Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Apele » Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?

Dlaczego przyciągasz zimnych drani lub wredne suki? O czym milczy nawet psychologia?

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,302,394 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

HEJ! JEŚLI ZALEŻY CI NA PRZEKAZYWANIU DALEJ NIEZALEŻNYCH INFORMACJI, MOŻESZ DOŁOŻYĆ SWOJĄ CEGIEŁKĘ. DZIĘKI DAROWIZNOM JESTEM NIEZALEŻNY OD PARTII, IDEOLOGII, RELIGII, KONCERNÓW. MOJA DZIAŁALNOŚĆ ZALEŻY M.IN. OD WASZEGO WSPARCIA. KLIKNIJ JEDEN Z PONIŻSZYCH OBRAZKÓW:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Cały świat gra iluzję.. Także w relacjach

Stare łacińskie przysłowie głosi: „Totus mundus agit histrionem.” Czyli w tłumaczeniu na polski: Cały świat gra komedie / tudzież: cały świat gra odgórnie ustawione role. Te role to role społeczne, zawodowe, związane z religią, reprodukcyjne. Służą one podtrzymaniu systemu i jego wiecznie zaburzonej homeostazy. Ta komedia, te odgórnie zaplanowane role, to inaczej iluzja życia. Nazywa się je albo karmą, albo kołem samsary. Przed wcieleniem w ciało dusza ma wybierać rodzinę, która zniszczy jej psychikę, traumy jakie będzie przechodzić, jak przerabiane lekcje.

Zniesmaczony? Dobra, dość tych bzdur. To nie karma powinna rządzić Twoim życiem, ale Ty sam, dokonując świadomych wyborów. Dopóki będziesz nieświadomie zezwalał na to, to będą rządzić Tobą okoliczności. Nazwiesz je cierpieniem za grzechy, przerabianiem życiowych lekcji, spłacaniem długów z poprzednich żyć, karmą.. Nie ważne. To nadal będą „jakieś tam okoliczności” a nie Twoje świadome decyzje. Cały ten świat jest po prostu iluzją. Koło samsary (czyli koło życia), karma, zasady i cele społeczeństwa – to wszystko jest iluzją.

To wszystko jest jednak potrzebne i konieczne, aby ludzie o niskiej mentalności mogli doświadczać i rozwijać się – choćby minimalnie, jak teraz. I Ty i ja dostaliśmy właśnie od tego „niedobrego” systemu niepowtarzalną szansę, by ogarnąć jak on działa, by obudzić siebie i pomagać innym. Ślepy bunt przeciwko temu wszystkiemu jest destrukcyjny. To błąd który czasami popełniam.

Ludzie i ich chory materializm

Ludzie postrzegają innych przez pryzmat przydatności dla systemu. Czyli: jakie ma wykształcenie, ile zarabia, czy ma żonę / męża, czy ma lub planuje dzieci. Jest to bardzo płytkie, materialne postrzeganie człowieka. Rodzi ono ogrom pretensji, żali, frustracji, zła. Gdy zaczynasz patrzeć na drugiego człowieka głębiej, niż przez pryzmat materialistyczny – to z większością ludzi nie będziesz chciał nawet wypić kawy. To nieprawda że wtedy włącza się new age’owa miłość do każdego człowieka. To nie tak. Zaczynasz wtedy dostrzegać tę iluzję. I to, jak groźni są ludzie, gdy mówisz że nie chcesz wspierać systemu, a idziesz swoją ścieżką. Po prostu asertywnie chronisz siebie. Te dwa światy nie pokrywają się już. Oni mają swój świat i swoje doświadczenia, i mają do niego prawo. A ty masz prawo do swojego świata.

Bierze się z tego kilka niekorzystnych programów czy też uwarunkowań, podług których ludzie działają. Pierwszy wzorzec to program kat-ofiara. Ofiara silniejszego od siebie, jest tak często katem wobec słabszego od siebie. Stąd tak wielu ludzi to takie małe, przebiegłe, głupio-mądre skurwysynki. Jak widzą silniejszego – to się boją i szanują. Ale gdy tylko zobaczą słabość, to wbiją szpilę albo się pastwią. Drugi wzorzec to podświadoma obrona systemu. Gdy nie chcesz służyć systemowi tak, jak to robią oni (np potomstwem, czyli całkowitym oddaniem swojej wolności), to spotykasz się z agresją. System ten, w tym koło samsary – reinkarnacji – jest im bardzo potrzebny. Nie są gotowi na jego opuszczenie.

Stereotypy płci wiecznie (?) żywe?

Istnieją pewne różnice w postrzeganiu płci i ich ról przez ludzi. Podstawą jest oczywiście osłabienie mocy pierwiastka żeńskiego. Miało to miejsce nie wiadomo jak dawno temu, i przyczyniło się do powstania patriarchatu. Od kobiet wymaga się więc urody, uległości, nie kwestionowania racji samca, niewielkiego doświadczenia seksualnego. Budzi to bunt w kobietach – a co, jeśli nie miałabym urody? A co jeśli się zestarzeję? I dlaczego mam być uległa i siedzieć cicho, nawet gdy facet mówi totalne bzdury? Dlaczego nie mogę mieć racji? I dlaczego mężczyzna nie może uczyć się ode mnie, tak jak ja od niego? No i dlaczego nie mam prawa realizować się w seksualności tak jak mężczyzna, tylko muszę to ukrywać?

Od mężczyzn wymaga się zarobków, mieszkania, samochodu, ekstrawertyzmu, sylwetki, siły. Tak więc obie płcie „sprzedają się” tej drugiej. Powstaje tutaj pewien konflikt w psychice. Powstaje niechęć i obrzydzenie do samego siebie, jak i pogarda wobec płci przeciwnej. „No jak to? Dlaczego mam spełniać te wszystkie wyśrubowane do maksimum i sprzeczne wymagania? Dopóki te zalety mam, to mogę się realizować. A co, jeśli je stracę?” W głębi duszy nikt nie chce być tylko kopulatorem, reproduktorem czy bankomatem. W głębi duszy pojawiają się pytania: „Czy jestem czymś więcej niż status finansowy, siła czy uroda”?

Bo gdy brakuje zaplecza intelektualnego i wyższych wartości..

Z drugiej strony, często brakuje właśnie tej „innej wartości„. Oczywiście, każdy z nas jest niepowtarzalną duchową istotą.. Ale często ta wartość nie jest rozwinięta i wyartykułowana. Brakuje zaplecza intelektualnego i duchowego by płeć przeciwną oczarować. Taki typowy facet, pełen lęków i kompleksów, najczęściej nieuświadomionych.. Będzie zazdrościł, oceniał, kontrolował, reagował agresją, bał się seksualności kobiet. Wobec kobiet silnych będzie szczególnie nienawistny.

Tak samo kobieta, taka typowa serialowa Karynka. Będzie strzelała fochy, robiła sceny, zamykała partnera w niekoniecznie złotej klatce, będzie zazdrościła, groziła odejściem. Wobec wrażliwszych mężczyzn taka kobieta będzie szczególnie zapalczywa i niemiła. Po czym będzie wpadać w ramiona tych „silnych„, ale silnych w sposób samczy, agresywny. I będzie płakać i rozpaczać, jaki świat zły, jak nie ma na nim dobrych mężczyzn.

Są to zachowania mentalnych dzieci, które nie dorosły, pomimo tego, że ich ciała są już dojrzałe. Tacy ludzie nie nadają się ani do związku, ani tym bardziej do posiadania dzieci. To co przedstawiłem powyżej, to takie papierki lakmusowe. Sam widzisz, jak bardzo jest to proste. Całe życie szukałeś bezskutecznie odpowiedzi na pytanie, jak się ochronić przed zimnymi draniami (jeśli jesteś kobietą), lub jak się chronić przed wrednymi sukami (jeśli jesteś mężczyzną).

To o czym boi się mówić nawet psychologia

Nikt Ci o tym nie powiedział. Pal licho rodziców, nauczycieli i kapłanów – oni nie wiedzą o życiu absolutnie nic. Ale nawet psychologia ukrywa te proste fakty. A tu masz – odpowiedź jest tak prosta i logiczna, że można tylko usiąść i.. pół godziny się śmiać. Chryzyp z Soloi to grecki filozof, który umarł ze śmiechu od własnego żartu. Z kolei jeden ze wschodnich Buddów, gdy poznał prawdziwe oblicze świata, to.. usiadł i nie mógł przestać się śmiać. Śmiał się dosłownie godzinami. Bo przecież cały świat gra komedię, iluzje, ułudę.

A teraz zdradzę Ci jeszcze jedną przesłankę – taki papierek lakmusowy. O tym, jak rozpoznawać mentalność innych ludzi. Zadaj mężczyźnie pytanie – co sądzi o silnych kobietach. Zaznacz że wcale nie chodzi o islamo-lubne feministki. Ale o te kobiety które są naprawdę potężne, asertywne, wolne, mają własne zdanie, zainteresowania, wykształcenie. Jeśli będzie gardził takimi kobietami – wtedy masz do czynienia z osobą niedojrzałą. Z którą o pewnych tematach lepiej nie rozmawiać i się nie zwierzać. I lepiej z taką osobą się nie wiązać, jeśli jesteś kobietą.

Taki mężczyzna oprócz wykazywania tych negatywnych cech, nie zniesie tego że możesz mieć rację, że możesz być mądrzejsza, i nie zniesie Twoich sukcesów. Taki mężczyzna podświadomie wie, że tak naprawdę jest.. słaby. Więc maskuje tę słabość samczością i agresją, i podświadomie boi się kobiecej siły. Jest ona zagrożeniem dla jego kruchej i często.. małej męskości. Nie, nie tylko dosłownie małej – choć też nierzadko o to chodzi 😉

Cytat: „Tu jest problem. Pewnie dlatego sfrustrowani ojcowie tak często wyżywają się na synach i partnerkach. Stąd tak wiele męskiej przemocy w rodzinach i na świecie. Bo jak tu udowodnić innym i sobie, że jest się mężczyzną? Jak zbudować wewnętrzne poczucie męskości i godności? To obecnie zadanie trudniejsze niż kiedykolwiek przedtem. Kiedyś pomagały w tym wojny, z których można było wrócić jako żywy lub martwy, ale bohater. A tu od trzech pokoleń w Europie nie było wojny. Całe szczęście.

Całe szczęście. Ale jeśli nie znajdziemy innego sposobu na zaspokojenie męskiej potrzeby rytuału przejścia to będziemy mieli coraz więcej przemocy domowej, represjonowania i upokarzania wszelkiego rodzaju mniejszości, wojen kibiców i zwolenników różnych klubów, różnych wierzeń, przekonań i bogów – a także pompowania wielkościowej iluzji narodowej. Szczególnie to ostatnie jest groźne, bo – jak uczy historia – doprowadza do wojen. Bo jest dla sfrustrowanej męskości najbardziej pociągające, wręcz biologiczne – mieć czystą, narodową krew i spermę na sztandarach.”
~Wojciech Eichelberger

..Bo silne kobiety i wrażliwi mężczyźni budzą kontrowersje

To ma zastosowanie także w drugą stronę. Zadaj kobiecie pytanie, co sądzi o wrażliwych, emocjonalnych mężczyznach. Zaznacz od razu, że wcale nie chodzi o stereoptypowych korwinistów grających do rana w gry, którzy nigdy nie byli z kobietą. Ale chodzi o mężczyzn uczuciowych, nie wstydzących się okazywać emocji (np płaczu), którzy potrzebują więcej czasu by zaufać i ośmielić się wobec kobiety. Mężczyzn którzy często są introwertykami i nie chcą zgadzać się z wzorcem Schwarzeneggera, twardziela.

Jeśli usłyszysz pogardę, drwiny, podśmiechujki (np cipeusz, kastrat, itp) to wiedz, że masz do czynienia z typową, niestabilną kobietą. Nie warto takiej osobie się zwierzać, ani wiązać z nią. Taka kobieta może Cię podziwiać, ale stale będzie Cię „testować„, choćby strzelając fochy. Gdy tylko noga Ci się powinie, gdy tylko przyjdzie moment załamania, słabość – wykorzysta to. Np zdradzi sekrety innym lub odejdzie. Taka kobieta podświadomie wie, jak bardzo brakuje jej wewnętrznej siły. Nie stać ją więc na wrażliwość i dobro wobec słabszych.

Jaka jest więc recepta, oprócz rozprawy ze swoimi kompleksami, lękami, traumami? Jeśli jesteś mężczyzną – nie bój się swoich uczuć, wrażliwości. Bądź otwarty. Nie oceniaj i nie osądzaj kobiet, szczególnie podług starych, samczych wzorców. Bo wtedy one się zamykają. Jeśli wykazujesz te brzydkie, samcze cechy – to przyciągasz właśnie albo typowe, serialowe kobietki, albo zimne, wyrachowane suki. Jeśli jesteś kobietą – odnajdź swoją wewnętrzną siłę. Jesteś takim samym człowiekiem, członkiem społeczeństwa. Też masz prawo mieć rację, być asertywna, mądra i silna. Twoja słabość przyciąga albo typowych, zdesperowanych facetów, albo zimnych drani. Bo jeśli nie masz siły w sobie, to szukasz substytutu tej siły w facetach. A najczęściej jest to substytut gównianej jakości.

Prawdą jest także to, że skoro człowiek nie reprezentuje sobą tej wartości wyższej, wznioślejszej, to wymaga się od niego, by w relacji dał tę „zwierzęca” podstawę. Czyli u kobiet uroda i uległość, a u mężczyzn finanse, samochód i prosta siła. No coś przecież trzeba dać temu drugiemu człowiekowi, prawda? Tak samo jest jeśli chodzi o służbę ogółowi. życie polega na braniu jak i dawaniu, czyli służbie. Jeśli nie dajesz nic „niestandardowego” (np kultura, sztuka, filozofia, nauka, duchowość, nowe idee, pasja) to powinieneś dać społeczeństwu tę podstawę. Czyli właśnie rodzinę, dzieci.

Zapraszam też do przeczytania dwóch ciekawych felietonów w temacie:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 


23 komentarze

  1. warszawianka pisze:

    Kefirku! Strasznie nie podoba mi się obecna szata graficzna twojej strony! A poprzednia była taka ładna! A co inni na to? ;))

    Lubię

  2. ivoo pisze:

    Bardzo pouczający tekst, jednak zastanawia mnie jedna kwestia.. Skoro kobieta ma być silna, pewna siebie, zaradna, samodzielna i dowartościowana, to w jaki sposób ma współgrać z wrażliwym, „płaczącym” mężczyzną? Wiesz, chodzi mi o: sytuacja, kiedy jest problem, kobieta z uporem szuka rozwiązań, a mężczyzna rozkłada ręce i z wrażliwością nad problemem ubolewa. Takie kobiety w większości zaczynają czuć frustrację i mają poczucie, że są twardsze od partnera, a to nie jest dobre odczucie. I wtedy pojawia się pogląd o kobiecie, że jest suką, bo próbuje ostudzić głowę i znaleźć rozwiązanie, nie jest uczuciowa i emocjonalna jak na kobietę przystało. Nie mówię o sytuacji, kiedy rzeczywiście mężczyzna ma poważny problem i np. płacze, bo to jest zrozumiałe u każdego niezależnie od płci. Częściej obecnie niestety jest tak (nie chcę wchodzić w stereotyp braku dobrych mężczyzn, bo pewnie jest ich tyle samo co dobrych kobiet), że to kobieta próbuje dźwignąć ciężar związku, małżeństwa, bo pokazała mężczyźnie, że potrafi być silna..
    Byłabym wdzięczna za odpowiedź, trapi mnie ten temat od dłuższego czasu i bardzo chciałabym to skonfrontować z kimś będącym w temacie. Pozdrawiam!!

    Lubię

    • Ruda'90 pisze:

      Hej, może ja ci odpowiem jak to rozumiem. Tutaj nie chodzi o związek zimnej suki z płaczliwym, rozhisteryzowanym facetem. Rzecz w tym, że kobiety, jako wrażliwe istoty powinny odnaleźć swoją wewnętrzną siłę, tzn. pewność siebie, dobrze się poczuć same ze sobą, poczuć się wartościowe, piękne, warte tego, co najlepsze. Natomiast mężczyźni, od których wymaga się zazwyczaj siły i bycia twardzielami, powinni wreszcie przestać wstydzić się swoich uczuć – oni także mają prawo do słabszych chwil lub po prostu do wzruszenia się, wszak każdy z nas jest tylko człowiekiem. Chodzi po prostu o dopełnienie. I to jest sedno całej sprawy, mam nadzieję, że dobrze wytłumaczyłam i mniej więcej łapiesz o co chodzi 😉 Pozdrówki.

      Liked by 1 osoba

  3. Crystal pisze:

    „Cały świat gra odgórnie ustawione role”

    Kto i kiedy je odgórnie ustawia? Czyż nie robi tego dusza przed wcieleniem się w ciało? Czy nie wyodrębnia ona najważniejszych elementów, doświadczeń, wydarzeń, dzięki którym odrobi ona swoje lekcje? Można odpowiedzieć na te pytania twierdząco, można też stwierdzić, że jest to stek bzdur. Nijak możemy tego dowieść z perspektywy ziemskiej, ograniczonej przecież. Wierzyć to znaczy nie wiedzieć. Czy można wierzenia wynieść do rangi rzetelnej wiedzy popartej wewnętrznym odczuwaniem jej jako prawdy? Czy wierzenia potrafią wyswobodzić z ucisku tego świata? Potrafią? A może to jednak mentalna znajomość praw, sposobów funkcjonowania człowieka, psychiki, natury itd. w zupełności wystarczy do prowadzenia życia pełnego, wartościowego? Potrzeba doświadczeń. Wiedza nie poparta doświadczeniem pozostaje przypuszczeniem. Drzwi otwieramy tylko, gdy pukamy owinięci prawdą. Czym jest prawda i jak rozpoznać ją mamy w tym całym gąszczu ideologii, twierdzeń, przekonań itd, itp.? Może jest tak, że niektóre z naszych wyborów, które uważamy za tak bardzo ważne, zostały podjęte jeszcze przed naszymi narodzinami i jako takie również i one są iluzją… To tylko pozorne wybory, bo zostały uprzednio podjęte już, w niefizycznym miejscu, w bezczasowości. Wybrane odgórnie role nie tylko „służą podtrzymaniu systemu i jego wiecznie zaburzonej homeostazy”, lecz także i niezbędne są duszy do uzyskania tego, czego potrzebuje ona. „Ta komedia, te odgórnie zaplanowane role, to inaczej iluzja życia.” Iluzją życia jest życie oparte na błędnym wyobrażeniu siebie. Ciągle przecież wydaje nam się, że jesteśmy tym, co robimy, że znaczymy tyle na ile swą wartość udowodnić potrafimy. Cierpienie to środek prowadzący do przebudzenia, wszak kto cierpi, ten śpi 😉

    Lubię

    • Myśląca Inaczej pisze:

      Ivoo ciężko oczekiwać jakiś odp od kogoś kto danej drogi nie przeszedł, bo to tylko dedukcja,opiniowanie na podstawie własnej osoby , a każdy z nas do tego samego problemu podejdzie inaczej kolejna rzecz nawet jeśli ktoś tu takowy jest, przeszdł taką sama drogę czy też podobną, to czy powinnien podać Ci rozwiązanie na tacy ?

      To Twoje życie Ty jesteś za nie w pełni odpowiedzialna , nie ma co szukać winnych , to koło zamkniete .
      Skoro pokazałaś że jesteś osobą silną jakiej reakcji zwrotnej oczekiwałaś ? Każdy bedzie Cię takową widział nie tylko partner , należysz do grup osób które nie wywołują reakcji , on/ona potrzebuje pomocy , da sobie radę sama.

      Co Twój Partner ci daje oprócz tego że nie potrafi być „Silnym’ Miłość ? Szacunek ? czy też jej brak ?

      Co powoduje że twój Partner w siebie nie wierzy ? Jakaś trauma ? Czy zwykłe lenistwo , ucieczka od odpowiedzialności?

      Myślę że ja takie właśnie pytania bym sobie zadała będąc na Twoim miejscu a potem mając pełen obraz swojej przestrzeni podjełabym decyzję .

      Pamiętając przy Tym że każdy człowiek jest inny , jednym trzeba podac rękę , innych zostawić na swojej drodze bo czasem to jest jedyna pomoc dla nich w życiu zwanym tu i teraz .

      Pozdrawiam Ciepluchno

      Lubię

  4. radek pisze:

    spoko. tak wiec wśród milionow obywateli i obywatelek Europy można faktycznie stworzyć takie wysoko uduchowione związki ale tylko w określonym odcinku czasu i w skali 1:10.000. iluzoryczne jest, ze zyjemy w próżni. gdy tylko Islam upomni się o swoje momentalnie zlikwiduje te wysokowydajne wykwity duchowości. matka natura szybko scina erozja wysokie szczyty i chlodzi hotspoty. wiem, ze jestem w chuj pragmatyczny ale swiat ma swoje prawa. wlasnie zagryzam kawałkiem swini. ona tez chciała zyc .-)

    Lubię

  5. efa pisze:

    Najważniejsze kochać siebie i być sobą, wiadomo może komuś się to nie podobać, ale jak szanujemy samych siebie to znajdzie się siła, aby z takimi ludźmi dać radę lub olać po prostu ich 😉 Musimy wyznaczać granice zgodnie ze sobą, nie ma recept na udany związek, ale jak są dwie osoby, które nie udają nikogo i potrafią się szanować to dadzą radę. Mieć udany związek, to mieć przy sobie najlepszego przyjaciela/przyjaciółkę z którym się wspólnie żyje…..

    Liked by 1 osoba

    • Jarek Kefir pisze:

      Jak się nie wyznaczy granic to ludzie będą je testować i przekraczać kolejne i kolejne punkty krytyczne 😉 Widzę to teraz z perspektywy. To na co dziś nie pozwolę, tolerowałem jeszcze 4 tygodnie temu. Normalna rzecz na planecie małp.

      Lubię

      • efa pisze:

        Niektórzy po prostu lubią testować 😉 Lubią podchody, taktyki itp. może nie znają siebie, nie potrafią zaakceptować, może w ten sposób poszukują?
        Granice są też dla nas samych, nie tylko dla innych. Znając swoje granice (wie się co jest za nimi), przynajmniej je czuć, postępować w zgodzie z sobą. Tak naprawdę jesteśmy sami zawsze, partner to po prostu towarzysz, z którym się idzie przez życie, nie wiadomo jak długo…
        Szkoda,że jest tyle skrzywdzonych ludzi, ale niektórzy z tych doświadczeń wyjdą silniejsi, innym serce stwardnieje, czasem wystarczy jedna negatywna sytuacja, aby sobie wyznaczyć kurs działania i powielania złego programu….
        Przekraczajmy te granice, które powinniśmy i stawiajmy je, tam gdzie trzeba.

        Lubię

    • margaretq pisze:

      Z mojej perspektywy, nie da się zachować własnego „ja”, jednocześnie usiłując „zadowolić” społeczeństwo poprzez bezmyślne przyjęcie ról które masz pełnić w społeczeństwie. Po prostu się nie da. Zawsze będzie rozłam pomiędzy Twoim prawdziwym „ja”, a „ja” przemaglowanym i zniekształconym przez system. Zrobi się coraz większa schizofrenia która skończy się wielką frustracją. To się też tyczy związków. Nie da się wejść w rolę „kobiety”, reprezentować świat który ma być skrajnie różne od świata „męskiego”, a jednocześnie musieć mieć tego swojego męża za najbliższą osobę na świecie. Będzie się z początku jak samiec i samica w trakcie godów, a im dalej, tym większy dysonans. Ja tylko nie rozumiem, co ma mieć „miłość” do tego. Wchodzę w rolę „kobiety” która ma być taka, taka, i taka, albo w rolę „mężczyzny” który robić to i tamto, i jak gram swoją rolę, to super, mój mąż czy moja żona mnie „kocha”. A jak o wyjdę o centymetr zza roli, to co wtedy? Już nie jestem godny/a miłości?

      Lubię

      • efa pisze:

        Może świat jest teatrem, ale czy wskoczymy w jakieś role, czy znajdziemy własną ścieżkę zależy od nas samych. Czasem, a może nawet często system wyciągnie łapy, będzie łatwiej, będzie gorzej, ale trzeba wybrać. Ja jakoś nie walczyłam nigdy z systemem, robię po prostu po swojemu. Owszem miałam czas wsiąknięcia w społeczeństwo/ system, wiara w ten wyścig szczurów, że muszę być lepsza itd. Odebrałam lekcje,że to nie dla mnie. Przynajmniej stałam się częścią tego i to niby powinno mi dać lepsze zrozumienie. Hmm… właściwie to zrozumiałam tyle,że w tym wyścigu zagubiłam siebie, przestałam myśleć, działam na oślep, przyjmowałam gotowce. Byłam nie wiem czym … człowiekiem, ale nieświadomym swojego ja, które teraz cały czas poznaje. Gdy bywa ciężko przypinam sobie,że tego właśnie chciałam, że nie chce już iluzji, teatru. Chcę żyć i wiedzieć,że żyję….

        Lubię

  6. Sanctus Diavol pisze:

    Przyjaźń sięga głębiej niż miłość.
    Miłość może się skończyć, przyjaźń nigdy się nie kończy. Możemy jutro znienawidzić kogo dziś kochamy – lecz ten, kto jest nam przyjacielem, nigdy nie może stać się naszym wrogiem. Jeżeli staje się wrogiem, wòwczas można mieć pewność, że nigdy nie było między nami prawdziwej przyjaźni. Związki oparte na przyjaźni należą do głębszych i nieznanych wymiarów. To jest powód, dla ktòrego Buddha nie powiedział, by ludzie się kochali. Nazwał związki międzyludzkie „przyjaźnią”. Miał do tego powód: powiedział, by mieć przyjaciół we własnym życiu.
    Prawdziwa miłość jest identyczna z prawdziwą przyjaźnią.

    Lubię

    • Myśląca Inaczej pisze:

      „Prawdziwa miłość jest identyczna z prawdziwą przyjaźnią.” Pieknie napisane ja to nazywam tak zwyczajnie 🙂 Miłość Bezwarunkowa a w niej wszystko jest zawarte . Sęk w tym ,że tak mało osób jej doświadcza…Nie potrafią jej pojąć ?poczuć? doświadczyć? … I nie piszę tego z powodu Bycia Mamą ! 🙂 tak samo kocham swojego partnera z którym idę przez świat, aż musiałabym policzyć 🙂 I żeby było śmiesznie jesteśmy totalnymi przeciwieństwami siebie dosłownie we wszystkim od takich małych rzeczy jak np jedzenie po przez poglądy hobby itp. A jednak on jest mna a ja nim .. całością , jednak ja wczoraj dzieki Jarkowi zrozumiałam że nigdy , ale to nigdy nie należałam do żadnego schematu , dlatego mnie ten świat tak zawsze uwierał nie mogłam znaleźć sobie tutaj nigdzie miejsca … Tam Dom Twój gdzie Serce Twoje …

      Pozdrawiam

      Lubię

      • vega43 pisze:

        Pięknie to ujęłaś i zgadzam się z Tobą 😊 Też nie należę do żadnego schematu i cały czas nie znajduję tu sobie żadnego miejsca. Nie umiem powiedzieć gdzie jest mój dom, nie mogę odnaleźć drogi… jakbym nie była stąd. Ciągłe cierpienie 😔

        Lubię

        • Myśląca Inaczej pisze:

          Kochana Vega dla Ciebie łamię „obietnice nie zapisywania słów” Twój smutek zbyt wielki bo w nierozumieniu objety . Nie należysz do żadnego schematu boś WOLNY człowiek gdy tą Prawdę w sercu ugościsz cała kurtyna w dół spadnie , bo tam „dom ” Twój gdzie SERCE Twoje a w tedy i przyjdzie zrozumienie a w zrozumieniu wszystko zawarte , wybacz nie mogę prościej pisać ale wierze że jeśli będziesz temat drążyć , do „Prawdy” dojdziesz , a teraz wysyłam co mogę z Serca swojego , całą szczęśliwość jaką w sobie posiadam i wierzę głęboko że do Ciebie dojdzie 🙂

          A Ciebie Jarku przepraszam za złamane słowo jednakże poczułam że na to odpisać muszę .. więc proszę Cię uniżenie:) abyś ten komentarz przepuścił .

          Lubię

    • efa pisze:

      Nic dodać, nic ująć…

      Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 115 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: