Felietony i artykuły autorskie

90% ziemskich drzwi otwiera pewność siebie, improwizacja i ściema


90% ziemskich drzwi otwiera pewność siebie, improwizacja i ściema

pewność siebieZaczynam luźni wpis z ciekawymi myślami odnośnie funkcjonowania w naszym świecie. Jedno z podstawowych praw (wszech)świata jakiego nie przekazali nam tkwiący w PRLu rodzice, nauczyciele itp brzmi tak:

90% ziemskich drzwi otwiera tylko jeden czynnik: pewność siebie, improwizacja i ściema. Pozostałe 10% drzwi otwiera wiedza, doświadczenie, mądrość, empatia, uczucia, logika, rozum i dziesiątki innych czynników. Smutne trochę. Ale jak widzicie, nie ma tu tajemnych i głębokich metafor jak u mistrzów new age piszących o złudzeniach takich jak oświecenie. Ani nie ma tu pięknych słów i cytatów, które tak naprawdę kłamią.

Jest za to czysta dosłowność, transparentność i prostota. I to jest ta odwieczna tajemnica ekstrawertyków i przyczyna ich przewagi. Z jakiegoś tam powodu (jak myślisz, z jakiego?) świat zwraca uwagę zupełnie nie na to, co trzeba. Co zrobiono podczas procesu wychowania? Nie powiedziano nam o tym pierwszym kluczu otwierającym 90% drzwi, i nakazano walczyć z całym światem używając tych pozostałych kluczy otwierających 10% drzwi.

Wg niektórych przesłań, pierwszy klucz (pewność siebie, improwizacja i ściema) wynika bezpośrednio z podświadomości / duszy i polega na bezpośrednim użyciu praw wszechświata. Czynniki otwierające pozostałe 10% drzwi wynikają z rozumu i czasami z serca. Niewzruszonych i totalnie „olewczych” względem naszych lęków, bolączek i dylematów praw wszechświata zupełnie nie obchodzi jak wykorzystasz ten potencjał. A możesz wykorzystać go do czynienia dobra, neutralnie lub do czynienia zła – i praw wszechświata to nic a nic nie obchodzi.

Możesz być zimnym draniem i łajdakiem, ale korzystając z praw wszechświata będziesz otoczony wianuszkiem kobiet. Możesz być też cynicznym psychopatą, ale korzystając z praw wszechświata rozkręcisz biznes, potem zostaniesz prezydentem a na koniec – rządzącym światem i odnoszącym kolejne sukcesy Illuminatą. Ale ta przygoda będzie lepsza, jeśli połączysz ten pierwszy czynnik (90% – pewność siebie, improwizacja, ściema) z siłą serca (10%).

Bowiem cały ambaras naszego ziemskiego polega na tym, że technologicznie żyjemy w erze atomowej i cyfrowej XXI wieku. Biologicznie mamy bardzo zaawansowane ciała z funkcjami których zwierzęta nie posiadają, np z rozumem logicznym. I nie tylko – nasze dłonie, ręce, nogi, stopy są tak skonstruowane, że przez swoją mobilność i uchwytność mogą stworzyć wręcz cuda. Ale emocjonalnie i duchowo tkwimy w czasach wczesnego paleolitu.

Dlaczego tu ewolucja przebiega tak opornie? A właściwie, to prawie w ogóle nie przebiega? To mnie zastanawia. Wg nauki oficjalnej, a więc tej zakłamanej, hominid nagle stał się w jakiś niewyjaśniony sposób człowiekiem myślącym 200 tysięcy lat temu. Ale już wtedy konstrukcja naszej psychiki i ducha była kompletnie niekompatybilna z konstrukcją ciała i rozumu logicznego. Ta ewolucja jest opóźniona nie o te 200 tysięcy, ale o grube miliony milionów lat. Czemu? A może naturze właśnie taki model ewolucji odpowiada?

Polecam cytat napisany przez mojego znajomego:

Cytuję: „Człowieka pozbawionego strachu nie da się kontrolować. Taki zawsze będzie walczyć i naginać rzeczywistość do siebie miast się jej podporządkować. Tylko takich jest może 1%. I są to albo elity obecnego świata, albo ci, którzy sobie poprzysięgli zostać taką elitą. Drapieżcy. Jeszcze rzadziej występują drapieżcy empaci, mający równie żelazne osobowości, ale kierujący się w swoim działaniu interesem społeczeństwa. Sadzę, że tacy to czarny sen elit.”

I znowu: sił wszechświata zupełnie nie obchodzi czy jesteś tym złym illuminatą czy empatycznym magiem. W beznamiętny sposób nagradzają każdego kto tylko tych uniwersalnych praw przestrzega. Nie ma ani boga ojca w niebie który nagradza za coniedzielne chodzenie do kościoła, ani złego szatana w piekle który karze za to, że spałeś z żoną przed ślubem. Nie ma też żadnego prawa karmy i nie ma żadnego Karmana który przykładnie i… zupełnie nieskutecznie wychowuje krnąbrne ziemskie dzieci. I jak tu żyć?

I znowu: możesz wybrać np satanizm w wersji hard i korzystając z praw wszechświata, będziesz miał wszystko co zechcesz i jeszcze więcej. Ale znowu to samo: ta przygoda będzie lepsza i pełniejsza, gdy połączysz to z siłą serca. Miłość jest uniwersalną i ponadczasową siłą budującą, i wobec ziemskich zgryzot i nietrwałości, jest wieczna jak trawa. Co do tego są zgodne wszystkie filozofie i religie Ziemi. Jeśli chodzi o miłość, polecam cytat Vadima Zelanda:

Cytuję: „Idealizowanie to przecenianie, wynoszenie na piedestał, wielbienie, tworzenie idola. Budująca i rządząca światem miłość różni się od idealizacji tym, że jest w swej istocie beznamiętna, choć brzmi to paradoksalnie. Miłość bezwarunkowa to uczucie bez prawa posiadania, zachwyt bez uwielbienia. Innymi słowy – nie stwarza ona stosunku zależności pomiędzy tym, kto kocha a obiektem miłości. Ta prosta definicja pomoże określić, gdzie kończy się uczucie i zaczyna idealizacja.

Wyobraź sobie, że spacerujesz po tonącej w kwieciu i zieleni górskiej dolinie. Zachwycasz się cudnym pejzażem, wdychasz aromat rześkiego powietrza, dusza napełnia się szczęściem i ukojeniem. To jest miłość. Potem zaczynasz zbierać kwiaty: zrywasz je, gnieciesz rękami nie myśląc o tym, że one też żyją. Dlatego kwiaty powoli umierają. Następnie przychodzi Ci do głowy, że można z nich wytwarzać perfumy, kosmetyki albo po prostu je sprzedawać, a najlepiej stworzyć kult kwiatów i oddawać im cześć jak bożkom. Jest to idealizacja, ponieważ w każdym wypadku zachodzi stosunek zależności pomiędzy Tobą i obiektem Twej niedawnej miłości – kwiatami.

Po tej miłości, która wywoływała zachwyt nad widokiem kwiecistej doliny, nie pozostał nawet ślad. Czy wyczuwasz różnicę? Zatem miłość generuje pozytywną energię, która wyniesie Cię na odpowiednią linię życia, a idealizacja stwarza nadmierny potencjał, rodzący siły równoważące, dążące do jego likwidacji. Oddziaływanie sił równoważących jest różne w zależności od przypadku, ale rezultat jest zawsze taki sam. W zarysie można go scharakteryzować jako „rozwianie mitów”. Ma ono miejsce zawsze i w zależności od obiektu oraz stopnia idealizacji, uzyskujesz silny lub słaby, lecz zawsze negatywny rezultat. W ten sposób zostaje przywrócona równowaga.”
~Vadim Zeland

Wklejałem też taki oto obrazek na swój profil na facebooku:

new agePoniżej pojawił się komentarz który celnie demaskuje tę kolejną iluzję new age:

Cytuję: „Idea „tutaj i teraz” może mieć pewien pozytywny skutek. W końcu doprowadzi do „ciemnej nocy” ,o której ostatnio pisałeś, a wtedy cała ta iluzja się rozwala w sposób bolesny, lecz owocny. Jak wyłazi cień, który był tłumiony przez kurczowe trzymanie się teraźniejszości, to wtedy zaczyna się jazda bez trzymanki. Głęboko wyparte treści mogą objawić się „ciekawie”.. Dodam jeszcze, że nie wierzę w tzw. rozpuszczanie niepożądanych schematów, tudzież programów, czy ciała bolesnego poprzez bycie tutaj i teraz. Ona istnieją nadal i kierują człowiekiem, tyle, że przez takie praktyki spycha się je coraz głębiej.. Lecz w końcu i tak wychodzą na wierzch.”

Nadchodzą wspaniałe czasy zmierzchu idei oświecenia, rozwoju osobistego, coachingów, new age, duchowych mistrzów i guru. Co będzie w zamian? Coś znacznie, znacznie lepszego. Coś, co nie jest tylko oderwanym od życia opisem, którego nikt i nigdzie nie jest w stanie wcielić w czyn. Ale coś co istnieje zupełnie realnie.

I jeszcze ostatni mądry cytat na to, co czytasz od jakiegoś czasu u mnie. Przez lata (dekady?) czytałeś w książkach coachów i guru new age o przebudzeniu, oświeceniu, prawie karmy, pozbyciu się ego, życiu tu i teraz, telegonii itp itd. A teraz przychodzi taki Kefir i mniej lub bardziej logicznymi argumentami pisze, że to wszystko jest mirażem i iluzją. No i jak tu żyć? Oto ten cytat:

Cytuję: „Rozczarowanie jest największym darem jaki mogę Ci ofiarować. Jednak z powodu swojego zamiłowania do iluzji, uważasz to określenie za negatywne. Gdy mówisz do przyjaciela: “Och, cóż za rozczarowanie musiałeś przeżyć” – współczujesz mu, podczas gdy powinieneś z nim świętować. Słowo roz–czarowanie znaczy dosłownie uwolnienie od zaczarowania, czyli iluzji.”
~Dan Millman

Podsumował: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) Blog istnieje dzięki darowiznom, ten system zapewnia niezależność od różnych opcji ideologicznych i wszelkich „reklamodawców„.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

88 odpowiedzi »

  1. Wiesz ze podrózuję astralnie wiec odwiedziłem obce bazy
    Księżyc – przyjaźni nam człekokształtni z naroślą na kregosłupie
    Mars – niemile szaraki
    Którys z satelitów Saturna – cos w rodzaju osrodka wypoczynkowego i centrum dowodzenia koalicji 4 – 5 cywilizacji. Za satelitą flota około 50 krążowników szachująca szaraków z Marsa

    Polubienie

        • Bo go razem z Rudą obrzuciliście błotem 😦 Szkoda bo według mnie jedna z mądrzej piszących osób na tym blogu.

          Polubienie

        • Jarku jesteś jeszcze bardzo młodym człowiekiem,jesteś jak na swój wiek bardzo mądry ale jak sam się przekonałeś wszystko jest nam potrzebne do życia w szczęściu i w zgodzie z samym sobą tylko w nas i nic po za tym i kto jak to ale Ty o tym wiesz najlepiej,wiesz ,że znam Twoje myśli?
          Nie wiesz skąd , ale ja czytam w Twoich myślach i to jest prawda,możesz nazwać mnie wariatką,ale ja znam prawdę,bo ty jesteś moją prawda.

          Polubienie

        • O czym myślisz o tym co ja, chcesz tego co ja, aby ten świat był sprawiedliwy i szczęśliwy ,jesteś na początku swej drogi,ale chcesz dobrze,bo jesteś dobrym człowiekiem,wstąpiłeś na drogę prawdy i miłości i chwała Ci za to,ja wierzę w Ciebie.Ja jestem tylko pyłkiem we wszechświecie ale wiem swoje.

          Polubienie

        • A może ja nie chcę iść drogą prawdy tylko chcę mieć święty spokój? Czy mój wybór jest już zdeterminowany? Czy nie wolno mi pieprznąć tego wszystkiego i mieć wyjebane? xD 😀

          Polubienie

        • Nawet nie myśl o tym,bo tego Ci nie wolno,zostałes wybrany i musisz spełnić pokłladane w Tobie nadzieje,nie wolno się poddawać,nie myśl tylko o sobie,liczy się tylko co zrobisz dla innych i to jest sedno Twojego życia.

          Polubienie

        • ,, A może ja nie chcę iść drogą prawdy tylko chcę mieć święty spokój? Czy mój wybór jest już zdeterminowany? Czy nie wolno mi pieprznąć tego wszystkiego i mieć wyjebane? xD😀”

          Nie do końca jestem pewna, czy pisząc powyższe słowa byłeś świadom, Jarku, przekazania najbardziej uniwersalnej MĄDROŚCI?
          To niesamowite, co napisałeś!

          ,, A może ja nie chcę iść drogą prawdy tylko chcę mieć święty spokój?”

          To to samo. Droga prawdy, prawda to nic innego, jak właśnie dążenie i osiągnięcie ŚWIĘTEGO SPOKOJU.
          Błogostan, CISZA wewnątrz, CISZA na zewnątrz, bycie bez emocjonalnym obserwatorem z łagodnym, nieco tajemniczym uśmiechem Mony Lisy(tak, tak – to nie my ją, lecz ona nas obserwuje) – to JEST właśnie ŚWIĘTY SPOKÓJ. 🙂

          W stwierdzeniu ,,mieć święty spokój” słowo ,,mieć” oznacza być w świętym spokoju, BYĆ TYM SPOKOJEM. Nie da się być w świętym spokoju, jeśli samemu nie jest się tym spokojem – co wewnątrz tak i na zewnątrz (tak u góry jak i na dole – jak zwał, tak zwał).

          Wszyscy, mniej lub bardziej świadomie dążą do spokoju. Dążą, bo nie jest to rzecz, którą można kupić, to stan ducha, który każdy, kto chce w nim być i nim być, musi wytworzyć sobie sam.
          Droga prawdy, którą podążasz do stanu beznamiętnej błogości (bezwarunkowej miłości), to nic innego, jak odrzucenie( dzięki zdobytej wiedzy) tego, co nie jest prawdą, a więc wszelkie ograniczenia w postaci zbędnych definicji, osądów, przekonań, fałszywych wzorców, które są jedynie interpretacją czegokolwiek, a nie TYM CZYMŚ.
          Patrząc na uginające się na wietrze konary drzew, mówisz ,,wiatr jest silny, porywisty”.
          Nie widzisz wiatru, ale oceniasz go po jego przejawach, po tym co robi z drzewami.
          Skąd wiesz jaki jest wiatr? Przecież go nie widzisz, oceniasz go tylko po efektach działania – a te nie są wiatrem.

          Podobnie jest z życiem, z tym, że ludzie są jeszcze bardziej śmieszni w jego ocenie.
          Sami tworzą przejawy, scenariusze (,,naginają konary”) i poprzez – niezgodne z Prawami Natury działania – dochodzą do wniosku, że życie jest do dupy.
          To nie życie jest do dupy, to ich działania, scenariusze i wreszcie osądy tego życia są do dupy. I wcale nie trzeba mieć na wszystko wyjebane – to kojarzy się ze sprzeciwem, buntem, agresywną opozycją. Po co?

          Chcesz mieć święty spokój? Chociaż przez jeden dzień?
          Wystarczy, że bez zbędnego ciśnienia odrzucisz to, co nim nie jest.
          Spróbuj przez jeden dzień -ba!, chociaż przez godzinę! – nie osądzać, nie szufladkować, nie dziwić się ludziom, nie dzielić cokolwiek na dobre i złe, nie biegunować, nie widzieć proste-krzywe, głupie-mądre, zimne-ciepłe, prawdziwe-fałszywe, z głowy-z dupy, łatwe-skomplikowane etc. – czyli zaakceptuj wszystko jakie jest, a nie takie jak to postrzegasz.

          Nie wkładaj w to żadnej swojej uwagi, energii, nie zaczepiaj się o cokolwiek myślami dłużej niż na stwierdzenie ,, Niezła myśl, w porządku i co dalej?”( nim dokończysz to pytanie, myśl tak zgłupieje, że rozpłynie się szybciej niż się pojawiła)
          Powiesz, że to niewykonalne. Ależ i owszem jest wykonalne. Tylko zacznij to robić.
          Najtrudniejszym DZIAŁANIEM jest właśnie NIEDZIAŁANIE.
          Człowieka cechuje z reguły wygoda i lenistwo. Wykorzystaj te ,,wady” i nie przegrzewaj scalaków zbędnym działaniem.
          Myślisz, że po co człowiek ma wszczepione wygodnictwo i nieróbstwo, które nie dotyczy tylko, jak zwykło się mówić, pracy fizycznej, czy umysłowej?

          Stawaj się spokojnym obserwatorem, a zobaczysz, że na sto rzeczy w dziewięćdziesiąt ,,wchodziłeś” tylko za przyczyną swoich durnych nawyków, każących ci wszystko dualizować i oceniać, warunkować i segregować.

          Z chwilą gdy dualizujesz tworzysz w sobie konflikt, biegunowość, z której ciągle musisz wybierać – spożytkowując na to większość swojej życiowej energii.

          Dziewięćdziesiąt na sto rzeczy wcale nie potrzebuje twoich ocen i zajmowania się nimi.

          Na co przeznaczysz dotychczas trwonioną energię? Nie musisz na nic przeznaczać. Ona sama stanie się WEWNĘTRZNĄ CISZĄ, BŁOGOŚCIĄ, BEZWARUNKOWĄ MIŁOŚCIĄ – ŚWIĘTYM SPOKOJEM 🙂 🙂

          I to jest właśnie DROGĄ PRAWDY, która z kipiącej gardzieli złowrogich fal wyprowadzi cię na bezkresny, błogi ocean ŚWIĘTEGO SPOKOJU, TWOJEGO SPOKOJU.

          Serdecznie pozdrawiam.

          PS. PS. Czy przekazywać ludziom swoje przemyślenia? Spróbuj z tym żyć sam, a zobaczysz jak zaczną ci ciążyć. Człowiek wzrasta w szczęściu, gdy nim emanuje i dzieli się z innymi.

          Polubienie

        • Skoro tak o mnie wypytujesz to pewnie masz jakąś sprawę. Jesli chcesz to mogę zapodać tobie swojego maila. Wtedy możemy pogadać na wiele tematów. Aha i dzięki za słowa uznania. Jesteś jedyny co przyznał mi racje w tym żałosnym przedstawieniu. A oto meil kwazar14@onet.pl

          Pozdrawiam cebie wwww
          Roni7

          Polubienie

        • Aha no rozumiem. No ale jakby co to możesz pisać. Tutaj nie mam zamiaru sie juz udzielać. Nie ma.sensu. Nikt mnie nie będzie oczerniał i wmawiał coś czego nie myślę i nie robię.
          Pozdrawiam jeszcze raz ciebie wwww.

          Polubienie

        • Drogi Roni, dlaczego uważasz, że w Jarkowej knajpie jest tylko jeden stolik z kilkoma osobami, do których ,,musisz” się przysiąść?
          Przecież tak nie jest.
          A ponad to, jeśli ktoś był dla mnie, załóżmy, niemiły od 11.55 do 12.00, to dlaczego o godzinie 15.00 mam go nadal uważać za niemiłego? Przecież to było kiedyś, przez pięć minut! Nie jest teraz!
          Ech, ta nasza pamięć, która nie wiedzieć czemu, głupie pięć minut potrafi rozciągnąć na godziny, dni, a czasem na lata …
          Po co? Żebym się tylko męczyła i pamiętała, kto był dla mnie zły?
          Był, ale nie jest! Co jest ważniejsze? Moja posrana przeszłość, którą ciągle żyję, czy wolny od niej dzień dzisiejszy?

          Z pożółkłych fotografii warto pamiętać te piękne.
          Nawet te, w których ktoś zrobił dziurę i nożyczkami złośliwe ,,wyciął czyjś łeb” 😀 😀 😀

          Warto się śmiać z przeszłości, bo:

          ŻYCIE TO ŻART I BĘDZIE JESZCZE ŚMIESZNIEJ. 🙂 🙂

          Polubienie

        • Tu nie chodzi o to że było przez pięć minut i już. Tu chodzi o jakieś zasady i przyzwoitość. Nie dam się pomawiać po jakimś jednym wpisie. Bo tutaj na blogu były o wiele gorsze wpisy i jakoś nie jechano jak po burej suce tak jak po mnie. Niech sobie Ruda90 i administrator komuś innemu dopierdalają. Swój honor mam i nie mam zamiaru się z niczego tłumaczyć. A co do tych stolików. To nie pierwszy raz jak mnie tu ktoś beszta bez podstaw. Wcześniej zostałem uznany za ciotę, którą trzeba tonować. Za czarnoksiężnika co tylko zagina rzeczywistość. Więc sama widzisz to nie pierwszy raz. Jeśli ktoś przypina mi łatkę bóg wie kogo po jednym wpisie mimo że mnie nie zna tylko potrafi ocenić to nie mam co z nim dalej rozmawiać. Nikomu nic złego nie zrobiłem ale widzę że tylko tutaj ludziom przeszkadzam. Więc spierdalam.
          Pozdrawiam cię Krysiu.

          Ps. „ŻYCIE TO ŻART I BĘDZIE JESZCZE ŚMIESZNIEJ. ” – no tak jak jebnie jakaś elektrownia atomowa w Europie albo nastąpi skoordynowany atak na wiele elektrowni to też się będę śmiał z głupoty białych europejczyków. Będę się brechtał cały dzień. Ubaw aż po pachy.

          Polubienie

        • @Roni – popatrz na ostatni akapit swojej wypowiedzi.. Nie widzisz tego co robisz? I nieźle ci z Rudą dojebaliśmy, ona jak pierdolnie to szczęki do kolan opadają xDxDxD W końcu to moja szkoła 😉 C’nie? xD

          Polubienie

        • Co niby robię bo nie rozumie. TO że za głupotę trzeba płacić a taka będzie prędzej czy później zapłata to nie ulega wątpliwości. To tylko kwestia czasu. No ale lepiej chować głowę w piasek i udawać że się nic nie dzieje. A ty nie widzisz co ty robisz co ?Nieźle się bawisz kogoś pomawiając publicznie bez dowodów. Łatko to tak kurwa osądzać. Gdzie twój honor człowieku ? NO bawcie się rudą dalej. Poszukajcie sobie innego frajera którego będziecie pomawiać i mu dopierdalać. Bawcie się dalej. Za grosz przyzwoitości.

          Polubienie

        • Ciekawe osoby z katoliczonej (Leszek) nie moderujesz,Sanctusa nie moderujesz.A mnie z jakiegoś nie znanego mi względu zacząłeś moderować.Zaczęło się chyba od spiskowego lolcontentu.Co do lolcontentu Jarek to tak nie działa Ty Ja Inni mamy wpływ na mały skrawek otaczającej nas rzeczywistości w porównaniu do zastraszonych mas.

          Polubienie

  2. Verse 1]
    Wita Cię moja muzyka jak zimna, szorstka polska ulica
    Prosta różnica tam gwiazdy tu galaktyka
    Kostka Rubika płynie bębnami w wodospad cykad
    Postać wspólnika z prawej, po lewej postać wspólnika
    Ej mama ci da, przerwa na zipa? że tak zapytam
    Szad Akrobata wyczytasz z nieśmiertelnika
    Student ludzkich charakterów, pierdolony rentgen dusz
    Co zamienia we mgłę susz, chadza jak mędrzec w busz
    I czerpie energię z brzóz, z dala od betonowych ludzi,
    Jak chcesz mnie na pętle włóż, a cały świat Ci się wywróci
    Wślizguje się w belkę gwóźdź, kolejny jest przykuty
    Jak Hannibal Lecter mózg, otwieram za dwie minuty
    Możesz czuć jak na Alasce chłód kiedy Ci grzebie w czaszce
    Mam coś ciekawego w szafce, obudzę w nas wynalazcę
    Chirurg znowu operuje, idzie fama na parafce
    Jeden zwykły sen w strzykawce mam…

    [Hook x2]
    Umieram na wyobraźnię, a gdy piszę trzęsę ziemią!
    Tak, żeby Nam było raźniej, gdy Nam kradnie sen bezsenność
    To co teraz tylko w Nas jest . Jesteś ze mną?
    Nim się skończy i będzie ciemno

    [Verse 2]
    Wyostrzone receptory do granic, czasem mam dosyć
    Mam pewność, że jestem chory, pierdolą mnie ich diagnozy
    Służby, magistry, doktory, szamani, wiedźmy, znachorzy
    Kiedyś za te metafory rzucaliby mnie na stosy
    W pomieszczeniu zadymionym wprawiam mózgi w stan narkozy
    Niosę styl zaginiony jak manuskrypt z Saragossy
    Zanim stworzą serum, wiem jedno – że pan nas stworzył
    Po to by w tym koloseum wygrywali gladiatorzy
    Nie ruszaj się jeszcze czekaj! przecież tnę Ci potylicę
    Skalpel płynie przez marcepan, sięgam po pilniczek
    Zaufałeś mi jak dziecko, a ja szperam Ci w psychice
    Wróć na obrotowe krzesło, zwariujesz od przywidzeń
    Powiem to co mam powiedzieć, czuję, że ten świat nie słucha
    Nie umiem myśleć co będzie, wycieram tylko krew z ucha
    Posłuchaj ołów ma zapach, zaufaj znam się na kwiatach
    I nie ślepe kule niesie ten co zwie się Akrobata!

    [Verse 3]
    Zima przyszła w święto zmarłych, dzień był zimny, beton twardy
    Szybki krok jak sen polarny jak czas w tempie jednostajnym
    Dzień gdy cmentarz jest otwarty, stróż gołębie resztką karmił
    Próbowałem zgubić myśli, jak tu kurwa być normalnym?
    Po co ciągle chcę świat zmieniać? czemu tylko w mój ideał?
    Nawet gdyby brud wybielał wciąż żyjemy tu i teraz
    Pośród śpiących opowieści, których chwila już minęła
    I zbiorowych zmów milczenia, gdzie wszystko ma punkt widzenia
    Nim skończymy jak antyki sącząc to co w nas umiera
    Łączymy się w galaktyki i wiruje karuzela
    Każdy z nas to mały kosmos zależny od zachmurzenia
    Żal tylko że z nami rosną zabierając nam złudzenia
    Chyba czas trochę odpuścić, sztuczne kwiaty mokły
    Moje ścieżki jak gąszcz bluszczy pod podeszwami się plotły
    Pośród myśli nieposłusznych szumiała mi rzeka kropli
    I choć szedłem wam coś dłużny, dziś nie szedłem się tam modlić

    Polubienie

  3. [Verse 1]
    Twój i mój to te dwa światy, nie wiesz komu depczesz kwiaty
    Ja płynę na pełnych żaglach, ty szukasz jak żeglarz mapy
    Zamyśliłeś się? Wypadła? Wiesz już ile sprzedasz na tym?
    Wyrwij łeb z imadła gdy ci robię cmentarz z chaty!
    Malują pejzaż armaty, składam stelaż w statyw
    A ty biegasz za ogonem, myśląc „Kurwa, gdzie mam patyk?”
    Mam dotyk jak narkotyk, którym to obdzielam szmaty
    Gdy wchodzą mi na ogrody a mają jak węglarz łapy
    A mają jak węglarz buty, myślą że da się na skróty
    Zdeptają pelargonie – wystawię ich na czas próby
    Jeśli ruszą dalie, malwy – będą szli tak do Kalkuty
    Skręcą w hibiskusy, zabalsamuje ich w druty
    Każdą z nich mam tu za córkę – sam sadziłem ziarna w ziemi
    Idąc drogą przez nasturcje – poczują jak z gardła w przełyk
    Przelewają się konfuzje, za nasturcje mam arszenik
    Za irysy i magnolie uczynię z nich Makiavellich

    [Hook]
    Urodziłem się odmieńcem, kotłowało mi się w księdze
    Już jak byłem niemowlęciem, babka splatała mi wieńce
    Pewnie po niej mam dryg w ręce – tutaj przytnę, tam wykręcę
    Witam Cię w moim ogrodzie, dekoruję kwiaty mięsem
    Urodziłem się odmieńcem, kotłowało mi się w księdze
    Już jak byłem niemowlęciem, babka splatała mi wieńce
    Pewnie po niej mam dryg w ręce – tutaj przytnę, tam wykręcę
    Witam Cię w moim ogrodzie, akrobata dziś jest księdzem

    [Verse 2]
    Lubię paletę odcieni w dominującej zieleni
    Moja praca kwitnie z ziemi z jej czerni i kamieni
    O nich mogę poematy, a o głupcach pisać treny
    Głupcy jak na ironię – najpierw idą w chryzantemy
    Beztroska rola frezji, rzecz boska jak ją znaleźli
    Poczują, że kwiat nie śpi, jak przegnity zapach pleśni
    Zignorowali ślad ścieżki, nie wyjdą gdzie raz weszli
    Przez cmentarny szlak procesji będą bić im dzwony frezji
    Mam tajemny kąt w ogrodzie, tam gdzie aury bezwonne
    I jasnoty purpurowe, na łonie natury wolnej
    Biorę ich dusze bezdomne, w podróże na wpółprzytomne
    Gdzieś w podziemia dźwiękochłonne. szarpać struny bezbronne
    A gdy po sesji wieczornej wycieram buty ze wspomnień
    Moje ruchy są dostojne, precyzyjne i spokojne
    Myję dłonie, patrząc w myślach na krokusy i begonie
    Jestem gotów gdy ponownie smak pokusy przyjdzie po mnie

    [Verse 3]
    A do K do R do O do B do A do T do A tu
    Jak tornado przed robotą – dekorator wnętrz, chłopaku
    Nie ignoruj tego gradu, tylko boss ma siedem żyć, bo
    Ja to syn ślepego trafu, dziś połowa będzie pić wosk
    Nie rozumiesz? Te ogrody to dzieło mojego życia
    Umrą tu beze mnie, jak bez wody, słońca i księżyca
    Nim dojdę do Golgoty, zanim będziesz mnie rozliczał
    Niech nie przyjdzie Ci do głowy, grzebać w moich tajemnicach
    Nie chcę między te roboty – to klasa niewolnicza
    Wole kiedy pachną kwiaty, wiem, że bym bez tego zdziczał
    Ich leniwe aromaty … dla Akrobaty różnica
    Dla Ciebie to tylko ślady, bo chuj kładziesz gdzie granica
    Ja bruk kładę gdzie tchawica, chuj na te człowieczeństwo
    Nie szanujesz? Się odzwyczaj – gdybym deptał twoje dziecko
    Ciągle byś tak niedowidział? Szedłbyś na ostateczność?
    Dla mnie dlatego to zwyczaj, że z szacunku chodzę ścieżką

    Polubienie

  4. [Zwrotka 1: Nullizmatyk]
    W każdym z nas toczy się walka, trudno, życie stawką!
    Nie zmienisz nic chowając brud pod wycieraczką
    Jak chcecie idźcie na dno, czasem już nic nie warto
    Niedawno byłem tam, mruczę smutne murmurando
    Wierzę, że wrócę, ludzie, już nie na randkę z literatką
    Wrócę z kartką, sprawdź zawartość!
    Ilu z nas owija serce izolacją, by było łatwo? Nie jest łatwo!
    Wyciągam wątki życia wykałaczką, chcę w końcu zamknąć cudzysłów
    Myśli natłok nie daje zasnąć, dość już złych dróg
    W tunelu światło zgasło – prowadzi jasność umysłu!
    Byłem jak Ikar, który się naćpał i najebał
    Gdy skończył się ten bal dotknąłem Piekła, zamiast Nieba
    Każdy tak miewa, Adam i Ewa „whatever”
    By się nie rozjebać, latać trzeba jak Dedal

    [Refren]
    Żyj aż do bólu! Choć wokół lód… Żyj aż do bólu!
    Gdy runie buduj… Od nowa muruj… Żyj aż do bólu!
    Wygrasz to, próbuj! Żyj aż do bólu!
    Ludzie z marmuru, spotkamy się w dolinie królów!

    [Zwrotka 2: Szad]
    Wita Cię jak nóż przy szyi, kurz wałbrzyskiej Sycylii…
    Tu nie zagląda BBC… Za to niebieskie pingwiny…
    Tak żyją niziny, powietrzem słodkim od promieni słońca…
    Panie daj im siły, by przeszli most, po cierni kolcach…
    Roześmiane dzieci, skaczą po rozbitym szkle… Oto rejony wyklęte…
    Spójrz, kominy w tle…
    Ich szwindle i czyny złe… Jesteś stąd… Przywykłeś…
    Rozmiękły od śliny chleb… Nie każdy tu przywykł jeść…
    Skryty gniew, rozlewa się ulicami tu, po zmierzchu
    Jak z żyły krew… Biedę, jak spaliny czuć w powietrzu…
    Szybki wdech i wolny wydech schowane w płuca kompleksu…
    Psychika w gruzach po przejściu, sny dźwiga tu rano w deszczu…
    Nienawiść udaje miłość… Miłość oddaje nienawiść…
    I choć rozstaje, trzeba iść, nicość zostaje przetrawić…
    Się cieszyć… Się bawić… Przepieprzyć… Przetańczyć…
    Chcesz przebić się tam, gdy śmierć spieszy Cię zabić…

    [Zwrotka 3: Pork]
    Jest 4 marca, wiosna. Prawie 100 milionów mil od słońca
    Z gleby czuć rozkład, w powietrzu rozpacz
    Bóg znalazł kozła, Człowiek osła Świat utknął w korkach znów!
    To łódź bez wiosła, tu nie mógł powstać wzór
    Z syna na ojca ta sama troska: „nie daj się okraść”
    „Nie waż się poddać”. Jak padłeś – powstań
    To rozkaz! I tak bez końca i to jest constans tu
    Prawie 100 milionów mil od słońca… Ziemia!
    Stoję szczęśliwy wierząc, że to właśnie Ją Pan miał w planie
    Choć zjadła pamięć, z niej widać światła planet
    Tak samo widzi ją barman, krawiec, jak Salma Hayek
    Choćby stanęła na palcach, gdzieś na szczycie K2
    Ze szczytu wieży Eiffla małe wydaje się ludzkie empire
    Choć ze szczytu widać dalej każdy gradient
    I każdy fragment, niedoskonałości piętno
    Ktoś stworzył Nas na swoje podobieństwo
    Piękno nie zabiega o uwagę, tak jak King Kong o wzrost
    Trzeba dać im to pod nos, liczy się mikrokosmos
    Liczy się wszystko, co prąd znosi na inną prostą
    Bo myśli się prosto, a tylko przelicza się nośność
    Tacy są ludzie, zależni od równoleżników
    Od statusu poprzedników i przepychu ich kapituł
    Jesteśmy jak te psy tu, co machają wciąż ogonem
    Z programem #R2-D2 chwaląc się swym rodowodem

    Polubienie

  5. [Zwrotka 1]
    Czy pomyślę, czy mi się przyśni – sięgam tam przez moje myśli
    Od podświadomych decyzji, aż to się urzeczywistni…
    Precyzyjny obraz wizji tworzę, aż widzę to we wszystkim
    Dobrze mi z tym, więc proszę instynkt o przebłyski
    Co drążą skały… Widzę je ze szczegółami, z kolorami…
    Od podstawy po rozmiary, gdy jak wulkany wrą o zmiany…
    O potok lawy – wodospady, co przerodzą się w błogostany…
    Z pozostałych mi fotografii, zrobionych tu sobą samym…
    Nie mam miejsca już dla zwątpień. Twarzą w twarz, z końca początkiem
    Kroczę środkiem, nie poboczem, nim ponownie się oglądnę
    Mam wewnętrzną elektrownie, ciągle ciągnę prąd z niej… Skąd wiem?
    Mój duch na elektrycznym tronie, rozściela białą chorągiew
    W nieco rozchwianej naturze, mam tę nie zachwianą wiarę
    że ta czerwona krew na bluzie, zazieleni Zanzibarem…
    Biały piasek, wiatr i fale, jak już wypłacę ekwiwalent
    I połączą w ściany bale mi, jacyś mili kanibale!

    [Refren x2]
    Gdy oddychasz cyklem nocy, kamracie, ja słyszę głosy…
    Może zmienia mi się biocykl? Podświadomość linie tworzy…
    Silne wstrząsy… Efekt wewnętrznych eksplozji
    Z tych emocji mi krew mrozi… Przymknę oczy

    [Zwrotka 2]
    Moje cele to już trofea. Co dziś sieję, jutro zbieram…
    Lecz gdyby strzelił chuj to teraz, bez komendy stój, bo strzelam!
    Mógłbym zacząć znów od zera, a tych parę stów z portfela
    Gdzieś na jednej z dróg osiedla, gdzie Bóg daje i Bóg odbiera
    Jak nie mówisz, chcę nic nie mieć, to niemożliwe nie istnieje
    Dowodzi tego Twe istnienie… To Twój umysł jest Disneyem
    Mój poprzedni cel już w tle jest. Nowe cele? Też, widzę je
    Uczulam na epilepsje… Nieprzyziemnie, mieć ,czy nie mieć?!
    Więcej, niż te cegły w niebie… Częściej widzę, gdzieś w tym siebie
    Przez tę rzeźnię śmiesznych siekier, przejście! Idę… Reszty nie wiem
    Mi nie obca, w hieroglifach zanurzona Atlantyda…
    Nic nie doła mnie powstrzymać, jak już to moja własna siła!
    Po przebudzeniu i przed zaśnięciem, czekam aż ten dzień nadejdzie
    Wiem jak będzie… Znów wiem, że stać mnie na więcej. Się poświęcę!
    Mówią mi – znajdź miejsce w rzędzie, zanim skończysz w ekskremencie…
    Wiem, że nie chcę! Może jestem przestrzeleńcem, lecz nie więźniem

    [Refren x2]
    Gdy oddychasz cyklem nocy, kamracie, ja słyszę głosy…
    Może zmienia mi się biocykl? Podświadomość linie tworzy…
    Silne wstrząsy… Efekt wewnętrznych eksplozji
    Z tych emocji mi krew mrozi… Przymknę oczy

    Polubienie

    • Przyciąganie do tego ,,zjeba= ruskiej muzyki i to z cerkwi” może mieć powody w tym, że:

      – brzmienia tych głosów (na pewno)współgrają z wibracjami Kosmosu, co twoje zmysły odbierają jak swego rodzaju pomost. Każda dobra muzyka zawiera w sobie częstotliwości kosmiczne, które odbierasz podświadomie. Większość muzyki tzw. poważnej opiera się na transcendencji kosmicznej. To dlatego obecny system nie uczy cię słuchania i nie uwrażliwia na ten rodzaj muzyki, byś był od Kosmosu ,,odcięty”.
      – dowiedz się kim byłeś i co robiłeś w poprzednim wcieleniu( niekoniecznie przedostatnim) Jeśli masz możliwość, sięgnij w swoich Przodków najdalej jak ci się uda.Ta wiedza może cię bardzo zaskoczyć i przynieść rozwiązanie twojej ,,dolegliwości” 🙂

      Nie zawsze tęsknimy tylko do tych gwiazd, pod którymi urodziliśmy się w tym życiu.
      Mogą i są to często niezrozumiałe dla nas tęsknoty za zupełnie innymi miejscami i czasami(nawet epokami). To dlatego między innymi z taką łatwością przyswajamy jakiś obcy język, podczas gdy inny nie wchodzi nam ni cholery w łeb – ba!, nawet czujemy do niego awersję!

      Zainteresuj się, Pawełku, swoją wcześniejszą Rodzinną historią – sporo odkryjesz, a przy okazji takie poszukiwania to niezła przygoda, nawet z ciekawymi podróżami!
      Jeśli masz w Rodzie Starych Wujków, lub Ciocie – jesteś wygrany – warto z nimi wypić herbatkę ziołową 🙂 🙂 Tacy ludzie to skarbnica wiedzy.

      Pozdrawiam i miłego dnia.

      Polubienie

  6. Wchodząc w relację z sobą -w wejście odbiorcy postrzegania i czucia -jestem karmazynowym płomieniem ,otaczającym całość dzieła.Czuję ,że jest ze mną tożsame.Jest mną.
    Nie lubię ruskich,kładę lagę na ukrach,olewam czarnych z KK a tu taka odpierdolka?
    Chyba nie dojrzałem do wyjścia ponad stan albo uziemiają mnie korzenie.
    Nie ,nie mam ich na wschodzie a w „centralnej Polsce”
    Zapisy emocjonalne mam rodowo Tu…w centrum ,zawsze byłem Tu -z wami w Tym regionie i kraju.Krew moją wącham w ziemi -nic specjalnego,jest miła.Zawsze jestem u siebie.Jestem, w sobie.
    Obserwuję wszystkie narośla -a tu taki zjeb=ruska muzyka i to z cerkwi.

    Polubienie

    • Nie przepraszaj, Pawełku. Będziesz tu częściej zaglądał, to przekonasz się, że ludzie na Jarkowym blogu nie przywiązują uwagi tyle do formy, co do treści. Nikt z nas nie jest ,,ułożony” pod kokardkę. I bardzo dobrze. Najważniejsze to starać się być sobą, a nie jakimś popieprzonym schematem na zasadzie ,,bo wszyscy, bo trendy”

      Być sobą, nie krzywdząc innych to otwieranie drzwi do wolności siebie.
      Tam, gdzie to możliwe, w dupie miej sznurki, które tzw. ogół chętnie by ci przywiązał i uczynił z ciebie bezmyślną kukiełkę.
      Wszyscy w tym ,,ogóle” grają i …cierpią. Przerwij to, a zobaczysz prawdziwych, tylko zagubionych wspaniałych ludzi.
      Jak dla mnie, życie z ludźmi to najwyższy dar. Tyle mogę od nich czerpać, no i staram się coś w zamian dać 🙂 – to jest niesamowite – żyć wśród ludzi! 🙂
      Jak sobie pomyślę, kim byłabym bez nich …

      Oj, rozmyłabym się teraz w cudowności ludzi … ale nie mogę …

      Mąż zaprasza mnie na piwko przed chatę. Piwko z cynamonem miodem, goździkami, cytryną i oczywiście grzane. Dla męża to największe gówno, jakie można uwarzyć z piwa…, w którym z resztą nie gustuje.

      No cóż, każdy ma swoje upodobania, zady i walety …

      Pozdrawiam.

      Polubienie

  7. Dla mnie kwestią podstawową jest pytanie-czy otworzyć się czy nie?-Przed Wami,Czy jestem gotowy na wpływ słowa by zachować stanowisko -obserwatora siebie.Jak nie zachwiać różnicy pomiędzy postrzegającym a kreatorem-mając na uwadze nieobliczalność poza zmysłową-w tej percepcji.(ludzkiej)
    Nie chodzi o dominację Ja a o eliminację zakłócających wpływów ,bądź ich akceptację ,jako element drogi.
    Czy są to programy-czy jest to ich odsłonięcie(demaskacja) a może raczej realizacja planu duszy?
    „Odsłaniam ciała”-nie wiem…

    Polubienie

    • ,, Dla mnie kwestią podstawową jest pytanie-czy otworzyć się czy nie?-Przed Wami,Czy jestem gotowy na wpływ słowa by zachować stanowisko -obserwatora siebie…”

      Jeżeli nie jesteś pewien, nie spiesz się, nie ma potrzeby. Taki moment przychodzi sam. Czasem nie przychodzi wcale. To zależy od miejsca, czasu i ludzi.
      Pewne jest, że nie spotykamy niewłaściwych ludzi. Z jednymi można wejść w polemikę werbalną, a inni służą jako obserwowane doświadczenie. Ci, którzy wydają się nic nie wnosić są miernikiem naszej wiedzy i umiejętności postrzegania. Możemy dzielić się z nimi naszą wiedzą, którą w końcu też czerpaliśmy od innych.
      My z resztą też jesteśmy dla otaczających nas ludzi identycznym doświadczeniem.

      Tak, to ważne, by z obserwatora siebie nie uczynić na powrót egocentrycznej istoty, dla której zasada względności, relatywności zawęża się do pewników. Obserwator widzi tę względność.
      Czasem z samego siebie można mieć niezłą bekę, widząc własne durnowate zachowania, wchodzenie w tysiące niepotrzebnych rzeczy, rozkminianie setek, nikomu i niczemu nie służących myśli.
      To są właśnie te dni, u schyłku których pytanie ,,Co dał mi dzisiejszy dzień, spotkani ludzie?” ma tylko jedną bezczelną odpowiedź: NIC, WIELKIE NIC.

      A wracając do twoich, Pawełku, wątpliwości …
      Wydaje mi się, że zabranie głosu w rozmowie nie musi być jednoznaczne z otwieraniem się, jeśli tego człowiek nie chce, nie czuje.
      Biegnąc w sztafecie można przekazać ,,pałeczkę z wiedzą”.
      To fakt, że należy baczyć na to, aby nie żyć dla samej wiedzy, nie czynić z siebie zsypu tysięcy zbędnych informacji. I tu bardzo przydaje się tzw. wewnętrzne sito – z im większymi okami, tym lepiej.

      Wiedza, wszelkie Informacje, jakie człowiek zdobywa to deski. Deski na budowę łodzi, którą samodzielnie wypłynie na wody.
      Jakość i ilość desek pozwala na zbudowanie małej, chwiejnej krypy, albo wielkiego okrętu, który z powodzeniem poradzi sobie na otwartym morzu.
      Są też tacy, którzy większość życia spędzają na byle jak skleconej tratwie pływającej u brzegu sadzawki. Ci ludzie zdobędą dopiero wiedzę potrzebną do zbudowania łodzi czy okrętu, na którym staną się dla siebie sterem i żeglarzem.

      To jest bardzo znamienne i zarazem cudowne, że im mocniejszy okręt budujesz, wypływasz na coraz większy bezmiar wód, zderzasz się z ich siłą, a jednocześnie roztacza się przed tobą bezkresna przestrzeń z ciągle umykającym horyzontem zdarzeń i doświadczeń nie mających – wydawałoby się – końca.

      Lęk samotności czy wolność?
      W oddali od brzegu jest takie miejsce, w którym człowiek zadaje sobie to pytanie.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

  8. http://alexjones.pl/aj/aj-technologia-i-nauka/aj-medycyna/item/87550-globalna-edukacja-globalne-prawa-globalne-zdrowie

    „Organizacja Narodów Zjednoczonych jest dumna ze swojego wpływu, wywieranego na wszystkie poziomy edukacji publicznej i prywatnej. Takie oświadczenie wydało Centrum Informacji ONZ.

    Utworzona w 2010 roku inicjatywa ONZ, mająca na celu aktywne wspieranie powszechnie przyjętych zasad z zakresu praw człowieka, umiejętności, zrównoważonego charakteru i rozwiązywania konfliktów, współpracując z uczelniami wyższymi stara się realizować program ten na całym świecie.

    Wpływ ONZ rozciąga się od gimnazjum do wyższych uczelni, zapewniając, jak głosi to oświadczenie, program aby studenci reprezentujący mniejszości religijne czuli się bardziej komfortowo w połączeniu z rówieśnikami z innych religii.

    Projekt ten jest znany pod nazwą Połączona Akademia US.

    Program ma za zadanie aktywne wspieranie powszechnie przyjętych zasad w zakresie praw człowieka, zrównoważonego rozwoju, umiejętności rozdzielania konfliktów.

    Jest to program opracowany przez słynną Radę Stosunków Zagranicznych – CRF. Pisałem przed kilku laty, co to za twór. Generalnie, jest to grupa „ekspertów” uzasadniająca wprowadzanie takich idei, które zapewniają odpowiednie dochody ich promotorom.

    http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/smierc_pojecia,p1291600064

    https://vaccgenocide.wordpress.com/tag/dr-jerzy-jaskowski/

    http://www.polishclub.org/2016/05/27/dr-jerzy-jaskowski-kupa-kupa-pa-wsiem-pa-wsiem/

    Celem doktryny ONZ pod nazwą „Globalna Klasa” jest rozszerzenie konkretnych wniosków wypracowanych przez CRF, w rodzaju kontrola populacji, Agenda 21 i porzucenie tradycyjnych obyczajów religijnych, cokolwiek to oznacza.

    http://globalna.ceo.org.pl

    http://www.kulczykfoundation.org.pl/eged

    Już 21 listopada 2013 roku rozpoczęły się serie spotkań, mających na celu edukację w kierunku uregulowania globalnych problemów zdrowotnych. Globalne problemy zdrowotne to: kontrola populacji, redukcja populacji zanieczyszczających „matkę ziemię”. Celowo piszę z małej litery, ponieważ stwarza się nowe pogańskie bóstwo.

    Program ten ma być przeprowadzany w Globalnych Klasach. Stąd inicjatywa B. Gatesa do prowadzenia zajęć przez internet. Nie wspomnę, że to właśnie firma B. Gatesa ma ten biznes prowadzić, oczywiście za pieniądze podatników. B. Gates jest znanym propagatorem i finansistą idei depopulacji ludności, pod pretekstem powszechnych, przymusowych szczepień.

    Program ma za zadanie wpojenie uczniom „cennych informacji na temat rosnącego wpływu globalizacji”.

    Globalne obywatelstwo to projekt przedstawiony przez sekretarza ONZ, Ban Ki-moona, w Los Angeles już w 2008 roku. Przypomnę, że Los Angeles jest od 2005 roku drugim Watykanem, czyli siedzibą Światowej Rady Kościołów, cokolwiek to oznacza. Jak wiemy, na świecie jest tylko jeden Kościół Powszechny, a u Mahometan się to nazywa Meczetem, u Prawosławnych – Cerkwią, a u Protestantów – Zborem. Innymi słowy, ta cała Rada Kościołów to zbieranina różnych sekt, powstałych najczęściej z powodów podatkowych.

    Innym tematem poruszanym w Globalnej Klasie jest nacisk na bycie dobrym obywatelem globalnego świata, a nie własnego kraju. Taki globalny obywatel musi widzieć uczestnictwo rządzie światowym jako podstawowy obowiązek niezależny od suwerenności własnego kraju.

    Globalne Klasy istnieją już w 24 dużych miastach na całym świecie. W Polsce Ministerstwo Edukacji stara się je wprowadzać pod różnymi hasłami. Pozwala to wypełnić lukę w edukacji młodzieży na całym świecie. Nie jest to więc nic innego, jak wprowadzenie programu Du Ponta z połowy XVIII wieku w Polsce, znanego pod nazwą Komisji Edukacji Narodowej, a prowadzonej przez rozmaitego rodzaju agentów typu H. Kołłątaja, któremu nawet tytuł księdza przyszyto, chociaż w żadnym seminarium ani archiwum, czy to w Rzymie, czy we Wiedniu, nie ma dokumentu, że jakiekolwiek świecenia, kiedykolwiek otrzymał.

    Cel jest jeden, stworzenie nowego człowieka, typu janczara, czyli bezmózgowca, który za „kawałek chleba” więcej, będzie wykonywał bezmyślnie każde plecenie, czyli realizacja hasła od 1989 roku, głośnego w Polsce: komóra, skóra, fura.

    W związku z faktem, że projekt ten nie jest tani, warto zapoznać się z listą jego sponsorów. Należą do instytucji tak hojnie popierającej rozpowszechnianie doktryny ONZ takie firmy jak:

    Merrill Lynch – Bank of America Corporate Filantropy,

    Douthland Bank,

    Goldman Sachs Foundation

    New York Times Foundation,

    Microsoft,

    John D&katrin T MacArthur Foundation,

    United Parcel Service

    i o dziwo, Departament STANU USA.

    Od razu widać, jak skutecznie będzie ten program wprowadzany.

    Na konferencji US/Global Classroom w N. Jorku, Sekretarz Generalny [podobnie jak w komunizmie] ONZ Ban Ki-moon, skorzystał z okazji, aby pochwalić się, że kształcenie globalne studentów dobrze się rozwija. Wprowadza się założenia Agendy 21, które były reprezentowane w Rio+ 20. Sekretarz powiedział: „Czas jest napięty. Jestem zadowolony z negocjacji”.

    Otóż w marcu 2016 roku Zgromadzenie zgodziło się na wszczepianie czipów wszystkim ludziom w Europie i Ameryce do 2030 roku. Oczywiście odbędzie się to pod pretekstem dowodów osobistych, połączonych z kartą ubezpieczenia medycznego, czy historią choroby. Już obecnie na czipie o średnicy 1/3 szerokości włosa ludzkiego można umieścić 400 000 kb informacji.

    Głównym tematem edukacji są oczywiście prawa człowieka, cokolwiek to oznacza. Popatrzmy: w USA, które zamieszkuje 0,5% ludności znajduje się aż ponad 20% więźniów całego świata. W Chinach, które zamieszkuje 5 razy więcej mieszkańców, liczba więźniów stanowi około 40% tej w USA.

    Polska goni USA we wszystkich tematach. Przykładowo Polska ratyfikowała Powszechną Deklarację Praw Człowieka ONZ z 1948 roku, ale wolność wypowiedzi jest ograniczona do potwierdzania informacji jedynie słusznych. Każdy inny pogląd jest zwalczany, nie dlatego, że jest nieprawdziwy, ale dlatego, że psuje komuś interes.

    Typowym przykładem jest referowanie społeczeństwu polskiemu danych jak najbardziej oficjalnych z medycznych periodyków zachodnich na temat zawartości substancji toksycznych w szczepionkach, przymusowo wstrzykiwanych niemowlakom.

    Pomimo, że znajdują się w szczepionkach takie neurotoksyny jak aluminium, formaldehyd, czy rtęć, mówienie głośne o tym jest ścigane z urzędu. A Rząd i jego przedstawiciele urzędowi, czyli instytucje państwowe, nawet nie myślą publikować zawartości składu szczepionek na swoich stronach internetowych. Od razu widać, że jesteśmy kondominium koncernów zachodnich i faktycznie rząd podlega zupełnie innemu kierownictwu.

    Dziwnym trafem także całe grono pedagogiczne zupełnie ignoruje program zwany Globalna Klasa. W przecież jednym z głównych tematów jest edukacja seksualna. Słyszymy w ust tzw. publicystów czasami dyskusje o gender, ale program Globalna Klasa jest dziwnie przemilczany w polskojęzycznych mas mediach niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem.

    Zgodnie z najnowszymi wytycznymi, opublikowanymi w Raporcie Narodów Zjednoczonych dla Wychowania, Nauki i Kultury, zatytułowanym „Międzynarodowe wytyczne techniczne na temat seksualności edukacji”, „nigdy nie jest za wcześnie, aby zacząć rozmawiać z dziećmi o sprawach seksualnych”!!!

    O dziwo, Raport ten opiera się na pseudobadaniach przeprowadzanych przez tzw. Kinsey Instytut – KI. KI stworzył sieć o nazwie SIECUS już w 1964 roku. Przykładowo organizacja ta w latach 2002 – 2009 była dotowana 1,6 milionem dolarów z funduszy federalnych.

    Kto to był p. Kinsey? A to taki zboczeniec, czy maniak seksualny, który przeprowadzał eksperymenty w czasie wykładów dla studentów, polegające na masturbacji niemowlaków 3-6 miesięcznych przez zboczeńców seksualnych, specjalnie zwalnianych z więzień pedofilów. W USA awansował na twórcę seksuologii, czyli działu podpiętego pod medycynę, a zajmującego się mechanicznym drażnieniem narządów płciowych. Seksuologia niewiele ma wspólnego z człowiekiem i ogranicza się do wyartykułowania zwierzęcych instynktów.

    UNESCO przyznaje, że wiele nowych kontrowersyjnych wytycznych było autorstwa byłego dyrektora SEICUS.

    Być może najbardziej niepokojące programy nauczania należy prowadzać poprzez rodziców zachęcając dzieci do „przeżywania przyjemności z narządów płciowych już od urodzenia aż do 2-3 lat, i zachęcać je do zabaw seksualnych”.

    Myślę, że jak na jeden raz to wystarczy informacji o Globalnej Klasie ONZ. Ciekawi mnie tylko jedno, dlaczego tzw. nauczycielskie organizacje, wszelkiej maści kobiece organizacje, w ogóle nie wspominają o tym wszystkim. Tyle się rozpisuje w internecie o rozmaitych dziwnych sprawach, ale żadna poważniejsza dyskusja nie toczy się nad konsekwencjami takiej Globalnej Klasy.

    Proszę zapamiętać, do 2030 roku naprawdę już niewiele czasu pozostało. Mówię to z doświadczenia 50 lat pracy zawodowej nauczyciela akademickiego. Obecnie wprowadza się przepisy, które za kilka lat będą praktyką!

    W Polsce propaguje program Globalna Klasa Fundacja KULCZYK!”

    Polubienie

  9. ,, A może ja nie chcę iść drogą prawdy tylko chcę mieć święty spokój?”

    To to samo. Droga prawdy, prawda to nic innego, jak właśnie dążenie i osiągnięcie ŚWIĘTEGO SPOKOJU.
    Błogostan, CISZA wewnątrz, CISZA na zewnątrz, bycie bez emocjonalnym obserwatorem z łagodnym, nieco tajemniczym uśmiechem Mony Lisy(tak, tak – to nie my ją, lecz ona nas obserwuje) – to JEST właśnie ŚWIĘTY SPOKÓJ. 🙂

    W stwierdzeniu ,,mieć święty spokój” słowo ,,mieć” oznacza być w świętym spokoju, BYĆ TYM SPOKOJEM. Nie da się być w świętym spokoju, jeśli samemu nie jest się tym spokojem – co wewnątrz tak i na zewnątrz (tak u góry jak i na dole – jak zwał, tak zwał).

    Pani Profesor Zrehabilitowany – Krysia „walnęła” kolejny wykład jakże zajebiście trafny pod Jarka dywagacje! Jak nie pierwszy już raz – jestem pod niesamowitym wrażeniem, a szczególnie wyrazistości wypowiedzi i trafności sądów w nim zawartych. Kim Ty jesteś Kobieto, że Twe wypowiedzi są takie adekwatne i brzmią zgodnie z moimi przemyśleniami, poglądami i przeżyciami. To szczera, niezachwiana prawda przez Ciebie przemawia – im bardziej się dystansujesz, nie oceniasz, nie reagujesz emocjonalnie – tym większy spokój Cię ogarnia, ba – inni zaczynają odnosić się do Ciebie w „inny” sposób…To ważne i bardzo celne spostrzeżenie. Niestety nie mam takiej swady i umiejętności przelewania swoich uwag i poglądów jak Ty, stąd mogę tylko chylić czoła i pisać j/w wyrażając tym swój podziw i uznanie! Pozdrawiam szczególnie i pragnę podziękować również za Twe arbitrażowe wypowiedzi w kwestii wpisów Roniego, gdyż i ja uważam go również za bardzo wartościową osobę w tym gronie….

    Polubienie

    • ,, Kim Ty jesteś Kobieto, że Twe wypowiedzi są takie adekwatne i brzmią zgodnie z moimi przemyśleniami, poglądami i przeżyciami. ”

      Nie wiesz? Mieszkam tuŻ obok ciebie 😀 😀 😀

      Nałóż ciemne okulary i wyjdź z mieszkania. Zobacz, co się dzieje wokół Słońca!!!
      Widzisz?
      Oczywiście, że nałukofcy umieszczą to energetyczne zjawisko pośród banalnych, zwykłych obrazków pogodowo astronomicznych.

      Ptaki dziwnie ucichły…

      @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

      WSZYSCY ZAOBSERWUJCIE TO POTĘŻNE, TĘCZOWE HALO WOKÓŁ SŁOŃCA!
      CO O TYM SĄDZICIE?

      @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

      Polubienie

      • Krysiu ta tęcza to piękny i smaczny Boski pokarm dla naszych
        Dusz,czyż nie masz w ostatnich tygodniach uczucia szczęścia,miłości i chęci odlecieć w przestworza,bo mnie się wydaje,że mam moce które zaczynają mnie małego człowieczka przerażać,coś dziwnego dzieje się i przyśpiesza
        we wszechświecie.I nie jest to nic niemiłego,a wręcz przeciwnie.

        Ja z moją „wagą” chyba jednak nie odfrunę,ale uczucie lekkości mnie nosi po kosmosie.
        Moje odwieczne marzenia chyba się zaczynają spełniać, pęknę z radości,gdy na Ziemi zapanuje mój wymarzony EDEN.

        Pozdrawiam wszystkich z miłością,która jest najpotężniejszą bronią i lekarstwem w całym wszechświecie.

        Polubienie

        • Tez mam, Aniu, takie odczucia. Cieszy mnie najdrobniejsza rzecz. I nie chodzi o to, że wszystko w koło nabrało kolorów, blasku. Było i jest takie samo, lecz ja odbieram cieplej, serdeczniej. Nawet wiatru wychodzącego z leśnej drogi i wcinającego się wąskim językiem w zarośla naszego ogrodu nie odbieram jako rzecz, zjawisko, ale jako prawie namacalną energię, duchowy byt. Zwariowałam? Dla dotychczasowej ,,normalności” z pewnością tak, tyle, że ta normalność nie jest prawdziwa.
          Trudno to wyrazić słowami. To trochę tak, jak bym dla odbioru wszystkiego, co dzieje się wokół mnie, została wyposażona w miernik- licznik, którego funkcją jest zliczanie radości, szczęścia. Tylko tych pozytywnych uczuć.

          Nawet tu, w naszej knajpie, smutne a czasem tragiczne wpisy przerażały mnie. Teraz sprawiają wrażenie jak by były nie z mojego świata, nie dotyczą mnie, są energiami gdzieś poza moim odbiorem.
          I gdy ktoś pisze o smutnej rzeczy, dziwne, ale mam ochotę przeciwstawiać temu radość, zadowolenie. Tak, jakbym chciała powiedzieć ,,Człowieku, źle patrzysz, nie widzisz tego co właściwe. Nie zapadaj się, patrząc w smutek.Nie przywiązuj sobie do szyi kamieni w postaci złych, wrogich tobie informacji, niskich energii”

          Coś dziwnego się dzieje?
          Jeśli nie wiemy, to tak to określimy.
          Układ Słoneczny wraz z milionami innych gwiazd wchodzi w Pierścień Światła(raz na ok. 10 500 lat na okres ok. dwóch tysięcy lat) , pochodzący z centralnego słońca Alkione.
          Już kilkakrotnie o tym pisałam. Bajki? Z pewnością dla podtrzymania pozycji światowych religii, które wzdrygają się przed rozmową o energiach kosmicznych i ich wpływie na każdy atom.
          Pierścień Światła z Plejad astronomowie odkryli już bardzo dawno, określają go mianem fenomenu, czyli czegoś mniej lub bardziej wiarygodnego. Taką postawę uważam za celową, podtrzymującą skostniałość systemów religijnych, wyznających spersonifikowanego Boga, który jako taki nie podlega personifikacji. Jak już to Wszechobecnej Inteligencji przejawiającej się w energiach Wszechświata.

          Starożytni Egipcjanie, Grecy doskonale znali taki okres, nazywając go Złotym Wiekiem.
          Słowianie tym bardziej mieli o tym pojęcie, lecz od tysiąca lat uczyniono nas niemych.
          Majowie wskazywali na 2012, z czego uczyniono koniec świata 😀 😀
          A że Dionizy Mały pieprznął się w szacowaniu czasu o cztery lata, to …
          W niektórych przekazach czerwiec tego roku, a dokładnie 23 jest kulminacją WEJŚCIA po prawie czterystu latach przejściowego okresu (transformacji przeciwnie spolaryzowanych potężnych pól elektromagnetycznych – coś w rodzaju przechodzenia nocy w światło dnia)
          Być może to następna ,,ryjąca łeb przepowiednia”…
          Jednak faktem są odczuwalne, intensywne energie. Wewnętrznym spokojem można je prawie dotknąć. Nie dzieje się to na poziomie fizycznym, lecz na poziomie SERCA.

          Czy z naszymi, Aniu, odczuciami ktoś musi się zgadzać? To indywidualna sprawa każdego człowieka.
          Ze swej strony wiem, że rozumiesz o czym piszę i to doskonale.
          Jeśli ktoś uzna nas za wariatki 🙂 , to przynajmniej Ty nie jesteś sama i ja też i dlatego niezmiernie cieszę się, że Ciebie ,,mam”.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Polubienie

        • Krysia, pozwól że się pod Was podepnę i też juz nie jestem sam :),
          nie wiem dokłądnie o co chodzi z tą transformacją, ale energia żeńska jest ujemna, czyli implozyjna, dlatego ma właściwości stwarzania, czyli też transformujące np chaos w porządek. Natomiast energia męska jest eksplozyjna, spolaryzowana dodatnio i objawiająca się w postaci światła (np gwiazd). Także jest nośnikiem i przekaźnikiem boskiego wzorca stwarzania opartego na ujemnej polaryzacji. Dlatego światło gwiazd w istotnym stopniu na nas oddziaływuje, (przywracając pierwotny i właściwy wzorzec ?).
          Powiązanie między tymi energiami jest takie że perfekcyjna implozja powoduje perfekcyjną eksplozję. Perfekcyjną dlatego że złoty podział umożliwia nieskończone dodawanie i mnozenie się fal, które ostatecznie zbiegając się tworzą kompresję, która ostatecznie zamienia się w prędkość większą od prędkosci światła. A gdy coś lub ktoś porusza się z prędkością większą od światła to zamieszkuje czas, czyli mamy tu tę całą historię z aniołami, których pole elektromagnetyczne krwawi przez „rany” powstałe w tkaninie czasu wskutek takich projektów jak Montauk czy Filadelfia, o których opowiada Al Bielek i Swedrlow czy jakiś tam 🙂
          W każdym razie Marek Taran też mówi o zegarze templariuszy w katedrze w Chatres, ale ustawionym na lato 2017 także nie wiem na kiedy ten schron zamawiać :).
          Widziałbym to tak, że najpierw przychodzi światło i przywraca porządek, bo cząstki światła podróżują jako torusy, czyli pewnie są samoświadome i np wpływają na odpowiednie ustawienie siatki magnetycznej ziemskiej Gaji (dwunastościan) tak aby energia żeńska mogła zaistnieć i planeta się odrodzić,

          Pozdrawiam

          Polubienie

        • Krysiu słuchając melancholijnych piosenek Jacka Lecha,które akurat dzisiaj do mnie przemawiają w szczególny sposób,postanowiłam napisać parę słów do drugiej takiej „wariatki”jak ja (*_*).Chcę się z Tobą podzielić zdarzeniem,jakie miałam okazję dzisiaj przeżyć.Nie wiem czy Ci pisałąm,że w mojej osobistej ogrodowej Pustelni-altance,gdzie wstęp mam tylko ja,kosy uwiły sobie gniazdo,nie byłam zbyt zadowolona,że tuż na głową będą mi śmiecić.
          Pogodziłam się z tym i tak od tygodnia przebywamy razem ja i kosy,pani kosowa siedzi na jajkach,a pan kos dokarmia ją dżdżownicami z mojej działki.

          Dzisiaj siedząc a altance na półgodzinnej medytacji z zamkniętymi oczami,uczułam nagle,że coś mi usiadło na ramieniu,otwieram oczy i co widzę,ano panią kosową z rozwartym dziobkiem,ciężko oddychającą,pozwoliła się nawet pogłaskać,po czym usiadła na skrzyni.Pomyślałam,że może chce wody,nalałam na podstawkę,pani kosowa ochoczo skorzystała,poczym powróciła do gniazda.

          Wróciłam do domu po aparat fotograficzny,pstryknęłam jej zdjęcie,a ona jakby nigdy nic z powagą pozowała.
          Szkoda,że nie umiem przegrać zdjęcia z aparatu do laptopa,bo chętnie bym Wam przedstawiła samozwańczą lokatorkę mojej pustelni,chyba poproszę kogoś z rodziny,oni są bardziej biegli w obsłudze komputerów,a ja to jak sama wiesz nawet „buziaczków” nie potrafiłam (*_*) i dalej mi wychodzą jakieś nieudane,no ale cóż,jestem nienauczalną wariatką.
          Miły miałam dzień,prawda ?…………….Pzdrawiam i życzę miłych snów dla wszystkich jeszcze nie śpiących.

          Polubienie

        • Aniu, miły dzień? Przepiękny! Być jednością z Naturą, która ani przez sekundę nie obawia się człowieka, to dowód na prawdziwą miłość i spokój, jakie Ciebie wypełniają.

          Wczoraj był chyba ,,kosowy” dzień 🙂
          Siedzimy wieczorkiem przed chatą. Do naszych uszu dobiegają pojedyńcze odgłosy ptaków, gdzieś z oddali, z lasu.
          Syn włączył (na moją prośbę, no z tego wiecie – smartfona) swój utwór – jeden z moich ulubionych.
          Po chyba minucie wiesz co się działo? Pomimo, że nie był to jeszcze czas wieczornego ,,kosiego” koncertu, przyleciały aż! trzy kosy i dosłownie siedząc na gałęziach kilka metrów od nas zaczęły śpiewać! No po prostu wokal do utworu instrumentalnego! Śpiew ptaków wpasowywał się idealnie w muzykę, która sprawiała wrażenie, jakby była skomponowana właśnie pod wirtuozerię tego ptasiego trio! Dech zaparty w piersiach!
          No jaja! I to niemożebne, bo z chwilą, gdy ucichły dźwięki instrumentów, kosy uczyniły to samo i …, i se odleciały!

          Nagrałabym to, ale jestem też ciemniak w tej materii. To dowód, że z niej pochodzę 😀 😀 😀

          Ale ten utwór potrafię ,,wkleić”.
          Chyba , Aniu, zapiszemy się na kurs do Gmo. 🙂 🙂

          Serdecznie pozdrawiam.

          Polubienie

        • Krysiu wielkie dzięki, że mi przypomniałaś ,przecież moja ulubiona sąsiadeczka jest Jolanta, była u mnie dzisiaj a ja pomimo, że już miesiąc temu zrobiłam adnotacje w kalendarzu, żeby nie zapomnieć, a tu taka gafa, życzeń nie złożyłam, prezentu zapomniałam kupić, muszę to jak najszybciej nadrobić.
          Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam bardzo serdecznie.
          U nas właśnie lunął deszcz i podlewa mi grządki,z czego się bardzo cieszę.

          Polubienie

        • Co za bzdury.Widzę że blog zamienił się w new age-wskie bagno.”wysyłajmy sobie wibracje przestrzeni, przyciągane twoim sercem stawały się piękną rzeczywistością ciebie otaczającą !”
          Wybacz Krysiu ale większej bzdury dawno nie przeczytałem.Wszystko pięknie ale NIESTETY TO TAK NIE DZIAŁA.Niestety widzę że nie jestem tu mile widziany więc jak Roni7 i Gaja znikam stąd.Jarek weź zaakceptuj ten wpis ten jeden „ostatni raz” 😀

          Polubienie

        • Żegnam więc na zawsze. Życzę powodzenia w życiu 🙂
          Wiele osób pożegnałem od lutego tego roku. Taka jest naturalna kolej rzeczy i nie ma co płakać 🙂 Ale wiem że teraz pojawią się nowi ludzie, np nowi czytelnicy, ale nie tylko o nich chodzi. Poza tym kilka osób które kiedyś mnie czytały ale przestały, wróciło. Powroty też będą.
          Odczuwam tak, jakby od lutego, marca minęły dwa lata, a nie 3, 4 miesiące.

          Polubienie

        • Co do odczucia czasu.Czegoś oczekiwałeś.Chciałeś świadomie czy nie znaleźć się bliżej tego czegoś.Więc czas ci się dłużył.Tak już jest że im bardziej czegoś oczekujemy tym bardziej to coś nam ucieka a poczucie „względnego” czasu nam się dłuży.

          Polubienie

    • Oko witam Cię po dłuższej nieobecności na tym forum,wstałam dzisiaj 7:10 ,otwieram laptop,strona Jarka,nowe wpisy i nagle naszła mnie myśl,dawno tu nie komentował gość o nicku „oko”,zajęłam się swoimi sprawami,wracam z ogrodu na kawę o 11:57,otwieram laptop i co widzę,jest komentarz,zresztą piękny,nie kogo innego ale właśnie „oko”,czyż nie wynika z tego,że nasze myśli się materializują.

      Ale nie o tym chciałam tylko rozmawiać,chciałam się także odnieść do wpisu mojej osobistej Bratniej Duszy Krysi,na wpisy której natknęłam się już w 2014 roku i już wtedy zostałam zauroczona jej swobodą , trafnością i lekkością
      wyrażania myśli ,o czym nawet Jej napomknęłam w którymś z komentarzy.Krysia po prostu zawsze o jeden krok przedemną,
      wyrażała moje odczucia i myśli w swoich komentarzach.

      Ja nie mam tak ” lekkiego” pióra jak się to potocznie nazywa,mam czasami swoje wizje i natchnienia ale nie tak lotne jak Krysia i dlatego została moją Bratnią Duszą,bo wyraża moje odczucia i wizje,za co jestem Jej nad wyraz
      wdzięczna,cieszę się,że takie wspaniałe i dobre istoty chodzą po tej naszej Pięknej,choć chwilowo nieszczęśliwej Planecie Ziemi.Aż chce się żyć i fruwać w tak i dzień jak dziś.

      Pozdrawiam serdecznie z miłością.

      Polubienie

  10. Jak naginać rzeczywistość pod siebie? Co można zrobić z poziomu zwykłego człowieka, czy silne przekonanie i koncentracja na jakiejś wersji przyszłości ma znaczenie?

    Polubienie

  11. Niezmiernie mi miło czytać Twój komentarz Aniu, przekonując się, że ktoś mnie jeszcze pamięta na tem skąd inąd nad wyraz sympatycznym forumnie -_- ; że z Krysią stanowicie kapitalny wspomagający się nawzajem „team”, to zauważyli z pewnością stali bywalcy,(do których się zaliczam, choć rzadziej komentuję), do Krysi : jeśli faktycznie mieszkasz tuż obok, to jestem zszokowany – bo może jesteś jasnowidząca? -_- (ja niestety nie); słońca już nie zdążyłem zauważyć, za pózno wyszedłem z domu…na koniec – szkoda, że takich mądrych „bab” nie mogę spotkać w realu – i nie jest to dyskryminacja pozostałych kobiet, tylko stwierdzenie faktu. Odpozdrawiam równie serdecznie z wzajemną miłością

    Polubienie

    • ,, – szkoda, że takich mądrych „bab” nie mogę spotkać w realu …”

      Są takie ,,baby” w realu, tylko, cholera, zamiast rozmawiać z ludźmi wprost, ,,piszą w jnternetach” 😀 😀

      Są tacy ludzie w realu, na 100%, tyle, że ich nie odkryłeś, kochany Oko.
      Praca nad tym ,,świętym spokojem”, o którym mówiłam w poście do Jarka na prawdę przynosi efekty. Stajesz się bardziej uważnym, spokojnym obserwatorem, wychodzisz z plątaniny zbędnego blablania, osądów, dualizmów. Patrzysz wewnętrzną, akceptującą ciszą.
      I co? I zaczynasz widzieć, że człowiek siedzący przed tobą wcale nie jest taki, jak go postrzegasz. On po prostu odtwarza dokładnie taką rolę, jaką ty odgrywałeś jeszcze tydzień temu, widząc życie przez tysiące zbędnych drobinek.
      Jako aktor stojący na scenie przyciągasz do siebie ludzi stanowiących obsadę dokładnie tej samej sztuki. Sztuki pod tytułem ,,Zbędność”.
      Z chwilą, kiedy zaczynasz wcielać się w bohatera sztuki pod tytułem ,,ŚWIĘTY SPOKÓJ”, gromadzisz wokół siebie ludzi, którzy są autentyczni jak ty. I wcale nie muszą to być nowi, inni ludzie. To TY zaczynasz swoim starym znajomym PRZYZWALAĆ NA BYCIE AUTENTYCZNYM. Oczywiście, pojawiają się też nowe znajomości. By dopełnić twoje życzenie, twoją postawę.
      Słowo ,,aktor” użyte powyżej nie oznacza sztuczności, a raczej rolę, jaka odgrywamy w życiu. Jak dalece scena i spektakl jest autentyczny – zależy od naszej autentyczności.

      Z NIESKOŃCZONYCH MOŻLIWOŚCI WSZECHŚWIATA PRZYCIĄGASZ I DOSTAJESZ OBFITOŚĆ TEGO CO I JAK ODCZUWASZ.

      ,,Proście, a będzie wam dane.” Bardziej rzeczywistym jest stwierdzenie ,,Odczuwajcie, a będzie wam dane.” I z resztą w oryginale tak właśnie brzmiało, a konkretnie ,,proście sercem”.
      Jakieś cholery przeinaczyły 😀 😀 😀 . Widzisz celowość tego podstępu?Widzisz, dlaczego blablanie – nawet przez dziesięć lat – może nie przynosić efektu? No jak miałbyś nie widzieć! W końcu twój nick to nie przypadek! 🙂 🙂

      Cierpliwości, drogi Oko, a przekonasz się niebawem, że synchroniczność w twoim życiu zacznie czynić cuda.

      Bardzo dziękuję Tobie i Ani za piękne słowa pod moim adresem, po których przez resztę dnia chodziłam metr nad ziemią. Czy to próżność? Raczej nie. Każdy z nas pragnie być pogłaskany i przytulony.
      Z ta mądrą babą to lekka przesada. Do bycia mądrą to mi brakuje ho!..ho!..ho!… i jeszcze jeden dzień dłużej 😀 😀
      Może powiem tak: To że ktoś nie jest już głupi, nie oznacza jeszcze, że jest mądry 🙂

      Wczoraj byłam głupia. To oznacza, że dziś już jestem mądra? Ależ skąd!
      Ile jeszcze durnowatych zachowań, głupot życiowych w moim wydaniu mnie czeka, to jeden tylko Bóg wie!
      Bez nich nie miałby się człowiek od czego odbijać. Czyż nie?

      To dlatego w głupocie jest tyle mądrości 🙂

      Pierwszą była głupota. Bez niej nie powstałaby na Ziemi ani jedna szkoła …
      Głupota jest zaczynem zmieniającym się w mądrość. Tak patrząc nie nazwiesz głupoty złą – wewnętrzny konflikt ,,dobre-złe” znika. Pojawia się przydatność – a ta nie tworzy biegunów, kieruje w stronę spokojniejszego postrzegania. Bez zbędnego ciśnienia i przyspieszonego oddechu …

      Serdecznie pozdrawiam moje SIOSTRZANO BRATNIE DUSZE.

      Najważniejsza i najpiękniejsza jest CISZA.
      Jak choćby ta, za oknem,w której rozpostarte – niczym ramiona – gałęzie chłoną wodę spokojnego, upragnionego deszczu. Drzewa ,,wiedziały” jak go skutecznie pragnąć … 🙂

      Polubienie

      • „Proście a będzie wam dane,” jakże te słowa są ważne, piękne i realne także,chociażby dzisiaj,wstałam rano z postanowieniem,że wykoszę trawnik,wzięłam się ochoczo jak na poniedziałek do pracy,poprosiłam o deszczyk po skoszeniu,a kogo to Ty Krysiu wiesz.

        Do lodówki włożyłam piwko,aby po skoszeniu byo już zimne i do roboty.O 13:30 koniec koszenia,zimne piwko na ochłodę i co, Mateńka Gaja spuściła na mój świeżo skoszony trawnik rzęsisty letni deszczyk,aż się pelną piersią chce oddychać.
        Widzisz więc Krysiu i Ty Oko,że „Proście ,a będzie wam dane”
        jest jak najbardziej realne,trzeba tylko umieć sercem dziękować,a w naszym życiu dzieją się małe i duże CUDA.

        Pozdrawiam serdeczne

        Polubienie

  12. po dość długim czasie gugle znów skierowały mnie na tego bloga, i muszę powiedzieć, że w końcu przyjemnie mi się ciebie czyta, nie czuć już tej nienawiści, fanatyzmu i atmosfery spisku, które były obecne przy każdej z kolejnych religii, które w danym momencie wyznawałeś… może rzeczywiście „totalna wyjebka” dobrze działa na ludzi 😉

    Pozdrawiam.

    Polubienie

    • ,, po dość długim czasie gugle znów skierowały mnie na tego bloga, i muszę powiedzieć, że w końcu przyjemnie mi się ciebie czyta,…”

      Zobacz Jarku, ludzie nie tylko odchodzą …

      Zmienia się człowiek, zmienia się jego otoczenie.. To naturalna kolej rzeczy 🙂

      Pozdrowionka.

      Polubienie

  13. Takie pytanie.. Czy też czuliście się fatalnie wczoraj (13.06.2016) i dziś rano? Ja chyba z 8 miesięcy lub dłużej nie czułem się tak źle jak dziś. Cała moja rodzina tak się czuje i spali dziś. Mnóstwo osób których pytałem – także. Czyżby uruchomili ponownie LHC / CERN? Czyli wielki zderzacz hadronów. 10 do 14 kwietnia był uruchomiony i były też perturbacje u mnie i u mnóstwa ludzi z którymi gadałem. Ciśnienie atmosferyczne w Polsce wynosi 1000 do 1008 hPa więc nie jest to wcale ciśnienie niskie.

    Polubienie

  14. Do Ani : miałem podobny przypadek z koszeniem trawnika – została mi ok.1/4 do skoszenia – a tu idzie potężna chmura deszczowa; poprosiłem ( wiesz kogo) i przeszła bokiem, tak, że zdążyłem. Do Krysi : z tą głupotą to Twój pomysł? – zaiste niesamowity i przemawiający do wyobrazni! O Pierścieniu Światła też czytałem; wspominają o nim potomkowie indian Hopi, z tym, że wejście w niego ma być poprzedzone od 36 – 72 godzinną nocą ( temperatura może spaść do -50 stopni); nie chcę nikogo straszyć ( do Chrestomaty – schron raczej nie będzie potrzebny, tylko dobry agregat prądotwórczy z zapasem paliwa); w sytuacji, kiedy traktuje się to „przejście” jako niesprawdzoną, „jakąś tam” hipotezę – a faktycznie nastąpi – to skala paniki będzie niewyobrażalna ( o możliwych ofiarach nie wspomnę ) i będzie wodą na młyn wszelkim religiom i sektom zwiastującym nadchodzącą apokalipsę…choć faktycznie z nią nic wspólnego nie mające. Wyobrażacie sobie kilkunastomilionowe aglomeracje miejskie z potężnymi wieżowcami bez prądu i światła min. przez 1,5 doby? (bo ja nie }…na wsi ludzie sobie poradzą, pod warunkiem, że będą wiedzieć w „czym rzecz”..gdyż niejeden zwariuje ze strachu (naszpikowany wiedzą z ambony), czy z innych równie pewnych zródeł…Pozdrawiam wszystkich poszukiwaczy zbliżającego się”niewiadomego”…Do Jarka : z pewnością coś majstrują, bo im strach w związku z onem zbliżającym się przejściem dupę mocno ściska…obawiam się, że Twój zapas sławetnej maści może nie wystarczyć!

    Polubienie

  15. Nieustraszona od dłuższego czasu czytam Twoje komentarze na blogu Astromarii,gdzie najczęściej komentujesz,jak widać masz dostęp do wiedzy której nie uświadczysz w oficjalnych masmediach i to Ci się chwali,zauważyłam jednak,że bardzo emocjonalnie podchodzisz do tego typu spraw,bardzo dobrze ,że je nagłaśniasz,ale szkoda ,że spalasz swoją pozytywną energie na której żerują polityczni szmaciarze typu tusku,petru i inne sprzedawczyki naszego kraju.

    Może to ja nie mam racji,ale myślę,że wysyłanie dobrej energii w miejsca które lepiej z niej skorzystają byłoby właściwsze.
    Należ głosić zawsze prawdę i tępić otaczające nas zło,ale trzeba też zważać by sobie samemu nie szkodzić.

    Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego najlepszego.

    Polubienie

  16. Nieustraszona ,bardzo dziękuję za Twoje rzeczowe wyjaśnienia,
    ale jak to się mówi „wiśta wio łatwo powiedzieć” gorzej przekonać ” chłopa” do zastosowania się do tych rad.
    Mój mąż to uparty /znak/ Baran, wierzy tylko lekarzom akademickim i ich terapiom.Dużo by gadać, ale ja już chyba odpuściłam,bo i tak mnie nie słucha,chcę dla niego jak najlepiej i tylko tyle mogę.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s