Felietony i artykuły autorskie

CZY WIESZ CZYM JEST PRAWDZIWA DUCHOWOŚĆ? TO MOŻE CIĘ ROZCZAROWAĆ, ALE MUSIAŁEM TO NAPISAĆ!


Czym jest więc prawdziwa duchowość, a czym nie jest?

W kwestii duchowości istnieją może trzy kluczowe błędy. Pierwszy z nich na pewno znasz. Podstawowy błąd duchowości to zamykanie się w tradycji jednej religii, i uważanie wszystkich innych doktryn i praktyk za niewłaściwe. W ogóle wierzenie w jakąkolwiek religię jest po prostu słabe. Przecież te religie są tworzone jako stelaż podtrzymujący system. Są „twardogłowe” i ograniczają Twoją moc. Bo systemowi nie są potrzebni ludzie wyzwoleni i samodzielnie myślący. Systemowi potrzebni są robotnicy, konsumenci, podatnicy, żołnierze, wyznawcy. Ale nie ludzie szczęśliwi czy żyjący podług własnych zasad.

Kolejny błąd duchowości, który być może popełniasz lub popełniałeś.. To widzenie w tym jakiejś dziwnej sensacji. Często jest to doprawione sosem dziwnych teorii. Ok, co prawda nie ma bezpośrednich dowodów na wiele z tych teorii, ale ludzie je lubią. Takie podejście jest nacechowane swoistą formą egzaltacji, a nawet histerii. Ludzie hołdujący takiemu podejściu jakby instynktownie wybierają te doktryny i metody duchowe, które budzą kontrowersje, śmiech, które są wykpiwane. Inny błąd to postrzeganie tego tematu jako kolejnego hobby czy gadżetu, który można mieć. Ludzie tacy zapisują się na jeden warsztat za drugim, imają się różnorakich metod z gatunku tych „praktycznych.”

Oczywiście, nie są to błędy w znaczeniu dosłownym, ale po prostu część drogi osób która tak postępują. Warto byś zwrócił uwagę na nieco inne zagadnienia związane z duchowością. Wbrew pozorom, bliżej tym zagadnieniom do filozofii, psychologii czy biologii niż do tradycyjnej duchowości ezoterycznej. Największym wyzwaniem duchowości jest dostrzeżenie, w jakim stanie jest obecnie świat i zamieszkujący go ludzie. To bieda, wyzysk, mentalność ofiary, ignorancja. To szokująca skłonność rodzaju ludzkiego do autoagresji i przemocy. To głupota i uporczywa niechęć do jej przełamania.

Duchowość czyli świadomość tego jaki naprawdę jest świat

Duchowość to świadomość tego, że na świecie dzieje się źle. Wszystkie wartości świata są odwrócone o 180 stopni. Dobro przedstawiane jest nam jako zło, a zło jako dobro. Natura tego świata jest mało świadoma. Ale i natura i ludzkość pragnie rozjaśniać mroki zła, czynić nieświadome świadomym. Ona nie jest zła w sposób otwarty, bo nieświadomość nie jest złem samym w sobie. Jednak jest skonfigurowana tak, że prym wiodą istoty złe. W świecie zwierząt silniejszy zagryza słabszego. To samo dzieje się w świecie ludzkim, tylko na innych płaszczyznach. Ludzie tak naprawdę nigdy nie odeszli od nieświadomej natury. Tylko wypełniają jej programy, choć dzieje się to na innych, nieco wyższych płaszczyznach niż u zwierząt.

Np zmienność i walka o byt, programująca przetrwanie najsilniejszych genów u zwierząt przejawia się prosto – w zagryzaniu. U ludzi przejawia się w gnębieniu słabszych i wrażliwszych, i dominacji wszelkiej maści skurwysynów. Upadek mitu „dobrej matki natury” i uświadomienie sobie, że „ziemska” natura pełna jest obszarów nieświadomych a więc morcznych, jest jedną z największych traum na drodze do rozwoju i poznania prawdy.

W dalszej kolejności przychodzi zrozumienie faktu, że społeczeństwo ludzkie jest tworem chorym. Ludzkość znajduje się w stanie przewlekłej neurozy. Ja używam określenia „stan niskoobjawowej psychozy„. Społeczeństwa poprzez rodziny wypuszczają w świat jednostki kalekie i nieszczęśliwe. W mniejszym lub większym stopniu. Czy to, co proponuje społeczeństwo, jego normy i zasady, dało pozytywny rezultat? Czy uczyniło ludzi szczęśliwymi, bogatymi i potężnymi w wiedzę? A skąd.

Około 50% małżeństw się rozwodzi. Związki są nieszczęśliwe i często kończą się w nienawiści. Kilka milionów przestępstw rocznie w Polsce – to są realia wojny, pola bitwy, a nie normalności, spokoju. Niby mamy czasy pokoju, niby nie jesteśmy Syrią czy Afganistanem, ale czy na pewno? Nie, trwa cicha i ukryta wojna – wojna wszystkich ze wszystkimi. Tylko ta wojna jest słabo widoczna dla przeciętnych oczu. Dalej: ilu ludzi jest biednych? Jaki jest poziom depresji czy znerwicowania? Jak wielu osób narzeka, że zmarnowało swoje życie? Że żyje się ciężko i nie starcza sił i pieniędzy na nic?

sens życia

Autor grafiki: Joanna Górska, tytuł pracy: „Plan”

Podstawowa prawda duchowa: świat i społeczeństwo nie są normalne i zdrowe

Nie, to nie jest normalność, to stan przewlekłej psychozy, w jakiej tkwi cała ludzkość. Jest to pośrednio efektem konfliktu ludzkiej duszy, która chce po prostu zabawy, radości, rozrywek, spełnienia, z tym, co narzuca społeczeństwo. Społeczeństwo jest bio-maszyną, jest zdyscyplinowaną armią mrówek. Celem społeczeństwa jak i jego struktur (np rodzin) jest zapewnienie trwałości gatunku (rozmnażanie), i homeostazy systemu. W tym celu społeczeństwo narzuca konserwatyzm, a wraz z nim monogamię, hierarchię, rządy jednych nad drugimi, podporządkowanie itp.

Jest to potrzebne by ta biomaszyna, ta armia w postaci społeczeństwa, jako taka funkcjonowała. Inaczej mówiąc, tego typu „dulski” dyktat norm, wpierdalania się w cudze życia, nakazów, zakazów, jest potrzebny, by trzymać tę planetę małp w ryzach. W przeciwnym wypadku system by się rozleciał. Ludzie nie dorośli do wolności. I gdyby nie ten społeczny dyktat, to nie tylko nikt nie chciałby pracować czy płodzić dzieci. Ale ludzie by po prosto zachlali, zaćpali i zajebali się na śmierć.

duchowość

Ten liberalizm, wolność czy trochę bohema, są dobre dla jednostek, ale destrukcyjne dla społeczeństwa. Wyzwalają jednostkę i czynią ją spokojniejszą, szczęśliwszą, ale rozsadzają społeczeństwo. Społeczeństwo powinno być rządzone przez silny, ale mądry i wyrozumiały prawicowy rząd. Liberałem może być jednostka – świadoma, mająca kręgosłup moralny i etyczny. A jak wiemy, społeczeństwo nie posiada świadomości ani owego kręgosłupa.

Stoisz więc, czytelniku, przed pewnym wyborem. Wybierasz czy chcesz służyć społeczeństwu, czy.. żyć po swojemu, czyli służyć sobie. Jeśli wybierzesz służbę społeczeństwu, to nie możesz kwestionować autorytetów, nie możesz mówić o grzechach tego społeczeństwa – hipokryzji, dulszczyźnie, o tym że ludzie są poranieni i nieszczęśliwi. Musisz wtedy myśleć, zachowywać się i żyć tak, jak wszyscy. Ścieżka życiowa nie pozostawia tutaj wiele wyboru – ślub, założenie rodziny, praca.

njnjnnjnjn

Ścieżka duchowa lub ścieżka społeczeństwa – wybieraj

Nie będę ukrywał że na tej ścieżce społecznej jest niewielu szczęśliwych. Można przedstawiać z milion argumentów np o cudzie życia, ale fakty i obserwacje mówią same za siebie. Ta droga życiowa jest znana i bezpieczna, daje jakąś tam mierną stabilizację (to akurat najczęściej pobożne życzenie, bo dzieje się na odwrót), ale odbiera ludziom wolność, czas, pieniądze. Mamy tak niewiele wolności w życiu. Musimy codziennie przestrzegać dziesiątek tysięcy norm, ustaleń, praw. Np kodeks drogowy, normy społeczne, prawo podatkowe, prawo karne, i cała masa innych ustaleń.

Wiele z nich to absurdy, dulszczyzna, kaczki prawne i szereg innych „przeszkadzaczy„. Przestrzegasz ich nie z empatii i współczucia drugiemu człowiekowi. I nawet nie z szacunku do wspólnej, społecznej przestrzeni. Ale po prostu po to, by nie złapano Cię i nie uwięziono na długie lata. Więc tam, gdzie możesz zdecydować – warto, byś to robił. Ludzie mają nawyk wtykania nosa w nie swoje sprawy, bo to jest potrzebne, by struktura społeczeństwa trwała. Każdy jest więc i kontrolerem matrixa i jego ofiarą.

Kluczowe jest więc zrozumienie tych mechanizmów, pozwolenie by ludzie podług nich sobie żyli i.. życie po swojemu. Bez dawania sobie czegokolwiek wmawiać, narzucać. I bez chęci by inni się zmienili, bez uszczęśliwiania innych na siłę. To najlepsze rozwiązanie. Żyjesz po swojemu na tyle na ile pozwalają Ci np zarobki i zdrowie, a nie podług tego co oczekuje rodzina, społeczeństwo, naród itp. Paradoksalnie, im więcej spełnionych indywidualistów, tym więcej służby dobru wspólnemu. Im więcej ludzi żyjących po swojemu, tym lepsza jakość wspólnoty i relacji międzyludzkich.

relacje miedzyludzkie

Paradoks duchowości: życie po swojemu czy spełnianie zachcianek innych?

Jest to paradoks bardzo trudny do zrozumienia. Bo tylko człowiek spełniony i żyjący po swojemu będzie szczerze i z sercem służył innym. Społeczeństwo chce złapać nas w swoje sidła i narzucić służbę swoim strukturom. Czyli prosty program: praca, drzewo, dom, syn / córka. I oczywiście posłuszeństwo, nie wychylanie się przed szereg, bierność, małość. Jak już wspominałem wcześniej, to nie tylko odbiera nam czas, energię i pieniądze, ale także.. duszę. Człowiek zostaje pozbawiony możliwości samorealizacji. Hobby mieć nie wypada, pasji też. Tak samo rozrywek, nie licząc tych ośmiu piw wypijanych od lat dzień w dzień. Bo przecież trzeba być poważnym, trzeba „w końcu założyć spodnie”.

Służba społeczeństwu jest więc symbolicznym.. paktem z diabłem. Człowiek styrany tym „normalnym życiem w społeczeństwie„, z tak niewielką liczbą radości, po prostu marnieje. Wystarczy przejechać się komunikacją miejską w Polsce – każdy ma minę i wzrok taki, jakby za chwilę miał Ci wyjebać z pięści w twarz. Tymi właśnie zagadnieniami zajmuje się duchowość. Już starożytni filozofowie-mistycy, tacy jak Sokrates, zauważali to samo, co pisze wielu autorów takich jak ja. Że społeczeństwo jest tworem chorym.

Ludzkość osiągnie więcej pozwalając żyć każdemu po swojemu, niż żądając, by każdy podporządkowywał się ogółowi. Jednak ludzie robią na odwrót bo tylko tego są nauczeni. Naczelna zasada duchowości jest bardzo prosta i jednocześnie zafałszowywana przez new age, ezoterykę itp. Nie chodzi w niej TYLKO o to, by pracować na rzecz jakiejś globalnej przemiany. Bo jej może w ogóle nie być – w końcu to tylko hipoteza. Oczywiście, istnieje wręcz nakaz dzielenia się wiedzą, z tymi którzy jej autentycznie chcą. Ale najważniejsze w duchowości jest to, by na pierwszym miejscu uwolnić się od wpływów społeczeństwa i żyć po swojemu na tyle, na ile pozwala Ci na to Twój świat.

system (3)

Myśl samodzielnie, a nie jak każe doktryna

Aby usystematyzować świat, który jest tak trudny do zrozumienia, tak wielowymiarowy i sprzeczny, ludzkość wymyśliła ideologie i religie. Przedstawiają one wąski wycinek prawdy, podlany sosem silnych, a więc uzależniających emocji. Zapewniają bezpieczną dla zlęknionego człowieczego umysłu interpretację rzeczywistości. Są ona iluzją, bo całości nie jest w stanie ogarnąć żadna z nich. Są też stabilizatorami systemowymi i są potrzebne.

Wałkowałem temat wiele razy. Dziecko w wieku 5 lat słucha się nakazów rodziców, zaś mentalne dziecko w wieku lat 25 czy nawet 105 słucha się ideologii, religii, społeczeństwa. To bardzo proste i jednocześnie trudne do pojęcia. Ja nie klękam ani przed Marxem ani przed Korwinem. Ponieważ posłuszeństwo dobre jest dla dzieci, a klęczenie – dla niewolników. A Ty?

22310179_1583558915040684_3344778516953437846_n

Dalej: bardzo ważne jest zrozumienie, że duchowość nie może służyć usprawiedliwianiu słabości ani bierności. W tym świecie trzeba o wszystko walczyć. Jeśli nie zawalczysz o szacunek, o wolność, to inni będą rządzili Twoim życiem, i co oczywiste – będą Tobą pomiatali. A Ty najczęściej dorobisz sobie do tego ideologię. Że Bóg Cię doświadcza czy testuje Twoją wiarę. Że to karma, np z poprzednich żyć, i musi się ona wypełnić czy też wypalić. Lub że tak zdobywasz życiowe doświadczenia, punkty na kolejne inkarnacje. Lub że ludzie są Twoim lustrem.

To jest planeta zwierząt i rządzą nią zwierzęce zasady, czyli wspomniana wyżej mało świadoma natura. Ludzie są po prostu skurwiali i często będą wchodzić Ci w drogę. Gdy widzą silniejszego, to w żałosny sposób przymilają się, liżą dupę. A gdy widzą słabość – wtedy wbijają szpilę. Więc zamiast zastanawiać się czy to jakaś karma, czy jakim lustrem był dla Ciebie ten dupek.. po prostu przyjeb mu w ryj. Gdy naprawdę trzeba i nie ma wyboru – zabij. Lub w inny, równie zdecydowany sposób broń się. Ale nie usprawiedliwiaj swojej bierności i ignorancji duchowością czy prawami świata. Nie po to one zostały stworzone, byś był ofiarą. Świat raczej „zjada” bierne ofiary, i żadne karmy nie karmy ani lustra go nie obchodzą.

gallery_1497569398_408701

Czy duchowość wyklucza bogactwo? O pieniądzu słów kilka

Ciekawe jest podejście różnych odłamów duchowości do bogactwa. I klasyczne religie, i wiele form ezoteryki uważają, że pieniądze i bogactwo są złe, grzeszne. Prawda jest zgoła inna. To, co masz w rękach, zależy od tego, co masz w swojej głowie. Czyli od emocji, myśli, energii. Jeśli są pozytywne, to pieniądz robi się „sam z siebie„. No i skoro pieniądza nie ma, to ludzie go sobie obrzydzają, nazywając go grzesznym. To odwieczne prawo ludzkiej psychiki. Z czego skwapliwie korzysta każda elita od początków istnienia świata. Sojusz tronu z ołtarzem jest stary jak świat, i zawsze powtarzana jest śpiewka o grzeszności bogactwa i uwielbieniu biedy przez boga.

Jest to znacznie szersza tendencja. Bo Ci pseudo-uduchowieni obrzydzają i uznają za grzeszny także: seks, technologię, cywilizację. Postulują oni likwidacje pieniądza, powrót do wymiany barterowej, destrukcję cywilizacji i zamieszkanie w jakichś plemiennych chatkach z patyków i gówna. Bo było „eko” i „bio„. Trudno mi nawet komentować takie niedorzeczne i destrukcyjne pomysły. Przecież to jest cofnięcie się i to przynajmniej do realiów starożytnych Sumerów lub dawniejszych. Cały rozwój, nawet ten minimalny który mamy teraz, zostałby zaprzepaszczony.

przyszlosc ziemi i cywilizacji technicznej

Teraz możesz przeczytać o medytacji w internecie, możesz zamieszkać z partnerem bez ślubu, i nie umrzesz na banalną infekcję czy wyrostek. Bo jest cywilizacja. Zauważcie – takie pomysły jak te powyższe, to powrót ludzkości do jeszcze większego przywiązania do realiów pierwotnych. Czyli de facto jej zezwierzęcenie, większe nawet niż jest teraz. Bo pomimo wszystko, jakiś tam rozwój ludzkości się dokonał. Szczególnie przyspieszył on w XIX (19) wieku, wraz z rozwojem technologii. Przecież nauka, technologia, kultura, sztuka, etyka, wartości – mają jeden podstawowy cel: wyrwać ludzkość z uzależnienia od sfery nieświadomości.

To samo powinna czynić duchowość, która też jest wzbiciem się ponad pierwotną naturę – bo zwierzęta jej nie wykształciły. Uważam, że powrotu do realiów kamienia łupanego nie będzie. Cywilizacja i technologia mają swoje wady i ograniczenia, ale z drugiej strony, umożliwiają rozwój. Jest prosta zasada, której owi pseud-duchowi ludzie nie rozumieją. Im większy poziom technologii i bogactwa, tym lepsza mentalność, tym większa wrażliwość i uduchowienie. Dlatego gloryfikowanie biedy i obrzydzanie cywilizacji poprzez nauki duchowe, uważam za pomysł wręcz szatański.

O tych zagadnieniach pisałem w poniższym felietonie:
Robotyzacja, cywilizacja, mentalność i duchowość. Nadchodzące wielkie zmiany

1470916736_m9qcvn_600

W duchowości ważna jest też psychologia

W prawdziwej duchowości ważna jest psychologia. A więc znajomość praw podług których działa umysł, ego, podświadomość. Jednak trzeba wyjść poza klasyczną, akademicką psychologię, ponieważ oparta jest ona o doktrynę redukcjonistyczną (racjonalizm, sceptycyzm). Poznajesz wtedy, że ludzkie jestestwo jest w wiecznym konflikcie, dysharmonii. Tak zostaliśmy stworzeni i powoduje to ogromne, globalne problemy. Umysł jest kaleką strukturą, ma bardzo małą moc obliczeniową, tak wielu rzeczy nie rozumie. Wciąż wpada w swoje pułapki (m.in. ideologie, religie itp).

Umysł wszystko komplikuje, wciąż szuka problemów (ma trzy nowe problemy na każde rozwiązanie starego problemu). Ponadto umysł przeładowany jest lękiem. Wydaje się on być wręcz stworzony z lęku. Najsilniejsze ludzkie lęki to lęk przetrwania (powoduje ogrom zła – pisałem o tych prawach duchowych TUTAJ). Jak i lęk przed społecznym ostracyzmem, bo dawniej buntowników zabijano, albo skazywano na wygnanie i tułaczkę. Ten lek związany jest więc z niechęcią do samodzielnego myślenia i jest jednym z czynników pchających ludzi w toksyczne związki z doktrynami politycznymi czy religijnymi.

duchowość (4)

Ludzkie ego z kolei wciąż nie jest zaspokojone. Gdy coś osiągnie lub dostanie, zdobędzie, kupi – to człowiek prowadzony bezwiednie przez swoje ego, czuje chwilową ekscytację. Kupił samochód, to wymarzone auto z salonu. Błysk blachy, zapach skóry, ta prędkość (110 km/h na polskich drogach..) i TA ZAZDROŚĆ sąsiadów. Ten status społeczny – przecież jesteś kimś. Przypomnij sobie, ile taki stan uniesienia trwał? Tydzień? Może dwa? Rzadko kiedy dłużej. Potem stan ekscytacji mija, a wraca powszedniość. Ego zaraz zaczyna szukać nowego celu do spełnienia.

Po dwóch latach masz tak naprawdę dość tego poczciwego autka. Dostałeś w międzyczasie jakąś podwyżkę. Myślisz by brać częściej nadgodziny i może jakiś mały kredyt. Bo choć stare auto działa bez zarzutu, Ty chciałbyś nowe, droższe i lepsze auto. Na tym ta gonitwa ego polega. Szczęście czeka tuż tuż, niczym w tej piosence – „A kto wie czy za rogiem nie czeka anioł z Bogiem„. Tylko spełnij kolejną zachciankę, zdobądź kolejną rzecz. Bo przecież – znowu piosenka – „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go, ale by gonić go, ale by gonić go„.

1470167459_es3dzq_600

Czy duchowość zapewni szczęście?

I tak mija całe życie. A szczęścia jak nie było tak nie ma. Były tylko kolejne i kolejne cele do osiągnięcia. Jest to mechanizm, który ma realizować programy pierwotnej natury – czyli to, co pisałem powyżej. Taka wieczna pogoń za fatamorgana sprawia, że jest ekspansja gatunku, jest zdobywanie nowych terytoriów, jest rozmnażanie, jest konkurencja i przetrwanie najsilniejszych. Ego to program natury, tak samo jak społeczeństwo. I to dlatego ego nas unieszczęśliwia. Bo człowiek szczęśliwy jest mało ekspansywny. Filozofuje sobie, zadowoli się tym, co ma. Nie pójdzie na wojnę, nie będzie rywalizował, rzadziej będzie chciał się rozmnażać. Jest to więc zagrożenie dla natury.

Z psychologii wiadomo także, że traumy przechodzą z pokolenia na pokolenie. Nieszczęśliwe i zapijaczone pokolenie, płodzi kolejne nieszczęśliwe i zapijaczone pokolenie. I trwa to od zarania dziejów. Największą traumą jest oczywiście uwięzienie ludzkiego ducha w słabym i niestabilnym ciele. W zdradliwej i niepewnej materii. O tym mówił Carl Gustav Jung w swojej psychologii głębi, o tym mówili także gnostycy. Podsumowałem te i inne zagadnienia TUTAJ, w kolejnym felietonie o duchowości.

przeszlosc-cytaty

Ludzki duch wydaje się być niekompatybilny z fizycznością tej planety, więc robi wszystko, by się z więzienia materii uwolnić. Stąd bierze się przemoc, autodestrukcja, złe odżywianie, narkomania i inne destrukcyjne ludzkie zachowania. Duch ludzki nie może się w pełni przejawiać – np poprzez te nakazy społeczeństwa, które opisałem, więc chce się stąd wyrwać.

Podsumowując: duchowość dotyczy rzeczy całkiem przyziemnych i oczywistych. Nie powinna skupiać się tylko na medytacjach czy new age’owym bujaniu w obłokach. I przede wszystkim, nie powinno się używać nauk duchowych, by usprawiedliwiać bierność, mentalność ofiary, przemoc. Zdaję sobie sprawę, że to co opisałem w tym artykule, to ledwie wierzchołek góry lodowej. Dochodzi szereg innych zagadnień, jak postępujące przemiany światowe, polaryzacja archetypów płci i stłumienie mocy pierwiastka żeńskiego, mentalne kastrowanie mężćzyzn, i ogrom innych tematów. Szukaj więc dalej, także na mojej stronie 🙂

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

19 odpowiedzi »

  1. Myślę podobnie do Ciebie Jarku. Mam wrażenie że jesteśmy jak komórki w mega organiźmie razem z całą biosferą. Tak jak komórki w ciele poprzez swoją akywność generują lub odbierają i podtrzymują naszą świadomość, tak całe nasze istnienie może polegać na podtrzymaniu większej świadomości. Z tym ze w porównaniu do zwierząt my zadajemy pytania o co chodzi, znamy koncept ego, podswiadomość itd. Może komórki rakowe w organizmach też zadają sobie takie pytania, nie chcą żyć zgodnie z programem natury, chcą być nieśmiertelne nawet kosztem żywiciela 😉 Jak na górze tak i na dole…..

    Polubione przez 1 osoba

    • @tfm – Z tymi komórkami rakowymi dobre.. Tak dobre, że aż mrozi krew w żyłach 😉 I wiem o co Ci chodzi. To może rozsadzić społeczeństwo od środka. Vide eksperyment Calhouna. Z drugiej strony.. Społeczeństwo jest armią, maszyną, w której jesteś tylko numerem, pikselem, mającym określone zadania – np wyprodukować jeden, dwa czy więcej nowych pikseli.

      Pół biedy życie tak jak wszyscy. Gorszy jest fakt, że społeczeństwo to twór chory, pogrążony w śnie na jawie, nieświadomości, stanie zbiorowej psychozy. I jak tu takiemu tworowi służyć? jak tu być jednym organizmem, jak tu być dumną komórką składającą się na taki organizm? Wtedy przecież traci się wszystko – dosłownie wszystko. Wolność, czas, pieniądze, energię, siły, siebie.

      Polubione przez 1 osoba

  2. jako semigeriatryk (rocznik 69) pamiętam 2 radosne epoki w moim zyciu. druga polowa lat siedemdziesiątych – Gierek, Anna Jantar, Berliety, spust surowki klejenie modeli samolotow, balony i minispódniczki na pochodzie 1 majowym i lata 90-e. wybuch radości naiwniakow, ze padla komuna, ze już lot na marsa wkrótce. czasem mam wrazenie, ze zdradzajaca mnie zona i sedzina konfiskujaca mi mieszkanie podświadomie puscily mnie wolno. jakos kurwa byłem nie z tej bajki. jak czerwony smerf. musze poczuc wdziecznosc do tych smutnych dziś Pan. tyle razy sluszalem, ze jestem „zbyt zachodni” żeby zyc w Polsce. a to nie była zachodnisc denominowana w dobrych dżinsach ale cos znacznie większego. dziś to wiem.
    ten klip przypomina mi najpiękniejsze czasy w moim zyciu

    co ciekawe. nasza uwczesna sexualnosc była slodka, trochę wstydliwa ale jednoczesnie wyuzdana i kiedy trzeba wulgarna ale niestety również destrukcyjna. to se ne wrati.

    Polubienie

    • A ja znalazłem kawałek, który kiedyś lubiłem, ale nie pamiętam już dlaczego – wspomnienia bardzo mgliste 😉 Rzadko pamiętam wykonawców, a jeszcze rzadziej tytuły utworów 😉

      „Od początku zawsze inni,
      Jak korzeń drzewa i lot ptaka
      Inne serce bije w nas
      Jednak los nam ręce splata, dotyk czyni cuda
      I dlatego tu jesienny mój schron, tu zimowy mój dom
      Ja ogień Ty woda…

      Ci co patrzą gdzieś z daleka prawdy nie chcą znać,
      Rację pragną mieć
      I we mgle odnajdę zawsze ślady Twoich stóp,
      Myśli Twoich szum
      Tu jesienny mój schron, tu zimowy mój dom
      Ja ogień Ty woda.”

      Polubienie

    • Ja pamiętam że gdy chodziłem, do liceum (2000 – 2004) to nie było polityki, jakiejś walki ideologii. Raz, dosłownie raz lub dwa razy pamiętam sytuacje, jak kolega narzekał na ówczesnego premiera, Millera. Że „dużo mówi, ale mówi tak by nie powiedzieć nic”. I to wszystko.

      Ten rak rozdzielający i skłócający ludzi, kradnący ludziom dusze, wszedł później. Gdzieś w latach 2006, 2007 podczas pierwszej kampanii wyborczej w której na potęgę użyto socjotechniki. To zdeterminowało życie polityczne i inne aż po dziś dzień. Teraz już w podstawówkach, w końcowych klasach i gimnazjach, jest jebanie lewaków czy śmianie się z prawaków itp itd 😉

      Polubienie

      • ten felieton Jarka przypomniał mi słowa Kisiela. socjalizm bohatersko rozwiazuje problemy nie znane w zadnym innym systemie. żeby było jasne kapitalizm uważam za jeszcze bardziej perfidny choć to 2 strony tego samego medalu. tylko systemy oparte o milosc do przyrody – jak naturalny porządek gospodarczy sa odpowiedzia na demolke planety…
        parafrazując Kisiela. spoleczenstwo to system, ktrory za pomocą benzodiazepiny bohatersko rozwiazuje problemy nie znane w? no wlasnie co tu wpisac? taaa…

        Polubienie

  3. Czesc Jarku, mam do Ciebie pytanie. Wielokrotnie wspominales o hashimoto – ze jest skutkiem jakby nieakceptacji siebie, dlatego czlowiek „niszczy sie sam” chorobą autoimmunologiczną. Własnie dostałam diagnoze, bardzo bym chciala dowiedziec się wiecej od Ciebie o tej chorobie ale nie medycznie tylko duchowo, moze jakis link albo pare slow od Ciebie? Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

    • Hej 🙂

      Tarczyca = czakra gardła, to asertywność, wyrażanie swojej woli, wyrażanie siebie. Jest kojarzona także z mową (obok znajdują się struny głosowe), a więc ze swobodą poglądów. Co może więzić Twoje poglądy? Inny człowiek? Albo jakaś doktryna, którą wyznaje Twój umysł, ale dusza jej wyjątkowo nie lubi?

      Nadnercza (atakowane w hashimoto) to życiowy kierunek, droga życiowa. Jeśli podążasz drogą która jest wyjątkowo nie Twoja, to właśnie one są atakowane.

      Ja tarczycę już wyleczyłem z niedoczynności. Od lata 2016 roku nie mogę brać ani hormonów ani jodu bo zaraz pojawiają się objawy przestymulowania – nadczynności. Teraz wyszły mi w badaniach jakieś nietypowe powikłania metaboliczne i je leczę.

      Na pewno nie polecam skupiania się tylko na duchowych aspektach. Powinno się leczyć także ciało. To naczynia połączone, działa to na zasadzie sprzężenia zwrotnego dodatniego. Im zdrowsze ciało, tym zdrowszy umysł i duch 😉

      Polubienie

  4. Jarek tak napisałeś: „Wystarczy przejechać się komunikacją miejską w Polsce – każdy ma minę i wzrok taki, jakby za chwilę miał Ci wyjebać z pięści w twarz.”
    W moim spostrzeżeniu to opis tego konkretnego obrazu jaki aktualnie jest w sercu. Jaki nosisz. Przecież dzielisz się swoimi przemyśleniami, wrażeniami a już wpadłęm w pułapkę że tak jest u mnie jak piszesz i że właśnie tak to ja odbieram, a odbieram inaczej od Ciebie ludzi w komunikacji miejskiej. Taka pułapka podporządkowania Twojemu odbiorowi, już brałem to za coś mojego. a zapomniałem o swoim widzeniu i że mam swoje własne. Mam obawę o niektórych czytelników Twoich artykułów, o ich odbiór tego co piszesz. Boje się że możesz przez taki styl wykreować im własny światopogląd, gdzie zostaną niewzbudzeni do włąsnego myślenia. Mi brakuje w Twoim stylu pisania integralności tego w tym co widzisz i opisujesz, czy są to przekonania, prawdy, spostrzeżenia z którymi się dzielisz, co z tego przyjąłęś za swoje, co jest tym czego szukasz i nad czym rozważasz, a z czego przeniosłeś od innych.
    Pozdawiam.

    Polubienie

    • Nie możesz wymagać od Jarka odpowiedzialności za swoich czytelników! Równie dobrze każda inna strona w necie czy nawet gazeta wpływa na kształtowanie opinii publicznej, ale TO ZAWSZE czytający musi ponosić konsekwencje tego przed chwilą zaimplementował do swojej głowy… Widać, że ludzie, którzy nie rozumieją do końca o czym Jarek pisze mają przedziwne pomysły na to jak go z tego pisania wytrącić – a wystarczy tylko zmienić stronę – bo przecież Jarek nikogo do czytania swojego bloga nie zmusza, a co najwyżej zachęca…

      Polubione przez 2 ludzi

      • @fakafones aha, no dobrze. Przypuszczam że wiem o czym piszesz ale mogę się mylić co masz na myśli o odpowiedzialności za swoich czytelników. Przyjmuję że można mieć kontakt piszący-czytający. W takim sensie widzę tą odpowiedzialność pośrednią za swoich czytelników. Tekst pisany może być budujący czy inspirujący kogoś w czymś. Przypuszczam że tego właśnie doświadczasz.

        Polubienie

    • Każdy widzi, to, czego szuka. Ja wczoraj wracałam pkp i było bardzo wesoło – cały przedział. Często zdarza mi się poznać w pociągu ciekawe osoby.
      Nie zgadzam się też, z tym opisem o pasjach.Za dużo pesymizmu, albo nie takie otoczenie. Może czas na zmiany? Bez urazy Jarku, bardzo lubię czytać Twoje artykuły, ale często wałkujesz te same tematy, tylko ze swojego punktu widzenia, może trzeba zmienić punkt siedzenia 😉 Może jednak nie dostrzegasz innych rzeczy skupiając się na swojej tylko prawdzie i przestajesz poszukiwać?

      Polubienie

  5. czasem czytam text jarka drugi raz. sieci neuronalne to lubia. pisal o tym w powrotach do bajek z dzieciństwa. i tak sobie dopiero uswiadomilem, ze sam jezdze – wprawdzie mazda – ale w gazie LPG. synonim stulejarza na samczym u Kotonskiego .-)))

    Polubienie

  6. Witam. Rozwój duchowy jako taki jest pojęciem nie do końca precyzyjnym. W przyrodzie występują różnorodne procesy i analogicznie jest w człowieku. Te procesy można podzielić, na niższe procesy nie uświadomione i wyższe wyższe procesy nie uświadomione. Historia ludzkości to poznawanie tych procesów od tych niższych poprzez kolejne poziomy w kierunku wyższych procesów nieuświadomionych. Zatem wszystkie istoty żyjące uczestniczą w tym „rozwoju” siłą rzeczy. Celem każdej istoty wplecionej w życie jest poznanie całokształtu procesów których doświadcza i dzięki którym istnieje, w nich mając swój początek jako nieuświadomiony jeden z procesów. Każda istota ma swoją indywidualną drogę poznawczą którą podąża realizując ów „rozwój duchowy”

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s