Zapraszam na niesamowity serial pokazujący prawdę o globalnym systemie!

westworld-przeslanieSerial Westworld z roku 2016 jest serialem, na który warto zwrócić uwagę. Opowiada on o parku rozrywki Westworld, zarządzanym przez charyzmatycznego i obłąkanego wizjonera, dr Roberta Forda. W tym parku są zamknięte specjalne roboty, które pełnią funkcję worków treningowych i nie tylko. Korzystający z usług parku ludzie mogą wyrządzać tym robotom najróżniejsze krzywdy. W tym te najbardziej okrutne.

Po każdej takiej krzywdzie robot jest zabierany. Kasuje się mu pamięć, po czym każdy robot dostaje jakby nowe „życie„. Ma czystą pamięć, jako tabula rasa, i… doznaje nowych traum, okropieństw, zbrodni.

Jednak w pewnym momencie niektóre roboty zaczynają się przebudzać. Zaczynają rozumieć, że coś jest nie tak z tym systemem, w którym są zamknięci. Coś jest nie tak z tym, że stale dostają nowe życia i stale są zmuszani by doświadczać nowych traum. W robotach tych budzi się świadomość, i budzą się też.. naprawdę mordercze instynkty.

I teraz najważniejsze pytanie: czy widzicie analogie między serialem Westworld, a życiem realnym tu, na Ziemi?

Roboty to metafora umęczonej i nieprzebudzonej ludzkości. Park Westworld to metafora planety Ziemi. Czyją metaforą jest serialowy dr Robert Ford, władca i imperator parku Westworld? To pytanie z premedytacją pozostawię bez odpowiedzi.. Kasowanie pamięci i dawanie robotom nowego życia, to metafora reinkarnacji. Po śmierci bezlitosny mechanizm karmana w wymiarze 4D przemocą zmusza dusze do ponownego wcielenia się. Jeśli jesteś duszą zaawansowaną, to dostajesz od karmana albo ciało słabe, umęczone depresjami, chorobami, albo nie przystające do wygenerowanych przez kulturę kanonów. I cała historia zaczyna się od nowa – niewinne dzieciątko przychodzi na świat. Rodzice nie wiedzą prawie nic o świecie, jedyne co znają to „głupio-mądre” ludyczne frazesy. Doznaje ono miliona milionów traum. I umiera. Oto koło samsary – koło iluzji, koło złamanych serc i zniszczonych żyć.

Z drugiej strony nie ma sensu buntować się przeciwko temu systemowi. Owszem, rodzina to konstrukt typowo patriarchalny, to konstrukt męskiej ery. Czyli ery upadku i degeneracji ludzkości i całej planety. Ta tematyka była wiele razy poruszana na mojej stronie – jak system zdołował i zablokował siłę pierwiastka żeńskiego. Jednak ta rodzina jest potrzebna, by cywilizacja trwała, by ludzie mieli szansę rozwijać się, przebudzać, cieszyć, radować.. Pośród tych wszystkich ziemskich traum jest jednak trochę radości.

Przebudzanie się robotów z parku Westworld jest symbolem obecnego przebudzenia ludzkości. Ludzkość jest na etapie walki dwulatków w piaskownicy. Nagle dzieci którym inne dzieci sypały piasek na głowę, zbuntowały się przeciwko temu. I podniosły bunt. Ten jest winny! Tamten jest winny! I tamten też! Ten mi sypie na głowę piasek! To Illuminaci, Masoni, Amerykanie, Ruscy, kapitaliści, żydostwo, banderowcy, niewierni, bezbożnicy są winni! To oni! To córka, syn, mąż, żona, sąsiad, znajomi są winni! Wszyscy winni tylko nie ja sam! Wszyscy na świecie to bezbożnicy, niemoralni, zakłamani, niewierni, agenci, zwiedzeni – tylko ja jestem taki kryształowy!

Dokąd to przebudzenie zaprowadzi? Czy uda się pokonać moment krytyczny dla każdej cywilizacji technicznej jaki przechodzimy teraz? Czy Atlantyda a wcześniej Lemuria też upadły w ichniej epoce industrialnego militaryzmu i kapitalizmu? A ile cywilizacji było jeszcze wcześniej? Kilka, kilkadziesiąt, a może kilkaset? Może ten cykl wzrostu i upadku globalnych cywilizacji trwa setki milionów lub nawet kilka miliardów lat? Pewne jest jedynie to, że żyjemy w epoce jakiegoś wielkiego przełomu. I pewne jest także to, że jeśli nic radykalnie się nie zmieni, to w ciągu góra 20, 30 lat nastąpi zagłada biosfery. To nie są żadne teorie spiskowe – o tym mówi każda licząca się organizacja ekologiczna na świecie.

No i czy teraz uda się zahamować kolaps ekonomii, przeludnienie, wojny między rasami i przede wszystkim – dramatyczny upadek ekosystemów? Co z zanieczyszczeniami, takimi jak po Czarnobylu, Fukushimie i 2000 prób atomowych? Co ze zmianami klimatycznymi które są już niemożliwe do odwrócenia? Te pytania pozostają zupełnie bez odpowiedzi, a teorii jest całe mnóstwo. Żadnej z tych teorii nie wykluczam, ale w żadną z nich nie wierzę. Tak, to trochę mędrca szkiełko i oko, postawa niewiernego Tomasza.

A teraz pytanie najważniejsze. Roboty z Westworld były krzywdzone przez ludzi. Wiemy że w rzeczywistości realnej te roboty to metafora umęczonej trudami życia ludzkości. Kim są więc w rzeczywistości realnej ludzie krzywdzący serialowe roboty? Jak myślicie? Tu też teorii jest całe mnóstwo. Większość z nich to typowe teorie konspiracji, budzące często uzasadniony śmiech, rechot.

Serial Westrorld możecie obejrzeć legalnie na portalu CDA.pl. Wiele produkcji Science-Fiction zawiera w sobie powtarzające się motywy. Jednym z tych motywów jest przebudzenie, oświecenie istoty, która dotąd była robotem. Robot, zimny, nieczuły, bez serca – nagle uzyskuje świadomość, dumę, ale także empatię. Poznaje czym jest miłość i suwerenne decydowanie o losie swoim i innych. Motyw ten jest dobrze pokazany w filmie „Ja, robot„. W Terminatorze 3 robot grany przez Schwarzeneggera pokonuje mechaniczny program, który mu wgrano, i pomaga ludziom. W czwartej części tej serii, robot decyduje się umrzeć i oddać swoje serce Johnowi Connorowi, by uratować rebelię. Poświęca on więc to, co najcenniejsze tuż po tym, gdy zrozumiał, gdy przebudził się. Wszędzie chodzi o symbol aktywowania serca, które w realu u większości ludzi jest nieczynne, jak z kamienia.

W wielu książkach, baśniach, bajkach, filmach, serialach, a nawet grach komputerowych czy teledyskach, są podane cenne wskazówki i klucze. Można mówić wiele o ich twórcach i o tych, którzy za nimi stoją.. Ale pewne jest to, że zależy im na tym, by jak najwięcej ludzi się przebudziło. Ja lubię film Truman Show, gdzie jest pokazana bariera iluzji tego świata pod koniec filmu. Podobna bariera iluzji pokazana jest w polskim filmie Seksmisja, gdy trójka bohaterów wychodzi z podziemi na powierzchnię. Tkwiąc w ciemności, przebijają oni barierę, po czym ukazuje im się światłość, której wcześniej nie widzieli – czyli światło słońca, niosącego życie. Wychodzą oni na brzeg morza, które znowu jest symbolem tej siły, z której życie wyszło i wyewoluowało na ląd. Innym polskim filmem zawierającym cenne wskazówki, jest Dzień Świra.

Zwracam Wam uwagę po raz kolejny, że wiedza jest dostępna. Ona jest wszędzie. Wystarczy się po nią schylić. Od wiedzy całej planety dzieli Cię kilka kliknięć myszką lub kilka kliknięć na telefonie. Nasza wolna wola, pomimo wszystko, jest szanowana przez system. Kto chce się przebudzić, ten się przebudzi. Kto nie jest w stanie (zdecydowana większość), to się nie przebudzi. Ot cała filozofia. Po tej drugiej stronie lustra (przestrzeni wariantów, Boga) znajduje się wszystko – każdy możliwy scenariusz. A jest ich nieskończenie wiele. Nasza siła, determinacja i wola mogą sprawić że zmaterializuje się to w naszym życiu – czyli w systemie.

Autor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

19 myśli nt. „Zapraszam na niesamowity serial pokazujący prawdę o globalnym systemie!

  1. http://seryjni.blog.polityka.pl/2016/10/20/ostrzezenie-przed-przyszloscia-o-3-sezonie-black-mirror/

    „Charlie Brooker porównuje swój serial do pudełka czekoladek: z wierzchu podobne, ale każda skrywa inne nadzienie. W najnowszym pudełeczku pod nazwą „Black Mirror” – „Czarne lustro”, tym razem wyprodukowanym przez koncern Netflix, znajduje się sześć pralinek o różnym smaku, ale z tą samą, dominującą nutą – goryczy. Pyszne, gorzkie czekoladki do spróbowania od jutra.

    „Czarne lustro” jest antologią, każdy z wyprodukowanych dotąd 13 odcinków (w zapowiedziach jest co najmniej kolejnych sześć) opowiada inną historię, z innymi bohaterami, granymi przez innych aktorów, osadzoną w nieco innym świecie. Łączy je tytułowe czarne lustro – ekran smartfona, laptopa, tabletu czy telewizora, odbijający w barwie niepokoju, a może żałoby twarze użytkowników.

    „Jeśli technologia jest narkotykiem – a sprawia takie wrażenie – to jakie są skutki uboczne?” – tłumaczył ideę serii autor, zapowiadając w 2011 r. pierwszy sezon w publicznym brytyjskim Channel 4. – „Serial dzieje się w przestrzeni pomiędzy przyjemnością a dyskomfortem”. A konkretniej – w niedalekiej przyszłości, w której kształt ludzkiemu życiu nadają nowe technologie. „Są o tym, jak żyjemy dziś i jak możemy żyć za 10 minut, jeśli będziemy nieuważni. A jeśli jest jedna rzecz, którą wiemy o człowieku, to jest nią to, że zwykle jesteśmy nieuważni”.

    Pierwszy sezon liczył trzy odcinki, kolejny, pokazany w 2013 r., także trzy, w grudniu 2014 r. premierę miał odcinek specjalny – „Black Mirror: White Christmas”, z gwiazdą „Mad Men” Jonem Hammem w roli głównej. Wtedy Brooker był już laureatem nagrody Emmy za najlepszy miniserial, hołdy na Twitterze składał mu Stephen King, prawa do ekranizacji odcinka z pierwszego sezonu, „The Entire History of You”, kupił Robert Downey Jr. A fani założyli konto na Twitterze „Black Mirror Ideas”, gdzie półżartem dzielili się pomysłami na kolejne odcinki (m.in. o tym, jak iPady i konta facebookowe knują przeciwko użytkownikom, przekręcając wpisy i zmieniając statusy, szkalując nasz wizerunek). „Zgaduję, że szczęśliwie trafiliśmy w globalny zbiornik zachwytu i lęku” – komentował światową popularność swojego serialu Brooker.Ostatnią pieczątkę, potwierdzającą wielkość serii i jej twórcy, przybił amerykański Netflix. Platforma już pokazuje starsze sezony, od jutra dołączy do nich sześć nowych odcinków, a kolejne sześć pojawi się w przyszłym roku. Trudno było nie mieć obaw co do transferu serii z Wielkiej Brytanii do Ameryki. Duży – znacznie większy niż w rodzimym Channel 4 – budżet i wymóg uniwersalizmu, jaki Netflix stawia twórcom swoich seriali, mogły zniszczyć „brytyjski” klimat „Black Mirror”, stępić sardoniczne poczucie humoru Brookera.

    Na szczęście nic takiego się nie stało. Nowe sześć odcinków łączy niepowtarzalny klimat poprzednich z nowym rozmachem inscenizacyjnym. Brooker i jego współpracownicy wciąż potrafią budować wciągające fabuły, bohaterów z krwi i kości, pomysłowo rozwijać istniejącą technologię i tworzyć nową. Nie stracili też patentu na połączenie satyry i zapędów moralizatorskich z dużą dawką empatii wobec bohaterów – po ludzku słabych w obliczu coraz bardziej skomplikowanego świata.

    Każdy z odcinków jest właściwie osobnym filmem, jeden z nich zresztą – „Hated in the Nation” – trwa 90 minut. Każdy odwołuje się do innego gatunku filmowego czy serialowego, dorzucając oryginalny klimat serii i eksplorując kolejne pola styku człowieka i maszyny, człowieczeństwa i technologii.Wspomniany „Hated in the Nation” jest utrzymany w konwencji skandynawskiego kryminału. Śledztwo prowadzone przez znaną z „Boardwalk Empire” Kelly McDonald dotyczy tajemniczych morderstw, które mają związek z internetowym hejtem. W połowie – zgodnie z tym, do czego przyzwyczaił nas Brooker – odcinek zmienia ton, z kryminału przechodzi w technologiczny thriller. By na koniec błysnąć moralizatorstwem w czystej postaci, ale – to znów specjalność Brookera – podanym w taki sposób, że nie tylko nie razi, ale skłania do wykonania rachunku sumienia. To jeden z najlepszych fragmentów serialu, który właściwie nie ma słabych momentów. Dorównuje genialnym odcinkom: „The National Anthem” (rozsławionemu jako profetyczna zapowiedź „świńskiej afery” Davida Camerona), „The Entire History of You” z pierwszego sezonu czy przerażającemu „White Bear” z drugiego oraz mistrzowskiemu „Black Mirror: White Christmas”.

    Równie dobry jest „San Junipero”, który zaskakuje z kilku powodów. Po pierwsze – to wycieczka w przyszłość, w której cofamy się do przeszłości, konkretnie do klimatycznych lat 80. Po drugie – zamiast tradycyjnych brytyjskich krajobrazów dostajemy rozświetloną słońcem Kalifornię, z oceanem i plażą. Po trzecie – opowiadając o życiu i miłości, mówi o śmierci i lojalności. „Man Against Fire” gra z gatunkiem kina wojennego, by szybko skręcić w klimaty typu zombie, a potem wykonać kolejną zaskakującą woltę. „Nosedive” jest wizualnie dopieszczoną satyrą na uzależnienie od mediów społecznościowych. A „Playtest” to rodzaj horroru o grach wideo nowej generacji.

    Wszystkie są poruszające, opowiadając o przyszłości, tak naprawdę mówią o teraźniejszości. Z perspektywy czasowej wskazują nam problemy, wyzwania i zagrożenia, przed którymi stajemy już dziś, tylko brak dystansu i życiowy pośpiech nie pozwalają nam zdać sobie z tego sprawy.

    Kolejny sezon za rok. Ciekawe, czy któryś z odcinków zostanie poświęcony platformom wideo typu Netflix – rozwijającym się w szalonym tempie, wiedzących o nas coraz więcej, organizującym nam czas… „Technologia ma nam pomóc kontrolować nasze życie, a kończy, kontrolując nas” – zauważa Charlie Brooker i robi o tym genialny serial.”

    Lubię

      • Kolego Sanctus Diavol.

        Namawiasz nas na aż trzy sezony ,,Black Mirror”. Ja zobaczyłem pierwszy odcinek tego serialu. No i co on mądrego pokazuje? Jakiś aktorzyna porywa księżniczkę i jako warunek jej uwolnienia żąda aby Premier UK odbył na oczach telewidzów seks ze świnią.

        Brak mi słów. Dobrze, że film można przewijać. Inaczej jako telewidz pewnie porzygałbym się, oglądając taki idiotyczny film zastanawiam się jedynie, czemu ma służyć kręcenie i udostępnianie tego rodzaju filmów.

        Czy nie chodzi tu o totalną deprawację społeczeństw? W tym nas Polaków.

        Może byś tak kolego S D dał jakieś linki do wojny? Wojny? Tak kolego Sanctus Diavoli. Wojny informacyjnej.
        Pozdrawiam. Erika.

        Lubię

  2. Yyy… no powiedzmy. Można równie dobrze przyjąć, że Ziemia to taki park rozrywki dla obcych, którzy zaglądają tu gdy im się nudzi, ingerują w życie ludzie lub nie, bawią się, wpadają tutaj na wakacje. A my? Jak trawa. Jak drzewo. Rodzimy się. Umieramy. Nic po nas nie zostaje. Tak jak elektryczny sygnał gasi lub budzi komputer tak my egzystujemy lub nie. Kto powiedział, że musi być coś więcej? To, że mamy fantazję nie oznacza jeszcze, że ta fantazja ma jakieś pokrycie z rzeczywistością. Dlaczego zakładamy, że po śmierci MUSI coś istnieć? Życie trwa. Rodzimy się i umieramy i tylko ONI wiedzą do czego jesteśmy im potrzebni…

    Lubię

  3. może i tak… ale z tym przeludnieniem i opieką nad biosferą to przesadziłeś bo pachnie mi to ideologią NWO – oni mają takie szczytne cele przecież.

    Lubię

    • @heh – Kiedy walczysz z czymś, to wiążesz się z tym czymś na wieki. Tak długo, jak z tym walczysz, tak długo to.. zasilasz. Dajesz temu bezwiednie swoją moc – część siebie. Dokładnie taką moc, jak tę, którą wkładasz w walkę. Tak długo jak z czymś walczysz, tak długo jesteś tego zakładnikiem, niewolnikiem. Nie walcz z systemem bo to groźne i nieskuteczne. Nie oddawaj się mu, bo to zabójcze, m.in. dla osobowości i wolności. Weź od systemu to, czego naprawdę chcesz i co jednocześnie udźwigniesz (finansowo, emocjonalnie itp). Zarówno walka jak i oddawanie się systemowi, bo inni tego żądają, prowadzą do jednego. Do wyniszczenia, chorób i przedwczesnej śmierci.

      Lubię

      • …drogi Jarku, z takim podejściem problem w jakim obecnie zmaga się ludzkość nie rozwiąże się sam. Jeśli wszyscy zostaną pustelnikami i będą tylko przyglądać się z daleka to zginą jak Indianie. Rzecz w tym, że muszą znaleźć się ludzie, którzy będą świadomi tego co dzieje się na świecie i będą chcieli to zmienić na lepsze. Przemiana świata na lepszy nie przytrafi się sama, a bogowie, którzy (mam nadzieję) na nas patrzą nie będą tolerować nic_nie_robienia z naszej strony. Ty już coś robisz; uświadamiasz ludzi, ale nie możesz im mówić, że mają się wycofać bo WTEDY HIENY ZJEDZĄ NAS ŻYWCEM.

        Lubię

      • @Fakafones – nie do końca. Piszę stale że należy dokonywać zmian, ale wtedy gdy człowiek, lub grupa osób lub świat (system) nie stawia oporu. Gdy napotyka się na mechanizmy zabezpieczające niemożliwe do pokonania, to trzeba odpuścić dla własnego bezpieczeństwa.

        Oni mają odpuścić, zasmakować wolności, a potem wrócić – konstruktywnie. Bo ta potrzeba dzielenia się wiedzą zawsze w środku jest i zawsze popycha do przodu.

        Lubię

  4. Wiedzę można przekazywać ludziom, których lubimy i są nam bliscy. Uważam, że większość ludzi na to nie zasługuje. Ba! Sądzę, że do takiej wiedzy nie dorosła

    Lubię

    • ,, Wiedzę można przekazywać ludziom, których lubimy i są nam bliscy. Uważam, że większość ludzi na to nie zasługuje. Ba! Sądzę, że do takiej wiedzy nie dorosła”

      Jakim nauczycielem okaże się człowiek, który stając po raz pierwszy przed gromadą uczniów, stwierdzi, że nie przekaże im wiedzy, ponieważ na nią nie zasługują?

      Wiedza bez jej szerzenia jest bezużyteczna.

      Wiedzę można przekazywać zawsze. Pod warunkiem, że się ,,DOROSŁO ” do poziomu pojmowania ludzi jeszcze nie wiedzących.
      Dopiero wówczas można cokolwiek zmienić na lepsze, mądrzejsze.

      Czasem, zamiast wzniosłych dysput, wystarcza bycie przykładem w swych czynach i zachowaniu.

      Nie jest więc przypadkiem, że ludzie posiadający jakąś wiedzę rzucani są na ,,ugory”.

      To nie sam ugór ma dorosnąć do zasiewu.
      To człowiek z wiedzą znać powinien wprzódy jak ugór przygotować pod zasiew.

      Nic po siewcy na polu, na którym ludzie już żniwują.
      Nie trudno nam dla pychy ze swej wiedzy nazwać innych głupcami. To nie wymaga pracy, a jedynie karmi pychę tamującą rozwój.
      O wiele trudniej jest nam znaleźć w drugim człowieku jego przyzwolenie na naszą wiedzę.
      Trud to jednak wzajemnie pożyteczny, przynoszący radość, tak dającemu, jak i biorącemu.
      Wszak to radość jest ciągłym celem wędrówki zwanej życiem.

      Mądry rozmówca i nauczyciel nigdy nie zapomina, że sam też był kiedyś nieprzygotowanym i niedorosłym na zdobywanie wiedzy.
      A jednak ktoś mu pomógł DOROSNĄĆ…

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

  5. Strasznie to wszystko zagmatwane. Wiem już od Was, że przypadki nie istnieją. Ze należy zwracać uwagę na szczegóły. Przykładowo wczoraj oglądałem na YT klip wspominający rok 2000 – wydarzenia, muzykę z tamtego okresu. A dzisiaj jadąc samochodem zauważyłem starą rejestrację, jeszcze na tzw. czarnych blachach właśnie z liczbą 2000. W przypadku mojej osoby rok 2000 był przełomowy, bo później wszystko zaczęło się sypać. A przed tą przejażdżką zaczepił mnie na ulicy człowiek, który kiedyś niesłusznie mnie oskarżył o rzeczy, których nie popełniłem, a tym razem się jąkał i prosił mnie o poradę w pewnej sprawie. A ja uniosłem się emocjami i potraktowałem go z góry.
    Przypadek to czy nie? Wierzyć można przecież we wszystko, czasem naprawdę dziwne rzeczy

    Lubię

    • ,, A przed tą przejażdżką zaczepił mnie na ulicy człowiek, który kiedyś niesłusznie mnie oskarżył o rzeczy, których nie popełniłem, a tym razem się jąkał i prosił mnie o poradę w pewnej sprawie. A ja uniosłem się emocjami i potraktowałem go z góry.”

      To nie przypadek. Oglądając wydarzenia i słuchając muzyki z tamtego okresu, ,,przywołałeś do życia” tamte energie, z których coś ciągnie się za tobą do dziś.
      Twoje niemiłe zachowanie wobec, kiedyś winnego a dziś proszącego cię o radę, człowieka jest tego dowodem.
      Spotykasz człowieka z tamtych lat, który w odniesieniu do ciebie jest tak na prawdę sprawdzeniem czy dawne urazy tkwią w tobie i są swego rodzaju balastem.
      Przeszłości nie zmienisz, ale zmienić możesz swe odczucia na jej temat.
      Dla własnego wewnętrznego spokoju.
      Ten człowiek był zły dla ciebie od 11.55 do 12.00.
      Teraz jest 17.00 – ile jeszcze ,,godzin” i dni nosił będziesz w sobie uczucie zawiści, złości, pamiętania krzywd? Te uczucia niszczą.

      Podejrzewam, że ten człowiek znalazł się na twojej drodze, abyś mógł wyzbyć się tych uczuć.

      Odnajdź go, zadzwoń i jeśli potrafisz, doradź.

      Zobaczysz jak lekko się poczujesz, zrzucając zbędny ciężar.
      Nie musisz oczywiście rzucać mu się w euforii na szyję!🙂
      Chociaż w duchu będziesz mu wdzięczny.

      Obydwaj macie coś do przepracowania – czemu nie dać temu szansy?

      Możesz oczywiście, drogi Mariuszu, skorzystać z moich powyższych słów, albo wsadzić je w przysłowiową dupę🙂
      Nikt nikogo do niczego nie zmusza.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

      • Witam Krysiu, miło, że piszesz🙂
        Ja tam nie jestem zacietrzewiony w nienawiści. To już nie pierwszy raz, że niesłusznie mnie oskarżają. Przykładowo dawniej nasza dalsza krewna, której wyrządziłem bezinteresownie wiele drobnych przysług, oskarżyła mnie o kradzież pieniędzy. Oczywiście nie zrobiłem tego, przestaliśmy tam jeździć. Przebaczyłem jej dość szybko, warunek jednak postawiłem następujący: ma mnie przeprosić, jeżeli chce, bym do niej przyjechał, a właściwie jako kierowca przywiózł moją mamę. Nie uczyniła tego i zmarła schorowana, zgorzkniała i podobno samotna w szpitalu – jej wola i to szanuję.
        I temu wczorajszemu przypadkowi też jestem w stanie odpuścić. Tyle że człowiek wygląda na chorego psychicznie, rzekomo mój smartfon emituje szkodzące mu fale, kazał mi go schować do kieszeni, kiedy spotkałem go przypadkiem na spacerze. Że niby chodzę, „skanuję”, wykradam mu jakieś hasła i skrótem robię coś złego, co zupełnie nie jest w mojej naturze. A teraz sam sprawił sobie smartfona i chciał ode mnie rady, jaki program antywirusowy powinien sobie zainstalować. Na co odparłem, że w internecie są różne, jaki sobie wybierze, taki będzie mieć. Konkretnego wolę nie wskazywać, co to by za jakiś czas nie słyszeć, że ktoś mu np. wykrada dane i ja jestem w to zamieszany, bo wskazałem mu program, który np. sam tworzę.
        Tak myślę posłuchać Twojej rady, dać mu np. jakiś wydruk z listą programów i rankingiem – i niech sam wybierze. W żadnym razie nie zamierzam się z nim spoufalać, bo w trosce o swoje zdrowie psychiczne unikam „trudnych”, toksycznych ludzi na tyle, na ile to możliwe. Mam jeszcze nieprzepracowany problem z emocjami, np. wczoraj silne wzburzenie emocjonalne, gdy tylko mnie zaczepił.

        No, przepraszam że się rozpisałem. Jarek w razie czego niech kasuje te wynurzenia. Dziękuję, pozdrawiam i wszystkiego dobrego!🙂

        Lubię

  6. Ja bym tak skomentowała powyższy artykuł i przewijająca się treść wymienionego w tym artykule filmu. Jeżeli przeżywasz radośnie, pogodnie i szczęśliwie w miłości i pokoju każdy dzień w swym życiu tu na Ziemi, to znaczy, że osiągnąłeś cel i poznałeś prawdę o sobie i istocie wszechrzeczy, czyli Twoja Świadomość w pełni powróciła do Żródła.

    W przeciwnym przypadku dalej błądzisz, borykasz się z życiem co czyni Cię nieszczęśliwym, a to prowadzi do destrukcji samego siebie. Zapamiętaj, że prawda i ocalenie jest w każdym z nas ukryta w formie rebusu, to tylko od Ciebie zależy czy i kiedy ten rebus rozwiążesz. A powiem wam, że naprawdę warto się pośpieszyć, bo rozwiązanie rebusu bardzo miło każdego zaskoczy. Moim rozwiązaniem rebusu było połączenie umysłu z sercem, praktyczne zastosowanie w codziennym życiu cnót serca i życie stało się rajem /wewnętrzne/.A przecież jesteśmy swoimi lustrami, co wewnątrz , to na zewnątrz.
    Takie proste a zarazem dla niektórych takie trudne.
    Życzę wszystkim z całego serca POWODZENIA w rozwiązywaniu „owego rebusu”

    Lubię

  7. Krysia- Wiedza dzisiaj jest dostępna w necie, kto jej szuka, to ją znajdzie. To nie czasy, kiedy nie było dostępu do informacji. Ja nie mam zamiaru użerać się z ludźmi, którzy mają inne poglądy i na siłę próbować i zmienić ich światopogląd. Kwestia wzrostu, oświecenia, to sprawa indywidualna u każdego, w odpowiednim czasie.

    Lubię

    • Drogi Marios, odniosłam się do twojego wpisu, w którym mówisz o przekazywaniu wiedzy, zaciekawianiu ją ludzi bezpośrednio, bez neta.
      Tak przynajmniej cię zrozumiałam.
      A to co piszesz powyżej, jak najbardziej jest ze wszech miar słuszne.
      Mówisz o użeraniu się z ludźmi.
      Ja nie mam okazji do użerania się, bo gdy zaczynam poruszać sprawy tzw. poza codzienne, to ludzie – w tym moi bliscy i lubiani – albo zmieniają temat, albo robią litościwie żałosną minę i wychodzą😀😀
      No, nie byłabym uczciwa, gdybym nie powiedziała, że są dwie, może trzy osoby, z którymi można porozmawiać.

      Ostatnio, gdy chciałam znajomego zainteresować tematyką Jarkowego bloga, powiedział wprost: ,,przestań mi tu pie…..ć jakieś kocopoły!” 😀😀
      I weź tu, kuźwa, człowieku ,,DOROŚNIJ”! 😀😀

      Masz rację, że każdy ma swój czas.
      Odnoszę wrażenie, że większość nas, tu piszących nie ma w realu zbyt wielkiego towarzystwa dyskusyjnego. Może się mylę.
      Ale też znam ludzi, którzy nie piszą , a nas czytają. To już jest coś…

      Pozdrowionka.

      Lubię

      • @Krysia – no ja zawsze mam jakiś lek w zanadrzu, jak nie officjal, to ogarnę coś top sikret spod lady😉

        Na takie dylematy zawsze radzę zatrudnić się w chyba najbardziej typowym miejscu pracy. Czyli w magazynie. Zderza się tam kilka różnych światów:

        -typowe swojskie chłopaki w dresach z tatuażami, słuchający gangu albanii i chodzący na meczyki;
        -kilku normalnych, zwykłych w załodze też się znajdzie. Ja spotkałem dwóch idealistów interesujących się podświadomością😉
        -lemingi z położonego tuż obok biura, które zarabiają te 1500 zł więcej, głosują na Nowoczesną i mają się za Bóg wie kogo, gardzą tymi „robolami”;
        -babcie z ekipy sprzątającej zarabiające minimalną krajową;
        -załogi Ukraińców lub Białorusinów.

        Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s