Czy rodzina jest najwyższą wartością? Nie jest

rodzinaChciałbym w tym felietonie rozważyć jeden z powszechnie obowiązujących mitów. Otóż głosi on, że rodzina jest najwyższą, nienaruszalną wartością. Wg mnie mit ten wziął się jeszcze z plemiennej, patriarchalnej przeszłości rodzaju ludzkiego. Gdy dzieci, szczególnie te płci męskiej, były jedną z najwyższych wartości dla… elity. Króla, książęcia, szlachcica, generała, kapłana.

Przez całe ciemne i trudne eony czasu umieralność była bardzo duża. Śmierć zbierała obfite żniwo. Jeszcze za czasów pisarza Jana Kochanowskiego dzieci nie traktowano jak… ludzi. Umierały one tak często, że chowano je w ogródku lub pod lasem, jak zwierzęta gospodarskie. Nie na cmentarzu. Jeśli człowiek dożył 18 roku życia, to miał olbrzymie szczęście. Przy czym już w wieku tych 13, 14 lat – ślub i pierwsza ciąża. Śmierć przychodziła od byle bzdury – skaleczenie, banalna infekcja, wyrostek, złamanie, ząb. I najczęściej było to wielodniowe konanie w męczarniach.

Dedykuję to licznym zwolennikom „starych dobrych czasów„, narzekającym na czasy dzisiejsze. I dedykuję to także licznym obrażonym na technologię zwolennikom matki natury zaczytanych w new age, których ja nazywam eko-gajanami. Oj, gdyby Was tak edukacyjnie przenieść w czasie.. Nie znieślibyście nawet surowych i konserwatywnych realiów lat ’80 czy ’90 XX wieku, po tygodniu płakalibyście baranimi łzami. A co dopiero mówić o realiach wieku XIX, czyli posiadaniem dziesięciu dzieci w wieku 25 lat, 18-godzinną orką w polu i konaniem w męczarniach na wyrostek przez 5 dni w wieku lat 30. Technologia, postęp, nauka, liberalizm, wolna amerykanka – mają swoje błędy i wypaczenia, ale mimo wszystko są błogosławione. Gdyby nie one, to 90% z nas by nie żyło, a zamiast medytować i zapoznawać się z arkanami wiedzy – jedyne zajęcia to byłyby niańczenie dziesiątego dziecka, orka w polu od 5 rano i szklana bimbru w karczmie na zakończenie dnia.

Nie mów „O tempora, o mores„. Już stetryczali kapłani starożytnego Egiptu narzekali na młodzież i na upadek obyczajów. To nie świat upadł, to Ty upadasz, powoli i niezauważalnie – właśnie Ty. Tracisz młodzieńczy zapał i barwy życia, więc teraz wyklinasz na tych młodych którzy są dokładnie tacy sami, jak Ty byłeś. Jota w jotę tacy sami, od eonów czasu – chcący podążać za marzeniami, zmienić oblicze Ziemi, tej Ziemi. Przypomnij sobie – gdy miałeś te 18 lat, to nawet coca-cola smakowała jakoś lepiej, inaczej, prawda? A tymczasem jej receptura nie zmieniła się od wielu dekad – to Ty się zmieniłeś, i to na gorsze, a nie czasy. Obecnie jest tylko jedna różnica, która tak naprawdę jest różnicą niewielką. W naszych czasach wyraźniej widać i szlachetność, i podłość. Od Ciebie zależy na czym skupisz uwagę.

Ale wróćmy do meritum.

Mamy kult rodziny. Z jednej strony jest to prawilno-katolickie ubóstwienie tej instytucji, z całym „dobrodziejstwem” tego ideologicznego inwentarza. Z drugiej strony widzę coraz szerszy trend u ludzi zafascynowanych teoriami new age, który też ubóstwia rodzinę. Trend ten ma kilka założeń:
-sami sobie wybieramy rodziców przed wcieleniem się, nawet jeśli są oni patologiczni (a w 99% przypadków SĄ – mniej lub bardziej, takie są realia tej planety);
-powołanie do życia dziecka to umowa trzech dusz i nic nam do tego (a niby czemu?);
-trzeba zaakceptować, wybaczyć, zrozumieć, że koszmar i piekło na Ziemi jaki 99% z nas przeżyło w rodzinach, było konieczne do rozwoju.

Dobra, postaram teraz trochę popolemizować z tymi tezami. Niby sami sobie wybieramy rodziców, ale czy naprawdę tak jest? A co jeśli jedyne co liczy się na świecie to Twoja wola, siła i moc, jak i to, czy nie naruszasz praw wszechświata, a nie żadne frazesy new age?

Umowa trzech dusz by powołać do życia dziecko? A co z moją wolną wolą, co z moim boskim aktem kreacji? Co z moim własnym pomysłem i planem na życie? Dobrze, niech te dusze się umawiają.. Ale wiedzmy, że dusza wcale nie jest taka omnipotentna i wszystkowiedząca, jak głoszą cukierkowe teorie new age. Według tego, co przekazywali najpotężniejsi okultyści planety, dusza, czyli podświadomość, potrzebuje wsparcia, sterowania z poziomu umysłu logicznego. Inaczej działa ona zupełnie bezwładnie, i właśnie tak bezwładnie i partacko rządzi naszym życiem – poprzez przypadkowe, najczęściej destrukcyjne, podświadome programy.

A co z wolą mojego umysłu? To ja jestem illuminatą mojego życia, to ja jestem Lucyferem mojego życia, jego kreatorem. To ja, a nikt inny, używam prezerwatywy. To ja dokonuje wazektomii w Polsce bądź sterylizacji w kraju gdzie jest ona legalna. I jeśli urodziłem się jako kobieta – to ja dokonuję aborcji. I to jest w porządku, to jest moim boskim aktem kreacji mojego życia i nic nikomu do niego! I żadna teoria new age nie ma prawa mi nakazywać jak mam żyć.

Wiecie jaka jest rozbieżność tych teorii z życiem realnym? Dusze się umawiają, dziecko zostaje powołane do życia.. Ale ten świat jest światem, który nie zapewnia nawet minimum minimum. Nie tylko chodzi o to, że o byle 1200 zł które nie starcza na nic, trzeba się szarpać u typowego polskiego prywaciarza. Ale większość rodzin, te 99% to mniejsza lub większa patologia. Traumy, lęki i kompleksy przechodzą z pokolenia na pokolenie niczym klątwa. Od zarania dziejów ten świat depcze dusze, niszczy umysły i łamie serca kruchym i bezbronnym istotkom – dzieciom. Rękoma ich nic nie wiedzących o życiu rodziców.

Owszem, doświadczenia tego typu są potrzebne tzw duszom dziecięcym – czyli duszom słabo rozwiniętym. Ale są ludzie, którzy już od wczesnego dzieciństwa (sic!) byli przekonani, że nie chcą powoływać nowych żyć. Ja do takich ludzi należę. Już w dzieciństwie szokowałem rodzinę takimi wyznaniami – a dziecko jak wiadomo, ma większe połączenie ze światem duchowym. I często lepiej wie co jest dla niego dobre niż.. dorosły. Nie chcę powoływać nowych żyć, nie chcę by niewinne istoty przeze mnie cierpiały. Nie chcę powoływać mięsa armatniego na wojny, wiernych dla religii czy niewolników dla kapitalistów za najniższą krajową. Niech trzy dusze się umawiają jak w tej teorii.. Ale jak już wspomniałem – to ja mam prezerwatywy i ewentualność wazektomii bądź sterylizacji.

Porównywałem macice bogobojnych kobiet do komór gazowych, sielskie konserwatywne domostwa z krzyżem na ścianie do Auschwitz-Birkenau. Porównywałem też wyrodnych ziemskich rodziców do SSmanów, zaś idee (religie, lęki, kompleksy, traumy) którymi niszczą dzieci – do kul karabinowych bądź co gazów puszczanych w komorach. Czy jest to za mocne porównanie? Być może.

I dalej: a co, jeśli całe ziemskie cierpienie nie ma na celu żadnej nauki i nie ma żadnego sensu i celu? Przecież to, co nazywamy karmą, nie jest związane z dobrem i złem, ale ze stanem emocji i myśli. Według tej koncepcji, zbawieni zostaną nie ludzie empatyczni i wrażliwi, ale.. tacy jak Rockefeller, Rotschild, czy nasi rodzimi kapitaliści i bankierzy. Bo oni emanują pozytywną aurą zadowolenia i spełnienia. Co jeśli jedyne co ma znaczenie to fakt, czy podniesiesz się z dna, do jakiego wpędzili Cię Twoi bliscy, i czy zdobędziesz siłę i moc? Nie żadne dobro czy zło?

Jestem niemal zupełnie odizolowany od tradycyjnej koncepcji rodziny. Wartości określane jako tradycyjne są dla mnie antywartościami, które przyniosły światu wyłącznie ból i cierpienie. Rozmawiałem z mnóstwem ludzi i praktycznie zawsze powtarza się schemat, że największymi katami i bydlakami są właśnie Ci rzekomo „bliscy” z rodzin. Zawsze to musi się powtarzać. Podczas gdy ja, jakiś obcy koleś, pocieszam taką osobę i coś próbuje wytłumaczyć – to za chwile jej bliski wdeptuje ją w ziemię. Często bywa tak, że podczas gdy rzekomo bliska osoba deptała Cię leżącego na dnie, to jakaś osoba z drugiego końca Polski podawała Ci dłoń i ratowała to, co jeszcze uratować się dało.

Pomoc, wsparcie i opieka jaką daje rodzina jest największym możliwym mitem z tą sferą związanych. Praktyka pokazuje, że w ogromnej większości przypadków jest inaczej. Nie ma pomocy, wsparcia, opieki. Co najwyżej jest program minimum minimum – nauka jedzenia widelcem, nożem, tego nie rób, tamtego nie rób, ubieraj się do kościoła, itp.

Czym jest dla mnie rodzina? Moja główna Bratnia Dusza jest moją rodziną, inne bratnie dusze też. Ludzie dobrej woli są moją rodziną. Moi czytelnicy są czasami bliższą, a częściej nieco dalszą rodziną – moimi dziećmi. Którym daję w zasadzie jedną ideę przewodnią – by sami weryfikowali wszystko, dochodzili do prawdy i nie ufali powszechnie obowiązującym schematom. To jest dla mnie pojęcie rodziny.

Proponuję zupełnie nową definicję rodziny:
Rodziną jest dla Ciebie ten, kto troszczy się o Ciebie, dba o Ciebie, kto cieszy się Twoimi sukcesami i kto wnosi do Twojego życia radość.

Najważniejsze co chciałbym przekazać w tym wpisie to to, że to Ty podejmujesz decyzje. Nawet jeśli ingerujesz w jakiś tam plan ewolucyjny duszy i naginasz jakieś tam teorie.. To rób to. Rób to śmiało. I tak tak mało mamy wolnej woli, i tak dużo destrukcyjnych programów podświadomych tę wolę ograniczającą, by wierzyć w jakieś pojebane teorie z dupy wzięte. Wolna wola – to chyba jakiś żart. Więc tam gdzie masz tę cząsteczkę wolnej woli i możesz dzięki niej zmienić swoje życie na lepsze – korzystaj bez wahania. Bo przyjdzie gorszy dzień, chwila depresji, wkurw, włączy się podświadomy program, i wolna wola zostanie Ci na jakiś czas odebrana.

To życie jest jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną szansą. Nie daj jej sobie odebrać systemowi, który depcze ludzkie dusze, niszczy umysły i łamie serca. Wchodź w system (rodzina, ślub, dzieci, kredyty) tylko jeśli rzeczywiście tego chcesz i jeśli masz ku temu predyspozycje. Czyli stalowe nerwy i psychikę, duże, naprawdę duże zarobki, i ogromną wiedzę. Życie nie jest kolorowe jak reklama pieluszek Pampers, przyjacielu. Ani nie jest tak kolorowe jak folder ze zdjęciami z dziećmi jakiejś lifestyle’owej blogerki. Chciałbym byś to też wiedział.

Cytuję: „Chrześcijańscy przyjaciele powiedzieli mi, że ich religia wspiera się na rodzinie, rodzina jest jej kamieniem węgielnym. Jednak rodzina jest również podstawą wszelkich neuroz, wszelkich psychoz, wszelkiego typu chorób umysłowych i problemów społecznych. Stała się ona również podstawą ras, narodów, wojen.

Rodzina nie ma przed sobą przyszłości, jej przydatność i niezbędność są sprawą przeszłości. Nie tylko chrześcijanie, ale wszyscy zostaliśmy uzależnieni przez myśl, że rodzina stanowi wielki wkład do świata. Rzeczywistość jest całkiem inna. Po pierwsze, rodzina jest więzieniem, pragnie kontrolować dzieci, żonę; jest to bardzo zwarta grupa ludzi, którzy uświęcają swoje więzienie. Ale rezultaty tego są bardzo nieprzyjemne.

Każdy rodzaj uwięzienia zapobiega duchowemu rozwojowi. Rodzina programuje dzieci zgodnie ze swoim nastawieniem. Jeżeli urodziłeś się w rodzinie chrześcijańskiej, będziesz nieustannie programowany na chrześcijaństwo i nawet nie pomyślisz, że to warunkowanie może uniemożliwić ci wyjście poza. Rodzina to podłoże wszelkich patologii. Chciałbym żyć w świecie, w którym komuna zastąpiłaby rodzinę. Psychologicznie o wiele zdrowiej jest żyć w komunie, gdzie dzieci nie są własnością rodziców, ale komuny i nie noszą w sobie tylko piętna matki i ojca, ale mają wielu wujów i wiele ciotek. Czasami śpią z tą, a czasami z tamtą rodziną.”
~Osho

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

65 myśli nt. „Czy rodzina jest najwyższą wartością? Nie jest

  1. „Jak krzykniesz – tak Ci echo odpowie. (…)” ~Vadim Zeland
    Krzycz co chcesz…
    Jeśli nie widzisz sensu kreacji własnego bytu -krzycz.To Twój krzyk wraca.
    Słyszysz siebie.
    .Poznaj krzyczącego.Znasz go-ok.i co dalej.Idź za własnym głosem-to TY!
    Morze kiedyś, to co własne ,przestanie zaprzątać potrzebę samo doskonałości.Nastąpi otwarcie.np:
    Ja ,świadomy siebie,zapraszam możliwości relacjonowania siebie w kontekście uwalnianej wiadomości zbiorów.
    Uwalniam siebie, do bycia w świadomości zbiorowej-bo jestem świadomy własnej ,wynikowej ewolucji
    -pozostając mną.Dostrzegam iż nie płynę w tym nurcie sam.Wiele spraw jest powiązanych -więc i zależnych.
    -Stanowimy nurt.Nie jesteśmy jedynymi ,którzy poszukują sensu, tej właściwości,do niejj to w relatywnej specyfiki, decydujemy się „krzyczeć”-w głąb własnej duszy?
    Wchodzimy w układ…….Wchodzimy w układ????????
    Wybierz …albo nic nie musisz -twoja wola.Idź za swoim głosem.Idź tam gdzie chcesz czuć się dobrze.Po Twojemu..Nie dajmy się wmanipulować.Czuj i idź za czuciem twym.Bądź kontent bycia sobą,czucia się swoim życiem,żywiołem,właściwym sobie-na ten czas i Twe upodobanie.
    Wiem ,że wielu dręczy perspektywa czasu…Czy mam na to czas?Czy mam czas na dochodzenie do prawd Istoty ,którą jestem?Stracę czas ,który przeminie razem ze mną.A jeśli nie jest on tego wart -to co ?Zmarnuję czas swojego życia!?Ile go zostanie na przyjemności ,które są nagrodą za wyrzeczenia pracy?-Mogę tego nie dożyć… Ominie mnie a szopka z rozwijaniem się okaże się być kolejnym wpustem w dolinę możnych i przewrotnych tricksterów??Zmarnujesz wszystko co masz -własne życie na zabawy i manipulacje ich świata.-wtopa.i kanał.Czy ktoś odda Ci Twe życie-jego czas?-przeżycia!
    Zjedzą to a Ty jesteś w czarnej dupie!
    Wyskakujemy z tego tematu….
    Mamy temat rodziny-z nami ,w kontekście bycia nią?
    Czy coś się zmienia?Wchodzimy w nowe życie ,w nową rzeczywistość po (lub bez)doświadczeniach.
    Wchodzimy w rzeczywistość o charakterze fali.Tak naprawdę to od tej chwili mamy udział w emanacji tworzenia.Tworzymy siebie -na obraz i podobieństwo siebie.-Bywa to brzydkie .bo nie tworzymy tego sami To On zadaje własne skany-bo sami(przecież)-jako świadomi dobieramy partnera.Jeśli nie -krok w tył!
    Krzycz do echa lub odpowiadaj na własne myśli .-tak ciszej jest (jeśli można w blokowisku -to (: obleci)Jak nie spełniasz oczekiwań to idź się lecz -paaa. my lover….taki świat.
    Ja Jestem Bogiem.
    Jestem tworzącym świat- tak jak go widzę ,czuję i zamyślam-jak Go pojmuję i jak On żyje mną.To symbioza wzajemnych wymian i powiązań.Nic nie jest inne ode mnie, w moim świecie jestem krlem -taka jest-moja takość!Bxcie.
    Moja Takość-na to się godzę ,bo to MOJA wlłasna wija rxeczwistođci.
    Tu wchode w perspektzw roysyeryenia dođwidóadcye}
    klawiaerka wzzzsiadla¨….koniec wzlwodow.
    soork a do nastpnego.ja ya wami.

    Lubię

  2. tworzymy ciala ktore tworza ciala dla nas pozniej po smierci czyli przewaznie prababka czy babka odstawia swoje cialo I czeka na tzw donora wnuka, to jest cala tajemnica dlaczego podswiadomie dziadkowie chca miec wnuki, nie masz dzieci masz male szanse na reinkarnacje gdyz genetyka duszy i ciala musza sie zgadzac to jest jeden organism, mozna wlozyc miedzy bajki ze mozna byc chinczykiem czy murzynem, biala dusza dla bialego ciala czarna dla czarnego itd

    Lubię

    • ,, Rodzina to podłoże wszelkich patologii. – Osho”

      Dla mnie ten gościu (w tej wypowiedzi) jest palantem, sekciarzem, który już nie wiedział w jaki nowy, luksusowy samochód ma wsiąść.
      Nie mam nic przeciwko temu, że Osho, za spływające do niego od ,,wyznawców” pieniądze kupował samochody. Robiłabym pewnie podobnie, ale drażnią mnie ludzie, którzy zabierają głos na temat życia mrówek, podczas, gdy nigdy nie trzymali dupy w mrowisku.
      Podobnie, na temat rodziny zabierają głos katoliccy księża, nie mając zielonego pojęcia o życiu i relacjach w rodzinie. Patologia.

      Lubię

  3. „Jak tak na logikę pomyślimy, to ta planeta jest szalona. Ta planeta nie jest normalnym miejscem. Silny zabija słabego. Jedno zwierzę zabija drugiego. Zobaczcie jak się potrafią zwierzęta męczyć. … Wojny, choroby, no ten świat jest dziwny. Hodujemy sobie głupsze od nas zwierzęta, które też czują ból. W strasznych warunkach mordujemy, żeby sobie zjeść. No tutaj mięsożercy wymyślili sobie taką bajkę, że bez mięsa będą chorzy. Bzdura kompletna. To jest taki mechanizm ochronny umysłu, żeby nie poczuć się źle. Niektórzy mówią, że pan Bóg dał nam zwierzątka, żebyśmy mieli co jeść. Ciekawe, ja raczej wątpię, żeby to był pan Bóg. … Teorie spiskowe po czasie okazują się prawdą. Prawdopodobnie to żydzi byli – Himmler raczej tak, Hitler prawdopodobnie też. No jacy to byli Aryjczycy. Hitler miał 1.74m wzrostu, miał czarne włosy, wybałuszone oczy. No jaki to był Aryjczyk wysoki blondyn.”

    Lubię

    • typowe myslenie singla… kobiety ktora chca urodzic zdrowe dziecie i miec czym karmic musza miec mieso, po 40ce 50ce moga jesc co chca juz ich przekonaniami nikomu nie zaszkodza, poronienia u wegetarianek to standart, organizm nie jest glupi woli sam wypchnac zygote jak widzi ze mama nie ma nagromadzontvh wystarczajacej ilosci substancji do utrzymania siebie I plodu, nawet jak kobieta w stresie to ciagnie z zarodka tak tak magnez witaminy itd zarodek dla organizmu kobiety to rzecz wtorna I ktorego moze miec setki jakby chciala …

      Lubię

  4. http://www.eioba.pl/a/4vnd/single-i-bezdzietni-wrogowie-publiczni

    „Mamy faceta, który ma refleksyjną naturę. Lubi się zastanawiać, planować, poznawać określone prawdy z wielu różnych źródeł. Doskonale rozumie że im więcej ma wiedzy w danym temacie, tym wnikliwsze i głębsze będzie wejrzenie w to, co jest dla niego ważne. Kto ma mniej wiedzy, przeważnie staje się pokarmem tego, kto ma jej więcej.

    Dzieci + żona = szczęście?

    Wszyscy jego rówieśnicy się żenią, robią dzieci… a on czyta o związkach, np. książki wyklętego Kotońskiego, Bussa, Straussa i innych ideologów burzących mury społecznych kłamstw, a także rozmawia z wrakami tych, których zniszczyła wiara w równanie będące podwaliną społeczeństwa, a więc dzieci + żona = szczęście. Z tej strefy mroku przechodzi w stronę oficjalnego dobra i światłości, a więc dowiaduje się też z innych źródeł, kojarzących rozmnażanie z najwyższym celem istnienia człowieka, aktem patriotyzmu, hołdem dla tradycji czy uczynkiem który najbardziej podoba się Bogu.

    Wie że będzie żył maksymalnie kilkadziesiąt lat, więc chce dobrze przeżyć swoje życie i mądrze zainwestować wszystko to, co wypracuje. Nie chce opierać się na „dobrych radach” życiowych mędrków, ponieważ to nie oni a on poniesie odpowiedzialność za swoje błędy, i doświadczy triumfu gdy odniesie sukces.

    Rezygnacja z życia wygląda fajnie tylko w filmach

    Rozumie że tak ważne i ciążące na całym życiu decyzje, nie mogą być podejmowane pod wpływem zmiennych emocji. Warto poczekać, gdyż pośpiech i desperacja drastycznie zwiększają szansę błędu – dlatego im bardziej nerwowo i agresywnie jego dziewczyna namawia go do „nałożenia spodni”, czyli oświadczenia się i wyrzucenia gumek, tym większa w nim pewność, że może taki ciąg zdarzeń wcale nie gwarantuje szczęścia. I nie jest pewny, czy poświęcenie swojego szczęścia dla szczęścia dziewczyny, jest takim dobrym wyjściem. Może to wygląda wspaniale i romantycznie w filmach, gdzie leci piękna muzyka i je się smaczne chipsy, a po godzinie wychodzi do domu, ale nie w życiu.

    W polskich, ubogich realiach małżonek jest jak saper, pomylić się może tylko raz. I nawet jeśli przeżyje, coś zawsze urwie; czasem ręce, czasem jaja.

    Czy szczęście może zrodzić zło? NIE.

    Ludzie nie znający się np. na mechanice, oddają samochód do warsztatu. Oczywista oczywistość. Jakby naprawiali sami, to by wszystko popsuli. Człowiek który się żeni, wie o psychice kobiety, o tym co ją napędza i motywuje tylko tyle, co opowiedzieli mu rodzice oraz bajki, filmy i seriale. Czyli same kłamstwa. Gdyby to była prawda, nie byłoby tylu rozwodów i nieszczęśliwych ludzi, którzy z dzieciństwa wynieśli przeważnie wewnętrzne konflikty, złość i poczucie winy.

    Obraz kobiety wykreowany przez media, jest zupełnie inny niż ten prawdziwy. Kto tego nie rozumie, jest skazany na nieprzyjemne, pełne konfliktów życie. Gdy iluzja styka się z twardą rzeczywistością, pęka jak bańka mydlana. Oto cena pośpiechu i braku wiedzy, skakania na główkę do płytkiego basenu.
    Nasz człowiek rozgląda się i widzi, że zgodnie ze statystykami ponad jedna trzecia małżeństw się rozwodzi. Jest też sporo tych, co by chcieli ale nie mogą – wspólne biznesy, dzieci, strach przed presją otoczenia, kredyty albo brak pieniędzy, bo rozwód jest drogą imprezą. Zaczyna więc podważać wszystko to, co mu wmawiano od dziecka, że tylko ślub i dzieci dają spełnienie, oraz sprawiają że Pan Bóg w chmurach się uśmiecha, jak nasze Panie przy łzawej telenoweli.

    Wszędobylskie oszustwo

    Widzi że informacje które mu dawano, nie mają pokrycia w rzeczywistości. Jest jak niemiec w czterdziestym piątym roku, stojący na gruzach swego domu, przypominający sobie jak z innymi w ekstazie krzyczał za swym fuhrerem, że tysiącletnia rzesza wygra wojnę. Uświadomił sobie że jak miliony innych ludzi, został bardzo sprytnie oszukany. Wpada w stan szoku, otępienia, które pozwala jemu czy jej znieść gwałty niosących wolność radzieckich, skośnookich żołnierzy, którym w czasie gwałtu brzęczą zegarki na rękach. Jesteśmy poddawani takiej masie kłamstw w każdej dziedzinie życia, że bycie oszukanym żadną hańbą nie jest.

    Nasz człowiek w tym momencie odczuwa wewnętrzny chaos, kompletną dezorganizację swych celów i założeń życiowych. Wszystko na czym budował wizję świata, kobiet i siebie, zostało zrujnowane przez prawdę; kłamstwo upada, co jest przeżywanym w samotności bolesnym procesem – pragnąc ukojenia tego nieprzyjemnego uczucia, zaczyna rozmawiać o tym z bliskimi, z otoczeniem. Chce wiedzieć, czy inni też dostrzegli jak zostali oszukani. Dzieląc się swymi spostrzeżeniami, pragnie poczuć oparcie w grupie, odzyskać twardą podstawę dzięki której można żyć.

    Mityczna szklanka wody…

    A co robi otoczenie? Głównie straszy że zostanie sam jak palec, że nikt nie poda mu szklanki wody na starość, że dzieci są wielką radością, że trzeba szybko bo jak będzie za stary, to żadna go nie zechce, że dzieci to przetrwanie w genach…

    Nasz strateg jest bardzo odważny, mądry i przenikliwy, ale zgubiła go nieznajomość ludzkiej natury. Jeszcze nie wie że argumenty które słyszy, nie są zaproszeniem do otwartej dyskusji, a ukazaniem swojej ścieżki życia jako jedynej i najlepszej. I jeśli ktoś tak mówi, to ma tylko jeden cel – przekonać w każdy możliwy sposób, a jeśli się nie da to wyśmiać, skojarzyć kogoś z innymi poglądami jako wariata, psychicznie chorego. To mechanizm obronny, dzięki któremu człowiek nie dozna poczucia życiowej porażki, że podjął złą decyzję. Zapytany musi zaatakować, nie ma innego wyjścia – instynktownie się ratuje przed zalewającą go falą uczucia życiowej porażki. W tej batalii o własne ego i samopoczucie, nie ma litości i nie bierze się jeńców; walka jest brutalna i krwawa.

    Nie ma róży bez kolców

    Mądry (ale póki co naiwny) odpowiada, że rodzice są często wyrzucani do domu starców przez dzieci, by przejąć ich majątki, a chwilowa radość z bobaska przesycona jest bezustannym lękiem o niego przez całe życie. Przecież wiele dzieci umrze przed rodzicami, zostanie bandytami, narkomanami czy pijakami, więc nie jest to wszystko tak różowe; całe poświęcenie rodziców pójdzie na marne. To oczywiście jakiś odsetek, ale ponieważ nikt nie wie w kogo uderzy zły los, bać się musi każdy. Mówi też, że nie rozumie co oznacza przetrwanie w genach? Przetrwa jakaś nasza cecha, ale przecież nie my, nie nasza świadomość, więc jakie to przetrwanie?

    Wtedy uruchamiają się ostrzejsze tony, często agresja, oskarżenia. Pojawia się wzbudzanie poczucia winy że nie dba o naród, nie jest patriotą – że gdyby wszyscy tak myśleli, jego by nie było. Zawsze są też oskarżenia o egoizm, narcyzm a nawet ciężką chorobę psychiczną – no bo wszyscy powinni mieć żonę i dzieci. Są też psycholodzy amatorzy, prorokujący że nie chcesz mieć rodziny, ponieważ przeżyłeś traumę i boisz się odpowiedzialności. Ale czy lęk przed odpowiedzialnością jest czymś złym? Wychowanie dziecka to wielkie poświęcenie, inwestycja i ofiara z całego swojego życia – dlaczego nie można się tego bać? Lęk nas mobilizuje, ukazuje z czym tak naprawdę się mierzymy. Nie każdy jest do tego gotowy, a wielu te zadanie przerośnie.

    Nawet chory psychicznie lepszy od bezdzietnego

    A teraz spójrzmy na pracoholika. To bardzo podobny nałóg do narkomana czy pijaka, ale jest jedna różnica. Pracoholik ma pieniądze. Oboje uciekają przed przykrymi wspomnieniami, poczuciem nudy bądź nie zgadzają się z istniejącą rzeczywistością – jeden ucieka w nawalenie się, drugi zajmuje swoje myśli i uwagę pracą. Oboje rezygnują z życia, dokonują samobójstwa mentalnego. Ich ciało niby żyje, ale ich świadomość jest w zupełnie innych światach.

    Pracoholik wydaje się być w porządku – nie zawsze, ale najczęściej tak. Da pieniądze i ucieka do pracy. Można mieć kochanka i chodzić po sklepach, narzekać na życie. Tymczasem zdrowy psychicznie człowiek, zdający sobie sprawę z odpowiedzialności którą rodzi założenie rodziny, nie krzywdzący nikogo, staje się często – zbyt często – osobistym wrogiem niejednego człowieka. Jeśli nie jesteś jak inne klony, musisz zostać starty z powierzchni ziemi. Możesz chlać, ćpać, byle były pieniądze – będziesz wtedy szanowany. Gdy z własnego wyboru nie chcesz mieć rodziny, jesteś ZŁEM WCIELONYM.”

    Lubię

    • abstra chuj ac od tematu nie moge patrzec jak babcie liza sie z dziecmi usta w usta to nie jest chyba normalne juz nie mowie o przekazywaniu wszelkiego rodzaju robactwa ktore nazbieraly przez 50 lat czy wiecej, to powinno byc zabrobione, przytulanie ok ale nie lecenie w sline z dziecmi, ponadto juz pisalem o tym ze dzieci naszych dzieci daja nam ciala to zamieszkania bo genetyka duszy I ciala musi byc kompatybilna, wiec nie majac dzieci nie bedziemy miec sie w co wcielac I pozostaje wtedy orbita albo szukanie kompatybilca na oslep albo na lapucapu i po wcieleniu czesto chcemy wywcielac popelniajac tzw samobojstwo albo cpajac i clajac konczymy w tekturze… PIS musi zaprowadzic wiekszy socialism darmowe zlobki przedszkola swietlice mieszkania szkoly opieke medyczna z prawdziwego zdarzenia inaczej ludzie beda sie bac miec dzieci

      Lubię

  5. „RODZINA
    Chrześcijańscy przyjaciele powiedzieli mi, że ich religia wspiera się na rodzinie, rodzina jest jej kamieniem węgielnym. Jednak rodzina jest również podstawą wszelkich neuroz, wszelkich psychoz, wszelkiego typu chorób umysłowych i problemów społecznych. Stała się ona również podstawą ras, narodów, wojen.

    Rodzina nie ma przed sobą przyszłości, jej przydatność i niezbędność są sprawą przeszłości. Nie tylko chrześcijanie, ale wszyscy zostaliśmy uzależnieni przez myśl, że rodzina stanowi wielki wkład do świata. Rzeczywistość jest całkiem inna.

    Po pierwsze, rodzina jest więzieniem, pragnie kontrolować dzieci, żonę; jest to bardzo zwarta grupa ludzi, którzy uświęcają swoje więzienie. Ale rezultaty tego są bardzo nieprzyjemne.

    Każdy rodzaj uwięzienia zapobiega duchowemu rozwojowi. Rodzina programuje dzieci zgodnie ze swoim nastawieniem. Jeżeli urodziłeś się w rodzinie chrześcijańskiej, będziesz nieustannie programowany na chrześcijaństwo i nawet nie pomyślisz, że to warunkowanie może uniemożliwić ci wyjście poza.

    Rodzina to podłoże wszelkich patologii. Chciałbym żyć w świecie, w którym komuna zastąpiłaby rodzinę. Psychologicznie o wiele zdrowiej jest żyć w komunie, gdzie dzieci nie są własnością rodziców, ale ko miny i nie noszą w sobie tylko piętna matki i ojca, ale mają wielu wujów i wiele ciotek. Czasami śpią z tą, a czasami z tamtą rodziną.”

    OSHO

    Lubię

    • zgadza sie z ta komuna dziecko nie ma stresu zawsze gdzies zje obiad na miescie czy sie przenocuje u jednej z 10ciu ciotek czy wujkow a dzisiaj woza dzieci w pancernych wozach na szermierke czy balet robiac z nich bezduszne roboty ktore maja wszystko w d

      Lubię

  6. Właśnie ze względu na takie artykuły lubię Cię czytać. Bezkompromisowo pokazujesz, że król jest nagi, nawet jeśli dotyczy to niekwestionowanych wartości przyjmowanych na ogól za pewnik. Słusznie nakreślasz źródło traktowania rodziny jako wartości (ironią jest to, że była to swego czasu dosłownie wartość materialna, a teraz została sama ideologiczna otoczka) – trybalizm, życie plemienne, kolektywizm. Sama prawda. Znacznie ważniejsze i potencjalnie głębsze są więzy duchowe, czyli przyjaźń, zrozumienie, znalezienie bratniej duszy, miłość.
    Tu pełna zgoda. W new age’owskie teorie o umowie trzech dusz itp. nie wchodzę, bo się tym kompletnie nie zajmuję.

    Jednak jest mały, aczkolwiek ważny zgryz na końcu: „wolna wola – to chyba jakiś żart”. No właśnie, że nie. Takim stwierdzeniem przeczysz sam sobie – cały Twój wpis jest niejako apelem skierowanym do wolnej woli każdego człowieka, sam też dajesz świadectwo temu, że z tej wolnej woli korzystasz, świadomie i (nomen omen) dobrowolnie nie decydując się na potomstwo. Bo każde ludzkie działanie jest manifestacją wolnej woli. (Wiadomo, z wyłączeniem odruchów bezwarunkowych.) Każdy wybór podejmowany każdego dnia, w każdej chwili. Decyzja o braku działania też jest działaniem. Sporo ludzi płynie z prądem, trzyma się kurczowo tego, co zastane i przestarzałe. Robiąc to, też korzystają ze swojej wolnej woli. Istnienie wolnej woli jest niezbywalnym faktem, gdyż każde ludzkie działanie jest potwierdzeniem na jej istnienie.
    Spór na linii determinizm/wolna wola jest stary jak cała filozofia, a od czasów Davida Hume praktycznie nic nowego na tej płaszczyźnie nie wymyślono. „Badania dotyczące rozumu ludzkiego”, rozdział 8 „O wolności i konieczności”. Zawsze studentów do tego odsyłałem gdy ktoś jakieś nowe i niby przełomowe teksty cytował.
    Możesz przeczytać tonę literatury na ten temat, ale i tak dojdziesz do tego, co napisałem powyżej. Owszem, może być tak, że wszystkie nasze działania są z góry ustalone i jakiś nadludzki byt wie, co każdy z przeszło 37 milionów Polaków zdecyduje się zjeść na obiad, jakie skarpetki kupi, czy wyprasuje koszule i czy się będzie masturbować. Ale nawet jeśli taki byt istnieje i tę wiedzę posiada, to ludzkim rozumem nie jesteśmy w stanie go dostrzec, więc to, że taką wiedzę ma, nie zmienia dla naszej rzeczywistości NIC, bo poza tę rzeczywistość nie jesteśmy w stanie wykroczyć. Może wszystko zostało gdzieś zapisane w kartach przyszłości – ale co z tego? My wybieramy, podejmujemy decyzje i działania lub nie – korzystając z naszej wolnej woli (może z punktu widzenia boskości iluzorycznej, ale dla nas nie). W każdej chwili.

    Lubię

    • ja powiem tak jestes ladny masz slowianska urode rob dzieci, masz barbazynskie geny filozofuj ale nie plodz bo po co nastepne pokolenie ma sie meczyc przed lustrem

      Lubię

  7. http://www.eioba.pl/a/58m7/c-d-kosciol-katolicki-odbiera-ludziom-mozliwosc-prawdziwego-wgladu-w-sens-zycia

    „Żyjąc tu w Europie, w centrum gdzie Koś Kat. od kilkunastu stuleci ma przemożny wpływ na nasz sposób myślenia i czucia, wszystcy jesteśmy ogarnięci materialistycznym oglądem świata. Z tego poziomu widzimy rozwój cywilizacji materialnej jako zaletę i cel. Cel nie kwestionowalny. Tymczasem nie zdajemy sobie sprawy iż to tylko pogląd wywołany pozycją na jakiej się znaleźliśmy.
    Niektórzy z was piszą, pod pierwszą częścią tego artykułu, iż KK zahamował rozwój nauk. Że jest orendownikiem ciemnogrodu i wstecznictwa. Ja tego nie neguje.Nauka też dla KK jest groźna. To temat na inny raz, Ale nie o to mi chodziło.

    KK odcioł nas od dostępu do sfery duchowej. W gruncie rzeczy jesteśmy tworami duchowymi. Nie jesteśmy tylko swoim ciałem i swoimi myślami. Raczej,posiadamy ciało i myśli. Jest w nas, coś w nas ponad to. A właściwie cali jesteśmy, ponad to.
    Wiem że większość z was pomyśli, teraz, że jestem jeszcze jednym obłąkanym. To dlatego, że tak jak wy postrzegają świat, prawie wszystkie nacje cywilizacji białego człowieka. Mało kto widzi go inaczej. Dlaczego? No bo KK od setek lat zamknął dostęp do metod pozwalających na wgląd i rozpoznanie własnej sfery duchowej. Nieco inaczej jest w Azji. A właściwie, na niektórych ocalałych z pełno materialistycznego poglądu jej skrawkach. Podróżowałem po Chinach przez sześć lat. Długo mieszkałem w buddyjskim klasztorze w Tjlandii. Pozostały jeszcze na świecie enklawy, gdzie ludzie widzą siebie i świat w zupełnie odmienny sposób niż my.

    Zastanówcie sie przez chwilę i odpowiedźcie sobie, na zdawało by się banalne, a jednak najważniejsze pytanie . Czy najbardziej istotną sprawą w tym naszym bytowaniu nie jest to by byś szczęśliwym?
    OBOJĘTNE JAK BYLE SZCZĘŚLIWYM.
    Czy nie jest jednak tak, że to wy sami generujecie swoje szczęście i jest ono wewnątrz was. Zapytajcie siebie, zaobserwócie wnikliwie, czy tak naprawdę uwarunkowania zewnętrzne, niosą w sobie wasze szczęście, czy też zależne jest tylko od was. Myślicie pewno, gdybym był, gdybym miał, to byłbym szcześliwy. Kojarzycie stan posiadania czegoś, lub kogoś, bycia kimś ze stanem swojego szczęścia. Tymczasem inni są tym kim chcielibyście być. Maja to co chcielibyście mieć i dalej wygląda że nie są szczęśliwi. Zobaczcie. Chcieliście, kiedyś, już z pewnością coś mieć, lub kimś być. I osiągneliście to. Dostaliście stanowisko. Kupiliście samochód lub dom. Czy jeśli dzieli już was od tego momentu, kiedy to dostaliście jakiś czas, czy nie zauważyliście, że to nie wystarcza do trwałego szczęścia, że szczęśliwe emocje opadły.
    Wiecie co to szczęście, wiecie jak smakuje, bo doświadczacie go CZASAMI. A jak uchwycicie to szczęście to kojarzycie go z zewnętrznymi warunkami, które waszym zdaniem, go przyniosły.Tak bardzo chcecie być szczęśliwi, że chcecie zatrzymać koniecznie warunki, które, jak sądzicie go przyniosły. Warunki jednak jak to warunki. PRZEMIJAJĄ. Albo tracicie to co uzyskaliście, albo zauważacie, że pomimo, że jeszce nadal dla was trwają, to już są nie wystarczające, dla utrzymania pierwszego poziomu szczęścia. I szukacie nowych, z tej samej kategorii, mieć coś lub być czymś . Żyjecie w wiecznym strachu przed utratą warunków, które jak już myślicie, są wasze. Żyjecie w wiecznym niezadowoleniu i pogoni za warunkami, które chcecie osiągnąć. Strach niezadowolenie, to inaczej mówiąc brak szczęścia. Ile jest powiedzeń, wierszy opisujacych ten stan. ” szczęśliwym bywa się tylko czasami” , „szczęście tylko między ustami a brzegiem puchara” One wszystkie oddaja ten stan beznadziejnej pogoni za szczęściem, ale nie dają zadnej na szczęście recepty. A recepta istnieje.

    Metody prowadząca do szczęścia. Warto byście się dowiedzieli tego co ukrywał przed wiernymi Kościół katolicki, przez całe 1691lat. W roku 325ne Konstantyn Wielki wymyślił wszystko to co dziś głosi Katolicyzm. Może nie wszystko, bo nauki kościoła jeszcze trochę ewoluowały. Przekręcił nauki wielkiego nauczyciela żyjącego jakieś trzysta z hakiem lat wcześniej. Nauczyciel ten nazywał się Jezus, albo może podobnie. Jego nauki mogły skutecznie doprowadzić ludzi do szczęścia. Nie był pierwszym, który takich nauczał. Skutecznie to znaczy mówiły nie tylko o szczęściu, ale dawały metody jak trwałe szczęście osiągnąć. Cesarz Konstantyn Wielki dla własnych celów politycznych z wielu religii obejmujących jego gigantyczne imperium ulepił jedną religię. Jezus zajął w niej pierszoplanową rolę. Ale nie jego nauki. Powołano się, wprawdzie, na jego nauki, ale przekręcono czesto ich sens i pominięto metody. Nauki bez metod nie działały. Istotą prawdziwych nauk Jezusa, były metody, pozwalające dotrzeć do duchowego poziomu. Odejścia od swojej formy materialnej, swoich myśli i poprzez medytacje, dotarcie do postaci energerycznej( duchowej). Do niedawna to co piszę, przez sceptycznych, postrzegane mogło być jako izoteryczne zmyślenie. Nie poparte było niczym ze świata nauki. Dziś nauki kwantowe udowodniły, że materia, to nic innego jak pewien stan energii. Inaczej mówiąc, że cały otaczający nas świat i w tym my sami, to energia. Materia jest tylko pewną manifestacją energii. Kontakt ze światem na poziomie energii, a właściwie kontakty, zmieniają ludzi. Po powrocie do świata materii, kompletnie inaczej postrzegają nasz świat. Zmieniają się im priorytety. Znikają lgnięcia do rzeczy materialnych. Z tej perspektywy ziemski życie zaczyna wyjawiać nieznany dotąd, konkretny sens, ale z drugiej strony staje sie przyjemnie błahe. Porównać to można odrobinę, do seansu w kinie. Kiedy idziemy do kina nie rozpaczamy z powodu klęsk bohatera. Jego sukcesy nie przyprawiają nas, też o euforię. Nie jest nam, jednak, obojętne czy film będzie przyjemny i czy sie dobrze skończy. Wciągamy się w akcje, Pomimo to, mamy świadomość że weszliśmy, tylko, do kina i zaraz z niego wyjdziemy. Że poza kinem jest cała reszta, a do kina możemy iść jescze nie raz. Jednak, w naszej cywilizacji materialnej, wszystcy na około, żyją w całkiem inny sposób. Jak paranoik, który w kinie nie wie skąd się wzioł. Nie widzi też drzwi z napisem wyjście. Wszystkie ekranowe perypetie odbiera jako swoje i prawdziwe. Sądzi że wszystko co istnieje, to właśnie ten seans. I nic pozatym. Traktujemy nasz materialny świat bardzo na serio, więc doskonalimy do obłędu jego materianą stronę. Popatrzcie trzeźwo na otaczającą nas cywilizacje a zobaczycie, obłędne spiętrzenie rzeczy, nie koniecznie potrzebnych, by zwyczajnie żyć. Nie potrafimy znaleźć zjednoczenia z harmonią energii, więc szukamy schronienia przed dysharmonią w łaknieniu materii. I nigdy to nam się nie udaje. Jesteśmy tak ugruntowni w materialnym postrzeganiu wszystkiego, że nie będę zdziwiony kiedy wielu, inteligentnych i wykształconych ludzi nie zrozumie całkowicie istoty, tego co napisałem.”

    Lubię

  8. Rodzina jest najwyższą wartością. Nikt w trudnych chwilach życiowych nie pomoże ci równie mocno jak właśnie rodzina. Kto twierdzi inaczej, nic nie wie o życiu, albo nigdy nie miał prawdziwej rodziny.

    Lubię

        • musielibysmy wrocic do wspolnot zeby pozbyc sie pieniadza ale placenie np jajakami za krowe nie jest za bardzo wygodne… no I jak zrobic wspolnoty z rodzin kk ? to se ne da, kk naucza zeby tylko dbac o swoja rodzine a wszystkie inne wyzyskiwac I miec generalnie ggleboko

          Lubię

      • Jarek wg mnie Ty nie masz racji, a rację ma Mag Chaosu, każdy z nas będzie bronił swojej racji, z punktu widzenia co dla kogo jest priorytetem w życiu. Idąc twoim tropem myślenia, to czy wydając swój miliard na jeszcze jeden zbędny gadżet odczujesz taką samą przyjemność jak Mag Chaosu dla którego uśmiech jego dzieciaczka, przytulenie i powiedzenie Tatusiu jesteś najukochańszy na świecie, ja uważam, że nie, ale dla Maga to może być priorytetem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jaka to dla mnie przyjemność i radocha , gdy mój 14 letni 175 cm wnuk po przyjściu ze szkoły, przytula się do mnie mówiąc, babciu jesteś dla mnie bardzo ważna, kocham Cię bardzo, dla takich momentów warto żyć i takich momentów nie zastąpi żaden miliard dolarów. Ty masz inne priorytety i to też jest dobre o ile to Ci daje szczęście i zadowolenie.
        Przysłowie mówi „Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia,”
        Umieć się cieszyć z drobiazgów i małych miłych chwil, to wielka sztuka a zarazem wartościowa zaleta. Jeżeli człowiek nie potrafi się cieszyć drobnym podarunkiem, to i miliardem cieszył się nie będzie po jakimś czasie.
        Jeśli miałabym określić co jest czym dla mnie , to rodzina jest dla mnie prawdziwym najcenniejszym skarbem, a miliard dolarów to dodatek bez którego też można żyć.

        Lubię

      • dolary aczkolwiek fajnie miec dla psychiki ale nie wespra ani nie doradza co zrobic danej sytuacji, po mojemu rodziny sa dzisiaj za ciasne, 4 osoby to za malo, latwiej jest w parunasto osobowych np pare matek ojcow itd cos jak za zeusowych bylo ze nawet matka z synem mogli miec zdrowe potomstwo

        Lubię

    • ,, Rodzina jest najwyższą wartością. Nikt w trudnych chwilach życiowych nie pomoże ci równie mocno jak właśnie rodzina. Kto twierdzi inaczej, nic nie wie o życiu, albo nigdy nie miał prawdziwej rodziny.”

      Brawo Magu! Nie ujęłabym tego lepiej.
      W kwestii rodziny ludzie dzielą się dwojako: na tych, którzy mają rodzinę i są świadomi wartości rodziny i tych którzy rodziny nie mają: albo jej nie mają fizycznie, albo nie potrafią docenić, współtworzyć rodziny.
      Ci ostatni często przyjmują jedynie postawę roszczeniową; żądają nie dając nic w zamian.
      To tylko kwestia czasu, że tacy ludzie, doprowadziwszy siebie do totalnej samotności(pomimo dziesiątek zmieniających się znajomych, a czasem przyjaciół) zaczynają dostrzegać brak rodziny – i nie mam tu na myśli małżeństwa, ale rodzinę w szerszym znaczeniu.
      Bywa, że ludzie powracają, odnawiają więzi, zaczynają się czuć bezpiecznie, odnajdują swoje miejsce.
      Rodzina to właśnie niepisane duchowe więzi, których człowiek nie jest w stanie przerwać nawet wtedy, gdy oddala się w czasie i przestrzeni.

      Współczesny świat wyśmiewa rodzinę, dąży do jej rozbicia, pod płaszczykiem wielkiej iluzji niezależności każe człowiekowi iść samotnie.

      ATOMIZACJA SPOŁECZEŃSTWA TO PRZEKLEŃSTWO DZISIEJSZYCH CZASÓW.

      Zatomizowanym społeczeństwem bardzo łatwo się kieruje.

      Dlatego tym bardziej powinniśmy dbać o więzy rodzinne.
      Upadek rodziny to upadek ludzkości i każdej jednostki z osobna.
      O wiele trudniej zniszczyć scaloną uczuciem rodzinę(grupę), niż wyizolowaną jednostkę rzuconą na niepogody życia.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

      • @Krysia powiem Ci tak… Wy nigdy, ale to nigdy nas nie zrozumiecie.
        SYTY GŁODNEGO NIE ZROZUMIE i jest to jedno i najważniejszych praw tej planety. Ale głodny rozumie sytego – i ja Was rozumiem, Waszą krótkowzroczność i IGNORANCJĘ, tak, ignorancję. Bo o to właśnie chodzi.
        Jesteś jak ten cholerny Rockefeller, który ma trylion dolarów na koncie i nie ma pojęcia, jak rozumują i jakie mają problemy ludzie zarabiający 1350 zł netto. I ja to w pełni rozumiem. WYBACZAM Wam Waszą ignorancję, nieświadomość. Waszą zręcznie i obłudnie ukrywaną agresję – TAK, AGRESJĘ – i jad względem nas. Wybaczam, bo nie wiecie co czynicie.

        Lubię

        • Jarek, lubię Twoje teksty tylko nie te o rodzinie i dzieciach z wiadomego powodu, ale każdy ma swoją karmę która niezrównoważona wraca co jakiś czas powodując jakieś astralne emocje niskich wibracji. Każda ma swoją mniej lub bardziej rozchwianą energię także też wybaczam 🙂
          Mówisz o agresji względem Was tylko najpierw atakujesz tekstem wartości rodzinne, czyli też Mnie i ludzi dla których takie klimaty są najbardziej istotne a następnie oskarżasz komentujących o to samo. Skoro hologram odbija tylko to co jest w nas to jakaś niezrównoważona energia akurat z tym związana się w Tobie oddzywa i nie daje o sobie zapomnieć. Wiadomo możesz mieć na to wyjebane, ale za każdym razem to pewnie wraca jak bumerang. Dopiero pewnie jakoś przerobione przestanie się odbijać negatywnymi emocjami.
          Z drugiej strony śmiejesz się z new age’a a wklejasz jakieś farmazony Osho, który z rodziną miał tyle wspólnego co z biedą 🙂 a swoją filozofią nic nie wyjaśnił ani wytłumaczył tylko stworzył takie samo więzienie jak chrześcijaństwo dla swoich owieczek, czyli zamęt. Stworzył sobie tylko własnego egregora napędzanego energią wyznawców, który lata teraz wokół planety. Wiesz kto zrobił z planety piekło ? Istoty z najniższych pasm astralu, które przejęły kontrolę, ale ponoć zostaną energetycznie odcięci, gdy Świadomość ziemi przebudzi swą stłamszoną energię żeńską i podniesie zaniżone do granic możliwości wibracje.
          Życzę Ci spokoju ducha i wzniesienia zwanego Oświeceniem 🙂
          Każdy ma w końcu w sobie świadomość YHVH czy 666
          Pozdrawiam serdecznie

          Lubię

          • Chrestomata też wybaczam Tobie to wszystko jak i okrucieństwo jakie wobec mnie prezentujesz. Te teorie o karmie rodu i inne tego typu chore brednie nie różnią się niczym od katolickiego czy islamskiego (isis) konserwatyzmu społecznego. To to samo, tylko inaczej zapakowane – by system był większy i potężniejszy.

            Lubię

        • ,, @Krysia powiem Ci tak… Wy nigdy, ale to nigdy nas nie zrozumiecie.”

          Jarek, może oceniasz, może prowokujesz do dyskusji – nie ma znaczenia.
          Odpowiedz, proszę, na moje pytania:
          ,,WY” – to w twoim pojęciu kto?(czy chodzi Ci o wiek ludzi, płeć, ich poglądy, status posiadania etc)

          ,,ale to nigdy nas nie zrozumiecie” – ,,NAS”, czyli kogo?(ludzi różniacych się wiekiem, płcią, poglądami, statusem ,,mania” tego czy tamtego, czy w słowie ,,nas” chodzi o coś jeszcze innego?)

          ,,Jesteś jak ten cholerny Rockefeller, który ma trylion dolarów na koncie i nie ma pojęcia, jak rozumują i jakie mają problemy ludzie zarabiający 1350 zł netto.”

          Skąd wiesz, kochany Jarku, ile mam posranej kasy na koncie? Skąd wiesz, jakie jest moje uposażenie miesięczne?
          Skąd wiesz jakie mam wydatki i na co w ogóle przeznaczam posrane pieniądze?
          Po co wypisujesz jakieś bzdury o ,,cholernych rockefellerach” i kierujesz je w moją stronę?
          Przecież nie masz zielonego pojęcia na mój temat w tej kwestii.
          Chcesz się poczuć jak ja?

          ,,Jarku, jesteś jak ten cholerny Rockefeller, który ma trylion dolarów na koncie i nie ma pojęcia, jak rozumują i jakie mają problemy ludzie zarabiający 1350 zł netto.”

          I co? Świetnie się czujesz?
          A może współczynnik odczuwalności masz większy niż posrany Rokefeller i prześlesz mi dwie stówy do 25go?
          Podać nr konta? A może wydruk z jego stanu?(no problem)
          Rodziną z tobą nie jestem, ale tu na tej stronie stanowimy chociaż atrapę dobrego towarzystwa, a to myślę, że wystarczy, abyś mi zaufał i oczekiwał 26go zwrotu pierdolonych pieniędzy.

          Czy mogę ,,wchodzić” w twoje myśli i serce i za ciebie mówić co czujesz, co rozumiesz, a czego nie pojmujesz?
          Nosz, kurwa, nie!
          Dlaczego Ty przypisujesz sobie taki immunitet?

          W swoich wypowiedziach z jednej strony piszesz, że należy podejść ze spokojem i wyrozumieniem do tego, że ludzie upadają, wznoszą się,przeżywają doświadczenia na różnym poziomie, a z drugiej strony (ten sam Jarek) jebiesz ludzi za ich odczucia, które w dodatku SĄ TWOJEGO AUTORSTWA!

          ,, WYBACZAM Wam Waszą ignorancję, nieświadomość. Waszą zręcznie i obłudnie ukrywaną agresję – TAK, AGRESJĘ – i jad względem nas. ”

          Jaka, kurwa, agresja? Do jakichś ,,nas”? Wyluzuj …
          No, teraz tak, zirytowałeś mnie i mogę być z deczka niekonwencjonalna 🙂
          Sam wywołałeś temat rodziny. I na co liczyłeś?
          Że wszyscy pod twoim felietonem pójdą za twoim głosem i głosem Sanctusa i będą machać transparentami z napisem ,,JEBAĆ RODZINĘ” ?????

          Jeśli o to chodziło, to coś, kurwa, poszło nie tak.
          Wszyscy szukamy zwolenników naszych przekonań, ale nikt z nas nie ma prawa swoich adwersarzy umieszczać w klatce z debilami i przyjmując postawę wszechwładnego mediatora pokoju, wybaczać debilom ich ignorancję.

          ,, Też mnie dziwi że nawet na moim blogu są ludzie którzy dalej namawiają nas by zasilać system bólu i cierpienia kolejnymi bateryjkami.”

          Kto cię, Jarku, do tego namawia ? Kto?
          Już milion razy wszyscy na tym blogu PODREŚLALI, że życie i przyszłość każdego człowieka to JEGO INDYWIDUALNA SPRAWA I JEGO WYBÓR!
          Ileż razy ty sam stwierdzałeś, że każdy ma prawo do samostanowienia? Milion razy.

          ,, To tylko kwestia czasu, że tacy ludzie, doprowadziwszy siebie do totalnej samotności(pomimo dziesiątek zmieniających się znajomych, a czasem przyjaciół) zaczynają dostrzegać brak rodziny – i nie mam tu na myśli małżeństwa, ale rodzinę w szerszym znaczeniu.”

          Skąd wiesz, na podstawie czego doszłam do takiej konkluzji?
          Siedząc całe dnie w pieprzonym oknie, z łokciami na poduszce i gapiąc się na ulicznych ludzi?
          Skąd wiesz, że nie piszę na przykładzie własnego życia?
          A może pomyślałeś, że twojego, którego absolutnie nie znam?

          Wybaczasz ignorancję? To wybacz ją również, Jarku, sobie.
          Tworzysz niepotrzebne barykady, którymi rozdzielasz ludzi na ,,wy” i ,,my”.
          Skąd wiesz kto z piszących ma rodzinę, albo jej nie ma, kto chce takową mieć, a kto ma na bliższą czy dalszą rodzinę wyjebane?
          Przecież same słowa nie świadczą o prawdzie. Słowa mogą być przeciwieństwem ukrytej prawdy, przepracowaniem luster i cieni.

          A my tu? Na tej stronie? Po co ją odwiedzamy? Po co ze sobą w jakiś sposób wiążemy się, dyskutujemy, rozwijamy się, przyglądamy swoim poglądom, pomagamy sobie, pocieszamy, podnosimy na duchu w chwilach zwątpienia?
          Czy nie zostawiamy tu części swojego życia? Czy nie stanowimy tu swego rodzaju wirtualnej rodziny, gdzie łączy nas wspólna tematyka rozważań?
          I co? Mamy mieć wyjebane na tę wirtualną rodzinę? Na wspólne przemyślenia, w których szukamy coraz to nowych pryzmatów widzenia siebie i świata?
          PRZENIGDY!
          Chociaż ta wirtualna knajpa stanowi tylko jakiś procent życia(gro to real), to nikt nie chce mieć na nią wy ….

          Lubię

          • Spokojnie Krysiu – trzy głebokie oddechy – i juz dobrze

            Jesli to było poważnie to moze ja przyślę Ci nie dwie, ale pięć stów. Jeszcze tochę mam na [górce]
            Napisz w końcu do mnie na mail bo z Twoim mi się popiepszyło i nie wiem który to a chcę sobie prywatnie poplotkowac o powaznych sprawach
            Jesli mój zgubiłaś to – bogdananiola@wp.pl
            Czekam i proszę o spokój bo złoszcząc sie zasilasz paskudnego egregora

            Lubię

          • Krysiu nie denerwuj się tak, szkoda Twojego zdrowia, ja po przeczytaniu postu Jarka stwierdziłam, że po prostu miał gorszy dzień, teraz na pewno wszystko przemyślał i stwierdził, że to sobie strzelił w kolano, a nie ” nam” Każdy z nas może mieć gorsze dni, co wcale nie upoważnia do wyżywania się na innych, za swoje nierozwiązane problemy ze sobą.

            Lubię

            • ,, … proszę o spokój bo złoszcząc sie zasilasz paskudnego egregora …”
              Może deko przesadziłam, a pisząc właśnie pozbywałam się jakiegoś posranego agregora, który zakotwiczyłby się we mnie na trzy dni i przy mojej, na siłę czynionej, spolegliwie głupawej minie, rozsadzałby mnie od środka.
              Rzecz wyjaśniona i między mną a Jarkiem żadne agregory nie będą ,,zacierać rąk” i cieszyć się z podnoszonego napięcia.
              Nieporozumienie, wyjaśnienie, koniec, kropka.

              Nie jesteśmy w bajkowym niebie i nie skaczemy sobie beztrosko po obłoczkach i zapewne jeszcze nie raz dodamy życiu pikanterii 😀 (oby tylko takiej)

              Serdecznie pozdrawiam

              Lubię

            • Mur to mur MBD! 😀
              Kiedyś Bara bara powiedział, że rzucając spławik z „haczykiem” nie wie się, kto podpływa do przynęty; Ania czy Krysia – i niech tak zostanie 😀
              Nie miałam, Aniu, czasu skorzystać z ,,rebusa”, ale na pewno to uczynię i wszystko z detalami wyjaśnię. Czy muszę? Nie. Chcę tego!

              Bardzo serdecznie cię pozdrawiam.

              Lubię

        • @Krysia – przepraszam za agresywny ton.

          Rodzina i dzieci to jedne z niewielu tematów które doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Nienawidzę, potwornie nienawidzę rodzin i bym ich prawnie zakazał. Dla mnie każdy rodzic na Ziemi jest gorszy niż Stalin, Hitler i Bandera razem wzięci. Bo popełnia o wiele większą zbrodnię niż najgorsze nawet ludobójstwo – powołuje nowe życie, które musi potem cierpieć z nie swojej winy.

          To rodzina jest podwaliną, fundamentem systemu. To rodzina odpowiada za całe zło świata jakie tylko istnieje.

          Lubię

          • ,, Rodzina i dzieci to jedne z niewielu tematów które doprowadzają mnie do szewskiej pasji.”

            Dziękuję ci, Jarku, że pomimo takiego czy innego nastawienia ,,rzucasz na wokandę” tematy, których nie trawisz.
            To podświadomy cel.
            Tak, jak ja będę się do usranego skutku zmierzać z moim konserwatyzmem, czyli wartościami, które są w zaginięciu(miłość, szacunek, honor,słowo honoru, obrona tożsamości) a brak których uważam za powolny zgon , tak ty będziesz zapodawał w felietonach i zmierzał się – między innymi – z pojęciem rodziny i dzieci. Obydwoje wiemy, że powinniśmy PRZEROBIĆ TO, PRZETRANSFORMOWAĆ NA BEZ EMOCJONALNE POSTRZEGANIE. Spojrzeć, czyli odczuć inaczej, mądrzej .
            Wszyscy, w każdej sekundzie i minucie coś przerabiamy.

            A czy mamy wolną wolę, aby powiedzieć Duszy o swoich innych planach ziemskiego skafandra(jak to nazwała Ania)?

            Oczywiście, że tak! Tylko nauczmy się rozmawiać z Duszą!
            Jak forma może być mądrzejsza od treści ? Może jedynie(i aż!) nauczyć się z nią współgrać.

            Spokojnych snów.

            Lubię

  9. ❤ ❤ ❤ *-* … … total transcendental mystic pagan magija! … eargasmowo mi ta nuta rucha słuch ^-^ … i te krajobrazy epicko uduchowione, i ja taki spizgany … ta muzyka zatraca na skraj rozkoszy boskich dźwięków ^-^

    Lubię

  10. ❤ ^-^ ❤ … hipnotyzująco boska, pagan mystic magija! … ale diamenty muzyczne mi Lucyfer zesłał dzisiaj …\m/… także jebać rodzinę, wolę doznawać extatycznej rozkoszy w duszy dzięki takiej muzyce, niż słuchać jazgotów potomków 😉

    Lubię

  11. Sanctus daje swoje, to ja polecam – bestialski i brutalny, cenzopapieski rap:

    /Intro/
    Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry,
    Musie być mocni tą mocą, którą daje wiara.

    I.
    Jan Paweł II — największy zbrodniarz wojenny,
    Pod sutanną Bestia, Seksualny, Niebezpieczny.
    Śmiało można nazwać go Tygrysem Drapieżnym,
    Niejeden ministrant wie, że lubił być niegrzeczny.

    II.
    W Watykanie papież Polak pozornie się modlił,
    Prawda wygląda tak, że był sześciolatek głodny.
    Papamobil dawno już przestał być wygodny,
    Na widok czterolatki papież robi się wilgotny.

    III.
    Dawno nie skosztował już małoletniej dziwki,
    Ruchał wszystko, co ma dziurę — nawet w akwarium rybki.
    Napalony zwierzak, ten skurwiel, Karol Wojtyła,
    Urządza gry w karty w kościele na tyłach.

    IV.
    Jan Pedał dobrze wiedział, jak wyrywać laski,
    Ten szkolny kasanowa nigdy nie zdejmował czapki.
    Leciały na niego, bo miał hajs i papamobil,
    Niby święty… Chyba świetny z niego był pedofil.

    /Ref./
    To, to, to Jan Palacz II nie potrafił się oprzeć,
    To gdzie są moje szlugi?
    Zajebał je na dobre Jan Hazardzista IV.
    Nie lubił przegrywać,
    Więc oszukiwał w karty,
    No i zawsze wygrywał… [x2]

    V.
    Papieskie kremówki gwałtu — made in Wadowice,
    Jan Kierowca II trzymał małe kierownice.
    Jan Górnik II kopał małe diamenty,
    Jan Rencista II przyjmował małe renty.

    VI.
    Ociekał seksem, nie sposób mu się oprzeć,
    Zajrzyj pod sutannę, zrób papieżowi dobrze.

    VII.
    Habemus papam, skurwielu, 1-9-7-8 rok,
    2005, Watykanem rządzi nowy zbok.
    2013, na tronie Franciszek I,
    Ten stary pederasta małym chłopcom w dupach węszy.

    VIII.
    Cztery czterolatki tylko w moim papamobil,
    To jest teraz w trendzie — każdy papież, jak tak robi.

    IX.
    Impreza w bazylice, zaraz rozkręcimy melanż,
    Chmura nad Watykanem, to z bonga dym uleciał.
    Zamówimy zakonnice, są tańsze niż kurwy nieraz,
    Pozdrówka, nara, teraz parę słów od Sztybera.

    /Ref./
    To, to, to Jan Palacz II nie potrafił się oprzeć,
    To gdzie są moje szlugi?
    Zajebał je na dobre Jan Hazardzista IV.
    Nie lubił przegrywać,
    Więc oszukiwał w karty,
    No i zawsze wygrywał… [x3]

    /Outro/
    JP2GMD!

    Liked by 1 osoba

    • Jarek, rozqrviasz system 😀 … a dzisiaj rocznica habemus papa 😀 … czujesz jakby to puścić wczoraj na Jasnej Górze, co 100 tysiecy owieczek kalało się przed Demiurgiem, bo czują się winni tego, że żyją w Polsce … ps. Jarek kapitalny felieton, jako totalny antalista przybijam Ci sztamę! … nie ma sensu tłumaczyć tym co chcą się replikować, bo oni nigdy NAS wyklętych nomadów nie zrozumieją 😉 … pozdro 666

      Lubię

      • Też mnie dziwi że nawet na moim blogu są ludzie którzy dalej namawiają nas by zasilać system bólu i cierpienia kolejnymi bateryjkami. Kolejnymi niewinnymi istotkami ku chwale najbardziej egoistycznej i bestialskiej siły planety – czyli INSTYNKTU RODZICIELSKIEGO.

        Katolicy mieli w sobotę occult rytuał na skradzionej Poganom Jasnej Górze, stąd ogromny spadek mocy u mnie i wielu moich znajomych. Egregor zasysa energię z całego kraju niczym odkurzacz i robi ogromną wyrwę. Trzeba przestać się patyczkować tylko przeprowadzić wyprzedzające uderzenie nuklearne na Rzym / Watykan.

        Czasami mam takie myśli, by ludzkość zrozumiała swoje położenie i umówiła się na wspólną, zbiorową eutanazję, czy też późną aborcję samej siebie. Czyli np odpalenie wszystkich atomówek, i detonację jednej głowicy nuklearnej co 10 kilometrów.

        Pozdro 666, niech Lucyfer błogosławi Ci darem obfitości, energii i władzy nad owieczkami! 🙂

        Lubię

        • Mam pewne drobne zastrzeżenie do artykułu, ale o tym później

          ,,Egregor zasysa energię z całego kraju niczym odkurzacz i robi ogromną wyrwę” – Tak napisałeś
          Wyobraź sobie ze choć wiedziałem ze coś się dzieje w Częstochowie – całkowicie to ignorowałem. Miałem niesamowicie dużo energii i radości życia, a przy okazji nie zasilałem katolickiego egregora. Uczę się dystansu i ignorowania takich akcji i coraz lepiej mi to wychodzi. Proszę spróbować.

          ,,Rozmawiałem z mnóstwem ludzi i praktycznie zawsze powtarza się schemat, że największymi katami i bydlakami są właśnie Ci rzekomo „bliscy” z rodzin. Zawsze to musi się powtarzać”

          Widzisz Jarku odnoszę wrazenie ze tutaj źle oceniasz sprawę. Rodzina jest dla nas miejscem gdzie czujemy sie bezpiecznie i gdzie chronimy sie przed kłopotami. To tu odreagowujemy wszelkie kłopoty i troski. Jeśli spotka nas jakaś przykrość ze strony rodziny – wystepuja dwie kumulujace się rzeczy. Normalna reakcja na krzywde [ból strach żal] oraz jeszcze jedna – byc moze wieksza – zal i niedowierzanie ze spotkało Cię to w Twoim bezpiecznym azylu. To się razem kumuluje.
          Jeśli uznamy ze krzywda otrzymana od kogos obcego jest mozliwa do wytłumaczenia – to krzywda od członka rodziny wydaje się niewytłumaczalna i całkowicie nie do przyjęcia przez naszą psychikę

          Lubię

    • Boże coś Polskę przez tak liczne wieki
      Sprowadził do miana kurwy i kaleki
      Niech będą Ci dzięki, biję Ci pokłony
      Jak dziewięćdziesiąt procent masy, która chłonie zabobony

      Z ambony, człowiek robi człeka w chuja
      Sztuczne boskie prawo oparte na papieskich bzdurach
      Przyszedł mości kryzys, ale zatankować trzeba
      Co drugi BMW a co trzeci wozi się w mercedesach

      Idą święta, a za nimi przyjdzie też kolęda
      Ksiądz na długo to spotkanie zapamięta
      Zafunduję mu przelot na sześciu skrzydłach Serafina
      Niech sobie formułkami jak Jehowa rzyga

      Ogniste węże, bestie o czterech twarzach
      To niebo a nie piekło, gdybyś przy czytaniu uważał
      To wiedziałbyś, że Kacper, Melchior i Baltazar
      To jedna wielka bzdura jak frazesy z pierdolonych kazań

      Boże coś Polskę, gdzie jesteś teraz
      W piekle czy w niebie się poniewierasz?
      Nie słyszysz człowieka, gdy z bólu się wydziera
      Jebane z nas kukiełki, do śmierci per aspera

      Boże coś Polskę przez tak liczne wieki
      Sprzedawał jak dziwkę i ofiarowywał męki
      Lęki, czy starczy do pierwszego dnia miesiąca
      Pierdolone polskie prawo gorsze niż zaborca

      Chroni silniejszego a słabego dławi
      Bawi się znamionami aż człowiek się wykrwawi
      Na sądowej sali, a na drzwiach awizo
      Wypierdalaj z chałupy, państwu jest przecież przykro

      Nie stać mnie na całe życie więc biorę je na raty
      Kiedy spłacę ostatnią i przekręcę pysk koślawy
      Może wreszcie się dowiem czy ciemność tak boli
      Jak mówią kaznodzieje w przykościelnej scholi

      Kościół ma konkurencję, bo co niedzielę
      Nie miłością się dzielę, ale kupuję na krechę
      Obskurne city center, przyjechała Paris Hilton
      By wepchać jeszcze więcej gówna w ryje polskim świniom

      Boże coś Polskę, gdzie jesteś teraz
      W piekle czy w niebie się poniewierasz?
      Nie słyszysz człowieka, gdy z bólu się wydziera
      Jebane z nas kukiełki, do śmierci per aspera

      Popraw spódnicę bo ci kurwa widać dupę
      Trzeba się pokazać i znajomych wziąć pod lupę
      W listopadzie rewia mody na podeście z trucheł
      Pozamykali sklepy więc gardła także trochę suche

      Jak przystało na Polaka czas się najebać
      Gdy nie starczy na wódkę to swoje dzieci sprzedam
      A psy zamiast łapać ojców katujących córki
      Z kolejnego mandatu są jak pawie kurwa dumni

      Państwo wyznaniowe w Watykanie widzi świętą krowę
      Ja widze chorobę, gdy rozpalę ogień
      Jak stosy zapłonie, powtórka z renesansu
      Wszystkim pobratymcom życzę miłego seansu

      Jeśli Bóg siedzi także na szczerozłotym tronie
      To mógł przynajmniej dopisać posłowie
      Że to wszystko bujdy, a sam swoje miłosierdzie
      Zarzucił ludziom jak rybie przynętę

      Lubię

  12. Chciałabym się wypowiedzieć na temat rodziny w oparciu o własne doświadczenia, bo doświadczyłam w życiu dwóch ekstremalnych jej wersji.Urodziłam się jako jedynaczka w totalnie patologicznej rodzinie.Koszmar dzieciństwa długo mnie prześladował, dziś też powraca we snach. Jako 6 latka robiłam sobie sama prezenty do przedszkola, aby Mikołaj (przebieraniec jeden:) mi je wręczył przy grupie(bo byłby obciach), jako 10latka gotowałam, prałam, płaciłam rachunki.Jako 15latka wyprowadziłam się z domu. Długo nie mogłam się przekonać do założenia rodziny, wiadomo.Poznałam swojego męża dość późno, on tez po przejściach patologicznych rodzinnych choć mniej ekstremalnych. Mamy dwie córeczki 4 i 6 lat i …..jest zarąbiście. Dziewczyny są dziećmi kryształowymi, chodzą i zmieniają energię w każdym miejscu. Cały czas się chichrają, wymyślają i łamią lub podkurzaja systemy. Obserwacja jak komentują ten świat, to uczta dla ucha.,,Mamo ,to bez sensu na tej planecie, ze policja straszy ludzi,, Mamoo, wypisuję się z religii , bo siostra straszy dzieci jezusem z powbijanymi w ręce gwoździami i śmiercią,, i się wypisała. itp. 4 latka nauczyła się budowy serca, mózgu , wątroby , robić beton na zajęciach ze starszymi chłopakami itp,.Starsza wszystkich skłóconych godzi i rysuje wszędzie serca. Do zoo chce chodzić, aby klatki otwierać zwierzętom. Wiadomo nie zawsze jest różowo, i są rodzinne stresy.Ale podsumowując, nie ma co wkładać swoich wyobrażeń na dany aspekt życia w jakieś ramy ideologiczne. Wystarczy podejść do siebie indywidualnie:) poczuć co się chce, przyjrzeć się swoim lękom i dążyć do jak najlepszej wersji siebie. Mam dużo znajomych bezdzietnych i widzę, że nie można oceniać tych dwóch światów. Sa to tylko doświadczenia.Dałabym tam znak równości.Ja zazdroszczę im wolnego czasu dla siebie, braku stresu podczas chorób dodatkowych 3 osób,wolności wyboru. a oni zazdroszczą mi spokoju, ogromnej miłości ,wolności w rodzinie, braku samotności…sama nie wiem… A rodzicom… myślę ,że wybaczyłam i nawet podziękowałam. To przyszło, kiedy porównałam siebie i swoją kuzynkę równolatkę, która miała przykładną rozpieszczająca ją rodzinę.Ona nadal z nimi mieszka, jest 3 razy szersza niż ja,ledwo zdała maturę, nie lubi swojej pracy, i najdalej była w Warszawie. Ja skończyłam 3 kierunki studiów, nauczyłam się 3 języków zwiedziłam ok 50 krajów i się ciesze ,ze moja rodzina zmienia troszkę energię kolektywna tego świata na plus. Gdyby mi moi rodzice nie dali w kość to pewnie też nie chciałoby mi się w tak szybkim tempie doświadczyć takieego kawałka życia. ps.Gmo mnie trochę zestresował,że posiadanie dzieci oznacza reinkarnację, ej… ja już nie chcę reinkarnować. Pozdrawiam:)

    Lubię

    • Pieknie napisałas Agnieszko
      Twoje córeczki – to raczej dzieci Indygo [poczytaj]
      Z takim nastawieniem do świata daleko zajdziesz
      Pozdrawiam i życzę Ci tego czego sama oczekujesz

      Lubię

    • oj tam oj tam od razu zestresowal -_- nie mowilem ze musisz reinkarnowac w swoje wnuczki czy prawnuczki tylko ze mozesz jak se tak wybierzesz, ludzie lubia doswiadczac tych samych ludzi w innych cialach i konfiguracjach, poznanie kogos na ziemi to tak naprawde rozpoznanie kogos w nowym ciele dlatego jak juz rozpoznamy to wydaje nam sie ze znamy kogos np 1000 lat bo prawda jest taka ze naprawde znamy go 1000 lat -_- pozdrawiam I zazdroszcze takich indigo lasek, jak teraz tak „mieszaja” to co bedzie za 10 lat, ja mialem to samo za dziecka kosciol to byl smiech na sali dla mnie, katechetka mnie jebala linijka rowno po lapach ale i tak nic nie wskorala tym, dziwilo mnie ze trzeba jesc i pic i duzo takich tam, pamietalem swoje b grzeszne wcielenia ze kogos zamordowalem i w piwnicy byl jego grob, b meczace sny, ze latalem w powietrzu tylko przez szybkie niemalze nadludzkie machanie rekami itd itp

      Lubię

    • aha aga jeszcze powiem ci tak jestesm teraz singlem obecnie I mam w cholere czasu ale puste zycie jak cholerka i takie 2 wrozki by mi sie chyba przydaly znaczy 3 razem z toba -_-

      Lubię

  13. Moi Koleżanki i Koledzy. Samotność jest rzeczą straszną.Jest o wiele straszniejsza, niż kiedyś to sobie wyobrażałem. Od ponad dwóch lat jestem osobą samotną. Nie jestem całkowicie sam. Razem ze mną jest również moja sunia Abisynia. Jest bardzo inteligentna. I jej obecność nieco podtrzymuje mnie na duchu. Ale żadne zwierzę nie mogło przynieść Adamowi takiej radości, jak zjawienie się kobiety Ewy.

    Żadne, nawet najukochańsze zwierzątko nie zastąpi człowiekowi obecności drugiego człowieka. Wciąż w moim sercu pozostają: tęsknota, smutek, żal. Najgorsze jest w tym to, że obecnie nie mam na kogo zrzucić winy za taki stan rzeczy. Bo wciąż jestem tylko i wyłącznie ja sam.

    Brak winowajców jest rzeczą najsmutniejszą. Widać zaplanowałem to wszystko w moich planach przednarodzeniowych. I częściowo są to skutki moich poprzednich wcieleń.

    Chociaż nie jestem osobą ,,widzącą” to pamiętam dokładnie wszystkie moje poprzednie wcielenia. Pamiętam wszystko wstecz na 9492 lata. No i niewiele mi to dało dobrego. Zajmowałem się tam bowiem wszystkim, tylko nie tym czym potrzeba. Zamiast studiować wiedzę tajemną w Starożytnym Egipcie uganiałem się za kobietami, albo prowadziłem wojny w imieniu królów i kapłanów egipskich.

    Podobnie w Starożytnym Rzymie zajmowałem się głownie wojowaniem, a potem rozpustnym trybem życia.

    Dalej lepiej nic nie pisać.

    Dopiero w moim poprzednim wcieleniu zacząłem doskonalić się duchowo.Zbyt szybko chciałem zostać oświeconym mistrzem i w rezultacie musiałem całkowicie zarzucić medytacje. Znowu hazard, pijaństwo, rozpusta.

    A w obecnym życiu nie mam chwili czasu na jogę, na parapsychologię, ani na medytację. Chwilowo pewna grupa urzędników zadbała, abym miał gdzie chodzić. Chyba oni jednak wkrótce spasują. Bo co więcej mogą mi zrobić po zniszczeniu mojej powstającej dopiero firmy?

    Jeszcze raz Wam wszystkim powtarzam, że samotność jest rzeczą okropną. Przynajmniej dla mnie.

    Zapytacie mnie dlaczego nie wiążę się z jakąś osobą? Pytanie niby słuszne. W sumie przez 18 lat byłem w związku z dwiema kobietami. Raz legalnie, a raz na kocią łapę. Niestety nie mieliśmy ze sobą dzieci.
    Tak jakoś wyszło. Ostatnio pracy nie mam wiele. Dlatego coraz więcej czasu poświęcam pracom domowym.

    Stać by mnie było nająć kogoś do sprzątania w domu. A na obiady mógłbym chodzić do jakiegoś lokalu. Ale ja sam pichcę sobie i psu. Ostatnio przechodzę na dietę warzywno owocową. W zeszłym roku też to próbowałem. Okazało się, że zacząłem odczuwać objawy głodu podobnego do głodu tytoniowego i alkoholowego. Pieczywo dało reakcję organizmu podobną do odstawienia narkotyków. Pieczywo jest zatem narkotykiem.

    Summary.
    Życie człowieka samotnego to życie w smutku, w ciszy, w tęsknocie. A w razie jakiejś dłuższej choroby? Wystarczy byle grypa i już nie ma komy wyprowadzić Ci psa, czy zrobić zakupy w sklepie. A nawet wybrać leki w aptece. Przemyślcie to i zróbcie wszystko, aby nie zostać samotnymi.

    Lubię

    • samotnosc wyostrza zmysly, w zwiazku facet robi sie tlustym polglowkiem po 50ce, taka jest moja opinia, ponadto polska jest okrutnym nieludzkim krajem wrogim dla starszych osob, w ameryce lacinskiej hiszpani itd jest zupelnie inaczej tam ludzie sa ludzmi, w polsce religia zrobila swoje I kazdy jest wychowywany na krwawego skurwysyna ktory idzie po trupach do celu jak ich religiny ET yahwe, religia naucza w polsce zeby dbac o swoja rodzine a wszystkie inne pierdolic i okradac

      Lubię

      • zapomniales dodac GMO ze za to skurwesysnstwo pleban przebaczy a pozniej znow mozna byc skurwesynem.TO niekonczacy sie obwod zamkniety ,ktory kontroluje katolikow i nakazuje normy postepowania.Jak widac rozmowy slowian z koczownikami o ich bogu skonczyl sie nie najlepiej.

        Lubię

        • powinnismy za wzorem czechow pogonic yahwistycznych skurwysynow tam juz ludzie weselsi I seks jest nowa zapomniana religia kazdy chodzi tam na taka msze …

          Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s