak uważał, że każdy ma prawo wierzyć w co chce i mieć swoje własne poglądy. I że jemu nic a nic do tego. Za rzecz najgorszą z możliwych uważał skłonność ludzi, by namawiać innych do zmiany poglądów, i by tych innych za te poglądy nienawidzić. Wcześniej, zanim otarł się o śmierć, wykazywał postawę zgoła przeciwną. Teraz po prostu wie, jak małe i nieistotne są te sprawy wobec tego, co w życiu naprawdę ważne. Wobec przyjaźni, miłości czy choćby spokojnej pogawędki przy wódce.

Utrzymywał znajomości z różnymi ludźmi o różnych poglądach. Gdy kolega-narodowiec zapytał go co sądzi o „tych pedałach co się wszędzie panoszą”, powiedział, że gówno go to obchodzi. Że chce by Polska była niezależnym i bogatym krajem, by ster miał silny rząd, by żyło się normalnie, bez głupoty politycznej poprawności. No i jak jakiś pedał wystartuje do niego z pięściami lub nożem, to wiadomo, gorzko tego pożałuje. Z kolei inny jego przyjaciel, lubiący nosić bluzki z Che Guevarą i nieuchronnie narażać się na uliczny wpierdol, nie mógł przeboleć tego, że Andrzej głosuje na PiS. „No jak to, przecież Ty jesteś zupełnie normalny i nawet tolerancyjny, ogarnij się, ziomek!”

Andrzej żył więc sobie spokojnie, bez znajomości głębszej wiedzy, bez wchodzenia w skomplikowane filozofie. Był prostym człowiekiem, ale nie prostakiem, i zresztą nigdy tego nie ukrywał. Po wyjściu ze szpitala spotkał kobietę swojego życia, u boku której w spokoju się zestarzał. Nie szarpał się w tym związku, nie musiał się użerać z jej fochami, bo ona zwyczajnie nie odwalała takich chorych akcji. W wieku trochę starszym, jako mistrz w swoim fachu, uczył młodych ludzi zawodu hydraulika. Dbał o swoich uczniów i starał się wychodzić poza toporny program Ministerstwa Edukacji, by Ci młodzi wynieśli coś więcej z tych lekcji.

Archetyp drugi

Postać druga – Asia, 28 lat. Studentka z dużego miasta o lewicowych poglądach. Duchowością zainteresowała się już podczas studiów. Z biegiem lat zdobywała coraz więcej i więcej wiedzy. Ta wiedza coraz bardziej ją przerażała, powodując zagubienie. „Przecież ludzie są takimi ignorantami. Tak bardzo nie chcą się rozwijać, tak bardzo gardzą porządną wiedzą. Mają za nic poszerzanie swojej świadomości. I ciągle się wkurzają, gdy próbuję im przemówić do ich zakutych łbów!

Dosłownie wszyscy coś do niej i do jej chęci dzielenia się wiedzą mieli. „Dlaczego żyję na takiej planecie z tymi ignorantami, troglodytami?!” Często zadawała sobie to pytanie. Dlaczego nikogo nie interesuje filozofia i ezoteryka? Dlaczego ludzie wolą spotkać się przy piwku, zamiast medytować lub uprawiać jogę? Przecież alkohol to samo zło, to niskie wibracje, naraża na ataki energetyczne! Oni nie szanują swojej energetyki, swojego kundalini!

Co do samych ataków energetycznych.. Asia doświadczała ich często i od różnych ludzi. „Kurwa, oni wyczuwają moje wysokie wibracje i uduchowienie, i wszyscy chcą mi podkradać energię! Wszyscy chcą mnie sprowadzać w dół, nasyłając klątwy, demony czy po prostu wykazując wampiryzm dnia codziennego! Ups, bez tego „kurwa”, bo to takie niskie i złe słowo..„.

Tak też sobie myślała. Korzystała więc z usług różnych magów, uzdrowicieli, bioenergoterapeutów. Przynosiło to od razu pozytywny efekt.. Ale no właśnie, zaraz znowu zjawiał się jakiś gnój o niskich wibracjach by właśnie ją dołować i właśnie jej podkradać energię. Więc trzeba było znowu szukać pomocy u ludzi moc mających.

Asia była zafascynowana różnymi systemami i prawidłami, mającymi rzekomo sterować naszym życiem. „Tak! To przez złą karmę tak cierpię i spotykam tych złych ludzi! Ale ta karma musi się wypalić, więc poczekam i nic nie będę robić! Bo nie chcę przecież rozgniewać karmana! No i ta cholerna szóstka w portrecie numerologicznym, i to nie tam gdzie trzeba! I kin urodzenia wg kalendarza Majów też jakiś słaby!” To także jej przemyślenia.

Tropiła wytrwale oznaki i przejawy złych energii i złych wibracji. „Przecież trzeba trzymać swoje myśli wysoko, tak jak lotos trzyma swoje płatki wysoko, ponad bagnem z którego wyrasta! Tak mówił guru duchowy! No i złe myśli się przecież materializują! Przecież jedną złą myślą można wywołać powódź w Brazylii!” Ale te złe myśli jak na złość pojawiały się i pojawiały. A to staruszek w autobusie śmierdział. A to przypomniały się słowa chamskiej, hip-hopowej piosenki sprzed lat. A to znowu ktoś wyprowadził z równowagi.

Uważała też, że złe samopoczucie, które czasami miewa, to efekt „oczyszczania i transformacji„. Miała kolegę lekarza, ze specjalizacjami endokrynologii i pulmonologii. Który swoich znajomych i pacjentów, którzy wyrażali zainteresowanie, leczył także metodami naturalnymi. Zbywała jego sugestie, że to mogą być objawy zaczynającej się właśnie niedoczynności tarczycy. Nie obchodziło ją, gdy mówił, że nie będzie jej dawał od razu syntetycznych hormonów, tylko spróbuje unormować to metodami naturalnymi.

Kiedyś jej stary przyjaciel poprosił ją, by poszła z nim na cmentarz. Była rocznica śmierci bliskiej mu osoby, którą to rocznicę bardzo przeżywał. Prosił, by była przy nim, jak on będzie nad jej grobem i zapali świeczkę. Ona odmówiła, bo przecież nie jest katoliczką i nie chce być wampirowana przez egregor katolicki. No i na cmentarzu przecież mogą przyczepić się różne złe byty, a ona jest taka wampirowana przez wszystko naokoło.. Czyż nie? Jej przyjaciel musiał więc iść sam. Sam stał nad grobem i płakał, nie mając się do kogo przytulić.

Asia wciąż narzekała na facetów. Jej związki kończyły się tak, że albo ona nie chciała znać swoich byłych, albo oni jej. Wciąż marzyła o tym ideale, który będzie miał w stu procentach wyrażonego ducha. Bo tak przecież czytała na stronie internetowej dotyczącej tantry i ustawień hellingerowskich. Tak pisał duchowy guru o energii męskiej i o energii żeńskiej. „No i gdzie są Ci wszyscy normalni mężczyźni? Dlaczego ja spotykam albo nieczułych dupków, albo jakieś ślamazary, jakichś cipeuszy, jakieś troki w kalesonach? Przecież Ci fajni faceci gdzieś istnieją! Czytałam na stronie Kobusa, że oni są!

Wciąż narzekała, że zarabia tak mało. Przecież wykonała tyle rytuałów przyciągających pieniądze. Kupiła różne amulety mające je przyciągnąć, wypowiedziała tyle zaklęć.. I nic. Pieniądz jakoś nie chce do niej przyjść. Tak samo z przyciągnięciem fajnego faceta. Nic nie dało wejście w pole serca i godzinne medytowanie w ten sposób. Nic nie dało palenie specjalnych świec, wykonanych z oryginalnego wosku. Zresztą, jej koleżanka kiedyś miała doła, kupiła całą butlę Johny Walkera, i chciała zaprosić ją na pogaduchy. Jednak ona żadnego alkoholu pić nie będzie, i poradziła tej koleżance, chyba pijaczce, by zapaliła trzy białe świecie. To powinno przecież dodać energii, prawda?

Słowo podsumowujące duchowe rozterki współczesnych

Te dwie postacie które przedstawiłem powyżej, są oczywiście tworami archetypowymi. Są mocno przerysowane, przesadzone, ale jednak oddają naturę pewnego zjawiska. Jak myślisz, jakiego? Te dwa archetypy nie są związane ani z lewicą ani prawicą, ani z kobietami ani z mężczyznami, ani z ezoteryką ani z katolicyzmem.. Bo te dwie postawy, w mniejszym lub większym stopniu, może wykazywać każdy bez wyjątku.

Jak myślisz, która z powyżej opisanych osób jest bliżej tej prawdziwej, realnej duchowości? Która jest tak po ludzku życzliwsza i szczęśliwsza? Tym przerysowanym opisem chciałem Ci uświadomić jeden bardzo popularny błąd, jaki popełniany jest przez ludzi chcących zdobywać wartościową wiedzę. Jest on popełniany bardzo, bardzo często. 90% lub więcej ezoteryki to grząskie i śmierdzące bagno, to kontynuacja błędów religii monoteistycznych, ale w nowym „opakowaniu”.

Jest to temat nie tylko na cała serię felietonów, ale na długie lata pisania. Powstał cały ogrom koncepcji i prawideł powielających te wszystkie błędy. To powinniśmy teraz nomen omen „odczarowywać”.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

7 odpowiedzi »

  1. Najbliżej BOGA byłam w czasie dobrej medytacji, wtedy czułam jedność ze Wszechświatem, tego żadna religia nie zastąpi. Każdy kto ma czyste sumienie nie potrzebuje aby ktoś nakazywał jak ma czuć czy wierzyć. Ezoteryka to moim zdaniem piękna rzecz, pozwala być trochę boskim lub inaczej wyjść poza przyjęte ramy, granice myślenia i postępowania. Wyjątek to osobniki z tzw. wypranym mózgiem tzn. indoktrynowanymi „prawdami” jak w obł. koranie W zasadzie nie czytałam całego artykułu ale o to chyba Panu chodzi. Ponadto pisze Pan dobre artykuły, Dziękuję pięknie za taką literaturę.

    Polubienie

  2. Andrzej i Asia.

    Te dwa przykłady pokazują nam, że to my sami musimy zacząć kreować nasze życie.

    Mówią nam, że myśląc w odpowiedni sposób może my sobie nasze gniazdko usłać różami, albo barszczem. Tak. Barszczem Sosnowskiego.

    A zatem żyć możemy pięknie, albo żyć możemy wśród cierpień, Wszystko zatem zależy od tego, czym pościelimy sobie nasze posłanie. Innymi słowy mówiąc, nasze życie zależy często od rodzaju naszych codziennych myśli. Od naszego codziennego podejścia do życia doczesnego na tym padole łez i rozpaczy.

    Andrzej wybrał piękne róże. I od razu zmienił mu się cały świat. Hydraulik to dziś równie dobre zajęcie, jak każde inne. Rozwinął się w tej dziedzinie. A potem został nawet nauczycielem tego tak potrzebnego dziś społecznie zawodu.

    Asia wybrała nieco inne podejście do życia. Zamiast całkowicie zmienić tok swego myślenia, Asia zaczęła dalej próbować na siłę zmieniać ten popieprzony totalnie świat. Idea dobra, tyle tylko jest to walka z wiatrakami.

    Don Quijot / wymawiaj Don Kichot, a nie żaden Kiszot. Kiszot to po francusku. /wyzdrowiał i przejrzał na oczy dopiero w ostatniej godzinie swojego życia. Wielu ludzi nie ma i tego szczęścia.

    Inni z kolei zaharowują się przez całe życie. Kolega mojego ojca, jako inżynier specjalista od wysokiej klasy obrabiarek bywał w domu rzadkim gościem. Nigdy nie miał urlopu. Nigdy nie miał weekendu. Za to harował jak głupi dniami i nocami. I cóż.

    Przyszła ,, Wolna Polska ,,. Fabrykę i wyprodukowane przez niego obrabiarki sprzedano zagranicznej firmie. Ta zlikwidowała produkcję i precyzyjne maszyny poszły na złom.

    Dziś ten pan inżynier ma 70 lat. Żona po podchowaniu i po wykształceniu dzieci puściła go kantem. Jest samotny. Ma jakieś 1500 PLN emerytury. I to by było na tyle. Pozdro. Erika.

    Polubienie

  3. mądry człowiek patrzy na siebie, głupi, na innych
    Tym przemyśleniem zachęcam do tworzenia własnych amuletów, własnych zaklęć, własnych… Nie jest istotne jak to będzie wyglądać, jak brzmieć (w oczach i uszach innych). Ważne tylko, aby to, co rodzi się w sercu, zmaterializować własną inwencją i chęcią.
    Pierdolniki, medaliki, zaklęcia, świece… te z książek, neta… działać nie będą tak, jak byśmy tego oczekiwali. Ktoś, kiedyś, zaszufladkował w nich złe czary, zaklęcia…
    Tak jest np. ze Słowiańskimi, magicznymi kręgami… ludzie wierzą, że to korzystne właściwości, jeżdżą, przesiadują godzinami, medytują, (roz)ładują się tylko… na starych cmentarzach, zwanych magicznymi kręgami.
    Twórzmy swój świat. Nie bierzmy pomysłów z niewiadomych nam podwórek koczowniczych mędrców.
    fajny art… o wszystkich nas.

    Polubienie

    • Tak Mr Sorry Error.

      Nie pożywisz się cudzym plackiem.
      Twój placek musisz sobie upiec sam.

      Nie pomogą Ci amulety innych ludzi.
      Swoje amulety niech każdy sam sobie robi.

      Owe magiczne obiekty typu Stonehenge nie są potrzebne dla dzisiejszych ludzi.
      Ludzie dzisiejsi mają inne wibracje.

      Energia wypromieniowywana przez Stonehenge to dla przeciętnego człowieka jest szkodliwa. Tam zapewne dobrze czułyby się koty. Wątpię, aby inne dzikie zwierzęta tam same podchodziły. One unikają tego rodzaju promieni.

      Te starożytne symbole już dziś się po prostu przeżyły. Są niejako przeterminowane i to bardzo znacznie przeterminowane. Ich działanie nie działa na zagrożenia obecnej epoki.

      Czyż drużyna dawnych wojowników może pokonać choćby grupę rewolwerowców? Tak. Tych z Dzikiego Zachodu. Albo kilku żołnierzy uzbrojonych w karabiny, czy pistolety maszynowe?

      W filmie ,, Jeszcze raz Pearl Harbor ,, jest pokazana walka myśliwców z czasów II WW z dzisiejszymi samolotami odrzutowymi o dużej szybkości, manewrowości i uzbrojonym w nowoczesne rakiety.

      Podobnie z amuletami. Poza tym należałoby je dobierać indywidualnie i osobno sporządzać dla każdej osoby.

      I to by było na tyle. Pozdro. Erika.

      Polubienie

  4. Stonehenge to idealny przykład na zakłamaną ściemę, jaką są karmieni ludzie. Niewiele osób ma świadomość, że…

    Prace restauracyjne na Stonehege wykonano w latach 1919-1921.Wsumie wykonano do końca lat 50 siątych wiele takich „ustawień restauracyjnych” Zaczeło sie to w na początku 20 wieku kiedy jeden z kamieni przewrócił się i wtedy podjęto decyzję o gruntownym ustawieniu kamieni na nowo…..Niestety w czasie tych prac z „lekka” uległa zmiana pozycji całego kompleksu i dlatego można dzisiaj powiedzieć iż żaden z kamieni nie stoi na swoim pierwotnym miejscu….Najstarsze ryciny przedstawiające ów kompleks pochodzą z 13 wieku.Natomiast poraz „pierwszy” Stonehege została wymieniona w zapiskach historycznych z lat ok 1100r ne. Dzisiaj teren ten należy do wojska…….Podobno prawdziwa pozycja kompleksu ma zostać oficjalnie ujawniona w najbliższych latach społeczeństwu. Bo jak się przyznano „błędy w ustawieniu z lat 1919-1021 były fatalne i są nie do wybaczenia”

    Niech więc debile z otwartymi czakrami dalej jeżdżą i latają na magiczny krąg, który Watykan poświęcił smołą. Tam nie ma ani dobrej ani złej energii.

    Polecam poszperać w necie, bo wielu będzie zaskoczonych… że ich prawdziwe magiczne miejsce jest gdzie indziej a niektórzy dalej uważają, że to miejsce ma moc… moc śmiechu

    To samo dotyczy Borów Tucholskich i magicznych kręgów 😉

    Polubienie

  5. Jesteś coraz bliżej Prawdy, cieszy mnie to. Napisz do mnie kiedy będziesz gotów. Bez względu na to co było miedzy nami. NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO JARKU.

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s