Czy odważysz się wyjść poza system? Wierzę że tak!

Czy odważysz się wyjść poza system? Wierzę że tak!

duchowośćMamy trzy możliwości wyboru drogi w życiu.. Tak, tylko trzy. Wariantu pierwszego uczy nas przerażone i chore na zbiorową psychozę społeczeństwo. Jest to wariant osobników określanych jako omega lub beta. Wariantu drugiego uczy psychologia, coachowie, wirtuozi biznesu i kapitalizmu itp itd. Jest to wariant walki, w której najczęściej przegrywasz, nawet jeśli osiągnąłeś swój cel – bo gdy walczysz, to prawie zawsze przegrywasz. Jest to wariant osobników określanych jako alfa.

Musisz się sprawdzać, walczyć, rozpychać łokciami, być zajebisty.. Coraz bardziej i bardziej zajebisty, bo przecież konkurencja nie śpi, stale czyha, jest jak ten lew ryczący i patrzący kogo by tu pożreć.. Na tym etapie cały czas musisz pilnować by tego nie stracić. Stąd jest to też wariant podświadomego strachu. Wariant trzeci.. To zupełnie inna, nowa jakość – wyjście poza system. Wybierasz to, co Tobie odpowiada. Jeśli innym to pasuje, to ok. Jeśli nie (np osobie którą byłeś zainteresowany) to odchodzi, a Ty dziękujesz i idziesz w swoją stronę, czynić swoją wolę. Sam zobacz:

Cytuję: „Wyobraź sobie, że znajdujesz się na wyspie, na której spotykasz dzikie plemię.Teraz Twoje życie zależy od tego, jak się zachowasz.
1. Pierwszy wariant: jesteś ofiarą. Przepraszasz, przynosisz dary, usprawiedliwiasz się, przypochlebiasz. W tym wypadku twoim przeznaczeniem jest bycie zjedzonym.
2. Drugi wariant: jesteś zdobywcą. Przejawiasz agresję, atakujesz, próbujesz ich sobie podporządkowywać.Twój los – to zwyciężyć albo zginąć.
3. Trzeci wariant: podajesz się za pana i władcę. Wystarczy, że skiniesz palcem jako moc mający i podporządkowują Ci się. Jeśli sam nie masz wątpliwości co do własnej potęgi, inni także będą myśleć, że nie ma innego wyjścia. Emisja Twoich myśli nastrojona jest na linie życia, na których jesteś władcą.”
~Vadim Zeland, Transfering Rzeczywistości tom 2: Szelest porannych gwiazd

Poniżej też wklejam ciekawy cytat.. Co to jest wolność? To posiadanie przynajmniej jednej alternatywy. Pamiętaj że ZAWSZE masz przynajmniej jedno wyjście więcej, niż Ci się wydaje, a najczęściej masz ich o wiele, wiele więcej. Choć niezliczeni ludzie i ich grupy dwoją się i troją, używając nierzadko szantażu emocjonalnego, ostracyzmu i przemocy, by postawić się jako jedyne wyjście bez alternatyw. Wolność to możliwość wyboru, świadomość że masz wybór i nikt ani nic nie musi Ci nic dyktować.

Oczywiście swoimi świadomymi decyzjami rozszerzamy lub drastycznie zawężamy naszą wolność. Bierzesz ślub czy decydujesz się na dzieci – i zawężasz wolność. Nie demonizuję tego i nie potępiam – jeśli chcesz to robić, to rób to w pełni świadomie, będąc do tego przygotowanym i dojrzałym. Bierzesz hipoteczniaka i mówisz o tym szefowi, szczególnie w korpo –  też zawężasz wolność. Bo szef będzie wiedział, że nie możesz sobie pozwolić na luksus kilkumiesięcznego bezrobocia i zmiany pracy, bo kredyt trzeba spłacać.

Więc żegnaj podwyżko, witajcie mobbing i nowe obowiązki. Wtedy praca w takim korpo ma da Ciebie bardzo dużą wartość, jesteś od niej uzależniony, zależny. A zależność finansowa i zależność emocjonalna to dwie najstraszniejsze rzeczy na Ziemi, które generują nieskończenie wiele zła. Przecież można pracować nie będąc zależnym finansowo, i można kochać i być w związku nie będąc na emocjonalnej smyczy. Tylko ludzie tego po prostu nie znają.

Ale to nie zawsze jest dobra definicja. Wolność to też świadomość tego, że gdy skończy się COŚ (cokolwiek) to nie stanie się nic strasznego. To wydaje się dość głupie, a nawet bardzo głupie, ale ludzie tej świadomości zwyczajnie nie posiadają. Pożegnania, rozstania i umieranie kojarzą im się automatycznie z końcem świata, z końcem wszystkiego. Bo tak nas nauczono, walczyć do końca, także walczyć ze światem. A walczyć wcale nie trzeba, a wręcz jest to szkodliwe. Wolność polega na tym, że gdy coś się kończy i nie ma nadziei na kontynuację – dziękujesz i odchodzisz. Gdy ktoś chce od Ciebie czegoś, czego nie możesz dać / zrobić – to dziękujesz i odchodzisz. I nic strasznego się nie dzieje. Świat dalej trwa, Ty dalej trwasz, bawisz się, cieszysz życiem.

Wolność w związku polega też na tym, że nie musisz posiadać tej drugiej osoby na własność, że ta osoba może sobie odejść. Nie zazdrościsz, nie zamykasz w złotej klatce, nie ograniczasz. A praktyka pokazuje wręcz, że im większa zazdrość i ograniczanie drugiej osoby, tym szybciej związek się kończy. Owszem, przy rozstaniu pocierpisz trochę, jakiś tam mały szok przeżyjesz.. Ale szybko się ogarniesz, nie będziesz rozpaczał, nie wpadniesz w depresję, alkoholizm, nie popełnisz samobójstwa.

Zamiast upić się w sztok i rozpaczać, pójdziesz na dyskotekę na techno. Bo wiesz, że na świecie są miliony innych potencjalnych partnerów. Wiesz dobrze, że nie każdy Twój związek musi przetrwać. Że nie każda osoba z którą sypiasz bądź z którą dobrze Ci się przebywa i rozmawia, jest od razu Ci przeznaczona jako dusza bratnia.

Cytuję: „Wyobraź sobie, że żyjesz nie osądzając innych. Możesz z łatwością im wybaczyć i rozstać się z wszelkimi posiadanymi sądami. Nie masz potrzeby posiadania racji i nie potrzebujesz nikomu udowadniać błędu. Szanujesz siebie i wszystkich innych, a oni szanują Ciebie. Wyobraź sobie, że żyjesz bez strachu kochania i bycia kochanym. Już nie boisz się odrzucenia i nie masz potrzeby bycia zaakceptowanym. Możesz powiedzieć: „kocham Cię” bez wstydu czy uzasadniania. Możesz kroczyć przez świat z szeroko otwartym sercem i nie obawiać się zranienia.”
~Don Miguel Ruiz

Dyskusja na tematy zastępcze, a w tle – sejf po brzegi wypchany gotówką i konspiracja złodziejaszków – jak na obrazku poniżej. W życiu realnym gdy ktokolwiek szykuje dyskusję na temat zastępczy (polityka, ideologia, religia, in vitro, aborcja, feministki, gender, geje itp itd) to też wypatrujcie jakiegoś „sejfu” i jakichś tam „złodziejaszków„, cokolwiek by te słowa nie oznaczały. Angażując się w konflikty i walki między ideologiami, stajemy się bateriami systemu, i to dosłownie, bo takie konflikty kradną energię witalną.

duchowość (2)Ideologie, religie, doktryny, zrzeszenia ludzi, a nawet celebryci i drużyny sportowe – tworzą potężne świadomości zbiorowe mające siłę i moc wpływania na ludzi i świat. Walcząc z tymi świadomościami zbiorowymi (nazywanymi także egregorami lub wahadłami) lub wspierając je, pozbywasz się energii życiowej, stajesz się wyczerpany. Co ciekawe, częściej wtedy przydarzają Ci się jakieś dziwne, „krzywe” czy złe życiowe sytuacje. Egregory się w ten sposób bronią. Czy to oznacza, że mamy nie dyskutować na tematy polityczne, ekonomiczne itp?

Owszem, możemy. Ale bez generowania emocji negatywnych ani nawet pozytywnych względem tych egregorów. Bez kłócenia się z wyznawcami przeciwnych poglądów, bez udowadniania kto jest bardziej „true” (prawdziwy), bez udowadniania sobie racji. W ogóle – bez potrzeby posiadania jakiejkolwiek racji. Mam swoje poglądy i mam do nich pełne prawo. Moje poglądy są przedziwną mieszanką poglądów prawicowych, centrowych i lewicowych. Ale czy mam prawo do autorytatywnego posiadania racji w świecie, który zmienia się non stop, każdego dnia, czasami wręcz z godziny na godzinę? Wg mnie nie mam takiego prawa.

Kluczem jest luz, dystans, nie nadawanie zbytniego priorytetu niczemu i nikomu, a także świadomość, że jesteś tu tylko obserwatorem i gościem, a nie imperatorem mogącym zmieniać świat wg własnego widzimisię. To samo dotyczy portali z newsami i wiadomościami. Co Cię obchodzi wypadek dwóch autobusów w Birmie, zamach w Jemenie czy trzęsienie ziemi w Ekwadorze? Portale i programy informacyjne mają wspólną cechę – skupiają się niemal wyłącznie na negatywnych newsach, by generować złe emocje.

One potem odbijają się na Tobie i Twoim środowisku. Są trucizną, którą dostarczasz do swojej psychiki. Jednak nie można tak do końca się odciąć, bo to by wręcz oznaczało ignorancję. Staraj się nie czytać i nie oglądać wyjątkowo stresogennych mediów (TVP, TVN, Polsat, onet, interia, wp.pl, wyborcza, rzeczpospolita, fakt, super express, newsweek, polityka, i wiele wiele innych) i czytać te media, na których nagłówki i treści są spokojne i wyważone. Do przykładu takich mediów należą niezalezna.pl i strajk.eu.

Przeczytaj też moje pozostałe wpisy o duchowości, ezoteryce, świadomości:

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) –Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

44 myśli nt. „Czy odważysz się wyjść poza system? Wierzę że tak!

    • Bardzo dobry artykuł. Pełna zgoda co do nieoglądania ścieku informacyjnego czy to na internecie czy w prasie czy w radiu czy w telewizji. Same informacje o negatywnym potencjale energetycznym. Szkoda zdrowia i życia. Już od jakiegoś czasu staram się unikać tego wszystkiego bo w przeciwnym razie bym się zaciukał już dawno. Im mniej ścieku informacyjnego tym lepiej dla psychiki człowieka.
      Pozdrawiam i nie dajmy się zniżyć wibracyjnie do poziomu mainstreamu.

      Lubię

  1. Jarek, dobrego masz promotora 😉 :
    „O terapii Hellingera pisał też mój ziomeczek, Jarek Kefir, to se poszukajcie. Bardzo fajny chłopak, słuchajcie, świetne pióro, lepsze ode mnie. Nawet jeśli to jest możliwe. Namawiam go zawsze, żeby napisał książkę. No ale opiera się. Powinien napisać książkę. Z takim piórem po prostu się marnuje z pisaniem bloga.”

    Lubię

  2. Dzień za dniem pada deszcz
    Słońce śpi, nie ma cię
    Jest mi bardzo, bardzo źle
    Zimny kraj, zimny maj
    Koty śpią, miasto śpi
    Czarodziejskie śnią się sny

    W moim śnie, cudownym śnie
    Tylko kocham, kocham, kocham
    Bawię się, la-laj, la-laj

    W moim śnie, cudnym śnie
    Przez zieloność wolno płyniesz
    I do brzegu zbliżasz się
    Cudny kraj, cudny maj
    Słońce mruży twoje oczy
    Gdy całujesz, pieścisz mnie

    ******
    … proponuję taki klasyczny szlagier na dziś, z zachętą do kochania, duchowego, fizycznego, i namiętnie zmysłowego, organoleptycznego 😀

    Lubię

  3. Kiedy się pojawiłaś zaparło mi dech w piersiach,
    A każdy cień wypełniła niepewność.
    Nie mam pojęcia za kogo się uważasz,
    Lecz zanim noc się skończy,
    Chcę robić z Tobą złe rzeczy.

    Jestem z tych, którzy zamykają się w swoim pokoju –
    ze złamanym sercem, i oczami przepełnionymi smutkiem.
    Nie wiem co mi zrobiłaś,
    Ale wiem co jest prawdą:
    Chce robić z Tobą złe rzeczy.

    Kiedy się pojawiłaś zaparło mi dech w piersiach,
    a wszystkie obecne tu cienie wypełniła niepewność.
    Nie mam pojęcia za kogo się uważasz,
    Lecz zanim noc się skończy,
    Chcę robić z Tobą złe rzeczy.
    Chcę robić z Tobą naprawdę złe rzeczy.

    Nie wiem co mi zrobiłaś,
    Ale wiem co jest prawdą:
    Chcę robić z Tobą złe rzeczy.
    Chcę robić z Tobą naprawdę złe rzeczy.

    ******
    … wczoraj to wyczaiłem, fajny kawałek, sądząc po macankach w klipie, to do ruchanka jak znalazł 😀

    Lubię

  4. Przeczytałem z uwaga ten madry potrzebny artykół
    Wyłapałem w nim coś co mnie dotyczy. Chodzi o ta umiejętność odcięcia się i nabrania dystansu do tego co dzieje sie dookoła. To wazna i potrzebna umiejetność z którą sobie nie zawsze radzę. Pracuję nad tym. Robię postepy wiem, ale zaraz włancza mi sie druga niezbyt dobra cecha – niecierpliwość. Opanuje jednak to kiedyś, a teraz – do roboty nad sobą chłopie
    Pozdrawiam

    Lubię

    • Ruda wiem,że większość porad może brzmieć jak frazesy,mimo to chcę Ci powiedzieć,że z każdej sytuacji są conajmniej dwa wyjścia,do Ciebie należy wybór,chociaż może trudny,ale zawsze
      należy do Ciebie.Zanim jednak coś postanowisz stań przed lustrem i popatrz na swoje młode,ładne,zdrowe odbicie i pomyśl
      ile ludzi na świecie będących w ciężkich sytuacjach życiowych chciałoby być na twoim miejscu,np: matka która straciła dziecko,dziecko które straciło swoich rodziców,rodzice,którzy dowiedzieli się o nieuleczalnej chorobie swojego jedynego dziecka,przykłady można mnożyć .

      Wczuj się teraz w każdy wymieniony przypadek,czy ty młoda ,
      zdrowa fizycznie ładna dziewczyna nie poczujesz,że Twoje problemy to „pikuś”,uśmiechnij się do siebie i śmiej się ze swoich chwilowych problemów i rozterek.
      Wiem co mówię,przeżywałam w Twoim wieku tego typu rozterki
      życiowe,które mnie jednak bardzo wzmocniły i zahartowały na
      dalsze życie.
      Nie wolno Ci się poddawać,przecież my tu wszyscy Cię KOCHAMY i pamiętaj nie jesteś sama,a Twoja sytuacja na pewno jest przejściowa tak jak pory roku.
      Przesyłam Ci pełną walizę uzdrawiającej energii miłości Anna.

      Lubię

      • Hmm, dziękuję bardzo Aniu za dobre słowa. To jest coś, czego bardzo mi dzisiaj brakowało. Miałam naprawdę ciężki dzień, od rana totalny dołek, zupełnie nie wiem co mi się stało, byłam jak w jakimś amoku, nawet niewiele pamiętam z tego, szczerze powiedziawszy, bo jedyne co pamiętam, to to, że strasznie płakałam. Ogólnie to często mam dołki, był taki czas, gdy wydawało mi się, że to pokonałam, ale moim problemem jest fakt, że za dużo od siebie wymagam, za wysoko sobie stawiam poprzeczkę, chciałabym wszystko już, teraz, jestem strasznie niecierpliwa i nie daję sobie przyzwolenia na zwykłe, ludzkie błędy, po prostu nie potrafię dać sobie odporu. No i to się właśnie później tak odbija. W każdym razie, dziękuję za dobre słowa, to wiele dla mnie znaczy ❤

        Lubię

  5. Ruda”90

    Zainteresuj się „Totalną biologią”.Na jej temat znajdziesz wiele artykułów w internecie. .Z niej dowiesz się, co i kto odpowiada za nasz stan ducha i nasze choroby.oraz w jaki sposób mozna dekodować programy chorób.

    Lubię

  6. https://ciemnanoc.pl/2013/09/13/poziomy-stworzenia-ducha-i-materii/

    „W tradycjach ezoterycznych uznaje się, że poziomy rzeczywistości zostały stworzone w kierunku Duch – Materia. Postaram się to przedstawić w uproszczony sposób, uzupełniając o informacje z moich wglądów, wizji i doświadczeń duchowych. Szczegółowego opisu wykresu : „Budowa Jaźni zbiorowej i indywidualnej„, dokonam kiedy indziej, gdy będę wyjaśniać w jaki sposób powstaje Świadomość i Ciało człowieka. Teraz opowiem o tym ogólnie.

    Wszelkie istnienie wyszło od Boga, czyli czystej Świadomości Absolutu (Duch), następnie wyłonił się pierwiastek żeński czyli poziom (Pra)Materii (Nieświadomość, Ciało Absolutu). Poziom Mentalny (na wykresie środkowy) powstał jako efekt wejście Ducha – Świadomości w Materię i bycia w niej „uwięzionym”. Czyli oderwanym od Absolutu, dlatego wymiar fizyczny generuje to, co nazywamy cierpieniem. Bo tak patrzy na swoje więzienie Duch – świadomość całego stworzenia, gdy został oderwany od Absolutu. Dokonuje się to na poziomie zbiorowym i indywidualnym co wykazuję w cyklu artykułów Mandala Cienia. Efektem zejścia człowieka na ziemię jest właśnie powstanie konstruktu zwanego Ego (Średnia Jaźń). To ograniczona Świadomość „uwięziona” w Ciele czyli Nieświadomości, dlatego patrzy na świat przez pryzmat iluzji i zniekształceń. Cała Jaźń człowieka jest spoiwem łączącym wszystkie stworzone poziomy rzeczywistości, a istoty duchowe (przejawy uniwersalnego Ducha – Świadomości Boga), stworzone przed nim, są jednocześnie samodzielnymi i świadomymi aspektami jego umysłu na poziomach niefizycznych. Innymi słowy, umysł zbiorowy człowieka ( Jaźń zbiorowa wszystkich ludzi) zawiera w sobie wszystko, co zostało stworzone. Na najwyższym poziomie, wszystko jest jednością, w łączności z Bogiem.

    Powrót do Źródła odbywa się odwrotnie, z dołu do góry czyli z poziomu fizycznego, świadomość człowieka poprzez rozbijanie iluzji i projekcji nieświadomości, uwalniania z niej swojego Ducha, wznosi się i poszerza do poziomu doświadczenia Absolutu poprzez jego męską (Logos, Duch, zbiorowa Świadomość) i żeńską emanację (Przestrzeń, Pustka, Bogini). Nie wiem czy ktoś przede mną mówił o tym w taki sposób, ale warto zaznaczyć, że tradycje wschodnie koncentrują się na żeńskim przejawie Absolutu czyli wchodzeniu Świadomości w Pustkę (Pustka to oczyszczona z projekcji i cieni Nieświadomość – Ciało każdego człowieka, w szerszej perspektywie – Materia), natomiast tradycje zachodnie – na Logosie – czyli żywym, inteligentnym kontakcie ze zbiorową Świadomością (od Chrystusa, Ducha Świętego, Aniołów itd). Dlatego nie ma jednej uniwersalnej ścieżki duchowości, tylko dwie, jedna to żeńska a druga męska. Nie powinno to dziwić, bo cała rzeczywistość, w jakimkolwiek przekroju jest zbudowana na dualizmie. Absolut podzielił się na dwie podstawowe emanacje (Ducha i Materię) dając tym samym potencjał RELACJI MIŁOŚCI I POŻĄDANIA między męską (Bóg) i żeńską (Bogini) siłą stworzenia. Więcej o tym opisuję w artykule: O pierwotnym pożądaniu Ducha i jego seksualności w relacji z człowiekiem jak również w artykule: Rozwój Świadomości: Wieczny taniec Ducha i Formy.

    1. FORMA, MATERIA I CIAŁO – POZIOM ASTRALNO-EMOCJONALNY-FIZYCZNY. NIEŚWIADOMOŚĆ I JEJ PROJEKCJE (Niższa Jaźń, Żeński pierwiastek kosmiczny)

    To to ten poziom, w którym tworzą się i funkcjonują wszelkie wyobrażenia, myślokształty, emocje, obrazy, formy i ciała. W warstwie „najgęstszej” to po prostu realny świat. To żeński pierwiastek Absolutu, Jego Ciało, które się wydzieliło z Niego – czyli z Świadomości. Dlatego Materia – Bogini, jest Nieświadoma, ale za to, jako przeciwieństwo dla Świadomości (Ducha) tworzy formy i ucieleśnia, ożywia Ducha czego przykładem są organizmy żyjące. Dlatego Bogini uosabia życie biologiczne i mając zdolność do tworzenia form dla Ducha, jest podobnie jak on, nieskończona. Dlatego ewolucja jest wyrażeniem się uwięzionego Ducha w Materii, dążącym do wytworzenia takich fizycznych form, które pozwolą mu się w pełni wyrazić i uwolnić – do poziomu łączności z Absolutem. Tak powstał człowiek – wedle wielu mistycznych tradycji – ukoronowanie stworzenia. Duch, jak wspomniałam dąży do wypełnienia sobą całą nieświadomą Materię. W ten sposób czyni ją swoją partnerką, Mądrością Bożą. Widzimy to nie tylko w ewolucji stworzenia, gdzie Świadomość Ducha wędrowała od najprostszych form po umysł człowieka, gdzie wreszcie mogła się obudzić, ale także w ewolucji kultury – gdzie mężczyźni – archetypowo reprezentujący Ducha, dojrzewali do uczynienia kobiet (reprezentujących Ciało – Boginię) równymi sobie partnerkami dając im dostęp do edukacji i niezależności. Wreszcie na poziomie indywidualnym, mamy ten sam proces w wewnętrznej relacji swojego Ducha i Ciała. Początkowo świadomość traktuje Ciało, czyli swój pierwiastek żeński jako niedoskonałe, buntując się przeciwko nieobliczalności życia, chorobom itd, czyli tego wszystkiego czego ego nie może kontrolować co powoduje jego cierpienie. W wyniku praktyki duchowej, stosunek do Ciała ulega zmianie, zostaje uświęcone w Jaźni, następuje harmonia Ducha i Ciała. I to jest właśnie stan Duszy – gdy Duch wypełnia sobą całą oczyszczoną z cieni nieświadomość, w efekcie człowiek poznaje wszystkie przyczyny cierpienia, tym samym może dzięki wiedzy poszerzyć perspektywę i wznieść się na poziom Miłości i relacji z Absolutem. Istnienie w tym stanie jest błogością i rozkoszą, czystym doświadczeniem Ducha w Formie, miłosno-seksualną ekstazą.

    Świat astralny jest „najniższym poziomem” świata niefizycznego, tak zwaną Niższą Jaźnią. Jest reaktywną projekcją podświadomości (Ciała), a więc subiektywne elementy przeważają nad obiektywnymi. Technika wchodzenia w świat niefizyczny – oobe, często zaczyna się od tego wymiaru najbliższego fizycznemu, o czym świadczy fakt, że obenauci rozglądając się, widzą dokładnie swoje otoczenie domowe, jednakże szczegóły się nie zgadzają, począwszy od odbicia lustrzanego i zmiany kierunków, skończywszy na przedmiotach, które wykreował umysł a które fizycznie nie istnieją.

    Na tym poziomie, przy nieprzepracowanej i niedojrzałej podświadomości, funkcjonują oczywiście istoty demoniczne i toksyczne, czyli tzw cień – są to istoty duchowe (podzielony Duch), uwięzione w formach, jakie nałożyła na nie reaktywna nieświadomość. Ich cechą charakterystyczną na tym poziomie jest to, że potrafią być niezwykle realistyczne w odbiorze. Cień , czyli uwięziony w nieświadomości Duch, będzie się jawić dziecięcej nieświadomości jako demony, szatan, diabeł, źli kosmici i tak dalej. Najgłębsza nieświadomość to tak zwane archetypowe jądro ziemi – Pustka, w której uwięziony jest Duch, to stan śmierci duchowej, po którym jest przebudzenie i nowe życie.

    Odbiór istot duchowych na poziomie astralno-emocjonalnym, jest zawsze projekcją podświadomości człowieka, zakodowanych w niej mechanizmów, wzorców, programów. To one tworzą „ubranie” istoty duchowej. Byty same w sobie są reprezentacją różnych aspektów Świadomości a wiec z natury nie mają wyglądu. Te nieuświadomione przez ego i nieakceptowane jawią się toksycznie i czekają na przetransformowanie formy przez świadomość. Dlatego im bardziej człowiek pracuje ze swoim cieniem, toksycznymi wzorcami podświadomości itd, tym poprzez ich rozpuszczenie (demaskowanie iluzji i projekcji) ma szansę przebić się „wyżej” i ujrzeć te istoty w postaci czystej – boskiej. Jak to jest możliwe? Proces ten opisuję w artykule: Alchemia Cienia – z upadłego Anioł.

    Tak więc poziom astralny jest przebogaty i podobnie jak świat fizyczny zawiera odbicie wszystkiego co jest w ludzkich umysłach i jaźniach.

    Na najwyższych poziomach świata astralnego zaczyna się odbiór zbiorowej nieświadomości (zbiorowego Ciała – czyli Bogini) i przejście do świata mentalnego, który umożliwia czystszy odbiór archetypów (form) przez jakich odbieramy Ducha.

    2. ŚWIAT MENTALNY (świadomość na poziomie Psyche – ego – hybryda, Średnia Jaźń)

    Jest to poziom nieco subtelniejszy od astralnego. Tutaj odnajdziemy przyczyny wszystkich projekcji umysłu ludzkiego i zbiorowego. To ekumena myśli, idei, inspiracji, impulsów, koncepcji. Coś bardziej pierwotnego niż obraz tworzony przez Ciało (podświadomość), powiedzmy – jego przyczyna, wymiary, szkic, plan, koncepcja. Ten poziom grupuje wszystko, co człowiek wie o sobie, świecie materialnym oraz duchowym.

    Poziom mentalny człowieka związany jest z wolą i samoświadomością ego, która jest po prostu Średnią Jaźnią. Średnia Jaźń jako hybryda męskiego i żeńskiego pierwiastka, czyli łącznik góry z dołem, ma za zadanie wniknąć w niższą Jaźń – czyli nieświadomość, na czym polega każda praktyka duchowa, jak wspomniałam wcześniej. Cała kultura, język, słowa są formami poziomu mentalnego – wyrażeniem się zbiorowego Ducha ludzi. Świat mentalny nie jest tak bogaty jak świat emocjonalny. Tak naprawdę jest ograniczony w przeciwieństwie do nieskończonej nieświadomości – Materii – żeńskiej emanacji Absolutu oraz nieskończonej świadomości – Ducha – męskiej emanacji Absolutu. Ten poziom, jako wiedza ludzi, grupuje zawartość poziomu astralnego w symbole, archetypy, symbole, słowa, wzory, idee i wspólne „przyczyny” – na tym polega kultura i nauka. Na przykład – na poziomie najniższym świata emocjonalnego, archetyp Cienia (uwiezionego w nieświadomości Ducha) objawić się może w nieskończenie wielu postaciach – od „negatywnych” zwierząt, demonów, po kosmitów -gadów i Szatana. Natomiast w świecie mentalnym, będziemy mieć ograniczoną ilość wyrażeń określających ciemną stronę. To poziom archetypów, symboli, abstrakcji i paradoksów, które stoją za naturą rzeczywistości i które człowiek ZASYMILOWAŁ w swojej kulturze i świadomości.

    3. POZIOM DUCHA – LOGOS – ŚWIADOMOŚCI BOGA (Wyższa Jaźń, Męski pierwiastek kosmiczny)

    Najtrudniejszy do opisania. To wymiar nieskończoności, pierwotnie męskiej emanacji Absolutu, która wydzieliła z siebie Materię – żeński pierwiastek. Na poziomie najniższym to po prostu Czas – Pamięć i Świadomość Przestrzeni, gdzie Świadomość jest Logosem, a Przestrzeń – Boginią, Pra materią. Dlatego właśnie wymiar Ducha jako czas, powoduje zjawisko starzenia się i śmierci biologicznej. Na wyższym poziomie Duch to oczywiście życie wieczne. To ekumena boskich emanacji – Boga i Bogini w najczystszej formie, w relacji hierogamicznej. Wymiar Ducha poszerza się nieustannie o swoje uwolnione z nieświadomości aspekty, które wcześniej zeszły „w dół” i zostały w Materii uwięzione. Dlatego świadomość człowieka może wznieść się na ten poziom łączności z Absolutem gdy jego Podświadomość jest już oczyszczona z projekcji – z cieni a następnie wypełniona scalonym o swoją ciemną stronę Duchem. W buddyzmie to będzie oczywiscie wypełniona Świadomością Pustka. Archetypy Ducha i Ciała są odbierane w swojej najwyższej i najczystszej postaci. Wszystko co stworzone ma swoje pierwotne źródło właśnie tutaj. Stąd pochodzą dusze ludzi (będące komunią Ducha w Ciele na podobieństwo Absolutu). Dominuje uczucie pełni , jedności wszystkiego co stworzone, Miłości i harmonii . To stan edeniczny, w którym przepracowaliśmy swoje cienie (rozpuściliśmy projekcje i iluzje fałszujące odbiór Ducha i Materii), zintegrowaliśmy swój umysł, Ducha i Ciało i odzyskaliśmy nieskończoną łączność z Absolutem wchodząc na poziom Boga (w przypadku mężczyzn) albo Bogini (w przypadku kobiet). Tym samym przestajemy już być hybrydą męskich i żeńskich cech jaką byliśmy na poziomie średniej jaźni, poprzez uwolnienie swojego najgłębszego cienia i dopełnienia w jaźni. Kobiety uwalniają z siebie Ducha, a mężczyźni Bogini, tym samym Jaźń na poziomie świadomości Duszy nie jest już troista, tylko dwoista – DUCH + CIAŁO = DUSZA, czyli 1+1 = jedność dwojga, na podobieństwo Absolutu, gdzie Duchem jest Bóg, a Ciałem – Bogini (Pra) Materia.

    Sny, wizje, wglądy z tego poziomu przepełnione są nieopisanym uczuciem przepełniającej miłości, łaski i najczystszego uczucia istnienia. Świat Ducha – najwyższy, odpowiada paradoksalnie najgłębszej warstwie naszej jaźni – centrum istnienia. Jest to odpowiednik umysłu w stanie buddystycznej pustki, który nie musi już tworzyć projekcji ani iluzji tylko odbiera rzeczywistość taką, jaką jest dla Duszy.

    Jeśli ktoś ma wrażenie, że znalazł się bardzo wysoko, ale widzi piekło, albo Szatana, albo ma do czynienia z systemem udającym duchowy poziom, w którym jest zarysowana konieczność walki ze złem, to oznacza, że tak naprawdę znajduje się cały czas w niższych planach astralnych. Tak więc nie można dać się nabrać.

    Poziom Ducha jest WYJŚCIEM Z DUALIZMU DOBRA I ZŁA, ŚWIATŁA I CIEMNOŚCI itp. Na tym poziomie, ten tzw Szatan, zbiorowy Cień, zło, itd jest już połączony z Źródłem i jest częścią całego stworzenia, przepełnionego miłością Boga.

    Ponad Światem Ducha, znajduje się ekumena Źródła. Wg kabalistów i mistyków innych tradycji, jest ona największą Tajemnicą, niezgłębioną przez człowieka.

    PO CO TO WSZYSTKO?:)

    Na podstawie moich doświadczeń z Duchem uważam, że celem stworzenia jest to, żeby męski pierwiastek kosmiczny – Duch – Świadomość Absolutu wypełnił sobą wszystko, co oderwane od Niego, a tym właśnie jest wymiar fizyczny – nieświadomą Materią, w której uwięzione są jego aspekty w tak zwanym upadku czy też wyparciu. Są to wszelkie demony, mary, maleficzne formy bogów i bogiń, szatany, cienie będące efektem zejścia w wymiar fizyczny i uwięzienia w nieświadomości, swoim pierwiastku żeńskim, która ich traktuje jak agresorów z powodu niedojrzałości i niewiedzy. Podzielenie Ducha uczyniło świadomość człowieka okrojoną, ograniczoną, oderwaną od Absolutu, co generuje cierpienie. Więcej o tym opisuję w artykule: Zejście Duszy w wymiar fizyczny – oddzielenie Ducha i Ciała. Ciało, Forma, Materia, przestrzeń dla Świadomości- zawsze jest pierwiastkiem żeńskim czyli Boginią, żeńską emanacją Absolutu. Duch kierowany pożądaniem do swojego przeciwieństwa, dąży do wejścia w Materię (która jest jego Świątynią, przestrzenią wyrażenia się) by połączyć się z tą częścią siebie, która została uwięziona, ale przede wszystkim po to, by Materię uczynić równą sobie partnerką, ŚWIADOMĄ. To stąd praktyki duchowe polegają na wchodzenie wgłąb umysłu, uwalnianiu aspektów Świadomości z iluzji podświadomości, co scala Ducha a następnie powoduje jego wejście w Ciało. Akt wchodzenia Ducha w Ciało wyrażone jest w tradycjach wschodnich i zachodnich – od Świadomości wchodzącej w Pustkę (oczyszczone Ciało, czyli oczyszczona podświadomość), po zstąpienie Ducha Świętego w Ciało, aż wreszcie mistyczną tantrę, kundalini (wchodzenie Ducha w Ciało) czy ekstazę, która jest seksualnym doświadczeniem Boga wypełniającego Ciało. Dzieje się to na poziomie indywidualnej Jaźni (Duch wypełniający Ciało człowieka) , zbiorowej (Duch wypełniający Materię) i globalnym – Duch wypełniający przestrzeń, będąc Czasem – czyli Świadomością i Pamięcią całej Przestrzeni.

    DWA RODZAJE PUSTKI

    Wg moich wglądów w relację Ducha i Materii, Boga i Bogini, to z jednej strony wymiar duchowy jest przeszłością, bo to z niego wyłoniły się wszystkie poniższe „gęstsze” wymiary, i w stanie tego oddzielenia jest tym, co nazywamy Pustką – Świadomością bez Formy. To stan cierpienia ponieważ Duch nie ma jak się wyrazić, dlatego schodzi w dół. Odpowiada mu Pustka w najgłębszym wymiarze Materii, która z kolei jest Formą bez Świadomości. To także jest stan cierpienia, ale od strony Bogini. Gdy jest reaktywna, emocjonalna, nie umie wyjść z danych powtarzalnych zachowań, ponieważ nie ma Świadomości. Te dwa rodzaje pustki występują oczywiście u każdego człowieka. Dlatego jego Duch dąży do wypełnienia całego Ciała.

    Gdy już przejdziemy przez wszystkie zniekształcające rzeczywistość projekcje i iluzje, wtedy wymiar duchowy staje się przyszłością -wspomnianą powyżej udaną komunią Ducha i Ciała, hierogamią męskiej i żeńskiej emanacji, które dojrzały do wiecznie rozwijającej się relacji w miłości i harmonii. Wtedy to „oddzielenie od siebie” staje się „powrotem do siebie”, a pustka staje się pełnią – doskonałą Świadomością w doskonałej Formie. Celem wszystkiego, jest więc dojrzewanie i wieczny rozwój miłosno-seksualnej RELACJI Boga i Bogini, ponieważ zarówno Duch jak i Materia, są nieskończone. Więcej o tym piszę w artykule: Rozwój Świadomości: Wieczny taniec Ducha i Formy jak również w „Ewolucja Świadomości„”

    Lubię

    • Sanctus – Niektóre Twoje teksty kopiuje – ten tez!
      Skad bierzesz to chłopie? Masz swoja bazę danych? Czasami czytam z rozdziawiona gebą. Jestem pod wrażeniem
      Pozdrawiam

      Lubię

      • Bogdan chłopie, czasami to mnie rozbawiasz sowicie, masz oczy a nie widzisz 😛 … zalecam Tobie to samo co areckiemu, przeczytaj od deski do deski ten blog https://ciemnanoc.pl/ … ale dosłownie wszystkie artykuły, tam po prawo w kolumnach masz archiwum … no i gęba będzie rozdziwiona jak kopara do ziemie jeszcze nie raz 😉

        Ja po prostu przyciągam pewną wiedzę, której nie byłem samoświadomy, i to się dzieje tak jakoś spontanicznie, że często o czymś myślę, i w myślach mówię: „Lucyfer to i to mnie ciekawi”, a tu pyk albo tego samego dnia albo następnego nagle od niechcenia wchodze w neta, i nie wiem jak trafiam na przekazy różnorakie, i sobie tak poszerzam świadomość na różnych poziomach samopoznania. Często łącze skrajności, jakbym dokonywał gnostycznych „zaślubin nieba i piekła” w swoim umyśle. Dlatego ja w Lucyferze nie widzę symbolu zła, bo go zintegrowałem jako ego oświecające moje cienie w podświadomości. Lucyfer=ego zbuntowanego indywidualizmu, szlachetnego romantycznego i niepokornego, dlatego mnie fascynują „mroczne” klimaty muzyczne bo mi to daje zajebistego kopa energetycznego, a jako że mam melancholijne usposobienie, to jak słucham podobnej muzyki, to działa jak homeopatia duchowa, w myśl zasady – podobne leczyć podobnym. Muzyka to moja największa pasja, gdyby nie ona to już dawno bym się zajebał.

        Lubię

  7. Cześć. Życzę wszystkim miłego i bardzo udanego dnia. Mam nadzieję, że będziecie dzisiaj wszyscy uśmiechnięci i szczęśliwi. Jeśli chodzi o mnie to wszystko jeszcze przede mną, ale mam nadzieję, że chociaż wy będziecie dzisiaj w doskonałych humorach i nastrojach. Rude pozdrowienia ślę dla was wszystkich.

    Lubię

    • A afirmację podnoszenia swojej samooceny odśpiewała koleżanka z rana 😛 … To trzeba sobie jak mantrę rytualnie powielać zamiast pacierza, rano we dnie i w nocy 😉 pozdróvko

      Lubię

        • Ty Ruda, to czuje też masz diablice pod skórą 😀 … Bo właśnie miałem oznajmić, że mnie mogłabyś oszukać, ale Lucyfera nie 😛

          Lubię

            • W rzeczy samej Ruda, ognistowłose mają temperament z piekła rodem, hehe 😛 … daje się odczuć, iż promyki lepszego nastroju zaiskrzyły, grunt żeby humor nie opuszczał, albowiem to czasami najlepszy sposób na ból egzystencjalny, bo sztuką jest znaleźć powód do uśmiechu, nawet gdy wszystko się wali, to trzeba na ten zwał reagować dozą śmieszkizmu, a że inteligentna kobieta jesteś, to znasz ten truizm – śmiech to zdrowie, byle bez przesadyzmu bo się zmarszczki mimiczne mogą robić, jak człek rogala na twarzy za długo zaciesza, haha 😛 pozdro 😉

              Lubię

              • Troszkę zaiskrzyły. Wyszłam dzisiaj na spacer i pomimo bardzo zimnej pogody, czułam się bardzo dobrze na świeżym powietrzu. Byłam w parku i dopiero teraz zauważyłam jak pięknie kwitną bzy.

                Lubię

                • Hej Ruda 😀 A ja dopiero w tym roku zacząłem doceniać to jak piękny jest rozkwit natury i jak piękna jest wiosna. Wcześniej nawet nie zwracałem na to uwagi. Dziś barwy i inne bodźce zachwycają.
                  Ciesz się tymi małymi radościami – na nie składa się życie. Docenisz te małe i codzienne, to te większe też przyjdą 🙂 Tylko cierpliwości. Ja to na sobie już sprawdziłem więc działa, zaufaj mi 😉

                  Lubię

                    • Ruda, cieszę się, że czujesz się już lepiej, naprawdę!!!
                      Może, gdybym widziała Twoje ostatnie wpisy (te na górze), nie napisałabym tego, co przed godziną, bo trochę było to „nie w porę”. Potraktuj tamten tekst jako ogólną wskazówkę..

                      A teraz cieszę się razem z Tobą ze WSZYSTKIEGO, ze wszystkich możliwych powodów na świecie, których, jak wiesz, jest całe mnóstwo.
                      Pozdrawiam Cię baaaaardzo serdecznie

                      Lubię

                    • Beato kochana, przeczytałam tamten tekst i dziękuję bardzo za takie, hmmm mentalne, czy też duchowe wsparcie. Może nie jest ze mną jakoś super, ale muszę jakoś żyć. Kwiaty i przyrodę kocham od dzieciństwa, więc jest to, coś, co zawsze dawało mi radość. Czasami już tak się życie układa, że nie można mieć niestety wszystkiego i z pewnymi faktami trzeba się pogodzić, chociaż jest niestety ciężko i to bardzo. Straciłam coś bardzo cennego i muszę przełknąć tę gorzką pigułkę. Nie jest mi z tym lekko, ale no niestety, nikt nie mówił, że będzie lekko. Tymczasem pozdrawiam cię również serdecznie i ściskam. ❤

                      Lubię

                • Oj Ruda ale rozruszałaś pozytywnie Jarkowego bloga,
                  powiadamiając nas o swoim złym stanie,uruchomiłaś w nas wszystko to co mamy najcenniejszego,współczucie dla innych.

                  Okazuje się ,że wcale my Polacy nie jesteśmy tak negatywni jak o sobie mniemamy,gdybyśmy się tak zmobilizowali globalnie do czynienia dobra,to moglibyśmy jeszcze nasz kraj wyprowadzić
                  ze stanu do jakiego doprowadziły rządy pejsatych przy wydatnej pomocy naszego narodowego nihilizmu ,że jakoś to będzie.

                  Mam takie wewnętrzne przekonanie,że my naród Słowian oczyścimy nasz kraj z przybłęd,które onegdaj przyjęliśmy pod
                  nasz dach,a które nam odpłaciły „pięknym za nadobne”,czego sobie i nam życzę z całego serca.

                  Dla rozweselenia,chciałam Ci powiedzieć,że wybierając dzisiaj
                  z grządki szpinak na obiad spotkałam Twoją imienniczkę RUDĄ
                  ropuchę,która uparciucha jak Ty, ani rusz nie chciała opuścić
                  mojego szpinaku,wybałuszając na mnie swoje ogromne żabie
                  oczy.
                  Serdecznie pozdrawiam Ciebie i całe towarzycho z Jarkowej
                  kafejki.

                  Lubię

                  • Oj no widzisz Aniu droga, jak to ze mną jest, narobię tylko rabanu i ambarasu. A z drugiej strony to jest tak, że potrzeba mi jakiejś, hmmm… uwagi? opieki? Brakuje mi tego. Roni się do mnie nie odzywa i nie chce ze mną już rozmawiać, więc myślę, że wszystko stracone. Zostałam sama, tak jak zawsze zresztą. Cóż, chyba nie pozostaje mi nic innego w życiu, jak przywyknąć do samotności i pogodzić się z tym, że czeka mnie totalna pustynia. Znajomych ani przyjaciół też żadnych nie mam, więc pozostaje mi być samotnym, białym żaglem na oceanie świata. No trudno. Tak czasami bywa w życiu i nic się na to nie poradzi. Widocznie takie jest moje przeznaczenie.

                    Lubię

    • Dziękuję bardzo, kochana Ruda. Tak, szczególnie dzisiaj powinnam się uśmiechać, może nawet czasami wbrew woli. Wezmę dwa widelce i będę nimi podnosić kąciki ust.
      Mamy aktualnie w domu do pokonania, zrealizowania małe przedsięwzięcie. Z pewnością nie na jedną parę rąk i jeden łeb, a mój mąż, wyczuwając ,,pismo”, jak pies starą kość zakopaną miesiąc temu, rano oznajmił z wielce kłopotliwą miną:
      ,, No patrz, kochanie, że też na dziś właśnie musiało mi się zwalić tyle spraw w terenie. Chciałem ci pomóc, no ale widzisz … Dasz sama radę?”
      Czy był sens zmieniać ,,zatroskaną” minkę? No nie.

      – ,,Czy dam radę? Muszę …”

      Chwilami, kiedy chcę nieco odsapnąć, zaglądam tu i twoje Ruda życzenia to opatrzność!
      Po odebraniu ich coraz rzadziej używam widelców : D : D : D

      Z ta poranną afirmacją Sanctus ma wielką rację.
      To na prawdę działa. Nasz umysł zawsze chce być karmiony i my możemy dać mu pozytywną pożywkę.

      Afirmacji jest wiele i można spraktykować, która ,,wchodzi” w nas najlepiej.

      Wkleję ci moją ostatnią;

      Wyobrażam sobie UNIWERSALNĄ MOC i mówię lub czytam:
      ,,Wiem, że skupiasz na mnie swą pozytywna uwagę. Doceniam twój stały wgląd ze względu na mój dobrostan.
      I dzisiaj, obojętnie gdzie będę, co będę robić i z kim, będę świadoma tego, że jesteś ze mną, ceniąc mnie, wspierając mnie, towarzysząc mi, doceniając mnie, inspirując mnie, prowadząc mnie, bawiąc się ze mną, kochając mnie, czyniąc mnie świadomą, podnosząc mnie na duchu.
      Mój wir przenika przez UNIWERSALNĄ MOC i pobiera z ciebie wszystko, co dla mnie jest dobre i pożyteczne.
      Moje fizyczne ciało otrzymuje fizyczne przejawy tego, co znajduje się w wirach dobrej mocy. Jestem w nich i doświadczam wszystkiego co czyni mnie szczęśliwą.
      Wiem, że do mnie płynie i przenika mnie WIELKA MIŁOŚĆ.”

      Przez cały czas afirmacji(takiej projekcji dla umysłu) utrzymuję świadomość – prawie fizycznej obecności – UNIWERSALNEJ MOCY I PŁYNĄCEJ OD NIEJ MIŁOŚCI.

      Czasem mówię tę afirmację tylko rano, a czasem też jeszcze w dzień, gdy widzę ,,nadciągające” chmury mentalne. 🙂 To bardzo mi pomaga. Przynajmniej dla mnie.

      Z negatywnymi uczuciami nie da się walczyć. Można je zrobić w konia, dziękując im, że są i ,,grzecznie” kazać im odejść, po czym wypełnić (zająć) głowę myślami, afirmacją jak np. ta powyższa. (mogą być inne; dłuższe, całkiem króciutkie – najważniejsze co w ich trakcie czujesz)

      Wszyscy, droga Ruda, wiemy jak to jest być w środku negatywnych odczuć, na dnie dołu, przywalony głazem plątaniny myśli, ale jest z tego wyjście.
      Ktoś(nie pamiętam kto) powiedział na tym blogu, że musiał spaść na same dno, aby móc się odbić. Że życie to nie płaskowyż – to wzniesienia, góry i doliny.

      Mnie osobiście podoba się maksyma, że:
      ŻYCIE TO ŻART I BĘDZIE JESZCZE ŚMIESZNIEJ.

      Serdecznie pozdrawiam i życzę samych uśmiechniętych chwil.
      Bez widelców! 🙂 🙂 🙂

      Lubię

      • O widzisz Krysiu, z tym że życie to żart to naprawdę muszę się zgodzić. Bardzo mi się spodobały te słowa, myślę że jest w nich 100% prawdy. No, jeżeli chociaż odrobinę mogłam się przyczynić do twojego i czyjegokolwiek zresztą lepszego nastroju, to jest mi niezmiernie miło. Ja ogólnie mam teraz nienajlepszy czas, ale to już wszyscy wiedzą. Niemniej jednak jest mi miło, że dostałam tutaj wsparcie i wiele ciepłych słów.

        Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s