Trwa wielki globalny kryzys. System społeczno-ekonomiczny jest już nie do utrzymania

gospodarka-polskiWielki globalny kryzys dotyczy już każdej możliwej dziedziny życia i narasta od wielu lat, jeśli nie dekad. Wszystkie spoiwa łączące ludzi i narody zostały zerwane. Wszelkie systemy i regulacje które sprawdzały się nieraz przez tysiące lat, obecnie są zdezaktualizowane i zupełnie niewydolne. Nie dają zupełnie odpowiedzi na pytania i wyzwania współczesności.

W artykule, który wklejam poniżej, jest mowa o nadchodzących wielkich niepokojach społecznych. Mają one być w większej części świata, szczególnie w Ameryce Północnej, Europie, Rosji. Według tajnego raportu organizacji Infiniti Research jednym z najbardziej zagrożonych krajów na świecie jest Polska, obok Niemiec i Francji.

Istotnie tak jest. Rozwarstwienie ekonomiczne jest szczególnie silne w naszym kraju. W polityce mamy dwie głosujące grupy – albo moherowe berety od PiSu, albo syci beneficjenci systemu – lemingi. Obecnie ogromna większość debaty publicznej jest robiona pod ten lemingowy elektorat. Są syci i przez to najgłośniejsi. Najsilniej domagają się zachowania swoich przywilejów, najsilniej akcentują swoje racje, np Trybunały, in vitro itp.

Cała reszta – większość społeczeństwa – jest pomijana w debacie publicznej, nie głosuje w wyborach, nie popiera ani stronnictwa smoleńskiego ani tym bardziej tych którzy doprowadzili nasz kraj do ruiny. To wielki potencjał do społecznych niepokojów.

Szczególnie dramatyczny upadek systemu jest w kwestiach moralnych, etycznych, społecznych. Upada tradycja, upadają stare wartości, które wcale nie były takie dobre, a wręcz przyniosły światu łzy i cierpienie. Nie trwóżcie się tym, nie trzymajcie kurczowo świata który odchodzi. Od tych globalnych procesów przemiany nie ma już odwrotu. Nic ich nie zatrzyma, nawet udostępnianie po 20 artykułów z konserwatywnych mediów na dobę. O naiwności..

Rozumiem i bardzo współczuję moim rodakom, zwolennikom konserwatyzmu, tradycji, chrześcijaństwa. Dla nich to często osobisty koniec świata, bo w wierność staremu porządkowi świata włożyli całych siebie. Im szybciej przestaną opłakiwać świat który umiera, tym lepiej będzie dla nas wszystkich.

Cytuję: „Jako benedyktyn zwróciłem uwagę na jedną rzecz. Otóż, w czasie wszystkich wcześniejszych klęsk jakie nawiedziły świat, a zwłaszcza Europę, jedna świątynia cały czas trwała. To bazylika św. Benedykta w Nursji, niedaleko Rzymu. Ten święty jest patronem Europy, życia monastycznego i odrodzenia religijności. Od VI wieku aż po czasy współczesne – mówił zakonnik.
– A w tym roku bazylika się zawaliła. Została tylko fasada, a za nią tylko kupa gruzu. Ocalała figura św. Benedykta, która stoi na placu w centrum miasta. Niektórzy mówią, że to jakiś znak. Że nasza kultura chrześcijańska się wali. Że już się zawaliła…– dodał.
– A może przyjedzie czas, że tak jak tamci benedyktyni modlili się na gruzach bazyliki w Nursji, tak my, chrześcijanie, będziemy się modlić się na gruzach bazyliki św. Piotra w Rzymie? Niewykluczone. Wiele świątyń, bazylik w Rzymie zostało naruszonych, nawet św. Pawła za murami – kontynuował.
– Niemożliwe? Hmmm… Świątynia jerozolimska też była chlubą Żydów. Nazywano ją świątynią Pana. Mówiono: „nic nam nie grozi, bo Jahwe jest z nami”. A Jezus powiedział potem tak: „Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony” – zastanawiał się.”
Źródło:
gosc.pl

Nie warto kurczowo trzymać się tego, co już się zdezaktualizowało. Życie to ciągła zmiana, nic w nim nie jest stałe. Zmieniają się wartości, poza nielicznymi wartościami niezmiennymi i ponadczasowymi. Z tym że nie są to żadne tradycyjne wartości, jak mówią tradycjonaliści. Ale wartości zupełnie nie związane z twardą, konserwatywną tradycją – takie jak empatia, doktryna nie szkodzenia drugiemu, szacunek wobec człowieka i nie zmienianie go na siłę, przyjaźń, miłość.

Całą resztę możesz odrzucić już teraz. Szczególnie widać to wśród polskich mężczyzn, którzy są opóźnieni nie tylko względem państw Zachodu, ale także względem polskich kobiet. Dla prawilnych chłopaków w dresach pozostają dziewczyny-karyny ze wsi (dresiary itp) lub zakompleksione i pełne irytujących, stereotypowych wad kobiety w typie „pierwotnej Ewy„. Pozostaje im jeszcze groźne pohukiwanie tradycją, organizowanie marszu niepodległości po którym są straty na kilka milionów złotych, obrażanie tych których nie lubią i inne widowiska samczości. Zostało to dobrze opisane w poniższym felietonie.

Cytuję: „Sfrustrowani chłopcy, którzy nie mogą stać się mężczyznami, organizują groteskowe inscenizacje męskości w rodzaju Marszu Niepodległości. 11 listopada chłopcy wychodzą na ulice, szukają czegoś, co pozwoli im choć przez chwilę poczuć się mężczyznami. Pozbawieni możliwości zrealizowania się w samczej roli, do której byli w dzieciństwie przygotowywani, są sfrustrowani zawodowo (dla „prawdziwych mężczyzn” nie ma już ofert na rynku pracy) i seksualnie (kobiety nie szukają już „prawdziwych mężczyzn”). Zdesperowani są skłonni wziąć udział w najbardziej nawet karykaturalnym spektaklu męskości (ustawki kiboli, marsze żołnierzy wyklętych, Marsz Niepodległości), poprzeć najbardziej karykaturalnie szowinistycznych polityków (Kukiz, Korwin). Wszystko, by tylko uchronić się przed prostą prawdą: epoka mężczyzn dobiegła już – na szczęście – końca.”
Źródło:
http://m.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20161111/bunt-chlopcow-bunt-meszczyzn

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Patologiczny system polityczny i ekonomiczny, w jakim od długiego czasu żyją zachodnie społeczeństwa, chyli się ku upadkowi i grozi masowymi buntami, które mogą łatwo wymknąć się spod kontroli i doprowadzić do załamania się całej zachodniej cywilizacji.

Już od dłuższego czasu dla osób śledzących wydarzenia na świecie było oczywiste, że patologiczny system ekonomiczny i polityczny, jaki stworzono na Zachodzie, jest nie do utrzymania na dłuższą metę, że jest to prosta droga ku przepaści. Niewielu jednak było świadomych, że nie chodzi tylko o takie rozumienie problemu, ale że ma on w istocie wymiar o wiele głębszy, sięgający samych fundamentów społeczeństw zachodnich. Ta teza wynika przede wszystkim z dwóch okoliczności: po pierwsze, z tego, że mechanizm samozniszczenia rozwinął się za milczącym przyzwoleniem tamtejszych społeczeństw (wprawdzie nie mówiono o tym w mediach głównego nurtu, ale jednak nie było to też tajemnicą). Po drugie, ogólny zastój cywilizacyjny (zadłużanie się, realne biednienie większości społeczeństw) wynika z braku konkurencyjności społeczeństw, co szerzej uzasadniłem, zwłaszcza w pierwszym tomie Instrukcji przebudzenia.

Gdy ludzie myślą o nadciągającym kryzysie czy załamaniu systemu, mają z reguły na myśli gospodarkę lub system bankowy, jednak również patrząc z tej perspektywy, okazuje się to tylko wierzchołkiem góry lodowej, bo skala kumulujących się i w dużej części ukrywanych problemów również spowoduje, że będzie to przede wszystkim kryzys społeczny. To akurat będzie wynikać z tego, że konsekwencje będą tak poważne, że wykroczą poza tradycyjne rozumienie kryzysów. Niektórzy już wcześniej widzieli, że nie będzie to kryzys, lecz wstrząs ogólnocywilizacyjny nieporównywalny w istocie do czegokolwiek z przeszłości. Przede wszystkim trzeba tu mieć na względzie wstrząs dla samego systemu politycznego – dla mechanizmów sprawowania władzy.

Mówili i pisali o tym niektórzy ludzie kontestujący obecny porządek światowy, jednak nie docierało to do zachodniego establishmentu. Nie widział on tego, że cały proces nie jest powtórką z historii, ale czymś zupełnie nowym. Tak było dosyć długo. Warto jednak zauważyć fakt (pomijany rzecz jasna przez klasyczne media!), że zaczęło się to ostatnio zmieniać, i to w alarmującym tempie. Rządy niektórych zachodnich krajów wyraźnie obawiają się czegoś na kształt rewolucji!

Być może nie dla wszystkich jest jasne, dlaczego tak się stało, co wywołało tak dramatyczne przewartościowanie, więc zanim przejdę do samych ostrzeżeń, krótko przypomnę, co powoduje, że mamy obecnie do czynienia z sytuacją zupełnie inną, niż jeszcze kilka lat temu.

Nakłada się tu na siebie wiele różnych spraw i napływ imigrantów wcale nie jest największym problemem – napięcia społeczne na tym tle jedynie ujawniają głębsze źródła, które wiążą się zarówno z pogarszającą się sytuacją gospodarczą (choć skalę tych problemów próbuje się ukrywać), jak i z rosnącymi na Zachodzie nierównościami. I to te ostatnie wydają się kluczowe. Wskazują na to analizy sytuacji prowadzących do kryzysów cywilizacyjnych, jakie w oparciu o przykłady z przeszłości robiono w amerykańskim Instytucie Technologicznym w Massachusetts (Massachusetts Institute of Technology). W ich trakcie okazało się, że państwa i społeczeństwa załamywały się nie tyle w wyniku kryzysów ekonomicznych, jak ludzie zwykle sądzą, ale bardziej w wyniku nałożenia się czynników ekonomicznych na brak spójności społeczeństw, czyli przede wszystkim na nierówności. Mogą one mieć charakter religijny, rasowy lub materialny i z tego punktu widzenia warto odnotować, że w wielu krajach zachodnich występują ostatnio praktycznie wszystkie z nich.

Z tej perspektywy sytuacja wygląda najbardziej alarmująco w USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Pierwszy z tych krajów jest wręcz ewenementem, gdyż w nim wskaźniki dysproporcji materialnych rosną najwyżej ze wszystkich krajów rozwiniętych. Wyraźnie widać, że naprawdę bogaci się tylko i procent najlepiej sytuowanych obywateli, podczas gdy cała reszta oficjalnie pozostaje na tym samym poziomie. Tak to wygląda na podstawie danych oficjalnych, publikowanych przez rząd USA, chociaż w rzeczywistości jest znacznie gorzej. Wynika to z tego, że Ameryka emituje dolary i papiery dłużne w olbrzymich ilościach, które znajdują nabywców głównie dzięki fałszowanym statystykom. Najważniejsza z tego punktu widzenia jest inflacja, więc Fed (Bank Rezerw Federalnych) zmienia metodologię jej naliczania średnio raz na rok lub dwa – i inflacja pozostaje na poziomie rzędu 2 procent. Gdyby jednak zmierzyć ją obiektywnie, w oparciu o ceny towarów najczęściej kupowanych, to okazałoby się jednak, że przekracza ona 8 procent!

Gdyby jednak ta prawda wyszła na jaw, to cały ten system by się załamał, bo okazałoby się zwyczajnie, że amerykańskie zobowiązania wobec świata są niemożliwe do spłacenia. To samo dotyczy zresztą amerykańskiego bezrobocia, oficjalnie wahającego się wokół 6 procent. Jakoś wszyscy komentatorzy w telewizyjnych programach biznesowych zapominają dodać, że jest to tylko odsetek osób uprawnionych do zasiłków, a to jest coś zupełnie innego. Gdyby inflację amerykańską liczyć według metodologii obowiązującej w Unii Europejskiej, to okazałoby się, że wynosi ona z grubsza 25 procent, czyli jest na poziomie Hiszpanii bijącej pod tym względem europejskie rekordy. Pamiętajmy, że świadczy to nie tylko o gospodarczej „propagandzie sukcesu”, ale i o tym, że kondycja społeczeństwa jest zła. Nierówności tylko przez to rosną i w tej sytuacji nie powinno dziwić na przykład widoczne w ostatnich latach narastanie napięć rasowych. Nasze media raczej o tym nie mówią, ale wystarczy prześledzić historię ruchu „Black Lives Matter”, by zorientować się, jak silne są to napięcia.

W Europie analogicznie groźna sytuacja występuje we Francji i Wielkiej Brytanii. W pierwszym z tych krajów z uwagi na niewydolną gospodarkę, w istocie socjalistyczną (sektor państwowy to naprawdę ponad 40 procent gospodarki). Do tego dochodzą silne napięcia etniczne i religijne. Nie ma jedynie dużych nierówności materialnych, które utrzymują się na niższym poziomie niż w Polsce.

Nierówności materialne biją za to rekord uprzemysłowionych krajów Europy Zachodniej w Wielkiej Brytanii i są niewiele niższe od amerykańskich. Do tego dochodzi ucieczka kapitału z tego kraju po ogłoszeniu decyzji o „brexicie”, liczona już w setkach miliardów funtów, oraz rzecz jasna napięcia etniczne. Kilka lat temu w szkołach podstawowych w Londynie było 114 języków wykładowych… Jeśli dodatkowo zdamy sobie sprawę z faktu, że wirtualny londyński sektor finansowy (tzw. „City”), formalnie odpowiadający za prawie 19 procent produktu gospodarczego aglomeracji londyńskiej, nie ma racji bytu po odłączeniu go od UE, to obraz nam się nieco dopełni.

Ogólnie rzecz biorąc, dla każdego trzeźwo myślącego człowieka jest oczywiste, że tykająca bomba jest w tych krajach tak potężna, że nie będzie siły na Ziemi, która byłaby w stanie nad tym zapanować. A to będzie oznaczać… śmierć Nowego Porządku Świata (New World Order), czyli obecnego systemu, który sam podcina gałąź, na której siedzi.

Zarówno ślepa uliczka rozwoju gospodarczego, jak i gwałtowne narastanie dysproporcji materialnych, są jednak tylko nieuniknioną konsekwencją modelu gospodarczego opartego na globalizacji. Firmy przenoszą produkcję do Azji, dzięki czemu lawinowo rosną ich zyski, ale za to ludzie w USA czy Wielkiej Brytanii tracą pracę i w swej masie biednieją. Przemysł się kurczy.

I tu dochodzimy do jeszcze głębszego dna, które opisywałem w pierwszym tomie Instrukcji przebudzenia i we wcześniejszej książce Początek nowej ery. Rozwarstwianie się tych społeczeństw, coraz wyraźniejszy podział na elitę i masy, ma bowiem jeszcze inną odsłonę, jaką jest brak zdolności sterowanych manipulacjami społeczeństw do ujrzenia źródeł problemów. Nie są one w stanie partycypować w demokracji w jakimkolwiek wartościowym sensie. Ukazał to chociażby „brexit”, który sytuację gospodarczą tylko pogorszył. Dopiero teraz się okazuje, że głównym powodem głosowania za wyjściem było kojarzenie Unii Europejskiej z imigrantami, których przeciętny Brytyjczyk wini za to, że nie może znaleźć pracy. Trochę to infantylna logika, która okaże się bardzo kosztowna, bo pokazuje, że bardzo trudno będzie im wypracować jakiekolwiek twórcze i realne rozwiązania.

Nie jest to już rozwarstwianie się społeczeństwa, ale jego rozkład. W USA widać to inaczej, ale chyba jeszcze wyraźniej, bo poziom kampanii wyborczej jest chyba najniższy w historii. Tak jak Obama zaistniał dzięki hasłu bez pokrycia „Yes, we can!” („Tak, możemy!”) bez zadawania sobie pytania o kryjącą się za nim treść, tak teraz widać już w kampanii język pierwszych klas szkoły podstawowej. Widać też rosnącą polaryzację społeczeństwa. Wyraźnie zanika elektorat środka i właściwie dotychczasowy amerykański system partyjny odszedł w przeszłość na naszych oczach. Obecne w tej kampanii populizm i radykalizm są jednak podobnie infantylnym, młodzieńczym jakby buntem, jak decyzja Brytyjczyków o „brexicie”. Widać, jak dużo im jeszcze brakuje do wygenerowania myślenia konstruktywnego.

I to daje nam preludium do czegoś, czego jeszcze ludzkość nigdy nie widziała…

Jedną z wielu wad globalizacji jest to, że wszyscy popełniają te same błędy i ostatnie doniesienia o tym, że włoski sektor bankowy jest praktycznie bankrutem, czy że Deutsche Bank stracił prawie połowę swej wartości, wskazują zarazem, że punktów możliwej destabilizacji jest wiele.

„Dzięki” globalizacji problem nie jest już ani amerykański, ani brytyjski, lecz globalny!

I nawet nie zachodni, bo tak skonstruowany świat jest układem naczyń połączonych i jeśli na przykład koniunktura na Zachodzie się załamuje (o czym świadczą roczne spadki obrotów w handlu międzynarodowym rzędu 10-20 procent), to automatycznie zagrożone są też Chiny, a wraz z nimi cała reszta Azji. W Chinach na fali zapotrzebowania na ich siłę roboczą powstały wielkie miasta przemysłowe i jeśli ludzie ci mają stracić pracę, to przełoży się to na jeszcze większy problem społeczny niż na Zachodzie. Jak już pisałem, pewne pojęcie o skali zagrożenia dają tu dane ujawnione przez Chińską Akademię Zarządzania, według których liczba różnego rodzaju protestów w Chinach podwoiła się w latach 2006-2010, rosnąc do „180 tysięcy incydentów masowych”. Wciąż niewielu uświadamia sobie wynikający z tego scenariusz.

Narastające od czerwca 2015 roku problemy gospodarcze Chin są w każdym razie następstwem sytuacji na Zachodzie. Nawiasem mówiąc, inwestorzy zaczynają widzieć ten kraj jako podobną bańkę spekulacyjną, jak giełdy krajów zachodnich, bo skalę ucieczki kapitału z Państwa Środka (od czerwca 2015 roku) szacuje się już jako znacznie przekraczającą bilion dolarów.

Jak wspomniałem na początku, zachodni specjaliści długo nie widzieli tego wszystkiego w powiązaniu, jednak teraz to się zmieniło.

Co więcej, podnoszą już alarm. Nie są to oczywiście wiadomości podawane w telewizyjnych serwisach informacyjnych. Elity Zachodu wolą nie niepokoić swoich poddanych, jednak pewne enuncjacje rozwiewają już złudzenia całkiem brutalnie.

W pierwszych miesiącach roku 2016 opublikowane zostały szokujące analizy wywiadowcze przewidujące falę wielkich niepokojów społecznych spodziewanych w ciągu najbliższych 5 lat. Ich głównym źródłem była duża międzynarodowa komercyjna firma wywiadowcza i analityczna Infiniti Research Ltd. Na jej dane powoływały się również inne podmioty i instytucje, zwłaszcza z przemysłu zbrojeniowego, które liczą na przychody w wysokości około 5 miliardów dolarów z tytułu sprzedaży sprzętu i uzbrojenia do walki z tłumem. W bibliografii książki zawarłem jeden ze skrótowych opisów tych prognoz dostępny na stronie internetowej innej firmy wywiadowczo-analitycznej. Oryginalny raport nie jest bowiem ogólnie dostępny, choć podałem również odniesienie do niego. Najistotniejsze cytaty z niego są jednak dostępne w innych źródłach. Ogólnie w raporcie tym przewiduje się, że rozruchy i walki wewnętrzne (określono to jako „dramatyczny wzrost niepokojów społecznych”) wybuchną głównie w Ameryce Północnej i w Europie, czego trudno nie rozumieć inaczej, jak odniesienia do spodziewanego załamania gospodarczego. Wzrost skali rozruchów przewidziano jednak także w odniesieniu do Bliskiego Wschodu, północnej Afryki oraz rejonu Azji i Pacyfiku, co oznacza ogromną większość świata i jedyną jego częścią, której poważne obawy nie dotyczą, jest Ameryka Południowa.

Opisując naturę zagrożeń, pisze się o kombinacji klasycznych walk wewnętrznych (wspomniano na przykład o elementach wojny domowej w Egipcie czy Libanie), ataków terrorystycznych podobnych do tych, które widzieliśmy we Francji i w Belgii, ale też bliżej niesprecyzowanych „niepokojów społecznych”, co zapewne należy po prostu rozumieć jako ludzi wychodzących na ulice… W oryginalnym raporcie pojawiła się dosyć ponura wzmianka na temat Polski, gdy wymieniono kraje najbardziej zagrożone w Europie i na Bliskim Wschodzie: „Niemcy, Rosję, Francję, Polskę, Arabię Saudyjską, Turcję, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Iran”.

Odnośnie obu Ameryk uważa się, że owa epidemia nie przybierze tak ostrej postaci, chociaż i tak przewiduje się konieczność zakupu wyposażenia za dwa miliardy dolarów! W przypadku USA za główny wzorzec, który traktuje się jako punkt wyjścia do wyobrażenia sobie „docelowych” niepokojów, podano w analizie zajścia w Ferguson w roku 2014, co tym samym sugeruje, że za główny problem w tym kraju uznano napięcia rasowe (aczkolwiek tamtejsze podziały rasowe są silnie powiązane z przepaściami materialnymi).

Ogólnie, ma to prowadzić do zatarcia różnicy między policją i wojskiem, to znaczy policja pod względem uzbrojenia i wyposażenia ma bardziej przypominać klasyczną armię, jednak ze szczególnym uwzględnieniem środków do walki w miastach. Ma być również przygotowana do walki w większych oddziałach w oparciu o kołowe opancerzone wozy bojowe (przejęte od wojska), czyli analogicznie jak lekka piechota na klasycznym polu walki. Tak rozumiana transformacja amerykańskich sił policyjnych nie jest wcale „potencjalna” – ona już się dokonuje.

Formacje podległe Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego mają wprawdzie już kilka tysięcy wozów opancerzonych odpornych na wybuchy ładunków improwizowanych, jednak w moim odczuciu cały ten trend świadczy jedynie o desperacji władców Ameryki. Bo nawet przy wsparciu Gwardii Narodowej nie będzie możliwe zapanowanie nad krajem objętym walkami wewnętrznymi, jeśli jego obywatele mają co najmniej 300 milionów sztuk broni palnej.

Co warte odnotowania, to fakt, że raport Infiniti Research nie jest ani pierwszą, ani jedyną tego rodzaju prognozą wywiadu komercyjnego. Niewiele wcześniej, również w kwietniu 2016 roku, analogiczny raport opublikowała na przykład renomowana brytyjska firma ubezpieczeniowa Lloyds of London, chociaż najsilniej o tych obawach świadczą nie prognozy, a konkretne, olbrzymie wręcz zakupy, zwłaszcza amerykańskich służb podległych Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego, które opisałem już w pierwszym tomie Instrukcji przebudzenia (str. 87 w wydaniu rozszerzonym). To ostatnie posunięcie świadczy o tym, że podobne analizy musiały istnieć już wcześniej, tylko nie były ogólnie dostępne.

Natomiast jeśli chodzi o prognozy Lloyds of London, jeden z szefów tej firmy, Trevor Maynard, porównał spodziewane zagrożenie do epidemii, która będzie się rozszerzać na kolejne obszary. Zdefiniowano przy tym zasadnicze źródło jako „przemoc na tle politycznym”, podkreślając spodziewane rozszerzanie się zjawiska od „ognisk” na kraje lub ich części:

„Wydarzenia takie, jak Arabska Wiosna, a ostatnio fala skrajnego dżihadyzmu obejmująca części Bliskiego Wschodu, ukazały potencjał do inicjowania zjawisk na całym świecie przez pojedyncze wybuchy niepokoju. Zjawiska te wywołują dalekosiężne skutki i są bardzo trudne do przewidzenia. Współzależności tworzące warunki do wybuchów pandemii przemocy politycznej będą zapewne coraz ważniejszym czynnikiem określającym stabilność międzynarodową”.

W raporcie tym stwierdzono, że takie wybuchy będą coraz częstsze i coraz gwałtowniejsze. Z pewnością podczas wykonywania pracy analitycznej brano pod uwagę najróżniejsze symptomy, aczkolwiek podstawowym czynnikiem była trudna do zanegowania krzywa pokazująca długofalowy trend zamieszek i ataków, począwszy od lat sześćdziesiątych. Nie trzeba być specjalistą, żeby zauważyć, iż niepokoje ogarniające niemal cały Bliski Wschód i ataki islamistów w Europie, w połączeniu z faktem radykalnego wzrostu napięć religijnych na naszym kontynencie, dają mieszankę wybuchową. Służby policyjne i kontrwywiadowcze w różnych krajach (zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji) dysponują też statystykami „incydentów” związanych z przemocą, o których raczej nie mówi się w telewizji, aczkolwiek jednoznacznie pokazują one silny trend wzrostowy, z roku na rok. Raport Lloyda dzieli niepokoje na trzy kategorie, względnie fazy: protesty, zamieszki i powstania, zaznaczając, że ta trzecia kategoria jest dopiero spodziewana. Co ciekawe, w jej przypadku mówi się o podłożu ideologicznym dwóch rodzajów: „islamskim” (w przypadku wybuchów o charakterze etniczno-religijnym) oraz „marksistowskim” w przypadku podłoża gospodarczego.

W tym samym czasie, to znaczy wczesną wiosną 2016 roku, zaczęły docierać podobnie alarmujące sygnały z jeszcze innych źródeł (czego chyba trudno nie skojarzyć z pojawiającymi się wtedy obawami o konsekwencje napływu imigrantów). Niemiecka gazeta Deutsche Wirtschafts-Nachrichten doniosła (uwaga!) o tym, że jednostki wojskowe i policyjne z różnych krajów Europy Zachodniej przeprowadziły tajne ćwiczenia, w których symulowano wybuch… wojny domowej w Niemczech, z jednoczesnym wystąpieniem niepokojów społecznych w innych krajach Unii Europejskiej. Zrealizowano je w tak wielkiej tajemnicy, że nawet posłowi do Bundestagu, który dowiedział się o tych ćwiczeniach (Andrej Hunko), nie udało się mimo nacisków uzyskać żadnego wglądu. Było tak pomimo bardzo mocnych argumentów, na jakich się on opierał. Dowodził mianowicie, że będący założeniem ćwiczeń trend do zacierania różnicy między wojskiem i policją stanowi naruszenie konstytucyjnej „zasady rozdziału policji i wojska”.

Prognozy, które były podstawą do tak alarmistycznych działań, opierały się głównie na zagrożeniach związanych z imigrantami (tym samym jasno dowodząc, że wbrew propagandzie są oni potencjalnym źródłem zagrożenia!), ale jeszcze silniejsze reakcje można było obserwować w przypadkach, gdy określone instytucje i osoby na odpowiednich stanowiskach dostrzegały możliwość załamania gospodarczego Zachodu. Na przykład w grudniu 2015 roku głównodowodzący szwajcarskich sił zbrojnych stwierdził w wywiadzie dla gazety Schweiz am Sonntag, że dalsze prosperity jego kraju jest zagrożone przez słabnącą gospodarkę, co może doprowadzić do „niepokojów społecznych”. Miesiąc później, w styczniu 2016 roku, szwedzki generał Anders Brannstróm w opublikowanym materiale z konferencji dowódców szwedzkiej armii, stwierdził wręcz, że może to prowadzić do wojny. Z kolei 29 kwietnia tego roku brytyjska minister obrony (formalnie „minister sił zbrojnych”), Penny Mordaunt, powiedziała w wywiadzie dla portalu internetowego „politicshome”, że kombinacja polityki zaciskania pasa i kryzysu migracyjnego stworzyła „potężny potencjał niepokojów społecznych”. Jaki widać, tacy ludzie są w stanie przewidzieć pewne rzeczy, aczkolwiek raczej nie doceniają kwestii trwałych przemian społecznych, jakie będą tego następstwem, ani nawet skali samych problemów gospodarczych. Poza tym (jeśli nie przede wszystkim) zorientowali się trochę za późno.

Jednak, co również warto zauważyć, w tym samym czasie, bo w kwietniu 2016 roku, prezydent Putin przeprowadził ciekawą zmianę w kierownictwie najważniejszego rosyjskiego gremium doradczego zajmującego się planowaniem strategicznym. Na czele Centrum Badań Strategicznych stanął były minister finansów Aleksiej Kudrin, co wyraźnie wskazuje, że kierownictwo Rosji za klucz do przewidywania sytuacji strategicznej uważa finanse. Kudrin uważany jest za błyskotliwego analityka i jego osoba pokazuje, że sam Putin przeczuwa załamanie finansowe Zachodu, o czym świadczy rekordowy skup złota oraz wprowadzenie zakazu jego eksportu. Zresztą bardzo duże ilości złota, największe na świecie, zgromadziły też Chiny, jednocześnie dyskretnie wyprzedając amerykańskie obligacje.

Mam nadzieję, że w świetle tych najnowszych informacji oczywiste się już staje to, co opisuję od kilku lat – że nie można mówić tylko o nadciągającym kryzysie gospodarczym, a zwłaszcza „finansowym” (jak nazywają to dziennikarze), lecz że rozpoczynają się przemiany obejmujące cywilizację jako całość. Cały dotychczasowy system sprawowania władzy straci rację bytu, bo okaże się zupełnie bezsilny wobec tego, do czego sam doprowadził. Wcześniej lub później, ale nieuchronnie zacznie się po tym poszukiwanie innych niż dotychczas fundamentów społeczeństw. Dotychczasowe fundamenty po prostu przestaną istnieć, gdy w końcu ludzie zdadzą sobie sprawę ze źródeł coraz bardziej widocznego mechanizmu samozniszczenia.

Szósty tom Instrukcji przebudzenia, na którym oparty jest ten artykuł, przedstawia moim zdaniem najbardziej prawdopodobny scenariusz tych wydarzeń. W artykule tym pominięto odnośniki do źródeł zawarte w książce.

Igor Witkowski

Źródło: Nexus listopad – grudzień 2016

23 myśli nt. „Trwa wielki globalny kryzys. System społeczno-ekonomiczny jest już nie do utrzymania

  1. Ten system upada, upada i jakoś upaść nie może🙂 Nazywasz system panujący na zachodzie patologicznym i w sumie może masz rację, pytanie tylko czy jakikolwiek system jest niepatologiczny? Co dla jednego będzie patologią dla drugiego jest normalnością.

    Lubię

    • Upada od wielu dekad, a proces zaczął się w wieku XIX jeszcze😉 A kwestia którą poruszyłeś, jest non stop rozważana na mojej stronie, także w moich autorskich artykułach. Stale się zastanawiam, czy w ogóle możliwe jest zaistnienie bardziej „ludzkiego” systemu😉
      I dochodzę do wniosku, że ludzka natura i natura całej planety (demiurg?) jest tak skonfigurowana, że nie jest to możliwe. Ta globalna kaźń i rzeź trwa wg niektórych już 8000 lat, wg innych – znacznie dłużej. Jak to wszystko się skończy?😉

      Lubię

      • Coraz bardziej przychylam się do teorii, że sami sobie jesteśmy bogami, a ponieważ wszechmoc jest okropnie nudna, to zaczęliśmy tworzyć sobie place zabaw zwane wszechświatami. Celowo się w nich rodzimy z mocno ograniczonymi zdolnościami żeby móc doświadczyć też biedy i cierpienia. Wyobraź sobie, że jesteś Bogiem, tworzysz kolejne światy w których rodzisz się jako, potężny człowiek, półbóg, mieszkaniec raju, czy w końcu nie znudziłoby Ci się to? Czy nie chciałbyś doświadczyć wszystkich rodzai egzystencji?

        Lubię

        • Thoth jest to ciekawe, a wiesz dlaczego, bo to jest prawda, jesteśmy stwórcami i chcemy doświadczać życia w światach które tworzymy i aby z zapomnienia kim jesteśmy obudzić się, by stwierdzić, że jesteśmy JEDNO, To jest dopiero REBUS nad REBUSY.A nasz Stwórca to ma dopiero ubaw patrząc jak my się staramy ten REBUS rozwiązywać😀

          Lubię

        • ,, Wyobraź sobie, że jesteś Bogiem, tworzysz kolejne światy w których rodzisz się jako, potężny człowiek, półbóg, mieszkaniec raju, czy w końcu nie znudziłoby Ci się to? Czy nie chciałbyś doświadczyć wszystkich rodzai egzystencji? ”

          Nuda to stan constans, bezruch, bezczynność, stagnacja – przeciwieństwo życia – czyli śmierć.
          Nie istnieją raje śmierci.
          Nawet w wyobrażeniach potocznych, w piekle dzieje się o wiele więcej, jest większy dynamizm aniżeli w raju.

          To człowieczek upierdolony fizycznie i rozsadzający sobie czachę kombinacjami przetrwania marzy o bezczynności i błogiej bezmyślności, stwarzając przeciwny do swego życia obraz raju.

          Podejrzewam, że z takiej bezczynnej wizji raju zaczerpnięto pomysł budowy więzień.🙂

          Życzenie ,,wiecznego odpoczynku” jest dobre na początkowe chwile(?), ale w konsekwencji jest życzeniem skazywania na wieczną nudę, nicość.

          Słowa ,,Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie” sa niczym innym, jak właśnie werbalnym antydotum na ziemski zapieprz, a jak będziesz na Ziemi najbardziej wydajnym (wydającym, rozdającym siebie) fizolem, to czeka cię leżak w pierwszych rzędach leżakujących.🙂

          Samoświadoma Inteligencja, Absolut, Źródło, Bóg ( nie lubię określenia ,,Stwórca”, bo personifikuje Boga, oddziela stwórcę od rzeczy stworzonej), przejawia siebie w ciągłych emanacjach Sił Życiowych we wszystkim, czym jest; tobą i mną również.

          Z tym, że od pewnego momentu (etapu) możesz mieś własną samoświadomość i dokonywać przejawów, które uznajesz za ruch samodzielny, ale nadal znajdujesz się w podzbiorze zbioru GŁÓWNEGO i nie możesz zapominać(o ile je już poznałeś) o jego zasadach i prawach, którym podlegasz, czy ci się to podoba czy nie.

          Coś w stylu prawa jazdy. Po jego otrzymaniu możesz już jechać sam., gdzie tylko sobie życzysz, ale nie stosując się do wyuczonych wcześniej zasad, wpadniesz w kolizję z tymi regułami.

          I w wielkiej czarnej dupie burmistrz czy prezydent miasta, który wydał ci te prawko, ma fakt, że gdzieś z nadmierną prędkością pieprznąłeś w drzewo, że gdzieś pod mostem się zaćpałeś, w jakimś ciemnym zaułku kogoś utłukłeś.

          Ty nie wszedłeś w konflikt z prezydentem miasta ( ,,bogiem” tej aglomeracji) – ty wszedłeś w konflikt z PRAWEM I ZASADĄ istniejącą w tym mieście, a w konsekwencji doprowadziłeś do kolizji SAMEGO SIEBIE ZE SOBĄ.

          Czy z chwilą narodzin dostałeś władzę i kontrolę nad tym jak pracują twoje biologiczne narządy wewnętrzne? Nie.

          To otrzymałeś za friko. Dostałeś gotowe narzędzie do przejawu wyższych poziomów pracy Sił Życiowych w tobie – pracy umysłu, codziennie wieńczonej jego wolnością, coraz większą wolnością.

          Wolność – wolę nieść. A czy ty poniesiesz swoją wolę w destrukcję i problemy, czy ty poniesiesz swoją wolę w bezkolizyjne z niczym i z nikim wznoszenie się, to tylko od ciebie zależy jakim życiem będzie istniał podzbiór zbioru GŁÓWNEGO – czyli twój świat.

          I uwierz mi, prezydent miasta ma w dupie twoje rozterki. Stworzył dla ciebie PRAWO i dał ci wolną wolę.
          Czyż w takim wypadku życie w mieście nie jest o wiele ciekawsze i nie mające nic wspólnego z nudą? Ileż można wytrzymać, siedząc bezczynnie na fotelu prezydenckim? Bez śmiechu, radości, bez przeglądania siebie w prostych i krzywych zwierciadłach, zwanych przez mieszkańców miasta duszami.

          Noooo , ale kto wie – jeśli będziesz właściwie korzystał z praw i zasad, jakimi rządzi się Energia, którą również jesteś – kto wie, możesz nawet znaleźć się na audiencji prywatnej u prezydenta miasta.
          A on ci tylko powie:

          ,, No widzisz, stary! Można? Można … “

          Ba! Codziennie nawet możesz wpaść do Niego na kawkę, lampkę wina, czy coś spod lady …🙂

          A ja tam wolę grzane piwko, zwłaszcza po skoszeniu trawy! 😀😀😀

          Właśnie wracam z audiencji.

          Macie, Kochani, serdeczne pozdro od Niego!

          PS. Jaki za moim oknem świat jest dziś śnieżno biały! Czysty!
          Nie tylko od spadłego nocą śniegu!
          Tylko nie wiem, czy przelatujący – nad białymi czapami lasu – kruk, kracze z radości czy ze zdziwienia nad swoją czernią …

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

      • „Jak to wszystko się skończy?” – doraźnie selektywną cenzurą moich komentarzy na poprzedniej stronie (nota bene) „Ocenzurowany i zakazany program o toksyczności szczepień”

        Lubię

  2. Kefir, o czym qrwa piszesz ?
    Też bierzesz udział w tym wszystkim swoimi publikacjami ? A miałem cię za poważną personę. Zweryfikuję to. Człowiek jest tak wolny, jak wolny jest jego umysł. I nic nie może temu przeczyć.Człowieku, urągasz ludzkiemu umysłowi. Zamiast wesprzeć otwarte umysły to szerzysz hipokryzję i zakłamanie. Destrukcja jest dla nienażartych elit. Im się wszystko wali. Człowiek chce tylko godnie przeżyć ten ludzki padół. Jak myślisz , ile z tego świata zabiorą na drugą stronę te niezrównoważone persony ? NIC !!! Qrwa mać – własnie WIELKIE NIC. Przykryje ich byt kurz i zapomnienie. Więc nie szerz takich teorii jakie szerzysz lub uważasz za mozliwe. W obliczu majestestwa Stwórcy oni są również prochem, a sztuczne problemy to ich problemy, które zeżrą im mózgi. Po rozpieprzeniu tego chłamu na obecnym padole nic im nie zostanie, mogą sobie swoje jestestwa i bogactwo wsadzić na statek kosmiczny i popędzić w jakąś czasoprzestrzeń bliżej nieokresloną. Albo w dupę. Wiwat wolny umysł. Pozdrawiam wolne umysły.

    Lubię

  3. Od dawna pytany o to, co przewiduję i czy to już, odpowiadam, żę trzeba obserwować załamywanie się spraw finansowych i budżetowych w Europie i Świecie. U podstawy tego porządku rzeczy leży kłamstwo, złodziejstwo i niesprawiedliwość. Tak urządzony mechanizm nie podziała długo i nie da się zreperować. Samozniszczenie jest weń wkomponowane. Nie da się go uniknąć a padnie na pewno.
    Zaraz po krachu finansowym wybuchną protesty i zamieszki. Początkowo siły policyjne będą odnosiły sukcesy w ich tłumieniu, gdyż dysponują sprawną logistyką i środkami. Jednakże, w miarę upływu czasu środki będą topniały na działania policyjne i wojskowe natomiast opór społeczny będzie przypominał coraz bardziej lokalne powstania i nasilał się. Grupy społeczeństwa nie biorące dotychczas czynnego udziału w awanturach będą się radykalizowały i włączały do działań. Okrutne rzeczy będą się działy.
    Będzie coś na kształt spontanicznej wojny domowej – ogólne wzajemne mordowanie.
    Głód, nędza gospodarcza, brak środków do ustabilizowania sytuacji a także na wynagrodzenie oprawcom „za trud i ofiarność” spowoduje że strażnicy aparatu władzy poniosą sromotną klęskę będą się wycofywać a sam aparat przeniesie się w nicość lub rozproszy się.
    Nieprędko powstanie coś na jego miejsce.
    Pozostaje jedynie pytanie, ile czasu to potrwa?

    Lubię

  4. Trak tu zgadzam sie calkowicie z tym ,choc mam nadzieje ze jednak to nie nastapi ale mowi o cudzie.Elity dlugo pracowaly nad demoralizacja spoleczenstw ,ktore niestety daly sie stlamsic a dzis widzimy apogeum manipulowania na umysle spolecznym.Juz nie wspomne o Polsce ,bo niestety przyklady ida ze zachodu ,ktory juz zgnil. Akceptacja kredytu jako ogolnego oglupienia w celu zaspokojenia wszystkich potrzeb.Pornografia,niemoralnosc,uzywki ,wulgaryzm i schamienie z brakiem empati to dzisiejsza moralnosc.

    Lubię

    • Szkoda tylko, że rządzące marionetki nie chcą widzieć rzeczywistej prawdy. Bardzo pięknie Pani Profesor wypunktowała błędy naszej polityki tak wewnętrznej , jak i zewnętrznej .

      Demoralizacja społeczeństwa za wydatnym przyzwolenie w Polsce kościoła katolickiego oraz nieudolnych i sprzedajnych rządzących nami pseudo politykach ustawiła nasz kraj na marginesie świata, jako kraj słaby nie mający możliwości współdecydowania o swoich sprawach w strukturach światowych, oczywiście bardziej zdegenerowanych od nas, ale mających siłę przebicia.

      Ja jednak jestem dobrej myśli co do przyszłości naszego kraju, bo mocno wierzę, że szatańsko-żydowskie pomioty poniosą klęskę zgodnie z działającymi prawami natury.
      Jeżeli my istoty ludzkie nie potrafimy żyć w zgodzie, miłości i dobrobycie , to zrobi to na pewno w niedługim czasie za nas MATKA NATURA i wymusi to na nas. I tak się stanie, ja to wiem.
      Devingo, nie znam Cię osobiście, ale wiem i czuję to , że należysz do grona nielicznych dobrych i wartościowych ludzi których kocham i podziwiam za moralną postawę i działanie, oby takich ludzi przybywało. ♥♥♥

      Pozdrawiam serdecznie

      Lubię

      • „Jeżeli my istoty ludzkie nie potrafimy żyć w zgodzie, miłości i dobrobycie , to zrobi to na pewno w niedługim czasie za nas MATKA NATURA i wymusi to na nas. I tak się stanie, ja to wiem.”

        Co jak co ale Matka Natura z pewnością za nas tego nie zrobi. Odwiecznym prawem natury jest walka o przetrwanie (wystarczy spojrzeć na świat zwierząt). Dopiero człowiek na pewnym poziomie pragnie „żyć w zgodzie, miłości i dobrobycie”.

        Lubię

        • Ale MATKA NATURA kataklizmami przywoła nas do porządku abyśmy się opamiętali i zawrócili z naszej obecnej drogi zła ,przemocy i wszelkiego marazmu w którym obecnie grzęźniemy.

          Lubię

        • No właśnie.. Dziwie się tym wszystkim wyznawcom matki, a raczej macochy natury. Przecież natura to ewolucjonizm, dobór naturalny, ślepe nastawienie na rozmnażanie, tysiące błędów, chorób, pomyłek genetycznych, okrucieństwo, barbarzyństwo, bestialstwo. W końcu natura to system, a system to natura. Wszystkie złe i okrutne ludzkie czyny, ideologie, religie, mechanizmy, podsystemy, z NWO na czele – to pochodne i odwzorowanie systemu głównego – czyli natury. Byłbym bardzo ostrożny w gloryfikowaniu natury, i bardzo ostrożny w demonizowaniu człowieka. To człowiek – właśnie ten człowiek, będący Lucyferem, Illuminatą swojego życia – ma plany i marzenia życia w pokoju, miłości, dobrobycie, harmonii. Natura bardzo często ma wręcz odwrotne plany. Natury szczęście ani nawet przeżycie powołanych do istnienia istot nie obchodzi. Umrze 90% istot? Okej, przeżyje 10% najsilniejszych i przekaże geny dalej. To natura stanowi rdzeń systemu, jego centralną część. Rdzeń jest uszkodzony, więc każda pochodna, każdy podsystem jest chory, niewydolny, przynoszący cierpienie. Z człowiekiem na czele. Bo co na górze to na dole. No i co będzie po kataklizmie na który chyba czeka rozsądna Anna? To samo, co po zagładzie Atlantydy – cały eon ciemności, rzezi, cierpienia. Jaskinie, potem znowu nowy antyk, średniowiecze i od nowa.. Po takim kataklizmie znowu będziemy jak zwierzęta – a nawet wręcz niżej. I jest taka koncepcja że bozi jahwe bardzo nie podoba się cywilizacja, empatia, technologia, pokój, wiedza, świadomość – więc co jakiś czas robi nam Atlantydę.

          Natura = barbarzyństwo, zwierzęcość, nieświadomość, system.
          Technologia i człowiek = empatia, świadomość, cywilizacja.
          Dwa przeciwieństwa nakładające się w tragiczny sposób na siebie.

          Lubię

          • Jarek kto jak kto ale ja na pewno na żaden kataklizm nie czekam i nikomu tego nie życzę, ale większość nas ludzi zachowuje się jak rozbrykane bachory, których ujarzmić może tylko radykalny wstrząs aby przejrzeli na oczy i zaczęli zachowywać się jak na godność człowieka przystało.
            Co Ty chcesz od Matki Natury, a cóż ona robi Ci takiego złego, to, że daje Ci miejsce do życia, daje pożywienie i gdzie możesz się spełniać robiąc to co chcesz i lubisz, to masz Jej za złe ?. Wybór zawsze należy do Ciebie, ja wiem że najłatwiej winnych szukać obok, bo to nic nie kosztuje a samego siebie usprawiedliwia.

            Wiesz Jarku, że najłatwiej jest zrzucić na innych winę za swoje niepowodzenia, ale to nie tak, każdy niech się rozliczy sam ze sobą ze swoim sumieniem, zanim rzuci kamieniem, a na pewno tam znajdzie trujące żdżbło.
            Nawet systemu nie należy w pełni obciążać za swoje niepowodzenia, bo można żyć na tej ziemi całkiem szczęśliwie obok tego przeklętego systemu, trzeba tylko wybierać z niego to co nam służy.

            Jeżeli widzisz tylko zło i wszystko na „czarno” to takie życie będziesz miał, bo takie do siebie przyciągasz, narzekając na wszystko i winiąc innych, tylko nie siebie.
            Nawet w myślach nie posądzałam Cię jako rozkapryszonego dzieciaka, ale może się myliłam? sama nie wiem co mam teraz myśleć, czasem piszesz bardzo mądrze i rozsądnie, czasem prowokujesz, to też dobre ale czasem smędzisz pisząc nieprzemyślanie , że „natura to barbarzyństwo. zwierzęcość, nieświadomość, system. Technologia i człowiek = empatia, świadomość, cywilizacja”, no wybacz ale za cholerę z tym się nie mogę zgodzić, żeby Matkę Naturę posądzać o brak świadomości i barbarzyństwo, toż to właśnie nas niektórych ludzi należy o to posądzić, zatraconych w materializmie, złu i innych wypaczeniach na własne żądanie.
            Lubię Twój blok i niektóre artykuły, dyskusje prowadzone przez komentujących, mam nawet swoich ulubionych, ale ostatnimi czasy Twoje sprzeczne wypowiedzi mnie zastanawiają, czy są to prowokacje, czy Twój nowy punkt odbierania świata ? mimo to ♥♥♥

            Lubię

            • A ja mam taką NATURĘ, że się z Anią zgadzam.
              Człowiekowi, jako temu wyższemu w hierarchii (śmiechu warte!), dano Ziemię, aby była jemu oddana, a nie poddana – to wielka różnica.

              Gdybym miała komuś, JAKO ZIEMIA, dawać życie na planie fizycznym – powietrze, wodę, pożywienie, dźwięki i obrazy mego piękna- a ten ktoś, zamiast być wdzięcznym za otrzymywanie PODSTAWY do dalszego rozwoju niszczyłby mnie, zabijał, to taką cywilizację z jej rzekomą empatią i swiadomością zmiotłabym z mojej powierzchni o wiele wcześniej, niż robi to Ziemia.
              Nie czekałabym aż przeleje się czara cierpienia wod, lasów, zwierząt i niewinnych ludzi.
              A woda ma pamięć …

              Ziemia dla poczynań człowieka ma wielką cierpliwość.

              A wiecie dlaczego badania zwieńczone odkryciem systemu nerwowego Ziemi, który, podobnie jak w ludzkim umyśle, przekazuje informacje w ułamkach sekund, są utajniane?

              I co? Przeciętny człowiek nie rozumie o co chodzi?

              Doskonale rozumie, tylko dla swojego debilnego, destrukcyjnego myślenia woli(użycie woli) znaleźć tysiąc posranych alibi , tłumaczących, że on nie brał udziału, a jeśli już, to musiał.

              I tak, jak pisze Ania, nie przypierdalajmy się – my ludzie – do Matki Natury.
              Mamy problem? To przestańmy oddychać jej powietrzem, żreć jej pożywienie, a najlepiej ci, którym Matka Natura nie odpowiada, niech znajdą sobie inną planetę.

              Dokładnie tak, jak pytałam ludzi, którzy siedzą w Polsce i na nią narzekają – ,,co tu jeszcze robicie? zrobię wam kanapki z polskiego chleba i jedźcie nad Ren, Sekwanę, czy Tamizę, a mnie i moje miejsce nad Wisłą zostawcie w spokoju! „

              Lubię

              • Podobnie to widzę Krysiu
                Pozwól że rozwine i na koniec o coś zapytam

                Zbyt mało akcentujemy to że wszyscy jesteśmy jednością z Naturą. Ona jest nami, a my nią. Cokolwiek złego zrobimy naturze – odczujemy to – nieodwolalnie. Cokolwiek głupiego robimy sobie – ona też to czuje. Kompletnie nie rozumiem tego stwierdzenia z Biblii które mówi – ,,Idź i czyń ziemię sobie poddaną” Takie sformuowanie mówi – że ziemia jest nizej od człowieka i może nia dysponować wg własnego widzi mi się. A przecież ona jest przynajmniej partnerem [ja sądzę że wyżej]. Przy okazji jest niesamowicie cierpliwa i spokojna. Sądzę że wszystkie poprzednie cywilizacje [Atlantyda itp] zostały zniszczone tylko i wyłącznie dlatego ze ziemia [otrzepala się jak pies]. Tak wojowali tak kombinowali, aż ja zaswędziało i nastapił ich koniec.
                Powinniśmy współżyć z przyrodą i dobrze wsłuchiwać się w jej głos. Ona jest ponad czasowa, a my [ludzie] nie zrozumieliśmy nawet w połowie tego co nią kieruje

                Teraz pytanie
                Wspomniałaś o układzie nerwowym ziemi – proszę rozwiń temat lub podaj jakiś link do poczytania o tym ciekawym temacie

                Pozdrawiam

                Lubię

                • Ja też się pod tym podpisuję Bogdan. Natura pewnie jest okrutna, bo znajduje się w nierównowadze. A obecnie jest niszczona na szeroką skalę także trudno tu mówić o jakiejkolwiek harmonii. Poszczególne ogniwa Natury i ogólnie Ziemi tworzą większą Świadomość, ducha tej planety zwanego przez niektórych Gaia, Podobnie jak My istnieje ona/on w wyższym wymiarze a Jej fizyczne centrum stanowi wewnętrzne słońce, które jest przejawem czystej Świadomości..Rośliny rosną do słońca/światła, dlatego ich korzenie rosną do tego wewnętrznego słońca tak jak górna część rośnie w kierunku Słońca na niebie. Tak jak w Drzewie Życia (tylko nie tym z Kabały) korona jest lustrzanym odbiciem korzeni.
                  Na biegunach Ziemi są energetyczne wiry Yod i Vau napędzające tę Świadomość. Siatka Ziemi to dwudziestościan (koncepcja Ivana Sandersona). Płucami ponoć są pokłady węgla a sercem wewnętrzny kryształ (ośmiościan jak dla każdej Świadomości). Także jest to żywy organizm z poważnym rakiem. Tylko uzdrowienie najpierw musi nastąpić na wyższym poziomie energetycznym, co już się dzieje (Nowa Ziemia) a dopiero później objawi się to na planie fizycznym.

                  Lubię

                  • Biorę też to co pisze Chrestomata pod uwagę – że Ziemia i jednostka centralna, zarządzająca, jest poważnie chora. A przez to jesteśmy uszkodzeni i my sami. Bo to co0 robią ludzie, na czele z tym, co Wy nazywacie słowem „NWO”, to proste odwzorowanie programów natury. Każdy te programy ma – i zwierze, i człowiek, i są one bardzo proste do rozgryzienia.

                    Życie w pokoju, harmonii, miłości, bogactwie – to marzenie ludzi świadomych, empatycznych, ludzi kultury, sztuki, nauki. Natura takiego marzenia nie ma. Jej wystarczą zasady opisane przez ewolucjonizm, dobór naturalny. Bo to wystarczy (?) do podtrzymania biosu. Dlatego uważam że maleńki w skali globalnej umysł ateisty Stephena Hawkinga ma trylion razy większą moc zmieniania świata, niż cała potęga natury razem wzięta.

                    Lubię

                    • Jarek, myślę że Natura bardzo chciałaby żyć w harmonii, bo jest większą Świadomością niż my. Ale tak jak człowiek z zaawansowanym rakiem trudno jej się pozbierać, ponieważ jest ciągle niszczona przez szarą, niskowibracyjną energię. Jednak zmiana na lepsze zawsze powstaje najpierw w wyższym wymiarze tak jak najpierw pojawia się myśl a później dzieło. Im więcej ludzi świadomych, dobrych, zdających sobie sprawę jak ich emocje wpływają na tworzenie czy destrukcję tym bardziej chaos zamienia się w harmonię. A skoro obecnie na ziemi jest taka walka o to niskowibracyjne pożywienie generowane z naszych negatywnych emocji (astralna mleczarnia) to oznacza, że zmiana na planie wyższym już trwa.

                      Lubię

  5. czlowiek musial stracic swiadomosc kiedy zaczal dzialac niezgodnie z natura. Jestesmy jako ludzie zalezni od kosmosy i ziemi,zyjemy zalezni od vibracji ziemi slanej z kosmosu.Nasze serca bija zgodnie z jej rytmem.Czy jestesmy silniejsi od natury ,od kosmosu ,ktorej jestesmy czescia?JEsli ktos modyfikuje jedzenie,probuje truc i modyfikowac ludzi,probuje regulowac pogoda i samopoczuciem ludzi,zatruwac wode,obarczac spoleczenstwa kredytami,odsetkami to czy wygra z natura?Dopuki ludzie sa oglupiani mediami i new age ,wmawiane maja ,ze sa silniejsi od natury i maja wplyw na wszystko to sa glupcami.To kwestia czasu kiedy zgladzimy sami siebie sluchajac politykow,bankierow ,biskupow.Oni nie sa naszymi bogami ani wlascicielami a ich dzialania sa przeciw naturze i przeciw zyjacym istota na tej ziemi.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s