Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Bareizmy » Strefa TABU [+18] Ci wstrętni egoiści nie chcący mieć dzieci! Jak oni śmią!

Strefa TABU [+18] Ci wstrętni egoiści nie chcący mieć dzieci! Jak oni śmią!

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,953,439 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Bądźmy tak do bólu szczerzy..

Witam.. 😉 Załóżmy że ktoś Ci powie takie słowa:

Chcę żyć na pełnej petardzie, na maxa, z jak najmniejszą liczbą obowiązków, na tyle, na ile mogę i na ile mnie stać.”

Co sądzisz o takiej osobie? SZCZERZE. U mnie nie musisz zakładać społecznej maski. Pomyśl przez chwilę, jakie odczucia wywołuje w Tobie takie zdanie? Pozytywne? Też tak żyjesz lub zamierzasz? Neutralne, bo co Ciebie obchodzi jak żyją inni? Czy też negatywne? No jak on / ona śmie? Jak śmie być takim egoistą, nie dającym nic od siebie? My tu wzięliśmy śluby, kredyty, pracujemy po 14 godzin dziennie by dzieci miały chleb.. A on czy ona pracuje sobie po kilka godzin, i choć żyje skromnie, to ma na wiele rzeczy czas i siły?

Hedonizm a destrukcyjny egoizm

Zacznijmy od tego, że istnieje rozgraniczenie pomiędzy hedonizmem i egoizmem. Hedonizm to dbanie o własną przyjemność jak i unikanie nieprzyjemności i ograniczanie zobowiązań. Z kolei egoizm to to samo co powyżej, z tym że dopuszcza on nie liczenie się ze zdaniem innych, i dążenie do przyjemności po przysłowiowych trupach. No i egoizm to także unikanie zobowiązań za wszelką cenę. Hedonizm zaś dopuszcza te zobowiązania, które człowiek chce podjąć – dopuszcza więc empatię.

Hedonistą jest każda istota żywa od wirusów począwszy, aż do człowieka. Każdy unika nieprzyjemności i dąży do przyjemności. Nawet wirusy i bakterie unikają przykrych bodźców i dążą do pozytywnych (np do zdobycia pożywienia). Z tym, że człowiek jest kimś więcej niż zwierzęciem. Człowiek ma z zasady wyjść poza naturę. Naturę wrogą, która chce uśpienia jego świadomości i podporządkowania swoim celom. W wielkim skrócie, natura chce by człowiek był skrzyżowaniem żarłoka, kopulatora i żołnierza.

By pracował, rozmnażał się, rywalizował z innymi (dobór naturalny) i zasiedlał nowe ekosystemy. Proszę, nigdy nie ulegnijcie wizji, że natura jest po naszej stronie – bo nie jest. Owszem, jest to matka, matka natura. Z tym, że jest to taka matka-Waśniewska, matka-cyganka. Która 90% żarcia i kieszonkowego daje najsilniejszemu i najbardziej rozkrzyczanemu dziecku. A dziecko najsłabsze po cichu zabija, i każdy milczy i udaje że tak ma być. Wszystkie wysiłki ludzkości – technika, nauka, medycyna, budownictwo, kultura, sztuka, duchowość, etyka, empatia, wartości – są takimi „zapasami” z naturą. Taka próbą wyjścia poza jej zwierzęcy program podstawowy.

Zagadka natury: błogie dzieciństwo i trudna dorosłość

I teraz: jest to bardzo trudne do zrozumienia. Ale widać to na wielu płaszczyznach. Np tej fizycznej. Dziecko jest radosne, towarzyszy mu takie naturalne, wręcz metafizyczne szczęście. Takie bycie w „tu i teraz”. Widać to na planie fizycznym. U dziecka szyszynka pracuje bardzo wydajnie. Produkuje dużo hormonów – serotoniny i melatoniny. Dobrze ten stan pamiętam. Ale potem natura upomina się o swoje – o potomka. Szyszynka zostaje przyblokowana. Spada produkcja serotoniny i melatoniny.

Nawiasem mówiąc – melatonina ma działanie przeciwstawne do gonad – a więc do sfery związanej z rozmnażaniem. Na scenę wkracza dopamina i hormony płciowe. Tracisz ten stan bezwarunkowego, boskiego szczęścia. Ostatnie „artefakty” w postaci młodzieńczegoi buntu i idealizmu, zostają zabijane przez szkołę, społeczność a potem warunki rynku pracy. Masz być obywatelem, konsumentem, podatnikiem, wiernym, predatorem, żołnierzem, kopulatorem. Masz pracować na rzecz struktur natury (czyli.. społeczeństwa) i dać naturze potomków. Więc to szczęście bezwarunkowe musi zostać Tobie odebrane. Teraz dostajesz tylko namiastkę tego szczęścia, gdy masz orgazm lub gdy kupujesz kolejną rzecz.

To „wewnętrzne umieranie” związane z okresem dojrzewania, opisałem w szczegółach w felietonie poniżej. Ja to pamiętam i odczułem to szczególnie mocno. Jednak zdecydowana większość tych, których o to pytam, nie pamięta tego przełomu. Ciekawe dlaczego?
Moment gdy stajesz się niewolnikiem systemu.. Pamiętasz go?

Dzieciństwo czyli stan buddy

Cytuję: „W przyrodzie jest zazwyczaj tak, że najpierw widać kokon, który pęka, a potem pojawia się motyl. W wypadku ludzkiego umysłu od zawsze kolejność wydaje się odwrotna – człowiek rodzi się jako motyl, a potem otacza się kokonem. Każdy człowiek jest bardziej podobny do buddy jako dziecko, później to podobieństwo maleje. Spójrz na dziecko, spójrz na jego oczy, są bardziej podobne do oczu buddy niż oczy jakiegokolwiek dorosłego. Sposób w jaki siedzi, w jaki się porusza – wdzięk, piękno, życie chwilą – są piękne.
Nawet jego złość jest piękna. Jest w tej złości całym sobą, a gdy coś jest całkowite, to jest piękne. Przyjrzyj się dziecku, które w złości skacze i krzyczy. Patrz tylko! Nie zajmuj się sobą ani tym, że dziecko ci przeszkadza. Przyglądaj się zjawisku. Złość jest piękna – bo dziecko jest w niej całkowicie zanurzone. J e s t złością, i to tak autentycznie, że nic nie pozostaje niedokończone. Nie powstrzymuje się, wchodzi w złość całym sobą i staje się złością.

Przyjrzyj się dziecku, które cię kocha. Kiedy cię wita, kiedy podchodzi do ciebie, jest jak budda. Ale już wkrótce pomożesz mu i społeczeństwo też mu pomoże wejść w kokon, w którym już umrze. Zaraz po wyjściu z kołyski wchodzimy do grobu. Nikomu nie wolno być naturalnym, narzucana jest nam patologia. Jesteś zamykany w klatce, więziony w martwym schemacie. Twoja spontaniczna natura cierpi, a ty nie możesz się z tego schematu wydostać. Właśnie dlatego jest tyle patologii. Stworzył ją człowiek.”
~Osho

Matka natura to  rządy silniejszego i zabijanie słabszego

Nie zgadzam się z jednym z powyższego cytatu Osho. To nie człowiek stworzył tę patologię. Stworzyła ją natura. Człowiek tak naprawdę nigdy na dobre nie odszedł do natury. Ale w większości wypełnia jej programy. Rozmnażanie i przetrwanie za wszelką cenę, choćby po trupach, rządy silniejszego, gnębienie słabszych, najsilniejszy zabiera 90% lub więcej zasobów. Rozejrzyjcie się – każdy ludzki system władzy, ze społeczeństwem na czele, ma w sobie te zasady. Jest to bardzo proste i logiczne. Ale zasłona hipnozy jest tu silna i trudno to dostrzec.

Bardzo trudno jest człowiekowi zajrzeć za tę zasłonę iluzji. Zresztą, system o to bardzo dba. By taki człowiek nie miał ani czasu, ani siły na to. Bywa najczęściej tak, że człowiek ma już te 70, 80 i więcej lat, i nagle przychodzi do niego olśnienie. Acha! A więc to tak! I taki człowiek najczęściej po buddyjsku milczy. Może tylko patrzeć na durną i narwaną młodość. Która, jak mawiał jeden czytelnik – „musi się nachlać, naruchać, naszarpać z życiem, narobić dzieci i nalać po mordach.” Czasami ta mądrość nielicznych starszych ludzi, daje wyraz w takich życiowych sytuacjach jak w poniższym kawale:

-Dziadku, wujek Zbyszek ma warzywa i modli się o deszcz, a wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. I co Bóg ma teraz zrobić?
-Wnusiu, spokojnie. Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić im obu..

System nęci Cię, byś zaczął mu służyć..

Program rozmnażania jest jednym z najbardziej zakorzenionych programów w ludzkim umyśle. Jest on niemal tak samo silny, jak np strach przed śmiercią (związany z lękiem przetrwania) i jak strach przed społecznym ostracyzmem. Te trzy programy są najsilniejsze. Rozmnażanie nacechowane jest bardzo silnymi emocjami. I wieloma nakazami, zakazami, przesądami i tabu. System zachęca, nęci, kusi, byś służył jego strukturze – społeczeństwu. Przedstawia Ci wtedy wizję Ziemi obiecanej. Tymczasem często jest dokładnie odwrotnie, niż w obietnicach.

W kwestii rozmnażania mówi się o cudzie życia (a to jest bardzo dyskusyjne tak naprawdę..) o tupocie małych stópek, o macierzyństwie i ojcostwie. Nikt nie mówi jednak o negatywnej stronie. O tym, że tracisz wolność. Że większość możliwości samorealizacji zostaje zamknięta na głucho. Że jeśli jesteś kobietą to pracujesz jeden etat 8 godzin, a pote, kolejne dwa etaty w domu. Że jeśli jesteś mężczyzną, to wychodzisz z domu przed godziną 6, a wracasz często po 20, i potem kolejny etat w domu. A to wariant.. optymistyczny. Wariant pesymistyczny to oboje praca po 8 godzin za najniższą krajową.

Całość sprowadza się do służby strukturze kosztem siebie. A struktura potrzebuje ludzi niespełnionych, nieszczęśliwych. Bo taki człowiek ma ogromny wewnętrzny brak, ubytek. I rozpaczliwie dąży do jego wypełnienia. Związkiem, potem ślubem i dziećmi. Karierą i konsumpcją. A więc służbą owej strukturze. Gdyby ludzie byli szczęśliwi, to nie realizowaliby wielu celów natury. Pili by sobie piwko, jarali zioło, spotykali się, filozofowali.

Człowiek szczęśliwy jest mało ekspansywny. Więc jest mało przydatny dla natury. Nie pójdzie na wojnę, nie będzie w inny sposób walczył z innymi, by realizować program doboru naturalnego – przetrwania jak najsilniejszych genów. Często nie będzie chciał rozmnażać się, czy kupować coraz to nowych rzeczy. Natura więc ogranicza ludziom szczęście.

..A potem Cię zniewala i pozbawia osobowości

Cytat: „Od dzieciństwa wpajano nam, byśmy podporządkowywali się woli innych, wypełniali zobowiązania, służyli ojczyźnie, rodzinie, partii politycznej, firmie, państwu, idei.. Każdemu, komu się da, a o sobie myśleli w ostatniej kolejności. Każdy w jakimś stopniu posiada poczucie obowiązku, odpowiedzialności czy winy. Każdy człowiek „służy” jakiejś grupie czy organizacji: rodzinie, klubowi, placówce oświatowej, przedsiębiorstwu, partii politycznej, państwu itd. Wszystkie te struktury zawiązują się i rozwijają, kiedy grupa ludzi zaczyna myśleć i działać, mając na uwadze jeden cel. Następnie przyłączają się inni ludzie i struktura się rozrasta, rośnie w siłę, zmusza swych członków do przestrzegania ustanowionych zasad i w sumie może podporządkować sobie całe warstwy społeczne.”
~Vadim Zeland

Cytat: „Społeczeństwo lubi wywierać presję, bo samo się sobą nie zajmuje. Jeśli ktoś ulega tej presji, to się z tym źle czuje, a w efekcie nie podejmie zmiany. Zmianę człowiek musi zrobić sam sobie, nawet jeśli innym też ona pasuje, to on sam musi tego chcieć, to on sam musi ją wykonać. Powiedziałabym, że najlepiej byłoby się uczyć asertywności: „Moi drodzy, odczepcie się ode mnie”. Nie ma przepisu, że się traci cnotę w wieku 15, 20 czy 27 lat. Każdy traci wtedy, kiedy traci. Tak samo nie ma przepisu, jak długo trzeba być w związku. Jeden związek trwa dwa tygodnie od ślubu, a inny siedemdziesiąt lat. Więc nikt nie ma prawa, aby wypowiadać się na ten temat – to jest bezczelne. Nie warto się poddawać presji „krewnych i znajomych królika”, ale wiem, że ludzie to robią. Ktoś powie jedno zdanie, które utkwi nam w głowie i potem nosimy to w sobie. Bardzo namawiam ludzi do tego, żeby mówić sobie miłe i ciepłe rzeczy i odczepić się od tego, jaki kto ma być.”
~Katarzyna Miller

Chcesz kosztować życia, ale.. No właśnie

Wróćmy więc do pytania z początku artykułu i uzupełnijmy je nieco. Czy to złe, że teraz, w dobie rozwoju cywilizacji, a więc także wyższych wartości, bo to się łączy – ludzie chcą zaznać trochę życia? Posmakować go? Żyć więcej i intensywniej niż umęczeni 18-godzinną orką w polu przodkowie? Obecnie świat oferuje więcej. Możliwości są tryliony. Tyle rodzajów muzyki, tyle knajpek czy klubów, tyle możliwych hobby. Wiedza z każdej możliwej dziedziny, każdej kultury, każdej epoki historycznej, na wyciągnięcie ręki czy też na kliknięcie myszką.

Skok ze spadochronem, czy choćby zbieranie znaczków. Nauka śpiewu, czy choćby pójście na piwo. Aby tego wszystkiego zaznać, trzeba by żyć tysiące lat. Dlatego teraz daje się młodym taką społecznie akceptowalną cezurę czasową. Wiek 15 do 30 lat. Możesz więc się wyszaleć. Ba! Możesz nawet robić te wszystkie „grzeszne” rzeczy objęte tabu, i na to jest przynajmniej częściowa dyspensa. Ale przychodzi wiek tych 25, potem 27, i ostatecznie 30 lat. Wtedy społeczeństwo zaczyna się dopominać coraz silniej o swoje. O to, byś zaprzestał tej zabawy i zaczął służyć tej strukturze.

Taka zabawa czy choćby seks bez tego ślubno-pieluchowego dodatku, jest złamaniem jakiegoś społecznego tabu. Zupełnie tak, jakby seks był jakimś kredytem, którego muszę spłacić potem potomkiem. Seks? Morze, góry, piwko, upojne, bezsenne noce? Okej, parę lat tak możesz, ale potem masz spoważnieć, służyć i pracować dla nas! Takie same przekonanie związane jest z życiem. Skoro dostałem od kogoś życie, to muszę ten kredyt spłacić i muszę samemu dać życie. Skoro dostałem od natury życie, to muszę potem dla niej pracować.

Na tym polega iluzja życia – czyli co dokładnie?

To dlatego ludzie nienawidzą takiego stylu życia, tak podświadomie, taką pierwotną, dojmującą nienawiścią. Ona jest bardzo szczególna. W nich jest podświadoma tęsknota za takimi małymi, codziennymi radościami. Jak np wstawanie o wybranej przez siebie porze. Czy jak zamknięcie się z książką, i odizolowaniem się od tych wszystkich rozkrzyczanych ludzi i spraw. To tęsknota za życiem bez tak wielkiej ilości problemów i obowiązków. Mogą być oni bardzo szczerzy: „No tak to każdy by chciał..” czy np: „Żyjecie sobie na luzie bo my z tymi pieluchami żyjemy jak żyjemy.”

No i oni mają rację. Na tym to właśnie polega – iluzja życia. Im mniej służysz społeczeństwu tym bardziej szczęśliwy jesteś. A śluby, dzieci, kredyty to po prostu kajdany. Rozmnażanie najsilniej wiąże z systemem i najsilniej zniewala. Nie ma już Ciebie, są dzieci. I to nie wszystko. Bo są jeszcze np teściowie, szkoła i inne elementy instytucji państwa, a w niej choćby „chcący dobrze” katecheci. Rodzina i rozmnażanie to ukoronowanie matrixa, to szczyt służby i podporządkowania naturze, i jej kołu samsary – kołu iluzji i cierpienia.

Dlatego pamiętaj o dyskrecji i milczeniu. W ogóle jeśli ogarniasz tego typu tematy, to chyba już wiesz, że z większością ludzi nie można robić w zasadzie nic. Sobą być nie możesz. Zwierzać się też nie bardzo. Związek z typową kobietą albo z typowym facetem? Heh.. Jedna z zasad życia społecznego to to, że nikt nikogo niczego nie uczy. Społeczeństwo nie posiada absolutnie żadnej przydatnej i prawdziwej wiedzy. O psychologii czy emocjach nie wiedzą oni nic. Nie wiedzą jak budować relacje. Czy jak wychować dziecko by pierwszych kroków w dorosłości nie kierowało do psychiatry.

Jezus Chrystus mówił, że poznając świat, poznajesz trupa. Tak, jest to napisane w biblii, jak byk. Z którą kościoły i społeczeństwo zrobiły sami wiecie co. To dobry przykład ironii życia. Oczywiście, na pewno nie namawiam do takiego stylu życia wszystkich. Zresztą, to niemożliwe i nawet niewskazane. Kluczową sprawą jest uświadomienie ludzi, że każdy może żyć swoim życiem, jeśli nie krzywdzi innych. A w Polsce zwyczaj wpierdalania się w cudze życie jest ekstremalny.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych felietonów z mojej strony:
Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa
Zapomniany i prosty sekret życia o którym tak niewielu wie

 Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 


65 komentarzy

  1. fakafones pisze:

    Ja o takiej osobie nie sądzę ABSOLUTNIE nic; może dlatego, że sam w taki sposób do 30-tego roku żyłem, a może dlatego, że wyznaję zasadę, że każdy ma prawo do tego by przeżyć swoje życie po swojemu?

    Polubione przez 1 osoba

  2. Sanctus Diavol pisze:

    Lubię to

  3. Sanctus Diavol pisze:

    „Nie biegniemy ku śmierci, uciekamy przed katastrofą narodzin, stawiliśmy jej czoła, ocalali próbują zapomnieć. Strach przed śmiercią jest tylko projekcją w przyszłość strachu towarzyszącego nam od pierwszych naszych chwil. Rzecz jasna, wzdragamy się przed traktowaniem narodzin jako zła: czyż nie uczono nas, że jest to najwyższe dobro, i że to, co najgorsze znajduje się u kresu, nie zaś na początku naszej drogi? A jednak zło, prawdziwe zło, jest za nami, nie zaś przed nami. Nie uświadomił sobie tego Chrystus, pojął zaś to Budda, mówiąc: „Gdyby, o mnisi, nie istniały na świecie te trzy rzeczy, Doskonały nie pojawiłby się na świecie…” I narodzinom przyznał miejsce przed starością i śmiercią, są one bowiem źródłem wszelkich niedomagań i klęsk.

    Jeśli przywiązanie jest złem, to jego przyczyny należy szukać w skandalu narodzin, bo narodzić się to się przywiązać. Celem zobojętnienia powinno więc być usunięcie wszelkich śladów tego skandalu, najgorszego i najbardziej karygodnego ze wszystkich.

    Emil Cioran, „O niedogodności narodzin”

    Polubione przez 1 osoba

  4. Sanctus Diavol pisze:

    „W miarę jak malałaby jej liczba, niedobitki gatunku stałyby się najbardziej uprzywilejowanymi osobnikami w historii, dzieliłyby między sobą wygody materialne niegdyś przeznaczone dla dobrze urodzonych lub zamożnych klas światowego społeczeństwa. Odkąd wśród przedstawicieli nowej ludzkości osobisty zysk stałby się passé, przetrwałby jeden jedyny sensowny bodziec skłaniający do pracy: chęć wspomożenia drugich w zmierzaniu do końca – plan, dzięki któremu wszyscy mieliby co robić, a nie tylko patrzyliby przed siebie, czekając na koniec. Być może pośród bezinteresownych dobroczyńców istot, których nikt nigdy nie zmusił do istnienia, pojawiłyby się nawet porozumiewawcze promienne uśmiechy.

    Kiedy antynataliści nie podejmują działania i nie powołują do istnienia dziecka, nie zostaje wyrządzona żadna krzywda. Nikt przez to nie musi cierpieć ani umierać.

    Thomas Ligotti, „Spisek przeciwko ludzkiej rasie”

    ******

    „Bezdzietni z wyboru kochają dzieci tak samo, jeśli nie bardziej niż ich płodni hodowcy. Na pytanie, dlaczego nie ma dzieci, Tales odpowiedział: „właśnie przez wzgląd na troskę o nie”.

    „Niezdecydowanie się na dzieci nie bierze się z niechęci czy gardzenia nimi, ale z miłości zbyt wielkiej, by wydać je na ten świat, zbyt ograniczony, zbyt próżny, zbyt okrutny.”

    „Zgodnie z hedonistyczną logiką, powinno się zrezygnować z narzucania czegokolwiek, także narzucania istnienia komuś, kto o nie nie prosił.”

    Michel Onfray

    ******

    „„Idźcie i rozmnażajcie się” to zalecenie pasujące bardziej do boga królików niż boga ludzi. Oczywiście bez obrazy dla królików. ”

    Giovanni Soriano

    Polubione przez 1 osoba

  5. Sanctus Diavol pisze:

    „Człowiek drugiemu przekazuje
    Rozpacz, wciąż głębszą, jak dno rzeki.
    Zwiewaj stąd, póki możesz uciec –
    I nigdy nie miej własnych dzieci.” – Philip Larkin

    ******

    „Zapytany o to, po co człowiek się rodzi, ze śmiechem odpowiedział: by zdać sobie sprawę, o ile lepiej byłoby nie urodzić się wcale.”

    Giacomo Leopardi

    ******

    „Jak można brać na poważnie szalony pomysł, jakoby świat został stworzony przez dobrego Boga i podpisywać się pod najbardziej zbrodniczym ze wszystkich imperatywów: „bądźcie płodni i rozmnażajcie się”?”

    Roland Jaccard

    Lubię to

  6. Janeg pisze:

    Ja nie chcę mieć dzieci, bo nie miałem żadnych dobrych wzorców z domu. Proste? Tak, proste. Poza tym widzę po ochajtanych znajomych, jak się szarpią z życiem, jak ten system zmusza wręcz do bycia niemoralnym, by zapewnić jak najlepszy byt swoim dzieciom.

    Polubione przez 4 people

  7. erikaneker pisze:

    1% ludzi na tym świecie ma 90% bogactw tej planety.

    10% ludzi na Ziemi ma jedynie 9% majątku planety.

    89% ludzi na Ziemi ma niecały 1% bogactw świata / to optymistyczny wariant /.

    Tak więc jest zbudowany główny kod genetyczny tej Przyrody i powstałego na nim według praw Przyrody społeczeństwa.

    Podprogram natury — wszystko co słabe ZNISZCZYĆ.

    Czy jesteśmy wytworem jakiejś symulacji? Nie jestem naukowcem w tej dziedzinie. Nie wiem. A Wy co o tym sądzicie? Erika.

    Polubione przez 1 osoba

    • Jarek Kefir pisze:

      Erika, to bardzo ważna wiedza o naturze tej planety. Bez tej wiedzy duchowość będzie tylko wypierdkiem, zasłoną dymną, pompowaniem ego, kolejną religią.

      Przebudzenie to proces bolesny i destrukcyjny na początku, w środku i blisko końca. A duchowość to nie tylko medytacje, joga, i inne fruwanie z dupą w chmurkach. Ale wiedza i świadomość bardzo trudnych, bolesnych spraw.

      Lubię to

  8. Sanctus Diavol pisze:

    … trafiłem na kilka, wybitnie fanatycznym w wymowie artykułów wycelowanych w antynatalistów, przez fundamentalistów judeochrześcijańskich, i jak czytam takie perełki, wtórnego debilizmu i mściwej zawiści, to jeszcze bardziej się utwierdzam w słuszności mojego efilizmu, czyli radykalnego antyntalizmu 🙂 … zarzucam jeden link, do pośmiania i wyśmiania głupoty ludzkiej 🙂

    http://dziennikparafialny.pl/2015/antynatalizm-przepis-na-samobojstwo/

    Lubię to

    • Jarek Kefir pisze:

      Sanctus, oboje wiemy, że tylko antynatalizm uratuje niewinnych nienarodzonych przed zbrodniami i ludobójstwami żyjących. Żyjący powołują nowe istnienia albo ze strachu przed opinią innych, albo z egoistycznej zachcianki. Czyli by zapełnić wewnętrzną pustkę, by mieć kogo kochać. Takie myślenie to zbrodnia. A ludobójstwo?

      Ofiarom Auschwitz, Wołynia czy Ruandy (Tutsi i Hutu) nie pomożemy. Tak jak ofiarom każdej innej historycznej zbrodni. A rzeź i mord trwa w każdej sekundzie istnienia świata, od zarania dziejów po dzień dzisiejszy. To stało się i już. Za to powoływanie jednego nowego życia jest czynem gorszym niż Auschwitz, Wołyń i Ruanda razem wzięte. Bo zasila przyszłe cierpienia i przyszłe ludobójstwa. 😉 xD Trochę beka ten argument.. Ale jest w nim pewna ilość prawdy 😉

      Polubione przez 3 people

      • Ruda'90 pisze:

        Ostatnio miałam taką rozkiminę, że jak rodzi się dzieciak, to wszyscy się tak cieszą, mówią: „tiutiutiu, jaki śliczny dzidziuś, jaki słodziutki, a ciekawe kim będzie w przyszłości i co z niego wyrośnie?” I wtedy pomyślałam sobie, że przecież Hitler i Stalin też byli takimi dzidziusiami i pewnie też ich rodzice i ciotki i babki tak „tiutiały” nad nimi. I matki wszystkich innych zbrodniarzy, gwałcicieli, morderców. Także drogi rodzicu, nie ciesz się tak, bo i z twojego dziecka może wyrosnąć taki Trynkiewicz. Albo Chazan, Terlik, czy inny oszołom. Z tych dziudziusiów powyrastały bestie w ludzkiej skórze. No i co, łyso wam dzieciaci?

        Lubię to

        • efa pisze:

          „A któż to jest ten mały dzidziuś w kaftaniku?
          Toż to mały Adolfek, syn państwa Hitlerów!
          Może wyrośnie na doktora praw?
          Albo będzie tenorem w operze wiedeńskiej?
          Czyja to rączka, czyja, uszko, oczko, nosek?
          Czyj brzuszek pełen mleka, nie wiadomo jeszcze:
          drukarza, konsyliarza, kupca, księdza?
          Dokąd te śmieszne nóżki zawędrują, dokąd?
          Do ogródka, do szkoły, do biura, na ślub
          może z córką burmistrza?

          Bobo, aniołek, kruszyna, promyczek,
          kiedy rok temu przychodził na świat,
          nie brakło znaków na niebie i ziemi:
          wiosenne słońce, w oknach pelargonie,
          muzyka katarynki na podwórku,
          pomyślna wróżba w bibułce różowej,
          tuż przed porodem proroczy sen matki:
          gołąbka we śnie widzieć – radosna nowina,
          tegoż schwytać – przybędzie gość długo czekany.
          Puk puk, kto tam, to stuka serduszko Adolfka.

          Smoczek, pieluszka, śliniaczek, grzechotka,
          chłopczyna, chwalić Boga i odpukać, zdrów,
          podobny do rodziców, do kotka w koszyku,
          do dzieci z wszystkich innych rodzinnych albumów.
          No, nie będziemy chyba teraz płakać,
          pan fotograf pod czarną płachtą zrobi pstryk.

          Atelier Klinger, Grabenstrasse Braunau,
          a Braunau to niewielkie, ale godne miasto,
          solidne firmy, poczciwi sąsiedzi,
          woń ciasta drożdżowego i szarego mydła.
          Nie słychać wycia psów i kroków przeznaczenia.
          Nauczyciel historii rozluźnia kołnierzyk
          i ziewa nad zeszytami.”

          Polubione przez 1 osoba

      • Crystal pisze:

        Skoro oboje wiecie – to które z was jest kobietą?? xD Antynatalizm jest wyłącznie kolejną doktryną, która – zgodnie ze słowami JARKA – ogranicza i wolni winniśmy być od jakichkolwiek przeto 😉 No, ale przecież ta pasuje więc propagować ją należy xD Ludzkość uratuje jedynie efekt setnej małpy, gdy w końcu nastanie dzień, w którym to jakieś 7% populacji Ziemi się przebudzi. OBAJ doskonale wiemy o tym, Jarku, że to czy dana jednostka będzie mieć w tym życiu dzieci (dziecko), czy też nie – jest z góry ustalone i wszelkie dywagacje na temat tego czy czyjeś „małe ja” ma na to ochotę, czy też nie – jest kompletnie bez sensu. Już pozwolę sobie pominąć fakt, że wasze gadanie na ten temat stało tak cholernie niesmaczne, że osobiście gdybym miał dzieci, to już dawno zaprzestałbym czytania tutaj czegokolwiek, bo czułbym się zniesmaczony totalnie. Dzieci nie mam i nie planuję, ale wiem, że niektórzy przyszli tutaj, by zasiedlać planetę Ziemia Gwiezdnym Ziarnem czyli Dziećmi Nowego Eonu Czasu, który już się rozpoczął…

        Lubię to

  9. Ruda'90 pisze:

    Krótko i na temat – dzieci = rzyg. Ohyda, nie chcę, nie lubię, nie jara mnie babranie się w gównie.

    Polubione przez 3 people

    • Jarek Kefir pisze:

      Ruda, propsy, droga Lilith 😉

      Polubione przez 1 osoba

    • Crystal pisze:

      (edytowano przez Admina!!)

      Lubię to

      • Jarek Kefir pisze:

        Crystal – takie komentarze są ABSOLUTNIE NIEDOPUSZCZALNE na mojej stronie!!
        Proszę o opamiętanie się. Żyj i daj żyć innym. Czyń swoją wolę i pozwól innym by przejawiali swoje „Ja” tak jak oni tego chcą.

        Lubię to

        • Crystal pisze:

          Jarku 😉 Przecież to wszystko jest ino iluzją, hologramem, imitacją. Dlaczego więc tak bardzo dbasz o to, jak jesteś odbierany? Czyżbyś identyfikował się z fałszywym „ja” i z całym anturażem (j)ego? xD Zapomniałeś, Bracie, że internetowa kreacja to tylko kreacja i nie ma co się spinać, Przyjacielu 😉 Żyj i pozwól wypowiadać się innym tak, jak im w Sercu gra melodia 😉

          Lubię to

        • Jarek Kefir pisze:

          Ewangelizujesz. Ewangelizujesz. I jeszcze raz ewangelizujesz. To mi wystarczy zupełnie 😉
          Antynatalizm jest jednym z boskich przejawów prawa kreacji. Antynatalizm tak samo jest życiem i aktem życia, jak płodzenie dzieci.

          Lubię to

        • Crystal pisze:

          Może i ewangelizuję. Przecież mam prawo się mylić i stwierdzać nieprawdę 😉 Tylko jak antynatalizm może być „jednym z boskich przejawów prawa kreacji” skoro jest to wyraźne zarzeczenie tego prawa? Skoro przypisujesz negatywną wartość narodzinom, to nie chcesz kreować nowego życia, czyż nie? xD Tak więc wyrzekasz się kreacji na cześć jakiegoś stanowiska filozoficznego, w świetle którego jak twierdzisz – sprowadzasz cierpienie na nowo narodzone dziecko, bo zdecydowałeś się je spłodzić. Moją rodzinę wybrało moje Wyższe Ja, a traumy, które mi owa „fundowała” miały na celu PRZEBUDZIĆ MNIE ZE SNU. Bo przecież – kto cierpi ten śpi…

          Lubię to

        • Jarek Kefir pisze:

          żyj i daj żyć innym. Dalej tego prostego prawa nie rozumiesz 😉 A może celowo nie chcesz zrozumieć 😉 Lub trollujesz 😉 xD
          Jak chcesz, to płódź nawet dziesięciu przedstawicieli nowej ery, czy dzieci indygo, czy jak tam. Ale zostaw wolną wolę tym, którzy nie chcą.
          Kreować życie można na wiele sposobów. Filozofia, kultura, sztuka, nowe idee itp – to jest kreowanie życia. Nie tylko fizyczne narodziny.

          Lubię to

        • Crystal pisze:

          Oj, chyba nie mogę zrozumieć, bo mało pojętny jestem 😉 Nikomu prawa nie odbieram, odbiłem tylko Twój argument, Drogi Jarku 😉 No przecież, że kreacja to nie tylko dawanie życia, to oczywiste. A wolnej woli nie odbieram absolutnie nikomu, jakże mógłbym? Mocy takiej nie mam xD Tak myślę sobie, że może nadszedł już czas, by opuścić Twego bloga skoro pewnych spraw nie trawię jakoś 😉

          Lubię to

  10. tomik pisze:

    Dobrze Jarku, że twoi rodzice nie podzielali twojego poglądu na życie i posiadanie dzieci, bo nigdy, przenigdy byś się nie narodził.

    Lubię to

    • Jarek Kefir pisze:

      Moi rodzice mieli swoje życie. I żyli jak zdecydowali lub jak zdecydowało za nich społeczeństwo. I ponieśli konsekwencje swoich decyzji.

      Ja mam swoje życie. Swoje wybory. Swoje decyzje. Swoją odpowiedzialność.

      Więc ten argument, typowy dla dzieciatych, jest argumentem zupełnie nietrafionym.

      Lubię to

    • Mariusz pisze:

      Ja przykladowo, gdybym tylko miał wybór, to nie chciałbym się urodzić w ogóle, a już na pewno nie na tej planecie.
      Ostatnimi czasy co raz bardziej czuję, że po prostu tu nie pasuję.

      Lubię to

      • Ruda'90 pisze:

        Mariusz, mam tak jak ty.

        Lubię to

      • Jarek Kefir pisze:

        Mniejsza czy chciałbym tu się urodzić, czy nie. To przeszłość i nie mam na to wpływu. Ale nie chcę tu reinkarnować się kolejny raz 😉 xD

        Lubię to

      • tomik pisze:

        Piszesz Jarku, że mój argument jest dzieciowaty i zupełnie nietrafiony, tyle że ja wcale nic nie argumentowałem. Po prostu stwierdziłem fakt – dobrze, że twoi rodzice nie podzielali twojego poglądu na życie i posiadanie dzieci, bo nigdy, przenigdy byś się nie narodził.

        Czemu się tak zdenerwowałeś, że musiałeś mnie obrazić zamiast przyjąć to proste stwierdzenie? Ja ani tutaj nic nie argumentuję, ani przecież nie wstrzynam żadnej kłótni.

        Tak samo gdyby moja matka miała taki pogląd na życie jak ty to ja nigdy bym się nie pojawił na świecie. Proste prawda?

        Lubię to

        • Myśląca Inaczej pisze:

          Widzisz …Jarek (fajny gość) tak ma … jeden worek i tam wszystkich wsadza….mnie tam też umieścił :), ale zauważ jednocześnie pozwala nam pisać zdania odmienne 🙂 My uczymy się od niego on od nas…. i tak wszyscy uczymy się siebie nazwzajem

          Lubię to

        • Myśląca Inaczej pisze:

          Lubię to

    • Ruda'90 pisze:

      Jakby się nie narodził, to by go nie było. Nasze matki rodziły nas w momencie, kiedy aborcja w Polsce była jeszcze legalna – przypominam, że kompromis aborcyjny, który chyba tylko dla jaj jest nazywany kompromisem, wszedł w życie w 93 roku. Także nasze matki miały wybór, mogły usunąć, mogły urodzić. Chciały mieć dzieci więc mają. Czy to jest kurwa zależne od Jarka, że tu jest na tym świecie? Czy ode mnie zależy, że tu jestem? A czy ktoś nas zapytał, czy chcemy w ogóle tu być? Może nie chcieliśmy? I co, łyso? Ale jesteśmy. I to nie była nasza decyzja, tylko decyzja naszych matek, że nas urodziły. I ok, miały prawo. Miały też prawo nie mieć dzieci. Miały prawo do każdej decyzji i my też mamy. One zdecydowały, że chcą, my zdecydowaliśmy, że nie chcemy. Kumasz?

      Lubię to

      • Też ruda pisze:

        Zastanawia mnie skąd w Tobie tyle żalu. Życie ogólnie jest ciężkie, ale przecież każdy z reguły ceni swojej życie…. Co do potomków to oczywiście każdy ma prawo do własnej decyzji…. Ale uważam, iż szkoda, że Taki Mądry Myślący nie sztampowo Oczytany Jarek Kefir nie przekaże swoich genów dalej…… Bo w przyszłości będzie o przynajmniej jednego sensownego człowieka mniej…. A obecnie, co dawałoby nam do myślenia, gdyby nie istniał Jarek i jego wyartykułowane przemówienia?

        Lubię to

        • Ruda'90 pisze:

          Ty, nie niszcz honoru rudych. Przekazywanie genów mamy w dupie i niech tak zostanie, ok?

          Polubione przez 1 osoba

        • „Też ruda”, zajmij sie swoimi genami tak może?
          Nikt Ci nie wchodzi do życia i nie mówi: rodzić lub nie rodzić.
          To po co się czepiasz Rudej, jak Ona dobrze pisze i nie ma żalu, tylko mówi jak jest z bachami?
          Przekazywanie genów to nie obowiązek, kto chce niech to robi, ja też nie zamierzam.

          Lubię to

  11. Jarek Kefir pisze:

    Hedoniści wszystkich krajów, łączmy się! 😀

    Polubione przez 3 people

  12. radek pisze:

    kiedys hodowałem takie owady:
    https://www.google.pl/search?q=phyllium&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwi7yKTMn5jTAhVhMZoKHREmDmcQ_AUIBigB&biw=1024&bih=674#spf=1
    ich styl zycia dupy nie urywa – w porównaniu z moim .-) – ale ta mimikra mnie fascynowala…
    bawilo mnie zawsze gdy nowo poznane otoczenie probowalo mnie profilować. raz w wojskowych spodniach z maczeta, raz w marynarce a potem w motocyklowej skorze lub wersja lniana – bawidamek. cenna umiejetnioscia jest bycie kameleonem w społeczeństwie. tak sobie surfować. wchodzić do matrixa w gajerku i wychodzic z niego na ostrej bani z zaufanymi ludzmi przy ognisku. można się niezle przeslizgnac. no i czasem trzeba ponarzekac tak dla sciemy. co u Ciebie? przejebane, przejebane .-)

    Lubię to

  13. Tom pisze:

    Jest takie powiedzenie „gdy życie Ci zbrzydło i stało się piekłem, wsadż głowę do kibla i walnij się deklem”. Wszystko co nas spotyka na tej ziemi jest dla nas dobre i korzystne, skoro ktoś posiada dzieci nawet jeśli nieświadomie je do życia powołał to znaczy że taka jest jego droga i ma prawo ją przejść po swojemu, należy mu się akceptacja i szacunek jak każdej żywej czującej istocie. Oczywiście krytykanci mają pełne prawo być doskonałymi w swej krytyce ;).

    Lubię to

    • Myśląca Inaczej pisze:

      🙂

      Na szczęście jeszcze nie narodził się taki co zawaładnął by umysłem każdej żyjącej istoty na tej planecie.

      Zawsze znajdzie się ktoś , kto najprościej mówiąc wysra się na jakąś teorię i będzie żył po swojemu. Wobec swego prawa i swojej szczęśliwości.

      Cały dramat? (nie) dramat ja tu i nie tu widze(nie) widzę inny , kolejne obozy , fronty … no cóż ja se tam zawsze stoje po środku bo nikt mnie w swoje schematy nie wrobi.

      Nie I Już 🙂

      Prawda jest taka że mamy jednego i tylko JEDNEGO wspólnego wroga możemy nazwać go systemem , który odebrał ludzim godne życie dobre rodzicielstwo, bycie dzieckiem , bycie parterami ,dobrymi dziadkami , dobrymi sąsiadami , i tak tak dopóki będziemy stać po różnych barykadach bez sensu obwiniając się nawzajem , dopóki będziemy gardzić sobą i innymi nic się nie zmieni…

      a tak nie wiele trzeba aby się zmieniło dla mnie to proste bardzo proste

      Bo tak na prawdę wszyscy mamy tylko JEDNEGO wroga .

      Lubię to

      • efa pisze:

        Tylko,że to my tworzymy ten system…. i to my moglibyśmy go zmienić. Ludzie nie potrafią wznieść się ponad swoją naturę, nie potrafią sobie nawet odmówić prostej używki np kawy, papierosa itp, a co dopiero wyjść gdzieś dalej….

        Lubię to

        • Myśląca Inaczej pisze:

          Nie my , my mu ulegliśmy , może tak miało być , może musieliśmy tym wszystkim zasiąknąć, żeby w pełni zrozumieć- że NIE CHCEMY TAKIEGO SYSTEMU DLA SIEBIE I INNYCH I BEZ WALKI WALCZYĆ o nas o „sąsiadów” o planete przede wszystkim , bo dziś już to ogarniamy , rozumiemy ale teraz o tak wiele a może nawet wszystko zależy od nas , każdy z nas musi się zmienić , szanować siebie , szanować innych, szanować planete a systemowi Środkowy palec , czas się zbuntować RAZEM! A NIE PRZECIW SOBIE

          Lubię to

        • Myśląca Inaczej pisze:

          Ludzie nie potrafią wznieść się ponad swoją naturę, nie potrafią sobie nawet odmówić prostej używki np kawy, papierosa itp, a co dopiero wyjść gdzieś dalej…U

          uwierz w drugiego człowieka a twoja wiara i jego się stanie i pozwoli mu zobaczyć że może , może więcej niż myśli

          Lubię to

      • Myśląca Inaczej pisze:

        Czekam Jarku na Twój koleny ? 🙂

        Lubię to

  14. Sanctus Diavol pisze:

    http://www.wrealu24.pl/5294-kosciol-dopisal-nowe-grzechy-do-listy-grzechow-stosujesz-antykoncepcje-bogacisz-sie-masz-problem-cala-lista-nowych-grzechow

    „Do nowych grzechów, które powstały w ostatnich latach można zaliczyć następujące winy:

    antykoncepcja hormonalna
    używanie antykoncepcyjnych wkładek domacicznych
    in vitro
    branie i handel narkotykami
    seks pozamałżeński z osobami tej samej płci
    oglądanie filmów pornograficznych, w tym pornografii dziecięcej
    pedofilia
    seks ze zwierzętami
    seks z użyciem przedmiotów, takich jak np. wibrator czy dmuchana lalka
    sprzedawanie przez internet swojej cnoty
    hejtowanie w internecie (obrażanie innych internautów, wyzwiska, oczernianie, dręczenie)
    przekręty finansowe
    oszustwa przez internet, telefon
    apostazja
    neopogaństwo
    zanieczyszczanie środowiska
    mobbing
    genetyczne eksperymenty
    wyścig szczurów
    produkcja niezdrowej żywności
    nadmierne bogacenie się”

    ******
    … pracuję z gościem, który jest takim prostym katolikiem, i ostatnio wracamy w nocy z roboty, a on mi wypala z pytaniem – czy byłem już u spowiedzi na Wielkanoc 😀 … Ja, jako Onan Barbarzyńca dokonuję mordu na potencjale życia – plemnikach, haha , i czuję przy tym egzystencjalną ulgę 😀

    Lubię to

    • efa pisze:

      Moja przygoda z katolicyzmem nauczyła mnie tyle,że dziękuję za jakąkolwiek religię/ideologię oraz to,że lepiej widzę te mechanizmy stosowane na społeczeństwie, jak można świadomie robić innym taką krzywdę….

      Polubione przez 1 osoba

  15. Sanctus Diavol pisze:

    Jedni mówią, że to zdrowo,
    drudzy, że to brzydkie słowo.
    Są podobno takie kraje,
    w których każdy go dostaje.

    Każdy ma prawo do…
    Każdy ma prawo do…
    Każdy ma prawo do…
    Ja też, ja też!

    Wielu szuka go wytrwale,
    wszędzie można go odnaleźć –
    i w stodole, i na stole,
    w tataraku, na trzepaku.

    Każdy ma prawo do…
    Każdy ma prawo do…
    Każdy ma prawo do…
    Ja też, ja też!

    Jeśli nie ma się praktyki,
    można czytać podręczniki,
    ale nie ma się gwarancji,
    choćby nawet były z Francji.

    Ci, co nigdy go nie mieli
    uczą współobywateli,
    że to bzdura, nic ważnego,
    dzieci można mieć bez tego.

    Każdy ma prawo do orgazmu,
    orgazm to fala entuzjazmu.
    Każdy ma prawo do orgazmu,
    orgazm wyzwala od marazmu.

    Znużeni nędzą, szarą życia przędzą,
    chodzą i mędzą, zrzędzą, ględzą, smędzą,
    że bryndza – choć się oszczędza,
    nie ma na meble ze Swarzędza!

    Miotani żądzą, mylą się, gdy sądzą,
    że tylko ci, co rządzą błądzą
    bo to nie rządy, ale narządy,
    kształtują nastrój i poglądy!

    Każdy ma prawo do orgazmu,
    orgazm to fala entuzjazmu.
    Każdy ma prawo do orgazmu,
    orgazm wyzwala od marazmu.

    Orgazm wyzwala od marazmu,
    orgazm to fala entuzjazmu.
    Każdy ma prawo do orgazmu,
    potrząsnąć sobą pozwól raz mu!

    Lubię to

  16. Elle pisze:

    Ja doskonale pamiętam proces wtłaczania w system, który według mnie bazuje na łamaniu poczucia własnej wartości człowieka. W szkole od samego początku tłamszenie dzieci, wbijanie w poczucie winy, wyzywanie: wy debile, wy matoły, ulice będziecie zamiatać! Jak ty wyglądasz, jak się zachowujesz, nie biegaj (a co ma robić siedmioletnie dziecko, które rozsadza energia?). Jutro przyjdź z matką do szkoły! Czepianie się pierdół, pretensje o wszystko, o to że dziecko jest po prostu dzieckiem. A tak naprawdę projekcja sfrustrowanych pań nauczycielek, którym w życiu nie wyszło i projektują swoje frustracje na Bogu ducha winne małe istotki. To powinno być karalne! Potem studia, praca, i znowu ten sam model – rzadko w Polsce ktoś cię pochwali, doceni, uszanuje, zawsze tylko za mało, nie tak, a w ogóle to leń jesteś i trzyma się ciebie z łaski. Taki człowiek, zaszczuty i przemielony, instynktownie będzie robił wszystko, co mu system nakaże, żeby tylko zasłużyć na jakieś uznanie, ale nie wie, że to ślepa uliczka, że zawsze będzie zły, niedobry, zasługujący na karę. Do tego jeszcze powszechne wpływy kościoła katolickiego i od najmłodszych lat tylko mea culpa, mea culpa i przepraszanie za to, że w ogóle żyję. Jak się nie ma oparcia w rodzinie to człowiek jest załatwiony na całe życie.

    Lubię to

  17. Paweł pisze:

    No cóż ci co nie chcą mieć dzieci sami skazują swoje geny na zatracenie. Ich życie ich sprawa. nie mój cyrk nie moje małpy.

    Lubię to

    • Jarek Kefir pisze:

      LOL… Padłem gdy przeczytałem ten koment 😀 xDDDDD

      A co mnie jakieś GENY obchodzą? Czy ja to GENY? Czy moje istnienie to GENY? A umysł? Osobowość? Dusza? Wolę wzmacniać umysł i duszę niż „pracować” w niewdzięczny i ciężki sposób (12 h, 1500 zł netto, potem 12 h harówy w domu) na GENY. 😉

      Bardziej niż jakieś geny (LOL) interesuje mnie.. gówno. I to dosłownie. Prawidłowy skład flory bakteryjnej jelit jest krytycznie ważny. Od jelit zniszczonych cukrem, antybiotykami itp, zaczyna się kaskada problemów zdrowotnych 😉 xDDD
      Także nawet to gówno jest ważniejsze, niż GENY.

      Polubione przez 2 people

      • Sanctus Diavol pisze:

        … Twoje geny ziom, to za 100 lat nie będą miały pamięci o twoim istnieniu, więc lepiej skazywać je na extatyczne spełnienie w orgastycznym wytrysku, tu i teraz, w kobiecie albo na niej, byle bez zapylania, bo to zostawmy pszczołom, gdyż pachnące kwiaty dzięki nim wzrastają, a dzięki przekazywaniu genów, powstaje srający pod siebie gówniaczek 😀

        Polubione przez 3 people

      • Też ruda pisze:

        A mnie w sumie szkoda że taki facet jak Ty nie przekaże całej swojej życiowej mądrości oraz swoich genów dalej… Mądrzy ludzie rezygnują z posiadania dzieci i dlatego mamy takie a nie inne społeczeństwo…. Rozmnażają się nie ci, co powinni…. obserwowałam to mieszkając trochę w usa, biali versus kolorowe nacje. Po takim oczytanym inteligentnym Jarku mógłby być całkiem interesujący Jareczek. Z drugiej strony opiekując się małym Jareczkiem nie mógłbyś w pełni poświęcić się temu co aktualnie robisz, więc może w sumie lepiej oświecać rzesze czytelników niż stawiać na potomka?

        Lubię to

        • Ruda'90 pisze:

          Przestań pierdolic.

          Lubię to

        • Jarek Kefir pisze:

          No, ale to trochę prawda, że rozmnażają się dokładnie nie ci, co powinni 😉 Zasada jest taka – im większa bieda, im większa ciemnota i idiotyzm, tym większa chęć rozmnażania. Albo przynajmniej totalna bezrefleksyjność, więc te dzieci się pojawiają 😉

          Polubione przez 1 osoba

  18. fakafones pisze:

    Ta zbiorowa obsesja 🙂 wmawiania innym, że powinni mieć dzieci jest uroczo zabawna… To takie podświadome zazdroszczenie tym, którzy zdecydowali się nie mieć kłopotów z wychowywaniem potomstwa i wręcz chora chęć wrobienia innych w to samo gówno, w jakie wpadł ten kto ma dzieci.

    Kryje się też za tym fundamentalne niezrozumienie faktu, że jest to jedna z niewielu decyzji, które możemy SAMODZIELNIE podjąć w życiu.

    Co ciekawsze (i założę się, że przeciętny katolik wpadnie teraz w szał) istnieje alternatywne podejście do „owocu rajskiego”, które nasuwa nam myśl, że WŁAŚNIE PROKREACJA jest tym czego nie życzył sobie od Adama i Ewy ich bóg i najlepszym, co może zrobić człowiek na tym świecie to: NIE MIEĆ DZIECI. Tak, tak… 🙂 Każdy z nas ma prawo do tego by interpretować rzeczywistość – nie tylko kościół – jak chciałby wierzyć przeciętny katolik.

    Polubione przez 2 people

  19. Jarek Kefir pisze:

    -Lepiej nie zaglądaj na mój profil. Zdarzają się tu dowcipy o martwych dzieciach, czasem nawet gorsze.
    -Kefir, Ty chory pojebie, co może być gorsze od martwych dzieci?!
    -Żywe dzieci.

    xDxDxD

    Polubione przez 2 people

  20. Jarek Kefir pisze:

    Sielanka małżeńska 30-latków na kredyt 😉

    Cytat: „Jest mi bez Ciebie trudniej,ale lepiej. Piszę dziś ten list. Już dawno chciałam go napisać. Tyle, że wciąż brakuje mi pewności, siły i nadziei, by go wysłać. Nawet nie jestem pewna od czego zacząć…

    Jest mi bez Ciebie trudniej, ale lepiej. Nie sądziłam, że to się kiedyś zdarzy, że przejdzie mi przez gardło. Wiele nas kiedyś łączyło. 16 lat, to w końcu kawał czasu. Dziś na pytanie, co nas łączy, oboje odpowiadamy tak samo – dzieci. Nic więcej. A Ty nadal nie rozumiesz, tego, co się właśnie z nami dzieje. Śpimy w jednym łóżku, pijemy kawę z podobnych kubków, kąpiemy się w tej samej wannie. Siedzimy nawet przy tym samym stole. I wymieniamy się podobnymi uwagami: „Zapłaciłaś energię?”. „Wyrzucisz śmieci?”, „Odbierzesz ją dzisiaj”.

    Za nami wiele kłótni, wiele obietnic. Krzyczę, że to koniec, że nie chcę tak żyć. Ty też nie chcesz, ale nie chcesz niczego zmienić. Nie chcesz terapii, rozmów o nas. Nie chcesz wyjechać gdzieś ze mną, zmieniać się, pracować. „Nie męcz mnie”, mruczysz moszcząc się na kanapie, z książką, gazetą, do złudzenia przypominając koszmar mężczyzny z mojego dzieciństwa. Pogrążony we własnych myślach, własnym świecie. Co tam, że syn mówi: „Tato, pobaw się”. Mówisz, że oczywiście, że tak, że zaraz. Tyle, że zaraz nie nadchodzi. You know. Miałam żyć inaczej, żyję podobnie jak kobiety z pokolenia matki.

    Nie chcesz też pozwolić mi odejść. Bo ja– w odróżnieniu do nich wiem, że można odejść. „Chyba nie rozbijesz rodziny?”, syczysz mi nad uchem. Albo stajesz w drzwiach z miną pt. „pobłażanie” i cedzisz lekko: „Rozbijesz? Dzieciom? Rodzinę?” A ja nie mam dość siły. Odebrała mi ją ta przeklęta miłość. Miłość, która odbiera mi prawie wszystko, a może nawet wcale nie istnieje.

    Po co to właściwie piszę? Chyba tylko po to, żeby się uwolnić, może przeczytać potem, że nie jestem sama, że inne mnie rozumieją – bo Ty nie. Że ktoś jeszcze poza mną jest samotny w świecie „małżeństwo”. Czym czego zazdroszczą mi inne kobiety, co z góry ma być szczęściem, stabilizacją, normalnością. Phi, ile kobiet ukrywa cierpienie za tą śmieszną fasadą.

    Chciałam trzymać Cię zawsze za rękę, ale nadszedł czas, że Ty tego już nie chciałeś. Puściłeś ją. Szukałam Twojej dłoni po omacku milion razy, za każdym razem bezlitośnie się mi wymykała, wyrywałeś ją, w końcu przestałam szukać. Dziś chyba już nie chcę jej ani szukać, ani znaleźć. Ale też nie mogę znieść myśli, że nie będzie jej gdzieś blisko. Paradoks co? Już Cię może nie kocham nawet, ale wciąż nie potrafię być wolna.

    Od dawna jest już ta pora, by odejść. Skąd wiem, że pora?

    – Bo nie słuchasz, gdy mówię. Warczysz za to: „Co znowu?!”
    – Bo nie piszesz w ciągu dnia: „Co słychać”. Jeśli już to tylko czasem: „Załatwiłaś?”
    – Bo jestem sama w codzienności, a gdy krzyczę o tym, znużony pytasz: „Ale o co ci, do diabła, chodzi”
    – Bo jestem sama w łóżku, chociaż śpisz obok i nawet się czasem bzykamy. Nie wiem jak inaczej nazwać penetrację bez cienia czułości, uwagi, troski, bez cienia próby, by było lepiej, mocniej niż wczoraj. Bym choć na chwilę odpłynęła. No cóż, najważniejsze, że odpływasz Ty. Albo udajesz, bo średnio wierzę, że wystarczy Ci te kilka minut jęków i wzdychań.

    Więc walczę, tylko po to by zderzać się z rzeczywistością. Myśleć, że bez Ciebie byłoby prościej, lepiej. Chociaż nie oszukiwałabym siebie, że mam męża. Świata bym nie oszukiwała, wszyscy by mi współczuli. Nie takiego życia chciałam. Okazało się, że każde moje marzenie obracasz w pył, że wszystko co jest dla mnie ważne – Ty, choćby i nieświadomie, niszczysz. Porzucasz mnie zawsze, gdy najbardziej Cię potrzebuję. Dokonujesz wyborów, które najbardziej mnie ranią. Bo nigdy nie uwzględniasz w nich mnie, dzieci.

    I nie rozumiesz, nie próbujesz zrozumieć. Widzisz w swoim lustrze tylko siebie, podczas gdy ja chciałam widzieć nas. Więc lubię, gdy wyjeżdżasz, późno wracasz. Już nie czekam. Chciałabym cofnąć czas, żeby to wszystko się nie zdarzyło – bo najbardziej boję się, że z „tym” już niczego nie naprawimy.

    Dziś wolę nie wiedzieć, co będzie jutro. Gdy odwracasz się plecami. – Nie chcę teraz rozmawiać – mówisz. A ja kiedyś słyszałam, wiem, że tak wygląda obojętność, małżeńskie znudzenie, zmęczenie, przemijanie. Układam w głowie te wszystkie zdania, które powinnam powiedzieć i te których bym nie chciała, ale milczę. Nie umiem. Nie teraz. Wiem tylko, że nie chcę być tu, gdzie jestem. Ja. 33 lata. Matka dwójki dzieci, mężatka. Dziesięć lat temu gotowa pokroić się za miłość. Za nas. Za przyszłość. Jak to boli. To, że jestem taka zwyczajna.”

    Polubione przez 2 people

    • efa pisze:

      Nawet większość takich związków to nie norma, całe szczęście 😉 Wiele osób, gdy ma dzieci tak bardzo się na nich skupia,że zapomina o tym,że są razem jako para, a nie tylko rodzice. Dziś jest takie skupienie co trzeba zapewnić dziecku,że zupełnie pomija się co potrzebuje rodzic, a szczęśliwi rodzice, to szczęśliwe dzieci. Trzeba słuchać siebie, trzeba działać. Nie wystarczy powtarzać ja coś chcę, trzeba to brać, trzeba działać, a nie czekać na cud i zmianę samą z siebie.

      Lubię to

  21. margaretq pisze:

    Co do związków i zakładania rodziny, to wydaje mi się, że największą krzywdę robi ludziom indoktrynacja składająca się na połączenie mitu romantycznej miłości, presji społeczeństwa (jesteś więcej wart/a jak jesteś w związku i masz dzieci), patriarchalne mity, trzymanie się stereotypów płciowych, i wreszcie konieczność bycia użytecznym systemowi, o czym wiele razy Jarek wspominał. To wszystko w połączeniu ze sobą odbiera wolność, unieszczęśliwia, jest praprzyczyną frustracji, przemocy domowej, i problemów emocjonalnych.
    Sama nie mam tak radykalnego stosunku do zakładania rodziny, tzn. nie uważam, by musiała być czymś, co człowieka wyczerpuje i wyjaławia duchowo, ale archetypy myślowe jakie temu towarzyszą właśnie powyższe powodują.

    Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 132 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d blogerów lubi to: