Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Apele » Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa

Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,302,394 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

HEJ! JEŚLI ZALEŻY CI NA PRZEKAZYWANIU DALEJ NIEZALEŻNYCH INFORMACJI, MOŻESZ DOŁOŻYĆ SWOJĄ CEGIEŁKĘ. DZIĘKI DAROWIZNOM JESTEM NIEZALEŻNY OD PARTII, IDEOLOGII, RELIGII, KONCERNÓW. MOJA DZIAŁALNOŚĆ ZALEŻY M.IN. OD WASZEGO WSPARCIA. KLIKNIJ JEDEN Z PONIŻSZYCH OBRAZKÓW:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Koło życia czy.. koło iluzji?

Zapraszam na wpis o tym, jak wyrwać się z koła Samsary – czyli przymusu ciągłych reinkarnacji w świecie, który.. No nie jest zbyt dobrze urządzony. Zaznaczam od razu, że ten artykuł to po prostu zbiór hipotez. Jednak wydają się one mieć potwierdzenie w przekazach różnych ludów i kultur, jak i w wiedzy ezoterycznej czy gnostyckiej. Cała duchowość to właśnie zbiór takich hipotez.

Ostatecznie, nikt nie wie, co znajduje się po tej drugiej stronie. Nikt nie umarł i nie zmartwychwstał, opowiadając nam co tam zastał. Jest to wniosek wynikający bezpośrednio z logiki, której straszliwie brak wielu „uduchowionym„. Gdy umysł śpi, budzą się upiory. Jeśli jakiś człowiek mówi że wie na 100%, to zwyczajnie kłamie. Ludzka percepcja jest zbyt słaba i kaleka, by objąć ten inny świat.

Nikt nie ma prawa uważać, że jego interpretacja, wiedza czy odbiór tej drugiej strony, jest ostatecznie prawdziwy. Bo nie wiadomo która teoria czy hipoteza jest prawdziwa. A jest wiele wykluczających się. I nie wiadomo co widzą i z kim rozmawiają osoby w stanie śmierci klinicznej, media rozmawiające z duchami czy magowie. Może to ktoś (coś?) zupełnie innego niż oni sądzą? Może to nie istoty, np zmarli bliscy czy aniołowie, ale sztuczne, komputerowe twory? Taka teoria też istnieje. A może to po prostu halucynacje umierającego, naćpanego czy chorego psychicznie umysłu?

Tak naprawdę nie ma żadnej tajemnicy, choć trudno to pojąć

Chciałbym Was na to uczulić. Nauki ezoteryczne i gnostyckie są coraz bardziej popularne. W związku z tym, ulegają coraz większemu wypaczeniu. Zgodnie z prawem masowości – jeśli coś staje się masowe, to automatycznie traci na jakości. Dużo jest w tej dziedzinie oszołomów albo ludzi o celowo złej woli, często udających „dobrych„. Ważne jest to, co umiesz i czego sam doświadczyłeś. To, co sam możesz zweryfikować. W całą resztę wątp, podważaj, sprawdzaj. Masz do tego pełne prawo – bo to nie są Twoje doświadczenia i interpretacje, a czyjeś. Więc wątp z automatu.

W sumie jest to bardzo proste – nie ma tak naprawdę żadnej tajemnicy. Choć różni guru lubią nadawać temu aurę tajemniczości i niedostępności. Na ile żyjesz swoim życiem, w radości i spokoju? A na ile niszczysz swoją duszę, służąc społeczeństwu, które jest nieszczęśliwe, agresywne, chore? I które chce jedynie Twojej małości i niewoli? Ot, i cała wiedza tajemna.

Po śmierci mamy udawać się do tunelu świetlnego, opisywanego np przez osoby które przeżyły śmierć kliniczną. I właśnie ten tunel światła, w którym dusza odczuwa bezgraniczną miłość, jest syntetyczną iluzją. Nie chciałbym Cię martwić, ale.. Po tej drugiej stronie, nazywanej często „ziemskim astralem„, jest taka sama iluzja, jak tu na Ziemi. Niektórzy mówią, że poziom iluzji jest tam jeszcze większy.

Bo wg nich, tu w ciele fizycznym pomimo jego ograniczoności i kruchości, masz szansę poznać prawa rządzące światem i się przebudzić. A w ziemskim astralu jest taka pralnia i ćpalnia duchowa, o jakiej tu na Ziemi nie ma nawet mowy. Ma to być połączenie heroiny, kokainy, LSD, TVNu i TVP, do potęgi trylionowej. Celem jest oczywiście przechwycenie duszy a potem zmuszenie jej, przemocą, do ponownego wcielenia – reinkarnacji.

Matrix i biały tunel iluzji

Zobaczysz więc biały tunel światła, a w nim poczujesz olbrzymią miłość. Potem zobaczysz swoich opiekunów duchowych, jak i zmarłych bliskich. Potem pojawi Ci się guru, w którego za życia wierzyłeś. Jezus, allah, budda, jahve, Architekt, Lucyfer, Zarządca systemu.. Jego celem będzie wyświetlenie Ci filmu z Twojego dopiero co skończonego życia. Zobaczysz każdy swój dobry i zły czyn z perspektywy osoby, wobec której to zrobiłeś. Podczas każdego z tych obrazów-slajdów będziesz czuł to, co ta osoba, podniesione do ogromnej potęgi. Bardzo intensywnie.

Na koniec dostaniesz prośbę, byś wrócił na Ziemię w nowym ciele. Powiedzą Ci, że wiele nagrzeszyłeś, że narobiłeś sobie sporo długów, złej karmy. I teraz dostajesz szansę odpracowania tego w nowym ciele. Oczywiście, mechanizm ziemskiego astralu obetnie Ci wszystkie wspomnienia z poprzednich żyć. Odbierze wiedzę. I urodzisz się znowu. Najczęściej w zupełnie niekumatej rodzinie. Która najczęściej zniszczy Ci psychikę, w mniejszym lub większym stopniu. I będziesz musiał zdobywać cała wiedzę od nowa, jak i leczyć rany zadane przez nowych rodzicieli.

Tak naprawdę to nie grzech i nie karma rządzi Twoim życiem jak i światem. Jest to filozofia dla słabych, coś w stylu koncepcji grzechu pierworodnego, czy boskiej kary za grzechy. Jeśli chcesz by taki ślepy i w sumie głupi mechanizm karmy rządził Twoim życiem, także po śmierci – to… tak właśnie będzie. Przecież sam dałeś zgodę. Sam oddałeś swoją moc kreacji na rzecz ślepego losu – czyli karmy. Więc sam pozwoliłeś być ofiarą, bo koło przeznaczenia, losu czy też karmy, wali przysłowiową „pałą bejzbolową” na ślepo.

Przy czym dziwna prawidłowość – bo różni złoczyńcy, kapitaliści, psychopaci, skorumpowani politycy – nie tylko nie są ruszani przez prawo karmy, ale odnoszą sukces za sukcesem. A człowiek dobry, ale lękający się i odczuwający poczucie winy – wciąż, jak na złość, ma różne złe wydarzenia, przypadki, upadki, dziwne złe zbiegi okoliczności. Czyżby było więc zupełnie odwrotnie z tą karmą, niż głoszą filozofie wschodu czy new age? No i pytanie – czy warto wracać w kolejnym ciele do świata, który promuje złych ludzi, a dobrych kara?

Prawo karmy czyli wszechświatowy blef?!

To nie karma się liczy, ale Twoja moc i wiedza. Za obecnego ziemskiego życia budujesz z nich swój własny „budynek„. Z cegiełek wiedzy, świadomości, doświadczeń i przeżyć. A potem, po śmierci zabierasz ten „kapitał” ze sobą. Jesteś kreatorem, twórcą, więc nie daj sobie wmówić filozofii ofiary. Że jesteś mały, nic nie znaczący, że musisz odpokutowywać jakieś winy, że to nie Ty rządzisz swoim życiem, ale jakaś karma. Nikt, absolutnie nikt nie może Cię zmusić do czegokolwiek – to chyba najważniejsze prawo. Co najwyżej może wykorzystać Twoją zgodę, wynikłą ze słabości, niewiedzy, braku asertywności, i innych tego typu czynników. To dotyczy także tego, co jest po drugiej stronie.

Więc po śmierci będziesz mógł zdecydować, mając tę wiedzę. Nie wchodź więc w tunel światła. Połącz się ze swoją duszą. Nie ufaj przewodnikom duchowym czy zmarłym bliskim. Oni prawdopodobnie mają już nowe wcielenia, czyli nowe ciała. A to co widzisz, to najprawdopodobniej „komputerowa” iluzja astralna. Prawdziwemu przewodnikowi będzie raczej zależało na tym, by Cię z tego koła iluzji wyzwolić. Z kolei prezentacja Twojego życia i wmawianie Ci, że popełniałeś grzechy i musisz odpokutować w nowym ciele – jest astralną wersją ziemskiej, fizycznej iluzji.

Przecież tak mówią nasze religie. Że jesteś grzesznym człowiekiem, puchem marnym, więc musisz cierpieć, żyć w niedostatku. I co najważniejsze – musisz siedzieć cicho, nie kwestionować niczego, służąc społeczeństwie, elicie, systemowi. Elicie – która żyje i bogaci się Twoim kosztem, wmawiając Tobie albo grzeszność (religie) albo brak zaradności (neoliberalny kapitalizm). Powtórzę jeszcze raz, bo to bardzo ważne. Nie musisz niczego odpokutowywać ani spłacać karmicznych długów.

Czy na pewno musisz odpracowywać karmę? A co, jeśli nie?

Czy to Ty tworzyłeś ten ziemski system, który zmusza istoty do walki, rywalizacji o ograniczone zasoby, do agresji, do zła? Nie, nie Ty go tworzyłeś. Jest to twór.. w zasadzie nie wiadomo kogo / czego. Teorii na ten temat jest dużo (Bóg, demiurg, Architekt, ewolucja, kosmici, symulacja). I żadnej z tych teorii nie da się ostatecznie potwierdzić. Tak czy owak, to nie jest Twój twór. Więc dlaczego masz brać odpowiedzialność za to, że musiałeś się w tym bajzlu szarpać i walczyć?

No miej trochę dumy i siły w sobie i odważ się powiedzieć te zakazane słowa.. NON SERVIAM – tłumaczenie: Nie będę służył. Użyję tutaj pewnej zajebiście trafnej analogii.. Czy po zakończeniu II Wojny Światowej oskarżano więźniów niemieckiego obozu Auschwitz, że agresywnie i brutalnie walczyli o kromkę chleba czy worek kaszy? Wg jednej z teorii, jesteśmy po prostu więźniami, ofiarami tego świata, który jest zbudowany dokładnie nie tak, jak powinien być. Dosłownie wszystkie wartości są odwrócone dokładnie o 180 stopni.

No i dlaczego mamy ponosić za to odpowiedzialność? Te doświadczenia które mamy w naszych życiach, służą nam uczeniu się i poszerzaniu świadomości. Byśmy w którymś tam wcieleniu powiedzieli: „DOŚĆ!” i wyzwolili się. Najpierw za naszego ziemskiego życia – w postaci trzech etapów: olśnienia świadomości, przebudzenia i oświecenia. A potem, po śmierci, wyzwolili się z błędnego koła reinkarnacji. To w zasadzie nie są grzechy, ale doświadczenia.

Szarpiemy się o tę kromkę chleba, worek kaszy czy też.. własne mieszkanie, auto. Uczestniczymy w tym wyścigu szczurów, zadajemy zło, jak i sami obrywamy. Jesteśmy ofiarami jak i katami, podług ziemskiego programu kat-ofiara. A potem budzimy i stwierdzamy, że to nie tak, że chcemy inaczej. I mamy do tego pełne prawo. Tak samo mamy prawo do wierzenia w karmę czy cokolwiek innego, co rządzi naszym życiem, i czyni nas biernymi i uległymi. Mamy też prawo ciągle wracać na Ziemię i ciągle przeżywać jej dramaty i tragedie.

Ciekawa metafora tego co opisałem, jest w jednym z odcinków Star Treka:

Cytat: „Duch „ojca„ Janeway pojawia się, próbując przekonać ją, że to już koniec, że już nic tam dla niej nie pozostaje. Ale Janeway nie jest gotowa do zaakceptowania tego. Jej „ojciec„ próbuje przekonać ją, że wszystkie jej próby negowania rzeczywistości jej sytuacji jedynie spowodują jej większy ból, gdyż z czasem zda sobie sprawę, jak silna i destrukcyjna jest samotność. Widząc jak ludzie, których kocha zajmują się swoim życiem bez niej, będąc wiecznie odcięta od ich istnienia. Ale Janeway nie jest jeszcze przekonana, podkreślając, że jest ona po prostu jeszcze niegotowa, że raczej woli być tam duchem, niż w ogóle, gdyż „kapitan nie opuszcza statku.„

Podczas, gdy duch jej „ojca” ciągle naciska ją do podjęcia decyzji, by w końcu opuściła ten świat, nagle dostrzega ona wizję Chakotay i Doktora na powierzchni planety, którzy wydaje się, że chcą ją przywrócić do życia. Druga i trzecia wizja sprawia, że jest oczywistym, że jej doświadczenia w „zaświatach„ nie są rzeczywistością. Zdaje sobie sprawę, że osoba leżąca na ziemi na owej planecie to prawdziwa Janeway, i że wszystko czego doświadcza od momentu jej rzekomej śmierci jest halucynacją.

Obca istota wreszcie odkrywa swoją prawdziwą tożsamość. Twierdzi, że jego gatunek w chwili śmierci przychodzi z pomocą umierającym, aby zrozumieli to co się dzieje, i w celu aby przejście na drugą stronę było okazją do radości. Twierdzi, że on był szczery, gdy mówił, że to miejsce jest cudowne, gdyż może być wszystkim tym czym tylko zechce być. Maskując się jako jej ojciec, czy jako ktoś z jej bliskich, sprawia, że przekraczanie jest znacznie mniej strachliwe.

Janeway ma wątpliwości, że prawdziwe powody obcego mają coś wspólnego z wieczną radością i żąda, aby powiedział jej, co tak naprawdę od niej chce.

Obcy chwyta ją, mówiąc jej, że musi z nim iść, ale Janeway zdaje sobie sprawę, że jeśli mógłby ją zmusić to zrobiłby to już wcześniej. W końcu ona rozumie, że musi się dobrowolnie zgodzić, aby z nim pójść, coś, czego nie chce zrobić. Obcy staje się wyraźnie zdenerwowany, wracając do swojej sfery, ale daje ostatnie ostrzeżenie, że ponownie pojawi się, i że będzie na nią czekał, gdyż ostatecznie ona wejdzie do jego matrycy i będzie go karmić swoją energią przez długi, długi czas. Na co Janeway odpowiada, ‚idź precz’”.

Zmęczone dusze dojrzałe.. Czy jesteś wśród nich?

Do opuszczenia koła Samsary gotowe są ponoć tylko dojrzałe, stare dusze. Od dziecka uważają, że są nie z tego świata. Że nie bardzo tu pasują. Już w wieku młodzieńczym mogą być zniesmaczone zachowaniem rówieśników, czy szkolnymi i politycznymi absurdami. Fascynacja markowymi butami czy też subkulturami, budzi w nich co najwyżej uśmiech politowania. Zaś dobrze wiedzą, że te wszelkie biurokratyczne absurdy są bezcelowe i po prostu szkodzą.

Często czują się obco, samotnie, bo kierują się zupełnie innymi wartościami niż społeczeństwo. Społeczeństwo ocenia człowieka pod kątem służalczości, przydatności. A więc: wykształcenie, zarobki, status społeczny. Jest to niskie, zwierzęce postrzeganie człowieka, dehumanizujące go. Nie mają potrzeby walki i rywalizacji. Nie chcą być niewolnikami ani władcami niewolników. Na pewnym etapie rozwoju czują też bezsens istnienia tego świata, bezsens wyścigu szczurów, płodzenia dzieci.

Droga ku duchowej wolności

I bezsens wobec innych form służby społeczeństwu, które także powodują utratę wolności i zaprzedanie samego siebie. Kierują się oni wewnętrzną empatią – bo skoro istoty na Ziemi cierpią, to dlaczego to wszystko ma trwać? To po co tworzyć nowe życia? Tak, ja wiem że to wcale nie tak. Że koło życia musi trwać by słabo rozwinięte dusze się uczyły i rozwijały. Że życie jest cudem, i tak dalej.. Że stare dusze wcielają się po to, by zasiewać nowe idee i zmieniać świat.

No ale co za dużo, to i świnia nie zeżre, prawda? Takie stare dusze są po prostu zmęczone tym wiecznym karmicznym kieratem. Tymi całymi dramatami i tragediami, nieskończenie powielanymi przez ludzi którzy nie chcą się uczyć. Czy tym, że świat poprzez prawa natury umożliwia prosperowanie skurwysynom, a ludzi wrażliwych dołuje. Lub tym, że poprzez taką a nie inną konstrukcję ludzkiej psychiki, ludzie są skazani na koło cierpień, pragnień których świat nie jest w stanie zaspokoić, i frustracji z tym związanych.

Ja tego nie projektowałem. Ten świat nie jest moim dziełem. Tak jak obóz koncentracyjny nie był dziełem wycieńczonego więźnia, zmuszonego do walki, do brutalności, do ostateczności, by przeżyć. No i lekcje, jakich uczymy się na Ziemi.. Przede wszystkim uczymy się przetrwania „w stadzie agresywnych małp„. Życia z dnia na dzień, by na rachunki wystarczyło. Cała wiedza tajemna, przeżycia mistyczne, nie są darem społeczeństwa. Ale musimy zainteresować się tym i zdobyć to sami.

Można więc powiedzieć, że nawet dar życia zawdzięczamy nie światu, a sobie i ludziom którzy nam pomogli. Tak było np u mnie. Choć urodziłem się w 1985 roku, to żyć zacząłem dopiero na początku 2016 roku. W sumie ten artykuł to tylko teoria, hipoteza. Nie wiem jak tam po drugiej stronie jest. I pominąłem w tym artykule aspekt trwającej reformy ziemskiego systemu. Ona naprawdę ma miejsce, ale nie jest to takie „cukierkowe” jak głosi doktryna new age.

Mimo tego co tu napisałem, mimo tej całej iluzoryczności, od pewnego czasu czuje pewną dumę i jestem wdzięczny światu, że dostałem to życie. Tę szansę na poznanie tego jak działa świat, na poznanie prawdy. Jeden z moich lęków to powracająca czasami myśl.. Że jestem kimś innym, że zupełnie nic nie kumam. Że moje życie jest szare, nudne, takie „kowalskie„. Pozbawione tego twórczego hardcore’u. Ale jestem sobą, uratowałem się. Uniknąłem tak wielu życiowych pułapek. To jest piękne na swój sposób pomimo tego że bywa trudno.

Na sam koniec polecam występ mistyka Marka Tarana o wydostaniu się z karmicznego błędnego koła:

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 


27 komentarzy

  1. fakafones pisze:

    Wielu się z Tobą nie zgodzi, niektórzy nie zrozumieją o czym napisałeś, inni będą polemizować, a ja powiem tylko tyle, że choć sam szukam odpowiedzi od tak wielu lat to do niczego więcej nie doszedłem i mówię to nie tylko ze swojego doświadczenia, ale wielu innych; znajomych, podziwianych, przygodnie spotkanych i wychodzi na to, że trafiasz tutaj w sedno sprawy. Sprawą drugorzędną jest to jak to później „ubierzesz”, w jaki sposób będziesz to praktykować. Opcji jest wiele. Każdzy z nas nakreśla „palcem życia na rzece kosmosu” swoją drogę w tym świecie… Grunt to pogodzić się z tym, że jest się „tylko” człowiekiem i w miarę możliwości miło spędzić swój czas przed przejściem w inny wymiar.

    Lubię

  2. Myśląca Inaczej pisze:

    Dziękuję Ci za ten wpis Jarku … To był(chyba) ost element mojej nieodwiecznie nie chcącej się złożyć w całość układanki … Teraz ta pamieć , która się gdzieś dziwnie zagubiła, wróciła… , te przeczucia/myśli , które mi wciąż towarzyszą ,teraz już wiem że to nie schizofrenia 😉 ta nieumierająca nigdy myśl, co kazała mi ciągle szukać Prawdy….pomimo rzucanych przeż , „życie” kłód… nie rozumiem tylko , dlaczego tak strasznie ,ale to strasznie zrobiło mi się smutno …..

    Liked by 1 osoba

  3. diavolusblog pisze:

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/zdaniem-naukowcow-nasz-wszechswiat-moze-byc-symulacja-zaprojektowana-przez-obcych

    „Kilku naukowców przedstawiło ostatnimi czasy swoją teorię, zgodnie z którą wszyscy żyjemy niczym w filmie Matrix, wewnątrz gigantycznego hologramu, stworzonego przez zaawansowaną cywlizację pozaziemską.

    Pierwszą osobą, która zaproponowała takie podejście do genezy naszego wszechświata był profesor Nick Bostrom z Oxford University. Jego śladem poszło kilku kolejnych naukowców, którzy otwarcie poparli tą wizję. Jako że mamy do czynienia z wybitnymi umysłami i specjalistami w swoim fachu, a nie zwariowanymi nastolatkami, poświęcającymi cały dzień na pokonaniu kolejnych poziomów, można założyć, że przedstawione teorie nie są tylko i wyłącznie efektem wybujałej wyobraźni młodocianego maniaka.

    Rich Terrile z Centrum Obliczeń Ewolucyjnych NASA, zasugerował wprost, że naszym stwórcą jest swego rodzaju programista komputerowy, który sprawił, że żyjemy w holograficznym świecie, a wszystko co nas otacza, jest realne tylko z pozoru (podobnie, jak to wyglądało w Matrixie). Według Terrile’a nasza egzystencja to inteligentnie opracowana symulacja, dzięki czemu w danej chwili dostrzegamy to, co jest nam aktualnie potrzebne.

    Koncepcja zakładająca, że nasz wszechświat jest wynikiem zdolności informatycznych obcej cywilizacji, może być odpowiedzią na wiele tajemniczych pytań, które przez wieki nurtowały naukowców i filozofów.”

    Lubię

  4. Sanctus Diavol pisze:

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/elon-musk-zaklada-firme-ktora-zamierza-podlaczyc-ludzki-mozg-do-komputera

    „Szef SpaceX i Tesla, Elon Musk, postawił na transhumanizm. Zamierza rozwinąć technologię, która zapewni połączenie mózgu ludzkiego z komputerem. Specjalny interfejs, który ma to umożliwiać spróbuje zbudować powołana w tym celu spółka nazwana Neuralink.

    Organizacja badań nad technologią jest jeszcze na wczesnym stadium, ale sądząc po dotychczasowych sukcesach Muska w poprzednich przedsięwzięciach, można zakładać, że podobnie będzie i tym razem. Jednak co dla ludzkości oznacza wejście w sferę transhumanizmu?

    Elon Musk wyobraża sobie to jako swego rodzaju połączenie ludzkiego intelektu i sztucznej inteligencji. Do przezwyciężenia są problemy takie jak pasmo wzajemnego przesyłu informacji między komputerem, a mózgiem czy odpowiednia prędkość takiej dwukierunkowej transmisji.

    Obecnie jedyne połączenia ludzkiego mózgu z komputerami stosuje się w leczeniu niewidomych. Nie ma jednak neuroprzekaźników, które dałoby się wszczepić co powodowałoby zyskiwanie specjalnych mocy jak bohaterowie kultowego filmu Matrix.

    Według wizji Muska ludzkość powinna iść w kierunku połączeń ludzkiego systemu nerwowego z systemem komputerowym, tak, aby przezwyciężać słabości rodzaju ludzkiego. Dokładnie to zakłada idea transhumanizmu, postulującego konieczność wykorzystania nauki i techniki takiej jak biotechnologia albo w tym przypadku, neurotechnologia, aby ostatecznie przezwyciężyć ludzkie ograniczenia.”

    *****
    … na tym świecie, są dwa programy totalne, które moją duszę napawają dozgonnym w ciele obrzydzenie, mianowicie są to religie Demiurga vel Boga-Jahve-Allaha, oraz systemy totalnego zniewolenia Arymana, tj. technokracja i transhumanizm … mnie w ogóle nie pociąga idea długowiecznego życia w biologicznym ciele, albowiem od dziecka mam takie dojmujące w sercu uczucie, że moje ciało to taka biochemiczna kolczuga dla mojej duszy, bardziej mi ciąży niż wznosi ku gwiazdom …

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Z transhumanizmem będzie tak, jak ze smartfonami 😉 Część ludzi zdebileje już do reszty, i będzie skrzyżowaniem bydlęcia i maszyny. A Ci którzy mają potencjał, będą mogli się rozwinąć. To nie technologia czy pieniądz jest zły, choć wygodnie dla ludzkiego ego jest je obwiniać. Zły jest CZŁOWIEK. Sanctus, czy ten smatrfon Cię zdemoralizował, zzombił? Mnie też nie a mam już ponad rok. No i czy powinniśmy buntować się przeciwko temu w myśl hasła „rage against the machine”?

      A ta materia fizyczna jest dla mnie hmm, „ciężka”. Samo poruszanie się, konieczność noszenia sztywnego dla ciała ubrania, czy jak na skórę usiądzie owad.. Nie wiem jak to opisać słowami ale myślę że wiesz o co chodzi.

      Liked by 1 osoba

  5. Sanctus Diavol pisze:

    „Fascynacja markowymi butami czy też subkulturami, budzi w nich co najwyżej uśmiech politowania. Zaś dobrze wiedzą, że te wszelkie biurokratyczne absurdy są bezcelowe i po prostu szkodzą.
    Często czują się obco, samotnie, bo kierują się zupełnie innymi wartościami niż społeczeństwo. Nie chcą być niewolnikami ani władcami niewolników. Na pewnym etapie rozwoju czują też bezsens istnienia tego świata, bezsens wyścigu szczurów, płodzenia dzieci.” – wprost lustrzane zobrazowanie mojej osobowości duszy 🙂 … jakiś czas temu byłem ze znajomym, sporo młodszy ode mnie, w galerii handlowej takiej dużej, i kupował buty markowe, ale miał tylko 200zł i ponad godzine chodził po sklepach najka, adasia, riboka itp, że aż mnie chuj strzelał i żałowałem, że pojechałem z nim, a jak mu powiedziałem, że te buty co kosztują 300-500 zł, to robią dzieci w Azji za 1/10 wartości, to się tylko zmazał i nic nie powiedział 😀 … Ja nigdy nie kupiłem nic markowego etc. Od 2 lat mam dopiero smartfona, i to starego, bo bracina gadżeciarz mi zostawił. I wiem, że nawet jakbym miał kasę, to wolałbym inwestować w książki, muzykę i podróżowanie, niż w markowe gówno rzeczy …
    … także Jarek, zajedvabisty felieton!, zajedvabisty przekaz!, i zajedvabiste! filmiki ( zainspirowałeś mnie, żeby na nowo obejrzeć starego Star Treka;) ) – moja łączna nota za całoształt zawartych myśli tego felietonu, to wzorcowe 666! 😀

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Hmm, czym innym jest kupienie naprawdę mocnego kompa który wytrzyma lata (mój od 2013 😉 ) czy sprzętu związanego z pasją, a czym innym jest kupowanie co sezon butów za 800 zł.
      Lubię oceny 666 / 666 😉 Niech Lucyfer Ci błogosławi / diabosławi w obfitości i dostatku w każdej możliwej dziedzinie życia! 😀

      Lubię

  6. Sanctus Diavol pisze:

    … coś z przymrużeniem oka, aczkolwiek zajebiście adekwatne do rzeczywistości zjawiska życia 😉 … Ja podobnie postrzegam życie, jako gre rpg, w której każdy ma określony level, i im wyżej zachodzisz, tym bardziej widzisz ten program matrixa, i chcesz przestać grać, tylko wyjść i samemu zostać programatorem 😉

    „http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Ludzki_%C5%BCywot

    Ludzki żywot – gra z gatunku MMORPG. Okrzyknięta została najbardziej innowacyjną grą wszech czasów, głównie z racji niesamowitych efektów graficznych, wielowątkowej, nieliniowej fabuły, a także z niebywałej popularności – jest najpopularniejszą grą na świecie, obecnie gra w nią ponad 7 miliardów ludzi, a liczba ta systematycznie rośnie głównie przez tamtejszy najpopularniejszy serwer.

    Ogólny zarys
    Rozgrywka prowadzona jest z perspektywy pierwszej osoby (FPP) i opiera się w głównej mierze na interakcji z otoczeniem oraz innymi graczami. Bohater gry rozwija się, zdobywa doświadczenie i wiedzę. Wiele zamieszania wprowadza fakt, że fabuła gry nie jest w żadnym stopniu stała. Każda rozgrywka niesie ze sobą zupełnie odmienny poziom wrażeń. Każdy z graczy rozpoczyna swoją historię zupełnie inaczej oraz prowadzi ją w indywidualny, niepowtarzalny sposób. Nawet najmniejsze wybory mają wpływ na kolejne wydarzenia. Fakt ten pogłębiony jest przez bardzo duży aspekt losowości oraz to, że na świat wpływają jednocześnie miliardy innych użytkowników. Aby grać w jakąkolwiek inną grę komputerową, musisz grać w Ludzki żywot.
    [edytuj] Powstanie gry

    Wydawca Ludzkiego żywota nie jest do końca znany. Trwa spór o prawa autorskie do projektu pomiędzy God Studios, Allah Inc. oraz Buddha Arts, a także Big Bang Corporation z filią w Evolution Labs. Znanym wydawnictwem przypisującym sobie autorstwo było też Hellada Productions, jednakże upadek studia doprowadził do jego wycofania się z konfliktu.

    Niejasny jest również proces i czas powstawania tej niezwykłej gry. Według zwolenników Big Bang Corporation zajęło to kilka miliardów lat, według twórcy z God Studios tylko 6 dni, a pozostałe wytwórnie utrzymują, że jedynie rozwinęły amatorski projekt.

    Cel gry
    Każde ze studiów wydawniczych, roszczących sobie prawa autorskie do gry, inaczej opisuje jej ostateczny cel:

    Wg God Studios celem gry jest wyselekcjonowanie możliwie dużej grupy graczy, którzy będą dopuszczeni do gry w jej następnym wydaniu Ludzki żywot 2.0. Wg reguł tego wydawcy w grze występuje jego złośliwy oponent o ksywce Szatan, które będąc zbuntowanym ex-adminem serwerowni Ziemia nakłania użytkowników do olania celu głównego.
    Wg Evolution Labs gra nie ma celu ostatecznego i celem jej jest dobra zabawa wszystkich graczy. Alternatywnie celem jest uzyskanie na drodze wielopokoleniowej ewolucji graczy o jak najwyższych parametrach.
    Wg Buddha Arts gra powstała przez pomyłkę, kiedy część serwerów w serwerowni Uniwersum na skutek błędu w kodzie wydzieliła z procesów osobną maszynę wirtualną jako grę. Wg tej koncepcji ostatecznym celem gry jest zrozumienie przez wszystkie podprocesy konieczności powrotu do jedności z główną serwerownią i zaprzestanie gry.
    Wg Big Bang Corporation gra powstała, kiedy do serwera Nicość wdarł się jakiś bug, powodujący gwałtowne powiększenie się go i zamienienie w serwer Wszechświat, i o dziwo, serwer ten nadal zwiększa pojemność CPU. Big Bang Corporation podziela względy Evolution Labs na temat rozgrywki gry.”

    … polecam całą lekturę, bo to tylko wybrany fragment 😉

    Lubię

  7. efa pisze:

    Mistrz i Małgorzata – Woland powiedział, że skoro Berlioz uważa, że po śmierci jest tylko pustka i nicość, to dostanie to, w co wierzy….
    Rewelacyjny artykuł, a ten fragment ze Star Treka wpasowany idealnie.

    Lubię

  8. Sanctus Diavol pisze:

    http://www.eioba.pl/a/5eac/samsara

    „Tkwimy w bezsensie, czy to wszystko dzieje się po coś. Jednak obyło się bez końca świata, więc gramy dalej. Tylko o co? Jaka czeka nas wygrana? No właśnie, a kto właściwie gra i jest naszym rywalem? Po projekcji Twórcy,, Baraki’’ wszystko się poplątało. Widz zdaje sobie sprawę, że rzeczywistość toczy się bez jego udziału. Świat porusza się według rozkładu, a my jesteśmy nic nieznaczącymi ogniwami machiny, którą sami z dumą wznieśliśmy. Wtłoczyliśmy się w system, który ślepo prze do przodu pozbawiony kontroli i odpowiedniej nawigacji.

    Autor sprytnie to sobie wymyślił. Nie padło ani jedno słowo, ale widz został porażony siłą informacji, jaka została zawarta w materiale gromadzonym przez 5 lat. Na 5 kontynentach. W 25 krajach. Głos Lisy Gerrard z zespołu „Dead Can Dance” tylko podbija odczuwanie i rejestrowanie różnorodnych kadrów. Miejscami przewierca odbiorcę swoją siłą.

    Można być zimnym i nieczułym realistą. Przyswajać, tylko sobie potrzebne informacje i dozować sobie według uznania, dostępne informacje. Kimkolwiek się jest nie wierzę, że po obejrzeniu Samsary, coś nie zmieni się w sposobie postrzegania i automatycznego konsumowania. Nie sadzę, że można zapomnieć przedstawione obrazy i turlać życie jak wcześniej. Ja o wielu rzeczach nie wiedziałam. O wielu nie wiem, ale to, co zapisał na 70 mm taśmie reżyser zahipnotyzowało mnie na dwie godziny, a poruszyło tak, że teraz piszę te słowa.

    Nasza planeta przeraża, zadziwia, szokuje, zachwyca. Z pozoru banalne sytuacje, czy nieistotne zdarzenia ukazane są przez reżysera w sposób szczególny, który nakazuje patrzeć uważnie i dostrzegać to, co mijamy obojętnie, często zagubieni w codzienności. 25 krajów, 5 kontynentów, 5 lat pracy – łączy wyraźnie jedno – Samsara. Niezmienne ruchome koło życia. Reinkarnacja. Narodziny i śmierć. Cykle, którym podlega wszystko. Od zawsze.

    Czym czaruje reżyser i w jaki sposób podaje obraz przekona się każdy, kto zdecyduje się odbyć tą niezwykłą podróż. Dla mnie uderzające było sprawne skontrastowanie wspaniałości i klęsk Matki Ziemi. Naprzemienne ich zestawianie potęgowało odbiór pozornych oczywistości.

    Chińskie tancerki, w tradycyjnych, bogatych strojach i japońska fabryka lalek – uderzająco realnie imitujących żywe kobiety. Cuda natury, po których wędruje słońce i księżyc, przeplatane produkcją golfiarzy i fabryką rozczłonkowywania bydła na marketowe porcje. Trumna w kształcie broni i setki prawdziwych naboi, w rękach dzieci, mieszkańców czarnego lądu, czy defilujących żołnierzy. Spokojnie tańczący wiatr na pustyni i więźniowie, którzy na spacerniaku tańczą układy synchroniczne z uśmiechem i radością. Niewiarygodne wrażenie robi Mekka i modlący się w niej wierni. Nie mniejsze Mnisi, którzy usypują z kolorowych ziarenek mandalę w skupieniu i spokoju. Kopalnia siarki i seks-lalki. Spoceni robotnicy dźwigający siarkę i amerykański sen przeładowany, przesycony i przekonsumowany. Wioska Afrykańska i miniaturowe boksy do pracy w fabryce. Oszałamiające dzieła architektury i ,,budowle’’ utworzone przez naturę. Piękne miejsca, gdzie chciałoby się być i zostać oraz takie, w których nikt z nas nie chciałby się znaleźć. Ile w tym wszystkim znaczymy. Jaki mamy wpływ na to, co odwieczne?

    Chcemy więcej, nowocześniej, szybciej. Wielkie miasta uzależnione od prądu, bez którego nie ma nic. Odcięcie tego źródła unieruchomi wszystko. Stanie metro. Zgaśnie światło. Wyłączy się sztucznie napędzany industrialny świat. Narzekamy, utyskujemy, ględzimy, jak to zawsze może być lepiej. Pewnie może, ale po obejrzeniu tysięcy ludzi żyjących ze zbieractwa śmieci, czy pracujących w fabryce uboju zwierząt, możemy dziękować losowi za to, jak mamy okazję żyć. Patrzę na swój komputer i przypomina mi się scena z wysypiska złożonego tylko z technicznych zabawek, które teraz trzeba zgnieść, skruszyć, zutylizować. Na ich miejsce powstaną kolejne i kolejne, które jeszcze szybciej i pokaźniej zanieczyszczą środowisko i przestrzeń. Patrzę i widzę za oknem drzewa, których brakuje w wielu wybetonowanych ,, po szyję’’ miastach. Na słońce, które nie świeci dla wszystkich tak samo.

    Wymowne były powracające obrazy mnichów ,,malujących’’ mandalę z kolorowych ziarenek piasku. Zajęcie wymagające czasu, precyzji i skupienia. Miliardy ziarenek usypane w kola i kwadraty. Wreszcie powstaje nietypowe ,,malowidło’’, w którym łączy się zewnętrzność i wewnętrzność. Diagram, który ukazuje, w jaki sposób chaos przybiera harmonijną formę. Punkt centralny, będący zarówno początkiem jak i końcem całego układu.

    Jednym ruchem. Buddyjski Mnich obraca w kupkę piasku powstające bardzo długo dzieło. Tworzenie i niszczenie. Czy na tym polega wszystko, co nas otacza? Tworzenie i niszczenie. Czy to wszystko niezależnie od poziomu i wielkości sprowadza się do tak prostego wniosku? Nie wiem. Nie znam odpowiedzi na wiele pytań, ale jakoś przestało mnie się chcieć spieszyć. Gnać i pędzić. Bezmyślnie truchtać. Upodabniać się do precyzyjnych robotów.”

    Lubię

  9. Sanctus Diavol pisze:

    Breathe out, live this life with no doubt
    I am here, a passerby on this sphere
    I think it’s safe to say that I’ll be gone some day, a memory
    But while I’m here, I’ll share with this world what I hold dear

    All I am and all I’ve been
    Won’t mean much when this comes to end
    All I’ve seen and all I’ve done
    Wiped away when I’m gone

    Now I see, all our lives are temporary
    I think it’s safe to say I only have today, a moment’s time
    I just might decide to give in, give up this fight
    The more I see the more I find, I could leave this world far behind

    All I am and all I’ve been
    Won’t mean much when this comes to end
    All I’ve seen and all I’ve done
    Wiped away when I’m gone

    All our lives will come to pass
    Like dying leaves from autumn’s past
    And when they fall without a sound
    They renew life within the ground
    And so we cycle round again
    Never will we ever end

    Wiped away, wiped away

    All I am and all I’ve been
    Won’t mean much when this comes to end
    All I’ve seen and all I’ve done
    Wiped away when I’m gone

    Wiped away, wiped away

    Lubię

  10. obserwator pisze:

    Artykuł nasuwa mi pytanie. W jaki sposób mogę żyjąc tu i teraz sprawić, osiągnąć umiejętność odejścia podczas śmierci w inny wymiar i nie podążać za światłem?
    Przecież śmierć jest tylko raz. Skąd mamy wiedzieć, że mamy wtedy jakąś świadomość działania?wybór?
    Uważam, że to czy opuścimy planetę,może wiązać się ściśle z naturą,ewolucją.
    Jeśli dusza jest wystarczająco stara, poprostu omija, opuszcza system samoistnie.
    Gdyby tak, wszyscy mogli, stąd zwiać, to kosmos wyglądałby marnie z tymi niedoświadczonymi
    duszami, które odeszły z Ziemi bo znalazły trik na opuszczenie planety, ale ich życie było czysto zwierzęce.

    Lubię

  11. Jola pisze:

    „Więc dlaczego masz brać odpowiedzialność za to, że musiałeś się w tym bajzlu szarpać i walczyć?”No właśnie.Nie wierzę w przymus odpracowywania swoich „grzechów”.Większość naszych „grzechów”to przeciwstawienie się nakazom np.religii,które to nakazy działają wbrew naszemu szczęściu.

    Lubię

  12. Jarek Kefir pisze:

    „Licząca niespełna rok grupa „Maryja rozwiązująca węzły oraz inne modlitwy”, mająca służyć wzajemnemu wsparciu modlitewnemu i zbliżaniu wiernych do Boga, padła łupem satanistów – informuje „Nasz Dziennik”. Facebook pozostaje niewzruszony. Po utworzeniu, grupa „Maryja rozwiązująca węzły oraz inne modlitwy” szybko rosła w siłę i liczyła już ponad 24 tys. członków. Jednak dwa tygodnie temu – jak relacjonuje w rozmowie z dziennikiem Ewa Kozak, założycielka grupy – zaczęły się problemy. Administratorka została zablokowana i usunięta z tej funkcji. Jak się okazało grupa została przejęta i zarzucona satanistycznymi treściami.

    Sprawa została zgłoszona na policję, ale ta uznała, że interweniować powinien Facebook. Ten na zgłoszenie nie odpowiedział. W tym czasie grono czarcich administratorów powiększyło się, a satanistycznych i bluźnierczych treści było coraz więcej. – W grupie zaczęto publikować teksty bluźniercze, szkalujące naszą religię, wiarę, treści obrazoburcze dotyczące Papieża, ziejące nienawiścią do wszystkiego, co jest związane z Panem Bogiem i Kościołem – mówi Marcin Indyk, współtwórca grupy. Jak podaje „Nasz Dziennik”, Facebook po interwencjach blokował posty, na których było bardzo dużo nagości, ale inne zostawały. Ewa Kozak na skutek swoich interwencji została usunięta z grupy. Były też kolejne zgłoszenia, kolejnych osób do administracji Facebooka. Na próżno. Obecnie w grupie publikowane są kolejne wulgarne treści.

    Założyciele grupy modlitewnej nie chcą się poddawać i założyli nową grupę: „Maryja rozwiązująca węzły oraz inne modlitwy”, która ma już około 3 tys. członków. Niemniej dotarcie do osób, które z dobrymi intencjami dołączyły do przejętej grupy jest utrudnione. – Przede wszystkim Facebook powinien zablokować tych, którzy przejęli grupę i sieją nienawiść, obrażając uczucia religijne, godząc w największe świętości i wartości naszej katolickiej wiary. Ta sprawa ma znamiona przestępstwa, login i hasło zostały podstępnie przejęte, ponadto obrażane są uczucia religijne tak wielu osób – ocenia Marcin Indyk. W poniedziałek wieczorem na przejętej przez hakerów grupie dokonano zmian administratorów. Pojawiły się tam osoby duchowne, ale nietrudno odgadnąć, że są to fałszywe profile. Użytkownicy Facebooka zauważają, że to nie pierwszy taki przypadek, bo hakerzy przejmują kolejne grupy, zaśmiecając je później wulgarnymi treściami. Czy ktoś ich powstrzyma?

    LINK DO GRUPY: https://www.facebook.com/groups/1682187382105213/?fref=ts

    Lubię

  13. areckir pisze:

    Jarku, ale co jest potem?

    Lubię

    • Jola pisze:

      Wczoraj nad ranem umarł mój przyjaciel z dawniejszych lat.To był chyba jedyny mężczyzna o którym mogę powiedzieć,że mnie rozumiał.Żył dokładnie tak,jak chciałby żyć Jarek i Sancus,tzn.nigdy nie miał żony ani dzieci,żadnych zobowiązań.Kobiety do niego lgnęły .I zastanawiam się ,gdzie teraz podziewa się jego dusza.Czy poszła w stronę światła czy pozostała w ciemności?Ciemność nie podoba mi się.Nie lubię czarnych ubrań.W snach ciemność zawsze stanowi zagrożenie.Światło kojarzy się z życiem.A z drugiej strony jest w „alchemii czarny to nigredo,inicjacyjny etap Wielkiego Dzieła i również destrukcyjny aspekt podświadomości.Nigredo jest ciemnością,która poprzedza duchowe światło.Jest upadkiem,destrukcją i śmiercią ,która usuwa stary porządek/stare ja by odsłonić drogę nowemu porządkowi/nowemu ja.”Ten cytat dotyczy psychiki ale pomyślałam,że może właśnie po śmierci musimy przejść etap nigredo,zanurzenia się w ciemności by potem cieszyć się nowym życiem(jakkolwiek go pojmujemy).

      Lubię

      • Random Unstable pisze:

        Z tym światłem chodzi jedynie o to, że jest to najczęstsza sztuczka „negatywnych”, ponieważ światło budzi zaufanie, czujesz się bezpieczny/bezpieczna. Można w ten sposób łatwo oszukać nieświadomych takich sztuczek.

        Lubię

        • fakafones pisze:

          Będą jaja (jak barety) gdy ludzie wezmą sobie do serca „światło po drugiej stronie”, będą go szukać lub unikać, a tu… nic (!) absolutnie nic. 😉 Bo czy nam się to podoba lub nie, istnieje również taka możliwość, że po śmierci nie ma niczego i tyle!

          Bądźmy na chwilę szczerzy ze sobą; szukanie odpowiedzi na to co dzieje się po śmierci jest zwyczajnym strachem, który próbujemy przezwyciężyć takim właśnie myśleniem. Jeśli chcemy by nasze umysły były otwarte na WSZYSTKO to czy nam się to podoba czy też nie możliwość NICOŚCI musimy również wziąć pod uwagę.

          Lubię

      • Jarek Kefir pisze:

        Jola, bardzo współczuję.. ❤ Jak to wszystko odczułaś? Jak dałaś sobie radę? Rozumiem że wciąż nosisz żałobę.. Chcesz o tym nam opowiedzieć? Świat często tak właśnie działa. Światło i właściwie wszystko to co jest w astralu (ogromne poczucie miłości, spotkanie z jakąś wersją "boga" – fałszywego boga, kosmici, przewodnicy duchowi, zmarli bliscy, film z życia, skłanianie do ponownej reinkarnacji, demony, anioły i tryliardy innych, najczęściej złych istot) to oszustwo, to bagno. I to jeszcze większe niż tu na fizycznej Ziemi.

        Lubię

        • Jola pisze:

          Dziękuję Ci Jarku za troskę.Akurat tak się złożyło,że odszedł w czasie kiedy rozkminiałam Twój artykuł i to mnie skłoniło do refleksji.Wczoraj to był szok a dziś sobie go po prostu wspominam,słucham muzyki,która mi się z nim kojarzyła i wiesz,nawet się uśmiecham do niektórych wspomnień 🙂
          Jeszcze raz Ci dziękuję,że zadałeś mi to pytanie(„jak to odczułaś”)bo wiesz,złapałam się na tym,że nie potrafiłam okazać swoich emocji nawet przed przyjaciółką.A teraz dopiero odblokowały mi się ukryte emocje.Pozdrawiam ciepło 🙂

          Lubię

  14. Młody33 pisze:

    „Nie chciałbym Cię martwić, ale.. Po tej drugiej stronie, nazywanej często „ziemskim astralem„, jest taka sama iluzja, jak tu na Ziemi. Niektórzy mówią, że poziom iluzji jest tam jeszcze większy.”

    Jarku, z całym szacunkiem do Ciebie i Twoich artykułów, ale to mi wyraźnie przypomina „uprawianie czarnowidztwa” i szerzenie u czytelników psychologii strachu 😉 „Niektórzy mówią” – kojarzy mi się wybitnie z krążącym wczoraj (1.04.) po sieci pseudo-artykułem traktującym o abdykacji papieża Franciszka 🙂 Jak sam to uściśliłeś jest to jedynie hipoteza, Twoja hipoteza. Nie zgadzam się z nią i nie przyjmuję tej wersji kompletnie, puszczając ją w niepamięć 😉
    Siły ciemności panoszą się jedynie tam, gdzie im Źródło (WszechStwórca, WszechByt) na to pozwoli, bo takie jest główne prawo wszechświata, że to On Jest (zawiera się) we Wszystkim, Co Jest i bez Niego absolutnie nic istnieć nie może. Jeśli natomiast coś we wszechświecie istnieje, to znaczy, że jest do czegoś potrzebne i mogę nie wiedzieć po co to coś jest lub mogę nie rozumieć celowości istnienia tego czegoś, ale nie zmienia to faktu, że dosłownie wszystko jest tutaj (i tam – w astralu – również) doskonale urządzone, zorganizowane i uporządkowane – dokładnie tak, jak trzeba. Dla mnie pewnikiem jest (to kwestia pewności pochodząca z Wymiaru Serca a nie umysłu podporządkowanemu logicznemu myśleniu i schematycznym, egotycznym uwarunkowaniom), że tamta strona – astral – JEST W PEŁNI KONTROLOWANA PRZEZ ŹRÓDŁO!!! Owszem, zwiedzenie jest, lecz żadnego przymusu nie ma, bo przewodnik duchowy – którego tam, w astralu się spotyka – NIE MA PRAWA ZMUSZAĆ SIŁĄ DO TEGO ŻEBY JAKAKOLWIEK DUSZA INKARNOWAŁA JESZCZE RAZ NA ZIEMI BEZ SWOJEJ ZGODY NA TO!!! To zwiedzenie dotyczy wyłącznie tych dusz, które po prostu jeszcze nie dojrzały do tego, by porzucić Koło Samsary i wznieść się na wyższy poziom bytowania aniżeli to tutaj, ziemskie. Dusza sama z siebie wie czy trzeba jej nadal jeszcze wcielać się w ciało, czy jednak może już to sobie odpuścić, a jeśli może to sobie odpuścić, to wie ona sama doskonale jak się ma zachować tam i do światła zwyczajnie nie pójdzie. Bardzo proszę żeby nie robić tutaj jakiejś nagonki na myślenie w stylu: świat jest zły, okrutny, nic dobrego już nas tutaj spotkać nie może, no a po śmierci to już w ogóle, jest jeszcze gorzej. To my wybieramy „stronę”, po której „się opowiadamy”. To my decydujemy czy pozwolimy wpędzić się w negatywne myślenie i tym samym będziemy sami sobie fundować negatywny świat i nieprzyjemne zdarzenia, czy może jednak wolimy przyjemniejsze scenariusze sobie tworzyć i takich też doświadczać. Poza tym, sam pamiętam dobrze, jak trwałem w potężnie negatywnym widzeniu świata, zdarzeń, ludzi i w ogóle wszystkiego, i jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to było mi to potrzebne, gdyż to dzięki temu właśnie zburzył się mój „stary świat” i zrobił miejsce temu nowemu. Nawiasem mówiąc – siły, które określamy mianem „złych” istnieją w dużej mierze po to, abyśmy my się przebudzali … Konkludując: dziękuję Ci, Jarku, za ten artykuł, bo spowodował, że ponownie zagłębiłem się w ten – arcyciekawy przecież temat 😉

    Lubię

  15. Coyote ( od dziecka tak na mnie mówią) pisze:

    Witam
    Sprawa jest prosta ( dla mnie). Po jakimś czasie zastanawiania się : skąd, jak po co , co będzie, jak żyć etc. Dochodzisz do wniosku ze i tak tego nie wymyślisz, nie odczujesz,nikt ci nie odpowie. ( 3 miesiące przykuty do wyrka w szpitalu na oddziele zamkniętym z niezidentyfikowanym wirusem [20lat temu] do tej pory „naukowcy” nie wiedzą co to było, miałem dużo czasu na przemyślenia.
    Wniosek żyj tak żeby było Ci dobrze.
    Chcesz być „dobry” bądź, chcesz być „zły bądź. Bądź kim chcesz wierz w co chcesz byle było dobrze Tobie ( wszyscy jesteśmy egoistami)
    Osobiście Jeste uzależniony od wszystkiego: technologi, używek , pieniędzy, władzy, (jako „władca” oczywiście), życia w rodzinie itd., wiele rzeczy z tej listy zaprzestałem praktykować choć sprawiały mi przyjemność ale były destrukcyjne.
    Jeste takim samym człowiekiem jak wy wszyscy ale wydaje mi się ze o krok dalej – uzasadnienie: po co marnować czas na zastanawianie się nad czymś czego i tak nie da się rozkminić. Lepiej iść do przodu w celu ulepszania sobie życia tego co mamy tu i teraz w jakikolwiek sposób ( egoizm )
    Nawet ludzie oddający się pomocy innym są egoistami ponieważ czerpią radość z niesienia pomocy innym, lubisz używki używaj , lubisz pieniądze zdobywaj je ( w jakikolwiek sposób 😉 lubisz myśleć co jest po śmierci, myśl jak sprawia Ci to przyjemność. Chcesz żyć zgodnie z „naturą” żyj. Zawsze rób tak żeby to Tobie było dobrze. A i chyba ważne jest podejście do życia ( tak mi się wydaje) zdaj sobie sprawę ze nie istnieje coś takiego jak PROBLEMY.
    Po prostu są kolejne „rzeczy” na które trzeba odnaleść rozwiązanie.
    P.S przepraszam z mój Polski wyemigrowałam 20lat temu

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 115 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: