Bareizmy

MAŁŻEŃSTWO: ZWIEŃCZENIE MIŁOŚCI CZY PUŁAPKA SYSTEMU?! PRAWDA JEST BARDZO NIEWYGODNA!

Małżeństwo

Czy warto brać ślub? Jak to z tymi małżeństwami jest..

Śluby, małżeństwa, wesela.. To temat niezliczonej ilości rozmów i plotek, ale też anegdot, żartów, dowcipów. Najczęściej te anegdoty czy dowcipy powtarzamy tak półgębkiem, tak „na niby”. Niby widzimy, że to wszystko nie gra, że ten model życia się nie sprawdza.. Bo często żartem mówimy to, co jest prawdą, to, czego nie wolno powiedzieć na poważnie, to, co nas porusza i boli.

„Ale przecież to był tylko żart, który widziałem wczoraj na chamsko.pl, czego Ty chcesz, oszołomie? Ja jestem normalny, jestem taki jak wszyscy! I wezmę z moją Karyną ślub, u nas będzie inaczej, zobaczysz!”

Pytanie które zawsze jest na czasie, brzmi: rozejrzyj się wokół siebie i powiedz, ile znasz szczęśliwych małżeństw ze stażem ponad 10 lat? No właśnie. Piszę ten artykuł z perspektywy 32-letniego mężczyzny. Już pokolenie naszych rodziców powtarzało sobie, że u nich będzie inaczej, że nie popełnią tych samych błędów w małżeństwach i w wychowywaniu dzieci. Że z pomocą Lecha „bolesława” Wałęsy obalą komunizm i wprowadzą tu kapitalistyczny raj na Ziemi, krainę mlekiem, miodem i umowami śmieciowymi płynącą.

Coraz więcej ludzi dostrzega tę bardzo ważną prawdę: „Tak, uczono nas tego.. Tylko że to nie działa, to nie spełnia swej roli, a wręcz szkodzi”. To zdanie, ten wniosek jest bardzo ważny, i dotyczy wielu dziedzin i obszarów życia. Nie tylko małżeństwa. Systemy, które trzymały w ryzach społeczeństwa przez poprzednie setki czy nawet tysiące lat, teraz niemal zupełnie nie spełniają swojej roli. Są straszliwie niewydolne i to już widać. Stoimy przed dziejowym wyzwaniem: musimy jako ludzkość wypracować nowe formy organizacji społeczeństw. Bo te stare zwyczajnie nie odpowiadają wyzwaniom XXI wieku.

Bert Hellinger napisał pewną anegdotę o dzieciństwie, młodości i małżeństwie, którą ja trochę zmodyfikuję:

Pierwszy związek w wieku lat -nastu, to pożegnanie z dzieciństwem. Małżeństwo to pożegnanie z młodością. Od tej pory Wasz związek istnieje jako element w strukturze, w maszynie społecznej. Jest pikselem w układance elity, jaką jest społeczeństwo. Z kolei rodzicielstwo to pożegnanie z.. życiem. Oczywiście, takie symboliczne pożegnanie z własnym życiem. Bo teraz liczy się nowe życie – dziecko. I to temu nowemu życiu oddajesz lwią część swojego „życia”. Swoich zarobków, energii i czasu. Nie jesteś już poetą życia, ani nawet nie jesteś kochankiem swojej dziewczyny. Jesteś zapracowanym po uszy rodzicem, z masą obowiązków, zobowiązań, rachunków..

Ja posłużę się własną anegdotą. Otóż masz znajomego, który skończył zawodówkę, ma fach w ręku i własną firmę remontową. Człowiek słowny, uczciwy, taki „do rany przyłóż”. Potrzebujesz zrobić pilny remont, więc idziesz do niego. Dogadujecie się przy wódeczce. Nie podpisujecie umowy, bo i po co? Dajesz mu te 5 kafli do ręki przed rozpoczęciem prac, bo on potrzebuje coś pilnie kupić do swojego mieszkania. Po trzech czy czterech tygodniach, zgodnie z umową, masz pięknie odjebaną chatę. Remont na piątkę z plusem.

Tymczasem wyobraź sobie inną sytuację. Chcesz do takiego remontu wynająć jakichś nieznanych ludzi z miasta. Czy dasz im całą kasę przed rozpoczęciem prac? No nie ma mowy, popierdoliło Cię? No i jeśli to dość poważny remont, czy pozwolisz im działać bez spisanej umowy na piśmie, choćby co do kosztów? Raczej podpiszesz umowę.

Małżeństwo stworzono po to by system trwał

Tak samo jest z małżeństwem. Definicja małżeństwa to „umowa cywilno-prawna między dwojgiem partnerów, legalizująca ich związek.” I na tym mógłbym ten artykuł zakończyć, bo sprawa niby jest jasna. Umowy pojawiają się tam, gdzie jedna strona drugiej nie ufa. A jeśli nie ufa – to wtedy wkracza aparat administracyjno-prawny państwa w postaci umowy. A umowa określa obowiązki jak i korzyści dla jednej i drugiej strony, jak i sankcje za nie wywiązanie się z umowy.

Jak widzicie, prawda jest dużo prostsza niż te wszystkie psychologiczne, życiowe czy duchowe teorie. Prawdę zawsze cechuje prostota, dlatego tak trudno ją dostrzec. Cel umowy małżeńskiej jest jeden: nie ufasz, lub partnerka Ci nie ufa, więc wchodzi tutaj maszyneria prawno-państwowa. Wkracza ta machina, bo trzeba zdyscyplinować rozżarzone zakochaniem głowy i zagwarantować byt ich potomstwu. Trzeba związać dwojga ludzi i utrudnić im rozejście się.

Więc machina prawno-państwowa przedstawia Ci szereg konsekwencji i sankcji prawnych, jeśli będziesz chciał odejść od kobiety i dzieci. I z drugiej strony, państwo gwarantuje kobiecie szereg świadczeń ze strony mężczyzny, jeśli on odejdzie. Wiem, że jest to podejście typowo samcze, a więc znacznie zawężające postrzeganie tej sprawy. Wiem, że istnieje druga strona medalu. Ale fakt faktem, że małżeństwo dużo bardziej opłaca się kobiecie, niż mężczyźnie. Wystarczy się tylko rozejrzeć i wszędzie mamy podobny obrazek – marudzące i naciskające na ożenek kobiety, i niechętni małżeństwu mężczyźni. Tak, to też jest tylko stereotyp, wiem to.

By żyło się lepiej – elitom

Więc nie ma w tym głębszej filozofii. I absolutnie nie ma w tym romantyzmu czy miłości. Instytucja małżeństwa została stworzona po to, by społeczeństwo mogło trwać i rozwijać się, by zapewnić dzieciom byt, by była zachowana homeostaza systemu. By trzymać ludzi za mordy, i tyle. Innymi słowy: instytucja małżeństwa została stworzona dla dobra elit, systemu, społeczeństwa, dzieci. A nie dla Twojego dobra. Twoje dobro, Twoje pasje i samorealizacja, są dla systemu najczęściej na ostatnim miejscu. Bo człowiek szczęśliwy nie jest dobrą bateryjką dla tegoż systemu.

I jest to instytucja bardzo, ale to bardzo potrzebna. To dzięki niej ludzkość przetrwała i tak wspaniale się rozwinęła. Mimo ogromnych trudności, niesprawiedliwości i ludzkich krzywd, jednak mamy ten rozwój. Dopiero zaczynamy wychodzić z eonu barbarzyństwa, i te stare barbarzyńskie wzorce wciąż silnie trzymają. Zderzają się one z wzorcami nowymi, bardziej empatycznymi, bardziej człowieczymi. I ludzkość tę ogromną kolizję obu systemów wartości zaczyna dostrzegać. Widać to np. w wymaganiach co do partnera. Chciałoby się cech i z jednego (zwierzęcego) i z drugiego (z nowych, cywilizowanych wartości). To, co zwierzęce, barbarzyńskie – podnieca i ekscytuje. Ale umysł, serce i dusza już tęskni do tego nowego – a więc do tego cywilizowanego, spokojnego.

Pomyślcie co by było, gdyby każdy mężczyzna był taki „mundry” i „łoświecony”, i niechętny do żeniaczki, do budowy domu, sadzenia drzewa i płodzenia gromadki dzieciąt. Nie tylko nie zarobi bank na kredycie hipotecznym. Ale jedno, góra dwa pokolenia, i cywilizacja przestaje istnieć. Nastaje znowu.. barbarzyństwo. Błogosławiona czy tam diabosławiona niech będzie ludzka nieświadomość. To także dzięki niej mamy cywilizację, technologię, medycynę, postęp. To także dzięki niej my, nieliczne jednostki, możemy się rozwijać i jebać system. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu”.

Ludzie nie są monogamiczni

Dalej: gatunek ludzki nie jest monogamiczny. Ba, człowiek nie jest w stanie wytrzymać dłużej z jedną osobą, jeśli nie jest ogarnięty. Jeśli uważa, że ma zawsze racje, jeśli jest zazdrosny, zaborczy, strzela fochy, wkurwia się o bzdury, chce kontrolować. To są zachowania mentalnego dziecka zamkniętego w dorosłym już ciele. I związki takiego człowieka zawsze będą się kończyć mega wkurwem, jednym słowem: źle.

Ludzie powinni być ze sobą wtedy, gdy są szczęśliwi. Związek ma budować obojga. Powinni być więc ze sobą te dwa lata, pięć lat, dziesięć lat. A gdy związek nie daje szczęścia – to ludzie powinni się rozejść. Kłopot jest właśnie wtedy, gdy jest ślub, kredyt hipoteczny, gdy są dzieci. Bo wtedy odejść jest bardzo trudno. To też ma na celu umowa cywilno-prawna zwana małżeństwem.

Czym prędzej chcą na nas założyć kajdany w postaci małżeństwa i innych zobowiązań, by człowiek się nie rozmyślił. Robią to właśnie wtedy, gdy hormony zakochania buzują, gdy krytycyzm wobec sytuacji i partnera jest osłabiony. Zauważ bowiem, że wiele regulacji prawnych związanych z instytucją małżeństwa jest tak skonstruowanych, by parze trudniej było się rozstać. Państwo i system zabezpieczają się w ten sposób. No i zabezpieczają w ten sposób byt dzieci.

Społeczeństwo, które lubi się wtrącać

Istnieje jeszcze jedna ciekawa sprawa związana z małżeństwem. Otóż społeczeństwo uważa, że ma święte prawo wtrącać się w miłość dwojga ludzi. Dlaczego? Bo wiadomo, że z miłości są dzieci. Dawniej, przez całe tysiąclecia, nie znano antykoncepcji czy aborcji. Ludzie byli zdani na kaprysy natury. I związek czy seks zawsze oznaczały pojawienie się dzieci. Społeczeństwo wtrąca się w związki, bo działa zgodnie z zasadami nieświadomości zbiorowej, i chce „wyprzedzić” okoliczności i zapewnić byt nienarodzonym jeszcze dzieciom.

No i społeczeństwo chce te dzieci przechwycić w swoje tryby – by rodzicom nie strzeliła do głowy myśl, by wychowywać je inaczej. Warto też dodać, że małżeństwo przez całe poprzednie tysiąclecia to była prawna i społeczna zgoda na uprawianie seksu przez parę. Więc społeczeństwo także uważa, że ma prawo kontrolować Twoją seksualność. Z tych powodów, które wymieniłem powyżej.

Czy mamy prawo krytykować system? Przecież nie pokazujemy realnej alternatywy. Bo trwa rozszczepienie pomiędzy starym, barbarzyńskim, a nowym, cywilizowanym. Uważam, że mamy prawo. Nikt nie miałby nic do systemu, gdyby ludzie żyli szczęśliwie i dostatnio. Tak jednak nie jest. Rozwiązania które proponuje system, mają dziesiątki, setki a nawet tysiące lat. I już się nie sprawdzają.

Tak naprawdę to one nigdy się nie sprawdzały. Przyniosły światu zło, wyzysk, łzy, niesprawiedliwość, dulszczyznę i hipokryzję. Powodowały też niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Tak, mamy prawo krytykować system, bo się nie sprawdził. Bo nie funkcjonuje. Mamy przecież prawo krytykować zło! Na tym polega postęp. Jedna osoba lub mała grupka mówi, że to nie tak, że to nie działa. Motłoch mówi wtedy: „ukrzyżować / ukamieniować / spalić na stosie!”. Ale postęp i ewolucja systemu się dokonuje.

Jak by wyglądał świat, gdyby..

Pomyśl jak by wyglądał świat, gdyby ludzie zarabiali godnie, gdyby nie trzeba było walczyć o alimenty, spadki. Jak wyglądałby świat, gdyby każdy miał mieszkanie, gdyby nie trzeba było szarpać się o byt, o każdą złotówkę.. Gdyby system był sprawny i wydolny, gdyby ludzie nie musieli się lękać o jutro, o przetrwanie.. Gdyby zwierzęcy lęk przetrwania nie rujnował nas i naszych relacji.

Właśnie, jak by to wpłynęło na nasze relacje? Jak by to było, gdyby seks i relacje nie musiały być obarczone „grzechem pierworodnym” w postaci: „mięsko za mięsko”? Czyli „mięsko” które przynosi myśliwy (czy „finansowe mięsko” jakie przynosi pracownik korpo) w zamian za „mięsko” w postaci kobiecego ciała, czyli seksu? Wyobraź sobie taki świat. Taki świat to nasze wspólne marzenie, to kierunek ewolucyjny, do jakiego powoli, acz z ogromnym trudem zmierza ludzkość.

Obecny system (patriarchat, monogamia, purytanizm) to system o charakterze piramidy. 0,1% ludzi u górze piramidy ma 99,9% zasobów. Jest to system „rządu ojców”, przy czym tylko nieliczni mężczyźni pełnią w tym systemie rolę „ojca”. Cała reszta ludzkości to córki i synowie – posłuszni, zbuntowani lub wyklęci przez „ojców”. Patrząc szerzej, pod kątem metafizycznym, jesteśmy mentalnymi dziećmi, pomimo tego, że nasze ciała dawno już dorosły. „Coś” blokuje nasze prawdziwe dorastanie, dojrzewanie.

Bycie mentalnym dzieckiem to także bycie owcą – a więc wyznawcą, podporządkowanym społeczeństwu, ideologiom, politykom i różnym innym liderom. A wszędzie tam, gdzie są owce, pojawiają się.. wilki pożerający te owce. Wilk może mieć różne postaci: polityk, kapłan, ideolog, wojskowy, dyktator, ekspert, naukowiec, dziennikarz, lekarz. Ale to od nas zależy, czy chcemy być tymi owcami podporządkowanymi wilkom, czy nie.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów z mojej strony, poruszających te ważne zagadnienia:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety
Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości (O pułapce małżeństwa, kredytów itp.)
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Sekrety psychologii: jak omijać zimnych drani i wredne suki?
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

39 odpowiedzi »

  1. Jarek, fenomenalny felieton, wzorcowa ocena ode mnie 666! 😀 MAŁŻEŃSTWO, TO KASTRACJA DUCHOWA MĘŻCZYZNY!!! NEVER EVER QRVA!!! 😀 … przed chwilą przeczytałem znakomity cytat, który odnoszę osobiście do tego czym jest dla mnie małżeństwo i rozmnażanie, genialne słowa: „Jest nieskończona liczba sposobów na popełnienie samobójstwa bez umierania śmiercią. (Chuck Palahniuk)

    „Wszyscy jesteśmy dopaminowymi dziwkami, bo w tych czasach wszystko może być narkotykiem. Teraz uwaga – sex, uznanie, alkohol, media społecznościowe, religia, władza, motywacja kurwa. Wszystko to może być narkotykiem. Dlaczego? Bo narkotyk jest wtedy, kiedy coś , cokolwiek, uznajesz za interpretację swojego szczęścia. … Tak na prawdę, dążenie do szczęścia, do tego co ty nazywasz szczęściem, jest jak sex. To jest takie coś, że dążymy do chwili upojenia. Napierdalamy, wpychamy po same jajca, jajca uderzają o dupę kurwa. Bierzesz, ssiesz, liżesz, atakujesz, napierasz. Aż dochodzisz do wniosku po całym akcie, że wciąż jesteś tą samą osobą jaką byłeś bądź byłaś przed całym wydarzeniem”. 😀

    Polubienie

    • Hej, niech Lucyfer błogosławi & diabosławi Twoim celom i dążeniom, Sanctus 😉 A co do bycia dopaminową dziwką.. Wszyscy nimi jesteśmy. Bez dopaminy nie ma życia, a jest śmierć. Ważne jest jak to odbieramy. Czy ulegamy temu. Czy traktujemy to bezkrytycznie. Czy dajemy temu rządzić swoim życiem.. Zawsze jest kwestia świadomości lub nieświadomości. Nieświadomość zawsze pakuje w kłopoty, nawet jeśli będziesz w chuj uduchowionym, medytującym i lewitującym 20 cm nad ziemią mnichem 😉

      Polubienie

      • … dopamina i oxytocyna to naturalne dragi, ich zażywanie to czysta przyjemność, bo najwięcej wyzwala się podczas ruchanka z kobietą 😀 … odnośnie małżeństwa, to jestem wnikliwym obserwatorem życia, i na przykład wśród moich dobrych kumpli, dwóch już jest po rozwodach a mają po 34-36 lat … jeden kumpel ohajtał się rok temu, i już w tym roku z żoną wzięli kredyt na 25 lat 😀 … tylko, że on zawsze był poprawny obyczajnie aż do bólu, nawet nigdy jointa ze mną nie zajarał, a jak się zabujał w swojej obecnej żonce, to qrva jak ćpun wyglądał, masakra, ale jak ktoś woli takie niewole, to niech żyje w bańce złudzeń 😉

        Polubione przez 1 osoba

  2. Śmiem wątpić, że udałoby się nam stworzyć naszą cywilizację gdyby skontruowano ją bez rodziny i małżeństwa. Zwyczajnie musieliśmy przejść przez określone cykle by świat wyglądał tak jak wygląda. Z pewnością, w przyszłości to się zmieni, już się zmienia. Zmiany, na jakie czekamy przyjdą, ale nie możemy postrzegać świata na zasadzie, że to co się dzieje lub działo jest złe bo zwyczajnie nie doszlibyśmy do momentu w jakim jesteśmy dzisiaj gdyby pewne rzeczy nie wydarzyły się wcześniej…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Strasznie tendencyjny artykuł niewątpliwie są w nim trafne uwagi, jednak twierdzenie, że małżeństwo bardziej opłaca się kobietom to już kurw… przegięcie…. sory za wulgaryzm, ale w jaki sposób jak już tak się rozglądasz, kobietom to się bardziej opłaca, podaj choć jeden konkretny argument, który można by odnieść tylko do kobiet ,a którego nie można by odbijając piłeczkę odnieść do mężczyzn????? Twoje wnioski okrutnie generalizują wachlarz ludzkich zachowani i naginają rzeczywistość jedynie do głęboko subiektywnej analizy otaczającej Cię rzeczywistości. Podejrzewam jednak , że podczas luźnej konwersacji dogadałabym się z Tobą w wielu kwestiach. Mimo ,że pewne stwierdzenia w artykule rażą mnie okrutnie swoją powierzchownością to jednak wzbudzasz pewien rodzaj sympatii i można Ci wybaczyć.Myślę , że 32 lata to zbyt mało ,aby trzeźwo i obiektywnie oceniać kwestię małżeństwa i jego w twojej ocenie jedynie destrukcyjnego wpływu na człowieka ( dodam że jestem trochę młodsza ,aby to nie zabrzmiało jak wywód starej zmęczonej życiem kobiety). Radzę abyś za jakiś dłuższy czas wrócił do tego artykułu i zredagował go pod wpływem nowej wiedzy i doświadczeń.
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    Polubienie

    • droga Doroto, oskarżasz Jarka o „głęboko subiektywną analizę”. Otóż nie ma czegoś takiego jak obiektywna analiza. Każdy bez wyjątku patrzy przez własny pryzmat doświadczeń. U Ciebie – młodej żony wierzącej jeszcze w ideały – uruchomił się od razu mechanizm obronny, a to potwierdzenie tego, co autor pisze tutaj od lat 🙂

      Polubienie

      • Drogi bacowy w którym miejscu wyczytałeś ,że jestem młodą żoną wierzącą w ideały (gdybyś nie zaglądał na mój profil) ani razu nie napisałam ,że małżeństwo jest zbawieniem albo dobrem koniecznym lecz nie wątpliwie nie jest też takim destrukcyjnym złem wymyślonym przez system i mechanizmem udręk głównie mężczyzn jak zostało to podkreślone .Mylisz się i to ogromnie oceniając moją prywatną sytuację ale nie będę się tu uzewnętrzniać. Jedyny mechanizm obronny jaki się u mnie pojawił to przez wzgląd na nutę szowinizmu jakoby kobity to wampiry czyhające na bezbronnych, nieświadomych mężczyzn łapiące ich za łby , aby uzyskać różne profity bo w końcu to my rzekomo mamy uzyskiwać większe korzyści z bycia żoną lub rozwódką. Dla obu płci jest tyle samo skrajnie negatywnych i skrajnie pozytywnych stron małżeństwa. System reguluje pewne sprawy życia codziennego.
        Kefir proponujesz jego obalenie ale nie widzę alternatywnych i satysfakcjonujących rozwiązań dla każdego człowieka na ziemi dających mu na tyle wolności aby jednocześnie nie krzywdził czy nie szkodził sobie i innym twoje podejście jest z góry skazane na klęskę bo wyidealizowałeś człowieka-siebie jako jednostkę wolną, inteligentną, potrafiącą stanowić sam o sobie ,a to mit bez społeczeństwa, pewnych konstrukcji i jego dóbr nie potrafiłbyś nawet ani napisać ani wypowiedzieć swojej opinii w tej dyskusji, na pewno nie byłoby Cię stać na internet w którym się promujesz bo podstawowe zapewnienie sobie bytu bez dóbr materialnych polega na zaspokojeniu głównych potrzeb życiowych czyli pić,jeść, spać,wydalać i rozmnażać się.
        ,, Czym prędzej chcą na nas założyć kajdany w postaci małżeństwa i innych zobowiązań, by człowiek się nie rozmyślił „pamiętaj że to głownie Ty podejmujesz decyzję nikt do tego nie zmusza w tej chwili jest wiele rozwiązań dla związków partnerskich i jeszcze inne będą wchodziły w życie po obaleniu obecnej ekipy rządzącej. Chcesz dobrobytu i mieszkań dla wszystkich skąd miałbyś to wziąć skoro każdy wolny człowiek wolałby się lenić i odpoczywać zamiast budować wspólne domy, albo najlepiej wolałby coś ukraść ze wspólnego spichlerza zamiast poczekać na swoją część, skąd mieliby rodzić się nowi wypielęgnowani i wychowani ludzie skoro ich niezależni tatusiowie i ich mamusie woleliby oddawać się urokom wolności z innymi partnerami zamiast poświęcać się swojemu dziecku.Gdyby twoi rodzice nie poddali się systemowi nie byłbyś taki wykształcony, wychowany ubrany mieszkałbyś szczęśliwie w szałasie bez komputera, internetu, książek, filmów, muzyki
        ,,Czy mamy prawo krytykować system? Przecież nie pokazujemy realnej alternatywy. sam to napisałeś.
        Tak tak ja więzień systemu, szczur w kołowrotku i motłoch tak wiem wiem ale dopóki nie napiszesz o konkretnych zmianach w systemie w którym czujesz się taki nieszczęśliwy nigdy nie powiem , że napisałeś treściwy w swej wymowie artykuł który nie przypomina bezwartościowego nic nie niosącego marudzenia niespełnionego nastolatka.
        Pozdrawiam serdecznie Ciebie i twoich fanów.

        Polubienie

        • Wszystkie te dylematy są mi dobrze znane 😉 Społeczeństwo musi być biomaszyną, karną i zdyscyplinowaną armią. Z tymi wszystkimi ślubami, kredytami, dziećmi, konserwatyzmami, patriarchalizmami, dulszczyznami itp itd.

          Wiem to. Bo co w zamian? Nastąpiłoby najpierw zmniejszenie populacje, potem zapaść gospodarki. A potem? Całkowita zapaść tego systemu i ogromna anarchia, regres cywilizacji.

          To co ja proponuję, jest dla jednostek. Ich jest bardzo mało. Maleńko. Naprawdę. To nie my zniszczymy Wam Wasz ukochany system. Wy to robicie co kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Przykłady? 1939, 1968, 1989, 2001, 2008.. Robicie to Wy i politycy, których wybieracie, a nie garsteczka anarchistów. Popatrz na Wielką Brytanię. Tam Polki rodzą po 3, 4 a nawet 5 dzieci. Zróbcie, kochani pro-systemowcy, ludzki system w Polsce. Który nie byłby piekłem. I będziecie mieć za dekadę 50 milionów ludzi. Potem 100 milionów a potem 200 milionów. Mniejsza, jak zapewnicie im chleb, odzienie i zamieszkanie.. Ale przecież liczy się rozmnażanie, liczby, PKB, wzrost gospodarczy, cyferki na ekranie komputerów, matematyka, no nie? 😉 Człowiek jest tylko PIKSELEM. A jego los? Cóż, sam sobie radź za 1500 zł miesięcznie, lol 😀 xDDD

          Wszystko zmierza ku temu, że społeczeństwa jako masy nie da się uratować. Ta masa, chora na „zbiorową neurozę”, reformuje się powoli, dostrzegając właśnie te błędy, które opisują różni autorzy. Gdyby każdy był taki „mundry”, to racja – zapaść cywilizacji. Jest to wyjście dla JEDNOSTEK. Tak, tak, egoistyczne, powiesz? A prezes globalnej korporacji niszczącej planetę, katolik, mający 5 dzieci, jest altruistą?

          Polubienie

        • Heh, Dorota 😀 Sam fakt, że komentujesz kilka razy, sam fakt że masz bóle dupy, jest znamienny. Podświadomy. Freudowski. Czyżby na wielkim gmachu młodego małżeństwa zaczynały się pojawiać pierwsze rysy? 😀 xD

          Polubienie

      • Doroto, czyżby kobieca emancypacja osiągnęła już apogeum siły rażenia…? ! Jestem znacznie starszy i zdecydowanie bardziej doświadczony od młodego, zdolnego Jarka i szczerze gratuluję mu dużej wiedzy w tak młodym wieku !…Zapewniam Cię że przeżyłem już wszystko – ABSOLUTNIE WSZYSTKO, łącznie z tzw „prawdziwą miłością” czyli ogłupieńczym wirusem, wynikającym z połączenia noradrenaliny i dopaminy w proporcjach 60%-40%. Mając za sobą trudy małżeństwa, rodzicielstwa i konsekwencje z tym związane, uważam że mogę spokojnie wypowiadać się na drażliwe choć niepopularne tematy, takie jak ten powyżej. Małżeństwo to „utopijna” „instytucja”, w którą wikłają się zwykle, młodzi, niedoświadczeni, owładnięci tradycjami, zagubieni i wystraszeni o swoją przyszłość „beneficjenci” życia. Małżeństwo, pod „przykrywką” realizacji biologicznego instynktu prokreacji, oraz rzekomego zwieńczenia miłości, zabiera nam młodość, wolność, oraz niezależność osobistą. Obarcza obowiązkami, które w połączeniu z utarczkami interpersonalnymi w związku, sprowadzają nas poprzez ” rotę przysięgi”. do roli „niewolników” samych siebie. Nawet tzw „miłość prawdziwa”, o ile ktoś dobrze definiuje JEJ „zalety”, na niewiele się zdaje, ponieważ tak naprawdę, ten związek chemiczny noradrenalinowo-dopaminowy, który wprowadza większość w stan euforii i ogłupia nasze zmysły, powoduje w nas wiele perturbacji interpersonalnych oraz zdrowotnych. Pikanterii w całej tej wymyślonej „zabawie” dodają w związku – EGO” oraz „EMOCJE” które „unicestwiają” w ludziach resztki człowieczeństwa. Oczywiście że to KOBIETA zyskuje znacznie więcej w związku. Po pierwsze dlatego, że JEJ jedynym celem jest „potomek” czyli dziecko, dla którego pojawiła się na tym „poligonie doświadczalnym” zwanym ziemią i jest w stanie zawrzeć przysłowiowy pakt z „diabłem” byle ten cel osiągnąć.. Po drugie, zważywszy na fakt że prokreacja i utrzymanie gatunku stanowią priorytet dla „matrixa” kobieta jest JEGO mimowolnym poplecznikiem i z tego też powodu, stoją za NIĄ murem takie instytucje, jak sądy, instytucje państwowe i opiekuńcze wszelkiej maści. Po trzecie wreszcie niemal każdy związek na tym „poligonie” ziemskim, to CZYSTY UKŁAD. Razem teoretycznie łatwiej jest żyć, płacić kredyty, rachunki i inne zadłużenia. Seks to rodzaj fizycznego „zobowiązania kontraktowego”. Często bywa NAKAZEM lub wręcz OBOWIĄZKIEM w ramach konsolidacji „wspólników”. Gdyby „kontraktowcy” mówili sobie PRAWDĘ o zamiarach i celach które obrali podpisując klauzulę „lojalności”, to 95% związków przestałaby być „UDAWANĄ” „kolorową bajką” z okładki „brukowca”, tylko OFICJALNIE ZWYKŁĄ SŁUŻBĄ OBOJGU ! A tak ta „udawana bajka” kręci się wokół wyimaginowanych żądań, niespełnionych nadziei, frustrujących kłótni i nieszczerych rozmów. Dlaczego…. ? Ponieważ związki partnerskie w tym MAŁŻEŃSTWO to UTOPIA i WYIMAGINOWANA BAJKA dla naiwnych.

        Polubienie

    • Twoje tezy są głęboko pokrętne wiele konstrukcji systemu Ci się nie podoba ale też oprócz skamlenia nic z tym nie robisz nie pokazujesz żadnego rozwiazania nie nakreslasz żadnej alternatywy dla swoich jednostek i dla siebie piszesz- odrzuccie zróbcie, zmiencie a Ty siegniesz po gotowe czy z gotowego skorzystasz. Liczysz jedynie na poklask dla swoich poglądów nie przyjmując innego widzenia tej samej sprawy. To jest dopiero ból dupy gdy ktoś ma problem z otaczającą go rzeczywistością a nie potrafi jednoznacznie określić czego oczekuje jaką bezpueczna alternatywę widzi nawet dla samego siebie. Widzę, że udział w dyskusji na twoim forum zawsze skończy się pokretna ocena i odniesieniem do Freuda oraz zarzutem jakoby moja osoba jest nieświadoma, ubezwlasnowolniona i otumaniona przez system podświadomie zawsze go broniąca. Tymczasem skoro już siegasz po argumenty z mojego prywatnego życia aby jakos mnie sprowokowac to ja Ci powiem że Ty musisz być naprawdę nieszczesliwym zagubionym człowiekiem który raczej prawdziwej miłości nie zaznał i wzrastał otoczony negatywnymi wzorcami, doswiadczony trudnymi wydarzeniami . Współczuję Ci bardzo. Możesz liczyć na to że nie będę już poświęcać czasu na udział w tej ani żadnej dyskusji bo lubisz otaczac się pochlebcami i sprzymierzeńcami twoich pogladow i wywodów zupełnie jak Hitler czy Putin hihihi Pozdrawiam ostatni raz.

      Polubienie

      • A serdecznie i cieplutko pozdrawiam, Dorota 🙂 Tylko serio.. po co to wszystko? 😉 Wiesz co zauważyłem? Szczerze. Ten sam schemat u dzieciatych lub chcących mieć dzieci. Tak samo, niemal słowo w słowo mówiła moja stara znajoma. I to samo z jej strony – „ja nie będę z Tobą pisać”. Podczas gdy w realu mam kilkudziesięciu znajomych, a na FB – setki. O różnych poglądach. I tylko kilka osób tak reaguje.
        P.S. wiem, że wrócisz 😉 Zawsze wracacie.

        Polubienie

  4. no jasne, ze nie jesteśmy monogamiczni. jesteśmy hiperseksualnym ssakiem lozyskowym o strukturze polihipergamicznej. tinder udostepnil ogrom danych jakie zgromadzil. 50 % samiczek HSS jest uznawana przez poligamicznych samczych uzytkownikow portalu za ponadprzeciętnie atrakcyjne. tylko 20% samczyków hipergamiczne samiczki naszego gatunku uwazaja za ponadprzeciętnie atrakcyjnych i dla nich sa w stanie uruchomić swa sexualnosc aby dobrac się do woreczka nasiennego oraz portfela lub tylko do portfela. ponadto wykazujemy 4 grupy zachowan nieprokreacyjnych
    – ustawka (dymanko dla przyjemności)
    – bardzo szeroko pojeta prostytucja (również w malzenstwie po wyplacie)
    – zemsta (domena Pan)
    – przemoc sexualna (domena Panow). no chyba, ze się jest psychopatycznym miliarderem to można .-)
    kiedyś to napisałem. drzewo, które upada czyni więcej halasu niż las, ktrory rosnie. islam nakryje nas pępowinami i lozyskami no i ciekawe jest kto zlinczuje islam…?

    Polubienie

  5. Zawsze w historii ludzkości liczba kobiet zależała od stanu posiadania,im więcej mężczyzna posiada tym więcej ma kobiet,jeżeli nic nie posiada nie ma kobiety,nie można mieć do kobiet pretensji o to że szukają zamożności,a do mężczyzn o to że poszukują atrakcyjności,tak ukształtowała nas natura,kobiety myślą nie tylko o sobie ale także o swoich dzieciach,chcą je wyżywić i ukształtować,natomiast mężczyzni oprócz zaspokojenia swoich potrzeb towarzyskich i seksualnych także podświadomie myślą o dzieciach,chcą im dać dobre geny,dlatego poszukują piękna i wdzięku,najgorsza jest natomiast hipokryzja,udawanie,nieszczerość,partnerzy udają wzajemnie przed sobą i społeczeństwem,mężczyźni udają że są monogamistami i nie myślą o seksie,a kobiety udają że nie chodzi im o pieniądze,ale proces udawania jest marketingiem,partnerzy reklamują swoją osobę aby zawrzeć związek małżeński,kiedy już staną się małżonkami wszystko wraca do normy,tymczasem tak naprawdę wszyscy jesteśmy samowystarczalni,kobiety potrafią na siebie zarobić,a mężczyźni potrafią zadbać o swoje potrzeby samodzielnie,a więc czy potrzebujemy siebie już tylko do stworzenia nowego życia?,jeśli tak to po co nam małżeństwo?

    Polubienie

    • Potrzebujemy siebie do miłości i seksu, to dwie podstawowe potrzeby w relacji. instynkt rodzicielski, ten PRAWDZIWY, ma mniejszość ludzi. Widać to teraz, gdy wielu pisze, że żałuje, że zostało rodzicami, że nie jest w stanie temu podołać, że nie ma na nic czasu, sił, ochoty. To znowu bardzo prosta sprawa – gdyby nie wabik natury w postaci pożądania seksualnego i chęci jego zaspokajania, to nikt na dzieci by się nie decydował. Prosta piłka – bo to za trudne. Każdy miałby wyjebane. Więc natura zadziałała tu z poziomu emocji.

      Obecnie ewolucja idzie ku temu, by i kobieta i mężczyzna mieli swoje pieniądze. To relikt tysięcy lat warunków jakie panowały, że kobiety jako słabsze nie miały swoich zasobów materialnych. Tylko mała, acz znacząca uwaga.. Jeśli kobieta decyduje się na dziecko, to może wszystkie teorie o feminizmie, emancypacji, o własnych zarobkach i samorealizacji wrzucić do kosza. Wszystkie bez wyjątku. Dlaczego? Bo dziecko najsilniej uzależnia kobietę od mężczyzny. Przynajmniej te dwa, trzy lata może zapomnieć o pracy. A potem dzieciak choruje, wymaga opieki itp itd. Więc ryzyko utraty pracy większe. I mniejsze zarobki bo więcej chorobowego i zwolnień. No przykro mi, ale dwa dodać dwa zawsze będzie wynosiło cztery. Ogólnie, własna rodzina to najsilniejsze uzależnienie od systemu, jakie istnieje na Ziemi.

      Obecnie jest jeszcze inna tendencja. Kobiety mają swój feminizm, i bardzo dobrze. Tak powinno być. Więc kobieta nic nie musi. Nie musi spełniać tych wszystkich oczekiwań itp, bo przecież jest wolność, jest emancypacja, jest ę i ą. ALE! Facet to ma być facet a nie cipeusz! Ma zarobić milion dolców miesięcznie, ma być twardy, męski, ładny, umięśniony! Ma mieć gadanę Mateusza Grzesiaka, twardość niczym u Greya czy Hannibala Lectera, konto niczym Bill Gates! I do tego ma być wrażliwy,empatyczny, nie może być patriarchalną, szowinistyczną świnią! 😀 xD

      Dlatego my, mężczyźni, też potrzebujemy emancypacji. Ale tej mądrej i współczującej, a nie samczo-patriarchalnej. Ostatecznie, ten system nie jest korzystny dla 99,9% ludzkości 😉 0,1% elity zabiera większość zasobów.

      Polubienie

      • Małżeństwo to była umowa chroniąca kobietę i jej dzieci kiedyś, gdy były one zależne tylko od mężczyzn. Dziś raczej ze względów prawnych może być wskazaniem. Jak już kiedyś wspominałeś kobiety chcą silnego, zaradnego, jednocześnie uległego blelbblele itp, a faceci słodkiej, uległej, gotującej dla nich i piorącej, jednocześnie niezależnej blelbleee itp Każdy chce zjeść ciastko i mieć ciastko 😉 W islamie można mieć 4 żony i łatwo się rozwieść, monogamiczne małżeństwa doprowadziły jednak do ochrony słabszych kobiet i dzieci, u nas jest jednak emancypacja, czego np w islamie brak…. Faceci najchętniej podporządkowaliby sobie kobiety, przynajmniej spora część, spychając je do roli sprzątaczek, rodzicielek, seksu, kucharek itp. Owszem są kobiety dybiące na złapanie faceta, aby je utrzymywał, ale są tez faceci, którzy chcą darmowej kucharki plus inny zakres usług, więc w sumie nie wiem, czy z punktu widzenia Januszy/Grażyn małżeństwo nie jest bardziej opłacalne dla facetów? Ile kosztuje na miesiąc sprzątaczka, kucharka, prostytutka itp 😉 Nie każdy facet daje radę być w związku z silną kobietą, a niezależności nie ma do końca, bo każdy człowiek potrzebuje na pewnym etapie swojego życia pomocy drugiego człowieka… i dobrze jak ma przy sobie czy to partnera, czy przyjaciół….

        Polubienie

  6. A może powinno być tak jak kiedyś,mężczyzna zapładnia każdą kobietę,która tego chce i która mu się podoba,jako poligamista może to uczynić,natomiast kobieta zajmie się wychowaniem dziecka,w ten sposób mężczyzna postąpi zgodnie ze swą naturą i kobieta postąpi zgodnie z naturą,tylko że dziecko potrzebuje Taty i Mamy,a może by stworzyć społeczeństwo gdzie pojęcie takie jak zdrada nie istnieje,zarówno mężczyźni i kobiety przyjaźnią się,darzą miłością i kochają się w wielu partnerach czy partnerkach,gdyby kobieta mogła się przyjaźnić z wieloma facetami naraz i płodzić z nimi dzieci,a mężczyzna mógłby mieć tyle kochanek i przyjaciółek ile zapragnie,zapładniając każdą z nich a wychowaniem tak poczętych dzieci zajmie się cała społeczność,wyzwolona z pruderii i hipokryzji,którą narzuca nam wbrew naszej naturze społeczeństwo,to czy taki model przyjąłby się?

    Polubienie

    • przyjalby sie gdyby ludzie pozbyli sie niskich energii jak zawisc, zazdrosc, manipulacja czy pazernosc…ludzie owladnieci sa obsesja seksu I kasy:(wpajano nam ze seks to podstawa zwiazku:(blad! seks jest wylacznie dla prokreacji I dobrze by bylo gdyby mezczyzna podczas seksu dotykal kobiete jak wlasnego syna….polecam tez ksiegi Anastazji…..pzdr

      Polubienie

  7. Mężczyźni i kobiety w opozycji, jak zwykle uogólnienia: my to, wy tamto, my tacy, wy takie…. przecież szkoda na to czasu a IM właśnie o to chodzi, o bicie piany z której nie wynika nic, tylko kłótnie i nastawianie jednych przeciw drugim, w tym przypadku mężczyn przeciw kobietom i odwrotnie. Nie milej by było w zgodzie? Kłaniam

    Polubienie

    • „równo mężczyźni i kobiety przyjaźnią się,darzą miłością i kochają się w wielu partnerach czy partnerkach,gdyby kobieta mogła się przyjaźnić z wieloma facetami naraz i płodzić z nimi dzieci,a mężczyzna mógłby mieć tyle kochanek i przyjaciółek ile zapragnie,zapładniając każdą z nich a wychowaniem tak poczętych dzieci zajmie się cała społeczność,wyzwolona z pruderii i hipokryzji,którą narzuca nam wbrew naszej naturze społeczeństwo,to czy taki model przyjąłby się?”
      Łukasz pewnie,że taki model mógłby się przyjąć,coś w stylu komuny.Jest tylko jedno ale:nie w naszym klimacie;)Może gdzieś na Karaibach.A to z prostej przyczyny:tu trzeba mieć dom,dach nad głową,opał bo wymusza to na nas klimat.A gdyby tak wszyscy od rana do rana zajmowali się bzykaniem to uwierz,że nikomu nic by się nie chciało robić.Taka jest natura luzdka:jak jest wspólna własność to jest jednocześnie niczyja i nikt o nią nie zadba.W ten sposób nie zeszlibyśmy z drzewa;)
      Uważam też,że taki model byłby korzystniejszy dla mężczyzn.Podczas,gdy kobieta chodzi 9 miesięcy w ciąży .potem rodzi i jest zmęczona opieką nad dzieckiem mężczyzna nadal sobie bzyka .Kto pomoże takiej kobiecie?Inne kobiety?Chyba nie ma dobrych rozwiązań.A właściwie każde byłoby dobre gdyby nie ludzka natura 🙂

      Polubienie

      • Jola, powiedz mi kto pomaga obcej starszej osobie na ulicy? To ktoś ze społeczeństwa. Trzeba się przestawić w głowie i traktować grupę tak jak do tej pory była traktowana własna osoba. Model utopijny, do puki EGO będzie rządzić. Teraz mamy mojego faceta/kobietę, bo najważniejsze jest to co MOJE. Gdy społeczeństwo dorośnie, zacznie patrzeć na to co nasze, z naszą matką ziemią na czele…

        Polubienie

      • @Jola – Ostatnie zdanie zajebiście podsumowuje przynajmniej połowę dylematów, jakie poruszamy tu na mojej stronie:

        „A właściwie każde byłoby dobre gdyby nie ludzka natura”

        Ta natura to stan ciągłej neurozy i ciągłego niezadowolenia. 😉

        Polubienie

  8. Jarku, Twój artykuł bardzo trafnie oddaje temat małżeństwa, rodziny i całego stosunku do nich tego zje.anego systemu, w którym przyszło nam żyć. Gdybym przeczytał w przeszłości taki tekst, bardzo bym się wkur.ił i pewnie bym tu pyszczył, że to nie tak, gówno wiesz, jesteś za młody. Mam spore doświadczenie w tym temacie, jak pewnie trochę o mnie wiesz. Stosunkowo długi staż w małżeństwie, biorąc pod uwagę coraz niższą średnią i trochę potomstwa. Choć, jak prawie każdy rodzic zawsze chwali, że jego dzieci są wyjątkowe (bo moje takie są, ), to ile to wymaga kur.. energii, cierpliwości i zapieprzu od samego rana, żeby tak doprawdy było. Tego sobie nie kupisz, tego nie zrobisz, co lubisz, bo priorytet wartości rodziny. O żonie nie wspomnę, za długo będzie, ale w zasadzie o niej jest wszystko w Twoim artykule powyżej oraz innych, które tu przeczytałem.. Dodam, że młody – często głupi (albo raczej nieświadomy człowiek) nie wie tak naprawdę, co robi, w co wdeptuje. Na ślubach, na których czasem jestem, patrzę z politowaniem na tych „zakochanych i szczęśliwych” i często myślę, że dla tej Waszej/Waszych bliskich „pięknej chwili, którą przeżywacie”, dla „perspektywy świetlanej przyszłości”, jak to może i dobrze, że nie macie doświadczenia życiowego, wiedzy, że tacy jesteście jeszcze kur.. głupi, bo gdy to zauroczenie się skończy, otworzą się Wam oczka.. Spieprzylibyście daleko jeszcze przed ślubem. Przypomina mi się cytat z „Operacja Bazyliszek”, Bagińskiego: „Ślub, dzieci, rozwód. Wszystko mi zabrała suka”.. Ostatnio wiele słyszę o tych „szczęśliwych, dojrzałych małżeństwach”, o tym jak to cudownie oboje wskoczyli na ten ostatni poziom „samorealizacji w piramidzie potrzeb Maslowa”. A gówno prawda! Mam mnóstwo przykładów z mojej rodziny, otoczenia. Nawet niektórzy pastorzy, wielcy kaznodzieje o światowej sławie, kiedyś moi liderzy, jebnęli tym wszystkim i poszli inną drogą, bo mieli dość. I tu dotknę tematu, który w naszym kraju chyba najbardziej nam rypie czachy za młodu – religia i jej potężne oddziaływanie. Robimy to, bo tak nas naucza od dziecka. Wszyscy muszą wziąć ślub, rozmnażajcie się itd.. I z dwururki dostajesz w łeb. Bo tak trzeba powie mądra babcia, a inaczej to nie wolno, bo to be, co inni powiedzą. Osz kurw..! I brniesz posłuszny człeku w niewolę, choć coś w środku Ci dzwoni, że to nie do końca tak..
    „Życie może być procesem tworzenia, albo odtwarzania”. Ze strachu wybieramy to drugie, bo tak jest dla nas bezpieczniej. Bo nie musimy samodzielnie myśleć, powielamy tylko wzorce i stereotypy nakazane nam przez kościół, rodzinę, pracodawcę. I tak Jarku jak piszesz, jak się masz z tego wyrwać??

    Polubienie

  9. Jak tak czytam ten wywód, te komentarze…
    Po prostu wszyscy się zabijmy albo zabijmy tych, którzy nam przeszkadzają. Niby czemu to miałoby być złe? Już sam fakt, że człowiek zastanawia się nad swoją śmiercią świadczy o brakach w instynkcie przetrwania – ktoś taki powinien umrzeć.
    Mnie osobiście powstrzymuje jedynie żałosny, ludzki strach przed śmiercią i nienormalna troska o bliskich (bez podstawna z resztą).
    Kto nie chce się parzyć z wszystkimi, nie chce/nie może się rozmnażać – do utylizacji. Po co nam technologia? Po co nam kultura? Pytam na serio – zwierzęta tego nie mają i żyją. Żyją, by jeść i rozmnażać się. Durne ludzkie emocje – to balast, niepotrzebny śmieć, jakaś pomyłka.
    Nie pozdrawiam. Sam fakt, że myślimy, zastanawiamy się i zakodowaliśmy naszą mowę jako litery świadczy, że jesteśmy śmieciami obciążonymi niepotrzebnymi wadami. Wielu nie potrafi się zmienić – Ci, co to robią, są tłamszeni przez społeczeństwo.

    Polubienie

  10. Jam,nikt nikogo nie chce krzywdzić,skąd ten wniosek?!każdy powinien żyć tak jak uważa,nie wolno jedynie zadawać krzywdy innym,chcesz mieć żonę,założyć rodzinę,proszę bardzo,ale nie wszyscy są monogamistami,w byciu zarówno monogamistom jak i poligamistom,nie ma nic złego,ja chętnie będę dzielił łoże z możliwie wieloma kobietami,i jako człowiek sprawiedliwy i uczciwy toleruję sytuację,kiedy te kobiety dzielą łoże z kim chcą i kiedy chcą,ale szanuje także monogamistów i ich uczucia,dla wszystkich jest miejsce na tej planecie,jednak takie zachowania jak bycie zaborczym,zawistnym,nietolerancyjnym,narzucającym na siłę swoje wartości i swój styl bycia nie jest dobre ani porządane,Jam gdyby wszyscy ludzie mieli takie podejście jak my,ten świat byłby rajem na ziemi,naprawdę.

    Polubienie

  11. Ja dzisiaj po dziesiątkach lat doświadczania życia na ziemi, powiem tak jak w piosence jak dalej żyć? po prostu zawsze w zgodzie ze swoim wewnętrznym duchowym JA, tylko tam tkwi prawda życia, nic poza tym nie istnieje, reszta to MATRIX. 😀 😀 😀 nawet koń by się uśmiał hahahahahhahaha

    Polubienie

  12. nie prawda:(dzieci to skarb:)wystarczy tez odpowiednie podejscie:)ja np.mowilam ze mama nie jest robotem I tez potrzebuje chwili samotnosci I odpoczynku I dzialalo:) obie bylysmy szczesliwe zdrowe, poza tym dziecko to nowe zycie, nowa rola I egzamin a nie jak mowie koniec zycia:(masakra! kim oni sa?egoistyczne dupki!

    Polubienie

  13. Agana nie jestem egoistą,skoro kochasz dzieci możemy razemy popracować nad nowym życiem,jestem altruistą dzięki mnie możesz mieć dzieci i ile tylko chcesz i nawet nie będę się wtrącał,skoro egoista odpada to możesz mnie nazwać co najwyżej dupkiem,ja uwielbiam tworzyć życie,jestem wrogiem aborcji jeżeli dziecko jest zdrowe to musi się urodzić,natomiast ja nie muszę go wychowywać,Ty i Twój mąż możecie to zrobić.

    Polubienie

    • kobieta przez conajmniej 2 lata powinna sama wychowywac dziecko, potem wlacza sie ojciec, tzn. ona przekazuje mu wszystki emadrosci zycia, kiedy zjawia sie ojciec widac jak szanuje I dziecko I matke ktora przekazala mu swoja wiedze..to jest bardzo interesujace..dzieki za chec robienia dzieci ale w moim przypadku juz chyba zbyt pozno:(zaluje!

      Polubienie

      • agana, w kwestii formalnej. Zarzucasz osobom, które nie chcą mieć dzieci egoizm, tymczasem sama piszesz, że nie masz dziecka, bo jest już za późno. Mogę jedynie się domyślać, że nie możesz urodzić własnego dziecka. Jednak nie jest za późno na adopcję dziecka. Nie chcesz adoptować dziecka? Jesteś egoistką! Przecież wszystkie dzieci nasze są. Dziwnym trafem zazwyczaj to kobiety są mniej zdolne do wychowywania nie swojego dziecka i unikając samotnych ojców. Dlatego nie radzę stosować takich „argumentów”.

        „Kobieta przez co najmniej 2 lata powinna sama wychowywać dziecko”? Dlaczego? Według badań naukowych: „Brak ojca w dzieciństwie powoduje uszkodzenie chromosomów”: http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1018126,brak-ojca-w-dziecinstwie-powoduje-uszkodzenie-chromosomow.html i inne ukształtowanie mózgu: http://www.rp.pl/artykul/339922-Brak-ojca-widac-w-mozgu-.html

        Powyższe po prostu odpowiada temu, co wiemy niejako intuicyjnie: dla dziecka matka i ojciec są niezastąpieni od samego początku i bynajmniej nie chodzi o poród, ale również okres ciąży.

        Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s