Felietony i artykuły autorskie

Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

związkiNa pewno zastanawialiście się, czemu na świecie dzieje się tak źle, czemu wszystko jest nie tak jak trzeba. Przyczyną zła na świecie jest tzw „męski eon„, męska era, czyli dominacja pierwiastka męskiego na Ziemi. Pierwiastek męski jest z natury słabszy i nigdy nie powinien mieć roli przewodniej. Gdy rządzi pierwiastek męski, to wszystko jest dosłownie wywrócone do góry nogami. Wszystkie wartości są odwrócone.

Wszystkie doktryny będące doktrynami fundamentu naszej cywilizacji, zostały naznaczone przez dominantę pierwiastka męskiego jak i umniejszenie pierwiastka żeńskiego. Należą do nich: monogamia, purytanizm, patriarchat, rywalizacja, konkurencja, hierarchia, polityka, i szereg innych. Szczególną rolę w męskim eonie pełni dualizm wszystkiego co istnieje.

Przy czym jest to dualizm bardzo zaburzony, schizofreniczny. Wszystkie normy społeczne jak i funkcjonowanie całego społeczeństwa oparte jest na pokrętnej, schizofrenicznej logice. Poczytaj książki o psychiatrii, zrozum logikę paranoi i schizofrenii – to wtedy zrozumiesz, jak działa społeczeństwo. Poprzeczka moralna i każda inna jest ustawiona tak absurdalnie wysoko, że niemożliwe jest jej osiągnięcie, przeskoczenie. My tylko udajemy przed sobą, że skaczemy. A gdy nikt nie patrzy lub gdy mamy jakieś wytłumaczenie, to na potęgę łamiemy normy, które tak dumnie wyznajemy.

Cytuję: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie).

Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości.”

Cała sieć powiązań społecznych jest upstrzona mechanizmami w których te rygorystyczne i okrutne ze swojej natury normy społeczne nie obowiązują. Oto niektóre z nich: „pijany byłem więc się nie liczy„, „to w emocjach było„, „gniewałem się więc się nie liczy„, „byliśmy pokłóceni więc się nie liczy„, „to były wakacje, daleko od domu więc się nie liczy„.

Sekret polega na tym, że gdyby nie te backdoory w systemie, te wyjścia awaryjne – to ludzie by po prostu wariowali. I tak wariują na potęgę. U każdego bez wyjątku można znaleźć objawy najróżniejszych zaburzeń psychicznych. Tradycyjna psychiatria i psychologia bardzo liberalnie do tego podchodzi, i interweniuje w zasadzie tylko w ostateczności. Schizofrenia (rozszczepienie) to stan permanentny w męskiej erze. Wszyscy tworzymy głęboko chore społeczeństwo, nasz wspólny dom wariatów nazywany „życiem realnym„.

Społeczna schizofrenia godzi wiele absolutnie wykluczających się doktryn. Np katolicki purytanizm z zaliczaniem co weekend wyzwolonych panienek. Typowy samiec konserwatysta będzie oficjalnie i na pokaz gardził seksualizacją jak i wyzwolonymi kobietami, a po cichu będzie takie wręcz ubóstwiał. Tak samo godzony jest feminizm z skrajnym islamem. To feministki są grupą społeczną najchętniej witającą agresywnych, patriarchalnych aż do cna islamistów. Mam na ten temat swoją teorię psychologiczną, ale oszczędzę jej Wam. 

Obecnie według niektórych interpretacji, mamy żyć w erze przełomu. Męska era uosabiana przez jahwe miała dobiec końcowi, i ma zacząć się era żeńska symbolizowana przez Tiamat. To ma być ten dziejowy przełom, choć bardzo niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Sam widzę albo tych walczących z NWO (a kto Wam powiedział że nowy porządek będzie zły? Tak dobrze Wam w tym, co jest?) albo natchnionych new age’owców, cytujących rozmaite bzdury.

Przykład tych bzdur – znowu Osho, i jego pragnienie by kobiety były do bólu kobiece, a mężczyźni byli do bólu męscy. No tak było do tej pory, to jest właśnie stary porządek świata – męski eon. Kobiety do bólu kobiece, bez zintegrowanego Animusa (pierwiastka męskiego w psychice) to typowe „pierwotne Ewy„. A więc pozbawione siły, woli, niezdecydowane, humorzaste, fochające się, pasożytujące destrukcyjnie na męskiej sile, bo same jej nie mają. Mężczyźni do bólu męscy? Mnóstwo ich w więzieniach, poprawczakach, na stadionach, na marszu niepodległości czy w kościołach. Czy do takiego „ideału” dąży new age z jego doktryną telegoni, bliższą raczej siepaczom z państwa islamskiego niż duchowości? Chyba tak.

Integracja pierwiastka męskiego u kobiety i pierwiastka żeńskiego u mężczyzny to właśnie zagadka świętego Graala. Zostało to symbolicznie pokazane w powieści Dona Browna, odsyłam do niej, choć jest to tylko opis metaforyczny i archetypowy. Jak każda książka czy film.

Cytuję: „Religia pozbawiła naturę kobiecości czyniąc świat nieczystym, niższym niż nadprzyrodzony świat gdzieś tam, w przestworzach. W konsekwencji ciało stało się grzeszne, a seks zepsuty … Z kolei nauka, choć starała się oddzielić od religii i się jej sprzeciwiać, nie była w stanie uwolnić się od sztywnych postaw wobec przyrody uważanej za niebezpieczną, bezsensowną i od nas oddzieloną, czyli skazaną na wykorzystanie. W konsekwencji ciało stało się obiektem eksperymentòw, a nauka postawiła się na miejscu Boga, szukają odpowiedzi na wszystkie pytania i rozwiązań – także w kwestii śmierci. Tak więc i religia, i nauka są uważane za wyższe od natury, co sprawia, że Stworzenie czuje się niższe wobec natury, podczas gdy to, co znajduje się pośrodku – prawda – zostało utracone.”

Dalej: to dlatego związki teraz są tak problemowe. Stary system (monogamia, purytanizm, patriarchat) jest niewydolny, skorumpowany i ulega coraz większej destabilizacji. Obecnie w szokujący sposób widać nieaktualność i skorumpowanie tego systemu. To, co dawniej prano w zaciszu sielskich, konserwatywnych domostw, teraz jest wystawione na widok publiczny. Możesz przeczytać o tym wszędzie, choćby w internecie. Powstają o tym książki, prace naukowe, artykuły, opracowania, miliony ludzi pisze anonimowe komentarze będące świadectwem piekła, jakie zgotował im ten system.

Jednak wciąż ludzie próbują i próbują wsiąkać w ten system. Pamiętam wypowiedzi moich koleżków, znajomych, koleżanek. Och! Jacy oni byli oświeceni, zaczytani w psychologii, kumaci! Jak bardzo chwalili i sadzili się że znają życie! A jednak popełniają te same błędy co ich rodzice. Dokładnie te same, jota w jotę. Wsiąkają w dokładnie ten sam system.

Wokół mnie trwa festiwal wieczorów panieńskich i kawalerskich, ślubów, galimatias porodów, czy szaleństwo parapetówek na które nie zaproszono najważniejszego gościa – przedstawiciela banku.. Ach ten cynizm. Widzę jak moje pokolenie tatusieje, kapcieje, dziadzieje. Dawne szalone krejzolki czy dawni ekscentryczni kumple teraz nie mają czasu i siły dosłownie na nic, żaden żart ich nie śmieszy, a wszystko oburza i wywołuje ból dupy.

Zero humoru, dystansu, luzu, tej wspaniałej dziecięcej radości, tego szaleństwa i hardcoru. Kiedyś można było z nimi pogadać o kontrowersjach i tabu, poszaleć, opowiedzieć jakiś chamski kawał. Dziś nic ich nie śmieszy, nie raduje, tylko ten grymas bólu i cierpienia na twarzy, wieczne rozdrażnienie i święte oburzenie. Oni mówią że teraz żyją na serio, i w pewnym sensie mają rację. Ja mówię że oni umarli za życia, i w pewnym sensie też mam rację.

Jednym z ciekawych zjawisk jest zwracanie uwagi ludzi na.. totalne pierdoły. Rozumiem gdy potrzeba fundamentalnej, ważnej zmiany. O zmienianiu partnera jeszcze pomówimy. Ale miliony milionów par zna spektakularne kłótnie wybuchające o tak ważne zagadnienia, jak sposób odkładania mleka do lodówki. Czaicie to? Komuś nie pasuje sposób w jaki partner odkłada żarcie do lodówki i robi z tego sprawę wagi globalnej, wręcz galaktycznej.

Moja stara znajoma, zaczytana w kolejnych i kolejnych teoriach psychologicznych mówiła kiedyś, że nie znam życia. Podczas spotkań jak i na fejsie prawiła coraz to bardziej wyszukane komunały. Jednak nie wychodziła ona poza standardową, mainstreamową psychologię – czyli kolejną doktrynę, która nie daje odpowiedzi. Do dziś pamiętam jej zdanie powiedziane na serio, że największym zabójcą małżeńskiej miłości są.. skarpetki zostawione na podłodze.

Wtedy się z tego śmiałem, ale dziś jestem zdziwiony. Jak komuś niby oczytanemu w psychologii mogą przeszkadzać takie bzdury, by o nie robić wielogodzinne a czasami wielodniowe fochy? Przede wszystkim: OBNIŻ WAŻNOŚĆ, wyluzuj i to nie tylko w sferze związków, ale w całym życiu. Przełącz się na tryb „bardziej wyjebane, wyjebane, hej!”. Jeśli czegoś chcesz – chciej, ale nie rób z tego sprawy wagi globalnej. Od razu przygotuj sobie alternatywę, zawczasu pogódź się z ewentualną porażką. Przemyśl co i jak będziesz robił gdy to nie wyjdzie.

Jeśli pogodzisz się z porażką i przemyślisz ewentualne alternatywy i drogi wyjścia, to paradoksalnie nastroisz podświadomość na większe prawdopodobieństwo zdobycia tego co chcesz. Od razu pół tony ciężaru mniej na duszy, i nie powodujesz polaryzacji i zaginania przestrzeni, siły równoważące są więc po Twojej stronie. Tylko ważne by zrobić to jeden jedyny raz i potem nie generować myśli na linii porażki.

Jeśli czegoś nie dostaniesz, nie osiągniesz, to naprawdę świat się nie zawali, żadnej apokalipsy nie będzie. Niewzruszone Słońce tak samo wstanie rano na wschodzie i zajdzie na zachodzie, tak jak to robi od eonów. Świat będzie trwał nadal, w swojej beznamiętności i olewczości na odwieczne człowiecze rozterki, dylematy, pytania, cierpienia. To my jesteśmy od dzieciństwa tresowani, że jak nie zdobędziemy tej pracy, wykształcenia, dziewczyny – to stanie się coś absolutnie strasznego, sklepienie niebieskie wręcz jebnie nam na głowę. Nie, tak wcale nie jest.

Cytuję: „Trzeba zachowywać równowagę zamiaru. To znaczy chcieć – nie pragnąc, troszczyć się – nie niepokojąc, dążyć – nie wciągając się, działać – nie nalegając. Równowagę naruszają potencjały ważności. Jak wiesz, im ważniejszy cel, tym trudniej przychodzi jego osiągnięcie. Sformułowanie „jeżeli bardzo chcesz, z pewnością dopniesz swego” będzie działać akurat zupełnie na odwrót w przypadku, jeśli pragnie się wręcz panicznie i przedsiębierze gorączkowe próby uzyskania upragnionego. Panika powstaje tu przez to, że nie ma twardej wiary w to, że pragnienie się spełni. Porównaj dwie postawy. Pierwsza: „Bardzo chcę osiągnąć to, czego pragnę.

Jest to dla mnie kwestia życia i śmierci. Ja za wszelką cenę powinienem to otrzymać. Dołożę wszelkich starań”. Druga: „No zgoda, zdecydowałem, że otrzymam to, czego pragnę. Przecież chcę tego. A więc w czym rzecz? Będę to miał i kropka”. Nietrudno zrozumieć, która postawa okaże się zwycięska. Pragnienie jeszcze tym różni się od zamiaru, że nie wyklucza możliwości niespełnienia się. Jeżeli pragniemy czegoś i trudno to otrzymać, wtedy pragniemy jeszcze bardziej. Pragnienie zawsze stwarza nadmierny potencjał. Samo pragnienie jest już z definicji potencjałem.To sytuacja, kiedy gdzieś czegoś brakuje, lecz jest energia myśli skierowana na przyciągnięcie tam tego czegoś. Zamiar nie wierzy i nie pragnie, a po prostu działa.

Czysty zamiar nigdy nie stwarza nadmiernego potencjału. Zamiar przypuszcza, że o wszystkim już zdecydowano: po prostu zdecydowałem, że tak będzie, jest to już prawie fakt dokonany.To spokojne uświadomienie sobie tego, że tak będzie.Na przykład mam zamiar pójść do kiosku i kupić gazetę.Nie ma tu już żadnego pragnienia, ono istniało tylko do chwili, kiedy zdecydowałem to zrobić. Prawdopodobieństwo niespełnienia pragnienia jest nadzwyczaj małe, a w razie niepowodzenia też nie będzie nieszczęścia.Dlatego zamiar jest tutaj całkowicie oczyszczony z pragnienia, czyli również z nadmiernego potencjału.

Energia myśli pragnienia jest skierowana na cel, a energia zamiaru – na proces jego osiągnięcia. Kiedy człowiek chce czegoś,wywołuje zakłócenie w energetycznym obrazie otaczającego świata, co pociąga za sobą konsekwencje w postaci działania sił równoważących.A kiedy zwyczajnie drepcze do kiosku po gazetę, żadnej niejednorodności już nie ma. Na obraz linii życia pragnienie działa następująco: chcę to otrzymać, lecz boję się, że nie otrzymam, dlatego myślę o niepowodzeniu (przecież jest to dla mnie ważne!) i emituję energię na częstotliwości linii niepowodzenia.

Zamiar działa zupełnie na odwrót: wiem, że otrzymam to, czego żądam, dla mnie ta kwestia jest już przesądzona, dlatego emituję energię na częstotliwości linii, na których już mam to, czego chcę. Zatem w osiągnięciu celu przeszkadzają dwa nadmierne potencjały: pragnienie i wiara.Dokładniej – namiętne pragnienie dopięcia celu za wszelką cenę i walka z wątpliwościami co do możliwości jego osiągnięcia. Im bardziej upragniony cel, tym większą wagę osiąga wątpliwość co do pomyślnego wyniku.Z kolei wątpliwość jeszcze bardziej podnosi wartość przedmiotu pragnienia. Wiemy już, że pragnienie nie pomaga, a tylko przeszkadza. Tajemnica spełnienia się pragnienia polega na tym, że z pragnienia trzeba zrezygnować.”
~Vadim Zeland

Ważny jest temat zmieniania partnera. Funkcjonuje taki żart, że mężczyzna ma nadzieję, że kobieta po ślubie się nie zmieni, zaś kobieta ma nadzieję, że mężczyzna po ślubie się jednak zmieni. Ale w życiu jak to w życiu – ona się zmienia, a on się jednak nie zmienia. Przede wszystkim prawda jest taka, że nikt nie ma Ciebie prawa zmienić na siłę. Jest to absolutnie pierwsze i nadrzędne prawo związków i wszelkich innych relacji. Także Twojej relacji ze światem – nie wolno Ci zmieniać świata na siłę, walczyć z nim, obrażać się na niego. Przypłacisz to różnymi nieszczęściami i potknięciami, wypadkami, utratą zdrowia a nawet życia, gdy siły równoważące Universum wkroczą do akcji.

W związku zmienianie partnera na siłę, szczególnie w takich sprawach wagi globalnej jak sposób odkładania mleka do lodówki, to jeden z najważniejszych powodów rozpadu relacji. Ludzie wciąż nie mają tej świadomości, że zmienianie partnera na siłę ma tylko i wyłącznie jeden rezultat – najpierw destabilizacja a potem rozpad relacji. Nie istnieje żaden inny rezultat takich wymuszonych zmian.

No i kolejny sekret – kobiety mają już taki „program„, że chcą zmieniać swojego partnera w kierunku bezpłciowego pantofla, eunucha bez zainteresowań, pasji, szczypty wariactwa, hardcoru. Jest to relikt trudnych czasów, gdy kobieta musiała zmieniać ówczesnego nieokrzesanego mężczyznę, by ten powstrzymał swoje samcze żądze i opiekował się rodziną. Jaka jest rola mężczyzny gdy do takich prób zmian dochodzi? Znowu, jest tylko i wyłącznie jedno dobre wyjście. Nigdy nie dopuszczać do takich zmian.

Owszem, powinieneś przepracowywać swoje lęki, traumy, kompleksy, złe (nie przystające do rzeczywistości) przekonania, trudne zachowania. To zobowiązanie każdego człowieka. Ale gdy partner mówi byś zrezygnował z hobby, pasji, byś przestał być tak zwariowany i niecodzienny, byś stał się nudnym i umarłym za życia dorosłym – sprzeciwiaj się. Gdy partner chce od Ciebie czegoś, czego mu nie możesz dać – sprzeciwiaj się.

Partner jest od tego by Cię wspierał i pomagał Ci sięgać tych zadziwiających gwiazd. A nie od milczącego siedzenia z browarem przy TV i pierdzenia w fotel. Ani nie od tego by z pianą na buzi syczał i wykrzykiwał Ci, że źle odkładasz to cholerne mleko do lodówki. Jeśli tak się dzieje – zwolnij go / ją, odejdź od niego / niej. I tu jest kolejna ważna sprawa. Są bowiem więzi, których przeciąć się już nie da do końca życia. Śluby, dzieci, kredyty do nich się zaliczają. W naszej trudnej rzeczywistości ekonomicznej i każdej innej te więzi bardzo często stają się potem kajdanami, więzieniem bez ścian, z którego nie ma już ucieczki.

Jeśli czujesz się na siłach by wejść w ten system całym sobą – w porządku, wchodź. Sam żartuję, że znam takich zajebistych ekstrawertyków, co mają ślub, dzieci i kredyty, co pracują na osiem etatów, zarabiają po 30 koła miesięcznie, a ich doba trwa 72 godziny i mają czas na absolutnie wszystko. I wcale nie są przez ten system skrzywdzeni, a wręcz przeciwnie – czują się w nim jak ryby w wodzie. I jeszcze strofują tych, którzy mają pewne obawy. Dobrze, a co mają zrobić ludzie, którzy takiego szczęście nie mają, a jest ich większość?

Otóż jeśli masz jakiekolwiek obawy – nie wchodź w ten system. Przedefiniuj swoje priorytety i poznaj czego naprawdę chcesz od życia, a jakie pragnienia narzuciło Ci społeczeństwo. Prawda jest taka, że wyżej dupy nie podskoczysz, a z pustego to i Salomon nie naleje. Gdzieś czytałem opinię rozbawionej matki, że te 500 zł zasiłku z programu 500+ z ledwością starcza im na pampersy. Matula była uhahana, a ja byłem wtedy zdziwiony.

Bo porównajmy typowe polskie zarobki z wydatkami, jakie niesie ze sobą dziecko. Jako para mieliście z setkę wydatków, a gdy stajecie się rodzicami – to macie ich z tysiąc. No z pustego i Salomon nie naleje, dziecko woła jeść i szereg innych rzeczy, a ja niestety, nie wygeneruję rzeczy materialnej z powietrza siłą myśli. Jeszcze tego nie umiem, hehe. Jeśli więc partner żąda od Ciebie czegoś, czego z obiektywnych przyczyn nie możesz mu dać – odejdź. Nie rób nadziei, nie okłamuj, nie próbuj niczego udowadniać sobie, tylko odejdź. Tak samo gdy widzisz, że partner już nie jest z Tobą szczęśliwy i nic w tej relacji nie osiągniecie.

Obecnie trwa więc okres przejściowy, zmiana systemowa. Ona w pełzający sposób trwa od wielu dekad. Stary system (MPP) rozpadł się, umarł. Zostały po nim bardzo liczne artefakty, relikty obumarłej przeszłości. One wciąż żyją w naszych psychikach, ale żyją niczym filmowe żywe trupy – zombie. A nowego systemu jak na razie brak. Nawet mi trudno byłoby sobie wyobrazić sprawnie działający system pierwiastka żeńskiego. Stary system ery męskiej jako tako trzymał za mordę społeczeństwa i narody. Był wzrost naturalny, wychowywanie dzieci w rodzinach, trwanie i prosperowanie systemu. Teraz to wszystko w wielkich bólach upada.

Jak to wszystko się skończy?

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) Blog istnieje dzięki darowiznom, ten system zapewnia niezależność od różnych opcji ideologicznych i wszelkich „reklamodawców„.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

47 odpowiedzi »

    • Źle kminisz 😉
      Prokreacja (rozmnażanie ) – NIE.
      Wazektomia dla faceta i spirala dla kobiety – TAK.
      Antynatalizm – TAK.
      Masturbacja – jak serio tego tak pragniesz, Rybol, to niby czemu nie? xDDD 😀

      Polubienie

      • ,,Obecnie według niektórych interpretacji, mamy żyć w erze przełomu. Męska era uosabiana przez jahwe miała dobiec końcowi, i ma zacząć się era żeńska symbolizowana przez Tiamat.”

        Jak dla mnie jest to bzdura na resorach. Patriarchat i matriarchat zawsze będą sinusoidalnie osiągać swoje niewydolne ekstremum, schodzić w dół i przekraczać linię zera, która nigdy nie podniesie się wyżej.
        Dotąd człowiek będzie skończonym durniem, dopóty z aspektu męskiego i żeńskiego tworzył będzie jakieś ery, jakieś przeciwności.
        Jeśli widzę w mężczyźnie przyjaciela, a on widzi we mnie to samo, podział na męski, żeński przestaje mieć cechy przeciwstawnych biegunów.
        Jeśli kobietę i mężczyznę łączy przyjaźń i miłość – czy potrzebują podkreślać, że ona jest kobietą, a on jest mężczyzną?
        Jeśli człowieka łączy z innymi ludźmi – poza partnerem – przyjaźń, sympatia, koleżeństwo – czy tu ma znaczenie płeć? Jakieś patria czy matriarchaty?

        ,, Dalej: to dlatego związki teraz są tak problemowe.”

        To nie związki są problemowe. To ludzie je zakładający są problemowi. Wnoszą w związek worek śmieci, rozsypują je w pokoju, w którym dopiero co znaleźli się i roszczeniowo uważają, że ich niedojrzałą, chaotyczną osobowość ktoś poukłada, posprząta i będzie przez resztę ich życia mamusiował lub tatusiował.
        To nie partner ma sprzątać moją niepoukładaną i ciągle zmieniającą się osobowość, lecz ja kształtuję siebie przy jego pomocy. On, wzajemnie korzysta z mojego widzenia świata i bierze z niego to, co jest dla niego pomocne.
        Przy takim założeniu i widzeniu związku nigdy nie będzie on sam problemem, a jedynie płaszczyzną, na której partnerzy rozwiązują problemy własne, będąc wdzięcznymi z obecności przyjacielskiego wsparcia.
        Obwinianie innych za swoje błędy i nieumiejętność życiową jest cwaniactwem.

        ,, Wokół mnie trwa festiwal wieczorów panieńskich i kawalerskich, ślubów, galimatias porodów, czy szaleństwo parapetówek na które nie zaproszono najważniejszego gościa – przedstawiciela banku.. Ach ten cynizm. Widzę jak moje pokolenie tatusieje, kapcieje, dziadzieje. ”

        Z punktu widzenia człowieka, który prawa dzieciństwa i młodości chce w niezmienionej formie przenieść w dojrzałe życie, które z beztroski wchodzi w troskę o innych, rzeczywiście może wywoływać zdziwienie i dezaprobatę.

        ,, Zero humoru, dystansu, luzu, tej wspaniałej dziecięcej radości, tego szaleństwa i hardcoru. Kiedyś można było z nimi pogadać o kontrowersjach i tabu, poszaleć, opowiedzieć jakiś chamski kawał. Dziś nic ich nie śmieszy, nie raduje, … ”

        Właśnie z młodzieżowego szaleństwa wchodzą w nowy etap życia. Wczorajsze pojmowanie świata znika. Są zaskoczeni, lecz niebawem przekonają się, że dojrzałe życie ma swoje prawa, radości i spełnienia. Związek, odpowiedzialność za partnera, a tym bardziej za dzieci czyni ludzi tzw. bardziej poważnymi. Swoje dotychczasowe, hardcorowe zachowanie zmieniają na czułość i delikatność – szczególnie wobec nowo narodzonych dzieci. Z tymi ludźmi jest wszystko w porządku, tyle, że wyszli z naszego podwórka i zaczynają chodzić do kina na zupełnie inne filmy.
        Normalnym jest też to, że ci, którzy chcą jeszcze dłużej lub na zawsze(tak przynajmniej myślą) pozostać w swoim statusie, będą te związki traktować jako dziwadła i zrobią wszystko aby je negować – chcąc w ten sposób umacniać swój wybór życiowy. Nie ma pewności, że to wybór życiowy wszak człowiek, jak wszystko wokół, zmienia się.

        ,, Bo porównajmy typowe polskie zarobki z wydatkami, jakie niesie ze sobą dziecko. Jako para mieliście z setkę wydatków, a gdy stajecie się rodzicami – to macie ich z tysiąc. No z pustego i Salomon nie naleje, dziecko woła jeść i szereg innych rzeczy, a ja niestety, nie wygeneruję rzeczy materialnej z powietrza siłą myśli. Jeszcze tego nie umiem, hehe. ”

        Czegoś tu nie rozumiem.
        Może okażę się jakimś kosmicznym paranoikiem, ale …
        Chcę wskazać na jedną z przyczyn, z powodu której dziś młode małżeństwo planując wydatki na małe dziecko wyrywa sobie włosy z głowy 🙂

        Np. Dziś młoda mamusia zarabia załóżmy dwa tysiące. 500 zł miesięcznie wydaje na pampersy, 500 na zupki, odżywki i sto gadżetów (oliwki, tamponiki, nawilżane chusteczki itp), z których tak na prawdę niezbędnych jest pięć. Ciuszki muszą być ciągle nowe( po miesiącu – dziecko szybko rośnie – ciuszki sa bezużyteczne), wózek oczywiście też(najlepiej za trzy tysiące) i pół kontenera zabawek.

        Z miesięcznej pensji dzisiejszej młodej mamusi zostaje może 400 zł – masakra!

        Jeszcze 15, 20 lat temu młoda mamusia zarabiała dosłownie takie same pieniądze – relatywnie mogła kupić tyle samo np. produktów żywnościowych co dziś. Po prostu płace są na podobnym poziomie w stosunku do cen, ale …

        Młodą mamusię sprzed dwudziestu lat – weźmy choćby te ,,zafajdane” pieluchy – kosztowały 100 zł na całe życie dziecka! , plus proszek i prąd zużyty przez pralkę ok. 500 zł ROCZNIE! , podczas gdy dzisiejsza, zarabiająca tyle samo, młoda mamusia płaci 500 zł x 12miesięcy = 6000 zł! Drugie tyle wydaje na zupki i odżywki, bo komu chce się samemu ugotować i przetrzeć przez sitko? Przecież wystarczy wziąć z pułki sklepowej.
        Prasowanie tetrowych pieluch(przez pierwszy miesiąc)? Żelazko? – a co to takiego jest?
        Mało tego. Pranie zwykłych, tetrowych pieluch, a więc jakaś niewygoda, przyczyniało się do tego, że roczne, półtoraroczne dziecko juz z nich nie korzystało – było nauczone siadania na nocniczek.
        Dziś dzieci chodzą z pampersem do trzeciego, a czasem czwartego roku życia. Same więc pieluchy – 20 000 zł! I jak to się ma do tysiąca czy nawet dwóch wydanych pieniędzy na zakup i pranie tetrowych pieluch przez góra dwa lata?
        Gdzie uciekło 18 000 zł? Co za nie można by było kupić – sporo i to trwałych rzeczy.
        Dla młodego małżeństwa to dosyć spora sumka.
        Ktoś powie, że dzisiejsza mamusia więcej pracuje zawodowo, nie ma czasu na pranie. Gówno prawda. Czas pracy jest ten sam- średnio 8 godzin dziennie.

        Ktoś powie: ale czasy się zmieniły, kto dziś używa zwykłych pieluch, które nadal można zakupić?
        Owszem, czasy zmieniły się pod względem daty, ale nie zarobków.
        Czy życie podrożało? Tak, ale to wygodne życie. Cały czas mówię tu o tych ,,zasranych” pieluchach, na bazie których widać uciekające pieniądze i przerażenie ile to małe dziecko kosztuje.

        Z pewnością narażę się niejednej dzisiejszej młodej mamusi, ale z matematyką nikt nie jest w stanie dyskutować.
        Kończąc temat pieluch.
        Do mojej znajomej przychodzi córka, młoda mamusia, która urodziła dziecko cztery miesiące wcześniej.
        ,, Mamo, pożycz mi trochę kasy, bo nawet nie wiesz ile te cholerne pampersy wyciągają pieniędzy z portfela!” – zwróciła się do swojej mamy, na co ona ze spokojem odpowiedziała:
        ,, Nie masz pieniędzy na pieluchy? Zacznij używać te dwadzieścia tetrowych pieluch, które kupiłam ci, gdy urodziłaś swojego synka.”

        Czy córka znajomej posłuchała tej rady? – nie wiem, ale wiem, że już nigdy, jak twierdzi znajoma, jej córka nie przyszła po pieniądze na pieluchy.

        Podsumowując, generalnie zarabiamy te same pieniądze jak kiedyś, ale chcemy za nie żyć wygodnie. Niestety za wygodę trzeba płacić i myślę, że w tym tkwi problem.
        Jeśli chcemy funkcjonować z duchem, trendów, mody i reklamowanego sposobu życia, to niestety, ale trzeba się zastanowić, czy nasze zarobione pieniądze są w stanie to udźwignąć. Z pustego i Salomon nie naleje.

        Kończąc mój nieco przydługawy komentarz do artykułu, zwróciłam uwagę na :

        ,,Jeśli więc partner żąda od Ciebie czegoś, czego z obiektywnych przyczyn nie możesz mu dać – odejdź. Nie rób nadziei, nie okłamuj, nie próbuj niczego udowadniać sobie, tylko odejdź.”

        Jarku, proszę wybacz mi, może nawet zakażesz mi pisania u siebie, ale nie umiem skomentować inaczej tych zdań, jak tylko wynikającą z nich niedojrzałość życiową, do której w twoim wieku masz pełne prawo. Sam po sobie wiesz, że człowiek zmienia się, zmienia poglądy, sposób postrzegania życia.
        Widzisz to po swoich znajomych i traktujesz ich bardzo nieprzychylnie, bo uważasz, że młodzieńcze szaleństwa i hardcor to jedyny sposób radosnego, wesołego, szczęśliwego życia. Tak nie jest.
        Jeśli z młodzieńczych lat zachowamy pogodę ducha, wewnętrzną radość, humor, przyjazne patrzenie na świat, to dalsze etapy życia, choć nie pozbawione – jak ono całe – trosk też są tak samo szczęśliwe.

        Jest takie mądre przysłowie, które zawsze powtarzała moja Babcia: ,,Nie pluj do studni, bo kiedyś możesz z niej pić wodę”.

        Serdecznie pozdrawiam.

        Polubienie

        • Po prostu histerycznie bronisz swojego wyboru, i tyle. Byłem umarłym za życia 30 lat, i teraz takie osoby jak ty wręcz ŻĄDAJĄ bym wszedł w kolejne bagno – kredytów, ślubów, dzieci. No way! 😀 To jest mój wybór i uszanuj go. To co robisz jest przekraczaniem moich granic i włażeniem do mojego świata z brudnymi butami. Naprawdę NIE KAŻDY musi być rodzicem. I ty należysz do osób które nie są w stanie tego pojąć.
          Tyle Ci Ruda i ja pisaliśmy o dzisiejszych realiach ekonomicznych, o płacach 1850 brutto i braku perspektyw na mieszkanie. Wy mieliście bardzo tanie mieszkania, przemysł, prace, stabilność, no i ceny były jednak INNE. To świadczy o Twojej porażającej ignorancji, głupocie i zaślepieniu – swoją, najswojszą racją. Taka jest prawda, sorry.

          Polubienie

        • I jeszcze jedno – mam chorobę Hashimoto i oporną na wszelkie leczenie depresję. Jest ogólnie coraz lepiej, ale… Mam takie dni (blackouty) że czuję się tak źle że rzygać mi się chce i chce mi się wyć z bólu. Wtedy nie piszę nic lub piszę bardzo niewiele, a po pracy często idę się zdrzemnąć bo nie mam siły na nic. A takie osoby jak ty bezczelnie każą mi płodzić dzieci, nie zważając na moje warunki ekonomiczne, poglądy (NIE LUBIĘ DZIECI I MAM DO TEGO PRAWO!) i chorobę, na którą nie ma lekarstwa. No i leczenie naturalne – daje u mnie lepsze efekty niż syntetyczne którego jeszcze nie stosuję. Teraz mogę sobie kupić lukrecję, pregnenolon, LDN, cytryńca, witaminę D3 i K2, probiotyk. Gdyby się pojawiło dziecko – to wszystko poszłoby się jebać. Stać by mnie było tylko na hormon tarczycy za 12 zł i na syntetyczny kortyzol za 3 złote. A takie „leczenie” w ciągu 10 lat totalnie rozwaliłoby mi całą gospodarkę hormonalną i wszystkie układy ciała. Dlaczego tak by się stało? BO NIE BYŁOBY MNIE KURWA STAĆ NA TO!
          Teraz pomyśl sobie co by było gdybym miał dzieci – wulkan energii, co kilka sekund nowe pytanie, nowy pomysł, i którego nie można spuścić z oka nawet na sekundę, bo rozjebie cały dom. I pomyśl sobie, że akurat mam blackout, i nie mam siły nawet zrobić sobie kawy. Prędzej czy później albo bym zwariował, albo rozchorował się jeszcze bardziej albo popełnił samobójstwo.
          To co ty robisz to wciskanie mi na siłę swoich poglądów niczym pasienie gęsi metalową rurą. Nie rób tego, absolutnie sobie tego nie życzę. No i unaocznia to różnice między starszym pokoleniem a naszym. Jak i między kobietami a mężczyznami. Starsze pokolenie, które za przeproszeniem miało wszystko podane na tacy, w swojej bucie i bezczelności śmie zarzucać młodszemu pokoleniu że nie chce powielać ich recept na życie. Poza tym kobieta ma poczucie że „jakoś to będzie”, że „skoro bozia jahwe dała dzieci to da i pieniądze”. A facet? Dla faceta jest to często koniec wszelkich radości i początek zapierdolu na dwa etaty. Bo to facet ma zarobić na rodzinę.

          Polubienie

        • PRZEPRASZAM, ŻE CIĘ ZDENERWOWAŁAM.
          ZNASZ MOJE WPISY OD LAT I PODEJRZEWAM, ŻE WIESZ, ŻE NAWET W NAJBARDZIEJ BURZLIWEJ DYSKUSJI, NIGDY NIE BYŁO MOJĄ INTENCJĄ ANI DENERWOWAĆ, ANI ZASMUCAĆ, ANI TYM BARDZIEJ OCENIAĆ LUDZI PO SŁOWACH PRZEZ NICH NAPISANYCH.

          BYĆ MOŻE JESTEM W TWOICH OCZACH GŁUPIĄ, ZAŚLEPIONĄ IGNORANTKĄ.
          CÓŻ, TWOJE PRAWO I TWÓJ OSĄD MOJEJ OSOBY I TEGO, JAKA JESTEM W ŻYCIU.

          SERDECZNIE POZDRAWIAM.

          Polubienie

        • Jarku, w mojej opinii Krysia pisze na Twoim blogu bardzo inteligentne i rzeczowe komentarze. Tak też było i w tym przypadku. Obawiam się, że w dniu w którym napisałeś jej swoją agresywną odpowiedź wstałeś tzw. lewą nogą lub Krysia napisała o Tobie „prawdę”, która Cię zabolała. Moim zdaniem miała akurat wiele racji w swoim komentarzu. Proponuję po tych kilku miesiącach przeczytać jeszcze raz swoje odpowiedzi do niej i ewentualnie się zreflektować jeżeli Twoje ego raczy stwierdzić, że jednak trochę przesadziło 🙂

          Polubienie

        • Moje zdanie się nie zmieniło. Uważam rozmnażanie i rodzinę za najgorsze zło jakie mogło się przydarzyć rodzajowi ludzkiemu. Kto stworzył Hitlera, Stalina, Banderę, Pol-Pota? System? Nie, stworzyli ich rodzice. To rodzice tworzą system.
          Moje zdanie się nie zmieniło i nie zmieni, wiesz czemu? Już mając te 7 lat lub nawet mniej, w złości mówiłem rodzicom że jak dorosnę to nie będę miał dzieci. Jako dziecko miałem większą łączność z duszą, jak każdy z nas. Dusza dziecka wiedziała, co jest dla niej miłe, a co jest największym zagrożeniem.
          Poświęciłem aż cztery lata (od 2012 roku), by rozgryźć ten system. Im więcej wiedzy zdobywałem, tym silniejsze mam przekonanie, że powoływanie nowych żyć na takim świecie to najbardziej bezsensowna i rozpaczliwa czynność, jaką zna Ziemia.

          Polubienie

        • Jarku z Twoich słów wnioskuję, że chcesz aby ten świat przestał istnieć. Jeżeli nie będzie nowych pokoleń, ziemia zostanie wyludniona, czy taką masz wizję przyszłości naszej planety Ziemi?
          Mnie to raczej martwi, lepiej chyba by było byśmy wszyscy popracowali nad tym by być lepszymi, to i system wtedy będzie bardziej ludzki. Głowa do góry i myśl pozytywnie, przecież wiem, że nie zawsze masz czarne wizje. 😀 ♥

          Polubienie

        • Aż tak to nie 😉 Ale chciałbym by istniał systemowy mechanizm, który sprawiłby, że umysłowe ameby nie mogły mieć dzieci. Coś jak prawo jazdy na samochód lub pięć lat studiów by pilotować Boeinga. Chciałbym by na Ziemi było choćby te 500 milionów ludzi tylko, ale by byli to ludzie szczęśliwi, mądrzy, potężni.

          Wiem jednak że to jest niemożliwe i nie zaistnieje.

          Polubienie

        • Jarku a ja wiem, że wszystko jest możliwe, i wiem ,że moje pragnienie i Twoje pragnienie, aby świat był zaludniony ludżmi dobrymi, szczęśliwymi , żyjącymi w harmonii ze sobą i z przyrodą, spełni się, przecież kto jak kto, ale Ty wiesz jak działa wszechświat.
          Grupowe WZOO – wymyśl , zaprojektuj, oczekuj, odbierz , tym bardziej zadziała w grupie, wszak w ilości jest siła.
          A przecież ludzi o takich pragnieniach jak Ty i ja jest już wiele.
          Codziennie wizualizujmy świat w jakim chcemy żyć.
          Kiedyś opiszę na Twoim blogu realizacje moich pragnień i wizualizacji, które się spełniły i dlatego ja wierzę w ich spełnianie. Dla chcącego nie ma nic niemożliwego. 😀 ♥

          Polubienie

        • Jarku wybacz, że się wtrącę w Twoją dyskusję z Krysią, ale po pierwsze nigdzie w jej wpisie nie ma mowy o tym, że musisz mieć dzieci , czy tez , że masz brać ślub, przecież Ty tak jak każdy z nas zawsze masz wybór i możesz wybrać tylko to co Ty sam chcesz.
          Nikt i nic nie jest w stanie wpływać na Twe wybory.

          Polubienie

        • Same choroby są wystarczającym powodem żeby zrezygnować z rozrodu. Trudno o większy egoizm niż wydanie na świat człowieka który być może od początku będzie cierpiał aby zaspokoić swoje niskie instynkty rozpłodowe. Wcale nie musi to być podparte antypatią do dzieci i brakiem hajsu. Natomiast znowu zaskakujesz negatywnie szablonowością myślenia (wcześniej przy trzymaniu w znajomych od-pieluszkowego zapalenia mózgu „bo tak”). Kto ci kurwa każe żyć w Polsce? Wydajesz się wykształconym człowiekiem więc albo już szprechasz po angielsku albo naucz się go i wybądź za granicę.

          Polubienie

        • Jestem zdziwiona…
          piszesz, ze nie byłoby cie stać na leki przez dziecko – rodzinę?
          czyli dałeś się wpuścić w maliny suplementów rzeczywistości,
          zamiast wybrać opcję jestem zdrowy, piękny i przekonany o własnej wartości…
          Jacku, czytam cię już tak długo, a tu takie kwiatki?!

          tez mam te choroby, ale mój zamiar jest żyć pięknie mimo nich.
          robić to co zaplanowałam, mimo wszytko,
          odnaleźć sie / zrozumieć.

          Polubienie

        • Jaruś 🙂

          Nikt Ci nic nie każe i nikt by się nawet nie ośmielił. Zdenerwowałeś się nieadekwatnie do tego posta. Ja Ci powiem, co ja myślę, co zresztą po części wiesz.

          Zaczynając od chorób… Każdy ma jakieś, w wielu przypadkach można zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia, dbając o siebie, zwiększając swoja świadomość na ich temat i wykorzystując tą zdobytą wiedzę. Gdyby patrzyć na rodzicielstwo przez pryzmat chorób, to niemal nikt by nie miał dzieci, bo a to większe ryzyko raka, a to choroby genetyczne, a to psychiczne obciążenia po rodzicach…
          No i ta ekonomia, ciągle na coś brakuje. Ba! Jakoś ciągle na wszystko brakuje! Mój znajomy wyjechał do Szwecji, tam zarabia zupełnie inne pieniądze, dzięki czemu jak przyjeżdża, to może sobie pozwolić na przyjemności. No to co, wstąpił, jakoś w drugi dzień po przyjeździe, do media expert i wydał tam 800zł. Dlaczego? Bo może, bo go stać, bo chce sobie jakoś zrekompensować ten czas za granicą, gdzie tylko śpi i pracuje. Przy takim trybie życia można by dopiero zwariować i umrzeć. Ale nie, on chce i tu i tam kupić sobie dom… No to tłumaczę mu, że co z tego, że tam zarabia i będzie chciał te chaty postawić, jak kto wie, czy jutro nie zginie w wypadku samochodowym? W dzisiejszym świecie to nic, tylko żeby móc szastać kasą.
          Teraz podsumowując te dwa aspekty, możliwość wystąpienia chorób, jak i ekonomiczne możliwości – jeśli by moja mam brała je pod uwagę, to nie byłoby mnie.. No właśnie, tak to jest. Psychiczne problemy po obojgu rodzicach, oprócz tego mama schorowana, ma za sobą kilka operacji. Mama odeszła od taty z powodu jego nałogu, została samotną matką z jednym nastoletnim dzieckiem, w ciąży z drugim.
          Nie lubisz dzieci, ja też nie. Pałam od dziecka niewyjaśnioną awersją do dzieci. Ale jak tak pomyślę, to do ludzi też. Być może dlatego, że jestem inna niż większość ludzi i trudno mi z tymi ludźmi choćby wytrzymać. Dzieci też mnie wykańczają, ale ja sama byłam tak grzecznym dzieckiem, że chyba każdy by sobie takiego życzył. Od tego, jakim się było dzieckiem i jakim dzieckiem był partner, zależy jakie będzie wspólne dziecko takiej pary. I ja, mimo że większości dzieci nie znoszę, chciałabym mieć swoje.
          I mówię to, będąc napiętnowana depresją, jak Ty. Walczę z nią od dziecka. Czasem nie widzę sensu swojego życia i nie raz myślałam sobie, po co mnie mama urodziła, jeszcze w takiej sytuacji, w jakiej się znajdowała. I wiesz co? Są w moim życiu, jak wiesz, takie osoby, które mi mówią, że nie wiedzą, jak dałyby sobie beze mnie radę. A jeśli takie są, jeśli na coś się przydałam i jestem potrzebna, to znaczy że mimo różnych obciążeń, fajnie że jestem. Być może, jeśli będę miała kiedyś dzieci, uratują one komuś życie, a może nawet będą to robić zawodowo, jako lekarz? Może sprawią, że świat będzie lepszy. Jest mnóstwo trudnych chwil i jest cholernie ciężko wtedy, ale gdyby nie one, to czy docenilibyśmy te piękne? A wiesz, kto dostrzega najwięcej piękna w życiu? Najczęściej ten, komu zostało go już niewiele. Nagle okazuje się, że nawet śpioch doceni wschód słońca. I jeśli taką osobę zżera choroba od środka i w dodatku jest młoda, pragnie ona jak najwięcej tej pozytywnej strony życia poznać. I wiele takich osób mówi, że mimo to, docenia możliwość przeżycia tych lat, które są za nimi. Dziękują za życie.
          Oczywiście kwestie ekonomiczne są ważne, trzeba mieć jakąś wypłatę. No ale zazwyczaj pracuje oboje rodziców. I ja bym zrobiła wszystko, aby mój partner mógł wypić ulubione piwo, ile by nie kosztowało. Dopilnowałabym, żeby mógł wyjść ze znajomymi i pielęgnować swoje hobby. A gdyby był zmęczony, zabrałabym tego malucha na spacer. A wiesz dlaczego? Z miłości. Z tak prostego powodu, który łączy ludzi i który generuje tę chęć, aby połączyć swoje geny. Aby mieć na świecie jeszcze więcej z tej ukochanej osoby.

          Polubienie

        • „Od tego, jakim się było dzieckiem i jakim dzieckiem był partner, zależy jakie będzie wspólne dziecko takiej pary. „Wiewióro(swoją drogą daaaaawno temu tak mnie nazywano:))nie mogę się w tym momencie z Tobą zgodzić.Byłam tzw.grzecznym dzieckiem ,mój mąż też nie sprawiał większych kłopotów a nasz syn dał nam(mnie w szczególności)popalić.Tak więc do końca nie wiadomo co tak naprawdę wpływa na dziecko i jak się ono będzie rozwijać :))Czasem jest w domu 2,3 dzieci ,ta sama matka,ten sam ojciec(no,ojciec to bywa domniemany ale zostawmy ten temat;D)a dzieci różne:))
          Swoje dziecko kochałam i kocham ale ogólnie nie znosiłam dzieci i teraz też za nimi nie przepadam.Chyba dlatego,że wymagają ciągłej uwagi a ja nie mam siły.Pozdrawiam:))

          Polubienie

        • wychowanie nie ma zadnego znaczenia tylko sztucznie tlumi instynkty i później nagle rak i nie wiadomo skad szczególnie u katoli, tłumienie seksu zawsze konczy się szpitalem w Polsce wszyscy swieci już czas żeby ruskie napadli i zaprowadzili tam normalne porządki gejow do piachu policje do lapania zlodzieji i mordercow bo stala się jak w iranie policja majtkowo obrazkowa (szukają tzw nielegalnych obrazkow w komputerach) -_-

          Polubienie

        • w komunie dziecko to był pikus dzisiaj to już inna para kaloszy, wystarczy sobie pozyczyc kogos dzieci na dzień i banka peknie, dzieci sa meczace tak na co dzień, tez zależy od dziecka napewni bo nie wszystkie sa

          Polubienie

  1. Przeczytałam Kefira dwa razy, gdzie zachęca do masturbacji- nie znalazłam, ale za eutanazją jestem za!
    Uważam, że mam prawo odejść, kiedy zechcę, jeśli życie stanie się nie do wytrzymania – wiek, ból, choroba…
    Ale boję się bólu i nie chcę skakać z mostu, przecinać żył czy robić harakiri, jakby jakiś dobry człowiek bez bólu pomógł by odejść to…jestem gotowa na następne wcielenia może lepsze, lżejsze (pracuję nad tym 🙂 )

    Polubienie

    • Nie trybię skąd Rybol tu wytrzasnął masturbację, ale nie ma w tym nic złego. Jak on tego tak bardzo chce to niech to robi i tyle 😉
      Dakini – miło Cię widzieć po tak długiej przerwie, gdzie się podziewałaś? 😉 xD

      Polubienie

      • Za stary jestem na figle Onana (reumatyzm), Ty jako dorodny, jurny młodzian ze zdrowymi łapkami możesz uprawiać seks na własną rękę. Skoro krytykujesz stosunki damsko – męskie, to z prostej dedukcji wynika, że najwłaściwszą dla Ciebie formą uprawiania seksu jest samozaspokojenie. Bez kłamstw, chorób wenerycznych i wazektomii. Hedonistyczny narcyzm w czystej postaci, sama rozkosz 🙂

        Polubienie

  2. Nowy specyfik zatrzymuje chorobę
    -staruszek wstaje ze swojego wózka
    kiedy nieznane cierpienie atakuje bezboleśnie
    częste zwierzęta stają się rzadkimi

    Kiedy woda drugi krąg zatoczy
    pająki, węże i małe myszki
    w wir wpadną i w dół runą
    gdy natura nas wezwie – zatoniemy wszyscy

    Kiedy ziemia będzie umierać z pragnienia
    deszcz spadnie na suchą glebą
    i każdy pąk wybuchnie
    i insekty będą szukać ulgi- wielkie zamieszanie

    Kiedy woda drugi krąg zatoczy
    pająki, węże i małe myszki
    w wir wpadną i w dół runą
    gdy natura nas wezwie – zatoniemy wszyscy

    Polubienie

  3. „Ponieważ tak długo, jak Szatan nie zostanie zintegrowany, tak długo świat nie zostanie uleczony, a ludzkość odkupiona. Ale Szatan reprezentuje zło: jak zło może zostać zintegrowane? Istnieje tylko jedna możliwość: wchłonięcie zła, czyli podniesienie go do poziomu świadomości. Osiąga się to poprzez bardzo skomplikowany proces symboliczny, ktòry w zasadzie pokrywa się z psychologicznym procesem indywidualizacji. W alchemii, proces ten nosi nazwę koniunkcji dwóch zasad. Właściwie alchemia zakłada i kontynuuje pracę chrześcijaństwa; według alchemików chrześcijaństwo odkupiło człowieka, ale nie naturę. Marzeniem alchemika jest uratowanie świata jako całości. Kamień Filozoficzny uważany był za „filius macrocosmi”, który zbawia świat, podczas gdy Chrystus uważany był za „filius microcosmi”, gdyż odkupił jedynie człowieka. Ostatecznym celem alchemii jest apokatastasis: zbawienie kosmiczne.

    – Carl Gustav Jung „

    Polubienie

    • … dlatego kolaboruje z Lucyferem, który mnie oświeca gnozą, aby dokonało się we mnie opus magnum ascendencji ego ponad matrix i zintegrowało z Boginią w jaźni … Ave Sol Invictus 666! …\m/…

      Polubienie

      • ale co ty jebiesz? przeczytaj co to sol invictus. a co do zbawienia kosmicznego masz rację tylko dlaczego mówisz na nich alchemiczy może niektórzy siedza w alchemii ale nie wszyscy. nie dojdzie do zbawienia kosmicznego ponieważ”alchemia zakłada i kontynuuje pracę chrześcijaństwa” i własnie przez to co oni przyrodzie zrobili swiat któregoś razu sam ulegnie jakiejś eksplozji czy o cos jebnie a wtedy wszyscy umrą. ale pamietaj jak konczysz zycie to estes tylko w jednym miejscu albo drugim powiem ci nawet ,że wiem iż do jednego z nich nie chcesz trafić. pomysl nad tym bo ja sie o ludzi martwie i szczerze ci mówie co myle i jak jest :] anie tutaj tanimi cytatami i piosenkami których celem jest tylko ludzi ogłupić oraz wydać płyte w wytwórni i zarobić pieniążki….. POZDRO!

        Polubienie

  4. POZBAWIENI MARZEŃ (Lucyfer i Lilith)

    Myśleli, że miłość jest święta
    Zanim spotkali profana
    Morze trucizny wpłynęło pomiędzy nich
    A czerwienią nasiąkła ziemia pod

    Nie mogli począć
    Związani by nigdy nie powstać
    Ich kłamstwa będą ponawiane
    Wiecznie

    Teraz pozbawieni marzeń
    Wprost w ciemne chmury
    Nigdy nie powrócą

    Myśleli, że jest więcej
    niż widać na pierwszy rzut oka
    W obliczu piękna wszyscy ludzi są ślepcami
    I otwarły się bramy by ją przepuścić

    Nie mogli począć
    Zagubieni w szkarłatnych niebiosach
    Noce w naszych sercach
    Będą trwały wiecznie

    Teraz pozbawieni marzeń
    Wprost w ciemne chmury
    Nigdy nie powrócą

    Teraz pozbawieni marzeń
    Wiecznie

    Polubienie

  5. Jarku, nie lubię jak jesteś smutny… Martwię się. Serdecznie Cię pozdrawiam! Ty i tak zawsze będziesz! A te wszystkie rybole, www i inne kurwy/pasożyty niech wypierdalają. Bądź wielki!!! Aż się dziwię, że wirusy matrix’owe jeszcze nie zaczaiły, że to już ich koniec…

    Polubienie

  6. Dyskusja na temat posiadania dzieci przeniosła się tu, a mnie nerw bierze jak czytam tych lifowców więc napiszę zbijając wszystkie ich argumenty, mając nadzieję, że przynajmniej niektórzy przypomną sobie w którym zakamarku ich umysłu leży rozum – który jest zbawieniem dla tych, co nie znają Boga.

    Z jakiej racji człowiek, ktory nie chce dzieci ma się wyprowadzać za granicę, żeby na nie zarobić? Dlaczego nie ma prawa żyć we własnym kraju, mówić we własnym języku tylko musi przenosić się na wygnanie gdzie byle arab może go wysadzić?

    Mówicie, że dziecko ma zazwyczaj oboje rodziców, którzy go utrzymają. A co jeśli jeden z nich umrze, albo odejdzie, albo zachoruje? Wtedy takie przypadki znajdują się na skraju ubóstwa w polskiej rzeczywistości.

    Czy macie pojęcie co to znaczy walczyć z sanepidem za nieszczepienie, ktory grozi Wam karą do kilkdziesięciu tysięcy złotych za każde nieszczepienie? Wasze dziecko na pewno wyrośnie na spełnionego dorosłego czlowieka, jak wylądujecie w pierdlu. Albo dziecko w domu dziecka jak zabiorą Wam prawa rodzicielskie za nie wykonywanie woli ludobójczych służb.

    Tak, w takim zatrutym świecie (choć starsze pokolenia mogą o tym nie wiedzieć bo one żyły w świecie, w którym całe żarcie było kurwa organiczne, my za takie płacimy teraz 4 razy więcej) choroby i wczesna śmierć to będzie codzienność, kto nie ma rygorystycznej diety i silnych genów. Jeśli ktoś wierzy, że samym nastaweniem psychicznym będzie zdrowy to niech od razu odwiedzi psychiatrę. A kolejne pokolenia będą miały tylko gorzej. Kolejne pokolenia są coraz słabsze.

    Jest coraz większe prawdopodobieństwo że urodzi Ci się dziecko z downem, z rakiem, albo z chorobą która jeszcze nie ma nazwy i twoje marzenia o szczęśliwiej rodzinie pójdą się jebać. Co najwyżej wystąpisz w rozmowach w toku prosząc rozpaczliwie jakąś fundację o pomoc, której nie dostaniesz. A jak już twoje dziecko umrze, to będziesz miał traumę do końca życia i już nigdy nie będziesz się cieszył z życia. Znam takch ludzki i wiem, że takie cieszenie się życiem jak przed śmiercią dziecka jest już potem niemożliwe.

    Ktoś twierdził, że można nie żyć na kredycie. Trudno mi niemal na każdym etapie nie sugerować wizyty u psychiatry, ale zachowam spokój, bo racjonalizm to to, czego ludzie opętani przez uczucia i instynkt potrzebują.

    To, co Ci zostaje na pensji, którą ma 90% polskiego społeczeństwa? Wynajem czyli mieszkanie w czymś, co nigdy nie będzie twoje, albo życie z teściową, które największym spełnieniem zyciowym jest zatruć cudze życie w miejscu, które będzie ruderą jak twoje dzieci będą nastolatkami.

    Może jeszcze nie trzeba żyć w zniewolonym systemie, posyłać dzieci do szkół, udawać że nie istnieją ludzie którzy zatruwają Ci życie (nawet jak dobrze umiesz się chronić)?

    Lada moment kolejne pokolenia będą czipowane i nic z tym nie zrobicie. Będą szczepione celowo tylko po to, żeby chorować. Myślicie że przegłosujecie karyny i zbyszków? Nie bądźcie żałośni.

    Nie ma możliwości wychowania dziecka w takim świecie na szczęśliwe i zdrowe fizyczne. Jeśli komuś się tak wydaje to wydaje mu się, że jest Bogiem, jedyną osobą, ktora ma wpływ na jego dzieci, a oprócz tego jest cały świat i zniewolony system, który sięga dalej niż władza rodzicielska, któremu rodzic musi się bezwzględnie podporządkować.

    Realista widzi, że świat jest na skraju zagłady i musi się skończyć. Chcecie mieć udział w płodzeniu ostatniego pokolenia, którego życie będzie wyglądało jak z jakiegoś post apokaliptycznego filmu? Ja nie.

    Brak realizmu to przyczyna cierpienia na Ziemi i ludzi którzy go pokazują traktuję jak zarazki.

    A na starsze pokolenie po prostu nie ma dość efektywnego komentarza. Są jak dzieci, które nie dojrzały. Może jak ZUS im nie wypłaci emerytury to wtedy dorosną.

    Polubienie

  7. WERSJA WŁAŚCIWA

    Dyskusja na temat posiadania dzieci przeniosła się tu, a mnie nerw bierze jak czytam tych lifowców więc napiszę zbijając wszystkie ich argumenty, mając nadzieję, że przynajmniej niektórzy przypomną sobie w którym zakamarku ich umysłu leży rozum – który jest zbawieniem dla tych, co nie znają Boga.

    Z jakiej racji człowiek, ktory nie chce dzieci ma się wyprowadzać za granicę, żeby na nie zarobić? Dlaczego nie ma prawa żyć we własnym kraju, mówić we własnym języku tylko musi przenosić się na wygnanie gdzie byle arab może go wysadzić?

    Mówicie, że dziecko ma zazwyczaj oboje rodziców, którzy go utrzymają. A co jeśli jeden z nich umrze, albo odejdzie, albo zachoruje? Wtedy takie przypadki znajdują się na skraju ubóstwa w polskiej rzeczywistości.

    Czy macie pojęcie jak to jest, kiedy walczy się z sanepidem za nieszczepienie, ktory grozi Wam karą do kilkdziesięciu tysięcy złotych za każde nieszczepienie? Wasze dziecko na pewno wyrośnie na spełnionego dorosłego czlowieka, jak wylądujecie w pierdlu. Albo dziecko w domu dziecka jak zabiorą Wam prawa rodzicielskie za nie wykonywanie woli ludobójczych służb.

    Tak, w takim zatrutym świecie (choć starsze pokolenia mogą o tym nie wiedzieć bo one żyły w świecie, w którym całe żarcie było kurwa organiczne, my za takie płacimy teraz 4 razy więcej) choroby i wczesna śmierć to będzie codzienność, kto nie ma rygorystycznej diety i silnych genów. Jeśli ktoś wierzy, że samym nastaweniem psychicznym będzie zdrowy to niech od razu odwiedzi psychiatrę. A kolejne pokolenia będą miały tylko gorzej. Kolejne pokolenia są coraz słabsze.

    Jest coraz większe prawdopodobieństwo że urodzi Ci się dziecko z downem, z rakiem, albo z chorobą która jeszcze nie ma nazwy i twoje marzenia o szczęśliwiej rodzinie pójdą się jebać. Co najwyżej wystąpisz w rozmowach w toku prosząc rozpaczliwie jakąś fundację o pomoc, której nie dostaniesz. A jak już twoje dziecko umrze, to będziesz miał traumę do końca życia i już nigdy nie będziesz się cieszył z życia. Znam takch ludzki i wiem, że takie cieszenie się życiem jak przed śmiercią dziecka jest już potem niemożliwe.

    Ktoś twierdził, że można nie żyć na kredycie. Trudno mi niemal na każdym etapie nie sugerować wizyty u psychiatry, ale zachowam spokój, bo racjonalizm to to, czego ludzie opętani przez uczucia i instynkt potrzebują.

    To, co Ci zostaje na pensji, którą ma 90% polskiego społeczeństwa? Wynajem czyli mieszkanie w czymś, co nigdy nie będzie twoje, albo życie z teściową, które największym spełnieniem zyciowym jest zatruć cudze życie w miejscu, które będzie ruderą jak twoje dzieci będą nastolatkami.

    Może jeszcze nie trzeba żyć w zniewolonym systemie, posyłać dzieci do szkół, udawać że nie istnieją ludzie którzy zatruwają Ci życie (nawet jak dobrze umiesz się chronić)?

    Lada moment kolejne pokolenia będą czipowane i nic z tym nie zrobicie. Będą szczepione celowo tylko po to, żeby chorować. Myślicie że przegłosujecie karyny i zbyszków? Nie bądźcie żałośni.

    Nie ma możliwości wychowania dziecka w takim świecie na szczęśliwe i zdrowe fizyczne. Jeśli komuś się tak wydaje to wydaje mu się, że jest Bogiem, jedyną osobą, ktora ma wpływ na jego dzieci, a oprócz tego jest cały świat i zniewolony system, który sięga dalej niż władza rodzicielska, któremu rodzic musi się bezwzględnie podporządkować.

    Realista widzi, że świat jest na skraju zagłady i musi się skończyć. Chcecie mieć udział w płodzeniu ostatniego pokolenia, którego życie będzie wyglądało jak z jakiegoś post apokaliptycznego filmu? Ja nie.

    Brak realizmu to przyczyna cierpienia na Ziemi i ludzi którzy go pokazują traktuję jak zarazki.

    A na starsze pokolenie po prostu nie ma dość efektywnego komentarza. Są jak dzieci, które nie dojrzały. Może jak ZUS im nie wypłaci emerytury to wtedy dorosną.

    Polubienie

  8. I po co ta wojna o pieluchy :))) Każdy ma wolność wyboru, nikt nikogo nie zmusza do posiadania dziecka czy wchodzenia w związek. Zresztą czy żyjesz w tym systemie, czy według schematu czy wychodzisz poza ten schemat to i tak nadal żyjesz w jakimś systemie:))). Ważne co się ma w głowie, w sercu w duszy, czy żyje się w harmonii z własnym wnętrzem. Osobiście uważam,że rodzina, stały związek jest potrzebny dziecku dla jego poczucia bezpieczeństwa… jednak człowiek cale życie się rozwija, jeden dla rozwoju duszy potrzebuje tylko jednego partnera inny wielu związków motylkowych 😉
    Do Jarka osobiście. Nie skupiaj się tak bardzo na przekonaniu, ze będziesz chory i z tego nie wyjdziesz, najgorzej czułam się w Twoim wieku, teraz po 10 latach czuje się wyśmienicie. Trzeba coś zmienić w swojej energii, zmienić bieg, a wiele może się odkręcić również w zdrowiu, pozdrowionka …

    Polubienie

    • Teoretycznie nie zmusza, a spróbuj tylko powiedzieć w towarzystwie albo na rodzinnej posiadowce, że nie chcesz i nie zamierzasz mieć dzieci. Ludziom to się w głowie nie mieści, że można nie chcieć.

      Polubienie

      • Masz rację Ruda,większości ludzi to się w głowie nie mieści.A wiesz,jak najczęściej komentują pary,które nie chcą dzieci?Że tak naprawdę to „oni na pewno chcą tylko się nie przyznają,że nie mogą”.
        Jeśli nie chcecie mieć dzieci to olejcie to,co o Was mówią,zdystansujcie się bo inaczej to tylko się będziecie wkurzać:)

        Polubienie

        • Ruda ale mam do Ciebie pytanie:czy gdybyś powiedzmy była córką takiego,dajmy na to Rotszylda,miała miliony,samochody,auta i szoferów do dyspozycji,zastęp nianiek ,domowego lekarza,dostęp do najlepszych klinik,najlepzsą kucharkę itd.to czy w takiej sytuacji zdecydowałabyś się jednak na dziecko?;)

          Polubienie

      • do dzieci trzeba mieć 100 procent zdrowia psychicznego i fizycznego inaczej się polegnie, no i cierpliwości przynajmniej 99 procent

        Polubienie

        • 99% społeczeństwa tego NIE MA, dlatego tworzymy społeczeństwa i narody głęboko chore i schizofreniczne 😀
          99% rodzin jest patologicznych – poczytajcie definicję rodziny patologicznej w pierwszej lepszej książce o psychologii, to Wam się oczka otworzą 😉 xD
          A wszystko sprowadza się jak zawsze do jednego i tego samego. „Rdzeń” Ziemi jest uszkodzony i w zasadzie nic tu nie ma sensu. Wszystko jest na opak, wszystko jest nie tak jak trzeba. Wszystkie wartości są wykrzywione, odwrócone.

          Polubienie

        • Może właśnie po to byś zrozumiał, że cały świat i jego ekran rzeczywistości jest twoim odbiciem projektorów z komórek…
          Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie usuwał paprocha na ekranie w kinie, tylko poleci do kamery i usunie go z kliszy..
          Dopóki tego nie zrozumiesz, będzie się pokazywał obraz kalejdoskopu średniej świadomości populacji na ekranie, gdy komórki jako ich projektory usłyszą twój wewnętrzny głos i mu się podporządkują, wtedy wyświetlą co się pragnie..
          Tak dokładnie nie tylko w gadaniu, zaczynamy być twórcami życia, oczywiście wepchnąć się w ten chaos zewnętrzny tylko da się od wewnątrz..
          Pamiętajcie nikogo z nas nie ma, każdy jest i wszyscy inni których widzi jego projekcją!!
          Ja jestem a ty we mnie nic nie jest poza, to wszystko to hologram kamery umysłu i wnętrza..
          Obecnie jako 18 to latek na emeryturze, zachciało mi się w wieku 60 lat córkę i tak się stało ma 14 lat teraz, ale nie martwię się gdyby mi zabrali emeryturę, bo wiem że ten drugi załatwi mi coś innego../to a propos tego komentarza o starych/
          z poważaniem 🙂

          Polubienie

        • ,, Pamiętajcie nikogo z nas nie ma, każdy jest i wszyscy inni których widzi jego projekcją!!”

          A nie sądzisz, Marku, że najprościej jest przetrzeć oczy, by pozbyć się paprocha?
          Nie trzeba go wycierać z ekranu, nie da się, bo to tylko hologram, a już tym bardziej biec jak ćma po smudze światła do kamery i szukać na jej obiektywie usterki, gdzie rozdzielczość naszego ,,oka” jest małym wycinkiem możliwości technicznych kamery.
          Jeśli zajarzymy przestrzeń między kamerą a ekranem, to zajarzymy siebie, siedzących w kinie, nas którzy, wykorzystując nieskończoną w swym spektrum ,,smugę światła”, mogą rzucać na ekran swoją projekcję – tę świadomą i oczekiwaną.

          Skuleni na widowni w fotelach nie wchodzimy w ,,smugę” projekcji, a przyzwalamy by z zastępczą, wypadkową rzuconą na ekran wyjść z kina, jak ze swoim życiem.
          Bywamy reżyserami i scenarzystami filmu bez tytułu…

          Dlatego między komórkami-klatkami tej projekcji trudno nam odnaleźć jakiś sens.

          Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s