Dugin, strateg Kremla: czas na nowy pakt Ribbentrop-Mołotow. Polska musi zniknąć!

rosjaCelem tego wpisu nie jest straszenie ani głoszenie apokalipsy, jak uwielbiają to robić portale spiskowe, tostujące różne śmieszne i makabryczne teorie. Bo ja jestem dobrej myśli jeśli chodzi o zmiany na świecie. Wielu moich czytelników i znajomych także.

Chcę Was zaznajomić z realiami geopolityki światowej. Tymi twardymi realiami. Wielu ludzi interesujących się tematami alternatywnymi, widzi w Rosji wybawienie. Rosja ma być albo kolebką chrześcijaństwa, cywilizacji białego człowieka, konserwatywnych wartości.. Albo ma być siedzibą większego niż na zachodzie uduchowienia (to wersja propagandowa dla zaczytanych w teoriach new age).

Wszyscy znają teorię o Illuminatach – organizacji anglosaskiej. A co z innymi organizacjami? Dlaczego o nich się nie mówi prawie w ogóle? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami…
-donmeh (świat islamu) pod przywództwem Turcji i sułtana-imperatora, Erdogana. Plan Erdogana to islamizacja najpierw Europy, a potem sukcesywnie podbój przez islam całej Ziemi. Arabowie zawsze byli lokajami (podwładnymi) ośrodka centralnego w Turcji i tak jest też dziś. Donmeh odpowiada za islamską inwazję na Europę. Dodatkowo, Turcja i Niemcy od zawsze się „lubią„…
-thule, lebensborn, czarne słońce, czarny zakon ss – siły kojarzone z Niemcami, nazistami, bolszewikami. Dziś – UE i Rosja. Doprowadziły one do wybuchu pierwszej a potem drugiej wojny światowej. Po II wojnie wielu ich naukowców zostało zmuszonych do współpracy z USA w ramach operacji PaperClip. Proponują one koncepcję EuroAzjatycką. Unia Europejska, Rosja i Chiny mają się połączyć tworząc super-organizację. Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej mają zniknąć i znaleźć się w orbicie wpływów Moskwy.
-organizacja hong i triada (Azja, Chiny) mają swoją wizję nowego ładu światowego.
-opus dei, jezuici – ośrodek w Watykanie. Wiedzą że ich wpływy w Europie słabną. Chcą za wszelką cenę zachować wpływy w takich krajach jak w Polsce, Litwie, Węgrzech. Szykują ogromną ekspansję w Chinach które lada chwila staną się największym chrześcijańskim krajem na Ziemi. Także w świecie islamu – od kilka lat około milion muzułmanów rocznie przechodzi na chrześcijaństwo.

Trwa walka różnych organizacji, stowarzyszeń i frakcji  – nie istnieje coś takiego jak ośrodek centralny. Dlaczego nie czytałeś o tym na typowych stronach z teoriami spiskowymi?
Jaką wizję mają więc takie partie jak PO, Nowoczesna, SLD, PSL, Twój Ruch?
A jaką ma PiS, Kukiz’15, Razem i ONR?

Alexander Dugin jest strategiem i głównym okultystą Kremla, Putina. Jest autorem imperialnej, rosyjskiej doktryny militarnej. Stosuje się do niej cały Kreml, z żelazną dyscypliną, łącznie z prezydentem Putinem. W swoich pracach mówi nie tylko o tym, by Rosja wchłonęła i zrusyfikowała całą Europę Środkową i Wschodnią. Pisze on o tym, że Rosja powinna pójść dalej – „powinniśmy sięgnąć mórz południowych” a potem jeszcze dalej, zatrzymując się na Lizbonie i Londynie.

Wszystko to w ramach koncepcji EuroAzjatyzmu, koncepcji w której nasz kraj, nasza macierz – Polska – nie ma absolutnie żadnej racji bytu. No chyba że jako Priwiślański Kraj. Najnowszy wywiad Alexandra Dugina demaskuje prawdę. Daję go pod rozwagę tym ludziom dobrej woli, którzy w Rosji widzą jakiś tam ratunek. Wiem że dusza chciałaby widzieć gdzieś to dobro, tą pomocną dłoń.. I przykro mi tak Was wyrywać z tych trochę dziecięcych marzeń.

Dodam jeszcze jeden niezwykle ważny szczegół. Przeanalizujcie uczciwie historię ostatnich kilkuset lat, od czasów Iwana Groźnego, i wcześniej rządów Mongołów. Jak bardzo barbarzyńska, azjatycka mentalność Mongołów odcisnęła się na świadomości zbiorowej (i niestety, także na genach…) Rosjan? Alexander Dugin wiele razy wspominał o tym, że Rosja od zawsze jest „duchową i geopolityczną stolicą” cywilizacji barbarzyńskiej. Odpowiedz sobie też uczciwie na pytanie. Czy prawdą jest, że Rosja i germanie (Prusy a potem rzesze niemieckie a potem UE) od zawsze współpracują w dziele podboju, asymilacji i eksterminacji narodów Europy Środkowej i Wschodniej?

Cytuję: „Ku przestrodze tych którzy dostrzegają zagrożenie ze strony światowej lichwiarskiej sitwy oraz przeżartej zgnilizną cywilizacją zachodu (co jest niezaprzeczalnym faktem dla każdego trzeźwo myślącego człowieka) a kompletnie pomijają siły (równie nam, Polakom wrogie) za naszą wschodnią granicą, zamieszczam wywiad z Alekandrem Duginem.”

Cytuję: „Reżyserzy zagłady są coraz bardziej bezsilni. Jeszcze straszą, jeszcze szkodzą, lecz wiedzą, że świadomość ludzi jest na coraz wyższym poziomie i ludzie rozszyfrowują ich niecne plany i prowokacje. Nie będzie III wojny. Im więcej ludzi będzie myśleć o pokoju, przyjaźni, przyrodzie, tym szybciej strachy znikną. Nie będą mogli reżyserzy prowadzić wojny, jeśli nie napuszczą na siebie ludzi, jeśli nie napompują ich strachem i nienawiścią. Czas reżyserów zagłady przeminął, już tylko śmierdzą. Ten smród czują, tylko udają, że to nie od nich.”

Poniżej wklejam najnowszy wywiad z Alexandrem Duginem:

Cytuję: „Wschodnia Europa czyli tzw Nowa Europa, powinna być rozumiana w ramach ogólnej geopolityki europejskiej. W tej geopolityce istnieją dwa bieguny, jeden eurokontynentalny, do niego należą kraje Starej Europy – śilnik Europy. To kraje z wielowiekową polityczną świadomością: Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania i kilka innych.

Kraje Starej Europy działają i myślą w interesach Europy. A co jest w interesach Europy? Po pierwsze zjednoczenie, integracja, niezależność od Stanów Zjednoczonych. Niezawisłość gospodarcza, polityczna oraz wybór politycznych priorytetów. To wizja De Gaulle, Kohla, Mitteranda, Chiraca i Schrödera. Establishment Niemiec i Francji ku niej ciąży. To Europa.

I są kukułcze jaja, które podłożyli Starej Europie. To są defektywne: Czechy, Polska, Węgry, Rumunia, Bułgaria. […] Wspaniałe narody, z historycznym rozmachem, ale ich karygodna polityka nie do przyjęcia. Ich polityczni przywódcy myślą wyłącznie o zemscie na Rosji za sowiecką przeszłość i chęcią przysłużenia się USA.

To Nowa Europa, to Anty-Europa, która przez cały czas sabotuje inicjatywy Starej Europy. Ci chłopaki nie rozumieją strategicznych celów Europy, nie rozumieją głębokiej europejskiej kultury, żyją wyłącznie życzeniem zemsty na starym gospodarzu i przypodobania się nowemu. Europa uczy ludzi wolności i demokracji a ci dranie starego pana zmieniają na nowego, plują na starego i liżą buty nowemu. To jest Anty-Europa! To nieporozumienie! […]

Kontynentalna Europa zainteresowana jest aliansem z Rosją. Zainteresowana rosyjską energetyką, tym żeby jej dostawy nie były zagrożone. […] Europa zainteresowana jest projektem „Nord Stream”. Jest Rosja dysponująca energetyczną mocą i jest Stara Europa zadowolona z energetycznego bezpieczeństwa. Ale niektóry zaczynają przeszkadzać. Biegają ohydne Klausy (prezydent Republiki Czeskiej 2003-2013) z pretensjami, grożą obcięciem dostaw. To jakieś nieporozumienie! Dlaczego mamy je znosić?

Przyjmijcie Rosję do Europy wtedy Europa będzie ruską Europą, wtedy Rosja skończy z tymi »przyjaciółmi« (państwami Europy Środkowowschodniej – red.) raz na zawsze. Wtedy przyjdzie Rosja i powie: Aha! Złapaliście się! Powiemy do nich: Chcieliście uciec przed nami, co?

Ameryka rozumie czym to się może skończyć, dlatego specjalnie utrzymuję ten antyeuropejski, antyrosyjski »kordon sanitarny«. Rusofobia i europofobia Nowej Europy czyli tych »wschodnioeuropejskich nieporozumień« jest jednakowa. Trudno nawet powiedzieć kogo oni bardziej nie lubią. Oni nas nie lubią »po staremu« a tamtych (Europy Zachodniej) nie lubią »po nowemu«. Odżyją animozję polsko-niemieckich stosunków, czesko-niemieckich i zacznie się wypominanie i skargi. […]

Będąc europejczykiem pomyślałbym o tym, że skoro państwa Nowej Europy nie zdały egzamin niezależności powinny być odesłane do starego gospodarza czyli do nas, do Rosji. A my już »po bratersku«, »po słowiańsku« rozwiążemy ten problem.

Trzeba zniszczyć »kordon sanitarny«! Można to zrobić na wiele sposobów. Bolszewicy, żeby go unicestwić, zawarli niegdyś traktat brzeski. Wtedy wiele straciliśmy, ale powstała granica rosyjsko-niemiecka. Potem był pakt Ribbentrop-Mołotow, który miał ten sam cel. Wspaniały pakt! Gdyby sprawy potoczyły się inaczej, razem z Niemcami pokonalibyśmy Anglosasów. […]

Trzeba zlikwidować »kordon sanitarny«, zawrzeć »nowy pakt Ribbentrop-Mołotow«, dlatego, żeby granica między Rosją a Starą Europą była bezpośrednia, bez tych »przyjaciół« (państw Europy Środkowowschodniej).

Europejska polityka Putina, którą ja popieram, celnie broni nasze narodowe interesy. Europa czeka naszej pomocy, dlatego przyjdzie jeszcze raz »dać komuś po łapach«. […]

W wielkim starciu cywilizacji atlantyckiej i kultury eurazjatyckiej to wszystko, co znajduje się między nami – Polska, Ukraina, Europa Środkowa – musi zniknąć, zostać wchłonięte.”

Poniżej przedruk archiwalnego wywiadu pt. „Czekam na Iwana Groźnego”, zamieszczonego w 1998 r. w kwartalniku „Fronda” (nr 11-12). Nie ze wszystkimi tezami się zgadzam – przyp. Jarek Kefir

Cytuję: „Rozmowa z Aleksandrem Duginem (1998 r.)

„Aleksander Dugin (1962) – historyk religii, ideolog tradycjonalizmu integralnego, lider Partii Nacjonal-Bolszewickiej, redaktor naczelny pism Elementy i Miłyj Angieł, realizator stałej audycji Finis Mundi w Radiu Swobodnaja Rossija, redaktor programowy wydawnictwa „Arktogeja”, koordynator prac Centrum Specjalnych Analiz Metastrategicznych, autor książek: Drogi Absolutu (1991), Misteria Eurazji (1991), Teoria hiperborejska (1992), Konspirologia (1992), Konserwatywna Rewolucja (1994), Cele i zadania naszej rewolucji (1995), Templariusze proletariatu (1997), Koniec świata (1997) i Podstawy geopolityki (1997).

Ostatnia z tych prac, nosząca podtytuł Geopolityczna przyszłość Rosji, została zalecona jako podręcznik dla studentów w rosyjskich akademiach wojskowych i dyplomatycznych. Jej konsultantem naukowym był generał-lejtnant Mikołaj Kłokotow, odpowiadający w Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej za sprawy planowania strategicznego. Dugin utrzymuje bliskie kontakty z oficerami Sztabu Generalnego, m.in. generałami Iminowem i Piszczewem oraz ze środowiskiem miesięcznika Orientir wydawanego przez Ministerstwo Obrony Rosji. Znany sowietolog Janow na łamach Moskowskich Nowosti napisał, że „na przykładzie Dugina można przestudiować technologię sukcesu we współczesnej Rosji”.

– Studenci Akademii Dyplomatycznej w Moskwie, z którymi rozmawiałem, opowiadali mi, że z lektury, jaką zadano im na zajęciach, czyli Pańskiej książki Podstawy geopolityki, najbardziej zapamiętali rozdział poświęcony geografii sakralnej. W Polsce nie spotkałem nikogo, kto zajmowałby się tym zagadnieniem. Czy mógłby Pan powiedzieć, jakie miejsce w geografii sakralnej zajmuje Polska?

– Nigdy nie zajmowałem się konkretnie przypadkiem Polski, chociaż jej miejsce jest bardzo specyficzne. W końcu to północ Eurazji, ważny region przedchrześcijańskiej Słowiańszczyzny, basen Morza Bałtyckiego. Jeśli chodzi o archetypy geografii sakralnej, chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy.

Po pierwsze: w rzeczywistości prawosławnej istnieje synergia między modelami świata – przedchrześcijańskim i chrześcijańskim – które nakładają się na siebie homologicznie, bezkonfliktowo. Różne figury i zjawiska z różnych porządków nakładają się na siebie bezboleśnie, a nawet harmonijnie. W przypadku Polski między tymi dwoma modelami zachodzi relacja o wiele bardziej konfliktowa, a to za sprawą katolicyzmu, który jest tradycją zupełnie inną niż prawosławie. René Guenon rozdziela wyraźnie tradycję od religii.

Tradycja jest pojęciem szerszym niż religia. Prawosławie jest tradycją, katolicyzm jest religią. Tradycja jest zdolna wchłaniać w siebie elementy innych wierzeń religijnych bezkonfliktowo. Religia wchodzi natomiast z innymi wierzeniami w konflikt. Jest to związane z innym doświadczeniem historycznym Kościoła Wschodniego i Zachodniego po wielkiej schizmie. Zachód bowiem nie zawsze był czysto religijny, katolicki, był okres, kiedy był bardziej tradycjonalny, prawosławny. Po wielkiej schizmie jednak katolicyzm odszedł od tradycji i zawężył się do religii. Taka jest przynajmniej nasza, bizantyjska wersja.

Jak się ma to do geografii sakralnej?

Otóż w naszym rozumieniu Zachód pojmowany jako terytorium, na którym dominują katolicyzm i protestantyzm, znajduje się w relacji przeciwnej wobec norm i elementów religijnych. Oczywiście na Zachodzie występuje wiele pierwiastków innych religii, ale egzystują one w konflikcie z religią katolicką. Instytucje, które zajmują się geografią sakralną albo pozostałościami przedchrześcijańskiej tradycji, na Zachodzie po wielkiej schizmie zostały zepchnięte do sfer autonomicznych – do magii, ezoteryki, zakonów hermetycznych. W prawosławiu do takiego rozszczepienia nie doszło. W tym kontekście Polska znajduje się na granicy między światem katolickim a prawosławnym. Z mojego eurazjatyckiego punktu widzenia archetyp geografii sakralnej Polski jest głęboko dualistyczny: z jednej strony tradycja przedchrześcijańska, pogańska, magiczna, heterodoksyjna, której korzenie pozostają słowiańskie; z drugiej – katolicyzm o rodowodzie germano-romańskim. Między nimi występuje konflikt.

Sytuacja Polski jest sytuacją graniczną. Ona nie może zjednoczyć się ze światem wschodnim religijnie, a z zachodnim etnicznie. W geopolityce Polska pozostaje częścią kordonu sanitarnego rozdzielającego kontynent eurazjatycki na dwie części, co jest bardzo wygodne dla antytradycyjnych sił anglo-saskich. Polska nie może w pełni zrealizować swej eurazjatycko-słowiańskiej istoty, gdyż przeszkadza jej w tym katolicyzm, ani swej zachodnioeuropejskiej tożsamości, gdyż przeszkadza jej własna słowiańskość, tzn. język, zwyczaje, archetypy, klimat miejsc itd.

Na skutek tej dwoistości, tej graniczności sytuacji Polska zawsze pada ofiarą trzeciej siły, tak jak dziś mondializmu czy atlantyzmu. To położenie na granicy między Rosją a Niemcami sprawia, że zawsze w historii będzie występował problem rozbiorów Polski między Wschód i Zachód. Jest to skutek owej dwoistości sakralno-geograficznej i geopolitycznej. Jak zauważył Toynbee, próba zbudowania samodzielnej cywilizacji polsko-litewskiej pomiędzy tymi dwiema siłami zakończyła się niepowodzeniem. Cywilizacja środkowoeuropejska jest zbyt słaba, by wytrzymać napięcie między Wschodem a Zachodem. Kraje tego regionu muszą się określić: albo tu, albo tam. Cywilizacja polsko-litewska nie chciała, czy też nie mogła się określić, dlatego musiała zniknąć. To rzeczywiście dramatyczna sytuacja.

– Czy są w polskiej tradycji jakieś pierwiastki, które wydają się Panu pociągające?

– Stanowczo bliższe są mi słowiańsko-eurazjatyckie źródła polskości, ich element etniczny, a nawet pogański. Pociągają mnie pewne pierwiastki wschodnie czy też orientalne, kultura mniejszości. Myślę, że to, co najlepsze w polskiej historii, to tradycja żydowska w małych miasteczkach wschodniej Polski. Właściwie interesuje mnie w Polsce wszystko, co było antykatolickie: polska masoneria i okultyści, Jan Potocki i Hoene-Wroński, Mienżyński i Dzierżyński… Oni wszyscy wybrali drogę eurazjatycką.

– Mówi Pan o położeniu Polski między Wschodem a Zachodem, czyli między Rosją a Niemcami. Tymczasem wielu uczonych podkreśla większe podobieństwo Niemiec, a zwłaszcza Prus, do Rosji niż do Anglii czy Hiszpanii. Feliks Koneczny uważał nawet, że Prusy, podobnie jak Rosja, należą do cywilizacji bizantyjskiej a nie łacińskiej.

– Koneczny miał rację. Niemcy są wewnętrznie podzielone. Bawaria ciąży ku Zachodowi, Prusy ku Wschodowi. Prusy to taka mała Rosja wewnątrz Niemiec.

– Zawsze upatrywaliśmy w tym największe dla nas niebezpieczeństwo: przyjacielski sojusz Niemiec i Rosji.

– To nasze zadanie. Zjednoczyć się z Niemcami i stworzyć potężny blok kontynentalny.

– Co wówczas z Polską?

– My Rosjanie i Niemcy rozumujemy w pojęciach ekspansji i nigdy nie będziemy rozumować inaczej. Nie jesteśmy zainteresowani po prostu zachowaniem własnego państwa czy narodu. Jesteśmy zainteresowani wchłonięciem, przy pomocy wywieranego przez nas nacisku, maksymalnej liczby dopełniających nas kategorii. Nie jesteśmy zainteresowani kolonizowaniem tak jak Anglicy, lecz wytyczaniem swoich strategicznych granic geopolitycznych bez specjalnej nawet rusyfikacji, chociaż jakaś tam rusyfikacja powinna być. Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno-geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana w istnieniu niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. Nie jest też zainteresowana istnieniem Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityki.

Polska musi wybrać: albo tożsamość słowiańska, albo katolicka. Rozumiem, że ciężko jest oderwać jedno od drugiego, ale to nieuniknione. Hitler też nie mógł walczyć na dwa fronty, musiał wybierać: albo z Anglią przeciwko Rosji, albo z Rosją przeciwko Anglii, tak jak mu radził Haushofer. Ale Hitler nie chciał wybierać. „Nie chcę się rozerwać, chcę pozostać samym sobą” – powiedział i rozpoczął wojnę na dwa fronty. Pogrążył przez to Niemcy, 20 milionów Rosjan i ładny kawał świata. I po co? Żeby McDonald otwierał teraz swoje bary w Berlinie, żeby upadł Związek Radziecki i żeby wszędzie stacjonowali żołnierze NATO. Tożsamość Niemiec była wtedy dla Hitlera tak ważna, że nie chciał wybierać. Tak samo Polska musi wybierać, tożsamość nie jest ważna. Jeśli Polska będzie się upierać przy zachowaniu swojej tożsamości, to nastawi wszystkich wobec siebie wrogo i po raz kolejny stanie się strefą konfliktu.

Są narody, które umieją rozszerzyć się do rozmiarów cywilizacji. Tracą wówczas swoją tożsamość, rasę, czasami nawet język, ale to jest ryzyko, jakie trzeba podjąć, jeżeli chce się być imperium. Takie są Stany Zjednoczone, taka jest Rosja. Polska nie umiała stworzyć własnej cywilizacji i musi dokonać wyboru. Myślę, że istnieje jeszcze możliwość, byście dokonali normalnego wyboru, tzn. bizantyjskiego. Wymaga to wiele odwagi, nonkonformizmu, nietypowych form działania, jakichś skinheadów, anarchistów, mistyków. Polski chaos przeciw polskiemu porządkowi.

– Słowem, z Pana punktu widzenia korzystne są wszelkie działania antykatolickie w Polsce?

– Dokładnie tak. Trzeba rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie. Katolicyzm nie może być wchłonięty przez naszą tradycję, chyba że zostanie głęboko przeorientowany w kierunku nacjonalistycznym i antypapieskim. Gdyby w Polsce działała loża w rodzaju irlandzkiej Złotej Jutrzenki, której liderzy, np. William Butler Yeats czy Maud Gonne, z jednej strony byli katolikami, z drugiej zaś – fanatycznymi okultystami zainspirowanymi kulturą celtycką, to można mieć jakąś nadzieję. Tacy ludzie mogliby rozkładać katolicyzm od wewnątrz i przeorientowywać go w kierunku bardziej heterodoksyjnym, a nawet ezoterycznym. Moi znajomi w Polsce mówią mi zresztą, że są u was takie grupki, mające związek z telemizmem czy dorobkiem Alistaira Crowleya.

– Prawdę mówiąc, bardziej rozpowszechniona jest u nas opinia, że jeżeli istnieją w Polsce siły rozkładające katolicyzm, to bliższy im jest raczej Zachód niż Wschód.

– Jak już mówiłem, znajdujecie się pomiędzy dwoma ścierającymi się blokami, dwiema koncepcjami cywilizacyjnymi: eurazjatyzmem a atlantyzmem, który chce stworzyć Nowy Światowy Porządek, czyli cywilizację pozbawioną tradycji, sacrum, metafizyki.

– Jeżeli w Polsce przedstawia się w taki sposób Nowy Światowy Porządek, to niemal zawsze dodaje się, że ratunkiem przed totalną sekularyzacją może być tylko katolicyzm.

– Katolicyzm nie może być gwarancją obrony przed Nowym Światowym Porządkiem, ponieważ jest etapem przejściowym do tego porządku. Nie wierzę w taką ewolucję i taką mutację katolicyzmu, by mógł on nabrać charakteru eurazjatyckiego. Co tu dużo ukrywać… Nie jestem taki jak Ziuganow, który każdej kulawej sierotce napotkanej na drodze obiecuje coś przyjemnego. Polska znajduje się w tragicznej sytuacji geopolitycznej. Zarówno oni (tzn. Nowy Światowy Porządek), jak i my (Eurazjaci) chcemy pozbawić was waszego katolicyzmu. Nasza oferta jest jednak lepsza, ponieważ przy nas będziecie mogli przynajmniej rozwijać i realizować swoją słowiańską tożsamość. Im mniej wpływowe są więc siły prowschodnie w lobby antykatolickim, tym wasza sytuacja staje się tragiczniejsza. Mam jednak nadzieję, że pojawią się u was siły ciążące ku eurazjatyzmowi, może nastąpi jakaś synteza skrajnej prawicy ze skrajną lewicą. Szkoda, że w Polsce komunizm nie miał nigdy nurtu ezoterycznego, tak jak w Rosji…

– Przed wojną w KPP był właściwie tylko jeden znaczący przedstawiciel komunizmu mistyczno-gnostyckiego, Jan Hempel, autor volkistowskich z ducha Kazań Piastowych.

– Może więc większe nadzieje należy wiązać z waszą skrajną prawicą. Gdyby wasz nurt narodowy oderwał się od liberalizmu, a zwrócił ku pogaństwu, to siłą rzeczy zacząłby ciążyć ku Wschodowi. Był przecież przed wojną fenomen antykatolickiej i pogańskiej „Zadrugi”.

– To, co Pan mówi, przypomina mi to, co przeczytałem niedawno o rosyjskim chrześcijaństwie. Niektórzy z historyków religii uważają, że Rosja nigdy nie została do głębi schrystianizowana, że chrześcijaństwo przyjęte zostało bardzo powierzchownie, zaś wśród większości prostego ludu cały czas żywe były wierzenia i obyczaje pogańskie.

– Wszystko zależy od tego, co nazwiemy chrześcijaństwem. Prawosławie i chrześcijaństwo to dwie różne rzeczy. Kiedy mówi Pan: „chrześcijaństwo”, ma Pan na myśli katolicyzm albo coś analogicznego do katolicyzmu. Tymczasem prawosławie definiuje się jako niekatolicyzm. Jeśli więc katolicyzm to chrześcijaństwo, wówczas prawosławie to niechrześcijaństwo. I na odwrót: jeśli my jesteśmy chrześcijanami, to wy nie jesteście. Opieram się tu nie tylko na twierdzeniach naszych ojców po wielkiej schizmie, ale także na autorytetach z VIII czy IX w. takich jak Focjusz.

Prawosławie, które nie jest religią, lecz tradycją, jest o wiele bliższe temu, co nazywamy pogaństwem. Ono obejmuje i włącza w siebie pogaństwo. Nauka ojców kapadockich czy palamitów nie wchodzi w totalny konflikt z normami pogańskimi, a jedynie transformuje przedchrześcijańskie archetypy w prawosławnych kontekstach. Prawosławie to coś więcej niż religia, zarówno wertykalnie, gdyż włącza w siebie pogaństwo, jak i horyzontalnie, gdyż jest otwarte na metafizykę, która w postscholastycznym katolicyzmie zupełnie zanikła. Prawosławie i katolicyzm to dwa zupełnie odrębne zjawiska gatunkowe, tradycja i religia to jakby całość i część. Dlatego nie jest możliwe zjednoczenie prawosławia i katolicyzmu.

– Specjaliści od dialogu ekumenicznego podkreślają, że między katolicyzmem a protestantyzmem różnice kulturowo-cywilizacyjne są minimalne, lecz dogmatycznie rozwiera się między nimi przepaść. Inaczej ma się rzecz z katolicyzmem i prawosławiem: dogmatyczne różnice są niewielkie, natomiast kulturowo-cywilizacyjne ogromne.

– Werner Sombarth, rozwijając tezy Maxa Webera, stwierdził, że u źródeł kapitalizmu stał nie tylko protestantyzm, lecz również katolicyzm. Katolicyzm ze swoim filioque oraz ideą indywidualnego zbawienia. Idea indywidualnego zbawienia nie jest myślą chrześcijańską, lecz typowo katolicką. W prawosławiu takiego pojęcia nie ma. Nie ma w ogóle pojęcia jednostki. W antropologii prawosławnej nie występuje słowo indywiduum, indywidualny. Na antropologii zaś, jak wiadomo, zbudowany jest cały system społeczny, cały model cywilizacyjny. Sombarth uważał, że antropologia katolicka zakładała specyficzny rozwój stosunków socjalno-ekonomicznych, ponieważ przykładała dużą wagę do pojęcia indywidualności.

rawosławna antropologia akcentowała z kolei zawsze ponadindywidualną osobowość. Człowiek postrzega się wtedy jako część większej całości. Dlatego nie on się zbawia, ale ktoś zbawia przez niego. W katolicyzmie człowiek to indywiduum, a więc całość niepodzielna, w prawosławiu człowiek to dywiduum, osoba dywidualna, a więc podzielna. W katolicyzmie człowiek jest istotą skończoną, odpowiada sam za siebie – przed Bogiem, przed ludźmi itd. Protestantyzm jeszcze bardziej zabsolutyzował to przeświadczenie. W prawosławiu natomiast człowiek jest częścią Kościoła, częścią wspólnotowego organizmu, tak jak noga. Jak więc człowiek może odpowiadać za siebie? Czy noga może odpowiadać za siebie?

Stąd wywodzi się idea państwa, totalnego państwa. Dlatego też Rosjanie, ponieważ są prawosławni, mogą być prawdziwymi faszystami, w odróżnieniu od sztucznych włoskich faszystów w rodzaju Gentile czy tamtejszych heglistów. Prawdziwy heglizm to Iwan Pereswietow – człowiek, który w XVI w. wymyślił dla Iwana Groźnego opryczninę. To był prawdziwy twórca rosyjskiego faszyzmu. On sformułował tezę, że państwo jest wszystkim, a jednostka niczym. Państwo jest zbawieniem, państwo jest Kościołem. Wystarczy poczytać pisma naszego prawosławnego świętego, Józefa z Wołokołamska, by przekonać się, że te dwa organizmy są identyczne, tożsame. I teraz cały ten organizm prze ku zbawieniu, wszyscy dążą do zbawienia nie rozdrabniając się, jak jedna zbiorowa dusza, jedno zbiorowe ciało.

– Rzeczywiście, macie w prawosławiu pewną skłonność ku apokatastazie, ku idei powszechnego zbawienia…

– To prawda. Najważniejsze, że nie ma u nas indywidualności. Jednostka rozpływa się w kolektywie. W ten sposób Rosjanin pracuje dla zbawienia.

– Czyjego zbawienia?

– Zbawienia archetypu, zbawienia Adama. Rosjanie poprzez państwo prą ku zbawieniu nie siebie, lecz Adama…

– Adama Kadmona, to brzmi kabalistycznie.

– Nie, to jest podejście holistyczne. W prawosławiu chodzi o zbawienie starotestamentowego Adama przez przyjście nowego Adama, czyli Chrystusa, natura, przyroda zaś zbawia się poprzez ludzi. Państwo, zwłaszcza święte państwo, jest instrumentem tego zbawienia. Dlatego rosyjski car to aktywny uczestnik soteriologicznego misterium. Po upadku Bizancjum stał się on ostatnim strażnikiem katechonu, tej tradycji, której uzurpatorem na przełomie VIII i IX w. okazał się Karol Wielki. To przecież bizantyjski imperator był prawdziwym cesarzem zarówno Wschodu, jak i Zachodu.

– Spotkałem się z twierdzeniem, że prawdziwy rozłam między Wschodem a Zachodem miał miejsce nie w 1054 r., kiedy doszło do wielkiej schizmy, ani w 1204 r., kiedy krzyżowcy spustoszyli Konstantynopol, ale w Boże Narodzenie 800 r., kiedy papież Leon III nałożył na głowę Karola Wielkiego koronę cesarską.

– To była uzurpacja. Dlatego imperialna funkcja Zachodu, czy to za Stauffenbergów czy za Habsburgów, zawsze pozostawała wątpliwa. Dlatego że ekumena może mieć tylko jednego imperatora. Któryś z nich musi być fałszywy. Według wszystkich norm ortodoksji, taką sakralną, namaszczoną figurą był, niezależnie od wszelkich negatywnych osobistych cech charakteru, cesarz bizantyjski, a po upadku Konstantynopola car rosyjski. Można powiedzieć, że cała zachodnia filozofia i kultura powstała na odrzuceniu i zignorowaniu tradycji bizantyjskiej. Na Zachodzie nie bierze się w ogóle pod uwagę prawosławnej wersji chrześcijaństwa czy metafizyki, traktuje się je tak, jak gdyby nie istniały.

– Myślę, że jeżeli w ostatnim tysiącleciu odbywał się proces coraz większego oddzielania się katolicyzmu i prawosławia, to miał on charakter dwustronny. Prawosławie też izolowało się od katolicyzmu.

– Zgadza się, rzecz jednak w tym, że tylko jedna strona może mieć rację. Jeżeli słuszność jest po stronie katolicyzmu, to ani Rosja, ani Serbia nie mają racji bytu, należy amerykanizować i protestantyzować kulturę, bo to jest właściwy kierunek rozwoju. Protestantyzm jest przecież dzieckiem katolicyzmu, obrzydliwym, przyznaję, i obleśnym, ale prawowitym. Jeżeli więc prawosławie nie ma racji, to należy wybrać drogę protestancką i tak jak w Kościele anglikańskim przegłosować, że piekła nie ma. Racja jednak jest po stronie prawosławia, które pozostaje najdoskonalszą formą tradycjonalizmu, sakralności i konserwatyzmu. Na początku był Wschód i Zachód. Wschód to raj, pełnia, Zachód to wygnanie, nicość.

Wschodnie imperium – prawowite, zachodnie – apostatyczne. To nie są tylko archetypy. Trwa wielka walka między Bizancjum a Rzymem, Rusią a Zachodem, eurazjatyzmem a atlantyzmem, socjalizmem a kapitalizmem, barbarzyństwem a cywilizacją. My nie reprezentujemy cywilizacji, ale kulturę. My wszyscy – Rosjanie, Serbowie, Tatarzy itd. – reprezentujemy żywioł barbarzyński. Barbarzyństwo to życie, to sakralny świat tradycji. Mieszkamy w szałasach, bijemy w bębny, pijemy wódkę, a przeciw nam naciera Daniel Bell, postmodernizm, informacyjne społeczeństwo postprotestanckie, Nowy Światowy Porządek. W tym wielkim starciu cywilizacji atlantyckiej i kultury eurazjatyckiej to wszystko, co znajduje się między nami – Polska, Ukraina, Europa Środkowa, a kto wie, może nawet Niemcy – musi zniknąć, zostać wchłonięte.

– Samuel Huntington w swoim Zderzeniu cywilizacji pisze, że państwa, które są hybrydami dwóch cywilizacji, nie mają szans na przetrwanie w takim kształcie jak dzisiaj; że Bośnia, Ukraina, Turcja czy Meksyk będą się w końcu musiały opowiedzieć po jednej ze stron. Uwagi Huntingtona nie dotyczyły jednak Polski czy Niemiec.

– Huntington ma rację: zderzenie cywilizacji jest nieuchronne. Nie ma miejsca dla krajów leżących pośrodku. O Polsce już mówiłem. A Niemcy? Co mogą zrobić Niemcy? Przecież to kraj okupowany. Niemcy zaprzepaścili swoją szansę podczas wojny. Trzeba było razem z nami walczyć przeciwko Anglii, obrócić pakt Ribbentrop-Mołotow na Zachód, a wtedy Hitler-Stalin forever. Dziś, zamiast po angielsku, wszędzie by mówiono po rosyjsku i niemiecku. Niemcy nie poszli na to i przegrali. Teraz panuje tam okupacja amerykańska i taki „zamordyzm”, że nawet ust nie można otworzyć.

Mam jednak nadzieję, że Niemcy otrząsną się z tego stanu i wcześniej czy później zrzucą zależność. Jestem przekonany, że we wspólnym eurazjatyckim domu znajdzie się miejsce i dla Niemców, i dla Polaków, i dla Francuzów, i dla Włochów. My Rosjanie narzucimy całej Eurazji jedynie barbarzyński, sakralny stosunek do życia, a jak się on będzie przejawiał w przypadku konkretnej nacji, to zależeć będzie od własnych predyspozycji narodowych. Polaków widzę np. jako obrońców słowiańskiego rasizmu. Element słowiański zawsze rozsadza ramy indywidualizmu, dąży do wspólnotowości.

– Tyle Pan mówi o wspólnotowości, kolektywności, ale przecież w gruncie rzeczy jest Pan indywidualistą.

– Jak to? Dlaczego? Na podstawie czego Pan tak sądzi?

– Nawet tutaj, w lokalu Partii Nacjonal-Bolszewickiej, wystarczy rozejrzeć się wokół, by przekonać się, że wszyscy wyglądają jednakowo w tych swoich czarnych mundurach, mają nawet podobny wyraz twarzy, tylko Pan się odróżnia od nich zdecydowanie.

– Jestem taki sam jak oni. Ja nie myślę o sobie, myślę o innych. Nie myślę za siebie, myślę za innych. Istnieją dwa pojęcia: personalizm oraz indywidualizm. Indywidualizm to przeciwieństwo wspólnotowości, gdyż centrum świata, konstytutywnym elementem światopoglądu staje się jednostka ludzka, indywiduum. Nie ma tu miejsca na wspólnotowość czy holizm, jest tylko racjonalna, logiczna, relatywna umowa między pojedynczymi indywiduami. Co z kolei my proponujemy? Nie występujemy przeciwko osobie, lecz za pojmowaniem jej ponadindywidualnie. Jest to w pewnym sensie idea nietzscheańska. Człowiek jest zjawiskiem dynamicznym, nieustannie przezwyciężającym samego siebie. To przezwyciężanie oznacza wzrost człowieka, wzrost wykraczający poza granice jego indywidualności.

W wymiarze pionowym człowiek staje się wówczas częścią wspólnoty, organem pewnego organizmu. Natomiast w wymiarze poziomym… ktoś musi myśleć. Razem nie można myśleć, razem można działać. Jeśli wymieszać wszystkich razem, to głową tego kolektywnego organizmu, który powstanie, nie będzie suma poszczególnych mózgów, ale jeden mózg, najbardziej oświecony. Musi istnieć pewna gnoseologiczna hierarchia. Ta wspólnotowość materialnej jedności, horyzontalna jedność ciał zawiera bowiem w sobie hierarchiczność.

Często ludzie, którzy walczą przeciwko indywidualizmowi, są personalistami. W sposób bardzo skondensowany może przejawiać się w nich duch jedności, duch wspólnoty, duch narodu. Oni nie są indywidualistami, lecz odrębnymi, dyskretnymi wcieleniami wszechjedności. Na tym polega ich autorytet. To jest idea monarchy, ludowego wodza, führera. To jest fenomen rosyjskich carów, ale i Pugaczowa, Lenina i Stalina. I to wcale nie jest tak, że jakiś indywidualista wymyśla sobie kolektywizm, bo wtedy byłby oszustem, szarlatanem, hipnotyzerem.

To jest jak w chemii: kiedy wymiesza się ze sobą różne substancje, to najwyżej unoszą się te najlżejsze, czyli gazy. Podobnie w społeczeństwie: kiedy wymiesza się ze sobą różne ludzkie żywioły, to najwyżej unoszą się te najbardziej subtelne, czyli mózgi. Dlatego u jednych ta idea wspólnotowości koncentruje się w mózgu, u innych w duszy, a jeszcze u innych w nogach czy rękach. Tym niemniej jest to ta sama idea u wszystkich. W ten sposób powstaje jeden organizm – Behemot (jak nazwałby go Carl Schmitt), eurazjatycki potwór tatarsko-scytyjski, w którym zawierają się nie tylko ludzie, ale również żywioły, elementy przyrody, gleby, wiatry, rzeki, góry. Sublimacją tej strasznej ciemnej gromady są rosyjscy monarchowie, Stalin… Stalin nie był odrębną indywidualnością, lecz osobą kolektywną, Starszym Bratem, manifestacją eurazjatyckości w jej wariancie komunistycznym.

– Powiedział Pan, że imperatywem wewnętrznym Rosji jest ekspansja. Jaki jest jednak cel tej ekspansji, jaka idea kryje się za postulowaną ideokracją?

– Celem rosyjskiej ekspansji jest totalna nauka soteriologiczna. Przeczuwaliśmy to już od wieków, od czasów metropolity Iłariona Kijowskiego, ale teraz jest to dla nas bardziej niż kiedykolwiek oczywiste, że nie jesteśmy narodem jednym z wielu, ale że mamy misję objawienia światu pewnej prawdy. Chcemy innego końca historii niż ten, który proponuje Zachód. Chcemy sakralnego końca, a nie profanicznego. Jesteśmy przekonani, i tym żyjemy, że posiadamy pewien klucz do duchowej, eschatologicznej prawdy. To wie każdy Rosjanin. Każdy.

– Na czym polega istota tej prawdy?

– Cała nasza tysiącletnia historia to próba wyjawienia tej prawdy, szukania form jej wyrazu. To prawda, którą Zachód pogrążył w swoich czeluściach, to prawda o zbawieniu, przemienieniu świata, nowej pleromie, nowej jakości bytu, wskrzeszeniu z martwych, przeobrażeniu ciał, o słonecznym świetle, które powinno wyjść z ust Wielkiej Matki. My Rosjanie ze względu na swoje predyspozycje etniczne i religijne jesteśmy do tego wezwani. Całe nasze dzieje, w tym ostatni bój komunizmu przeciwko kapitalizmowi, to jedynie różne próby realizacji tego samego mesjanistycznego marzenia.

– Prawdę mówiąc, jakoś trudno wyobrazić mi sobie komunizm jako walkę o sacrum w świecie. Zwłaszcza za czasów tak chwalonego przez Pana Stalina, był to ruch głęboko antyprawosławny: burzono i zamykano cerkwie, torturowano i mordowano biskupów, więziono i zsyłano na Sybir wiernych, prowadzono przymusową ateizację…

– Po pierwsze: to prawosławie, które Stalin niszczył, było bardzo zokcydentalizowane – przesiąknięte duchem Zachodu, wyobcowane z narodu. Po drugie: marzenie mesjanistyczne, o którym wspomniałem, mogło żyć poza prawosławiem i rozwijać się w innych formach. Komunizm był próbą wyzwolenia owego mesjanizmu z czysto religijnego rozumienia. Być może próba ta okazała się nieudana właśnie dlatego, że była tak odległa od teologii. Myślę więc, że przy kolejnej ekspansji powinniśmy wykorzystać wszystkie nasze doświadczenia, zarówno czysto sakralne, jak i socjalistyczne. Socjalizm to nic innego jak zsekularyzowana wersja bizantynizmu, to Czerwone Bizancjum, prawosławie w sekciarskiej, egzaltowanej formie.

Można powiedzieć, że ludowy monarcha Stalin z ludową wiarą, czyli komunizmem, wystąpił przeciwko wyobcowanej, pańskiej, szlacheckiej, zokcydentalizowanej monarchii oraz Cerkwi. Nie jestem wcale aż tak gorącym zwolennikiem systemu stalinowskiego, niemniej widzę wyraźnie pulsację naszego historycznego bytu także w komunizmie. Jeżeli więc mówię swoje bezwarunkowe „tak” bolszewizmowi, Leninowi i Stalinowi, to nie dlatego, że był to idealny system, ale dlatego, że był dla nas jedynym rozwiązaniem. Tym razem nam się jeszcze nie udało, ale za następnym oczyścimy prawosławie oraz komunizm i odrzucimy te ich elementy, które spowodowały, iż modele te wyobcowały się z narodu. Następnym naszym etapem będzie prawosławny komunizm – eurazjatycki, misyjny, panslawistyczny, filotatarski…

– To brzmi niemal jak projekt postmodernistyczny.

– Włączamy bardzo wiele, ale i wykluczamy bardzo wiele. Wykluczamy indywidualizm, jednostkę, wolny rynek, neutralność światopoglądową, tolerancję, a włączamy elementy barbarzyńskie, fanatyczne, egzaltowane. To nie jest postmodernizm, ale powiedzmy: postmoderna. Postmoderna to obiektywny stan, w jakim przyszło nam żyć po zwycięstwie nad nami Zachodu. Moderna się skończyła. Postmodernizm to jedynie jedna z odpowiedzi na wyzwanie postmoderny, odpowiedź liberalna. Może być też odpowiedź antyliberalna, czyli nasza – postmoderna antypostmodernistyczna. Refleksja Zachodu rozkłada wszystko na czynniki pierwsze, a jednocześnie wszystko wyjaławia i zasusza jak eksponaty w kwietniku. Nasza refleksja natomiast nie pozbawia nas aromatu życia, erotycznego wręcz zachwytu naszymi ideami, ona nas upija, jesteśmy pijani Eurazją…

– Już w XVIII w. Nikita Panin opisywał historię Rosji jako biegunową pulsację martwoty i chaosu. Podobnie dwa wieki później Jurij Łotman – jako skoki entropii i organizacji. Dzisiejsi publicyści często porównują obecną sytuację Rosji do epoki weimarskiej w historii Niemiec…

– Bardzo trafne porównanie.

– Zachód zdaje sobie z tego sprawę, dlatego nie chce poniżać Rosjan, poniżać ich dumy narodowej, tak jak zrobił to z Niemcami po pierwszej wojnie światowej, kiedy ściągał z nich olbrzymie kontrybucje. Zachód raczej chce dowartościować Rosję, zaprasza ją do grupy G-7, pompuje do rosyjskiej gospodarki miliony dolarów. Chce uniknąć scenariusza weimarskiego… 

– Zachód traktuje Rosję bardzo srogo. Myślę, że nie wyciągnął on jednak wniosków z lekcji weimarskiej. Im bardziej będzie na nas naciskał, tym więcej mu przyjdzie za to zapłacić. To działa jak sprężyna: im mocniej przyciśniesz, tym mocniej uderzy z powrotem. Zachód to geograficzny Szatan, geograficzny Antychryst. Zachód powinien zapłacić za wszystko. Najlepiej byłoby go zasiedlić Chińczykami, Tatarami, muzułmanami, całym tym eurazjatyckim koczownictwem. Kiedy szedłem ostatnio ulicami Paryża, zauważyłem nagle, że czegoś mi brakuje. I zdałem sobie sprawę, że był to brak zapachów, jakaś sterylność, aseptyczność. Jedyny zapach na Zachodzie to perfumy. Ziemia, powietrze, kwiaty, drzewa zaczęły pachnąć dopiero w Polsce, a jak wróciłem do Rosji, to zanurzyłem się w szaleństwo zapachów. Zachód to martwa ziemia. Odżyje dopiero, kiedy zasiedlą go Kozacy, Tadżycy, Kazachowie. Oni przyniosą z sobą życie, przyniosą zapachy.

– Na każdym niemal kroku odwołuje się Pan do tradycji prawosławnej. Czy jednak samo prawosławie przyznaje się do Pana idei? Rozmawiałem w Moskwie z wieloma przedstawicielami Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i żaden z nich nie uważa Pana za ortodoksyjnego wierzącego, ma Pan opinię raczej heretyka.

– A kto tak powiedział?

– Na przykład diakon Andriej Kurajew.

– A diakon Aleksander Mumrikow powiedział, że jestem w pełni prawosławny. I co z tego? Zdanie jednego diakona przeciwko zdaniu drugiego. Na szczęście u nas nie ma katolicyzmu, gdzie jest urząd papieża i wszyscy muszą go słuchać. Ja też mogę spokojnie powiedzieć, że diakon Kurajew nie jest w pełni prawosławny. Istnieją w tej chwili dwa prawosławia: pierwsze – żywe, pełne ducha i drugie – oficjalne, sformalizowane, kadrowe. Diakon Kurajew reprezentuje formalną, prosystemową, powiedziałbym, że nawet profaniczną gałąź prawosławia. Pisze teksty, które z ducha są katolickie.

Przykładowo uważa, że zasługą chrześcijaństwa był impuls do rozwoju nauk ścisłych, co spowodowało desakralizację kosmosu. Hezychaści od razu okrzyknęliby go heretykiem. Na szczęście prawosławie jest szersze niż sama tylko Cerkiew i zawiera w sobie również gałąź staroobrzędowców. Sam przynależę co prawda do Patriarchatu Moskiewskiego, ale duchem jestem ze staroobrzędowcami. Zresztą oni sami uważają siebie za jedynych prawdziwych prawosławnych. Jeśli nastąpi kiedyś prawdziwe odrodzenie prawosławia, to wyjdzie ono nie ze skostniałych struktur oficjalnej Cerkwi, ale właśnie z głębin rosyjskiego ducha narodowego, który zachował się najpełniej wśród staroobrzędowców.

– A który odłam staroobrzędowców jest Panu bliższy? Okrużnicy czy nieokrużnicy?

– Ten podział dotyczy hierarchii białokrynickiej. Mnie natomiast bardziej interesuje inny podział: na popowców i bezpopowców. Bliżsi są mi bezpopowcy, którzy jako bardziej radykalni odrzucają księży. Wśród nich natomiast najbliższy jest mi odłam nietowców, którzy uważają, że królestwo Antychrysta już nadeszło, a jest nim katolicki i protestancki Zachód.

– Widzę, że ma Pan bardzo domknięty system myślowy. Jakie są jednak szanse, że te idee, które Pan głosi, znajdą oddźwięk w społeczeństwie? Obserwując Pana można powiedzieć: siedzi sobie jakiś nawiedzony idealista w piwnicy, coś tam bredzi pod nosem, ale te jego rojenia nie mają zupełnie żadnego wpływu na ludzi. Ot, kolejny frustrat, jakich pełno w naszym stuleciu…

– Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie trójstopniowo. Po pierwsze: nawet jeżeli jestem idealistą, który siedzi w piwnicy, i którego idee nie odgrywają żadnej roli, to nie martwi mnie to, ponieważ wszystkie wielkie idee zaczynały się od idealistów, którzy siedzieli w piwnicy i nie odgrywali żadnej roli. Losy idei są specyficzne. Człowiek, który zajmuje się ideami, pogrążony jest w atmosferze teurgicznej, gdzie to, co niewidzialne i niesłyszalne, jawi mu się jako widzialne i słyszalne, chociażby w formie tekstu czy dyskursu. I nawet gdybym do śmierci pozostał nikomu nieznany i nie zostawił po sobie żadnego pisanego słowa, to liczy się sam fakt uchwycenia głównych wektorów historii, głównych idei cywilizacji.

Po drugie: działam w Partii Nacjonal-Bolszewickiej. Nie jest to wielka partia, ale posiada wyraźne ukierunkowanie: szczególnie staramy się oddziaływać na młodzież, zwłaszcza na studentów, którzy będą w przyszłości elitą młodego pokolenia. Jesteśmy w sumie jedyną partią, która zajmuje się myślami młodzieży. My uczymy ich myśleć i żyć. Zajmujemy się indoktrynacją przyszłej generacji. Tego nie robi nikt w Rosji: ani liberałowie, ani komuniści…

– To robi telewizja.

– Zgadza się, ale ona formuje osoby średnie i pasywne. My natomiast kształtujemy osoby, jak je określał Gumilow, pasjonarne, ponadprzeciętne, tych, których Pareto nazywał kontrelitami przyszłości. Inne partie nacjonalistyczne, np. barkaszowcy, nie formują kontrelit przeszłości, lecz oddziały obronne. Ich organizacje bojowe to nie są żadne elity. My natomiast koncentrujemy się na tych, którzy w przyszłości będą nadawać ton życiu w Rosji, przygotowujemy ich konceptualnie. Organizujemy dla nich seminaria, wydajemy pisma, książki. Można powiedzieć, że nasza partia jest czysto intelektualna. Te wszystkie pikiety czy demonstracje są tylko dodatkiem do podstawowego zadania, jakim jest intelektualne przygotowanie generacji. W całym kraju mamy już setki ludzi uformowanych w ten sposób.

Po trzecie wreszcie: moje idee nie ograniczają się do samej tylko partii. Od 1987 r. aktywnie zajmuję się ideologizacją szeroko rozumianego obozu patriotycznego. Dwie największe partie w obecnej Dumie – komuniści Ziuganowa i nacjonaliści Żyrynowskiego – przejęły ode mnie, zwłaszcza z moich wcześniejszych tekstów, główne myśli ideologiczne oraz geopolityczne. Wielu polityków, których osobiście nawet nie znałem, również odwoływało się do wysuwanych przeze mnie idei, np. generał Liebiedź.

– Może dlatego, że jednym z doradców Liebiedzia został Gejdar Dżemal. W 1991 r. wydał mu Pan w swoim wydawnictwie książkę Orientacja: Północ.

– Nasze drogi z Dżemalem rozeszły się, ponieważ jego tradycjonalizm i eurazjatyzm jest muzułmański, a mój – rosyjski. Wracając jednak do poprzedniego wątku. Nie ma znaczenia, czy znam osobiście Ruckoja lub Chasbułatowa, którzy przejmują moje idee. Jestem jak Iwan Pereswietow, który wymyślił opryczninę dla Iwana Groźnego. Jestem laboratorium myśli. Ja nie myślę za siebie, ja myślę za państwo, za naród, za historię. Czekam na swojego Iwana Groźnego. Wszyscy politycy, którzy będą szukali dla Rosji prawdziwej i wielkiej idei, wcześniej czy później trafią do mnie. Nie dlatego, że jestem wielką indywidualnością i sam osobiście coś sobie wymyśliłem, ale dlatego, że istnieje obiektywna idea Rosji, a ja jestem tylko jej wyrazicielem.

Moja ostatnia książka Podstawy geopolityki jest czytana przez wszystkich polityków opozycji oraz bardziej poważnych urzędników administracji Jelcyna. Idea osi Moskwa-Berlin-Paryż, o której mówił niedawno Jelcyn, jest wprost zaczerpnięta z moich pism. Jeśli dodać do tego Tokio, to mamy do czynienia z klasycznym elementem eurazjatyckiej koncepcji geopolitycznej. Poza tym naszymi ideami konserwatywnej rewolucji zainteresowanych jest wiele środowisk w innych byłych republikach sowieckich.

Na przykład w Armenii środowisko Roberta Koczariana, które doszło w tej chwili do władzy, tzw. partia wojny, to ludzie w dużej mierze ukształtowani na naszych pismach. Tak więc podsumowując: ze mną czy beze mnie – to, o czym piszę, i tak się stanie. Kto będzie subiektem, kto wcieli te idee w życie – tego nie wiem i nie podejmuję się odpowiadać. Być może to będzie obecna władza, która zmieni swoje oblicze, może to będzie jakaś siła opozycyjna, może nastąpi to za wiele lat, ale jest to proces nieuchronny. Ja mogę zniknąć, ale moje idee geopolityczne nie znikną.

– Często mówi się o Pańskim środowisku, że jest rosyjskim odpowiednikiem zachodnioeuropejskiej Nowej Prawicy. Orientacja ta, wychodząc z założenia, że batalia o los ludzkości rozegra się nie na polu politycznym, lecz kulturowym, proklamowała swoisty kulturkampf…

Kulturkampf Nowej Prawicy to cudowna idea, Alain de Benoist to heroiczny działacz i błyskotliwy myśliciel, ale ich walka przez trzydzieści lat nie przyniosła żadnych efektów. Mówili, że terenem starcia będzie kultura, a tymczasem amerykanizacja największe triumfy poczyniła właśnie w kulturze. Prawicowy gramcsizm znajduje się w opłakanym stanie, nie wyszedł nigdy poza margines. Czym to wyjaśnić? Myślę, że konceptualny model Nowej Prawicy jest bardzo interesujący, ale temperament jej europejskich działaczy jest niedostateczny dla realizacji takich idei.

Są zbyt ucywilizowani, zbyt konserwatywni, zbyt tchórzliwi, takie ciepłe kluchy. Dlatego nie podoba mi się porównywanie z nimi, bo jest to w gruncie rzeczy porównywanie z nieudacznikami. Ja przez lata opozycji w Rosji zrobiłem takie rzeczy, o jakich im się nie śniło. Zajmowałem się nie kulturkampfem, lecz zapładnianiem ideowym poważnych sił politycznych. Pracowałem z żywą historią, a nie z archeologią. Jedynym człowiekiem na Zachodzie, którego szerokość poglądów mnie poraziła, był Jean Thiriart – autor idei eurosowieckiego imperium. Przed swoją śmiercią przyjechał nawet do Moskwy; gościłem go tutaj, zapoznałem z Jegorem Ligaczowem, z Ziuganowem, Baburinem…

Europa ma dziś wybór: eurazjatyzm lub atlantyzm. Albo pójdzie z Rosją, albo z Ameryką. Jeżeli europejska Nowa Prawica wybiera nas, to znaczy wybiera żywioł barbarzyński, a więc musi przyjąć nasze metody działania. Trzeba organizować zamachy, zajmować się sabotażem, podpalać, wysadzać w powietrze mosty. Prawdziwy antymondializm to destrukcja i terror. A co robi Nowa Prawica? Zamieniła się w intelektualną sektę. Od trzydziestu lat zbierają się na seminariach podtatusiali panowie z nadwagą i siwizną i biją pianę. Oczywiście trzeba czytać książki, ale to za mało. Trzeba stworzyć guerillę. Jeśli jesteś przeciw Nowemu Światowemu Porządkowi, to weź nóż, załóż maskę, wyjdź wieczorem z domu i zabij choć jednego yankie.

Dlatego tak bliska jest mi Nowa Lewica, Czerwone Brygady, Rote Armee Fraktion. Nasze zadanie nie ogranicza się tylko do kultury, nasze zadanie to dokonanie realnej rewolucji. Do tego potrzebna jest ideologia i przygotowanie intelektualne, ale bez konkretnego uczestnictwa w akcji, bez przeżycia frontowego, bez chrztu bojowego – pozostanie to dla nas nieosiągalne. Nie wiem, czy któryś z działaczy Nowej Prawicy znajdował się kiedyś pod ostrzałem artyleryjskim, ale nasi ludzie nie tylko chodzą na mityngi czy walczą na barykadach, lecz również jeżdżą na prawdziwe wojny, np. do Naddniestrza czy Jugosławii. Nowa Prawica to tylko projekt, my zaś jesteśmy projektantami i realizatorami, architektami i budowniczymi. Przyszłość nasza jest.

– Dziękuję za rozmowę”

Źródło: „Fronda” 1998, nr 11-12
Rozmawiał: Grzegorz Górny, Moskwa, marzec 1998

Podsumował: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

24 myśli nt. „Dugin, strateg Kremla: czas na nowy pakt Ribbentrop-Mołotow. Polska musi zniknąć!

  1. Nie chce się wrzucać, więc krótko skwituję ten tendencyjny przekaz😉
    Zapomniałeś Jarek o kluczowym aspekcie, czyli Chinach i Jedwabnym Szlaku, który docelowo ma mieć centrum logistyczne w Polsce na Zachód, więc te straszenie Duginem możesz spokojnie usraelskim zwolennikom PO-PISu zanęcić, chętnie to łykną, bo ja nie widzę takiej opcji, żeby Rosja miała nas połykać. Ponadto V4 czyli Wyszehrad, czyli tzw Międzymorze będzie strategicznym obszarem Jedwabnego Szlaku, więc tym bardziej nic nam Włodek i jego wodzirej Dugin nie zrobią😀 … A powoływanie się Frondę, to chyba jakaś kpina z inteligencji co bardziej tu świadomych😉 … No i czekam na Twoje zdziwko, jak wygra Trump i będą sobie robić słit focie z Włodkiem na Wielkim Murze w Chinach, haha😛

    Lubię

    • „Nowe euroazjatyckie stulecie (Przykro nam, Ameryko, ale ciebie tu nie ma)

      Czy teraz widać, dlaczego angloamerykańskie imperium jest tak zaniepokojone?

      Nie chcę przesadzać, ale gdyby na Ziemi wylądował statek-matka z całą hordą obcych z zamiarem zniewolenia ludzkości, a jedyna nadzieja ludzkości na wolność leżałaby w odstawieniu na bok przez nasze państwa narodowe dzielących ich różnic i zjednoczeniu się w obliczu egzystencjalnego zagrożenia ET, to jest jak w banku, że Stany Zjednoczone jako jedyne ociągałyby się i mówiły o opowiedzeniu się po stronie „umiarkowanych obcych” w nadziei na wyrolowanie Rosji i Chin.

      To, co rozgrywa się na arenie światowej, to zderzenie cywilizacji, zderzenie dwóch fundamentalnie różnych podejść do życia i stosunków międzynarodowych. Z jednej strony, mamy wielobiegunową wizję stabilności gospodarczej i politycznej, gdzie wojna jest nie tylko niepożądana, ale także przynosi efekt przeciwny do zamierzonego (jest destruktywna), gdzie narody respektują wzajemnie suwerenność wszystkich uczestników i zawierają umowy korzystne dla obu stron. Z drugiej strony, mamy świat jednobiegunowy, gdzie jedno państwo ma licencję na kontrolowanie, wykorzystanie i niszczenie innych krajów, które nie oddają swoich zasobów globalnemu hegemonowi.

      Teraz możecie sobie zadać pytanie: w którym świecie wolelibyście żyć?”

      Lubię

  2. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/kontrowersyjna-szczepionka-oskarzana-o-spowodowanie-zgonow-2000-dzieci-w-usa-bedzie

    „Niestety pod rządami obecnej władzy Polska nadal jest wielkim żerowiskiem dla zagranicznych korporacji farmaceutycznych. Być może sytuacja w tym zakresie ulegnie nawet pogorszeniu, ponieważ minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł, jest wielkim orędownikiem przymusu szczepień i chętnie przeznaczył dziesiątki milionów złotych na kolejne kontrowersyjne preparaty medyczne.”

    ******
    … heheszki😀 … to nie Putin i Dugin te szczepionki wciskają Polsce, tylko USrael, a PIS wykonuje posłusznie komendy korpo żydomasońskich karteli zza oceanu😉 … sam Trump w kampanii wyborczej wspominał o szkodliwości szczepień, także u PISowczyków nie znajdzie poparcia😉

    Lubię

  3. „Korwin, PiS, PO jedno zło! Agentura żydo-chazarska umocowana w służbach specjalnych! Po czynach ich poznacie a nie po tym co mówią!”

    Lubię

  4. Fronda to manipulancki portal chazarski, który nadaje jak większość mediów w tonacji – Rosja zła, USA wspaniałe. Ja tej propagandy nie kupuję. Nie chce mi się pisać epistoł dlaczego. Precz z reżimem USA. Trump za 7 dni zostanie prezydentem. Jestem tego pewnien na 90%.

    Lubię

    • ,, Fronda to manipulancki portal chazarski, który nadaje jak większość mediów w tonacji – Rosja zła, USA wspaniałe.”
      Co tu ma za znaczenie ,,fronda”, czy ,,freud”. Zacytowali wywiad, no chyba że zmienili jego treść.
      Jeśli jednak to oryginalne przetłumaczenie, to w pewnych aspektach podoba mi się wypowiedź Dugina, bo niestety mówi prawdę. Prawdę, którą my, dumni Polacy nie bardzo chcemy przyjąć do wiadomości.

      Czy nie jest prawdą, że obce państwo Watykan rządzi w Polsce? Że kadry KK przysięgają wierność Watykanowi, a nie naszej ojczyźnie?
      Czy Polacy nie są podzieleni: na niechcących znać prawdziwej historii KK i Polski katolików wyznających nad sobą władzę innego, obcego państwa Watykanu i na zwolenników odkrywania tejże historii, uważających się za żyjących w okupacji Rzymu?
      Czy nie jest prawdą, że my Polacy nie potrafimy za cholerę mieć strategii czasu pokoju, a jedynie w czasach zagrożenia życia budzi się w nas heroizm?
      Czy Polska jest dostatecznie niezależnym gospodarczo i militarnie państwem, aby móc powiedzieć: nie obchodzą nas rozgrywki USraela i Rosji?
      Przecież logiczne, że nie jest.

      Jak Polska wyszła przez ostatnie ćwierćwiecze liżąc dupę Ameryce?
      A jak wyglądała gospodarka polska za ,,okupacji” reżimu radzieckiego?
      Jaką Polskę mamy po 25 latach reżimu rzeszy i stanów?

      Rzygać mi się chce, kiedy rusofob Macierewicz mówi o okupacji w czasach tzw. komuny, a nie wspomina o 4 milionach tułaczy za chlebem i rozjebanej, rozkradzionej gospodarce oraz o tym, że za lizanie dupy najbardziej zadłużonemu państwu na świecie, nie dano nam wiz wjazdowych(bodaj jedynym z eurokołchozu), na które z resztą obecnie sramy, bo wiemy jaka wolność jest w stanach.

      Taki kraj jak Polska ma kapitalne położenie geopolityczno strategiczne.
      Nie musi jednoznacznie, jak do tej pory opowiadać się za jednym, lub drugim mocarstwem. Może, będąc państwem buforowym ugrać dla siebie wiele korzyści.
      Ale nie ugra, BO NIE MA STRATEGA. Sama nie wie czego chce. Gada ale nie działa.
      Czy Dugin nie ma racji, mówiąc, że zantagonizowany, podzielony na sto frakcji partyjnych, wyzbyty tożsamości i patriotyzmu naród, taki jak Polska jest łatwym łupem dla grabieżców?
      Czy Dugin nie ma racji mówiąc, że taki kraj jak Polska, z racji chociażby zajmowanego, małego terytorium w stosunku do terytorium obecnych MOCARSTW , powinien mądrze się opowiedzieć?
      Czy wkurwianie Rosji poprzez udostępnianie terytorium Polski na stacjonowanie wojsk NATO nie jest wyrokiem dla naszego kraju?

      A dołożywszy do tego wyrażoną zgodę na ingerencję wojsk UE w naszym kraju, chyba nie trzeba uznać Dugina za irracjonalistę, który położenie w jakim znalazł się nasz naród nazywa tragicznym.

      A może my, butni, wszystko wiedzący, nieskazitelni w swej mądrości i WAŻNI NA CAŁY ŚWIAT uważamy, że jest inaczej?
      Że sen, który śnimy o imperium Lechii jutro za zrządzeniem UNIWERSUM stanie się jawą?

      A jeśli nawet tak by się stało, to czy my Polacy ciągle wkurwieni, niedopieszczeni, narzekający, utrzymalibyśmy ten stan?

      Może do jutra. Bo jutro, po śniadanku wyszlibyśmy do zgromadzeń, na wiece i darlibyśmy się ,,Veto!”
      Dlaczego? Bo nie ważne, że idea jest słuszna. Ważne, że musimy szukać usprawiedliwienia własnej głupoty i arogancji wszędzie tylko nie w sobie.

      Lubię

      • Dugin ma sporo racji np. co do Watykanu i tego, że nie potrafimy się rządzić w czasach pokoju. Jednak to żadne odkrycie. Już Bismarck grubo ponad 100 lat temu powiedział coś mniej więcej: dać Polakom wolność, a sami się wykończą. Myślę, że duża w tym zasługa właśnie okupacji watykańśkiej naszego kraju od ponad 1000 lat i totalnej indoktrynacji społeczeństwa. Nie potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać. Polska zachodnia (tak mi się wydaje przynajmniej) widzi kłamstwa Watykanu i hipokryzję kościoła katolickiego i mówi o tym zaś Polska wschodnia jest wciąż na etapie zapatrzenia w księdza jak w obraz i dlatego nienawidzą każdego kto mówi cokolwiek krytycznego o kościele. Każdy kto krytykuje kościół jest zaraz wyzywany od lewaków, sodomitów itd. I musi chyba nastąpić jakiś wstrząs żeby ci fanatyczni katolicy się obudzili i mogło dojść do zgody i budowania wspólnego dobra. Cóż jakby to ująć naród ma taki poziom życia na jaki zasługuje. Jeżeli nie potrafimy się zjednoczyć i dajemy się łatwo dzielić według rozmaitych ideologii to nic dziwnego, że jesteśmy łupieni ile się tylko da. Co nam dał reżim komunistyczny, a co reżim USA? Ten pierwszy mocno gnębił nasz naród, ale przynajmniej w czasach Gierka coś zbudowano. Reżim USA pod którego dyktando działamy od 1989 r. dał nam tylko bezrobocie, emigrancję i rozkradzenie majątku narodu. Zgadzam się, że nasze położenie jest takie, że powinniśmy uprawiać jak to ujął minister Waszczykowski „grę na wielu fortepianach”. Problem w tym, że ów minister o tym tylko mówi, a gra na jednym fortepianie o nazwie USA. Tak do niczego nie dojdziemy. Zawsze będziemy uważani za kraj, którym można pomiatać. Dopóki naród tego nie pojmie to USA i ZSRE (eurokołchoz) będą nas dalej niszczyć.

        Lubię

      • Krysiu napisałaś prawdę, całą prawdę i tylko prawdę pod którą ja podpisuję się obiema rękami i myślę, że jeszcze parę osób z tego bloga też by się podpisało. Ale gdzie jest cała reszta naszych rodaków, co nimi powoduje, że brak jest reakcji, strach, wygodnictwo, nihilizm czy może „ja to wszystko mam w dupie” .
        Ja twierdzę, że potrzebny jest nam charyzmatyczny, silny przywódca, który potrafi pierdzielnąć jak potrzeba pięścią w stół i rozwiązać diabelski konkordat, który nie całuje posranych rąk koczowniczych rabinów, nie sprzedaje się za judaszowe srebrniki zagranicznym korporacjom po prostu przywódca z jajami a nie z kotem na ramieniu jak figlarna panienka.
        Dużo by można jeszcze wymieniać i mówić, ale żal za serce ściska z bezsilności. Gdzie się podziali prawi i silni kandydaci na przywódców naszego narodu, co raz wybieramy tchórzy , sprzedawczyków albo ciemnych idiotów.
        Tak więc jak piszesz Krysiu, śnijmy sen o potędze imperium Lechii i życzmy sobie by ktoś za nas tego dokonał.
        A już tak całkiem na poważnie to ja wierzę, że nas Słowian stać na zbudowanie silnej Polski, ale tylko wtedy, gdy oczyścimy nasz kraj i władzę z koczowniczych i watykańskich mącicieli i tak się niedługo stanie, kiedy cała prawda i przekręty o żydowskim chrześcijaństwie ujrzą światło dzienne.

        Lubię

        • ,, Gdzie się podziali prawi i silni kandydaci na przywódców naszego narodu, co raz wybieramy tchórzy , sprzedawczyków albo ciemnych idiotów.”

          Gdzie się podziali prawi i silni kandydaci?
          A no tam, gdzie podziali się prawi i silni Polacy wybierający spośród siebie.
          Sto razy już o tym mówiłam i powtórzę:
          Demokracja – demo(n)kr(e)acja – to zmyślny system, który pod fałszywą przykrywką wolności wyboru rozkłada naród na łopatki, dzieli, poróżnia i wreszcie atomizuje, wciskając jednostce, że jest najważniejsza, no po prostu indywiduum na miarę świętej, indyjskiej krowy.
          W posranej demokracji nie ma mowy o kolektywie, którego istotną, WSPÓŁTWORZĄCĄ cząstką jest każdy pojedynczy człowiek. ( o tym min. mówi Dugin)
          Żyją i ostają się tylko te narody, w których jednostka CZUJE więź z innymi ludźmi tworzącymi ten naród, wie i czuje swą siłę w jedności.

          Jedna kropla w morzu gówno znaczy, ale ta kropla wespół z miliardami jej podobnych tworzy potęgę groźnego żywiołu.

          Beze mnie nie ma narodu, bez narodu nie ma mnie – zniszczenie takiego przeświadczenia leży u podstaw eurokołchozu, który mówiąc do mikrofonów o zjednoczonej silnej Europie, wciska ludziom urojoną, z dupy wziętą demagogię.

          Czujesz ducha Europy? Gówno czujesz.
          Czy jeżdżenie z dowodem osobistym po Europie(za chlebem) świadczy o jej zjednoczeniu? O jej wspólnym duchu?
          Zapytaj kogokolwiek, kto ,,czuje się Europejczykiem”, co to u niego znaczy.
          Bez zastanowienia odpowie ci: ,,a no to, że se moge jeździć po Europie i mieszkać gdzie chce”
          Ależ to, kuźwa, wzniosłe bycie Europejczykiem!
          A już o bycie Polakiem nie pytam, bo ktoś musiałby użyć słów: patriotyzm, więź z tradycją narodu, tożsamość, jedność i braterstwo tworzące naród.
          Wykpiono, wyśmiano te słowa. A po co?
          A no po to, byś człowieku był niczyj, do niczego nie przynależał, nie poczuł się silny jednością z innymi.
          Tak cię człowieku rozpieprzono, zatomizowano, a ty głupi czy to nad Wisłą, czy to nad Renem, Tamizą czy Sekwaną sprowadziłeś swe życie do przetrwania własnej dupy a w snach widzisz świetlaną przyszłość!
          Nie widzisz, że sam, w pojedynkę, z gromadką bliskich nic nie znaczysz, nie masz prawa głosu, a już gdzieś tam za granicą swego kraju nie stanowisz nawet uznanej mniejszości.

          ,, … na przywódców naszego narodu, co raz wybieramy tchórzy , sprzedawczyków albo ciemnych idiotów…”

          Czy mądrzy, prawi, odważni i silni wewnętrznie ludzie wybiorą na swych przedstawicieli tchórzy, sprzedawczyków i ciemnych idiotów?
          No, wolne żarty, Aniu!
          Jak to jest, że my, mądrzy Polacy wybieramy idiotów?
          Bodaj to Paweł napisał, że każdy naród ma taką władzę, na jaką zasługuje.
          Ale gdybym tu teraz powiedziała, że nas, głupców stać jedynie na wybór podobnych do siebie, to taką obrazę majestatu bym spowodowała, że krzyki oburzenia i gniewu słychać by było jeszcze daleko za Układem Słonecznym.

          Dobrze, że to internet, bo już bym nie żyła!😀

          Serdecznie pozdrawiam.
          PS. 28A to sąsiedzi. Następny to nasz.

          Liked by 1 osoba

  5. ….nic dodać nic ująć Krysiu – fajnie to „rozpracowałaś”, czyli jak zwykle z dużym sarkazmem, ale i znajomością rzeczy – chwała Ci za to!!!…nie zmienia, to jednak faktu, że Dugin, choć w bardzo wg mnie przeintelektualizowanym wywodzie objawił nasze grzechy i grzeszki w sposób nad wyraz prawdziwy….

    Lubię

    • Dzięki Aniu, dzięki Oko za miłe słowa i akceptowanie chociaż w części moich wypowiedzi. To dla mnie taki papierek lakmusowy, wskazujący czy głupio, czy bardzo głupio, czy może trochę logicznie rzecz ujmuję.

      Kiedy rok, dwa lata temu wskazywałam na ślepą, zainicjowaną (nagle) przez Tuska rusofobię, może dwie osoby na tym blogu nieśmiało przyznawały mi rację. Dziś widzę, że to się zmienia. Zmienia na rzecz względnie obiektywnej obserwacji polityki stanów realizowanej w Europie rękami rzeszy i polityki naszego wschodniego sąsiada.
      Wszyscy doskonale wiemy, że te dwa mocarstwa, wchodząc w sojusze z pozostałymi państwami kształtują obraz tego, co dzieje się na Ziemi z homo sapiens.

      Wzrok i trzeźwość osądu wyostrzyły nam min. proamerykańskie, pro żydowskie i pro religijne postawy obecnego rządu, dla którego przeciwwagą jest rusofobiczna polityka zainicjowana przez ,,prawego, mądrego stratega” – Tuska.
      Owszem dzieje się wiele dobrego, na efekty trzeba poczekać(ileż to już razy kazano nam zaciskać pasa i czekać!).
      Tylko chcielibyśmy znać kwoty zaciągniętego długu na rzecz tego dobrego i realne możliwości spłaty. No, w końcu, te bodaj dwa miliardy zł. rocznie na chociażby 500+ nie oferuje nam darczyńca Berlin czy Waszyngton.
      Mówiono, że Gierek, rozbudowując stocznie, przemysł ciężki i górnictwo zadłużył się na zachodzie. Ciekawe jakie to były kwoty i odsetki w stosunku do zadłużeń PO- PISowskich, dotychczasowych rządów. Chcę znać tylko fakty.
      Ponoć jako jedyni w Europie płacimy najwyższą cenę za gaz i ropę z Rosji. Czy to przedstawiciele Gazpromu są oszołomami, czy raczej jakiś polski debil ,,wynegocjował” takie ceny? Ale to tak na marginesie.

      Czas najwyższy, aby Polacy siedli na dupę i na spokojnie rozważyli swoją sytuację i plany na przyszłość.
      Ot, choćby jeden przykład prawdziwej miłości:
      Czy ,,wielkiemu bratu” zza oceanu i wielkiej siostry znad Renu trujących Polaków szczepionkami i GMO za pośrednictwem koncernu chemiczno farmaceutycznego FARBEN i Monsato zależy na prawdziwym braterstwie?
      A McDonaldy, do których ciągną swoje dzieci głupie, młode, polskie matki i jeszcze głupsi polscy nauczyciele, zaprowadzając tam całe grupy nieświadomych dzieci?
      Nieświadomych tego, że w takim posranym McDonaldzie dopuszcza się w/g norm 94% żarcia sztucznego! Tylko sześć procent ma być naturalne!

      Czy któraś matka poda swemu dziecku na talerzu dwie reklamówki zmielone i przyprawione, a na deser da kawałek wolnego od pestycydów jabłka? Nie poda? Ależ owszem. Właśnie to robi w McDonaldzie!
      A po przyjściu do domu z synusiem czy córcią przyczepia z radosną, rozchechłana gębą, do lodówki magnesik z tego ,,zdrowego” wyszynku, aby wpoić swemu dziecku nawyk, gdzie ma się udać po następny gadżet.

      To tylko jeden z przykładów jak bardzo na zdrowie wychodzi zkołchozowanej europejsko Polsce, uprawianie platonicznej miłości do stanów i rzeszy.

      Czas, by sobie uświadomić, że na tym świecie nie jesteśmy państwem, rozgrywającym główne partie szachów. Jesteśmy co najwyżej małym pionkiem ukrytym chwilowo za wieżą lub gońcem.
      To od naszej polskiej strategii zależy za jaką większą rozgrywającą figurą się schronimy.
      Przy szachu i macie większość pionków, użytych w grze na pierwszy ogień, jest poza szachownicą.
      Dla pionków ważne jest kto wygrał i za czyimi figurami ustawić się w następnej, rozgrywanej partii.
      To każdy mój Rodak musi sam rozważyć w swym umyśle.

      Pod warunkiem, że znajdzie czas na zastanowienie.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

  6. Ja nie zabieram głosu w sprawie, na której się w ogóle nie znam. Jedno wiem na pewno. Należmy sobie do NATO. Zróbmy sobie Obronę Terytorialną. Uzbrajajmy naszą armię. Jednego tylko nigdy bez powodu nie róbmy.

    Nigdy nie dajmy się namówić do wojny z Rosją. Nie namówił nas do tego Hitler. Nie dajmy się też do tego napuszczać naszym sojusznikom. Oni będą walczyć z Rosją do ostatniego żołnierza. Tak. Do ostatniego polskiego żołnierza.

    Turcja też zaczęła walczyć z Rosją. Dano Turcji do wiadomości, że artykuł piąty Traktatu Waszyngtońskiego w tym wypadku nie będzie mieć miejsca. Tu w RP straszono nas szybkim wybuchem wojny NATO — Rosja. Byłem spokojny, że takiej wojny o Turcję nie będzie.

    Czy ja jestem jasnowidzem? Ależ skąd. Ja zapamiętałem, jak Lech Wałęsa powiedział podczas swojej pierwszej wizyty w USA, że amerykanie nie chcieli umierać za Gdańsk. Stąd prosty wniosek, że nasi sojusznicy nie zachcą również dziś umierać za Ankarę.

    Cała Unia, mimo nałożonego embargo, dalej handluje z Rosją. Cała oprócz Polski. Wniosek. Zbrójmy się zatem w najnowszą broń, zwiększajmy siłę bojową wojska polskiego, ale jednocześnie poprawmy, na ile się tylko da, nasze relacje z Rosją.

    Unia dba jedynie o interesy swoje własne, a nie Polaków. Inaczej nigdy nie doszłoby do Brexitu. Ja, Polak narodowości niemieckiej, wzywam wszystkich Polaków do poprawy naszych polskich stosunków z Rosją.

    Na pewno wyjdziemy na tym lepiej, niż zdawszy się na namowy Unii, dalej będziemy darli koty z naszym wschodnim sąsiadem.

    Lubię

    • ,, Oni będą walczyć z Rosją do ostatniego żołnierza. Tak. Do ostatniego polskiego żołnierza.”

      Masz, Erika, całkowita rację.
      Już od dawna Moskwa i Waszyngton przyjęły zasadę ,,dyskusji zbrojnych” wszędzie, tylko nie na swoim terytorium; Wietnam, Bliski Wschód, kraje północnej Afryki I wiele innych miejsc na swiecie, gdzie spokojne zycie ludzi zostało zamienione w koszmar.
      Dla przykładu. Czy mocarstwowość i pokojowe nastawienie do świata kazało Nixonowi wypowiedzieć wojnę (!?) dla Wietnamu, którego powierzchnia nie równa się z powierzchnią żadnego ze stanów i trzymać ten kraj w agonii przez dziesięć lat? Wysyłać tam młodych Amerykanów na śmierć lub złamaną psychikę do końca życia, a Kennedy’ego, który chciał zaprzestać tej bezsensownej wojny, zamordować?
      Bardzo mnie ciekawi o jakim zagrożeniu ze strony Wietnamu dla USA słyszały w tym czasie amerykańskie matki i ojcowie, żegnając swoich synów, wyjeżdżających na bombardowania bezbronnej ludności, żyjącej w małych osadach na obrzeżach dżungli.

      Czy istnieje chociaż jeden kraj na świecie, w którym po ,,zaprowadzeniu demokracji”(czyt, wprowadzeniu demona wojny) przez stany, ludzie żyją w spokoju i dostatnio?

      Pokojowy objazd Świata Amerykańskiej Armii
      1950 – Korea
      1954 – Gwatemala
      1958 – Indonezja
      1959 – Kuba
      1961 – Wietnam
      1964 – Laos
      1965 – Kongo Belgijskie
      1967 – Gwatemala
      1969 – Kambodża
      1980 – Iran
      1981 – Nikaragua
      1983 – Grenada
      1986 – Libia
      1989 – Panama
      1991 – Irak
      1995 – Bośnia
      1998 – Sudan
      1999 – Serbia
      2001 – Afganistan
      2002 – Irak
      Do tego można jeszcze sporo dodać. Tego nie wymysliło multikulti. Po 2002r. już chyba wszyscy znają z własnej obserwacji pokojową paradę stanów.
      Tak wyglada ich rozmowa o demokracji, pokoju i naprawianiu świata dla dobra żyjących na nim ludzi.

      Rosja tez ma swoje za uszami, chociażby Czeczenia(Grozny), ale czy swoją światową ekspansją zbrojną jest w stanie dorównać stanom?

      Ktoś zapyta: a Ukraina? To ten ktoś musi odpowiedzieć sobie również na pytanie: kto zorganizował Majdan po ,,ociąganiu się” Ukrainy z wejściem do eurokołchozu, co skutkowałoby położeniem grabieżczej łapy waszyngtońsko berlińskiej na tym kraju?
      Pomimo, ze obecnie Ukraina jest gospodarczym bankrutem (dla Polski to nie obcy stan rzeczy), to o tyle Ukraina jest w lepszej od Polski sytuacji, że połowa tego kraju jest prorosyjska, a druga połowa zmanipulowana prounijnie.
      Polska nie ma tego ,,problemu”. Jej jednostronna orientacja w stronę miłująch pokój stanów przy wrogiej postawie wobec wschodniego sąsiada może skutkować dalszym osłabianiem i grabieżą naszego kraju. Gospodarka rozpieprzona, młodzi ludzie mogący bronić kraju wyeksportowani za granicę – czas zabrać się za bogactwa naturalne. Z resztą już Niemcy wykupują polskie kopalnie.

      Czy to straszenie? Nie. Przewidywanie różnych scenariuszy – w tym tych najgorszych – i przeciwdziałanie im to element strategii w interesie kraju.
      Najpierw zadbajmy o mądre bezpieczeństwo i stabilność, a dopiero potem wysyłajmy w świat odezwę: ,,Słowianie wszystkich krajów łączmy się!” (tu nawiązuję do wypowiedzi Jarka).

      Dobrze wiemy, że rozkminianie o korzeniach Słowiańskich zda się psu na budę, w sytuacji braku tegoż bezpieczeństwa i stabilności.

      Lubię

      • Droga Krystyno! Miejmy nadzieje ,ze najblizsze wybory przechyla szale przegranej bandy tych szatanistow odpowiedzialnej za wszystkie te ostatnie zamieszania. Pamietajcie ,ze owi zboczency ,wmawiajacy nam iz sa wladza,to banda zwyklych zboczonych pedofilow ,firmujaca swoje zgromadzenie potajemnie jako kult szatanistow.Pamietacie legende o Robin Hood?Tam tez wladza bazowala na okultyzmie i szatanizmie co wylazlo na koncu filmu. Wyazlo tak samo jak teraz w przypadku diabolicznej Killary Clinton,jej meza i calej papetowej obslugi bialego domu czyli elity washington-skiej,oplatajacej swoimi mackami nawet nasza okupowana Polske.Pedofilia,upadek moralnosci,nienormalnosc w zachowaniach i brak empati,zubazanie spoleczenstwa ciaglym dodrukiem mamony i zywienie sie ciagle i bezustannie energia innych narodow doporowadzanych ustawicznie do parteru totalnej nedzy.Stoimy na rozdrozu i w pewnym historycznym momencie ,ktory moze miec wplyw na losy nie tylko usa ale i Polski.Rzygac mi sie chce od ciaglego jeczenia polskich szatanistow z wiejskiej na temat zagrozenia ze strony Rosji. Ciagle formowanie mediami nastrojow wojennych na Polakach po przez media nalezace do okupacyjnego kartelu korporacji szatanistow.Widac czuja ,ze system im sie wali i aby przetrwac jak wampiry przed wysysem ,musza upolowac jakas ofiare.Jak nie tu to tam byle polala sie krew ,bo to wtedy oznacza dla nich biznes. Warto otworzyc umysl na to co bedzie sie dziala w przeciagu nastepnych 72 godzin w usa .Byc moze bedzie to koncem nie tylko dla kidnaperow kraju zwanym usa ale i calej UE ale i Polski. Niech te wszystkie pookraglostolowe hybrydowe partie nemroda ida w pizdu ,lacznie ze spadkobiercami soweickich en-kawudzistow ,ktorych wszystkich lacza szatanistyczne zainteresowania czyli krew Polakow.

        Lubię

    • Wczoraj doszło do kolejnego, jeszcze bardziej szokującego wycieku – Stone opublikował zdjęcia specjalnego wydania Newsweeka, gdzie na okładce widnieje zdjęcie „Madam President”, z informacją biograficzną o „zwyciężczyni”. Można by powiedzieć, że jest to wydanie próbne i że może być podobne z wizerunkiem Donalda Trumpa, ale to ostatnie jakoś nie wyciekło, a poza tym na zdjęciach tego Newsweeka widnieje już kod kreskowy wydania.
      Zdjęcia zostały udostępnione Stone’owi przez anonimowego pracownika Newsweeka, który twierdzi, że są tego całe wielkie pudła. Nawet jeśli są dwie wersje Newsweeka, to takie przygotowanie jest zupełnie niepotrzebne, gdyż wielkie drukarnie są w stanie wydrukować miliony sztuk w ciągu kilku godzin. Newsweek, mając przecieki co do wyników „wyborów” wyraźnie chce być pierwszy, by zysk z szybkiej sprzedaży był jak największy.

      Jim Stone jest przekonany co do tego, że wyniki wyborów w USA są już zaklepane i że dojdzie do wielkiego oszustwa. Podobne wycieki z planszami wyborczymi i magazynami ze zwycięzcą były przed wyborami w 2012 roku i dotyczyły tylko jednego kandydata, Baracka Obamy.
      Należy tu nadmienić, że oszustwa wyborcze w USA miały już miejsce i nie były sporadyczne czy lokalne. W 2012 roku głosy były liczone przez zagraniczne korporacje, nie było żadnego wglądu do formularzy, a jeśli już było zgłoszenie oszustwa, to skorumpowani sędziowie odmawiali przyjęcia spraw. W 16 stanach głosy będą liczone przez maszyny dostarczone z Wielkiej Brytanii firmy Smartmatic, powiązanej z agentem żydowskich banksterów Rotszyldów, miliarderem George Sorosem. Wśród tych stanów są zazwyczaj kluczowe dla wyników Floryda i Arizona. Smartmatic podał nawet, że dostarcza 50,000 maszyn do liczenia głosów, podczas gdy ta firma nawet nie jest na liście zatwierdzonych przez rząd federalny do wyborów!

      Wikileaks ujawniła niedawno tysiące e-maili Hillary Clinton i jej ekipy, z których wynika, że jej polityką w całości kieruje właśnie Soros, który pomaga jej także milionami dolarów. Portal Polizette przypomniał, że Chairman Mark Malloch-Brown, prezes firmy Smartmatic , do której to należą maszyny liczące głosy, jest byłym oficjelem ONZ-u i zasiada w zarządzie Fundacji Open Society Sorosa (taka Otwarta Rzeczpospolita, czy Fundacja Batorego, tylko w większej skali). W latach 90-tych Malloch-Brown był członkiem Komitetu Doradczego Sorosa w Bośni i innych organizacjach tego miliardera.

      George Soros jest kryminalistą poszukiwanym listem gończym przez Rosję za niemalże całkowite zniszczenie jej ekonomii na początku lat 90-tych. Co zdumiewające, w 2012 roku ten kryminalista i architekt nowoczesnego ludobójstwa, został uhonorowany przez prezydenta Komorowskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi RP. Teraz wraz z Hillary Clinton knuje przeciwko USA i dokonuje niemalże jawnego zamachu stanu.

      Ponieważ jednak patriotyczna część amerykańskich służb postawiła veto wobec światowych zbrodniarzy, to wyniki głosowania wcale nie są takie pewne. Jeden z najbardziej uhonorowanych asów wywiadu amerykańskiego, założyciel Delta Force, Steve Pieczenik, po raz pierwszy od 25 lat pokazał się publicznie i ujawnił, że w USA ma miejsce cicha wojna pomiędzy klanem Clintonów powiązanych z międzynarodową finansjerą, Arabią Saudyjską i Izraelem, a patriotami w służbach amerykańskimi, w tym głównie w armii. Potwierdzają to inne wypowiedzi, i tak. np. prezes Komitetu House Homeland Security Michael Mccau w wiadomościach Fox News powiedział wprost, że Hillary Clinton mogła dopuścić się zdrady państwowej, używając w sposób niezabezpieczony swoich skrzynek e-mailowych, na które włamało się 5 zagranicznych służb, co z pewnością zagroziło bezpieczeństwu USA, w tym szczególnie życiu agentów wywiadu za granicą. Prowadzone jest śledztwo w tym temacie. Dodatkowo FBI ma dowody na to, że Fundacja Clintonów zrabowała z pieniędzy podatników miliony dolarów. Ludzie Clintonowej jak szef sztabu wyborczego John Podesta, zacierają ślady swojej kryminalnej działalności poprzez usuwanie tysięcy maili z serwerów – nic to jednak nie da, gdyż dowody już są zgromadzone.

      W Wikileaks na podstawie przechwyconych maili ujawniono, że John Podesta jest okultystą i bierze udział w orgiach satanistycznych rytualnych Mariny Abramovich, w których używane są małe dzieci. Konspiracja satanistyczna sięga dalej, Alex Jones wprost mówi, że Hillary Clinton jest „psychopatycznym demonem z piekieł, który jak tylko dorwie się do władzy, to będzie próbował zniszczyć planetę. Mówili mi to ludzie z jej otoczenia, że jest przejęta przez demony. Zarówno Obama jak i Hillary śmierdzą siarką, śmierdzą piekłem”.

      Jim Stone ostrzega, że dzisiejszej (z niedzieli na poniedziałek) i szczególnie jutrzejszej nocy, satanistyczne elity będą dokonywać morderczych rytuałów na dzieciach. Zacznie się to o godzinie 12 w nocy czasu wschodnioamerykańskiego i będzie kontynuowane co godzinę w kolejnych strefach czasowych. Rytuały będą trwać około 2 godziny.

      Lubię

      • Bardzo dobre i ciekawe komentarze zamieściłeś drogi Devingo.
        W szczególności ten drugi wpis, oparty na konkretnych przykładach uchyla kurtynę i pokazuje chociaż fragment rzeczywistego obiektu, w stronę którego to obiektu skierowana jest ślepa, platoniczna(wymuszona?) miłość władzy polskiej, nastawiającej merkelowską propagandą medialną Polaków do uprawiania podobnego nierządu.
        Uzmysłowiłam sobie, że tak na prawdę do nas, szerokich mas w Polsce, nie dociera żadna prawda.
        Przeciętny Polak z pilotem w dłoni wie tylko to i tyle o Rosji i jej polityce, co usłyszy i zobaczy w polsko języcznych niemieckich mediach i tylko to i tyle dowiaduje się o USA i ich zapędach światowych ile przekaż mu … polsko języczne niemieckie media.

        Właśnie odkrywanie faktycznej sytuacji w stanach i ich polityki światowej pomoże ludziom bliżej przyjrzeć się: a kogóż to – za namową rządzących – mają Polacy bezwarunkowo uwielbiać i bezwolnie wchodzić na własną szubienicę.

        Czy przed tym samobójstwem uchronią nas stany?
        Wolne żarty! Raczej dopiszą nazwę naszego kraju do długiej już listy państw, które znalazły się na drodze amerykańskiej pokojowej parady! (ponad 1000 amerykańskich wojskowych baz na świecie, a rosyjskich tylko trzy! szok!)

        Czy przed tym samobójstwem uchroni nas Rosja?
        Nie sadzę, ale jest, tak, jest na tyle uczciwa, że nas przed taką ewentualnością przestrzega.
        A my, Polacy uznajemy to za groźby i straszenie.
        Proszę mi wierzyć. Rosja ma o wiele poważniejszych, większych i silniejszych przeciwników, którym może grozić.

        Takie małe wobec niej państewko może tylko przestrzegać.
        Czy zapiszemy się na liście ,,marszu pokojowego” stanów, czy poważnie zastanowimy się nad ostrzeżeniami z Moskwy, to decyzja zależy od samej Polski. Tylko pytanie: kto jest Polską – rząd czy naród? Bo póki co pełnej jednomyślności nie widzę.

        Czynienie z Polski i Polaków, jak to ujął Jabłonowski, psa podgryzającego Rosję to czysta prowokacja, w której każdy głupi wie, że los takiego psa jest przesądzony i mało ważny w rozgrywkach tytanów.

        Myśląc strategicznie, zagrożenie do Polski nie płynie ze stanów, ani też od naszego wschodniego sąsiada.

        Zagrożenie dla Polski wypływa z niej samej. A czym jest to zagrożenie?
        No chyba nie trzeba grzeszyć nadmiarem inteligencji, by wiedzieć czym śmierdzi gromadzenie na terenie naszego kraju oręża amerykańskiego przy jednoczesnym rusofobicznym szczuciu Polaków.

        Ciekawe dlaczego Putin gromadzi w obwodzie kaliningradzkim swoje wojska? A to dopiero niespodzianka i zdziwienie!
        Pewnie dlatego, że takie małe państewko bez gospodarki i armii zagraża Rosji!
        I pewnie dlatego, że na terenie tego państewka nie ma obcych wojsk i obcego sprzętu militarnego!
        Już samo porównanie obszaru Polski z obszarem Rosji, co również zauważa Jabłonowski, daje dużo do myślenia.

        To tak, jakbym ja w obliczu obrony i zachowania ,,pokoju” na mojej posesji miałabym przejmować się ,,losem” trzech metrów kwadratowych ziemi za moim płotem!
        I wcale nie chodzi o to, abyśmy poczuli się nic nie znaczący.
        Jeśli obszarowo jesteśmy mali, to jedynym w czym możemy być dla siebie wielcy jest nasza roztropność i mądrość.

        Zgoda na stacjonowanie natowskich wojsk w Polsce i nienawistne szczerzenie zębów w stronę Rosji to samo unicestwiająca głupota maleńkiego obszarowo kraju, który dla walczących mocarstw jest doskonałym poletkiem na próbę swych sił.

        Lubię

  7. Jeszcze napiszę coś, co będzie włożeniem kija w mrowisko, ale..
    To Ukraina, Białoruś i skrawki zachodniej Rosji (Smoleńsk, Dniepropietrowsk) są prawowitymi spadkobiercami i następcami Wielkiej, Świętej Rusi. To są nasi Bracia Słowianie!!!
    Rosjanie (zła nazwa, poprawna nazwa to chyba mongoło-moskwiczanie) nimi absolutnie nie są. Po inwazji Mongołów zarówno geny (2/3 – 66%) jak i mentalność (90%) zostały skażona azjatycką mentalnością barbarzyńską. Sam Dugin mówił wiele o mentalności barbarzyńskiej i solidaryzował się z ludami azjatyckimi przeciwko Europie, w tym przeciwko Słowianom!

    Liked by 1 osoba

    • co do tych Rosjan to poniekad zgodzilbym sie Jarek.Podczas wykonywania pracy w usa mialem starcie z gupa Rosjan ,ktorym nie podobaly sie moje decyzje odnosnie ich pracy.W zlosci powiedzieli mi ,ze nas Lachow nalezy jednak zabijac jak w Katyniu i bledem bylo pozostawienie nas po wojnie w takiej ilosci.Zawrzala we mnie krew ale coz ja sam ich kilu,obrocilem siei odeszlem ,jednak wtedy pzonalem prawdziwy charakter Rosjanina.Byc moze jestem w bledzie i nie chce oceniac tutaj Rosjan,moze to byl tylko jakis element tego zlego DNA rosyjskiego.Wolalbym aby Rosjanie poczowali sie jednak slowianami i naszymi bracmi ale to tylko moje zyczenia. Co do wpisu Krysi to podoba mi sie on. Katolicyzm trzyma i rwie nas Polakow za jaja tak ,ze stoimi w jednym miejscu.Nie oderwiemy sie na moment z punktu zerowego,stagnacji i dna ,poki nie zweryfikujemy naszej histori i kultu watykanskich kakaowcow ,ktory nam slowiana rzucil sie na mozg i zaszkodzil.Jest to wynik zdrad biskupow przez setki lat,dazenia do watykanizmu i wyparcia slowianszczyzny z dusz ludnosci tych ziem.Obawiam sie ze dzisiejsi 60-80 latkowie to pokolenie pokornych katolikow ,pokolenie stracone.Liczyc mozna jedynie na nowe generacje Polakow ,pod warunkiem ze zaczna lizac historie slowian i prawde o morderczym watykanizmie tworzace panstwo pod nazwa Polska i kurateli watykanu.To Watykan w koncu wylozyl i przetransferowal przy pomocy agnetow cia ,miliony dolarow do Polski od 1981 roku .Zrobili to przy pomocy kanalow koscielnych i flaszywej opozycji ,oplacanej z tych funduszy.Owa opozycja,owe kanaly koscielne okazuja sie byc nawet nie propolskie tylko wrecz antypolskie,co doprowadzilo w efekcie ,stanem wojennym majacym na cleu wylapaniem podziemnej opozycji wobec flaszywej opozycji.Wydeportowaniem setek tysiecy szergowych czlonkow solidarnosci zagrazajacych swoja wiedza na temat spadochroniazy ze wzgorza golan jako KOR dzialajacych razem z PZPR i SB a oplacanych przez Watykan. I to wszystko podobno bylo dla dobra Polakow co zaowocowalo po 27 latach od rozpadu komunizmu ,kompletna degradacja polskiej ekonomi,przemyslu,miejsc pracy ,nizem demograficznym ,depopulacja ,masucieczkami mlodych z karju i nedza Polakow. Dodam tutaj jeszcze kreowaniem antypolizmu przez podobno wlasny rzad ,ktory od 27 lat podobno walczy z kryzysem dla naszego dobra ale tym kryzysem okazuja sie Polacy ,ktorzy przeszkadzaja innej nacji tym ze oddychaja polskim powietrzem na swojej ziemi.
      W tym wszystki da sie zrozumiec teraz ow Watykan czy sily rzadzace nim,ktore od 1000 lat nieprzerwalnie wlaczyly i walcza po dzis dzien ze slowianskoscia.Widoczny jest ow element walki religijnej na slowianach Polakach ,ktory nieprzerwalnie przyswiecia reformatorom watykanskim czyli marsz na wschod deptajac po drodze to co jest slowianskie.To jest cala tajemnica owego kryzysu,ktory ma za zadanie zniszczyc zdrowe DNA slowianina Polaka a w zamin wyprodukowac w przeciagu 20 lat generacje antyaborcyjnych kalek Polakow,ktorzy nieprzytomnie beda sie modlic o zdrowie w kosciolach. W tym antypolskim podejsciu rzadzacych daje sie zauwazyc pewna systematyke niszczenia Polakow ,ktora ma pozostawic przy zyciu tylko tych ,ktorzy juz nie mysla i pedza razem z nurtem nie uzywajac mozgu.

      Lubię

  8. Czerwony zawsze dorabiał sobie ideologię do tego żeby bezkarnie gwałcić rabować i zabijać.
    „Człowiek elementem kolektywu za nic nie odpowiada” fajna ideologia po której znowu bedą stosy trupów.

    Lubię

  9. Tak z innej beczki… zastanawiam się ze strony geopolitycznej jakiego języka warto się nauczyć w pierwszej kolejności: niemieckiego czy rosyjskiego (właśnie stoję przed takim dylematem)? Z czyjej strony pod tym względem ekspansja będzie większa?

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s