Felietony i artykuły autorskie

Zakazana prawda o seksualności i duchowości o której większość boi się pisać

Chciałbym zaprosić Was do przeczytania dwóch ciekawych tekstów o ludzkiej seksualności i jej duchowych aspektach.

Patriarchat: system który przyniósł erę wojny i cierpienia

Obecnie dominuje system patriarchalny, który oznacza „rządy ojców„. W tym systemie „ojcami” jest mniej niż kilka procent mężczyzn. Ma on strukturę piramidy. Cała reszta to posłuszni lub zbuntowani synowie, jak i posłuszne lub zbuntowane córki. A więc ofiary tego systemu, lub co gorsza – baterie świadomie go zasilające.

Kiedyś zobrazowałem to w następujący sposób. W korporacji zajmującej się logistyką pracuje dajmy na to, 10.000 pracowników. Większość z nich to robotnicy, mężczyźni uważający się za twardych. Palący papierosy, umięśnieni, wytatuowani, z kwadratowymi szczękami niczym, Rambo. Czy oni są beneficjentami tego systemu? Nie, są jego ofiarami zarabiającymi nędzne grosze.

Prawdziwy „ojciec„, a więc beneficjent patriarchatu, to CEO tej korporacji. Który zarabia duże pieniądze, którego inni się słuchają, który ma pozwolenie na broń, który swoich wrogów w porozumieniu z kumplem policjantem czy kumplem politykiem posyła dwa metry pod ziemię. System patriarchalny to inaczej porządek ojca chrzestnego mafii, w którym prawie wszyscy są podporządkowanymi owieczkami. Nie ma w nim żadnych ponadczasowych wartości, ani nic co kojarzyłoby się pozytywnie.

Ten system był kaleki i niewydolny już wieki temu. Nie przyniósł on światu stabilizacji, ale przyniósł wiek wojny. Gdzie każdy naród walczy z każdym. Lub przynajmniej chce ze względu na roszczenia, np terytorialne. Męski eon to era upadku gatunku ludzkiego, to era rywalizacji, agresji, przemocy. Przede wszystkim nie odpowiada on prawdziwej ludzkiej naturze.

Kiedyś została ograniczona moc i siła kobiet..

Jest on taką „nakładką systemową” na pierwotną ludzką naturę, które jest liberalna, zabawowa, radosna itp. Jest to twór syntetyczny, wygenerowany po to, by społeczeństwa i narody funkcjonowały jak bezlitosne maszyny, jak armie, nastawione na budowanie potęgi elit. System ten stworzono po to, by trzymać ludzi w ryzach.

Wiadomo, dzieci muszą się rodzić w rodzinach, muszą być uczone patriotyzmu, ślepego posłuszeństwa, nie wychylania się. Tego oczekuje każda elita. Elita nie chce spokojnego i radosnego społeczeństwa rozwijających się, uduchowionych indywidualistów, trochę hedonistów. Elita chce karnego i zdyscyplinowanego społeczeństwa-armii, nieszczęśliwego, ubogiego i ślepo podporządkowanego. Temu służy ów system, instytucja rodziny, tradycyjne wartości. I temu służy m.in. kapitalizm neoliberalny.

Patriarchat wynikł z tego, że przed wiekami (tysiącleciami właściwie) została ograniczona z jednej strony moc i siła kobiet, a z drugiej strony, emocjonalność i wrażliwość mężczyzn. Znaczenie i przejawianie się płci zostały silnie spolaryzowane. A przecież, tak naprawdę, każdy ma w sobie dwie płcie – w psychice, czy w mózgu (półkule prawa i lewa). Sprawa się komplikuje jeszcze bardziej, bo każda z płci jest podzielona na dwa archetypy. Żeńska – uległa i słaba Ewa i silna Lilith. Męska – głupi i samczy Adam, i Samael. Ale to nie wszystko, bo każdy z tych archetypów ma biegun pozytywny jak i negatywny. Mało tego! Proporcje pomiędzy tymi archetypami w psychice powinny być wyrównane, w idealnej harmonii.

Co robi system patriarchalny jak i społeczeństwo? Każe zanegować część samego siebie. Czyli kobiecą część u mężczyzn i męską część u kobiet. Zaś rozwija te archetypy płci, które odpowiadają za uległość, bierność, ignorancję, nieświadomość. Czyli Ewy u kobiet i Adama u mężczyzn.

Tabu i normy społeczne, które tak chętnie łamiemy gdy nikt nie widzi.. Prawda?

Każda ideologia, religie, każdy system społeczny, tworzy swoje tabu. Najwięcej jest oczywiście tabu dotyczących seksu. Tak samo jak ideologia czy religia, musiały się pojawić patriarchat i monogamia. Choćby po to, by ludzie nie pieprzyli się jak króliki, tylko karnie i z pokorą robili to co każe elita. Konserwatyzm związany ściśle z patriarchatem, jest programem kontrolnym.

Ludzkość nie dorosła jako całość do liberalizmu. Poza tym, czy wyobrażacie sobie cywilizację bujających w obłokach indywidualistów, gdzie każdy by chciał cieszyć się życiem, tak po prostu, i hołdować zasadom bohemy artystycznej? A kto pracowałby np w fabryce, by to wszystko trwało? By rodziły się dzieci? To, co jest dobre dla jednostek świadomych, o wysokiej mentalności, bywa zgubne dla tych szaraczków.

Kiedyś już stwierdziłem, że społeczeństwem rządzi logika zbiorowej schizofrenii, paranoi. Normy społeczne, zasady, tradycyjne wartości – są naznaczone typowo mafijnym, prawilnym pojęciem honoru, wydają się takie bezwzględne, nienaruszalne, nieprzekraczalne, okrutne. W rzeczywistości tak jednak nie jest.

Jakże fajnie jest oficjalnie, w towarzystwie celebrować jakąś normę społeczną, jakieś zasady, wartości. Szczególnie te tradycyjne, tak uwielbiane przez ludzi. Ale gdyby się bliżej przyjrzeć.. To świat nie funkcjonuje w ten sposób. Ba! On nie mógłby tak funkcjonować. Gdybyśmy na serio tych mafijnych, prawilnych norm przestrzegali, to byśmy masowo wariowali.

Człowiek szczęśliwy i spełniony nie będzie realizował żądań społeczeństwa

Nie tylko przez to, że są one skrajnie sprzeczne, wykluczające się ze sobą, niemożliwe do pogodzenia. I nie tylko dlatego, że poprzeczka, np ta moralna, jest ustawiona tak absurdalnie wysoko, że nie ma szans na jej przeskoczenie. Że tylko udajemy przed innymi, że do niej skaczemy. Ale także dlatego, że te normy i zasady niemal całkowicie wyeliminowałyby radość, szczęście, spełnienie.

Wydaje się, że społeczeństwo i jego oficjalne normy i zasady, są z definicji przeciwko radości, szczęściu, spełnieniu jednostki. I ma to swoje uzasadnienie, o którym wiele razy pisałem. Jednostka szczęśliwa i spełniona nie będzie pracować dla społeczeństwa i systemu, bo będzie widziała pustotę, bezsensowność i rozpaczliwość takiej pracy. I tutaj chciałem zwrócić uwagę na tragiczny dualizm, jaki drąży rodzaj ludzki.

Otóż jak już wspominałem powyżej – postawienie na indywidualizm, na spełnienie, radość, hedonizm – ma swoje ciemne strony. Z jednej strony jest to dobre dla tych, którzy mają wiedzę, empatię, kręgosłup moralny, którzy chcą zmienić sytuacje na świecie, pomóc w reformie systemu. A więc dla jednostek, dla nas. Z drugiej strony – takie nastawienie degeneruje społeczeństwa i narody, co widać w zdemoralizowanych społeczeństwach Zachodu, i po części także w Polsce. Już pomijam fakt, że przez to nie rodzą się dzieci i grozi nam islamska inwazja demograficzna.

Tabu związane z seksem to m.in.:

-zakaz seksu przed ślubem. Państwo i korporacja religijna zabezpiecza w ten sposób przyszłość dziecka, a dawniej nie znano antykoncepcji. Dziecko musiało więc być wychowywane przez legalne małżeństwo. A nie przez nieformalny związek, który jak wiadomo, może się rozpaść.

-zakaz seksu bez zobowiązań, bez miłości. Został on wykreowany w tym samym celu, co powyższy zakaz seksu przed ślubem. Teraz można iść na imprezę, znaleźć partnera na nie zobowiązujący seks, i skorzystać ze skutecznej, nowoczesnej antykoncepcji. Miliardy ludzi tak robi i nie ma w tym absolutnie nic złego. Nie potępiam w ogóle takiego zachowania, jest ono całkowicie normalne i w 100% zgodne z naturą obu płci. Dawniej jednak antykoncepcji nie znano, więc musiano tak konstruować normy społeczne i tabu związane z seksem, by tego zakazywać;

-zakaz seksu poza związkiem, poza małżeństwem. Został on utworzony w czasach, gdy nie znano antykoncepcji. Po to, by mężowie nie płodzili i nie utrzymywali dzieci innych kobiet, i by kobiety nie rodziły dzieci nie swoich mężów. Ten zakaz sprowadza więź między kobietą a mężczyzną do organów płciowych, do instynktów. Inaczej: do prawa posiadania drugiej osoby na własność, które jest dokładnym zaprzeczeniem definicji miłości. Model przyszłości to łączenie się w pary ze świadomością, że każdy z dwóch partnerów jest wolny seksualnie. Człowiek nie jest, nigdy nie był i nigdy nie będzie istotą monogamiczną. Monogamia była konieczna na pewnym etapie rozwoju cywilizacji, owszem. Teraz jest jednak systemem, który jest niewydolny i nieprzystający do naszych czasów. I coraz więcej ludzi zaczyna to dostrzegać. Choć jeszcze nie mówi się o tym otwarcie.

Wszystko się zmienia i nie ma sensu hołdować temu co przemija

Podsumowując: to wszystko co opisałem powyżej powoli się zmienia, i dobrze. Można to wszystko choć trochę poluzować. By każdy żył swoim życiem i nie był do niczego zmuszany. Żyjemy w czasach wielkiego powrotu mocy i siły kobiet, jak i emocjonalności mężczyzn. Po wielu tysiącleciach trudów, gdzie każda pięść ziemi została skąpana we krwi i łzach, wreszcie mamy szansę na powolną zmianę tego. Ten okres przejściowy który mamy obecnie ma oczywiście liczne błędy i wypaczenia.

Jak i budzi zrozumiały sprzeciw tych, którzy tych zmian nie rozumieją i się ich boją. Co rusz w internecie można spotkać porady o tym, jaki powinien być „prawdziwy mężczyzna„. Czy nakazy i zakazy, czego kobietom nie wolno, a co im wolno. Najczęściej kreują je właśnie mężczyźni, którzy coraz słabiej odnajdują się w tym nadchodzącym nowym świecie. Samczość i związana z nią agresja, to tak naprawdę przejaw głęboko ukrywanych lęków i kompleksów. Lęków chłopca, który pomimo wzrostu ciała i mięśni, nie dorósł pod względem mentalnym.

Mężczyzna kumaty i świadomy nie musi udowadniać wszystkim wokół swojej „męskości – najczęściej prymitywną agresją. Nie musi też słuchać się „dobrych rad„, jaki to prawdziwy mężczyzna powinien być. Najczęściej te dobre rady biorą się od ludzi ze stadionów, którzy mówią o honorze, a potem w pięciu katują jednego. I nie musi też wpierdalać się w życie innych, że nie żyją tak, jak każe społeczeństwo, które jest chore i głęboko nieszczęśliwe.

Ukrywaną naturę społeczeństwa i świata opisywałem w poniższych felietonach. Większość witryn alternatywnych z jakichś tam powodów „nie chce” poruszać tych zagadnień. Ja je dla Was poruszam i opisuję:
Seks, narkotyki, hazard: najpotężniejsze TABU [+18] Co ukrywają przed Tobą elity?
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

A teraz zapraszam na poniższe cytaty o kobiecości, męskości i seksualności:

Cytuję: „Wielokrotnie mogłem się przekonać, że kobiety są bardziej niż mężczyźni otwarte na doświadczenie mistyczne. Według mnie wynika to z tego, że kobiety są bardziej zintegrowane. Jeśli świadomie realizują w życiu swoją integralność, są bliższe przestrzeni transpersonalnej niż większość mężczyzn. Różnica ta zaznacza się zresztą już na płaszczyźnie fizycznej, bo kobiety częściej myślą obiema półkulami mózgu, natomiast mężczyźni na ogół używają lewej, intelektualnej.

Dlatego w formie życia i w stylu myślenia kobiety pozwalają dojść do głosu innym płaszczyznom psychicznym. Jeżeli tę integralność życia i myślenia pojmiemy jako specyficznie kobiecą, to stwierdzimy powszechny deficyt kobiecości w społeczeństwie zachodnim. Nie chodzi mi o to, żeby wszyscy mężczyźni stali się bardziej kobiecy, lecz o przemianę w podstawowej orientacji życiowej. O odejście od jednostronnego zapatrzenia się w pieniądze, władzę, sukces, prestiż i efektywność ku integralnemu stylowi życia, w którym stosowne miejsce znajdą również emocjonalność i cielesność. (…)

Kobiecość wiąże się z intuicją, czuciem, otwartością, integralnością rozumienia, naocznością, wrażliwością, oddaniem i miłością. (…) Kreatywność, radość życia, radość z pięknych rzeczy mogłyby uczłowieczyć pustynny obraz biznesu, zarządzania i gospodarki. Nie liczę za bardzo na ruchy feministyczne. Chodzi raczej o zmianę od wewnątrz, którą w języku mistyki nazywamy przemianą, o integrację wartości wewnętrznych i zewnętrznych”.
~Willigis Jaeger „Fala jest Morzem”

Kobieta i mężczyzna; płeć i alchemia seksualna:

Cytuję: „Miłość w związku i Seksualność – jako przejaw oraz realizacja Duchowości. Krótkie Kompendium Wiedzy. Kobieta, mężczyzna – pleć i duchowość. Słowo seks oznacza „płeć”. Jaka jest relacja pomiędzy płciowością i duchowością? Czy dla duchowości seks zawsze musi być czymś złym? Okazuje się, że nie. A co należy sądzić o celibacie?

Wiele tekstów duchowych podkreśla, że w najgłębszym sensie istoty ludzkie nie są ani mężczyzną, ani kobietą. W zaawansowanych stanach medytacyjnych możesz doświadczać siebie jako niepodzielnej istoty. W tej niepodzielności, z jednej strony doświadczasz pierwotnej, czystej natury swojej najgłębszej istoty, która nie jest jeszcze zakłócona podziałem na to, co męskie i żeńskie; z drugiej zaś strony doświadczasz jednoczesności posiadania w sobie pierwiastków męskich i żeńskich. W tej ponad-logicznej jedności przeciwieństw możesz być wolny od poczucia konfliktu i braku, wynikających z ograniczenia bycia niepełnym. Starożytny chiński tekst „Tao Te King” mówi: Święty mędrzec jest niczym niemowlę, nie znające jeszcze, co to męskie, a co kobiece, a przecież jego członek często jest wzniesiony. Cudowna esencja życia osiąga w nim najwyższy poziom.

Doświadczanie siebie jako najgłębszej istoty naszej prawdziwej, pierwotnej natury, inaczej mówiąc doświadczanie prawdziwego siebie, swojej natury nieskażonej podziałami na przeciwieństwa, wolnej od dualizmu – wszystko to związane jest ze stabilizowaniem się naszej wewnętrznej życiowej energii w Kanale Centralnym (kanał ten biegnie wzdłuż osi ciała, w miejscu, gdzie fizjologicznie znajduje się główny pień nerwowy – rdzeń kręgowy, oraz mózg; zazwyczaj przyjmuje się, że ma on postać świetlistego słupa energii, niczym świetlista rurka, szerokości małego palca lub świecy). Wraz z naszym wewnętrznym rozwojem, w wyniku oczyszczania, medytacji, w wyniku rozwoju mądrości – udrażnia się nasz Centralny Kanał Energii – nazywany w jodze Sziusziumna (termin sanskrycki). Bycie rozproszonym, w znaczeniu bycia nie-urzeczywistnionym, nie posiadania pełni obecności, ma związek z nieobecnością naszej energii wewnętrznej w jej Głównym Kanale.

Z powodu zakłóceń emocjonalnych i mentalnych, z powodu nawyku bycia rozproszonym, Główny Kanał Energii jest niedrożny i życiowa energia znajduje się w nim w nieznacznym stopniu.
Udrażnianie się Kanału Centralnego koresponduje zapewne ze zmianami w przewodnictwie w głównym pniu nerwowym i w połączeniach neuronowych mózgu, jednak w szkołach medytacji zjawisko to bada się bardziej na poziomie energii subtelnej – medytujący skupia się zasadniczo na odczuciu obecności w Kanale Centralnym, pojmowanym bardziej jako słup świetlistej energii, będący manifestacją nieśmiertelnego aspektu naszej natury. Udrażnianie się pnia nerwowego i polepszenie jakości połączeń nerwowych, które temu towarzyszą traktuje się jako zjawisko wtórne.

W stanie doświadczania takiej pierwotnej nierozdzielności, niepodzielności i niedualności, kiedy to energia osadza się w Kanale Centralnym – nie doświadczamy płci. Doświadczamy raczej, że „jesteśmy” i doświadczenie takie ma charakter doświadczania wieczności, niezależności od wszelkich warunków, wolności. Jednocześnie jest to wolność od wszelkich naszych lęków – zaczynając od lęków związanych z codziennością, a kończąc na lęku przed śmiercią. Powiedzieć by można zatem, że na pewnym poziomie, który można by nazwać najgłębszą istotą naszej duszy – nie posiadamy płci. W doświadczeniu tym znika wszelkie cierpienie wynikające z posiadania płci, znika obawa o to czy jesteśmy atrakcyjni w ramach swojej płci, jak i też poczucie braku posiadania drugiej połowy, drugiej płci. W tym głębokim stanie jesteśmy kompletni.

Jednocześnie patrząc na ten poziom z nieco innej strony powiedzieć by można, że w tym stanie pierwotnej jedności, doświadczamy jednoczenia się w nas pierwiastka męskiego i żeńskiego. Ujmując rzecz energetycznie – energie Bocznych Kanałów Energii jednoczą się w Kanale Centralnym. Doświadczenie takie ma związek z nowym postrzeganiem tematu płci. Mianowicie – kiedy już odkrywamy najgłębszy poziom naszej wewnętrznej natury, stan który jest wolny od zakłóceń wynikających z podziału na płeć – wtedy możemy postrzegać płeć jako wewnętrzne bogactwo. Odtąd to nie płeć używa nas, ale my używamy jej, jako naszego narzędzia. Wcześniej nadmierne uzależnienie od zagadnień płci, zbyt dosłowne identyfikowanie się ze swoją płcią – wszystko to mogło rodzić wiele naszych frustracji, problemów i cierpień. Kiedy jednak rozpoznajemy swoją najgłębszą istotę, która nie ma płci, kiedy nasza wewnętrzna energia osadza się w, coraz bardziej drożnym, Głównym Kanale a nasz stan bycia obecnym coraz bardziej potęguje się – wtedy spraw płci nie postrzegamy już tak dosłownie. Bardziej przypominają one sen, który może być traktowany jako nasze wewnętrzne bogactwo, ozdobę naszego prawdziwego stanu. Wtedy energia płci nie ma kontroli nad nami, a raczej my mamy kontrolę nad nią. Możemy zatem, jeśli chcemy, użyć tego czym jest płeć w celach konstruktywnych, do naszego rozwoju i do rozwoju naszego partnera.

Powiedzieć można zatem, iż choć nasza najgłębsza natura nie ma żadnej płci, to jednak, poprzez urodzenie się jako człowiek, posiadamy płeć jako coś dodatkowego. To coś dodatkowego (płeć) może zostać użyte przez nas jako nasze bogactwo, jako narzędzie rozwoju. Oczywiście istnieje wiele narzędzi rozwoju, a płeć jest jednym z nich. Wiele ścieżek duchowych nie korzysta z tego narzędzia, a mimo to dochodzi do istotnych rezultatów.

Poczucie jednoczenia się w nas pierwiastka żeńskiego i męskiego powstaje wskutek udrażniania się i równoważenia energii w dwóch Bocznych Kanałach Energii. Obok Kanału Centralnego po stronie lewej i prawej, w odległości mniej więcej szerokości 2-3 palców od osi ciała, biegną prawy i lewy kanał energii. Ich ładunki są przeciwnie spolaryzowane u kobiety i mężczyzny. Prawy boczny kanał energii u mężczyzny jest kanałem dodatnim „yang” (aktywnym, męskim), zaś lewy jest kanałem ujemnym „yin” (pasywnym, żeńskim). Ujmując to nieco psychologicznie – kanał prawy u mężczyzny jest kanałem sympatii, przyciągania, pragnienia, zaś lewy – kanałem antypatii, odpychania, awersji. U kobiety zaś przebiega to odwrotnie – lewy kanał jest kanałem dodatnim „yang”, zaś prawy jest kanałem ujemnym „yin”. Fizjologicznym początkiem górnego odcinka bocznych kanałów energii są nozdrza, zaś jako miejsce dolnego jednoczenia się bocznych kanałów energii z Kanałem Centralnym najczęściej przyjmuje się punkt „morze energii” – 4 palce poniżej pępka, a w niektórych praktykach okolice narządów płciowych (zewnętrznych –inaczej podstawa kręgosłupa).

Patrząc w tej perspektywie na organizm człowieka potencjalność płciowa może być traktowana jako możliwość udrażniania i równoważenia bocznych kanałów energii w wyniku uważnej i pełnej czułości wymiany energii męskiej i żeńskiej podczas aktywności seksualnej, lub też poprzez zbliżone praktyki indywidualne, np. praktyki wizualizacyjne.

Podobnie jak w przypadku Kanału Centralnego, który jest odczuwany jako wzmożone poczucie naszej obecności, przytomności i nie-rozproszenia, a nie jako część ciała typowo fizjologiczna, tak też Kanały Boczne odczuwane są na poziomie energii subtelnej, a nie na poziomie fizycznym.
Jednak zauważyć można pewne analogie w ciele fizycznym człowieka odpowiadające polaryzacji bocznych kanałów energii na energię „yin” i „yang”, oraz odpowiadające symetryczności tych kanałów. Tak np. o ile takie gruczoły dokrewne jak szyszynka, przysadka mózgowa, tarczyca, grasica i trzustka są pojedyncze, to gonady (jajniki i jądra) oraz nadnercza (czyli gruczoły najbardziej bezpośrednio związane z naszą płciowością) są podwójne i symetryczne. Medycyna chińska dzieli energię nerek na nerkę „yang” i „yin”.

Podobnie, o ile główny pień nerwowy biegnie centralnie w ciele i jest pojedynczy, to nerwy obwodowe, jak i naczynia krwionośne i limfatyczne biegną w ciele, w przybliżeniu, symetrycznie. Jednak, jak już wspomniano, chodzi tu raczej o otwarcie się na subtelny wymiar naszej energii; światem, w którym obywa się spotkanie kobiety i mężczyzny podczas alchemii seksualnej jest świat ich psychiki i ducha, a nie głównie ciała. Spełnienie podczas takiego aktu wspierania swojego rozwoju wewnętrznego (w akcie alchemii seksualnej), poprzez proces miłości i obdarowywania się pewnymi swoimi wewnętrznymi jakościami, nie jest zależne np. od wielkości piersi kobiety, czy penisa u mężczyzny.

Płaszczyzna fizyczna, jakkolwiek odgrywa tu pewną rolę, jest jednak płaszczyzną drugoplanową. Pierwszoplanową płaszczyzną jest tutaj płaszczyzna energii wewnętrznych mężczyzny i kobiety, utworzona z energii psychicznych i duchowych. Ciała, w których spotykają się partnerzy podczas takiego aktu alchemii seksualnej, są przekształconymi alchemicznie ciałami energii, ciałami niezniszczalnymi i nie podlegającymi śmierci. Można powiedzieć, że partnerzy doświadczają, mniej lub bardziej intensywnie, jakby zniknięcia i wchłonięcia ich ciał fizycznych w wymiar energetyczny.

To właśnie w tych duchowych, nieśmiertelnych ciałach bardzo wyraźnie odczuwany i postrzegany jest główny kanał energii, jak i kanały boczne, a materia fizyczna postrzegana jest jako świetliste tęczowe esencje elementów. Czujemy wtedy, że jesteśmy raczej samą obecnością i wewnętrznymi jakościami, a ciało fizyczne jest w stosunku do tego podrzędne. Nawet jeśli potraktowalibyśmy je jako równoważne poziomowi ducha i psychiki, to postrzegamy je jako będące w istocie świetlistymi tęczowymi esencjami elementów, postrzegamy je jako szczególną postać energii.

Istnieje wiele metod pracujących z seksualnością jako z narzędziem wewnętrznego rozwoju. Niektóre z nich bardziej eksponują aspekty fizyczne (np. wydłużanie stosunku seksualnego bez dopuszczania do ejakulacji nasienia), inne energetyczne (np. skupienie na oddechu, wizualizacji, przepływie energii w bocznych kanałach), a jeszcze inne – poziom umysłu (nazywany inaczej mentalno-duchowym). Istotą technik tej trzeciej grupy jest rozpoznawanie nieporuszonego stanu umysłu, jaki znany jest z medytacji, cały czas podczas trwania aktu seksualnego. Powstające poruszenia np. pod wpływem podniecenia seksualnego, namiętności i innych emocji, nie są wtedy tłumione, ale rozpoznawane jako towarzyszące nieporuszonemu stanowi umysłu. Jeżeli utrzymujemy perspektywę nieba, to nawet jeśli pojawiają się na nim chmurki, czy większe chmury, czy też ogromne chmury burzowe – cały czas zachowujemy świadomość, że pojawiają się one na niebie, które cały czas jest obecne.

Chmury te nie stają się dla nas jedyną rzeczywistością, ale raczej okolicznością towarzyszącą cały czas obecnemu niebu. Podobnie najgłębszy, nieporuszony poziom umysłu cały czas jest w nas obecny podczas wszelkich poruszeń i emocji, ale zazwyczaj mamy skłonność do zapominania o jego istnieniu podczas mocnych poruszeń emocjonalnych, mentalnych i umysłowych. W tego typu praktyce przełamujemy tą skłonność; uczymy się zachowywać obecność niezależnie od poruszeń umysłu. Uczynienie tego w takich okolicznościach (związanych z aktem seksualnym) potęguje naszą zdolność zachowywania obecności w czasie wszelkich poruszeń umysłu, we wszystkich okolicznościach. Dzieje się tak, ponieważ siła seksualna tkwi w nas bardzo głęboko, a zatem jedna z bardzo podstawowych naszych sił może wtedy stać się naszym sprzymierzeńcem, a my uczymy się zachowywać obecność w sytuacji dla nas poprzednio trudnej, a więc tym bardziej będziemy potrafić zachowywać ją w sytuacjach łatwiejszych

Drugim biegunem poruszeń naszego umysłu w stosunku do różnego rodzaju „pożądania” jest „gniew”. Utrzymywanie obecności podczas takiego rodzaju poruszenia umysłu (gniewu) może odbywać się analogicznie jak podczas praktyki świadomego aktu seksualnego.

Zanim skupimy się na konkretnych technikach alchemii seksualnej, celem większej jasności, warto spojrzeć jeszcze na dwa korespondujące z tym obszarem zagadnienia. Pierwszą kwestią może być kwestia celibatu. Warto zauważyć, że celibat sam w sobie nie oznacza jednoznacznie ani opanowania, ani nie opanowania swojej energii seksualnej. Z jednej strony możliwy jest świadomy celibat, kiedy to energia seksualna jednostki przekształcana jest w wyższe formy energii psychicznej i duchowej, a z drugiej strony celibat może mieć formę tłumienia własnego wnętrza i wtedy nie dochodzi do transformacji energii seksualnej, a stłumiona energia i emocje bardzo często dają wtedy o sobie znać w postaci patologicznych stanów jednostki. Może dochodzić wtedy do paradoksu, że im bardziej dana jednostka stara się stłumić swoją energię seksualną, tym bardziej energia ta staje się dla niej rzeczywista i kłopotliwa. A zatem nieumiejętnie stosowany celibat może dawać efekt odwrotny. Wskazane byłoby więc świadome i umiejętne podejście do zagadnienia celibatu, jeżeli dana jednostka go stosuje.

Energia seksualna powinna być przekształcana w wyższe postacie energii psychicznej i duchowej, takie jak np. miłość braterska, miłość ogólnoludzka, miłość do całej otaczającej rzeczywistości, operatywność i dynamizm działania, poczucie własnej wartości, poczucie przydatności innym, poczucie więzi z całym kosmosem, całą rzeczywistością jako swoim domem itp. Samo stłumienie energii seksualnej, oprócz wspomnianego już ryzyka pojawienia się różnego rodzaju patologii, wywołuje ponadto odcięcie się od jednego ze źródeł swojej wewnętrznej siły, poprzez co poziom aspiracji i wewnętrznego dynamizmu jednostki może zmaleć. Zjawiska takie mogą oczywiście zachodzić także u osób nie żyjących w celibacie, ale podchodzących do swojej seksualności np. w sposób lękowy. Samo przecież odbycie aktu seksualnego nie jest równoznaczne ze zrozumieniem, w jaki sposób konstruktywnie kierować swoją seksualnością. Wartościowym wydaje się więc być spostrzeżenie, że umiejętne postępowanie z własną energią seksualną nie zależy od takich czynników zewnętrznych, jak np. faktu czy żyjemy w celibacie, czy nie, a raczej od czynników wewnętrznych, od umiejętnego, świadomego i pełnego zrozumienia podejścia do swojej seksualności. Niezależnie od tego czy uprawiamy seks, czy też np. żyjemy w celibacie – stoimy przed podobnymi problemami i potrzebami – zwłaszcza potrzebą zrozumienia samego siebie.

Podobnie osoby starsze, zazwyczaj nie uprawiające aktywności seksualnej mogą mieć postawy będące przejawem różnych stłumień czy frustracji, a mogą także podchodzić do tego zagadnienia z głębokim zrozumieniem. Nie jest najistotniejsze to czy dana osoba jest jeszcze w stanie biologicznie uprawiać aktywność seksualną, co raczej znacznie ważniejsza jest możliwość bycia w kontakcie z samym sobą, ze swoimi wewnętrznymi energiami. W późnym okresie starości czymś w pełni prawidłowym jest przestawienie się organizmu na stopniowe przygotowywanie się świadomości do opuszczenia ciała, a zatem czymś naturalnym byłby wtedy całkowity zanik zainteresowań seksualnych.

Niektóre ścieżki duchowe nie pracują w ogóle z energią seksualną, ponieważ skupione są na kultywacji energii górnej organizmu i przygotowywaniu jednostki do opuszczenia świata materii. Ścieżkami, które pracują świadomie z aktywnością seksualną są te ścieżki matriarchalne, które starają się rozwijać jednocześnie potencjał czakr górnych i dolnych człowieka. Życie na Ziemi traktują one wtedy zazwyczaj jako jeden z możliwych przejawów życia absolutnego. A zatem starają się one rozwinąć potencjał typowy dla pełnego przebudzenia czakr górnych, przy jednoczesnym pełnym i twórczym funkcjonowaniu na Ziemi. Tak np. może odpowiadać to stwierdzeniu, że Królestwo Niebieskie jest w nas i może być realizowane już tu na Ziemi, czy też naukom tych szkół Czystej Krainy, które starają się odkryć oświecony poziom istnienia już tu na Ziemi. Jest to możliwe, ponieważ dzięki mocy naszego umysłu uwarunkowania ziemskiego istnienia mogą być rozpoznawane jako sen. Alchemiczną nauką o równoległości poziomu duchowego i ziemskiego jest twierdzenie pism hermetycznych „jak w górze, tak i na dole”.

Drugą kwestią, którą warto poruszyć jest sprawa kultywowania energii mądrości podczas praktyk seksualnej alchemii. Możliwe jest zarówno wzmocnienie energii dolnej organizmu jak i ustabilizowanie energii w Kanale Centralnym. Gdybyśmy jedynie rozwijali zwitalizowanie energii dolnej np. poprzez technikę kontroli wytrysku nasienia, wtedy niewątpliwie moglibyśmy poczuć się bardziej ożywieni i naenergetyzowani, jeżeli jednak równocześnie nie wprowadzilibyśmy części tej energii do naszego Kanału Centralnego, wtedy nie osiągnęlibyśmy efektu równoczesnego wyciszenia umysłu i stanu pełnego kontaktu z sobą i rzeczywistością. Optymalnym stanem rzeczy jest zwiększenie mocy czakr dolnych przy jednoczesnym wprowadzeniu energii do Kanału Centralnego. Wtedy efekt takiej alchemii seksualnej nie jest krótkotrwały i wyraża nasz pełny rozwój wewnętrzny, w którym w sposób rzeczywisty przekraczamy nasze dotychczasowe uwarunkowania i przyczyny frustracji.

Wprowadzaniu naszej energii do Kanału Centralnego towarzyszy uczucie „powracania do domu”. Jednostka staje się wtedy coraz bardziej otwarta na partnerski kontakt ze swoim otoczeniem. W przypadku praktyk seksualnej alchemii, dopiero wtedy, gdy oprócz wzmocnienia energii czakr dolnych, także wprowadzimy energię do Kanału Centralnego, jest miejsce na w pełni dojrzały kontakt partnerski między mężczyzną i kobietą; dopiero wtedy ma miejsce pełna satysfakcja i pożytek wewnętrzny. Wskaźnikiem, czy osiągamy taki kierunek naszych działań jest to, czy osiągamy zarówno poczucie mocy, jak i poczucie kontaktu, naturalności, wewnętrznej obecności i wolności.

A zatem mówiąc krótko po pierwsze istotne jest zrozumienie, że istotą sprawy nie jest to czy uprawiamy seks czy nie, ale to jak pracujemy z tym zagadnieniem – niezależnie czy ktoś żyje w celibacie, czy odbywa stosunki płciowe. Stwierdzenie, że już samo odbywanie aktu seksualnego w związku małżeńskim gwarantuje jego wysoką jakość duchową i czystość wydaje się być zbytnim uproszczeniem zagadnienia. Owszem, w takim przypadku partnerom często towarzyszyć może przeświadczenie o czystości ich postępowania, wynikające z poczucia społecznej i religijnej akceptacji, jednak nie gwarantuje to zrozumienia natury własnych emocji, pragnień, namiętności i poruszeń umysłu, które to zrozumienie jest faktyczną drogą do realizacji stanu wewnętrznej czystości. Po drugie, jak powiedziano powyżej, rozwojowi energii na drodze uprawiania alchemii seksualnej powinien towarzyszyć rozwój mądrości, co w sensie energetycznym oznacza, że oprócz wzmocnienia czakr dolnych partnerów i wymienienia się swoimi energiami żeńskimi i męskimi, powinno mieć miejsce także ustabilizowanie energii w Kanale Centralnym, i wynikający z tego stan spotęgowania swojego poczucia obecności.”
(Źródło nieznane)

23 odpowiedzi »

  1. http://svveve-czarny-zmij.blogspot.com/2014/03/pochodzenie-imie-szatan.html

    „Wszelkie odmiany imienia „SZATAN” oznaczają w sanskrycie PRAWDĘ, języku, będącym jednym z najstarszych oraz najbardziej antycznych na świecie.

    Wszystko to ma związek z mocą życiową kundalini (wężem) w nas. „Suknia rozmaitych farb Jakuba” w biblii to aura. Numer siedem to ilość czakr. Interpretatorzy starych grimuarów mylili się co do ‘siedmiu planet’. Starożytni wiedzieli znacznie więcej o astronomii niż nam się wydaje.

    Każdy, kto ma pojęcie o chińskiej medycynie oraz zaawansowanych sztukach walki jest świadom istnienia chi (siły życiowej, tak jak kundalini) oraz tego, że jest bardziej aktywna w pewnych ścieżkach ciała oraz w pewne dni i godziny. Załadowałam w tym celu wykres w sekcji medytacji[ODSYŁACZ]. Autorzy tekstów alchemicznych w tamtych czasach szyfrowali swoje pisma żeby umknąć prześladowań przez kościół.

    Słońce było kolejnym obiektem czci w pierwotnych religiach. Działo się tak z powodu czystej, naturalnej energii jaką dawało oraz jako źródło wszelkiego życia. Czerpanie energii z księżyca oraz gwiazd nawet nie umywa się do tego, co można zrobić pod słońcem, posiadając wiedzę oraz umiejętności. Kapłaństwo Duchowego Satanizmu wie to. Dziury w aurze się regenerują a siła życiowa jest wzmacniana tak, jak przy żadnym innym źródle światła.

    Naszemu ukochanemu Ojcu nadano także imię „Lucyfer”. Lucyfer był pierwotnie rzymskim Bogiem bez jakichkolwiek powiązań z Ojcem Szatanem/Ea. Przedrostek ‘Luc’ oznacza światło. Dusza potrzebuje światła. Gwiazda poranna, Wenus, była źródłem światła dla starożytnych, jako że jej pojawienie się wyprzedzało wschód tak ważnego Słońca. Wenus jest także władcą tak ważnej czakry – czakry serca. {2}

    Ojciec Szatan (osobiście wolę Go nazywać Szatanem) powiedział mi że nie ma nic przeciwko, jeśli ludzie będą nazywać Go imionami, pod którymi był znany przez wieki, mimo, że są niedokładne. Nazywam Go Ojcem Szatanem zawsze gdy się z Nim komunikuję lub dziękuje Mu za cokolwiek. Dla mnie ‘Szatan’ zawsze będzie znaczyło ‘adwersarz’, wróg kłamstwa, którym jest judeo-chrześcijaństwo.

    Kościół katolicki wiedział, że oryginalne religie musiałby zostać czymś zastąpione i to właśnie powód przez który pojawiły się te różne historyjki w biblii. One wszystkie są zerżnięte od oryginalnych, które pojawiły się na długo przed judeo-chrześcijaństwem, zanim to wychyliło swój ohydny łeb.

    Maryja dziewica ukradła i zastąpiła Astaroth która została spętana, i nazwano ją „Królową Nieba”. Astaroth była najbardziej popularną Boginią na świecie przed chrześcijaństwem. Fikcyjnego jehowę zerżnięto od Enlila/Belzebuba/Baala, który był najpopularniejszym Bogiem w czasach przed chrześcijaństwem i potem pojawia się nasz ukochany Stwórca Ojciec Szatan/Ea, który skończył jako Wąż oraz Diabeł.

    Seksualność, która jest podstawowym aspektem siły życiowej, została natychmiastowo wzięta pod lupę przez kościół. Orgazm bezpośrednio stymuluje węża kundalini u podstawy kręgosłupa. Twórcza energia potrzebna do stworzenia kolejnego życia ludzkiego może zostać użyta do poprawienia swoich sił życiowych, co rozwija i wzmacnia duszę.

    Oczywiste jest, że uprawianie seksu nie mogło zostać zakazane, więc zaczęto używać strachu w celu sprawowania nad nią ścisłej kontroli. W kościele chrześcijańskim, a zwłaszcza w katolickim, wszelkie przyjemności seksualne były grzeszne i zostały przez niego zakazane. Akt płciowy był dozwolony jedynie po to, by spłodzić dzieci i tylko po to. Nagość stała się grzechem bo prowadziła do żądzy. Masturbacja była kolejnym ‘grzechem śmiertelnym’. Wszystko, co miało cokolwiek wspólnego z wznoszeniem kundalini było ostro atakowane przez kościół. Jedynym celem chrześcijańskiego kościoła było usunięcie wiedzy i nic poza tym.

    Podczas gdy masy ludzi zostały odarte z wiedzy i mocy, wybrana garstka osób która pracowała nad usunięciem tej wiedzy wykorzystywała ją dobrowolnie by zniewalać ignorancki świat. Jezuiccy zabójcy kościoła katolickiego znani są z tego, że nawet lewitują podczas czerpania mocy psychicznej z modlitw niczego nieświadomych ofiar.”

    Liked by 1 osoba

    • … to już wiem, dlaczego mam w sercu Lucyfera, gdyż on napełnia moją czakrę światłem gnozy Sol Invictus 666 …\m/… 😀

      Lubię

    • Sancuts, Słońce mnie zasila.. W dni słoneczne mam ochotę skakać z radości i poczucia mocy 😉 Zauważyłem to pod koniec zeszłego roku. Wcześniej nie lubiłem słońca i lata, teraz uwielbiam.

      Lubię

      • A mnie zasila woda ze słońcem 🙂 Latem kiedy tylko mogę w weekendy albo po pracy rzucam wszystko i idę nad jeziorko popływać a potem na słonko.A ok.19 wracam do domku przyjemnie znużona i zadowolona,taka ze mnie hedonistka 😉 A potem dopiero gotuję czy piorę(i tu już hedonizm się kończy 😉 )

        Lubię

          • Też fajnie 🙂 Jarek,ja mam po prostu farta bo mam 10 min.z domu do rezerwatu geologicznego ,tam jest jeziorko i nielegalnie można popływać z łabędziami i kaczkami 😉 Zauważyłam,że nie przepadam za lasem właśnie dlatego,że tam jest mało słońca.Korzystajmy więc z każdej okazji by się doenergetyzowć kochanym słonkiem 🙂

            Lubię

    • 😉 Problem w tym, że przeciętny katolik dostanie zawału serca jeśli wyłożysz mu to w taki sposób. Inna rzecz, że zaprogramowano ludzkość w taki sposób by na samo słowo SZATAN reagowali w sposób negatywny. Można założyć, że jeśli nasz świat zbudowany jest z dualizmów i że jeśli wszystko tak naprawdę jest na odwrót to bóg jest zły, a diabeł dobry, ale… co jeśli nie?

      Błąd polega na tym, że KOGOKOLWIEK stawiasz na piedestale i… zapominasz o sobie.

      Lubię

    • Nie jest prawdą, że ostatnie stulecia to patriarchat. Mężczyźni sami z siebie nie są w stanie nic zdziałać bo potrzebna jest energia -„tworzywo”. Tak jak nasionko dębu tworzy swoje „ciało” mając za budulec soki Ziemi Matki tak samo żadna męska twórczość (idea) nie zmaterializuje się bez wsparcia energii kobiecej. Destrukcja to też przemiana – rodzaj tworzenia. Kobieta zawiera w sobie oba aspekty – może być dawczyni≥ą życia ale i zabójczynią. Ostatnie kilka tysięcy lat na Ziemi to panowanie Bogini Kali – my mężczyźni jak to zwykle bywa byliśmy wykonawcami tych natchnień.

      Lubię

  2. Akephalosie!
    Świeć poprzez mnie!
    Przybądź w wojnie
    Przybądź w pokoju

    Sprowadź Słońce
    Zgaś wszelkie gwiazdy
    Pozwól mi trwać
    W splendorze Twego światła

    Nienarodzony!
    Jasny niczym ciemność
    Nie znaleziony w językach
    Nie znaleziony w świetle

    Sprowadź deszcz
    Wysusz wody Styksu
    Faustyczny luminarzu
    Zbawiaj
    Bluźnij

    Jak dzień bez świtu
    Jak promień pustki Słońca
    Jak burza nie dająca spokoju
    Jestem nader kompletny, jednak tak niespełniony

    Agatodajmonie!
    Plagi i gorączki
    Twe imię to Nigdzie
    Twe imię to Nigdy

    Wyzwól mnie
    Wznieć nasiona
    Nie przywiązuj winy
    Płomieniu Gehenny

    O Ojcze!
    O Szatanie!
    O Słońce!
    Pozwól dzieciom przyjść do ciebie
    Ujrzeć Gwiazdę Zaranną

    Akephalosie!
    Świeć poprzez mnie!
    Przybądź w wojnie
    Przybądź w pokoju

    Jak dzień bez świtu
    Jak promień pustki Słońca
    Jak burza nie dająca spokoju
    Jestem nader kompletny, jednak tak nie spełniony.

    O Lwio-Wężowe Słońce, Bestio, co wiruje wprzód
    Piorunie, dawco Życia!
    Ty, który płynie! Ty, który idzie!
    Szatańskie Słońce, Hadit, co kroczy bez Woli!
    Tyś Powietrzem! Oddechem! Duchem! Pozbawiony granic i więzów!
    Tyś Esencją, Szybko płynącym Powietrzem, Elastycznością!
    Tyś Podróżnikiem, Ojcem Wszystkiego!
    Tyś Podróżnikiem, Duchem Wszystkiego!

    Usłysz mnie i uczyń wszystkie Duchy Mnie podległymi;
    tak, by każdy duch na Nieboskłonie i w Eterze: na Ziemi i pod Ziemią
    na suchym lądzie i pod wodą;
    w Wirującym Powietrzu i Ogniu gwałtownym,
    oraz każde Zaklęcie i Bicz Boży były Mnie posłuszne.

    Tyś duchowym Słońcem! Szatanie, Tyś Okiem, Pożądaniem!
    Wołaj na głos! Wołaj na głos!
    Zakręć Kołem, O mój Ojcze, O Szatanie, O Słońce!

    Lubię

  3. czy kiedykolwiek widziałeś ją
    stojącą w sypialni
    zupełnie jakby chciała
    uprzyjemnić komuś wieczór
    czy pomyślałeś sobie wtedy
    że chyba pomyliłeś pokoje
    przechodząc z ciemnej strefy
    prosto w ramiona rozkoszy

    jest taka seksowna
    jest taka seksowna
    jest taka seksowna
    jest taka seksowna

    czy sądzisz, że widzi
    jak podglądasz ją przez okno
    jak myślisz, lubi to?
    czy zdaje sobie z tego sprawę?

    obserwujesz
    jak rozbiera się w sypialni
    jak myślisz, lubi to?
    ma osobistego podglądacza

    jest taka seksowna
    jest taka seksowna
    jest taka seksowna
    jest taka seksowna

    mogłaby cię uszczęśliwić
    mogłaby przywrócić ci uśmiech
    mogłaby cię uszczęśliwić
    mogłaby zawrócić ci w głowie

    Lubię

  4. Kiedy chwalimy jakąś kobietę mówimy, że „ma jaja”, kiedy chcemy powiedzieć, że facet jest słaby nazywamy go „cipą”. Już w samym języku zawarta jest dyskryminacja. Pierwiastek męski ma być pozytywny, wyróżniający, a żeński wprost przeciwnie. Wypowiedzi Janusza Korwina Mikke na temat kobiet nie są wcale tak niewinne jak mogłoby się wydawać. Istotą przekonań gościa z muchą jest afirmacja nierówności, które występują między ludźmi. Polityk namawia tych na górze do gardzenia i poniżania tych na dole, tych gorszych, niepełnosprawnych, chorych, biednych, kobiet.

    Daje mu to aurę „odważnego”, „zabawnego”, człowieka, który nie ulega konwenansom poprawności politycznej. Cała masa seksistów, męskich szowinistów, rasistów i tym podobnych kreatur przyjmuje jego słowa niczym prawdę objawioną. Niech przetrwa najlepiej przystosowany, to zasada darwinizmu społecznego libertarian typu JKM. Skoro kobiety są słabsze fizycznie, to co? Nie przetrwają? Ale to znaczy, że ludzkość zaniknie, chyba że w swej arogancji Korwin wymyśli jakiś sposób prokreacji bez udziału kobiet.

    Gorsza pozycja kobiet nie wystarcza panu Januszowi. Chciałby ją jeszcze pogorszyć, odbierając kobietom prawo głosu w wyborach. Choć ten postulat jest akurat niekonsekwentny, bo JKM jest przeciwnikiem wyborów, demokracji i prawo głosu zamierza odebrać nie tylko kobietom, ale i mężczyznom. Człowiek, który plecie te wszystkie androny jest wzorcowym wręcz przedstawicielem tego co my lewicowcy nazywamy „reakcją”. Jej istotą jest cofanie się społeczeństwa a szerzej ludzkości w rozwoju cywilizacyjnym, w tym przypadku do czasów sprzed emancypacji kobiet, zanim sufrażystki wywalczyły dla nich prawa wyborcze. Ale reakcjonista Korwin na tym by nie poprzestał i chętnie wróciłby do czasów sprzed Rewolucji Francuskiej, kiedy pojęcie demokracji było nieznane.

    Na szczęście jest coraz mniej ludzi, którzy chcieliby się wybrać z JKM w tę podróż w czasie. Dziś kobiety mają wciąż bardzo wiele do wywalczenia, bo legitymując się lepszym wykształceniem mniej od mężczyzn zarabiają i mają na własność zaledwie 1% światowego bogactwa. A jednak w sytuacjach trudnych i beznadziejnych to właśnie kobiety wykazują więcej odwagi i zdecydowania. Podczas wiecu pod Amicą Wronki przeciw mobbingowi tylko one miały odwag mówić do mediów, a mężczyźni chowający się po kątach podchodzili tylko wtedy kiedy coś wypili, żeby zdobyć się na odwagę. W swej działalności społecznej spotykam nieporównanie więcej dzielnych kobiet niż mężczyzn. To one są awangardą walk społecznych tak jak gdyby kapitalizm pozbawił mężczyzn odwagi.

    Widocznie wyczuwa to obrońca systemu niesprawiedliwości społecznej, skoro tak zaciekle zwalcza panie. To z ich strony nadchodzi bowiem największe zagrożenie dla systemu. A szczerze mówiąc jego wypowiedzi o kobietach potwierdzają to co widać na każdym kroku: Janusz Korwin Mikke to zwyczajny cham i prostak.

    Autor: Piotr Ikonowicz

    Lubię

  5. Bardzo ważne video, będzie w kolejnym felietonie:

    Idea podstawowego dochodu gwarantowanego. Skąd wziąć pieniądze na dochód gwarantowany? Jak zlikwidować pieniądz dłużny? Prowadzenie: Izabela Litwin, ekonomistka, autorka publikacji popularno-naukowych.

    Lubię

  6. Tak, to wszystko prawda, ale zastanówmy się; w jaki inny sposób można by zbudować alternatywną cywilizację? Łatwo jest powiedzieć, że WSZYSTKO można by zrobić lepiej, jednak znając świat i ludzi należało użyć metody opresji tym bardziej, że wiele wskazuje na to, że ludzie (a przynajmniej ich ogromna większość) ma zaszczepiony gen poddaństwa i potrzebuje kogoś kto powie im co mają robić.

    My na tym forum, jesteśmy swojego rodzaju pustelnikami i świat zewnętrzny mógłby dla nas nie istnieć, ale reszta (!) jakoś przecież trzeba zapanować nad tymi masami.

    Durni pejsaci wymyślili sobie, że zostaną panami wszystkich ludzi na świecie. Jak widzimy efekty ich starań są opłakane. Bolszewicka rewolucja, która trwa od dobrych 100-u lat wciąż zbiera pokłosie pejsatej głupoty. Jednak (!) ktoś zaprojektował ten świat, zdbudowano Nowy Jork, Dubaj i wiele innych, zapierających dech w piersiach budowli, rzeźb i metropolii połączonych liniami lotniczymi… Czy świat mógłby się rozwijać bez kontroli jednostki, bez zmuszenia ludzi do pracy, do nauki? Obawiam się, że gdyby było inaczej to do dziś siedzielibyśmy w szałasach i mieli wszystko w nosie patrząc co wieczór na zachód Słońca…

    Lubię

    • Alternatywnej cywilizacji póki co nie da się, chyba, zbudować. No chyba że będzie ta ogromna przemiana – skok kwantowy świadomości 😉 Zmiany muszą iść spokojniejszym rytmem, stąd delikatna konserwatywna korekta systemu – Trump 😉 If You know what I mean 😉 No i można tak ustawić system, by jednostki takie jak my nie były prześladowane, by nie żądano od nas tego, czego żąda się od typowej Karyny i typowego Seby. To w zasadzie już funkcjonuje – bo nie tylko nikt nas nie krzyżuje ani nie pali na stosie. Ale Ci, których pragnienie wolności jest autentyczne i szczere – są przez system CHRONIENI.

      Liked by 1 osoba

  7. Cytuję: „Między hedonizmem a egoizmem istnieje spora różnica. Szkoda, że nie każdy ją zauważa. Hedonizm i egoizm mają jedną wspólną cechę: obydwie postawy dążą do zapewnienia jednostce jak najwięcej przyjemności. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Wystarczy przeczytać jakąkolwiek definicję, żeby wyłapać tę subtelną różnicę, która je dzieli. Główna zasadą hedonizmu jest czerpanie jak najwięcej przyjemności z życia. Egoizm natomiast to postawa bliska narcyzmowi, według której należy troszczyć się wyłącznie o siebie, nie zauważając potrzeb innych. Egoiści charakteryzują się zwykle paskudnym usposobieniem i kompletnym brakiem względu na resztę świata. Widać różnicę?

    Mimo to nie jest łatwo przyznać się do tego, że jest się hedonistą. Wielu ludzi przyjmuje takie słowa z oburzeniem, traktując wyznawców hedonizmu jako ludzi złych, płytkich egoistów myślących tylko o tym, co materialne. A to właśnie takie myślenie świadczy o płytkości i braku zrozumienia. Hedonizm jest jak najbardziej zdrową i naturalną postawą. Sprawia on, że osoba o takim światopoglądzie dba o siebie i chce brać z życia to, co najlepsze. Gdyby każdy był taki, wszyscy byliby zadowoleni. Podstawowa różnica pomiędzy hedonizmem, a egoizmem polega na tym, że egoista dba jedynie o siebie, hedonista zaś potrafi zatroszczyć się o innych ludzi – najpierw jednak chce zadbać o siebie, żeby móc w pełni czerpać radość z pomagania innym. I jest to najzupełniej normalne. Tylko osoba szczęśliwa i spełniona może odczuwać radość z poświęcania się dla innych. Jeśli z powodu swoich obowiązków zaniedbuje siebie, prędzej czy później popadnie w frustrację i niechęć do osoby, dla której się poświęca.

    Co jest więc takiego w hedonizmie, że wzbudza taką niechęć u różnych ludzi? Dlaczego tak często rzucane są gromy na tych, którzy otwarcie przyznają, że w życiu liczy się dla nich przede wszystkim przyjemność, a nie idee, altruizm i, powiedzmy, takie rzeczy jak „szukanie duchowego oświecenia”? Na pewno dużo bierze się z tego, że niektórzy mylnie definiują hedonizm. Dla wielu oznacza to tyle, co „żyć szybko, umierać młodo”, czyli przygodny seks, częste zmiany partnerów, zero zobowiązań, próbowanie w życiu wszystkiego i całkowity brak samokontroli. Być może część hedonistów tak postępuje, nie przeczę. Ale definicji przyjemności jest mnóstwo. Dla jednych jest to imprezowanie, dla innych seks, a dla jeszcze innych może to być np. podróżowanie po świecie. Wszystko może stać się przyjemnością, celem, do którego chce się dążyć.

    Niestety, presja społeczna, wychowanie i takie autorytety jak Kościół wmawiają ludziom, że najwięcej można w życiu osiągnąć jedynie ciężką pracą i poświęceniem. Przyjemność i radość życia zbyt często sprowadzana jest na dalszy plan, jako coś, co nie powinno być sensem życia. Samo słowo ‚hedonizm’ dla wielu ma pejoratywny wydźwięk, podobnie jak ‚wygodnictwo’ i ‚leniuchowanie’. A przecież to, że człowiek lubi wygodne życie, oznacza tylko tyle, że potrafi on sobie zapewnić komfort i dba o siebie. Lenistwo w odpowiednich ilościach jest cudownym lekarstwem na stres i działa niczym kojący plasterek na nasze codziennie zmartwienia.

    Tylko, że nie każdy chce to zrozumieć. Dla wielu hedonizm zawsze będzie czymś złym, co należy potępiać i gromić. Bardzo łatwo oceniać innych po pozorach. Bardzo łatwo powiedzieć „hedonizm do niczego dobrego nie prowadzi”, „materialiści to źli ludzie”, „naprawdę współczuję tym biednym ludziom, oni nie wiedzą, co naprawdę jest w życiu ważne”, „nieszczęśliwi, zagubieni konsumpcjoniści, oni nie potrafią prawdziwie kochać”. I tak dalej, ple, ple, ple. Kompletny stek bzdur.

    Hedoniści po prostu potrafią określić, czego im w życiu trzeba i wielu im przez to zazdrości. Jeśli sam jesteś hedonistą, to wiesz, co mam na myśli. Na przyjęciu weźmiesz ostatni kawałek ciasta, nie krygując się i nie czekając, aż zrobi to ktoś inny. Jeśli ktoś da Ci do wyboru fotel i taboret, usiądziesz na fotelu. W weekendy potrafisz beztrosko rozwalić się na łóżku, nie myśląc o tym, że inni w tym czasie pracują w ogródku. Twoje życie jest właśnie przez to takie pełne i piękne.

    Nasz naród trzeba nauczyć tego, że przyjemność i komfort w życiu są ważne. Śniadania do łóżka, leżenie przez całą niedzielę i kąpiel zamiast prysznica to naprawdę nic złego. Każdy zasługuje na rozpieszczanie, musi tylko przyznać, że naprawdę tego potrzebuje i nie mieć z tego powodu poczucia winy. Nie warto się przejmować krytyką. Zawsze znajdą się ludzie, którym coś będzie przeszkadzało. Sami będąc zgorzkniali, potrafią tylko oceniać innych i przyczepiać im różne łatki. Jeśli jednak wiemy, że swoim zachowaniem nie robimy nikomu krzywdy, należy takich ludzi po prostu ignorować. Hedoniści to zazwyczaj bardzo sympatyczni ludzie, otwarci, szczerzy i zadowoleni z życia. Ich związki są trwałe i zgodne, właśnie z tego powodu, że potrafią walczyć o swoje i otwarcie mówić, czego potrzebują. Jeśli masz to szczęście, że taki jesteś – nie zmieniaj się.”
    Autor: EMoonia

    Liked by 1 osoba

  8. jakiś czas temu byłem na filmie
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bridget_Jones_3
    fabula opiera się o to, ze Pani wspolzyje rownolegle z dwoma panami i zachodzi w ciaze ale nie wie z kim. film jest slaby z uwagi na botox aktorki ergo brak mimiki i trochę naciągany. sporo tam gagow polegających na tym, ze glowna bohaterka probuje ustalić kto tak naprawdę zasial zycie. obserwowałem sale. przynajmniej polowa facetow, kotrzy pewnie zapłacili za bilety i popcorn się nie smiala. to naprawdę nie jest smieszne dla faceta brac kredyt na 30 lat aby wychowywać nieswoje geny. na koniec mamy wesoły oberek polegający na tym, ze cala trojka + dzidzia uczestniczy w ceremonii. wyobrazmy sobie film w którym facet ma 2 kobiety. jedna jest kiepska w lozku ale swietnie sprząta i i robi zajebista szarlotke. druga to rasowa suczka. swietnie robi lache i ma swietne geny (jakość skory, zdrowie etc.). glowny bohater zapładnia mloda kicie, która daje mu zdrowa dzidzie a jego otyla zona robi dla wszystkich szarlotke i regularnie zmienia pościel po wilgotnych excesach tych, którzy się tu rozmnazaja. wiem, ze jade na granicy banu ale to fantasmagoria co napisales.
    i jeszcze jeden klip

    a teraz moja wersja
    wymienie Ciebie na lżejszy model. bez zwisłych cyckow i ciasna cipka. ciekawe jaki bylby rezonans na taka produkcje? czuje wyrok w zawieszeniu jak nic.
    taaaaa….
    faceci, z których zonami wspolzylem (co opisałem na samczym – nick Knur) tez się nie smiali. dwóch sie zalamalo i szlochalo. to wiem na 100% a może i jeszcze jakiś związek poszedł ze mna w pizdu. nic do tych gości nie miałem. po prostu chciałem sie zabawić z mezatka/narzeczona. niezobowiazujace ruchanko. naprawdę?

    Lubię

  9. Jarku, czuję potrzebę aby cię skrytykować za ten artykuł, a dokładniej to za treść ekspresji swoich myśli jaką przyjmujesz.

    Wiem, że uważasz, że matriarchat jest koniecznym wyjściem aby zakończyć erę patriarchalną. Zgadzam się tylko z tym, że szeroko pojętą boginię, podświadomość trzeba uwolnić. Ona jest bez przerwy brukana przez toksyczne programy jakie jej wtłacza niedojrzały duch, zmuszona generować cierpienie. Nie zapominaj jednak, że bogini jest także TU i TERAZ na tej ziemi w nas mężczyznach, jak i również duch jest w kobietach analogicznie.

    Na poziomie duchowym należy uwolnić boginię z tego więzienia i przywrócić ją na tron ziemi z poszanowaniem jej mocy, mocy nadającej życie. No właśnie ale jak ty to możesz zrobić? Chcesz tą przemianę zaprojektować na kobiety, te rozgorączkowane Ewki, które są nieszczęśliwe, bo system je okłamał i teraz cierpią? A przecież jak jest cierpienie to trzeba znaleźć winnego i mu dopierdolić. Tak działa psychika tych śpiących ludzi.
    Niedojrzały duch w formie demona zamknięty w podświadomości (ciele) szuka uwolnienia z cierpienia, które odczuwa. Nieświadom tego, że jest w piekle, potępiony (oddzielony od wyższego ja, niezintegrowany). Jego dziecko, ego szuka winnego któremu trzeba dopierdolić, bo pragnie chronić to co mu teraz tylko znane, jego świątynie którą jest bogini, którą ktoś inny bruka (w tym wypadku inny niedojrzały duch zamknięty w formie).
    Najbliższa ci boginię masz w sobie, duch potrzebuje dojrzeć aby zrozumieć, że on tworzy cierpienie, niekończący się mechanizm kata-ofiary. Dopiero kiedy dojrzeje i zrozumie, że wszystko jest jego lustrem co doświadcza, pokocha swoją boginię i przestanie w szale cierpienia (syndrom duchowego odrzucenia) ją brukać. Dopiero gdy nastąpi to hieros gamos, efektem u mężczyzny jest miłość do kobiet jako ukoronowania formy Bogini tu i teraz.
    Jednak projektowanie bogini z rauszu na kobiety jest samookaleczeniem. Wszyscy wiemy, że kobieta szczęścia facetowi nie da, bo nie może. Stan szczęścia jest osiągnięciem harmonii w sobie między pierwiastkiem męskim i żeńskim. Jeżeli zaczniemy projektować to na kobiety, nie przepracowując siebie to zaczniemy przyciągać kobiety, które będą nas niszczyć (ich niedojrzały duch boginię będącą w nas)

    Sam widziałem jak moja kuzynka wzdychała do prawilnego kolesia, który jej ostatecznie dopierdolił, że ma chory łeb, zranił i totalnie zbrukał. Jednocześnie nie przeszkadzało jej to dopierdolić facetowi w pracy, który jej ucałował dłoń witając się z nią, a ta go wyśmiała w oczy, że po brudnych rękach ją całuje, z totalną pogardą. Od razu zauważyłem o co chodzi i zapytałem ją czemu niewinnemu facetowi dopierdala i mści się na nim za krzywdy które doznaje od innych „silnych” samców. Za to samcom którzy ją upodlają nie potrafi się przeciwstawić z całą mocą i siłą jaką posiada kobieta. Nie wiedziała co odpowiedzieć, w końcu stwierdziła, że mam racje, że się mści, ale się nad tym zastanawia i po prostu to robi. To oczywisty objaw niedojrzałego ducha, który nie potrafi znaleźć przestrzeni do pozytywnego wyrażenia swoich atrybutów. Siła i moc zamiast do obrony podświadomości przed gwałtem niedojrzałego ducha u śpiącego człowieka, który przychodzi nas krzywdzić, jest wykorzystywana do krzywdzenia dalszego ciała bogini znajdującego się w innym człowieku.
    Zgadnij jak moja kuzynka ma na imię? Tak, Ewa.

    Podsumowując, uważam, że rysujesz to wszystko jednotorowo na ten czas w swoich artykułach, piętnując prawilnych chłopaków, którzy mają także w sobie boginię, podświadomość. Projektujesz na nich demona systemu patriarchalnego, który skuł i uwięził w nich boginię pierdoleniem farmazonów pokroju chłopaki nie płaczą. Oczywiście, że chłopaki nie płaczą, to ich podświadomość płacze, bo to jej domeną jest ciało i jej reaktywność. Ja wiem, ja wiem, czytam twoje artykuły, ty doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, że my wszyscy jesteśmy ofiarami tego systemu, kobiety i mężczyźni. Jednak jako twój czytelnik dostrzegam pewną tendencję gdzie projektujesz winnego. Zapewniam cię jednak, że drapieżniki są także i wśród kobiet, które hasają sobie w tym systemie.

    Dlatego nie zgadzam się na to abyśmy my wrażliwi i świadomi mężczyźni brali na siebie odpowiedzialność i ciosy za cierpienie niedojrzałych Ewek. W pełni uważam, że należy uwalniać siłę ducha i szybko oraz bezwzględnie reagować, być może nawet brutalnie jeśli mamy do czynienia z borderką. Jeśli taka kobieta chce ranić twoją wrażliwą stronę, twoją boginię, należy ją w sobie chronić.

    Lubię

  10. „Metafizyka, pragnąc poznać najpilniej strzeżon sekrety Boga, otwiera „trzecie oko” i wkłada palce między zasłony mayi, iluzji, wścibsko zaglądając Stwórcy od kuchni. Badając „istotę” rzeczy, szuka esencji poza zjawiskami; wyziera poza materię, szybując w „górne” stany transcendencji, gdzie słowa często nie wystarczają, by opisać doświadczenie kontaktu z Absolutem, a to, co uda się nam mimo to utrwalić, wierszem czy pędzlem, często jest zbyt święte dla nas samych: słowa noszą bowiem piętno ektazy, której nie sposób oddać za pomocą języka. To lektura zdecydowanie zbyt intymna w swym objawieniu, aby inni ją czytali. Na takie wyżyny zabrać nas może anioł, medytacja albo ekstatycznny poryw orgazmu, gdy ciała i świadomości stopionych szkarłatnym żarem kochanków zlewają się w pulsującą rozkoszą jednię, a Eros unosi ku niebu czarę wypełnioną sokami miłości w toaście ku czci Wenus. Tam, z zeusowych wyżyn, wysoko wygląda inaczej, z perspektywy boskiej wszystko jest w należytym porządku. Tylko my, ziemianie, jakoś za nisko chodzimy przy ziemi, wprost pełzamy, i już zapomnieliśmy skąd pochodzimy.”

    Lubię

  11. „EWANGELIA EROSA

    Żeby móc zacząć mówić o metafizyce seksu, musimy odwrócić perspektywę o 180 stopni. Lub, jakby powiedział Evola, przywrócić ją do właściwej pozycji. To nie ciało dostarcza najwyższej rozkoszy, bo ta znajduje się poza ciałem i poza umysłem, w stanie transcendencji. Mistyka seksu uczy, że Bóg ma charakter seksualny, że obie płci się w Nim zawierają, i że są jak sklejeni miłością kochankowie – na wieczność kochający się bez pamięci, poza czasem i formą w rytualnej kopulacji hieros gamos.
    „Metafizyka seksu” ( Julius Evola ) to ważna książka, bo przywraca człowiekowi boskość, miłość i godność, a erotyzmowi przydaje wyrafinowania. Evola eksploruje w niej ukryte wymiary seksu i miłości. Prześwietla płciowości człowieka oczami ezoteryka i ukazuje całą gamę erotycznych stosunków zachodzących między płciami, a także w płciach w toku miłosnych godów.
    Pokazuje , jak ważne dla człowieka jest misterium Erosa: „tradycyjny człowiek poszukiwał sekretu i esencji seksu w boskości. W jego oczach, przed inkarnacją w ciało, płcie istniały jako nad-indywidualne siły i transcendentne zasady ; zanim zamanifestowały się w ‚naturze”, istniały w sferze świętego, kosmicznego i duchowego.” Odwołując się do „Uczty Platona, odmalowuje liczne oblicza Erosa, każde korespondujący z konkretnym poziomem wiedzy na temat jego misteriów.
    Evola powołuje się w niej także na oryginalne doktryny jogiczne, specjalistyczne techniki tantryczne, za pomocą których można podnosić świadomość do poziomu doświadczenia mistycznego. Tłumaczy również alegorię mitów skrywających tajemną wiedzę o Erosie. Dowodzie, że starożytni – żyjąc w zgodzie z rytmem natury i pryncypium duchowym – wiedzieli o nim po stokroć więcej niż człowiek współczesny. Mimo tego, że byli „bliżej ciała” niż my, ludzie miast i cywilizacji, nie hołubili ciała jako dobra najwyższego; ono było w ich rozumieniu tylko jedną z możliwości manifestacji świadomości. „To mało prawdopodobne, żeby w starodawnych formach Erosa, które często do tajnych rytów i ceremoni inicjacyjnych, wynaleziono i dodano coś, co nie odnosi się do ludzkiego doświadczenia” – argumentuje. Dowodem na to jest niebywała głębia filozofii seksualnej cywilizacji Indusu oraz jej bogata oferta wyrafinowanych praktyk seksualnych, której scjentyczny i racjonalistyczny Zachód nigdy nie dorówna.
    „Naukowcy, którzy badając seksualność, zamiast siebie badają innych, są w błędzie, bo tym samym nigdy nie sięgną głębi metafizyki seksu” – pisze Evola.”

    http://sklep.okultura.pl/trans-wizje-nr-6-dodatek.html

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s