Ciekawe

Czy świat zmieni się na lepsze? Masz jeszcze nadzieję?


Czy świat zmieni się na lepsze? Masz jeszcze nadzieję?

globalna świadomośćŚwiat został urządzony dokładnie nie tak jak trzeba, wszystko co istnieje jest odwrócone o 180 stopni” to jedno z podstawowych założeń nauk gnostyckich. Możemy je obiektywnie zweryfikować – tak jest naprawdę. Wystarczy tylko patrzeć choć trochę szerzej niż większość ludzi którzy nie przeczytali w ostatnim roku ani jednej książki i nie znają choćby daty wybuchu Powstania Warszawskiego. Nie trzeba ku temu żadnej wydumanej wiedzy, wystarczy klarowność i prostota myśli.

Dlaczego tak się dzieje i jaki to ma cel? Czy to ma w ogóle jakiś cel? Na to pytanie nie ma odpowiedzi i nie będzie. Każda próba odpowiedzi jest tylko i wyłącznie teorią – a więc spekulacją. Są teorie mniej lub bardziej logiczne (najczęściej mało logiczne…), mniej lub bardziej prawdopodobne. Przeczytałem ich w ostatnich latach bardzo dużo i.. Wszystkie wyrzuciłem do przysłowiowego kosza. Jaki był powód? Do tego jeszcze wrócimy.

Są dwa podstawowe podejścia. Otóż podejście pierwsze głosi, że żyjemy w czasach wielkiego, globalnego i cywilizacyjnego przełomu. Mówili o tym przed wieloma dekadami Alice Bailey jak i Helene Blavatsky, osoby wtajemniczone które dały podwaliny pod doktrynę new age. Potem idea ta wracała w niezliczonej ilości opracowań i przekazów. Świat ma więc zmienić się za sprawą ludzi którym na tym zależy. Osoby uświadomione mają mieć moc kreacji tysiące a nawet miliony razy przekraczającą moc przeciętnego, zlęknionego newsami i trudem życia człowieka.

W tym podejściu rolę archetypowego biblijnego szatana pełni światowa elita polityczna. Ma ona wszelkimi możliwymi sposobami opóźniać ten proces cywilizacyjnego skoku. I przez trzymanie narodów w biedzie, i przez propagandę medialną, i przez zatrutą żywność i lekarstwa, i przez jakieś wydumane tajemne zabiegi. Takie jak bronie psychotroniczne (np Oko Moskwy) czy LHC / CERN (wielki zderzacz hadronów).

Co do trzymania narodów w niedostatku i biedzie.. Jest to podstawowa i najważniejsza metoda kontroli i ograniczania ludzkiego potencjału. Sprawdzała się w odległej starożytności, gdzie całość bogactw i tajemnej wiedzy posiadała elita i kapłani. Sprawdza się teraz – w erze atomowej i cyfrowej XXI wieku, gdzie modus operandi globalnej ekonomii to drapieżny neoliberalny kapitalizm. Zauważcie że zasady działania świata i jego systemów są zawsze takie same bez względu na okoliczności, np historyczne.

Zmieniają się tylko warianty – a więc dekoracje. Nie żyjemy już w jaskiniach, nie polujemy na mamuty, nie pohukujemy groźnie na współplemieńców. Ale zasady działania świata, relacji, emocji, podświadomości, psychiki – są identycznie te same. Zmieniły się tylko warianty – mamy państwa narodowe, technologię, gadżety, wytworzyliśmy tysiące abstrakcyjnych pojęć i konstruktów zupełnie nieznanych dawniej. Niby zmieniło się wszystko, a tak naprawdę nie zmieniło się nic. Stąd mówi się: „Nohil novi sub Sole” – czyli: nic nowego pod Słońcem.

Ale do rzeczy: gdy człowiek nie ma zaspokojonych potrzeb podstawowych (żarcie, stabilizacja finansowa, dach nad głową) to ani myśli o potrzebach wyższych. A więc o kulturze, sztuce, hobby, rozwoju, ale także o duchowości. System światowy robi wszystko co w jego mocy, by narody żyły w biedzie, i by w ten sposób ograniczać potencjał ludzi. Bo wtedy elicie wyrosłaby konkurencja od dołu. Elita nie jest ani mądra, ani specjalnie ogarnięta. Opanowała ona doskonale najbardziej cenione wartości na Ziemi – czyli przebiegłość, ekstrawertyzm i cynizm.

Stąd jej lęk przed oddolną konkurencją. Nie dajcie się nabrać na to, że problemy ekonomiczne świata są konieczne, że w Polsce przy cenach często wyższych niż na Zachodzie zarabiamy tak jak na wschodzie. Ekonomia nie jest żadną nauką ścisłą i nie ma praktycznie żadnych sztywnych i niezmiennych praw. Światowa ekonomia jest wirtualnym i w 90% umownym systemem który w każdej chwili można zmienić. Trzeba tylko jednego – woli politycznej. Zmiana sytuacji świata to kwestia dogadania się tych na szczycie władzy i naciśnięcia kilku guzików w Banku Rozrachunków Międzynarodowych czy innej tego typu instytucji.

Drugim podstawowym czynnikiem kontroli społeczeństw jest strach. Jest on generowany na różne sposoby. Dla systemu nie ma znaczenia czy strach został wygenerowany przez sytuację życiową, biedę, czy przez media takie jak GW i TVN, czy przez rzekomo niezależne portale zawierające teorie spiskowe. Stąd od jakiegoś czasu przestrzegam wszystkich przez czytaniem newsów o przestępstwach, kataklizmach czy teorii spiskowych. Stąd 90% lub więcej teorii spiskowych jest generowana przez sam system w jego interesie. Jest to skrajnie paradoksalne, ale na głębszym poziomie bardzo logiczne. Takiego typu newsy i teorie są najbardziej destrukcyjnymi „wahadłami„. Czyli żyjącymi swoim życiem, samoświadomymi strukturami negatywnie wpływającymi na Twoje życie.

Coraz częściej kasuję komentarze zawierające takie teorie. Nie piszę o nich prawie w ogóle, nie licząc zdrowia. Zresztą czytelników chcących podzielić się takimi makabrycznymi teoriami jest coraz mniej, co akurat jest pozytywem. Wszystkie teorie spiskowe które są destrukcyjne, są bardzo podobne do siebie. Są makabryczne i szokujące, ich przesłaniem jest potęga i omnipotencja światowej elity (co jest bzdurą..) nieuchronność jakichś kataklizmów i totalitaryzmów (jeszcze większa bzdura). Czytając je boisz się, emitujesz złą energię. I jesteś taką samą bezwolną baterią zasilającą system, jak leming z Wilanowa przerażony Trybunałem Konstytucyjnym czy Kowalski przerażony newsem o trzęsieniu ziemi gdzieś na zadupiu świata.

I to by było na tyle. Jest też drugie podejście dotyczące sytuacji na świecie. Głosi ono, że w tym globalnym szaleństwie jest metoda. Świat ma być idealną maszyną uczącą, twardą kuźnią dziecięcych i przez to krnąbrnych dusz, czy też miejscem „pokuty” dla dusz rozwiniętych, które w innych, lepszych światach mocno nabroiły. Dusze niemowlęce i dziecięce, których na Ziemi jest najwięcej, czyli te dusze słabo rozwinięte, mają mieć miliony lat na ewolucję i poznawanie kolejnych i kolejnych smaków życia. Będą się wcielać przez miliony milionów lat w najróżniejszych możliwych konfiguracjach.

Od umierającego z głodu i zimna żebraka, po kobietę która ciągle trafia na dupków i zimnych drani, po kapitalistę-psychopatę, aż po osobę aktualnego imperatora planety. I żebrakowi, i kobiecie narzekającej na to że faceci to dranie (i dokładnie takich preferującej), i kapitaliście i imperatorowi takie doświadczenia w aktualnym życiu są potrzebne. Nie Tobie jest w to ingerować – bo w poważny sposób naruszasz plan ewolucyjny ich słabo rozwiniętych dusz i szybko dostaniesz kopa od „sił korygujących” świata. I to bardzo mocnego kopa. Wyjątek jest jeden: gdy taka osoba wyraźnie chce i prosi Cię byś jej wyjaśnił, próbował pomóc zrozumieć to i owo. Ale to już kwadratura koła, jak wszystko w życiu.

Według tego podejścia, świat będzie dokładnie taki jaki jest dzisiaj jeszcze przez eony eonów czasu. Nie ukrywam że to podejście jest mi bliższe. A jaki jest teraz świat? Jest dystopią idealną, czyli przeciwieństwem utopii. Trudno w nim szukać sensu i celu. Poczucie bezsensowności i rozpaczliwej bezcelowości wszystkiego co istnieje będzie nam od czasu do czasu towarzyszyło aż do końca naszej ziemskiej wędrówki. Marnym pocieszeniem jest to, że sensem życia dla milionów ludzi jest to, co często ich zabija po kawałku. Czyli dzieci które ich nienawidzą za błędy wychowawcze, praca której nienawidzą oni, małżonek który ich nie kocha i kredyt hipoteczny którego mogą nie spłacić do końca życia.

I tutaj przebudzenie ani oświecenie nie mają nic do rzeczy. To jest miraż i fatamorgana, za którą można gonić i gonić, a życie mija, ucieka bezpowrotnie. Nie, nie wyrosną Ci skrzydła ani nie będziesz miał innych zachwycających właściwości opisywanych przez guru new age i ich pomniejszych, równie obłędnych uczniów. Emocje i problemy będą takie same. Wkurwienie, żal, gniew, rozpacz, tęsknota, poczucie straty – będą takie same. Zmienią się jedynie warianty, a więc dekoracje. Czyli Twoja reakcja na nie – Twój dystans. Z drugiej strony, emocji pozytywnych będzie więcej i będą one silniejsze. Życie znowu uzyska barwy jak za szalonych lat młodości. Nawet zieleń skąpana w blaskach letniego słońca będzie jakby bardziej intensywna, a jak spadnie deszcz – nie będzie Ci już tak przeszkadzał.

To tak jak kończyłeś 18 lat, pamiętasz jeszcze? Nagle, jednego dnia stałeś się DOROSŁY. Czy stałeś się mądrzejszy? Bardziej doświadczony życiowo? Czy mogłeś więcej, np palić papierosy w towarzystwie rodziców, czy dalej chowałeś się jak szczeniak po kątach? Czy zmieniło się cokolwiek?

Bliska jest mi też metafora świata jako wielkiego muzeum. Otóż wyobraź sobie ogromny zamek. Ma on tysiące komnat, mroczne podziemia, na jednym z dachów jest teleskop wysokiej klasy pozwalający dojrzeć odległe rubieże kosmosu, których nie widać gołym okiem. Na pierwszym piętrze jest ogromne muzeum. Tysiące obrazów, rzeźb, innych przedmiotów i jeszcze więcej ekspozycji multimedialnych.

Czy będąc w takim muzeum przyszłoby Ci do głowy by wkurwiać się i złorzeczyć, że nie podoba Ci się obraz bądź rzeźba, bo jest np kiczowata czy niezgodna z Twoimi przekonaniami? Czy przyszłoby Ci do głowy, by rozkazywać i wrzeszczeć na obsługę muzeum, że prezentacja multimedialna jest do dupy? Nie! Po prostu nie podoba Ci się, więc obojętnie i olewczo wzruszasz ramionami i przechodzisz do kolejnej i kolejnej sali tego ogromnego muzeum. Prędzej czy później trafisz na ekspozycję zapierającą dech w piersiach.

Co by się stało, gdybyś jednak zaczął się awanturować, niszczyć eksponaty np jako złe i grzeszne, złorzeczyć obsłudze muzeum? To logiczne – zostałbyś spałowany bądź poturbowany przez ochronę, obarczony karą finansową, w skrajnym wypadku – wyrzucony na zbity pysk bądź aresztowany przez policję. Co jednak możesz zrobić? Możesz WYBRAĆ sobie sale i ekspozycje które chcesz oglądać. Niech inni jarają się kiczowatymi i bezsensownymi ekspozycjami. Ty nie musisz bo masz wybór. Możesz także zaprzyjaźnić się z obsługą muzeum. To pozwolą Ci zobaczyć komnaty i pokoje niedostępne dla większości zwiedzających, zaprowadzą do podziemi, pozwolą popatrzeć przez teleskop na dachu.. Ale to inna para kaloszy.

Co więc realnie można zrobić w tej sytuacji? Zająć się sobą. Krok pierwszy i najważniejszy, to separacja (oddzielenie) od tego co niszczy każdego człowieka. Te czynniki to:

-ideologie, religie, partie, inne wierności, i ich popieranie bądź walka z nimi. I popieranie ich i walka są tak samo destrukcyjne;

-newsy, wiadomości, media, katastrofy, kataklizmy, przestępstwa, brutalności, portale z teoriami spiskowymi. Wiadomości o biedzie, przestępstwach, wojnach, kataklizmach, teoriach spiskowych – są ekstremalnie destrukcyjne;

-zaprzestanie walki ze światem i ludźmi i zaprzestanie prób zmieniania świata i ludzi. Możesz a nawet powinieneś próbować dokonać zmiany pod jednym warunkiem. Gdy dana osoba Cię wyraźnie poprosi i będzie miała wyraźną chęć i zapał do dokonania zmiany. Jeśli chcesz zmienić kogoś na siłę – to w bardzo poważny sposób naruszasz homeostazę systemu i prędzej czy później dostaniesz bolesnego kopa. Np jeśli próbujesz zmieniać partnera a on nie chce – zniszczysz związek, on odejdzie, a Wy obaj wyjdziecie z tego poranieni i okaleczeni, nieraz na całe życie;

-próba docenienia codziennych radości, nawet tych bardzo małych, zamiast „doceniania” i wielogodzinnego rozpamiętywania nieprzyjemności;

-wybacz światu, ludziom, politykom, kobietom, mężczyznom, wiernym, wyznawcom itp itd. Zaakceptuj ich takimi jakie są, a są oni bardzo, bardzo różni. Kobieta kobiecie nierówna, często więcej ciepła i ludzkiej dobroci znajdziesz u katolika niż u zatwardziałego zwolennika liberalnej tolerancji, a i w polityce jest pełno heroizmu i pracy dla dobra wspólnego. W świecie jest wszystko co chcesz, niemal nieskończona mnogość opcji. Nie musisz koncentrować się i rozpamiętywać tego, co złe. Bo właśnie wtedy to, co złe, częściej Ci się przydarza.

-kontrola myśli. Tworzenie tuneli myślowych zawierających pozytywne i radosne treści, zamiast tych negatywnych. Codziennie tworzysz dziesiątki jeśli nie więcej takich tuneli myślowych. Zadbaj o to by były pozytywne. Myśleć o czymś trzeba, to „blablanie” w mózgownicy trwa cały czas, ale możesz mieć na nie wpływ.

I tu wracamy do tego, co pisałem na początku felietonu. Dlaczego odrzuciłem te wszystkie teorie, przenosząc je do kosza? Prawdą jest porzekadło: „Jeśli chcesz przejść wyżej, to musisz oduczyć się wszystkiego, czego się nauczyłeś„. U mnie to nastąpiło całkiem niedawno. Zrozumiałem że te wszystkie teorie (niepotwierdzone i nie do zweryfikowania) większość tej wiedzy jest rozpaczliwie pusta. Moje życie uległo wtedy wyzerowaniu, co widać po tematach jakie poruszam, i nie tylko. Nie uniknąłem pułapki wpadnięcia w próżnię. Odciąłem się, mam więcej energii, siły, zrozumienia i wyrozumiałości dla świata. Ale póki co nie wiem co dalej.

Wciąż niezrozumiała jest zagadka nadzorcy – twórcy ziemskiego systemu, czy też boga. Może prawdą jest teoria, że bóg tego świata to struktura nieco autystyczna? Że jest on zbiorową, globalną emanacją nas samych, i że to my stworzyliśmy go „na nasz obraz i podobieństwo„? I tak samo jak my jest on zagubiony, niepewny, błądzący, ślepy, olewający, nie ingerujący, okrutny? Wiadome jest to, że bóg i jego siły korygujące, nie rozróżnia pojęć dobra i zła, nie rozumie zawiłości i delikatności relacji międzyludzkich, nie obchodzi go los ani szczęście powołanych do życia istot. Jego zadaniem jest utrzymanie homeostazy (równowagi) wszystkich globalnych systemów za wszelką cenę.

W zasadzie nic więcej go nie obchodzi. Robi to metodami które działają brutalnie i na ślepo, niczym pijany neurochirurg przeprowadzający lobotomię u pacjenta chorego zaledwie na lekką depresję (metafora taka). To jest kolejne przekłamanie new age, że bóg / natura / świat dążą do równowagi. Owszem, dążą, ale robią to metodami, które paradoksalnie jeszcze bardziej zakłócają równowagę. Stąd mówi się o zasadzie wahadła. Gdy naciśniesz je z jednej strony – ono się wygina w drugą stronę i zostaje naciśnięte z drugiej strony, trochę mocniej. Z każdym kolejnym takim ruchem waha się mocniej i mocniej, aż do całkowitego przesilenia. Wtedy owo wahadło na chwilę się uspokaja, ale zaraz potem zaczyna się wahać znowu mocniej i mocniej.

Co może Ci pomóc zrozumieć te prawa rządzące światem? Zasady działania tych sił korygujących i wahadeł? Przede wszystkim odpuść sobie teorie new age, książki popularnych guru duchowych które nic nie wnoszą nowego i nic nie zmieniają, jak i wszelkie inne opowieści dziwnej treści. Bo są to rzeczy po pierwsze nie do zweryfikowania, a po drugie i najważniejsze – są to rzeczy niemożliwe do wcielenia w życie. No i nie szukaj w nurcie mainstreamowym. Prawdy nie znajdziesz ani na stronach coachów i trenerów rozwoju osobistego, koszących po tysiaka za udział w prelekcji. Nie znajdziesz jej też u popularnych guru duchowych, którzy opisali czystą teorię, ale nie powiedzieli jak ją wcielić w czyn.

Jak oddzielić ziarno od plew? Jest jedna uniwersalna zasada. Człowiek który ma cenną i prawdziwą wiedzę do przekazania, powie Ci co konkretnie masz zrobić, krok po kroku, by ją wcielić w czyn. Poda Ci sposoby i ćwiczenia do wykonania. Nie wierz oszustom, karierowiczom i agentom systemu mówiącym że „oświecenie przyjdzie gdy będziesz gotowy – nie wcześniej i nie później„. Po pierwsze – oświecenie nie istnieje, nie ma czegoś takiego i nie będzie. Takim samym mitem i fatamorganą za którą gonią ludzie, jest katolicka koncepcja nieba. Po drugie, możesz tak czekać trzy lata jak ja, możesz czekać i 30 lat, jak i całe życie. Twoja wola.

Tu i teraz (popularne i kłamliwe hasło new age) możesz się odciąć i próbować coś zmienić. Wskazówki i ćwiczenia zawarli w swoich publikacjach mistrzowie którzy często zostali zapomniani. Oto kilka przykładów: Dymitr Wereszczagin, Vadim Zeland, Jan Trąbka, Franz Bardon, Mark Passio. Możesz przeczytać też „Nową Psychocybernetykę” i inne warianty cybernetyki. Na FB jest grupa „analizy socjocybernetyczne„. Wyjścia więc są i wciąż będą się pojawiać nowi autorzy i nowe warianty tych modeli. Odważ się i wykonaj pierwszy krok – oducz się wszystkiego, czego się nauczyłeś.

Poniżej lista nowych wpisów z kategorii: „Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem::)
https://kefir2010.wordpress.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) Blog istnieje dzięki darowiznom, ten system zapewnia niezależność od różnych opcji ideologicznych i wszelkich „reklamodawców„.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

28 odpowiedzi »

  1. Tak kończy się przedawkowanie new age i eko stylu życia. Może skończyć się zgonem co widać po tym obrazku. „Detox” i odkwaszanie to nic innego jak modny i chwytliwy lolcontent na którym cyniczne cwaniaczki, zarówno z altmedu jak i z big pharmy trzepią kasiorę. Ale głodówki czy bretarianizm.. To już jest po prostu groźne i chore samo w sobie. Jak patrzę co te moje znajome ezoteryczki wypisują pod swoimi nazwiskami i zdjęciami, to nieraz szczęka mi opada do kolan. A ostatnio wyczytałem, że jedna z nich chce przejść na odżywianie się światłem do 2017 roku. No błagam Was, studiujcie tę zakazaną wiedzę, ale nigdy nie bądźcie śmieszni…

    Polubienie

      • Podoba mi się Twój artykuł Jarku:)
        „Przede wszystkim odpuść sobie teorie new age książki popularnych guru duchowych które nic nie wnoszą nowego i nic nie zmieniają, jak i wszelkie inne opowieści dziwnej treści. Bo są to rzeczy po pierwsze nie do zweryfikowania, a po drugie i najważniejsze – są to rzeczy niemożliwe do wcielenia w życie. No i nie szukaj w nurcie mainstreamowym. Prawdy nie znajdziesz ani na stronach coachów i trenerów rozwoju osobistego, koszących po tysiaka za udział w prelekcji. Nie znajdziesz jej też u popularnych guru duchowych, którzy opisali czystą teorię, ale nie powiedzieli jak ją wcielić w czyn”.
        Ten tekst zacytuję koleżance,która wydaje tysiak za tysiakiem na „nauki” które absolutnie nic nie zmieniły w jej życiu.Niestety w życiu są dni,gdy wszystko się rozpada,ktoś choruje,ktoś umiera,ktoś nie ma na chleb i głębokim debilizmem jest w tym momencie oczekiwanie od człowieka,by nie odczuwał smutku,strachu i widział świat w jasnych barwach.Negatywne uczucia związane z sytuacją życiowa muszą się najpierw spalić na popiół bo spychane w głąb siebie żyją w utajeniu i mogą nawet zabić.
        Poruszyłeś też ważną wg.mnie sprawę:zaprzestanie zmieniania świata ludzi.Dawno doszłam do wniosku,że realny wpływ mam tylko na siebie.Tzn.decyduję,czy rzucić palenie,picie,pracę,która mi nie odpowiada itd.Wszelkie próby wpływania na osoby z naszego otoczenia,np.tłumaczenie alkoholikowi,by rzucił picie to płynięcie pod prąd,walka z wiatrakami,zwał jak zwał,po prostu niepotrzebna utrata naszej energii.Ważne jest wspieranie osób,które tego chcą i podjęły decyzję zmian ,wtedy nasza pomoc ma sens.
        Co do pani,która zamierza odżywiać się swiatłem ,wpis jest z 17 maja,mam nadzieję,że ona jeszcze żyje.

        Polubienie

        • Hej Jola 😀
          Znam takich ludzi którzy się tymi naukami interesują. Ale to pół biedy, czasami te cukierkowe nauki pozwalają takiej zagubionej duszy być odrobinę lepszym.

          Gorzej jest jeśli to całe „oświecenie”, a więc fatamorgana, halucynacja na pustyni życia, zaczyna szkodzić. Gdy taka osoba staje się pysznym i zadufanym w sobie człowiekiem, mizantropem czy socjopatą. Lub gdy zaczyna wypisywać takie bzdury że aż szok. Lub gdy wydaje tysiące złotych na różnego rodzaju nie działające doktryny. Lub gdy dołącza do jakichś sekt. Lub gdy wpada na groźne dla życia pomysły takie jak głodówki lub odżywianie światłem.

          A ta pani.. Cóż, możliwe że zabrało ją po prostu pogotowie, i lekarze uratowali jej życie czymś tak trywialnym i nie-duchowym jak zastrzyk z glukozy, kroplówka z elektrolitami i specjalna „wysokooktanowa” dieta. Tak kończą Ci natchnieni new age’owcy i jest to taka metafora, nie dotyczy to tylko diety w ich przypadku 😉

          Polubienie

  2. Tymi dwoma strzalami sam sobie strzelasz w stope :

    „wybacz światu, ludziom, politykom, kobietom, mężczyznom, wiernym, wyznawcom itp itd. Zaakceptuj ich takimi jakie są, a są oni bardzo, bardzo różni.”

    „zaprzestanie walki ze światem i ludźmi i zaprzestanie prób zmieniania świata i ludzi.”

    Buddyjskie bzdury, w historii jednostki porywaly innych ku rewolucji o lepsze jutro przeciw psychopatom i nie mowie tu o ubogacaniu tzw Januszy, ale szeroka dzialalnosc uswiadamiajaca, wykorzystywanie psychologii spolecznej, dolaczanie do grup, ktore juz cos osiagnely. Nawet na globalnie patrzac, mala skale zrobil to Kukiz, ktory mimo, ze ma swoje za uszami to zrobil wiele by budzic ludzi.
    Walczac, budzac ludzi, uruchamiasz matrixa, ktory sie chce na tobie zemscic bo jestes dla niego zagrozeniem, robi to w postaci manifestacji demonicznych, a takze wladzy ktora cie zaczyna inwigilowac, a ty to nazywasz naruszaniem homeostazy systemu ? Twoj blog tez narusza homeostaze ? W historii gdyby nie. idealisci lewicowi naruszajacy „homeostaze systemu” to nie mialbys wolnych weekendow .
    Chlopie tego sie czytac nie da, gdy wieszasz biala flage nazywajac ja zrozumieniem i dystansem i wejsciem na poziom wyzej.
    Przyznaj, ze masz w dupie walke.

    Polubienie

    • No wyjebane mam, hej! 😀 Ja już swoje zrobiłem. Czy zmieniłem świat? Wątpię. Pewne jest to że się rozchorowałem, co też jest typowym potwierdzeniem tych praw.
      Poza tym zmieniając siebie dużo bardziej zmienisz świat niż zamartwianiem się, walką i strachem. Zmieniając siebie masz o wiele większy wpływ na świat niż dyskutując kolejną często z dupy wziętą teorię.

      Tak, w dupie mam walkę bo wiem że walka daje skutek odwrotny do zamierzonego. A ludzie tacy jak Kukiz są Avatarami czy też Elohim i oni po pierwsze są chronieni przez sam system, który zezwala im na powolne reformy, a po drugie sami korzystają, choćby intuicyjnie, z tych zasad. Dlatego odnieśli sukces.

      Rdzeń (świadomość globalna) ewoluuje przez eony i odlicza czas w tysiącleciach. Ale jest jeden problem – ludzie żyją tylko 60 – 120 lat, i odliczają czas w sekundach czy nawet ułamkach sekund. I już kilka minut dla człowieka może być całkowicie przełomowe. Możesz się zmienić za swojego życia, a świat się nie zmieni, a jeśli już, to minimalnie. Jedna doktryna (chrześcijaństwo) zostanie zastąpiona przez inną (new age), która będzie tylko minimalnie lepsza.

      Polubienie

      • Kukiz jest tylko czesciowo chroniony przez byty z innego wymiaru, ale zaplacil wysoka cene, za brak spokoju, w parenascie miesiecy postarzal sie o 10 lat, wyszla afera z jego tasmami, najblizsi go nagrali, i ty mowisz o spokoju ? On jest w srodku piekla, a korzysta tylko czesciowo materialnie.
        „Poza tym zmieniając siebie dużo bardziej zmienisz świat” tekst rodem z taniego podrecznika dla coachow. I ty z takimi tekstami, zakladasz temat o pieknych slowach ktore klamia ? Mal tego, te nawet piekne nie sa, sa tak oklepane, jak z brukowej gazetki dla kinder magow, gorzej niz z bravo girl, Cala magia rzekomego zmienienia swiata poprzez zmienienie siebie polega na tym, ze jesli ustawisz swoje czestotliwosci na czestotliwosci systemu, zaczniesz zasilac to wariatkowo, to bedziesz jego beneficjentem, nie zmienisz swiata, ale swoje postrzeganie o nim i wtedy moze ci sie wydawac ze zmieniles cos, a tak naprawde nie zmieniles nic, oprocz sprzedania sie, oszukania samego siebie dla wlasnego komfortu.
        Rowniez swoje zrobilem, ale nie upadne tak nisko by mowic o zrozumieniu wobec psychopatow politykow.
        Piszesz teksty na wysokim poziomie, a nie raz wrzucasz w nie takie „kwiatki”, ze glowa mala.

        Polubienie

        • Popełniasz ten sam błąd co kiedyś ja. Porównywałem pogodzenie się ze światem do zawarcia paktu z diabłem. Człowiek ma też inne wyjście: po ciągłej walce ze światem i z ludźmi, system go pokiereszuje bądź zabije, co wcale tak rzadko się nie dzieje.
          Bojąc się i walcząc ze światem człowiek jest taką samą baterią systemu jak ekstrawertyk który doskonale rezonuje z jego częstotliwością. To jeden rodzaj energii ale z przeciwnymi wektorami (których system i tak nie umie rozpoznawać). System jest ścierwojadem, pożywi się i tym i tym tak samo chętnie. No i jeszcze jedno – elita polityczna tak samo jak bóg tej planety, jest lustrzanym, idealnym odbiciem nas samych. Jaki lud taka elita, jaka ludzkość taki bóg.

          No i sam widzisz jak trudno jest mieć wyjebane, przecież o czymś pisać trzeba xD 😀

          Polubienie

  3. Gdybyś miał możliwość zrobić taki sabotaż w TVP1 / TVN / Polsat w głównym wydaniu informacji – co byś powiedział? 😉

    „Howard Beale (Peter Finch), prezenter wiadomości w telewizyjnej stacji UBS, dostaje wymówienie z pracy z powodu spadku oglądalności jego programu. W ostatnim swoim wejściu na antenę zamierza zapowiedzieć popełnienie samobójstwa, zmienia jednak plan i zamiast tego wykrzykuje do mikrofonu swoją opinię na temat sytuacji, jaka panuje w społeczeństwie amerykańskim.”

    http://www.cda.pl/video/22521694

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s