Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Apele » Niezwykłe przesłanie dla młodych od osoby starszej

Niezwykłe przesłanie dla młodych od osoby starszej

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,603,809 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

przeslanie-od-osob-starszychKażą nam żyć dla innych. Dla rodziny, państwa, ojczyzny, religii, ideologii, wartości, tradycji, systemu. Każą nam być żertwami ofiarnymi by budować PKB, wolny rynek, by system był większy i potężniejszy, by ludziom – ups, przepraszam – elitom i ich lemingom – żyło się lepiej. Pora raz na zawsze z tym skończyć. Chodzi o równowagę. Pomagasz innym ale też dbasz o siebie. No i pomagaj tylko tym którzy na to zasługują.

Chodzi bowiem o to, że żyjąc wyłącznie dla innych, tak naprawdę nie żyjesz dla nikogo. Żyjąc tylko dla innych, pracując te 12 godzin lub na dwa etaty, a potem etat w domu – nie realizujesz przeznaczenia swojej duszy. Wbrew temu co mówi doktryna new age – dusza człowieka jest trochę egoistyczna. Chce ona także tego, by człowiek realizował swoje własne powołanie. No i chce także zaznawać szczęścia, radości, pokus i grzeszków świata materialnego. Żyjąc tylko dla innych, poświęcając się – nie realizujesz tego.

Pojawia się rozgoryczenie, zgorzkniałość, stres, nerwy, obwinianie za wszystko innych, nienawiść. Poczucie przegranego życia. Poczucie że nic ciekawego, spontanicznego, szalonego, hardcorowego już Cię nie spotka. Ja jestem właśnie w tym specyficznym wieku (31 lat) i widzę to po moich gasnących rówieśnikach. Jeden kredyt, drugi, trzeci. Jeśli jakimś cudem zarabiają godne pieniądze (5% Polaków wg GUS) to i tak porażający, zwierzęcy lęk. Czy do 1 wystarczy, czy na kredyt hipoteczny wystarczy, czy dzieci będą miały jeść, czy nie wyrzucą z pracy, w której muszą spędzać minimum 12 godzin.

Po dawnych energicznych i pełnych ideałów nastolatkach czy dwudziestokilkulatkach nie został nawet ślad. Nie pożartujesz, bo wszystko denerwuje, wkurza, wywołuje ból dupy. O czym pogadać? Filozofia, metafizyka, nauka – a skąd. Oni zajmują się przecież czymś konkretnym, produktywnym, a nie bujaniem w obłokach. Czyli zajmują się umieraniem za życia. Dokładnie tak, jak robiły to poprzednie pokolenia. Jeśli żyjesz dla siebie, to będziesz szczęśliwy, i wtedy to szczęście dasz innym.

Choroba, na którą cierpi większość ludzkości jest trudna do zidentyfikowania, nieokreślona. Każdy czuje się mniej lub bardziej smutny, wyzyskiwany, przygnębiony, bez celu, w który można by przelać swój gniew lub który napełniłby ich nadzieją. Dawnymi czasy moc, przez którą jednostka czuła się uciskana, miała siedziby, symbole. Ale dzisiaj gdzie jest centrum władzy, która zubaża nasze życie? Powinniśmy chyba zaakceptować raz na zawsze, że to centrum jest w nas i że tylko wielka wewnętrzna rewolucja może coś zmienić, skoro wszystkie rewolucje przeprowadzone na zewnątrz nie zmieniły wiele.”
~Tiziano Terzani

Poniżej: zapraszam do przeczytania świadectwa osoby starszej, która całe życie zmuszona była żyć tylko dla innych, zapominając o sobie. Teraz, na jesieni życia, zaczęła spełniać swoje drobne zachcianki i przyjemności. Ma ona szansę dożyć bardzo sędziwego wieku w spokoju i harmonii. To jest ta cała tajemnica długowieczności. To jest ta tajemnica, dlaczego główny popularyzator joggingu w USA, który żył w permanentnym stresie, zmarł na zawał przed 40-stką. Zaś część ludzi pali, pije whisky, i dożywa wieku 95 lat w względnym zdrowiu, spokoju i sprawności umysłu.

Z rozmów ze starszymi ludźmi..
Czyta się dużo, co ludzie radzą młodym, gdy są na skraju życia.
Ja chyba najbardziej poruszającą opcje, jaką usłyszałam, to była ta.

Babeczka pochwaliła mi się pomalowanymi paznokciami. Ja pokazałam jej swoje. Babeczka powiedziała mi, że teraz dopiero na stare lata zaczęła sobie dogadzać.
Drogi manicure. Coś dla siebie.
Nie chodzi o kasę. Chodzi o zrobienie czegoś dla siebie.
I mówi tak, że nigdy nie umiała zrobić czegoś dla siebie. Że zawsze byli inni ważniejsi. Mąż. Dzieci. Rodzina. Zawsze ktoś.
Sama na ostatnim końcu.
Mówi do mnie, żebym zawsze pamiętała o sobie.
Żeby siebie nie zapominać.
Dogadzać sobie. Sprawiać sobie przyjemność.
Nie chodzi o wyłączne skupienie na sobie.
Chodzi raczej o równowagę.
Dbasz o innych, ale też dbaj o siebie.”
Autor: Kasia

Przeczytaj też, w temacie:
Czego ludzie żałują na łożu śmierci? Przesłanie do młodych zaganianych..

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 


9 komentarzy

  1. annna81 pisze:

    Zabawne:) Dokładnie na ten sam temat rozmawiałam dzisiaj rano z swoją mamą (ja 35 lat, ona 62). I wspólnie doszłyśmy do tego samego wniosku: czas zacząć siebie doceniać, dbać o siebie, rozpieszczać… Nie skąpić sobie, nie odmawiać – dziadować, a żyć.

    Lubię

  2. Marta pisze:

    Ja z kolei jestem przykładem typowego samoluba. Postanowiłam w życiu kilka rzeczy. Nigdy nie będę pracowała w sklepie za grosze i nigdy nie wezmę kredytu na mieszkanie. Teraz mieszkam z dużo ode mnie starszym mężczyzną (ja 30, on 46) z kredytami (w tym na mieszkanie), zestresowanym i strasznie czasem na mnie wkurzonym, bo nie mam takich stresów w życiu jak on.

    Lubię

  3. margaretq pisze:

    „Ja jestem właśnie w tym specyficznym wieku (31 lat) i widzę to po moich gasnących rówieśnikach. Jeden kredyt, drugi, trzeci. Jeśli jakimś cudem zarabiają godne pieniądze (5% Polaków wg GUS) to i tak porażający, zwierzęcy lęk. Czy do 1 wystarczy, czy na kredyt hipoteczny wystarczy, czy dzieci będą miały jeść, czy nie wyrzucą z pracy, w której muszą spędzać minimum 12 godzin.

    Po dawnych energicznych i pełnych ideałów nastolatkach czy dwudziestokilkulatkach nie został nawet ślad. Nie pożartujesz, bo wszystko denerwuje, wkurza, wywołuje ból dupy. O czym pogadać? Filozofia, metafizyka, nauka – a skąd. Oni zajmują się przecież czymś konkretnym, produktywnym, a nie bujaniem w obłokach. Czyli zajmują się umieraniem za życia. Dokładnie tak, jak robiły to poprzednie pokolenia. Jeśli żyjesz dla siebie, to będziesz szczęśliwy, i wtedy to szczęście dasz innym.”
    Ja właśnie pracuję z takimi ludźmi o których mówisz, choć nie mam dokładnych danych czy mają jakieś kredyty, a dziecko utrzymaniu ma tylko jedna z dziewczyn. Ale to gaśnięcie, o którym mówisz, widać jak najbardziej, i objawia się przede wszystkim w permanentnym wkurzeniu pracą i złości na współpracowników za to, że firma teraz jest w kryzysie. Wzmianki o starości i niedomaganiach – na razie półżartem – też się już pojawiają.
    Tak się zastanawiam jacy byli 10-15 lat temu, kiedy chodzili do liceum, na studia, zaczynali pierwszą pracę. Jaki wydawał im się świat, w co wierzyli, czy mieli więcej radości życia, niż teraz?
    Ja jestem niewiele młodsza od nich, jednak na szczęście nie zgorzkniałam, mimo pierwszych rozczarowań rynkiem pracy. Przyjęłam rolę obserwatora i to daje mi dużo inspiracji do tworzenia. Zdecydowanie to zdrowsza opcja niż powoli gorzknieć tak jak oni, i narzekając na rzeczywistość dookoła – stawać się jej częścią.

    Lubię

  4. Rozsądna Anna pisze:

    A tak nas i nasze życie widzą Istoty z innych wymiarów
    Fragment z książki pt. „Wewnętrzne przebudzenie” Autor: Sisson Colin

    „W dalekiej galaktyce, w środku kosmosu, żyje grupa istot zwanych Władcami Czasu. Pilnują oni całego stworzenia. Są odpowiedzialni za utrzymanie ewolucji wszystkich form życia w całym swoim dominium. Co jakiś czas któryś z nich jedzie na wakacje.
    Pewnego razu przyszła wreszcie kolej na Kroba. Krob udał się do agencji podróży, by znaleźć dla siebie miejsce na spędzenie urlopu.

    – No cóż, panie Krob – rzekł agent – mamy wolne miejsca na dalekich krańcach naszego systemu gwiezdnego, na ‚Czerwonej’ planecie. Może pan tam leżeć do góry brzuchem i cieszyć się wszystkimi przyjemnościami życia.
    – Byłem tam ostatnio i jest tam wspaniale, ale wolałbym coś bardziej egzotycznego – odpowiedział Krob.

    – To może będzie panu odpowiadała „Zielona” planeta w sektorze gwiezdnym 401. Można tam odpoczywać w idealnym spokoju i ciszy. Ostatnio jest to bardzo popularne miejsce.
    – Nie – odrzekł Krob – wolałbym okolicę, w której mógłbym stawić czoło jakimś wyzwaniom. Agent zastanowił się przez chwilę i powiedział:
    – Myślę, że mam coś takiego. Na dalekich krańcach kosmosu znajduje się bardzo mały sektor gwiazd zwany „Drogą Mleczną”. Bóg jeden wie, skąd wzięli taką nazwę. Jest w nim „Niebieska” planeta; można tam bawić się z samym sobą i innymi Władcami Czasu, którzy spędzają tam swój urlop.
    Główną rozrywką jest „zabawa w chowanego”. Jest bardzo popularna. Zanim pan tam pojedzie, musi pan zdecydować, ile żyć chce pan otrzymać i jaką rolę odgrywać w danym życiu. Ponieważ w naszym wymiarze nie istnieje czas, może pan dostać tyle żyć, ile pan zechce. Tam zapomni pan, kim jest, aby mógł pan szukać siebie za każdym razem – w każdym życiu od nowa. Pomiędzy życiami musi pan wybrać, w co się chce bawić w następnym życiu. Musi pan także wybrać dla siebie płeć. W każdym życiu są bardzo fajne gry i zabawy zwane rodziną lub relacjami. Te to dopiero potrafią człowieka rozśmieszyć!
    Krob się zainteresował:
    – To brzmi wspaniale. Proszę mi jeszcze powiedzieć o innych grach i zabawach, w których mogę uczestniczyć, podczas gdy będę próbował odnaleźć siebie.
    – Och, jest ich dużo. We wszystkich może pan wziąć udział podczas swych wakacji. Bardzo popularna jest „zabawa w wojownika”. W tej zabawie może pan zobaczyć, ile razy można pana zabić w bitwie albo w innych okolicznościach, w których pomaga pan innym sprawdzić to samo. To bardzo zabawna gra, a najzabawniejsze jest w niej to, że wszyscy traktują ją serio. 
    Większość bierze w niej udział około 200 razy. Mówię panu, można umrzeć za śmiechu, taka jest fajna. Jest też zabawa w kupca. Pokazuje, ile razy można się wzbogacić, a później wszystko stracić. Bardzo interesująca, pyszna rozrywka. A co by pan powiedział na zabawę w woła roboczego? 

    Polega ona na tym, że robi się to samo codziennie przez osiem godzin przez około pięćdziesiąt lat i dostaje za to tyle pieniędzy, by nakarmić rodzinę i od czasu do czasu się upić. Jeśli wybierze pan płeć żeńską, może pan sprawdzić, ile razy potrafi posprzątać dom i ugotować, zanim zużyje pan swoje ciało. Nie bardzo to rozumiem, ale mam wrażenie, że ta gra ma także pomóc innym urlopowiczom w zabawie, którą nazywają „narodzinami”.

    Ale jest jeszcze lepsza: „zabawa w studiowanie” – zobaczy pan w niej, ile teorii filozoficznych można włączyć do swojej kolekcji podczas jednej gry w odnajdywanie siebie. Jeśli stanie się pan w niej dobry, może przekształcić się w „zabawę w guru”, w której uczestnik myśli, że jesteś oświecony, i pomaga innym urlopowiczom bawić się w studiowanie.

    Lecz najpopularniejszą rozrywką jest, niech pan słucha uważnie, zabawa, która trwa równocześnie z innymi zabawami. Nazywa się „zabawą w ofiarę i cierpiętnika”. Tu się pan dopiero uśmieje! Boki zrywać! Zobaczy pan, ile zwykłych sytuacji potrafi pan przekształcić w tragedię, ile razy może pan umrzeć na jakąś chorobę, ile razy spowodować, że będzie pan, jak tam mówią, nieszczęśliwy.
    Zdaje się, że przy tej grze trzeba tak wytrenować umysł, by potrafił negatywnie oceniać i osądzać różne rzeczy. Ja w ogóle nie mogę jej pojąć. Zdaje się, że wysyłają urlopowiczów do specjalnych szkół, by się dobrze jej nauczyli. Ale pierwsze nauki pobiera się u tych wczasowiczów, którzy bawią się w rodziców. Jak pan trochę poćwiczy, to na pewno pan się zorientuje, o co w niej chodzi.

    To brzmi wspaniale. Proszę mnie zapisać”.

    Tak więc, jak widzicie nasze życie na Ziemi jest tylko zabawą w gry, bawmy się więc wesoło, byle dotrwać do końca urlopu.
    Gier jak widać planeta oferuje każdemu multum, tylko wybierać 😀

    Pozdrawiam serdecznie z mojego urlopu ,gdzie gram w grę w „chowanego”

    Lubię

  5. Rozsądna Anna pisze:

    Masz rację Mariuszu, ale jak zarazem prawdziwy i zastanawiający, kto nas wrabia w te wszystkie gry , co jest końcowym celem tych gier i co chcą osiągnąć autorzy tych gier, jednego jestem pewna, że na pewno coś złego.
    Karuzela tych gier nie należy do przyjemnych dla nas, ale grunt to się nie poddawać smutkom i żałościom, bądźmy radośni pomimo to.

    Lubię

    • Mariusz pisze:

      Otóż to, tego całego „matrixa” to trzeba traktować trochę tak z przymrużeniem oka. Dystans i poczucie humoru na pewno nie zaszkodzą 🙂

      Lubię

  6. fakafones pisze:

    Zjawisko jakie opisałeś to jedna strona medalu. Po drugiej stronie znajdziemy; co byś nie zrobił, czego byś nie osiągnął i tak w pewnym momencie zadasz sobie pytanie: „na co mi było to wszystko” – bo człowiek ZAWSZE pragnie tego czego nie ma.

    A gdy to ma 🙂 to pragnie czegoś innego. I tak w kółko. Prawdopodobnie zostaliśmy zaprogramowani w taki sposób po to by świat nie stał w miejscu, byśmy się rozwijali.

    Niektórym udaje się stanąć z boku i tylko obserwować to wszystko. Wiele nie mają. Wiele nie potrzebują. Widząc to co otacza innych zadają sobie pytanie: „a co jeśli to oni mają rację, a nie ja?”.

    Lubię

    • Krysia pisze:

      ,, …w pewnym momencie zadasz sobie pytanie: „na co mi było to wszystko” – bo człowiek ZAWSZE pragnie tego czego nie ma…”

      Myślę, drogi Fakafones, że człowiek zada sobie takie pytanie ZAWSZE wtedy, gdy dostrzeże bezużyteczność, a czasem nawet szkodliwość swoich minionych działań i zachowań.

      I wcale nie chodzi tu o wzbudzanie jakiegoś poczucia winy, ale o mądrzejsze, lepsze przyszłe dni. Wszyscy uczymy się dokonywania wyborów, efektem których jest tak na prawdę jeden cel – dobre samopoczucie, zadowolenie.

      Rzecz w tym, że często to dobre samopoczucie fałszywie odczytujemy.
      Np. całe swoje dni poświęcasz dla sprawiania przyjemności, pracy na rzecz innych. Czyjeś dobre samopoczucie uznajesz za własne. A że człowiek, jak słusznie zauważasz, chce coraz więcej i więcej, to pewnego dnia dochodzisz do wniosku, że już więcej nie możesz dać, czujesz się zmęczony, wyssany.

      I co z twoim dobrym samopoczuciem? Gdzieś zniknęło, zamieniło się na żal w stylu: ,,Ja tyle robię, a szacunku i wdzięczności znikąd!”

      To nie ty się żalisz. To twoja Dusza daje ci do zrozumienia, że przez ten cały czas była samotna, zapomniana, odstawiona na boczny tor.
      To ludzie, poprzez niewdzięczność, zdają się mówić: nie chcę ciągle tylko brać, chcę sam doświadczać, chcę sam dokonywać wyborów.
      Zapominanie o sobie na rzecz ciągłego zabiegania dla spełniania oczekiwań innych jest tak na prawdę narzucaniem im swojej woli, odbieraniem możliwości wyboru i doświadczania.

      Równowaga została zachwiana. Równowaga, o której tak często wspomina Jarek.

      Mamy żal do całego świata, a w rzeczywistości to my sami stworzyliśmy ten stan.

      Ten przykład unaocznia, że wybory, początkowo uznane za właściwe, okazują się wcale takimi nie być.
      Tylko ta radość i dobre samopoczucie są następstwem właściwych wyborów, jeżeli obydwie strony relacji mogą dawać i jednocześnie brać.
      Człowiek jest jak antena – nie może ciągle nadawać bez pobierania impulsów

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 126 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: