Beka z oszołomów

Kontrowersje i tabu [+18] Matki robiące krzywdę dzieciom..

Kontrowersje i tabu [+18] Matki robiące krzywdę dzieciom..

rodzinaDziś hardcore’owy wpis o tym, co jest jednym z najbardziej strzeżonych tabu na świecie. Matki i ojcowie którzy podświadomie, czyli w głębokim ukryciu nie lubią bądź wręcz nienawidzą swoich dzieci. Przyznacie, że to samo w sobie budzi szok i niedowierzanie?! Szok i zgorszenie? Ale takie zjawisko naprawdę istnieje. Aby dobrze zrozumieć o czym piszę, przytoczę Wam trochę nudnej, ale mam nadzieję że przystępnie podanej psychologii z poprzednich artykułów.

Wolność to możliwość wyboru. Wolność to świadomość tego że istnieją inne wyjścia i alternatywy. Wolność to świadomość że masz przynajmniej o jedno wyjście więcej niż myślisz. A najczęściej masz ich o wiele, wiele więcej, choć cały świat próbuje Cię przekonać, że tak nie jest. Wojciech Eichelberger, polski psycholog i terapeuta, wypowiedział zdanie które jest jednym z najbardziej mądrych przysłów jakie zna historia całej naszej planety:

Cnota jest tam, gdzie jest wybór„.

Wszystko co piękne, wzniosłe, boskie, dobre, przyjemne – jest tam, gdzie jest wybór i wolność. Jest tam, gdzie człowiek nie jest ograniczany, gdy wie że ma inne wyjścia, gdy ma świadomość że nic nieodwracalnego go nie krępuje. Porównaj stan zakochanych którzy nie chcą zamykać partnera w złotej klatce z tymi, którzy to robią, którzy zazdroszczą, kontrolują, osądzają, lękają się dosłownie wszystkiego. Porównaj stan osób w wolnym związku ze stanem małżeństwa z 10-letnim stażem z kredytami, dziećmi, obowiązkami, wtrącającą się rodzinką, zapierdolem na dwa etaty i milionami innych codziennych, szarych lub wręcz traumatycznych zajęć.

Prawdą jest to, że gdy jesteś zakochany, to jesteś kochankiem, poetą, wirtuozem życia, czasami wręcz magiem mogącym przenosić góry. Gdy stajesz się rodzicem – to to wszystko mija, nieodwracalnie. Pojawiają się obowiązki, zobowiązania, różnego rodzaju skrępowania społeczne i rodzinne, szarość, burość i nudność dnia. Bezpowrotnie znika magia, podniosłość i niezwykłość chwili. Kartka papieru przestaje być kojarzona z własnoręcznie napisanym listem miłosnym. A zaczyna być kojarzona z tym, co otrzymujesz co miesiąc od banku, z brutalną rzeczywistością od której nie ma już ucieczki.

O ograniczeniach możliwości wyboru związanych ze społecznymi rolami, pisałem w linkach poniżej:
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi

Życie jest sztuką wyboru. Nie demonizuję tych którzy chcą się sprawdzić w systemie, w społeczeństwie i rzucają się w jego pełny wir. Być może Tobie jest pisana właśnie taka, społeczna droga. Ale chciałbym byś wybierał mądrze i świadomie, nie ponaglany przez nikogo. Byś wiedział że są inne alternatywy i że wszystko ma swoje konsekwencje, także te negatywne. Nie ma nic gorszego niż wybranie nie swojej drogi życiowej, bo inni nas do tego zmuszali. Często po takim narzuconym wyborze życiowym pojawia się nerwica, depresja, choroba ciała (fizyczna), nałóg, czy wręcz przedwczesna śmierć.. Tak, to są te prawa wszechświata o których piszę.

Do tego dochodzą też inne sprawy.. Wiadomo że spłodzenie dziecka czy wzięcie kredytu hipotecznego oznacza EKSTREMALNĄ odpowiedzialność i EKSTREMALNE ograniczenie pola manewru, czyli możliwości wyboru. Bierzesz ślub, rodzi Ci się dziecko.. I myślisz sobie, choćby podświadomie:

„-Tych i tych rzeczy już na pewno nie przeżyję w swoim życiu. Raz że nie ma pieniędzy, drugi raz że nie ma jak bo żona i rodzina burczy, trzeci raz że gdy odchowam dzieci to będę miał 50 – 60 lat i będę już wrakiem człowieka u progu śmierci„.

A lista tych rzeczy jest bardzo, bardzo długa. Wiem że chodzi tu po prostu o porąbaną rzeczywistość społeczną, ekonomiczną, polityczną naszej trudnej planety.. Gdy tylko weźmiesz kredyt i rodzi Ci się dziecko, to system dosłownie rzuca się na Ciebie by Cię rozszarpać na strzępy i zostawić potem Twoje dygające truchło na pożarcie hienom.. Przecież gdy tylko szef z korpo zobaczy że wziąłeś kredyt hipoteczny, to zaraz dowali Ci obowiązków, nadgodzin (bezpłatnych..), pojawi się mobbing i żegnaj podwyżko. Bo on wie, że NIE MASZ WYBORU, że musisz pracować za wszelką cenę, że nie pozwolisz sobie na luksus trzech czy choćby sześciu miesięcy bezrobocia. Bo dziecko woła jeść, bo kredyt trzeba spłacać.

Jest taka teoria ezoteryczna – możesz w nią wierzyć lub nie. Otóż mężczyznę zasila głównie seks i emocje towarzyszące związkowi. Czyli tak naprawdę to, co jest św. Graalem naszej planety – jej największą i najpiękniejszą wartością. Oczywiście, hobby i pasja też są bardzo ważne. Rozrywki, zabawa a nawet szczypta szaleństwa i wariactwa – także.  Kobieta ma oprócz tych powyższych także inne źródła zasilania których mężczyzna nie ma. Czyli instynkt macierzyński, jeszcze potężniejszą siłę.

Nie będę owijał w bawełnę, ale mężczyźni instynktu ojcowskiego w zdecydowanej większości nie posiadają. Kobieta po ślubie i urodzeniu dziecka może zrezygnować z seksu, z rozrywek, z hobby, pasji, zabawy, szczypty twórczego szaleństwa i hardcore’u… Ponieważ ona ma instynkt macierzyński który w porównaniu z tym powyższymi, jest jak energia nuklearna w porównaniu z rowerowym dynamo. Instynkt macierzyński to najpotężniejsze źródło zasilania, dlatego większość matek jest w tym całym kieracie szarego dnia codziennego spełniona.

A jak to wygląda u mężczyzn? Mężczyzna musi zrezygnować najczęściej z: hobby, pasji (bo praca na 2 etaty i nie ma czasu) z seksu (bo żonie się odechciało). Musi zrezygnować z rozrywek, zabawy przy piwko albo lufie zielska z koleżkami, z twórczego szaleństwa, które przecież jest w każdym z nas.. Bo jest rodzicem i ma obowiązki, obowiązki i jeszcze raz obowiązki. I potem nietrudno się dziwić co się dzieje. Dusza pozbawiona pasji i hobby nie rozwija się, nie ewoluuje, nie współpracuje z umysłem logicznym. Mężczyzna zagoniony do zapierdolu na dwa etaty w korpo, pozbawiony seksu i choćby chwilki codziennej radości.. Umiera. Tak, umiera latami, kawałek po kawałku. Pojawia się wypalenie zawodowe, choroby i traumy psychiczne. Potem choroby ciała – cukrzyce, choroby autoimmunologiczne, zawały, udary, nałogi.

No i tu jest pewien ważny temat do poruszenia – internetowe matki i ich zainteresowania, hobby i horyzonty myślowe..

Mam taki apel do internetowych matek chorujących na ostry tak zwany „syndrom odpieluchowego zapalenia mózgu„. Ja wiem że przyjście na świat dziecka jest szczęściem, że instynkt macierzyński i takie tam bzdurki. Ale zrozumcie, że większość Waszych znajomych na facebooku nie chce oglądać po kilkadziesiąt fotek tego samego dziecka dziennie. Przecież dzieci są brzydkie, wyglądają jak glizdy czy morświny, ciągle beczą, wrzeszczą i srają. Nie rozumiem osobiście, po co je mieć, ale co kto lubi, o gustach się nie dyskutuje.. Ta Wasza dziecięca mania jest dla mnie źródłem jakże smutnej refleksji.

Czy jedyne co określa Was samych, co Was definiuje, to Wasze dziecko? Czy jedyne o czym można z Wami pogadać to kupki, soczki, pieluszki i inne nudne jak flaki z olejem tematy dziecięce? Co się z Wami dzieje? A gdzie jest miejsce na pasje, hobby, na kulturę, sztukę, a nawet szaloną zabawę? Gdzie miejsce na chwilę dla siebie, na pogadanie o starych czasach, na pośmianie się? Czy to prawda więc, że posiadanie dziecka ogranicza horyzonty myślowe do kupek, soczków, pieluszek? Czy nazwa „odpieluszkowe zapalenie mózgu” jest tylko bezsensownym żartem, czy może jednak opisuje prawdę?

Interesuje mnie jeszcze jedno zjawisko u tzw internetowych matek. Otóż na bardzo popularnym portalu facebook są dwa główne moduły ze zdjęciami. Tzw zdjęcie profilowe (mały kwadracik) i zdjęcie w tle (bardzo duży prostokąt). Interesujące jest to, że internetowe matki na tych obu polach ze zdjęciami bardzo rzadko dają zdjęcia, gdzie jest także ich mąż. Za to w 90% lub więcej przypadków dają różne kombinacje zdjęć siebie i dziecka (dzieci), lub zdjęcia samego dziecka (dzieci). Zdjęcia gdzie jest cała rodzina, w tym także mąż, nie uświadczysz. Mam taką psychologiczną teorię.. Otóż mąż po urodzeniu dziecka przez kobietę schodzi na dużo dalszy plan. Teraz najważniejsze jest dziecko. Mąż zrobił swoje – zapłodnił, więc niech teraz pracuje po 14 godzin dziennie, płaci i nie wymaga seksu, rozrywek, hobby.

No i powróćmy na chwilę do tematu przewodniego artykułu. „Rodzice którzy podświadomie nie lubią lub wręcz nienawidzą swoich dzieci„. Ale społeczna omerta i maska nie pozwala im wyrazić tej podświadomej nienawiści wprost. Wyrażana jest ona więc w inny sposób. U matek jest to skrajna nadopiekuńczość i kontrola, jak i wmawianie dziecku że jest niedołęgą, niezdarą, że nic nie umie, że nie da sobie rady w życiu. To zaszczepia w psychice dziecka ekstremalnie toksyczne wzorce i tworzy przyszłego poranionego, skrzywdzonego dorosłego.. U ojców jest to albo silna przemoc psychiczna i fizyczna ubrana w maskę „zdecydowanego wychowania„, albo oddalenie emocjonalne i nie uczestniczenie w życiu dziecka.

Dlaczego tak się dzieje? Bierze się to z tego, że całe społeczeństwo i rodzina mówią, jak to fajnie będzie po urodzeniu dziecka. Tacy rodzice podświadomie myślą, że dziecko będzie kolejnym lifestyle’owym gadżetem mającym podnieść ich społeczny prestiż i zajebistość. Myślą, że dalej będą prowadzić tak kolorowe, ekscytujące, rockowo-motocyklowe życie. Że dalej będzie czas na hobby, pasje, wyjazdy w weekend i na wakacje, na imprezy do białego rana z oceanem wypitego alkoholu i tonami wciągniętej kokainy. A tu nie. Na nic nie ma czasu, wszystkie radości, przyjemności i szaleństwa życia poszły się jebać.

Zamiast hobby i pasji – obowiązki i znienawidzona rutyna. Zamiast wyjazdów na weekendy nad jeziorko z muzyką, ogniskiem i seksem do białego rana – pilnowanie dzieci wstających o 6 rano i nudne obiadki z teściami i rodzinką, której nienawidzisz. Zamiast imprez, alkoholu i hery, koki, haszu, LSD – co najwyżej cztery piwa po powrocie z pracy i zaraz spać bo jesteś wykończony tymi dwoma etatami, przy burczeniu żony że wydajesz kasę na piwo. Zamiast szaleństwa i spontaniczności – przerażający i powoli acz systematycznie rujnujący zdrowie lęk czy spłacisz hipoteczniaka, kredyty i rachunki, żyjąc z budżetem napiętym do maksimum.

czy rodzina daje szczęścieWiem że jest mi przykro pisać te słowa. To nie tak miało być, to nie tak miało wyglądać. Ale to nie ja tworzyłem ten świat i system który nim rządzi. Ludzie sami stworzyli sobie piekło na Ziemi, choć ta planeta wcale tak nie musi wyglądać. Ta planeta jest naszym idealnym lustrem – to, co zamawiasz i to, jaki jesteś – to od świata dostajesz. To my i elity które wybraliśmy stworzyliśmy dulszczyznę, „omertę społeczną„, dziki i zdehumanizowany kapitalizm nie dający większości ludzi nadziei na godne życie. To dzięki nam i naszej ignorancji 0,01% ludzi zgarnia 99,99% ziemskich bogactw i zasobów. Elity polityczne także są naszym lustrem – jaki lud, taka elita nim rządząca.

Nie wiem czemu, ale ten świat funkcjonuje jako dystopia (przeciwieństwo utopii). Lub inne wersja ma zastosowanie – to ludzkość utraciła „instrukcję obsługi” świata i sama do tego doprowadziła. W obecnym systemie wiele życiowych doświadczeń wg mnie nie ma sensu i prowadzi niemal wyłącznie do cierpienia. Gdy przyjąłem ze świat to jakaś dziwna numeryczna symulacja to jest mi łatwiej. Nic nie muszę, nie muszę spełniać społecznych oczekiwań, żądań i zachcianek. Nie muszę budować domu, nie muszę sądzić drzewa ani płodzić syna. Nic nie muszę. Mam totalnie wyjebane, hardcorowo i bez skrupułów.

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) Blog istnieje dzięki darowiznom, ten system zapewnia niezależność od różnych opcji ideologicznych i wszelkich „reklamodawców„.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

34 odpowiedzi »

  1. Dokładnie tak. Szkoda, że istnienią ludzie, którzy tego nie rozumieją i stosują na czytelnikach tej strony przemoc psychiczną. To co piszesz jest po prostu objawem Twojej szlachetności.

    Cieszy mnie, że są ludzie, którzy myślą identycznie jak ja.

    Być może jeśli świat byłby zdrowy i normalny to chciałbym mieć dzieci, ale nawet wtedy jest sporo złych rzeczy.

    W ogóle dziecko powinno należeć do ojca, a nie do matki. To ojciec wie jak wychować dziecko, żeby było samowystarczalne i silne, matka jest ważna tylko do kilku lat życia. A w świecie zdominowanym przez kobiety jest to już niemożliwe.
    Rodzina powinna należeć do mężczyzny, a nie do kobiety.
    Teraz meżczyzna może się jedynie schować do pokoju albo zrezygnować z potomstwa.

    To co się dzieje to mechanizm samoobronny ziemi, aby wyeliminować nasz gatunek.
    Czy słyszałeś taki eksperyment na myszach? W pewnym pokoleniu samice stają się agresywne, a samce zaczynają dbać tylko o własne futerko – nie są zainteresowane rozmnażaniem. Na takim etapie jest nasz gatunek.

    Lubię to

  2. Jarek, domniemam po wymowie artykułu, iż jesteś zakamuflowanym antynatalistą 😛 … a za to hasło: „syndrom odpieluchowego zapalenia mózgu„, to należy Ci się medal uznaniowy mistrza loży szyderców z mamusiek fejsbukowych celebrytek, bo ja osobiście u siebie na pejsbuku w znajomych mam takowe delikwentki, które niemalże od wyjścia ich potomstwa z macicy cyklicznie robią portfolio swoim małym „morświnkom” (haha tu już nie mogłem ze śmiechawy, porównanie godne mistrza ciętej riposty – szacun! …\m/… )

    Lubię to

    • Jarku oczywiście,że są matki,które nie potrafią kochać swoich dzieci ,jeśli chodzi o ojców to masz 100% racji .Zgadzam się,że dziecko to ekstremalna odpowiedzialność.Zgoda,że instynkt macierzyński to mega siła.
      Natomiast:”Zamiast hobby i pasji – obowiązki i znienawidzona rutyna. Zamiast wyjazdów na weekendy nad jeziorko z muzyką, ogniskiem i seksem do białego rana – pilnowanie dzieci wstających o 6 rano i nudne obiadki z teściami i rodzinką, której nienawidzisz. Zamiast imprez, alkoholu i hery, koki, haszu, LSD – co najwyżej cztery piwa po powrocie z pracy i zaraz spać bo jesteś wykończony tymi dwoma etatami, przy burczeniu żony .”;DDD No proszę Cię;)))
      1.Dlaczego zaraz masz nienawidzić rodzinę?
      2.Jeśli lubisz imprezy to nie zrezygnujesz z nich nawet jak urodzi się dziecko.Zawsze się lubiłam imprezować,zostawiało się dzieciaka pod opieką i wyjeżdżało,moja kumpela zostawiła kilkumiesięczne dziecko i pojechała do Jarocina;)Jakbyś chciał to zatrudniasz opiekunkę,wyjeżdżasz i bzykasz i jarasz,kto Ci zabroni?;)
      3..Nigdy nie zrezygnowałam ze swoich hobby.Jak masz prawdziwą pasję to nic Cię nie zmusi byś z niej zrezygnował,nie ma takiej opcji:)
      4.A rutyna prędzej czy później wdaje się w życie każdego:)
      5.Najwyżej 4 piwa po powrocie do domu?;)Toż to alkoholizm w czystej postaci:)Aaaa rozumiem,wolałbyś tą herę ,kokę hasz;))
      Nikt nie jest rodzicem doskonałym.Najgorsi wg.mnie są tacy,którzy mają dzieci tylko po to,by im kto”miał szklankę wody na łożu śmierci podać”.
      Nie namawiam nikogo na dzieci,chciałam tylko powiedzieć,że dziecko wcale nie musi nam przesłaniać całego świata:)

      Lubię to

      • @Jola – bo Ty patrzysz na to kobieta, z zupełnie innej perspektywy. To mężczyzna musi mieć samochód, mieszkanie i brać hipoteczniaka. To mężczyzna musi przynieść przynajmniej 5 koła do domu. Kobieta zarobi 1200 zł i uważa że ma prawo swoją pensję wydać na kosmetyki, ciuchy i inne shoppnigi, to facet wciąż MUSI MUSI MUSI zarobić na dom. Tak jest w wielu przypadkach niestety, ale nie zawsze – kwestia doboru odpowiedniej partnerki. Tylko to jest kwadratura koła. A typowy Janusz pełen lęków, kompleksów i traum raczej nie przyciągnie dobrej kobiety do siebie, tylko podobną sobie.

        Poza tym, kobieta to inaczej widzi. Dla niej dziecko jest koroną, szczytem samorealizacji. Dla mężczyzny oznacza bardzo często koniec hobby, pasji, czasu wolnego, seksu i jakiejkolwiek radości.

        Napisałaś: „Nie namawiam nikogo na dzieci”

        -Ale robisz to, choćby nieświadomie.

        Lubię to

        • Dzięki wielkie Joli za szczyptę nadziei dla zatwardziałego romantyka jakim jestem. Zawsze wiedziałem że Jolki to fajne dziewczyny. Kefir a co do nudy, rutyny, zniewolenia itp. to wszystko są indywidualne postawy, żaden system nie zniewala nikogo na siłę. Wolność to każdy ma w sobie ale nie każdy zdaje sobie z tego sprawę i tak na przykład człowiek zamknięty w więzieniu na długie lata za przysłowiową niewinność może być bardziej wolny od niejednego „wolnego strzelca” bo ma wolność w sobie, jego duch jest nieskrępowany przez nasze ziemskie gry plemienne, na przykład niejaki Timothy Leary. Dla mnie życie, każde życie każdego absolutnie stworzenia a w szczególności ludzkie może być fascynująco piękne, ciekawe, romantyczne albo szare i do dupy. Może takie być niezależnie od tego czy żyjesz w związku czy samotnie i ile masz dzieci. Możesz obudzić się z rana wpuścić do siebie pierwsze tego dnia światło i pomyśleć, kolejny dzień i kolejne narodziny będzie on pięknym dniem bo chcę czuć się pięknie, uśmiechać się do ludzi powitać przyjaciół których spotkam na drodze. Chcę być czuły dla tych co potrzebują czułości i uwagi, szorstki i stanowczy kiedy zajdzie taka potrzeba. Proszę o mądrość aby zrozumieć wszystko co mnie spotka bo wiem, że to wszystko ma głęboki sens dla mnie. Z takim postanowieniem zaczynasz dzień i pamiętasz o nim w każdej chwili a wtedy jest on jak lot w kosmos, po którym zasypiając wiesz że wycisnąłeś go jak cytrynkę i wypiłeś pyszną lemoniadę czasem trochę kwaśną ale co tam za to należy się order uśmiechu i z takim uśmiechem zasypiasz nie lękając się nawet końca świata.

          Lubię to

    • Po co wam tacy ludzie w znajomych skoro jesteście oświeceni i patrzycie na nich z politowaniem? Jedyne wytłumaczenie jakie widzę to trolling i pisanie takich antynatalistycznych postów do nich ale raczej tego nie robicie? Więc dlaczego? Naprawdę mnie to ciekawi, oświeceni ludzie mający w znajomych odpieluszkową hołotę.

      Lubię to

      • Ja mam 1200 znajomych w tym z 100 osób z reala znanych i jakoś odpieluszkowych contentów nie doświadczam, chyba że bardzo rzadko xD Tu opisałem zjawisko.
        A oświecenie.. To taka sama religijna iluzja jak katolicka koncepcja niebios. Nie ma czegoś takiego.

        Lubię to

        • Rozumiem, tym niemniej nadal nie mogę pojąć tego zjawiska, bo ogólnie sporo osób kręci bekę z mamusiek a część z nich musi mieć ich z nimi kontakt. Pod hasłem Oświecenie rozumiem też wyższą od przeciętnej świadomość mechanizmów rządzących światem i psychiką 🙂

          Lubię to

        • To jest tak, że osoby z pracy w korpo czy gdzie tam, koleżków z LO, z jakichś imprez, rodzinkę, kumpli – musisz mieć w znajomych, no nie wywalisz ich jak nie wpierdalają się Ci do życia. A większość z nich jest jaka jest i trzeba to po prostu zaakceptować. W wypadkach skrajnych klikać „przestań obserwować”. No i asertywnie ustalić granicę. Pani Karyna Cebulak, specjalistka od spraw przekładania papierków z miejsca w miejsce z pracy w korpo może być w znajomych. Ale jeśli nagabuje Cię na priva byś zobaczył najnowsze 36.052 słit focie jej dzieci, dawał lajki i komcie – mówisz stanowczo, acz grzecznie że nie interesuje Cię to.

          Lubię to

        • A ja polecam całkowite usunięcie pejsbooka.Ile czasu się przy tym oszczędza.A i amerykanie o nas mniej wiedzą :D.Nigdy nie rozumiałem fenomenu tej światowej bazy danych osobowych mogli by nigdy tego nie tworzyć.

          Lubię to

        • O czym piszesz ?Przeglądam twoje posty i mam wrażenie że nie wiesz o czym mówisz.Od tak taki przypadkowy bełkot co ci się nawinie to piszesz.

          Lubię to

        • Badam się.. I mam się bardzo dobrze!!! A ty… Masz chyba słabe wyniki… Hmm… Ile Ci płacą za grządkę? Jeśli chcesz znicz, to jestem pierwszy! Nawet stówe dam! Hihihi..

          Lubię to

    • @Sanctus Diavol – antynatalizm zawsze na mocnym propsie. System jest zbyt chory, niewydolny i zbyt rozpadający się by mieć teraz dzieci. Jak straszny czeka los te maleństwa powołane do życia przez nic nie wiedzących i nie kumających rodziców. I to w dobie ekonomicznej i biologicznej destabilizacji na skalę planetarną. W dobie gdzie ludzie doświadczają rozpaczliwego, dramatycznego bezsensu norm prawnych, etycznych, moralnych, społecznych, kulturowych.

      Poza tym te mamuśki internetowe stały się zjawiskiem szeroko komentowanym społecznie. Znamienne jest to, że po urodzeniu dziecka pełna seksu krejzolka z luzem i poczuciem humoru, zmienia się w oziębłą matronę, sztywną, nie kumającą humoru i ironii, z wiecznym bólem dupy 😀 Też to zauważyłeś?

      Lubię to

      • Zauważyłem jeszcze coś więcej i bardziej przykrego, że kobiety po dziecku nagle szybko się starzeją, gnuśnieją, i tyją. Ogólnie rzecz ujmując stają się antykobiece, z reguły furiatki i histeryczki wyżywające się z czasem za swój los na swoim potomstwie, wiele razy naocznie byłem świadkiem jak na ulicy kochana mamusia psychicznym terrorem gnębiła swoje dziecko. A o matkach dających dupy na boku, gdy mążuś zapierdala na wygody żonki, to już nie wspomnę. U mnie w grodzie ostatnio był przypadek, że facet się powiesił przez zdrady żony.

        Polubione przez 1 osoba

        • Tak racja ale z drugiej strony są kobiety, które po urodzeniu dziecka stają się jeszcze piękniejsze i seksowniejsze niż przed a faceci którzy zostają ojcami mężnieją bardziej niż w wojsku! Tak też się dzieje ale od czego to zależy? To efekt działania podstawowej witaminy człowieczego ducha MIŁOŚCI, działa ona cuda z duchem i ciałem :). Życzę wszystkim wzniecenia w sobie prawdziwej miłości.

          Lubię to

      • @Sanctus Diavol – proste prawa podświadomości. Facet usidlony i nie ma się co starać. Staranie się o faceta, o związek, o podgrzewanie temperatury w nim – TO DUŻY WYDATEK ENERGII dla organizmu. A natura ma jedno najważniejsze zadanie: OSZCZĘDZAĆ ENERGIĘ ZA WSZELKĄ CENĘ.
        Wyjście jest jedno.. stać się generatorem energii zamiast tym oszczędzającym i podkradającym jak 99,9%…. Ale to istna kwadratura koła z tym jest. I nie jest to na zawołanie.

        Lubię to

        • ,, Facet usidlony i nie ma się co starać.”

          ,,Facet usidlony” – ciekawe określenie. Kobieta żyjąca w cieniu despoty.
          Kwestia spojrzenia. Po co tak? Czemu to ma służyć?
          Po co ciągle rozpisywać się na temat dna partnerstwa, związków damsko męskich?
          Zgodnie z prawem przyciągania, na własne życzenie takich właśnie ludzi do siebie przyciągniemy i taki styl życia sobie zaserwujemy.
          Jeśli facet obawia się usidlenia przez bezduszną, cyniczną kobietę i wciąż o tym rozmyśla, buduje mury przed takim stanem rzeczy, zamyka siebie wewnątrz tych murów, sam nagina przestrzeń i prędzej czy później przekonuje się, że jego, cudowna początkowo, partnerka(na życzenie) staje się modliszką.
          To samo dotyczy kobiet. Noszony w umyśle i w sercu niechciany obraz gbura, prostaka i despoty prędzej czy później otrzyma swoją fizyczną projekcję.

          I dlatego słuszne jest stwierdzenie, że łącząc się w partnerstwo, w związek, łączymy się ze swoimi wadami, które widzimy w partnerze jak w lustrze.
          Czy lustro, tylko dlatego, że odbija niechciany obraz jest złe?

          Człowiek wini lustra, wymienia je na nowe, sadząc naiwnie, że tym razem ujrzy siebie bez skazy.
          W pierwszych chwilach, gdy jeszcze jest względnie daleko od lustra, tak. Tak widzi siebie i swojego partnera, dla którego jest też lustrzaną powierzchnią.
          Czasem całe życie spędzamy na obwinianiu luster, nie robiąc kompletnie nic ze swoim odbiciem.
          Myślę, że warto wziąć je pod rozwagę, wszak lustro nie postrzega, a jedynie odbija.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię to

        • Jest w jednej bajce taka kwestia: lustereczko powiedz przecie kto jest najpiękniejszy w świecie? a gdyby tak zmienić pytanie na podziękowanie: Dziękuję ci lusterko że tak pięknie mnie odbijasz, widzę w tobie siebie i to co widzę podoba mi się bardzo, jeszcze raz dzięki. A lusterko na to: wzajemnie dzięki, że się we mnie przeglądasz, bardzo to lubię… I żyli długo i szczęśliwie :). Koniec.

          Lubię to

  3. A tu ktoś napisał prawdę, jednak musiała być polit-poprawna puenta: „my przecież bardzo kochamy nasze dzieci” xD

    Cytat: „2. Izolacja
    Odcięcie od reszty społeczeństwa, funkcjonowanie w zamkniętym świecie, z którego nie mamy prawa się wyrwać, a przynajmniej nie na własnych warunkach, jeśli zaś już to robimy – okazuje się, że wszyscy wokoło dopytują się, jak to jest w tej naszej izolatce („jak tam dzidzia?” , „daje wam pospać?”, „hej, pewnie to cudowne uczucie, tak zostać rodzicem, nie? My też się teraz bardzo staramy”). Więzień poddany takim torturom traci poczucie własnej wartości i nie dostrzega już sensu dalszej egzystencji. W tej sytuacji znacznie łatwiej jest wymusić na nim wszystkie zeznania i zezwolenia i uczynić z niego prywatnego niewolnika (demoniczny śmiech).”

    http://foch.pl/foch/1,132039,19718765,tortury-gorsze-niz-na-przesluchaniach-cia-jak-drecza-nas-dzieci.html

    Lubię to

  4. Faceci w wieku 18 – 30, czytajcie portale kobiece i… strzeżcie się pewnych rzeczy! To kopalnia wiedzy o życiu, której rodzina i ciotki klotki namawiające Was do rodzicielstwa, nigdy Wam nie powiedzą.. Popatrzcie na cytat kobiety z poniższego felietonu – JEJ SEKSU NIE BRAKUJE, bo ona ma coś co dla niej jest najważniejsze – dziecko. A mężczyzna bez seksu UMIERA i to dosłownie, nie w przenośni. Seks i dobre emocje ze związku są baterią zasilającą mężczyznę. Gdy tego brakuje, zaczyna się UMIERANIE – depresje, nerwice, choroby autoimmunologiczne, nałogi, zawały, udary, cukrzyce itp itd.
    Poniższy felieton jest bardzo, bardzo smutny. Dla mnie taki życie byłoby dużo gorsze niż śmierć.

    Cytuję: „Ochota na seks w każdym razie mija, jak ręką odjął. Ale nieważne. Jesteście razem, ciche porozumienie między wami. Kładziecie się zmęczeni obok siebie. Wtulasz się w jego szyję, on gładzi cię po włosach. „Rano pojadę do przychodni z małym. Wezmę zwolnienie, bo ty masz teraz trudniej w pracy” – mówi. „Zrobię zakupy” – odpowiadasz. „To kup coś na rosół, zrobię dzieciom” – mówi on, bo jak chore, to rosół najlepszy. „A wiesz, jak wyzdrowieją, to odstawimy ich do dziadków, pójdziemy może do kina?”. No pewnie, świetny pomysł – mówisz już prawie przez sen.

    I wcale seksu nie brakuje!

    Zaraz znajdzie się tłum krytyków, który stwierdzi: co to za życie! Beznadzieja, on cię zostawi! Jesteś kwoką, znajdzie sobie młodszą. Albo: zachowujecie się jak stare dziady, tylko praca i praca, zero spontanu. Dno. Pewnie dorobkiewicze, kredyty spłacają, tylko współczuć.

    Tymczasem ty wiesz, że to nieważne. Bo wiesz, że masz na kogo liczyć, że seks to w tym wszystkim tylko jeden z elementów i już nie najważniejszy. Już zbudował, co miał zbudować, teraz liczy się coś więcej. Zaufanie, partnerstwo i to, że jedziecie na tym samym wózku. Ale to solidny wózek (wzięliście w leasingu). I wiesz, że jak trzeba, to w ciągu sekundy staniesz się demonem seksu. Jeszcze możesz, jeszcze używasz kremu dla 30 plus, jesteś w formie, ciągle kobieca. On ciągle ci się podoba, ty ciągle jemu. Ale nie teraz, bo teraz jesteś taka śpiąca Morfeuszu! Ty znowu tutaj!”

    http://foch.pl/foch/1,139430,18594231,seks-kobiety-40-letniej-gdy-masz-dzieci-i-psa.html

    Lubię to

  5. A ja mam troje dzieci .Z trwogą przebrnąłem przez Wasze wpisy…ufff.Nie podzielam większości wyrażonych tu tendencji.Z jedną jednak mogę się zgodzić;Natura eliminuje wypaczone składniki ewolucji.

    Lubię to

    • Aż tyle masz? Ja też mam trzy… Natura eliminuje wszystkie składniki ewolucji… Wie co robi. A Ty Pawle, gdzie mieszkasz? Tak tylko delikatnie spytam…

      Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s