Banki i tajna władza

Nie kibicuję „naszym” na Euro 2016. Dlaczego?! [SZOK]


Nie kibicuję „naszym” na Euro 2016. Dlaczego?! [SZOK]

euro 2016Zaczęło się. Szał kibicowania, szał emocji i zapewne obfite żniwa dla producentów piwa i rozmaitych innych spirytualiów. Od kilku dni trwają piłkarskie mistrzostwa Europy, czyli tzw Euro 2016. Odbywają się we Francji, w kraju na który spadło wiele rozmaitych kataklizmów – islamiści, wielkie strajki, paraliż infrastruktury, stan wyjątkowy (de facto: wojenny), i anomalne wydarzenia klimatyczne (powódź).

Ja jednak o czym innym. Otóż nie kibicuję „naszym” na tej imprezie. W ogóle nie kibicuję w żadnej dyscyplinie sportowej, ponieważ w mojej subiektywnej opinii zajęcie to jest pozbawione sensu. Mam po prostu inne źródła emocji i przeżyć niż kibicowanie. Każdy powinien wybrać to, co lubi (np kibicowanie) i to jest oczywiste. No i nikt nie powinien zmuszać się do czegoś czego nie lubi (np do kibicowania) i to też jest oczywiste.

Piłkarze to celebryci-biznesmeni napędzani przez jeszcze większych rekinów biznesu. Czyli przez PRYWATNĄ KORPORACJĘ jaką jest FIFA czy jej filia UEFA, jak i przez kartel mafijny bukmacherów którzy dyktują od lat wyniki. Zrozummy w końcu, że nie kibicujemy państwu, bo państwo (żadne) ani żadne miasto nie ma swojej drużyny. Kibicujemy żołnierzom najemnym (piłkarzom) prywatnej korporacji (FIFA) będącej od dekad w zmowie z bukmacherami.

FIFA nie jest żadną organizacją dobroczynną ani żadną organizacją promującą sport, ale właśnie prywatną korporacją nastawioną na zysk. Nie kibicujesz Polsce, Włochom czy Hiszpanii w Euro 2016. Obojętnie czyją stronę poprzesz, to kibicujesz i tak pracownikom FIFA.

Ciekawy jest aspekt tego, że piłkarska reprezentacja Polski od wielu dekad nie ma absolutnie żadnych sukcesów, a mimo to idą na nią ogromne pieniądze. A dyscypliny w których Polacy odnoszą sukcesy, są często skrajnie niedofinansowane. Dlaczego tak jest? Jest wyjaśnienie logiczne jak i ezoteryczne. W to drugie nie musisz wierzyć, jednak przedstawię oba.

Otóż działa tu prawo miejsca. Na mecz siatkówki przyjdzie maksymalnie kilka tysięcy ludzi ze względu na brak miejsca na halach. Zaś stadiony są ogromne, mogą pomieścić nawet 100.000 ludzi jak Stade de France na którym będzie się odbywać Euro 2016. No i rozmach medialny, pompowany od wielu wielu lat – piłka jest najbardziej medialną dyscypliną. To trochę szokujące by coś takiego jak brak miejsca wpływało na marginalizację dyscypliny, ale tak jest.

Zresztą, czynnik miejsca ma też wpływ na.. przyjaźnie między ludźmi. Mówi się, że prawdziwa przyjaźń trwa wiecznie. Zgoda, tylko taką bardzo rzadko się spotyka. Większość przyjaźni, nawet tych najbardziej serdecznych, jest związana z MIEJSCEM. Szkoła, uczelnia, praca, fanklub, itp itd. Kończy się pobyt w miejscu które spajało przyjaźnie (np szkoła), więc powoli, acz nieubłaganie zaczynają się kończyć przyjaźnie. To samo ma miejsce wtedy gdy Ty się rozwijasz. Ludzie którzy byli jakiś czas, a teraz z Tobą nie współgrają – odchodzą i to jest normalne.

Na planie ezoterycznym wygląda to tak, że zarówno na stadionie jak i przed telewizorami zasiada najwięcej kibiców podczas meczy piłkarskich. Więc wtedy jest generowane i kradzione najwięcej ludzkiej energii – zarówno od przeciwników jak i od wrogów. Drużyny sportowe na planie ezoterycznym są bowiem świadomościami (umysłami) zbiorowymi. Te świadomości zbiorowe drużyn piłkarskich są z zasady destrukcyjne, co często widać po zachowaniach kibiców. Im więcej ludzi, tym więcej energii, więc nie dziwota że w to pompuje się najwięcej pieniędzy.

Jest jednak jeszcze jeden czynnik, który tutaj należy ująć. Otóż, każda władza od tysiącleci ma ten sam problem. Mianowicie: co zrobić z dziką, niespożytą energią młodych mężczyzn w wieku 15-30 lat? Futbol sprawia, że napuszcza się ich na siebie, dzięki czemu nie podskakują i mają zajęcie. Piłka nożna to wymarzony sport dla każdej elity politycznej. Młode chłopaki, zamiast wszczynać burdy i próbować obalać władzę, z lubością oddają się laniu po buziach między sobą. Wszak to za komuny zrobiono tak, że w wielu miastach jest po dwa kluby piłkarskie. Jeden był związany z ówczesną milicją, a drugi – z ówczesnym ludowym wojskiem.

A teraz dwa celne komentarze użytkowników portalu demotywatory.pl o szale związanym z Euro 2016:

Cytuję: „Do sukcesów zapomniałeś dodać spektakularne wygrane z San Marino. A to, że życie zwykłego Polaka się nie zmieni to oczywiste. „Chleba i igrzysk!” już od czasów starożytnego Rzymu pozwala trzymać społeczeństwo w ryzach. Poco żyć własnym życiem? Po co walczyć o sukces, zmianę, satysfakcję? Może wygra nasza drużyna, będzie satysfakcja.. A jak przegra i tak nieistotne, bo to też są emocje. Nie, nie Twoje, ale weźmiesz je i przyjmiesz jak swoje, poczujesz, że to część Twoje życia. Po co komu prawda? Najważniejsze. (…) Zapomnisz o porażkach, będziesz albo szczęśliwy, albo będziesz się pocieszał „już za 4 lata”. Ja podziękuję, idę na basen, powinno być luźniej, bo to nie moje święto i nie moi bogowie. Nie chciałbym Wam psuć zabawy (w końcu dla niektórych to jedyna z niewielu okazji, żeby poczuć jak krew krąży w żyłach w ich życiu) – 3 mecze i wakacje. Mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor.”

Cytuję: „Ja bym tam nie miała nadziei. Już od dawna mecze piłki nożnej to nie sport w czystej postaci, ale czysty biznes. Tu nie chodzi już o sport, ale o pieniądze. To nie piłkarze na murawie ale biznesmeni. Oni zarabiają kasę. Lewandowski znowu będzie biegał po boisku bojąc się zadrapać swoje śliczne nóżki. Albo gorzej: je połamać, bo przecież on ma umowę z Bayern Monachium na miliony.. Euro, więc nie może się nadwyrężać!”

Polecam materiały o kibicowaniu i piłce nożnej:

Piłka nożna, czyli technologia władania stadem [VIDEO]
Piłka nożna czyli technologia władania i kontroli nad stadem [TEKST]

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) Blog istnieje dzięki darowiznom, ten system zapewnia niezależność od różnych opcji ideologicznych i wszelkich „reklamodawców„.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

11 odpowiedzi »

  1. Do tego wszystkiego nalezy dodać jedno. Na chwile obecną masowo są wykluczani i degradowani sportowcy wszelakich dziedzin, za stosowanie niedozwolonego dopingu. Tak naprawdę to nie walka umiejętności, inteligencji i siły. Dzisiaj to zakulisowa walka laboratoriów chemiczno – farmaceutycznych o silniejszą i mniej wykrywalną substancję. Zwroccie uwagę w jakich tempach rozgrywały się mecze 20, 30 i wiecej lat temu. To jak porownywac PKP z TGV. Normalny organizm bez poteznego suplementowania i specjalnych mikstur nie mialby takiej wydolnosci. Po boiskach latają szczury laboratoryjne a nie piłkarze.

    Polubienie

  2. Ja też nie kibicuję ” naszym”, ale w przeciwieństwie do Jareczka nie poświęcam całemu wydarzeniu nawet najmniejszej osobistej refleksji. xD

    Polubienie

  3. dobrze piszesz Jarek, z tym, że nie ” lo to chłodzi”…nie widzę nic złego w popieraniu naszej drużyny – niekoniecznie piłkarskiej…były już artykuły nt. Słowian, naszej zakłamanej historii, wierzeń, DNA itd., itp.; tyle tylko, żeby nie generować przesadnych emocji i nie zasilać egregora – da się i można…przy tym sport ( ten amatorski – nie wspomagany ) – to samo zdrowie i alternatywa dla TV, kina, czy ekstremalnych hobby…a zatem spokojnie i bez przeginania… pozdrawiam

    Polubienie

    • Dokładnie – Jarek ma rację, że piłka nożna to dziś biznes, ale z drugiej strony czemu na przekór wszystkim miałbym nie kibicować naszym? Nie chodzi tu o jakieś napalanie się na śmierć i życie, ot zwykłe kibicowanie właśnie. Zresztą, normalni kibice wcale się nie nienawidzą, wręcz przeciwnie – np. Polacy i Irlandczycy przed niedzielnym meczem i po nim razem świetnie się bawili, nawiązali wiele przyjaźni, przecież o to chyba w życiu chodzi? Co za problem czy ktoś relaksuje się przy oglądaniu meczu, czy np. poprzez medytację? Grunt, żeby we wszystkim zachować odpowiednie proporcje, zdrowy rozsądek i umiar.
      Druga sprawa. Chuligani stanowią 0,01% kibiców, tyle że o nich jest zawsze najgłośniej – to z kolei wina zidiociałych mediów, no ale cóż, taki jest współczesny świat. Ale nie należy też mylić hooligans z ultrasami (znam osobiście jednego „kibola” i trochę wiem o tym środowisku) – ci ostatni to wielcy patrioci, łączący patriotyzm lokalny z narodowym (i nawiasem mówiąc, najzagorzalsi wrogowie komercjalizacji sportu) – gdyby nie daj Boże przyszła wojna, to kto chwyci za broń? Nażelowane lalusie ze srajfonami? Mistrzowie duchowi, spece od przebudzenia ludzkości?
      Co do dopingu, tyczy się głównie kolarstwa oraz kilku innych dyscyplin wytrzymałościowych, które od co najmniej 15 lat ze sportem nie mają już nic wspólnego – wygrywa ten, kto zastosował nieznany jeszcze środek chemiczny.
      I ostatnia uwaga – czemu generalizujemy i mówiąc „sport”, myślimy „piłka nożna”? Przecież mamy np. świetnych szczypiornistów, którzy wygrali niedawno Ligę Mistrzów. Piłka ręczna to nadal sport, biznes jest tylko mało istotnym dodatkiem – PSG z budżetem 16,5 mln euro zajęło ledwie 3 miejsce, a nasi z budżetem zaledwie ok. 5 mln euro zdobyli puchar. Dla porównania, w piłce kopanej budżet FC Barcelony wynosi… 509 mln euro! Mamy też rewelacyjnych siatkarzy, lekkoatletów, żeglarzy czy rajdowców – tam wciąż jeszcze jest sporo miejsca na prawdziwą rywalizację, a nie tylko na kasę.

      Polubienie

  4. Ja też jestem na bakier z kibicowaniem. Również dlatego że jak typowa baba nie rozumiem zasad tej gry. Mam przeświadczenie graniczące z pewnością że 90% męskiej populacji oficjalnie jarającej się piłką też jej nie ogarnia. Przecież te zasady są gorzej popieprzone niż obrona konieczna w pl. Jak ten plebs ma się orientować a wieloosobowej dynamicznej grze z utrudnieniami na każdym kroku skoro nie wiedzą co to jest ustanie ataku? Oni zwyczajnie robią to na pokaz. Piłka nożna w naszym kraju jest bodajże najsilniejszym spoiwem w męskich relacjach. To dzięki niej obcy sobie do tej pory mężczyźni są w stanie nawet kilka godzin pieprzyć o tym cyrku. Zainteresowanie piłką opiera się na gadziej potrzebie przynależności. Oni się jarają – ja się jaram – należę do trzódki. Nie interesuje ich na ogół sama piłka ale cieszy ich że dzięki orientowaniu się w jej realiach mogą łatwo nawiązywać przyjaźnie… Jestem zdumiony tym że do tej pory sędzia może wydać najdurniejszą, sprzeczną z tym co każdy widzi decyzję przy obecnej technologii, kamerach? Wszyscy się bulwersują dopingiem albo korupcją a to samowola sędziowska jest dużo większym problemem. Doping i korupcję można usprawiedliwić słynnym „graliśmy uczciwie – obaj oszukiwaliśmy, ja byłem lepszy” natomiast sędziemu może teoretycznie odpierdolić palma i postanowić o.. kurwa brak słów, serio ja nawet nie wiem jak wygląda ten spalony. Natomiast drugim powodem dla jakiego unikam jarania się piłką to emocje. Przecież kibicowanie to nie tylko pozytywne emocje wobec naszych kochanych patałachów (spoko chłopaki, nic się nie stało) ale również negatywne wobec przeciwnika. A to jest destrukcyjne.

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s