Ciekawe

CZY KARMA NA PEWNO WRACA?! ZASKOCZĘ CIĘ, ALE.. CZYLI O TYM, CO POMIJANE I UKRYWANE W DUCHOWOŚCI


Duchowość i jej tajemnice. Czy prawo karmy działa? Czy karma zawsze wraca? I tak, i nie..

Koncepcja prawa karmy jest zakorzeniona w wielu systemach wierzeń. Buddyzm, hinduizm, jak i nowa religia, która niedługo zastąpi chrześcijaństwo – czyli new age, posiłkują się doktryną karmy. Nawet ludzie określający się jako katolicy lub Żydzi są wewnętrznie przekonani, że karma istnieje. Tak.. Karma, choć w okrojonej wersji, jest także fundamentem doktryny chrześcijańskiej. Polega ona tam na przeświadczeniu, że to co zrobiłeś złego lub dobrego, wróci do Ciebie.

Ogólnie, w niebie ma obserwować nas jakiś siwy dziadek z brodą, i za dobre nagradzać, a za złe karać. Takie myślenie jest niczym innym, jak reliktem naiwnego, dziecięcego umysłu. Który Boga, Architekta Wszechświata, postrzega jakby to był tata lub mama grożąca paluszkiem i stawiająca dziecko nie chcące zjeść obiadu do kąta. „Pamiętaj słowa matki – zjedz chociaż mięso, zostaw ziemniaczki?” Nie.. To tak nie działa, naprawdę. Pora wydorośleć także mentalnie i duchowo.

Są jednak pewne fakty o których zwolennicy prawa karmy nie mówią. Lub boją się o nich mówić.. Otóż w religiach wschodu karma nie jest związana z uczynkami. Ale jest związana z myślami, emocjami, stanem energetyki organizmu. Złe myśli i złe emocje uruchamiają złą karmę, a więc złe wydarzenia w naszym, życiu. Istotnie, jest to potwierdzeniem tego, co piszą najwybitniejsi uduchowieni ludzie naszych czasów. Postrzeganie karmy jako wynikającej z uczynków, dobrych lub złych, jest europejską, chrześcijańską interpretacją.

karma wraca

Prawdziwe duchowe prawo karmy, czyli to nie do końca tak

Zła karma powstaje ze złych emocji i myśli, czyli:
-nienawiści, zawiści, zazdrości;
-poczucia niespełnienia życiowego, niespełnionych, panicznych pragnień, odczucia życiowego kieratu, niezaspokojonej zachłanności i chciwości. Jest to związane z lękiem przetrwania – najpotężniejszym i najbardziej niszczącym ludzkim lękiem;
-poczuciem winy jak i wyrzutami sumienia które są non stop i bezproduktywnie wałkowane. Jeśli jest poczucie winy, to podświadomość prędzej czy później doprowadzi Cię do kary;
-rozpaczy, depresji, narzekania, negowania;
-skupiania się na negatywach zamiast na pozytywach. Krytykowanie zamiast poszukania czegoś co można pochwalić. Skupianie się na tym, czego nie lubisz, zamiast na tym, co daje Ci radość;
-kierat dnia codziennego, bez podążania za pasją i porywami serca;

karma

Człowiek niespełniony szuka wytłumaczenia swej sytuacji, np w postaci prawa karmy

Cytat: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści?

Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu.

Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne.”
~Vadim Zeland

inwazja islamu

Prawo karmy? A co jeśli Bóg nie nagradza za dobro i nie karze za zło?

No i sprawa kolejna. Paradoks dobra i zła. Paradoks nagrody i kary za nie. Ludzie źli (kapitaliści, krwiopijczy przedsiębiorcy, politycy, bankierzy, skorumpowani prawnicy i urzędnicy, korpo-szczury) idą prosto przed siebie. Nie mają wątpliwości, wyrzutów sumienia, kochają ten świat jako źródło swojej przyjemności. Więc świat im oddaje to samo.

Ludzie dobrzy, empatyczni itp, są często pełni wątpliwości, obaw, wyrzutów sumienia. Więc mają różne dziwne przypadki, wypadki, upadki, wręcz niemożliwe do zaistnienia złe zbiegi okoliczności. Przypomnij sobie ile razy w ciągu życia widziałeś sytuację, jak ten świat wręcz uwziął się na tak dobrego człowieka. Mówiłeś wręcz sobie, że to aż niemożliwe, że to niesprawiedliwe że dobry człowiek ma stale rzucane kłody pod nogi. Ale nie zastanawiałeś się nad tym dalej.

Jaka jest tego przyczyna? Właśnie we wschodnim postrzeganiu karmy, które opisałem powyżej. Podczas gdy prawi i sprawiedliwi klęczący w kościele, są całe życie biedni i kopani po dupie – złoczyńcy opiewają w dostatki. Ale jest dobra wiadomość. Nie trzeba stawać się złoczyńcą by świat nie tylko zostawił nas w spokoju, ale wręcz nagradzał. Wystarczy nauczyć się tego jak działa świat. Przepracować traumy, lęki, kompleksy. stać się autemntycznie lepszym człowiekiem. A nie tylko na pokaz, we własnym egoistycznym mniemaniu, który jak wejdzie w związek, to zrobi partnerowi piekło. Bo znam takie przypadki.

Złoczyńcy, których ja nazwałem „dementorami”, są chronieni przez siły „ziemskiej” natury. Stąd są bezkarni w sensie prawa, jak i karmy, i odnoszą materialne sukcesy. Oni się tacy rodzą – jako drapieżnicy, idealnie przystosowani do ziemskiej natury. Która także jest drapieżna i nie znająca litości. Realizują założenia i cele tej natury, więc są przez nią chronieni. Z drugiej strony, chronieni i prowadzeni są także Ci „dobrzy”. Nie, nie przez naturę ziemską, ale przez naturę „kosmiczną”. Można powiedzieć, że przez „Boga”.

czy karma wraca

Chęć pokonania błędnego koła karmy wymaga pracy nad sobą

Dzisiejszych Sokratesów nikt nie skazuje na otrucie, ukrzyżowanie czy spalenie na stosie. Jeśli człowiek szczerze chce się uwolnić, jest przez system… chroniony. Ale od takiego człowieka jest wymagane dużo więcej – m.in. praca nad sobą. Jak i, co ważne – praca dla innych, na rzecz ludzkości. Czyli np dzielenie się wiedzą, uświadamianie ludzi. Tacy ludzie często nie mają łatwego startu, dopóki nie rozpoznają swojego przeznaczenia i nie zaczną pracy nad sobą.

W końcu i oni zaczynają odnosić sukcesy. Zasada, że im lepsze emocje, im lepsza energetyka, im większa duchowość – tym więcej sukcesów, także materialnych, obowiązuje także ich. Widzę to nawet po sobie. Bo podobne przyciąga podobne. Mentalność niedoboru, marazmu, ignorancji i narzekania, przyciąga biedę. Jak myślicie, dlaczego artyści, np taka Danuta Szaflarska, są na ogół radośni i żyją bardzo długo? Bo robią to, co lubią. Bo jako artyści nie słuchają chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa, tylko idą własną ścieżką. To przyciąga sukcesy, także finansowe. I na tym fundamencie buduje się radość życia, które trwa na ogół długo.

karma (2)

To nie złe uczynki, ale poczucie winy podświadomie przyciąga karę

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy. Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy. Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

prawo karmy

Karma to program w podświadomości, nic więcej

Staraj się dostrzec cuda w małych, codziennych sytuacjach, bo one są wszędzie, tylko tak często ich nie widzimy. Nie przejmuj się chwilowymi trudnościami – w nich też tkwi jakaś nauka i korzyść, często niedostrzegalna. Daj ludziom błądzić, szarpać się z życiem, popełniać jeden błąd za drugim, upadać tysiąc razy a potem tysiąc razy się podnosić. Niech robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy. Ty nie musisz. Nie walcz z systemem i nie złość się na niego, on ma swoją rację bytu by ogarnąć tę planetę małp i słabo rozwinięte dusze. Ale wyjdź poza ten system, stań obok, stwórz sobie własny mini-system.

Zasada jest taka, że jeśli w coś wierzysz i uznajesz prawem woli, to będziesz temu podlegał. Jeśli wierzysz w karmę, to będzie ona sterować Twoim życiem. Poznałem kilku już ludzi, którzy znajomości z toksycznymi osobami tłumaczyli jakimiś więzami karmicznymi. Cierpieli, ale odejść – nie odchodzili. Jest trochę w tym prawdy. Bo człowiekiem o niskim poziomie świadomości, pełnym lęków i kompleksów, rządzi ten podstawowy program bazowy, wgrany każdemu a priori w procesie wychowania. Taki nieszczęsny człek stale więc trafia albo na facetów-dupków, albo na zimne suki. I / lub takich, jakie są podświadome projekcje jego rodziców.  I stale narzeka i rozpacza z tego powodu, że przyciąga złe sytuacje.

I oczywiście stale popełnia te same, szkolne wręcz błędy. Jednak w pewnym momencie ta zasada przestaje człowieka dotyczyć. Zamiast trafiać na złamasów – trafiasz, a raczej przyciągasz ludzi podobnych Tobie. A jak jakiś się trafi – od razu kasujesz go ze swojego życia. W pewnym momencie zyskujesz więcej wolnej woli i samoświadomości. Zaczynasz bardziej sterować swoim życiem. Prawo karmy, a raczej ten pierwotny program zainstalowany w podświadomości, ma coraz mniejszy wpływ.

globalna świadomość (2)

Żaden człowiek na Ziemi nie wie jak jest po śmierci i czym tak naprawdę jest duchowość

Jeszcze odnośnie życia pozagrobowego, koncepcji nieba czy karmy i reinkarnacji.. Wiecie jaka jest podstawowa wada każdej z tych teorii? Nikt, absolutnie nikt nie wie, jak jest po tej drugiej stronie. Ci bardziej domyślni już kumają, że poleganie na starożytnych pismach jest co najmniej bez sensu. Jednak nawet świadectwa śmierci klinicznej, świadectwa obcowania okultystów z istotami duchowymi, czy świadectwa mediów rozmawiających z duchami, nie dają ostatecznej odpowiedzi.

Jest to chyba najsilniej strzeżone tabu na Ziemi. W wyniku oświecenia można pozbyć się zupełnie strachu przed śmiercią.. Ale odpowiedzi dalej nie będzie. Jak myślicie, jaki jest tego cel? Więc tym bardziej nie wiemy czy karma działa po śmierci, w następnym życiu. Lub czy na obecne życie ma wpływ karma z poprzednich wcieleń. Z drugiej strony, ludzie często mylą pojęcie karmy z prawami świata i ich łamaniem.

Najnowsze i aktualne wpisy o duchowości znajdziesz w poniższych linkach:

Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Reklamy

71 odpowiedzi »

  1. (ciach)

    „Dziś w audycji – opowiem czym jest Stara Dusza, co ma wspólnego z ezoteryką i reinkarnacją. Porozmawiamy tez o poprzednich wcieleniach.

    Stara Dusza to nie tylko ciężkie, trudne życie, choroby, bieda i poniżenia, ale wielki potencjał, który oprócz „ziemskich rozkoszy” (pieniądze, władza, sława), może dać nam znacznie więcej rozkoszy, poczucia spełnienia, wolności i szczęścia.”

    ******
    … Ja biologicznie mam prawie 34, ale to co przeżyłem w tym wcieleniu już dawno mi uświadomiło, że mam Starą Duszę, i od dziecka czuję się wyalienowanym outsiderem, i już mi się nudzi patrzenie na bezdenną głupotę ludzkości, stąd naturalnym dla mnie krokiem decyzyjnym jest antynatalizm, wyrosły z gruntu lucyferycznego buntu 🙂

    Polubienie

    • Nie dawajcie nagrań Marka tu 😉

      Antynatalizm to jeden z wyższych poziomów rozwoju. Bo trzeba zanegować:
      -własne ego i egoistyczną chęć rozmnażania by „było kogo kochać”. Oznacza to niemal boską, wszechświatową empatię;
      -instynkt rodzicielski, a jest on bardzo silny i jest związany z lękiem przed ostracyzmem i wykluczeniem. Bo zawsze ten kto nie miał dzieci był wykluczany ze społeczności;
      -program tej planety – koło samsary, koło iluzji i cierpienia. Wszelkie szkoły duchowe każą się niemal bezwolnie temu poddawać, i tym samym padać ofiarą koła iluzji. Bo przy każdej kolejnej inkarnacji kasuje się nam pamięć i daje do jakiejś rodziny na jej pastwę – w 99% przypadków do przeciętnej, czyli patologicznej. Ale jeden na 10.000 ludzi często od wczesnego dzieciństwa (tak jak my 😉 ) wie to i owo, a raczej przeczuwa;
      -własne emocje – też silne oprogramowanie, ten tupot małych stópek, wartości rodzinne itp – to wszystko jest programowanie społeczno-biologiczne z wykorzystaniem bardzo silnych emocji.

      Polubienie

      • Jarek, a co z Markiem też masz kosę? 😉 Bo o tą akcję z Ronim ( co teraz są apelacje żeby go odbanować), to ja podskórnie wiem o co kaman, bo widziałem te samcze pojedynki werbalne 😀

        Polubienie

        • Nie, z Markiem nie mam kosy. Tylko wg mnie on chce leczyć zatrucie aspiryną.. jeszcze większą dawką aspiryny, If You know what I mean 😉 Tak jak cała reszta nurtu samczego.

          Polubienie

      • Panowie, Jarek i Sanctus. każdy oczywiście ma prawo do własnej oceny rzeczywistości i kreuje świadomie czy podświadomie swój świat materialny, materię będącą jednym z aspektów Świadomości oprócz czasu i energii liniowej. I z tą kreacją związane jest właśnie to pojęcie na anty, które nadaje niepotrzebnie wartość dla przeciwności czy negatywności. Mniejsza z tym, co tam antynataliści uważają w temacie materii jako więzienia dla dusz, co tak nawiasem jest dla mnie śmieszne, bo chyba nie zrozumieli czegoś u podstawy. Za to Was oczywiście utożsamiam z ludźmi znacznie rozumniejszymi i dużo bardziej świadomymi niż jakieś tam anty-francuzy :). A chodzi mi mianowicie o samo pojęcie, które nastawione jest na walkę, bo jest anty. Chociaż obrazuje ono najpełniej Wasz stosunek do posiadania dzieci to myślę, że używanie go i utożsamianie się z nim serwuje Wam negatywne programowanie i działa w ukryciu, bo przez podświadomość. I organizm się stresuje na samą myśl o tej walce :). A wszelkie stresy czy traumy lokują się w wątrobie, np. w postaci fizycznych kamieni, których wyrzucenie z organizmu powoduje też pozbycie się pewnych nabytych negatywnych emocji, co też mocno odstresowywuje nie tylko wątrobę 🙂
        Pozdrawiam

        Polubienie

        • Taka retoryka stanowi dla mnie ukierunkowaną perswazję, subiektywnej projekcji względem moich niezbywalnych praw do samostanowienia i wyborze drogi życia. I dodawanie nadinterpretacji w postaci deprecjonowania mojej woli, to zakrawa mi na ostracyzm. Tym samym potwierdza się przekaz Jarka, o odbiorze antynatalistów przez ogół populacji, która ma imperatyw rozmnażania bezwzględny.
          Poza tym z definicji: „Antynatalizm – stanowisko filozoficzne przypisujące negatywną wartość narodzinom.” Filozofia stricte oznacza umiłowanie mądrości, więc aby dojść do stanu świadomości manifestującego antynatalizm, należy wykazywać zaangażowany poziom świadomości oparty o głębokie analizy własnego istnienia w umiejscowionym świecie. Nie każde „anty” oznacza nastawienie na walkę, bo Ja z nikim nie walczę o to, żeby nie rozmnażać się. Wręcz przeciwnie większość zwalcza to, co wyraża niezależna mniejszość.
          A już sugestie typu: „Chociaż obrazuje ono najpełniej Wasz stosunek do posiadania dzieci to myślę, że używanie go i utożsamianie się z nim serwuje Wam negatywne programowanie i działa w ukryciu, bo przez podświadomość.” to jest tak pretensjonalne, że trąci mentalnym faszyzmem indoktrynacji, bo narzucasz mi Panie Chrestomata własne przekonania, które nijak się mają do mojego istnienia i indywidualnej samoświadomości.

          Polubione przez 1 osoba

        • O tym właśnie pisałem, to pojęcie antynatalizmu potęguje w Tobie emocje związane z walką, dlatego tak zażarcie bronisz swych racji. Chociaż nikt a tym bardziej Ja nie atakuje Ciebie, nie odbieram wolnej woli ani też niczego nie narzucam. Zdaje sobie też sprawę, że każdy interpretuje rzeczywistość według tego co ma ukryte w swojej podświadomości, dlatego jedyne co zobaczyłeś w mojej wypowiedzi to rzekomy atak na Ciebie i wyznawaną przez Ciebie filozofię i w zamian go odparłeś. Ale nie mam nic do Ciebie, nie znam Twojego życia i go nie oceniam. Szanuję to, że każdy jest indywidualnością i cały czas się też tego uczę.
          Chodziło mi o samo pojęcie, które niesie negatywną wartość i może też dlatego większość tak podchodzi do antynatalizmu tzn w sposób agresywny atakując go, ale też tak samo stając w jego obronie. W rozmnażaniu to nie jest imperatyw bezwzględny a jedynie naturalny charakter nieświadomości i jej podstawowych praw przetrwania za wszelką cenę.. Odrębną natomiast sprawą jest własne prawo woli.
          Pozdrawiam

          Polubienie

        • Witam. A moglby Pan przyblizyc bardziej co jest nie tak w wywodach Marka? Ostatnio czesto slucham jego audycji, myslalem ze w koncu trafilen na „zrodlo oswiecenia” , ale tutaj dowiaduje sie ze nie do konca…

          Polubienie

    • ojej , jaką nieopisaną przyjemność umysłową dają mi artykuły p. Jarka No jak się rozpoznaje coś ‚swojego’ to dopiero radość i rozkosz. Kocham Pana 😀

      Polubienie

  2. To, że prawo karmy skutecznie działa przekonałem się żywo na własnych przykładach. Wiem, że są siły Lucyfera, które mnie chronią, a na tych, którzy wyrządzają mi krzywdę spadają wręcz śmiertelne kary. Kiedyś mnie napadł i pobił alkoholik recydywista, bo powiedziałem coś o więzieniu, byłem przypadkiem w nieodpowiednim towarzystwie. No i jak mnie skurwiel brutalnie obił po twarzy, to w myślach powiedziałem: „Lucyferze zniszcz skurwiela”, no i za pół roku się dowiedziałem, że typ umierał na raka i do tego miał sepsę. Inny typ, który nie pił wiele lat, bo był alkoholikiem, wychujał mnie na 200zł, bo coś mu sprzedałem i kasy nie oddał do tej pory; no i od pół roku jest totalnym menelem, i ledwo żyje. Jeszcze inny koleś, z którym pracowałem, a ostatnio odszedłem do konkurencji ( i miał jakieś pretensje chamskie za to) w poprzednim roku miał aż 3 wypadki samochodowe, z czego jeden dotyczył ojca gościa, z którym w konkurencyjnej branży zacząłem robić.

    Polubienie

    • Straszne jest dla mnie, że cieszycie się z takich umiejętności :/ Wiele ludzi korzysta z tego, czy to się nazwie prawem przyciągania czy jakkolwiek inaczej, ale w pozytywnych celach, bo dla mnie takie cieszenie się swoją potęgą, jakim się nie jest groźnym i w ogóle bez kija nie podchodź to dość płytkie i dziecinne myślenie, które w końcu odbije się czkawką. Oczywiście wiem, że zaraz znowu będzie, że jestem naiwna jak białoświatełkowiec, ale ja osobiście nie chciałabym, żeby ktoś „zrzucił” na mnie karę, bo w jego ograniczonym mniemaniu zasłużyłam. Pamiętajcie, że świat nie jest czarno-biały i zazwyczaj wina leży częściowo po obu stronach 🙂 A ta „karma” może zadziałać i na Was.

      Polubienie

      • Dobrze i mądrze piszesz, Mmoony.

        ,,Pamiętajcie, że świat nie jest czarno-biały i zazwyczaj wina leży częściowo po obu stronach ”

        Dopóki człowiek dysonans w spotkaniu dwóch stron nazywał będzie winą, dopóty nie jest w stanie pojąć głębszego sensu potrzeby tego spotkania i wyciągnięcia z tego lekcji, która ma w zamiarze posłużyć i jednej i drugiej stronie.
        Poczucie winy lub obwinianie blokuje istotę doświadczania i mądrość z niego płynącą.
        Bliźniaczą siostrą winy jest kara.
        Winiąc siebie czy innych, zawsze karzemy siebie.

        Serdecznie pozdrawiam.

        Polubienie

    • Nie zapomnisz, Magunia.
      Twój ziemski rozum być może, ale twój umysł, wyzbyty ludzkich przywar ma głęboko w dupie to, że rozum chce ci coś narzucić, uwikłać w śmieszność.
      Kto jak kto, ale ty dobrze wiesz, że twój umysł nie da się ściągnąć w jakieś ziemskie podziały, w których tańczą emocje.

      Te ostatnie czynią ze mnie czasem twardziela – sztucznego – bo jak się po czasie okazuje: to tylko balon z napisem ,,twardziel”

      Oj, ile razy schodziłam ze sceny po cichu …, aby ktoś nie przebił mnie zwykła szpileczką! 🙂

      Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

  3. Witaj Jarku 🙂

    Witajcie komentujący 🙂

    Śledzę od pewnego czasu to i owo 😉 Czytam, wnioskuję, czuję i takie tam. Skłaniam się ku stwierdzeniu, że prawo karmy – owszem – działa, dopóki faktycznie w to wierzysz. Sam pamiętam ten czas w życiu, gdy w owo działanie wierzyłem, dopasowując sobie mentalnie przebieg doświadczeń życiowych do działania prawa tegoż. Aktualnie dla mnie pojęcie „karma” sprowadza się do wnoszenia w życie starych wzorców myślowych i przekonań, które niekoniecznie „pasują” do TERAZ. Dlatego warto to na bieżąco rozpoznać i ewentualnie przemienić.
    Mam znajomą, która w przeszłości zwykła nazywać się Czarownicą, bo gdy jakiś gostek zalazł jej za skórę, to tak długo koncentrowała swą uwagę na nieprzyjemnym zdarzeniu w życiu tego jegomościa, aż wydarzenie to zmaterializowało się. Z tego, co mnie wiadomo, to nie prosiła o pomoc w tym sił lucyferycznych. To tylko prosty przykład na to, że otrzymujemy to, na czym koncentrujemy swoje myśli, bo za uwagą idzie energia, która tworzy. Bazując na swoim doświadczeniu rzec mogę, iż w momencie, gdy proszę o pomoc swą Najwyższą Boską Świadomość, uzyskuję wartościowe rezultaty. Poza tym wierzę, że kiedy prosi się o wyrządzenie krzywdy komukolwiek, to zostanie to spełnione jedynie przez siły, które określamy mianem „złych”. I wedle mojej wiedzy siły te nigdy nie robią niczego bezinteresownie …
    Marek to temat rzeka jest. Dziś trafiłem na jego kosę z panem Popko i stwierdzam jednoznacznie: grubo jest 😉

    Polubienie

  4. „Prawdopodobnie pierwsze znane wzmianki o tym, że nieurodzenie się jest czymś lepszym niż urodzenie się, pochodzą ze starożytnej Grecji i „Księgi Koheleta”. Władysław Tatarkiewicz w książce „O szczęściu” pisze:

    „Nie istnieć – to jeszcze najlepsze z wszystkiego, co może spotkać człowieka. Przekonaniu temu dał wyraz Sofokles w swej wielkiej skardze na życie, w cytowanym już chórze Edypa w Kolonos: „Nie urodzić się, człowieku, to najwyższe, największe słowo. A jeśliś ujrzał światło dzienne, to za najlepsze miej odejść najszybciej tam, skąd przyszedłeś”. Nie Sofokles wszakże wymyślił to hasło „nie istnieć” i nie on jeden je głosił; elegicy – jak Teognis – rozwodzili się nad nim nie mniej niż tragicy. Tradycja wkładała je już w usta Homera; na pytanie, co by dla człowieka było najlepsze, miał on rzec: „Najlepiej nie urodzić się lub też najprędzej przekroczyć wrota Hadesu.”

    ******

    Z kolei w „Księdze Koheleta” czytamy:

    „ A dalej widziałem wszystkie uciski,
    jakie pod słońcem się zdarzają.
    I oto: łzy uciśnionych,
    a nie ma, kto by ich pocieszył:
    ręka ciemięzców twarda,
    a nie ma pocieszyciela.
    Więc za szczęśliwych uznałem umarłych, którzy dawno już zeszli,
    od żyjących, których życie jeszcze trwa;
    za szczęśliwszego zaś od jednych i drugich uznałem tego,
    co jeszcze wcale nie istnieje
    ani nie widział spraw niegodziwych,
    jakie się dzieją pod słońcem.”

    ******
    Nauki Buddy

    Hari Singh Gour w książce „The Spirit of Buddhism”, analizując między innymi Cztery Szlachetne Prawdy i początek Mahavaggi, interpretuje nauki Buddy następująco:
    „Budda wypowiada swoje twierdzenia w pedantycznym stylu czasów, w których żył. Nadaje im formę soryt; jednak w takiej formie są pod względem logicznym niezrozumiałe, a wszystko, co chce przekazać, można streścić następująco: nie zdając sobie sprawy z cierpienia, z którym związane jest życie, człowiek płodzi dzieci i co za tym idzie staje się przyczyną starości i śmierci. Jeśli tylko zda sobie sprawę z tego jakie cierpienie może spowodować poprzez ten swój czyn, powstrzyma się od prokreacji; w ten właśnie sposób położy kres starzeniu się i umieraniu.”

    ******

    Sprzeciwianie się demiurgowi

    Marcjonici wierzyli, że widzialny świat, w którym żyjemy, jest złym dziełem surowego, okrutnego, zazdrosnego i gniewliwego demiurga Jahwe. Zgodnie z ich nauką należało mu się sprzeciwić, wyrzec się jego świata, nie tworzyć ludzi i zaufać dobremu Bogu miłosierdzia, obcemu i odległemu

    ******
    Zwyciężenie śmierci

    Enkratycy zauważali, że narodziny prowadzą do śmierci. By zwyciężyć śmierć, należało zrezygnować z prokreacji: „nie dostarczać śmierci nowego żeru”

    ******
    Zła materia jako więzienie dusz

    Manichejczycy, bogomiłowie i katarowie uważali spłodzenie dziecka za skazanie duszy na zostanie uwięzioną w złej materii. Postrzegali oni prokreację jako instrument złego boga, demiurga lub Szatana, mający utrwalać uwięzienie boskiego elementu w materii i powodować przez to jego cierpienie.”

    Polubione przez 2 ludzi

    • Tak jak już pisałem – osoby chcące powoływać na świat nowe życia nie rozumieją nas. I nie zrozumieją. Dlatego dyskusja jest BEZCELOWA. Ponieważ rozmnażanie to najsilniejszy program kontrolny.Tak silny jak człowieczy lęk i tak uparty, jak człowiecza ignorancja i tak bezduszny, jak człowiecza agresja. Bo jest związany z lękiem przed ostracyzmem i lękiem przed śmiercią. Bo rozmnażanie to nic innego, jak lęk, jak ignorancja i jak agresja. Czyli kwintesencja… człowieka.

      Zasada jest taka, że jak powołujesz na świat nowe życie, to musisz potem odpokutować jego cierpienia, i wcielić się znowu. Ogromna większość nie jest gotowa na opuszczenie koła samsary – koła reinkarnacji, iluzji. Są z nim związani, i boją się. A co, jeśli jesteśmy na tej planecie więzieni wbrew naszej woli? A co, jeśli mieliśmy tu być jedną lub dwie inkarnacje, ale przemocą zmusza się nas do kolejnych? I zabrania się nam powrotu do domu, gdzieś tam w gwiazdach? Jest taka teoria. Codziennie patrząc w rozgwieżdżone niebo, mówię sobie w myślach – tam jest mój prawdziwy dom.

      Celem operacji przebudzenie jest przebudzenie jak największej liczby ludzi spośród tych, którzy będą w stanie to zrobić. I umożliwienie opuszczenia koła samsary – koła iluzji i cierpień. Cała reszta jest póki co niereformowalna i ma inne cele i inne lekcje do przerobienia. Oni muszą m.in. pilnować ciągłości koła samsary, by móc się reinkarnować dalej i doświadczać. To dlatego ludzie, m.in. część moich czytelników, tak zaciekle bronią rozmnażania. Bo nie są gotowi i to podświadomie wiedzą.

      W świecie w którym ludzka agresja i ignorancja jest na tak wysokim poziomie, jedyna idea która ma wg mnie sens, to idea dojrzenia do opuszczenia koła samsary. Cała cywilizacja, cała reszta jakoś sobie poradzi. Papcio demiurg o to zadba. Nie martwcie się tak tym, że Kefir czy Sanctus nie chcą mieć dzieci – bo stanowimy mniej niż 0,01%. Cała reszta chce lub chciałaby, gdyby miała pieniądze. W Anglii Polki mają 3, 4 i więcej dzieci. Wystarczy tylko stworzyć warunki, które nie są piekłem jak w Polsce.

      System odebrał mi bardzo dużo. Ale DOŚĆ. Nie odbierze mi więcej. Nie pozwolę mu. Nie dopuszczę do tego bym miał wegetować za marne grosze i harować jak wół 12 godzin dziennie, by na papu dla dzidzi było. A dla mnie suchy chleb i woda. Teraz pomimo tego że pracuję za naprawdę niską pensję – mogę sobie kupić suplementy, witaminy, droższą kawę, czy spotkać się z kimś na mieście. Rodzina by mnie tego pozbawiła.

      NIE CZUJĘ SIĘ ZOBOWIĄZANY BY SYSTEMOWI SŁUŻYĆ. Non serviam – nie będę służył. Choć to nie do końca prawda – bo nowe idee i ukrywane info, które publikuję, to też służba społeczeństwu 😉 Którą akceptuję. Nie ugnę przed nim karku. Nie padnę na kolana. Nie dam sobie założyć kolejnych już kajdan i nie dam sobie odebrać kolejnych i kolejnych rzeczy, które wypracowałem. Bo widzę jaki żywot mają moi dzieciaci rówieśnicy.

      Polubione przez 3 ludzi

      • „Codziennie patrząc w rozgwieżdżone niebo, mówię sobie w myślach – tam jest mój prawdziwy dom.” – mam tak samo od dawna 😉 … masz rację, że bezcelowa jest dyskusja z tymi, co mają lub chcą mieć dzieci, ich gadzie mózgi tego nie rozumieją 🙂 … mnie osobiście widok kobiety w ciąży napawa obrzydzeniem, wyobrażam sobie te obleśne wody płodowe, łożysko i aż mnie na torsje zbiera …

        „W obliczu tego, kiedy słyszymy, że jedyne, co nas czeka, to przetrwanie, reprodukcja, a na koniec śmierć, czujemy się wykiwani. Pragniemy, żeby w tym wszystkim kryło się coś więcej, albo chociaż żebyśmy myśleli, że tak jest. To właśnie owa tragedia: świadomość, postawiła nas w paradoksalnej sytuacji, w której dążymy unieświadomienia sobie, tego czym jesteśmy – bryłami psującego się mięsa na kruszejących kościach. Nieczłowieczy mieszkańcy planety pozostają nieświadomi śmierci. My z kolei jesteśmy podatni na wstrząsające i przerażające myśli, dlatego potrzebujemy pięknych złudzeń, które by nas od nich odciągały. Pod tym względem życie jest dla nas swego rodzaju oszustwem, w którym trwamy z konieczności w nadziei, że nie damy się porwać jakimś małpim figlom, które odarłyby nas z mechanizmów obronnych i cisnęły, kompletnie nagich, przed milczącą, wytrzeszczoną ślepo pustkę. Ażeby skończyć z tym samooszukiwaniem, ażeby uwolnić nasz gatunek od paradoksalnego imperatywu bycia i jednocześnie niebycia świadomym, stopniowego łamania kręgosłupa na kole kłamstw, potrzeba nam zaprzestać reprodukcji.”

        Thomas Ligotti – „Spisek przeciwko rasie ludzkiej.”

        Polubienie

        • Mam coś takiego jak „olśnienia” od dzieciństwa.

          Jedno z nich – patrzę na zachowanie moich męskich rówieśników. Żałosne, agresywne, narwane, dziecinne, samcze. Jedna z dziewczyn z naszej klasy mówiła do drugiej: „popatrz jak oni się zachowują, jak dzieci”. Mieliśmy po 11 lat. Ja to kątem ucha słyszałem i mogłem z nią wymienić tylko porozumiewawcze spojrzenie. Było mi wstyd za moją płeć.

          Drugie – rodzice mówią jakie to życie jest ciężkie, jak wiele obowiązków, że dorośli tak muszą, że jak będę miał żonę i dzieci, to sam zobaczę. A ja do nich wtedy powiedziałem: „To ja tak żył nie będę, będę żył inaczej”.

          Kolejne – rodzice mówili jak to z dziećmi jest, a ja do nich, że nie będę miał dzieci. Oni to kwitowali dobrotliwym uśmieszkiem.

          I jeszcze jedno, które pojawiało się z ogromną emocją – mieszaniną żalu, wkurzenia, rozpaczy, żałoby, straty. Było ono obecne nawet wtedy jak nie miałem tej wiedzy co mam teraz (czyli przed 2009). Otóż wyobrażałem sobie że minęło kilka lat. Że nie mam tej wiedzy, tego stanu umysłu i tej szczypty szaleństwa. Że jestem jakimś szarym, zwykłym Kowalskim. Że mam jakąś żonę, dzieci, że muszę ciężko i długo pracować, że nie mam żadnych rozrywek, że moje życie jest szare, nudne, lemingowe, że szarpię się z życiem, żoną, teściami i innymi okolicznościami. Że nie kumam absolutnie nic. Że.. utraciłem siebie. Słowem: przeciętna kowalszczyzna mnie przeraza.

          Zawsze towarzyszyła mi przy takich olśnieniach ogromna, trudna do nazwania emocja – a raczej ich mieszanka. To mogą być przesłanki ku temu, że zostałem uwięziony na tej planecie przemocą, wbrew mojej woli. Że nie pasuję do samczej, patriarchalnej i brutalnej natury tego świata.

          Polubione przez 1 osoba

        • Co do pierwszego i drugiego można powiedzieć, że miałem to samo. Co do posiadania dzieci, tak samo jak ty nie chcesz mieć dzieci – tak ja chcę mieć dzieci, najzwyklejsza kwestia wyboru. Tak jak jak ty i Sanctus nie chcecie wprowadzać „nowego człowieka” do tego świat – tak ja chcę wprowadzić „nowego człowieka”, nową duszę do tego świata. I chcę to zrobić najlepiej jak tylko potrafię, aby mógł cieszyć się tym światem w pełni i podziwiać go, tak jak ja podziwiam ten świat i naturę (pamiętaj, że ja inaczej od ciebie pojmuję naturę), by nie musiał przechodzić przez to, co ja przechodziłem (choć nie był to koszmar, jaki dotyka wielu ludzi na tym świecie). Pamiętaj Jarek: jest wielu takich jak ty i wierzę, że ty oraz wielu takich jak ty zostało, w pewnym sensie, zmuszonych do bycia tutaj, ale wielu jest też takich, którzy chcą i potrzebują przyjść do tego świata, z różnych powodów, i być może potrzebują mnie, bądź kogokolwiek innego, aby pomógł im tu przyjść i uczyć się na tym świecie, przejść przez ten świat. Co do wyobrażeń o przyszłości – też sobie wyobrażałem (chyba każdy próbował). Wyobraziłem siebie pracującego, na przykład, dość niedawno, w laboratorium. Zdobywać bez przerwy pieniądze, które dla mnie nie mają sensu w swoim obecnym przeznaczeniu. Wspinanie się po szczeblach kariery, zdobywanie uznania, wykonywać robotę, która jest narzucana mi przez kogoś wyżej, czy jakieś inne pierdy, których obecnie nie pamiętam. Nudne to. W d*pie to mam. Dlatego rzuciłem studia i postanowiłem zostać wędrowcem/podróżnikiem. Iść tam gdzie mnie nogi poniosą, mając jedynie to co w plecaku. Ale na to trzeba mieć pieniądze oraz nie jest już tak łatwo i bezpiecznie przejść przez tą, czy tamtą granicę. Potem zacząłem poszerzać świadomość (w wielkim skrócie) i postanowiłem, że nie pójdę do żadnej roboty zarabiać pieniądze, którymi gardzę. Tak jak ty, oraz wielu ludzi, obecnie nie mam zamiaru wcielać się tu ponownie. Jak przyjdzie czas (a na pewno przyjdzie), powiem temu światu sayonara i sobie stąd pójdę. Wątpię, żeby było tu coś, do czego chciałbym wrócić. Twoja decyzja o „nieposiadaniu” potomka, jest dla mnie czymś normalnym. Antynatalizm zaś, jest dla mnie dziecinnym podejściem do „pewnego problemu” i takową też ideologią/filozofią.

          Polubienie

        • A i jeszcze dopiszę. Być może moje odejście stąd przyjdzie szybciej, zanim będę mieć dzieci. To nie musi być tutaj. 😛 Chrestomata pewnie zrozumie o co chodzi. [podaje piwo] 😀

          Polubienie

        • ,, Drugie – rodzice mówią jakie to życie jest ciężkie, jak wiele obowiązków, że dorośli tak muszą, że jak będę miał żonę i dzieci, to sam zobaczę.”

          Piszesz szczerze i to doceniam. Odpowiem tak samo szczerze: tu jest ,,pies pogrzebany”. Jeśli rodzice (jacykolwiek) mówią dziecku o przyszłym ciężkim życiu, z dziećmi, z żoną, z rodziną, to wbijają gwóźdź w przyszłość dziecka. Zawężają wybór.

          Hola! Hola! Ale jest mały myk! Naszym rozumem wiecznie nie rządzą Rodzice. I mając te dwadzieścia, dwadzieścia pięć lat można uzmysłowić sobie przynajmniej dwie rzeczy:
          Po pierwsze, że Rodzice NIE POTRAFILI INACZEJ, bo tak zostali zaprogramowani przez ich świat.
          Po drugie: MOJE ŻYCIE BIORĘ W SWOJE RĘCE i żyję z pełną odpowiedzialnością za nie. Mam wzloty i upadki, doświadczam, dokonuję wyborów i cokolwiek się dzieje, jest efektem mojej decyzji.

          Tak przynajmniej ja zrobiłam. Co zyskałam?
          Nie mam do nikogo pretensji, nikogo nie obwiniam, nie ciągnę za sobą – jak mumia egipska bandaże – posranych traum z dzieciństwa i lat młodości, abym w wieku 30, 40 lat oskarżała kogokolwiek, a już tym bardziej zapraszała na ławę oskarżonych w wokandzie sądowej moich RODZICÓW.

          Męczą się 30, 40 latkowie, którzy w swym dorosłym życiu szukają winy, lub każde swoje poranne otwarcie oczu uzależniają od dzieciństwa.
          Nazywają siebie pokoleniem straconym. I maja rację, bo miast żyć swoim, dla siebie dobrym życiem, ciągle zatracają siebie w nieaktualnych filozofiach przeszłości, której już dawno nie ma.

          Nie wiem co to jest. Psychologia wiecznej urazy, czy przykrywka na brak własnej decyzyjności i pewności siebie.
          A może ten system tak spieprza ludzi? To też jest bardzo prawdopodobne.

          ,,Zawsze towarzyszyła mi przy takich olśnieniach ogromna, trudna do nazwania emocja – a raczej ich mieszanka. To mogą być przesłanki ku temu, że zostałem uwięziony na tej planecie przemocą, wbrew mojej woli. Że nie pasuję do samczej, patriarchalnej i brutalnej natury tego świata.”

          To bardzo ciekawe i zastanawiające. Chciałabym, abyśmy kiedyś mogli poruszyć ten temat.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Polubienie

        • „A może ten system tak spieprza ludzi? To też jest bardzo prawdopodobne.”

          Tu się pojawia właśnie niezrozumienie 😉 Wiesz co spieprza ludzi? 1500 zł miesięcznie za ciężką pracę – to spieprza ludzi 😉
          A co do uwięzienia – moje karmiczne miasto to Wrocław. Tam są moi ludzie. Z różnych lat i sfer życia – także zwykli Kowalscy. Tu nie ma ich w ogóle, poza kilkoma osobami na 400.000 miasto. Żartem mówię czasami, że nawet miejsce urodzenia zostało mi narzucone. 😉

          Polubienie

        • ,, A co do uwięzienia – moje karmiczne miasto to Wrocław….”

          No i tu SIĘ MAMY. 🙂 🙂
          W wieku 24 lat z ciepłym jeszcze dyplomem ukończenia budy, po wielkim i hucznym pożegnaniu z Rodziną, wyjechałam z mojej pięknej Warmii, z mojego Pasłęka, z moich gwiazd, pod którymi się urodziłam. Wiadomo, dzieciństwo, młodość i jej prawa, beztroska, imprezy z przyjaciółmi z budy – wszystko to potęguje piękno tamtych lat.
          Cholera, ale żeś, Jarku, włączył film w starym iluzjonie 🙂

          Ileż razy próbowałam napisać wiersz o stronach, do których przyjechałam.
          Coś Ty! Ni cholery! Ale za to działo się ze mną coś innego.
          To właśnie oddalenie, tęsknota zatrzymywały bieg codzienności i pajęczynę wspomnień wypełniały ,,poematami” o pozostawionej gdzieś tam ,,małej ojczyźnie”.
          My artyści tak mamy 😀 Doznania szarpiące struny uczuć budzą wenę.
          Tęsknota (za czymkolwiek co w naszym łbie ma tylko cechy piękna) jest potężną inspiracją.
          Z resztą dla większości twórców, niekoniecznie tak wielkich jak my 😀 😀

          >>Cóż Ci powiem, kochany, nowego?<<

          W miejscu, w którym jesteś, wiadomo, nic nie jest takie same.
          Ale czy musi być?
          Ciągłymi porównaniami zamykałam się na teraźniejszość, na jej pozytywne strony – to taki mały masochizm 🙂

          Tęsknotę można zniszczyć, uśpić w sobie na dwa sposoby; powrócić do tego miejsca lub je odwiedzać.
          Korzystałam z tej drugiej opcji.

          ,,Przecież zawsze mogę się tam znaleźć" – to przeświadczenie i znajdywanie się tam powoli wybrzmiewało szarpaninę uczuć.

          Też, podobnie jak Ty, jako jedyna z rodziny, zostałam ,,wystrzelona" w nieznany świat, inne tradycje, obcych ludzi.

          Dziś, po latach, analizując wszystkie zaistniałe wydarzenia w ,,nowym" miejscu, wiem, że tak miało być i jestem szczęśliwa.
          Proszę tego szczęścia nie kojarzyć z 1350 na rękę 🙂 O zupełnie innym spełnieniu mówię.

          Nie mogę i nie chcę Ci niczego doradzać. Jesteśmy ciągłymi podróżnikami, przed którymi nikt nie zamyka żadnej z dróg i każdy z nas wybiera to co dla niego najlepsze: jedni siedząc na dupie w jednym miejscu(bo tak lubią) potrafią dostrzec tysiące pięknych szczegółów, jakie umykają tym, którzy wybrali szybki marsz, ciągłe zmiany i branie życia za rogi.

          Dziękuję, Jarku, że ,,zabrałeś" mnie na wycieczkę w przeszłość.
          I to czy się zgadzamy, czy nie, nie ma tu znaczenia.
          Najważniejsze są ,,wycieczki" 🙂 🙂
          Ludzie podziwiający obrazy w galerii nie ogłaszają poglądów z jakimi przyszli na wystawę. A jednak zatrzymują się przy jednym płótnie.

          Serdecznie pozdrawiam.
          PS. A we Wrocławiu mam przyjaciół. Wiesz, tych od czasu powodzi. Pisałam kiedyś o tym.

          Polubienie

        • „To przypadek mylnej identyfikacji. Obecnie identyfikujemy się z ideą, która jest interpretacją na temat tego kim jesteśmy. Badanie obnaża fakt, że to nieprawda, że jesteś tym, który postrzega to wszystko, w którego obecności postrzegane jest nawet fałszywe ja. Dlatego zadawane jest pytanie: znajdź go – jeśli istnieje – bo to on mówi, tak długo, od urodzenia tego ciała – coś w środku mówi – ja, mnie, moje. Ja, ja, mnie, mnie, moje, moje – miliony, biliony razy. Teraz, dzisiaj pytam – kto to jest? Kto zeznaje, kto osądza ten świat? Ja zostaje wezwane na miejsce świadka. Jak się pokaże? Bez powstania ziarna myśli (myśli „ja-mnie”), wszystkie inne myśli są bezsilne. Ziarno myśli… jest zniekształceniem, jest wyobrażeniem – i to musi być rozpoznane.”

          ~ Mooji – „Thought Activity” – „Aktywność Myślowa”

          „Błogosławiony ten, którego obszczekują kretyni, bo nie do nich należeć będzie jego dusza.”

          ~Carlos Ruiz Zafón

          Polubienie

        • Młody33, jestem pełna podziwu trafnie ,,wrzucanych” myśli.

          Do tego stopnia uwielbiamy myśl identyfikować z materią, że na zdobytej informacji, niczym kotwicy spuszczamy siebie w muliste dno, nazywamy to stabilnym gruntem i z tej perspektywy chcemy definiować otaczającą nas rzeczywistość.
          Ryby widzą Słońce oświetlające ich wodny świat. Nie wiedzą, że między nimi a źródłem światła istnieje granica, której przekroczyć nie mogą. Z resztą nigdy się za nią nie wybierają.
          Człowiek może ją pokonać, bo potrafi skrzela zamienić w płuca, a nawet ramiona w skrzydła. Ma tę moc.
          Tylko niech uwierzy, że ją ma.

          Zgodzę się, że określenie ,,ja” nie koresponduje z żadnym identyfikatorem w postaci wyglądu, pełnionej funkcji, zachowania, czy odgrywanej roli.
          Odruchowo mówiąc ,,ja” nigdy nie mamy na myśli żadnego z tych identyfikatorów.
          Odpowiedź na pytanie; kim, czym jest ,,ja” to arcyciekawy zaczynek do rozważań.
          Widzę swoją rękę. Kto jest obserwatorem? Ja. Czyli kto?

          Serdecznie pozdrawiam.

          Polubienie

        • Czy obserwujący może być obserwowany?

          Czym różni się fałszywe ja od zainstalowanego egregora, karmiącego się energią konfliktu, działającego w sposób zapoczątkowujący lub podsycający ów konflikt?

          Czy warto się wdawać w słowne potyczki do niczego pożytecznego nie prowadzące?

          Kto energię w komentarzu wyczuć potrafi, temu nawet „Serdeczne pozdrowienia” na pozytyw nie wypadną. Smutek, żal i rozpacz bije od pisaniny Twej, Krysiu droga, i nawet kwieciste Twe porównania na nic zdzadzą się, gdyż uwikłana jesteś niepomiernie w meandry zapaści swej, i nijak wybrnąć ze stanu tego nie potrafisz … Smutne to, ale prawdziwe. Przyszedłem tutaj, by rozbudzić pewne zakamarki Świadomości ludzkiej, wiedząc, że swoje szaleństwa tutaj czynisz i kompletnie nie dziwię się Jarkowi, że pogoniona stąd zostałaś, no ale przecież Ciebie to „wołami nie wyciągną stąd” … I takież samo to mało śmieszne jest, jak też i Twoje pseudo-intelektualne dywagacje, na siłę próbujące udowodnić rację Twoją „najmojszą” przeto 😉

          Żegnam Ciebie również „kobieto”, w komentarzach której – od dawna już – WYRAŹNIE ENERGIĘ MĘSKĄ CZUĆ niechybnie!

          Polubienie

        • Krysiu wyjątkowo zgodzę się ze „Z-m” Młody33, grając na dwóch frontach nigdy wojny się nie wygra.
          A rozumiem Cię jak nikt inny ❤

          Polubienie

        • Wiem, Aniu, że rozumiesz.
          I kto jak to, ale Ty masz przeświadczenie, że durne serce już dawno rozminęło się z ziemskim obecnym życiem.
          Serce(durne i naiwne) nie trzyma urazy, nie wie co to obłuda, wojna i jakieś tam jej fronty.
          Serce nie posługuje się strategią, dzięki której mogłoby zająć lepszą pozycję i wygrywać jakąś wojnę. Nie umie.
          ONO o tym PO PROSTU NIE WIE i dlatego, gdy znajdzie się wśród cwaniactwa i wojennej strategii ludzkich mózgów, wychodzi z tego skopane.
          Nie potrafi nawet odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego?
          Tak. Na tyle jest głupie, łatwowierne i naiwne – ale to człowiek nadał mu takie cechy.

          Nie przejmuj się, Aniu, nie pierwszy to raz.
          Czas w naszym pojęciu to cudowna rzecz. Wszystko układa, a nawet zmienia tory życia, które już od dawna upominały się u mnie o siebie.

          Serdecznie pozdrawiam( bez kaptura 33) 😀 😀

          Polubienie

        • Można i tak 🙂
          Jeśli nie przez drzwi, to przez zakapturowane – co by twarz ukryć – okno z numerem 33. 🙂
          31 lub dwa byłoby zbyt prawdziwe.

          Dzięki, Młody – Stary, że aż taką przysługę zrobiłeś dla kumpla – w jednej osobie 😀
          Masz jednak sumienie. Można z nim spać, nawet parę lat.

          PS. Rozbawiła mnie stara jak świat metoda: zarzucić sieć, wyciągnąć, pocałować i … zabić. Na to serce łatwo się nabiera.
          Zdaje się, jak mnie pamięć nie myli, Jarek takie zachowania umieszczał w symptomach schorzenia … borderlain. Nie ważne.

          Polubienie

        • Tyle mam lat. Mistrzowskie 33. Czuję się młodo, poniekąd 😉 Kaptur, okno, i co jeszcze? To tylko nick. Serce może i bywa skopane, lecz zawsze pozostaje PRAWDZIWE, w przeciwieństwie do aroganckich cwaniaków, nieustannie naginających swoje teorie do zastanej rzeczywistości lub czyjegoś zachowania… Czasem warto zrównoważyć energię, po prostu. Dobrze konstruktywnie skrytykować (może to komuś oczy szerzej otworzy), chwaląc uprzednio, a najlepiej na pochlebstwie zakończyć, tym prawdziwym, bo nie udawanym przecież 😉 Szczere to było, rozpoznane w swoim wnętrzu, po tym, jak niechęć i niezgoda odeszły w niepamięć, by otworzyć drogę do pełni poznania i zrozumienia tak starego przecież porzekadła: nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło 😉 Czytać i teoretyzować to jedno, a uczyć się poprzez obserwację, to drugie. Żeby obserwujący mógł wyciągnąć właściwe dla siebie wnioski, trzeba mu „materiał” odpowiedni na tacy zapodać 😉

          Jak już wspominałem – w słowie pisanym wyczuwa się energię, o ile się to potrafi. To nie tylko nastawienie osoby piszącej (wrogość/przychylność), jej aktualny stan emocjonalny, ale też i „egregorystyczne” zapędy do zainstalowania swoich postaw/poglądów w umyśle czytającego … To jest bardzo proste. To jest świat energii. To się czuje, naturalnie 😉 Podobnie jak serce zaprawione w boju, wśród cwaniaków określony czas przebywające, na kłamstwa i obłudę już się nabrać nie pozwoli. Zwyczajnie. Takaż sama sytuacja miejsce ma w momencie demiurgicznych zakusów na Człowieka Nowej Ery, by mu w ścieżkach losu namieszać. Człowiek taki już za każdym razem wyczuwał będzie próby takowe i w zarodku dusił możliwość ich zaistnienia 😉

          Rzeczywistość, czymże jest ona, jeśli przyjmujemy ją jako odbierane przez nas – za pomocą pięciu zmysłów – impulsy w mózgu naszym?

          Polubienie

        • ,, Szczere to było, rozpoznane w swoim wnętrzu, po tym, jak niechęć i niezgoda odeszły w niepamięć, by otworzyć drogę do pełni poznania i zrozumienia tak starego przecież porzekadła: nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło 😉 ”

          ,,Czasem warto zrównoważyć energię, po prostu. Dobrze konstruktywnie skrytykować (może to komuś oczy szerzej otworzy), chwaląc uprzednio, a najlepiej na pochlebstwie zakończyć, tym prawdziwym, bo nie udawanym przecież 😉”

          Dziękuję, choć wdzięczność wymagała zrozumienia. 🙂
          Dziękuję też Jarkowi za ,,pchnięcie” ku następnej granicy, którą przekroczyć należy, a nawet trzeba(dla szerzej otwartych oczu i pełniejszego obrazu)

          Miłego dnia.

          Polubienie

        • Panowie z całym szacunkiem, ale wy również nie jesteście gotowi na opuszczenie chociaż życzę wam tego kiedyś. Niestety póki co o gwiazdach możecie tylko pomarzyć, dlatego, że bez powodu się tu nie znaleźliście. Sanctus to co napisałeś obróci się wyłącznie przeciwko Tobie także uważaj na słowa i towarzyszące im emocje, bo sobie zrobisz większą krzywdę w kolejnym życiu. To, że masz życzenie się tu więcej nie pojawiać nie oznacza, że tak będzie. Podobnie ma się to do kwestii wyjścia z reinkarnacji przez brak potomstwa.
          Myślę, że waszym problemem jest myślenie o materialnym świecie jak cytowany wyżej Thomas Ligotti, który od razu widać, jaką przyszłość sobie projektuje :), no cóż przykra sprawa…

          Polubienie

        • Panie Chrestomata, słowa te postrzegam jako kurz i dźwięk, które zdmuchuję z krzywego zwierciadła Pańskich projekcji, a następnie rozbijam je w pył blednącego echa, z cyniczną dumą. Ja kroczę pod egidą takiej siły, która mnie wyzwoli z tego koła tortury ślepej fortuny życia. Więc lepiej niech się Pan zajmie swoim życiem, i wychowywaniem swojego potomstwa, a moralizowanie na temat mojego życia nie jest chyba tego składową. Pańskie demiurgiczne ego usilnie stara się stygmatyzować mnie poczuciem winy, ale we mnie nie ma żadnego poczucia winy, jest tylko boski gniew Lucyfera i miłość do Prawdy mojej własnej duszy, która doskonale wie czego chce i dokąd zmierza. 🙂

          Polubione przez 1 osoba

        • Dźwięk jest wibracją, więc nie da się tak zwyczajnie zdmuchnąć 🙂 Moralizowanie nie jest moją domeną jednakże w swoich ostatnich postach czynisz Pan między innymi do mnie pewne prześmiewcze aluzje (jakieś gadzie mózgi) to też odpowiadam. Owszem zacząłem temat, ale w innym kontekście niż go Panu Lucyfer przedstawił. Ja nie mam żadnej siły nad sobą i nie trzymam się żadnej doktryny, tym bardziej demiurgicznej, której obawiają się Ci anty…. Zmierzajmy zatem swoimi drogami i życzę wyzwolenia.

          Polubienie

        • Ja mam ,dzieci, i mam serce rozerwane na kawałki z bólu przez ich cierpienie I dokładnie tak jak mówicie- nikt , ale to nikt mnie kompletnie w tej kwestii nie rozumie, więc już nie próbuję z nikim o tym rozmawiać. O dziwo uświadomiłam sobie całą swoją istotą , że największym aktem miłości do dzieci jest nieskazywanie ich na ten świat.Oczywiście dla mnie to niestety już ‚musztarda po obiedzie’ . Pragnę tylko ,żeby ta świadomość się przebiła młodo w jakiejś ewentualnej kolejnej (Niechcianej) inkarnacji. Dość tego.

          Polubienie

      • ,, Zasada jest taka, że jak powołujesz na świat nowe życie, to musisz potem odpokutować jego cierpienia, i wcielić się znowu. …”

        Możesz mi, Jarku, przedstawić GOŚCIA, który w niepodważalny sposób przedstawił i potwierdził tę zasadę?
        A jeśli takowy istnieje, to niech poda autora tej zasady i prawo, które pozwoliło mu ją stworzyć.
        Oczywiście wiesz, że zasada to algorytm wielokrotnej powtarzalności, dającej dowód istnienia tejże zasadzie.

        Tak tylko pytam, z ciekawości

        Polubienie

      • Nie było podjęte strachem z lękiem przed ostracyzmem i lękiem przed śmiercią. Tego się akurat nie bałam bo niby przed czym ?. * (tak powinno wyglądać pełne zdanie )

        Polubienie

      • No to w ramach wymiany doświadczeń, napiszę coś od siebie.
        Ponieważ nigdy nie było takiego człowieka, który mnie rozumiał, oraz sam nie rozumiałem innych ludzi (i nadal nie rozumiem), to co stawiałem bardzo wysoko, to zrozumienie. Aby inni zrozumieli co mam na myśli oraz abym sam był w stanie ich zrozumieć. W antynatalizmie (z tego co się obecnie orientuję) nie chodzi o to co napisałaś (interpretując dosłownie). Czytając to i owo o Buddyzmie gdzieś w wieku koło 12 lat (dzięki Sanctus za przypomnienie) miałem podobne przemyślenia. Nie pamiętam co się z nimi stało, obecnie mam inne „podstawy” niż Jarek na przykład. Prawdą jest, że instynkt rozmnażania jest jednym z najsilniejszych „programów” dla organizmu. Jako że jednym z naszych celów, w naszej drodze do stania się bardziej i bardziej świadomymi ludźmi, jest pokonywanie tych programów/instynktów, jest to również czymś co musimy pokonać. (nie wiem co napisać dalej o tym =_=) To co ty widzisz, to miłość, piękno uczucia, jakie może darzyć matka swoje dziecko. To co widzi antynatalista, to pewien program, nazywany instynktem macierzyńskim, który nakazuje opiekować się swoim potomstwem, a czasem się psuje (poprawcie mnie jeśli się mylę w tej kwestii). Widzi również trud życie jaki go spotka, znając własne przeżycia, oraz to co dzieje się w wielu zakątkach tej Planety, widzi potencjalne cierpienia tej istoty, która przyszła na ten świat mniej lub bardziej dobrowolnie. Ty widzisz tu i teraz, ty i dziecko, oni widzą jego potencjalną przyszłość i szczerze mu współczują, nie chcą, aby kolejna istota cierpiała na tym padole. Jeśli w czymkolwiek, co napisałem mylę się, poprawcie mnie proszę. Takie odniosłem wrażenie owej ideologii.

        PS. Gratuluje córeczki (to córka prawda?). Ile już ma lat?

        Polubienie

        • ” Widzi również trud życie jaki go spotka, znając własne przeżycia, oraz to co dzieje się w wielu zakątkach tej Planety, widzi potencjalne cierpienia tej istoty, która przyszła na ten świat mniej lub bardziej dobrowolnie”

          Random, sorry że się wtrącam, ale to jest wyłącznie pewna projekcja poprzez pryzmat własnego doświadczenia i własnego poziomu świadomości. Oczywiście pewne programy na początku mogą być wpajane też na głębokim poziomie emocjonalnym, ale u każdego w końcu rozwija się własna świadomość na tyle, że jest w stanie on odbierać świat takim jakim go widzi i czuje, w sensie innych wariantów rzeczywistości. Przyszłość jest ściśle skorelowana z poziomem świadomości i będzie taka jaką ją widzisz. Nie ma nic do tego czyjeś widzimisię 🙂

          Oczywiście nie ulega wątpliwości, że rozmnażanie jest silnym instynktem natury. Jednak ku wzniesieniu własnej duszy najważniejsze jest jej rozświetlanie czystym światłem poprzez pożywienie, otoczenie, doskonalenie ciała i odpowiednie emocje ( w tym przerobienie ukrytych w podświadomości traum w sensie uwolnienia zablokowanej energii) . Wiadomo, że jedno idzie w parze z drugim, czyli w zdrowym ciele zdrowy duch 🙂

          Pozdrawiam

          Polubienie

        • Myśląca, no ja tego po prostu nie czuję. Gdybym trzymał swoje dziecko, to tak jakbym trzymał np kamień. Czy chodzi o to, bym zmuszał się do czucia czegokolwiek? 😉 Nawet jeśli bym chciał, to nie da się, bo to kwestia czucia, a nie świadomego wyboru.
          Inna sprawa to fakt, że poprzez tego typu komentarze robiłem projekcję siebie na świat zewnętrzny 😉

          Polubienie

        • Jarku a gdzie ja napisałam że masz zrobić sobie dziecko ? 🙂 Myśle że napisałam wręcz coś odwrotnego 🙂

          Polubienie

        • Hahaha, to palnąłem gafę. 😀 Słuchaj, ja żyję praktycznie całe swoje (niedługie) życie na wsi, na gospodarstwie. Dzień w dzień mam do czynienia ze zwierzęcymi instynktami, a to o czym pisałem dotyczyło takich instynktów, które mimo wszystko u człowieka też są.

          Polubienie

  5. Wracam, myśląc o wszystkich zmianach.
    Wracam do tych wszystkich zmarnowanych lat.
    Widzę, początek i upadek świata w którym żyłem
    Tym razem nie wydaje się w ogóle realny.
    Ale upadłem i przebyłem wszystkie zmiany.
    Wszystkiego, co miałem nie udało się uratować – było już za późno.

    Wszyscy odchodzą . Na końcu.
    Wszystko umiera. Na końcu.
    Nie ma znaczenia jak bardzo byś się starał.

    Wracam do czasów, kiedy odeszłaś.
    Myślałem, że myślisz, że byłem tym potworem.
    Widzę, początek i upadek świata, który stworzyłem.
    Zawsze chciałem zabrać Cię ze sobą.
    I wtedy zobaczyłem ludzi , którymi myślałem, że byli.
    W twoim bolesnym braku.

    Każdy odchodzi. Na końcu.
    Wszystko umiera. Na końcu.
    Nie ma znaczenia jak bardzo byś się trzymał.

    Jak długo można?
    Czy chcesz się utrzymać?

    Jak ciężko można?
    Wszyscy w końcu odchodzą.

    Jak ciężko można?
    Wszyscy w końcu umieramy.

    *****
    … ❤ … najpiękniejszy utwór Mortiisa, najbardziej poruszający i uwrażliwiający 🙂

    Polubienie

    • I’ve got to stop existing mentally,
      In places that i do not want to be.
      I have to move away,
      From thoughts terrible and gray.
      It will not let me go,
      is this Damnation?

      My Omnipresence this is me.
      My friend, turns into an enemy.

      Must control, I must control the evil daemon.
      Antimental!

      *****
      … utwór dedykuję wszystkim pro-natalistom, z bólem dupki, krocza i macicy względem antynatalistów 😀

      Polubienie

      • Sanctus jak do mnie pijesz to mnie nic nie boli :), może najwyżej brzuch od śmiechu, nie przejmuj się tak człowieku, odpisałem Ci w temacie, ale Jarek założył moderację chociaż nic takiego tam nie było

        Polubienie

    • Nie masz trwałej moderacji. Włączyłem jednak z powrotem starą opcję, że jeśli piszesz komentarz z nowego nicka, maila lub adresu IP, to musi on być zatwierdzony. Kolejne komentarze z tym samym nickiem, mailem i adresem IP będą przepuszczane już bez moderacji. No i z takimi ustawieniami ten automatyczny filtr działa bardziej podejrzliwie. Przypadki omyłkowego wpadnięcia komentarza do moderacji będą się zdarzały częściej. Ale cierpliwości – wrócę z pracy czy z miasta i zatwierdzam wtedy komentarze.

      Polubienie

  6. no nieładnie tak cieszyć się z cudzego nieszczęścia :),

    „O tym właśnie pisałem, to pojęcie antynatalizmu potęguje w Tobie emocje związane z walką, dlatego tak zażarcie bronisz swych racji. Chociaż nikt a tym bardziej Ja nie atakuje Ciebie, nie odbieram wolnej woli ani też niczego nie narzucam. Zdaje sobie też sprawę, że każdy interpretuje rzeczywistość według tego co ma ukryte w swojej podświadomości, dlatego jedyne co zobaczyłeś w mojej wypowiedzi to rzekomy atak na Ciebie i wyznawaną przez Ciebie filozofię i w zamian go odparłeś. Ale nie mam nic do Ciebie, nie znam Twojego życia i go nie oceniam. Szanuję to, że każdy jest indywidualnością i cały czas się też tego uczę.
    Chodziło mi o samo pojęcie, które niesie negatywną wartość i może też dlatego większość tak podchodzi do antynatalizmu tzn w sposób agresywny atakując go, ale też tak samo stając w jego obronie. W rozmnażaniu to nie jest imperatyw bezwzględny a jedynie naturalny charakter nieświadomości i jej podstawowych praw przetrwania za wszelką cenę.. Odrębną natomiast sprawą jest własne prawo woli.
    Pozdrawiam”

    Polubienie

  7. hmm a jednak coś nie tak, Jarek jak coś to nie wklejaj tego dwa razy ok, aczkolwiek odpowiedź by się przydała, bo Sanctus trochę znadinterpretował moją opinię.

    Polubienie

  8. zagłada
    zagłada
    co już znam niech płonie
    wszechobecny ogień
    jak sen porywa
    mnie w inny wymiar
    nieskalany ludzkością
    nieskuty przeszłością
    w nieskończoną przestrzeń
    odmętów mej duszy
    w zgliszcza

    zatruwana możność
    w eonach, gdzie wolność
    zakuta w kajdany
    a człowiek zesłany
    w labirynt pomieszczeń
    gdy ponad nim przestrzeń
    bezgranicznej wiedzy
    świadomej kreacji mocy

    zamykam powieki
    by zgasić te mrowia
    ludzkość i jej ścieki
    w nich gnije harmonia

    jak płaczące wierzby patrzę
    na chciwą rzeczywistość
    na porządkowany świat
    ruinami naszych lat

    wokół mnie rośnie
    pożoga wyrzeczeń

    płonę w wewnętrznym ogniu
    by zrodzić się na nowo
    by wyjść z szeregu ludzkości
    co jak bydło pcha się krocząc
    na rzeź

    zagłada

    przez lasy trwogi
    legiony mogił
    te wszystkie drogi
    prowadzą do śmierci
    do zatracenia
    do braku znaczenia
    do zaspokojenia
    chwili w horyzoncie zdarzeń

    „chciałbym was zabić
    i nie potrafię
    nie potrafię
    wyrzekam się was
    na zawsze
    może jestem wyklęty, ale wolny
    wolny”

    oczy jak otchłań
    jak przepaść dziecięcych snów
    jak nostalgia nocna
    w cieniu, jak nów
    codzienną jesienią
    marzenia więdną
    jak liście uschłe
    zgliszcza świata na wietrze

    Polubienie

  9. „Historia uczy, że każde społeczeństwo potrzebuje grupy społecznej, którą szykanuje, by ukoić własny lęk, zwłaszcza w trudnych czasach.
    (…)
    Na jesieni zeszłego roku zostałam zwolniona z redakcji pewnej gazety. Gdy opowiedziałam o tym zamężnej koleżance, nie okazała mi zbyt wiele współczucia: „Gdybyś miała kogoś na utrzymaniu, byłoby dużo gorzej”. Moja bezdzietna i samotna przyjaciółka, która także niedawno straciła pracę, podobne słowa usłyszała od byłego szefa: „Przecież nie masz dzieci, które musisz wyżywić”.
    (…)
    Nigdy dotąd nie żyliśmy w społeczeństwie równie skupionym na dzieciach, a ci, którzy nie chcą klękać przed ich ołtarzem, są karani.
    (…)
    Odważni członkowie prześladowanych mniejszości, którzy w starych złych czasach ośmielili się udzielić wywiadu w telewizji, pokazywani byli z zamazanymi twarzami. Ja jednak nie pozwolę, by dłużej zamazywano moją twarz i moje życie. Do broni!

    http://kobieta.onet.pl/dziecko/ciekawostki/samotna-bezdzietna-szykanowana/gfg3h6f

    Polubione przez 3 ludzi

    • ,, Dziękuję i żegnam.”

      A ja dziękuję i WITAM.

      Nie ze mną ,,Brutusie” takie numery…
      Pamiętasz, jak swego czasu mówiłam, że wołami mnie stąd nie wyciągną ?
      A stolik, ten przy kominku jest mój! I to od lat!
      To moja knajpa i moje w niej miejsce i nie obchodzi mnie czy komuś to pasuje, czy nie.

      A znaleźć dziś stado wołów nie jest tak łatwo…
      A nawet gdyby komuś się udało je znaleźć, to i tak zrobi sobie tylko zbyteczną nadzieję…

      A tym czasem serdecznie pozdrawiam i miłego dnia życzę.

      Polubienie

  10. Jarek wszystko we wszechświecie ma swój początek i koniec, z Twojej decyzji wynika, że masz doła, no cóż Twój blog Twoja decyzja, Twój wybór, ja mogę Ci tylko z mojej strony współczuć , życzyć pogodzenia samego z sobą i wzniesienia na wyżyny Boskiego samopoznania. ❤

    Polubienie

  11. „Każdy, kto powiedział „tak” Temu,
    kto zwrócił swoje serce ku Bogu, ku Prawdzie
    – jesteście bardzo kochani.
    Przyciągacie uwagę najwyższych istot,
    a one chodzą z wami, kierują was
    i troszczą się o was,
    ponieważ dokonaliście wyższego wyboru w tym życiu.
    Mogą się pojawić kłopoty, ale w krótkim czasie jesteś ponad nimi.
    Czasem mówię –
    dlaczego narzekasz na swoje buty,
    kiedy pokazałem ci twoje skrzydła.
    Więc nie martw się, zostań z tym
    co zostało ci ukazane,
    przekroczyłeś ten mały most…
    dotarłeś tutaj.
    Teraz idź do końca.”

    ~ Mooji

    WingMakers także potwierdzają teorię o planecie Ziemia, jako że jest ona więzieniem, jednakże osobiście wolę określenie: szkoła dla dusz. Przychodzimy tutaj (jako te dusze) żeby uczyć się poprzez doświadczanie. Gdzieś tam zapisuje się w nas wszystko to, przez co przechodzimy. Sercem skłaniam się ku teorii pt.: „plan przedurodzeniowy”, w którym to uzgadniamy z naszą grupą dusz, w obrębie której inkarnujemy, w danym cyklu życiowym, wszystkie ważne (o ile nie faktycznie wszystkie – w sensie dosłownym) doświadczenia i wzajemne korelacje w nich zachodzące. Stąd też ta synchronizacja jungowska, dokładne zgranie postaci, spotkań, zdarzeń, pozornie przypadkowych sytuacji i w ogóle wielu elementów składniowych całości. Ewolucja duszy jest tutaj celem nadrzędnym. Plan przedurodzeniowy jest bardzo przystępnie zobrazowany w książce pt.: „Odważne Dusze” Roberta Schwartza, którą polecam do poczytania.

    Wierzenia/przekonania, w mojej ocenie, mogą zniewolić lub dać swobodę bycia. Mnie osobiście nieustannie wyzwala to, w co wierzę. Po wielu długich latach cierpień i ciągłej walki z otoczeniem, z systemem, z rodziną, z religią, z samym sobą, odnalazłem w sobie Moc, która, tak naprawdę, zawsze tam była, lecz z jakichś powodów nie sięgałem po nią … Być może nie jest to dane każdemu, by tę moc w sobie rozpoznał, ale na pewno warto nad tym pomedytować. Być w dwóch różnych światach (choć może i zakrawa to o rozdwojenie jaźni) naprawdę można. W systemie i jednocześnie poza nim. Jak to zwykł (bardzo trafnie zresztą) Jarek ujmować w swych arcyciekawych felietonach: bierzesz od systemu to, co jesteś w stanie udźwignąć, materialnie i finansowo, a na resztę masz „wywalone” 😉 Robisz swoje, rozwijasz się „wiedzowo”, duchowo, energetycznie czy jak tam kto sobie życzy i żyjesz. Podoba mi się stwierdzenie: gdybyś nie był o tym tak bardzo przekonany – byłbyś wolny…

    Polubienie

    • Piękny przekaz Mooji.
      A twój, Młody33, komentarz pod nim to mistrzostwo świata.
      Tak spokojnie i bezszelestnie słowa wlewają się do umysłu, by ten rozmawiać zaczął z Duszą.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

    • O WingMakers. Pamiętam to. Podobno są poważne argumenty za tym, że strona została przejęta. Przez kogo? Przez tych, z którymi twórca strony pracował przy odkrywaniu jaskini.

      Polubienie

  12. Serdecznie witam Mistrzynię Obrazowania (Nie)Człowieczego Zachowania, Która w Niezwykle Nietuzinkowy Sposób W Słowa Ubrać Potrafi to, co dla wielu trudnością swoistą jawiłoby się 😉 Przyznam iż rad jestem niesłychanie, że z miejsca tegoż podziękować mam sposobność, w imieniu swoim, lecz przede wszystkim w imieniu tych, którym owo obrazowanie otworzyć duchowe oczy pomogło i być może nawet na właściwe tory ścieżki losu sprowadzić pozwoliło 😉 Tak więc – DZIĘKUJĘ TOBIE, KRYSIU! Wspomnieć jednak – w tym kontekście – trzeba prawdę jedną objawioną, która mówi o tym, że widząc i opisując jedynie zachowanie Istoty (nie sięgając Głębin Jestestwa Tegoż), nie zauważyć można Wcielonego Mistrza, żywo zabawiającego się w Kreację Zwaną Życiem 😉 JESTEM KTÓRY JESTEM – oto Prawo od eonów czasu w mej Świadomości pielęgnowane i w ciele mym energetycznym wyraźnie wyryte… „Doskonała Istota spogląda zza oczu każdego, nie jest to dla mnie dyskutowalne” … 😉

    „Czujemy, że musimy mieć wszystkie te działa, by poradzić sobie z życiem.
    To już jest niezrozumienie, widzisz?
    Życie nie jest przeciwko tobie; jesteś samym życiem.
    Odkryjesz, że im bardziej
    zaufanie rozkwita w twoim sercu,
    tym więcej cudu życia widzą twoje oczy.
    A wtedy, kiedy jakaś rzecz musi być poznana,
    spontanicznie zamanifestuje się w tobie.
    Nigdy nie będzie tak, że coś należy
    do uniwersalnego rozwoju, a ty nie jesteś gotowy
    – dopóki nie identyfikujesz się z tożsamością ego.
    „Osoba” zawsze będzie spóźniona,
    za wcześnie, lub w nieodpowiednim miejscu.
    Ale wraz z zanikaniem tych iluzji
    przekonasz się, że wszystko w tobie jest perfekcyjne,
    każde miejsce do którego się udasz jest Domem.”

    ~ Mooji

    Serdecznie Dziękuję Istności 😉

    Polubienie

    • Dziękuje, Młody33, za miłe słowa, których dostojność wpleciona w grację przekazu, jawi mi się w stosunku do mojej osoby nadmiernie przesadzoną, czego dowodem jest moje onieśmielenie.
      No jakże tak można, prostej kobiecie z lasu taki sznur pereł wieszać na szyi?
      Jeżeli próżność niewieścia jest wadą, to przy takich słowach żadna istota ani nie ma zamiaru, ani chęci wyzbywać się tej cechy.

      A szczerze ci powiem, po co to robić jak serce uniesieniem się wzbija i tak mu lekko.
      A jednak nie obdarowuj mnie takimi drogimi prezentami, bo zbytnio od ziemi się oderwę i fruwać zacznę, obijając się o wierzchołki drzew rosnących wokół mojej chaty 🙂

      Żartuję 😀 Siedemdziesiąt dwa kilogramy nie pozwolą mi zaprzeczyć prawu grawitacji 😀 😀 😀

      A poważniej.

      JESTEM KTÓRY JESTEM – odczuć to, choćby przez chwilę nie dłuższą niż mgnienie oka, to niewysłowione doznanie.
      To chwila, w której człowiek dotyka JESTEM, JEST TEM, JEST TYM.
      Słowa chcące to zobrazować, opisać są zbędne, bo spłycą, okroją, ograniczą, zamkną w szufladkach ludzkiego pojmowania.

      O odczuwanie chodzi – a te, owszem – pozwala bawić się zrozumieniu, a jeszcze bardziej pojmowaniu.

      Czyn i myśl w zaprzęgu uczuć to coś, na czym człowiek może pojechać tam, gdzie jego sny i marzenia spełniają się, po prostu, tak zwyczajnie stają się.

      JESTEM CIĄGLE CZEKA NA ODKRYCIE. ONO JEST BLISKO, ZBYT BLISKO, BO W CENTRUM POTĘŻNEGO ŚWIATA, CZYLI W NAS.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

  13. Z duża przykrością i smutkiem czytałem ten artykuł. Jako osoba bardzo wierząca nie mogłem uwierzyć, ze można być tak daleko od Boga. Życzę Panu, żeby udało się Panu odnaleźć i pokochać Boga. Mysle,ze wtedy pozna Pan znacznie więcej odpowiedzi na pytania, które nasuwa życie.

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s