Felietony i artykuły autorskie

Uważasz, że masz wolną wolę? Przeczytaj to!

Uważasz, że masz wolną wolę? Przeczytaj to!

wolna wolaW filmie „Terminator 3” jeden z głównych bohaterów, John Connor, w pewnym momencie się zbuntował i powiedział, że pieprzy przeznaczenie. Przystawił sobie pistolet do głowy i zagroził, że wystrzeli. Że cała legenda Johna Connora i jego misja zostaną zakończone. Całe przeznaczenie szlag trafi. Dlaczego miałby to zrobić? Ponieważ ma coś, co jest najcenniejszą wartością na Ziemi, a czego nie miał robot wysłany z przyszłości by go chronić.

WOLNĄ WOLĘ.

Uważam że miał on prawo tak zadecydować. Nawet gdyby cały plan ruchu oporu miał szlag trafić, gdyby opór przeciwko maszynom miałby się nie udać. Niby dlaczego ktokolwiek miał zmuszać tego pełnego wątpliwości człowieka do wzięcia na siebie tak wielkiej odpowiedzialności? A może on nie chciał? Miał prawo nacisnąć na spust i zakończyć swoje życie, ponieważ ma wolną wolę. I żadnemu bogowi, żadnemu prawu karmy, żadnemu Źródłu, żadnemu przeznaczeniu gówno do tego świętego i niezbywalnego prawa człowieka – WOLNEJ WOLI.

Film Terminator to oczywiście opis pełen symboli i archetypów. Podobnie jest w innej sadze filmowej – Matrix. Co by było, gdyby Neo połknął nie tę pigułkę co trzeba? Według słów Morfeusza, zasnąłby znowu i uwierzył w co tylko by chciał. Może obudziłby się znowu w matrixie jako ktoś znany, lubiany, bogaty, i miałby sielankowe życie? A cały plan Morfeusza i matrixowej wyroczni poszedłby się jebać? Człowiek ma prawo odejść i żaden człowiek, żadne bóstwo i żaden duchowy czy nie-duchowy mechanizm nie ma najmniejszego prawa w ten przejaw wolnej woli ingerować.

Religie, new age i ezoteryka krzyczą i przekonują, że nie wolno samodzielnie podejmować decyzji o odejściu. Katolicyzm twierdzi, że samobójcy idą do piekła. New age i ezoteryka uważają, że jest to niewłaściwe i narusza prawo karmy czy inne, często z dupy wzięte teorie. A ja uważam co innego. Jeśli bóg, architekt, Universum, wszechświat, najpierw stworzył człowieka poranionego i wyniszczonego życiem, a potem zamierza go jeszcze karać za samobójstwo.. To taki byt nie jest bogiem, ale diabłem z samego dna piekieł. I nie chcę mieć z takim bogiem, karmanem, architektem nic do czynienia.

New age głosi, że nie ma przypadkowych spotkań, że nie ma przypadkowych wydarzeń, że każde cierpienie nosi w sobie sens i rozwój, że każde złe wydarzenie ma sens i ma czegoś nas uczyć. A co, jeśli to nieprawda? A co jeśli żadnego przeznaczenia ani boskiego planu nie ma? A co, jeśli tym wszystkim rządzi chaos i te zimne, bezduszne, olewcze i beznamiętne i przede wszystkim okrutne prawa Murphy’ego z tej drugiej strony lustra? Czyli z otchłani? Co jeśli cierpienie nie ma żadnego sensu ani żadnych walorów wychowawczych? Co, jeśli żadne złe wydarzenie nie ma ani głębszego ani płytszego sensu?

Prywatnie przestałem niemal zupełnie bać się śmierci. Nie zamierzam jednak przyspieszać kresu swojego życia, bo zamierzam zaznawać jeszcze codziennych radości i szczęścia, i coraz częściej mi się to udaje. Ale gdybym hipotetycznie chciał kiedyś popełnić samobójstwo – czy mógłbym to zrobić? Czy mógłbym po prostu pokazać bogu / karmanowi czy komukolwiek innemu środkowy palec i powiedzieć, żeby spierdalał i że mam totalnie wyjebane na jego plan? Według mnie mógłbym ponieważ mam niezbywalne prawo – WOLNĄ WOLĘ. I co wtedy? Czy oburzyłeś się, czytelniku, komentatorze?

Nie byłoby moich felietonów, nie byłoby uświadamiania ludzi, nie byłoby poszerzania wiedzy i przekazywania jej innym. Nie byłoby mojego przeznaczenia. Nie byłoby mnie. Czy świat by się zawalił? Czy stałaby się apokalipsa? Czy niebo spadłoby na Ziemię, tę Ziemię? Oczywiście że nie! Świat by istniał nadal, a Słońce nadal wschodziłoby na wschodzie i zachodziło na zachodzie, tak jak robi to od niezmierzonych eonów czasu. Nic by się nie stało i w zasadzie nic by się nie zmieniło.

To są rozważania czysto teoretyczne. Od kilkunastu lat mam wbudowany w psychikę mechanizm który to uniemożliwia. Ale uważam go za ograniczenie mojej wolnej woli. Bo wielu ludziom świadomość tego, że mogą kiedyś tam sami odejść, przynosi.. ulgę. Ja tej świadomości nie mam. Nie boję się faktu zakończenia tego życia ale mam dwie obawy związane ze śmiercią. Jak widzicie, nie ma lekko. Otóż co, jeśli po śmierci dorwie mnie bezlitosna maszyna astralu, skasuje mi wspomnienia z tego życia, i przemocą nakaże mi się wcielić (reinkarnować) znowu na Ziemi? I to na jeszcze gorszych warunkach? W postapokaliptycznym świecie rodem z jakiegoś thrillera SF?

Albo co, jeśli będę chciał, jako dusza, uwolnić się z ziemskiego więzienia, a to okaże się.. niemożliwe? Niektórzy czytelnicy ostrzegali mnie, bym po śmierci nie leciał poza Ziemię, w kierunku niewyobrażalnych bezkresów kosmicznej pustki, tej „kosmicznej zamrażarki„. Do Plejad są tryliony kilometrów lub więcej, do Kasjopei też. A co, jeśli tam… nic, absolutnie nic nie ma? A co, jeśli jako dusza wylecę poza heliopauzę (ostateczną barierę Układu Słonecznego) i nie będę mógł już nigdzie, absolutnie nigdzie lecieć? Ani z powrotem na Ziemię, ani dalej?

Zaś mój drugi lęk związany ze śmiercią, to lęk przed męką konania. Znam sposób który jest sposobem pewnym na 99,9%. Jeden z wycofanych już farmaceutyków powoduje bardzo ciężkie zaburzenia automatyzmu serca nawet jeśli przedawkujesz go choćby przez przypadek, zaledwie trzykrotnie. Zgon jest wtedy nagły i bardzo szybki. Ale czasami bywa, że człowiek bierze całe pudło takiego środka i… przeżywa, choć logika i nauka nie dają mu na to praktycznie żadnych szans. Za to doświadcza boleści i męki konania, zanim trafi do szpitala, gdzie go odratują.

Istnieje jeszcze jedna hipoteza. Hipoteza śmierci jako ostatecznego katharsis, ostatecznego uwolnienia z planety więziennej zwanej Ziemią. W wielu baśniach, legendach, przekazach i filmach zostało to pokazane symbolicznie i archetypowo. Odejście za morze, popłynięcie na drugą stronę morza jest archetypem, symbolem umierania. W trylogii Władcy Pierścieni po zakończonej walce elfy odchodzą za morze do lepszego świata, czyli umierają.

W filmie Truman Show główny bohater przebudził się, poznał prawdziwą, więzienną naturę systemu (świata). Po czym pokonał swój największy lęk – lęk przed pływaniem i morzem. Wsiadł na żaglówkę i popłynął na drugą stronę morza, by się ostatecznie uwolnić. Lęk przed morzem można interpretować jako lęk przed kobiecością (także kobiecością własną) jak i lęk przed śmiercią. Morze jest siłą, z której urodziło się, wyewoluowało i wyszło życie, na ląd.

Zaś w filmie Dark City jeden z bohaterów poznał czym naprawdę jest świat (więzieniem), przebudził się. Powiedział on do głównego bohatera filmu, że istnieje tylko jedna droga by się uwolnić – i zaraz po tych słowach rzucił się pod pociąg i umarł. Z drugiej strony, główny bohater Dark City także wiedział czym jest system, ale nie zamierzał umierać, lecz dokonał korekty tego systemu. I udało mu się to. Nad mrocznym miastem w końcu zaświeciło Słońce, pojawiła się plaża i morze, i ludzie w końcu mogli zbliżyć się do zaginionego raju z dzieciństwa. Mieścił się on właśnie nad morzem.

Inna hipoteza z kolei mówi, że gdy nie przerobimy wszystkich życiowych lekcji i zakończymy przedwcześnie życie, to te same lekcje wrócą w przyszłym życiu, z jeszcze większą siłą. I w co tu wierzyć?

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

35 odpowiedzi »

  1. Kiedyś,jeszcze z 2-3 lata temu myślałam bardzo podobnie.Śmierci też się nie boję,ale znalazłam jej sens.Pomogło mi w tym zainteresowanie Kabala.Myślę,że ciebie też może to zainteresować.Wpisz w wyszukiwarce Międzynarodowa Akademia Kanały i porostu poczytaj,nie robiąc żadnych pochopnych wniosków.Nie żadnym grupami czy fundacjam,które tylko udają kabalistow i wyludazaja z ludzi kasę,a poprostu poczytaj,szczególnie blog Michaela Lajtmana.Wydaję mi się,że jesteś jednym z tych nielicznych,kto zrozumie

    Polubienie

  2. Piszesz Jarek, że masz wolną wolę. Nie masz jej wcale. Nieważne, jakimi sposobami chcesz to udowodnić. Nie masz jej. Dlaczego? Ano dlatego, że nie masz zrozumienia.Pisałeś kiedyś, że oświecenie jako takie nie istnieje. I tak i nie. Wszystko zależy od tego, co uznajesz za owo oświecenie? Zdolność opuszczania ciała? Jasnowidzenie? Inne tego typu bzdety? Aby zostać oświeconym musisz pierw zostać obserwatorem tej całej planszowej gry, jaką sobie ułożyło i wciąż się nią bawi twoje Istnienie. To znaczy, że najpierw musisz się oczyścić z tej całej karmy, a właściwie to zapisów w twojej Podświadomości. Zapisów emocji i traum ze wszystkich twoich poprzednich wcieleń.
    Ile ich było? Jak długo trwa ta cała gra? Ta okrutna dla ciebie Jarek zabawa twojego Istnienia. Porozrzucało ono figury na planszy i gra się toczy. A to, że ty Jarek cierpisz, to są dla twojego Istnienia nic nie znaczące banialuki. Cierpisz bowiem ty Jarek będąc i utożsamiając się z twoim ciałem. Jak się przestaniesz z nim utożsamiać, to od razu połapiesz się, że w tym świecie coś tam nie gra. Na Ziemi zaczynają się dziać rozmaite, trudne do zauważenia zmiany. Raz mój plik MP3 ma przykładowo 50MB. A innym razem tylko 49, lub 51. Tylko kto zwraca uwagę na takie drobiazgi.
    Nie ma nikogo i niczego, co chciałoby się znęcać nad tobą. To ty sam Jarek Kefir produkujesz, w właściwie wciąż projektujesz te wszystkie wydarzenia w całym twoim życiu. Projektujesz je tak szybko, że nawet tego nie zauważasz. Tak jak ludzkie oko nie widzi wciąż zmieniających się klatek ruchomych obrazów, czyli kina, telewizji itd. Twoja projekcja ciągle trwa. Ja przykładowo nie wierzę w żadne UFO i Kosmitów i jak dotąd nie spotkałem żadnego przybysza z gwiazd, ani nie widziałem latającego talerza. Talerze widziałem w reklamie. Jak rzucane przez gosposię leciały gdzieś tam.
    Nie uważasz Jarek, że życie nasze doczesne jest zbyt krótkie, aby je sobie skracać bez powodu.
    Żyj pełnią życia, ciesz się każdym jego dniem, rżnij dziewczyny, bądź wesoły i radosny. Abyś potem po twoim powrocie do Istnienia miał co wspominać. I to na razie by było na tyle. Carpe diem.

    Polubienie

    • Tak Cię czytam… Czasem… Jak zawsze słodko pierdolisz… Ale pierdol nadal ruski pajacu… Serdecznie Cię pozdrawiam. Nie, nie pozdrawiam. Chociaż znam wielu Rosjan i są ok. Ale nie Ty. Lech, Czech i Rus!!! My SŁOWIANIE!!!!!!!

      Polubienie

  3. Przy tak silnym instynkcie przetrwania, który mamy we krwi podjęcie decyzji o zakończeniu własnego życia dla większości jest niewykonalne. Zawsze istnieje strach przed śmiercią, bo nie wiemy czy nasza dusza jest odpowiednio przygotowana żeby opuścić tę więzienną planetę i czy nie zostaniemy właśnie wciągnięci w kolejny cykl reinkarnacyjny.
    Przypomniał mi się też film Poranek kojota jak ta kobieta w okularach próbowała popełnić samobójstwo. moment śmieszny ale właśnie czy sami my zdołamy popełnić to samobójstwo czy żadna siła nam w tym nie przeszkodzi ?
    Odpowiednie pzygotowanie siebie na śmierć jest też pełne wyzwań, bo na każdym kroku czają się pokusy czy to wypicia piwa, zajarania trawy czy zjedzenia czegoś niezdrowego. A nie żyjemy w Tybecie razem z tamtejszymi mnichami.
    Leć do słońca i niech nie zatrzymają Cię pasy Van allena. Przy predkości szybszej od światła odległości są nieistotne
    Pozdrawiam

    Polubienie

  4. Jarku, nie popełniaj samobójstwa. W zaświatach to się dopiero ludzie tłuką. To co się dzieje tutaj to jest pikuś w porównaniu z mordobiciem, jakie ma miejsce w zaświatach. To więzienie poziom hardcor, u nas na Ziemi jest lajcik.

    Polubienie

    • Karola, nikt nie będzie się tu zabijał choć ludzie myślą o śmierci, bo dotyka ona kiedyś każdego. Należy raczej rozważyć i zastanowić się nad tym jak po śmierci mieć to niebo, odrodzić się i zmartwychwstać tak żeby być wolnym, np. jak Feniks z popiołów, Jezus, Budda, Pierzasty Wąż czy Kukulkan i jeszcze pewnie wielu innych.A możemy to zrobić bo mamy geny słonecznych bogów z Syriusza A, gdzie główny świat nazywa się Khoom (dawna nazwa Egiptu to Khem i oznacza dostęp do czarnej dziury). W każdym razie w wysokich poziomach astralu istnieje tam, na tym Syriuszu eteryczna rasa lwich istot ze skrzydłami i fioletowymi oczami, która nazywa się ARI. Z kolei ARI jest też starohebrajską nazwą lwa i w Egipcie reprezentuje go sfinks. Tak jak ludzie stawiają różne posągi swoim bogom tak wtedy pewna grupa istot An-nunnaki zbudowała sobie posąg przedstawiający wyobrażenie ich własnych bogów. Co prawda sfinks nie ma skrzydeł, ale rasa eteryczna Arii wykreowała rasę Lwich ludzi na planie fizycznym, zamieszkujących świat Kilroti Syriusza A. Z kolei skrzydła zapewne przedstawiają kształt energii, która tak się układa dając wrażenie skrzydeł.
      Nasze odrodzenie polega na przebudzeniu poprzez serce, uśpionej w kości ogonowej energii Kundalini. Mamy tu ten cały koncept i pakt IBI-URU z tym związany, gdy wąż kami orła. Po stronie IBI jest An/Anu czyli możemy domniemywać że nazwa i pochodzenie naszej rasy Arian wywodzi się właśnie od króla Anu, który miał swe korzenie w rasie ARI (był odzwierciedleniem tych istot na planie fizycznym) i jest słonecznym bogiem tzn jest nieśmiertelny i podróżuje poprzez centrum słońca. O odrodzeniu tej naszej rasy mówi nie tylko mitologia, gdy Światowid wyjdzie ponownie ze swej koliby po raz czwarty i pewnie zacznie się nowy świat. Kolibą nazywane są rejony na terenie Rosji, gdzie znaleziono ruiny dawnego słowiańskiego miasta Arkaim, Możemy zatem przyjąć że nowy świat się zacznie gdy rasa Arian się przebudzi. Polecam wywiad o słowiańszczyźnie z Piotrem Kudryckim.
      Pamiętaj że to czego w danym momencie nie akceptujesz, co jest też poprzeplatane w bajkach i filmach to nie znaczy że to nie istnieje i w różny sposób na Ciebie nie oddziaływuje.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  5. Jeśli chodzi o życie po życiu, to mam podobne rozkminy. Ludzie wymyślają różne teorie, ziarno prawdy tkwi zapewne w każdej lub… w żadnej. O naszym ziemskim więzieniu też nie wiemy nic. Może na innych planetach jest jeszcze gorzej, a klimaty rodem z Fallouta to normalka? Tu przynajmniej są lasy, łąki, jeziora, wodospady, góry (przynajmniej dopóki dewastacja środowiska nie pójdzie za daleko). W sumie to jakby wywalić cały ten pojebany system polityczny i fanatyków wszelkiego rodzaju, to byłby prawie że raj. Gość powyżej pisze o mnichach. A może to też lipa? Może cały ten rozwój duchowy to nic innego jak kolejny program, powiedzmy jedna z opcji w menu głównym życia? Parę razy (nie tak dawno) zdarzyło mi się poczuć coś głębszego (nie będę opisywał), ale do tego wystarczy odpowiedni nastrój, muzyka, piękno natury, rozgwieżdżone niebo itp., więc nie wiem ile w tym duchowości (może 0?). Poza tym, co wiemy o duszy? Nic! Czy jest wieczna, czy ma jakieś fizyczne granice, czy w ogóle jest odrębnym bytem?
    Popieprzone też, jak ludzie sobie wyobrażają niebo. Jakieś pływanie na chmurkach, modlitwy, anielskie chóry… strasznie wieje nudą. Inni mówią o przyszłym (teraźniejszym?), wiecznym istnieniu wszystkich po 999999999999 wcieleń w jakiejś super-jedności. To już lepsze, choć znowu jak wszyscy, to wszyscy. Hitler, Stalin, Mao… i paru innych „ciekawych” ludzi też. I chuj mnie obchodzi, że oni to odpokutują. Czy czynienie dobra przez 1000000 wcieleń może wynagrodzić jedną łzę matki nad grobem dziecka? A może dobro i zło to iluzja, a śmierć miliona to tylko… statystyka? Z tego wszystkiego najbardziej odpowiadałoby mi… piekło. Wiadomo, czasem diabeł kolnie widłami w dupę, ale generalnie hulaj dusza – imprezy, dziwki, wóda, no i oczywiście heavy metal \m/ 😀
    A mówiąc już poważnie podejrzewam, że nawet jakby przez następne 10000 lat cała ludzkość skupiła się tylko na badaniu świata duchowego, to z dużą dozą prawdopodobieństwa nasza wiedza nie posunęłaby się nawet o milimetr. Jesteśmy jakby zaprogramowani do tego, żeby żyć i umierać w kompletnej nieświadomości i niewiedzy o naszej prawdziwej istocie.

    Polubienie

  6. Prawda jest taka, że NIC nie wiemy, sugerujemy się jedynie tym, co ktoś gdzieś kiedyś napisał… A że napisało wielu to potem w głowie taki mętlik, że z tego wszystkiego wybieramy sobie najwygodniejszą dla nas w danym momencie teorię. Tak, wszystko to zaledwie teorie i mamy praktycznie 100% szans, że wyznajemy i bronimy czegoś nieistniejącego. Dobrze to widać po blogu Jarka, który sam przyznaje że zmienił zdanie. Jeśli to sobie uświadomicie, to nie wiem jak Wy, ale ja czuję olbrzymie wkurwienie i niemoc. Chuj temu światu w dupę.

    Polubienie

  7. http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka/item/89644-pis-w-oparach-banderyzmu-niech-bog-wybaczy-bo-ludzie-nie-wybacza

    „Jeszcze dwa dni temu na naszych łamach Tadeusz Płużański nie tracił nadziei, że nowa władza będzie miała na tyle honoru by upomnieć się o swoich Obywateli bestialsko pomordowanych przez ukraińską dzicz na Wołyniu.

    Gdyby obecny rząd również ugiął się pod presją Ukraińców, byłoby to fatalne. Znowu poprawność polityczna zwyciężyłaby kosztem naszych obywateli. Byłoby to zachowanie skandaliczne – napisał.

    Pomimo wcześniejszych zapowiedzi szeregowych posłów partii rządzącej, ostatnie dni zapowiadały, że rząd może się wycofać ze swoich wcześniejszych obietnic ws. upamiętnienia „Krwawej Niedzieli”. Pojawił się szereg skandalicznych wypowiedzi. Wicemarszałek Sejmu z ramienia PiS, Ryszard Terlecki nazwał rzeź wołyńską… „bratobójczą wojną”. Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin nazwał co prawda te tragiczne wydarzenia „ludobójstwem”, ale dodał jednocześnie, że: „niezależnie od Wołynia uważamy, że w dzisiejszej sytuacji trzeba państwu ukraińskiemu pomóc przetrwać jako niepodległemu państwu i obronić je przed agresją”.

    Wypowiedzi i inne sygnały, które zewsząd dochodziły okazały się prorocze. Wczoraj pod Sejmem odbyła się pikieta narodowców, Kresowian i przedstawicieli innych środowisk patriotycznych, podczas której starano się wymóc na politykach konkretne działania ws. upamiętniania ofiar Wołynia, ale niewiele to dało.

    PiSowcy nie dopuścili dziś do głosowania ani nad ustawą ani nad uchwałą upamietniającą Ofiary banderowskich bandytów. Nie zgodzili sie nawet na półgodzinną przerwę w dzisiejszych obradach sejmu, aby Klub Kukiz’15 mógł wyjść na manifestację poświęconą Zamordowanym przez OUN-UPA, która odbywała sie przed sejmem. Wyszlismy więc sami a w związku z tym nie mogliśmy głosować nad ustawą o TK. Bóg Was, PiSowcy, osądzi. A tymczasem, na Waszej „bratniej Ukrainie” badziory mordujące Polaków (i swoich) są coraz bardziej honorowane… – napisał na Facebooku Paweł Kukiz.

    Ciężko się z tym nie zgodzić. Antyrosyjska fobia tego rządu była znana od dawna. Ale sprzedawanie pamięci o zakatowanych Polakach w imię dobrosąsiedzkich relacji z UPAiną okrywa tę ekipę wieczną i niezmywalną hańbą. Nie macie prawa nazywać się patriotami. Nie macie prawa prężyć dumnie piersi pod biało – czerwoną flagą i mówić o honorze. Nie wiecie czym jest honor.

    Agentów niemiecko – rosyjskich zastąpili agenci banderowsko – amerykańsko – żydowscy. Nie ma między nimi żadnej różnicy. Każdy zdrajca i agent zasługuje na społeczny ostracyzm.”

    ******
    … od 1 lipca w mojej robocie pojawiło się 2 Ukraińców ze Lwowa, i jeden z którym robię opowiedział mi dokładnie co tam się wyprawia, i jasno mówił, że Poroszenko to kawał skurwysyna żydoskiego, a całą ta nowa władza to żydoskie pachołki USraela … wspomniał też o tej pilotce Sawczence, że on to jest artystka dobra, i będą ją urabiać do wyborów i ona robi show w tv … no i ten Oleg mówił mi, że odkąd Poroszenko jest, to wszystko poszło w górę, ceny, opłaty, a pensje niższe nawet, on sam zarabiał na nasze 600zł na kolei i musiał kraść żeby wyżywić rodzinę, a ma 4 dzieci, i wziął kredyt 25 000 $ dlatego przyjechał do Polski …

    Polubienie

    • http://pikio.pl/hanba-chory-bal-ukraincow-danie-miesne-rzez-wolynska-tort-z-porabanym-noworodkiem/

      „Na Ukrainie miała miejsce obrzydliwa impreza, którą zorganizowano w związku z przyznaniem nagród „Watnika Roku”. Bal został zwieńczony cięciem tortu z noworodkiem, a w menu serwowano danie mięsne „Rzeź Wołyńska”.

      Co serwowano w menu? Dania „zgwałcona emerytka”, „odeski dom związków zawodowych” oraz mięsne „rzeź wołyńska”. Pokrojono również tort, na którym leżał noworodek na tle rosyjskiej flagi. Imprezowicze z lubością przyglądali się jak nóż kroił dziecko na rosyjskiej fladze.

      Jak to jest możliwe, że w kijowskiej knajpie serwowano danie „Rzeź Wołyńska”? Część Polaków żąda by sprawą zajął się polski MSZ i domagał się wyjaśnień. Prawo i Sprawiedliwość chce jednak mieć dobre relacje z Ukrainą.

      Ostatnio poseł PiS Stanisław Pięta zachęcał do rozważenia pomysłu wspólnego państwa z Ukrainą.

      – Ja jestem człowiekiem, który chciałby zabezpieczenia losów Polski, Polaków na następne pół wieku. To nie jest tak, że od samych Polaków coś zależy. Jeżeli po stronie ukraińskiej pojawiają się tego rodzaju pomysły, postulaty, myślę że warto rozmawiać – mówił.”

      Polubienie

  8. Śmierci tak na prawdę nie ma. Jest to ściema wpajana nam od małego – takie programowanie na strach przed śmiercią. Siła życiowa każdego człowieka jest pierwiastkiem nieśmiertelnym – czystą energią. Śmierć jest tylko zgniciem powłoki cielesnej i bramą do nowych żyć. Człowiek odradza się wielokrotnie w nowym, młodym ciele, jego kia jest nieśmiertelna. W rzeczywistości materialnej, czterowymiarowej, w której żyjemy – fizyczność ulega przemijaniu, destrukcji. Niefizyczność natomiast (duch, siła życiowa) trwa nadal, dotykając wielowymiarowości stworzenia i odradzając się nieustannie, cyklicznie.

    Polubienie

  9. Aleksander Jabłonowski (Wojciech Olszański) w wykładzie-rzece, podczas spotkania z sympatykami w Łodzi, opowiada o ewolucji swych poglądów, życiu w PRLu, transformacji, grzechach III RP, narodowej zdradzie, wielkich nadziejach i szansie dla Polski w tym wyjątkowym, choć niezwykle trudnym, geopolitycznym układzie.

    Polubienie

  10. http://alexjones.pl/aj/aj-inne/aj-spoleczenstwo/item/89745-zdemoralizowany-umysl-w-kulturze-konsumpcjonizmu

    „Zachodnia kultura konsumpcyjna stwarza psychiczno-duchowy kryzys, który dezorientuje i pozbawia nas poczucia celowości. Jak możemy uzdrowić chorą kulturę i sami się uleczyć?

    Obsunięcie się w epokę depresji zdaje się być nieuniknione. Trzy dekady temu średnia wieku dla pierwszego ataku depresji wynosiła 30 lat. Dziś jest na poziomie 14 lat. Stephen Izard z Duke University to jeden z licznych naukowców, którzy wykazali, że tempo rozprzestrzeniania się depresji w zachodnich uprzemysłowionych społeczeństwach podwaja się z każdym pokoleniem. Przy tym tempie ponad 50% obecnej młodej generacji w wieku 18-29 lat popadnie w depresję wkraczając w wiek średni. Ekstrapolacja tego schematu na kolejne pokolenie prowadzi do przerażającej prognozy, że praktycznie każdy padnie ofiarą depresji.

    W przeciwieństwie do wielu tradycyjnych kultur, w których depresja w ogóle nie występuje, a nawet nie istnieje słowo, które by określało ten stan, zachodnia kultura konsumpcyjna zdecydowanie sprzyja jej rozprzestrzenianiu się. Depresja stała się do tego stopnia nieodłączną częścią naszego codziennego słownictwa, że określenie to stosuje się też do stanów psychicznych, które wymagają innego rozumienia i innej terminologii. Istotnie, jeśli przyjrzymy się ludziom z postawioną diagnozą depresji, większość z nich właściwie nie pasuje do tej kategorii. W największym badaniu w tym zakresie Ramin Mojtabai z Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health zbadał próbkę ponad 5600 zdiagnozowanych przypadków i odkrył, że jedynie 38% rzeczywiście spełniało kryteria depresji.

    Jednym z czynników, przyczyniających się do tego zamieszania jest zdradliwa, skryta epidemia demoralizacji, która także dotknęła współczesną kulturę. Ponieważ utrata wartości moralnych ma sporo cech charakterystycznych też dla depresji, pozostaje ona nierozpoznana i traktowana jest jako wspomniane zaburzenie nastroju. Głównym powodem zaledwie 28-procentowej skuteczności antydepresantów jest wysoki odsetek przypadków „depresji”, które tak naprawdę są przypadkami demoralizacji – stanu niereagującego na leki.

    Zaburzenie egzystencjalne

    W przeszłości nasze rozumienie demoralizacji ograniczało obszar jej rozpoznawania do specyficznych, ekstremalnych sytuacji, takich jak przypadki ciężkich urazów fizycznych, chorób śmiertelnych, warunków w obozach jenieckich czy niemoralnych taktyk wojskowych. Jednak można ją znaleźć i poza tym obszarem, zróżnicowaną kulturowo i wyrażającą się w bardziej subtelnych formach. Rozwija się niepostrzeżenie, za kulisami codziennego życia, w patologicznym środowisku kulturowym, jakie istnieje obecnie. Dla współczesnego „konsumenta” ta kulturowo generowana demoralizacja jest praktycznie nie do uniknięcia.

    W odróżnieniu od depresji, utrata wartości moralnych jest zaburzeniem egzystencjalnym, związanym z rozpadem osobistej „mapy poznawczej”. Jest to wszechstronny kryzys psychiczno-duchowy, którego ofiary czują się ogólnie zagubione i niezdolne do odnalezienia sensu, celu, czy też źródeł zaspokojenia potrzeb. Świat nie zasługuje na zaufanie, miejsce uprzedniego systemu wierzeń i przekonań zajmuje zwątpienie, niepewność i utrata kierunku. Zwykle towarzyszą temu frustracja, złość i rozgoryczenie, oraz poczucie brania udziału w przegranej sprawie bądź przegrywania bitwy. Etykietka „depresja egzystencjalna” jest niewłaściwa, ponieważ w odróżnieniu od większości postaci depresji demoralizacja stanowi realistyczną odpowiedź na okoliczności, jakie rzutują na życie człowieka.

    Przyswojona kultura konsumpcyjna nieuchronnie osłabia struktury osobowości i zdolność radzenia sobie z trudnościami, oraz kładzie fundament pod ostateczną demoralizację. Jej główne cechy – indywidualizm, materializm, intensywna konkurencja, chciwość, nadmierne skomplikowanie, przepracowanie, pośpiech i zadłużenie – są negatywnie skorelowane ze zdrowiem psychicznym i/lub społecznym dobrostanem. Drastycznie spadł poziom intymności, zaufania i głębokich, przyjacielskich relacji w życiu ludzi. Wyschły źródła mądrości, społecznego i wspólnotowego wsparcia, otuchy duchowej, rozwoju intelektualnego i edukacji życiowej. Pasywność i asortyment wyparły uprzednią kreatywność i doskonalenie. Takie cechy odporności psychicznej, jak cierpliwość, powściągliwość i hart ducha ustąpiły miejsca przelotnym zainteresowaniom i niemożności skupienia uwagi, przesadnemu dogadzaniu sobie i opartemu na nadmiernym zaabsorbowaniu sobą podejściu do życia.

    Badania naukowe wykazują, że w porównaniu z dawniejszymi czasami większość współczesnych ludzi nie jest w stanie wskazać żadnej filozofii życia czy przewodnich zasad postępowania, którymi by się kierowali. Pozbawiony egzystencjalnego kompasu, skomercjalizowany umysł grawituje ku „filozofii próżności” [ang. philosophy of futility], jak to nazywa Noam Chomsky – stanu, w którym człowiek czuje się odarty z jakiejkolwiek mocy i znaczenia i ograniczony do uwarunkowanej roli uległego konsumenta. Pozbawione treści i głębi, oddalające się od innych i od siebie, miałkie i kruche konsumenckie „ja” łatwo daje się rozbić i przygnębić.

    Podstawowe zasady porządkujące i praktyki kultury konsumpcyjnej ze swej natury utrwalają „egzystencjalną próżnię”, która jest prekursorem demoralizacji. Nic więc dziwnego, że ta wewnętrzna pustka jest często doświadczana jako chroniczne i nieuchronne znudzenie. Era konsumpcjonizmu jest śmiertelnie nudna, pomimo zewnętrznych pozorów i powierzchownego blichtru. Znudzenie bierze się nie stąd, że działania są same w sobie nudne, tylko stąd, że są one dla człowieka pozbawione głębszego znaczenia. Ponieważ życie konsumenta kręci się wokół nadmiaru pozbawionych znaczenia, sztucznie wygenerowanych niskich pragnień materialnych, szybko zaczyna dominować w nim nuda, zblazowanie, znużenie i niezadowolenie. Stopniowo zmienia się w „egzystencjalne znudzenie”, w którym człowiek zdaje sobie sprawę, że całe jego życie jest nieciekawe i niesatysfakcjonujące.

    Siatka moralna

    Konsumpcyjny styl życia jako taki stanowi wadliwą podstawę motywacyjną dla społeczeństwa. Powtarzane spełnianie pragnień, pozbawione moderujących ograniczeń, służy jedynie tworzeniu u ludzi nawyków i zmniejszaniu przyszłego potencjalnego doznania satysfakcji, płynącego z aktu konsumpcji. Stopniowo przeradza się to w „konsumencką anhedonię” (brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności), gdzie konsumpcja traci swój nagradzający potencjał i dostarcza jedynie odwrócenie uwagi i rytuał. Konsumpcjonizm i psychiczna martwica są nieuniknionymi współtowarzyszami.

    Indywidualistyczne modele umysłu utrudniały nam zrozumienie wielu zaburzeń o głównie kulturowym podłożu. Jednak w ostatnich latach można było zaobserwować rosnące zainteresowanie tematem kulturowego zdrowia i choroby w kontekście ich wpływu na ogólne samopoczucie. Jednocześnie odchodzimy od naiwnych modeli behawioralnych i powracamy do oczywistego faktu, że człowiek posiada fundamentalną naturę oraz wyraźny zestaw ludzkich potrzeb, na które powinien odpowiadać kulturowy wzorzec.

    W swojej przełomowej książce z 1983 r., The Moral Order (Moralny porządek), antropolog Raoul Naroll użył terminu „siatka moralna”, żeby wskazać niezbędność kulturowej infrastruktury dla utrzymania dobrostanu uczestników. Na wielu przykładach pokazał, jak całe społeczeństwa mogą stać się podatne na szereg chorób psychicznych, jeśli erozja ich „siatki moralnej” przekroczy pewien poziom. By tego uniknąć, siatka moralna społeczności musi być w stanie zaspokoić kluczowe psychiczne, społeczne i duchowe potrzeby jej członków, wliczając w to poczucie tożsamości i przynależności, aktywność opartą na współpracy, która połączy ludzi we wspólnotę, oraz wspólne rytuały i wierzenia, oferujące przekonującą orientację egzystencjalną.

    Podobnie Erich Fromm w swojej książce „Zdrowe społeczeństwo” pisał o „ramie orientacyjnej” jako jednej z istotnych „potrzeb egzystencjalnych” człowieka, ale jednocześnie zaznaczył, że współcześni ludzie o „merkentylnym charakterze” są zniewoleni przez kulturowe programowanie, aktywnie blokujące im możliwość zaspokojenia tej i pozostałych potrzeb, takich jak potrzeba powiązań, zakorzenienia, tożsamości, transcendencji i stymulacji intelektualnej. Żyjemy w warunkach „szaleństwa kultury” – gdzie termin ten oznacza patologiczny rozdźwięk pomiędzy strategiami inkulturacji w danej kulturze a intrapsychicznymi potrzebami jej uczestników. Bycie normalnym przestało być zaliczane do zdrowych ambicji.

    Kultura przeobraziła się w socjopatyczną maszynę marketingową, zdominowaną przez priorytety ekonomiczne i psychologiczną manipulację. Nigdy wcześniej system kulturowy nie wszczepił swoim uczestnikom skłonności do tłumienia w sobie człowieczeństwa. Na czele tego wrogiego przejęcia kolektywnej psychiki znajduje się coraz bardziej wyrafinowany przemysł propagandowy i dezinformacyjny, który wzmacniając na szeroką skalę nasze oczekiwania wobec materialnego świata frymarczy iluzją konsumenckiego szczęścia. Współcześni konsumenci są zdecydowanie najbardziej zindoktrynowanymi ludźmi na przestrzeni historii. Bezustanność i powtarzalność wywierają efekt silnie hipnotyczny, osłabiając zdolność krytycznego myślenia, redukując poczucie własnego „ja” i przekształcając komercyjną nierzeczywistość w substytut poczucia sensu i celowości.

    Im bardziej ludzie stają się zagubieni, zdezorientowani i duchowo pokonani, tym bardziej są podatni na perswazję i tym łatwiej dają się w końcu przekonać do agresywnie sprzedawanych zalet konsumpcyjnego stylu życia. Jednak w kulturze nierzeczywistości nadmiernie zawyżone oczekiwania nieustannie kolidują z rzeczywistym doświadczeniem, a ponieważ nic nie jest w stanie spełnić wszystkich oczekiwań, świat konsumenta jest w rzeczywistości nieprzerwanym ciągiem doświadczanych zawodów. Mimo że większość z nich nie jest zbyt istotna i łatwo o nich zapomnieć, to jednak z czasem się kumulują, tworząc emocjonalną warstwę frustracji w miarę coraz większego zaniedbywania głębszych potrzeb. Utrzymujący się stan ich niezaspokojenia napędza rozczarowanie całym podejściem do życia. Z upływem czasu może ulec rozchwianiu podstawowy system założeń człowieka.

    Uodparnianie kulturowe

    Demoralizacja jest, w swojej istocie, uogólnioną utratą wiary w założenia, które ugruntowują naszą egzystencję i kierują naszymi decyzjami. Szczególnie narażone tu są założenia podtrzymujące nasze przywiązanie do konsumpcjonizmu, ponieważ z natury są fundamentalnie dehumanizujące. Kiedy się odsłaniają, coraz trudniej jest identyfikować się z wartościami, celami i dążeniami, które kiedyś stanowiły element naszego konsumenckiego świata. Pojawiające się następnie uczucie bycia opuszczonym i poczucie, że obrało się złą ścieżkę życiową jest łatwo mylone z depresją, czy nawet z nieszczęściem, podczas gdy tak naprawdę jest to swoisty rodzaj demoralizacji, której większość konsumentów ostatecznie doświadczy w takim czy innym stopniu.

    Dla młodszego pokolenia ciąg nudy, zawodu, rozczarowania i demoralizacji jest praktycznie nie do uniknięcia. Jako produkt niewidzialnych rodziców, skomercjalizowanej edukacji, marketingu od kołyski aż po grób i bezgranicznie nudnego i chorego kulturowego programowania, muszą oni również zasymilować się z kulturą konsumencką, wiedząc jednocześnie od samego początku, że działania podejmowane w jej obrębie mają niszczący wpływ na planetę i zagrażają ich przyszłości. Zatem nic w tym dziwnego, że stali się oni generacją transu z nienasyconym apetytem na wszelką technologię, która umożliwi osłabienie świadomości i otępi emocje. A kiedy społeczeństwo jest ogarnięte kryzysem egzystencjalnym, a jego życie emocjonalne stacza się szybko po równi pochyłej, jak ma to miejsce obecnie, rynek transu jest najszybciej rozwijającym się rynkiem konsumenckim.

    Kiedy już rozpadną się nasze założenia i ustąpią drogi demoralizacji, pojawia się pytanie, jak odbudować nieświadome fundamenty naszego życia. Psychologia i psychiatria w ich współczesnej postaci nie na wiele się zdadzą w leczeniu zaburzeń, które są zakorzenione w kulturze i normalności. Aczkolwiek terapia indywidualna nie uzdrowi zdemoralizowanego społeczeństwa, to żeby takie podejście było w ogóle skuteczne, musi być zorientowane na wewnętrzny wgląd i skupione na kulturowych źródłach założeń przyjętych przez daną osobę, jej tożsamości, wartości i centrów znaczeniowych. Istotną rolę w tym procesie odgrywa kulturowe deprogramowanie, dalej idą „kulturowe uodparnianie”, trening stawiania oporu i strategie zorientowane na budowanie charakteru – a wszystkie te elementy mają na celu skonstruowanie poglądu na świat, który w lepszym stopniu umożliwi połączenie się człowieka ze swoim ja, z innymi i ze światem natury.

    Prawdziwym wyzwaniem jest znalezienie sposobu na uzdrowienie chorej kultury, a nie tylko chorych jednostek. Jak podsumowuje to Erich Fromm: „Nie uczynimy ludzi zdrowymi psychicznie zmuszając ich do przystosowania się do społeczeństwa. Potrzeba nam społeczeństwa, które będzie przystosowane do potrzeb ludzi”. Recepta Fromma obejmuje stworzenie Naczelnej Rady Kultury, która będzie pełnić funkcję strażnika kultury i doradzać rządom w zakresie działań korekcyjnych i prewencyjnych. Jednak do możliwości zastosowania takiego rozwiązania jeszcze daleka droga, podobnie jak i do dziedziny nauki poświęconej kulturowej zmianie. W swojej obecnej formie demokracja jest strażnikiem szaleństwa kultury.

    Już dawno powinna mieć miejsce kulturowa rewolucja, która wymusiłaby radykalną reorganizację procesów politycznych, ekonomicznych, obszarów związanych z pracą, rodziną i polityką środowiskową. Prawdą jest, że zdemoralizowane społeczeństwo raczej nie wznieci rewolty, mimo że siedzi na potężnej beczce prochu tłumionej frustracji. Jednak demoralizacji przeciwdziała wiarygodność [systemu przekonań, dążeń] i ta frustracja może zostać uwolniona z ogromną siłą, jeśli pojawi się autentyczny cel lub godne zaufania przywództwo.

    Mogłoby się wydawać, że wiarygodność, sens oraz działania służące jakiemuś nadrzędnemu celowi będą pochodną licznych zagrożeń dla naszego bezpieczeństwa i przetrwania, jakie stanowi ów fatalny rozdźwięk pomiędzy kulturą konsumencką a potrzebami planety. Fakt, że tak się nie dzieje, uwydatnia stopień demoralizacji w erze konsumpcjonizmu. Wszystko wskazuje na to, że nasz przestarzały system, czasem nazywany „kapitalizmem katastroficznym” – zwłaszcza kiedy wziąć pod uwagę jego głęboko zakorzenioną infrastrukturę i nikłe oznaki jakiegokolwiek kolektywnego oporu – będzie dominował dopóty, dopóki nie pojawi się jakaś katastrofa na skalę globalną, która narzuci nam i kulturze nowe kierunki.”

    Polubione przez 1 osoba

  11. http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-gospodarka-polska/item/89823-polska-zawarla-z-ukraina-porozumienie-ws-dostarczania-broni

    „Przedstawiciele rządów Polski i Ukrainy podpisali podczas warszawskiego szczytu NATO porozumienie ws. współpracy wojskowej i technicznej. Umowa dotyczy m.in. dostaw uzbrojenia na Ukrainę.

    Podczas drugiego dnia szczytu NATO w Warszawie, szef polskiego MON Antoni Macierewicz podpisał z przedstawicielem Ukrainy, ministrem obrony Stepanem Połtorakiem dokument dotyczący dostaw uzbrojenia dla Ukrainy. Wprowadza on zmiany do porozumienia zawartego w 1996 roku.

    Dokument to umowa w sprawie porozumienia między rządami Polski i Ukrainy o wzajemnych dostawach uzbrojenia, techniki wojskowej i świadczenia usług o charakterze wojskowo-technicznym.

    Według dziennika „Fakt”, szczegółów umowy na razie nie ujawniono. Również ukraińskie wydanie Polskiego Radia zatytułowało wiadomość na ten temat, że „Polska i Ukraina zawarły porozumienie ws. dostarczania broni”. Podano tam również, że umowa dotyczy wzajemnych dostaw broni. Na Twitterze potwierdziło to polskie MON.

    Źródła ukraińskie, powołujące się na służbę prasową ukraińskiego resortu obrony, dokument z góry zakłada ustanowienie grupy roboczej ds. współpracy wojskowo-technicznej. Protokół ten ma również regulować działania w zakresie tej kooperacji, a także umożliwiać zdefiniowanie potencjalnych projektów dotyczących konkretnej współpracy bilateralnej.

    Rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz poinformował, że celem porozumienie jest rozwój współpracy w sektorze technologii.

    Ponadto, minister Macierewicz podpisał list intencyjny z ministrem obrony Turcji ws. pozyskania zdolności radioelektronicznych w przestrzeni powietrznej.

    Niedawno przeciwko wysyłaniu broni na Ukrainę wypowiedziała się ukraińska deputowana Nadija Sawczenko. Uważa, że może to wywołać trzecią wojnę światową.

    Jak informowaliśmy wcześniej, pod koniec czerwca Ukraiński PPHZ SpecTechnoEksport tworzący konsorcjum z polskim WB Electronics dostarczy polskim Siłom Powietrznym pociski rakietowe powietrze-powietrze średniego zasięgu R-27R1 dla myśliwców MiG-29. W dokumentacji przetargu znalazł się zapis, który zezwala na dostawy z Ukrainy.”

    Polubienie

  12. A teraz napiszę wam, że mam jednak wolną wolę. Robię co chcę, ale staram się uszanować każdego człowieka. Od niemowlaka do umarlaka. Człowiek bowiem jest koroną stworzeń żyjących na Ziemi. Każdy zatem człowiek ma zawsze wolną wolę. Nie zawsze człowiek ma pełną świadomość, ale wolną wolę tak. Nie mają jej tylko ludzie słabi: alkoholicy, narkomani, lekomani i inni opętani jakimiś nałogami. Wolę trzeba ćwiczyć. I unikać jak zarazy wszelakich wirusów Umysłu. Aby mieć faktycznie wolną wolę, to trzeba dorosnąć do jej całkowitego posiadania. Jak bohater filmu Truman Show. Trzeba się obudzić. Jest to bardzo trudne dla ludzi o słabym charakterze. Charakter jest tą częścią psychiki człowieka, którego praktycznie nie można zmienić. Pisze o tym Józef Kossecki w książce ,,Tajniki sterowania ludźmi”. Jej spore fragmenty są dostępne w internecie. Wszystkim ją polecam.
    Po przebudzeniu już bez problemów opuścimy nasze ziemskie cielesne więzienie, aby już nigdy więcej się na Ziemi i podobnych jej miejscach nie wcielać. Muszę tu zaznaczyć, że wbrew logice dziś coraz trudniej uwolnić się ze szponów bestii, czyli z naszych własnych przywiązań. Potrzebna jest medytacja. Metod tu nie podaję, bo każdy człowiek jest jednak nieco inny, zawiera nieco inne krępującego kajdany niewoli, czyli wirusy i inne pasożyty Umysłu. Czyli po prostu zbiór programów jego Umysłu. Tu nie ma tak naprawdę w tej całej Iluzji żadnych stałych praw. Panta rei, jak powiadali starożytni. Im mniej Iluzji, tym wyższy poziom Istnienia. I o to właśnie chodzi.
    Śmierć nie jest żadnym katharsis. Niczego bowiem nie zmienia. Niczego nie naprawia. Jeśli oczyszcza społeczeństwo z jednostek aspołecznych, jak to było na Dzikim Zachodzie, to one wrócą i tym razem same zaczną zabijać swoich oprawców: szeryfów, sędziów, katów, łowców nagród mogących stosować według swego uznania prawo ,,żywy lub martwy”. Film ,,W samo południe” jest najbardziej przekonującym filmem, że ułaskawiony przestępca wraca, aby mścić się na tych, co go pojmali. Ludzie z miasteczka nie widzą sensu, aby ryzykować życie, aby pojmać go powtórnie. Stąd nikt nawet dzisiaj nie chce zostać świadkiem. Świadek dostaje w zadek, ale najczęściej czeka go o wiele smutniejszy koniec.

    Polubienie

  13. Powiedz alkoholikowi – że ma wolną wolę. Potwierdzi. I znów się napije.

    Wolna wola przeczy przeznaczeniu.

    Możesz rozwinąć się duchowo i zmienić swój los.

    Teraz jeszcze jesteś daleko z tego co widać. Bo się buntujesz.
    Walczysz sam z sobą.

    Ale to jest Twoje życie. Rób co chcesz.

    Polubienie

  14. Uważam, że każdy powinien mieć możliwość wybrać śmierć, bez żadnych lęków o to co będzie potem. Ludzi, którzy sieją lęki o tym co jest po śmierci najchętniej bym wystrzelał. Zresztą to jest karalne i nazywa się terroryzm.

    W życiu jest tyle lęków, że po co jeszcze bać się śmierci?

    Gdybyśmy byli dzikusami z lasu bez teorii śmierć by dla nas była po prostu nicością, miałaby neutralne zabarwienie.

    Ja uważam, że po śmierci każda istota, której świadomość jest wytarczająco duża po prostu wybiera gdzie idzie. Ten świat jest okropny ale prawie cały kosmos jest zajebisty. Ziemia należy do rzadkości stąd nasza percepcja.
    Popieram to podróżami które przeżyłem i wiedzą, którą mam znikąd. Ktoś może powiedzieć, że ta wiedza jest zdobyda za życia więc nie mogę tego odnosić do tego, co po śmierci, ale ja wiem swoje bo utożsamiam się z duchem, a nie z ciałęm. Już teraz żyję jak duch, jak bym umarł. Po będę robił to samo, tylko bez ciała. Tylko tak można żyć spokojnie.

    Polubienie

  15. Cudowny dar wolnej woli został nam wszczepiony! Stworca nie poprzestał na zwykłym połączeniu ciała i mózgu. Stworzył nas ze szczególnymi właściwościami intelektualnymi i emocjonalnymi. Bóg obdarzył nas bowiem swobodą wyboru. To doprawdy cudowny dar od Niego. Czy cenisz sobie swobodę wyboru tego, co zrobisz i co powiesz, co zjesz i w co się ubierzesz, jaką pracę będziesz wykonywał oraz gdzie i jak będziesz mieszkał? A może wolałbyś, żeby w każdym momencie życia ktoś dyktował ci każde słowo i każdy krok? Stwarzając ludzi, obdarzył ich tą samą cudowną cechą — darem wolnej woli. Między innymi dlatego rządy ciemięskich władców są dla nas tak przykrym brzemieniem. Nasze pragnienie wolności nie jest dziełem przypadku, lecz wynika stąd, że Bóg jest Bogiem wolności. Wraz z darem wolnej woli otrzymaliśmy też od Boga zdolność myślenia, oceny sytuacji, podejmowania decyzji i odróżniania dobra od zła. Zatem wolna wola miała się opierać na możliwości rozumnego wyboru. Nie zostaliśmy uczynieni na kształt bezdusznych robotów pozbawionych własnej woli. Nie stworzono nas też w ten sposób, byśmy jak zwierzęta kierowali się instynktem. Przeciwnie, nasz cudowny mózg został przystosowany do korzystania ze swobody wyboru. Jehowa dal tez „prawo”, żeby ludzie stosując się do niego byli szczęśliwi. Ale jest tez przeciwnik Boży – Szatan, Diabeł ten zasugerował ludziom, ze bez Boga sobie poradzą, łamiąc prawa Boże, wmawia im ze 2+2=5, ze zbrojenia + zbrojenia = pokój. A przyglądając się wydarzeniom na świecie widzimy tego efekty.

    Polubienie

  16. Czy wiecie, że objawem WOLNEJ WOLI jest osobisty podpis na dowodzie osobistym czyli na identyfikatorze podatkowego niewolnika ?

    To wcale nie są bajki o cyrografie podtykanym przez adwokata diabła do podpisu własną krwią, który jest zrzeczeniem się odpowiedzialności za własne życie i przekazaniem go w macki satanistycznych struktur ROM-JUDA czyli „władz państwowo-religijnych”, które jednak upadły 25.12.2012 po tym jak udowodniono, że adwokat diabła nie trzymał się własnych praw handlowych !

    Polubienie

  17. Zydowski diabeł podstępnie wlazł od kuchni czyli tam gdzie podtrzymywane jest życie czyli też na rolnictwo poczynając od „nawozów sztucznych”, a kończąc na opryskach z nieba, truciu wody i Roundup.

    A wy tu się żołądkujecie „polityką”, którą sami się karmicie mendialnie i ją sami potwierdzacie ze strachu i ze ślepą wiarą w ten cyrk korporacyjny, chociaż tak naprawdę jest to złudzenie optyczne, rodzaj fortelu wojennego na który dajecie się ciągle nabierać ! Tak naprawdę ta banda przybłędów na szczytach „władzy” to nic innego, jak następcy żydowskich wędrownych handlarzy z ich jarmarcznymi teatrzykami.

    To następcy krzykaczy z targów rybnych tylko, że teraz mający do dyspozycji mikrofony, głośniki i speców od reklamy . Dobrze oni wiedzą, że przyjdzie głupi co wszystko kupi !

    Gdzieś w necie krąży zdjęcie z początków „kariery” handlowej Tuska !

    Otóż na jakimś warszawskim bazarze ze starociami siedzi on na ziemi przed rozłożoną matą z jakimiś bublami ! Dzięki wierze głupców w cały ten handlowy system „narodu bez ziemi” zwany „polityką” wlazł na szczyty „unii jewropejskiej” tak jak Nikoś Dyzma !

    Jednak na te wszystkie blefy i kłamstwa przyszedł koniec, bo to my ludzie jesteśmy prawomocnymi gospodarzami naszych ziem i obszarów i tylko my decydujemy, co mamy na nich siać, zbierać i czym się odżywiać !

    Zadne ich parszywe „ustawy” nas nie obowiązują, bo USTAWA NIE STANOWI WYKŁADNI PRAWA ! Proste ?

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/podstepne-wepchniecie-polski-do-unii-europejskiej-henryk-pajak-2016-07

    Oczywiście wędrowne parchy handlowe pod płaszczykiem pirackiegp „prawa morskiego” nie były by sobą, gdyby nie nękanie i niszczenie rolników po to, żeby ich zniechęcić do tradycyjnego uprawiania ziemi, a co już się odbija na ludności GŁODEM JAKOSCIOWYM !

    Wszelkie kolorowo opakowane toksyczne wypełniacze żołądków „bydła roboczego” w żydowskich marketach są na to jednoznacznym dowodem !

    Są jednak rolnicy, którzy trwają na swojej ziemi pomimo szatańskich ataków ze strony „wymiaru sprawiedliwości” i pomimo nieudanych zamachów – EGZEKUCJI sądowniczych na ich życie. Oto jeden z nich,po bezpośredniej egzekucji, który cudem został uratowany po strzale morderczego „sąsiada”, który wcześniej bezprawnie pozbawił go 40 ha własności ziemskiej, a teraz jako „niewinny” jest na wolności i wysyła pachołków do zastraszania tego rolnika oraz „sądownie” ustalił „odszkodowanie” z zamianą na więzienie według paragrafu dotyczącego jakoby jego „zniesławienia” !!!

    Kto jeszcze wierzy, że takie jest „prawo” podług Kalksteina/Kaczyńskiego i Ziobry, to niech lepiej od razu się powiesi !

    http://zzrojczyzna.pl/

    Polubienie

    • Według twojego rozumowania bogiem może być każdy.Gdybyś przeczytała w książce o „kubusiu puchatku” 😀 że puchatek jest tak naprawdę wszechmogący „bogiem” i tylko udaje mało rozgarniętego niedźwiedzia uwierzyłabyś ?? Nie ?? A w to co biblii jest napisane wierzysz i jesteś święcie przekonana że to co tam jest napisane jest święte.Masz jakąś pewność że biblia nie została napisana np w 500 lat temu przez jakiegoś bajkopisarza ?.Biblia nie powinna być traktowana na poważnie

      Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s