Kategoria domyślna

Czy masz prawo narzucać drugiemu człowiekowi kiedy i ile dzieci ma mieć?


14519799_960007204128562_4430649908531109363_nA więc stało się to, o czym pisałem już jakiś czas temu. Kolejny już raz nagłówki gazet i portali będą brzmiały: „Aborcja bez zmian„. Kaczyński powinien od razu skierować projekt katolickich ekstremistów do sejmowej zamrażarki, ale nie zrobił tego. Ugrał na tym swoje. Takie są już prawa inżynierii społecznej i zarządzania tymże społeczeństwem. Elity wiedzą jak to robić i ochoczo te zasady stosują. Bo a nóż obywatele zajęliby się czymś innym – np niespełnieniem wielu obietnic wyborczych i bardzo powolnym tempie reformowania kraju po ośmiu latach wielkiej smuty?

Cała kwestia praw kobiet, w tym aborcji, nie jest tematem zastępczym dla mnie, ale jednym z filarów mojego światopoglądu. Jest to szersze zagadnienie – patriarchat, system rodem z watahy wilków, gdzie jeden lub kilka samców ma większość zasobów i praw, a reszta watahy, stada, podporządkowuje się. My powielamy ten schemat w systemie patriarchalnym którego jedną z emanacji czy też uzupełnień, jest kapitalizm (neoliberalizm). Gdzie beneficjentami jest kilka procent mężczyzn mających władzę, pieniądze, siłę i inne zasoby. Zaś cała reszta jest wykluczona. Pomimo że mamy broń atomową i latamy w kosmos, wciąż tworzymy typowo zwierzęcy system który tłamsi, ogranicza i niszczy zdecydowaną większość ludzkości dla korzyści kilku procent.

Elita, jak już powiedziałem, wykorzystuje tę tematykę w celu bicia piany. Jest to dla nich temat zastępczy. Kaczyński wykorzystał projekt ekstremistów katolickich zgodnie z zasadą tzw zdechłej ryby. Zdechła ryba to taktyka w negocjacjach, która polega na przedstawieniu żądania, które nie ma żadnego znaczenia strategicznego. Jednak jest ono przedstawione w tak absurdalny i chory sposób, że powoduje bardzo gwałtowny protest i utratę sił i energii przez drugą stronę. Wtedy strona, która stosuje taktykę zdechłej ryby, ma większe pole do popisu. I tu zastosowano polityczną modyfikację taktyki zdechłej ryby, by opozycja miała zajęcie, oburzała się i marnowała energię.

W szerszym zakresie, tocząca się wojna polsko-polska czy też chrześcijańsko-ludzka dotyczy kwestii, czy wolno kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Nasze dzieciństwo i wiek nastoletni to okres, gdy po pierwsze uczymy się poprzez upadki, wypadki i ból. A po drugie, jesteśmy zależni emocjonalnie i ekonomicznie od rodziców, którzy zmuszają nas dosłownie do wszystkiego. W dorosłym życiu zależność emocjonalna i finansowa to najstraszniejsze, co może człowieka spotkać – bo odbiera wolność. I dalej: ludzkość wydaje się tkwić na etapie nastolatka. Tragedią ludzkości jest to, że ludzie stają się dorośli – kończą 18, potem 30, 40 i 5 lat, ale nie stają się prawdziwie dojrzali.

Przejawia się to m.in. tak, że wielu ludzi uważa, że ma prawo narzucać innym różne rzeczy. Pierwsza i najważniejsza zasada brzmi tak, że nie mamy prawa czegokolwiek nikomu narzucać. I odwrotnie: jeśli człowiek jest do czegoś zmuszany, jeśli podchodzi do czegoś z pozycji: „muszę„, a nie z pozycji: „chcę„, to budzi to jego podświadomy opór. No ale tak już jest skonstruowany świat. Zależności finansowych i emocjonalnych jest bez liku, i ciągle pojawiają się jakieś nowe „muszę, muszę, muszę, kurwa jego mać„. Co możemy zrobić? To, co napiszę może się wielu osobom mocno nie spodobać. Zarzucą mi na pewno egoizm. No tak, przecież każdy z nas jest egoistą.

Polecam żyć tak, by jak najmniej było tych zależności emocjonalnych, finansowych i owych „muszę„. Im bardziej wsiąkasz w system i im więcej realizujesz jego programów, tym więcej tych ograniczeń jest. Są więzy, których przeciąć już nie sposób. Śluby, dzieci, kredyty – będzie to z Tobą na zawsze. Nie mówię że to zawsze jest złe. Jeśli jesteś na siłach i masz ku temu możliwości (zarobki, mieszkanie, samochód, silna, stalowa psychika) to możesz wejść w ten system i prawdopodobnie nic Ci się nie stanie. Ale nie jest to droga dobra dla każdego człowieka. Podobnie forsowne maratony też nie są dla każdego – niejeden po takim maratonie umarłby na zawał.

Ale gdy decydujesz się wejść w system – to po pierwsze, już nie ma możliwości odwrotu, a po drugie – musisz zrezygnować z gdzieś 75% siebie. Teraz nie ma już „Ty” lub „Ty i Twoja żona„. Teraz są dzieci i Wy, rodzice (nie kochankowie, ale rodzice) muszący mościć im gniazdko w systemie za wszelką cenę, kosztem siebie. Tak, wiem, takie widzenie świata to egoizm. Ale w przypadku wielu ludzi jest to egoizm być może ratujący ich życia. Wyobraź sobie sytuację, że istnieje świat, w którym po ukończeniu 18 roku życia, każdy uczestniczy w forsownych maratonach, bo taka jest tradycja.

I w tym hipotetycznym świecie nikogo nie obchodzi, że wielu ludzi ma np problemy kardiologiczne i po takich maratonach umiera. Taka jest tradycja i koniec. I teraz odnieś tę metaforyczną i hipotetyczną sytuację z maratonami, do realiów naszego świata tu i teraz, w którym nakazuje się mieć rodzinę. Nie zważając na ograniczenia wielu ludzi i nie zważając na to, że istniejący system jest tak skonfigurowany, że nie zapewnia nawet minimum minimum (vide: minimalna krajowa).

Co jeszcze możemy zrobić by ograniczyć te czynniki? Wielu ludzi myli miłość ze ślepą zależnością emocjonalną, która jest tak naprawdę odwrotnością miłości. Przecież można kochać i po pierwsze nie być zależnym emocjonalnie, a po drugie – dawać drugiej osobie wolność. W relacjach miłosnych najbardziej pożądani są właśnie Ci mężczyźni od których nie bije aura desperacji, którzy nie są zależni emocjonalnie od kobiet. Tylko taki stan wymaga wyższej świadomości. Uczeni jesteśmy przecież czegoś zgoła odwrotnego. No i każda zależność emocjonalna po pierwsze rodzi potężny, podświadomy sprzeciw tej drugiej strony, a po drugie, zostanie prędzej czy później wykorzystana.

Wracając do pytania z tytułu artykułu: czy masz prawo decydować za kogoś, kiedy i ile ma mieć dzieci? Chrześcijanie uważają, że mają prawo. Wg ich wierzeń, człowiek istnieje od momentu zapłodnienia. Tu wkrada się pewna hipokryzja. Otóż jeszcze nie tak dawno, o dziwo w tych ciemniejszych wiekach, problemu aborcji w kościele nie było. Człowiek zaczynał się od momentu narodzin i tyle. Po drugie, czemu mamy rozważać to pod kątem religii chrześcijańskiej? Co sądzą inne szkoły duchowe odnośnie odnośnie zarodków, poczęcia, życia i aborcji?

Lucyferianizm / satanizm i odłamy ezoteryki inspirowane tym nurtem (nie mylić z „cukierkowym” new age), które ja popieram – kładą nacisk z jednej strony na wolność, a z drugiej strony, na odrodzenie potęgi i siły kobiet. Które były przez tysiąclecia blokowane. Bez odrodzenia kobiecej mocy będziemy tworzyć głęboko chorą i tym samym, głęboko cierpiącą ludzkość. Tak przecież jest od wielu eonów czasu. Porządek patriarchalny, zdołowanie kobiet, wojny, rzezie, spiski, wyzysk, niesprawiedliwość i cierpienie.

Przekazy wielu ludów z różnych epok historycznych mówią o 49 dni życia płodu jako dniu, w którym w ciało dziecka wstępuje dusza. To właśnie około tego dnia rozpoczyna się produkcja neuroprzekaźników, mających być chemicznymi „posłańcami” ludzkiej sfery duchowej. Następuje wyrzut DMT, serotoniny i innych substancji. Zostało to poruszone m.in. w książce „DMT – molekuła duszy„. Z kolei część wschodnich szkół duchowych głosi, że dusza wchodzi w ciało człowieka z momentem.. pierwszego oddechu, czyli po urodzeniu. Ma to być związane z tym, że wraz z oddychaniem pochłaniamy energię Universum zwaną praną.

Jak jest naprawdę? Nie wiem, nie jestem w stanie powyższych tez zweryfikować więc zawieszam osąd. Ale nie potępiam powyższych twierdzeń na ślepo, bo to byłby drugi biegun fanatyzmu. Uważam że aborcja na życzenie powinna być w pełni legalna, ale maksimum do tego 12 tygodnia życia płodu. Nawet dla mnie późniejsza aborcja jest czymś wysoce wątpliwym etycznie. Dziecko urodzone w 5 czy 6 miesiącu życia, może przeżyć i osiągnąć wiek dorosły.

Na sam koniec, chciałbym Wam dać taki dylemat do przemyślenia.. Otóż czy nie jest błędem natury, że powiązała największą przyjemność, i źródło energii (mocy), a więc seks, z rozmnażaniem? W idealnym świecie (którego nie ma i chyba nie będzie 😉 ) rozmnażać się powinny istoty które są na to gotowe i które na pewno tego chcą. A teraz jest jak jest – rozmnażanie jest powiązane z seksem. By pilotować samolot pasażerski, trzeba predyspozycji, zdrowia i wielu lat nauki i studiów. By powołać do życia dziecko – nie trzeba nic, wystarczy trochę alkoholu, pochwa i penis. Dziś pomimo antykoncepcji ponad 90% ciąż to wpadki.

Są to więc sytuacje, gdy rodzice NIE CHCĄ tego dziecka, choćby podświadomie. I tacy rodzice najczęściej podświadomie obarczają takie dziecko tym, że szaleństwa młodości minęły, a zostały same obowiązki, praca, kredyty, szarość i burość dnia. Z drugiej strony, gdyby nie powiązanie największej ludzkiej przyjemności z rozmnażaniem i instynktem macierzyńskim, to… absolutnie nikt nie chciałby się rozmnażać. Więc natura zastosowała tu wytrych, strategię konia trojańskiego. By dać ludziom silną potrzebę seksu, konieczność jej ciągłego zaspokajania skutkującego właśnie rozmnażaniem. Czyli natura przymusza nas do rozmnażania niejako siłą.

No natura tak to zaprojektowała. Nie przystaje to już do dzisiejszych czasów, tempa rozwoju i doświadczania życia przez człowieka. Więc sorry Winnetou 😉 Wińcie mamuśkę naturę i ogólnie tego, kto projektował świat, a nie bogu ducha winne kobiety. Które po tysiącleciach gnębienia, tłamszenia i ograniczania, zapragnęły wolności jak i zajęcia należnego im miejsca w społeczeństwie jako ten RÓWNY. To duże szersze zagadnienie – koncepcja Ziemi jako planety więzienia czy też czyśćca, planety której realia są no nie ukrywajmy tego – dość kiepskie. Czy tradycyjne wartości przyniosły ludzkości cokolwiek innego poza biedą, ciemnotą i cierpieniem? No właśnie.

Problem aborcji i tematów pokrewnych poruszałem w poniższych felietonach:
O co chodzi w zadymie o aborcję i czego nie powiedziały Wam media?
George Carlin: Robią wszystko dla nienarodzonych, a po urodzeniu mają Cię gdzieś
Czarny Protest: co jest pomijane w debacie publicznej i dlaczego?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

49 odpowiedzi »

  1. Zawsze byłem, jestem obecnie i zapewne zawsze będę przeciwnikiem tak zwanej aborcji, czyli masowego zabijania nienarodzonych dzieci. Niesie to niekorzystne dla społeczeństwa skutki w chwili obecnej, a także określa przyszłość danego społeczeństwa. Społeczeństwa pozwalającego na masowe, można by rzec przemysłowe mordowanie nienarodzonych.

    Po filmie ,,Niemy krzyk” chyba już nikt z Was nie ma wątpliwości, że wykonując skrobanki, a właściwie to rozrywanki mordujemy nienarodzoną istotę ludzką. Jakoś nikt nie zdaje sobie ze społecznych skutków takiej aborcji. To co dobre ponoć dla wygody kobiety wcale nie musi być dobre dla całego społecznych.

    W PRL u zamordowaliśmy okrutnie co najmniej 15 000 000 nienarodzonych jeszcze istnień ludzkich. Hulaj dusza piekła nie ma. Piekła może i nie ma, ale nie ma też dzisiaj i zapewne nie będzie w przyszłości komu pracować na emerytury dla tych, którzy zabijali owe nienarodzone dzieci.

    Nigdy nie potępiałem antykoncepcji. Ani innych zabiegów po wykonaniu których dalsze zapładnianie kobiety jest już niemożliwe.
    Pisałem już o tym na tym blogu Jarka i jeszcze raz stanowczo podkreślam, że aborcja nie może zastępować antykoncepcji.

    Dziwi mnie zatem fakt, że pisząc o aborcji jakoś nikt nie zwraca uwagę na zastępowanie jej przez łatwo dostępne i tanie środki antykoncepcyjne. Najuboższym powinny być one dostarczane nieodpłatnie. A pijaków i narkomanów należałoby profilaktycznie sterylizować. Bo co ma potem nasz naród robić ze spłodzonymi przez ten element społeczny niepełnosprawnymi z reguły na ciele i umyśle dziećmi? Nigdy nie będę zwolennikiem eutanazji takich dzieci.

    Wolność jednostki nie może obciążać całego społeczeństwa skutkami nieodpowiedzialnych działań pijaka i narkomana. Zapraszam wszystkich do dyskusji.

    Polubienie

  2. ” Dziś pomimo antykoncepcji ponad 90% ciąż to wpadki.” – jakoś tego nie widzę.
    Jestem rówieśnikiem Kefira, akurat dla moich znajomych to okres intensywneo rozmnazania się. Wszystkie te dzieci były jednak skutkiem decyzji ( wiem bo przed ciążą były deklaracje ” juz sie nei zabezpieczamy, najwyszsy czas, rodzina naciska i nnego tego typu bzdury”) Nie znam osobiscie ani jednego przypadku ciąży pomimo antykoncepcji.
    A bycie dorosłym oznacza tez jednak odpowiedzialność za swoje czyny, alkohol nie jest wytłumaczeniem zarówno w kwestii wypadków komunikacyjnych jak i niechcianej ciąży. Z tym ze w tym drugim wypadku mozesz sie tej odpowiedzialności zrzec po 9 miesiącach jesli chcesz. To ze domy dziecka w polsce to patologia nie oznacza ze zawsze musi tak byc.
    Dla mnie aborcja zawsze jest złem, z tym ze czasami jej brak jest złem jeszcze większym i obecne przepisy w tej sprawie wg mnie są śmierdzącym, ale jednak dobrze przemyślanym kompromisem.

    Polubienie

  3. Teorie, teorie, teorie a życie jak pisze poeta „jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest, blednie przy nim wszystko, blednie nawet sama śmierć”, – to właśnie dlatego śmierć jest blada a życie rumiane, różowe i rozdarte 🙂

    Polubienie

    • Rozumiem doskonale co chciałeś przekazać, Tom, i się zgadzam 🙂 Życie takie jest. Zarówno piękne, wzruszające, rumiane i różowe, jak i brutalne, rozkapryszone i rozdarte, jak ten mały berbeć 🙂 Wielka, dziecięca pupa na niebie zamiast księżyca, nad światem, niczym u Gombrowicza – doskonała, wręcz ezoteryczna metafora świata 😉 No i ja tego nie kwestionuję. Niech doświadczają skrajnego szczęścia jak i skrajnego upodlenia. Niech popełniają miliony razy powielane przez ludzkość błędy. Niech upadają milion razy na samo dno by potem milion i jeden razy wznieść się ku samej górze. Niech się śmieją i płaczą, niech się radują i cierpią. Na tej mnogości i na tym dualizmie polega zarówno piękno jak i tragizm człowieczego doświadczenia tu na Ziemi, tej Ziemi. 🙂 ❤

      Jednak są ludzie, którzy pewne doświadczenia mają za sobą. Być może z tysiąc razy przeżyli je w poprzednich życiach – nie wiem, nie jestem w stanie tego stwierdzić. Te dusze czują się bardzo staro. Od dzieciństwa mogą mieć przekonanie, że pewnych rzeczy które robią wszyscy, one robić nie chcą. Że to nie dla nich. Ja hołduję przekonaniu, że przynajmniej pewnej części ziemskich doświadczeń, które przynoszą ekstremalne cierpienie, można uniknąć. Teoria o karmie i o kole życia do mnie nie przemawia. Postanowiłem odejść kiedyś tam, bezpotomnie, nie zasilając nowym życiem Koła Samsary – czyli koła cierpienia, koła iluzji. Karma, plan karmiczny na życie? Jebać to 🙂 To ja jestem Lucyferem i to ja jestem Illuminatą swojego życia 🙂 Będę się spokojnie i beznamiętnie cieszył być może ostatnimi latami globalnego spokoju. Jednocześnie nie demonizuję i nie potępiam tych, którzy chcą uczestniczyć w systemie – np śluby, dzieci, kredyty.

      Niech krąg życia trwa! ❤ Niektórzy go bardzo potrzebują. Inni już mniej.

      Polubienie

      • Hmm, może dobrze nie pamiętam, ale chyba kiedyś w dyskusji z Trakiem stwierdziłeś że zostajesz, nieprawdaż ? Czyli zrozumiałem, że chcesz aby kołowrót życia toczył się dla Ciebie dalej. Teorie teoriami, ale możliwe że po śmierci nie będzie innego wyboru jak pozostanie tutaj, bo pragnienia czy niewystarczający napęd w postaci przechowywanego w naszej duszy bezwłądu uniemożliwi nam To, wydostanie się z ziemskiego matrixa/koła Sansary.
        Podobno ucieczka od reinkarnacji jest celem religii indyjskich, gdzie yoga, medytacja, wyzbycie się pragnień i działalność bezinteresowna bardzo w tym pomaga,
        No cóż pragnienia i pozostawione bliskie osoby na pewno przyciągają, a między innymi yoga przyczynia się do rozświetlenia aury i zbierania energii. Magnetyzm serca jest kluczem tylko że z jednej strony przyciąga a z drugiej daje przyspieszenie, ale przez odczuwane współczucie czy tęsknotę…i koło się zamyka 🙂
        Pozdrawiam

        Polubienie

        • Niedawno, kochany Chrestomata, ,,powiedziałeś”, że zapisujesz myśli, a następnie zastanawiasz się, co właściwie napisałeś.
          Nie sądzę, aby to była jedynie wrodzona skromność 🙂
          Wiesz co wówczas zapisujesz? (kiedy myśli wyprzedzają nazwy, słowa, a tym bardziej pisanie)
          Zapisujesz słowa najbliższe rzeczywistości – myśli jeszcze nie poddane obróbce ograniczeń ludzkiego sposobu myślenia, nie przerobione na ,,pasujące” do tego świata, w którym tysiące doktryn, wierzeń, dogmatów, aksjomatów, definicji, wzorów i teorii stanowią usilną próbę przełożenia RZECZYWISTOŚCI na naszą, ludzką rzeczywistość – pojmowalną wąskim gardłem człowieczych murów. Murów, za którymi ludzkie algorytmy najzwyklej nie działają, są bezużyteczne.

          Na granicy poznania, ludzkiego poznania, człowiek dokonuje bardzo ciekawego manewru, by ani przez chwilę nie stracić, podszytej pychą aureoli persony primy we Wszechświecie. A co tam we Wszechświecie! W nieskończoności Wszechświatów!

          A mianowicie to czego człowieka umysł nie pojmuje uważa za nieistniejące. Dołożywszy do tego skrywanie zdobytej wiedzy przed ogółem, niczym się nie różnimy od średniowiecznej ciemnoty, której można wcisnąć każdy kit (np. lizanie dupy jednym krajom, eskalację nienawiści wobec drugich krajów) lub dla zajęcia podrzucać coraz to nowe zabawki lub z pudła wciągać stare.
          Np. temat aborcji, który dla podkreślenia WAŻNOŚCI dyskutujących zwolenników i przeciwników, podejmą nawet władcy w brukselskiej kloace. Inne zabawki to trybunały, religia w szkołach, afery, 500+, 1000-, etc. – z resztą nie chce mi się rozmawiać o tym gównie, jakie robi za lisa wrzuconego w kurzą fermę, spowitą zasłoną dymną, za którą rozgrywają się faktyczne posunięcia).
          Przynajmniej nie teraz mi po drodze z tymi, usypiającymi i testującymi jedność Polaków zabawkami.

          ,, Teorie teoriami, ale możliwe że po śmierci nie będzie innego wyboru jak pozostanie tutaj, bo pragnienia czy niewystarczający napęd w postaci przechowywanego w naszej duszy bezwłądu uniemożliwi nam To, wydostanie się z ziemskiego matrixa/koła Sansary”

          Doskonale wiem o czym mówisz, szczególnie ten Duszy bezwład, żaglowiec z podniesioną kotwicą, na spokojnym oceanie mocy, ale czekający na wiatr WOLNEJ WOLI (pozbawionej dualizmów na rzecz wznoszącej polaryzacji).

          Bardzo mnie inspirujesz, ZA CO BARDZO, BARDZO CI DZIĘKUJĘ, więc pozwolisz, że i tym razem pobiegnę ze swoimi myślami dalej.
          Na początek taka ,,bazarowa” myśl. Muszę wstępnie przed tą myślą coś zaznaczyć. W kompie tak należy, w końcu to nie jawa tylko wirtualność.
          A mianowicie, że nie obchodzą mnie w tej chwili marsze czarne, zielone, niebiesko żółte i wszelkie pikiety dające Polakowi znalezienie wroga w Rodaku (czyt. Takim samym Polaku).

          Chcę wyjść poza ziemską kurzą fermę, w której człowiek sam sobie nadał wiele praw! ( sic!) i obraca się w nich jak w każdej świętości zwanej potocznie religią, w której przeciwnicy doktryn i dogmatów są fanatykami swego być albo nie być.

          Ad rem.
          Jeśli Duch, który nas ożywia decyduje o reinkarnacji, powrocie w zagęszczoną do materii energię i znajduje dla nas klimaty ,,znajome”(kraj, środowisko, rodzina, sąsiedzi), to do jakich klimatów powracać będzie Dusza człowieka, w różnych jego odsłonach, który wyzbywa się potomstwa jako przyszłego środowiska rodziny, który nie pozostawił w ludziach ( niekoniecznie w potomstwu)części siebie?

          Dziś, taki człowiek, obwiniający za konserwatyzm rodziców, uważający dalszą rodzinę za głupie ciotki i wujków, nie wydający potomstwa lub nie zakotwiczający się w relacjach z innymi ludźmi – w kogo się wcieli?
          W dziecko słowiańskie? Czy muzułmańskie? W mieszkańca Afryki, czy Meksyku?
          ( A tak na marginesie; Budzi się historia Słowian, PO CO?, skoro nie będzie komu tego snu zamienić na jawę. Ludność muzułmańska, rozmnażająca się i zajmująca Europę z pewnością nie będzie interesować się historią Słowian.)

          I jeszcze jedna moja myśl.
          Uwaga przyciąga energię. Co wysyłasz, to otrzymujesz.
          Jeśli człowiek lekceważy ŻYCIE, to dlaczego ŻYCIE nie ma człowiekowi oddać tego samego? Przecież się o to prosi ..

          ŻYCIE to najpotężniejsza kosmiczna siła, której człowiek przeciwstawiając się, może tylko sobie zaszkodzić, krzywdząc przy okazji swoją Duszę.

          Serdecznie Cię Chrestomata pozdrawiam i przepraszam za – chwilami chaotyczne myśli.
          Spokojnej, tak jak moja, nocy. Dla ciebie i twoich bliskich. Twoja dbałość o nich wraca do ciebie szczęściem. Po co to mówię, skoro dla ciebie jest to jasne jak Słońce?

          Polubienie

        • Bogdan się wtrąca, ale ma nadzieję że mu Krysiu wybaczysz – bo to przecierz kobita!.

          Skad wiesz moja droga że mysli są Twoje? Czy kiedykolwiek zatrzymałaś się i spróbowałaś zaobserwować moment powstawania mysli? Spróbuj – zachęcam. Ciekawa sprawa

          ,,Jeśli człowiek lekceważy ŻYCIE, to dlaczego ŻYCIE nie ma człowiekowi oddać tego samego? ”
          Zadałaś takie pytanie – a jaka jest odpowiedź?
          Życie oddaje – tylko nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.
          Myslę że jest cos takiego że ŻYCIE przestaje [współpracować] z takim człowiekiem i kończy jego pobyt TUTAJ. Moze to nastapić gwałtownie lub powolnie, ale nastepuje
          Pozdrawiam

          Polubienie

        • ,, Skad wiesz moja droga że mysli są Twoje?…”
          Wiesz które są moje, Bogunia? Te, które mnie nie krzywdzą, nie atakują, nie zaśmiecają, nie świdrują boleśnie, nie czynią z mojego umysłu pola walki dla samej rozpierduchy.
          I co najważniejsze – MOJE myśli nie muszą ubierać się w nazwy, słowa, określenia. One po prostu są, współgrają z sercem. Nie umiem tego inaczej wyrazić. Słowa szufladkują, ograniczają, hermetyzują.

          O!! Oczywiście, że po pojawieniu się MOJEJ myśli, zaczynają się złazić dziesiątki zaśmiecaczy, układaczy, by pojechać na mnie jak na starej, ślepej szkapie donikąd!
          Wiesz jak łatwo sprawdzić czy dana myśl pochodzi ze źródła, czy została przechwycona?
          Jarek kiedyś o tym pisał. Zadaj pytanie: ,,Czy to myśl fałszywa?” albo ,,No, dobra, jesteś. I co dalej? JakA będzie następna?”
          I co w odpowiedzi? A no wielkie gówno, pustka, cisza, bezstan, gdy jest to myśl fałszywa, nie twoja. Twoja pozostała, nadal ja czujesz.

          Tak, tak, setki myśli jak robactwo tylko czeka by cię obsiąść, abyś zaczął machać łapami umysłu, bylebyś stracił wątek.
          Wszyscy ze swoimi antenami odbiorczo-przekaźnikowo- nadawczymi jesteśmy zanurzeni w olbrzymiej rzece, w której każda cząsteczka wody to myśl.

          Ale cały pic polega na tym, że nie muszę pić tej wody, ona może mnie tylko opływać. A piję tylko wtedy i tyle, ile jest mi potrzebne do napędu SIEBIE. To nie jest takie proste, wymaga uważności, świadomości tu i teraz, ale warto.

          W zasadzie większość dnia to płyniemy z nurtem i chlejemy te myśli bez umiaru. A jak do tego włączymy emocje, to zapieprzamy bezmyślnie ch… wie gdzie! 😀 😀
          Na szczęście istnieją tamy – noce a w nich nasze sny.

          Pozdrowionka

          Polubienie

        • Witaj Krysia, dziękuję chociaż to tak naprawdę Ty sama siebie inspirujesz, bo znajdujesz czy wychwytujesz akurat takie informacje, z którymi rezonujesz Ty i Twoja dusza.
          Świadomość charakteryzuje dualizm, dlatego nasz świat zewnętrzny jest odbiciem naszych myśli i emocji.
          Każda Świadomość to bóg, boh czy bog, gdzie bo oznacza To a og/og oznacza oddech (też dech czy duch), czyli życie. Stąd westchnienie Och czy Ach 🙂
          Zatem bóg to siła/świadoma energia stwarzająca życie, której symbolika jest powszechna na świecie (torus) a w Słowiaństwie to np flaga dawnego króestwa SIS (w 2D), czyli dwie litery S, też symbol nieskończoności z linią pionową w środku. W widoku z góry te dwie litery S tworzą Swastykę.
          Pytasz gdzie się wcielą dusze, myślę że te bardziej rozwinięte oczywiście wcielą się w ludzi cywilizowanych (H)Arian, bo to nasza rodzina. Ta nasza haplogrupa R1a występuje nawet w Kamerunie o Indiach nie wspominając także miejsc jest wiele.
          Podniesienie wibracji wiąże się pewnie z odblokowaniem przepływu energii kundalini (węża, spirali złotego podziału) przez wszystkie czakry tak żeby ruch napędzający świadomość był wieczny i nieskończony.
          A czy duch zdoła spełnić swe postanowienie o wyjściu z tej farmy to zależy od jego własnej posiadanej wewnętrznej energii.
          Również Cię serdecznie pozdrawiam

          Polubienie

      • Aleś mnie, Jarku, swoim powyższym wpisem ,,wytrącił” z przyziemności… 🙂

        Przychodząc na Ziemię, niczym morskie ptaki obsiadamy półki skalne. Jedni wyżej, drudzy niżej, a jeszcze inni z nas – z samego końca kolejki po bilety – budujemy gniazda u podnóża góry, nie bardzo jeszcze wiedząc po co tu jesteśmy i wcale nie zauważamy naszych małych, zwiniętych, jeszcze nie upierzonych górnolotnymi myślami skrzydeł.

        Kolejka nigdy nie maleje, ciągle dochodzą nowi(nowi-nowi, nowi-starzy), tylko my z roku na rok, z życia na życie przesuwamy się w niej coraz bardziej do przodu. W przyszłym roku zajmiemy wyższą półkę, umościmy gniazdo.

        Ptakom podobni wydamy potomstwo na świat. Nie dlatego, by tkwiło na tym samym występie skalnym przez dalsze pokolenia. Ale dlatego, by cząstkę nas zabrało ze sobą, zawiodło tam, gdzie ani nasz czas, ani nasze życie sięgnąć teraz nie mogło.

        Pozostawiamy siebie w potomstwie dla odwiecznej tęsknoty za nieśmiertelnością – tam, na szczycie skały.

        Nauczeni ponadczasowości dzieł sztuki, tworzymy własne, by w nich też zadrwić z bezsensu przemijania.
        A wszystko po to, by w cudzie zmienności i ciągłej wibracji, którymi jest ŻYCIE, nie stać się jednokartkowym epizodem w wiecznej KSIĘDZE ISTNIENIA.

        Wszyscy, bez wyjątku, tworzymy potomstwo, w którym zakotwiczamy siebie – jedni przekazują siebie dzieciom, drudzy oddają swoją cząstkę innym ludziom, by żyć w nich coraz dalej i dłużej w oddanej wiedzy, mądrości, a przede wszystkim w czynieniu dobra.

        Podobni ptakom …

        Polubienie

  4. Krysiu – kilka dni obserwuję co piszesz.

    Właściwie nie czepiam sie czy komentuję. Zaciekawiło mnie to Twoje połączenie swiata materialnego z duchowym. To sformuowanie ze jesli tu jest wojna i smierć – to tam jest dążenie do uswiecenia Życia.
    To fajne i ciekawe połaczenie. Fajnie ze na to wpadlaś!

    Nikt z nas nie wie czy jest ono prawdziwe. Nawet sam nie wiem czy bedąc [tam] będę pamiętał moje obecne życie. Uzyłaś takiego ciekawego porównania
    ,,Przychodząc na Ziemię, niczym morskie ptaki obsiadamy półki skalne. Jedni wyżej, drudzy niżej, a jeszcze inni z nas – z samego końca kolejki po bilety – budujemy gniazda u podnóża góry, nie bardzo jeszcze wiedząc po co tu jesteśmy i wcale nie zauważamy naszych małych, zwiniętych, jeszcze nie upierzonych górnolotnymi myślami skrzydeł.”

    No no – jakie to poetyckie i prawdziwe – podoba mi się. Pewno można doczepić się jakchś tam szczegółów, ale po co? Wolałbym, zebyśmy pogadali na ten temat i rozbudowali ten obraz. Byc może wspólnie uda nam się dojść do sedna
    Pozdrawiam

    Polubienie

  5. cytat z Twaina – świetny:)
    znałam sporo cytatów tego pisarza, ale na ten nie wpadłam wcześniej.
    trafia w samo sedno 😉

    specyfika mojej obecnej pracy nie pozwoliła mi na wzięcie udziału w czarnym proteście, niemniej, gdybym mogła, wzięłabym udział.

    Polubienie

  6. Napisałeś Jarek, że 90% wszystkich ciąż to wpadki. Hamulce komuś wysiadły, albo grał w watykańską ruletkę. I to mimo stosowania antykoncepcji. Widać owa antykoncepcja jest do chrzanu. A może ludzie nie potrafią należycie z niej korzystać?

    Piszesz dalej Jarek, że aby pilotować samolot potrzebna jest wieloletnia nauka i do tego tak zwana licencja. I masz rację.
    Obawiam się, że w tym kraju nie da się wprowadzić skutecznej antykoncepcji do programów nauczania szkół podstawowych.

    Nidy nikomu nie kazałem uprawiać seksu, ani nigdy nie kazałem komukolwiek się zabezpieczać. Nigdy też nie zakazywałem nikomu, aby się nie zabezpieczał. Każdy człowiek powinien być świadomy tego co robi z kobietą w łóżku. A gdy jest tego nieświadomy i w dodatku nie chce się uświadomić, to już jego i jej problem.

    Gdy ktoś zaczyna się nadmiernie wtrącać w moje życie, to ja wprost mówię mu, aby nie pouczał mnie, jak mam żyć, bo przecież nie będzie za mnie umierał.

    Co do ilości dzieci to mamy dylemat na styku: jednostka ludzka, a interes społeczny. Rozwiązanie tego problemu nie jest sprawą prostą.

    Jedno tylko zawsze Wam powiem: ABORCJA NIGDY NIE MOŻE BYĆ ŚRODKIEM ANTYKONCEPCYJNYM.

    A szczególnie teraz w XXI wieku. I to nawet w tym tak zacofanym społecznie kraju.

    Polubienie

  7. http://www.eioba.pl/a/58f5/kosciol-katolicki-odbiera-ludziom-mozliwosc-prawdziwego-wgladu-w-sens-zycia

    „… Jednak Chrześcijaństwo, jak sam o tym mówisz, zakłamało większość nauk chrystusowych. Pozbyło się, też świadomie metod medytacyjnych, zastępując je modlitwą, szczątkiem po medytacji. Analizując modlitę katolicką, to przejawia ona fazy prawie tożsame z początkowymi fazami medytacji. Skupienie myśli na obiekcie, czasami mantra. Powtarzanie” Kyrie eleison” to nic innego jak mantra. Tylko że mantra jest tylko narzędzim. Należało by spytać z jaką świadomością stosowanym w Kościele katolickim. Pozostałością po medytacji jest różaniec. To nic innego jak mala medytacyjna. Medytujący przesuwają jej koraliki w palcach, by faza uwagi jednopunktowej była świadoma i nie zamieniła się w sen. W Kościele katolickim różaniec służy do liczenia modlitw i kontemplacji, która będąc szerokimi rozmyślaniami, nie ma nic nic wspólnego z dwoma ostanimi fazami medytacji. Umartwianie ciała i życie w ubóstwie o którym tak chętnie mówi Kk, to też pozostałość po stylu życia medytujących ascetów. Tylko że asceci nie umartwiają się. To medytacja doprowadza ich naturalnie do stanu, gdzie ich potrzeby życiowe i wymagania stają się minimalne. Medytacja, bez faz jednopunktowej uawagi i rozpuszczenia formy, nie ma swojej mocy. Mówiąc potocznienie nie zmienia nic. Nie działa. Jest, jak modna teraz medytacja relaksacyjna, gdzie wyobrażanie sobie sympatycznych miejsc prowadzi do odprężenia, ale nie czyni z medytującego jogina. Kościół poszedł dalej. Nie dba nawet o to, by wierni wyszli z świątyń zrelaksowani. W katolicyźmie nie ma nauk jak się modlić, co skutkuje, że modlący się, najczęściej, w pełnym rozproszeniu powtarzają rymowanki i prośby, z czego mało co wynika. Tak na prawdę, Kościół hołduje tyko poziomowi zewnetrznemu, ceremonilnemu, który bez poziomu ukrytego można porównać do karocy bez koni. Nawet najwspanialsza nie ruszy z miejsca. Nie stało się tak przypadkiem. Ludzie szczęśliwi o spokojnym umyśle nie są produktywni. Nie potrzebują wiele. Nie da się nimi zarządzc. Kk, by robić wielką politykę, zawsze musiał mieć władzę nad wiernymi. Musi utrzymywać ich w stanie, w ktorym są oni pełni rządz i obaw. Doskonale sie nimi wtedy manipuluje. .”

    Polubienie

    • ,, „… Jednak Chrześcijaństwo, jak sam o tym mówisz, zakłamało większość nauk chrystusowych. …”

      W całym, przytoczonym przez ciebie, drogi Sanctusie, cytacie – nic dodać, a już z pewnością nic ująć.
      Tu na blogu już kilka razy opisywałam moją drogę wyjścia z murów świątyń kamieniem i drewnem budowanych w zakazane przez KK nauki (ewangelie i inne pisma nie kończące życia Jezusa na 33 roku, rozprawy filozoficzne greckich i rzymskich myślicieli, faktyczna historia KK od 1054 r. po wielkiej schizmie etc).
      O tyle to była ,,droga przez mękę”, o ile obawiałam się PUSTKI, jaka może mnie otoczyć po odrzuceniu ,,starych wierzeń”, w końcu istniejących od dzieciństwa.
      Nic takiego nie stało się! Wręcz przeciwnie – im bardziej poszerzałam swoje horyzonty, tym mocniej ,,wchodziłam” w siebie, zaczęłam na prawdę czuć. Świat, nazwijmy go, materialny przestawał być w opozycji do duchowych doświadczeń.
      Myślę, drogi Sanctusie, że właśnie ten lęk przed PUSTKĄ zatrzymuje ludzi w ich skostniałych, hermetycznych wierzeniach, o czym doskonale wie ,,kadra” KK.
      Po pierwsze ludzie boją się, a po drugie zagonieni, zapędzeni – kiedy mają mieć czas na duchowe transformacje?
      Odnoszę wrażenie, że ciągły pośpiech jest celowo wpisywany w życie współczesnych ludzi.

      Zastanawiałam się swego czasu, jak wyglądałby współczesny świat, gdyby ze ,,starożytnego” Lucyfera stworzono religię? Czy straszono by wówczas Jezusem, z którego naukami KK ma i tak bardzo niewiele wspólnego? Ile fałszywych doktryn i dogmatów stałoby się murszem na właściwym pojmowaniu?

      Może dziwne pytania, ale w tym świecie nie naucza się polaryzacji, a raczej dualizmów, w których przeciwieństwo ma rodzić lęk.
      Dotąd ludzie tkwić będą w ciemnej nocy niewiedzy, dokąd nie pojmą, że dzień nigdy nie zaistniałby bez spolaryzowanej energii nocy.

      Serdecznie pozdrawiam
      PS. W twoich ,,przynoszonych ze świata wieściach” każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego, za co ci dziękuję 🙂

      Polubienie

  8. O jaki świat dziś walczysz? Jaki świat ci się marzy?
    Jakiego świata pragniesz dla mnie i moich dzieci?
    Z życzliwym wielkim sercem idź teraz proszę w świat
    Z krawędzi ziemi lecisz, z krawędzi ziemi w piach
    Uciekaj chłopcze od wielkich idei, co
    Niczym bajeczne race płoną nad moim miastem
    Wstawaj i biegnij tam, gdzie mały człowiek jest
    Biegnie zadając ciosy, wrócą ugodzić cię

    Biegnij teraz jak łagodny zwierz
    Biegnij, by dowiedzieć się
    O sobie samym i o świecie, co
    Zimy jest jak lód

    Biegnij dalej sam
    Biegnij dalej sam
    Żeby sprawdzić, co cię martwi, co nie daje teraz spać
    Biegnij dalej sam
    Biegnij dalej sam
    Żeby sprawdzić, komu ufać, kogo mijać i się bać
    Biegnij dalej sam
    Biegnij dalej sam

    O jaki świat dziś walczysz? Jaki świat ci się marzy?
    Powiedz, zanim na mnie spojrzysz jak śmiertelny wróg
    Z życzliwym wielkim sercem idź teraz, proszę, w świat
    Niech prowadza ciebie ręce, niewidzialny dobry duch
    Uciekaj, chłopcze od wielkich idei, bo
    To pogoń jest za wiatrem, wieje nad moim miastem
    Wstawaj i biegnij tam, gdzie mały człowiek jest
    Nie zadawaj nowych ciosów, wrócą ugodzić cię

    Biegnij teraz jak łagodny zwierz
    Biegnij, by dowiedzieć się
    O sobie samym i o świecie, co
    Zimy jest jak lód

    Biegnij dalej sam
    Biegnij dalej sam
    Żeby sprawdzić, co cię martwi, co nie daje teraz spać
    Biegnij dalej sam
    Biegnij dalej sam
    Żeby sprawdzić, komu ufać, kogo mijać i się bać
    Biegnij dalej sam
    Biegnij dalej sam

    Polubienie

  9. wszyscy tu zajmują się sprawami ,które nas samych nie dotyczą co interesuje Indianina z amazonki ze pani asia ,ola itp zaszła w ciążę ,której nie chce ..co interesuje to istoty inno wymiarowe?..ty jesteś odpowiedzialny za swe czyny .jeśli masz mieć taki los to go masz . ..tyle i tylko tyle… zarówno obrońcy życia i przeciwnicy są jak zawodnicy na ringu gdzie tzw niewidzialna ręka bije w gong krzycząc głupcy do walki…to jak postępujesz ze sobą jest tylko twa sprawą ..ktoś lubi zabijając to będzie to czynił ,ktoś nie lubi to tego nie uczyni, ktoś lubi używki to zapewne się zaćpa, albo zachla ,ktoś lubi pędzić to zapewne zostanie na jakimś drzewie ,wojak zginie od kuli .biedny umrze w biedzie bogaty w bogactwie .co do new ege to nic więcej jak nowa świecka religia ograniczająca wolna wole ,w kocu tam panuje hierarchia jak w reszcie otępiających religii

    Polubienie

  10. A ja mam gdzieś Wasze opinie na temat czarnego marszu.
    Uważam ,że jest to ustawka polityczna .Wszystko by dosoli pisiorowi.Nie ma to większego wpływu na otoczkę ,którą jest projekt obywatelski tej ustawy.I to jest nr 1 jest to projekt obywatelski-nie pisiorowski!To właśnie woda na młyn dla pisiorów ,zobowiązanych do spłaty poparcia w wyborach dla środowisk katolskich-radio/maryjnuch.
    Przepchnie się to punkt dla nas-jeśli nie to umywamy łapki.Opozycja donosicieli robi z tego przyczułek kontr ataku,posiłkując się kasą Sorosa i jego mediami aby dokonać własnej ,politycznej szopki.Reasumując wszyscy oni mają gdzieś całą ideę wolności wyboru i resztę tych podpiętych bredni-płonie ognisko to robimy własną pieczeń.Resztą zajmą się oszołomy a jak by co to niemy nakręciliśmy ten cyrk.
    Sedno sprawy leży o wiele głębiej niż medialny populizm.Pod pokrywą poglądów i ideologii.Przepływa obok zapatrywań i wierzeń.Wgłębia się w istotę jaźni ,duszy i przyczyny istnienia.Jak zawsze dzwonek pytania filozoficznego sprowadza Nas na manowce zagadnień:Kim jestem,skond pochodzę i dokąd podążam?Tu nic nie jest już jasne.Gdzie i po co powstała /narodziła się moja dusza/natura/jaźń lub co tam chcecie?Jakie jest źródło mojego powstania?Jaki jest cel zaistnienia?…A skoro jestem ,to z czym i po co w tej rzeczywistości?Co kreuję ,co przerabiam i co przepracowuję?Po coś się narodziłem a jakie ma to znaczenie dla istoty stworzenia?
    Jestem snem Brahmy.Każdy z Was nim jest .Nie ma w dziele stworzenia żadnych lucyferków i ich prowokacji.Bzdury na kołach .No koments-żenada i objaw spolegliwości niskich manipulacji oszołomów religijnych.Wymysł -diabła i jego roli – wiara w to jest śmiechu warte.Prawie jak katolstwo -tylko od drugiej strony acz potwierdzające katolstwo -LUCIFERRRRRR!!!!! ,BABA JAGGGGAAAA!!
    Sanktus -weź się chłopie ogarnij i nie pieprz głupot o tym w co wierzysz-bo to prymitywne i głupie.Nie ma żadnego Diaboła,a Ty wyjdź z pod płaszczyka ciemnoty.Nie głupi jesteś acz zezowaty.
    Istotą refleksji jest zaistnienie .Wiadomo ,że wszystko jest względne,ale zaistnienie nie.Można je rozważać pod różnymi względami ale nie można odmówić istoty bycia.Owo może przedstawiać i przejawiać się względnie ale -JEST! Bach! Bez warunków bycie w formie -bach-i coś (to ,tamto,owo)jest.Następnie ubieramy Mu …futerko.Czym to coś jest i jakie ma cechy.Nadajemy kategorie,normy,właściwości.reguły ,przynależności i ich właściwości ,określamy -kim on jest i czy go lubimy!Co pod niego podpiąć i jak go zutylizować.On nie jst naszą-waszą własnością .Odjebcie się świry od jego bycia sobą .On nie musi być nikim.To Wy (świrowaci matko jebcy)narzucacie mu pryzmat istnienia w Waszym chorym ujęciu- wizji ,jaką pojmujecie świat-to terror.On jest nikim a Wy dziady narzucacie
    nań manipulacje własnych tendencji-jesteś jakiś!Dobra -on jest ()a ty w dupie.Nie masz czystości siebie.Jesteś pryzmatem on jest kimś źródłowym i nauczycielem siebie-ciebie.Wchodząc w ten paradygmat -ukazuje się zagrożenie-teren nie znany i od razu odrzut kwestii z automatu-tu może być zagrożenie dla mojego pojęcia bycia sobą/wyrobionych poglądów .
    Kim jest zatem zstępująca istota?
    Kim jesteśmy by decydować o zstępujących i na własnych kryteriach sądzić ich cechy i określać osobowość??Kto podejmuje decyzję o i
    wejściu w sferę” matrix” tych nie nakierunkowanych bytów?Kim oni są -kim jesteśmy My wobec nich.Dlaczego podejmujemy ten text?
    Macie sumienie?Ja mam..Nie zbijam.Zstępujący są moimi dziećmi ,nie są moją własnością.Ich wola przyjścia jest dozowana wielkością świadomości -paradoks .Im wyższa tym ich mniej.A jednak są potrzebne Ich wejścia ,te z poziomu mądrości- przychodzącego nauczyciela a nie te z reakcji rozrzutności fizycznej -nadmiaru spermy.Nie jesteśmy jedynymi decydentami ich stanu -oni też ,właściwie do naszych właściwości zawitają.
    Kto nie pojmuje koncepcji ,niech odniesie się do Teorii Darwina i udaje małpe.

    Polubienie

    • ,, .On jest nikim a Wy dziady narzucacie
      nań manipulacje własnych tendencji-jesteś jakiś!…

      Podoba mi się styl w jakim piszesz, drogi Pawle. Jest ,,jakiś”!
      Rzucasz mnóstwo ciekawych pytań, z których prawie każde nadaje się na wielogodzinną rozkminę.

      ,, Istotą refleksji jest zaistnienie .Wiadomo ,że wszystko jest względne,ale zaistnienie nie.Można je rozważać pod różnymi względami ale nie można odmówić istoty bycia”

      A co, według ciebie jest istotą bycia? Jesteś w stanie mi to wyjaśnić bez użycia słów, które nic nie znaczą? , bez zwierciadeł, które nic nie odbijają?, bez porównań, które są względne, a zatem nie dotykają istoty?, bez definicji, pojęć i pryzmatów z ludzkiego podwórka?

      No, proszę wytłumacz. Jesteś przejawem istnienia, jesteś tym istnieniem(ja też), pokłosiem, emanacją istoty istnienia. Ty jesteś ,,jakiś”, chociażby zagęszczony ze swoją formą do materii, którą ożywia ,,coś”, istota, sedno istnienia – ale już ono traci, według ciebie, jakiekolwiek przymiotniki.( o ile dobrze cię zajarzyłam).

      CZY ECHO (MNIEJ LUB BARDZIEJ ZNIEKSZTAŁCONY POGŁOS) NIE MA PRAWA POSZUKIWAĆ I ,,RELACJONOWAĆ” PODŁUG SIEBIE – JAKO REZULTATU, OBJAWU – ŹRÓDŁA DŹWIĘKU?
      Echo musi siebie określić, by móc w ogóle zorientować się, że jest echem, w dualizmach znaleźć swoje przymiotniki.
      Istota istnienia jest, jak słusznie twierdzisz, nikim – czyli WSZYSTKIM.
      Tylko WSZYSTKO nie jest w stanie siebie określić i tego nie czyni, bo nie ma takiej potrzeby.

      WSZYSTKO NIE ZAWIERA W SOBIE DEFINICJI, POJĘĆ ODRÓŻNIAJĄCYCH JE OD SIEBIE SAMEGO.

      Te definicje pojęcia przynależą się jednej z odsłon WSZYSTKIEGO – a mianowicie ŻYCIU na naszej Planecie, na której w ostatnich aktach rozgrywanej sztuki na scenie pojawił się ktoś, kto zadaje pytania, by wiecznie poszukiwać na nie odpowiedzi, nazywając ten proces rozwojem.

      O ile WSZYSTKO(może nieudolne słowo, ale, pozwól, że zostanę przy nim) jest składową obszarów, stanów, części i cząstek, a człowiek znajduje się na peryferiach tej struktury i swoją percepcję opiera na dualizmie, w którym żyje, to dlaczego zaraz wyzywać go od dziadów i kazać mu od razu zrozumieć ISTOTĘ ISTNIENIA WSZYSTKIEGO, zwłaszcza gdy ten człowiek do dziś dnia nie wie po jaką cholerę znalazł się na Ziemi, skąd przylazł i dokąd zmierza.

      Człowiek jak echo odbija się od ściany lasu swojego życia i próbuje swoją, daną mu możliwością, odszukać dźwięk, który jest jego źródłem.
      Tęskni za nim, bo jest jego cześcią. Chce się pozbyć swych zniekształceń, by być takim jak źródło.
      A szukając źródła, wie już dzisiaj, że przeskakując z drzewa na drzewo jak małpa,przeganiana przez Darwina, nigdy nie wyjdzie na skraj lasu, od którego odbijający się dźwięk stworzył echo – ECHO WSZYSTKIEGO.

      Serdecznie pozdrawiam.
      PS. Grzechem byłoby nie wrócić jeszcze do Twojego wpisu, drogi Pawle – z tyloma ciekawymi pytaniami 🙂

      Polubienie

    • Paweł ja bym to określiła tak ” Wydaje się nam, że jesteśmy okaleczonym przejawem Boskości, który swoim zaistnieniem tu na ziemi i nie tylko, pragnie się uleczyć z kalectwa i wrócić do stanu pierwotnego”, a że każdy z nas wybiera inną drogę leczenia to już jest sprawa indywidualna , nikt nikogo do niczego nie zmusza, wybór zawsze, powtarzam zawsze należy do każdego z nas, dobry czy zły i tak aż do celu JEDNOŚCI.
      A że są wśród nas udający małpę, to też jest ich wybór, jest nie tylko ” straszno ” ale i ciekawie ??
      I tak suma summarum pozostaje nam żyć , dać innym żyć i być uważnymi obserwatorami.

      Pozdrawiam Cię mój Ty młody MYŚLICIELU ♥

      Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s