Ciekawe

Jak wyłączyć niechciane i bolesne myśli? Podaję prosty sposób!

Jak wyłączyć niechciane i bolesne myśli? Podaję prosty sposób!

szczęścieNiechciane myśli o destruktywnej treści są przekleństwem wielu ludzi. Szczerze mówiąc – są one utrapieniem zdecydowanej większości ludzi. Tak już ktoś nas zaprogramował. Nie będziemy w tym wpisie rozwodzić się nad tym, czy taki jest nasz biologiczny program, czy raczej tę krzywdę zrobiło nam społeczeństwo (rodzice, nauczyciele, kapłani, znajomi, politycy itp itd).

Nie będziemy także omawiać struktury, z której pochodzą te myśli. Struktura ta umownie nazywana jest umysłem, niektórzy mówią o ego. Nie będziemy tu omawiać jak widmową i iluzoryczną strukturą jest ego, i jak pozytywny jest smak przebudzenia z tej iluzji. To opisali już inni, i tu skupimy się na tym, czego Ci inni nie powiedzieli.

Jako minimum formalności podam, że gdy zaczniesz obserwować swoje myśli, to ze zdziwieniem możesz stwierdzić, że wiele, o ile nie większość tych myśli, nie są.. Twoje. Są one generowane taśmowo, maszynowo, przez autonomiczny mechanizm pozostający poza naszą świadomą kontrolą. Są one generowane często wbrew naszej woli i wbrew naszemu pozwoleniu. Myśli te nas po prostu niszczą. Każdy z nas ma w swoim jestestwie taką strukturę, która nieustannie bredzi, „blabla„, generuje myślotok. Niczym jakiś chlor, żul, patolog, po wypiciu fioletowego napoju procentowego o nuklearnej sile rażenia.

globalna świadomość (2)Po pierwsze, zacznij obserwować swoje myśli. Wyrób sobie ten nawyk. Nie poddawaj się do końca tym myślom, tylko obserwuj jak przepływają. Miej świadomość, że są one iluzją. W tym zgadza się większość, o ile nie wszyscy czołowi ideologowie nurtu new age. Ja Wam powiem, co trzeba robić dalej.

Po drugie, gdy zaobserwujesz jakąś myśl, wyodrębnisz ją z ogólnego myślotoku – nazwij ją i nadaj jej krótką charakterystykę. Dla przykładu:
-„Ta myśl jest pozytywna i sprawia mi radość
-„Ta myśl jest destrukcyjna i sprawia mi przykrość
-„Ta myśl jest zwyczajnie głupia, jest neutralna ale lekko mnie irytuje

Po trzecie i najważniejsze. Gdy pojawi się negatywna myśl, zaobserwujesz ją, zidentyfikujesz i nazwiesz – włącz mechanizm wewnętrznego nadzorcy. Metod jest kilka. Najpotężniejszą metodą w walce z ponurakami, poważniakami, purytanami, nakazującymi, zakazującymi, osądzającymi, piętnującymi – jest HUMOR. Dotyczy to nie tylko ludzi, ale też myśli. Jeśli zaśmiejesz się i wykpisz coś, co ma ambicję być śmiertelnie, grobowo poważne – to automatycznie to coś pomniejszysz, zneutralizujesz.

Poważniacy, ponuracy, purytanie, nakazujący i zakazujący, osądzający, piętnujący – chcą być śmiertelnie serio, śmiertelnie poważni (dotyczy to także myśli). Chcą byś Ty też był poważny, byś traktował ten przekaz serio. Stosując humor, ironię, sarkazm, kpinę, szyderę – przerywasz tę negatywną, coraz bardziej nakręcającą się pętlę. Poważny? Poważny to ja będę dopiero na swoim pogrzebie! Niech humor, beka, sarkazm i radość trwają pókim żyw i pókim czynię swoją wolę! 🙂

To samo zalecam Wam. Humor i obrócenie tych negatywizmów w żart jest sekretną bronią o sile rażenia bomby atomowej. Gdy pojawi się myśl taka, jak opisałem powyżej – zaśmiej się z niej, wykpij ją. Możesz to zrobić nawet w sposób, który na co dzień nazwałbyś chamskim, niewybrednym, pojebanym. Humor jest bezpośrednią pochodną dystansu i luzu – czyli wielkiego ziemskiego Sacrum.

Ludzie wyluzowani i zdystansowani osiągają sukces na każdej płaszczyźnie życia – w relacjach z płcią przeciwną, twórczości, sporcie, pracy, a także w duchowości. I odwrotnie – gdy spinasz się, szarpiesz z życiem, walczysz z całym światem – wszystko zaczyna nie wychodzić i coraz bardziej się walić. To cała filozofia i tajemnica naszego świata. Jak widzisz, ani zbytniej filozofii, ani tym bardziej tajemnicy w tym nie ma.

Cytat: „Prostota może być trudniejsza od komplikacji: trzeba się ciężko napracować nad wydobyciem czystej myśli, która pozwala na prostotę. Ale warto – bo kiedy już się to ma, można przenosić góry.”
~Steve Jobs

Po czwarte: w umyśle powstanie wtedy pewna próżnia. A jak wiadomo, natura wszechświata nie lubi próżni nigdy i nigdzie. Trzeba coś konstruktywnego z tą próżnią zrobić. Ja staram się nią zagospodarować myślami neutralnymi. Może to być np jakaś zabawna sytuacja z przeszłości, jakiś dowcip który mi się kiedyś spodobał. To jednak nie wystarczy.

Po piąte i jeszcze ważniejsze, powinieneś się nauczyć samodzielnie włączać myśli konstruktywne i pozytywne. Chyba każdy wie, jak wielką moc mają negatywne myśli. Wciągają i wciągają człowieka coraz bardziej. Rozkręcają się niczym spirala, z coraz większą i większą siłą. By pod koniec dnia zostawić człowieka zupełnie wyczerpanego, bez energii i siły do czegokolwiek. Znam ten mechanizm bardzo dobrze, bo przez lata (ba, przez 30 długich i czasami smutnych lat) dawał mi się on we znaki.

Często jest tak, że te negatywne myśli mamy w głowie długimi godzinami. Ale każdy medal ma dwie strony. Czy doceniasz drobne, codzienne radości? Wschód słońca w drodze do pracy? To, że zdążyłeś na autobus choć byłeś minutę spóźniony? Uśmiech osoby z którą pracujesz? Takich okazji jest wiele w ciągu naszych dni. Ale nie dostrzegamy ich, nie doceniamy. Powiem tutaj pewną sentencję życiową, powielaną ochoczo przez nurt new age:

Spróbuj choć raz wyolbrzymić szczęście, a nie cierpienie

Doceniajmy te codzienne chwile radości, nauczmy się je zauważać i nimi cieszyć. Jeśli masz okazję do małej radości, do przeżywania dobrej myśli – ciesz się nią, wzmacniaj ją i wzmagaj ile tylko możesz. Przecież dokładnie to samo robiłeś dotąd z niemal każdą myślą negatywną. Dlaczego więc by tego mechanizmu nie odwrócić, na korzyść swoją i innych?

No i tak jak przed chwilą napisałem: naucz się świadomie kreować (generować) myśli pozytywne i konstruktywne, takie co przynoszą radość. Nie będę tutaj generalizował, bo każdy z nas jest inny i każdemu radość daje co innego. Choć są oczywiście pewne podobieństwa.

Nie, nie sprawi to, że staniesz się od razu mistrzem wcielonym, lewitującym z dupą w chmurkach z aniołkami. Na to masz czas, to ma ponoć przyjść samo, wtedy kiedy będziesz gotowy. Za dekadę, za dwie, za 40 lat.. Lub w przyszłym życiu, lub też w jeszcze następnym życiu. Jednak już teraz możesz zastosować bardzo proste prawa wszechświata. Już teraz możesz się odciąć od destruktywnych, nowotworowych programów.

Nie odetnie Cię to od całego bólu jestestwa i istnienia. Chwile zwątpienia i załamania będą się pojawiać cały czas. Ale będzie ich coraz mniej w miarę trenowania tego, co opisałem. Bo to trzeba wyćwiczyć niczym mięśnie na siłowni. Z czasem będzie ich coraz mniej, będą jakieś inne, słabsze, bardziej z dystansu.

Tego wszystkim Wam życzę.

Przeczytaj moje inne artykuły o duchowości:
Doktryny których lepiej się wystrzegać. Są gwarantem zbłądzenia
Uniwersalne prawa wszechświata: „Miej wyjebane a będzie Ci dane”
Bóg nas opuścił? A może umarł przed milionami lat?!
Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?
Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi
Przypadek jest imieniem Boga
Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

szczęścieAutor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) –Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

134 odpowiedzi »

    • Ja musiałem dotknąć dna żeby zobaczyć ile przynoszą szczęścia drobne rzeczy. Mój umysł w ramach samoobrony nauczył się nie myśleć zbyt długo o negatywach. Chwilę zastanawiam się nad negatywem, wyciągam wnioski dla siebie i do niego nie powracam. Pozwala mi to zachować równowagę psychiczną. W ramach wypełnienia pustki stawiam sobie cele życiowe i je realizuje. Każda porażka jest dla mnie większą motywacją do realizacji. Najbardziej w życiu załamuje mnie stagnacja, brak nowych doświadczeń. Przez ostatnie parę lat zdobyłem Europę (jest tylko moja;) nikt mi nie zabierze tego co zobaczyłem. Kolejny cel to Kanada, jestem w trakcie przygotowywania się do realizacji kolejnego celu.
      Zacytuję Laskę: „Odpowiedz sobie na pytanie. Co najbardziej lubisz robić w życiu? I to rób!”

      • Hej 😉 Ja też przeszedłem przez długotrwałe dno. Stopniowo od 2013, a bardziej od 2016 roku zaczynam z niego wychodzić. Wielu moich znajomych też ma taką historię. Hmm, Kanada? Mnie fascynowały kraje takie jak Islandia, Norwegia, Finlandia. I kanada w sumie trochę też bo jest podobna 😉 W dzieciństwie chciałem mieszkać w jednym z tych krajów.

    • Przeglądnąłem ten pierwszy film o tym jak wyciszyć niechciane myśli i jego recepta rzeczywiście jest rewelacyjna, tylko (jak o tym już Jarek wielokrotnie pisał) nie dająca się zastosować w praktyce. Tak jak wszyscy wielcy mistrzowie (Osho, Tole i inni) pięknie teoretyzują, ale nie da się nic z tym zrobić. Co z tego że facet napisze „pozostaw umysł w spokoju to sam się wyciszy”. Ja mam taką samą teorię odnośnie chorób: pozostaw raka w spokoju, nie dawaj mu pożywienia to sam umrze.

      • No tak to już jest z mistrzami, dobrze że do tego doszedłeś 😀
        Niby mistrzowie powinni o tym pisać w swoich uczonych książkach i głosić to ludowi. A wychodzi na to, że piszą o tym niszowi autorzy, albo Ci mistrzowie którzy są niemal zupełnie zapomniani i niepopularni.
        Takie jest już życie, co poradzisz 🙂

      • -otoz to, a z czego biora sie choroby? ze stresu (stres- halas umyslu w wersji „hardcore”)

        „Najwiekszy wrog kryje sie tam gdzie nigdy nie bedziesz go szukal”
        Julisz Cezar 75r. p.n.e

      • Najlepszym antidotum na kłopot lub nieszczęście jest większe nieszcześci. Jeden mądry rabin zastosował w tym celu kozę. Reszty należy się domyśleć. Również można w tym celu zgłupieć co spowoduje przerzuceniu winy za nasze nieszczęście komus innemu. Tow JWStalin już dawno odkrył że szczęściem jest nieszczęście bliźniego Po prostu tak mamy.Dlatego lubimy ęgzekucje. a Tak z rozpędu przyjaciel to martwy wróg. Humaniści odkryli to już dawno .i z upodobaniem eksploatują. Dlatego nsze ideologię produkujątak dużo zwłok Są pytania dot Boga. Bez sensu. Spróbujmy zgodnie .z wspólnym aksjomatem wszystkich trzech religii monoteistycznych przyjąć na 5 minut, że te trzy pewniki są prawdziwe tj, że Bóg jest nieograniczony. Ztego wynika że BÓG nie jest ograniczony bytem tj może również nie być co w sferze fizyki kwantowej nie jest czymś szczególnym. W tym momencie przyjęte na 5 minut pewniki można już zaniedbać. Sprzyja to naturze Boga, który koche świat ale humaniści nie są w stanie się z tym pogodzić bo nie mieli by powodu się zabijać a dzieki humanistom zabijanie to jest to co lubią najbardziej. Żeby to uzasadnić Humaniści wymyśleli naród tj to czego niema.
        Na dziś wystarczy. Może nawet na dłużej . Wynika też, że zgodnie z prawem zachwania energii Bóg może mieć trudności z przekazem informacji

  1. … w ramach przeciwwagi do nawiedzonych kazań jezuity Leszka, polecam ezoteryczne wykłady Allana Wattsa, o wiele bardziej użyteczne niż biblijne farmazony jahwistyczne 🙂

    • „mój guru jest bardziej efektywny niż twój” – jak w morde strzelił pasuje do Leszka vel betonowego kloca zakochanego w Jezusicku … Allana Wattsa Jezusa zagina w jednym zdaniu 😀

  2. Zgadzam się. Amerykanie są tak słabi że muszą napadać o wiele mniejsze i biedniejsze narody aby tylko podbudować swoje ego. Zresztą popatrzcie na budynki. Rozumiem azjatów mają małe penisy ale Jankesi. Jakie kompleksy chcą zakryć będąc żandarmem świata.?

    • Chyba pojechałeś zbyt daleko Gmosiu
      Pokojowy objazd Świata Amerykańskiej Armii
      1950 – Korea
      1954 – Gwatemala
      1958 – Indonezja
      1959 – Kuba
      1961 – Wietnam
      1964 – Laos
      1965 – Kongo Belgijskie
      1967 – Gwatemala
      1969 – Kambodża
      1980 – Iran
      1981 – Nikaragua
      1983 – Grenada
      1986 – Libia
      1989 – Panama
      1991 – Irak
      1995 – Bośnia
      1998 – Sudan
      1999 – Serbia
      2001 – Afganistan
      2002 – Irak
      Do tego mozna jeszcze sporo dodać. Tego nie wymysliło multikulti [choc nie lubię]
      Tak wyglada ich rozmowa o demokracji pokoju i inne bzdury
      Pozdrawiam

    • A ty masz odwagę iść strzelać (czy tylko pieprzysz żeby pieprzyć) ?Jest inna opcja tylko ty jej nie dostrzegasz.

        • Gmo by wszystkich islamistów powystrzelał ja bym ich olał (w końcu i tak nie mają czego w polsce szukać :D).A przede wszystkim nie sprowadzać tu ich zatrzymywać na granicy i nie wpuszczać (jak to chyba węgry próbowały robić)

    • GMO,strzelanie do ludzi czy zwierząt nie jest powodem do chwały.Być może gdyby mnie ktoś zaatakował to bym strzeliła,nie wiem tego tak do końca bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji.Ale facet,który ma celownik,siedzi w ukryciu i stzrela jak do kaczek to jest tragedia.Tym bardziej,że nie strzelał u siebie w USA we własnej obronie tylko na obcym terytorium jako najeźdźca.

      • wwww
        Tutaj szkoda czasu i miejsca, ale czasem piszę na eiobie pod nickiem [tojfel]
        Napisałe artykulik o problemie uchodźców [chyba taki miał tytuł] tam napisałem pewne swoje przemyslenia o nich. Oczywiście jest to temat do dyskusji i nie do końca rozwiniety
        Poczytaj jak znajdziesz
        Pozdrawiam

    • Ech,widzę,że tu same uduchowione „numerki”:)Jestem tylko trójką,ale „U kobiet: doskonałe matki i żony, namiętne kochanki, uśmiech, jasne spojrzenie, przyjemny ton głosu, magnetyzm, zmysłowość, ostry dowcip. „No to sobie pokadziłam;DD A tak poważniej to bardziej niż numerologia przemawia do mnie astrologia.Horoskop jest bardziej złożony,ważne jest Słońce w znaku ale też ascendent,położenie Księżyca ,Wenus czy Merkurego.Choć sama już nie wiem,czy taka wiedza ma jakiekolwiek znaczenie,najważniejszym jest abyśmy rozwijali w sobie nasze pozytywne cechy i stosowali w życiu lekarską zasadę:po pierwsze nie szkodzić.Pozdrawiam wszystkich:))

      • Pani Jolu jeśli weźmiemy pod uwagę tylko Astrologię czy Numerologie to fakt taka wiedza jest bezużyteczna. Życie jednostki jako biocybernetyczny system jest złożone z wielu zmiennych i powinno się analizować dany obiekt pod każdym względem biorąc pod uwagę wiele czynników. Opieranie się tylko i wyłącznie na jednym aspekcie wiedzy. Tak samo z medycyną. Jeśli będziemy się kierować tylko jednym aspektem medycyny to nici z homeostatu. Powinniśmy brać pod uwagę wiele odmian jednej i tej samej medycyny. Medycyna akademicka daje doskonałe rezultaty w przypadkach ostrych wymagających inwazyjnych metod leczenia np. operacje zabiegi , przeszczepy no niestety ziołami takich stanów się nie da leczyć. Z kolei jeśli chodzi o przypadki długotrwale to tutaj medycyna akademicka sobie nie radzi albo nie chce radzić. I tutaj powinna się wykazać medycyna środowiskowa , fitoterapia, biocybernetyka medycyna chińska , tybetańska czy hinduska i wiele wiele innych. Wiedza jest jedna więc korzystajmy ze wszystkich jej aspektów.

          • Słucham ? Jaki koniec bo jeden wpis na blogu wykonałem ? Przecież miałem tobie nie przeszkadzać w pisaniu bloga. To jeszcze źłe się posłuchałem

          • CO dobre ? Wiem wiem że macie o mnie chujowe zdanie nie mam sił już się tłumaczyć. Jak zwykle to moja wina we wszystkim co? Widać że nawet tutaj na blogu już nie mogę nawet jednego wpisu wykonać. Zresztą gdzie twój cenzor ? Zaciął się czy co ?

          • ,, Ruda’90 pisze:
            14 Maj 2016 o 18:44

            Bo to prawda.

            No tak. Skąd ja to znam?. 🙂
            Ileż razy mówiłam: ,, Traktuj mnie jak obcą, a stanę się najszczęśliwsza” 😀
            Do dzisiejszego dnia nie potrafię rozwiązać tej zagadki.
            Zbliżam się życiowo – gęba skrzywiona.
            Dystansuję – gęba radosna.
            Ale mnie ten dystans wkurwia 😀 😀 😀
            Złoty środek? Że złoty- wiem, ze środek- też wiem, ale co to znaczy?
            Czy to huśtawka pomalowana na złoto?

          • ,, Traktuj mnie jak obcą, a stanę się najszczęśliwsza” 😀 Fajnie powiedziane, ale pewnie byśmy tego nie chciały 🙂 (chodzi mi o tę obojętność :-))

            Skąd MY to znamy, wszyscy :)!!!!!
            Pewnie o tym wiemy, ale 80% złego traktowania to zazwyczaj „źle dobrane słowa” w rozmowie, kłótni, „miłej, ale zjadliwej w tonie konwersacji” przy stole, itd. To nimi się głównie nakręcamy, a potem swoimi „źle dobranymi” odpowiedziami dolewamy oliwy do ognia.

            Dobra wiadomość jest taka, że sztuka porozumiewania się jest jednak PRZYSWAJALNĄ sztuką i moim zdaniem, trzeba uzupełnić braki szkolne i wiedzę wyniesioną z domu. Koniecznie!!! O te wszystkie asertywności, negocjacje,” jak mówić, żeby być słuchanym”, itp, itd, a nie koniecznie roztrząsać temat „jak daleko jest z Marsa do Wenus”. Jak CHCEMY się porozumieć, to się porozumiemy.

            Niestety nieraz nie chcemy (chociaż teoretycznie chcemy), bo bardziej chodzi nam w danym momencie o wyrównanie rachunków. I to jest to kolejne 10-15% „złego traktowania”. Ale i tu okazuje się, że swoją „spostrzegawczością” co do tych ukrytych motywów adwersarza ( dla każdego są one czytelne i proste jak drut) oraz właśnie umiejętnym zastosowaniem słów możemy doprowadzić do tak upragnionego POROZUMIENIA.

            No, niestety musimy się uczyć całe życie

          • Z tym traktowaniem się nawzajem,zasada jest bardzo prosta i wykonalna,traktujmy innych tak jak chcemy by nas traktowano.
            A przecież nikt z nas nie chce być żle traktowanym ,prawda Ruda ?
            A tak na marginesie pół żartem pół serio,to 9/Ruda/ + 4/Roni = 13 = 4 wg numerologii niezbyt spójne,ale już Wodnik /Ruda/ i Bliżniak /Roni/ to udana para,koniec końcem trzeba się jednak
            chcieć dogadać ……….oczywiście na spokojno.

          • Anno co masz na myśli że ja niby jakaś 13 czy 4/13. Nawet nie wiem o co chodzi i nawet nie zgłębiałem się w numerologie. Czyli mówisz że niezbyt dobre połączenie tak ? Bo to że razem z Rudą należymy do trygonu powietrza to ja wiem ale te niespójne połączenie mi się nie podoba. Co masz na myśli dokładnie ?
            Pozdrawiam.

          • Ruda, na pewno dostaniesz bardzo wiele postów od ludzi serdecznie Cię wspierających. Swoją szczerością otworzyłaś nasze serca..

            Czasami jest tak, że potrzebujemy SZCZEGÓLNIE innych życzliwych, rozumiejących nas ludzi obok siebie. Poszukaj ich w pierwszej kolejności wśród swoich przyjaciół, jeśli masz. Ale mimo wszystko radziłabym Ci, żebyś poszła do psychologa i za bardzo z tym nie zwlekała. Sytuacja do tego dojrzała…Chociażby po to, żeby na początek, wszystko co Cię przytłacza, wyrzucić z siebie, wypłakać, wykrzyczeć, wyszlochać w bezpiecznym, nieoceniającym i rozumiejącym Cię „środowisku”. Zobaczysz, że to przyniesie Ci ulgę nawet bez specjalnego „ruszenia” przyczyn Twoich problemów. Cała Ty jesteś teraz takim krzykiem do siebie samej o uwagę i troskę,

            Serdecznie Cię pozdrawiam i gdybym mogła, to chętnie bym Cię przytuliła

        • Zgadzam się Roni:)Wiesz,czasem to się cieszę,że nie żyję np.w średniowieczu i taki dentysta-sadysta ,czyli kowal z obcęgami nie ma do mnie dostępu:)Wyobraź sobie operacje,w których jedynym znieczuleniem był alkohol,kobiety umierające w porodzie pzrez kilka dni itd.Rozwój medycyny jest jednocześnie błogosławieństwem ale i bywa przekleństwem właśnie dlatego,że człowiek nie jest traktowany jako całość.Np.chodzisz do kilku lekarzy,każdy przepisuje swoje leki bez konsultacji z drugim lekarzem.Ale to temat rzeka.

          • Bo lekarze są bękartami uniwersytetów medycznych stworzonych i finansowanych przez Carnege i Rockefellera. Lekarze albo inaczej pigularze są na smyczy Big Pharmy. Leczą objawowo a nie przyczynowo i nie człowieka jako całość tylko chorobę.

            • Też nie działa. No cóż złośliwość rzeczy martwych. Nawet nie siedzę na swoim laptopie.

            • Uspokój się. Mówię że siedzę na innym lapku. Format c się robi.

            • Znowu zaginasz rzeczywistość. Czytasz ten Transfering co ci polecił Jarek i dalej to samo ?

            • Kochana Ruda pzrepraszam jeśli mimowolnie przyczyniłam się do nieporozumienia między Tobą a Ronim.Roni coś fajnego napisał ,jest miły to mu odpowiedziałam,nie gniewaj się,to tylko koleżeńska wymiana poglądów.Już zmykam i nie wtrącam się.

      • Ruda,uwierz mi,że czasem to i ja o sobie myślę,że średnio nadaję się na matkę choć chciałam dzieciaka i zaplanowałam:)Nie ma idealnych żon,matek ni kochanek;)
        Ale jeśli rzeczywiście czujesz,że nie chcesz dziecka to pewnie,że nic na siłę.Rozumiem to.

  3. a może po prostu amerykanie to już chodzące, bezduszne borgi i nie potrafią przeżywać emocji w sposób głęboki, a ich rząd tuszuje wszelką obecność obcych, sztucznie kreuje huragany i karmi ich wszelkim syfem, co raczej uwstecznia na drodze ewolucji, bo taki jest plan. Ciekawe, że sami siedzą w pentagonie, która to struktura opóźnia procesy starzenia ale wysoki poziom tlenu jest już dla nich zabójczy, bo są pasożytami, które nie znoszą implozji ginąc w jej obliczu a którą to tlen wzmaga. Stąd też Egipcjanie tacy np .jak Thoth mieli czarno niebieską krew opartą na miedzi,co pozwalało na lepsze wykorzystanie tlenu w implozji dna.
    Jak tylko amerykanie wpompowaliby w pentagon duże ilości czystego tlenu to wszelkie pasożyty zginęłyby i po zawodach. U nas kiedyś były takie bary tlenowe i zaraz to zdyskredytowali, powiedzieli ludziom że szkodliwe.
    Głębokie przeżywanie emocji świadczy dobrze o stanie naszej duszy, oczywiście nie mówię o emocjach negatywnych.

  4. Ok. Z tym tylko, że synonimem braterstwa jest powinowatość przez krew – czystą (błękitną – o wysokiej wibracji). Każdy, niezależnie kim jest i skąd pochodzi, gdy nie nawiąże bezpośredniego, miłosnego związku z Panem Jezusem Chrystusem – działa w złych energiach, jego krew traci królewski (duchowy) walor, przyjmując konsystencję śliskiej, gęstej, brunatnej cieczy. Znamienne są słowa Chrystusa: Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie — o ile nie trwa w winnym krzewie — tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym… wy — latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami. (J 15: 1-8).

    • „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie’

      Prościej mówiąc jeżeli masz implozję w swoim dna to przetrwasz swoją śmierć jak przy efekcie łazarza, bo w zmartwychwstaniu nie chodzi o zmartwychwstanie ludzkiego trupa tylko o przywrócenie duszy, co wiąże sie z wiecznym jej trwaniem, gdy po śmierci żyjesz dalej wiecznie fruwając sobie w kosmosie itd. Nie mając świętego graala w swojej krwi, czyli tego idealnie zagnieżdżonego ładunku nic nie możesz zrobić i smierć jest wtedy końcem. Ładunek, dusza musi wywracać się w sobie tworząc torus, to splatanie się fal musi być zgodne ze złotym podziałem, bo jak nie jest to fale ładunku elektromagnetycznego wzajemnie sie niszczą.
      Także nie mając tego w sobie nie możesz przejść przez słońce, osadzić się w jego magnetyźmie, który jest wiatrem, na którym miłość podróżuje (w którymś poście trochę to przekręciłem) i będziesz ostatecznie spalony przez wiatr słoneczny.
      Kompresja powoduje przyspieszenie tego co jest współdzielone i jeżeli się dobrze przygotujesz się do śmierci to masz bramę nieba. Z kolei jeżeli Twoje przygotowanie nie będzie dobre to niezbędne przyspieszenie w kompresji Twojego ładunku spowoduje grzanie i wtedy masz usta piekla.

      • piękny wierszyk Jola, ta droga jaką ma dusza przebyć żeby się stąd wydostać jest związana z dziewiątką, która to w naszej słowiańskiej mitologii jest czertą Welesa, boga zaświatów. Indianie Hopi określają to Peshmehten, czyli jeden mniej niż dziesięć, droga dziewięciu jak dziewięciu Panów/Lordów nocy u Czerwców :), dziewięć orłów welańskich, w których zostali zamienieni Znicze po buncie przeciwko Światowidowi w naszej mitologii, 9 bogów świata podziemnego czy nawet 9 Nazgulów we władcy pierścieni, bo to tez dość symboliczny film, 9 poziomów piekła u Dantego i ogólnie wszędzie w starożytnej architekturze liczba ta się powiela czy to w liczbach drzwi czy w poziomach świątyń.
        Z fizycznego punktu widzenia oznacza tyle co nie w pełni gotowe dna na kompresję naszej duszy dalej w gwiazdy. Jak znowu z mitologii słowiańskiej 9 synów Dabogi zginęło a tylko 10-ty przetrwał Swarożyc także trzeba pójść o 1 krok dalej do tej 10tki – deca jak do-deca-hedron w naszym dna.
        Co do zamieszkiwania nowo narodzonych gwiazd przez nasze dusze to np. kompleks 3 piramid w Gizie mających odzwierciedlenie w gwiazdach pasa Oriona należy rozpatrywać jako gwiezdne wrota, gdzie faraon, dodatkowo pewnie waląc w nosa biały proszek złota 🙂 mógł się udać dokładnie w to miejsce na Orionie, gdzie rodzą się gwiazdy. bo masy gwiezdne Oriona tworzą dwa zachodzące na siebie stożki światła i w środku są te gwiazdy jak piramidy bodajże Alnitak, Alnilan i Mintaka. Nasze słońce też zostało tu zrodzone nie przypadkowo, bo w centrum stożka światła, który tworzą Syriusz i Plejady. Jak już gdzieś pisalem ten 6 stopniowy stożek światła jest kaduceuszem – umożliwia niedestrukcyjną kompresje fal elektromagnetycznych w złotym podziale phi, jest też symbolem naszego dna.
        Także mikrokosmos=makrokosmos. Nie jest to łatwy temat dla mnie, bo jak zwykle jest więcej pytań niż odpowiedzi. Oczywiście nikomu to do szczęścia nie jest tak naprawdę potrzebne i nie sprawi że jego dusza przejdzie przez te 9 poziomów czyśćca czy utknie tu z powrotem by ponownie narodzić się w cyklu reinkarnacyjnym, Ja jednak chciałbym to po prostu wiedzieć jak to wszystko funkcjonuje, bo jest to dla mnie zwyczajnie interesujące.
        Pozdrawiam

        • To jest mega interesujące.I proszę jak pięknie się łączy starożytna mitologia,piramidy,astronomia,wiedza tajemna i fizyka kwantowa:)Cuda:)Pozdrawiam:)

        • Ja powiem prościej choć nie wiem co miało decydujące znaczenie, czy 9 w moim portrecie numerologicznym czy umarłam w stanie miłości. Tak pamiętam, że byłam duszą fruwającą we wszechświecie, kilka miejsc pamiętam a jednak jestem znów na Ziemi 😦 Nie znalazłam odpowiedniego miejsca.
          Kochajcie w każdej chwili.

          • Anna, to co tutaj próbuję nakreślić to zapewne wierzchołek góry lodowej. Dla Ciebie z kolei to bardzo dobrze że pamiętasz, też chciałbym pamiętać takie rzeczy.
            Narodziłaś się pewnie świadomie, może w jakimś „świętym” miejscu, świętej przestrzeni skoro taka pamięć w Tobie pozostała. Skoro też pamiętasz jak umarłaś a stało się to w stanie miłości to dlatego też pewnie swoją pamięć zabrałaś po śmierci.
            Kiedyś odwiedził mnie kolega w koszulce z dziewiątką w środku, otoczonej okręgami czerwonym, pomarańczowym, żółtym i zielonym, który rozlewał się już na całą koszulkę tworząc jej główny kolor. Także zastanawiam się czy oparcie się wyłącznie o czakrę serca, miłość nie zamyka nas w tej drodze dziewięciu.
            Przykładowo tantryczni kochankowie promieniują światłem niebieskim przechodzącym w ultrafiolet z czakry korony, więc może to jest dopełnieniem i tworzy nasze nieśmiertelne KA – łódź do zaświatów.
            Co znaczy portret numerologiczny ?
            Pozdrawiam

            • Chrestomata… Ale dajesz wiedzę! Żyj wiecznie!!! Ja jestem niestety „4”. Nie lubię we mnie tego romantyzmu.

            • Nie przejmuj się Areckir,4 są najbardziej pracowite,rzetelne i są kręgosłupem społeczeństwa,a romantyzm dodaje im tylko uroku.

            • Ania, Rozsądna, a skąd Ty to wiesz? Ja zapierdalam na wszystkich płaszczyznach i nawet efekty są. Chce coś więcej doświadczać! Dziękuję Ci…

            • Aha ciekawie prawisz Anno. Ja jestem numer 4. Kiedyś byłem romantykiem owszem ale z wiekiem i z nowymi doświadczeniami mi przeszło. No w głębi duszy dalej nim jestem ale już wychodzi raczej na pół. A mianowicie romantyzm/pragmatyzm. Nie ma nic lepszego.
              Pozdrawiam.

            • Roni i Areckir nie mam możliwości odpisać Wam pod waszymi komentarzami ,a chciałam tylko dodać,że 4 w swoim ziemskim życiu do wszystkiego dochodzą swoją ciężką pracą,nie muszą liczyć na innych,gdyż oprócz swojej pracowitości,są niesamowicie ambitni.
              Zranieni przez innych,zamykają się w sobie i wtedy ich romantyczna Dusza najczęściej zaczyna kierować ich życiem.
              Przekierunkowywują swoje priorytety życiowe,na to co jest ważne
              dla ich rozwoju duchowego,a przecież po to nasze dusze wybierają ziemskie doświadczenia,aby osiągnąć ZENIT naszej
              wszechświadomości.
              Tak więc Areckir doświadczaj „tego czegoś więcej”,chociaż czasu już coraz mniej jak pisze Leszek i ma rację.Już niedługo, a nasze ciała materialne będziemy zmienia na plazmowe ???

            • ,, ja jestem dziewiątką i mam najbardziej przejebane z was wszystkich. Dziewiątka z 27.”

              ,, No ja też jestem 27 / 9 i znam to odczucie😀 ”

              Największe dwa ,,pieprzenia” świata, jakie czytam!! No ,a już Jaruś, współczując naszej Kochanej Rudej, przeszedł samego siebie! Przy nim płaczki egipskie to pryszcz!

              Ja też jestem dziewiątką z 27 i co? Mam ulec Waszym trumnianym szlochom?

              Normalnie andersenowe księżniczki na ziarnku grochu! No jeszcze nasze Rudeńko – to rozumiem – kobiecy kaprys i nostalgia – ale ty Jarku??

              Już tak cudownie zmieniasz swoje nastawienie( myślę, że to współczucie to tylko jeszcze chwilowy sprzeciw ,,dawnego ego”)

              Przestać mi tu, proszę, leżeć na sofie i wydawać okrzyki zbłąkanego kojota! 😉 🙂

              Dwadzieścia siedem razy spróbujcie poczuć się pięknie, a te dziewięć dołów stanie się niczym!
              Życie to zabawa! Gdy płaczę i się smucę, nie jestem życiem!

              Pozdrowionka Kochani.

            • Haha, tylko że trzeba brać pod uwagę, że program numerologiczny niewiele mówi. I u zdecydowanej większości ludzi się nie sprawdza. Popatrz na społeczeństwo. Jest tyle samo lemingów jedynek i tyle samo lemingów dziewiątek. I innych numerków też. Czysta matematyka. Tak samo inne metody – określają tylko niewielki procent potencjału i nie mają prawa być żadną wyrocznią.

            • to dobre pytanie jak żyć, ale krótko i prosto, tak żeby ładunek Twojej duszy, był coraz bardziej gęsty, był przyciągany do ciala, czyli powiedmy:
              – najdłużej jak możesz przebywaj w miejscach naturalnych, w biorchitekturze bez żelastwa, tam gdzie linie magnetyczne się osadzają lub staraj się stworzyć taką przestrzeń, gdzie mieszkasz, nie wiem może na podwórku altana z granitu i dębu w kształcie pięciokąta albo w mieszkaniu zrób sobie stonhenge :), jak indianin idź umrzeć na małym pagórku za którym znajduje się duża góra, bo jest fraktalna do tego pagórka, stanowi soczewkę do skupienia magnetyzmu, ale pamiętaj tylko granity, dolomity skupiają magnetyzm, piaskowiec go już rozprasza, frakcjonuje
              – jedz jak najwięcej surowych warzyw i owoców (80 %) najlepiej w całości żeby dostarczyć niezbędnych enzymów i energii w postaci długiej fali, czyli to co dna potrzebuje, pij świeżą, alkalizowaną wodę, konieczna suplementacja krzemem, bo buduje całą matrycę energetyczną, odkryłem fajny krzem sprzedawany w kamionkowych butelkach na orsi.pl, drogi, ale gość (Marek Królikowski) jest chemikiem i wydaje się że wie co mówi no i dystrybuuje imploder Dana Wintera :), ale ten kurewsko drogi
              – oddychaj świeżym powietrzem tylko głęboko, bo rak nie lubi tlenu 🙂
              – powyłączaj w domu wszelkie zbędne urządzenia na prąd zlikwiduj wifi
              – ćwicz ciało, rozciągaj je, joga albo tai chi z Twoimi ulubieńcami w parku :), ładunek sam się nie przyciągnie, plecy się same nie zrobią 🙂
              – odrzuć wszelkie używki
              – unikaj gmo :), pszenicy
              – myśl pozytywnie, nie duś w sobie emocji lepiej je przepracuj
              Myślę że to najistotniejsze elementy, które pozwolą się wznieść dalej ponad czakrę serca i przejść przez tę drogę 9-ciu 🙂 Nie ma co oczywiście popadać w przesadę, bo ja tam się znowu tak idealnie nie odżywiam, ale używki odstawiłem, rozciągam się w jodze i czasem pospaceruję sobie po lesie 🙂

            • Swietne rady, ale spoznione o jakies tysiaclecia 🙂

              „pij świeżą, alkalizowaną wodę” -i umieraj na choroby serca 🙂

              Serce potrzebuje TWARDEJ WODY! – inaczej zaczyna chorować i w koncu przestaje pracowac …
              Zalecam wiecej refleksji nad tym co czytamy i powielamy … tak dla wlasnego i innych zdrowia.

            • Droga Gaiu czy picie twardej wody dla samego wapnia i magnezu jest tego warte ?, bo przecież te składniki możemy pozyskać z czegoś innego np. z danonków :).
              Oczywiście kluczowym elementem jest magnez, dlatego nie nalezy sobie odmawiać gorzkiej czekolady :).
              Z kolei woda alkaliczna odkwasza ogólnie nasz organizm, rozrzedza krew i jest lepiej przyswajalna dla komórek ciała
              Pozdrawiam

            • myślę, że ta fruktoza w warzywach i owocach jest trochę przereklamowana, dano temu trochę zły PR, bo co innego jest w napojach gazowanych, a to nie jest naturalne, oczywiście są te indeksy glikemiczne, ale cukrzycy też się można pozbyć inaczej jedząc, najgorsze piwo, bo zawiera maltozę indeks 110 a potem hiperglikemia i kołatanie serca też chyba od tego, no a do piwa wiadomo zapaliłoby się szluga niestety teraz picie jest w modzie a monopol na każdym rogu, kiedyś w krajach słowiańskich np. Rosji w ogóle się nie piło no ale jakoś trzeba było sobie poradzić ze Słowianami.
              Sztuczne ubrania też pozbawiają siły i energii

            • Właśnie fruktoza w owocach wysoko-fruktozowych jest takim samym szkodnikiem jak ta z syropu GF czy z napojów gazowanych.
              Trzeba wybierać owoce z małą ilością fruktozy i warzywa. Warzywa z natury mają jej bardzo mało.
              Fruktoza jest chyba najszkodliwszym możliwym cukrem. Organizm sobie z nią kompletnie nie radzi, po jej przyjęciu jest ogłuszony, w szoku. Z glukozą sobie dobrze radzi, bo tylko kilka procent zamieniana jest w tłuszcz. Na środku skali szkodliwości znajduje się cukier rafinowany (sacharoza) który jest połączeniem glukozy i fruktozy w jedną cząsteczkę.

            • Przereklamowany to jest IG -indeks glikemiczny. Wiekszosc osob nie wie na czym to polega, ale powiela polprawdy. IG zbudowano na badaniu danego produktu na konkretnej osobie. Nie wdajac sie w mechanizmy calej procedury warto zauwazyc, ze IG to odpowiedz jaki poziom glukozy wyzwala dany produkt po jego spozyciu. I tutaj kryje sie wlasnie owa polprawda. Po pierwsze kazdy z nas jest indywidualnoscia i to pod kazdym wzgledem, takze tym biochemicznym. Po drugie kazdy jest w innym wieku i innym stanie zdrowia co bezspornie przeklada sie na biochemie. Po trzecie NIGDY nie spozywamy danego produktu w odosobnieniu. Bo albo wczesniej mamy juz cos w zoladku, albo w trakcie mieszamy produkty. Sama kromka chleba białego da wysokie IG, ale juz ta kromka posmarowana maslem sposoduje ze IG drastycznie spadnie, bo tez metabolizm weglowodanow jest dalece rozny od metabolizmu tluszczow. Zatem polaczenie dwoch skrajnych produktow powoduje, ze IG jest zupelnie inne niz z pojedynczych skladnikow.

              Natomiast FRUKTOZA jest najbardziej zdradziecka, bo poki co nie badamy jej w laboratoriach. Fruktoza zaburza metabolizm glukozy, glikogenu, mleczanow i wolnych kwasow tluszczowych, co prowadzi bardzo szybko do INSULINOOPORNOSCI, nastepnie do OTYLOSCI (epidemia XXI w.), DYSLIPIDEMII i na koncu CUKRZYCY. Smacznego 🙂

            • „fruktozy trzeba się wystrzegać jak ognia, tlen tak, jak najbardziej”
              TLEN jak najbardziej???
              To polecam zapoznac sie z EFEKTEM BOHRA 🙂

              >Efekt Bohra – zjawisko występujące w fizjologii, polegające na zmniejszaniu powinowactwa hemoglobiny do tlenu w warunkach obniżonego pH (wzrost stężenia jonów wodorowych, H+). Powoduje to, że tlen jest łatwiej oddawany przez hemoglobinę (dysocjacja tlenu). Ułatwia to oddawanie tlenu w tkankach. Przeciwnie podwyższenie pH zwiększa powinowactwo wiązaniu tlenu przez hemoglobinę i utrudnia oddawanie go w tkankach. W procesie tym bierze udział H2CO3, który pod wpływem anhydrazy węglanowej rozkłada się do jonu wodorowęglanowego oraz kationu wodoru. Krzywa wysycenia hemoglobiny tlenem ma kształt sigmoidalny.<

              https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Bohra
              http://www.bochenia.pl/nasze-zdrowie/2011/grudzien/chorujemy-z-braku-tlenu.html

            • Witam pięknie Chrestomata i zapytam poetycko,jeśli można o Twe lata /wiek/.Piszesz mądrze jako starzec doświadczony,
              dojrzały,chociaż między słowami dostrzegam nutkę młodzieniaszka sowizdrzały.

              Mądrości i wiedzy nigdy dość człekowi ,a Ty dzielisz się nią jako
              wiejski Trubadur i rozsiewasz swą mądrość wśród głodnych wędrowców,nie napuszasz się,nie wywyższasz zachowując przy tym umiar i prostotę.I stąd moja ciekawość,jeśli o wiek chodzi,bo
              jeśliś młody ,to podziwu godzien.

              A tak na serio,czytam i podziwiam i przyznać to muszę lubię
              ludzi z którymi współgra moja dusza.Jest wielu na tym blogu bliskich mojej duszy,nie będę wymieniać by ich nie napuszyć,ponadto oni to czują bo nasze energie ze sobą wibrują.

              Serdecznie pozdrawiam Anna

            • Jarek, Gaia dziękuję za przekazanie wiedzy w sprawie fruktozy i efektu Bohra
              Pozdrawiam

            • Hej Rozsądna Anna, ogólnie staram się być skromny i jestem też prostym człowiekiem ,wiek nie stanowi dla mnie problemu i odpowiem Ci też poetycko – choć mam młode trzydzieste na karku to nie zaglądam już więcej do barku 🙂
              Pozdrawiam

            • czyli coś zbliżone do rosyjskiej flagi, dla Słowian biel, niebieski czerwony to tzw boski IST symbol boga bogów i wszelkiego życia, materia, no i występuje on we wszystkim

            • Portret numerologiczny to analiza Twojej daty urodzenia, imion i nazwiska na podstawie liczb, który pomaga ustalić jakie wyzwania nas jeszcze czekają i jakie mamy już za sobą.
              Szczegółowo napisała o tym Ruda (posty wyżej).

      • „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie’

        „Prościej mówiąc jeżeli masz implozję w swoim dna to przetrwasz swoją śmierć”
        Nie wiem Chrestomata, czy brzmi to prościej:-), natomiast, tak jak napisałam poprzednio, ja się bardzo cieszę, ze słowa wiary i słowa nauki stają się powoli kompatybilne.
        Zawsze wierzyłam w to, że, kiedy Jezus wspominał o zmartwychwstaniu czy unicestwieniu, to nie miał na myśli Swojego „”widzimisie”, tylko opisywał skutek naszych wyborów i stanu świadomości (serca?) w odniesieniu do jakichś praw. A Ty właśnie próbujesz nam tutaj przełożyć tę prawdę o tym, że nasze wolicjonalne wybory i stan duszy, np. w tym przypadku – długotrwałe bycie w stanie Miłości, zmienia FIZYKALNIE na poziomie struktury DNA nasze ciała. Oczywiście, dla każdego z nas jest to intuicyjnie proste czy zrozumiałe, ale dobrze jest CHOCIAŻBY usłyszeć (nawet bez specjalnego zrozumienia tego specjalistycznego języka fizyki kwantowej). że nauka może to zjawisko, czyli STAN NASZEJ DUSZY już w swoim języku i swoimi prawami opisać. O ile cokolwiek z tego załapałam:-).

        I w związku z tym mam do Ciebie dwa pytania, a właściwie bardzo dużo, ale na tę chwilę tylko dwa. Jak Ty rozumiesz słowa Chrystusa w odniesieniu do tego fragmentu powyżej „beze Mnie nic nie możecie uczynić”, niekoniecznie już w wydaniu fizyki kwantowej:)
        i drugie – na czym polega to przygotowanie się do śmierci, o czym wspominasz?

    • Albo Amon vel El shaddai a na hebrajski tłumaczone jako El Sheitan, czyli nasz poczciwy szatan Jachwe 🙂

  5. „Punktem wyjścia jest DOTARCIE DO CELU

    Dobro i zło są jak dwie strony tej samej monety: są sobie bliskie, ale nigdy się nie przenikają, podobnie jak równoległe linie, jak drzwi, przez ktòre trzeba wejść, ale również wyjść, jak niebo i ziemia, jak wyruszenie w drogę Bilba i powròt Froda.

    Wyruszenie w drogę Bilba jest Pożegnaniem, jak śmierć, koniec jednego etapu i początek drugiego. Ale Bilbo nie może wyruszyć zabierając ze sobą Pierścień … dla każdego z nas nadejdzie taki dzień, kiedy powinniśmy zrezygnować, dobrowolnie lub pod przymusem, z pokusy bycia nieśmiertelnym, musimy wyruszyć z tego życia bez życia, bez Pierścienia Władzy nad życiem. Bilbo był przywiązany do Pierścienia tak jak my do życia. Ten, komu udaje się z niego zrezygnować, staje się prawdziwie nieśmiertelny. Ale ten, komu się to nie uda, będzie miał bardzo długą żywotność, jak Gollum, będzie uważać się za nieśmiertelnego nie zdając sobie sprawy z tego, że żyje zawsze w śmierci. W ramach tej perspektywy możemy zrozumieć słowa Jezusa, kiedy mówił: Ci, którzy zechcą zachować własne życie, stracą je, a kto straci swe życie dla mnie ocali je i zdobędzie. Ten paradoksalny, apofatyczny, dialektyczny język jest jedynym, który pozwala nam zbliżyć się do rzeczywistości tajemnicy.
    Podróż tam i z powrotem Bilba jest podobna do wędrówki łososi; wraca do swych źròdeł nie po to, by umrzeć, ale po to, by wydać swoje „potomstwo”: obraz wieczności i ciągłości. Podróż Bilba do Rivendell, miasta elfów, jest prototypem drogi śmierci, do domu Ojca Niebieskiego. Także Księga Rodzaju, w Biblii, wydaje się być punktem wyjścia, ale jest tak naprawdę celem, gdyż na drodze życia zwracamy się w kierunku podboju Edenu. Marzeniem wielu Hobbitòw było właśnie zobaczenie i poznanie elfòw: wystarczy spojrzeć na Merry’ego i Pippina, i samego Sama. Gdy zobaczyli elfy w Rivendell zostali najzupełniej usatysfakcjonowani.

    ******
    Spędzamy całe życie starając się powstrzymać śmierć. Jedząc, wynajdując, kochając… Modląc się… Walcząc… Zabijając… Ale co my tak naprawdę wiemy o śmierci? Tylko, że nikt nie wraca. Ale przychodzi taka chwila w życiu… moment… kiedy twój umysł żyje wedle swoich pragnień, swoich obsesji… Kiedy twoje nawyki przeżywają twoje sny. I kiedy twoje straty… Może śmierć jest darem?

    – David Gale –

  6. „Jezus Chrystus miał doświadczenie tego typu, w którym on jako żywy organizm był ekspresją, tego czego nazywał w języku jemu dostępnym, Boga Ojca”

    … także ten, Jezus na pewno zażywał psychodeliki, marihuannę to na bank, i pewnie psylocybine, no i Leszek vel betonowy kloc wałkuje swoje psychopatyczne herezje nie czając czaczy ni w ząb, tylko jest zapatrzony w biblie jak ciele w malowane wrota 😀

    • „To samo zalecam Wam. Humor i obrócenie tych negatywizmów w żart jest sekretną bronią o sile rażenia bomby atomowej. Gdy pojawi się myśl taka, jak opisałem powyżej – zaśmiej się z niej, wykpij ją. „I to jest to!:)
      Bardzo dobry pomysł:)

  7. …jak wyłączać niechciane i bolesne myśli, NASZE myśli (lub cudze W NAS) – to już trochę wiemy.

    Teraz spróbujmy może zastanowić się wspólnie, jak wyłączać CUDZE niechciane dla nas (czy tylko dla nas?) bolesne myśli ubrane w słowa, które przychodzą do nas z zewnątrz? Temat może nie dla wszystkich interesujący, ale aktualny..
    Czy mamy te cudze przykre i bolesne (wulgarne, obleśne, krzywdzące, niesprawiedliwe) myśli wyłączać (ignorować) dla nas samych? W sumie dałoby się zrobić tylko… no właśnie. Przecież istnieją INNI – obserwujący – dla których nasza wewnętrzna kontrola, żeby „nie odpowiadać pięknym za nadobne” odbierana jest (lub może być odbierana) jako słabość, niemożność, brak odwagi czy brak argumentów. [A już na pewno sam agresor czuje się „miękką odpowiedzią” lub brakiem odpowiedzi bezkarny i wręcz zachęcony do kolejnych natarć].
    Z kolei, czy osoba atakowana, ma dać się wciągać w różnego rodzaju potyczki słowne, które zamiast coś wnosić powiększają tylko skalę spustoszenia?
    Czy ma podejmować działania na własną rękę albo liczyć na dobrą wolę agresora, że w końcu zaprzestanie ( dojrzeje, dorośnie, rozwinie się)? albo liczyć, ze ktoś „sprawiedliwy” się za nią wstawi, ujmie?

    Jesteśmy tutaj przecież takim maleńkim społecznym mikrokosmosem, i w nas i poprzez nas odbijają się wielkie problemy tego świata. Oburzamy się, kiedy szkaluje się dobre imię nas samych na świecie, delegujemy innych – polityków, ambasadorów – i słusznie, żeby bronili naszego honoru i prawdy o nas.
    A ja pytam, kto ma to zrobić tutaj? Kto ma bronić honoru nas samych lub innych na tym zacnym”:) blogu?

    Ja widzę ten PROBLEM wyraźnie i konieczność zrobienia czegoś w tej sprawie. Chociażby w ramach podniesienia poziomu odpowiedzialności nas samych za to co robimy . A to też należy do dziedziny samoświadomości i rozwoju duchowego. Inaczej będziemy pieprzyć (przepraszam za wyrażenie) w teorii o rozwoju świadomości, duchowości, miłości i takich-tam dyrdymałach, a praktycznie – tkwić w gnoju zwierzęcej, agresywnej popędliwości w nas.
    Może wypracujmy jakieś zasady tutaj, które będą obowiązywać w momencie, kiedy ktoś stosuje przemoc werbalną. Bo tak to się nazywa. Niektórzy są tu ofiarami przemocy, a wszyscy inni świadkami. Ale świadek przemocy, to też ofiara przemocy.
    Czy mając podobne sytuacje w domu, w szkole, w pracy (prawie nagminne teraz) nie powinniśmy reagować? Jako kolektyw, wspólnota ludzi dobrej woli, czy jak kto chce to nazwać?
    Co wy na ten temat sądzicie?

        • Dostało mi sie trochę po uszach od mojej Kochanej Krysi przez Beatę
          Dlatego gdy zaproponowała coś wykorzystałem okazję i zaproponowałam. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Byc moze coś sie zmieni – zobaczymy
          Pozdrawiam

          • cyt „Dostało mi sie trochę po uszach od mojej Kochanej Krysi przez Beatę”
            Bogdan, ja-nie-mo-gę, ty mnie osłabiasz:-)

            • trochę się istotnie na ciebie „posypało”, Bogdan, ale zauważ chociaż, ze nic chamskiego…
              Ja tylko chciałam dodać, ze to NIE JA jestem przyczyną tego wszystkiego (żebyś się na mnie przypadkiem „nie zapiekł”). Takie twoje myślenie przypomina typową schizmę sprawcy przemocy „a widzisz, co narobiłaś, a widzisz?”

      • Krysiu ja znów do Ciebie z podziękowaniem za słowa które jak to
        Ty tylko potrafisz,wyjęłaś mi z ust.Trzy dni nosiłam się z zamiarem wylania trochę zimnej wody na Bogdana56,żeby nie
        pękł z samozadowolenia i pouczania innych trochę jak dla mnie niesmacznym językiem .

        Nie wiem Krysiu czy zauważyłaś,ze awersję do „Bibilijnego Jezusicka” na tym forum mają tylko Panowie,zaczynam podejrzewać tu zazdrość” dlaczego ja nie jestem taki wspaniały i uwielbiany?”(*_*)
        Ja nie dociekam,czy Jezus żył, był,jak zginął,czy słowa przypisane Jezusowi są Jego własnymi,dla mnie ważne są przesłania,prawdy i prawa według których powinniśmy żyć i postępować,a świat na pewno byłby dla nas Rajem a nie Piekłem
        jak zadał pytanie Jarek w jednym ze swoich wcześniejszych artykułów.
        Podejrzewam,że Panowie wyleją na mnie wiele epitetów.ale ja już tak mam,jak chcę to mówię co czuję,a dzisiaj naszła mnie właśnie ochota by pogonić kota (*_*)

        • , Nie wiem Krysiu czy zauważyłaś,ze awersję do „Bibilijnego Jezusicka” na tym forum mają tylko Panowie,zaczynam podejrzewać tu zazdrość” dlaczego ja nie jestem taki wspaniały i uwielbiany?”(*_*)”

          Przytoczyłam fragment Twojej wypowiedzi, Aniu, abyś znalazła jej echo w moich słowach.

          Powinnam powiedzieć, że ,,ludzie mają różne drogi … bla, bla, bla …”

          Nie zapominajmy, że ludzie na tym blogu mają swoje życia prywatne, które rzutuje na treść ich komentarzy.
          To widać gołym okiem, kto ma swoja pewną już ścieżkę, kto dogaduje sie ze swoim środowiskiem, kto uważa się za ,,innego” w swoim otoczeniu, a kto po prostu spuszcza z wentyla prywatne ciśnienie, które wcale nie zostało spowodowane tematami tu poruszanymi.

          Ponad to każdy chce być ważny, wyjątkowy, niepowtarzalny(czego nie zapewnia mu zewnętrzny świat), więc napieprzamy swoimi teoriami, przy okazji kłócąc się, byleby podkreślić ich ważność.
          A i tak większość z nas uprawia ten blog tylko dla sportu.(oprócz kilku wspaniałych ISTOT)

          BO PRZECIEŻ ,,NORMALNE” ŻYCIE NA TO NIE POZWALA …, ależ oczywiście …

      • Nie wszystko wokół jest Jednością. Piasek i pustynia, ocean i fale, słońce i jego światło, pieśniarz i pieśń – to Jedność, jedno bez drugiego nie ma prawa bytu.
        Do Jedności można także odnieść się naukowo. Jak świat istnieje nie zaginął ani jeden atom, cały świat stanowi 1.

    • a ołdczep ty się gmo od mojego piknego, górolskiego nazwiska, bo jak się łodwinę….. Jam jest Sabała, Beata Sabała

    • ,, Ja widzę ten PROBLEM wyraźnie i konieczność zrobienia czegoś w tej sprawie.”

      Zawsze stanę w obronie człowieka poniżanego, niesłusznie posądzanego, wykpiwanego, ośmieszanego – mówiąc najogólniej – krzywdzonego.

      TAK MNIE WYCHOWANO.

      I nie obchodzi mnie czy się to komuś podoba, czy nie. Czy znajduje jakąś posraną celowość wulgarnego, chamskiego traktowania drugiego człowieka.
      Jedynym człowiekiem, który mi może zakazać stawania w obronie krzywdzonego jest on sam.
      Parę lat łażę po tym globie i nigdy jeszcze nie usłyszałam:
      ,,Ej, ty! wyluzuj, odpieprz się, czego się wtrącasz? Ja chcę być krzywdzony!”

      Ci, którzy poniżają, używają obelg wobec drugiego, spokojnego człowieka, owszem, jakże często mają pretensje, że ktoś im przeszkadza w dalszym wyżywaniu się i traktowaniu człowieka jak śmiecia.
      Ci spokojni ludzie często nie potrafią się obronić. Nie noszą przy sobie werbalnej broni – nawet nie wiedzą co to jest. To gatunek ludzi, których można zabić słowem. Wiem, co czują.

      Oczywiście, tam, gdzie dwóch siebie wartych, poniża się wzajemnie i wyzywa, tam niech ,,odnajdują swoje miejsce w stadzie”. No chyba, że zaczyna się lać krew …. 😀 😀
      Ale wówczas trzeba dokonać błyskawicznej kalkulacji, ponieważ niejednym rykoszetem można oberwać. 😀

      Każdemu zdarza się ,,nie wytrzymać”. Jesteśmy tylko ludźmi, ale też powinniśmy znać słowo przepraszam, wytłumaczyć się.
      Często na tym blogu przepraszałam 😀 😀 i z pewnością to nie tylko przeszłość 😀

      Serdecznie pozdrawiam.

      • Krystyna, TY masz nie tylko dar pięknego pisania, ale również niezwykłą umiejętność puentowania, „trafionej w punkt” obserwacji. Tylko Ci pozazdrościć.

        O to mi właśnie chodziło. My sami powinniśmy być dla innych znakiem STOP, kiedy coś jest nie tak. Gdyby w szkole czy w pracy, kiedy nauczyciel czy przełożony bezczelnie stosuje mobbing wobec podwładnego, zaledwie kilka osób wypowiedziało się głośno, że to im się nie podoba i nie zgadzają się na to, świat byłby naprawdę dużo przystępniejszy i piękniejszy. Nasza inercja jest POZWOLENIEM na zło

        • Drogie Panie Nauczycielki, uczcie mądrze!!! Ale chyba już za późno. Wasza inercja, tak, tak, jest pozwoleniam na zło! Cieszycie się Drogie Emerytki???

  8. Jak mówiłeś tak zrobiłeś. Dzięki Jarku pisaniu o praktyce a nie już tylko o teorii. Oby tylko więcej!!

  9. Tu narazie Sanctus chcą a we Wrocławiu oddali za przysłowiową złotówkę wiadomo komu, bo jaki Pan taki kram 🙂

  10. „Ludzie wyluzowani i zdystansowani osiągają sukces na każdej płaszczyźnie życia – w relacjach z płcią przeciwną…” tak, niewątpliwie, kiedyś taka wyluzowana rozmawiałam z sąsiadem aż padło – może spotkamy się przy kawie? tylko, że ja tego nie chciałam!!! i znowu destrukcja, przestałam z domu wychodzić, hahaa

  11. Chrestomata, dziękuję za Twoją Mądrość! Oo, a już jakiś wirus się zbliża, czyli, niejaki „Leszek” Czy to jeden z tych, hmm… Biała koszulka, nie, kapturek fioletowy, a kto dziś dzwoni? Pewnie arrab rozpala kadzidełko, hihihi…

    • areckir, nie ma co dziękować, co wiem lub myślę to przekazuję dalej i w tym się spełniam, cieszę się że znalazłem ludzi podobnie myślących,
      a w kościółku widzisz kogo przyzywają na mszalnych modlitwach żeby się posilił 🙂

      • ,, areckir, nie ma co dziękować, co wiem lub myślę to przekazuję dalej i w tym się spełniam, cieszę się że znalazłem ludzi podobnie myślących,
        a w kościółku widzisz kogo przyzywają na mszalnych modlitwach żeby się posilił:)”

        Myślę, drogi Chrestomata, że każdy z nas w pewnym etapie życia przebywa w budowli, wzniesionej z murów ograniczeń, iluzji, nieprawdziwych wierzeń.
        Paradoksalnie takie mury są potrzebne, by każdą nową myślą móc czynić w nich małe, potem coraz większe otwory, prześwity na świat poza nimi.

        To właśnie mury powodują w człowieku ciekawość odkrywcy: ,,A co jest dalej? Jak wygląda świat i życie po drugiej stronie muru?”
        Wszystko rozbija się o tę ciekawość, o jej rozbudzenie.
        Nie przychodzi to łatwo, ponieważ burzone silnie zakorzenione wierzenia(słowo pisane i zasłyszane uznane za prawdę), potrafią dotychczasowe życie zamienić w zgliszcza, na których jak Feniks z popiołów podnosimy swe oczy na nowy, czasem oślepiający świat.

        Ściąć drzewo jest łatwo, ale wyzbyć się całego systemu oplatających nas korzeni to długi proces, wymagający wielu przewartościowań.

        Bardzo się cieszę, że z ludźmi na tym blogu mogę otwierać nowe okna, wychodzić poza własne mury, a grunt pod stopami w dalszej drodze czynić pewniejszym.

        I za to Was ludzie kocham! 🙂

        No patrz! A tyle mi mówiono, że miłość powinna być bezwarunkowa! 🙂

        Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia.

        • Krysia Ty powinnaś książki pisać 🙂
          „Myślę, drogi Chrestomata, że każdy z nas w pewnym etapie życia przebywa w budowli, wzniesionej z murów ograniczeń, iluzji, nieprawdziwych wierzeń.
          Paradoksalnie takie mury są potrzebne, by każdą nową myślą móc czynić w nich małe, potem coraz większe otwory, prześwity na świat poza nimi.”

          Burzenie tych murów to jak rozpakowywanie się ładunku duszy czy rozkwitanie róży, która jest także idealnym przykładem fraktalności

          • Mówisz: ,,książki pisać”? …

            No doooobra …, to sie biore !

            Jeśli rozpisano by światowy konkurs na najsympatyczniej przekazywaną wiedzę, to właśnie Mooji nie dałby nikomu zająć pierwszego miejsca.
            I jeszcze pewnie nie chciałby go przyjąć. 🙂

  12. gmozabija pisze:
    15 Maj 2016 o 01:00
    masz jakas nowa mieszanke zamiast tlenu ? -_- daj znac
    ————————————————————————-
    Skoro zawartość podanych przeze mnie linków
    https://kefir2010.wordpress.com/2016/05/11/jak-wylaczyc-niechciane-i-bolesne-mysli-podaje-prosty-sposob/#comment-275350
    jest zbyt trudna, polecam ponizsze … 🙂
    http://ashtangayoga.pl/artykuly/efekt-bohra
    http://butejko.pl/metoda-butejki/kim-byl-konstantyn-butejko/

    Jakoś nie dostrzegłam w swoim wpisie, abym chociaż sugerowała zaprzestania korzystania z tlenu. Zresztą w Efekcie Bohra nie o to chodzi.

    Chrestomata pisze:
    14 Maj 2016 o 12:27
    Droga Gaiu czy picie twardej wody dla samego wapnia i magnezu jest tego warte ?, bo przecież te składniki możemy pozyskać z czegoś innego np. z danonków .
    Oczywiście kluczowym elementem jest magnez, dlatego nie nalezy sobie odmawiać gorzkiej czekolady .
    Z kolei woda alkaliczna odkwasza ogólnie nasz organizm, rozrzedza krew i jest lepiej przyswajalna dla komórek ciała
    ———————————————————————————–
    Nigdzie nie napisałam, że należy pic wodę twarda dla wapnia i magnezu –to po pierwsze.
    Napisałam jedynie, że: Serce potrzebuje TWARDEJ WODY! – inaczej zaczyna chorować i w koncu przestaje pracowac …
    Przewrotnie mogłabym zapytać: czy warto pić świeżą alkaliczną wodę dla samego alkalizowania się? Czy cena chorób serca jest tego warta?

    Zakwaszenie organizmu, to kolejny chwyt marketingowy w ramach którego wyciąga się kasę od nieświadomych ludzi. Organizm jest o wiele mądrzejszy niż nam się wydaje. Posiada bardzo dużo, na wielu poziomach mechanizmów ochronnych przed nieroztropną działalnością samego człowieka względem siebie samego. Gdyby organizm tego nie przewidział, to już dawno temu ludzkość by wyginęła. Kto choć raz miał wykonaną gazometrię, ten wie o czym piszę. Na co dzień –poza stanami chorobowymi –jest wręcz niemożliwe zakwaszenie organizmu. W krótkim wpisie nie ma miejsca, aby proces ten opisać, ale może Jarek pokusi się i podejmie temat w kolejnym wstępniaku

    Poza tym przypominam o Efekcie Bohra. To właśnie zalkalizowana krew powoduje, że komórki są niedotlenione! To właśnie w alkalicznym moczu rozwijają się najbardziej zjadliwe bakterie, które niszczą układ moczowy, a szczególnie nerki. Przykłady można wymieniać niemalże w nieskończoność, ale dociekliwi zapewne pociągną temat.

    I na koniec odnośnie przywołanych Danonków na okoliczność pozyskiwania wapnia. Z przykrością muszę stwierdzić, że jest to jeden z gorszych wyborów, a już niewybaczalnym grzechem jest postawa matek kupujących swoim dzieciom ową truciznę. Tak, truciznę. Gdyby ludzie czytali skład tego, co wkładają do koszyka i raczyli poznać właściwości danych składowych byłoby o wiele mniej chorujących.
    Zobaczmy co wchodzi w skład owego Danonka.

    Skład:
    twarożek odtłuszczony, śmietanka, cukier, woda, truskawki 3% – puree, oligofruktoza, syrop glukozowo–fruktozowy, białka mleka, skrobia modyfikowana, wapń, koncentraty z: marchwi, czarnej marchwi; ekstrakt z rzodkiewki, naturalny aromat waniliowy, aromaty naturalne, witamina D.

    Wartość odżywcza: w 100g
    108 kcal, Białko 6.4 g, Węglowodany 13.4 g, Cukry 12.8 g, Tłuszcz 2.9 g, w tym kwasy tłuszczowe nasycone 1.9 g, Błonnik 1.2 g, Sód 0,04 g, Wapń 180 mg, Witamina D 1,25 ug.

    Już na pierwszy rzut oka widać, że więcej w tym szkodliwej chemii niż składników odżywczych. Sztuczny wapń, czyli zwykła kreda, taka sama jak kiedyś używało się do pisania na tablicy. Organizm nie potrafi wykorzystywać nieorganicznego wapnia, czyli syntetycznego oraz organicznego poddanego przetworzeniu (np. pasteryzacja). Problem ten rozwiązuje pobierając wapń z kości, albo syntetyk odkładając w kończynach, czy innych tkankach miękkich (miażdżyca). Podsumowując ów wapń z Danonka powoduje, że z biegiem czasu pojawi się miażdżyca lub zwyrodnienia stawów, kamica nerkowa, itd.
    Spójrzmy jeszcze na zawartość węglowodanów: 13,4/100 g, w tym 12,8g cukru. Zatem mamy łyżeczkę syropu glukozowo-fruktozowego oraz 2,5 łyżeczki cukru!!! Matki podaja je dzieciom nawet kilkumiesięcznym. Dla uzmysłowienia jaka to ilość cukru przeliczmy ową dawkę do wagi dorosłego człowieka. Skoro roczne dziecko zjada samego tylko cukru 12,8g przy wadze 12 kg, to u dorosłego przy wadze 70 kg daje to 74,7g cukru, czyli 15 łyżeczek!!! No i już widać skąd ta epidemia cukrzyków. Matki hodują cukrzyków niemal od kołyski …

    • Gaja, dziękuję za obszerne wyjaśnienie, z tymi danonkami to oczywiście żartowałem, zdążyłem też już przeczytać o efekcie Bohra. Jednak co z potencjałem Redox, który w alkalizowanej wodzie jest znacznie mniejszy – ujemny. Potencjał Redox mierzy fraktalność wody, czyli mierzy jej wydajność do dystrybucji ładunku oraz dostępność wolnych elektronów do dalszej reakcji. Przewiduje też zdolność do rozwoju żywych organizmów w wodzie, ponieważ wszystkie żywe organizmy potrzebują do życia fraktalnego pola (także fraktalnego powietrza) zgodnie z nauką Dana Wintera. Im mniejszy potencjał Redox (bardziej minusowy) tym energia życiowa jest większa i bardziej zoptymizowana
      W związku z tym woda z jonizatora ma mniejszy potencjał redox i jest zdrowsza.
      A Ty co sądzisz o tym potencjale Redox ?
      Pozdrawiam

    • Gaju – odbieram Cie jako osobe biegłą w sprawach medycznych więc moze bedziesz mogła i mnie cos doradzić
      Od młodości mam kamicę nerkową, atak co jakieś trzy lata. do tego doaszło nadcisnienie , a ostatnio jakies problemy z wydalaniem moczu – po prostu puchną mi nogi. Czy umiałabyś cokolwiek rozsadnego podpowiedziec jak pozbyć się wody z organizmu i obnizyc cisnienie?

      • Wszystko zależy od tego, jakiego rodzaju kamyków jesteś posiadaczem 🙂
        Najczęściej sa to kamienie szczawianowo-wapniowe i tutaj polecam K2-MK7 (nattokinazę).
        Niestety, ale nie mogę zgodzic sie z zaleceniami gmo zabija@, który poleca:” wapno np z surowych skorupek jajka”, czy miksture z miodem.
        Skorupki jajek są zwykłą kredą …o czym pisałam powyżej. Więcej szkody niz pozytku, bo i tak mamy nadmiar wapnia, który nie dotarł do kości -bo jest syntetyczny -który z tego powodu ulokował się w nerkach w postaci kamieni. Zatem podstawą jest wyprowadzenie owego wapnia -a nie jego dokładanie. Własnie tym zajmuje się K2-Mk7. Sprawdzone, działa 🙂
        Na miód uważałabym, gdyż w większości to czysta fruktoza, a czym ona jest pisalam w linku
        https://kefir2010.wordpress.com/2015/11/28/cukier-najslodsza-trucizna-o-tym-dlaczego-tyjemy-chorujemy-i-umieramy/
        Suplementacja musi jednak potrwać około 6 miesiecy, aby kamyczki zaczęły zmniejszać się do poziomu „piasku” możliwego do fizjologicznego wydalenia.
        Pozdrawiam zycząc szybkiego pozbycia sie problemu kamyczkowego 🙂

        • Zapomniałam dodac odnośnie „puchniecia nóg”. Najczęściej puchniecie ma zwiazek z …ODWODNIENIEM, czyli przemieszczeniem sie elektrolitów i zaburzenia „dwóch oceanów wody”: komórkowego i pozakomórkowego. Należy sprawdzic poziom elektrolitów (Na, K, Mg, Ca) oraz hematokryt. Dopiero na tej podstawie mozna szukać przyczyny i proponowac zalecenia.
          A odnosnie nadciśnienia, to ono zawsze zwiazane jest z nerkami. Skoro więc szwankuja nerki to i pojawia sie nadcisnienie. Chociaż osobiscie polecam zredukowanie owoców, które wytwarzaja kwas moczowy, a on podnosi cisnienie. Czasami wystarczy taka modyfikacja w diecie, aby zredukowac a nawet odstawic leki hipotensyjne. Przy skoku cisnienia polecam papierową torebke i 3-5 minutowe oddychanie w nia. Dwutlenek węgla rozkurcza naczynia krwionosne i obniża cisnienie 🙂

        • Moi drodzy państwo doktorostwo!!!
          Może ja jako pacjent troszkę poczekam aż zakończycie konsylium i ustalicie metodę Ha Ha Ha!
          Nie wiem teraz co ronić

          • @Może ja jako pacjent troszkę poczekam aż zakończycie konsylium i ustalicie metodę Ha Ha Ha!

            Przepraszam bardzo, ale grzecznościowo odniosłam sie do Twojej prosby skierowanej imiennie do mnie. Skoro jednak raczysz sobie żartować, to ja wycofuje się z doradzania czegokolwiek i w czymkolwiek.

            Dodam jedynie, że zadając jakiekolwiek pytanie na internetowym forum uzyskasz rózne odpowiedzi i wszystko sprowadza się do tego, że samemu trzeba poświęcić sporo czasu, aby oddzielić te wartościowe porady od szkodliwych.
            Życzę cierpliwości w dążeniu wiedzy i do zdrowia.

            • ,, Skoro jednak raczysz sobie żartować, to ja wycofuje się z doradzania czegokolwiek i w czymkolwiek.”

              Kochana Gaju, nie denerwuj się proszę. Bogdan jest tu nowy i nie ma zielonego pojęcia jak wielką, mądrą i przynosząca efekty w praktyce, wiedzę nam przekazujesz. Skorzystałam z wielu twoich porad, za co bardzo dziękuję.
              Muszę przyznać, że cechuje cię wielka cierpliwość w wyjaśnianiu dla tych ,,co to wiedzą lepiej”.

              Serdecznie pozdrawiam i życzę samych pięknych dni.

            • Prosze nie złość się! Powstała dyskusja miedzy Tobą, a gmosiem z rozbieżnościa zdań. Postanowiłem wiec poczekac na wasze ostateczne ustalenia. Tylko tyle i aż tyle. Jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy, ale zostałem jakby wygłupiony więc czekam
              Pozdrawiam Bogdan

            • No i właśnie odstraszyłeś Bogdan56 Gaję. A szkoda bo kobieta miała potężną wiedzę na temat dietetyki i biologii. Może kiedyś wróci tutaj.

            • Bogdan obrzęk dolnych kończyn może mieć wielorakie przyczyny.Nerki nerkami ale czasem może być też spowodowany niewydolnością żylną lub sercową ,czasem powodem obrzęków jest np.chora wątroba lub choroby tarczycy. Trzeba się zbadać pod różnym kątem no chyba,że już to zrobiłeś i jesteś pewien,że przyczyna na pewno leży tylko w nerkach.Pozdrawiam.

          • ,, Moi drodzy państwo doktorostwo!!!
            Może ja jako pacjent troszkę poczekam aż zakończycie konsylium i ustalicie metodę Ha Ha Ha!
            Nie wiem teraz co ronić”

            Nie wiesz co ,,ronić”? – Łzy wstydu.

            A póki co ,, Golonka dla pana raz proszę + mineralna”
            Jedz Boguś i przysłuchuj się proszę. Nie masz przecież na imię Filip i nie siedzisz w konopiach.
            Jeszcze by tylko tego brakowało, żeby Gaja przez ciebie, Boguś, przestała do nas zaglądać!
            Jak nie wiesz kim jest Gaja i każdy inny człowiek tu ,,wchodzący”, to zapytaj ludzi, którzy dłużej odwiedzają Jarkowy blog.

            Jedz se spokojnie …

            Mam nadzieję, że nie popsułam ci ani apetytu, ani humoru, wszak nam wszystkim zdarza się najpierw coś zrobić, a potem pomyśleć.

            Pozdrawiam.

            • Dobrze Krysiu
              Prawdę mówiąc – w sobote jadłem golonke z kapustą i popijałem z procentami
              Tam była literówka i miało byc ROBIĆ
              Pozdrowienia

            • Moim zdaniem to dobrze czasem dostać [żółtą kartkę]. Każdy z nas ma swoją strefę tolerancji i dobrze kiedy ja czasem pokarze
              Piszesz o spotkaniu – Popieram!
              Noc Kupały – ja mieszkam w Poznaniu – to informacje o mnie do organizacji. Mogę też na tak zbozny cel rzucić trochę grosza

        • @surowe wapno np z surowych skorupek jajka wymoczone w cytrynach

          Czy byłbyś tak uprzejmy i raczył wyjaśnić, w jakim celu polecasz stosowanie wapnia przy konkrementach?

          Jeżeli to konkrementy szczawianowo-wapniowe (a tych jest najwięcej) to w jakim celu dostarczać organizmowi wapnia skoro ma go juz w nadmiarze i stąd tworzy kamyki?

          A jeżeli nie są to kamienie szczawianowo-wapniowe, to jaki jest sens wprowadzania do organizmu nieorganicznego wapnia?

          Warto zapamiętać, że wapń dzieli się na dwa rodzaje: organiczny i nieorganiczny.
          Organiczny znajduje sie we wszystkich produktach żywnościowych zawierających NIEPRZETWORZONY wapń, czyli surowy, np. sezam niełuskany (największa zawartość wapnia).

          Poddanie wapnia organicznego PRZETWORZENIU powoduje, że staje się on nieorganicznym wapniem, czyli balastem dla organizmu. Wystarczy ugotować warzywa, czy spasteryzować mleko, aby wapń organiczny konwertował w nieorganiczny. Problem tkwi jednak w tym, że organizm musi coś zrobić z owym balastem. Skoro nie może go zmetabolizować, to odkłada go w różnych miejscach organizmu, ale nigdy nie trafi on do kości. Upchnie go w haluksach, ścięgnach, miedzy podwięziami okołostawowymi tworząc stany zapalne stawów, konkrementach w nerkach czy pęcherzyku żółciowym oraz w tkankach miękkich. Zacznie odkładać go w tętnicach tworząc blaszkę miażdżycową (to nie cholesterol ją tworzy, a wapń nieorganiczny) rozpoczynając proces miażdżycy.

          • Najpierw proponuje odpowiedzieć sobie na pytanie: z czego zbudowana jest kość?
            W potocznym mniemaniu uznaje się, że kość=WAPŃ.
            Niestety, ale to kolosalne nieporozumienie!
            I jeżeli zaczynają sypać się nam zęby, to NIE WAPŃ jest tego sprawcą!

            KOSCI to w 90% KOLAGEN!!!
            Około 60 r.ż. zaczynaja się kłopoty z tworzeniem kolagenu stąd też kłopoty z łamliwościa kości (osteoporoza). Ponadto kortyzol stymuluje rozpad kolagenu do aminokwasów.
            Kolagen to trzy siostry (Prolina w 21% + Lizyna +Glicyna) zarządzane przez witamine C (ale organiczną a nie izolat w postaci kwasu askorbinowego).

            Pozostałe 10% składu kości to: WAPŃ organiczny (twardość kości), FOSFOR (twardość kości), Magnez (elastyczność kości). Najważniejsza jest ELASTYCZNOŚĆ kości a nie ich twardość. Kości twarde a nie elastyczne łamią się, jak przysłowiowa zapałka.

            Ponadto na kość składają się: Potas, Mangan, Krzem, Żelazo, Cynk, Selen, Bor, Siarka, Chrom.

            Zęby są mocne nie od wapnia, ale od: Krzemu, Fosforu. Magnezu i Boru!
            Jeżeli któregokolwiek ze składników kości zabraknie lub jest w nadmiarze, jak chociażby WAPNIA to zęby łamią się jak zapałki lub ulegają próchnicy.

            Wapń jest potrzebny wyłącznie w okresie intensywnego wzrostu, czyli do 20 r.ż., kiedy organizm od urodzenia ma nadmiar magnezu stąd noworodek nie może sie połamac, bo zawsze powygina się na wszystkie strony.
            Później organizm staje sie skostniały (nadmiar wapnia) i potrzebuje magnezu dla uzyskania elastyczności 🙂

            WAPŃ jest przereklamowany (może celowo?), a jego nadmiar to szereg wielu chorób, w tym także chorób psychicznych z depresją na czele!

  13. ,, No i ja też znam kilka ciekawych haseł Jezusa, najciekawsze jest to, o nienawiści do rodziny: ”

    Zdumiewające jest to, że ludzie chcąc podeprzeć wyznawaną przez siebie prawdę, potrafią pisma- źródła wiedzy dyskutantów, z którymi się nie zgadzają, uznać chwilowo za pewnik, choć są doskonale przekonani, że te pisma są sfałszowane.
    To bardzo intrygujące, w złożoności psychiki ludzkiej, że jesteśmy w stanie fałszywą informację, jaką posługuje się nasz ,,opozycjonista”, uznać za rzeczywistość – byle by nie umniejszyć prawdzie naszych poglądów. Nasz umysł broni swej racji po tzw. trupach. To bywa czasem silniejsze od nas.
    Nie jest to rzadkim zjawiskiem w relacjach.

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.