Felietony i artykuły autorskie

GMO już w Polskich sklepach. Czy na pewno umiesz je rozpoznać?

jak-rozpoznac-gmo

Na wielu owocach – jabłkach, pomarańczach, bananach, cytrynach i innych, są widoczne naklejki. Widać na nich czterocyfrowy lub pięciocyfrowy kod. Dzięki temu możemy dowiedzieć się, jak został wyprodukowany dany owoc. A czy Ty znasz te oznaczenia i umiesz je rozpoznawać? Sprawdź sam..

Czy jest to GMO, czy jest to owoc hodowany metodami tradycyjnymi, czy też ekologicznymi? Poniżej na zdjęciu przykład takiej naklejki:

jak-rozpoznac-gmo

I teraz wyjaśnienie co one oznaczają, m.in. jak rozpoznać czy ten ładnie wyglądający owoc czy warzywko to GMO, czy nie:

-Kod czterocyfrowy, zaczynający się od cyfry 3 lub 4 – uprawa konwencjonalna
-Kod pięciocyfrowy, zaczynający się od cyfry 9 – uprawa ekologiczna
-Kod pięciocyfrowy, zaczynający się od cyfry 8 – żywność modyfikowana genetycznie (GMO)

Przy czym nie zalecam wpadać w panikę że jakiś składnik jest GMO, albo że nie wszystko co zjadasz jest produkowane metodami ekologicznymi. To naprawdę do niczego dobrego nie prowadzi. Jeśli już, to prowadzi to do złych odczuć – strachu przed chorobami, poczucia winy że nie dotrzymujesz postanowień diety, i innych negatywnych.

A tego typu złe emocje, jak wiemy nawet z klasycznej psychologii, potrafią doprowadzić do rozstroju organizmu. A potem do choroby. Często podkreślam, że nasze pozytywne nastawienie, rezygnacja z negatywizmów (szokujące wiadomości, teorie spiskowe), pogodne usposobienie, pogodzenie się z życiem i światem – jest ważniejsze niż dieta. Diet jest wiele, i są one jak ideologie.

Każdy swojej diety broni, i każda dieta na każdą osobę działa inaczej. Czasami zupełnie inaczej, jednemu pomagając, innemu szkodząc. Ale dobry nastrój i emocje działają na każdego bez wyjątku. Są pewne oczywiste wyznaczniki zdrowej diety, które są uniwersalne. Unikamy dodatków smakowych (aspartam, glutaminian itp), konserwantów, źródeł białego cukru. Unikamy też fast-foodów i żywności wysoko przetworzonej.

Ale z drugiej strony, nie można popadać w jakiś obłęd, w psychozę strachu, że np na mieście zjadło się potrawę z kukurydzą. A już absolutnie niedopuszczalny jest tzw food-shaming, czyli piętnowanie kogoś ze względu na to, że tego lub owego nie je lub je. Czyni on z osoby go uprawiającej albo jakiegoś nawiedzonego oszołoma, albo nienawistnika.

Poniżej przykłady food-shamingu – rasizmu jedzeniowego, piętnowania za jedzenie / niejedzenie czegoś:

 -Mięsożerca: LOL, nie jesz mięsa? xD Jesteś jakiś wege-niewiadomo czy co? Przecież trzeba jeść, zachowywać się i myśleć jak wszyscy, ale obciach! Przecież kto jest wege ten rucha kolegę!

-Wegetarianin: LOL, jarasz zioło i czasami pijesz piwo? I Ty chcesz nazywać siebie tym dbającym o zdrowie?

-Weganin nr 1: LOL, czekolada gorzka z Goplany? Przecież to sama chemia, umrzesz od tego! Czekolada tylko bio i eko i organic z Kambodży, w cenie 69,99 zł za tabliczkę! Reszta to syf i chemia i „guwno”!

-Weganin nr 2: LOL, jesz jaja i sery?! Jesteś mordercą zwierząt tak czy owak, jesz padlinę i nie mów mi tu o mięsie teraz!

-Bretarianin: LOL, to Ty jesz? To takie niskie i przyziemne.. Człowiek może przecież żywić się powietrzem i światłem! Że co, że jestem teraz na OIOM pod kroplówką z glukozy? To chwilowy spadek wibracji, ale wierzę że w końcu mi się uda!

-Mainstreamowy dietetyk: LOL, nie chcesz jeść tego produktu z GMO, do którego wyprodukowania użyto 20 kilogramów konserwantów, antybiotyków, pestycydów i paszy GMO? xD Jesteś oszołomem wierzącym w teorie spiskowe! Pewnie chodzisz po domu w aluminiowym hełmie na tym zakutym od spisków łbie!

Food-shaming to po prostu wariactwo nieprzepracowanego ludzkiego ego..

Food-shaming to obecnie plaga internetu jak i dyskusji w realu. Człowiek i jego ego są przewrotne. Chwalenie się samochodem staje się powoli czymś „niskim„. Więc teraz szpanujemy tym, że jemy jakościowe mięso, krwiste steki, wymyślne burgery w modnych i drogich knajpach. Albo inaczej: jesteśmy weganami, i to skrajnymi, i dbamy o własne zdrowie, jak i los biednych zwierząt.

Ego rośnie, zrzeszamy się w grupki. Walczymy nie tylko w relacji weganin-mięsożerca. Ale ganimy, obrażamy i dyscyplinujemy nawet takich samych wegan jak my. Bo przecież co to ma być za picie piwa, albo jedzenie gorzkiej, bezmlecznej czekolady z marketu. No jak to tak, za to należy się hejt, zdyscyplinować, zgnoić, obrazić, i przede wszystkim – wywyższyć swoje ego w radykalizmie.

Food-shaming jest jak walka jednej ideologii z drugą, jak walka dwóch nielubiących się religii. Ludzkie „wierności” są wg teorii okultystów (Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin i inni – polecam) samoświadomymi, żyjącymi własnym życiem „bytami zbiorowymi„. Mają one żreć naszą energię, głównie tą negatywną. To tłumaczy fakt, dlaczego nie mogą one w pokoju żyć obok siebie. Tylko mięsożerca nazywa wegetarianina oszołomem, a weganin nazywa mięsojada mordercą.

Mechanizmy psychologiczne i socjologiczne w food-shamingu są te same, co w walce innych wierności. Są to mechanizmy uniwersalne. Sam food-shaming prowadzi w konsekwencji do wypaczenia pojęcia dbania o zdrowie i dietetyki. Obrażając ludzi, zniechęca ich do jakiejkolwiek działalności w tym zakresie. Wielkim wyzwaniem dla ludzkości jest to, by różni ludzie wierzący w najróżniejsze ideologie, religie, doktryny, z różnymi dietami – mogli żyć w pokoju obok siebie. By nikt nikomu nic nie narzucał.

Jeszcze kilka ciekawych faktów o GMO jak i eko-żywności:

-W Polsce kupuje się kilkanaście razy więcej żywności ekologicznej czy organicznej niż się jej produkuje. Na pewno nie wyjaśnia tego import z innych krajów. Po prostu wiele żywności tradycyjnej lub nawet GMO jest sprzedawana jako eko lub organic. Sam znam przykład pana Janusza czy tam Józka ze szczecińskiego targowiska Turzyn. Na stoisku ma eko-marchewkę, a przynajmniej tak twierdzi. Bo kto mu to sprawdzi? Sprzedaje ją kilka razy drożej. W konsekwencji, zamiast kupować potem w monopolowym jabcoka typu „bełt wiśniowy„, kupi sobie dobrą gorzałkę i się nią sponiewiera.

-Całość uprawy kukurydzy w Polsce jest GMO. Dlaczego? Bo punkty skupu tak ustaliły normy, że nie kupią od rolnika innej kukurydzy niż GMO. Dodatkowo, praktycznie całość soi na świecie to organizmy GMO. I są one sprowadzane do Polski. Oficjalnie, można sprowadzać tylko pasze GMO dla zwierząt, co robi się w ilościach setek tysięcy ton rocznie. Jednak nie przeszkadza to istnieniu produktów GMO dla ludzi.

-Czy owoce i warzywa w marketach i dyskontach są szkodliwsze? Panuje powszechnie takie przekonanie, że owoce i warzywa z bazaru są zdrowsze, zaś te z marketów to niemal sama chemia pomieszana z plastikiem. I to w dodatku chińskim. W większości jest to bzdurą. Glazurowane i błyszczące jabłka można kupić i na ryneczku i w markecie. Poza tym, te owoce i warzywa są generalnie od tych samych dostawców, i jakość jest porównywalna.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów z dziedziny zdrowia, chorób, żywności i medycyny. Linki do nich zamieszczam poniżej. Na pewno znajdziesz w nich odpowiedzi na Twoje pytania i wątpliwości: 🙂
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Jak sobie pomóc w bezpieczny sposób?
Ogłupiają nas za pomocą fluoru i innych trucizn. Zobacz jak się przed tym bronić – to możliwe!
Leki na cholesterol powodują ślepotę, depresję i szkodzą na serce
Niesamowita rola witaminy C w zdrowieniu! Czy na pewno o tym wiedziałeś?
Brom – tak samo szkodliwy jak fluor! „Kulisy jego wprowadzenia do żywności nie są jasne”
Niedobór witaminy D3 i jego konsekwencje. Dotyczy to ponad 90% Polaków! Zobacz jak mu przeciwdziałać
Czy zdajesz sobie sprawę jakie są konsekwencje nadmiaru wapnia? Ma go wielu z nas, wynika on z diety

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Reklamy

8 odpowiedzi »

  1. W magazynie naukowym „Science” ukazał się tekst Slaughter at the bridge: Uncovering a colossal Bronze Age battle, w którym Andrew Curry przedstawia wnioski z badań archeologicznych w dolinie Tollense (Tolęża) na Pomorzu Zachodnim.

    W dolinie rzeki Tollense czyli Tolęży [ 1 ] zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od dzisiejszej granicy polsko-niemieckiej, odkryto ślady po wielkiej bitwie sprzed 3300 lat, o której nie tylko nic nie wiedziała historiografia, ale która generalnie nie powinna się tam rozegrać. Zgodnie bowiem z aktualną wiedzą w okresie tym ten region Europy miałby by peryferiami cywilizacji, gdzie żyły sobie luźne i proste społeczności rolnicze. Tymczasem archeologia (molekularna) ujawnia, że w tej części Pomorza ok. 1250 r. p.n.e. mogła się rozegrać największa bitwa starożytności, którą duńska archeolog prof. Helle Vandkilde porównuje do bitwy o Troję.

    Tam gdzie należało się spodziewać jedynie drobnych potyczek lokalnych szczepów rolniczych, rozegrała się może największa starożytna bitwa Europy. Badacze przypuszczają, że była to bitwa o skali europejskiej, choć jak dotąd badania DNA zębów poległych, ujawniły materiał genetyczny z Włoch, z Polski oraz ze Skandynawii.

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9989

    Lubię to

    • Przy założeniu, że taka bitwa(wojna) mogła się odbyć w czasach istnienia Imperium Lechii, z założenia czyni twierdzenie poparte faktem.

      Bardzo pożądane jest zainteresowanie tymi odkryciami i dalszymi badaniami naszych rdzennych, polskich archeologów.
      Na ile będą chcieli i mogli(środki na ten cel przeznaczone), pokaże nam z jaką myślą naukową, archeologiczną ma do czynienia polskie społeczeństwo.
      Czy jest to establishment akademicki wspierający tezę o kurach srających za drewnianymi chatami Biskupina do 996 roku, czy ludzie pragnący wreszcie zacząć zdejmować kurtynę zakłamania, zawieszoną przez żydowską religię, nie mającą nic, albo prawie nic wspólnego z naukami Jezusa, który to na zapytanie apostołów czy mają iść ze swoją wiarą na północ, rzekomo odpowiedział, że tam iść nie musicie, bo tam ludzie swego Boga mają.

      Nie kryję szczerego zadowolenia, że kurtyna powoli opada i jeśli nie dzieje się to za przyczyną archeologii, wciąż zakazanej, to z powodu gnicia i rozpadu tych, którzy tę kurtynę stworzyli.

      Historycy wespół z archeologią mają tu wielką, nieocenioną rolę do odegrania – przywrócenie tożsamości, dziejów i tradycji narodu, który z podciętym systemem korzeniowym jest drzewem bez podstawy, zdanym na łaskę wiejących wiatrów.
      Co z resztą zaświadcza tysiącletnia historia Polski, rzucanej na falach dziejów niczym okręt bez żagli i sternika, który nie zna drogi powrotu na bezpieczny ląd, bo nie wie z jakiego portu wypłynął.

      Jeśli ,,władcy” chylą cywilizację ku upadkowi, to znak, że ludzkość odkrywa prawdę o sobie.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię to

    • Jak przeczytałem „1250 r. p.n.e.” to od razu pomyślałem o wiekach ciemnych po erze brązu i o Troi. Gdyby kogoś interesowało, geny Polskie i Szwedzkie można bez problemu przypisać tzw. Lechitom, a włoskie? http://www.eupedia.com/genetics/italian_dna.shtml Ineresują nas tutaj dwa pierwsze akapity tylko. O Y-haplogrupie R1b powiem tak: jest to siostrzana (czy raczej bratnia) linia do R1a, a więc najprawdopodobniej bardzo dawno temu byliśmy jednym ludem, który podzielił się z powodu ogromnego obszaru, który zajmowaliśmy i po prostu utworzyli odrębne „państwa” powiedzmy. Z wykopalisk z Troi wiadomo, że było to miasto Hetyckie (Ilion to nazwa Hetycka), Hetyci należeli do Y-haplogrupy R1b w większości. O wiekach ciemnych mówi się, że rozpoczęły się najazdem Dorów, potomków Heraklesa, zresztą określani byli w różny sposób. Cytat z forum: http://www.eupedia.com/forum/threads/25163-Y-DNA-haplogroups-of-ancient-civilizations

      „Ancient Greeks

      The Pelasgians (pre-Minoan Greeks, or Helladic Greeks) belonged to an admixture of I2, E1b1b, T and G2a. E-V13 and T probably arrived in Greece from the Levant (and ultimately from Egypt, hence the small percentage of T) in the early Neolithic, 8,500 years ago. G2a came from the Levant was picked up in Anatolia along the way by Levantine farmers and herders.

      Minoan Greeks migrated from Mesopotamia via Anatolia. They were mostly J2 people, but probably had some E1b1b too.

      Mycenaean Greeks arrived around 3,600 years ago from the Pontic steppes via the Balkans. They were an Indo-European people belonging to R1b-L23 and/or R1a. The Thracians, who emerged as a blend of Indo-European R1a and Neolithic I2a1b, are also responsible for the higher density of I2a1b and R1a in northern Greece.

      Greece was invaded by the Dorians around 1200 BCE. Nobody knows who they were or where they came from, but the high percentage of R1b in the regions where they settled (Peloponese, Crete) strongly suggest that they were R1b people. The events are linked to the Sea Peoples (see below), who were probably R1b people from the north-east of the Black Sea, or early Celts from central Europe.

      Greek historians sometimes mention that the Dorians were the descendants of the Trojans who came back to avenge their ancestors. The Trojans were an Indo-European people related to the R1b Hittites (see below). This would also explain why there is about the same percentage of R1b and R1a in modern Greece. Each correspond to a different wave of Indo-European invader. They only make up 12% of the population (each) because the Neolithic farmers (especially E1b1b) were already well-established and numerous by that time.

      Ancient Anatolians

      Southern Anatolia was colonised early by Neolithic farmers and herders from the Fertile Crescent (E1b1b, G2a, J1, J2, T).

      The Indo-European invasions brought the Hittites (1750 BCE), the Lydians and Lycians (1450 BCE), Phrygians (1200 BE) and the Proto-Armenians (1200 BCE). All were probably predominantly R1b-L23, considering its high percentage in the regions they settled. R1b Indo-Europeans are thought to have originated on the north-eastern shores of the Black Sea, just north of the Caucasus. They could have invaded northern Anatolia by crossing the Caucasus, sailing across the sea, or going around via the steppes through the Bosphorus.

      Later R1b were possibly (part of) the Sea Peoples that ravaged the ancient Near Eastern civilizations, from Greece to Egypt. Their advance military technology and sea-based culture make of them very good candidates.

      The Cimmerians are probably the last wave of migration (around 700 BCE) from the Pontic Steppe. By that time the steppe would have been thoroughly overrun by R1a people, so that was probably the Cimmerians’s main haplogroup. They are said to have be expelled from Anatolia and moved to Europe, where they joined the other R1b people. Germanic and Celtic people both claim (partial) Cimmerian ancestry.”

      Dosyć celne wg mnie przybliżenia. Polecam też przypomnienie sobie greckiego mitu o Europie.
      I to chyba byłoby tyle.

      Lubię to

  2. no wlasnie z 8semkami trzeba uwazac -_- a 9ki zawsze sa dobre dla nas czy to przypadek ?,4ki jak mój brajdal wszystko konwecjonalne propaguje czyli po staremu -_-

    Lubię to

  3. Witajcie moi drodzy.
    Mam ostatnio mieszane uczucia… Jestem uważnym obserwatorem świata i nie ogranicza się to do świata widzialnego.
    Z doświadczenia wiem, że jeśli mam czasem taki niepokój, to znaczy, że coś się może stać. Nie chcę straszyć, ale tylko poinformować wszystkich aby uważali na siebie w następnych trzech dniach. Wyciszcie emocje, nie podejmujcie szybkich decyzji, nie kłućcie się z ludźmi, po prostu bądźcie bardziej uważni i działajcie powoli.

    Pozdrawiam!

    Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s