Felietony i artykuły autorskie

Nie nasze cele i wartości prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

Nie nasze cele i wartości prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

cele w życiuJest to jedno z najważniejszych zagadnień, tak często pomijanych w nurcie new age. Znajdź swoje hobby, znajdź swoją pasję – grzmią różni samozwańczy coachowie, trenerzy rozwoju osobistego itp, kasujący po tysiaka za udział w prelekcji. Prelekcji, która nie zmienia w zasadzie nic. Dokonuje się tutaj transfer pieniędzy (a więc emanacji energii) z uczestników na coacha.

Wszystko rozchodzi się o to, żeby nigdy i za żadne skarby świata nie realizować celów i wartości cudzych. A więc narzucanych przez społeczeństwo, rodziców, rodzinę, partnera, znajomych itp itd. Każdy człowiek na Ziemi rodzi się z niepowtarzalnym „frailem” duszy. Oprócz pracy zawodowej dusza łaknie tego, by człowiek realizował swój frail, swoje powołanie.

Może to być hobby, pasja, a najlepiej gdybyś na tej pasji… zarabiał. Może to być też inne zajęcie, ale takie które przynosi Ci ogrom radości i spełnienia. Moja koleżanka od wieku nastoletniego trenowała lekkoatletykę. Osiągała nawet jakieś tam skromne sukcesy. Ale niestety, kontuzja przerwała na zawsze jej karierę. Przyczyniło się to do załamania jej drogi życiowej. Ale szybko pozbierała się, skończyła medycynę i teraz pomaga sportowcom w rehabilitacji, np po kontuzjach. W tym sprawdza się znakomicie, to jest jej frail – przeznaczenie. Lekkoatletyka nim nie była, więc siły korygujące Universum musiały w dość nieprzyjemny sposób wybić to jej z głowy.

Gdy realizujemy nie nasze cele i nie nasze wartości, to dusza staje się coraz bardziej wykończona. Nie ma ona zasilania. Szybko pojawiają się rozczarowania, niespełnienie, frustracja, wypalenie zawodowe. Potem równie szybko następują różne nieszczęścia. Zdrady, rozwody, bankructwa, ale przede wszystkim choroby. Ludzie umierający na nagłe choroby w młodym wieku (25, 30, 35 lat) to ludzie których dusza, krańcowo wykończona codziennym kieratem, podjęła decyzję o zakończeniu życia by wcielić się potem w kolejne ciało i zyskać nową szansę.

Choroby autoimmunologiczne (Hashimoto, Gravesa-Basedowa, toczeń, Crochna i inne) mają rozmiar pandemiczny wśród ludzi w wieku 20 – 40 lat. Podobnie zawały serca – typowa choroba pracoholików, prezesów, dyrektorów. No i nowotwory których jest kilkanaście razy więcej niż 20 lat temu. Rozumiecie to? Choroby immunosystemu i nowotwory to obecnie pandemia większa niż AIDS, malaria i grypa razem wzięte. Nic nie tłumaczy takiego wzrostu. Owszem, więcej jest wszelkich trucizn ale to też nie jest wytłumaczenie. Bo jeśli to trucizny – to powinniśmy chorować wszyscy bez wyjątku i to w tym samym czasie, bez względu na nasz wiek.

Są ludzie którzy mogą wpierdalać dosłownie śmieci z kubła, popijając to odpadami z reaktora atomowego, nie mówiąc już o wszelkich GMO, mięsie, glutenie, aspartamach, szczepionkach, morzem piwska i tonach kokainy itp itd. A i tak mają milion razy więcej energii, pomysłów i żywotności niż niejeden z nas zafascynowany eko-żarciem i medycyną naturalną. Jaki jest tego powód? Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, realizują oni swój frail, przeznaczenie.

Po drugie, mają inaczej skonfigurowany program podświadomości, więc nie powodują zakrzywiania czasoprzestrzeni i mają siły równoważące po swojej stronie. Nie mają poczucia winy, wątpliwości, są oddzieleni emocjonalnie od toksycznych wahadeł polityki, ideologii, religii. Nawet jeśli chodzą do kościoła, to mają na to wyjebane, chodzą tylko po to by dbać o swój społeczny wizerunek. To samo z polityką. Jak głosują, to tylko na formację zupełnie bezbarwną poglądowo, taką która po prostu dba o interesy bogaczy i nic ponad to (Nowoczesna, PO).

Ale wróćmy do meritum. Jak rozpoznać swoja przeznaczenie? Rób to, co daje Ci autentyczną radość, choćby to było głupie, choćby żona burczała, choćby inni się śmiali. Przypomnij sobie, co chciałeś robić w dzieciństwie – ale tym dość wczesnym. Gdy nie było jeszcze presji koleżków z ich nieśmiertelnym „chcę zostać strażakiem / policjantem / batmanem„. Ja chciałem zostać leśnikiem, jednak to zostało skutecznie zagłuszone. Mam tylko nadzieję, że kiedyś, gdzieś tam, będę miał swój ogród.

Są rzeczy i doświadczenia, które są pokrewne zdecydowanej większości ludzi, które praktycznie wszystkim dają spełnienie. Bardzo bliska mi jest lucyferiańska koncepcja „czarnego kundalini„. Czyli seksu i emocjom związanym z ars amandi – które są generatorem, kreatorem i baterią zasilającą życie. Gdy tego nie ma, to akumulatory się wyczerpują i organizm ulega powolnej, acz stopniowej destabilizacji.

Tam gdzie panuje konserwatyzm i dulszczyzna, tam wszyscy są nabuzowani, agresywni, wredni, nienawidzący się. Przykład – Polska i Polacy, niedorżnięci, niedojebani, wiecznie skwaśniali i struci. Programowanie katolickie jest z zasady destrukcyjne, do tego dochodzi destrukcyjny system ekonomiczny, utrudniający spełnienie w tym zakresie. Ekstremum to oczywiście islam. Tam oddzielenie mężczyzn od kobiet jest tak duże, jak duża jest agresja islamistów. Ktoś przed wiekami miał diabolicznie perfekcyjny plan, jak wyhodować armię zombie, półżywych trupów. Którzy zrobią dosłownie wszystko, by dostać się do raju pełnego chętnych dziewic i tej jakże „niedobrej” swobody seksualnej.

Islamiści nie wiedzą, że tę podświadomie upragnioną całkowitą swobodę seksualną mogą mieć tu i teraz, na Ziemi. Podobnie katolicy nie wiedzą, że raj mogą mieć tu i teraz, na Ziemi. Wyznawcy new age i równie fałszywej doktryny karmy także oczekują na oczyszczenie więzów karmicznych po śmierci, a nie wiedzą że mogą to mieć tu i teraz, na Ziemi. Wystarczy tylko przestać wierzyć w prawo karmy, które jak już tłumaczyłem, nie istnieje. Tylko tyle i jednocześnie aż tyle. Ogólnie cała ludzkość wyczekuje czegoś tam po śmierci, po śmierci i jeszcze raz po śmierci, zapominając że żyć można… przed śmiercią.

Skrajne warunki ekonomiczne zmuszają nas do rezygnacji z wielu życiowych doświadczeń. A Ci, którym w opinii społeczeństwa się udało, wcale nie mają lżej. Cena sukcesu jest obecnie niewyobrażalnie wysoka. Tradycyjny model polskiego „sukcesu” to: ślub, dzieci, kredyt na „Paska” w TDI, hipoteczniak na 30 lat. I potem wypruwaj z siebie żyły, pracuj na to ponad wszelkie siły, często na dwa etaty. Nie widuj do późna wieczora żony, która już nie ma ochoty na seks, i dzieci, które ledwie Cię poznają. Nie miej czasu na hobby, pasję, absolutnie na nic. A potem – wypalenie, depresja, nałóg, rozwód, choroba, czasami i przedwczesna śmierć. I przyjdzie ten zegarmistrz światła purpurowy, a kornik napisze Twój uładzony życiorys.

To system ekonomiczny i obecne w jego obrębie modele realizacji wpędzają nas w to wszystko, co negatywne. Pensje 1850 zł brutto przy cenach często wyższych niż w Niemczech, to ludobójstwo ekonomiczne, to ekonomiczny Holocaust dokonywany na Polakach. Dawniej czyniono to za pomocą wojska, okupacji, obozów koncentracyjnych. Dziś robi się to samo, bo cel ten sam – ale metodami ekonomii, trzymanej w ryzach i sztucznie sterowanej. Każdy nawet najbardziej ekstremalnie skomplikowany problem ma niezwykle proste rozwiązanie, trzeba tylko chcieć je odnaleźć. W tym przypadku jest to wola polityczna do zmian, której nie było aż do 2015 roku, i naciśnięcie kilku guzików w NBP i w Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Tylko tyle i jednocześnie aż tyle.

Zastanów się poważnie, czy chcesz koniecznie grać w grę serwowaną przez społeczeństwo. Czy chcesz mieć „to co wszyscy„, wiedząc że możesz ponieść za to straszną cenę. Ja już w dzieciństwie z ogromną emocją i z wielkim przekonaniem mówiłem rodzicom, że na pewno nie będę miał dzieci. Rodzice się śmiali dobrodusznie w kułak, mówili że jeszcze dorosnę, i oczyma wyobraźni już rysowali mój świetlany sukces. Studia, żona, kariera, piękny dom, gromadka wnuków – a tymczasem moja dziecięca dusza już wtedy instynktownie znała swój frail.

Życie przyniosło co innego – chorobę tarczycy i oporną na leczenie depresję, załamanie i sięgnięcie absolutnego dna. Również w dzieciństwie czułem ogromną, niemożliwą wtedy do nazwania emocję – bo nie miałem słów – gdy na spotkaniach rodzinnych mówili o przyszłości, o potrzebie bycia odpowiedzialnym, o rodzicielstwie, czy o tym że wujkowie zamierzają kupić familijny samochód a nie wypasioną sportową furę. Teraz wiem: dusza dziecka wyczuwała swój frail i możliwe zagrożenie. Niezgoda była na zostanie typowym tatusiem, do bólu poważnym i statecznym, bez szczypty szaleństwa, hardcoru, ekscentryczności.

Jak rozpoznać swój frail? Tak jak pisałem, wróć do dzieciństwa. Przypomnij sobie co w głębi duszy chciałeś wtedy robić jako dorosły. No i znajdź coś, czego robienie da Ci stan spełnienia, tej charakterystycznej, niemal boskiej ekstazy. Np mi napisanie dobrego felietonu daje odczucie niemal orgazmu, ale rozłożonego w czasie. Niemożliwe jest opisanie tego odczucia słowami, bo i słów brakuje, ale wiem że to jest to.

Cytuję: „Pewna nasza znana malarka, bardzo ceniona na Zachodzie, od dzieciństwa marzyła, by zostać aktorką. Ta profesja pociągała ją prawdopodobnie nie dlatego, że nie mogła żyć bez sceny. Jak to często bywa w czasach młodości, pociągało ją coś innego – zewnętrzny blask, sława, życie „na świeczniku”. Broniąc swoich bajkowych marzeń przez cztery lata zdawała do Szkoły Teatralnej. Otoczenie szczególnie mocno oddziałuje właśnie na młode, niedojrzałe i delikatne osoby.

Zamiast naszej bohaterki do Szkoły zawsze przyjmowali inną, jak jej się wydawało, mniej zdolną kandydatkę. Dziewczyna z pewnością była utalentowana, można wręcz powiedzieć. że utalentowana wszechstronnie. Dużo malowała, ale malarstwu nie poświęcała zbyt dużej uwagi – robiła to tylko dla przyjemności i nigdy nie przyszło jej do głowy, by związać z tym hobby swoją przyszłość. Przez cały ten czas otrzymywała wiele propozycji pracy, w której mogłaby wykorzystać swoje artystyczne zdolności. Ona jednak nie brała ich pod uwagę, pracowała jako dozorczyni, a każdą wolną chwilę poświęcała na lekcje ruchu scenicznego itp. Dziewczyna była uparta. Nie chciała słuchać swego prawdziwego „ja”. Zachowywała się jak zombie, z umysłem podporządkowanym energetyce społeczeństwa. Ustawiła przed sobą cel, słuchając tylko swojego rozumu, i postanowiła, że dopnie swego, bez względu na cenę, jaką przyjdzie jej zapłacić.

Przy czwartym podejściu dostała się na studia. Gdyby wówczas była w stanie zrozumieć siebie, swoją świadomość, usłyszałaby mniej więcej tak brzmiącą informację: ..Tak bardzo chcesz osiągnąć swój cel, że nie zważasz na ostrzeżenia, które nieraz otrzymywałaś? Mówiły ci przecież, że to nie dla ciebie. No cóż, chcesz – dostajesz. Zapamiętaj jednak, że będziesz musiała ponosić odpowiedzialność za swój wybór”. Dziewczyna skończyła szkołę, dostała pracę w teatrze. Lecz co się dzieje – gdzie jest sukces, kwiaty, wielbiciele, tournee? Jeśli dostawała rolę. to drugoplanową, najczęściej jednak siedziała bez pracy. Do filmu też jej nie zapraszali. Życie nie układało się. Okazało się. że nie ma żadnych szans na karierę w teatrze lub kinie. Zamiast żyć błyskotliwym, barwnym życiem bohemy, klepała biedę. Zaczęła się depresja. która próbowała leczyć alkoholem. To wszystko trwało dość długo. I wtedy na szczęście przypomniała sobie o swoim zapomnianym hobby – malarstwie. Na początku płótno i farby pomogły jej zwalczyć depresję. Potem okazało się, że to przynosi pieniądze – znajomi i przyjaciele zaczęli sprzedawać jej obrazy. Teraz jest znaną malarką, która osiągnęła sukces pod każdym względem. Okazało się, ze właśnie ta droga – droga malarza – jest najbardziej optymalna dla jej samorozwoju. Pozwoliła jej na rozwój najlepszych cech duchowych, osiągnąć dobrobyt i harmonię w życiu. A przecież właśnie na tę drogę naprowadzało ją życie od samego początku. Gdyby rozumiała to wcześniej, jej los nie byłby tak ciężki, a w duszy nie nagromadziłoby się tyle bólu i cierpienia.

Narzucone z zewnątrz, niezgodne z naszą prawdziwą istotą, błędne cele i pragnienia prowadzą donikąd – tylko ku chorobom i śmierci.

Jeszcze jedna dość typowa historia. Kawaler ma romans z mężatką. To, co ich wiązało, było prawdziwą miłością, ale ona nie mogła odejść od męża, ponieważ miała małe dzieci, które potrzebowały ojca. Takie „nieoficjalne” związki również mają swój urok. Istnieje tu bliskość serc, pokrewieństwo dusz, wzajemne zrozumienie i to sacrum, które często zanika w małżeństwie. Niemniej mężczyzna postanawia, że trzeba żyć jak wszyscy, czyli ożenić się i mieć dzieci. Zostawia swoją ukochaną, Poznaje młodą i ładną kobietę. Żeni się, pojawia się dziecko. Rodzinę trzeba utrzymywać, żona żąda pieniędzy, on rozkręca biznes, na którym w ogóle się nie zna. Z żoną nie układa się, słyszy od niej tylko pretensje. W nielubianej pracy spotkają go same niepowodzenia.

Z życia zniknęła radość, zniknął sens. Natomiast z punktu widzenia znajomych i krewnych w jego życiu było wszystko w porządku – wreszcie się ustatkował. Społeczeństwo się cieszy: udało się złapać człowieka w swoje sieci energetyczne, udało się go sobie podporządkować. Po jakimś czasie u naszego bohatera wykryto nowotwór żołądka. Umarł w wieku 35 lat. Lekarze powiedzą: notoryczny stres doprowadził do choroby. Ale można to wyjaśnić w inny sposób: zdradził siebie, swoją duszę, zamieniając ją na przyjęte w społeczeństwie schematy. Wyrzekł się swojej duszy, energoinformacyjnej istoty, która jest nosicielem duszy i świadomości. Bez niej ciało również umiera. Cała jego energia poszła na dążenie do fałszywego celu.

Oto kolejny przykład. Starsza kobieta postanowiła zgromadzić 10 milionów. Odmawiała sobie wszystkiego, chodziła głodna, nie miała telewizora i lodówki, siedziała po ciemku, oszczędzając na energii. Gdy na jej koncie pojawiło się równo 10 milionów, zachorowała i umarła. Wymarzony cel został zdobyty – życie straciło dla niej sens. To kolejny przykład fałszywego celu narzuconego przez społeczeństwo, które utrzymuje, że wielkie pieniądze dają wielkie szczęście. Ten sam potencjał skierowany na siebie pozwoliłby żyć tej kobiecie o wiele dłużej.”
~Dymitr Wereszczagin, DEIR

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) Blog istnieje dzięki darowiznom, ten system zapewnia niezależność od różnych opcji ideologicznych i wszelkich „reklamodawców„.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

31 odpowiedzi »

    • Słusznie Jarek nałożył cenzurę, na twe demagogiczne imbecylizmu, bo wiedz, że Chrystus tu nie zejdźie, lecz Lucyfer, gdyż archetypowo był pierwszym Niosącym Światło, także możesz dalej swoje jahwistyczno patriarchalne spusty mazać, ale nikogo nie przekonasz 😉

      Lubię to

  1. Co za jungowska synchroniczność!
    Komentarz, który wkleiłam przed chwilą, pisałam wczoraj. A ty dziś piszesz częściowo o tym samym! O nie uleganiu trendom, modom, byciu sobą.

    Inny temat, który też poruszasz.
    Piszesz, że w dzieciństwie ,,wiedziałeś”, że nie będziesz miał dzieci.
    To może właśnie, emocjonalnie ugruntowane przekonanie z dzieciństwa(z niekompletnego obrazu świata) jest czymś, co usilnie ,,ciągniesz” za sobą w dorosłe życie, dopasowujesz argumenty do ,,racji z dzieciństwa”, która powstała z obserwacji niewłaściwej rzeczywistości?
    Być może dlatego, tak zwane wolne życie okupujesz niedomaganiem zdrowotnym. Nie wiem, to tylko moje babskie rozmyślania.
    Nasunął mi się taki wniosek, że nie wszystkie nasze marzenia z dzieciństwa są dobrą wizją przyszłości. Należy jeszcze wziąć pod uwagę w jakich warunkach kształtowaliśmy te marzenia.
    Przykład z życia. Chłopiec dorastał w klimatach przemocy, jaką jego ojciec stosował wobec matki. Jedynym marzeniem, jakie miał ten chłopiec to zostać policjantem, by ojca zakuć w kajdanki, by nie krzywdził matki. Marzenie z dzieciństwa przeniósł w dorosłe życie. Jest policjantem, ale …, unika jak tylko może wyjazdów na zgłoszenia dotyczące przemocy rodzinnej. Ze względu na traumę z dzieciństwa obawia się irracjonalności. Wie o tym jego przełożony, koledzy, którzy starają się go zastępować w przypadku takich zgłoszeń.

    ,, Ja chciałem zostać leśnikiem, jednak to zostało skutecznie zagłuszone. Mam tylko nadzieję, że kiedyś, gdzieś tam, będę miał swój ogród.”

    I jak długo będziesz miał o to pretensje do Rodziców? Nie masz? Masz, masz, bo ciągle wspominasz o konserwatyzmie i złych wzorcach.
    Dobrze wiesz, że gdybyś został leśnikiem i myśliwym pewnie też (jako hobby), nie prowadziłbyś dyskusji o aspektach życia, bo po prostu zabrakło by ci na to czasu. Być może nigdy nie odkryłbyś w sobie talentu felietonisty, nie odkrywałbyś prawdy o świecie, nie zauważałbyś go od strony duchowej, filozoficznej. Łaziłbyś sobie po lesie wśród świergotu ptaków i odmierzał kubiki ściętych drzew. 🙂
    Tak, że spójrz na to i z tej strony …

    A ogród? Oczywiście, że będziesz miał i to w niedalekiej przyszłości!
    Ale będziesz musiał baczyć na jedną rzecz. Kiedy już będziesz siedział sobie na bujanej ławce w tym ogrodzie, to nie możesz mieć zamyślonej, poważnej miny.
    By przechodzący obok trzydziestolatek, spojrzawszy na ciebie, nie pomyślał: ,,ale stary, zwapniały smutas siedzi w tym ogrodzie” 😀 😀
    A jeśli ten przechodzień powiedziałby to na głos do swojego kumpla?
    To dopiero by cię wkurwił! 😀 😀 😀

    Zastanawiam się, komu bardziej potrzebna byłaby maść na ból dupy? 😀 😀 😀

    Oj, Krysia, chyba sobie nagrabiłaś … 🙂
    Na wszelki wypadek, przepraszam 🙂 i serdecznie pozdrawiam.

    Lubię to

    • Krysiu 🙂 tak bezczelnie się zwrócę po imieniu 🙂

      Może dzieci mają nieugruntowany obraz świata, jednak nie są też zatrute wpływem rozsądku, który zagłusza często marzenia. Jeśli ciągle słyszy się, że zawód lekarza, czy prawnika jest elitarny i dochodowy, to człowiek zaczyna myśleć, że to właśnie chciałby robić, bo to takie fajne, przecież wszyscy chwalą. No a wiadomo, ciężkie czasy, pieniądze nie wiszą na drzewach. Inna sprawa, to że zamiast się wsłuchać w siebie, analizujemy czyjeś szczęście w jakimś zawodzie i automatycznie utożsamiamy szczęście zawodowe z tą właśnie profesją, mimo że może się okazać dla nas nieodpowiednia. Sama tego doświadczyłam wiele razy.
      Oczywiście dzieciństwo może być również trudne, z patologiczną rodziną w tle. Ale jako dorośli potrafimy jednak oddzielić ziarno od plew i możemy pomyśleć nad motywami naszych marzeń dziecięcych. A przecież im dłużej się żyje, tym więcej trudności i traum. Ja już w liceum miałam tak niezliczoną ich ilość, że przestałam sobie zupełnie radzić, a po 20stce to już w ogóle ekstremalnie różniące się od siebie kariery na zmianę widziały i się jako cudowne i idealne dla mnie. Była to jednak fatamorgana. Im bardziej cofałam się myślami, tym więcej znajdowałam prawd o sobie.
      Nie wszystko trzeba brać dosłownie. Być może zawód leśnika miał sugerować pracę w wolnym zawodzie, pracę na łonie natury, pracę w pojedynkę lub jeszcze coś innego. Ale Jarek się nigdy nie dowie, jeśli nie spróbuje zadziałać jakoś w tą stronę, np dbając o własny ogródek. A myślę, że istnieje kilka różnych prac wymarzonych dla każdego z nas. Być może Jarek nie pisałby felietonów, ale byłby równie szczęśliwy? A czemu by nie korzystać ze wszystkiego, co sprawia nam radość?
      Uważam, że dzieci jednak odbierają świat takim, jakim jest, a nie przez pryzmat nabytych, często niezgodnych ze sobą, poglądów. Czasem wystarczy tylko jakaś korekta tych marzeń, bądź szersze spojrzenie na nie i odkrycie ich sedna.

      Lubię to

      • Wiewióra, stu procentowo wpisujesz się w mój sposób myślenia.
        Oczywiście, że nie jesteśmy zaprogramowanymi na kilka konkretnych czynności robotami.W różnych etapach życia odkrywamy siebie i swoje różnorodne zainteresowania i talenty. To dlatego tak trudno zaraz po maturze wiedzieć co tak na prawdę jest naszą pasją. Tylko nieliczni są pewni.
        Życie przynosi czasem zaskakujące propozycje, o których wcześniej nie myśleliśmy.

        Serdecznie pozdrawiam.
        PS. I nie jest absolutnie żadnym ,,bezczeleństwem” zwracanie się do mnie na ty. Tak jest milej i sympatyczniej, a od paryskiego Wersalu dzieli nas trochę kilometrów.:D 😀

        Lubię to

      • Wiewióro Ty to masz łeb, dodałaś trochę wniosków do mojego kumania 😉
        A pisać umiem od.. szkoły podstawowej (8-klasowa). Już wtedy pisałem opowiadania i guwnorozprawki „inne niż wszyscy” xD Potem szlifowałem tę umiejętność gdzie indziej, Wiewióra wie gdzie 😉

        Lubię to

        • Ach, och, no zainspirowałeś mnie 😉
          Nie no, moja główka nie taka wielka, no ale że mam jedną, to muszę intensywniej z niej korzystać.
          No i wyszlifowałeś, a przy okazji mnie podszkoliłeś. Ja zaczęłam pisać w gimnazjum, nawet wysłałam próbkę do krytyka literackiego wtedy. Ale pozostawiłam pisanie w próżni, bez wiary na osiągnięcie jakichś sukcesów tą drogą.

          Lubię to

  2. Witaj Jarku.
    Od jakiegoś czasu czytuję Twoje artykuły, jednak nigdy dotąd nie zabierałem głosu. Dziś postanowiłem napisać do Ciebie ponieważ pragnę zwrócić Twoją uwagę jako czytelnik.

    Jak widzę jestem od Ciebie trochę starszy, trochę więcej przeżyłem, ale z tego co gdzieniegdzie pisujesz problemy początków życia i zainteresowania podobne. Ja również przeczytałem większość książek i artykułów które tu cytujesz, stąd można uznać że jestem w temacie.

    Mam jedną uwagę, która być może będzie dla Ciebie pomocna. Ta strona ma dość szeroką tematykę i naszpikowana jest cytatami. Każdy posługuje się pewną indywidualną terminologią, nawiązuje do swoich przykładów itd. Wszystko to sprawia że czytając kolejne artykuły można się zagubić, nie w samej treści, co w terminologii, a wiele spraw to jedno i to samo tylko pod różnymi nazwami.

    Myślę że powinieneś spróbować dokonywać większej syntezy treści które cytujesz tak aby łączyć, a nie rozróżniać sposoby patrzenia.

    Konkretnie teraz mam na myśli słowo WOLA. Teraz widzę, że to słowo jest dość mało popularne (zostało zastąpione jednak przez mnóstwo nowocześniej brzmiących jednak w treści identycznych) ale kiedyś było na porządku dziennym. Mówiło się „moja wola”, „siłą woli”, „bezwolny”, narzucający swoją wolę” itp.

    Gdyby tematy które tu prezentujesz ująć ogólnie w słowo WOLA to powstał by piękny klucz dla całości łącząc często dziwaczne nazwy które w rzeczy samej zostały już dawno nazwane. Wystarczy tylko zogniskować energię na tym słowie które chyba jednak jest od wieków najlepszym pojemnikiem na takie treści.

    To słowo można odnieść praktycznie do wszystkiego o czym tutaj piszesz. Dlaczego ludzkość jako gatunek idzie tą drogą? – bo taka jego wola. Dlaczego człowiek choruje? – bo taka jego wola. Dlaczego kobiety chcą władzy nad mężczyznami? – bo taka ich wola, „Co to jest transfering? – to jest wola. Co to jest egregor? – wola zbiorowa. Co to jest życie??? itd.

    Kiedy już to zrobisz można zacząc pisać dokładnie to co piszesz teraz, ale wówczas właściwe zogniskowanie poprawi ostrość „widzenia”.

    Generalnie mam swoje własne przemyślenia, ale nie zamierzam się uzewnętrzniać teraz, ta powyższa propozycja to jedynie sugestia abyś zastanowił się nad uproszczeniem, czyli syntezą bo inaczej będzie to jedynie lepsza lub gorsza paplanina.

    Może być oczywiście, że dla Ciebie WOLA nie jest tym kluczem, to tylko moja propozycja, tak czy tak, uważam jednak, że taki klucz by Ci się przydał.

    Życzenia owocnej pracy

    Marcin

    Lubię to

    • Nie rozumiem dlaczego przedstawiłeś sie jako krnąbrny skoro jesteś dociekliwy!
      Nie czepiaj sie słów – to tylko słowa. Jestes blisko i jak dojdziesz [niedługo] to zrozumiesz ze to są różne drogi dojscia do tego samego.
      Religie przegrywają bo twierdza ze tylko ich droga jest właściwa. Tak nie jest – kazda droga jest dobra. Nie trzeba nic ukladać i systematyzować. Każdy jest inny i kazdy ma swoją drogę. Cel jest ten sam. Spotkamy sie wszyscy u celu – wiec niewazne któredy pójdziemy. Takie podejście daje maximum wolności wszystkim – Tobie też
      Pozdrawiam

      Lubię to

  3. Jaruś 🙂 słoneczko Ty moje!

    Najpierw absolutny hit artykułu:
    „Są ludzie którzy mogą wpierdalać dosłownie śmieci z kubła, popijając to odpadami z reaktora atomowego (…)”.
    To wywołało uśmiech na mojej twarzy 😀

    Chcę Ci naświetlić, że można iść dość utartą ścieżką społeczną w zupełnie inny, zwariowany sposób. Można mieć żonę i dzieci bez hipoteczniaka, można być nowoczesnym, wesołym, nie dającym się zaszufladkować ojcem – dzięki któremu do społeczeństwa dołączy szczęśliwszy i bardziej świadomy swoich potrzeb, bardziej dowartościowany, młody człowiek.
    Być może Twój odwieczny sprzeciw budziły nie „przedmioty” dyskusji, a sposoby podchodzenia do nich. Może nie chcesz familijnego auta albo auta w ogóle? Nie godzisz się po prostu na schematyczne życie, a czujesz tą presję wyboru (ależ oczywiście, że potrzebujesz auta rodzinnego….) i wydaje Ci się, że dokonując w życiu tych wyborów, co większość, piszesz się na dokładnie taki sam, smutny, schematyczny los, co inni. A to przecież zależy od Ciebie.
    Bronisz się od zrobienia czegokolwiek, co pasowałoby do ścieżki ogółu w najmniejszym stopniu, zużywasz dużo energii na sprzeciwianiu się tej ścieżce, ale jednak wciąż Cię ciągną te tematy, jakbyś chciał za wszelką cenę udowodnić coś ludzkości.
    Ten temat to tylko przykład. Nie zamykaj się na nic. To też forma wolności.

    Teraz możesz mnie zabić 😀

    Lubię to

    • Wiewióra, Słońce 😉 Tu masz rację:

      Cytuję: „zużywasz dużo energii na sprzeciwianiu się tej ścieżce, ale jednak wciąż Cię ciągną te tematy, jakbyś chciał za wszelką cenę udowodnić coś ludzkości.”

      Trzeba to przemyśleć. Jednak nie widzę sensu tego:

      Cytuję: „dzięki któremu do społeczeństwa dołączy szczęśliwszy i bardziej świadomy swoich potrzeb, bardziej dowartościowany, młody człowiek.”

      Wciąż podskórnie uważam ten świat za planetę piekła / więzienia 😉

      Lubię to

      • Tak, też myślę o tym w ten sposób często, że to planeta zła, że sprowadzanie tu kogoś, to krzywdzenie go. Ale z drugiej strony….jeśli odpowiednio się zadba o tą osobę, może ona być szczęśliwa, że żyje. Nam jest to trudniej sobie wyobrazić, bo walczyliśmy i walczymy z deprechą.

        Lubię to

  4. http://pikio.pl/pieczynski-zlikwidowac-watykan-papiez-przed-sad/

    „Popularny aktor Krzysztof Pieczyński („Pianista’, „Prawo Agaty”, „Generał”) w rozmowie z Elizą Michalik stwierdził, że Stolicę Apostolska należy zlikwidować a papieża postawić przed sądem.

    Pieczyński wypowiadał się na temat Kościoła katolickiego, który uważa za instytucję opartą na ludobójstwie, kłamstwach i fałszerstwach.

    Według aktora nie ma miejsca dla Kościoła katolickiego w takiej formie i dlatego należy go rozwiązać. Podobne rozwiązanie zastosowałby do Watykanu, które chciałby zlikwidować.

    – Nie ma w tym sensie żadnej możliwości kompromisu ani dialogu. Po rozwiązaniu tej instytucji chrześcijaństwo może się odrodzić, bardzo podobne do tego, jakie było na początku, czyli przed IV wiekiem, zanim zaczęła się rzeź wywołana przez Konstantego – przekonywał w rozmowie Pieczyński.

    Aktor postulował również postawienie papieża (jako przywódcy religijnego i państwowego) przed sądem by rozliczyć wszystkie zbrodnie popełnione przez Kościół katolicki w przeszłości.

    Co ciekawe, ogromna część polskich antyklerykałów wyraźnie czuje niechęć do Pieczyńskiego z uwagi na jego radykalnego i często – w ich ocenie – absurdalne wypowiedzi dotyczące religii i Kościoła katolickiego. Zarzucają mu m.in. kompromitowanie w mediach idei świeckiego państwa i środowisk antyklerykalnych. Sam Pieczyński również odcina się od środowiska polskich antyklerykałów, bo – jak wyjaśnia – nie chce być w żaden sposób połączony z Kościołem katolickim a nazywanie siebie antyklerykałem według niego tworzy więź z tą instytucją.”

    *****
    … pan Krzysztof się nie lęka, i nie pierdoli w tańcu z różańcem z wężowym plemieniem Vaticanu, bo pan Krzysztof to gnostyk, ewidentnie pod skrzydłami Niosącego Światło 😀

    Lubię to

    • Rdzeń chrześcijański uległ destabilizacji dawno temu i teraz obumiera. Nic nie zatrzyma już tego procesu. Na głębszym poziomie współczuje ludziom autentycznie zaangażowanym w katolicyzm. To dla nich w pewnym sensie osobisty koniec świata. Jednak nie rozumiem „katolików” którzy w kościele są od święta i z okazji chrzcin, komunii i ślubów – BO TAK WYPADA. Paradoksalnie wolę tych którzy traktują tę umierającą doktrynę bardzo serio, niż tych „dulskich” robiących to od święta, na pokaz 🙂

      Lubię to

  5. Człowiek może mieć trudne dzieciństwo i nie chcieć dzieci niezależnie od tego. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy czytelnicy jeszcze tego nie pojęli.

    Na pewno można poznać relacje z ludźmi od przyjemniejszej strony niż w dzieciństwie ale to jest fakt, że niektóre wybory w takiej cywilizacji skazują człowieka na cierpienie, bez względu na to jak jest kochający i jak dobre ma zamiary.

    Jest charakterystyczne na namawianie ludzi do bezmyślnego płodzenia dzieci pochodzi głównie od kobiet, bo są one opętane przez siłę życia. Mężczyźnie łatwiej patrzeć na świat tak jak duch. Kobiece estrogeny powodują bezmyślny wzrost, nawet raka. To wiele mówi.

    Lubię to

  6. „WOLNOŚĆ ISTOTY NIEKONKURENCYJNEJ

    Widzieliście kiedyś dwa drzewa, które konkurują ze sobą o to, które stanie się najwyższe? Czy kiedykolwiek widziliście dwie gazele, które konkurują ze sobą o to, ktòra z nich jest najszybsza? Czy kiedykolwiek widzieliście dwie łąki pragnące wykazać, ktòra z nich jest bardziej zielona? … Tylko ludzie zwodzą swą podstawową istotę naturalnego wzrastania w konkursie pierwszeństwa: kto dłużej żyje, kto lepiej się ubiera, kto ma najwięcej pieniędzy, kto jest najpiękniejszy … Mężczyźni, kobiety i dzieci są przekształcane z dnia na dzień w ofiary świata charakteryzującego się nieludzkim etosem konkurencyjności, który prowadzi nas do konfrontacji nie z samym sobą, lecz zawsze z innymi, aby dokonać samozniszczenia w jakikolwiek sposób. Gdybyśmy żyli w zgodzie z naturą, prowadziłaby nas ona ku naszemu losowi bez konieczności stosowania modeli, idoli, mód, trendów, konkurencji, norm społecznych i fałszywych osiągnięć.

    ******************

    Jesteś częścią NATURY: przebudź się!

    Ale co sprawiło, że w sposòb absurdalny wydaje nam się, że ludzie są ponad naturą? W co wierzymy wykorzystając i eksploatując naturę oraz zapominając o naszym połączeniu z wszechświatem? Jesteśmy wpisani we wszystkie prawa natury. Musimy wypełnić siebie naturą zamiast próbować ją modyfikować czy wypełniać sobą. Wznoszenie siebie do roli władców i manipulatorów stawia nas w sprzeczności z naszą wewnętrzną naturą i kieruje nas w stronę szaleńczego i kompulsywnego wyścigu ku sterowaniu, władzy i podbojowi.
    Natura wypełnia nas od wewnątrz. Oczyśćmy nasze wnętrza, otwórzmy się, złóżmy z siebie dar. Nie starajmy się gromadzić, zbierać i przechowywać. Stres i niepokój, które przez to nas dopadają, odejmują nam ostatecznie czas i umiejętności nawiązywania i utrzymywania relacji zarówno z samym sobą, jak i z resztą świata.

    ******************

    DRZEWA… RAMIONA AŻ DO NIEBA

    Czasami serdeczny uścisk jest tym wszystkim, czego potrzebujemy …Rdzenni Amerykanie nazywają drzewa „Stojącymi ludźmi”. Nawet nieruchome drzewa są żywe i świadome, zakorzenione we własnym istnieniu. Są one postrzegane jako łącznik między niebem a ziemią oraz strażnik środowiska. Drzewa są zròdłem życiodajnych pól energii, żywych i inteligentnych. Niezliczone badania wykazały, że interakcja z roślinami ma pozytywny wpływ na dzieci i dorosłych w zakresie ochrony zdrowia i dobrego samopoczucia, jak również na poziomie poznawczym i emocjonalnym. Ponadto wykazano, że rośliny są w stanie reagować na emocje człowieka.

    Lubię to

  7. http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka/item/89047-prostytucja-i-glupi-wasalizm

    „Jesteśmy wasalami USA. Nie żadnymi tam „sojusznikami” tylko zwyczajnymi wasalami. Warto być zawsze tego świadomym.

    Mam wrażenie, że jesteśmy wasalami głupimi. Inteligentny wasal jest wasalem bo jest do tego zmuszony, albo sam taką kondycję sobie wybrał, ale w każdym przypadku jeśli ma odrobinę zdrowego rozsądku, odrobinę oleju w głowie, to ustawia się tak, by z tego swojego wasalizmu mieć jakieś korzyści.

    A my co?

    A my nic.

    Tradycje głupiego wasalizmu sięgają co najmniej czasów napoleońskich, kiedy ówczesny (jeszcze) mocarz, Francja, wykorzystywała pełnych zapału Polaków do wzmacniania roli cesarza w Europie, a nawet i drugiej półkuli, na Dominikanie. Polacy przelewali wtedy krew walcząc z narodami, które nie były naszymi wrogami, które same broniły się przed francuską agresją.

    Taki Kozietulski i jego słynna szarża pod Somosierrą to był element imperialnej wojny przeciwko Hiszpanom, którzy bronili się przed agresją Napoleona.

    Głupota polskich polityków i ogólnie tych myślicieli, których idee przebijają się i inspirują polityków trwa od co najmniej 3 wieków. Od początku XVIII wieku,gdy udało się pozbyć ostatniej szansy na wielkość Polski, to znaczy króla Stanisława Leszczyńskiego, który zapewne związałby Polskę ze Szwecją co BYĆ MOŻE pozwoliłoby na uratowanie naszej niepodległości sto lat później, i jeszcze później aż do dziś.

    Jesteśmy głupimi wasalami USA. Nie tak dawno jeszcze byliśmy wasalami Związku Radzieckiego, ale różnica była chociaż taka, że wszyscy mieli w Polsce tego świadomość i nie było na to zgody – to znaczy była, ale wymuszona.

    Dziś natomiast polityka Polski jest podobna do zachowania małego kundelka, który skacze poszczekując wokół wielkiego, siejącego strach brytana i powtarza wszystkim dookoła „ALE JESTEŚMY GROŹNI!”.

    Gdy spróbować przyjrzeć się korzyściom, jakie mamy z obskakiwania brytana, to ich katalog jest mało imponujący. Parę F16, niespełnione obietnice kontraktów, które miały się łączyć z zakupem tych UŻYWANYCH PRZECIEŻ samolotów, rozmontowana armia, zakupy sprzętu o wiele droższego niż było to konieczne od kolegów brytana…

    Ale za to uczestnictwo w awanturach, które brytan prowokuje od co najmniej ćwierć wieku. Uczestnictwo na miarę szarż Kozietulskiego w wojnach z ludźmi którzy nigdy nie byli naszymi wrogami. Uczestnictwo w wojnach, które pomimo, że nawet jeśli były WYGRANE, to nie przyniosły nam żadnych łupów. Tylko koszty, bo sami musieliśmy finansować nasz w nich udział, no i oczywiście przelana krew – choć chwała Bogu w bardzo ograniczonym stopniu.

    Jesteśmy GŁUPIMI WASALAMI. Z całą pewnością nie było łatwo wybrać innej drogi w momencie, gdy było to możliwe, 25 lat temu. Zabrakło wtedy kogoś na miarę ogromu przemian, jakie wówczas następowały, jakiegoś Dmowskiego skrzyżowanego z Piłsudskim, Korfantym i przywódcami Powstania Wielkopolskiego. Taki ktoś mógł ustawić wówczas Polskę jako lokalnego lidera wobec kompletnie osłabionych Niemiec i upadającego ZSRR. No ale się nie zjawił taki polityk.

    I pozostał nam głupi wasalizm ratlerka. Mam wrażenie, że niektórzy liczyli na to, że PiS to jakoś zmieni, ale oczywiście to dziś niemożliwe. Polityka wasalizmu została jedynie odrobinę przekierowana z obskakiwania Niemiec i trochę USA na obskakiwanie USA i wcale Niemiec. Cała reszta jest niezmieniona – robimy nie tylko co każą, ale sami uczynnie nadstawiamy się nie pytając o jakiekolwiek korzyści.

    Bo o ile w życiu codziennym być może lepiej być niewolnikiem, ale się nie prostytuować, to o tyle w polityce międzynarodowej właśnie, jeśli nie da się już inaczej, wyciąganie korzyści z prostytuowania się jest ważne, konieczne i słuszne.

    A nasi rządzący nie mają odwagi nawet powiedzieć, że za TO należy się zapłata.”

    Lubię to

  8. „Jestem dziewczyną, o której myślisz,
    Jedyna rzeczą, bez której nie możesz żyć,
    Jestem dziewczyną, na którą czekałeś.
    Zmuszę cię, byś padł na kolana,
    Zmuszę, byś błagał o więcej…

    Prawdopodobnie myślałeś, że nie dotarłabym tak daleko
    Myślałeś, że skończyłabym na tyle samochodu,
    Pewnie myślałeś, że nigdy bym nie uciekła,
    Że byłabym szczurem w klatce, niewolnikiem tego miejsca.

    Nie masz pojęcia jak ciężko walczyłam, by przeżyć,
    Budząc się samotna, gdy pozostawiono mnie na śmierć.
    I nie wiesz nic o tym życiu, którym żyłam
    Lub tych drogach, którymi szłam,
    Lub tych łzach, które wykrwawiłam…

    Więc jak to możliwe?
    Modlisz się do mnie,
    Spojrzenie w twoich oczach –
    Wiem dokładnie co ono oznacza
    Mogę być, mogę być dla ciebie wszystkim….

    Mogę być twoja kurwą!
    Jestem brudem, który stworzyłeś, (Kurwą!)
    Jestem grzesznicą,
    Jestem twoją kurwą. (Kurwą!)
    Pozwól kotku, że coś ci powiem:
    Kochasz mnie za wszystko za co nienawidzisz.

    Jestem tą, której potrzebujesz i której się boisz,
    Teraz, gdy już to usłyszałeś, stanę się czysta.
    Ten wyższy wyrok, który na mnie nałożyłeś,
    Jest odzwierciedleniem rzeczy o których piszę.

    Więc może następnym razem, kiedy rzucisz kamieniami
    Z cienia i mrocznego nigdzie,
    Wypełźniesz ze swojej kryjówki,
    Spojrzysz w lustro i zobaczysz prawdę w swojej twarzy.

    Więc jak to możliwe?
    Modlisz się do mnie,
    Spojrzenie w twoich oczach –
    Wiem dokładnie co ono oznacza
    Mogę być, mogę być dla ciebie wszystkim….

    Mogę być twoja kurwą!
    Jestem brudem, który stworzyłeś, (kurwą!)
    Jestem grzesznicą,
    Jestem twoją kurwą. (Kurwą!)
    Pozwól kotku, że coś ci powiem:
    Kochasz mnie za wszystko za co nienawidzisz.

    Jestem brudem, który stworzyłeś,
    Jestem grzesznicą,
    Jestem twoja kurwą,
    Pozwól kotku, że coś ci powiem:
    Kochasz mnie,
    Chcesz mnie,
    Potrzebujesz mnie

    Mogę być twoja kurwą!
    Jestem brudem, który stworzyłeś, (Kurwą!)
    Jestem grzechem,
    Jestem twoją kurwą. (Kurwą!)
    Pozwól kotku, że coś ci powiem:
    Kochasz mnie za wszystko za co nienawidzisz.

    Mogę być twoja kurwą!
    Mogę być twoja kurwą!
    Mogę być twoja kurwą!
    Pozwól kotku, że coś ci powiem:
    Kochasz mnie za wszystko za co nienawidzisz.

    Pozwól kotku, że coś ci powiem:
    Kochasz mnie za wszystko za co nienawidzisz.

    ******
    … Maria Brink – diablica i Lilith wcielona 😀 … ten utwór to moja aluzja, do Jarkowej koncepcji lucyferiańskiego sexu, co mi się wybitnie spodobało, albowiem uważam, że perfekcyjna kobieta łączy w sobie dwie skrajność – w życiu dama, w łóżku dziwka, bo dziwki kiedyś uświęcały samców mistycznym sexem 😀

    Lubię to

  9. Hej, przyjaciele!
    Chodźcie, przyjaciele!

    Chodź, chodź do mnie miłości moja
    Bardzo lubię twój smak
    Nie, nie, nie chcę serca twego
    Bardzo, bardzo lubię twe cytrynki
    Daj mi swych owoców
    Chodź miłości moja

    Kocham cię dziwko!
    Kocham cię dziwko!

    Oh, jak dobrze!
    Oh, jak dobrze, raz, dwa, trzy
    Tak, chcę cię jeszcze raz
    Ale nie, nie, nie serca twego
    Więcej, więcej, więcej twych cytrynek
    Kochany
    Daj mi swój owoc
    Oh!
    Daj mi swój owoc
    Chodź miłości moja

    Kocham cię, dziwko!
    Kocham cię, dziwko!
    Oh, jak dobrze!

    Pomiędzy twoimi nogami będę płakał
    Będę szczęśliwy i smutny
    Będę szczęśliwy i smutny

    Więcej, więcej, więcej, proszę
    Więcej, więcej, więcej, tak tak panie!
    Więcej, więcej, więcej, proszę
    Więcej, więcej, więcej, tak tak panie!
    Tak tak panie!

    Nie bój się mnie
    nie zjem cię

    Więcej, więcej, więcej, proszę
    Więcej, więcej, więcej, tak tak panie!
    Tak tak panie!

    Kocham cię, dziwko!
    Kocham cię, dziwko!
    Daj mi to, daj mi to!

    Kocham cię, dziwko!

    Lubię to

  10. Polacy zawsze bili się o nie swoje sprawy. Pomijając wojny z Niemcami, to jeden z królów zapędził się aż pod Warnę, gdzie bohatersko zginął. Potem wojny z Moskwą, ze Szwecją, z kim popadło. I oczywiście polskie legiony jako mięso armatnie dla Napoleona Bonaparte. Powstania, powstania, powstania. A teraz nasze awantury w Iraku, Afganistanie, na terenach Jugosławii i czort wie jeszcze gdzie? A co w zamian? Wdowy i sieroty. Łzy i klątwy. Pod Wiedeń, jakby nie było do tej pory kilku klątw Kościoła i jego papieży rzucanych na Jagiełłę i Kazimierza Jagiellończyka? Rzucili je m.in. Marcin V i Pius II. Nasz rodak JP II ich dotąd nie odwołał. Franciszku, tytularna głowo KRK! Jeśli już jedziesz do owej wyklętej Polski, do wyklętego ludu polskiej ziemi, to przynajmniej odwołaj uroczyście i unieważnij na wieki wszystkie klątwy rzucane na nas przez twoich poprzedników. Nie ważne, były czy nie. One już żyją życiem medialnym. Jeśli żyją to działają na świadomość Polaków. A jeśli działają, jedyne co możesz zrobić dla Polaków to je wszystkie: odwołać, skasować, anulować. Tak nauczał twój mistrz Jezus z Nazaretu –,,miłujcie nieprzyjaciół swoich”. Coraz więcej Polaków nie chce dalej należeć do twojego KRK, z którego w dodatku zostali wyklęci. Stoisz bracie przed wielką szansą. Od ciebie zależy, jak ją wykorzystasz. Od ciebie papieżu Franciszku zależy los tego narodu i dalszy los KRK w tym kraju.

    Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s