Ciekawe

System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!

duchowosc-5

Porozmawiajmy o tym, co jest w danym społeczeństwie normalne, a co nie. W tych czasach zaburzeniem, szczególnie osobowości, jest wszystko oprócz ślepej służby systemowi (śluby, dzieci, rodzina, kariera 12 godzin na dobę, i bycie, mówienie i myślenie jak wszyscy). Jak masz pasje, hobby, myślisz samodzielnie to wg psychologii która uważa się za naukę, jesteś zaburzony. To mój najpoważniejszy zarzut wobec psychologii. Której bardziej zależy by człowiek był produktywny, uspołeczniony, konsumujący i nabijający PKB kapitalistom. No ale pobudka, nie każdy rodzi się owieczka i nie każdy chce beczeć w stadzie. Niektórzy chcą myśleć samodzielnie, mieć pasje, czas dla siebie i iść własną drogą.

Pamiętam słowa bliskiej mi osoby: „Jarek, wiesz, większość facetów po 30-stce, w Twoim wieku, ma totalnie przesrane życia„. Istotnie, żyjemy w świecie, w którym ślub, dzieci, kredyt hipoteczny plus kilka innych kredytów, praca 14 godzin na dobę by to utrzymać, jest uważana za społeczny sukces. No i zero czasu wolnego dla siebie. Praktycznie zero przyjemności, nie licząc upicia się w piątek i w sobotę. Czyż to nie jest schizofrenia? Rozejrzyjmy się wokół. Wszędzie nieszczęśliwe związki, nieszczęśliwe małżeństwa. Wszędzie szarpiący się z życiem rodzice, nic nie wiedzący o psychice, duchowości, i przez to niszczący swoje dzieci. Często w sposób nieodwracalny.

Ja zarabiam mało, choć mam kilka źródeł dochodu. Jeśli chodzi o darowizny czytelników – są to bardzo małe kwoty, bo ludzie uważają, że wiedza i informacje powinny być za darmo. I często Ci sami ludzie idą potem kupować prenumeratę Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, czy Gazety Polskiej. I chętnie wydają na kilka takich prenumerat kilka stówek. Ale nie mi oceniać taką postawę. Ja wiem jedno. Trzeba bardzo uważać, jakie zobowiązania bierze się na swoje barki. Nie wszystko da się unieść. Wiesz, mag i król Salomon miał niesamowite zdolności, np jasnowidzenia. Ale nawet Salomon z pustego nie naleje.

Najniższa krajowa zawsze będzie najniższą krajową, choćbyś się zesrał i naczytał tysięcy teorii o pięknie rodzicielstwa. Najlepiej brać jak najmniej zobowiązań. Chyba, że jest to konieczne, bo chcesz komuś pomóc. Czy jest coś złego w tym, że nie chcesz brać na siebie przykrych i często traumatycznych zobowiązań? Które odbierają Ci cały czas, całą chęć do życia, i sprawiają że ledwo starczy na najtańsze żarcie z Biedry? Ja pomimo swoich skromnych zarobków, mogę kupić sobie ulubione witaminy i zioła. Mogę kupić droższą kawę. Mogę raz na jakiś czas kupić ulubione piwo za 3 zł, bo te za 1,80 zł to szczyny po których rzygać się chce.

Wielu ludzi najpierw bierze na siebie masę zobowiązań a potem dziwi się, że na nic nie ma czasu, energii i pieniędzy, a życie im się wali. Taki człowiek jedzie codziennie do pracy samochodem którego utrzymanie kosztuje krocie, bo przecież podjechanie tych 9 przystanków tramwajem to dyshonor. Pali papierosy i kupuje drogie alkohole, bo przecież prawdziwy mężczyzna tak robi. Kolejne setki złotych miesięcznie. I ma dzieci, bo inni też mają a on nie chce odstawać od reszty. I potem lament: „gdzie mój szmal, czas, energia, radość życia„?

W Polsce jest bieda jak piszczy i faceci nie chcą zakładać rodzin, tylko chcą seksu. Dlatego trenerzy podrywu są tak popularni, bo faceci szukają sposobów.”

To powyższe zdanie powiedziała kobieta. Ale czy niechęć wobec płodzenia dzieci jest czymś złym? Czy każdy kto ma pochwę lub penisa musi być rodzicem? Czy każdy kto ma struny głosowe musi być dziennikarzem lub lektorem? Czy każdy kto ma dwie nogi, dwie ręce i penisa, musi być żołnierzem? Owszem, koło życia, inaczej koło Samsary, koło iluzji, musi trwać. Muszą się rodzić nowe pokolenia. Muszą być trybiki systemu, ludzie mu służący, i przy okazji – jego ofiary. Bo oddają mu cały swój czas, energię, zasoby. Ale czy Ty musisz nim być, ku chwale ojczyzny, religii, tradycji, czy kapitalisty płacącego najniższą krajową? Bo więcej nie może, bo musi kupić sobie trzeci dom i drugi jacht?

Jest kilka podstawowych i prostych błędów, jakie popełniają ludzie. Które czynią ich świat złym i skomplikowanym. Wymienię je w punktach:
-dawanie empatii i miłości tym, którzy nie wiedzą co to empatia i miłość, i gardzą tymi wartościami – np islamiści, uchodźcy. Jest to największe możliwe skurwienie dobrych wartości;
-dawanie dobra i wiedzy ludziom świadomie złym i / lub wrogom, z nadzieją że oni się zmienią;
-wchodzenie w interakcję i dawanie informacji (szczególnie intymnych, o sobie) ludziom którzy ich nie zrozumieją. Bo są na innym, niższym poziomie mentalności i potem używają tego co wiedzą przeciwko Tobie;
-naiwność wobec wilków w owczej skórze. Polityków, ekspertów, ekonomistów, zwolenników wolnego rynku i (neo)liberalizmu, „szantażystów humanitarnych” (lewaków nakazujących przyjmować żołnierzy ISIS), konserwatystów chrześcijańskich, religiantów, zwolenników ideologii, dziennikarzy, lobbystów medycznych i innych. Których celem jest praca dla elit i ogłupianie i biednienie mas.

Uwolnij się od ludzi, którzy świadomie i z premedytacją wybrali zło, choć często przywdziewają owczą skórę. Od ludzi, którzy wmawiają Ci poczucie winy – ponieważ chcą oni władzy nad Wami i dołowania Was. Od ludzi którzy zrzucają na Ciebie swoje toksyczne emocje. Od skorumpowanych moralnie autorytetów, których jedynym celem jest umniejszenie Ciebie. Od ludzi, którzy mówią Ci, że coś jest z Tobą nie tak, że jesteś niegodny, itp itd. Za takie słowa lej od razu z całej siły w mordę, jeśli trzeba i jeśli można. Nikt nie ma prawa Ci tak mówić. Jesteś dumnym człowiekiem mającym w sobie iskrę Boga, który ma różne lekcje i tematy do przepracowania.

Szczególnie zwracam uwagę tutaj na jeden z podstawowych błędów – czyli robienie sobie problemów na siłę, niejako wynajdywanie ich. „Ludzie sami tworzą sobie problemy, a potem tracą sił na ich rozwiązywanie„. To genialne zdanie wypowiedział jeden z najbardziej oświeconych umysłów naszej planety – Vadim Zeland. Napisał on cykl książek, przeznaczonych dla ludzi, którzy są na samym dnie życiowym i chcą się z niego wydostać. Duchowość Zelanda nie jest „duchowością milionerów” typu Osho, który pisał jedynie regułki i teorie. Zeland pisał swoje dzieło – cykl książek Transerfing Rzeczywistości – jako ostatnią deskę ratunku dla ludzi bardzo poranionych przez życie. Jest to coś, co działa.

Książki Vadima Zelanda, i dziesiątki tysięcy książek ezoterycznych, gnostyckich, filozoficznych, psychologicznych, i każdych innych, możesz kupić w poniższej księgarni internetowej. Każdy z Was znajdzie tam coś dla siebie:
Tania Książka – Ogromny wybór książek ze wszystkich dziedzin, także książek polecanych na mojej stronie

Zasadę tworzenia problemów z powietrza, bez potrzeby, wyjątkowo silnie widać w związkach. Uczeni jesteśmy bowiem, że związek ma zapierać dech w piersiach. Że ma być idealny, niczym w produkcjach Disneya czy w komediach romantycznych. Że liczy się każda głupota, np taka, że partner źle odstawił mleko do lodówki. Tak, o takie rzeczy wybuchają karczemne awantury. Albo o to, że partner zaprosił kogoś do znajomych na FB. Albo o to, że zostawił w łazience skarpetki.

Kiedyś kobieta, z gatunku tych „uspołecznionych” i ekstrawertycznych na maxa, mówiła, że największym zabójcą małżeństw są porozrzucane skarpetki. Tak, serio, ludzie robią karczemne awantury o takie pierdoły. A życie jest takie kruche, delikatne, ulotne.. I jeszcze ta osoba interesowała się psychologią i obrastała w piórka, powtarzając takie typowe, matrixowe dyrdymały o związkach.

To dużo szerszy temat. Podstawowy program miłości, zakochania i seksu, ten społeczny, matrixowy, jest ekstremalnie destrukcyjny. Jego rdzeniem jest patriarchat – upadły, zdezaktualizowany system opresji i kontroli, którego ofiarą padają wszystkie kobiety i…. zdecydowana większość mężczyzn. Naprawdę nieliczni mężczyźni są beneficjentami patriarchatu. Reszta jest niewolnikami pracującymi za miskę ryżu i nie mającymi żadnych praw. Patriarchat jest porządkiem ojca chrzestnego mafii, czy też porządkiem dyktatora i jego elity, bezlitośnie kontrolujących całą resztę niewolników.

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali

Cytuję: „Kobieta została zdominowana, była torturowana, pozbawiona znaczenia. Wskutek tego utraciła swe piękno. Kiedy człowiek nie może podążać za swymi potrzebami, staje się zgorzkniały, zatruty, okaleczony, sparaliżowany. Jego prawdziwa natura zostaje wypaczona. Kobiety, które dziś spotykamy, nie są prawdziwe, ponieważ były niszczone przez całe wieki. Jeżeli kobiety były niszczone, mężczyźni również nie mogli pozostać prawdziwi. To przecież kobieta daje życie mężczyźnie. Jeżeli kobieta jest nieprawdziwa, jej dzieci także nie są prawdziwe. Oddzielona od natury kobieta, kiedy staje się matką dziecka, obojętnie – chłopca czy dziewczynki – wpływa na jego rozwój.

Kobiety potrzebują wielkiego wyzwolenia. Jednak pod hasłem wyzwolenia robi się różne głupie rzeczy. Znajduje się tu wiele kobiet, które należały do Ruchu Wyzwolenia Kobiet. Kiedy po raz pierwszy przyszły tutaj, były bardzo agresywne. Mogę zrozumieć ich agresję. Całe wieki dominacji mężczyzn spowodowały, że kobiety stały się agresywne. To po prostu zemsta. Kobiety stały się zaburzone. Odpowiedzialni za to są mężczyźni. Jednak powoli kobiety stają się bardziej miękkie, powraca ich wdzięk, zanika agresywność. Powraca ich kobiecość. Prawdziwe wyzwolenie czyni z kobiety prawdziwą kobietę, a nie imitację mężczyzny. Obecnie kobiety za wszelką cenę próbują stać się takie jak mężczyźni: palą papierosy, noszą spodnie; naśladują inne męskie zachowania. W ten sposób stają się mężczyznami drugiej kategorii.

Nie jest to wyzwolenie, lecz jeszcze głębsze zniewolenie. Pierwotne zniewolenie kobiet spowodowali mężczyźni. Natomiast zniewolenie wtórne zostało stworzone przez same kobiety. Gdy ktoś nas zniewala, możemy się buntować. Gdy zniewalamy sami siebie, nie możemy się temu przeciwstawić. Chciałbym, aby kobieta odzyskała swoją pierwotną naturę, wiele bowiem od niej zależy. Kobieta jest o wiele ważniejsza od mężczyzny, gdyż nosi w swoim łonie istoty płci zarówno męskiej, jak i żeńskiej. Opiekuje się chłopcami i dziewczynkami. Karmi dzieci obojga płci. Jeżeli kobieta jest zatruta, zatruty jest też jej pokarm – mleko w piersiach. Skażony staje się też sposób, w jaki wychowuje dzieci.

Jeżeli kobieta nie uzyska swobody, by stać się samą sobą, to swobody nie uzyska także mężczyzna. Wolność kobiety jest koniecznym warunkiem wolności mężczyzny. Wolność kobiety ma bardziej zasadnicze znaczenie niż wolność mężczyzny. Kobieta bowiem przez całe wieki była niewolnikiem. Może niemal niezauważalnie zniewolić mężczyznę. Kobieta nie walczy wprost, lecz stosuje subtelne metody, typowo kobiece, pośrednie. Kobieta będzie płakać i szlochać. Nie uderzy cię, ale uderzy siebie samą. Kobieta z najsilniejszego mężczyzny uczyni pantoflarza: płacząc, szlochając, uderzając samą siebie. Niepozorna, słaba kobieta może zdominować bardzo silnego mężczyznę… Kobieta potrzebuje całkowitej wolności. Wówczas może dać też wolność mężczyźnie. Zapamiętaj tę fundamentalną zasadę. Jeżeli czynisz kogoś niewolnikiem, to w ostatecznym rachunku zniewolisz sam siebie. Jeżeli zaś chcesz pozostać wolny, daj wolność innym. Nie istnieje inna droga.”
~Osho, Księga kobiet, Duchowa siła kobiecości

Społeczny, destrukcyjne postrzeganie miłości to posiadanie partnera na własność. To zazdrość i próba kontrolowania go, zaborczość. To nastawienie na branie, a niekoniecznie dawanie. To podświadoma zazdrość o sukcesy i potęgę partnera i podświadoma chęć dołowania go gdy takie sukcesy odnosi. Szczególnie widać to u mężczyzn. Wielu z nich uważa, że to oni powinni mieć ostateczną rację, że to ich racje i recepty powinny być bezwarunkowo zaakceptowane przez kobietę. Uważają, że od kobiety nie muszą się od niczego uczyć, a ona nie może być lepsza od nich w jakiejkolwiek dziedzinie.

No i obie płcie zwracają uwagę na rzeczy mało istotne, na totalne pierdoły, i o to wszczynają awantury i fochy. Obie płcie mają w głowach obraz, że ta druga płeć, czyli partner, musi być taki i owaki. Ten idealistyczny obraz, co oczywiste, został wygenerowany przez system, i siłą rzeczy jest niemożliwy do zaistnienia. Bo taki iluzoryczny ideał łączy w sobie absolutnie przeciwstawne cechy, które są niemożliwe do pogodzenia ze względu na konstrukcję ludzkiej psychiki. Czy też doszliście do wniosku, że to społeczne postrzeganie miłości, jest… dokładnym zaprzeczeniem, odwróceniem pojęcia prawdziwej miłości?

Przykładem idealnego lustra nas samych są nasze relacje. Szczególnie relacje damsko-męskie. Prawdą jest to, że świat umożliwia pomyślność w relacjach damsko-męskich tym złym, a więc zimnym draniom, cwaniaczkom, typowym samcom itp itd. Zaś mężczyzn empatycznych i wrażliwych dyskryminuje. Jednak jest to tylko połowa prawdy. Druga połowa tej prawdy to zasada lustra. Teraz budzi się świadomość ludzi, i mężczyźni tak często narzekają na „te złe kobiety„. Nie dostrzegają oni jeszcze tego, że widzą tylko połowę prawdy, czyli dalej błądzą na ślepo.

Zasada lustra polega na tym, nasze relacje są odwzorowaniem tego co mamy wewnątrz siebie. Jacy jesteśmy, takie będzie zachowanie kobiet wobec nas. Mężczyzna pełen leków, kompleksów, w tym tych typowo samczych, niepewny swojej męskości – będzie narzekał na kobiety, mówił że są one złe. Nawet jeśli taki facet reprezentuje wewnętrzną siłę – to w jego relacjach też będą miały miejsce zgrzyty. Jego kobieta będzie podświadomie starała się tę samczą, patriarchalną siłę mu odebrać. Będą więc fochy, wyrzuty, sceny zazdrości i przede wszystkim – usilne starania zrobienia z takiego faceta pantoflaża. Ile to znamy przypadków, gdy krucha kobietka tak owijała testosteronowego brutala wokół paluszka, że robił się z niego skapciały pantofel.

Dodatkowo, nieprzepracowane lęki i kompleksy, jak i hołdowanie przez mężczyznę wzorcom samczym i patriarchalnym, przyciąga te kobiety, które podświadomie tego pragną. A więc te, na które Ci sami mężczyźni tak narzekają. To swoiste kuriozum. Jest to odwrotna polaryzacja; bowiem kult samczej siły przyciąga kobiety słabe, roszczeniowe, pełne tych typowych, „babskich” wad. I potem taki chłop zagryzający bekon i popijający to piwem, jeden z drugim dziwi się, że ma w swoim zasięgu tylko kobiety „złe” – a więc kobiety „typowe„, z przewagą archetypu pierwotnej Ewy.

Nie ma sensu złościć się na nasze odbicie lustrzane w drugim człowieku. Warto się po prostu zmienić, by przestać hołdować wartościom które się już zdezaktualizowały. W sieci jest coraz więcej poradników skutecznego podrywania kobiet, ale znowu, one też opisują tylko część prawdy. Są one z zasady tak skonstruowane jak każdy coaching. Pomagają ludziom zajebistym stać się jeszcze bardziej zajebistymi. A co z mężczyznami którzy muszą budować swoją wartość od zera, od gołego nomen omen fundamentu? Bo np ich łagodny charakter nie pozwala na wcielenie wielu z tych porad? Oni muszą się nauczyć obchodzić ten system. Nie mogą grać tam w otwarte karty – bo ich konkurencja to choćby milion samców alfa którzy w tym systemie są lepsi.

Mężczyźni o łagodnym charakterze mają inną ścieżkę rozwoju – trudniejszą, ale dającą przepustkę do tego lepszego świata. Mają cztery etapy rozwoju, posegregowane przeze mnie w zależności od tego, co mówią o nich kobiety:
-„nie chcę kogoś takiego jak Ty, znajdź sobie inną kobietę
-„chciałabym mieć takiego przyjaciela jak Ty” (tu często następuje zamknięcie serca)
-„chciałabym mieć takiego kochanka jak Ty / chciałabym się z Tobą przespać” (serce często nadal zamknięte)
-„chciałabym mieć właśnie Ciebie jako przyjaciela, kochanka i partnera jednocześnie” (gdy serce się otwiera)

Kult samczej siły i w szerszej perspektywie, system patriarchalny – nie przyniosły światu nic dobrego. Przeciwnie – przyniosły mu ogrom zła i cierpień. Doprowadził ludzkość i świat do upadku, na samo dno. System ten zdołował kobiety, sprowadził je do roli gorszych ludzi. Z jednej strony nadał mężczyźnie przywileje, a z drugiej strony, wymusił na nim katorżniczą pracę na rzecz rodziny, społeczności i systemu. Bo nie ma nic za darmo.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Owi guru podrywu, osoby demaskujące „prawdę” o kobietach, są niejako zamknięci w swoim świecie. Dochodzi tam do sprzężenia zwrotnego dodatniego, czyli tzw pętli przechwytu. Z jednej strony, przyciągają dokładnie takie kobiety, których się boją i na które narzekają. Z drugiej strony, dostają potwierdzenie od ich czytelników, mężczyzn, którzy mają podobne doświadczenia.

Cytat: „Patriarchat jest tak skonstruowany, że daje prawdziwe przywileje tylko garstce mężczyzn, którzy są prawdziwie bogaci, mają władzę, pozycję, itd. Natomiast większość to trybiki w machinie, którzy z powodu sytuacji w kraju takiej jaką mamy, zarabiają najniższą krajową, która ledwo starcza na podstawowe potrzeby. Kobiety z kolei w tym krótkim czasie, od kiedy zostały częściowo wyzwolone, poszły naprzód. Poszły na studia, zaczęły pracować, zarabiać, odkrywać swoje pasje w życiu. I zrozumiały, że chcą czegoś więcej w życiu niż rodzenia dzieci, ślubu, itp. A większość przeciętnych mężczyzn nie potrafi się w tej sytuacji odnaleźć. W tym, że kobieta też chce radosnego seksu bez zobowiązań, że może sama sobie kupić ubrania, zrobić prawo jazdy, że ma pracę, zna języki. To już nie te czasy, gdy facet może jej zaimponować takimi rzeczami, że postawi jej obiad.

I teraz powiem ci, co będzie. Skoro facet nie może już zaimponować kobiecie tym, że postawi jej obiad, kupi biżuterię, perfumy, że ją zawiezie gdzieś autem, bo ona sama może sobie to wszystko kupić, to potrzeba czegoś innego. Powiem ci, z mojej perspektywy, jacy faceci teraz mogą zaimponować kobiecie. Tacy, którzy są otwarci, którzy rozumieją, że kobieta też ma potrzeby seksualne, że może sama decydować o swoim ciele, tacy którzy wiedzą czym jest partnerstwo, którzy wspierają to, aby kobiety wyzwoliły się z jarzma patriarchatu. Ci mężczyźni są tymi, którzy mogą zaimponować. Ale tylko silnym, otwartym, pewnym siebie kobietom. Otwarci mężczyźni i pewne swojej siły kobiety – to będzie nowy świat, nowy eon. Ten alternatywny. Samce ruchacze i równie głupiutkie laski zostaną w swoim bagnie i będą je jeszcze bardziej pogłębiać, będą stopniowo zombieć. Samce, ponieważ nie mogą zaimponować kobietom, będą szukać sposobów aby to zrobić, w postaci takich właśnie internetowych, samczych guru, nabijając im przy tym kabzę i tracąc kasę na to, a jakie będą efekty? Guru będą liczyć kasiorę i śmiać się w kułak, samce przekonane o swojej zajebistości, będą trafiać na typowe głupiutkie Ewki, co będzie dalej ich utwierdzało w przekonaniu, że jak piszą „baby to tylko worki na spermę”. Więc znów będą słuchać rad swoich guru i to będzie błędne koło i oni będą w tym tkwić na pewno przez całe obecne wcielenie.”

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Mężczyźni, których potrzebuje przyszłość, to mężczyźni otwarci i nie bojący się okazywać swojej wrażliwości. Bądźmy szczerzy – ta cała prawilność, samczość, dresiarstwo, nacechowane są ogromnym, zakamuflowanym strachem, przerażeniem. A także kompleksami – np małego penisa, np kryptogejostwa, np lękiem przed sprostaniem tej samczej roli. Jest to poziom zwierzęcia – zwierzęco przerażonego, reagującego agresją na wszystko. Czy to jest prawdziwa męskość? Nie, to jest klaunowata parodia męskości, zamaskowana zwierzęcą agresją i lękiem. Znowu mamy wypaczenie przez społeczeństwo wielkiej wartości – męskości, odwagi, honoru, „lwiego pazura„.

Stanięcie po stronie kobiet, zrozumienie ich lęków i sytuacji, wymaga ogromnej odwagi której prawilni samce nie mają. Boją się siły kobiet, więc starają się ją umniejszać. Reagują agresją, dołują na wszelkie sposoby kobiety, na partnerki wybierają „typowe Ewki„, a następnie narzekają na nie. Naturalną reakcją na lęki przerażonego, zagubionego i nie rozumiejącego świata chłopca, zamkniętego w umięśnionym i wytatuowanym ciele, jest chęć dominacji nad kobietą.

Cytat: „To nie wyjdzie, gdy chcesz kogoś zaliczyć albo sobie ulżyć. To nie wyjdzie, gdy źle myślisz o sobie czy przypadkowym seksie. To nie wyjdzie, gdy będziesz mieć poczucie winy lub jeśli będziesz to robić, krzywdząc jakąś istotę. Ale może wyjść, gdy po prostu oddasz się miłości.

W takiej miłości na jedną noc jest i czułość, i szacunek, i spełnienie, i życzliwość, i radość, rozkosz, a może nawet i rozwiązłość – o ile jej chcesz. Mówi się czasem na seks, że to miłość fizyczna. A gdyby seks zawsze był fizyczną materializacją miłości? Gdyby nie było żadnego seksu bez miłości? I nie mam tu na myśli miłości romantycznej, ale tę miłość uniwersalną – która obejmuje Cię czule, pieści cierpliwie i po wszystkim mówi Ci „dziękuję Ci, moja Bogini, za to piękne miłosne doświadczenie” zamiast „no to nara, mała, a tak w ogóle to puszczalska jesteś?”
~seksualnosc-kobiet.pl

Rodzi się potem nienawiść do kobiet. Że są puszczalskie, bo był seks na pierwszej randce, lub seks przygodny. Nienawiść jest po prostu zła, a wielu typowych facetów ją ma, choćby podświadomą. Ich intencją jest „wyruchać a potem poniżyć w myślach„. Jest to zły czyn, agresja, nawet jeśli połączona jest z ciepłymi słowami wyuczonymi na lekcjach podrywu. Można kobietę głaskać i tulić, ale czuć wobec niej pogardę. Seks przecież dotyka głębi ludzkiej duszy, nawet ten bez miłości. Jest to piękne i wzniosłe doświadczenie. Dotyka potrzeby bycia kochanym, a przynajmniej akceptowanym, bycia godnym, a nie szmaconym. Seks to bliskość, zaufanie, to w pewnym sensie słabość – nagość, nie tylko ta fizyczna nagość. To oddanie się drugiej osobie, to intymne oddanie.

W czym seks „bez zobowiązań” jest gorszy od seksu małżeńskiego? W czym seks pary jest gorszy od seksu małżeńskiego? W czym seks nastawiony na przyjemność z użyciem antykoncepcji, jest gorszy od seksu w celu prokreacji? Oczywiście niczym. Jest to kwestia programowania patriarchalnego. Dawniej nie znano antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się zapłodnieniem, i to każdy. Dzieci muszą się chować w rodzinach, by system stawał się większy i potężniejszy, by trzymać to w ryzach. By żyło się lepiej, wszystkim. Ups, przepraszam, pomyłka – by żyło się lepiej, elitom.

Kapłan musi mieć nowych wiernych, generał musi mieć nowe mięso armatnie na wojny, państwo musi mieć nowych poddanych, ups, przepraszam – obywateli. A kapitalista musi mieć nowych niewolników za miskę ryżu, sam opływając w luksusy i karmiąc pracowników bzdurami o zasadach ekonomii i wolnym rynku. Musiano więc ujarzmić seksualność kobiet jak i całą kobiecość, by podporządkować je systemowi hierarchii, władzy i wyzysku.

Chciałbym Wam przypomnieć jedną ciekawą prawidłowość – prawo rządzące światem. Wszystkie ludzkie podsystemy są dokładnym odwzorowaniem systemu głównego. System główny nazywam określeniem „Rdzeń„. Inni używają innych nazw – Bóg, allah, jahve, demiurg, szatan, archont, matka natura, prawa natury. Nazwy nie mają większego znaczenia, bo określają jedno i to samo zjawisko. Cechy tego systemu głównego to zwierzęcość, to przetrwanie silniejszych (czyli agresywniejszych, brutalniejszych, bez skrupułów), to gnębienie słabszych.

To konkurencja, rywalizacja, zamiast współpracy i empatii. A przede wszystkim – deficytowość i mentalność niedoboru. Rodzi to potworny lęk przetrwania, że nie starczy dla wszystkich. Lęk przetrwania jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym” rodzaju ludzkiego. Jest ostateczną praprzyczyną wszelkiego zła. Bo skoro może nie wystarczyć zasobów dla wszystkich, to pojawia się pokusa by grać nieczysto, by iść po trupach do celu, by siłą zabierać innym zasoby.

Rdzeń jest zaprogramowany tak, by większość zasobów wędrowała ku nielicznym na samym szczycie piramidy (1% – u ludzi np bankierzy, korporacje, rządy itp). Pewna część zasobów skapuje tym nieco niżej (10% – u ludzi np korpo-lemingi). Cała reszta jest w tym systemie zdołowana. Wszystkie ludzkie podsystemy mają te same, identyczne cechy systemu głównego. Szczególnie widać to w patriarchacie i kapitalizmie.

Więc tak, jak już mówiłem – możliwe że to jest praprzyczyna sytuacji na Ziemi. Ludzie nie chcą łączyć poszczególnych elementów w całość. Obwiniają polityków, bankierów, religie, korporacje, jakichś illuminatów. Wszystkich, byle tylko nie dostrzegać swojej roli w tym wszystkim. Przecież gdyby tzw owce wykazały chęć uczenia się, chęć walki z ignorancją i obrony przed wilkami, to wiele by się zmieniło. Ludzkie wilki musiałyby przejść na wegetarianizm, i przestałyby być królami-tyranami leśnych kniei. Mówię tu oczywiście metaforycznie.

W latach 90-tych, w wieku poniżej 10 lat, gdy rodzice narzekali na ówczesny rząd i biedę, mówiłem: „Mamo, a co by było gdyby wszyscy ludzie się razem zbuntowali i nie poszli nazajutrz do pracy? Musiałoby się to zmienić
A mama i babcia tylko dobrotliwie się uśmiechnęły i powiedziały coś w stylu: „Oj Jaruś Jaruś„. No tak, mały Jaruś nie znał przecież życia, ale nieświadomie podał receptę która realnie zmieniłaby coś w systemie.

Musi wiele wody w Wiśle upłynąć. Jeszcze wiele ludzi będzie przechodzić przez bolesne, lub z Twojej perspektywy niepotrzebne i idiotyczne lekcje. Ale potrzebne im. Wielu umrze. Sprawdza się zasada „ciepłego dystansu” wobec świata, systemu, społeczeństwa. Zasada nie służenia im i nie bycia im poddanym – choć przecież, paradoksalnie, jestem z nimi powiązany. Oni żyją swoim życiem, popełniają swoje błędy, mają swoje lekcje, robią swoje idiotyczne rzeczy..

I niech to robią. Niech będą sobą, i niech ja będę też sobą. Koegzystencja w pokoju. Nie zmienianie świata i ludzi na siłę. Trochę trzeba się odpierdolić od tego świata. Choć z drugiej strony, dużym złem jest olanie wszystkiego. Można dokonywać zmian, inspirować, przekazywać wiedzę, ratować drugiego człowieka. Ale tylko wtedy, jeśli nie ma sprzeciwu i oporu, a jest możliwość ku temu i szczera chęć tej drugiej strony.

Cytat: „P. Witam. Chciałbym porozmawiać o patriarchacie i matriarchacie?

O. OK., pytaj.

P. Po pierwsze, jak to możliwe, żeby fizycznie słabsze istoty rządziły Ziemią w przeszłości?

O. Bo w przeszłości nie było wszystko postawione tak na fizyczności. Więcej było duchowości, a kobiety jako istoty i teraz bardziej emocjonalne by sobie w tym radziły lepiej.

P. Ponoć większa była wolność seksualna, co mi się wydaje mało prawdopodobne, bo przecież teraz kobiety ją hamują.

O. Kobiety jako bardziej uczuciowe są bardziej podatne na sugestie. A sugestia waszej religii a i całej moralności jest antyseksualna. A kiedy one stawiały swoje osobowości na pierwszy plan, to był seks najbardziej spektakularny tego gatunku. Przecież wiele kobiet potrafi mieć orgazmy bez liku. Co więcej, one tak się ładowały nawet do channelingu i innych kontaktów duchowych.

P. Chcesz powiedzieć, że gang bang to było narzędzie duchowe?

O. Czasami tak, ale głownie chodziło o ich przyjemność.

P. To czemu to upadło. Przecież środowisko, w którym jest pełno seksu nie mogło nikogo nie zadowalać.

O. Seksu było dużo, ale nie dla każdego. Podobnie jak dzisiaj kobiety dbały o posiadanie jak najbardziej atrakcyjnych partnerów. Może wtedy definicja atrakcyjności się różniła.

P. To co wtedy oznaczało bycie atrakcyjnym?

O. Głównie posiadanie sprawności i umiejętności do aktów seksualnych. Ten kto potrafił dogodzić kobiecie długo był atrakcyjny, nawet pomimo ubytków urody. Impotenci aseksualni byli nie atrakcyjni. Nawet nie dawano im szans miłości platonicznej za wiele. Ponadto intelekt i duchowość się liczyła. Poeci i liczni magowie mieli powodzenie. Tych wybierano na ojców.

P. Czyli ci impotenci wywołali bunt przeciwko matriarchatowi?

O. Nie tylko. Też ci, co zostali odtrąceni. Parę odtrąconych autorytetów, jak byście to dzisiaj nazwali, zaczęło głosić wątpliwości, pomimo, że w nie wierzyli na złość kobietom i to zachwiało systemem.

P. A jak wyglądała sprawa wojen, przecież zabawa w wojnę to sprawa męska.

O. Wojen takich jak znacie nie było. Były kłótnie i ostre wymiany zdań. Nawet rękoczyny bardzo rzadko, ale szybko to się kończyło. Wojny przyszły z patriarchatem.

P. Czy można postawić tezę, że brak polityki równego dostępu do seksu był powodem upadku matriarchatu?

O. Tak, ale to nie seks był czynnikiem decydującym, lecz frustracja. Często seksualna, ale sama frustracja z różnych powodów przyczyniła się do działania. Po prostu zbyt lekkomyślnie podchodzono do mężczyzn i to się zemściło. Nikt nie lubi być nazywany przez całe życie reproduktorem czy orgazmatorem. Zabrakło równowagi w realizowaniu i wyrażaniu siebie.

P. Czy argumentem dla matriarchatu był atawizm mężczyzn?

O. Tak, też. Zachowanie mężczyzn było uważane za prymitywne i mało subtelne. Podobnie jak dzisiaj przyjemność sprowadzała się do jedzenia i seksu dla nich. A dla kobiet bywały piękne inne rzeczy. Ci którzy łapali te subtelności i potrafili się z nimi cieszyć zapachem kwiatów przykładowo zyskiwali.

P. Ok.,. a jak dochodziło do seksu? Też była taka skomplikowana gra jak dzisiaj ?

O. Nie. Kiedy kobieta miała ochotę to mówiła to i robiła najczęściej z wieloma facetami. Często to służyło jako lek na złe samopoczucie. Seks był oddzielony od więzi emocjonalnych często. Oczywiście byli przyjaciele, z którymi się spało czyli odpowiedniki tzw. mężów, ale w seksie było wielu mężczyzn jednej kobiety i nikogo to nie dziwiło.

P. Czy grozi nam powrót matriarchatu?

O. Nie, choć rola kobiet i ich seksualność będzie się powiększać. Równowaga dla rozwoju jest konieczna.

Patriarchat – czyli całe zło tego Świata

Cofnijmy się do czasów, kiedy to wasze społeczeństwo gruntownie się przeobraziło. Wtedy właśnie mężczyźni stali się dominującą płcią i uznali, że okazywanie uczuć jest niewłaściwe – a nawet niewskazane jest w pewnych przypadkach ich doznawanie. We wcześniejszym okresie swoich dziejów tworzyliście społeczeństwo matriarchalne. Potem nastąpił przewrót i wyłonił się patriarchat. Kiedy dokonaliście tego przewrotu, odeszliście od wyrażania swych emocji. Nazwaliście to oznaką „słabości”.

Wtedy to mężczyźni wymyślili diabła oraz Boga rodzaju męskiego. Szatan to zasadniczo męskie dzieło. Ostatecznie przystało na to całe społeczeństwo, ale odwrót od uczuć i wynalezienie „Złego” było wyrazem buntu mężczyzn przeciwko porządkowi matriarchalnemu, w którym władzę sprawowały kobiety kierując się swoimi uczuciami. Przewodziły we wszystkich dziedzinach życia – polityce, religii, nauce, uzdrawianiu. Mężczyźni musieli usprawiedliwić jakoś swoje istnienie, gdyż ich rola sprowadzała się w gruncie rzeczy do zapładniania i przenoszenia ciężarów.

Przypominali mrówki – robotnice czy pszczoły w ulu. Zajmowali się pracą fizyczną i zapewniali potomstwo. Długo trwało, zanim znaleźli dla siebie ważniejsze miejsce w ówczesnym ustroju. Minęły wieki, nim dopuszczono ich do głosu w sprawach klanu. W opinii kobiet nie byli dostatecznie bystrzy, aby się na tym znać. Upłynęło sporo czasu, zanim przyszło im do głowy objęcie przez nich samych przywódczych stanowisk, na jakie mieli wreszcie możliwość głosować. Poza ich zasięgiem były też inne wpływowe pozycje.

Do przejęcia kontroli potrzebne było nie przekonanie kobiet o tym, że mężczyznom należy się więcej władzy nad swoim życiem, lecz przekonanie pozostałych mężczyzn. Przecież wszystko toczyło się gładko i były gorsze sposoby spędzania dni niż potwierdzanie swej przydatności pracą, a później uprawianie seksu. Trudno więc było poddanym mężczyznom namówić innych poddanych mężczyzn do objęcia panowania. Dopóki nie wpadli w lęk. Tego jednego kobiety nie brały pod uwagę. Ten lęk zrodził się z wątpliwości, jakie zasiali najbardziej niezadowoleni wśród mężczyzn.

Zazwyczaj byli oni zarazem najmniej „atrakcyjni” – cherlawi, niezbyt urodziwi, a więc nie cieszący się zainteresowaniem płci przeciwnej. Niezadowolenie mężczyźni zmuszeni byli uciec się do jedynego dostępnego im środka. Dopilnowali, aby ziarna wątpliwości obrodziły lękiem. A jeśli kobiety się mylą? Pytali. A jeśli ich sposób rządzenia światem nie jest najlepszy? A jeśli, w gruncie rzeczy, prowadzi on w prostej drodze całą społeczność – całą rasę – do niechybnej zagłady? Tego wielu mężczyzn nie potrafiło nawet sobie wytłumaczyć.

Jak to, czyż kobiety nie łączy bezpośrednia więź z Boginią? I czyż Bogini nie jest łaskawa? Nauki te były nieodparte, tak żywotne, że mężczyźni nie mieli innego wyjścia niż wynaleźć diabła, Szatana, jako przeciwwagę dla bezbrzeżnej dobroci Bogini, wielbionej w matriarchalnym społeczeństwie. Co do jednej rzeczy wszyscy wtedy byli zgodni – iż w niewytłumaczalny sposób trafiają się wśród potomstwa „robaczywe jabłka”. Nawet kobiety wiedziały z własnego doświadczenia, że choćby nie wiadomo jak się starały, niektóre dzieci po prostu okazywały się „wredne”. Szczególnie, o czym było wiadomo wszystkim, chłopcy, których nie dawało się ujarzmić.

I tak powstał mit. Pewnego dnia, mówił ów mit, Wielka Matka, Bogini, wydała na świat dziecko, które okazało się niedobre. Próbowała wszystkiego, lecz ono po prostu nie chciało być dobre. Chłopiec ten w końcu wystąpił przeciwko Jej panowaniu. Tego nie mogła znieść nawet Wielka Matka, miłująca i wybaczająca. Chłopiec został przepędzony raz na zawsze – lecz nadal dawał o sobie znać w sprytnych przebraniach i kostiumach, czasem nawet podając się za samą Boginię. Mit ten stał się podstawą do wystąpienia mężczyzn.

„Skąd wiadomo, że Bogini, której oddajemy cześć, to prawdziwa Bogini? To może być jej syn, który dorósł i próbuje nas zwieść”. Dzięki temu udało się mężczyznom w pozostałych wywołać niepokój, następnie złość na kobiety za to, że lekceważą ich niepokój, i wreszcie bunt. W ten sposób stworzono istotę, którą nazywacie Szatanem. Nietrudno było wymyślić mit o „złym dziecku”, przekonać nawet kobiety, o możliwości istnienia takiego tworu. Łatwo też było zaakceptować, że to wyrodne dziecko jest płci męskiej.

Czyż mężczyźnie nie stanowią podrzędnego gatunku? Umożliwiło to postawienie „mitologicznego problemu”. Skoro „niedobre dziecko” jest płci męskiej, skoro „zły” jest rodzaju męskiego, to kto mu się przeciwstawi? Z pewnością nie żeńska Bogini, albowiem, przebiegle dowodzili mężczyźni, kiedy w grę wchodzi mądrość i przenikliwość, miłosierdzie i jasność widzenia, myślenie i planowanie, kobiety przewyższają mężczyzn. Lecz w przypadku brutalnej siły, czyż nie potrzeba „chłopa”? Wcześniej, męskie postaci w mitologii spełniały rolę małżonków, towarzyszy, usługujących paniom i zaspokajających swą żądzę w hołdzie Jej Królewskiej Mości Bogini.

Teraz jednak konieczna była męska figura do innych zadań, zdolna obronić Boginię i pokonać wroga. Przeistoczenie to nie dokonało się z dnia na dzień, lecz na przestrzeni wielu lat. Stopniowo zaczęto dostrzegać w małżonku również obrońcę, gdyż teraz kiedy było przed kim chronić Boginię, taki obrońca wyraźnie był potrzebny. Stąd nieduży był już krok do równorzędnego partnera, stojącego obok Bogini. Tak doszło do powstania Boga rodzaju męskiego i przez dłuższy czas Bogowie i Boginie królowali w mitologiach pospołu. Stopniowo jednak Bogowie zaczęli odgrywać większą rolę.

Potrzeba ochrony, siły wypierała potrzebę mądrości i miłości. Nowy rodzaj miłości narodził się w mitologii. Miłość, która chroni przy pomocy brutalnej siły. Miłość zazdrosna o to, czego broni; walcząca i ginąca za Boginie. Powstały mity o Bogach o ogromnej sile, toczących boje w niebiosach o Boginie niewysłowionej urody. I tak pojawił się zazdrosny Bóg. Nie minęło wiele czasu, a zazdrość Bogów przestała dotyczyć tylko Bogiń, lecz rozszerzyła się na wszelkie stworzenia zamieszkujące wszystkie światy.

Lepiej Go kochać, grzmieli każdy z osobna ci zazdrośni Bogowie, Jego i żadnego innego – bo inaczej! Ponieważ mężczyźni górowali siłą nad wszystkimi, a owi Bogowie byli najpotężniejsi wśród rodzaju męskiego, mało kto ośmielił się kwestionować nową mitologię. Powstawały opowieści o tych, którzy wystąpili przeciwko Bogom i przegrali – tak narodził się gniew Boga. Wkrótce całkowicie wypaczono pojęcie Bóstwa. Zamiast być źródłem wszelkiej miłości, dawało początek bojaźni i trwodze. Model miłości w przeważającej mierze noszący cechy kobiece – nieskończenie wyrozumiała miłość matki do dziecka i nawet, owszem, kobiety do jej niezbyt rozgarniętego, ale w sumie pożytecznego mężczyzny, ustąpiła miejsca zazdrosnej, gniewnej miłości wymagającego Boga, który nie tolerował żadnego sprzeciwu, nie dopuszczał radosnej beztroski i nie puszczał płazem żadnego uchybienia.

Uśmiech pogodnej Bogini, z wdziękiem poddającej się prawom natury i doświadczającej bezbrzeżnej miłości, zastąpiło srogie oblicze niezbyt zadowolonego Boga ogłaszającego swą władzę nad prawami natury i na zawsze zawężającego miłość. Oto Bóg, którego dziś wielbicie, i oto, jak znaleźliście się w swym obecnym położeniu. Ważne jest, abyś wiedział, że to wy to wszystko wymyśliliście. „Prawo silniejszego”, „władza znaczy siła”, to koncepcje rodem z mitów stworzonych przez mężczyzn. Bóg gniewny, zazdrosny, to wasze wyobrażenie. Ale tyle czasu tak to sobie przedstawiliście, że stało się rzeczywistością.

Niektórzy z was nadal uznają ten wizerunek za prawdę. Lecz nie ma on nic wspólnego z ostateczną rzeczywistością czy z tym, co się tu naprawdę dzieje. Twoja dusza tęskni za najszczytniejszym doświadczeniem samej siebie, jakie może sobie wyobrazić. Po to przyszła na ten świat – aby się urzeczywistnić w doświadczeniu. Lecz niebawem odkryła przyjemności zmysłowe – nie tylko seks, ale wszystkie rozkosze ciała – i oddając się nim, zapomniała o przyjemnościach duchowych. To również są rozkosze – większe rozkosze, aniżeli może dać ciało.

Lecz dusza przestała o nich pamiętać. Celem, jaki stawia sobie twoja dusza – powodem, dla którego się wciela – jest być tym, Kim W Istocie Jesteś, i wyrazić to. Dusza za tym tęskni, za poznaniem siebie w doświadczeniu. Ta tęsknota za poznaniem siebie to nic innego jak Życie dążące do zaistnienia. To Bóg postanawiający wyrazić swoje Bóstwo. Bóg z waszych opowieści nie jest Bogiem prawdziwym. W tym właśnie rzecz. Ja wyrażam siebie i doświadczam za pośrednictwem twojej duszy i innych. Ty wybierasz poziom, na którym Mnie wyrażasz.”
~Neale Donald Walsch

Polecam też inne moje ciekawe wpisy:
Wiedza, prawda, empatia i dobro są drogocennym skarbem. Uważaj komu je dajesz bo nie każdy zasługuje!
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija
Uwolnij się od systemu, podążaj własną ścieżką i nie zwracaj uwagi na większość
Potrzebujemy rozwiązań i alternatyw, a nie mówienia jak to na świecie jest źle
Alan Watts: największa tajemnica społeczeństwa [VIDEO] Wyluzuj i ciesz się życiem
Niesamowity film o sytuacji na Ziemi i wielkiej przemianie [+18]

Autor: Jarek Kefir. Wpis powstał także z inspiracji, wiedzy i wsparcia bliskich mi osób 🙂

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

44 odpowiedzi »

  1. ” O kobiecym fochu, który promuje się jako uroczy i cudowny, a który jest przyczyną wielkich cierpień i nieszczęść u wielu ludzi.”

    Polubienie

  2. „Natura kobiet jest taka sama jak u bibliotekarki, prostytutki, i pani która na dyskotece tańczy. … Panie po studiach „humanistycznych” są najgorsze – bo uważają się za bardzo mądre, a wkuły tylko trochę abstrakcyjnej wiedzy. I na podstawie wiedzy o literaturze, ustawiają wszystkim życie dosłownie w każdej dziedzinie. Zgroza. … Pseudo intelektualistki są jeszcze gorsze ze względu na ego. … Nam właśnie z tego powodu ( wyższy poziom intelektualny niż reszta społeczeństwa ) nie wolno potępiać kobiet. Musicie zrozumieć, że te właśnie zachowania kobiet, które my nazywamy kurewskimi są to zachowania uwarunkowane przez naturę. Nie potępiać ale też nie złapać się w te sidła.”

    ***
    … „Seks jest jednym z dziewięciu powodów reinkarnacji. Pozostałych osiem jest bez znaczenia.” – Henry Miller – „Sexus”

    Polubienie

  3. http://sklep.okultura.pl/austin-osman-spare-ksiega-rozkoszy.html

    „Czym jest jaźń? Zwyczajną funkcją świadomości czy boskim porywem nieskończoności? Co nią kieruje? Przypadek, przeznaczenie, pragnienie czy też wieczne nienasycenie? Jaką rolę odgrywa w jej życiu wiara? I jak sprawić by stała się źródłem natchnienia, olśnienia i rozkoszy? W Księdze rozkoszy, Austin Osman Spare, najbardziej zmysłowy dwudziestowieczny artysta, obala podstawowe dogmaty naszej kultury, proponując szereg technik uwalniania indywidualnych mocy.

    Księga rozkoszy to jeden z kilku najważniejszych dwudziestowiecznych traktatów mistycznych, a zarazem skarbnica oryginalnych idei magicznych i artystycznych. To dzieło, które formułując wiele pionierskich w XX wieku pomysłów, odsłania świat, w którym każdy jest artystą.”

    Polubienie

  4. http://sklep.okultura.pl/paschal-beverly-randolph-magia-seksualna.html

    „Czym jest moc, która wprawia w ruch wszelkie istnienie? Skąd pochodzi i dokąd zmierza? Jaka jest jej natura? Do czego służy i jak można z niej korzystać? Odpowiedź na te pytania (i nie tylko) znajdziecie w pismach Paschala Beverly Randolpha poświęconych magii seksualnej. Randolph zawarł w nich szereg technik służących rozwojowi zmysłowości i woli, wywieraniu wpływu na innych, tworzeniu zwierciadeł magicznych, komunikowaniu się z istotami z innych światów, ożywianiu przedmiotów nieożywionych oraz płodzeniu magicznych dzieci. „Magia seksualna” to kompendium wiedzy o elektromagnetycznym potencjale seksu; dzieło niezwykle osobliwe i niepodobne do niczego w zachodniej tradycji ezoterycznej.

    Paschal Beverly Randolph był „szarą eminencją” wielkiego odrodzenia magicznego w XIX wieku, osobą odpowiedzialną za przekształcenie spirytyzmu w okultyzm, propagatorem higieny seksualnej oraz równouprawnienia kobiet. Jego pismami pasjonowali się Emma Hardinge Britten – główna brytyjska spirytystka, Helena Pietrowna Bławacka – twórczyni teozofii oraz członkowie niezwykle wpływowego Hermetycznego Bractwa Luxor. Wolicjonalistyczna filozofia Randolpha stanowiła też ważną inspirację dla thelemy Aleistera Crowleya oraz magii hermetycznej Franza Bardona. Niniejsze, pierwsze polskie wydanie pism Randolpha poprzedzone jest wstępem opisującym jego barwne życie oraz miejsce w dziejach magii seksualnej.”

    Polubienie

  5. http://sklep.okultura.pl/robert-anton-wilson-psychologia-kwantowa.html

    „Na pierwszy rzut oka książka ta może wydawać się kolejnym dziełem na temat samorozwoju. Nie dajcie się zwieść pozorom. Psychologia kwantowa to coś znacznie więcej – synteza najnowszych odkryć z zakresu fizyki, neurolingwistyki, socjologii i psychologii percepcji, wywracająca do góry nogami nasze wyobrażenia o świecie. Skarbnica wiedzy na temat tego, co składa się na ‚oprogramowanie umysłu’ władające naszymi jaźniami.

    Wilson opowiada o złożoności ludzkiego doświadczenia, o tym jak bardzo nie należymy do siebie samych, tylko do ‚programów’ narzucanych nam przez społeczeństwo. Jednocześnie dostarcza nam wielu praktycznych pomysłów jak wykorzystać ten fakt do swoich celów. Czerpie inspiracje z rewolucyjnych dokonań nauki, w zabawny i błyskotliwy sposób przekładając je na mechanizmy kierujące naszym postrzeganiem i przeżywaniem świata. Psychologia kwantowa to jedno z nielicznych dzieł na temat pracy z umysłem, które potrafi sprostać wyzwaniom XXI wieku.”

    Polubienie

  6. pkb to w ogole ciekawe pojecie. w systemie pieniadza, który jest długiem emitowanym w ramach rezerwy czastkowej wrzucamy tam takie elementy jak np. „leki”. im więcej chorych na raka ty miększy obrot korpo i „wzrost” pkb. tak samo jest z indexem giełdowym. przypomina to uśrednienie temperatur ciala ludzi w szpitalu. ilustam ma po 40 stopni a dwóch już w chłodni wiec srednia wypada na 36,6. pisałem już o tym wielokrotnie. ja jestem produktem Ewy. no i jak ma odbyc się ta mesko-damska magdalenka? czy sa dziewczyny potrafiące dostrzec w niskim – czułym chłopaku czar makrofotografii? to,ze zachwyca go gdy gekon o poranku oblizuje oko? kiedy muminek mowi do panny migotki – moj platku rozany – ? na ulicy jest coraz więcej babek mojego wrostu. mam 188 cm. w latach 80ych jako nastolatek byłem swoistym rodzynkiem. czy ich podswiadomosc nie nabierze obrzydzenia do czułego „kurdupla”? cos czuje, ze to się nie uda choć szczeze bym sobie tego zyczyl.
    PS. operatorzy dronow (to nie piloci!) to coraz częściej kobiety. jakos latwiej im po zabicu dzieci pasących owieczki nad zlozami amerykańskiej ropy pojsc po własne do przedszkola. ktoś ogladal national birds? ale w kokpitach pasazerow jak na lekarstwo. szybowniczka to yeti. no wlasnie. z każdej wyłazi po czasie ewka. Kotonski swietnie o tym pisze. biologia rules… sam miałem ich w brod i tej bogini jakos nie widać na horyzoncie. taka sytuacja!

    Polubienie

    • Jarku piękny widok mnie dziś powitał,woda i przestrzeń,jak dla mnie super 🙂
      A teraz do rzeczy.”Obie płcie mają w głowach obraz, że ta druga płeć, czyli partner, musi być taki i owaki. Ten idealistyczny obraz, co oczywiste, został wygenerowany przez system, i siłą rzeczy jest niemożliwy do zaistnienia. Bo taki iluzoryczny ideał łączy w sobie absolutnie przeciwstawne cechy, które są niemożliwe do pogodzenia ze względu na konstrukcję ludzkiej psychiki. Czy też doszliście do wniosku, że to społeczne postrzeganie miłości, jest… dokładnym zaprzeczeniem, odwróceniem pojęcia prawdziwej miłości”.Upłynęło wiele,wiele lat zanim to zrozumiałam.Żaden człowiek na ziemi nie jest w stanie spełnić wszystkich potrzeb drugiego człowieka.Dotyczy to zarówno miłości jak i przyjaźni.Naprawdę trudno jest mając sprany mózg poprzez wgrywane programy odnaleźć się w małżeństwie,partnerstwie czy przyjaźni.Iluzje znikają (i dobrze) i ludzie po omacku szukają drogi ,drogi wygodnej dla siebie a niekoniecznie dla partnera.Najtrudniejszą rzeczą pod słońcem jest podarowanie wolności.Mam tu na myśli
      swobodne oddawanie się pasjom i wolny wybór w spędzaniu czasu. Wiele kobiet nie ma pasji i dlatego są tak zazdrosne o czas i energię,jaką mężczyźni poświęcają swoim zainteresowaniom.(tzn.jeśli jedynym zainteresowaniem faceta są inne laski to od razu odwrót 😉 ) niestety z mojego punktu widzenia wygląda to tak,ze póki nie zmienią się programy to kobiety będą potrzebowały dużo czasu by do tego dojrzeć(tzn.do darowania mężczyźnie większej swobody),a niektóre nie dojrzeją nigdy.To samo oczywiście działa w drugą stronę.A co do miłości. Każdy ma własną definicję miłości.A po co w ogóle definiować coś,co każdy odczuwa na swój sposób?Dlaczego nie pozwolić ludziom kochać na ich własny sposób?Dlaczego wg.utartych kanonów miłość ma być np.dozgonna.Czy to ,że ktoś kogoś kochał i się skończyło to nie była miłość?Moim zdaniem była.Czy każda zdrada oznacza brak miłości do partnera?(nie popieram zdrady ale zdrady się zdarzają i nie zawsze oznaczają koniec uczuć do partnera).Czy to,że ktoś nie chce kościelnego ślubu oznacza brak miłości?Czy jeżeli mężczyzna jedzie na ryby bez kobiety to znaczy,ze jej nie kocha?Ideałów nie ma.Pytanie,czy jest sens dążyć na siłę do ideałów,które są nam wgrywane od wieków i ,jak pokazuje doświadczenie kompletnie nieosiągalne.A może tak jak pisze Jarek,iść sobie własną ścieżką i nikomu nic do tego.

      Polubienie

      • Brawo , brawo Jolu trafiłaś w sedno tych całych damsko-męskich zagrywek, nie prowadzących zresztą do niczego.
        „Niech żyje wolność, wolność i swoboda itd.”

        Polubienie

        • A gdyby tak człowiek dostał olśnienia i w pewnym momencie stwierdził, że wszystko, ale to wszystko, co opiniuje jego myśl, by wrzucić w maszynkę ważności, powiedział do siebie: ,,mam to w dupie, niczego nie będę uważniał, segregował, zaliczał, ustawiał z przodu, z tyłu, lub z boku …
          Jakieś ONO jest dla kogoś ważne, dla mnie bzdet, dla niego być albo nie być, a dla niej wolnością …

          A ONO śmieje się do rozpuku (ależ oczywiście … ze współczuciem! )
          ONO nie potrzebuje opinii, zachowań i postaw.

          ONO jest.
          Dzień, jak Bóg, ma gdzieś jego opis.
          Dzień, jak Bóg tłumaczy ludziom od tysięcy lat, że można się obudzić.
          Kazdy dzień jest neutralny, to ja go nazwę, osądzę, zaplanuję…

          I na co mi to wszystko?
          Czy nie łatwiej i prościej żyć w jego rytmie, bo przecież nawet o sekundę nie mogę przyspieszyć jego świtu lub opóźnić jego zmierzchu.

          Dzień, jak Bóg, ma gdzieś przyspieszenie lub opóźnienie …
          To jak bym pytała, czym dla deszczu jest parasol …

          Polubienie

  7. Już w pierwszych sześciu zdaniach tego felietonu piszesz Jarek, że tylko służba dla tego systemu wartości jest przez społeczeństwo uważana za coś normalnego. Reszta to już są zachowania aspołeczne, antysystemowe, jednym słowem przez ogół są takie inne poglądy i zachowania uznawane za zaburzenia osobowości.

    Czy to ma znaczyć, że wszyscy przybywający do nas ze świata ludzie mają owe zaburzenia? Bo oni nie chcą pracować. Chcą żyć wyłącznie z zapomóg społecznych. Po to w końcu do nas przybywają. Kraj z trudem potrafi wyżywić własnych obywateli, a tu rozmaitej maści władze lokalne każą nam brać biednych uchodźców. Na początek weźmy dziesięć sierot. Potem ich rodziny, te nowe rodziny i po kilku latach takiego miłosierdzia możemy mieć miliony uchodźców.

    Rzecz w tym, że żaden polityk, że żaden radny nie zaadoptuje takiej sieroty i nie weźmie jej do swojego domu, do swojej rodziny. Wszyscy chcą być dobrzy i miłosierni cudzym kosztem. Kosztem dalszej pauperyzacji społeczeństwa. Już dziś wielu dorosłych zbiera chleb po śmietnikach. Ponad pół miliona bezdomnych obywateli RP / Polski of EU /.

    A nasz polityk jedzie do Anglii i zachowuje się tak, jakby sądził, że wszyscy emigranci to debile. To, co im ten pan urzędnik proponuje ponoć ma być dobre dla Polski. A co jest dobre dla tych ludzi? I jaką oni pracę znajdą po powrocie? Co i za ile? Tak uczył mnie mój mistrz jogi w moim poprzednim wcieleniu. Co za ile?

    Od stycznia wchodzą w życie nowe przepisy fiskalne. Skarbówka nabywa nowe uprawnienia. Na szczęście moją firmę wykończono jeszcze w poprzednim roku. Bo teraz nie obyłoby się bez kilku lat aresztu prewencyjnego, konfiskaty mienia i innych dolegliwości.

    Wielu Polonusów czyta blogi ukazujące się w tym kraju. W tym blog Jarka. Nie tylko czytają, ale i uważnie analizują to wszystko, co się dzieje tu — w tym kraju. I nie tylko czytają. Piszą do mnie o tym, co im się w tym co ja piszę podoba, a co nie. Co ciekawe, pisze do mnie wielu Niemców, jako do swojego Rodaka. Ładnie to z ich strony. Najgorsze jest w tym to, że ja wcale nie czuję się Niemcem. Niezależnie od krzywd, jakich doznałem w tym kraju ostatnio, to ja czuję się Polakiem narodowości niemieckiej.

    Po maturze, po dwudziestu latach od ukończenia liceum moja dalsza nauka języka niemieckiego została przerwana. Od tej pory nie uczę się już dalej po niemiecku. I język niemiecki nie jest mi do niczego tak naprawdę potrzebny. Zwłaszcza po tym, jak po wstąpieniu RP of EU do EU Niemcy i Austriacy dokładnie przez siedem lat dyskryminowali Polaków.

    Nie chcieliście Niemcy Polaków, to macie teraz muzułmanów. Islamistów i terrorystów. Polskie nieroby żyjące na waszym niemieckim socjalu mają przynajmniej tą zaletę, że nie robią aktów terroru. Nie wiem jaki procent nieproszonych gości podejmie w Niemczech pracę? To nie moja sprawa. Macie ,,Rodacy” to, co chcieliście.

    Nawet tysiąc lat wspólnej historii niczego Was Niemcy nie nauczyło. Nienawiść do Polaków tak Was zaślepiła, że teraz jesteście niejako w sytuacji bez wyjścia. My Polacy obejdziemy się bez Was Niemców.

    A mogło być tak wspólnie i pięknie. Był czas po 1989 roku, że wielu Polaków chciało z Niemcami utworzyć wspólne państwo. Jak za Augusta II Mocnego. Ale ten czas dawno już minął. Nawet ja E. N. — Polak narodowości niemieckiej nie chcę dziś żyć z Wami Niemcami w jednym kraju. Wolę już być tu w Polsce. I cała moja liczna rodzina Necker. Nikt z nas nie zapisał się do mniejszości, nikt z nas nie wyciągał rąk po dary z Niemiec, nikt z nas nie starał się o niemieckie papiery.

    Jak się przed tym systemem bronić? Jak nie dać się ogłupić temu systemowi? Czy należy walczyć z tym systemem? A jeśli walczyć, to jakimi metodami?

    Najlepszym wyjściem dla każdego z nas nie jest żadna obrona, ani żadna walka z tym systemem. I to żadna walka jakimikolwiek metodami. A zatem co należy zrobić, aby się nie dać ogłupić temu systemowi?

    Metoda jest wyjątkowo prosta. Należy zerwać wszystkie możliwe relacje łączące nas z tym systemem. A zatem skasować radio, telewizję, inne publikatory. Należy odrzucić wszystkie używki. I inną zbędną, niezdrową żywność.

    Należy maksymalnie ograniczyć nasz udział w życiu społecznym. Nie chodzimy zatem na żadne zebrania, wiece, ani na inne imprezy masowe. Nie bierzemy udziału w żadnych wyborach. Jeśli coś wybierasz, to ponosisz konsekwentnie pełną i całkowitą odpowiedzialność za czyny wybranych przez Ciebie ludzi. Jednym słowem wszystkie Twoje kontakty z otoczeniem zmniejszasz do koniecznego minimum.

    Pierwsi ludzie na Ziemi były to istoty świetlne i kontakty z innymi istotami nie były im do niczego potrzebne. Nie jedli, nie pili, nie oddychali. Chodzili swobodnie po wodzie, latali swobodnie w powietrzu, wszystkie potrzebne im rzeczy potrafili sami sobie zmaterializować.

    To oni, to właśnie ci pierwsi ludzie zasieli na Ziemi ziarna życia. Powstały pierwsze mikroorganizmy. Pierwsze rośliny, pierwsze zwierzęta. Czas ich nigdy nie ograniczał, tak jak dzisiaj nas. Po miliardach, potem po setkach milionów lat zaczęli tworzyć coraz to doskonalsze formy życia.

    Aż powstały rośliny i zwierzęta bliskie tym do dziś żyjącym. Zmieniały się formy życia, zmieniał się klimat planety, a wreszcie ci dotąd wolni ludzie ugrzęźli w materii. Najgorsze było i nadal jest w tym, że przestali pamiętać i dalej nie pamiętają, kim oni tak naprawdę są? Stąd walka z innymi ludźmi, stąd nacjonalizm, rasizm, ostre podziały religijne. Stąd chęć prześladowania i nawet zabijania tych drugich — gorszych. A przecież wszyscy tak naprawdę ludźmi jesteśmy. Czy ludzie kiedykolwiek pojmą to? Oby nie było za późno. Gdy na wypalonej pustej planecie Ziemi zabraknie już jakichkolwiek form życia organicznego. Historia ery atomu uczy nas, że wojna atomowa miała już wybuchnąć co najmniej kilka razy / z ego co ujawniono w publikatorach/.

    A zatem owocnego doskonalenia się życzy wszystkim Erika.

    Polubienie

    • Wiesz dobrze że Cię lubię i szanuję – dlatego wyjaśnię spokojnie

      ,,Należy maksymalnie ograniczyć nasz udział w życiu społecznym. Nie chodzimy zatem na żadne zebrania, wiece, ani na inne imprezy masowe. Nie bierzemy udziału w żadnych wyborach. Jeśli coś wybierasz, to ponosisz konsekwentnie pełną i całkowitą odpowiedzialność za czyny wybranych przez Ciebie ludzi. Jednym słowem wszystkie Twoje kontakty z otoczeniem zmniejszasz do koniecznego minimum.”
      Dlaczego piszesz takie coś?

      Przecież takie zachowanie to wstep do jakiejś manii lub innej choroby psychicznej. Chyba nie chcesz by uznano Cię za jakiegoś wariata!

      Troszkę się zakręciłeś – jest tylko jedna osoba na całym swiecie za która ponosisz odpowiedzialność – TO TY! Reszta powinna byc dla ciebie obojetna.
      Czy masz jakikolwiek wpływ na to co zrobią? – nie! – dlatego też nie możesz też ponosic odpowiedzialności

      Widzę że wiele rozumiesz i idziesz w dobrym kierunku. Niestety masz jeszcze pewne nieprzepracowane tematy. To o czym piszesz znajdziesz pieknie wytłumaczone na portalu JESTEM ZA A NAWET PRZECIW w cyklu artykułów p.t. PRZEKRĘT WSZECHCZASÓW
      Poczytaj wszystkie – chyba 15 artykułów wtedy zrozumiesz że jesteśmy manipulowani i okradani

      Jest sposób do pokonania systemu, ale niemożliwy do zrealizowania. Mysl więc tylko o sobie bo za siebie odpowiadasz

      Polubienie

      • Bogdan56.

        Dzięki za tak celną i wnikliwą analizę i ocenę mojego tekstu. Masz istotnie rację. Każdy niech odpowiada sam za swoje uczynki. Niedawno odwiedziłem dziadka filumenistę / zbierał etykiety zapałczane/ , który z dumą pokazał mi swoją już starą kolekcję owych etykiet zapałczanych. Na jednej z nich pisało ,, Zapałki w rękach dziecka to pożar ”. Zapamiętałem to. Podobnie dając mój głos w jakichkolwiek wyborach daję niejako zapałki. Nie wszyscy dorośli do demokracji. Nie brakuje tam ludzi z mentalnością małych dzieci. Ta dziatwa wszystko w imię ludu stara się jak najwięcej zagarnąć dla siebie. Skoro ich wybieram, to odpowiadam moralnie za ich czyny. Jeśli nie biorę udziału w żadnych wyborach, to moralnie za nic nie odpowiadam.

        A co do innych obywateli to pozwól mi zacytować im znany kiedyś slogan — ,,róbta co chceta”.

        Ja nie zamierzam walczyć z tym systemem. Jeśli zacznę walkę, to go wzmocnię. Dlatego ten system traktuję tak, jak należy traktować każde wahadło Zelanda. Ja wszystkie takie wahadła po prostu ignoruję. Nie jestem ani zimny, ani gorący. I dlatego każde takie wahadło stara się samo odizolować się ode mnie. Bo inaczej to ono zacznie dostarczać mi energii, którą ja jako istota świadoma mogę pobierać wahadłu w tak dużych ilościach, że mógłbym całkowicie zatrzymać lub zablokować wahadło.

        Tak więc w pełni doceniam to co mi tu doradzasz. Najlepiej mieć wszystko w nosie i dbać tylko i wyłącznie o samego siebie.

        Wracając do Twojego pytania oświadczam Ci Bogdan56, że jest mi całkowicie obojętna ocena mojej osoby przez całe moje otoczenie. Już od małego dziecka byłem uważany za nie całkiem rozumnego. Dlaczego? Bo umiałem pisać po łacinie i po starogrecku. Bo opowiadałem o olbrzymiej bibliotece w kraju nad Nilem. Mówiłem, że ma ona ponad 700 000 ksiąg. Dopiero po latach okazało się, że rzeczywiście kilkanaście wieków temu taka biblioteka istniała w Aleksandrii blisko Nilu.

        Dziś już tego nikt nie pamięta. Raz starszy pan na przyjęciu opowiadał o bajkach, jakimi raczyłem dorosłych jako małe dziecko. Weszli na internet. Znaleźli. Zgadzała się nawet liczba ksiąg. Więcej już nikt się ze mnie n ie śmiał. Nie mogli nijak pojąć, skąd jako bachor nieuczonych rodziców miałem taką wiedzę. Kilka wieków temu zapewne posłano by mnie na stos. I to by było na tyle. Erika.

        Polubienie

        • Nie piszę żeby nie walczyć z systemem

          Jestem kawał przebiegłego drania. Ja zachęcam do rozwijania siebie, powiekszania własnego zasobu wiedzy. Posiadając ją – mimochodem unikniesz zasadzek systemu. W ten sposób nie walcząc – bedziesz z nim walczył.
          Tak więc zachecam – ucz się i rozwijaj

          Polubienie

    • Magu Przyjacielu

      Tak napisałeś że właściwie powinienem się cieszyć, bo zakwalifikowałeś mnie do wybranej grupy. Ja jednak czuję w sobie jakiś smutek.
      Dlaczego się smucę? Przeszedłem ta drogę i doskonale wiem że może to zrobić – każdy. Jest tylko jeden drobniutki problem – trzeba zacząć. Jakoś tak mi dziwnie bo choć widzę tych którzy przeszli – to nie widzę wedrujących. Tyle razy powtarzam – uda Ci się spróbuj. Tyle razy powtarzam – służę pomocą – i nikt nie prosi. Wiem ze im wiecej będzie przebudzonych – tym lepszy bedzie nasz świat. Bardzo bym chciał by się zmienił na lepsze. Dlatego tak z utesknieniem czekam na następnych wędrowców. Wiem ze wedrówka wymaga pracy i w lenistwie ludzi widzę przyczynę tego oczekiwania.
      Kazdy który przeszedł wie doskonale że – nie ma gotowców i ze każdy ma swoją drogę. My [przebudzeni] mozemy tylko towarzyszyć w tej drodze i słuzyć wskazówkami

      Do wszystkich którzy chcą spróbować – ODWAGI – NIC NIE STRACICIE A TYLKO ZYSKACIE

      Polubienie

      • Gdy piszecie o „przechodzeniu na drugą stronę”, albo o „przebudzeniu”, to szczerze mówiąc, często nie mam pojęcia, co to znaczy, co macie przez to na myśli. Nie mam pojęcia, jak miałaby wyglądac ta „druga strona”. Cóż, może dlatego, że nigdy nie doświadczyłem w pełni „matrixa” jak to nazywacie.

        Polubienie

        • Random Unstable – to nie jest tak

          Ja również nie rozumiałem o czym mówi moja przyjaciółka która mnie prowadziła. Ile to razy wkurzałem sie na nią że nie chce mi powiedzieć – co zobaczę. Teraz ją doskonale rozumiem.
          Kazdy jest inny i kazdy ma swoją drogę. Gdybym Ci pokazał moją drogę – to nie znalazłbyś tego co masz znaleść. Musisz iść swoją, a ja co najwyzej mogę Ci towarzyszyć. Mogę wskazać Ci co ciekawsze sprawy, ale to Ty musisz je zobaczyć. To Ty znajdziesz to co nazwałeś [przebudzeniem]. U mnie bardzo różnorodna wiedza samoczynnie zaczęła się składać w jedność. Nie wiem jak bedzie u Ciebie, i nie wiem co zobaczysz. Wiem że nie pomylisz tego nigdy i rozpoznam że znalazłeś [niesamowite uczucie euforii]
          Rozumiem że dla Ciebie to co piszę może być niezrozumiałe. Osoby ktore to przeszły doskonale rozumieją moje słowa i wiedzą że nic nie ukrywam. Po prostu Ty jeszcze tego nie rozumiesz. Jednak mozesz to zrozumieć i gorąco do tego zachęcam
          Wymaga to sporo pracy [ja szedłem 3 lata] no i samozaparcia i spokoju. Trzeba zrozumieć pewne sprawy a wtedy spojrzenie się zmieni i zobaczysz wiecej – Zachęcam

          Polubienie

        • O to właśnie chodzi, że (co do wpisu Bogdana) rozumiem tak właściwie wszystko aż do zdania z „euforią”. To, że jestem na pewnej drodze wiem od iluś tam lat, nie pamietam ilu (takich pierdół nie zapamiętuję), tylko że nie potrafię jej dobrze wyczuć (idziesz po prostu po omacku). Jutro chyba będzie duża zmiana :B A co do niewzruszoności i niemyślenia, to mam to całkiem dobrze opanowane, nie potrafie tylko w tym stanie się skupić odpowienio, oraz nie mogę siedzieć dłużej niż ok. 20 minut w jednej pozycji, bo moje ciało po prostu na to nie pozwala (czasem budzę się w nocy jeśli nieodpowiednio się ułożę, albo rano bolą mnie kończyny, praktycznie tylko jedna pozycja pasuje, a i tak boli ręka). Jedynym drogowskazem są sny. Poza tym dosyć często „widzę na odległość” (Remote view) oraz potrafię wyczuć w prawej dłoni energię, choć bardzo różnie z tym jest.

          Polubienie

        • Magu

          Odnoszę wrazenie że próbujesz sprzedać mu swoją drogę
          Jesli bedzie gotowy znajdzie przewodnika i ten go poprowadzi. Dobrze wiesz że każdy potrzebuje czegoś innego.
          Przepraszam jesli Cię urażę, ale to co proponujesz to sztuczki. Mnie tez to proponowano i odmówiłem – nie lubię sztuczek. Ja zagłębiałem się w rozważania filozoficzne i w hipnozę. Pojąłem wtedy gdy przewodniczka chciała zrezygnować i zacząć od nowa. Traciła dziewczyna nadzieję że załapię.
          Teraz co do euforii dla Randoma – to stan w jakim będziesz gdy poznasz. Będziesz brachu oszołomiony – tego nie da się z niczym pomylić. Nie będziesz mógł uwierzyć że masz TO i ze to takie proste. Stąd ta euforia

          Polubienie

        • Random Ustamble nie wiem co znaczy Twój nick, ale proszę Cię nie słuchaj podszeptów z zewnątrz , słuchaj tylko tego co podpowiada Ci Twoja intuicja czyli twoja podświadomość/serce, a usłyszysz prawdę, wg mnie jesteś na właściwej drodze i tego się trzymaj ♥♥

          Polubienie

        • Chodzi o to, że mi ręce i nogi drętwieją, mam słabe ukrwienie. W kinie nawet usiedzieć nie moge zbyt długo bo zaczyna mnie boleć w kolanie, a nie jest to ból, który da się znieść. Nie mogę się posunąc dalej, bo organizm mi źle funkcjonuje.

          Polubienie

        • Drogi Magu

          Nie chciałbym by miedzy nami powstało jakieś zamieszanie – zbyt Ciebie szanuję.
          Swoimi słowami próbuję zwrócić uwagę że każdy ma swoją drogę. Myślę że obydwoje dobrze o tym wiemy i tu nie ma zadnych rozbieżności.
          Rozbieżność wystepuje w tym że nie lubię czegoś – co nazwałem sztuczkami.
          Miałem proponowane nauki widzenia Aury, i inne sprawy. jakoś nie czułem nigdy do tego checi [to nie moja droga] Okazało się że wtedy byłem o krok od przebudzenia i podświadomie czułem, że tak trzeba. Ja sam nie wiem co bedzie dalej. Sam jestem zaskoczony tym co rozumiem i dostrzegam. To dla mnie jest swego rodzaju zaskoczeniem, ale daje wiele radości – oraz smutku. Z tym stwierdzeniem w pełni się zgadzam. Myslę jednak ze jest on spowodowany tym chciałoby się wiecej. Dostrzegłem ten obraz jak może być i dlatego tak żal że go nie ma – jeszcze!

          Polubienie

      • Magu – znowu mnie wyróżniasz – a ja jestem zwykły normalny trochę papuciowaty
        Piszesz [wiedzący] – a ja dopiero teraz widzę ile nie wiem i dopiero teraz szukam i dociekam. Może jestem taki [ciekawski]
        Jeśli chodzi o zdrowie – poprawia się powolutku choć jestem słaby jak niemowle. Takie Twoje przyjacielskie wpisy bardzo mi pomagają. Dziś mam radosny dzien bo zadzwoniła do mnie Anna. Niewiele radosniejszych rzeczy mogło by mnie spotkać. Czuję wasze wsparcie, a to bardzo ważna sprawa
        DZIĘKUJĘ

        Polubienie

      • Mogę Ci jedynie współczuć Bogdan56.

        Jako Nauczyciel jesteś gotowy, ale brakuje Ci uczniów. Ci widać nie są jeszcze gotowi. W Starożytnym Egipcie kapłani uważali, że kiedy uczeń jest gotowy, to Nauczyciel zawsze się znajdzie. Nikogo nie szukali i nie wtajemniczali na siłę. Dlaczego?

        Bo jeśli uczeń sam nie dąży i nie szuka, to musi być jeszcze niedoskonały na jakimś planie. Wtajemniczanie takiego człowieka mogłoby mu po prostu zaszkodzić.

        Podobnie uważają buddyści. ,, A kiedy wiedza w głowę głupca, na jego własną szkodę wejdzie..”.
        Podałem cytaty Dhammapadham — buddyjskiej Ścieżki Prawdy.

        Polecam książkę w sieci pt ,, Wielcy wtajemniczeni”.

        Polubienie

      • O żesz by Cię Krysiu

        CO POKONYWAŁ BY CZŁOWIEK, GDYBY NIE ISTNIAŁ MATRIX?
        POKONUJĄC MATRIX DOSKONALI SIEBIE.

        Niesamowite – Ty chyba jednak jesteś MĄDRY CHŁOP
        Pozdrawiam z rana

        Polubienie

        • Będąc w szpitalu kompletnie rozwalił mi się system spania. Potrafiłem 3 4 razy przysypiać w ciągu dnia. Teraz powoli wracam do normy z akcentem na powoli
          Pozdrawiam Bielsko – u nas spadło ciutkę sniegu

          Polubienie

        • No właśnie! Mnie też zdziwiły trzy czwórki!
          To Boguś czy Marek? ( nocny 🙂 )
          Pomyślałam nawet przez chwilę, że może odwiedziłeś Devingo 🙂

          Ach to tak jest?! W babskiej i chłopskiej mądrości robisz gradację? I ta wyższa to chłopska?
          Czekaj! Jak się kiedyś spotkamy, to ci pokażę czy to było ,,golone czy strzyżone”!

          Tak, tak, Boguś. Ja durna uznam matrix za cierpienie konieczne, ja mądra walczyć z nim będę do upadłego, a ja prawdziwa nauczę się zasad prawdziwej neutralności, nie mającej nic wspólnego z zamykaniem się w sobie, izolacją i jakąś ucieczką, która zawsze jest ucieczką przed samym sobą.
          Nie obrażam się na własną głupotę, bo pozwala mi poznawać mądrość.
          Nie leżę z rozchechłaną gębą na laurach mądrości, bo to dopiero odgłos przekręcanego klucza w drzwiach, za którymi jestem ja – prawdziwa.

          I żeby było zabawniej, nic nie dzieje się liniowo.
          Każda chwila może zawierać nas głupich, mądrych i prawdziwych jednocześnie.
          A już całkiem przezabawnym jest fakt, że właścicielami tych chwil jesteśmy tylko my – każdy z osobna.
          Matrix nie jest murem, ścianą płaczu, przeszkodą nie do pokonania. To okrągła bieżnia stadionu wspinająca się spiralnie w górę. (ale też i w dół! )
          Punkt styczności z bieżnią i odbicie się od niej pozwala na uczynienie następnego kroku w wyższym ,,przestrzennym” położeniu.
          Kto powiedział, że twarda nawierzchnia jest zła?
          O życiu też tak mówimy!
          To lepkie, grząskie podłoże, w którym kręcimy się jak przysłowiowa mucha w smole, jest złe. Z resztą często wybieramy takie ,,klimaty” na własne życzenie.

          Pozdrawiam. Tylu radości ile za moim oknem tańczących płatków śniegu 🙂
          Spójrz przez okno. Jeśli jeszcze nie tańczą, to za chwilę zaczną 🙂
          Miłego dnia!

          PS. MĄDRY CHŁOP … a to dopiero miłe wyróżnienie! 🙂

          Polubienie

        • Krysia, no i jak to się będzie miało do ” pudełek”, ja jednak wolę Ciebie z sześcioma pudełkami 😀 wiesz o czym mówię, wszak co sześć, to nie jedno, coś mi się wydaje, że Boguś chce Cię ograbić 😀

          Polubienie

        • Tutaj odpowiadam i Krysi i Ani
          MOJE MIŁE BABY

          Krysi na pewno nie chcę ograbić – co najwyzej z madrości, a tego się nie grabi tylko tym się dzieli, a Krysia skapa nie jest
          Teraz Krysiu do Ciebie – jak ty chcesz się ze mna spotkac – skoro nie odpowiadasz na maila? No chyba ze mi się we łbie rąbie i źle adresuję. Lubię się poprzekomarzać [tak jak Ty] w sprawach damsko męskich. Nie ma tam złośliwości a raczej sympatia. Wkurza mnie gdy do którejś zwrócę się per mądra babo, a słyszę – tylko nie babo. Widzę od ręki że to nic nie warte. Wy z Anią [znam jeszcze jedną] jesteście specjalną kastą. Was powinno się nosić w lektyce tak jak kiedyś papieży. Naprawdę jestem pełen uznania dla was.
          Poprzednio napisałaś coś tak trafnego ze aż mną wstrzasneło. Tak czasami miewasz, a to cecha wyjatkowych osób. Gdyby takich jak Ty było wiecej – o ile byłoby wiecej
          Teraz o matrixie
          Ja walczę z nim – nie walcząc! Robię to w ten sposób ze zdobywam wiedzę. Majac ją jestem odporniejszy na jego zagrywki, a z czasem dla niego jakby niewidzialny. Sądzę że to dobry sposób unikania kontaktu z nim. Jest to dla mnie korzystne – bo zdobywam wiedzę i znikam mu z oczu

          Pozdrawiam – u nas drobniutko pada snieg, ale i tak już jest pieknie

          Polubienie

        • ,, Wlazła baba do pudełka jednego,
          by udawać w nim chłopa mądrego.
          Ze zdziwieniem wyszła z niego zaraz,
          bo kto zamiesza w sześciu garach naraz? ”

          😀 😀 😀

          ,,Kochanie, a gdzie stoi herbata?
          A jaką chcesz herbatę?
          Wolisz kubek czy szklankę?
          A cukier też chcesz? Jaki? Ten biały czy ten żółty?
          Gdzie w lodówce leży cytryna? (pytanie z odpowiedzią podprogową)”

          Wirtualna szklanka powoli wypełnia się dynamitem, jeszcze tylko wystająca łyżeczka jako lont i gotowe …

          Gdzie są te pieprzone zapałki?????

          ,, Zapałki, kochanie? Proszę.”

          A miała to być zwykła, normalna, najzwyklejsza w świecie – kurwa mać – szklanka, szklaneczka herbaty, her-ba-ty!

          Polubienie

        • ,, Teraz Krysiu do Ciebie – jak ty chcesz się ze mna spotkac – skoro nie odpowiadasz na maila? ”

          To chyba jest tak, bogunia.
          Całe życie musiałam być punktualna, obowiązkowa, systematyczna, ułożona, ambitna, wyprasowana i Bóg wie jeszcze jaka -… ana.
          Dziś mam to wszystko w głębokiej, ciemniej dupie i pewnie dlatego nie zawiązuję ,,pisemnych’ kontaktów, które znowu będą wymagać ode mnie jakiejś posranej dyscypliny, lojalności, terminów, odpowiedzi i takie tam.Nie chcę ludziom obiecywać tego czego nie spełnię, nie chcę ich wystawiać do wiatru, którym chyba sama jestem. Pojawiam się, znikam i ,,wieję” tak jak lubię i chcę.
          Wiatr w Poznaniu też czasem wieje 🙂

          Całuję cię mocno i wiele serdeczności 🙂

          Polubienie

        • Krysiuniu!

          Widzę że i Ty mnie kochasz na podobnym poziomie na jakim ja Ciebie
          Bede czekał, aż się doczekam!

          Polubienie

  8. Magu dziękuję za wskazanie, jakbym to ja napisała, słowo w słowo wyjęte z mojego umysło-serca.
    Często zaglądam do strefy 44, znajduję tam wiele ciekawych artykułów. ♥♥

    Polubienie

    • Masz rację Aniu. Ja też poczułem się jakbym to sam napisał. Wiele moich mysli i słów znalazłem w tym artykule
      Pozdrawiam Cię i liczę że to koniec [zakłóceń]

      Polubienie

  9. Hej Magu, widzę duże podobieństwo przytoczonego przez Ciebie artykułu do Jarkowych felietonów o sensie uświadamiania ludzi, których świadomość nie jest na to gotowa. Masy będące nieświadomością zbiorową 🙂 podobnie jak natura rządzą się prawami pierwotnych instynktów. Dopiero zaistnienie u nich nowej jakości świadomości wygeneruje nowej jakości myśli, które dalej przełożą się na wyższe odczucia, wrażenia czy emocje. Jak mawia Bogdan każdy ma swoją drogę do prawdy. Dodam, że każdy nawet powinien mieć swoją drogę, żeby nie iść już wydeptaną ścieżką, która zapewne nas do tej prawdy nie zaprowadzi. Droga już przez kogoś odkryta zaprowadza jedynie do prawdy tego, który ją odkrył. Tak samo myślę że dążenie do prawdy nie jest celem samym w sobie, bo prawda jest znana dla naszego Wyższego Ja, Źródła, Nadświadomości. itd. Natomiast celem jest ciągłe doświadczanie. Takim doświadczeniem bardzo bogatym zresztą jest zejście ducha w materię 3D, czyli let’s play a game :). Trudno mi nazwać tę materię , matrixa, mayę czy iluzję zniewoleniem, bo dane odczucia każdy kreuje sobie sam a niektórzy mówią o wychodzeniu z tego chociaż dopiero co zamoczyli stopy :). Tzw. przebudzenie daje możliwość wejścia na kolejny poziom doświadczania czegoś innego.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  10. … miałem nie wrzucać takich linków ale to co się dzieje jest niewyobrażalnie szokujące …

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/sekretarz-stanu-usa-oglosil-ze-iran-najwiekszy-na-swiecie-sponsor-terroryzmu?utm_source=dlvr.it&utm_medium=facebook

    … „James Mattis, Sekretarz Obrony USA stwierdził, że Iran to największy sponsor terroryzmu i jest zagrożeniem dla amerykańskich interesów w regionie. W tym samym czasie, Stany Zjednoczone zatwierdziły kolejne sankcje.

    Twierdzenie, że Iran finansuje i wspiera terroryzm, jest dość zaskakujące. Przecież sam Donald Trump, jeszcze podczas kampanii prezydenckiej, nazwał Baracka Obamę założycielem tzw. Państwa Islamskiego – organizacji zbrojnej, która zdobyła część Syrii i Iraku. Sam wiceprezydent Iranu, Eshaq Jahangiri, zwrócił uwagę na bezsensowność słów Mattisa wskazując, że jego kraj jest przecież zaangażowany w walkę z ISIS i aktywnie wspiera syryjską i iracką armię.

    Tak się również składa, że samozwańcze Państwo Islamskie jest sunnickie i otwarcie zwalcza szyitów. Nikt rzekomo nie wie w jaki sposób ISIS urosło w siłę, ale to właśnie szyicki Iran został oskarżony o wspieranie terroryzmu.

    Iran, który w przyszłym miesiącu chce całkowicie porzucić amerykańskiego dolara w swoich rozliczeniach, został „zaatakowany” sankcjami w zamian za przeprowadzenie testu rakiety balistycznej. Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła w przeszłości rezolucję, która zakazuje Iranowi rozwoju technologii rakietowej średniego lub dalekiego zasięgu. Skoro kraj się nie dostosował, Departament Skarbu USA wprowadził sankcje na 25 osób i firm, które są powiązane lub wspierają tamtejsze prace nad pociskami balistycznymi.

    Donald Trump podpisał niedawno dekret, który zamyka granice Stanów Zjednoczonych dla mieszkańców kilku państw, w tym dla Iranu, na okres 90 dni. Jednak sąd federalny w Seattle w stanie Waszyngton niespodziewanie wydał nakaz wstrzymania tego rozporządzenia. Trump zapowiedział, że „opinia tak zwanego sędziego” zostanie unieważniona.”

    ******
    … „Niestety, po Syrii już kolejne dobrze ułożone państwo przygotowywane jest do rozpierduchy, ale tym razem naprawdę potężne państwo. I do tego bardzo spokojne – wystarczy porównać z taką Turcją.”

    „Jeśli zaatakują Iran zdestabilizują cały Bliski Wschód. Wiecie do czego to doprowadzi, poczynając od tsunami uchodźców, przez skok cen paliw z uwagi na lokalizacje konfliktu i ich negatywny wpływ na światową gospodarkę, kończąc na totalnym chaosie rozlewającym się na kolejne kraje. Na razie obstawiam tylko wojowniczą retorykę i sankcje, ale po pokonaniu ISIS wszystko jest możliwe, a to może być kwestią jednego roku.”

    „Robi się jeszcze ciekawiej.
    Wiceprezydent USA Mike Pence zasugerował, że w najbliższych miesiącach Stany Zjednoczone zniosą sankcje nałożone na Rosję za aneksję Krymu i agresję w Donbasie. Ukraina oburzona. „

    Polubione przez 1 osoba

  11. I teraz oto mamy Rosję w kleszczach. Z jednej strony wypadałoby bronić Iran, ale zaraz Kitajce się za nich wezmą, albo też zawrzeć układ z USA i pójść na Chiny, tracąc przy tym sojusznika. Jaja jak berety. No, przynjamniej ja tak tą sytuację widzę.

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s