Urodziłeś się by być wolnym i szczęśliwym, nie normalnym

duchowosc-2Zapraszam do przeczytania trzech cytatów na temat Boga i religii, jak i obejrzenia prelekcji video o tym, jak religia i psychologia zabijają miłość. Przed laty czytałem namiętnie forum psychologiczne typu PHP BB by Przemo. Prym wiedli tam śmiali i wyszczekani ekstrawertycy, takie stare wygi życiowe. Pomimo tego, że prezentowali się jako ostatnia ostoja normalności i uspołecznienia, nie było tak do końca.

Pisałem ostatnio, że jest wiele nienormalności w normalności, przynajmniej tej pojmowanej społecznie. Normalność, ta społeczna, to ciemność. To normalni ludzie wybrali Hitlera, Tuska, Macierewicza do władzy. Ale do rzeczy. Otóż przez tych ludzi obrzydła mi zupełnie.. miłość, i to na wiele lat. Zacząłem ją postrzegać jako transakcję handlową, potrzebną do płodzenia dzieci, zaspokajania swoich zachcianek, służby systemowi. Dla nich sprawa była prosta: do utrzymania rodziny potrzebne były pieniądze, i to takie, których 75% Polaków nie zarabia.

Co rodzi oczywisty wniosek, że większość społeczeństwa jest z ars amandi wykluczona. Penis, pochwa, stosunek, prostytucja małżeńska, spłodzenie dziecka, zarabianie na rodzinę, praca, odpowiedzialność, obowiązki, teściowie. Ideał sięgnął bruku. Ale czego się spodziewać po ludziach umoczonych w systemie? Siłą rzeczy, Ci ludzie nie wiedzieli, że można inaczej. Tak zostali zaprogramowani, uwarunkowani. Ja natomiast nie czuję wielu społecznych spraw.

Dla mnie wychowywanie dzieci, ten tupot małych stópek jest czymś niewyobrażalnym, martwym. Widzę tam same obowiązki, wyrzeczenia, ograniczenia, i zero radości dla mnie. Czy jestem złym człowiekiem, bo nie chcę tych wyrzeczeń? Bo chcę żyć po swojemu? Nie. Widziałem też dzisiaj reklamę samochodu, w której głos spikera mówił: „kiedy ostatnio czułeś zachwyt? Nie radość, ale prawdziwy zachwyt?” Dla mnie samochód to martwa metalowa puszka do przewozu osób i towarów z miejsca na miejsce. Dla wielu ludzi motoryzacja to wręcz legenda i cała lawina emocji. Ja tego zwyczajnie nie czuję, choć to akceptuję i rozumiem.

To samo dotyczy całej psychologii, tej rozumianej jako nauka. Jej celem jest uczynienie z Ciebie na powrót biomaszyny – człowieka produktywnego, służącego systemowi, normalnego. Może nie szczęśliwego, ale normalnego. To jest mój główny, największy zarzut wobec psychologii. Ma ona za zadanie nie tyle sprawić, byś był szczęśliwym człowiekiem, ale człowiekiem uspołecznionym. Nie buntującym się, nie negującym systemu, ale akceptującym w milczeniu status quo.

Prawdziwym wyzwaniem współczesnej psychologii jest odpowiedzenie na egzystencjalna pustkę. Coraz więcej pacjentów uskarża się bowiem na poczucie bezsensu i życiowej próżni.”
~Viktor E. Frankl

Zmienić świat na lepszy? Ale zadaj sobie pytanie: dla kogo?! Ty masz pragnienie i wizję lepszego świata, ale 3/4 społeczeństwa nie ma tej wizji, nie rozumie jej, i jest wręcz jej wroga. W świecie, który jest agresywny i brutalny, czują się jak ryby w wodzie. Ty oglądasz filmy o tym, jak zmienić świat, jak zaprowadzić erę pokoju i dobrobytu, a oni oglądają filmiki z brutalnych egzekucji. Zaczynam rozumieć ideę nadczłowieka autorstwa Nietschego, i jego sprzeciw wobec społeczeństwa. Jest tyle nienormalności w normalności..

Moja koleżanka powiedziała kiedyś słowa: „Dziś pierwszy raz przeczytałam forum kobiece. Doznałam prawdziwego szoku egzystencjalnego. Zastanawiam się, czy nie mam jakiejś trzeciej płci. Nie wierzę, by kobiety myślały w ten sposób.” A jednak.

Od psychologii możesz oczekiwać tylko jednego: tego minimum minimum. Przy czym chodzi mi o psychologię typowo akademicką, naukową. Bo są także rozmaite inne interpretacje psychologii. Koncepcja cienia wg Junga, ezoteryka, archetypy i symbole, które są ważne, a których akademicka psychologia w ogóle nie uwzględnia. Np archetyp Ewy – kobiety uległej, niezrównoważonej, trochę głupiej, i archetyp Lilith – kobiety silnej, niezależnej, mądrej i świadomej.

Ideologie, religie, prawo, edukacja, część nauki (ta, która dotyczy dogmatów, np racjonalizm, wielki wybuch) są stabilizatorami systemowymi. Są one konieczne by utrzymać świat w ryzach, nie powinniśmy ich potępiać ani z nimi walczyć. Prawo, choć bywa niesprawiedliwe – chroni nas przed powszechną uliczną rzezią. Technologia, choć szkodzi przyrodzie – umożliwia nam lepsze życie, komfort i rozwój. Często zależymy od tego, co nas ogranicza i co krytykujemy, nawet o tym nie wiedząc.

Przede wszystkim uszanuj ludzką głupotę. Daj jej prawo do bytu. Systemu nie zmienisz nienawiścią, a wręcz odwrotnie. Nienawiść i inne złe uczucia wzmacniają system. On jest na nich oparty, „odżywia” się nimi. System (matka natura, matrix, demiurg, jahve i inne nazwy tego samego) jest od początku do końca tak skonfigurowany, by maksymalizować cierpienie istot, w tym ludzi.

Cytat: „Na przestrzeni dziejów, jako gatunek zmierzaliśmy się z przerażającym faktem, że nie wiemy kim jesteśmy ani dokąd zmierzamy w tym oceanie chaosu.. i to właśnie autorytety – polityczne, religijne i edukacyjne – próbowały nas uspokoić oferując nam strukturę, zasady, informacje i kształtując w naszym umyśle ich własną wizję rzeczywistości. Aby zacząć myśleć samodzielnie musisz podważyć autorytety i nauczyć się wchodzić we WRAŻLIWY STAN OTWARTOŚCI UMYSŁU, stan chaosu, dezorientacji i wrażliwości.”
~dr Timothy Leary

Cytat: „Ludzie zawsze będą wierzyli w diabły, w piekło i w Boga, który ich na nie skazuje, tak długo, jak będą przypisywać Bogu cechy ludzkie – bezwzględność, mściwość, samolubność i brak litości. W dawnych czasach ludzie nie potrafili sobie wyobrazić Boga, który wzniósłby się ponad to wszystko. Dlatego zaakceptowali nauki licznych kościołów nakazujące bojaźń Bożą. Wyglądało to tak, jakby ludzie nie dowierzali, że sami z siebie mogą być dobrzy i postępować słusznie. Dlatego musieli stworzyć religię głoszącą gniewnego, karzącego Boga, aby trzymać siebie w ryzach.”
~Neal Donald Walsch

Cytat: „Religia egzoteryczna albo „zewnętrzna” jest mityczna, konkretna i dosłowna. To wiara w to, że np. Mojżesz na prawdę rozdzielił wody Morza Czerwonego, Chrystus narodził się z dziewicy, świat został stworzony w 6 dni, a manna kiedyś spadła z nieba – i tak dalej. Egzoteryczne religie całego świata składają się z takich wierzeń.

Hindusi wierzą, że ziemia wspiera się na słoniu, którego dźwiga żółw leżący na wężu. Na pytanie: „Na czym w takim razie leży wąż?” odpowiadają: „Zmieńmy temat”. Lao Tsy miał 900 lat, kiedy się urodził, Kriszna kochał się z 4000 dziewic, Brahma narodził się z kosmicznego jaja i tak dalej. Religia egzoteryczna to zbiór wierzeń, które tłumaczą tajemnice świata za pomocą mitu, a nie w bezpośrednim doświadczeniu czy na podstawie dowodów.

Religia ezoteryczna jest wewnętrzna albo ukryta. Religia ezoteryczna albo mistyczna jest ukryta nie dlatego, że jest jakimś sekretem, ale dlatego, że wynika z bezpośredniego doświadczenia i osobistej świadomości. Nie wymaga od ciebie, byś brał/a wszystko na wiarę, czy posłusznie przyjmował/a dogmaty.

Religia ezoteryczna jest zbiorem osobistych doświadczeń, które przeprowadzasz w sposób naukowy w laboratorium twojej świadomości. Jak każda nauka, oparta jest na bezpośrednim doświadczeniu, a nie na zwykłej wierze czy pragnieniu: może być zweryfikowana przez grupę osób, które przeprowadziły taki sam eksperyment. Tym eksperymentem jest medytacja.”
Ken Wilber

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

198 myśli nt. „Urodziłeś się by być wolnym i szczęśliwym, nie normalnym

  1. Symboliczna manna z nieba, to wg mnie grzyby psychodeliczne. Zachęcam do zapoznania się z tematem. Wszelkie zakazy eksplorowania swojego umysłu stworzone przez społeczeństwo to kolejny gwóźdź do trumny naszej ewolucji. Polecam poczytać lub chociaż obejrzeć co miał do powiedzenia w tym temacie Terrence McKenna vide. „Pokarm Bogów”, „Prawdziwe Halucynacje”

    Również polecam zaznajomić się z tzw teorią „Jesus was a mushroom” A w ogóle przyjrzyjcie się jak ubierają się duchowni w KK, dla mnie to chodzące muchomory, Ammanita Muscaria, mocna symbolika.

    Na sam koniec polecam również zainteresowanie się związkiem o nazwie DMT – di-metylo-tryptamina, zwaną molekułą duszy.
    Mam osobiste doswiadczenia z wymienionymi substancjami.
    Grzyby pozwalają na doświadczenie swojej istoty jako części ogółu, pozwalają łączyć fakty, uwalniają od depresjii i stanów pochodnych. Jest też wiele badań wskazujących na tzw. neurogenezę, czyli pojawianie się nowych połączeń w mózgu.

    Z DMT sprawa jest inna. Ta substacja jest najsilniejszym związkiem powodującym tzw. rozpad ego, jego chwilową śmierć. W większych ilościach, lub jak mówią niektórzy przy odpowiednim wchłonięciu, czyt. waporyzacji, świat materialny znika i pojawia się przed naszymi oczami inna kraina, zamieszkana przez do dziś nieopisane byty, które traktują nas ze zrozumieniem i udzielają potrzebnej na tą chwilę lekcji. Sakrament Ayahuaski jest tym samym, bo amazonskie rosliny typu Banisteropsis Cappi i Psychotria Viridis zawierają ten sam związek, jak i większość roślin jak nasza mozga trzcinowa. DMT jest wszędzie!

    Moje doświadczenie z DMT było czymś warunkującym moją dorosłość, chwilowe przebudzenie. Możecie wierzyć lub nie, ale kiedyś przyjąłem tą substancję w świadomie wybranym momencie co pozwoliło mi zaplanować CAŁY rok! Kupno samochodu, zmiana pracy, przeprowadzka do innego miasta, kobiety itp. Wszystko pojawiało się jak w zegarku!

    Pozdrawiam Ciebie Jarku i wszystkich „nienormalnych”

    Lubię

    • Sidd doznalem rozpadu ego ,obojetnosci na materializm po krotkiej smierci klinicznej,bez zjadania grzybow. Nie zalezalo mi aby zyc dalej albo aby wracac do zycia,przeszkadzaly mi rece i nogi ,zupelnie niepotzebne.Zrozumialem ze zycie to nie wyscig szczurow ani ambicje posiadania .Przestalem sie bac smierci a zycie przerazilo mnie brutalnosci ludzi w stosunku do innych zyjacych istot jak i siebie.Nagle przypomnialem sobie ludzi umierajacych i ich strach w beznadzieji ,ze nie moga zyc dalej.Przypomnialem sobie narodziny ludzi ,ktorzy godzili sie na swoja inkarnacje a pozniej nie byli swiadom juz tego co ich czeka ani tego na co sie zgodzil.Biedne istoty ,beda musialy wkleszczyc sie w sytem religijny,realia ekonomiczne ,no i krzywdzic innych ludzi…zeby przetrwac. Nie chcialem juz wiecej wracac do zycia na ziemie.Bylem rozczarowany powrotem.Zrozumialem, ze zycie to test na czlowieczenstwo a nie droga do nieba w papciach za zaslugi dla plebana czy politykow.

      Lubię

      • Grzyby nie powodują rozpadu ego, dzięki nim możesz „łączyć kropki”. Masz rację, Twoje doświadczenie niezbicie ukazuje, że w krytycznej sytuacji doznałeś wyrzutu DMT. Jest to normalna sytuacja, bo ten związek to zawór bezpieczeństwa, każdy z nas posiada go w ciele, najwięcej w szyszynce. Masz też rację, że w tym stanie jesteśmy kompletnie niewrazliwi na ten system. Cała małpia, materialna zabawa nie ma sensu, a taki reset daje prawdziwy ogląd wartości, zmywa fałsz, daje w większości przypadków pozytywnego kopa, gdzie każdy lifestile’owy coach po prostu wymięka.

        Zgadzam się również z tym, że te substancję nie są dla wszystkich.. Przez 6 ostatnich lat wprowadzałem w ten świat wielu ludzi, około 20, odmówiłem statystycznie połowie chętnych. To widać i czuć kto jest gotowy a kto nie, to nie są substancje na impreze, są to narzędzia do rozwoju, do zadawania pytań, wreszcie jako drzwi do poznania swojej natury lub duszy, jej celu, misji.

        Pozdrawiam!

        Lubię

  2. Przeczytałem i ogladnąłem.
    Myslę że dalej nie ma zrozumienia. Dlaczego? dlatego ze trzeba przeżyć i doswiadczyć
    Sidd – przypomina nam [Pokarm Bogów], ale to tylko srodek do poznania. Wspomaga nas w drodze – dokad?
    Do tego Sidd pozdrawia [Normalnych]. Ni cholery nie wiem – kto to [Normalny]! Zakładam że chodzi o osobę zachowujaca się i myslacą podobnie do nas. Myslę jednak że to podobieństwo i nic innego. Podswiadomie szukamy ludzi z którymi mozemy się identyfikować, bo w nich jak w zwierciadle dostrzegamy siebie.
    Nie czuję tego bo nie mamy różnorodności z której jest zbudowana nasza rzeczywistość
    Devingo napisał
    ,,Zrozumialem, ze zycie to test na czlowieczenstwo a nie droga do nieba w papciach za zaslugi dla plebana czy politykow.”. Coś w tym jest i na pewno jest tak jak napisałes. Kiedy zrozumiemy ze życie jest nasze i nie musimy nic robic dla kogos lub na pokaz – stajemy sie wolni. Sadzę że jest tam jednak coś wiecej – choć dla wielu Twoje odkrycie jest szczytem pojmowania
    Gdzies przeczytałem że życie to doswiadczanie. Gdzieś przeczytałem, że to my jesteśmy Bogiem. Gdzieś przeczytałem, że to my kształtujemy otaczajacy nas świat. Teraz pozostało mi to pojąć i sprowadzić do jednego pojęcia JESTEM. Tutaj mam jeszcze sporo do przerobienia

    Lubię

    • od mojego doswiadczenia minelo ze 33 lata.Nigdy nie powiedzialem nikomu o tym ,nikt by tego chyba nie poja a ja sam nie moglem zreszta zajarzyc , o co w tym chodzilo,gdzie bylem. Kiedy bylem gdzies poza cialem bylo mi bardzo dobrze,lekko jak w raju,w innym wymiarze.Kiedy otworzylem oczy bylem na pograniczu dwoch swiatow,widzialem wszystko co sie ze mna dzialo ,ludzi ktorzy probowali mi pomoc ,bylo mi jednak calkiem to obojetne. Lezalem na trawie jak na ironie na cmentarzu,moj ojciec wrzeszczal do mnie”obudz sie juz,wstawaj”..:) ..niestety nie moglem,moje rece i nogi nie pracowaly a cialo takie ciezkie i bez uzyteczne,tak jaby ograniczalo mnie w czyms . Zastanawialem sie po co wogole je mam ,nie mialem czucia w konczynach i czulem sie tak ciezko ..myslalem gdzie ja jestem ,to nie moje wlasciwe miejsce .Moje konczyny wydawaly mi sie bezuzyteczne i nie moglem przypomniec sobie po co je mam.Pamietam cos takiego jak fale uderzeniowa w moim ciele ,kiedy uswiadomilem sie ze jestem z powrotem ,powiedzialem do siebie. koszmar . Nie!to niemozliwe ,znow tutaj . Moglem ruszac nogami,rekoma,zaczalem rozpoznawac osoby,ktore byly mi wczesnie obojetne i obce.Mialem takie cos jeszcze ze dwa razy w zyciu i chetnie do tego wracalem.Nigdy jednak nikt nie moglby pojac tego co mi sie przytrafialo. Sa z tego doswiadczenia jednak .Pozwala to sie uwolnic od strachu przed religia,smiercia,przyszloscia.Pomoglo mi to w ciezkich chwilach zycia kiedy bylem w sytuacjach smierci czy na pograniczu niebezpiecznej sytuacji i nigdy juz nie balem sie o siebie .Zawsze jedynie martwilem sie o bliskich,ktorzy sa daleko od poznania prawdy ,ktorej nie wolno sie bac. Dostalem tez pewnien zmysl,przewidywania lub raczej wyczuwania przebiegu wydarzen na krotko przed. Nigdy nie moge postapic w brew swojej woli i zawsze pozwala mi to rozpoznac ludzi prawych od szubrawcow.Bron boze nie jest to jakies jasnowidzenie ale pozwala mi to w zyciu codziennym i w prowadzeniu mojej firmy.Pozdrawiam!

      Lubię

      • Devingo mogę napisać witaj wśród szczęśliwców, gdyż z dzisiejszego punktu widzenia moje przeżycie tak dzisiaj odbieram, zmieniło to całkiem moje dotychczasowe życie.
        Teraz wiem kim i po co tu jestem i jaki sens ma moje życie, czuję się całkiem wolnym i szczęśliwym człowiekiem, chociaż nie przez wszystkich rozumiana.
        A wszystko zaczęło się u mnie w momencie zatrzymania akcji serca podczas operacji usuwania tarczycy /guz 2,5 cm/.
        Z nikim nie rozmawiam na ten temat, bo napomknięcie tego tematu wywołuje śmiech i powątpiewanie, ale dla mnie ważne jest moje odczucie i moje nowe wspaniałe wewnętrzne życie, a i zewnętrzne też się diametralnie zmieniło i tego mi nikt już nie odbierze, ale Ty sam dobrze znasz te odczucia. Dużo by można pisać ale ……eh ♥.
        Przeczytałam Twój wpis i wróciły wspomnienia…… i już wiem, że będę dzisiaj miała „fajny” dzień, dzięki.

        Pozdrawiam serdecznie

        Lubię

  3. „DMT, to prawdopodobnie najpotężniejsza substancja zmieniająca świadomość, jaka znana jest człowiekowi. Jest oczywiście prawnie zakazana. Jednak wedle tych restrykcji wszyscy powinniśmy być aresztowani i siedzieć w więzieniach, ponieważ wytwarzamy DMT w naszych mózgach. Mamy gruczoł o nazwie szyszynka, który produkuje Dimetylotryptaminę. Ludzka przygoda z tą substancją zaczyna się w 49 dniu płodowym. Nasze tworzące się ciała pływają sobie w łonie matki już niecałe dwa miesiące i wówczas zaczyna się u nas wykształcać właśnie szyszynka i produkcja DMT. W ciągu całego życia produkujemy ją w głębokich stanach transu i najwięcej w momencie śmierci. Właściwie to kiedy nasza świadomość odchodzi ze zużytego ciała podczas procesu śmierci fizycznej, szyszynka uwalnia wielkie pokłady Dimetylotryptaminy do naszego organizmu. Dlaczego gruczoł ten wytwarza takie ilości potężnej psychodelicznej substancji ? Proste: aby świadomość mogła zostać wręcz wypchnięta do przestrzeni astralnej i stamtąd dalej w kolejny etap podróży. Według moich badań i obserwacji szyszynka jest fizyczną manifestacją pojawienia się ducha w ciele. Według wielu tradycji nie tylko indiańskich, ale także starożytnych wschodnich, sumeryjskich, egipskich – szyszynka symbolizowała trzecie oko – bramę między wymiarową pomiędzy ciałem, a światami niefizycznymi. Według wielu starożytnych tradycji dokładnie 49 dni potrzebuje dusza, świadomość, zindywidualizowana forma energetyczna (lub jak kto chce to tam sobie nazwać), by wejść w ponownie w ciało między kolejnymi inkarnacjami. Obecnie nauka (biologia, fizyka, psychologia i inne) nierozerwalnie łączą się z ezoteryką i uznaje to coraz więcej naukowych autorytetów. „

    Lubię

  4. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/obce-wojsko-znowu-bedzie-stacjonowac-na-stale-na-terenie-polski

    „Wczoraj na lotnisku Starachowice we Wrocławiu, wylądowała pierwsza 250 osobowa grupa amerykańskich żołnierzy z 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej, którzy będą przebywać w naszym kraju jako część tak zwanej wschodniej flanki NATO. W 24 lata po wyjściu z Polski armii rosyjskiej znowu na terenie Rzeczypospolitej przebywać będzie obce wojsko.

    Obywatele naszego kraju o dziwo cieszą się z obecności jankesów. Amerykanie będą stacjonować między innymi w Żaganiu, tam gdzie znajduje się już polska 34 Brygada Kawalerii Pancernej wyposażona w najnowocześniejsze czołgi typu Leopard 2A5. W tej samej miejscowości znajdą się amerykańskie Abramsy, Bradleye i wiele innych pojazdów, które przypłynęły już do Bremerhaven w Niemczech i skąd zostaną przetransportowane do Polski.

    Przylot Amerykanów uważany jest z jakiegoś powodu za sukces. Wszystkie telewizje upajają się faktem, że na polskiej ziemi znowu będzie stacjonować na stałe armia obcego mocarstwa. Powszechnie wmówiono ludziom, że obecność US Army oznacza nasze bezpieczeństwo, podczas gdy w rzeczywistości może być dokładnie odwrotnie. Zresztą Amerykanie zdają sobie sprawę z tego, że w razie czego staną się celem ewentualnego ataku Rosji i umiejscowili się na zachodzie Polski, tak aby w razie czego szybko wycofać się na teren Niemiec.

    Były spore kontrowersje czy Amerykanie przylecą zgodnie z harmonogramem, bo w ostatniej chwili mógł to wszystko wstrzymać prezydent elekt Donald Trump. Gdyby było wiadomo, że Trump się na to nie zgodził, raczej wstrzymanoby transport. Przylot amerykańskich pancerniaków odebrano zatem nad Wisłą jako zgoda nowej amerykańskiej administracji, na kontynuację polityki w zakresie wzmacniania tak zwanej wschodniej flanki NATO. Czy tak będzie rzeczywiście? Wygląda na to, że dowiemy się o tym dopiero po rozmowach USA – Rosja, które są oczekiwane w nadchodzących miesiącach. To w ich wyniku ustali sie nowy ład na wschodzie Europy.”

    Lubię

  5. „Nasza ignorancja jest SILNIKIEM
    władzy, która nas zniewala…

    Nasze czasy widzą nas w roli widzòw niewidzialnej wojny
    toczonej między narodem utrzymywanym w niewiedzy i systemem gospodarczym, który, na ostrzu brzytwy, utrzymuje się właśnie dzięki tej niewiedzy.

    Suwerenność monetarna jest w posiadaniu podmiotów prywatnych (korporacje),
    które pożyczają pieniądze krajom; my je wydajemy,
    a dług publiczny każdego narodu jest niemożliwy do spłacenia.
    Jeśli DŁUG JEST PRYWATNY,
    DLACZEGO staje się PUBLICZNY?
    Dlaczego to MY płacimy za przywary innych?
    Każdy człowiek rodzi się na tej planecie
    z odziedziczonym indywidualnym długiem w wysokości € 30.000.
    Podatek od narodzin.

    Wielkie korporacje wchłaniają przemysł mały i średni,
    odbierając pracę i decentralizując pracowników.
    Towary konsumpcyjne, szkodliwe dla zdrowia i / lub całkowicie bezużyteczne,
    są produkowane. Bodźce stymulujące konsumpcję
    zawdzięczamy twòrczej pracy firm reklamowych,
    odczłowieczonych przez ekspertów w dziedzinie nauk psychologicznych.

    Katastrofy klimatyczne ujawniają kłamstwa
    głoszone przez przemysłowców i polityków w celu uzasadnienia
    zastosowania na szeroką skalę technologii jądrowej jako jedynego możliwego rozwiązania na pokrycie potrzeb energetycznych naszej planety.
    Finansowanie nowych technologii jest zablokowane, a
    promowanie interesów gospodarczych lobby nuklearnego
    trzyma naszych polityków za „jaja”
    poprzez mechanizm długu.

    Ten stan rzeczy istnieje dzięki naszej niewiedzy
    tworzonej i utrzymywanej przez szaleństwa instytucji finansowych.
    Czujemy się bezradni i akceptujemy nasz los,
    ponieważ nie mamy informacji potrzebnych do zrozumienia,
    że realna władza jest w naszych rękach.
    Oni istnieją dzięki nam, a nie odwrotnie.

    Nie ma czasu na wojny i zamieszki: wojny
    pobudzają jedynie gospodarkę i promują nasze niewolnictwo
    mirażem fałszywej wolności. Nadszedł czas, aby odebrać im władzę,
    a można to osiągnąć tylko poprzez totalny strajk konsumpcji.

    Zrozumiałe jest, że nie chcemy przynieść szkody małym, lokalnym i uczciwym firmom;
    dlatego strajk konsumpcji powinien objąć wyłącznie instytucje finansowe i korporacje międzynarodowe.

    Program powinien objąć blok zużycia następujących towarów i usług:

    – KARTY KREDYTOWE I KONTA BANKOWE. Nie należy używać żadnych kart kredytowych, unikać konieczności zakładania kont bankowych. Aby dokonać płatności lepiej jest używać czeków lub przelewòw bankowych. Banki są ZALEGALIZOWANYMI złodziejami. Pracują naszymi oszczędnościami, za co mamy im płacić, za ich usługi…,ale JAKIE?

    – BENZYNA. Dla posiadania samochodu sprzedajemy siebie, zadłużamy się dla jego zakupu i z winy cen benzyny, oleju napędowego czy gazu płynnego, cokolwiek by to nie było. Samochody używajmy tylko w przypadku skrajnej konieczności.

    – POżYWIENIE. Unikajmy, o ile to możliwe, zakupòw w supermarketach w określonym okresie. I kupujmy jedynie produkty lokalnej produkcji, warzywa wprost od rolnikòw. Unikajmy produktów takich jak Coca Cola i innych produktòw markowych reklamowanych w jakiejkolwiek formie. Stawiajmy na lokalnych producentòw.

    – TELEFONY.Unikajmy w miarę możliwości telefonòw komòrkowych.

    – TYTOń i ALKOHOL. Unikajmy tych używek, z ktòrymi rząd wydaje się
    walczyć, choć pośrednio czerpie zysk z ich sprzedaży.

    Niesławny kryzys gospodarczy nie istnieje. Jest kolejną sztuczką potężnych tego świata, ktòrej celem jest utrzymać ludzi na uwięzi konsumpcjonizmu …

    W jedności siła.
    Ignorancja jest masą.

    Potrzebne jest zbiorowe nieposłuszeństwo. Ale czy nas na to stać?…Ignorancja jest największym wrogiem ludzkości.”

    Lubię

    • Gdybyż to chciały wreszcie sobie uświadomić śpiące lemingi, narcyze i nihiliści których jest najwięcej wśród nas.
      LUDZIE OBUDŻCIE SIĘ WRESZCIE DO JASNEJ CHOLERY
      PRZECIEŻ ZŁYCH JEST O WIELE MNIEJ NIŻ NAS DOBRYCH

      Lubię

    • Cóż każda dusza ma swoje tempo rozwoju. Nic nie da się przyspieszyć. Róbmy swoje i próbujmy docierać do tych, do których jest szansa dotrzeć. Resztą się w ogóle nie zajmujmy i nie frustrujmy, bo szkoda czasu i energii. Pokolenie apteczne (50+) w większości jest stracone, szkoda zachodu. Umysły tak zaprogramowane
      KARTY KREDYTOWE – nie posiadam, płacę wyłącznie gotówką, bo nie chcę aby bankierzy i rząd wiedzieli gdzie kupuję i co albo do jakiej kawiarni czy restauracji chodzę (bo czasem bywam w takich miejscach). Konto mam, bo bez tego żyć dziś się nie da. Pensje płacą u mnie tylko przelewem na konto.
      AUTO – mam (kupione za własne pieniądze nie z kredytu – jestem przeciwnikiem kredytów) mało jeżdżę, bo pociągiem mam lepszy i mniej męczący dojazd no i taniej
      POŻYWIENIE – Ja kupuję żywność w 80% na targu koło domu od rolników. Żadnych słodzonych wynalazków typu Cola, Sprite nie kupuję. Zamiast Coca Coli lepiej pić sok z buraków – zawiera m.in. bor regulujący poziom wapnia w organizmie.
      TELEFONY – bez komórki dziś żyć się właściwie nie da, ale nie trzeba jej wymieniać co pół roku na nowszy model. Ja mam swoją obecną od ponad 4 lat. Wymieniłem bo poprzednia mi zamokła i przestała działać.
      TYTON i ALKOHOL – tytoń wiadomo, co do alkoholu to np. czerwone wytrawne wino w rozsądnych ilościach wpływa podobno nawet korzystnie na zdrowie. No i różne nalewki można robić na bazie ziół (ja ostatnio zrobiłem taką z dzikiej róży z miodem i ziołami).
      Kryzys gospodarczy – plan Bilderbergu to zerowy wzrost gospodarczy, aby doprowadzić do pełnego podziału ludzkości na 2 klasy – stanowiący 99% ubogi motłoch pracujący i 1% bogatą klasę panów rządzącą nimi. A państwo ma być jedno – państwo o nazwie świat – socjalistyczne, opiekuńcze. Jak niewolnik robi co mu każą dostaje od państwa to co potrzebuje do życia, a jak nie to nie dostaje i kaput. Na szczęście widać, że ludzie się budzą i tak jak upadł ZSRR tak i NWO upadnie.

      Lubię

  6. Ostatnio dowiedziałem się o ayahuasce – miksturze, która pozwala szybko oczyścić zwapnioną szyszynkę. A prawidłowo działająca szyszynka jest nam potrzebna, aby uzyskać wyższą świadomość i łączność ze światem duchowym, pozamaterialnym. Nawiązanie takiej łączności i poznanie prawdy o świecie i wszechświecie sprawi, że osoby uznające życie za beznadziejne odzyskają jego sens. Ja w religie nie wierzę, ale w Boga i świat pozamaterialny tak. Wczoraj miałem kolejny dowód na jego istnienie. W warsztacie w którym przebywał bardzo często zmarły niespodziewanie pół roku temu brat mojego ojca było słychać uderzenia młotka i chrobot, a nikogo nie było. Słyszał to mój ojciec i się przestraszył tego.

    Lubię

    • Chcesz oczyścić szyszynkę? Oto sposób od maga:
      1. Unikaj fluoru i fosforu – powoduje jej zwapnienie, czyść zęby sodą oczyszczoną lub pastami bez fluoru, nie pij wody z kranu.
      2. Pij napar z melisy (raz dziennie przed snem).
      3. Nie pij alkoholu.
      4. Nie ćpaj niczego.
      5. Pij napar z werbeny (dwa razy dziennie rano i wieczorem).
      6. Pij sok z buraków.
      7. Spożywaj produkty bez konserwantów i słodzików, zawierające jod – ryby, brokuły, szpinak.
      8. Pij kakao.
      9. Nie wprowadzaj do organizmu DMT – szyszynka ma produkować to sama.
      10. Medytuj 1h dziennie, przy dźwiękach zawierających fale theta i delta lub w absolutnej ciszy i ciemności.

      Lubię

      • „9. Nie wprowadzaj do organizmu DMT – szyszynka ma produkować to sama.”
        Czy stosując powyższe Twoje wskazówki, szyszynka wyprodukuje sama odpowiednią ilość DMT, potrzebną do tego aby doświadczyć tego co po użyciu DMT?

        Lubię

        • Dokładnie tak
          Szyszynka sama produkuje DMT – Ayauaska tylko podaje dodatkowe ilości. Przy odpowiednim wytrenowaniu się mozesz miec wizje same z siebie bez wspomagania szyszynki

          Lubię

          • Jak dobrze Bogdanie pamiętam, to opisywałeś kiedyś na tym forum swoje przeżycia po zażyciu DMT. Czyli, nie trenowałeś (to co sugerujesz), tylko sięgnąłeś po Ayę, aby wspomóc szyszynkę. Chodzi mi o czas. Bo można trenować 5, 10, 15 … lat i niewiele zobaczyć.

            Lubię

            • Potrenuj 3 tygodnie zgodnie z instrukcjami, jakie podałem (najważniejszym warunkiem jest medytacja i brak wprowadzania do organizmu jakichkolwiek zmieniaczy świadomości), pij werbenę, afirmuj siłą woli obe i ld (przed snem). Po trzech tygodniach, a być może wcześniej doświadczysz w nocy snów i stanów, jakich nie miałaś od dzieciństwa. Gwarantuję. Spróbuj i pogadamy za 3 tygodnie. Zaufaj magowi.

              Lubię

              • Najbardziej blokuje mistykę snów marihuana. Ludzie palący rzadko pamiętają co śnią. Sen to klucz do wszystkiego. Kontrolując sen (świadome śnienie) otwierasz bramy potęgi podświadomości, nadświadomości i świadomości i nieświadomości. Marzenie senne to naturalny (duchowy) odmienny stan świadomości i żadne inne stany nigdy mu nie dorównają swoją potęgą.

                Lubię

                • „Marzenie senne to naturalny (duchowy) odmienny stan świadomości i żadne inne stany nigdy mu nie dorównają swoją potęgą.”To prawda,też tak to czuję.Ale melisy i soku z buraków mój organizm nie toleruje 🙂 I mało medytuję ale mimo tego sny mam odlotowe 😉

                  Lubię

              • Ok. 4 lata temu bez niczego (a może pod wpływem wiedzy, którą wówczas chłonęłam w każdej wolnej chwili) miewałam sny, w których świadomie kierowałam wydarzeniami. To było niesamowite. Piszę było, bo już od ok. 1,5 roku nie ma.
                Co do Twoich 10 nakazań, to wiele robię. Pkt 1, 3, 4 i 7 (oprócz ryb) stosuję od dawna. pkt 2 i 5 – piję inne mieszanki: trawę cytrynową, kolendrę z oregano i wiele innych ziół. Soku z buraka nie przełknę, kakao tylko z wodą. Medytuję krócej i przy innych dźwiękach (różnych). Pkt 9 – wprowadziłam Ayę do siebie 2 x. Było, było …. cudownie i żadne słowa nie zobrazują tych przeżyć, bo to się czuje, to się wie.
                Nie neguję tego co napisałeś. Nawet spróbuję wprowadzić te punkty do mojego życia. Tylko czym zastąpić sok z buraków? 😦
                Osobiście nie widzę powodu, aby wykluczać realizowanie Twoich punktów z zażywaniem DMT. Zaznaczam, że akurat w moim przypadku to jest 2 x w roku. Tak jak napisałam, spróbuję, zobaczę może i doświadczę 🙂

                Lubię

                • Soku z buraków też nie piję, podałem to jedynie za przykład na odtrucie szyszynki. Piję za to napar z werbeny – to magiczne zioło, wydłużające fazę REM, w której leży cały sekret. Czysta werbena – zioło magiczne, ziele druidów wspomagające onejromancję. Kakao – nie ważne czy z wodą, czy z mlekiem, w kakao tkwi moc. Ayahuaski nigdy nie próbowałem i pewnie nigdy nie spróbuję (miałem doświadczenie z psylocybiną i to mi wystarczy, jednak od dawna z niej korzystam, jest zbędna). I najważniejsze – zero MJ. Nawet jeden niewinny raz i cały misterny plan pójdzie w łeb. MJ totalnie skraca czas trwania magicznego stanu REM. Zamiast soku z buraków – werbena – dostaniesz ją w każdym zielarskim sklepie (najlepiej czysty susz, bez żadnych domieszek). DMT sobie odpuść, a jak już musisz, to 1 raz na 2 lata, częstsze stosowanie, tak jak w przypadku psylocybiny mija się z celem.

                  Lubię

                • Agata a ja sobie nie wyobrażam dnia bez wypicia szklanki kiszonego barszczyku z czerwonych buraczków, nie ma lepszego napoju, kiszę non stop w 8 litrowym glinianym garnku….mniam mniam pycha 😀

                  Lubię

                    • Ważne Agatko jest to ,że lubisz buraczki w innej postaci niż sok, przecież chodzi o składniki w nich zawarte, ja w dzieciństwie uwielbiałam zajadać się buraczkami, które piekliśmy w ognisku, były słodkie jak cukierki, do dzisiaj uwielbiam wszelkie potrawy z buraczków, ale najsmaczniejszy jest kiszony barszczyk, spróbuj, może Ci zasmakuje, ja np. nigdy nie znosiłam pomidorów, były dla mnie bez smaku, ale się przełamałam i dzisiaj są dla mnie przysmakiem. Najgorzej jest się do czegoś uprzedzić, bo potem trudno z tego wyjść. Pozdrawiam i życzę smacznego barszczyku, nie soku, chociaż piłam sok z sokiem cytrynowym i był niczego sobie. 😀

                      Lubię

                    • ,,A ja” piję drogę, która jest przede mną,
                      gdy idę, spokojnie połykam obrazy obserwatora
                      Gdy biegnę, obmywam siebie z wczorajszej racji,
                      bo jutrzejszy dzień jest nowym zbiornikiem,
                      Jest panta rei, jest ,,to także minie” w salomonowej legendzie…

                      I barszcz czerwony wzięty z Matki Ziemi, i ja po niej chodząca …

                      Chm …Po coś tu obydwie jesteśmy …
                      I ja i ONA , nie pytamy o potrzebę bycia, ale o sens istnienia…

                      ONA dla mnie? Czy JA dla niej? A może JEJ DUSZA Z MOJĄ?

                      Czasem jedyną odpowiedzią jest cisza w JEJ ramionach,
                      zawsze wtulenie każe ustom milczeć,
                      wypełnić powietrze westchnienia spokojem
                      i przenieść to uczucie,
                      jak zwykłą kanapkę na dalszą drogę.
                      Dokąd? Nie wiem. Ważne, że z KIMŚ …

                      Serdecznie pozdrawiam.
                      PS. Dziś mam nastrój poetycki …, przepraszam, jeśli piszę nie tak …
                      Jarku, chyba Zeland zaczyna bujać moim wahadełkiem 🙂
                      I mam wrażenie, że tak będzie przez najbliższy czas 🙂

                      Skąd Ty to znasz?…

                      Lubię

                    • Posłuchaj i powiedz mi, Magunia, jakie uczucia wyzwalają w tobie pierwsze trzy, cztery minuty siódmej symfonii Beethovena?

                      Dla mnie nie są potrzebne żadne sztuczne ,,dopalacze” …

                      Lubię

            • Masz racje Agato – pisałem
              Tak się jednak złożyło ze mnie to nie służy i boli brzuszek. Mam inna bezpieczna metodę [bez wspomagania] i w ten sposób korzystam.
              Po Aykę siegnąłem za namowa mojej nauczycielki, ale po kilku próbach uznaliśmy ze to nie dla mnie. Teraz czyszczę szyszynke rybami, olejem i orzechami. Powoli – mam tyle czasu ile potrzeba.
              Kazdy ma swoja drogę – moja jest taka. Twoja moze być kompletnie inna.

              Lubię

  7. A ktoś wie może, jakie są konsekwencje samobójstwa? Nie pytam dlatego, że zamierzam je popełnić, tylko ze zwyczajnej ciekawości. Czy inkarnuje się wtedy na Ziemi z powrotem celem przerobienia „nie zaliczonych” wczesniej, zyciowych „lekcji”?

    Lubię

    • Poruszyłes trudny temat, ale ogólnie jest tak

      Przychodzisz tu po zaplanowaniu tego co masz tu przeżyc. Planujesz zdarzenia, sytuacje i to w jakim ciele je spedzisz. Po takich przygotowaniach jesteś instalowany w płodzie [ok 6 tego tygodnia]
      Po śmierci [czyli pobycie w tym swiecie] trafiamy na cos jakby rozmowę. Tam są dyskutowane nasze sukcesy i porażki. Porzucenie ciała [samobójstwo] tez podlega rozmowie. Jeśli istnieją czynniki które zostana uznane za zasadne samobójstwo jest wytłumaczone. Dodatkowym czynnikiem jest wiek w którym zostało popełnione. Jeśli w młodym wieku jest to powód do niezaakceptowania. Przecież inna dusza mogła wykorzystać to ciało.
      Przychodzimy tu by przeżywac i doświadczać – nie ma wiec powodu by przedwcześnie to konczyć, ale mozna podejść do tego ze zrozumieniem
      Przeczytaj [Przeznaczenie dusz] – wiele ciekawego sie dowiesz
      Pozdrawiam

      Lubię

  8. Ta rozmowa po śmierci to FAKE. Jest to rzecz niezbędna do przedłużania w nieskończoność koła Karmy. Przestrzeń około ziemska jest zabezpieczona energetyczną siatką nałożoną przez istoty, które doprowadziły lata temu wycinek naszego ukladu słonecznego do tzw kwarantanny, czyli narzuciły nam ich system postrzegania doświadczeń. Oni wybrali doswiadczanie wibracji o niskiej częstotliwości i poprzez swoje sztuczki, technologie, kłamstwa, machinacje trzymają do dziś status quo.

    Są mistrzami kłamstwa i mistrzami w narzucaniu fałszywych doświadczeń, (Karmy) mają zapewniony ciągły dostęp do naszej energii, która dzieki ziemskiemu Matrixowi czyt. cierpieniu daje im tą energię o niskich wibracjach.

    Jak wiecie, wiele ziemskich technologii jest ukrywanych, a co wiemy o technologi z kosmosu? Macie ją cały czas przed oczami na niebie. Jest nim księżyc. Dla mnie prawdziwa gwiazda śmierci. Na księżycu znajduje się właśnie taka kosmiczna technologia. Tesla miał wiele racji mówiąc, że jeśli chcesz zrozumieć świat, musisz zacząć go rozpatrywać w sferze energi, wibracji, częstotliwości.

    Każda komórka w naszym ciele rezonuje w okreslony sposób. To wibracje, częstotliwości spajają świat materialny.

    Księżyc to największy odkurzacz jaki znasz. Dosłownie zasysa dusze po śmierci! I gdy Ty widzisz film ze swojego życia (dzięki falszywemu swiatlu), to już jesteś na nowo wmanewrowany! Oceniasz swoje życie i to jest błąd i jednocześnie haczyk abyś podjął decyzję o ponownej inkarnacji – najczystrza manipulacja. Karnie postanawiasz się więc poprawić i zaczyna się od nowa, uprzednio przechodząc przez polaryzację, która czyści Twoją pamięć.

    Ta technologia i ziemski Matrix (religie, polityka) działa bardzo sprawnie. Bardzo mało ludzi dzięki swojej „przyziemnej” ignorancji może się uratować. Nawet Ci którzy zgłosili się tutaj na misję.

    Te momenty oświecenia są bardzo ważne. I teraz słowo do Jarka 😉
    Najważniejszym elementem wyzwolenia jest nasza planeta, która rezonuje coraz wyżej i nie bez powodu. Ona też ma duszę, swój gwiezdny inprint. Coraz częściej daje nam znaki. Jestem z nią bardzo związany i wiele lat czekałem aby choćby napisać te słowa. Czuję, że ludzie są pomału gotowi, bo przecież razem z nią rezonujemy coraz wyżej. A dla naszych katów stajemy się pomału niewidzialni, bo oni są po prostu osadzeni w ograniczonym spektrum wibracji!

    Na sam koniec kochani. Jest wiele dróg do naszego wyzwolenia, ale pierwszym krokiem musi być jedność! Musimy być tak samo zoorganizowani jak oni, stworzyć w końcu własny scenariusz, bo jak dotąd zylismy nie swoim życiem.

    Jak się zoorganizować?
    Po cichu, jak najciszej. Coś na wzór filmu „FightClub” stworzyć sieć ludzi którzy wykonując zwykłe codzienne czynności mają nadrzędny cichy cel, bo to dzieki nam oni żyją, a bez naszej zgody nic nie zrobią.
    Żadnych zwrotów, czy litości bo mamy doczynienia z zawodowymi klamcami.

    Pozdrawiam „nienormalnych”
    Normalnych konwertować przebiegle 😉

    Lubię

  9. Dobra, to jeśli opowiadamy o sobie, to ja Wam coś też powiem. Ogólnie – uważam, że już znam swoją przyszłość. Śmierć, ile dzieci etc. Najlepsze jest to, że już jedno się sprawdziło. W grudniu 2013, jadąc do babci, miałem objawienie. Do głowy mi przeszła myśl, że będę miał żonę cztery lata starszą, będzie miała na imię (Karolina – zmienione) i jeżeli chodzi o związek, powtarzały się moje trzy roczniki mojego życia: 20, 22, 25. Ponadto doszło do mnie, że spełnię marzenie w wieku 26 lat. Mając ledwo 17, poczułem taką wewnętrzna radość, aż mi się oczy zaszkliły.

    Z biegiem czasu uzupełniały się kolejne ważne wydarzenia w moim życiu. Przychodziły same, więc je opiszę. Jedno już się spełniło. Mam 21 lat. W wieku 20 lat… poznałem Karolinę, cztery lata starszą. Już nie jesteśmy razem. Ale jeszcze zostały dwa roczniki – 22 i 25. Doszedłem do wniosku, że albo do niej wrócę w wieku 22 lat, albo… w wieku 22 lat poznam kobietę o tych samych „parametrach”. W wieku 25 lat wezmę ślub i dalej opisuję, co nastąpi (chyba).

    29 lat – pierwsze dziecko, jedyna córka – Joanna
    32 lata – syn, będzie gejem (xD) – Mateusz
    35 lat – drugi syn – Michał

    Będziemy z żoną razem 59 lat po ślubie. Ona umrze w wieku 88 lat, ja mając 96 10 maja 2092 roku. Co ciekawe, jeszcze mam ciekawą rzecz – w tym roku jesienią mam zacząć zarabiać na tym, co lubię. Zobaczymy, czy to się sprawdzi 🙂

    Jeszcze te lata tyczą się innych ludzi. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, że babcia moja umrze, mając 85 lat (ma 84, już chodzi o balkoniku), tato mając 79. Co do mamy nie jestem pewny.

    Te życiowe daty ciągle mi chodzą po głowie i wydaję mi się, że niezależnie ode mnie. Są jakby wmontowane w mój umysł.

    Utwierdziłem się w przekonaniu, że wszystko z góry jest już ustalone. Pierwsze wydarzenie – kilka miesięcy przed poznaniem Karoliny, w autobusie, poczułem piękne perfumy. Tak piękne, że aż się spytałem Pani, co to za zapach. Odparła „in2U Calvina Kleina”. Pomyślałem „Chciałbym, żeby moja dziewczyna tak pachniała”. I co się dzieje? Drugie spotkanie z Karoliną. I poczułem perfumy. Ale zaraz, skądś je znam! I mówię do niej „in2u Calvina Kleina”. A ona zamurowana się pyta „Skąd wiedziałeś”?! Odpowiadam, że chciałbym, aby moja dziewczyna tak pachniała. I tak oto byliśmy później razem… Krótko, bo krótko, ale co przeżyłem, to moje.

    Druga sprawa – ostatnimi czasy mam sporo deja vu. W ostatnią sobotę spotkałem się z rodzicami i jesteśmy w samochodzie, i widzę plakat filmu „Powidoki”. I tak doszedłem do wniosku, ale to gdzieś widziałem i mówię im to. A tato chce mi coś powiedzieć, a ja mu przerywam, prawie krzycząc – „W takim razie lepiej przepowiedz mi numery w Totku. Wiedziałem, że to powiesz!”. Poczułem ulgę i taką dziwną radość.

    Przepraszam za chaotyczność. Pisałem na szybko. Mam nadzieję, że nie zanudziłem.
    Po tych wszystkich wydarzeniach doszedłem do wniosku, że życie to „Enjoy the Ride” i powinniśmy się cieszyć, że na nic nie mamy wpływu . Ale żeby nie było – nie uważam się z jasnowidza.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Lubię

    • Myślę, że zbyt schematycznie do tego podchodzisz. „Odbębnić co moje i spadać stąd”. Coż zabawa w tym pewnie jest, ale pamiętaj, że przyszłość nie jest czymś stałym, że można ją zmienić. Zmień ją, jeśli czujesz, że chcesz żeby inaczej wyglądała.

      Lubię

  10. Witam wszystkich. To mój pierwszy komentarz, wpis na tym blogu. Chciałbym podziękować za treść osobie tworzącej tematy bloga jak i osobom aktywnie komentującym.
    Chciałbym zapytać i poprosić o wasze komentarze dotyczące moich snów. Może to odbiegać od tematu, jednakże męczy mnie to niezmiernie a ludzie w świecie rzeczywistym sny jak wiadomo ignorują, ja twierdzę, że jest to istotna część naszego życia.
    Do rzeczy. Rzadko zapamiętuję sny, jeśli takowe pamiętam, są to czasami koszmary.
    Są jednak niezbyt standardowe, ponieważ zdarza się, że podczas snu mam wizję ,że jestem w tym samym pokoju w którym kładę się spać, jest noc, wszystko jest tak jakbym kładł się spać.
    Co do odczuć albo jestem nad swoim rzeczywistym ciałem, albo coś mnie przygniata.
    Ostatnio miałem odczucia, że jakaś energia przebiegała przez moją głowę, obudziłem się z ciężkim oddechem. Czy ktoś może to jakoś wyjaśnić naprowadzić mnie na pewien trop.Dziwne jest dla mnie to, że te sny nie są w pewnym sensie podróżą, wszystko dzieje się jakby w czasie i miejscu w którym zasnąłem, i nie odbiega od rzeczywistości poza odczuciami ciała takimi jak lewitacja, czy energie przechodzące przez ciało/ mózg. Pozdrawiam

    Lubię

    • Lekarz powie Ci, że to tzw. Paraliż senny. Ja Ci powiem, że to wstęp do obe. Sztuka polega na okiełznaniu strachu i poddania się wibracjom 🙂

      Lubię

  11. Czy w momencie przygniatania ciała czujesz w tym momencie porażający strach , paraliż ciała i niemożność poruszania jakąkolwiek częścią ciała, mając równocześnie świadomość tej sytuacji ?

    Lubię

  12. Zgadza się, ale to nie jest jedyny”rodzaj” takich świadomych koszmarów.
    W jednym z nich czułem, że przez moją głowę przechodzi negatywna energia, jakieś niskie fale( mogę to kojarzyć z takim niskim basowym brzmieniem) i te fale przechodziły przez moją głowę. Tej sytuacji też byłem poniekąd świadomy.

    Lubię

      • Mrowienie w mózgu też się do tego zalicza? Czasami mam sny, w których próbuję się czemuś postawić albo raczej mowię ze zdecydowaniem, że jestem wolny i nic mnie nie zatrzyma, wtedy właśnie czyję jakby taki atak, mrowienie w całej głowie (jeszcze czuje jego skutki, takie wkurzające uczucie), a potem całego ciała i nie mam pojęcia o co chodzi, bo to penetruje, co tylko chce, troche jak taki piorun w swoim działaniu/zachowaniu, im bardzie chcę wykrzyknąć, że „to coś” nie ma nade mną siły i że jestem wolną istotą, tym mocniej chce mnie sparaliżować.

        Lubię

      • Tak sobie przypomniałem, czy przypadkiem wpływu na te „sny” nie ma księżyc. Przedwczoraj zdaje się była pełnia, poza tym w ciągu ostatnich kilku miesięcy zdażyło mi się to conajmniej 2-3 razy, pamiętam, że w przeszłości nieraz miałem takie sny. I w sumie te ostatnie odpowiadałyby moim pierwszym próbom rozwoju duchowego (serio ciężko jest z tym i wlecze się jak cholera).

        Lubię

    • Moim skromnym zdaniem, jesteś osobą która dużą uwagę przykłada do świadomego życia, co daje Ci możliwości widzieć i słyszeć więcej niż wielu z nas, są istoty astralne które nas kontrolują i nie chcą abyśmy rozwijali swoje świadome życie, ja ich określam jako złe demony/archonci/,wprawdzie nie mają możliwości fizycznego znęcania się nad nami, ale psychiczne /nocne mary/są dużo gorsze dla nas.
      Ja już to mam za sobą, teraz nikt i nic nie ma już żadnego dostępu do manipulowania moją wolnością , dużo by pisać ale to nie miejsce ku temu, jaką radą mogłabym Ci służyć….. miej stały kontakt ze Żródłem/Bogiem, rozmowy z Bogiem którego jesteśmy cząstkami dają spokój i czynią nas wolnymi bez strachu, obaw przed jutrem jednym słowem czujemy ekstazę szczęśliwości, tak przynajmniej było w moim przypadku.
      Może inni tu komentujący doradzą Ci lepiej, opisując swoje przeżycia w poruszanym przez Ciebie temacie.
      Tak szczerze mówiąc, to ja nie lubię o tym rozmawiać z innymi osobami, bo różnie to jest odbierane.

      Lubię

    • Na początku też się bałem, teraz to czysta przyjemność. Twierdzisz, że to zła energia… Człowiek w swej ignorancji ma skłonność twierdzić, że wszystko co nieznane jest złe. To podstawowy błąd. Nie bój się i chłoń Moc, być może będziesz niedługo mógł widzieć przyszłość.

      Lubię

  13. Dziękuję za odpowiedzi. Co do komentarza Mag Chaosu – kojarzę to ze złą energią ze względu na negatywne emocje które odczuwam podczas takich snów. Staram się żyć na tyle świadomie na ile mogę. Mam duszę artysty. Z życia codziennego nie zdarzają mi się raczej nadprzyrodzone dziwne sytuacje, aczkolwiek jeden ciekawy wątek tyczy się takich spraw.
    Pewnego dnia na uczelni miałem załamanie widzenia 3d coś jakby system w głowie się zawiesił i wszystko się zlewało w jedną płaszczyznę.(Zajmuje się sztukami wizualnymi). Mieliście podobne doświadczenia?

    Lubię

    • Z tego co piszesz wywnioskowałem, że jesteś bardzo wrażliwą duszą, podobnie jak ja. Potrafisz, choć jeszcze tego nie rozumiesz odczuwać wiele ”nadprzyrodzonych” rzeczy. Warto by było pomyśleć nad tym, czy nie rozwinąć tego dalej. Jeśli będziesz chciał, służę pomocą. I jeszcze jedno ta energia , którą odczuwasz nie jest negatywną a neutralną. To od Ciebie zależy jak ją ukierunkujesz. To od Ciebie zależy czy będzie dobra, czy zła. Powinieneś się nauczyć kontrolować ten strumień mocy. Ciesz się z tego co czujesz. Wielu ćwiczy latami, żeby to poczuć. Jako artysta możesz ukierunkować Moc do samorozwoju i poszerzenia horyzontów twórczości.

      Lubię

      • Powiem Wam,że zdarzyło mi się poczuć „zmorę”,okropne to było.Leżałam na boku i poczułam,jak od stóp mnie zaczyna przygniatać coraz bardziej,otwarłam oczy i zobaczyłam pzred sobą tylko czerwoną ścianę nic więcej,chciałam krzyczeć i nie moglam i czułam wielki lęk.Odebrałam to zdarzenie jako atak jakiejś energii.I miałam powtarzające się sny,że jestem w czarnym pomieszczeniu ,nie moge zapalić światła i wiem,że tam ,w ciemności coś czyha na mnie.I raz mnie „to „dopadło ,w moim śnie ,który rozgrywał się w moim własnym domu,jakbym wyszła z ciała ,weszła do pokoju obok i to „coś”mnie pchnęło i upadłam,zaczęłam krzyczeć i się obudziłam.I to też był atak „czegoś”ale nie wiem,w jakim celu.I często czuję „prądy”ale teraz już się nie boję.Kiedyś myślałam,że odwiedzają mnie duchy a teraz to się uspokoiło bo przestałam się bać,jak coś to mówię :spadaj! i spokój 😉
        Myślę,że we śnie przebywamy w innych wymiarach ,inne istoty łatwiej się z nami kontaktują ale tam też musimy być czujni .Różne są naukowe teorie na temat snów ale moim zdaniem to nic tak naprawdę nie wiemy,po co nam spanie i śnienie i gdzie tak naprawdę w tym czasie jesteśmy.

        Lubię

        • Jolu to dzięki Twojemu rozwojowi świadomości, takie nocne byty, nie mają już nad Tobą żadnej mocy, one najczęściej atakują ludzi u których świadomość budzi się ze stanu uśpienia i następuje jej rozwój w stronę Boskiego światła, tych których świadomość jest w mroku nie muszą atakować, bo dla nich to są ich „sami swoi”.

          Ja od dziecka miałam z nimi problem, ale to ja wygrałam, bo stanęłam po stronie światłości, a nie ma we wszechświecie takiej mocy, która by wygrała z Boską Światłością. Przebyłam ciężką, długą a zarazem piękną drogę by być tu i teraz wolnym i szczęśliwym człowiekiem, o ile można określić co to jest być szczęśliwym, jeżeli ja umiem się cieszyć z tego co mam w swoim osobistym i rodzinnym świecie, życząc wszystkim tego samego to wg mnie już jest szczęście, codzienne podnoszenie sobie poprzeczki ale tylko w tym co daje mi radość i zadowolenie to już jest szczęście, jeżeli każdy przeżyty dzień wieczorem kończę uśmiechem w sercu, to już jest szczęście, jeżeli wszyscy których spotkałam w danym dniu byli radośni i zadowoleni, to już jest szczęście, jak widzisz moje szczęście składa się z drobiazgów dnia codziennego i szczęścia innych, tylko, że wielu z nas w tym dzisiejszym zabieganiu, załatwianiu nie zauważa, albo nie chce zauważyć tych miłych i małych drobiazgów. a które sprawiają nam radość i przyjemność.
          Życzę Ci w dniu dzisiejszym i w następnych dniach radości i szczęścia właśnie z tych małych „drobiazgów”. 😀 ♥

          Lubię

      • ,, I jeszcze jedno ta energia , którą odczuwasz nie jest negatywną a neutralną. To od Ciebie zależy jak ją ukierunkujesz. To od Ciebie zależy czy będzie dobra, czy zła. Powinieneś się nauczyć kontrolować ten strumień mocy. ”

        Piękne słowa, które pozwoliłam sobie ,,wyjąć” z twojego dialogu z Obserwatorem.
        Myślę, że twoje spostrzeżenie, kochany Magu, można przypisać wszystkim energiom, wyłapywanym przez antenę zbiorczo nadawczą, jaką jest człowiek – energiom tym bardzo spektakularnym i tym bardziej subtelnym.
        Antena nastawiona na określone częstotliwości pobiera, wyłapuje impulsy o tych samych, zbliżonych parametrach, aby móc je przetworzyć z odbioru na nadawanie.

        Energie w żaden sposób nie rezonujące z częstotliwością anteny nie będą przez nią wyłapywane.

        Człowiek przyciąga do siebie energie dwoma kanałami; świadomym i nieświadomym(podświadomie).
        Problem polega na tym, że na obydwa kanały i przyciągnięte nimi energie człowiek może reagować tylko świadomie i dlatego część impulsów może wydać się nieznana – reakcja na nie jest dla świadomości oczywista – blokada w postaci strachu. A może podświadomość też reaguje podobnie, a nam się wydaje, że coś zewnętrznego działa na nas wbrew naszej woli?

        Czy mam rację? Czy tak jest?

        Jest jeszcze druga strona medalu.
        Dla nadmiernego potencjału energii, jaki wytworzyłam na bazie jakiegoś impulsu, pojawiają siły równoważące(fajnie opisuje to Vadim Zeland), które będą dążyły do ,,rozładowania” tego impulsu energią przeciwną. I te siły równoważące nie mają znamion dobra czy zła – one po prostu niwelują brak równowagi.
        Powiedzenia ,,co posiejesz to zbierzesz” , ,,co wyślesz to do ciebie powróci” wydają mi się tu słuszne.

        Czy mam racje sadząc, że nie tylko powinniśmy się nauczyć kontrolować płynące do nas strumienie energii, ale też dbać o ,,higienę” przez nas emitowanych?
        To w końcu my swoimi myślami, odczuciami dostrajamy się do częstotliwości, poziomów, z jakich pobieramy energie i do jakich obszarów te energie emitujemy.

        Czy jest możliwe, aby docierały do nas energie w żaden sposób z nami niezwiązane?

        Czy jest możliwe, że człowiek mówiący ,,Jasna dupa!, spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba!” nie miał z tym nic wspólnego?

        A może ten grom ,,ściągnął” człowiek(ludzie), z którymi sympatyzował?

        W jaki sposób świadomość zbiorowa jest w stanie przeszkodzić w kontrolowaniu strumieni energii płynących do jednostki?
        Czy w ogóle jest możliwy taki wpływ bez przyzwolenia jednostki?

        Przyznasz, Magunia, że to bardzo ciekawy temat.

        Jakie to szczęście, że człowiek rodzi się z możliwością dociekania, zadawania pytań i szukania odpowiedzi!
        A już całkiem wielka radość wynika z faktu, że mnogość pytań i odpowiedzi zdaje się być nieskończona!

        Serdecznie pozdrawiam.

        Lubię

        • Krysia jak widzę zatopiłaś się w czytaniu Zelanda, 😀 czego wpływ widać po cytatach w Twoim komentarzu. dobrze, że zrobiłaś sobie przerwę w czytaniu, dajesz odpocząć oczom i kontaktujesz się z nami na Jarkowym blogu, zauważyłam, że odkąd wciągnęło Cię czytanie 7 tomów Zelanda, mniej jest Twoich mądrych wpisów. 😀

          Czytanie, czytaniem, ale nie zaniedbuj swoich obowiązków w kafejce, bo nowych chętnych na Twój stolik, jak sama widzisz jest sporo i to całkiem, całkiem mądrych 😀
          Acha, a świadomość zbiorowa ma wpływ na jednostkę, tylko wtedy gdy jednostka na to da przyzwolenie, to moje zdanie 😀

          Ponieważ wszystko we wszechświecie jest energią, tak więc cały czas do nas docierają różnego kalibru energie, przyciągamy jednak do siebie tylko te które współgrają z poziomem naszej świadomości, niekiedy podświadomość dopuszcza do nas energie o niższej niż nasza wibracji, ale wtedy mamy właśnie w naszym życiu tak zwane przeze mnie upadki, czyli życiowe nauki poprzez „jak się nie przewrócisz , to się nie nauczysz”, które są zazwyczaj najlepszą życiową szkołą plasując nas na wyższym poziomie /klasie/.

          Pozdrawiam cieplutko przy sobocie Ciebie i H.♥♥

          Lubię

          • Aniu, to nie Zeland odciągnął mnie od Was, to jakaś posrana grypa.
            Po kilku dniach czułam się na tyle dobrze, ze umówiłam się z Jolką na piątek, na koszenie trawy bezpośrednie, ale niestety zmuszona byłam odwołać, bo jakieś wtórne przeziębienie mnie dopadło i czułam się jak szmata co to moja Babcia przez wyżymaczkę przepuszczała. 😀

            Nic ci się wtedy nie chce, a wkurwia cię wszystko wokół – nawet współczujące spojrzenie męża, który zaglądał do pokoju tylko przez szczelinę w drzwiach, chcąc się upewnić czy ze mną wszystko w porządku 😀

            To fakt, że jedyną jasną rzeczą, na którą moje oczy reagowały bez łzawienia to były kartki książki Zelanda. Ponad to zajmowałam umysł czymś naprawdę wartościowym.

            To nie powieść, w której rozwijający się wątek wzbudza ciekawość dalszych wydarzeń. U Zelanda na kilku kartkach ma miejsce tyle wartościowych przekazów i w dodatku jest o tyle zabawnie, że gdy spełnisz sugestię autora, by coś wypróbować i ty to robisz(w zwykłym, życiowym epizodzie), okazuje się, że dosłownie tak się dzieje!
            To zwiększa wiarygodność tego, o czym traktuje Zeland, praktyczną wiarygodność.
            Nie raz i nie dwa wspominał o tym nasz Jarencjo.

            Zapewne w przyszłych moich wpisach nie uniknę określeń jakie stosuje Zeland, ale trafiają one do mnie. Gościu absolutnie nie burzy świata czytelnika, a jedynie podrzuca inne spojrzenie, powiedziałabym takie, na które my nie zawsze potrafimy wpaść.

            Serdecznie cię MBD pozdrawiam

            Lubię

            • Krysiu współczuję Ci z powodu choroby i życzę szybkiego powrotu do zdrowia, jeśli Cię to pocieszy, to muszę Ci donieść, że Władzio też przyniósł do domu jakieś choróbsko, muszę więc latać koło niego z gorącymi herbatkami z imbira, szałwii, lipy i rumianku słodzone Hubercikowym miodkiem ♥ , ja się jakoś na razie trzymam, cały dom i psy plus chory Władzio na mojej głowie, bo dzieci wyjechały na ferie zwiedzać Pragę, no ale sama dobrze wiesz czego to nie robi się dla rodziny 😀

              Serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia.

              Lubię

        • „Człowiek przyciąga do siebie energie dwoma kanałami; świadomym i nieświadomym(podświadomie)” – i przede wszystkim nadświadomym, Krysiu.

          Lubię

        • Jest jeszcze jeden kanał Krysiu – kanał nieświadomości (np. podczas zerwania się filmu z nadmiaru alkoholu) – ten jednak kanał to otwarcie jaźni na złe energie, dlatego stan nieświadomości jest najgroźniejszym stanem dla istoty ludzkiej. Pozdrawiam.

          Lubię

  14. W jaki sposób mogę się z Tobą skontaktować w takim razie? Chcę takie umiejętności rozwijać, czuję taką potrzebę. Poza tym wiem, że pomoże mi to w realizacji celów związanych ze sztuką.
    Od zawsze interesowało mnie w sztuce przedstawienie człowieka, głownie portretów bo twarz a głównie oczy są zwierciadłem duszy. W obrazach niektórych artystów ich umiejętności przedstawienia duszy są wyraźnie widoczne. Im bardziej będę się rozwijać w kierunku samopoznania tym bardziej widoczne będzie to w przedstawieniu innych osób. Uważnie obserwuję ludzi w autobusie, na ulicy, ich twarze mówią wg mnie bardzo wiele. Oczy potrafią mi powiedzieć czy ktoś jest dobrą czy złą duszą, rysy twarzy potrafią mówić o tym czy ktoś jest introwertykiem czy może chętnie ujawnia emocje itd itd

    Lubię

    • „Oczy potrafią mi powiedzieć czy ktoś jest dobrą czy złą duszą, rysy twarzy potrafią mówić o tym czy ktoś jest introwertykiem czy może chętnie ujawnia emocje itd itd” – tak, oczy są zwierciadłem duszy. Kontakt inny niż tutaj, u Jarka będzie zbędny, być może inni też skorzystają. Osobiście rozwijam się w sztuce Magiji Chaosu – Sztuce Tajemnej Magiji nieograniczonych możliwości. Ta szkoła jest uniwersalną szkołą i jedną z najbardziej radykalnych i jednocześnie „swawolnych” szkół magicznych. Nie ograniczają jej wierzenia, rytuały oraz skomplikowane operacje magiczne. Centrum stanowisz tutaj Ty i najważniejsze – Twoja Wola. To Ty wybierasz, z jakich prawd, religii, wierzeń korzystasz. To ty decydujesz, którą stronę ścieżki wybierasz – dobrą lub złą. W każdej z nich kryje się Najwyższa Prawda. Ja wybieram białą stronę, lecz z ciemnej też czasem korzystam (czasem zło można pokonać tylko złem). Na początek proponuję Ci przeczytać dzieła mojego ulubionego mentora – „Psychonauta czyli magia chaosu w teorii i praktyce” oraz „Liber Kaos” współczesnego maga Petera J. Carolla. Dzięki tym pozycjom nauczysz się odpowiednio medytować i poznasz ogólnie o co chodzi. Polecam też książki Carlosa Castaniedy (nie jest to bynajmniej fantastyka, jak sądzą niektórzy) – dadzą Ci pogląd na sztukę świadomego śnienia (ld) oraz wyjścia z ciała (obe), szamanizm jest boski. Swą przygodę z Magiją zacząłem 6 lat temu, więc jestem jeszcze stosunkowo świeżym uczniem. Mag Chaosu nie ma jednego wzorca, dobiera sobie wiele według własnej woli, żongluje tymi wzorcami i zmienia je jak rękawiczki – totalna swoboda i zero przywiązania do czegoś i uzależnienia od czegoś. Dziś jest mi potrzebne to, jutro – coś innego. Przeczytaj też o filozofii Thelemy. Potem podejmiesz decyzję o dalszym rozwoju. To czego się boisz doświadczając dotyku Mocy to tylko reakcja Twojej psychiki, tzw. cenzor psychiczny, który stoi na straży zachowania świadomości i „zdrowego” rozsądku. Normalnie człowiek pozbawiony cenzora psychicznego zwariowałby, żyjąc w świecie wiecznego pomieszania i „halucynacji” (Eterycznego Chaosu) – będziesz musiał wyzbyć się strachu i otworzyć umysł na ogrom nieskończoności. Pamiętaj też o jednym – gdy dotkniesz Magiji, Magija na stałe zagości w Twoim życiu. Intuicja stanie się silniejsza jak nigdy, sny powiedzą o przyszłości, zauważysz, że samą myślą można kreować rzeczywistość, zmieniać bieg rzeczy, opóźnić proces starzenia powłoki cielesnej, ludzie będą Cię szanować, posiądziesz charyzmę i tajemniczość. Warunek jest jeden – nie możesz być słaby psychicznie. Przeczytaj, przemyśl i daj znać.

      Lubię

      • Magu moje zdanie w tej kwestii to po pierwsze pokochanie siebie takim jakim się jest z wadami i zaletami. połączenie ego/umysłu z sercem, bez tego do niczego się nie dojdzie, słuchanie się tylko swojej intuicji /komputer serce-umysł/ dopiero po spełnieniu tych dwóch kroków nasza psychika staje się mocna i niezawodna.
        Tak uporządkowany możesz czynić „cuda” będąc mały jesteś „wielki”. Z tak wyposażonym aparatem nasze myśli stają się stwórcze nigdy odwrotnie.

        Lubię

  15. Co do komentarz Jola – w śnie wychodzimy z ciała, nasze ciało energetyczne podróżuje. Potwierdzeniem tego dla mnie jest koszmar, w którym czułem jakby raził mnie prąd, coś podpowiedziało mi, we śnie wyłącz telefon. Przebudziłem się, obok leżał ładujący się telefon komórkowy. Dla mnie oczywistym jest, że moje ciało energetyczne miało problemy by wrócić do ciała fizycznego. Urządzenia elektryczne i elektroniczne mocno zaburzają zarówno proces snu jak i ogólne funkcjonowanie organizmu.

    Lubię

    • Magu , ja nie przepowiadam nigdy co się może wydarzyć, ale tym razem nie omieszkam powiedzieć co czuję widząc amerykańskie wojsko na terenie mojej ojczyzny, otóż czuję łzy i rozpacz nas prostych obywateli, tam gdzie pojawia się usraelska armia ,tam tylko cierpienie, rozpacz , łzy i całkowity rozkład kraju.
      Magu a czy zwróciłeś jakie stare byki ci wojskowi, których nam tu wcisnęli, jeżeli nie uratuje nas znowu Opatrzność, to ja pomimo, że staram się patrzeć raczej pozytywnie, ty razem targają mną złe przeczucia, muszę od zaraz zacząć pozytywną wizualizację, Ciebie też oto proszę. ♥

      Lubię

  16. Do komentarza Mag Chaousu. Co oznacza wg. Ciebie słaba bądź silna psychika? Nie jestem uzależniony od używek, prowadzę spokojne życie, przechodziłem konkretną depresje ale z niej wyszedłem bez lekarstw. Nie poddaje się wpływom otoczenia.Jeśli te cechy świadczą o silnej psychice to mogę powiedzieć,że tak mam silną psychikę. Z drugiej strony często mam wiele pomysłów, zamiast skupić się na realizacji jednego zadania.Moje prace są niecierpliwe, niedokończone, podobnie w życiu. Mam raczej zdrową samoocenę, którą wypracowałem. Pozdrawiam,

    Lubię

    • „Moje prace są niecierpliwe, niedokończone, podobnie w życiu.” – pij napar z werbeny, ustabilizuje Cię. 2 łyżki stołowe zalane wrzątkiem – 3 razy dziennie. Dostaniesz w każdym zielarskim sklepie, 100 g cena około 7 zł, tylko nie herbatki „fix”, czysty susz ziela werbeny. Jest cholernie gorzki ten napar, ale dasz radę, jeśli jesteś silny. Ja nie słodzę 🙂 Przeczytaj książki, których tytuły Ci podałem i potraktuj to jako lekcję nr 1. W pierwszej kolejności opanuj sztukę „niemyślenia” (instrukcje znajdziesz w „Psychonaucie”). To pierwszy krok do wprowadzenia się w stan Gnozy. Jest krótsza droga do opanowania Gnozy, tzw. chemognoza – nie stosuj jej, to czarnoksięska pułapka.

      Lubię

    • I jeszcze jedna wskazówka – zero używek, oprócz kawy herbaty i tytoniu, jeśli takowych używasz. Przede wszystkim zero mj (eliminuje fazę REM), zero silnych stymulantów (desynchronizują półkule mózgowe i wywołują paranoję, stan zabójczy dla maga). Psychodeliki też nie są Ci potrzebne, bo odczuwasz już Moc. Czasami psychodeliki (tylko naturalne) są przydatne dla początkujących, ale tych w których trzeba obudzić wibracje, Tobie są zbędne, Tu już to poczułeś.

      Lubię

    • Spraw sobie kota, malutkiego, wychowuj go w miłości, dużo do niego mów. Te zwierzęta są magiczne, kto ma, ten wie. Ja mam dwa – kocura i kocicę.

      Lubię

  17. Sztukę niemyślenia ćwiczyłem, z pozytywnym skutkiem (a więc wrócę)Najpierw kontrolowałem myśli, potem myśli się wyłączają i czuć to, że ty jesteś wszystkim dookoła. Pytanie tylko czy te myśli się wyłączają czy są gdzieś cofane w podświadomość i mogą być wtedy niebezpieczne – taką teorie snuje Z. Vadim u w Transferingu Rzeczywistości.Co do reszty komentarza, mam kocicę, a i inne zwierzęta reagują na mnie pozytywnie raczej. Czasami wysyłam kocicy silne pozytywne emocje, (nie przywołując jej słowem,gestami) często to działa podchodzi i mruczy, łasi się.

    Lubię

    • Myśli się zatrzymują, rozpływają się w Eterze. Skoro opanowałeś niemyślenie to nie jesteś zielony w temacie. Vadimów żadnych nie studiuję, nie studiowałem i nie zamierzam studiować. Moimi idolami w teorii rzeczywistości są Carroll, Hawking i Crowley, szamanizm i tego się trzymam. Szamanizm jest najstarszą i pierwszą filozofią istnienia. Darek Sugier też ma wiedzę o eksterioryzacji – warto go posłuchać na yt. Koty mają silną więź z Magiją – nie bez powodu hodowały je wiedźmy, magowie i starożytni Egipcjanie. Wydaje mi się, że osobniki płci męskiej mają silniejszą moc, ale może tylko mi się wydaje… Koty mają dostęp do Źródła.

      Lubię

  18. Hmmm, Witam wszystkich jako nowa dla Was 🙂 czytam i czytam…wiele miedzy wierszami … odnoszę wrażenie być może mylne ,iż doszukujecie się wrażeń ….? jakich doznajecie?… ja mam inny problem …. tak to bynajmniej nazywam …. od zwasze … się nie myle, intuicja ? skąd ? czemu ? dlaczego? nie wiem …. lub nie chce wiedzieć … to trwa odkąd pamiętam , tak samo z ludźmi wystarczy jedno słowo , dźwęk… i wiem kim jest…nauczyłam się wyrzucać pewne rzeczy ze stanu świadomości , stawiać bariery jeśli wiecie o co mi chodzi …tak bynajmniej myślałam , nie wiem jak nakreślić problem jednocześnie nie opisująć pewnych zdarzeń , liczę na Waszą domyślność… zapewne jestem osobą, tak myśle która czy chce czy nie pewne rzeczy czuje wie i już ….Pomimo ,że tego bardziej nieche niż chce ,coś? całe życie za mną idzie i to nie jest dobre . Skąd wiem ? zwyczajnie wiem …jak wiele innych rzeczy …mimo tego jak bardzo bierna chce być , mimo tego jak udaje ,że nie ma czegoś co jest mimo upływu czasu …. dzieje się co dzieje … i nie wiem jak , jak pozbyć się tej złej energii której mam dosyć … jakiś czas temu stwierdziłam ze zapewne posiadam chorobe psychiczną i już byłam bliska oddania się w ręce tzw specjalistów jednakże jak osoba chora wie że jest chora ? to był hamulec . Nie zmienia to faktu że nie rozwiązuje to mojego problemu że coś rozbałuszyło się po moim świecie jakkolwiek to rozumieć i nie wiem jak się tego pozbyć absolutnie nie mam tu na mysli ducha demona itp itc tylko zwykła złą energię której już na chwilę obecną jestem świadoma .

    Lubię

    • A po czym określasz ,że ta energia jest zła, a może Ty tak ją chcesz widzieć, a może to Twój dar do wykorzystania w dobrym celu ?

      Lubię

    • Z opisu wynika ze jesteś [starą duszą]

      Mozliwe ze masz przyczepionego do ciała astralnego jakiegos wirusa lub wampira energetycznego. Sprawdz swoja aurę i jak znajdziesz coś ciemnego należy to otulic grubszą warstwą aury, a nastepnie delikatnie wyciągnąć na zewnątrz. Jako stara dusza – dasz sobie radę

      Pozdrawiam

      Lubię

      • Daj spokój Bogdan, nie mieszaj jej w głowie i tym bardziej nie strasz jej. Po prostu nie wie co się dzieje. „Myśląca normalnie”, spróbuję podzielić to, co czeka na moderację na 3 części i prześlę je w osobnych postach – czytaj:

        Lubię

  19. Ponieważ poznałam enrgie dobra ? ciepło … spokój … wypełnienie wszystkiego … nie wiem jak mogłabym opisać to słowami ,,, najwidoczej mój słownik zawodzi 🙂 dlatego wiem że ta druga energia jest zła….

    Lubię

    • Po pierwsze – zmień nick na „Myśląca normalnie”.
      Po drugie – nie oddawaj się w ręce psychiatrów – naszpikują Cię tylko szkodliwymi psychotropami, a diagnozę wydadzą dwojaką – albo depresja, albo schizofrenia 😉
      Po trzecie – „tak samo z ludźmi wystarczy jedno słowo , dźwęk… i wiem kim jest…” my też tak mamy, choć jest nas niewielu tutaj – potraktuj to jako dar, a nie przekleństwo (bo tak to traktujesz. Jesteś wyjątkowa.
      Po czwarte – zaakceptuj siebie taką, jaka jesteś – miej w dupie co myślą o Tobie inni – ja już myślę o Tobie w skali „wyjątkowości”:-)
      Po piąte – wyjątkowość Twoja polega na tym, że jesteś jedną z Obudzonych – czujesz, że z tym światem jest coś nie tak, ja od małego to czuję podobnie jak Ty i to jest Najwyższą Prawdą.
      Po szóste – „nauczyłam się wyrzucać pewne rzeczy ze stanu świadomości , stawiać bariery jeśli wiecie o co mi chodzi …tak bynajmniej myślałam , nie wiem jak nakreślić problem jednocześnie nie opisująć pewnych zdarzeń , liczę na Waszą domyślność…” – jesteś już po części magiem i kreatorem rzeczywistości, która Cię otacza – i tak trzymaj
      Po siódme – zaakceptuj to, co czujesz jako normalny stan psychiczny świadomości, nie broń się przed tym i miej z tego bekę 🙂
      Po ósme – nigdy nie wmawiaj sobie, że z twoją psychiką jest coś nie tak – po prostu nie do końca jeszcze rozumiesz, co czujesz i jak wyjątkową jesteś.
      Po dziewiąte – od dziś masz pełną ochronę przed demonami i innymi bytami astralnymi z mrocznej strony Mocy, specjalnie ode mnie ( a uwierz, że znam się na tych łobuzach), bo już Cię polubiłem (a to rzadkość po pierwszym kontakcie).
      Po dziesiąte – przy każdym człowieku od poczęcia do końca jego „istnienia” (pojęcie względne – po świadomość żyje wiecznie) prowadzi nas przez „życie” istota anielska, więc rozmawiaj z nią (ja rozmawiam każdego dnia przed snem)
      Po jedenaste – Witaj i rozgość się w naszym hermetycznym gronie myślących normalnie. Zawsze służymy Ci pomocą 🙂

      Lubię

  20. tak jak napisałam pewne rzeczy wiem , ale nie chce nakreślać ich działań czytaj życie, tak jak wiesz że Twoja noga jest Twoja … Twoja ręka jest twoja tak zwyczajnie pewnie rzeczy wiem ja i nie dlatego że bo ja piszę to wiem … uwierz wolałabym nie wiedzieć , widzieć , czuć , ale chyba się taka urodziłam ….natomiast moim problemem na chwile obecną jest jak się pozbyc pasożyta ? tak to chyba dobre określenie , nie jestem tak mądra jak wy, nie czytała książek , nie strałam się o nic … taka już jestem wbrew swej woli jeśli rozumiesz

    Lubię

    • Jesteś jedną z obudzonych, napisałem Ci wszystko powyżej, ale jak zwykle mój post czeka na moderację. Jak Jarek nie śpi to zaraz odblokuje 🙂

      Lubię

  21. Po pierwsze – zmień nick na „Myśląca normalnie”.
    Po drugie – nie oddawaj się w ręce psychiatrów – naszpikują Cię tylko szkodliwymi psychotropami, a diagnozę wydadzą dwojaką – albo depresja, albo schizofrenia 😉
    Po trzecie – „tak samo z ludźmi wystarczy jedno słowo , dźwęk… i wiem kim jest…” my też tak mamy, choć jest nas niewielu tutaj – potraktuj to jako dar, a nie przekleństwo (bo tak to traktujesz. Jesteś wyjątkowa.
    Po czwarte – zaakceptuj siebie taką, jaka jesteś – miej w dupie co myślą o Tobie inni – ja już myślę o Tobie w skali „wyjątkowości”:-)
    Po piąte – wyjątkowość Twoja polega na tym, że jesteś jedną z Obudzonych – czujesz, że z tym światem jest coś nie tak, ja od małego to czuję podobnie jak Ty i to jest Najwyższą Prawdą.
    Po szóste – „nauczyłam się wyrzucać pewne rzeczy ze stanu świadomości , stawiać bariery jeśli wiecie o co mi chodzi …tak bynajmniej myślałam , nie wiem jak nakreślić problem jednocześnie nie opisująć pewnych zdarzeń , liczę na Waszą domyślność…” – jesteś już po części magiem i kreatorem rzeczywistości, która Cię otacza – i tak trzymaj

    Lubię

  22. Po siódme – zaakceptuj to, co czujesz jako normalny stan psychiczny świadomości, nie broń się przed tym i miej z tego bekę 🙂
    Po ósme – nigdy nie wmawiaj sobie, że z twoją psychiką jest coś nie tak – po prostu nie do końca jeszcze rozumiesz, co czujesz i jak wyjątkową jesteś.
    Po dziewiąte – od dziś masz pełną ochronę przed demonami i innymi bytami astralnymi z mrocznej strony Mocy, specjalnie ode mnie ( a uwierz, że znam się na tych łobuzach), bo już Cię polubiłem (a to rzadkość po pierwszym kontakcie).
    Po dziesiąte – przy każdym człowieku od poczęcia do końca jego „istnienia” (pojęcie względne – po świadomość żyje wiecznie) prowadzi nas przez „życie” istota anielska, więc rozmawiaj z nią (ja rozmawiam każdego dnia przed snem)
    Po jedenaste – Witaj i rozgość się w naszym hermetycznym gronie myślących normalnie. Zawsze służymy Ci pomocą 🙂
    Obyło się w podzieleniu na dwie części 😉

    Lubię

  23. Po siódme – zaakceptuj to, co czujesz jako normalny stan psychiczny świadomości, nie broń się przed tym i miej z tego bekę 🙂
    Po ósme – nigdy nie wmawiaj sobie, że z twoją psychiką jest coś nie tak – po prostu nie do końca jeszcze rozumiesz, co czujesz i jak wyjątkową jesteś.
    Po dziewiąte – od dziś masz pełną ochronę przed demonami i innymi bytami astralnymi z mrocznej strony Mocy, specjalnie ode mnie ( a uwierz, że znam się na tych łobuzach), bo już Cię polubiłem (a to rzadkość po pierwszym kontakcie).

    Lubię

  24. Po dziesiąte – przy każdym człowieku od poczęcia do końca jego „istnienia” (pojęcie względne – po świadomość żyje wiecznie) prowadzi nas przez „życie” istota anielska, więc rozmawiaj z nią (ja rozmawiam każdego dnia przed snem)
    Po jedenaste – Witaj i rozgość się w naszym hermetycznym gronie myślących normalnie. Zawsze służymy Ci pomocą 🙂

    Lubię

  25. Po dziesiąte – przy każdym człowieku od poczęcia do końca jego „istnienia” (pojęcie względne – po świadomość żyje wiecznie) prowadzi nas przez „życie” istota anielska, więc rozmawiaj z nią (ja rozmawiam każdego dnia przed snem)

    Lubię

  26. A więc dziękuję Aniu, Bogdanie ,Magu… za zaintersowanie moją skromną osobą za ciepłe słowa … przede wszystkim…. Obudzona wbrew własnej woli jestem od dziecka , wiem to , I Bogdan mnie nie wystraszył 🙂 to ja uciekam od czegoś co jest częścią mnie , a jak można od siebie uciec ? Wychodzi na to że nie można , cieszę się że dożyłam czasów gdzie człowiek może o tym porozmawiać , gdzie ktoś nie patrzy na niego/nią myśląć dziwiak , To prawda nie patrze na siebie jak na osobę wyjątkową , najbardziej nienawidze uczucia kiedy nie mogę ochronić osób , które kocham przed tym co nie wiem skąd wiem …ale wiem , jednakże wiem , czy też czuje że mam problem z tą zła energią , która się panoszy jak se chce im więcej stawiam veta tym gorzej .. . odnoszę takie uczucie nie wiem czy właściwe że poprzez moją bierność stałam się dobrym kanałem dla złej energii … to moje domysły jeśli się mylę proszę o potwierdzenie tego lub ….. sami wiecie co…

    Lubię

    • „najbardziej nienawidze uczucia kiedy nie mogę ochronić osób , które kocham przed tym co nie wiem skąd wiem” – ależ możesz, tylko jeszcze tego nie potrafisz 😉

      Lubię

    • Hej Myśląca, witam u mnie 🙂 Też mnie to boli. Ale oni często są na innych poziomach. I potrzebują innych doświadczeń do rozwoju. Bywa, że są to doświadczenia złe. Mnie to strasznie przerażało, gdy widziałem ten ogromny pęd do autodestrukcji np u kobiety którą lubiłem. Na logikę to wiedziała, ale ta „potrzeba” autodestrukcji była silniejsza. Jej dusza właśnie pragnęła tego doświadczyć. I nie można w tym przeszkodzić. Bo samemu się oberwie od sił natury (karman). Ta osoba sama musi dojrzeć.

      Lubię

      • Witam 🙂 Masz rację w 100% jednakże wiedza to jedno ….a miłość … troska … to inny temat , dlatego ciężko tak siedzieć mimo Świadomości z założonymi rękoma….

        Lubię

    • Wszystko zrozumiałem, nie masz za co przepraszać. Pogadaj dziś przed snem ze swoim „przewodnikiem”. Będziesz dzisiaj miała dobre sny, a jutro dobry dzień. Dobrej nocy. Do jutra.

      Lubię

          • Oj Magu Magu

            Wcale nie straszylem dziewczyny. Po prostu niesłychanie rzadko trafia się tak stara i ogarnieta dusza już w pierwszym wejściu. To zrozumiałe ze czuła sie zdezorientowana – ja sam długo długo czułem się [Inny] Zrozumiałem i jest poukladane. Jestem pewien ze i ona to szybko ogarnie [chetnie pomogę]
            To co opisała o wampirze przy niej – nasuneło mi na myśl Wereszczagina. Najkrócej jak potrafiłem podałem metodę usuniecia go z jej aury [tam go widać]. Nawet przez myśl mi nie przeszło straszenie jej [bo i po co] – raczej odwrotnie – chęć pomocy.
            Już wielokrotnie powtarzalem ze jestesmy jednością. Poznałem wczoraj kolejną jej cząstkę i z radoscią przyjałem fakt jej istnienia. Słysząc o jej [problemie] chcialem podać sposób poradzenia sobie z klopotem, zdajac sobie sprawę że im predzej to zrobi tym mniejsze będą problemy.
            Do tego Twojego tłumaczenia nie mam uwag. Sens jest zachowany a pierdołki zawsze się znajdą, wiec nie ma ich co ruszać

            Pozdrowienia i dzieki za wytłumaczenie wykresu

            Lubię

  27. Jeśli mogę was prosić o pomoc, proszę przeczytajcie tę historię.
    Kiedyś w dziwnym zbiegu okoliczności koleżanka z pracy poprosiła mnie o to bym pomógł jej naprawić kilka rzeczy w mieszkaniu które wynajmuje. Poznałem tam inną lokatorkę tego mieszkania. Była to starsza kobieta, jak się później okazało, potrzebująca ode mnie pomocy.
    (Sam jestem osobą uzdolnioną artystycznie) ta starsza Pani była absolwentką ASP i prosiła bym pomógł odnależć jej katalogi w których były pokazane jej prace plastyczne( starała się o rodzaj emerytury/zapomogi w ministerstwie kultury). Po przerzuceniu stosu książek i innych rzeczy w piwnicy znalazłem te katalogi. Kobieta zdążyła mi również pokazać swoje prace, twierdziła że widzi je w snach. To były czysto abstrakcyjne formy, emanujące dobrą energią.
    Niestety kontakt z tą kobietą się urwał, ale ciągle wraca do mnie myśl o tej osobie. Wiem, że ta
    kobieta jest samotna, nie mam z nią kontaktu, nr tel. Może miałem wypełnić pewne zadanie, ale wewnętrznie czuję potrzebę kontaktu z nią.Pozdrawiam.

    Lubię

    • Sam widzisz – sny to klucz do świadomości i wszystkich jej rodzajów, do planów o nieskończonych możliwościach i nieskończonym źródle wiedzy. Podobno Einstein właśnie w snach zobaczył wzór E=mc2… Piękna historia.

      Lubię

      • Ja czasami mam sny które będę pamiętał całe życie, jak ten z dwoma słońcami na niebie. Albo sny, w których mam wskazówki. Najczęściej metaforyczne, ale czasami wręcz dosłowne. Ostatnio mam tych snów więcej, np dziś 😉

        Lubię

  28. Dziękuję Magu za odpowiedź.Chodzi jednak o to, że czuję potrzebę pomocy tej kobiecie w życiu tym powiedzmy >”realnym>” mieszka w tym samym mieście ale nie mam kontaktu. Co do snów, możliwe,że podpowiedzą. Zacząłem ćwiczyć świadomy sen.Chcę go jednak używać nie do zabawy, a do trenowania swoich umiejętności właśnie we śnie. Czy jeśli moja świadomość założy podczas snu że chcę malować to tak się stanie? Co do wcześniejszych komentarzy magu, alkohol pije bardzo rzadko, tylko niskoprocentowy, kilka razy w życiu paliłem mj, poza tym jestem czysty jak łza. Nie palę papierosów itd.Cofając się pamięcią moje najsilniejsze doświadczenia ze snami i lewitacją wiążą się z okresem gdy jadłem bardzo zdrowo. Teraz wracam do tej diety, jako plus dodam, że wyeliminowałem mięso.

    Lubię

    • Świadomego snu do zabawy używają tylko idioci. Ja jestem mięsożercą – to daje krzepę, mięśnie i zawiera dużo dobrych składników odżywczych. Nie mógłbym bez mięsa żyć 🙂

      Lubię

    • Co do odnalezienia tej pani, niestety nie mogę Ci pomóc. Moje umiejętności nie są jeszcze na takim poziomie niestety. Do takich rzeczy trzeba wielu lat treningu w jednej tylko specjalizacji – jasnowidzenia. Mam sny prorocze, jednak dotyczą one głównie mnie i moich bliskich, a także czasem ogółu świata. Onejromancja bywa męcząca…

      Lubię

  29. Też byłem wszystkożercą ale nie wrócę do jedzenia mięsa z prostej przyczyny, aktualnie najwięcej konserwantów zawiera właśnie mięso. Kiedyś też byłem tego zdania co Ty Magu, że mięso dodaje energii itd. Ja wysnułem swoje wnioski na ten temat.’ Mięso ma dużą gęstość, długo się trawi itd. Ponad to zjadamy poniekąd stres zwierząt.które nie są zabijane w odpowiedni sposób( w czasach gdy polowano na zwierzęta, dany osobnik był wycelowany z ukrycia, i nie miał pojęcia o tym, że umrze co powodowało, że mięso takiego zwierza nie zawierało hormonów stresu itd było miękkie itd), jak wygląda ubój obecnie wszyscy wiemy, w połączeniu z silną intuicją zwierząt ten stres musi być nagromadzony w sporej ilości.
    Kolejny wniosek który wysnułem, jest taki, że skoro mięso ma dużą gęstość, to my również czujemy się ciężko itd, Jedząc warzywa owoce nasiona itd zjadamy również energię słoneczną którą dana roślina zebrała, czyli jesteśmy lżejsi energetycznie.
    Ostatni argument „za” to dla mnie kwestia świadomości. Jedząc zwierzęta, w takiej skali jak obecnie, skracamy stanowczo ich życie a więc możliwość zebrania życiowego doświadczenia, tak jak w ludzkim życiu. Zjadając zwierzęta wysoko rozwinięte, krowy, świnie czynimy tym większy błąd bo one są poprostu wyżej w świadomości.Dlatego też moim zdaniem niektórzy rezygnując z mięsa najpierw rezygnując z ssaków( te zwierzęta żyją dosyć długo więc tego Ziemskiego doświadczenia mogą uzbierać więcej niż np ryby , które trawią się zdecydowanie lżej i żyją dużo dużo krócej).

    Lubię

  30. Magu Chaosu jeśli to Twoja zasługa po ost rozmowie (przeprazam, że znikłam tak bez dobranoc , stabilność mojego internetu, pojawiam się i znikam :)) to dziękuję , dziękuję i raz jeszcze dziękuję …..chcoć słowa i tak nie oddadzą połowy mojej wdzięcznośći. A jeśli zwariowałam , cóż w tym wariactwie mogę trwać…. w pełnej świadomości tego stanu. Dziękuję raz jeszcze, choć to słowo w pełni nie oddaję mej wdzięczności ….oddycham znów oddycham… Aaaaaa co do mojego nicku przy którym pozostanę 🙂 Jest to przekora , ironia , sarkazm 🙂

    Lubię

  31. Udało… chcoć ciągle mój racjonalizm próbuje to nazwać z klasyfikować … tak ciężko uwierzyć ,że jest istnieje coś co tak mocno na nas oddziałowywuje mimo tego, że czujesz to coś każdą cząsteczką swojej jaźni ….i nie tylko, dziś miałam też sen , który o dziwo pamietam … symboliczny…śniłam o wyrwaniu z ciała rdzenia który tak mocno się we mnie zakorzenił … i został usunięty 🙂

    Lubię

    • Ja wczoraj rano miałem sen, że jest wiosna i że ludzie na coś w skupieniu czekali. Powiedziałem wtedy: „Przemiana się dokonała”. Wyły syreny alarmowe, a z okna widziałem na horyzoncie dwa wybuchy nuklearne. Schowałem się w pokoju. Bałem się, że fala uderzeniowa mnie poparzy lub wręcz spali, że to był błąd schować się w zamkniętym pokoju, że powinienem poddać się tej fali i umrzeć.. Ale przeżyłem.

      Lubię

          • Miałem ostatni wizję tego. Ale przeszkodziłem w tym, zasłaniając jeden emiter laserowy. Cała iluzja mrocznych sił poszła w łeb 🙂

            Lubię

            • Prawdziwą wolność ludzkości, opartą na połączeniu nauki i magiji. Świat nieskończonych możliwości, w którym wszyscy ludzie będą szczęśliwi i spełnieni. Świat bez chciwości, żądzy władzy i pieniądza (najbardziej destrukcyjnych sił w dzisiejszym świecie), zboczeń i niegodziwości, ciągłego upodlania jednych przez drugich. Ktoś powie – utopia? Ja mu odpowiem – niekoniecznie. WSZYSTKO JEST MOŻLIWE.

              Liked by 1 osoba

              • Zgadzam się , jest , dlatego nie pytaj skąd wiem , wiem … ze Przejdziemy NWO , zastanów się chwilę czym jest wolna wola , moc mozliwości , a kiedy już ją posiądziesz … co z nią zrobisz ?, słyszy się wiele typu religia , rząd , itp itd, nie, nie jestem alfą ani omegą , nie jestem nikim tak na prawdę , powiem ci jak ja to czuję …. jesteśmy tu po to żeby doświadczać, taka szkoła życia, głównie zła , od kogoś i jako my komuś , nie ma żadnej karmy typu spłaty długu ja tego tak nie czuję … jestem tu żeby się uczyć być w każdej formie głównie ofiary i oprawcy , czemu ? żeby zrozumieć oby dwie strony ,kiedy człowiek je pojmie wtedy dokona wolego wyboru i słusznego jednocześnie….Czy można zmusić kogoś do miłości ? do robienia dobrego bez nagrody ? bez strachu przed karą ? Nie! człowiek musi to zrozumieć , poczuć , a kiedy to zrozumie bedzie czynił dobro , bo to będzie dobre i to nie bedzie się kłócić z żadną Twoją cząsteczką , bo zrozumiesz że to jedyna słuszna droga i bedziesz pomagał innym czerpał z tego pełną radość bo to będzie słuszne o w pełni świadome czytaj wolna wola , kiedy to zrozumiemy … będziemy wolni … ja tak to czuję

                Lubię

    • Tej samej nocy, po naszej rozmowie śniłem o tym, że ćwiczyłem swoje magiczne umiejętności na pięknej orchidei. Najpierw ją uśmiercałem, powodowałem siłą woli, aby więdła, usychała i rozsypywała się w proch, a gdy rozsypywała się do połowy, wskrzeszałem ją – atom po atomie, molekułę po molekule, aż stawała się piękna, świeża i tętniąca życiem. Być może tą orchideą byłaś Ty 🙂 Odrzuć racjonalizm, niech pozostanie szczęście i zadowolenie. Nie myśl o tym więcej, zapomnij.

      Lubię

      • 🙂 nie chcę zapomnieć , to moja lekcja , kolejna , droga, ale racjonalizm tak z nim muszę walczyć , to pranie mózgu , które i mi się udzieliło , cieszę się ze trafiłam przypadkiem na Jarka strone 🙂 jakokolwiek wiem, że przypadki nie istnieją … cieszę się bardzo bo znów czuję się sobą kimś kto jeszcze nie tak dawno był osobą z zapomnianej książki

        Lubię

  32. Wiem 🙂 zdaję sobie z tego sprawę , to była przyczyna wycofania się zblokowania się kiedyś sama przez siebie , kreowałam własną rzeczywistość …dziś ma to nazwę , wtedy … cóz … wtedy byłam z tym sama zbyt młoda żeby to ogarnąć i żeby się tego nie wystraszyć kiedy pojełam że jestem inna …. potem przyszło życie to co pisałam ucieczka , ucieczka i jeszcze raz ucieczka , blokowanie itp itd aż jestem tu na początku swojej drogi

    Lubię

    • gdybym wtedy spotkała ludzi takich jak jak kto wie gdzie byłabym dzisiaj 🙂 ok mój net fisiuje pojawia się i znika 🙂 więc korzystam z czasu i życzę wszystkim Dobrych Snów

      Lubię

  33. hahahahaha w nic się nie wczułam , probem w tym , że cześc wypowiedzi dochodziła a część nie i stworzył się słowny bajzel , hahaha odnośnie linku który wysłałam jako ciekawy dokument a nie coś w co trzeba wierzyć gdyby całość treści doszła , a nie tylko częśc wyrwana z kontekstu dla wszystkich zrozumiała by była moja ironia dlatego zakończyłam zdanie Kropka z uśmiechem . 😛 hahahahhaa ale spoko rozumiem też bym tak to odebrała 🙂

    Lubię

  34. Witam Ponownie. Na początku chciałabym przeprosić i wyjaśnić pewną kwestię , mój komuter postanowił w ostatnim czasie życ własnym życiem tzw złośliwość rzeczy martwych , przez co powstał tu troszkę galimatias … wrzucał do sieci co chciał a co nie to nie … to i tak dziwne że jakieś pełne zdania wyszły . Pisałam miedzy czasie, że nie jest to pełna treśc ale nie wiem czy doszło . Bardzo Was za to przepraszam , nie mogłam zrobić tego wsześniej bo zaraz potem mój staruszek zrobił Kaput , sąd orzek deth , zajeło mi troszke na uzbieranie nowego sprzętu. Bardzo zależy mi na dobrych relacjach i mimo zaistniałej sytuacji licze na wyrozumiałość … tym bardziej że na prawdę nie macie pojęcia jak bardzo ciężko było mi się odezwać ten 1 raz …. tak bardzo cieszyłam się iż znalazłam kogoś z kim w końcu będę mogła porozmawiać czy też o coś zapytać a tu taki numer … jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję że ta wiadomośc doszła w całości . Bo jeśli nie to Wrrrrrr chyba uwierze w złe demony 🙂

    Lubię

      • Słowo ” przepadłam” bardzo źle mi się kojarzy hahahaha żartuję , nie no złośliwość rzeczy martwej aczkolwiek powinnam do tego przywyknąć bo to nie pierwszy sprzęt który robi mi psikusa . Śmiejemy się nie raz ze znajomymi ,że zamieszkały u mnie jakieś wredne skrzaty co się chowają po sprzętach i psocą:)

        Ja ogólnie pisałam to już wcześniej aleeeee oczywiście nie doszło całe , że w tą noc Twoich czarów marów 🙂 zaatakowała mnie dziwna gorączka bo chyba ze 40 stopni C byłam pewna , że jakieś grypsko mnie dopadło (co też było dla mnie zdziwieniem bo ogólnie mnie sie nie imają żadne choroby typu : grypy, przeziębienia itd), śniłam też o wyrwaniu rdzenia z mojego ciała . Rano wstałam zdrowa , cała i i jak nigdy wypoczęta 🙂 autentycznie czułam jakbym hmmm schudła ze 40 kilo hahahhaa no taka jakaś lekka nooo.

        I ogólnie nie wiem jak to napisać… w czasie jak mój lapek padł zaczełam dziwnie mrowieć , głównie czoło , zazwyczaj jest to delikatne , ale bywają też bardziej intesnywne. Ze 2 razy w nocy obudziłam się i stwierdziłam że ja taka prawie cała zmrowiała jestem ?! w 3-a chyba noc jak się to zaczeło była dla mnie koszmarna , co chwilę coś mnie wyrywało ze snu ,śniłam albo coś mnie straszyło w śnie . No ta noc była ciężka dla mnie bynajmniej. Z jednej strony nie chciałam już zasypiać z drugiej byłam już tak wykończona że oczy same się zamykały.

        Szukałam troszku wiadomośći z punktu anatomi mogą mrowieć palce np u rąk (od kręgosłupa) ale kurde czoło ?

        Czasem pojawiają się różne obrazy zazwyczaj są niewyraźne ale bywały też całkiem ostre , to są takie sekundówki . Ale ok to się da wytłumaczyć jakoś , mózg płata takie różne różniste figle migle 🙂

        Nie wiem natomiat jak się odnieść do tego mrowienia , ja oczywiście zastanawiam się czy sobie zrobić tomograf czy może jednak jakiś psychoteraupeuta hahahahaha .

        Czytałam gdzieś , kiedyś o tzw 3 oku ale hmmm nie wydaje mi się , czy jest możliwe że ktoś lub coś na mnie próbuje oddziałowywać ?

        Czy ja zwyczajnie potrzebuję jednak lekarza ech ….

        Pozdrawiam Ciepluchno

        Lubię

        • Oj myśląca inaczej Ty jednak pomyśl inaczej i zezwól swojemu 3 oku się obudzić, bo ono samo daje Ci znaki, żebyś się wewnętrznie do tego dostroiła, a zobaczysz rzeczy niesamowite, tylko nie uzewnętrzniaj tego dla innych bo trafisz na listę kopniętych wariatek.
          Serdecznie pozdrawiam i miłych wrażeń życzę, chociaż różnie to może być. 😀

          Lubię

            • Kurcze to nie tak , ciagle myslę jak by nakreslić Wam pewne rzeczy nie opisując pewnych zdarzeń , nie jestem gotowa na taką wylewność…. , jednak widzę że ten brak istotnej kropki nad i wprowadza chaos 🙂

              Spróbuję może tak…A- napisałam że jestem taka od zawsze ….B- napisałam że znam cząstkę dobra i ZŁA…, że to coś jest ze mną od fiu fiu ,C- napisałam że STAWIAM BARIEY , dlaczego wróćcie do punktu B .

              Magu:)

              Pomogłeś bardzo , jednak pisałam już również , że ja idę tak naprawdę po omacku , nigdy z nikim na ten temat nie rozmawiałam , długo sama przed sobą uciekłam .

              Dlatego zadaje być może głupie pytania , jednak wole zadać głupie pytanie niż iść znowu po omacku. Dlaczego ? Dlatego że boję się tej cząstki zła boje się że to kolejna pułapka …

              Wiem że najprościej było by napisać zwyczajnie co i jak . Ale kurde dla mnie to na prawdę jest bardzo ciężkie…..

              Strach , strach przed tym czymś, to jest coś co mnie hamuje , boje się że znowu to wpuszczę, pozwole przylgnąc do siebie czy jak to nazwać. A tylko ja wiem co przeszłam i przechodzę….

              Mam nadzieję że dość jasno nakreśliłam sytuację , która choć trochę pozwoli wam mnie zrozumieć

              Jeśli macie jakieś pytania- pytajcie , aczkolwiek nie obiecuję że odp na każde:)

              Lubię

              • Taki los jest wiedzących. Przez większość życia idą po omacku. Kieruje nimi Moc, kieruje nimi intuicja, szósty zmysł, którego w pełni nie rozumieją – kiedyś dam Ci Serduszko metodę, aby to wszystko zrozumieć… Nad ich bezpieczeństwem czuwają ONI. Ci wiedzący są wbrew pozorom niezniszczalni. W swoim życiu byłem 8 krotnie na krawędzi śmierci, między innymi łamiąc 2 razy kręgosłup (w tym samym miejscu, hehe, lekarze mówili, że to cud, że urodziłem się pod szczęśliwą gwiazdą, że nie znają takich przypadków). Chodzę, żyję, pracuję, cieszę się życiem i walczę z niegodziwością tego świata. Moja misja dopiero się rozpoczyna…

                Lubię

                • Aleś mnie teraz Magu wybił z pantałyku….godz chyba trawiłam to co napisałeś:) nieświadomie odp na na dręczące mnie pytanie od jakiegoś czasu.

                  5 lat temu zachorowałam ( nie będę się tu wdawać szczegóły, choć są też istotne ,ale innym razem) w każdym bądź razie byłam przypadkiem nieuleczalnym …. do dziś dzwonią mi w uszach słowa lekarza ” gdybym JA Pani nie leczył stwierdziłbym , że jakiś debil nie rozpoznał się na chorobie ” I nie tyle chodziło o to , że wyszłam z tak ciężkiego stanu , jak również o to , że w ciele nie pozostał ślad po chorobie , co zostało nazwane cudem medycznym . Niech im będzie 🙂

                  Jestem , żyje , mam się dobrze 🙂 ale przyznaję zastanawia mnie ten fakt .

                  Dziekuję za dobre słowo i czekam na ta obiecaną metodę 🙂

                  Lubię

              • A ten strach to norma dla takich jak my – musisz się do niego przyzwyczaić, musisz go oswoić. Ten lęk to tylko iluzja, Ty jesteś ponad nią, uwierz w swoją potęgę.

                Lubię

              • Hmmm… powiedz czy to „zło”, o którym piszesz, to jest chęć niszczenia? Przy czym może to też tak być odbierane przez ciebie.

                Lubię

                • Chęć niszczenia ? Nie do końca wiem jak to odebrać . To atakuje mnie za każdym razem kiedy próbuję się od tego uwolnić . Czy to jest w stanie niszczyć ? jesli tak to chyba tylko mnie. Czy to wpływało na mnie? jakkolwiek głupio to nie zabrzmi tak .

                  Np.

                  Budzę się rano i bez powodu czuję złość, agresję , do kogo na co i czemu ? Pytaj mnie a ja Ciebie . Nie miałam powodu być na nic ani na nikogo zła , nie aż tak , to rosło w siłę ,długooo, któregoś dnia usiadłam i zastanowiłam się czemu tak sie dzieje , co jest tego źródłem , nie potrafiłam go znaleźć , to właśnie znikło po czarach marach Maga 🙂

                  Ja jako ja czuję to jak coś co nie chce mnie puścić , nie wiem czemu , ale to nie jest przyjemne jakimi sposobami próbuję to wywłaszczyć …

                  Lubię

                    • Ślepy strzał – nietrafiony. Brzmi jak wahadło, ale sie na tym nie znam ani trochę. Jakiś miesiąc temu miałem podobnie, w ciągu jednego dnia działy się takie rzeczy, że zniszczyło to wszystko co udało mi się osiągnąc dnia wcześniejszego i do tej pory nie mogę się po tym pozbierać. https://jarek-kefir.org/2017/02/15/niezwykle-i-niesamowite-prawa-rzadzace-swiatem-o-ktorych-rzadko-kiedy-uslyszysz/ Przeczytaj, może pasuje.

                      Lubię

                    • Własnie czytałam 🙂 ale niestety nie mam dziś już czasu aby skończyć artykuł do końca , może ta opinia jest na wyrost więc prosze tak się do niej odnieść . Na moment w którym ja skończyłam i o ile dobrze zrozumiałam że myśli kreują rzeczywistość … nie mogę się z tym zgodzić nie myśli ją kreują a pragnienia ….

                      Lubię

                    • ale wychodzę też z założenia że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)hahahha tak paradoksalnie. Nie wiem co Cię spotkało ale może tak miało być ? zaufaj czasami też zyciu czy jak to nazwać , czasem pewne rzeczy muszą się wydarzyć i nieważne czy miałeś wcześniej ich świadomość , ja nie raz próbowałam zapobiec czemuś co czułam że się wydarzy i co ? i pstro , po prostu pewne rzeczy muszą się wydarzyć… jakkolwiek nie są ciężkie … a coś o tym wiem …pozbierasz się zwyczajnie potrzebujesz czasu jak każdy z nas

                      Lubię

        • Wróć doswojego pierwszego postu i przecytaj tamte komentarze, chyba przegapiłaś ważny moment, akurat pełnia była co?

          Lubię

        • Wibracje odczuwasz, wibracje. Lekarz Ci nie potrzebny. Jedni odczuwają w głowie, inni w kończynach, jeszcze inni w kręgosłupie, a jeszcze inni w całym ciele. Jeśli będziesz żyła w przeświadczeniu, że wariujesz, to…….. zwariujesz. To w końcu pomogłem, czy nie? Bo raz piszesz, że jest ok, a za kilka chwil, że wariujesz…

          Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s