Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Apele » Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija

Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,970,262 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

globalna-swiadomoscGlobalne przebudzenie, czy też po prostu rozwój świadomości ludzi, zostało w ostatnich latach dość przekoloryzowane i przesadzone. Chciałbym w tym artykule sprostować kilka nieścisłości.

Przede wszystkim, owo przebudzenie dotyczy wszelkich możliwych dziedzin życia, nie tylko duchowości. Wcale nie chodzi tutaj tylko o uduchawianie się, choć owszem, jest to jeden z najważniejszych aspektów. Zbigniew Brzeziński, członek tej frakcji Illuminatów, która nie chce zmian i poluzowania systemu, wypowiedział wiele znaczące dla nas słowa:

Inną dużą zmianą w sprawach międzynarodowych jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości, gatunek ludzki jest świadomy politycznie. To zupełnie nowa rzeczywistość. Nie było tak przez większą część historii ludzkości, aż do ostatnich stu lat. A przez ostatnie sto lat cały świat stał się politycznie świadomy. I gdzie byś się nie udał, polityka to kwestia społecznego zaangażowania, a większość ludzi generalnie wie, co się dzieje na świecie. I jest świadoma niesprawiedliwości, nierówności, braku szacunku, wyzysku. Ludzkość jest teraz politycznie świadoma i uważna. (…) Czyni to sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa.”

Oni się boją wzrostu świadomości wśród ludzi. To wspaniały znak dla nas i naszych sojuszników, którzy nie chcą hamować dzieła przemiany. Powyższy cytat mówi o przebudzeniu świadomości politycznej i to jest fakt. Pamiętacie, jak było jeszcze w XIX i po części na początku poprzedniego, XX wieku? Ogromne rzesze ludzi było całkowicie pozbawionych świadomości narodowej, rasowej, politycznej. Była to świadomość jeszcze niższa niż ta obecna, na którą tak narzekamy.

W Polsce chłopi, mieszczanie i inne pomniejsze warstwy społeczne, w ogóle nie identyfikowały się z polityką, z narodowością Polską, czy z jakąkolwiek narodowością. Uważali się oni za „tutejszych„, „miejscowych„. Mieli jasnego wroga – szlachciców, którzy gardzili niższymi warstwami i mówili niezrozumiałym językiem o sarmactwie i byciu „jakimś Polakiem„. Dopiero wiek XIX i XX zmieniły ten stan rzeczy. Pojawiły się nowe pojęcia takie jak: świadomość narodowa, patriotyzm, polityka, światopogląd, ideologie.

I chciałbym powiedzieć jeszcze jedną, niezmiernie ważną rzecz. Wzrost świadomości tak jak wszystko inne, jest dualny. Ma dwie strony – dobrą i złą. Co spowodowało pojawienie się świadomości narodowej? Skutkiem ubocznym były nacjonalizmy – nazizm, faszyzm, bolszewizm. Jakkolwiek by na te tragiczne następstwa nie patrzeć, ta lekcja była dla ludzkości potrzebna. Ludzie zauważyli, że nie można tak dalej, że każdy człowiek walczy z każdym, że każde państwo walczy z sąsiadami i chce im wyrwać terytoria i zasoby. Doprowadziło to do hekatomby ofiar i groźby zagłady życia na Ziemi (Hiroszima, Nagasaki i wisząca wtedy nad światem wojna nuklearna).

Pozytywem przebudzenia politycznego jest wzrost świadomości co do stanu planety i mentalności elit nią rządzących. Wiemy już, że politycy i media kłamią na potęgę. Coraz większa liczba ludzi wie, że kłamią także naukowcy, lekarze, medycyna, ekonomiści, i wszelcy inni „niezależni eksperci.” A tak naprawdę zależni od grubych kopertówek wpływowych grup lobbingowych. Medycyna i nauka kłamią, bo liczy się dla nich zysk – choćby po trupach, a nie nasze zdrowie. Ekonomiści kłamią, ponieważ wmawiają nam, że dobrobyt elit, a wyzysk i bieda reszty ludzi, są w porządku. Od nas zależy, jak tę świadomość polityczną dalej wykorzystamy. Bo ona będzie ewoluować dalej, i będzie nasilać się, wzrastać coraz bardziej i bardziej. Lemingów będzie coraz mniej.

Kolejnym aspektem wzrostu świadomości jest technologia i nauka. Są one pełne wad. Nauka jest skorumpowana, technologie innowacyjne są ukrywane, badania, np w medycynie – fałszowane. Produkuje się masę gadżetów, celowo postarzanych, by nakręcać spiralę konsumpcji i nakręcać kapitalistom PKB. Jednak postęp naukowy ma także bardzo pozytywną stronę. Zawsze przestrzegam przed gloryfikacją „starych dobrych czasów” (nie były dobre, ale tragiczne, traumatyczne) czy chęcią zjednoczenia się z naturą. Właśnie w tych starych dobrych czasach większość dzieci nie dożywała dorosłości, bo umierała na proste do wyleczenia choroby.

Ludzie wiedli pełne życie pełne obowiązków, które nie były równoważone wolnością (bo skrajny konserwatyzm) czy przyjemnościami (bo zabraniał tego kościół i było to niekorzystne dla elit, które chcą mieć karną i zdyscyplinowaną armię, a nie naród filozofów). Praca w polu, fabryce czy na kopalni, od świtu do późnego wieczora. Potem szklana bimbru w karczmie, kolacja i spać. Lekarstw nie było, więc każda banalna infekcja, albo przypadłość – ząb, wyrostek – mogła skończyć się konaniem w męczarniach.

To nauka i technologia wprowadziła do naszego życia wygody, wypełniła choć cząstkę marzenia o lepszym, wrażliwszym i bardziej humanitarnym świecie. Nie zrobiła tego natura. Pod tym względem nauka i technologia jest bardzo bliska metafizyce (duchowości), bo łączy je to samo marzenie lepszego świata. Jest to marzenie ludzi – ich umysłów, serc i dusz – a nie natury, której raczej zależy na zachowaniu status quo. Widząc roboty, maszyny i komputery, widzę dzieło samego Boga. Boga działającego poprzez człowieka, tworzącego, marzącego, poznającego nowe płaszczyzny życia, zmieniającego świat, ratującego innych. Np tych, którzy przez naturę byliby skazani na śmierć, bo mieli słabsze geny.

Jednych nauka i technologia rozwinie i uwrażliwi, a innych zdemoralizuje. Jednym pozwoli poznawać świat by być lepszymi ludźmi. Inni zaś będą tworzyć znane wszystkim obrazki gadżeciarza-zombie. Podobnie sprawa ma się z przemianami społecznymi. Wzrost świadomości i siły kobiet spowodował z jednej strony pozytywne rzeczy. Ponieważ przez wieki ich siła i potencjał były systemowo blokowane – przez naturę, która uznawała prymat pierwiastka męskiego, i nierówność między pierwiastkami płci. Powodowało to ogromne, globalne problemy, które trwają nadal.

Choć powoli to wszystko się stabilizuje. Era patriarchalna to era upadku i straszliwej degeneracji rodzaju ludzkiego. To era rywalizacji, podziałów, agresji, przemocy, niedoborów, wyzysku, biedy, hipokryzji, zbiorowej schizofrenii. Erę tę nazwano „erą ryb„, „kali juga„, lub „erą lisa„. Pierwiastek męski nigdy nie powinien mieć takiej niesprawiedliwej przewagi. Ta przemiana w świadomości kobiet spowodowała także negatywne następstwa. Uruchomiła m.in. program podświadomego gniewu za tysiąclecia prześladowań. Jednak i to jest potrzebne, te wszystkie energie i zbiorowe traumy muszą się wyrównać i uwolnić.

Jakie będą dalsze etapy ewolucji rodzaju ludzkiego? Widzę tutaj pięć tendencji. Po pierwsze – dalszy wzrost świadomości politycznej, która stanie się dojrzalsza. Ludzkość powinna tu zrozumieć, że trzeba wyjść poza sztywne i ograniczające ramy doktryn i ideologii. Że trzeba patrzeć na partie polityczne inaczej. Nie sugerować się tym, że jakaś partia jest „europejska, kolorowa, nowoczesna i w ogóle cool„. Genderem, poprawnością polityczną i in vitro się nie najesz. Szczawiem i mirabelkami też nie bardzo. Za to „nowoczesny, liberalny ekonomista” czy imigrant łasy na socjal, mogą skutecznie zabrać Ci także te grosze, które masz w Polsce obecnie.

Po drugie, nastąpi dalszy rozwój technologii, nauki, medycyny. Zapowiadana era wodnika wcale nie będzie erą resetu cywilizacji i powrotu do natury. Stety lub dla niektórych niestety, erę polowania na mamuty i latania po krzakach bez gaci mamy już za sobą. Generalne prawo jest takie, że mentalność cywilizacji i całej ludzkości też podlega prawom ewolucji i rozwoju. Era wodnika to wzrost świadomości, duchowości, ale także wspaniały rozwój nauki, techniki, kultury, sztuki. Zostaną uwolnione ukrywane dotąd technologie. Srebrzysta stal statków kosmicznych i imponująca wysokość wieżowców będzie naszą drugą… naturą. Pokonamy kolejne bariery szybkości, zwinności, wydajności urządzeń.

Po trzecie, będą nadal trwały przemiany społeczne. Coraz więcej ludzi na Ziemi przestanie widzieć sens w płodzeniu 10 czy więcej dzieci. Będzie podobnie jak teraz w Europie. Przemiany społeczne to jednak temat bardzo wrażliwy. Jest to teren bardzo podatny na patologie i wypaczenia słusznych idei. Gender, poprawność polityczna, wojujące lewactwo, neoliberalizm – to przykłady tych systemowych patologii, gdzie nastąpiło przegięcie w drugą stronę. A przecież żadna skrajność nie jest dobra.

Po czwarte.. Ludzkość powinna przebudzić się także pod względem psychologicznym. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że społeczeństwo jest tworem chorym. Że powinno szukać się własnej ścieżki i więcej koncentrować na sobie. Bo paradoksalnie, tylko tak możemy wydajnie i szczerze służyć i pomagać innym. Jeśli nie mamy miłości w sobie, jeśli nie spełniamy swoich potrzeb, a nawet zachcianek i pokus – nie damy nic dobrego innym. Damy tylko frustrację, poczucie niespełnienia i przegranego życia. Dalej: powinniśmy także zrozumieć, że każdy z nas ma liczne traumy, kompleksy, ograniczenia.

Że każdy z nas bez wyjątku jest uszkodzony w wyniku wychowania i socjalizacji, że każdy z nas jest… chory psychicznie. Nawet w duszy twardego, prawilnego chłopaka w dresie, czają się miliony kompleksów, lęków, frustracji. Czai się tam skrzywdzony i głupiutki chłopczyk, maskowany agresją, sztuczną pewnością siebie i górą mięśni. Tak samo w duszy korpo-szczura, zarabiającego kupę szmalu i robiącego świetlaną karierę po trupach. W odbiorze społecznym są to podziwiani i uwielbiani ludzie (czy to samiec alfa z mięśniami, czy to korpo-szczur). W środku, gdy nikt nie widzi – jest to wrak pełen kompleksów i lęków.

Jest tak wiele ukrytej nienormalności w normalności – i to jest ogromna praca i wyzwanie dla nas. Czyli uporanie się z tym, przetransformowanie tego cienia czającego się w czeluściach psychiki, w światłość. I tutaj w sukurs przychodzi także ezoteryka, duchowość, gnoza. Czyli przedłużenie i uzupełnienie psychologii. Rozwijając się psychologicznie, przepracowując traumy, siłą rzeczy podwyższamy swoje energie, polepszamy mentalność, poszerzamy duchowość i świadomość. Nie zamykajmy się na to, ale korzystajmy. Przepracowywanie lęków, kompleksów i traum jest fundamentalnym elementem i psychologii, i duchowości (ezoteryki, gnozy).

Tu wcale nie chodzi o jakieś ćpanie psychodelików, czy o odpływanie w inne wymiary za pomocą medytacji, świadomych snów, OOBE. Choć to bywa bardzo pomocne. Przede wszystkim powinniśmy uporać się ze swoimi cieniami, by stać się lepszym, spokojniejszym człowiekiem. Wtedy możemy wydajniej i chętniej robić dwie z pozoru sprzeczne rzeczy. Ale tylko z pozoru, bo tak naprawdę są one nierozerwalnie związane. Czyli możemy z jednej strony pomagać i służyć innym, a z drugiej strony – realizować siebie i zaspokajać swoje marzenia. Rozwój duchowy to nasza piąta powinność w dziele rozwoju, ewolucji i przemiany rodzaju ludzkiego.

Jest jeszcze coś.. W środowiskach ezoterycznych wiele mówi się o idei globalnej świadomości, o rewolucyjnym, czyli nagłym rozwoju ludzkości. Już starożytni to zapowiadali w swoich pismach. Idea ta jest mi bardzo bliska i czekam z radością na jej wypełnienie. Choć owszem, jestem trochę sceptyczny. Masa krytyczna ludzkiej świadomości potrzebna do tego procesu została osiągnięta całkiem niedawno. Rewolucyjne zmiany i proces oczyszczania i uzdrawiania planety, a więc także.. natury, trwa. Trudno sobie nawet wyobrazić, jakie będziemy mieli możliwości, emocje i mentalność jak to się dokona.

Mowa jest o tym, że będziemy wykorzystywać nie 15%, ale prawie 100% możliwości mózgu. Przestrzeń duchowa ma zostać oczyszczona z tych miliardów istot pasożytujących na nas, obniżających naszą świadomość i sprowadzających nas na niekorzystne linie życia. Mowa tu m.in. o demonach i innych tego typu (a ich „gatunków” jest mnóstwo) jak i o wahadłach. Wahadła to struktury plus-minus egregorów. Z jednej strony obniżają naszą świadomość. Z drugiej – wywołują szereg negatywnych wydarzeń. Z trzeciej strony – zasysają powstałą w ten sposób negatywną energię, która bierze się z naszych emocjonalnych reakcji na te złe wydarzenia.

One „gdzieś” tę energię przekazują dalej, bo „ktoś” się tą energią żywi. W poprzednim wpisie pisałem, że elity na zlecenie tego „kogoś” wydają setki miliardów dolarów rocznie by cierpienia i zła, a więc negatywnej energii, czyli pokarmu – było jak najwięcej. Wyzysk kapitalistyczny i bieda, wojny, system prawny i policja które chronią przestępców, czy w końcu inwazja islamu służą temu celowi. To jednak ma się skończyć, bo przestrzeń duchowa planety jest sukcesywnie oczyszczana i naprawiana. Obecnie już tylko od nas zależy, czy zasilamy te elity i tego „kogoś” negatywnymi energiami, bo oni stracili podstawę duchową swojego bytu. Mają oni już coraz mniejszą moc wpływu na rzeczywistość i wywoływania np wojen.

Klucz w naprawie planety, a więc i natury, jest w nas, w najwyższym gatunku ją zamieszkującym. Staraj się być częścią nowego świata już teraz. Im mniej strachu, im mniej nienawiści, podziałów – tym lepiej. Im więcej jest osób przebudzonych lub chociaż pełnych spokoju i miłości, tym szybciej ta planetarna ewolucja postępuje. To naprawdę chodzi o tak niewiele, a kluczem do wielu spraw jest nie jakaś tajemna wiedza guru, i nie jakieś psychodeliczne odloty, ale prostota i przejrzystość. A rzeczy najprostsze są jednocześnie tak trudne.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 


93 komentarze

  1. Sanctus Diavol pisze:

    Lubię to

  2. Sanctus Diavol pisze:

    „WYPEŁNIAJĄCA NAS DUCHOWA PUSTKA

    Kolejną kwestią, którą należy się zająć w naszej podròży po nieświadomości jest PUSTKA. Ludzie boją się pustki i to dlatego wypełniają się rzeczami, potrafią przylgnąć do wierzeń, przekonań, uczuć … Chomikowanie skąpca, marnotrawstwo konsumenta, nadmiar przedmiotów domowego użytku, gorączkowe zakupy są oznakiami strachu przed nicością i śmiercią.
    Na drodze duchowej z kolei atmosfera zdystansowania się, wolna przestrzeń, spokojny oddech, a nie chciwość, otworają drogę do nieskończoności, do życia wewnętrznego, do intuicji, esencji bytu powszechnie nazywanego Bogiem. Jak mawiał Szekspir: „Puste naczynie wydaje najgłębszy dźwięk.”

    Lubię to

  3. Sanctus Diavol pisze:

    „JESTEŚMY STEREOTYPOWYMI, AUTENTYCZNYMI LUDŹMI?

    Masa ludzka jest w naszych czasach poddana homologacji. W jej miejsce myśli dominująca ją ideologia, gazety i kształtujące ją dogmaty. Tak jak Andrew, nie jesteśmy już PRAWDZIWIE LUDZCY. Androidy stanowią metaforę tego wszystkiego, co zagraża temu co LUDZKIE: ludzkiej doskonałości. Ale jeśli nie istnieje ludzka doskonałość, jak to możliwe, że człowiek ją sobie wymyślił? Dzięki jakiej doskonałości? Może jest Bogiem, nieistniejącym, ponieważ nie realizującym się, ale istniejącym jako potencjał? Człowiek, innymi słowy, powierza maszynie zadanie reprezentowania własnej tożsamości, wyrzekając się jej de facto. Przypomina to trochę drogę robota Andrew Isaaca Asimova, ale w przeciwnym kierunku: maszyna chce stać się człowiekiem, istota ludzka zaś zlewa się z maszyną. Co zrobimy dzisiaj bez komputera? Bez telefonów komórkowych? Bez samochodu? Bez prostego zegarka, który nas budzi i wytycza godziny naszych dni? … Robot Andrew nie może zaakceptować swej anonimowej seryjności, chce być indywiduum, podczas gdy istota ludzka, przygnieciona ciężarem własnej indywidualności, coraz bardziej pusta i homologowana, dąży do spłaszczenia, pustki, do nihilizmu.”

    Lubię to

  4. Sanctus Diavol pisze:

    Lubię to

    • Jarek Kefir pisze:

      Teoria płaskiej Ziemi jest objawem chyba największego możliwego niedojebania mózgowego. Trudno mi sobie wyobrazić gorsze niedojebanie niż wiara w tę teorię. Albo ktoś to zrobił dla beki, albo po to, by zamieszczać to na stronach alter i mieć argument do wyśmiewania. Stawiam na i jedno i drugie, bo ta teoria jest obecnie bardzo agresywnie promowana. 😉

      Lubię to

      • Sanctus Diavol pisze:

        … płaska ziemia, płaski mózg, płaskostopie, płaskie życie 😀 … mi nawet po ziole nie przyszłoby uwierzyć w takie urojenia odmóżdżone 😛

        Lubię to

      • Paweł pisze:

        Wystarczy proste pytanie, aby obalić ten mit. To pytanie brzmi: Skoro Ziemia jest płaska to dlaczego nikt z nas nie spada nigdy w kosmos?

        Lubię to

  5. Sanctus Diavol pisze:

    Już czas ruszać, to co było jest już zbyt znoszone.
    Nasze życie dopiero się zaczęło i nowy dzień się rodzi
    Nigdy więcej krętactw, nigdy więcej opóźnień.
    Nie będę oczekiwać na ostatni oddech by w końcu przemówić.

    Więcej światła w myślach które odgrzebuję.
    Więcej światła w miejscach gdzie stoję.
    Więcej światła na ścieżce po której kroczę.

    Więcej światła w wokół pytań które zadaję.
    Więcej światła w oczach które widzę.
    Więcej blasku w świetle które przynoszę.

    Moje królestwo jest z tego świata.
    Płonę w ogniu, który sam trzymam.

    To prostota całkowitej złożoności.
    Czepiamy się kluczy do bogactwa i luksusu.
    Tylko nasze ciało, nasz umysł i dusza są tak nie realne.
    Spójrz – wiedza jest stale rosnącym płomieniem.

    Więcej światła w pytaniach które zadaję.
    Więcej światła w oczach które widzę.
    Więcej blasku w świetle które przynoszę.

    Włącz to, włącz.
    Więcej światła ma znaczenie, wtedy gdy to wszystko się skończy.
    Lepszy wzrok, przejrzysta wizja tego co nadejdzie
    Włącz to, włącz to teraz.
    Przełącz swe oczy na inne widzenie.
    Twoja świątynia jest wewnątrz.

    Więcej światła w myślach które odgrzebuję.
    Więcej światła w miejscach gdzie stoję.
    Więcej światła na ścieżce po której kroczę.

    Więcej światła w wokół pytań które zadaję.
    Więcej światła w oczach które widzę.
    Więcej blasku w świetle które przynoszę.

    Moje królestwo jest z tego świata.
    Płonę w ogniu, który sam trzymam.
    Moje królestwo jest z tego świata.
    Nowa Era będzie jaśniejsza i śmielsza.
    Jaśniejsza i śmielsza.

    Lubię to

  6. Sanctus Diavol pisze:

    Gdzieś na wzgórzach skrytych lodem
    Płonie wciąż prastarej wiary ogień
    Ze snu budzą się Tytani
    By odnowić utraconą więź
    Z beskresu co nie zna granic
    Z ognia zmierzonego gromem
    Powracają na łono swych krain
    Gdzie panowali gdy nastał krzyża mrok!

    Biali Bogowie nadejdą
    Biali Bogowie powrócą
    Biali Bogowie przybędą
    Biali Bogowie zwyciężą

    Biali Bogowie nadejdą
    Biali Bogowie powrócą
    Biali Bogowie przybędą
    Biali Bogowie już kroczą

    Czterolice ich oblicza
    Z głębi jezior wydobyte
    Powracają na nowo do życia
    By tej ziemi ocalenie nieść
    Kroczą w chwały majestacie
    Depcząc to co marne i słabe
    Niosą nam swój Boski dar
    By w Nową Erę poprowadzić nas

    Wsparty o miecz
    Czekam na znak
    Na bitewny zgiełk
    Na pioruna znak

    Biali Bogowie nadejdą
    Biali Bogowie powrócą
    Biali Bogowie przybędą
    Biali Bogowie zwyciężą

    Biali Bogowie nadejdą
    Biali Bogowie powrócą
    Biali Bogowie przybędą
    Biali Bogowie już kroczą

    Lubię to

  7. erikanecker pisze:

    Przebudzenie następuje istotnie. Nie ma tu niczyjej zasługi. Tak jak wiosną pod wpływem ciepłych promieni słońca topnieje śnieg. I nie tylko śnieg. ,,Topnieją nieczułe lody, i przesądy światło ćmiące, witaj jutrzenko swobody, zbawienia za tobą słońce”. Tyle Mickiewicz w ,, Oda do młodości”.

    Właśnie dziś widziałem zaprzysiężenie nowego prezydenta USA pana Trump’a. Ten człowiek jest nadzieją wszystkich ludzi na świecie. To od Niego i od Jego współpracowników zależy dalszy kierunek przemian na całym świecie. Przemiany te zapoczątkował pan Putin. Tyle tylko, że nie wszyscy je dostrzegli i zauważyli. Teraz pański ruch panie prezydencie Trump.

    Pojęcie ojczyzna kojarzy mi się z pojęciem pańszczyzna. Miałem wątpliwą przyjemność być przez kilka żywotów chamem, czyli chłopem pańszczyźnianym. Mnie jakoś dyby i baty omijały, ale scena z pierwszego odcinka serialu ,,Janosik” była dość często spotykana. Bito za byle co, a najczęściej za nic. Ot, tak na wszelki wypadek.

    Dlatego też drogi Jarek i wszyscy wchodzący na tą stronę słowo OJCZYZNA powinno przestać służyć do ogłupiania mas ludowych. Dawni ludzie żyli prawdą i mówili pełną prawdę, że są miejscowymi. Ja uważam siebie za Polaka narodowości niemieckiej, ale Polski dzisiejszej nie uważam za moją ojczyznę.

    Jest ona ojczyzną złodziei, oszustów, imigrantów i innych tego typu osobników. Mnie spotykały i nadal spotykają w nim rozmaite szykany. Nie będę ich tu wywlekał. Czy nie dziwi Was, że przez tyle lat nie sprowadzono Polaków z za wschodniej granicy? A tyle miliardów wydano na obce kraje i na obce nam sprawy. Mam wyliczać?

    Przemiany następują, ale są zbyt powolne, aby przeciętny Kowalski mógł je zauważyć. A jednak są tu w tym kraju /RP of EU/ wciąż ludzie prześladowani politycznie. I więźniowie polityczni.

    Zamyka się porządnych ludzi za byle co. A podobno, jeśli wierzyć prasie pan sędzia TK wydał z kasy trybunału około 10 tysięcy PLN na kolację dla siebie i dla kolesiów. I nikt mu nic za to nie robi.

    I Wy chcecie, abym poszedł walczyć za taki kraj? W czyim interesie? Koncernów? Marketów? Korporacji? I grupy najbogatszych ludzi w Polsce?

    Ten świat, ta Unia Europejska, ten kraj / RP of EU/ — to wszystko coraz mniej mnie interesuje. Mam to wszystko w nosie. To jest już na szczęście ostatnie moje wcielenie na tej planecie więziennej — Ziemi. Niech się drą i żrą ci z ludzi, których to jeszcze kręci. Mnie to już dawno przestało bawić. Bawcie się wszyscy dalej.

    Ale bawcie się sami. Już beze mnie. Ja tylko niekiedy wyjrzę przez okno Domu Ojca i zobaczę, jak się teraz bawią Jego dzieci. Biedne dzieci wygnane na planetę Ziemię. Nie martwcie się. Kiedyś i Wy doznacie ulgi żyjąc na wspanialszych, lepszych planetach.

    A cały ten świat, cała ta Ziemia niech się dalej rozwijają. W myśl rozwoju według niebiańskiej przepowiedni. Erika.

    Lubię to

    • Paweł pisze:

      W Polsce jest jak jest, bo nie rządzą Polacy tylko chazarska sitwa polskojęzyczna. A olewając ojczyznę i nie robiąc nic by to zmienić przykłada pan rękę do tego jak jest.

      Lubię to

  8. Random Unstable pisze:

    Trzy pochody: zamaskowanych pojebów, policji i ludzi z jakąś kamerką ;D Cyrk jak cholera

    Lubię to

  9. Chrestomata pisze:

    każde odcięcie świadomości jakie by nie było może do tego doproadzić

    Lubię to

    • Chrestomata pisze:

      ok, piszę z pozycji obserwatora aniżeli doświadczającego. Jednak wyjście świadomości poza cialo pozostawia to ciało bez ochrony chyba, że masz kolo siebie kobietę, która z natury pole ma dużo większe nawet niewtajemniczona.

      Lubię to

  10. Rozsądna Anna pisze:

    Chrestomato coś w tym musi być, ja od jakichś 4 lat stosuję oddech pauzy kwantowej z wizualizowniem i zdaje to u mnie egzamin, ale tym razem to grypsko co mnie dopadło twardo się opiera 😀

    Lubię to

    • Rozsądna Anna pisze:

      Maguś jak zwał tak zwał , ważne by było skuteczne, a mnie taki kontrolowany oddech wiele razy uratował od omdlenia, w młodości często w miejscach zamkniętych ,kiedy miałam już oznaki nadchodzącego omdlenia, brałam 4 bardzo głębokie wdechy i wydechy i tak się ratowałam, nie wiedząc nawet, że ma to swoją nazwę „pauza kwantowa” , o czym niedawno przeczytałam. Nie rugaj mnie 😀 a raczej wyjaśnij na czym polega oddech holotropowy.

      Lubię to

    • Chrestomata pisze:

      tu nie chodzi o naczytanie a raczej o powielenie doświadczenia bardziej wtajemniczonych. O tym oddechu z pauzą akurat mówił niejaki Krzysztof ten co robi sesje z Piotrem Pytlem od Światłopodobnego. Z kolei Dan Winter mówił o oddechu w formie kaduceusza,czyli oddychasz coraz słabiej z tym że każdy kolejny oddech jest w stosunku złotej proporcji do poprzedniego, w celu wejścia w bezwład, nieoddychanie a czyste istnienie 🙂

      Lubię to

  11. policja galaktyczna pisze:

    „cywilizacja się rozwija”. Tylko która? a która się zwija?

    Do dnia dzisiejszego prezydent elekt mianował na wysokie stanowiska więcej miliarderów niż którykolwiek z jego poprzedników. I tak:
    – Betsy DeVos, z fortuną wartą ponad 5 mld dolarów, zostanie Sekretarzem Edukacji,
    – Wilbur Ross, inwestor i bankier, obejmie stanowisko Sekretarza ds. Handlu,
    – Linda McMahon, która wzbogaciła się prowadząc międzynarodową korporację: World Wrestling Entertainment, zajmie się małymi i średnimi przedsiębiorstwami,
    – Andy Puzder, prezes sieci amerykańskich fast foodów, przeciwnik płacy minimalnej i odgórnego podwyższania standardów życia pracowników, obejmie Departament Pracy,
    – zaś Vincent Viola, syn kierowcy ciężarówki z Brooklynu, którego majątek sięga obecnie kilku miliardów dolarów, zostanie Sekretarzem Armii.

    TTIP, CETA, SRETA… wstęp do udanej prezydentury zapewniony… z takim zapleczem administracyjnym??? To już czasy, gdy politykiem nie będzie nikt, bez miliardów na koncie.

    Lubię to

  12. policja galaktyczna pisze:

    cd. cywilizacja się rozwija…

    Sędzia Sądu Najwyższego Brazylii Teori Zavascki, który nadzorował śledztwo w największej w historii kraju aferze korupcyjnej w państwowym koncernie naftowym Petrobas zginął w katastrofie lotniczej.

    Lubię to

  13. Obserwator pisze:

    Co do sztuki niemyślenia, można ćwiczyć ją świadomie oddychając, ale mnie np. niemyślenie zdarza się gdy spaceruje i przed momentem wyłączenia myśli, skoncentruje się na jedności z tym co mnie otacza, patrząc w niebo. Często niemyślenie związane jest silnie z czynnościami które lubimy robić, mnie zdarza się to podczas rysowania malowania. Niektórzy doznają niemyślenia np biegając. Jest to forma powiedzmy ” medytacji” umysł jest bardziej zajęty czynnościami organizmu oddechem, koordynacją itd.

    Lubię to

  14. Obserwator pisze:

    Zgadzam się w pełni, jesteśmy tacy sami ale jednocześnie inni, specyficzni przez co działają nas różne bodźce. Polecacie sobie tutaj różne utwory, mnie np do takiego spaceru- medytacji świetnie pasuje ten utwór:

    Idealnie się przy tym medytuje patrząc jak świat dookoła „biegnie”.

    Lubię to

    • Jola pisze:

      Ostatnio to i ja lubię ciszę,tak ogólnie coś mi się porobiło i mało słucham muzyki.Choć teraz mnie naszło na słuchanie takiego starego utworu Ery,wg.mnie ten kawałek jest ponadczasowy:

      Lubię to

      • Jarek Kefir pisze:

        Hmm to dziwne, bo ja też ostatnio dość mało słucham muzyki. A tak ją zawsze lubiłem. Inne zmiany też nastąpiły, może wkrótce napiszę 😉

        Lubię to

      • Chrestomata pisze:

        odpowiednia muzyka która Cię nastraja tzn powoduje wibracje elektryzujące głowę i cale ciało jest piękna, harmoniczna dla Twojej duszy. Inna może co najwyżej denerwować, nie mówiąc już o wiadomościowych wstawkach przy odsłuchiwaniu radia.

        Lubię to

    • Rozsądna Anna pisze:

      A ja kocham i uwielbiam CISZĘ, może być zakłócana tylko śpiewem ptaszków i muzyką kosmosu, którą ostatnio kosmos ciągle nadaje, nie wiem czy wszyscy ją słyszą , ale ja ostatnio non stop, co mi wcale nie przeszkadza. 😀

      Lubię to

      • Rozsądna Anna pisze:

        Ja nie potrafię Ci tego opisać, ale najbliższe jakie nasuwa mi się określenie, to dźwięk jaki wydaje falujący cieniutki arkusz blachy.

        Lubię to

      • Krysia pisze:

        Taaaa, CISZA to bodaj jeden z największych błogostanów, w jakim może znaleźć się człowiek.
        I od pół godziny jestem w samym centrum cudownej ciszy.
        Od wczoraj, od rana – do tej pory 10, 6 i 5 lat wprawiały mury domu w wibracje, na szczęście nie synchroniczne, bo zawalił by się jak ten most pod miarowym marszem żołnierzy 😀
        A po co?
        A po to, abym teraz mogła napawać się CISZĄ – tą najzwyklejszą, najprostszą. 🙂
        A przy tym sączący się z dwójeczki, ledwo słyszalny koncert to już błogość nie do ogarnięcia 🙂

        Na szczęście ,,tupot” moich palców na klawiaturze utrzymuje mnie we względnej świadomości 🙂

        W takich chwilach zawsze przypomina mi się przypowieść Anthony de Mello, o chłopie, który nie wytrzymywał życia w małej izdebce z dziećmi, żoną i teściową. Guru poradził mu wprowadzenie do tej izdebki kozy, kury i kazał mu tak żyć przez kilka tygodni.
        Po czym, widząc skrajne wyczerpanie wieśniaka, zalecił pozbycie się zwierzyny z domu.
        Wieśniak poczuł się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

        To mądra przypowieść o docenianiu i radości z tego, co się ma.

        Pozdrowionka.

        Lubię to

  15. Sanctus Diavol pisze:

    „Nasza walka z kłamstwami na temat kobiet, życia i religii, jest z góry przegrana i warto zrozumieć dlaczego.

    Przegrana w sensie globalnym, ale wygrana lokalnie, bo wielu pomożemy wyjść z koszmaru, ale nie wszystkim. Może to i dobrze, ponieważ większość ludzi nie jest w stanie zainteresować się niczym poza jedzeniem, wypróżnianiem, spaniem, zdobywaniem ludzkiej aprobaty i obsesyjnym zdobywaniem przedmiotów.

    To jest wojna informacyjna – i biorący w niej udział są wojownikami. Szlachetnymi, romantycznymi, wręcz samobójcami. Ale to jest prawdziwa walka z tym, co nas upadla i zniewala, a nie walka z innym człowiekiem o to, który ma rację.

    To jest życie męskie, zgodnie z instynktem i układem hormonalnym mężczyzny. Życie spełnione, wypełnione pięknymi wartościami. Życie godne, a nie w poniżeniu – bo nie ma większego poniżenia, niż życie zgodne z programem jakie Ci ktoś ułożył.

    To moje życie – i ja chcę wybrać jak je przeżyć. Każdy kto zna teorię podświadomości, wie że życie jest nam wybierane. A ja chcę przeżyć je po swojemu. Pragnę byś i Ty to zrozumiał, a później przepędził rózgą scenarzystę TWOJEGO życia – to Twoja rola, więc godnie ją wypełnij.”

    Lubię to

    • Jola pisze:

      No,niestety,muszę się z panem Kotońskim zgodzić co do Nobla w literaturze.Uwielbiam czytać a ponieważ książki kosztują to zazwyczaj korzystam z biblioteki.Z przykrością stwierdzam,że coraz więcej dokupowanych tam książek jest pisana przez kobiety,niestety w „większej większości”bardzo grafomańskie kobiety.Pytam zaprzyjaźnione bibliotekarki dlaczego tak się dzieje,przecież jest tyle dobrej literatury,skąd te tytuły w stylu”płomień pożądania”albo jeszcze inne,bzdetne na maxa a panie mówią,że takie jest zapotrzebowanie.Niestety z bólem stwierdzam,że jeśli kobiety nie zaprzestana czytania takich pozycji to będzie klęska,klęska umysłowa ,emocjonalna,strach pomyśleć 😦
      Oczywiście jest wiele bardzo dobrych pisarek ale w tej dziedzinie genialni okazali się tylko mężczyźni.(nie chodzi tylko o Nobla ale ogólnie).

      Lubię to

  16. erikanecker pisze:

    Już od 24 godzin świat ma nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Stoi On przed wielkim wyzwaniem. O wiele większym niż się Mu dotąd zdawało. Część tych zagadnień umieścił Jarek na stronie tego blogu, a liczni goście forum też dodali swoje trzy grosze.

    Postaram się pokazać kilka problemów nurtujących Amerykę i całą kulę ziemską.

    1/ Wzrastające przeludnienie całego świata.

    2/ Wzrastająca konsumpcja i produkcja powodujące zatrucie całego środowiska naturalnego.

    3/ Wzrastająca w krajach bogatych mechanizacja i automatyzacja produkcji przemysłowej.

    4/ Wobec szybko rosnącej ludności krajów ubogich powstawanie w nich masowego bezrobocia.

    5/ Brak miejsc pracy dla licznych migrantów z krajów biednych do bogatych.

    6/ Jedną z przyczyn brak pracy dla obcych jest ich strasznie niskie wykształcenie zawodowe.

    7/ Wielu imigrantów uważa, że kraje bogate mają obowiązek utrzymywać obcych na poziomie swoich obywateli.

    8/ Wielu muzułmanów imigrantów uważa że kraj w którym przybywają wierni ma obowiązek płacić podatek na nich. Bo wszak z reguły emigrują do krajów zamieszkałych przez te podłe psy, tych przeklętych giaurów.

    9/ Na skutek konfliktów religijnych wzrasta zagrożenie terroryzmem w krajach bogatego Zachodu.

    I tak dalej i tak dalej. Jak ktoś chce może dopisać do mojej listy dalsze punkty. Miłego rozważania. Erika.

    Lubię to

  17. Jarek Kefir pisze:

    Mimo ogromnych trudności i wielu niewiadomych, wszystko zmierza ku ostatecznemu celowi – przemianie. Także w polityce, bo ta sfera życia też ulega transformacji. Tak jak każda inna sfera – bo wszystko jest ze sobą powiązane. Zmiana w jednym miejscu („oprogramowanie” planety, np astral) rodzi zmianę w innych miejscach. Dla przykładu – program 500+ spowodował ogromny wzrost w mentalności. Ograniczając skrajne ubóstwo dzieci o 94%, wyeliminował miliardy skrajnie negatywnych emocji i energii z pola astralnego planety. To już dużo mniej energetycznego żeru dla tych, którzy się tym złem karmią.

    „Jesteśmy światkami upadku starego świata i narodzin nowego”.
    ~Marine Le Pen

    Marine Le Pen proklamuje w Koblencji powstanie „nowego świata”:
    http://www.tvn24.pl/marine-le-pen-proklamuje-w-koblencji-powstanie-nowego-swiata,708956,s.html

    Lubię to

    • Krysia pisze:

      ,, Mimo ogromnych trudności i wielu niewiadomych, wszystko zmierza ku ostatecznemu celowi – przemianie….”

      Nie biorę odpowiedzialności za cywilizację obecną, za wiedzę o starożytnej Grecji, Rzymu, a wcześniej Bizancjum i walczącą z nim Lechią.
      Nie mam nic wspólnego z kłamstwami, że Moja Materialna i Duchowa Żywicielka Ziemia nie istnieje miliardy lat, a jedynie milion, bo tyle wystarcza dla WYŻSZEJ technologii, aby ją stworzyć.

      Nie biorę odpowiedzialności za ludzi uwikłanych w epoki, systemy, walki i odbiegających od PRAW NATURY.
      Nie odpowiadam za tych, którzy znają Prawa Natury.

      Nie oznacza to, że zamykam się na przeszłość, nie żyję teraz i nie obchodzi mnie przyszłość.

      To wszystko to iluzja, rodzina myśli zastępcza.

      Mogę i chcę istnieć tylko w moim świecie. Beze mnie nie ma nic.
      Nie ma ciebie, przyjacielu, nie ma świata, przynajmniej tego – zagęszczonego w materii.

      Jeżeli za coś czuję się odpowiedzialna i mogę tę odpowiedzialność rzeczywiście realizować, to tym czymś jestem ja.

      Bez gadżetów wszystkich informacji, na bazie których tworzę mursz mojej istoty, celu, sensu.

      Lubię to

  18. Sanctus Diavol pisze:

    „CZYM JEST CZLOWIEK?
    Nicością w obliczu nieskończoności.
    Całością w obliczu nicości.

    Nowoczesna definicja transhumanizmu jest filozofią, ktòra ma na celu stworzenie społeczeństwa post-ludzkiego, gdzie człowiek będzie wezwany do przezwyciężenia ograniczeń dzięki technologii i racjonalności, które to muszą być wprowadzone do działania przy korygowaniu jakiejkolwiek wady zakłócającej wyniesienie jednostki nad samą siebie. Więc: metalowe serca, bioniczne oczy, viagra i tysiąc innych rzeczy, które udoskonalają istotę ludzką na poziomie mechanistycznym!!! Ale czy istnieją także ulepszenia dla ludzkiego ducha? Czym można poprawić ludzki charakter? Czy istnieją szczepionki na wzmocnienie ludzkich uczuć?
    Andrew staje się wewnętrznie człowiekiem, tak jak człowiek powinien stać się wewnętrznie boski. Andrew jest parodią naszego upadłego, sztucznego człowieczeństwa. Andrew czuje się człowiekiem, bo posiada uczucia. A ludzie nie rozpoznaję w nim człowieka, choć po części nim jest. Andrew tak przemówił do sędziego:
    – Ty też w pewnym stopniu jesteś maszyną … Masz w sobie wątrobę, serca, lub protezę, którą my, maszyny zbudowałyśmy!!!”

    Lubię to

  19. Sanctus Diavol pisze:

    ❤ … pagan native mystic trance … szamańska terapia muzyczna dla duszy 🙂

    Lubię to

  20. Jarek Kefir pisze:

    Niesamowicie energetyczny i pogodny kawałek na dziś ❤ Konkretne techno (odmiana – Hard House) z melodyjną, kobiecą nutą. Lubię oldschoolowe kawałki 😉

    Lubię to

  21. Jarek Kefir pisze:

    To jest BARDZO DOBRA wiadomość dla nas. Będą się pojawiały kolejne tego typu inicjatywy a potem partie polityczne. Soros skieruje teraz szmal np na Obywateli RP. Jednak Nowoczesna i PO nadal będą istniały. Spowoduje to rozczłonkowanie i „gnicie” opcji proniemieckiej. Będą cztery lemingowe partie w wyborach 2019 – PO, Nowoczesna, Razem i jeszcze jakaś w stylu Obywatele RP. W konsekwencji któraś z nich przejmie część głosów lemingów nie przekraczając progu. A PiS? Bez obaw. To okres przejściowy, a ktoś rządzić i odwalić część czarnej roboty musi 😉 Damy sobie i z nim radę 😉

    „Na własnym podwórku widzę, że ci moi znajomi, których spaja nienawiść do PiS-u powoli przestają kochać tych, których do tej pory wynosili na ołtarze. Czyli Platformę Obywatelską, Nowoczesną, a nawet KOD. Choć serwowana od poranka do zaśnięcia propaganda TVN i GW nie pozwala im złapać oddechu i przez to żyją jak Krystyna Janda w ciągłym pobudzeniu, to po ostatnich wydarzeniach w Sejmie snują się wyraźnie przybici.”
    DALEJ: http://wpolityce.pl/polityka/324302-czy-twor-zwany-obywatele-rp-zmierza-w-kierunku-terroryzmu

    Lubię to

  22. nieustraszona pisze:

    (EDYTOWANO, Admin)

    Lubię to

    • Sanctus Diavol pisze:

      https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/11/plaska-ziemia-czyli-rzecz-o-plaskomozgowcach/

      Magu nie przejmuj się nic, bo „baby są jakieś inne” 😀 … jak chcą se wierzyć w te banialuki to niech wierzą, ważne żeby ich figury nie były płaskie, haha 😀

      Lubię to

      • Krysia pisze:

        Jestem, kochany Sanctusie ,,babą”, ale w całej okrągłości popieram twoją uwagę 😀 😀
        Najgorsze jest to, że trendy prosto z wybiegów lansują płaskość dziewczyn i kobiet, które przechodząc przez wyżymaczkę, przelatują przez nią jak przez wielki powietrzny rękaw.
        Młode dziewczęta o naturalnych kształtach patrzą na te tyki, które utrzymując pion, zaprzeczają prawom grawitacji i te młode dziewczęta (jeszcze normalne) nabawiają się kompleksów, bo chcą być takie same. I to jest groźne.

        Lubię to

      • Rozsądna Anna pisze:

        Sanctsie u Ciebie to z tymi „babami” 😀 jest tak jak u mnie z tymi „chłopami” :D, też uważam, że gdyby nie chłopy z tymi swoimi zabawkami broni i wojenek, to świat byłby piękny i sprawiedliwy.
        A może byśmy tak na początek rozdzielili 😀 tą skądinąd piękną planetę Ziemię na dwie oddzielne i ja jednej umieścili „te baby” a na drugiej „tych chłopów” i niech się sami u siebie rządzą po swojemu, ja się z Tobą zakładam, że waszej „chłopskiej” ziemi już po tygodniu by nie było :D, a na naszej „babskiej” byłby RAJ z zielonymi , ukwieconymi łąkami. :D……no i co Ty na to ? 😀 ♥

        Lubię to

    • Jarek Kefir pisze:

      @Nieustraszona – zakładam moderację wszystkich Twoich komentarzy. Jeszcze jeden wpis o tej teorii i będzie trwały, dożywotni ban na moich stronach. Potraktuj to ostrzeżenie poważnie.

      Lubię to

  23. erikanecker pisze:

    W ten niedzielny poranek siadam sobie przy kompie i piszę. Po przeczytaniu kawałka tekstu Jarka o przebudzeniu się ludzkości jako całości nachodzą mnie smutne refleksje. Bo oto w tym kraju pojawił się drapieżny kapitalizm, a potem jego miejsce zajęły zagraniczne, międzynarodowe korporacje.

    Nastąpiła superkoncentracja kapitału na niespotykaną od czasu kapitalizmu państwowego skalę. Olbrzymi kapitał uwolnił się nie tylko od poszczególnych krajów, ale i powoli wyrywa się spod kurateli swoich właścicieli.

    Jednocześnie powoli i systematycznie obniżany jest poziom oświaty w krajach Zachodu. Pomijając już fakt, że w tych szkołach uczą ludzi rzeczy całkowicie zbędnych w dalszym życiu, to z reguły szkoły same, aby nie upaść, pomagają swoim uczniom, aby jakoś je ukończyli.

    I już młody człowiek ma papier. Papier, trochę faktów zupełnie mu niepotrzebnych, kupę wpojonych mu bzdur i obłędnych ideologii. Nie potrafi za to poradzić sobie w dzisiejszym zakładzie pracy.

    W dodatku w robocie przekonuje się o bezsensie dzisiejszych programów nauczania. Totalnym bezsensie państwowej, masowej, obowiązkowej oświaty.

    Wiele truje się o demokracji. Wiele o powinnościach obywatelskich. Jakich powinnościach? Wobec kogo? I niby dlaczego mam robić właśnie to, co uchwali grupa wybrańców losu? Państwo w którym żyję zmusza mnie do tego.

    W dawnych czasach ludzie wolni nie pracowali. Wszelakie prace wykonywali niewolnicy. W średniowieczu stopniowo role niewolników zajmują chłopi pańszczyźniani. Są oni traktowani niewiele lepiej od niewolników. A dziś muszą pracować praktycznie wszyscy. Poza marginesem który nigdy nie skala się żadną pracą.

    Dziś ze zgrozą zauważam, jak ludzkość budząca się, czy też nie powoli stacza się w mroki średniowiecza. Wracają czary i czarownice. Po co harować od świtu do północy. Wystarczy wszak parę zaklęć i już spełniają się wszystkie nasze pragnienia. Jest coraz to więcej książek, filmów i wyjątkowo kosztownych kursów spełniania własnych życzeń.

    A zatem na nowo możemy po takim kursie stać się młodymi, pięknymi i wyjątkowo bogatymi. I do tego dziewczę. Młode, niewinne, piękne jak malina. I w dodatku zakochane w nas po uszy.

    Co do odmłodzenia to odmłodzony został Herkules po wykonaniu swoich 12 prac. Odmłodzony został doktor Faust. A na naszych ziemiach pod rosyjskim zaborem w Licheniu pojawiła się Matka Boża i odmłodziła pasterza Mikołaja o 20 lat.

    Powoli wraca neopogaństwo, które tak naprawdę ma zastąpić obecnie panujące religie. Po opanowaniu dużych obszarów to rodzimowierstwo zostanie kolejnym wyzyskiwaczem społeczeństwa.

    W średniowieczu był 1% arystokracji, 10% szlachty, a resztę stanowili wolni wprawdzie mieszczanie, duchowni i totalnie zniewoleni chłopi pańszczyźniani.

    Popatrzcie na strony Jarka. Pokazane jest tam, że dziś struktura społeczna jest całkowicie podobna. Ba, jest wręcz tożsama. Tyle tylko, że dziś bez kija i bata ekonoma każdy niewolnik sam biegiem pędzi do roboty. Dzieci do szkoły i przedszkola. Potem powrót do domu, szybki obiad, pranie i sprzątanie, lekcje z dziećmi, wreszcie kolacja, ewentualnie piwko, telewizja, zebranie dzieci na dzień następny, wreszcie umycie ich i położenie do łóżek. Potem ewentualnie nieco seksu. Na grę wstępną w łożu małżeńskim z reguły brak już czasu. Szybki numerek i już odwracają się od siebie dupami. Po chwili chrapią.

    Takie to życie wiodą młode małżeństwa. Są uwiązani na wiele lat. Te więzy to dzieci, religia, rodzice, samo zalegalizowanie małżeństwa, a wreszcie wieloletni kredyt na mieszkanie. I chcąc nie chcąc muszą dalej ciągnąć ten kierat. Pchać te taczki.

    Potem, jak już podchowają i wykształcą dzieci, gdy je pożenią, gdy można wreszcie sobie pożyć zaczynają chorować. A nawet jak są jeszcze zdrowi, to młodość minęła. Czas na seks mają. Z kondycją i ochotą różnie bywa. Niekiedy to nawet wiagra nie pomoże.

    I tak potem starość lub choroby. Po wychowaniu dzieci i wieloletniej pracy w stresie oboje są wyczerpani i chronicznie przemęczeni życiem. I co dalej? Dalej? Dalej jest z reguły tylko gorzej.

    Ja sam po dwóch związkach, po dwudziestu latach pracy, coraz więcej czasu poświęcam mojej dalszej przyszłości tam, tam po drugiej stronie tęczy. Co też mnie tam czeka? Po okolicy łaził ksiądz. Ot, tak zwyczajowo chodził po kolędzie. Jak myślicie, co zrobiłem z tym księdzem? Oczywiście, że jako człowiek kulturalny, na poziomie, a nie jakiś fanatyk, że przyjąłem księdza. Bo niby dlaczego miałem go nie przyjąć? Jest moim współobywatelem i muszę go traktować tak, jak powinniśmy zawsze traktować rodaka.

    Pamiętam dobrze jak rządzili oni w średniowieczu. Jak musiałem wieźć dziesięcinę kilkadziesiąt kilometrów wprost do siedziby biskupa. Gdyby ten biskup zapłacił mi za transport, to całe to niewymłócone zboże niewarte byłoby transportu. Ale ja sam wiozłem je o suchym pysku. A gdy je wreszcie dostarczyłem, to nikt mi nie powiedział nawet ,,dziękuję”.

    Pamiętam, gdy panicz wziął mnie na służbę, że z jego wioski uciekła do Krakowa dziewczyna o imieniu Nawojka. Przebrawszy się za chłopaka zapisała się nawet do Akademii Krakowskiej. Po kilku latach nauki rozpoznał ją w Krakowie sam panicz, bo przestała się charakteryzować i nie posłuchawszy mojej dobrej rady nie wyjechała za granicę.

    Została zatrzymana i kto wie, co by z nią było? Miała więcej szczęścia niż rozsądku. Ostatecznie okazała skruchę, sprawa nieco przycichła i żak Jaśko vel Nawojka została umieszczona w klasztorze. Tu mogła do woli zaczytywać się w księgach.

    Natomiast na mnie chodzącego na zajęcia za jaśnie oświeconego panicza, który w tym samym czasie wielbił wino, kobiety i śpiew, nikt specjalnie nie zwracał uwagi. Dopiero po skandalu z Nawojką zamknięto i mnie, ale panicz miał już dyplom doktorski. Miał papier, miał majątek i nie byłem mu już do niczego potrzebny. Dla świętego spokoju i dalszych kłopotów wyparł się wszelakiej znajomości ze mną. Oświadczył, że ja nie należę i nigdy do niego nie należałem.

    Dziś też człowiek jest niewolnikiem pracy. Widzę, jak wielu moich szkolnych kolegów na przechlapane. Ale muszą wszak ciągnąć ten wagon życia. O doskonaleniu się, o przebudzeniu, o oświeceniu mowy nie ma. Wszak na to trzeba mieć czas. I nie tylko czas. Także ułożone wszystkie sprawy życiowe. Bo medytacja sama w sobie jest dobra. Tyle tylko, że medytując rzadko rozwiązujemy sobie nasze sprawy.

    A bez rozwiązania naszych spraw doczesnych nie możemy w pełni skupić się na naszych sprawach wiecznych. Jesteśmy z wieczności i ku wieczności dążymy. Wieczność świadomości jest całą naturą człowieka. A jednocześnie mamy wieczne teraz. Tu i teraz żyjemy. Tu i teraz istniejemy. Kto tak naprawdę istnieje? Ja? Ty? My? Wy? Oni? Co jest to Ja? Co jest to Ty? Co jest to My? Co jest to Wy? Co jest to Oni?/One?/.

    Gdy pomyślisz sobie: kto ja jestem? Gdy wciąż zadajesz sobie tylko to pytanie, gdy tylko na nim się skupisz, to wówczas uprawiasz Maha Jogę według Bhagawan Śri Ramana Mahariszi.

    I sukcesów w owej Maha Jodze życzy Ci Erika.

    Lubię to

    • Rozsądna Anna pisze:

      Erika czytam Twoje wpisy i tak sobie po swojemu analizuję,zastanawiam się co tak naprawdę jest przyczyną Twoich wahań nastroju z euforii do ciemnej dziury.
      Jesteś ciepłym, czułym i współczującym człowiekiem, ja przynajmniej tak Cię odbieram z Twoich wpisów, czego zatem jest brak w Twoim życiu ?, ja myślę , że bratniej , bliskiej osoby z którą mógłbyś dzielić swoje smutki, nadzieje, rozczarowania , radości i przemyślenia.

      Czasem różnie bywa z tym wspólnym byciem, ale tak jak po burzy zawsze świeci słońce, tak i w życiu bywa, można być czasem i przykrym dla bliskiej osoby, by za chwilę znów chcieć wszystko naprawić i znów czuć się chwilowo szczęśliwym i zadowolonym.

      Jak sam wiesz nikt nam nie obiecywał tu na ziemi , ani nieba, ani piekła, to my je sami tworzymy, ważne by w jednym i drugi zachować jaki taki umiar, ja nie mogę się wypowiadać za innych, tylko za siebie i powiem Ci, że tak jak Ty miałam wzloty i upadki, ogólnie to ujmując, ot samo życie, ale dzisiaj wiem to już na pewno, że w ty całym chaosie trzeba szukać tylko tych maleńkich nawet iskierek dobroci, miłości i piękna, które przecież nas też spotykają, czyż nie?.

      Jeżeli każdego dnia wieczorem, leżąc już w łóżku i przed zaśnięciem analizując swój miniony dzień, znajdziesz choćby jeden radosny moment z tego dnia, chociażby uśmiech i skinienie głową mijającej Cię w ciągu dnia osoby, znanej lub nie znanej, to już znalazłeś tą małą iskierkę piękna i szczęścia.
      Jeśli każdego dnia zaczniesz zwracać uwagę na miłe zdarzenia i drobiazgi, to gwarantuję Ci, że po niedługim czasie nie będziesz już zauważał, że cały świat wokół Ciebie jest do dupy 😀

      Mnie tak jak Tobie i innym też zdarzają się gorsze dni, ale staram się wtedy zamykając oczy wizualizować siebie leżącą w piękny słoneczny dzień na pięknej zielonej ukwieconej łące nad którą wzbijają się różnokolorowe wibrujące motyle niesamowicie miłą i ciepłą energią, spróbuj a zobaczysz jak cudownie działa, na mnie na pewno, już nie mogę się doczekać wiosny, by to zrealizować w naturze.
      Życzę Ci spokoju , dużo miłości i wewnętrznej radości.

      Lubię to

      • erikanecker pisze:

        Dzięki za pociechę Rozsądna Anna.

        Zaraz po publikacji mego tekstu o Nawojce moja pierwsza pani zadzwoniła do mnie z Zachodu i powiedziała mi, że chyba oszalałem. Jak bowiem normalnie zdrowy na umyśle facet może wymyślać takie bzdety? Żadnej takiej Nawojki nigdy nie było.

        Moja druga pani — jasnowidz powiedziała mi, że Nawojka wprawdzie istniała, ale brakuje źródeł pisanych. Lepiej zatem, abym opisał jatkę pod Grunwaldem.

        Zajrzałem zatem do Internetu.

        Okazało się, że w Krakowie już od 1929 roku jest dom studencki o nazwie ,,Nawojka”.

        Szukałem zatem dalej. Okazało się, że Nawojka zbiegła z domu już w 1407 roku ponoć spod ołtarza. Widać luby nie przypadł pannie do gustu. Bo panna Nawojka miała, bagatela, już ukończone 11 lat. Dobiegała właśnie dwunastego roku życia.

        Ja wyruszyłem do Krakowa z niewielką suką w kieszeni. No i z Nawojką na karku. Jakoś tam dotarliśmy. Nawojka poszła na służbę do bogatych mieszczan. A ja załapałem się do jednego z profesorów Akademii.

        Czytać i pisać już umiałem. Po trzech latach służby i studiów namówiłem Nawojkę, aby wspólnie ze mną udała się na wojnę z Krzyżakami. Tam tuż przed bitwą Nawojka rozpoznała w jednym z pacholików kobietę, której w dodatku patrzyło źle z oczu. Schwyciłem ją zatem, a Nawojka wyciągnęła pacholikowi szklany pojemnik z tajemniczą cieczą. Jeden z rycerzy pchnął niedoszłą trucicielkę mieczem.

        Potem była bitwa. A my z Nawojką w nagrodę za nasz czyn zostaliśmy pasowani na rycerzy.

        Dalej w 1414 Nawojka jako chłopak zaczęła studia na Akademii.

        Skandal wybuchł w roku 1417 gdy jaśnie panicz rozpoznał w młodym Jaśku Nawojkę. Ale król okazał łaskę dziewczynie. Nie spalono jej na stosie. Tym bardziej, że okazała skruchę i żal za popełnione czyny. Wszystko skończyło się umieszczeniem Nawojki w klasztorze, a po latach została ksienią zakonu. Tak więc nie wszystko było moimi urojeniami.

        A co było wówczas ze mną? Nic. Jako pasowany rycerz dorobiłem się po zdobyciu łupów pod Grunwaldem znacznego majątku i ożeniłem się z piękną młodą mieszczką. I to by było na tyle.

        A teraz kilka słów do Rozsądna Anna.

        Piszesz mi, abym wreszcie przestał użalać się nad sobą. I tu masz rację. Zawsze i wszędzie należy zwracać największą uwagę na jasne drobiazgi naszego życia. I muszę przyznać, że tu masz całkowitą rację. Zawsze należy bowiem myśleć pozytywnie. I to nawet wówczas, gdy naszym zdaniem takie myślenie nie ma żadnej przyszłości.

        Serdecznie dziękuję Ci za wszystkie Twoje miłe, podnoszące mnie na duchu słowa i tak cenne rady życiowe. Są cudowne bo płyną prosto z serca. Z Twojego serca. Dzięki. Erika.

        Lubię to

    • Krysia pisze:

      ,, W średniowieczu był 1% arystokracji, 10% szlachty, a resztę stanowili wolni wprawdzie mieszczanie, duchowni i totalnie zniewoleni chłopi pańszczyźniani. …”

      Czy wolność mieszczan i duchownych była wolnością w samej rzeczy, czy dotyczyła wolności od uiszczania datków na rzecz kast wyższych?
      A chłop pańszczyźniany? Czy oddawał dziesięcinę? (nie mylę epok?)
      Dziesięcinę, czyli 10% wypracowanego produktu?

      Rozumiem; obecnie szkolnictwo, infrastruktura medyczna, instytucje kulturalne, sądownictwo, służby mundurowe, drogi itp. istnieją dziś w wymiarze ogólnodostepnym, ale czy sześćdziesięcina nie czyni współczesnego człowieka w nieco gorszym położeniu w stosunku do chłopa pańszczyźnianego, na którego nałożona była dziesięcina?

      Jak to możliwe, że to właśnie z chłopstwa, z ludu pochodzi przebogaty arsenał pięknych, radosnych pieśni i tańców ludowych, które stawały się inspiracją dla niejednego kompozytora?
      Jak lud totalnie zniewolony może śpiewać, tańczyć, bawić się i cieszyć się życiem? (folklor to artystyczne skarbnice)

      Czy było na prawdę aż tak źle?
      Dlaczego dzisiejsi ludzie nie śpiewają?
      Śpiew, taki spontaniczny, można jeszcze usłyszeć wśród przedszkolaków i dzieci wczesnoszkolnych. Potem już zanika. Dlaczego ludzie przeznaczają swoją piękną energię życiową (w większości) na dołowanie się polityką lub na sztuczną egzaltację igrzyskami?
      A jeśli muzyka to tylko słuchany, gotowy produkt.

      Jeśli nawet dusza śpiewa, to czemu nie czynią tego usta?
      Jeśli w duszy coś gra, to czemu nie tańczy tego ciało?

      Bo się wstydzi? Bo to nie modne i ,,nienormalne”?

      Czy taki stan rzeczy to ,,efekt uboczny” cywilizacji idącej ku lepszemu?
      Przecież śpiew, taniec, zabawa wyzwala, odreagowuje, uskrzydla, umacnia więzi, wnosi w życie radość i uśmiech, poprawia humor i samopoczucie. I bodaj najważniejsze: daje siły do życia, do przetrwania trudności.

      Naród bez tradycji jest jak drzewo z podciętym systemem korzeniowym – nawet niewielkie wiatry mogą je przewrócić.

      Jaką mamy dziś, my, Polacy, tradycję? I nie chodzi mi o folklor wywołujący drwiący uśmiech wśród młodzieży, a nawet u ludzi starszych.
      Jaka jest dzisiaj tradycja? Pytam poważnie.
      Czym dziś umacniany jest system korzeniowy?

      ,,Naród, który przestaje śpiewać, przestaje ŻYĆ” – Oskar Kolberg.

      Czy te słowa utraciły dziś swoje znaczenie? Są nieaktualne?
      Jakie jest jutro dla drzewa z zanikającym systemem korzeniowym?
      A może tylko ja nie wiem, że ten system jest rozwijany i umacniany?
      Proszę mi zatem powiedzieć czym, w jaki sposób?

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię to

      • erikanecker pisze:

        Witaj Krysia.

        Postawiłaś wiele ciekawych pytań. Nie wiem, czy tu zdołam należycie na nie Ci odpowiedzieć? Postaram się jak najlepiej. A zatem ad rem.

        Ówczesne społeczeństwo Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Obojga Narodów dzieliło się w zasadzie na cztery stany tj. na: szlachtę /rycerstwo/, mieszczaństwo /część była uszlachcona/, duchowieństwo i chłopów prawie w całości pańszczyźnianych /tylko nieliczni chłopi byli wolni/.

        Chłop ową dziesięcinę dawał na Kościół KRK. Powinności wobec pana i właściciela chłopa musiał dodatkowo odrabiać. Doszło nawet do tego, że chłop pracował u pana przez sześć dni w tygodniu. Swoją działkę obrabiał przy świetle księżyca. Ponadto jego sochę ciągnęły żona i dzieci. Taki widok był wówczas powszechny. Coś takiego sam widziałem w moim poprzednim życiu w PRL – u.

        Do tego danina wobec pana i Kościoła w naturze. Głównie to chłopi płacili daninę dla papieża, jako tak zwane świętopietrze. Ponoć zbiera je się w polskim KRK do dziś.

        Mieszczanie byli ludźmi wolnymi. Wielu mieszczan było uszlachconych za bohaterską obronę miast.
        Mieszkańcy miast łożyli głównie na renowację i rozbudowę umocnień miejskich, potem na najemników, a ponadto płacili podatek na wojnę. Były też i inne opłaty, jak na przykład czopowe.
        Te miasta, które miały swoich właścicieli płaciły daniny swoim panom.

        I na sam koniec o śpiewających chłopach. Po pierwsze życie chłopów pańszczyźnianych nie było wcale tak wesołe, jak dziś uważa wielu ludzi. Chłopi śpiewali podczas ciężkiej pracy. Śpiewali głównie o swojej ciężkiej zwierzęcej doli. Bito i wsadzano chłopa w dyby często z byle powodu, albo i bez powodu. Scena z I odcinka serialu ,,Janosik” wcale nie była przesadzona. Nawet po I wojnie światowej, gdy pan jechał sobie powozem, czy karetą mógł gdy uznał, że będący w pobliżu wolny już chłop, nie dość nisko mu się pokłonił, mógł wyskoczyć, skuć chłopu mordę, dać w garść pieniądze i spokojnie jechać dalej.

        Chłopi musieli część swojej należności dla pana przepijać w karczmie do tego pana należącej. Rozpijano zatem chłopów ile wlezie. Chłopi pili, płodzili głupie dzieci, bili się między sobą i masowo tłukli swoje żony. I ze smutku śpiewali swoje pieśni. Radowali się dopiero wtedy, gdy podpili sobie na weselach. A propos. Czy jest Ci znana zasada jus primae noctis? Gdy chłopa syn chciał się żenić musiał uzyskać zgodę pana. Już po ślubie pierwszą nockę spędzał z oblubienicą pan. Jak panna była dla niego miła, to dawał krowę, a nawet coś więcej. Wiem o tym z autopsji, jako że w roku 1392 urodziłem się jako dziecko jus primae noctis. Resztę opisałem na stronie Jarka.

        Pytasz mnie, nas wszystkich, dlaczego dziś nikt nie śpiewa? O tempora! O mores!. Wszystko uległo przemianie. Trudno żądać dziś od kasjerki w markecie, aby podczas pracy sobie radośnie nuciła. Dano by jej. Ludzie dziś są pozbawieni radości życia. Żyjemy w epoce tu i teraz bycia, jesteśmy społeczeństwem typowo konsumpcyjnym. Nasza dewiza, to po nas choćby potop.

        Najgorsze jest to, że powstały atomowe rodziny, że istnieją już kosmiczne dzieci, czyli dzieci które nie pamiętają rodzinnego progu. Są pokoleniem blokowisk.

        Wyzysk jak był, tak jest dalej. Zmieniły się jedynie metody wyzysku. Zmienili się też wyzyskiwacze.

        A co do tradycji, to ta zaczyna pojawiać się w muzeach, skansenach, zaś tańczą i śpiewają jedynie młodzieżowe zespoły.

        Nie wiem Krysia, czy w pełni odpowiedziałem na Twoje pytania? Poza tym muszę brać pod uwagę cierpliwość i tak tolerancyjnego Jarka. Pozdrawiam. Erika Necker.

        Lubię to

        • Krysia pisze:

          Bardzo dziękuję, kochany Erika, za wyczerpującą odpowiedź.
          A nasz Jarek? Dla niego to sielankowe dyskusje
          Oooo! Gdybyś był wcześniej w naszej knajpie! 🙂 Nie miał byś wyrzutów odnośnie nadwyrężanej cierpliwości Jarka.

          Nie było tygodnia, aby nas nie przywoływał do porządku i to jedynymi, docierającymi do nas słowami: ,,Przestańcie się kłócić do kurwy nędzy!!!”

          Jak se przypomnę, to po prostu pękam ze śmiechu!
          Oj, ludzie! Pamiętacie? Ja nawet zakładałam słownik naszych knajpowych ,,wyrazów obcych” 😀 😀 😀

          A teraz tacy jacyś kulturalno grzeczni ,,porobilim się”
          Tak, że spoko, Erika.

          Jarkowa strona daleka jest od szkółki niedzielnej 🙂 i jakem ,,nie kracząca” baba powiem, że wszystko przed nami 😀 😀

          Pozdrowionka.

          Lubię to

  24. Sanctus Diavol pisze:

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/amerykanski-kod-wywolal-zamieszki-w-dzien-inauguracji-prezydenta-trumpa

    „Stany Zjednoczone od jakiegoś czasu podążają za polską polityką odtwarzając ją w ciekawy sposób. My mieliśmy Tuska ze „zmianą”, a potem oni po nas Obamę. My mamy Kaczyńskiego, oni mają Trumpa. My nie „wiadomo przez kogo” inspirowany KOD i oni też dorobili się swoich zadymiarzy odrzucających demokratyczne rozstrzygnięcie.

    Trzeba przyznać, że amerykańska wersja KOD jest dużo bardziej radykalna. Rozwścieczeni lewacy nazywani za oceanem „liberałami” nie mogą się pogodzić przegraną w wyborach ich kandydatki Hillary Clinton i kontestują wynik wyborów domagając się odsunięcia za wszelką cenę prezydenta Donalda Trumpa. Tamtejsi KODziarze nie posunęli się jeszcze do nawoływania do buntu w wojsku i służbach mundurowych, co zdarzyło się już naszym, ale za to robią znacznie większą rozróbę na mieście.

    Polscy KODziarze są właściwie niegroźni. Protestują głośno, ale w miarę kulturalnie i nikt ich nie rozgania. Gorzej z agresywną skrajną lewicą, bo to właśnie organizacje lewacko-anarchistyczne stanowią bojówki środowisk KODopodobnych. Właśnie ci ludzie wzniecają największe zadymy w Polsce i to ich odpowiednicy w USA, wszczęli wczoraj zamieszki w Waszyngtonie.

    W sferze retoryki polscy i amerykańscy KODziarze są niczym babka Pawlakowa w hitowej polskiej komedii „Sami Swoi”, wręczająca granat ze słowami – „sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. To właśnie ta filozofia – nie ważne co wskazuje werdykt wyborców, wygrać muszą nasi, a jak nie wygrali to zgroza i zagrożenie dla demokracji.

    Właśnie takie przeświadczenie mają protestujący w USA. Ludzie zanurzeni we wszechobecnej lewackiej propagandzie, zawiedzeni demokratycznym rozstrzygnięciem, kontestują zwycięzców podając różne irracjonalne, nadmuchane jak balon, argumenty ku tym akcjom. Jasne jest już, że będą ciągłe poszukiwania kolejnych pretekstów do protestu. Część z kręcących tym cyrkiem lewicowych aktywistów to oczywiście cynicy opłacani przez znanego „filantropa”. Gromadzą oni jednak wokół siebie grupy silnie zindoktrynowanych ludzi, łatwych do sterowania za pomocą manipulowania ich rozchwianymi emocjami.

    Podstawowym czynnikiem sprawczym ich aktywności jest nienawiść – czy to do Trumpa w USA, czy do Kaczyńskiego w Polsce. Zabawne jest to, że większość z protestujących wie tylko kogo ma nie lubić, ale ma poważne problemy z podaniem rozsądnej lub jakiejkolwiek argumentacji dla swojej postawy.

    Niepokoje w Polsce czy w USA są tak do siebie podobne, bo najprawdopodobniej są realizowane według tego samego scenariusza. To oznacza, że prawdopodobny jest wspólny konstruktor tych protestów, który wykorzystując socjotechnikę i wpływ propagandy, usiłuje wpłynąć na rozstrzygnięcie wyborcze w celu wywołania destabilizacji, przejęcia władzy i odwrócenia zmian niekorzystnych dla swoich interesów.”

    Lubię to

  25. Sanctus Diavol pisze:

    … żydoski sługus chazarskiego Izraela …

    Lubię to

  26. Sanctus Diavol pisze:

    https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/l/t1.0-0/s480x480/15726387_1270652642995352_2211926946207424197_n.jpg?oh=79b12402ec621564fa9fdb8333fd5007&oe=59091279

    … … KAPITALNE! 😀 … triada najgorszych, patogennych virusów umysłu Demiurga Boga-Jahve-Allaha na ziemi ludzkiej, tej Ziemi Matrixa! … znalezione na: https://www.facebook.com/riseofatheism/?hc_ref=NEWSFEED

    Lubię to

  27. oko pisze:

    ….oj zmiany idą i wydaje mi się osobiście, że jednak na lepsze…kiedyś Jarek napisałeś w któryś arcie, że na tej Ziemi najpewniejszą stałą jest właśnie zmiana…zauważyliście może jakie wysokie(od kilku miesięcy) jest ciśnienie atmosferyczne pow.1020,-30 hekto Pascali, że o owych skokach extra energii z kosmosu nie wspomnę…wiadomości z różnych sfer i mediów tyle, że nie sposób tego ogarnąć, czy w ogóle przyswoić…rada moja jest taka: nie reagować zbyt emocjonalnie na te złe, czy niekorzystne; robić swoje emanować spokojem, dobrocią i miłością i dziękować za każdy miniony dzień – dostrzegając te mini radości i szczęścia jakie nas spotykają na co dzień….i robić swoje – każdy na miarę swoich możliwości i sił…jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej – Pozdrawiam wszystkich obecnych i nieobecnych…

    Lubię to

    • Rozsądna Anna pisze:

      Oczko zawsze w jedności siła, ja proponuję, żeby nasza paczka z Jarkowej kafejki, każdego dnia np. o godz 20-tej wieczorem intensywnie mentalnie przesyłała wszem i wobec moc energii miłości, a na pewno przełoży się owa energia w dobro na tej planecie, co myślisz Ty , Jarek i pozostała paka o takiej koncepcji ? ♥ może trochę przyśpieszymy przemiany na lepsze.

      Lubię to

  28. oko pisze:

    Aniu – jestem jak najbardziej za…uważam jednak, że każdy z nas z osobna i tak wysyła – zakładam – te dobre energie…więc ten wkład jest i nie ginie jak pisała całkiem słusznie, łonego czasu Krysia…

    Lubię to

    • Rozsądna Anna pisze:

      Krysia ma rację, w przyrodzie nic nie ginie, każda energia znajduje swoje miejsce, ja jak tylko sobie nie zapomnę ,to non stop wysyłam dobrą energie do rozładowania tej złej, którą inni tworzą złymi uczynkami. Wydaje mi się jednak ,że skumulowana o jednej porze ma większą moc, zadecydujcie sami, ja i tak nie poprzestanę słać swojej. ♥♥♥♥

      Lubię to

  29. Random Unstable pisze:

    Tak swoją drogą ok. 22 stycznia miała znaleźć się w okolicy ziemi kometa jakaś. Wie ktoś coś może na ten temat?

    Lubię to

  30. Sanctus Diavol pisze:

    https://ripsonar.wordpress.com/2017/01/20/udo-ulfkotte-zostaje-uciszony-na-zawsze/#more-7104

    … „niewygodny dla Angeli Merkel niemiecki dziennikarz który w 2014 r ujawnił że pracował dla CIA i powiedział ze największe w Europie media są kontrolowane przez CIA zmarł na zawał serca” …

    Lubię to

  31. radek pisze:

    robimy taki przekręt. na obecnym etapie podnosimy samczosc, likwidujemy ewy a potem przekazujemy władze boginii i calujemy jej stopy. mesko damska magdalenka. oczywiście nie obejdzie się bez bezzałogowych samolotow i termowizji. okay? nosz kurwa mac! musi być jakas sexmisja na wyższym lewelu…

    Lubię to

  32. Rozsądna Anna pisze:

    RT: W poniedziałek, 23 stycznia 2017, prezydent Donald Trump wycofał się z kontrowersyjnego paktu o wolnym handlu, PTT. Bez udziału Waszyngtonu, TPP musiałby być renegocjowany lub całkowicie zlikwidowany.
    Trump obiecał obniżenie podatków i obciążeń regulacyjnych dla prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju. Jego administracja zlikwiduje wolny handel na rzecz sprawiedliwego handlu.
    Przepisy będą obcięte masowo, a podatki zostaną przez to obniżone. Trump ostrzegł, że ci, którzy przenoszą fabryki do innych krajów staną w obliczu znacznego podatku granicznego.
    Trump podpisał dwa kolejne zarządzenia zamrażające całkowicie zatrudnianie w rządzie federalnym – z wyjątkiem amerykańskiej armii oraz zakaz federalnego finansowania organizacji amerykańskich promujących aborcję za granicą.
    https://www.rt.com/usa/374819-trump-orders-tpp-repeal/

    Lubię to

  33. Krysia pisze:

    I niech tą londyńską, antyczłowieczą Walt Street zduszą ramiona ludzkości.
    Przyszłam na tą Ziemię, aby doświadczać, ale nie potrzeba mi doświadczać tego, co jest mi zbędne. I nie czynię tego.
    Tak na prawdę to się staram …

    Lubię to

  34. Krysia pisze:

    Podpisuję się, Magunia, obiema rękami pod twoim transparentem!

    Wiesz dobrze, że każdy system nie obawia się narzekania (nawet na nie przyzwala dla iluzji wolności), ale boi się zdecydowanego NIE!
    Boi się słów i haseł, które już nie dyskutują.

    Lubię to

    • Bogdan56 pisze:

      Moi kochani Krysiu i Magu

      Zgadzam się z wami i dostrzegam zło płynace z Walt Street. Jednak nie bedę z nimi walczył. Wolę obejść to gówno szerokim łukiem. Kierowanie na nich uwagi powoduje ich wzmacnianie. Nie bedę ich wzmacnial i wam też to doradzam

      Lubię to

      • Bogdan56 pisze:

        Pamietaj o tym przyjacielu ze za uwaga idzie energia, wiec obserwujac je – wzmacniasz
        Tylko o to mi chodzi

        Lubię to

      • Chrestomata pisze:

        Myślę że im większa świadomość ludzkości tym mniejsza ich siła. Nie chodzi tu o kierowanie do kogoś nienawiści, bo nie tędy droga. Bogdan ma rację z kierowaniem uwagi, tym bardziej nienawiść jako energia mocno negatywna czy niskowibracyjna wzmacnia ten konglomerat, który taką energię wysyła.

        Lubię to

      • Krysia pisze:

        ,, Zgadzam się z wami i dostrzegam zło płynace z Walt Street. Jednak nie bedę z nimi walczył. Wolę obejść to gówno szerokim łukiem….”

        Wściekać się, złorzeczyć, denerwować – to tak, negatywną energią wspierasz niskie wibracje.
        Ale widzieć jak pod piękną łuną siedlisko szerszeni zamienia się na popiół, to chyba właściwa wizualizacja dla zapanowania dobra.
        Tak tak. trzeba mentalnie namierzać konkretne cele, wyrywać chwasty i w tym miejscu sadzić kwiaty.

        Nie da się na terenie starej fabryki zrobić pięknego parku, jeśli się jej najpierw nie wyburzy i śmieci nie uprzątnie.
        Wydaje mi się, że dobrze się dzieje, jak za taką uwagą idzie energia.

        Przecież planista, inwestor i wykonawca przygotowujący plac pod park, nie wkurwiają się przy burzeniu fabryki. Burzenie to poboczna, niezbędna czynność wiodąca do szczytnego celu.

        Tak, że wiesz …, Bogunia, w miejscu Walt Street też może powstać piękny park, generujący radość, spokój i zadowolenie przebywających tam ludzi …, dobrych ludzi.

        Ważne żeby uwaga się nie wkurwiała, a przyciągnie, wzmocni i poniesie energię ku dobremu celowi.

        Owszem, gówno można obejść, pod warunkiem, że się nie stoi po środku zasranego pola. 😀

        I co wtedy? Jak nie zlikwidujesz gówna, to nie zrobisz ani jednego kroku 🙂
        Tylko nie trzeba się z tego powodu wkurzać, bo można być przez nie zalanym! 😀

        Tak w zasadzie to nic na tym świecie nie ma przyklejonej etykiety ze znaczeniem. To my te znaczenia nadajemy poprzez jakość wysyłanej i koncentrowanej energii(na dźwięku, słowie, obrazie, zdarzeniu)

        Serdecznie pozdrawiam.

        Lubię to

        • Bogdan56 pisze:

          Jako że kiedyś [dawno] mianowałem Cie Chłopem napiszę tak!

          Szanowny Krystynie!

          Napisałeś takie słowa ,,Tak, że wiesz …, Bogunia, w miejscu Walt Street też może powstać piękny park, generujący radość, spokój i zadowolenie przebywających tam ludzi …, dobrych ludzi.”
          Są piękne szlachetne i dobre. Ja jednak patrzę poprzez okulary [narodowe] i wolałbym zeby zostało przeniesione do nas i na jej miejscu powstała fabryka dajaca utrzymanie moim rodakom i ich rodzinom.
          Cała reszta bez uwag za to z serdecznymi pozdrowieniami

          Lubię to

        • Krysia pisze:

          W określeniu ,,szanowny Krystyn” coś jest. 🙂
          Wychowywałam się w towarzystwie trzech starszych braci. Podczas gdy inne dziewczynki bawiły się lalkami, ja miałam jedną kieszeń wypchaną kamieniami, a w drugiej dwie proce: jedna z krótkimi, miękkimi gumkami na cel bliski, a druga na dal. Łażenie po drzewach i struganie coltów z drewna(nawet miały obracany bębenek!) to była ,,normalka”.
          Też ,,produkowałeś” taką broń?
          A ze starej spacerówki, skrzynki na jabłka i ,,akcesoriów” cichcem wynoszonych z garażu ojca budowałeś formułę 1?
          Rozgniewany Tata zawsze słyszał od moich braci starą śpiewkę ,,To Krysia wyniosła” ( kazali mi wynosić 🙂 )
          No, a wiadomo, Krysia- oczko w głowie tatusia, więc braciom uchodziło to płazem.
          A jakie łuki robiliśmy!, kusze, szpady!
          Nie filmy o Robin Hood-zie, czy trzech muszkieterach, ale książki z tymi bohaterami były inspiracją.
          Najfajniejsze były zabawki wykonane własnoręcznie. Z resztą innych nie było! 😀 😀 , a jeśli już to niewiele.

          A kto z was, starszej młodzieży, wie, co to były płaścinki?
          Pytanie za 6,50 ! 😀 Dla ułatwienia dodam, że ,,dotyczyły” sportu zimowego.

          Serdecznie pozdrawiam i miłego dnia.
          PS. To powiedz mi Bogu(nia) jak mam zdrabniać twoje imię, by móc wyrazić sympatię?
          Od czasu, kiedy nauczono mnie, że pisze się ,,Londyn” a czyta się ,,Moskwa”, przestałam jednoznacznie interpretować wszelkie nazwy własne 🙂 🙂

          Lubię to

        • Rozsądna Anna pisze:

          Krysia zadzwoń proszę ♥♥♥

          Lubię to

        • Bogdan56 pisze:

          Szanowny Krystynie!

          Nic nie musisz zmieniac bo jesteś [akuratny] Jakkolwiek bys się do mnie nie zwrócil – zawsze wyczuwam sympatię. O to wlasnie chodzi
          Chciałbym móc napisać tak jak Anna – Krysiu – zadzwoń proszę – 530 850 590 – tak na poważnie

          Lubię to

      • Paweł pisze:

        Kierowanie nienawiści do nich właśnie ich wzmacnia, bo oni się żywią złą energią. Dlatego zamiast tego lepiej wizualizować sobie w głowie Wall Street i ich upadek i wyzwolenie ludzi. Wtedy wysyłasz w ich kierunku dobrą energię, która ich niszczy.

        Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 134 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d blogerów lubi to: