Ludzie żyją w piekle które tworzą na własne życzenie

Ludzie żyją w piekle które tworzą na własne życzenie

globalna świadomośćPosiadanie racji – chyba każdy chce mieć rację. Dobrze, ale jak pogodzić to w świecie, gdzie każdy ma inne poglądy, gdzie każdy inaczej postrzega świat?

Nawet nie wiecie w jakim piekle żyją ludzie. Są oni w stanie permanentnego alarmu. Nawet jeśli relacje w danej grupie są przyjacielskie, to jej członkowie są non stop czujni na obronę swojej racji. Przeciętny człowiek nie znający praw rządzących światem uważa, choćby podświadomie, że każdy czyha na jego rację czy na wytknięcie mu błędu.

I oczywiście, chce on swojej racji bronić. Za wszelką cenę. Ja zawsze zadaję pytanie: co Ci, człowieku, po tym, że ktoś uzna Twoją rację? Że zwyciężysz w sporze? Przecież tak ludzie się nawzajem ranią, przy czym te zranienia są głęboko podświadome, niewielu ludzi zdaje sobie z nich sprawę. Ludzkie ego jest bardzo obrażalskie i pyszne. Ty się wysilisz na wyżyny intelektu, zmusisz człowieka by uznał Twoją rację, ale tak naprawdę w tym momencie przegrałeś.

Ponieważ uraziłeś jego ego i zrobiłeś sobie cichego wroga. On na poziomie racjonalnym przyzna Ci rację, ale na poziomie emocjonalnym (podświadomym) już będzie coś zgrzytać. I on postąpi tak samo z Tobą, gdy przyjdzie na to okazja i czas. Tę właściwość ludzkiego nieświadomego ego można wykorzystać. Wystarczy zrezygnować z chęci posiadania racji, połechtać ego takiej osoby, nie krytykować, nie osądzać, nie oskarżać. Jest to wprowadzenie konia trojańskiego do systemu – działanie zupełnie inne, niż mają w zwyczaju ludzie.

Szerzej opisałem to w felietonie poniżej. Jest to chyba najważniejszy artykuł na mojej stronie:
Dla introwertyków i nieśmiałych: najpotężniejszy sekret relacji międzyludzkich

Jeszcze odnośnie tych wszystkich szkół rozwoju osobistego, coachingów itp. Dlaczego one nie działają i są coraz szerzej krytykowane? Po pierwsze, jest to skopiowanie modelu american dream w polskich realiach umów śmieciowych. To nie może więc działać. Bardziej nam by się przydały porady, jak nie popełnić samobójstwa żyjąc w Polsce i jakie leki antydepresyjne sobie dobrać. Ale ludzie którzy potrzebują takich rad, nie są w stanie wydać 700 zł za prelekcję lub 150 zł za książkę. Więc coaching i rozwój osobisty jest tworzony pod niewielką grupę społeczeństwa polskiego.

Czyli tych, którzy już jakiś sukces osiągnęli, i chcą mieć jeszcze więcej. Jeśli jesteś na dnie i potrzebujesz zmiany systemowej, całościowej – to bardzo trudno o pomoc. Z prostej przyczyny – żaden coach nie zarobi na Tobie kilku stówek. Więc się nie będzie wysilał i nie będzie pisał o tym porad. Analogicznie jest z książkami znanych mistrzów new age. O czym już pisałem. Ale to nie jest jedyna przyczyna dlaczego to nie działa. Otóż ogromna większość tego rozwoju osobistego jest układana pod model ekstrawertyka (czyli drapieżnika – tak, nie bójmy się tego określenia).

Wszyscy trenerzy rozwoju, mistrzowie new age, coachowie mówią jednym, zgodnym głosem: myśl jak ekstrawertyk, działaj jak ekstrawertyk, stań się ekstrawertykiem. To jest ten podstawowy błąd, którego chyba nikt jeszcze nie zauważył. Książki Osho czyta się dobrze i lekko, gdy ma się wszystko na pstryknięcie palcem, gdy jest się zdrowym. Ale wystarczy znaleźć się na życiowym dnie by zobaczyć, że absolutnie żadna porada Osho czy też innych popularnych autorów nie działa.

Introwertycy i nieśmiali są inaczej skonfigurowani i potrzebują zupełnie innych rozwiązań. Stosowanie przez nich porad dla ekstrawertyków jest nie tylko bezproduktywnym waleniem głową w ścianę więziennej celi, podczas gdy jej drzwi są cały czas otwarte na oścież. Ale jest także gwałtem zadanym własnej duszy, zbrodnią popełnioną na samym sobie. Gdy jakiś uznany autor zacznie Wam mówić o strefie komfortu, o życiu tu i teraz, o pokonywaniu nieśmiałości – to odeślijcie go tam, skąd przyszedł. Czyli do samego diabła.

Introwertycy i nieśmiali muszą porzucić oficjalne drogi rozwoju, bo są z nimi niekompatybilni. I tak zamiast nauki o forsowaniu swojej racji na siłę, trzeba zrezygnować z chęci posiadania swojej racji i nauczyć się obchodzić potężne mechanizmy zabezpieczające w psychikach ludzi. Zamiast skupiać się na wadach i je na siłę eliminować, jak radzą trenerzy – należy przestać z nimi walczyć, zmienić to, co zmienić naprawdę możesz, i przede wszystkim skupić się na zaletach. Zamiast walczyć z nieśmiałością na siłę – należy ją zaakceptować, wtedy ona jakby się rozpłynie. Zamiast walczyć z introwertyzmem – należy go pokochać jako dar, w tym dar słuchania i zrozumienia. W świecie gdzie każdy bredzi o niczym i nikt nic nie wie, dobry słuchacz rozumiejący to i owo jest na wagę złota.

Zrezygnuj z: chęci posiadania racji, osądzania, krytykowania, pogardy, nienawiści, walki i zmieniania czegokolwiek na siłę. Zrezygnuj z obsesyjnego pragnienia czegokolwiek, bo wtedy cały wszechświat Ci przeszkadza w osiągnięciu celu. Na głębokim ezoterycznym poziomie, nie pragnięcie osiągnięcia celu działa odwrotnie – przybliża Cię ku niemu. Co jeszcze możesz zrobić? Daj światu i ludziom to, czego im rozpaczliwie brakuje. A więc: empatię, uwagę, wysłuchanie, dyskrecję, możliwość zwierzenia się, potwierdzenie swojej wartości. Jeśli to zrobisz, to siły równoważące świata wynagrodzą Ci to. Zrób to choćby w swoim egoistycznym interesie.

Ostatecznie żyjemy na kawałku kosmicznej skały, nie wiedząc na co i po co. Nie znając prawdy, nie znając przyszłości, ale także naszej przeszłości, którą skrywa piołun milczenia. Nie mając kontaktu z Bogiem – bo go nie mamy. Katolicka definicja piekła to: „brak kontaktu z Bogiem, oddzielenie od niego„. Wypisz wymaluj sytuacja na Ziemi. Żyjemy w świecie w którym sensu i sprawiedliwości nie ma. W systemie, który jest idealną dystopią (czyli przeciwieństwem raju). W społeczeństwie toczonym przez nieuleczalny nowotwór dulszczyzny, zbiorowej psychozy i paranoi. Na planecie, której ekosystemy wymierają, której klimat został nieodwracalnie zaburzony, a światowa ekonomia runie lada chwila. Bo już niewiele da się zrobić.

Po prostu wyluzuj, kurwa mać. Po co się tak spinasz, po co stawiasz wszystko na jedną kartę. Po co na chama chcesz mieć to co inni i być taki jak inni. Mam prawie że 31 lat i wokół mnie trwa istny galimatias ślubów, porodów, parapetówek w mieszkaniach kupionych za kredyty, które trzeba potem spłacać 40 lat lub dłużej. Kiedyś gdy byłem inny, bardzo mnie to wkurzało. Dziś tym ludziom współczuję, bardzo współczuję. Współczuję gdy widzę, że niedawne nonkonformistyczne chłopaki, moi znajomi, teraz są w kleszczach, w kieracie systemu. Ja bym tak nie mógł, byłoby to dla mnie gorsze niż śmierć.

Wiem że uda się naprawdę nielicznym. Pozostałym morderczy system zabierze dosłownie wszystko, wpędzając ich w przewlekłe choroby, traumy, i przyczyniając się do zakończenia ich życia na długo przed czasem. Z ich perspektywy nie osiągnąłem nic i nie mam nic. Ma to dobrą stronę: nie jestem przywiązany do ziemskich rzeczy i nie ma mi czego zabrać. Czy to upadek ekonomii, czy to wojna światowa, czy zupełnie prozaiczne rzeczy jak rozwód, trauma i inne tego typu – co mi mogą zabrać?

Moim chyba podstawowym przesłaniem jest to, że SYSTEM NIE DAJE SZCZĘŚCIA. Drogi życiowe proponowane przez społeczeństwo przynoszą prawie zawsze rozczarowanie i cierpienie. To wszystko ładnie wygląda na pogadankach w gronie rodzinnym, w pracy czy na facebooku. Ale to jest iluzja życia. Ta planeta jest trudną „maszyną uczącą„. Życiowe lekcje są z zasady ciężkie, tak już tu jest. Możesz poznać pewne prawa tego świata, zawrzeć z nim pewien pokój (czyli pakt z diabłem?!), obudzić się na iluzje życia. To w zasadzie jedyna aktywność, która ma tutaj jakiś sens.

Jak wspominałem na początku, ludzie żyją w prawdziwym piekle, które syntetyzują sobie na własne życzenie. Twoim największym wrogiem jest Twój umysł. Został on zaprogramowany przed laty przez ludzi tak samo lub najczęściej jeszcze bardziej patologicznych niż Ty. Przez rodziców, nauczycieli, katechetów, koleżków, rodzinę. Czyli przez ludzi nie mających zielonego pojęcia o co toczy się gra. Czyli przez ludzi żyjących podług starych, zmurszałych wzorców sprzed dziesiątek, a nawet sprzed setek lat. Z perspektywy czasu widzę, że dawne autorytety, dawni szanowani i potężni to ludzie, którzy byli jeszcze bardziej zagubieni niż ja obecnie.

Każdy człowiek ma ustalony wzór poglądów: ideologie, religie, schematy wierzeń, spojrzenie na świat. I każdy choćby podświadomie jest przeświadczony, że musi bronić swojego modelu postrzegania za wszelką cenę. Że każdy tylko czyha by udowodnić brak racji, błąd, niewiedzę. Ludzie są przeświadczeni że ten świat jest dżunglą i że każdy musi walczyć, ścigać się, rozpychać łokciami, udowadniać swoje rację. Posłuchaj mnie, przyjacielu.. A MOŻE WCALE NIE TRZEBA TEGO ROBIĆ? No, przynajmniej ogromnej większości tej codziennej szarpaniny i szamotaniny wszystkich ze wszystkimi, bo czasami nie masz wyboru i musisz walczyć.

Są prawa i zasady niezbywalne, ponadczasowe. Jest to prawo boskie, czy też prawo naturalne, jak zwał tak zwał. Społeczeństwo słusznie uznało je za swoje własne, choć jeśli chodzi o jego przestrzeganie w praktyce, to jest to jedna wielka katastrofa. Naczelna zasada prawa naturalnego to: „nie rób drugiemu co Tobie i co mu niemiłe” i: „nie zmuszaj nikogo do niczego„. Kłopot polega na tym, że społeczeństwo do pojęć i praw podstawowych dodało mnóstwo pojęć i praw pobocznych. Które są głupie, bezproduktywne, destrukcyjne i paranoiczne z reguły.

System niszczy uczucia i ludzi. Kochasz i jesteś kochany? W porządku, a nawet bardzo w porządku. Ale już zaczyna się wtrącać w Wasze uczucie społeczeństwo z jego kodeksem norm i zasad. Szczególnie widać to po urodzeniu dziecka – wtedy system ma Cię po prostu w szachu. Nie podskoczysz już w ogóle, choćby dlatego, że instytucja państwa ma straszaka w postaci odebrania praw rodzicielskich.

Co możemy zrobić? Wyluzować, nie spinać się, nie chcieć na siłę i na chama realizować wziętych z sufitu czy z kolorowych gazet scenariuszy życia. Należy znać swoje ograniczenia jak i zalety. Trzeba wiedzieć, że pewne życiowe role są z góry pozbawione sensu. Niech inni walczą, młócą rękoma po wodzie, wściekają się, osądzają, nienawidzą. Niech inni rzucają się na głęboką wodę drapieżnego systemu, niech inni milion razy upadają i milion razy się podnoszą.

Ty masz swoje lekcje, owszem, ale niejako jesteś poza systemem. Twój własny równoległy wszechświat jest życzliwy na ludzi, ale też oddzielony od ich krzyku i znoju. Wszyscy jesteśmy ofiarami tego ziemskiego systemu, aniołami z przetrąconymi przed laty skrzydłami. Oczywiście w różnym stopniu. Jeden staje się po takim czymś człowiekiem zlęknionym, inny – ekspansywnym psychopatą. Jeszcze inny staje się zamkniętym na świat i na wiedzę człowiekiem. Inny popełnia samobójstwo. Klucz w tym by się z życiową traumą uporać.

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

66 myśli nt. „Ludzie żyją w piekle które tworzą na własne życzenie

  1. A propos umysłu

    ” Może to rozum mi podpowiedział, że należy kochać bliźniego, a nie gnębić go? Powiedziano mi to w dzieciństwie, a ja uwierzyłem z radością, bo oznajmiono mi coś, co już miałem w duszy. A kto zrobił to odkrycie? Nie rozum. Rozum odkrył walkę o byt i prawo nakazujące gnębić tych wszystkich, którzy by się sprzeciwiali zaspokojeniu moich pragnień. To jest wniosek rozumu. A miłości człowieka do człowieka rozum odkryć nie mógł, nie jest to bowiem rzecz rozsądna. ”

    Lew Tołstoj

    Lubię

  2. „Na głębokim ezoterycznym poziomie, nie pragnięcie osiągnięcia celu działa odwrotnie – przybliża Cię ku niemu.”
    K…a, Jarek, bo zwariuje!!! To po co ja te wszystkie tomy czytalam, ze trzeba tylko czegos baaaardzo pragnac, dokladnie zwizualizowac a kosmos przysle ( juz nie pamietam czy DHLem) jak zamowione???

    Lubię

  3. Pada deszcz
    Słyszysz?
    Mokra ziemia pachnie
    Woda uderza w liście
    Szum zlewa się z wiatrem
    Drzewa mówią, jakby do siebie
    Ptaki zamilkły
    Kamienie czekają

    Wpierdalam się Panie Boże jak Mojżesz w Czerwone Morze
    Proszę, spraw bym cało doszedł, bo jak Hobbit brzemię niosę
    Razem z całą gamą stworzeń, rozrzuceni w czwartorzęd
    Mamy tylko jeden pewnik, że zamienimy się w proszek
    A my przecież mamy światy, małe światy, swoje światy
    Musicale i dramaty, kryminały, poematy
    Wady i zalety, tonę wiary w kilka rzeczy
    Pojebany świat na kredyt, Twoje dary i apetyt
    Ryby dusza się pod wodą, spadają nam z nieba ptaki
    Tryby kruszą się pod sobą, ludzkość za coś zbiera plagi
    Gniew nad nami, Ziemia krwawi, Nie wiem, czy to coś naprawi
    Patrzy z góry Twoje oko, Szuka mądrych, nie ma takich
    Idę, Słyszysz? Panie odbiór! Zanim Ziemia stanie w ogniu
    Mów! Ludzi ma zamieść podmuch ? Fukushima – stałeś w środku ?
    Wstaje potwór, Panie ?! Ogłuchł !? Idę, słyszysz mój głos Boże ?
    Człowiek mały jak roztocze, Idę Panie bym Cię Panie odwiódł

    Nie pokochaliśmy Ziemi, choć daje bezcenny tlen nam
    Każdy kolejny wdech, może być tylko snem nam
    Słyszałem, woda szemra, że ogień czeka by zwęglać
    Na wietrze, który zaśpiewa o tym, ze ziemia jest ciemna
    Richter nie przewidział skali, przy której się świat zawali
    Branża atomowa fali skutków, zniszczeń i awarii
    Dzisiaj napromieniowali, niewinnych nowotworami
    W.M.O. nie przewidziało gigantycznych anomalii
    Panie ja reprezentuję tych, co matkę pokochali,
    Ale Ty i ja tu wiemy, że ludzie są obłąkani
    Pozwól Nam się doskonalić, niech Słońce się wolno pali
    Rozwiń ścieżki pod nogami i niech drzewa rosną na nich
    Wiem, że czasu było multum, Człowiek to świnia z gruntu
    Podział kultur, tworzy mur tu, wiele jest powodów buntu
    To nie chwila rozrachunków, Łez godzina, Pocałunków
    Bo póki się nie skończyła, ja gdzieś idę w Twym kierunku…

    Stężenie dwutlenku węgla ma niepokojący poziom
    Naukowcy patrzą z grozą na zanikający ozon
    Ile płuca Goi zniosą, każąc na to patrzeć oczom
    Powiedz matkom nim urodzą, runie nowojorski posąg
    Klęczy meczet,dwie wieże zamieniają się w powietrze!
    Całą wiedzę zataili i przybili na nią pieczęć
    Znów zapłonie miliard świeczek na nieczekającej rzece
    Powróciło średniowiecze, ale bronią nie są miecze!
    Indonezja, Timor Wschodni, Gwatemala, Peru, Liban
    Afganistan, Czad, Korea, Nikaragua, Boliwia
    Chiny, Bośnia, Kongo, Sudan, Salwador, Kambodża, Irak
    Fidżi, Wietnam, Chile, Kuba, Panama, Grenada, Libia
    Władza, pieniądze, religia, Tu powstała nowa Biblia
    Wybacz, że dla mnie Watykan, to tylko słowa i insygnia
    Pan wysyła do nas sygnał, ze tracimy oba skrzydła
    Idę Panie, bez znaczenia jest, czy „żeś” mnie wybrał

    Lubię

    • Piętnastu na dwudziestu tu sobie spierdala życie!
      I tak od brzasku tu, do zmierzchu im spierdala tydzień
      Niektórych czas tu trzyma w miejscu i te ulice
      Jakby w potrzasku bez „szelestu”, lub za granicę
      Spójrz na dzielnice-dzieci azbestu, ślą parę życzeń miastu
      Realia, w których wolą szprycę od balastu
      Pracy w fabryce maszyn, stworzonych do drobiazgów
      Marzą o rzeczach wielkich, na sinusoidzie zjazdów
      Piętnaście na dwadzieścia z nich, chcę się ubierać w channel
      A z dziewiętnaście na dwadzieścia z nich pójdzie z szatanem!
      Wyczarowane, wymalowane, wyrachowane
      Widziano damę, powypychaną sianem-ciało same
      I może na dwudziestu z jeden, w tym miejscu, jest słów pewien
      Stojąc przed domem, z synem, pod drzewem
      Pewnie z dwudziestu jedna, czuje coś, czego jest tu pewna
      Gdy z nim się żegna, krew nie zakrzepła, chleb spowszedniał

      Zapętleni w labiryncie! Połączeni jak w Matrixie
      Jak zaczarowani złym snem, o diabelskim krucyfiksie
      Który szybciej, która nigdzie!? Tu gdzie życie, uczy żyć cię
      Pani „y”! Panie „x”! Które kaczątko jest brzydsze dziś?!

      Piętnastu na dwudziestu tu, czuło się wyjątkowym
      Gdy kończyliśmy szkoły, młodym nam nie to suszyło głowy
      Los pokazał-wyjątkowy jest co milionowy
      I dziś piętnastu na dwudziestu tu, chce wyjąc nowy
      A przecież świat miał zabrać nas na tourne, w dni bezchmurne
      Dziś one chcą iść na chirurgię, Oni na burdel
      Marzenia są w szkatułce, Już są durne!
      Niech mówią, tak na trumnę, jeśli im sprawia ulgę to
      Dwadzieścia na dwadzieścia tu wtedy wierzyło w miłość
      Dziś tyle samo, nie pamięta już, kiedy to by było!?
      Dwudziestu na dwadzieścia z nich marzył się wóz i chata
      Dziś autobus i pada, tłuszcz, kurz i zus i rata
      I kusi szatan, lekkością bytu wiatru w sukni
      Może połowa, ceni dziś na równi fartuch z kuchni
      Druga połowa, pod pretekstem „gradu kłótni”
      Gotowa na to, by swe role, grało moich paru kumpli

      Lubię

  4. „Swięta” racja z tym posiadaniem racji związanej z chęcią wywyższenia się nad kimś innym.
    Wcześniej o tym nie słyszałem, bo nie miałem okazji czytać Zelanda, ale brzmi to całkiem racjonalnie.
    W dzisiejszym świecie każdy jest w różnym stopniu zaprogramowany i proces programowania cały czas trwa. Można oczywiście ten proces przerwać i wielu tak uczyniło, ale dobrze byłoby też odprogramować siebie z tych wszystkich już narzuconych nam od dzieciństwa szkodliwych instalacji. Postaram się przedstawić metode Swerdlowa rodem z Matrixa na odprogramowanie siebie, zatem podążajmy za białym królikiem. 🙂
    1. Weź 3 głębokie wdechy zawsze wdychając powietrze przez nos i wydychając przez usta. Przy powolnym wdechu wizualizuj sobie zielony kolor trawy, który odwzorowuje kolor tlenu, następnie przytrzymaj przez chwilę powietrze, dalej wizualizując sobie zanieczyszczenia i toksyny (wszystkie kolory, które nie należą do płuc) wykonaj powolny wydech.
    2. Zrównoważ swój pierwowzór T-bar poprzez skupienie swojej świadomości w kolorze królewskim niebieskim w centum szyszynki . Pierwowzór T-bar ma każdy i emanuje on z szyszynki, która projektuje personalną sieć energetyczną czyli aurę. T-bar jest narzędziem genetyki i służy do zrównoważenia obu półkul mózgowych żeby myślenie nie osiągało ekstremów. Są 3 różne kształty pierwowzoru T-bar i jest to T, krzyż i ankh w zależności od posiadanej genetyki. Z kolei szyszyka łączy się z przysadką, tarczycą, grasicą i podwzgórzem
    żeby regulować i równoważyć chemiczne i hormonalne przepływy ciała.
    Nieważne jak zobaczysz ten T-bar, bo w zależności od twoich myśli i emocji może być nachylony czy skręcony i ważne żeby wyprostować jego poprzeczki.
    Jeżeli go jednak nie widzisz swojego T-bara to zwizualizuj sobie niebieski okrąg z niebieską kropką w środku i centrowanie tej kropki w okręgu jest adekwatne do zbalansowania T-bara.
    3. i wreszcie ostatni etap wizualizacji, wziąłem tę z Matrixa, czyli zwizualizuj sobie białego królika siedzącego na Twojej szyszynce. Mentalnie podążaj za królikiem i zatrzymaj się w pierwszym miejscu gdzie królik Cię zabrał nawet jak on dalej podąża.Przyjrzyj się dookoła każdemu detalowi, bo to pierwszy przedział twojego matrixa, który musi być zasymilowany.
    Połóż brązowy symbol scalania w tym przedziale.Symbol ten wygląda jak linia stykająca się z dwoma półksiężycami, jak linia między dwoma pólkulami i jest to też jedna z podstawowych wizualizacji. Następnie polóż ten symbol w swojej szyszynce. Umieść siebie w brązie. Zrób sobie poźniej z tej wizualizacji notatki. Dlatego kolor brązowy, bo według Swerdlowa to kolor naszego uziemienia i taka pierwsza czakra.
    W każdym razie ja dopiero zamierzam spróbować owych technik wizualizacjyjnych także nie mam póki co doświadczenia. Po więcej informacji i rodzajów wizualizacji odsyłam do książki Swerdlowa „Deprogramming Yourself”, którą można znaleźć w internecie.

    Jeżeli sami nie zaczniemy kontrolować swojego umysłu ktoś to zrobi za nas.

    Serdecznie pozdrawiam

    Lubię

    • Jarku, czy cieszysz się, że żyjesz? Czy zmartwiłaby Cię wiadomość, że zapadłeś na śmiertelną chorobę i trzeba się żegnać? A przecież gdyby Twoi rodzice myśleli tak jak Ty, to nie byłoby by Cię na tym „ponurym” świecie. Jesteś hedonistą, ale każdy jest nim, tyle że, w mniejszym lub większym stopniu. Jeśli ten poziom zapotrzebowania na przyjemność jest zaspokojony, są również szczęśliwi pomimo systemu czy dzieci. Ja osobiście mam duszę z epoki pozytywizmu- praca , obowiązek porządkują moje życie i dają szczęście, Bo czy cieszy odpoczynek, jeśli nie jest się zmęczonym, albo jedzenie, gdy nie jest się głodnym? Pozdrawiam

      Lubię

      • No i bardzo dobrze że masz taką duszę i że realizujesz to co Ci sprawia radość 🙂
        Inni mają inne dusze i inne cele, bo jest ich dużo rodzajów na Ziemi.
        Moi rodzice wybrali świadomie (chyba… bo wcale nie jestem pewien tego) i ponieśli konsekwencje. Bardzo poważne. Ich decyzja i ich konsekwencje. I po części także moje konsekwencje, bo oni przenieśli swoje destrukcyjne programy na mnie. Bo tak zawsze się dzieje w rodzinach. Za swoje decyzję konsekwencje poniosę ja sam. Nie chcę powoływać do życia nowych istot – by doświadczyły zapaści ekonomii, globalnego głodu, wojen światowych, inwazji islamu czy katastrofalnych zmian w ekosystemach i klimacie. Świat jest w fazie systemowego upadku i powoływanie nowego życia jest chyba największą zbrodnią – zbrodnią ludobójstwa i każdą inną zbrodnią.
        Jestem bardzo wdzięczny że żyję. Pomimo bycia przez pierwsze 30 lat na dnie i ciężkiej depresji bardzo się cieszę że zaistniałem. Cieszę się że dostałem niesamowitą szansę na rozwój i jakieś tam „zrozumienie”. Taka szansa zdarza się raz na milion lub rzadziej. Cieszę się z tego, że pomimo wszystko BYŁEM CHRONIONY. I przed śmiercią (2003 rok) i przed katastrofalnymi decyzjami życiowymi które by spowodowały moje szaleństwo lub samobójstwo. Takimi jak niewłaściwe związki, kredyty, dzieci itp. Cieszę się że mam dwie sprawne ręce i nogi, że dobrze kojarzę fakty, że zrozumiałem społeczną i ziemską iluzję. Że doświadczyłem w życiu tego i owego. Że od marca wszystko zaczęło się u mnie rewolucyjnie zmieniać. Tak, jestem wdzięczny za to życie 🙂

        Liked by 1 osoba

        • No to fajnie masz. Ja bym wolała się nigdy nie narodzić. Z tego względu ani ja nie zrozumiem Ciebie, ani Ty mnie. Mnie śmiertelna choroba by uszczęśliwiła. No autentycznie.. Kiedyś, zanim moja wiara podupadła, modliłam się o taką chorobę nawet codziennie.

          Lubię

          • Masz w połowie rację. Jeden szczegół się nie zgadza: ja Ciebie doskonale rozumiem. Byłem taki sam jak Ty dawniej. W dzieciństwie modliłem się do diabła gdy mnie prowadzili do kościoła, by mi nie robił krzywdy za uczestnictwo we mszy. Bo już wtedy jakoś wiedziałem że to on rządzi tu, że jest tu bossem. Żałuję że nie udało mi się Tobie pomóc, ale dziękuję za wszystko.

            Lubię

            • Mylisz się… Nie rozumiesz. Bo tak to już jest, że jak człowiek pokona depresję, wejdzie na wyższy poziom, to nie rozumie tych, co są niżej. Sam wiesz o tym. Kiedyś mnie rozumiałeś. Teraz reprezentujemy dwa różne, ścierające się światy, których nie da się pogodzić. Pomogłeś mi kiedyś, ale całkiem możliwe, że to był błąd. Mogłam się wtedy zabić i mieć spokój. Może nawet przedłużyłeś moje cierpienia? Nie dowiem się. Żyj sobie w swoim świecie. Powodzenia.

              Lubię

              • Nie nie miałabyś spokoju. Wylądowałabyś w Somalii lub innym zniszczonym państwie gdzie też musiałabyś odrobić lekcję pod tytułem „jak nauczyć się dostrzegać niedostrzegalne”

                Lubię

              • Rozumiem bo mnie nie wkurza to co Ty piszesz. Ani nie miałem o nic co piszesz pretensji. Poza jednym przypadkiem. Bo wiem że to wynikało ze złego nastroju. Wiem też że zmienisz zdanie gdy nastrój się polepszy.
                Mojego świata nie da się pogodzić z dążeniami ludzi na maxa żyjących w systemie. Ty taka nie jesteś bo jesteś jego ofiarą tak jak dawniej ja.

                Lubię

                • Nie zmienię zdania. Nie potrafię znieść Twojej postawy, tego, co piszesz, i tego, co lajkujesz. Wywołuje to we mnie agresję i cierpienie. Zmieniłeś się, ale ja w sumie też. Już nie jestem taka tolerancyjna, jak kiedyś.

                  Lubię

                  • Oboje się zmieniliśmy, Ty i ja. Możesz być taka jak ja. Jesteśmy bardzo podobni, nawet przeżycia i doświadczenia mamy podobne.
                    Kłopot to identyfikacja ze światem i z tym, co on narzuca. Ja się z tym przestałem identyfikować bo wiem że to nie przynosi szczęścia. A wręcz przeciwnie – właśnie cierpienie. Po chwili ekscytacji – dalej szara codzienność. Poza tym życie społeczne ma kulisy – prawdziwie mroczne, o których się nie mówi.
                    I nie masz czego mi zazdrościć, bo mam dalej swoje problemy. Zamiast mechanizmu zazdrości, agresji i niechęci, możesz zastosować inny. Np mechanizm ciekawości jak mi się udało pewne rzeczy wprowadzić w życie. Skoro mi się udało, to oznacza, że to działa realnie, że nie są to mrzonki ani bujanie w obłokach. Książki Zelanda wciąż czekają na przeczytanie 😉
                    Tak jak pisałem, ja z punktu widzenia „pięknych trzydziestoletnich” z wielkich miast, czyli moich równolatków, nie mam nic i nie osiągnąłem nic. Zupełnie nic. A mimo to często jestem bardziej spokojny niż oni. Widzę to na co dzień, choćby w pracy. Ty też tak możesz.

                    Lubię

                    • Ale ja nie chcę być taka jak Ty. Dlatego zawsze będzie mnie to denerwować, zresztą od zawsze denerwowało. To, co działa na Ciebie, mi szkodzi. Książki Zelanda przeczytam, ale i tak liczy się tylko to, co chcę osiągnąć.

                      Lubię

                    • Nie musisz być dokładnie taka jak ja. Bo byłoby klęską kopiowanie kogoś. Ale odciąć się od zgubnych wpływów świata możesz. To możesz zrobić zawsze. I być po prostu sobą. Sama widzisz że to co robiłaś do tej pory szczęścia nie przyniosło. Spokoju także nie.

                      Lubię

                    • Poza tym, Jarek, Twoje rady dla mnie, są tak samo skuteczne dla mnie, jak te skrytykowane przez Ciebie rady coachingowe dla Ciebie. Dla mnie to jest na tej samej zasadzie. Ogólna zasada jest taka, że takie rady nie działają, jeśli ktoś czuje się gorzej od Ciebie, czy od tego kogoś, kto te rady daje.

                      Lubię

                    • Doprowadzisz się do porządku i wtedy zaskoczy. Mam to samo. Gdy mam blackout, to nic nie działa choćbym się zesrał. A gdy czuję się dobrze to poprzez te rady mogę wygenerować niesamowitą ilość energii i mocy.

                      Lubię

          • Deprecha straszna rzecz 😦 Mam 100% pewności że podczas śmiertelnej choroby żałowałabyś tego „uszczęśliwienia”. Mam wrażenie że jedyny cel na tym świecie to po prostu żyć i nie przejmować się błahostkami.

            Lubię

            • Stuprocentowo się mylisz. Kiedyś miałam badanie na komórki rakowe szyjki macicy. Takie mi zrobiła pani ginekolog z powodu pewnych problemów zdrowotnych. Trzeba było czekać jakieś 2-3tygodnie na te wyniki i w tym czasie wkręciłam sobie, że pewnie mam te komórki rakowe. Uspokoiłam się dzięki temu, deprecha mi przeszła. Wiedziałam, że w razie czego odmówię leczenia. Niestety wszystko było ok.

              Lubię

                • No fakt. To może być horror, ale i tak mam horror, a tamten zakończyłby się szybciej śmiercią, niż cierpieć męki psychiczne kilkadziesiąt lat.

                  Lubię

              • Dziwne są nasze niektóre schizy to trzeba nam przyznać. Człowiek jako jedyny lubi się użalać jakie to jego życie jest do dupy. Dalej mam pewność że gdybyś dostała śmiertelnego raka szyjki macicy i miała byś przerzuty na inne organy, była byś na wyczerpaniu pragnęła byś wyzdrowienia.

                Lubię

            • wwww myślę ,że nie wiesz jak czuje się człowiek cierpiący na ciężką depresję. Ból psychiczny jest czasem nie do zniesienia , w takich chwilach chciałoby się ulec unicestwieniu, żeby zakończyć te nieustanne tortury rodzące się w umyśle. Niektórzy
              ludzie świadomie okaleczają się ,żeby choć na chwilę poczuć ulgę na poziomie psychicznym. Jeśli ktoś chorował na depresję to mniej więcej ,będzie wiedział o czym zozla pisze, Ja wiem ,że taki ból jest gorszy od fizycznego, ale ktoś kto tego nie zaznał ,nie będzie tego rozumiał.

              Lubię

              • Dokładnie. Szczególnie, jak się ma depresję odkąd się sięga pamięcią. Dawniej tacy ludzie po prostu umierali, bo sobie nie radzili, nie potrafili sobie zapewnić bytu. I to była naturalna selekcja. Teraz takim ludziom, jak ja, daje się leki i sztucznie przytrzymuję się ich przy życiu. Powinni wprowadzić możliwość samobójstwa na życzenie.

                Lubię

              • Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Sam to kiedyś przerabiałem. Samobójcy to skrajne przypadki potrzebujące wsparcia,zrozumienia,wyrobienia sobie dystansu do siebie i świata. Kiepski ze mnie znawca życia (mam wrażenie że jestem jedną z młodszych osób na tym blogu) ale według mnie jednym z wyjść jest zrozumienie właśnie siebie,świata,ludzi,natury,praw rządzących wszechświatem.Zrozumienie tego sprawia że chce nam się żyć (dostrzegamy że mamy po co żyć).

                Lubię

                • A to prawda, @www. W tym świecie sensu i sprawiedliwości brakuje. Oficjalnie serwowane wyjścia i drogi go nie dostarczą.

                  Bo po co żyć będąc baterią systemu?
                  -Ślub
                  -Dzieci
                  -Kredyt hipoteczny, samochodowy i jeszcze jakiś
                  -12-godzinny dzień pracy by na to zarobić, zero hobby, seksu, samorealizacji
                  -zgon.

                  Nie chodzi o dosłowność tego co powyżej, bo scenariuszy jest milion i jeden. Ale o to że mainstream nie daje ani wolności, ani sensu życia. A wręcz je odbiera.

                  Lubię

                • wwww, tak myślalam,że jesteś młodą osobą, ale jakie to ma znaczenie? Jesteś tu ,masz swój punkt widzenia ,dyskutujesz i poszukujesz .Podejrzewam,że jesteś bardziej dojrzały i mądrzejszy od swoich rowieśników. Tak trzymaj !!!!!!!

                  Lubię

                  • Stare śmieci zbieram w stare szafy
                    Dzieciaki klną na stare baby
                    Ja się kłaniam – już tak długo się znamy
                    Tyle wariantów chorób i pogód
                    Życie kręci się wokół porodów i zgonów
                    We wnykach dogorywa młodość
                    Moje korzenie przechodzą przez oczodoły czaszek
                    Wiją się w żebrach, jestem zbyt świadomy czasem nieszczęścia
                    Przez chwilę widzę twoje oczy jak gwiazdy
                    I to przemija – jestem sam jak każdy
                    Lecz młode dłonie znów zbierają moje kwiaty wiosną
                    Z balkonu patrzę na ogrody, które rosną i
                    Myślę o tych ludziach, którzy wciąż chcą żyć
                    Kombinując jak popchnąć zamiast ciągnąć syf.
                    W każdej rodzinie tu jakiś dzieciak to nadzieja
                    Która czasem w podstawówce rośnie, potem się rozwiewa
                    Coraz częściej się upewniam, że marzenia są po to, by się nie spełniać
                    Bo nie świata tyczą, ale serca
                    Nie rozwijam się w tempie społeczeństwa, bo
                    Straciłbym istotę mego człowieczeństwa – wolność
                    ZOO-miasta muszą trzymać to w klatkach
                    Wielu pozwala sobie być sobą jedynie na melanżach
                    Mówią „Nie chcesz dorosnąć”, ja nie chcę tak dorosnąć
                    Mówią mi jak dorosnąć, w dwóch słowach: „Łap chomąto”!
                    Jedyne czego chcą – twych mięśni i godzin
                    A to, kim jesteś? Bądź poważny, kurwa, kogo to obchodzi? (cicho)
                    Wkoło ani żywej duszy, w tobie też (cicho)
                    Wkoło żadnego odgłosu, w tobie zew (cicho)
                    Zaczyna swą pieśń młodość pusta, miałka
                    Ktoś położył chuj na świat nasz, masz mnie za świadka, to prawda
                    Masz mnie za dowód i maż się
                    To życie kiepski żart, a mówią ci „Bierz je poważnie”,
                    Nie chcesz już słyszeć o hajsie, hajsie, hajsie
                    Lecz nie ma nic ponad tę walkę o srajtaśmę, oddaj się jej lub poddaj się!

                    Ja będę wyć do pustego nieba
                    Choć dobrze wiem, że i tak to niczego nie da
                    Będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu
                    Wierząc, że usłyszę twój wśród nich.
                    I będę żyć na krawędzi cienia,
                    Na ostrzu prawdy nie szukając usprawiedliwienia
                    Dla tego losu wszystkich ludzi bez imienia, bo
                    Ludzie to przyczyny, a zdarzenia to skutki

                    Na ścianie wisi zegar, stanął Bóg wie kiedy
                    Bóg niekiedy śni mi się i mówi „Musisz przeżyć”
                    Budzę się wkurwiony, nie mam sił, a muszę wierzyć, że
                    Nonsens, w którym żyję ma cel, ma mnie zmienić. Zmieni
                    A – może to z braku hajsu?
                    B – może to z braku sensu?
                    C – może to wynik lęku, przyzwyczajeń i kompleksów?
                    Można wymieniać dalej, przyczyn jest alfabet
                    Ale skutek jest ten sam – dawno przeorałeś banię
                    Jak jesteś pierdolnięty, tu nie dają za to renty,
                    Jak raz się wpieprzysz w gówno – jesteś nim przesiąknięty
                    Łańcuchy konsekwencji ciągniesz u nóg do śmierci
                    I różnisz się od reszty, więc jesteś aspołeczny
                    Wchodzę na wzgórze unieść lekko ciężką głowę
                    Sam na sam z pełnią, towarzystwo ciężko znoszę
                    Zawsze chyba byłem sam, zawsze chyba chciałem tego
                    Na zegarku mam wciąż zero zero zero zero
                    Niech bije zegar w takt moich błędnych kroków
                    Godzina duchów? Sram na to, daj mi spokój
                    Przerwa od śmierci – życie, nie myślę jak je spędzić
                    Myślę jak je spełnić, do pełni o tym wyję
                    Nic to nie daje, ale co by niby dało, gdybym zamilkł?
                    Moja pieśń, moja miłość, nie czekamy na nic
                    Gramy swoją rzecz – wielką rzecz z rzeczy małych
                    Dobrze wiemy kim jesteśmy dla nas będąc nikim dla nich (cicho)
                    Wkoło ani żywej duszy, we mnie też (cicho)
                    Wkoło żadnego odgłosu, we mnie zew (cicho)
                    Zaczyna swą pieśń młodość smutna, wściekła
                    Znowu wszystko o nas bez nas, szkoda łez na mleko rozlane
                    Na wieko kamień, już sam na amen, wieki wieków czekałem
                    W sprawie wartej chuja przelałem krew i atrament
                    Wchodzę na krawędź, jak wtedy, gdy byłem ptakiem
                    Błękit był zaproszeniem wtedy, dzisiaj czerń jest rozkazem

                    Lubię

                  • Właśnie dla tych to dla przyjaciół mi bliskich
                    Dla wszystkich chłopaków, bo dzięki nim odnoszę zyski
                    Poznaje świat, omijam fałszywe pyski
                    I duchowo rosnę, chociaż finansowo niski
                    Ta życiowa farsa i droga pełna chaszczy
                    Jak śmiertelna gra, w której grać mam zaszczyt
                    Jak Syzyf kamień pcham, ja muszę los pod górę taszczyć
                    Tu trzeba przetrwać, a nie wdrapać się na szczyt
                    Chyba każdy ma chwilę, że się po cichu żegna
                    I prosi Boga, żeby życia nie przegrał
                    Na szczęście jest siła jedna, która przeciwności niszczy
                    Znak trzymanej sztamy, który na niebie błyszczy
                    Pozwala pozbierać myśli i wreszcie wytrzeć pot z czoła
                    Czy marzenie się ziści i czy życiu podołam
                    Życie to szkoła, a ja w niej uczyć się muszę
                    Tu każdy błąd to porażka, a ja muszę być prymusem
                    Otwieram duszę
                    Słowa do tych co im zawdzięczam wszystkie piękne te chwile
                    Za nich zawsze poręczam
                    Sytuacja nie zręczna gdy sam nie może się podnieść
                    Zawsze wyciągnięta ręka (wyciągnięta ręka)
                    Tak przez lata, przez życie, którym rządzi bóg i szatan
                    Cały czas unikając ostrego toporu kata
                    Aluminiowa krata, ta piekielna kotara
                    Dla wszystkich z pod znaku szprycy śmiertelna kara

                    O życiu teksty, nie przepisane z gazety
                    To życiowe sytuacje, nocne balety ze swoimi
                    To życiowe problemy z którymi nie dajesz rady
                    Życia zalety i wady, życiowe historię, które poruszą
                    To dla tych, którzy są ze mną chociaż nie muszą
                    Nie wszystko wiedzący ale życie znający
                    Nie wszystko wiedzący ale życie znający
                    Krok za krokiem przed siebie razem z tą bandą
                    Cały czas po swojemu, nie pod czyjeś dyktando
                    I choć nie którzy to co robimy nazwą grandą
                    Krytykanci, takich typów w dupie mam
                    Bo ze mną te twarze, które szacunkiem darze
                    Dla nich właśnie potoki moich wyrażeń, opisy zdarzeń
                    Dużo mocnych bitów tak jak dużo mocnych wrażeń (dużo mocnych wrażeń)
                    Bez kitu, bo tylko prawda tutaj się liczy
                    Słowa ściemniacza są niczym, widzisz?
                    Od jego farmazonów bolą aż uszy
                    On nawija i nawija jego nos coraz dłuższy

                    Ekipa jest święta
                    W życiowych sytuacjach nie ugięto obstająca przy swoich racjach
                    To moi ludzie w postanowieniach są jak ze stali
                    Masz coś łobuzie?
                    To pilnuj się bo tak jak Ali zmasakruje Ci buzie
                    Za moich wszystko jestem w stanie
                    Szopena, Czumy piątka, dla was to nagranie
                    Nagrywanie, zajęcie wciągające
                    Jak zarabianie pieniędzy na dziesiątce
                    Nigdy nie przestanie to się podobać
                    Dopóki chłopaczyny będą ze mną rymować
                    Nigdy nie przestanę o tym mówić
                    Dopóki będę miał za sobą ludzi
                    Dopóki istnieje to z nimi (z nimi)
                    Dopóki się śmieje z tymi samymi
                    Dopóki oddycham to przetrwam i nadzieję mam
                    Że błąd zauważę zanim się sparzę
                    Chłopaczyny zobaczymy co życie pokaże
                    Które chcę przeżyć razem ze swoją bandą
                    Nie sam jak komando, bo to jest życie
                    Solo to sobie można wyjebać na płycie
                    A w codzienności wsparcie u swoich trzeba mieć
                    By z twarzą własną trwać, tego chcieć

                    O życiu teksty, nie przepisane z gazety
                    To życiowe sytuacje, nocne balety ze swoimi
                    To życiowe problemy z którymi nie dajesz rady
                    Życia zalety i wady, życiowe historię, które poruszą
                    To dla tych, którzy są ze mną chociaż nie muszą
                    Nie wszystko wiedzący ale życie znający
                    Nie wszystko wiedzący ale życie znający

                    Metropolia zasypia, widać drugie jej oblicze
                    To idzie dla tych ludzi, z którymi życia dni liczę
                    Głęboko w duszy krzyczę, kamienie spadają na serca
                    A w życiowym meczu to dopiero pierwsza tercja
                    W której muszę grać i wygrywać jako człowiek myślący
                    Nie wszystko wiedzący ale życie znający
                    Tak przez ten świat idący, słyszący często głos rozwagi
                    Mający wiarę w siebie, która dodaje odwagi
                    Dużo uwagi na sprawy, których do końca nie rozumiem
                    Na mijające wydarzenia, których wyjaśnić nie umiem
                    Chociaż dużo pojąłem, to na pewno nie wszystko
                    Trzeba ufać tylko swoim, z nimi trzymać się blisko
                    Ostrożnie iść do przodu, czasem może być ślisko
                    Po co być za wysoko jak można spokojnie żyć nisko
                    Tak w tym świecie zakłamanym w zimę, pokrytym bielą
                    Świąteczne nastroje jak chłopak spędza święta pod celą
                    Aż serce żal ściska, łza w oczu błyska
                    To samo wkurwienie gdy pies na klatce ci wiska
                    Ale myślę, że sobie w życiu poradzę
                    Bo potrafię kombinować i swoich ideałów nie zdradzę
                    Zawsze znajdzie się ktoś kto uzupełni braki
                    Kto podniesie na duchu, za to dzięki chłopaki

                    Lubię

                  • Znam ten moment, czasem sam nie wiem, co robię sam nie wiem
                    Na wszystko patrzę jakby z gniewem
                    Zastanawiam się nad tym
                    Ale już nie jestem pewien, czy to jest moje miejsce?
                    Czy może takich miejsc jest więcej?
                    Przed siebie zawsze. Zawsze inaczej jest łatwiej. Teraz jak szary człowiek sam dryfuje na tej tratwie
                    To życie to bezkres, na nie patrzę to bezsens. Nigdy nie zrozumiem
                    Wszystkiego człowiekiem jestem
                    Przytłacza mnie ten ogrom
                    Ja sam wobec świata
                    Który przeraża jak Lecter z Milczenia Owiec
                    W tej chwili już nie wiem gdzie jestem i co tu robię
                    Czym jest właśnie ten świat
                    Na który tyle lat już patrzę
                    Ile w koło jest rzeczy wymagających wyjaśnień
                    Ile pytań, na które już odpowiedz jest rozmyta. Witam! W świecie, w którym człowiek niczym tytan
                    Walczy o swoje szczęście, chwile chwyta…
                    Nic więcej!

                    Ref
                    Życie jest jak rzeka, sam jestem z nią…
                    Z jej prądem czas ucieka
                    Ludzie z mozołem przez nią brną…
                    Nie wiem, co mnie czeka
                    Różne rzeczy mi się śnią…
                    Sam na sam… Jestem z nią… (x2)
                    Ty nie wiem, co jest, jak kto jest, jak to to jest
                    Po co, z kim to wszystko?
                    O co to wiesz, powiesz!
                    Co ja sam, taki mały przy tym świecie całym
                    Sam na sam z problemami, z rozkminami
                    Z posypami. Po co to wszystko?
                    Z nami jest to. Co to kurestwo? Co to królestwo? Pytań od pyty, pytań, po co te płyty?
                    Digipak, skity, i typa hity. Znów jesteś ze mną
                    Nie pidol cipy, krytyk muzyki, krytyk krytyki. Krytyka. Nie powie nikt, bo nikt nie wie i tak. Po co to pisać? Po co to czytać? Co lubisz słuchać, to przecież słychać
                    I stąd się rusza, jak w czymś jest dusza
                    To masz to w uszach i tak ze wszystkim
                    Po co odzywki? Zaczepki, rozkminki
                    Sam na sam myśli setki…
                    Pytań tysiące, nie przestaje myśleć…
                    O tym nawijać kończę

                    Ref
                    Życie jest jak rzeka, sam jestem z nią…
                    Z jej prądem czas ucieka
                    Ludzie z mozołem przez nią brną (x2)
                    Nie wiem, co mnie czeka
                    Różne rzeczy mi się śnią…
                    Sam na sam…
                    Jestem z nią… (x2)

                    Lubię

    • Ja STARA BABA , 70-tka na karku, bez czytania uczonych ksiąg opisałabym tak moją drogę / przygodę z dojściem do Boskiej szczęśliwości , a zaczęło się od tego (pkt 1), nie wiedząc nawet o tym, że kiedyś w przyszłości uczeni nazwą to Pauzą Kwantową, ja stosowałam ją już mając 28 lat, kiedy jeszcze chodziłam do przybytku zwanego kościołem, bardzo często na mszy traciłam przytomność, czując nadchodzące omdlenie ratowałam się właśnie 4 głębokimi wdechami, zatrzymując je i powoli wypuszczając, co ratowało mnie przed padnięciem na posadzkę. I tak oto po latach dowiedziałam się, że jest to tak zwany oddech kontrolowany ratujący życie , zwany też Pauzą Kwantową, a bardzo wskazany przy wizualizacji rzeczywistości.

      Jako że byłam i jestem marzycielką, chyba już z tego nie wyrosnę, bo jest mi z tym dobrze, (pkt 2) zazwyczaj zamykam oczy i nurzam się myślami w przestworzach różnych sytuacji, jakie chciałabym przeżyć, doświadczyć, oczywiście zawsze wspaniałych i o dziwo, teraz po latach sięgając pamięcią wstecz stwierdzam, że rzeczy i sytuacje, które wizualizowałam jako moje marzenia w większości się spełniły, ale potrzebny był zawsze (pkt 3) dążenie, wytrwałość , moja osobista dyscyplina.

      Jak stwierdza Jarek w swoim artykule, sam nasz umysł jest naszym największym wrogiem, ale już umysł połączony z sercem to wg mnie Tarzan (pkt 4) do osiągnięcia szczęśliwości na tym ziemskim łez padole, i tak było w moim przypadku. Te 4 pkt podane przeze mnie powyżej są podstawą do tworzenia swojego życia szczęśliwym.
      Wewnętrzna rozmowa mojego umysłu z Boską częścią mnie ( Sercem) odkrywała zawsze właściwą drogę do osiągania efektu szczęśliwości i tak jest do dzisiaj i wiem, że tak już pozostanie, bo jak sądzę, kto raz wejdzie na tą drogę , to na pewno już zejść z niej nie zechce.

      Może to są wypociny starej kobieciny, ważny jest efekt końcowy,bo to nie mądrości z ksiąg formują nasze życie, ale doświadczenia życiowe , które są podstawą naszego bytu tutaj na Ziemi .Wszystko jest w nas na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko przysiąść i odkryć a rzeka szczęścia sama popłynie. Dla prześmiewców zaznaczam, że to są tylko moje własne poglądy i odkrycia, każdy przecież ma swoje zasady i prawdy i tak niech pozostanie.

      Z miłością Pozdrawiam wszystkich na Jarkowym blogu.

      Lubię

      • fajnie się czyta Twój komentarz, Jarek, szczególnie te słowa rozpoczynające się od zdania „jestem bardzo wdzięczny, ze żyję”.
        Ja też widzę, że się zmieniłeś, złagodniałeś 🙂 i dobrze na tym wychodzisz 🙂
        Ps. Już nie będę pisać, ze „my wszyscy” to widzimy, bo zaraz będę miała do czynienia z Bogdanem :-), ale myślę, ze nie tylko ja to zauważam…

        fajnie się to czyta Aniu, po Twoich wpisach nigdy nie dałabym Ci tylu lat!!! :-). Nie brzmisz jak STARA BABA :-). Jesteś mądrą kobietą, ciepłą i taką…. „swoją”, naturalną, bez udawania kogoś innego niż jesteś. Myślę, że „naturalnie” wszyscy do Ciebie lgną…
        Pozdrawiam

        Lubię

  5. Anno, to wspaniałe ,że takie osoby jak ty,z potężnym bagażem życiowym przekazują tu swoje doświadczenia, receptę na życie sprawdzoną i przetestowaną na własnej skórze :)Jeśli o mnie chodzi chętnie skorzystam z tych cennych porad. Pozdrawiam również.

    Lubię

  6. Nie ma wiekszej głupoty niz posiadanie RACJI. Majac ją mozna ją sobie głeboko w dupę wsadzić. Bo to ani do jedzenia, ani do picia, ani do spienięzenia.
    Do posiadania jej dążą najwięksi idioci!
    Zapominają przy tym o prawie naturalnym.Zapewne je znacie bo jest tylko jedno

    Pozdrawiam – Beatę też!

    Lubię

  7. ” Samobójcy to skrajne przypadki potrzebujące wsparcia,zrozumienia,wyrobienia sobie dystansu do siebie i świata.”
    Tak ,ale trzeba to wsparcie od kogoś otrzymać i co najważniejsze chcieć je przyjąć. W takim stanie skrajnej depresji masz to w dupie , nikt i nic nie jest w stanie wyrwać cię z tego poczucia beznadziejności egzystencji. Druga sprawa, że chorujący na depresję tego wsparcia raczej nie otrzymują, rodzinka powie : weź się do roboty to ci przejdzie, albo inne pierdoły w stylu : zobacz jaki ten świat jest piękny . Oni nie rozumieją ,że aby to zrobić to trzeba się z tego gówna wyleczyć. Oni nawet pojęcia nie mają na czym ta choroba polega. I tak, dystans do świata, dystans wobec siebie , zaakceptowanie swoich wad i wad innych ludzi jest bardzo ważne ; ale do tego jest konieczny odpowiedni stan ducha. Dla ludzi w ciężkiej depresji,są to rzeczy nie do zrealizowania.

    Lubię

  8. wwww właśnie o to chodzi ,że jak masz deprechę to nic się nie chce. Chociaż tak sobie myślę, że jeśli zolza miała chęć tu popisać to może i innych rzeczy też zechce spróbować. Bardzo bym chciała ,żeby tak się stalo 🙂

    Lubię

    • Wiesz, ja się już napróbowałam. Musiałam tylko kilka rzeczy z Jarkiem dogadać, choć to i tak bez sensu chyba było. Przynajmniej wyraziłam swoją opinię. A co do tego, że trzeba tylko chcieć, to widzę ktoś ma tu czarny humor. Ale to norma, za to właśnie ludzi nienawidzę, przynajmniej mam kolejne potwierdzenie, że nie bezpodstawnie.

      Lubię

  9. zolzuniu kochana, jak bym siebie slyszała tylko z przed tak około 6 lat mniej więcej. Jak ja nienawidziłam ludzi wtedy, całego ich zakłamania, dwulicowości,długo bym tak mogła wymieniać. Wyjście z domu to istna tortura była, potem stany lękowe, za czas jakiś po wyleczeniu tego gówna,choroba fizyczna, po ĸtórej zaczęlam rzeczywiście cieszyć się życiem. Nie na długo bo ataki paniki znowu mnie uziemniły w domu. Ludzie są różni , zazwyczaj paskudni, przełom u mnie nastąpił kiedy wbiłam sobie do łba, że mam na nich wyjebane. Ta ich krytyka ,ocenianie wynika tylko z tego ,że sami są słabi i tak próbują się dowartościować. Jakoś nauczylam się funkcjonować w tym ziemskim bagienku ,czego z calego serca Tobie życzę. Zmiana myślenia mi pomogła i wobec krytyki jaka mnie spotyka powtarzam sobie zawsze słowa : jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, no i oczywiście :miej wyjebane a będzie ci dane!
    To tak w dużym uproszczeniu, no i wiem, że napewno masz gorzej ode mnie , ale widzę, że masz jeszcze siłę na popisywanie tu i polemikę, więc pisz i dyskutuj z nami , może dzięki temu ,życie stanie się trochę znośniejsze dla Ciebie. Pozdrawiam Cię i przesyłam Ci duuuuużo pozytywnej energii. Trzymaj się ,mimo wszystko 🙂

    Lubię

  10. Cytuję: „Osoby silnie zmotywowane i ukierunkowane typowo na osiągnięcie wysokiego poziomu duchowego na poziomach fizycznych w obecnym stuleciu w 95% posiadają siebie Bliźniaczy Płomień, który zostanie odnaleziony w odpowiednim momencie. UWAGA: Największą rolę w uzyskaniu sukcesu związku z Twin Falme, pełni zupełne pozbycie się ego.
    Najczęściej jest to przypadek, w którym obydwie osoby są na wysokim poziomie rozwoju energetycznego, często jedna z nich ma tę sensorykę wrodzoną ( przeważnie ta, która wybrała rolę „duchowego kata” ), a druga osoba posiada wysoki poziom świadomości, wysoką wibrację i wysoki poziom rozwoju duchowego, czyli wie co się dzieje. Przy spotkaniu tych osób następują klasyczne objawy opisane wyżej, osoby bardzo szybko dochodzą do wniosku, że są jednością, natomiast zaraz po tym, następuje pierwszy krok do odrobienia lekcji. Okazuje się, że „kat duchowy” żyje typową realnością 3D, posiada przekonania typowo materialistyczne, żyje w związku opartym na realności materialistycznej, a jego wiedza o rozwoju duchowym i poziom świadomości nie odbiegają daleko od wyrażenia „poniżej średniej krajowej”. Następuje długie, często kilkumiesięczne, lub kilkuroczne „wodzenie” za nos drugiej strony. Jest to możliwe, dzięki silnemu wkomponowaniu w świadomość „duszy-oprawcy” fałszywej rzeczywistości i wartości świata materialnego, które przedstawiają dla niej największą wartość. Brak kontaktu fizycznego z twin flame wcale nie oznacza separacji. Niezależnie od odległości istnieje między osobami ścisłe połączenie, umożliwiające stały kontakt.”
    ~Dominik Wojczyk

    Lubię

    • Podczas sesji hipnotycznych Leszek Henryk dokonuje już po całkowitym oczyszczeniu danej osoby pełnego i całkowitego połączenia jej z Duszą i wspomnianym tu wyżej Bliźniaczym Płomieniem. Ja też kilka razy byłem oczyszczany i następnie za dobrowolną zgodą moich dwóch innych części łączono mnie w jedną całość z moją Duszą i moim Bliźniaczym Płomieniem. Wtedy dopiero człowiek staje się całością. Cytowany tu wyżej tekst Dominika Wojczyk moim skromnym zdaniem mówi raczej o Bliźniaczej Duszy niż o Bliźniaczym Płomieniu. Kto faktycznie ma rację? Tego to ja nie wiem. Muszę skonsultować się z moim Nauczycielem. A może obiektywna prawda w ogóle nie istnieje? Może tak naprawdę nie ma żadnej prawdy w ogóle?

      Lubię

  11. ” Ludzie ! Nie ma już komunizmu!” – przekonująco kłamała pewna aktorzyca czyli parszywa kurwa robiąca za pieniądze wszystko.

    Naiwni i dobroduszni Słowianie niestety przyjęli to za prawdę, kiedy mordercza czerwona zaraza pod pokojowym płaszczykiem wolności z „błogosławieństwem” zarazy czarnej poszła spokojnie na całego plądrując i niszcząc dorobek materialno-kulturowy poprzednich pokoleń oraz doprowadzając do wyniszczenia biologicznego Polaków na wiele sposobów uzasadniając te wszelkie zbrodnie i bestialstwa „państwowym prawem” !

    Nic bardziej mylnego i tragiczniejszego w skutkach, bo w kolejnej metamorfozie pokoleń czerwonych „wyzwolicieli” symulujących „państwo” i „ministerstwa państwowe”, to nic innego, jak sowieckie NKWD z „ministrami” jako komisarzami ludowymi nie znającymi żadnej litości i bestialsko pastwiącymi się nad rdzennymi Polakami w tym wielkim obozie pracy niewolniczej, w tym polskim baraku żydowskiej EU, gdzie ofiary same głupio płacą swoim katom swoimi pieniędzmi i swoim życiem.

    Najtragiczniejsze w skutkach dla ludzi jest to, że poddają się bezmyślnie tej obozowej zajęcioterapii i jakikolwiek wzrost ich zamożności jest wykluczony poprzez wewnętrzną kontrybucję podatkowo-odsetkową oraz ubezpieczeniową, kiedy w rzeczywistości nie istnieją żadne prawne podstawy do ich uiszczania !

    Zeby niepokornych ludzi zastraszyć i stłumić jakiekolwiek opór żydowska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest w sumie cynicznym określeniem, bo chodzi tu wyłącznie o „bezpieczeństwo” sprawowania czerwono-czarnego terroru na polskim obszarze gospodarczo-militarnym bestialsko okupowanym przez sieć żydowskiej mafii, przez czerwoną bestię ukrywającą się w Brukseli, Waszyngtonie i Israelu z „prawną” pomocą watykaniarzy w myckach i syjonistów w Anglii .

    Tylko zbrojny opór jest w stanie unicestwić bezdusznych pachołków ROM-JUDA, bo w tej chronicznej wojnie hybrydowej bierność, pisanie skarg i czekanie na „cud” działa na naszą wszystkich Polaków Słowian niekorzyść .

    „**) NKWD = Volkskommissariat für Innere Angelegenheiten (russisch: Narodny kommissariat wnutrennich del). 1946 wurde die Bezeichnung Volkskommissar durch Minister ersetzt. Das Ministerium für innere Angelegenheiten. (Quelle: hier). ”

    „Kiedy polityka stoi przed prawem nie ma państwowości prawnej ”

    http://brd-schwindel.org/wenn-politik-vor-recht-geht-ist-die-rechtsstaatlichkeit-hin/

    Lubię

  12. klatwa międzypokoleniowo-wiekowo-rasowo-płciowo-gatunkowo-itp.-owa. ziemia. wszechklątwa.
    PS. trzeba wybierac rodzynki z ciasta i tyle. taki los.

    Lubię

  13. Przestać trzeba wszystko zwalać na „klątwy”,”karmę” , „los”,”podziały” i inne dyrdymały, bo to wszystko zwalnia od odpowiedzialności za siebie i za cały świat !

    Człowiek ma tylko dwóch wrogów – tego wewnętrznego w postaci egoizmu,lenistwa umysłowego i wszelakich żądz oraz tego zewnętrznego – handlarza żyda, który sprytnie wykorzystuje te usterki wewnętrzne goja !

    Ludzie w końcu muszą o tym się dowiedzieć, że są jednością i w kupie siła, bo wtedy są niezwyciężeni dla narodu przebranego, odwiecznych włóczęgów, których jedyną „potęgą” stanowią ich mendia, z ich presstytutkami i aktorskimi naganiaczami sceny polityczno-religijnej.

    Czy jakiś dzieciak po wyjściu z teatru lalkowego oddał by odpowiedzialność za swojej życie na jakąkolwiek kukłę w nim występującą za pomocą pociąganych sznurków z „góry” ! Założę się, że nie, bo każde dziecko potrafi rozróźnić teatr od rzeczywistości !

    Tylko dorosłym poprzewracało się we łbach poprzez teatralne programy dla dorosłych, którzy oglądając swe rozrywkowe „gwiazdy” i „idole” – reklamowe marionetki telawizyjne i na stronach brukowców uznali je za swoje własne „władze” i wszelakie „autorytety” do bezmyślnego małpowania i posłuszeństwa, kiedy ci z tyłu pociągający za sznurki śmieją się do rozpuku z głupoty i naiwności ludzkiej, która nabija kasę sprzedawcom dymów i korporacyjnego kitu.

    Tylko małe dzieci na szczęście z tego nic nie rozumieją, bo najlepiej widzą i krzyczą, że „Król jest przecież nagi ! „

    Lubię

  14. Słuchacze techno są jak duchy. Niby są wśród nas, ale tak naprawdę ich nie ma, bo co kogo spytasz, to słucha rocka lub metalu. W ostateczności hip hopu. Ludzie którzy nie lubią mojej muzyki (oczywiście Ci kulturalni..) dzielą się na dwie grupy:
    1. „Ale to złe energie ta muzyka ma!”
    2. „Jarek, techno?! :/ Weź posłuchaj o tego i tego” (i podawali nazwy gitarowych czy innych klasyków)
    Oba typy ludzi namawiali mnie do największej zbrodni – do gwałtu na własnej duszy i do zaprzestania obcowania z tym, co daje mi radość, energię i wszelkie inne pozytywności. Ja mówię: Dość! 🙂

    Lubię

    • Widzisz Jarek każdy słucha tego czego lubi. O gustach się nie dyskutuje. Dla mnie właśnie rap zawsze zostanie w sercu. Jako kilkunastoletni gówniarz z depresją nierozumiejący świata trafiłem na twoją stronę (2012) i klasykę kwintesencję polskiego rapu Fenomen,Grammatik,Mor.W.A. I to właśnie taka muzyka w mniejszym/większym stopniu pozwoliła mi wyjść z doła.

      Lubię

    • ,, Oba typy ludzi namawiali mnie do największej zbrodni – do gwałtu na własnej duszy i do zaprzestania obcowania z tym, co daje mi radość, energię i wszelkie inne pozytywności. Ja mówię: Dość!:) ”

      Głośna, impulsywna muzyka daje strawę dla ego. Ego absolutnie nie dba o twoje bębenki 🙂
      Głośny impuls to dobry sposób, by ego się najadło tak, aż się po kilkunastu koncertach i odtwarzaniu płyt z tych koncertów przez rok, dwa zrzygało się.
      I powie:,, OK dowaliłeś mi, fajnie czuliśmy się mając wyjebane na świat ciszy, ale już mnie to mdli, bo twoja – w tym czasie – uśpiona dusza zaczyna teraz brać górę, bo ja i ona w takim samym wymiarze ciebie stanowimy”.
      To co?
      Peru, Boliwia, Ekwador? – i taniec do utraty tchu, by ciało, stając się mediatorem między ego a duszą dało jej też szansę głosu?
      Cisza przed koncertem, cisza po koncercie… Boże! Ja mam duszę! Jeszcze jednego rezydenta siebie!
      Uzmysławiam istnienie ciszy. Bez niej, bez interwałów nie istniałaby muzyka.
      Uzmysławiam, że odbierając głośne, nakładające się na siebie dźwięki i nieprzerwany potok czyichś słów to moja ucieczka.
      Zadaję pytanie: PRZED CZYM?
      Odpowiedź jest tak szybka jak pytanie.

      Ego uwielbia hałas, ego to nie ja!, dusza potrzebuje spokoju czyli nawet głośne brzmienie, ale z ciszą, w której staję się świadoma siebie do głębi, do łez spływających po policzkach.

      Tak było ze mną …

      Czy techno jest złe? Absolutnie nie, bo nasyca ego, jest w danym czasie potrzebnym zagłuszeniem, oderwaniem od wszystkiego, jest latarnią morską przy brzegu wzburzonego morza.

      Jest światłem, którego bardzo potrzebowałam.
      Ono ściągnęło mnie na ląd, na którym jest ciszej i bezpieczniej.
      Na ląd, na którym mogę tańczyć i cieszyć się do woli bez obawy, że znowu moje ego porwie mnie na wzburzone fale. Już nie ma tej siły – oddało ją dla pracy mej duszy…

      Dlatego kocham swoje ego, nie walczę z nim. Jest mi pomocne, bo zasycając w siebie ,,przyziemne” blokady, oczyszcza mi drogę do prawdziwych wartości.

      Wyzbyć się ego? Bzdura na resorach! Zawsze będzie z nami, tyle że, uznane za dobrego przyjaciela, wchłaniać będzie w siebie to co ma znaczenie chwilowe, epizodyczne, a naszą duszę i uczucia uczyni głównymi aktorami.

      Lubię

  15. Kto i w jaki sposób może w tym kraju skutecznie pomóc człowiekowi będącemu na samym dnie? Na samym najniższym szczeblu drabiny społecznej? Nie masz kasy na kursy, czy warsztaty. Nie masz kasy na drogie jak na twoją kieszeń nawet zbyt drogie książki. Jesteś zatem już na pozycji przegranej? I tak i nie. Jak chcesz zawalczyć to walcz. Najgorszym twoim wrogiem jesteś ty sam. Nikt ci nie każe chlać, palić, ćpać. Nikt ci nie każe ganiać za tirówkami. Nikt ci nie każe odwiedzać agencji towarzyskich. Nikt ci nie każe chodzić do twoich Kościołów. Nikt ci nie każe należeć do partii politycznych. Nikt ci nie każe godzinami zajmować się szklanym kondonem, czyli teleekranem. Takich przykładów jest mnóstwo.

    Te wszystkie kursy i książki istotnie nie nadają się dla ludzi będącym na owym dnie. Zwłaszcza dla ludzi żyjących i mieszkających w tym kraju. I tu się z Tobą całkowicie zgadzam Jarek. Czy to znaczy, że nie masz żadnych szans na to, aby odbić od dna i wypłynąć na powierzchnię?

    Tego nie powiedziałem. Tego Jarek też nie powiedział. Pozostaje nam jedynie odpowiedź na pytanie: ja tu i teraz? jak w tym kraju? jak w tych realiach życiowych? jak skutecznie wyjść z dennego mułu, odbić się od niepewnego dna i wypłynąć na powierzchnię, aby dopłynąć do zbawczego brzegu?

    Nie zamierzam polemizować z tym felietonem, który zresztą nie do końca jeszcze przeczytałem. Nie to jest moim zamiarem. A zatem pozwólcie mi powiedzieć tu moje skromne zdanie. Ja w moim życiu nie jeden raz byłem na przysłowiowym dnie. Zawsze jednak robiłem wszystko, aby po chwilowym załamaniu się moich planów życiowych odbić się od dna i zacząć od nowa budować sobie moje dalsze życie. Wyglądało to podobnie do kolejnego wcielenia.

    Książka mojego pradziadka mówi, że jeśli chcesz zażyć przyjemności najpierw użyj tę, która nic nie kosztuje. Czy można zdobyć coś w rodzaju podręcznika, który praktycznie nic nie kosztuje? Teoretycznie to nie. Praktycznie tak. Zwłaszcza mogą go mieć ludzie żyjący w dużych miastach. Wystarczy pójść do biblioteki miejskiej, czy też uczelnianej. Należy mieć ze sobą jakiś wiarygodny dokument tożsamości. Nie radzę iść do czytelni biblioteki akademickiej w czasie sesji egzaminacyjnej. Idziesz, pokazujesz papiery, siadasz i na miejscu zamawiasz wybrane pozycje z katalogu. Dziś możesz je skserować lub sfotografować. Zapisać skanerem. Możliwości wiele. Masz więc książki praktycznie gratis.

    Drugą możliwość daje ci internet. Ja wskażę wam dwie pozycje gratis. Pierwsza to wpisujesz w wyszukiwarkę hasło ,,Evelyn Monahan po polsku pdf” i ściągasz sobie tę pozycję. Dla bardziej zaawansowanych polecam free text mojego Nauczyciela Leszka ,,Ku wyzwoleniu z ducha”. Innych pozycji poszukaj sobie sam/a. Powodzenia.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s