Doktryny których lepiej się wystrzegać. Są gwarantem zbłądzenia

Doktryny których lepiej się wystrzegać. Są gwarantem zbłądzenia

duchowośćWidziałem niedawno profil na facebooku, który zajmuje się „zawodowo” punktowaniem bzdur i błędów, jakie znajdują się w doktrynie new age. Pisałem już, że new age będzie w przyszłości nowym fundamentem (rdzeniem) dla naszej euro-amerykańskiej cywilizacji. Cywilizacji rosyjskiej (postradzieckiej), azjatyckiej, islamskiej i afrykańskiej w tych rozważaniach pod uwagę nie biorę, bo one mają zupełnie inną drogę ewolucyjną.

Obecnie nasza cywilizacja opiera się na dwóch fundamentach. Pierwszy z nich to dekalog jak i monoteizm chrześcijański (katolicyzm i protestantyzm). Drugi z nich to system kartezjańsko-newtonowski, zwany racjonalizmem i ateizmem / materializmem. Jak wielu z nas już wie, te dwa fundamenty naszej cywilizacji są coraz bardziej niewydolne, rozsypują się. Przestają dawać pozytywnej odpowiedzi na coraz więcej odwiecznych, człowieczych pytań.

W new age widzę pewną nadzieję ucywilizowania i złagodnienia naszej cywilizacji, widzę szansę na jej ewolucję. Przy czym od razu zaznaczam, że jest to tylko wspięcie się ledwie szczebel wyżej w drabinie rozwoju. Świadomości zbiorowe cywilizacji ewoluują przez tysiąclecia. My – jako jednostki – możemy na początku danego roku poznać wszystkie tajniki new age, a pod koniec tego roku tę doktrynę porzucić. I iść dalej, wyżej i wyżej, w poszukiwaniu innych, lepszych i pełniejszych odpowiedzi.

Na mojej stronie na facebooku ktoś napisał, że to niemożliwe, by odrzucić wszelkie doktryny i ideologie, ponieważ SĄ ONE POTRZEBNE SPOŁECZEŃSTWU (CYWILIZACJI). I tutaj ten człowiek miał rację. Nie da się zbudować państwa, imperium, cywilizacji, bez ideologii i bez religii przewodniej. Elity polityczne i wtajemniczeni w arkana wiedzy znali tę zasadę na tysiąclecia przed nami, już w starożytności. Społeczeństwo / cywilizacja potrzebują sztywnej, usystematyzowanej doktryny, która próbuje udzielić odpowiedzi we w 99% nieznanym świecie, gdzie odpowiedzi tak bardzo brakuje. Jak i dać choć namiastkę sensu w niewzruszonym świecie, który jest sensu (na pierwszy rzut oka..) zupełnie pozbawiony.

Cywilizacja musi trwać, musi prosperować, musi być trzymana w ryzach, za buzię, w dyscyplinie. Pisałem wiele, wiele razy, że gdyby nie to, co my nazywamy przekleństwem (religie, doktryny, ideologie) to chaos i anarchia na świecie występowałyby w stopniu wręcz niemożliwym do wyobrażenia. Nie tylko nie powstałyby państwa i zrzeszenia państw (cywilizacje). Ale nie byłoby technologii, nauki, wiedzy. Musi być coś sztywnego i usystematyzowanego, co trzyma w ryzach nieokrzesane żądze i namiętności tłumu.

I taką doktryną był chrześcijański monoteizm. Ale w okresie historycznym zwanym renesansem powoli przestał się on sprawdzać. Powstała więc doktryna racjonalizmu (ateizmu / materializmu), której duchowymi „ojcami” byli Kartezjusz i Newton. Była to naturalna, ewolucyjna kolej rzeczy. Ale w XXI wieku obie doktryny, fundamenty cywilizacji, zaczęły się stawać jeszcze bardziej nieaktualne. New age – choć pełne bzdur, błędów, kłamstw, wypaczeń – ma szansę zastąpić te dwa dotychczasowe fundamenty cywilizacji. Mam nadzieję, że jeśli to się w przyszłości dokona (stopniowo i powoli, przez dziesięciolecia), to pomoże to naszej cywilizacji wznieść się choć odrobinę wyżej.

Dobrze, ale teraz zadajmy sobie bardzo ważne pytanie, wręcz kluczowe. Wiadomo że społeczeństwo (cywilizacja) ma swoje doktryny, ideologie, religie, schematy światopoglądowe, bo są one konieczne dla nich. Bo ludzie (masy) wolą bezpieczne, choć iluzoryczne gotowce. Ale CZY TE TWORY, CHOĆ KORZYSTNE DLA SPOŁECZEŃSTWA, SĄ KORZYSTNE DLA NAS? Czyli dla jednostek, które chcą wiedzieć więcej, i które chcą wybić się wyżej? Dla jednostek, które często od wczesnego dzieciństwa podskórnie czuły, że nie pasują do tego świata, że ten świat jest urządzony po prostu źle?

Przecież chyba wszyscy znamy prawo masowości – że gdy jakaś doktryna przestaje być niszowa, a staje się masowa, to automatycznie mocno traci na wartości i jakości. Rozwadnia się, poddaje erozji, zmiękcza, degeneruje. Tak, tłum degeneruje nie tylko doktryny – ale w zasadzie wszystko inne, bo to jest prawo uniwersalne. To dotyczy choćby zespołów muzycznych. Gdy są niszowe, grają często dobrą, alternatywną i ekscentryczną muzykę. Ale gdy tylko wita ich pan z MTV, VIVA, czy jakiegoś koncernu muzycznego – to każda kolejna płyta zespołu jest coraz bardziej bezbarwną, pop-ową szmirą.

Tłum jest potworem o wielu głowach„;
Średnia inteligencji w tłumie jest równa inteligencji jego najmniej inteligentnych przedstawicieli„;
Lud prowadzi niekończącą się wojnę z prawami człowieka. Rzesze ludzi we wszystkich epokach ponad wolność przenosiły wygodę, sen i dobrą zabawę. Nad tłumem trzeba panować„;
Im większy tłum, tym gorszych ma przywódców. Im większe państwo, tym gorsi politycy nim rządzą

I to ostatnie zgadza się, popatrzcie na polityków z USA, Rosji, Chin – trzech państw które mają ambicję podboju planety. I popatrzcie na maleńką Islandię, która jako jedyna na świecie wsadziła bankierów do więzienia. Można tylko polemizować, jaka siła sprawia, że w tłumie tracimy wszystko to, co dobre, w tym inteligencję, czy odwagę przeciwstawienia się złu. Wie to niejeden uczeń szkoły średniej czy wyższej obserwując koleżanki i kolegów. Na osobności z niejednym ziomkiem da się szczerze i konkretnie pogadać. Natomiast w grupce kolegów na przerwie ten sam człowiek zachowuje się nie raz i nie dwa jak kompletny debil.

Tak jak już mówiłem, zostawmy new age, ale nie demonizujmy go, nie śmiejmy się z tej doktryny i nie obrażajmy ludzi wyznających jej zasady. To tak, jak by denerwować się na przedszkolaka, że zamiast filmów dokumentalnych czy przyrodniczych, woli oglądać kreskówki. Nie ma sensu. New age ma swoich wcielonych mistrzów, wśród których wyróżniają się trzej – Osho, Anthony de Mello i Eckhart Tolle. Na tym facebookowym profilu ośmieszającym i punktującym błędy new age, jadą po tych duchowych mistrzach jak po łysych kobyłach.

Piszą o bzdurach Eckharta Tolle, jak i o rzekomej psychopatii Osho, który miał ponoć rozmyślnie i z premedytacją doprowadzać niektórych swoich uczniów do szaleństwa i obłędu. Ja pomimo początkowego wkurzenia, daleki już jestem od takiej postawy. Te treści są dla wielu ludzi potrzebne. Dają radość, nadzieję (choć chwilową i bardzo złudną..), pozwalają wykrzesać z tych ludzi choć odrobinę dobra.

To samo dotyczy katolicyzmu, na który często tak narzekamy. Gdyby nie on, to miliony ludzi nie doświadczyłoby choćby tego minimum minimum duchowości. Gdyby nie ten katolicyzm i związany z nim purytanizm, podwójne standardy, dulszczyzna – to te miliony ludzi nie byłyby w stanie stworzyć choćby iskierki dobroci. Byliby barbarzyńcami, gnanymi ślepo przez instynkty niczym nie ograniczone i nie podporządkowane. Wszystko ma bowiem swoje dwie strony – każdy medal. To, co nas ogranicza, dławi, tłamsi – dla społeczeństwa jest wręcz niezbędnym buforem jako takiej stabilności i bezpieczeństwa.

Wielu zaraz powie: „Kefir, a kimże Ty jesteś, by krytykować mistrzów?!” Cóż, jestem zwykłym człowiekiem, który badał przez kilka lat po omacku. Wiem już teraz, że czysta teoria serwowana przez mistrzów i ideologów new age, nie zastąpi praktyki. Możesz czytać, czytać i czytać kolejną książkę Osho, de Mello, Tolle.. I być przez lata w głębokiej depresji, traumie, na dnie. Bo tam jest czysty opis, ale nie ma podanych sposobów.

Pisałem już że ważne i prawdziwe jest to, co można zastosować i w stanie ekstrawertycznej ekscytacji, gdy wszystko mamy dosłownie na pstryknięcie palcem, i w stanie głębokiej traumy i depresji, gdy człowiek sięgnął dna. Ludzie uduchowieni dzielą się z grubsza na trzy kategorie:
mistrzowie wcieleni – którzy już od wczesnego dzieciństwa doświadczali niezwykłych zjawisk i mocy, którzy już od wczesnej młodości mieli zrozumienie, spokój i mądrość jakiej nie mają nawet starsi ludzie.
poszukiwacze przygód – często nieco cyniczni, zwadiaccy, ekstrawertyczni do bólu. Gdzieś tam dowiedzieli się, że joga, tantra, medytacja i inne tego typu zajęcia pozwalają przeżyć coś innego, lepszego, fajniejszego, zajebistszego. Więc pełni luzu i spontanu po to sięgają, często kończąc na satanizmie poziomu hard, który daje jeszcze większego energetycznego „kopa„.
ludzie którzy powstali jak feniks z popiołów po życiowym piekle, traumie, po sięgnięciu dna. Lub ludzie, którzy takie doświadczenia życiowego piekła, życiowej samotni – aktualnie przechodzą. Ja piszę właśnie z tej trzeciej perspektywy – jest ona na Ziemi zdecydowanie najczęstsza. Co zrozumiałe, ludzie uduchowieni z dwóch pierwszych kategorii często nie rozumieją osób z tej trzeciej kategorii. Jest to naturalne, zrozumiałe i ludzkie.

Wiem z własnego doświadczenia, że teoria jest potrzebna, nawet bardzo. Ale to Twój czyn nadaje tej teorii mocy sprawczej. Nazywa się to doświadczaniem bądź praktyką. Powiem więcej – często teoria, gdy nie wiemy jak konkretnie wcielić ją w życie – staje się przyczyną wręcz pogorszenia stanu w którym znajduje się adept. Dotyczy to wielu dziedzin wiedzy. I wiedzy o pracy i zarabianiu, i wiedzy o ars amandi / podrywaniu kobiet, i wiedzy o duchowości.

W swoich autorskich felietonach na ten temat chcę Wam przekazać te techniki, metody i sposoby, które działają. Możesz je zastosować zawsze, bo ich sekret polega na szokującej prostocie. Możesz je zastosować i w stanie euforii, i w stanie depresji. Chcę Wam powiedzieć te słowa, których mi przez ponad trzy lata brakowało: „Jarek, możesz, a nawet powinieneś to przeczytać.. Ale to tylko czysta teoria, bez praktyki to nie zadziała„.

Kimże jestem, by krytykować i negować dorobek mistrzów, pytasz? Wiem, wiem.. A może czytasz nie tych mistrzów, co trzeba? Czytałeś doktrynę sformułowaną w czasach Mojżesza (a może nawet wcześniej) przez Hermesa Trismegistusa, i jej rozwinięcie przez mistrzów współczesnych? Choćby przez zupełnie zapomnianego mistrza, Polaka z pochodzenia – Franza Bardonia, zamęczonego po wojnie przez polskich bolszewików na specjalne zlecenie tych rosyjskich? Dzieło i doktryna Hermesa były trzymane w tajemnicy przez tysiąclecia, i zostały spisane dopiero w XX wieku w formie Kybalionu. Hermes i wtajemniczeni którzy przez tysiąclecia strzegli tej wiedzy, zawsze ostrzegali przed prawem masowości opisanym powyżej – i przed błędami, wypaczeniami.

Cytuję: „Nie popełnij błędu i nie myśl, że ten mały świat, który widzisz wokół siebie – Ziemię, która jest zaledwie małym pyłkiem kurzu we Wszechświecie – jest całym Wszechświatem. Istnieją miliardy miliardów takich i większych światów. I istnieją miliardy miliardów takich Wszechświatów wewnątrz nieskończonego umysłu WSZYSTKIEGO (czyli Boga). I nawet w naszym maleńkim Układzie Słonecznym istnieją obszary i płaszczyzny życia dużo wyższego niż nasze własne, w porównaniu do których my – przywiązani do Ziemi śmiertelnicy – jesteśmy płaszczącymi się formami życia żyjącymi na dnie oceanu, gdy porówna się nas do Człowieka. Istnieją istoty o mocach i atrybutach wyższych od tych, jakie kiedykolwiek człowiek w swych marzeniach przypisywał bogom. A jednak te istoty były kiedyś jak ty, a nawet niżej; i ty będziesz kiedyś jak oni, a nawet wyżej, z czasem, gdyż takie jest przeznaczenie człowieka – jak mówią oświeceni.

A śmierć nie jest prawdziwa, nawet w relatywnym (ludzkim) sensie – są to narodziny nowego życia. I ty będziesz wędrował dalej i dalej, do ciągle wyższych płaszczyzn życia, przez eony eonów czasu. Wszechświat jest twoim domem i ty będziesz eksplorował jego najdalsze możliwe zakątki przed końcem czasu. Żyjesz w nieskończonym umyśle WSZYSTKIEGO i twoje możliwości i okazje są nieskończone zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. A na końcu wielkiego cyklu eonów czasu, kiedy WSZYSTKO będzie ściągać z powrotem w siebie wszelkie swoje stworzenie, pójdziesz z ochotą, gdyż wtedy będziesz w stanie poznać całą prawdę bycia jednością ze WSZYSTKIM. Tak mówią oświeceni, którzy są daleko na Drodze. A w międzyczasie odpoczywaj spokojny i pogodny – jesteś bezpieczny i ochraniany przez nieskończoną potęgę OJCOWSKO-MATCZYNEGO UMYSŁU.”
~Trzech Wtajemniczonych, „Kybalion„, na podstawie nauk Hermesa

Czytałeś twórcze i przystające do naszych czasów rozwinięcie starożytnych nauk w dziełach Vadima Zelanda? Wiem od wysoko wtajemniczonej osoby, że Zeland miał niezwykłe, boskie objawienie, które opisał w serii książek „Transfering rzeczywistości„. Dołożył on kamień milowy do odwiecznej wielkiej budowli wiedzy, która naprawdę działa, która daje wymierne rezultaty tu i teraz. Czytałeś i oglądałeś to, co ma do przekazania Nassim Haramein? Znasz Dymitra Wereszczagina i jego system obrony przed codziennie spotykanymi wampirami i wampirkami? A prelekcje i wystąpienia Marka Passio?

Jednym z ciekawych, ale i strasznych elementów doktryny new age, jest „nauka” nazywana telegonią. Ta rzekoma nauka to nic innego, jak powielenie patriarchalno-męskich doktryn, lęków i kompleksów w formie new age. Freud czytając założenia telegonii pękł by ze śmiechu, Jung zapewne by posmutniał rozdzierając szaty nad tym, co też stało się z duchowymi naukami. Kiedyś czytałem bogate opracowanie o tym, że telegonia jest tak naprawdę zakulisową konspiracją konserwatywnych mnichów prawosławnych ściśle powiązanych z psychotronicznymi jednostkami KGB i GRU. Ich celem było przemycenie starych, patriarchalnych treści w nowoczesnej formie new age.

Musimy tutaj coś wyjaśnić – coś bardzo ważnego. Otóż Rosja wpompowała miliardy dolarów w kult new age – tak, by promował on jej wizję podboju planety. Na głęboko zakulisowym planie toczy się psychotroniczna wojna o umysły. „Galaktyczna federacja światła„, „Cobra” i tysiące innych channelingów to tak naprawdę dzieło KGB / GRU. Albo jest to dzieło ich tysięcy psychotroników i jasnowidzów, albo jest to dzieło wysoce zaawansowanej technologii takiej jak „Oko Moskwy” – instalacji kontroli umysłów do dziś działająca w czarnobylskiej zonie.

Mnisi prawosławni powiązani z tym psychotronicznym projektem mieli stworzyć doktrynę telegonii. Przecież zdecydowana większość popularyzatorów telegonii to nazwiska rosyjskie. Polacy tylko przetłumaczyli i roznieśli w świat tę obłędną, koszmarną teorię.

Możesz patrzeć przez okulary systemu, któremu nadałem roboczą nazwę  MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) ale nie dostrzeżesz nic ponad to, co widzą inni Kowalscy żyjący na tym świecie. MPP to rdzeń (fundament) cywilizacji jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. Bo cywlizacja musi jakoś trwać i prosperować, musi być trzymana w ryzach, za buzię, w dyscyplinie – wracamy do tego co opisałem powyżej, na początku. Ale MPP nie odpowiada ludzkiej naturze i nie przynosi szczęścia – teraz widać to jak nigdy w historii Ziemi. Zmień perspektywę, a Twoje życie ulegnie przewartościowaniu.

Matka Natura powoli wycofuje programy MPP. Te programy wypaczyły twórcze i budzące energię uczucie zakochania, podporządkowując je męskim / patriarchalnym lękom, kompleksom i podświadomym traumom. Wirus mentalny który tak dręczy zakochanych to poczucie niskiej wartości, które powoduje kompleksy. Kompleksy powodują zazdrość, zaborczość i chęć zdominowania drugiej osoby i posiadania jej na własność. Przejawia się to m.in. w obsesyjnej potrzebie kontroli… genitaliów partnera. Tak, jakby o istocie człowieka decydowały narządy płciowe, a nie duch, serce czy umysł. Wracamy tutaj do new age i idei miłości bezwarunkowej – tak, jest to piękna idea. Ale jak Ci natchnieni duchowością new age godzą ideę miłości bezwarunkowej z patriarchalną i w zasadzie bardzo brutalną, wykluczającą ideą telegonii?

Teraz mamy więc takie małe bagienko okresu przejściowego. To dlatego powstają takie wypaczenia jak gender studies czy feminizm. To dlatego mężczyźni odkrywają swój pierwiastek kobiecy, a kobiety – pierwiastek męski. Oczywiście, tradycjonaliści drą szaty i załamują ręce. O tempora! O mores! -Mówili to już konserwatywni kapłani starożytnego Egiptu a potem Rzymu, narzekając na swawole ówczesnej młodzieży. Oni nie chcą przepracować swoich kompleksów i lęków. I bardzo dobrze że drą szaty! I bardzo dobrze, że załamują ręce! Może w końcu dotrze do nich to, że umierający system którego są ambasadorami (MPP) nie tylko się nie sprawdził – ale przyniósł światu ogrom zła, cierpienia, łez i śmierci.

Dobrze, w takim razie, co w zamian? Nie, nie zaproponuję żadnego innego systemu niż MPP w wymiarze społeczeństwa, cywilizacji (całości). Bo jest to na razie absolutnie niemożliwe. I będzie niemożliwe jeszcze przez długie lata. Ale Ty – jako jednostka, już teraz możesz chociaż spróbować się z tego więzienia dusz i umysłów uwolnić. Alternatywne systemy do MPP istnieją, tak jak istnieją alternatywne systemy do chrześcijaństwa, racjonalizmu i new age. Ale jak zawsze, te lepsze, nowsze systemy są dostępne dla mniejszości.

I niech tak będzie. Człowiek uczy się na swoich błędach, a ludzkość ponoć nie. Świadomości zbiorowe (np świadomości cywilizacji) ewoluują znacznie wolniej niż świadomości wielu jednostek. Jest nas coraz więcej, co jest pozytywne. Róbmy swoje, cieszmy się życiem i jego całą paletą barw.

Przeczytaj moje inne artykuły o duchowości:
Uniwersalne prawa wszechświata: „Miej wyjebane a będzie Ci dane”
Bóg nas opuścił? A może umarł przed milionami lat?!
Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?
Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi
Przypadek jest imieniem Boga
Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

globalna świadomość

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji! 🙂 –Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

205 myśli nt. „Doktryny których lepiej się wystrzegać. Są gwarantem zbłądzenia

  1. https://ciemnanoc.pl/2016/05/07/nieskonczony-rozwoj-duszy-ostatni-beda-pierwszymi/

    „W tym artykule podzielę się z Wami moim światopoglądem duchowym. Bo często otrzymuję pytania – czy wierzę w reinkarnację ? Czy wierzę w istnienie po śmierci ? Czy można cofnąć się w rozwoju ? Czym jest dusza ? itd. Postaram się na to wszystko dziś odpowiedzieć.

    Duch wchodząc w materię siłą rzeczy stał się ograniczony, ale za to zyskał formę i wiedzę o sobie. Ewolucja jest pokonywaniem ograniczeń cielesnych i intelektualnych. Tym jest każdy rozwój duchowy – przekraczaniem granic niewiedzy i poszerzaniem świadomości. Każdej poszerzonej świadomości odpowiada poszerzona forma, czyli przestrzeń wyrażenia się. Dla uwolnionego ducha, ciałem staje się cały świat.

    Ale po za tym światem istnieje nieznane. Dlatego Absolut jest tym, co człowiek wie, i tym czego nie wie. Jest tym co jest i tym co nie jest, a także żadną z tych opcji, bo nieskończoność dąży do rozwalenia każdej granicy myślenia. Dlatego każde istnienie ostatecznie będzie wzrastać w nieznane i w nieskończoność, bo na podobieństwo nieskończoności powstało.

    W tym wzrastaniu, nie ma cofania się, tak jak nie ma możliwości powrotu do przeszłości. Każda kolejna chwila jest unikalna i nigdy się nie powtórzy. Podobnie jest z każdym istnieniem – nie cofnie się, ani nie powtórzy. Możemy mieć wrażenie cofania się, ale to dlatego, że rozwój przybiera kształt spirali – co jakiś czas wracamy do tych samych motywów. Czyli po nocy jest dzień, po dniu jest noc, ale nie oznacza to, że każdy kolejny dzień jest powrotem do stanu wcześniejszego. Każdy cykl odbywa się na coraz wyższym poziomie świadomości (wyższe okręgi spirali), dlatego nie jest dosłownym powtórzeniem.

    Ponieważ nie ma powtórzeń, po śmierci nie wrócimy ponownie i dosłownie na ziemię, czyli nie wcielimy się np jako mrówka. Kiedyś, w toku ewolucji, nasz duch już nią przecież był. Naszą prawdziwą tożsamością jest dusza, a ona nabierała wiedzy o sobie poprzez życie, które miała, nawet jeśli było ono bardzo krótkie. Po śmierci jest dalszy rozwój – po spirali w górę. Ego czyli ograniczona świadomość człowieka transformuje się do świadomości duszy, a ciało fizyczne rozpada się do poziomu ciała duchowego. Bo tylko ciało duchowe może umożliwić duszy dalsze poszerzanie się, ale już w wymiarach subtelnych i w obrębie swojej, unikalnej specjalizacji.

    To co zostaje na ziemi to podświadomość danego człowieka. Jak nazwa wskazuje – to czego nie uwolnił, co pozostało nieświadome i cierpiące i co przejdzie na kolejnych potomków. Nazywane jest to różnie – błądzące duchy, cienie dziedziczne, karma rodowa, demony, grzech pierworodny itd.

    Poprzednie wcielenia są w tej perspektywie pamięcią zbiorową ludzi, a ściślej przodków, które człowiek symbolicznie odbiera ze swojego Ducha. Duch jest świadomością zbiorową a więc mieści w sobie całą wiedzę i doświadczenia ludzkości, zwierząt, roślin, minerałów… Zatem każdy człowiek zawiera w sobie pamięć wszystkiego co istniało przed nim aż do samego powstania kosmosu.

    Rozwój duchowy jest odnajdywaniem w sobie potencjałów ludzi z otoczenia oraz przodków, bo oni istnieją w swoich potomkach, jako różne przejawy zbiorowego umysłu ducha (duch zbiorowy składa się z duchów pojedynczych ludzi, umysły zawierają się w sobie, jak w matrioszkach). To powoduje przekraczanie tożsamości ego na rzecz coraz szerszej tożsamości duchowej, oraz przekraczanie tożsamości ciała fizycznego na rzecz coraz szerszej materii – ciała dalszego. Temu procesowi towarzyszy uwalnianie wiedzy i miłość – do wszystkiego co jest.

    A im szersza tożsamość duchowa i cielesna, tym przestajemy oceniać i emocjonować się, kto jest starszą duszą a kto młodą, bo i tak celem każdej z nich jest Absolut. Nie zwracamy uwagi na to, kto ma jaki kolor aury, albo ile kto miał wcieleń, bo to nie ma najmniejszego znaczenia, skoro w każdym człowieku jest pamięć wszystkiego aż do początku czasu. W najgłębszym wymiarze istnienia, nie ma też znaczenia czy to cień czy światło, bo cień zawsze prowadzi do światła a dobro zawsze urodzi się ze zła – prędzej czy później. Przestajemy bać się życia i śmierci bo rozumiemy, że śmierć jest rozpadem aktualnej formy cielesnej, i przebudzeniem do nowej. Nie boimy się też demonów bo rozumiemy, że największe z nich są pomostem do Boga. Natura ostatnich to być pierwszymi.

    Ufamy porządkowi świata i czynnie bierzemy w nim udział, bo ten porządek trzeba wciąż doskonalić. Aktywność i odpowiedzialność jest fundamentem rozwoju. Najwięksi niszczyciele ludzkości byli katalizatorem największej wiedzy i postępu. Dokonali tego potomkowie, którzy ducha niszczycielskiego przekuli w reformatora. Dlaczego ? Bo rolą człowieka jako pomostu góry i dołu, jest brać odpowiedzialność za Ducha i Materię, tzn uwalniać z negatywów i zniekształceń, które powodują cierpienie.

    Duch i materia to Jaźń człowieka w ujęciu szerszej tożsamości duszy, o której wspomniałam. Dla przykładu – ludzie, którzy mają wpływ na cały świat, np dokonali jakiegoś wynalazku, który ułatwił życie milionom, nawet jeśli nie są „uduchowieni” to osiągnęli poziom tożsamości zbiorowej, bo potrafią dokonać w niej wielkich zmian. Z kolei ci, co od świata uciekają i demonizują materię, choćby nie wiadomo jak uważali się za uduchowionych – ich dusza jest wciąż zablokowana przez lękające się ego.

    Uwolniony duch człowieka potrafi skutecznie kreować materię, bo rozumie, że dla niej istnieje w tym życiu, ona jest jego świątynią i wiedzą, inaczej by się nie urodził. Czyli nie rodzimy się tutaj za karę, ani w wyniku grzechów poprzednich wcieleń. Narodziliśmy się tutaj, bo to nasza przestrzeń – nasze ciało zbiorowe, w którym każdy z nas ma coś do zrobienia. I to „zrobienie” jest powołaniem duszy, niezbędnym etapem jej unikalnego, nieskończonego wzrostu i nauki.”

    Lubię

    • – Jarku jezeli uwazasz ze udowodniles swoja racje, a w Twoim ciele pojawilo sie cudowne poczucie satysfakcji to chcialbym Cie ostrzec ze wlasnie hamujesz swoj duchowy rozwoj.(jezeli go prowadzisz)
      Ksiazki trzech mistrzow ktorych wymieniles moga byc wstepem do przebudzenia ludzi ze stanu niskiej (nie)swiadomosci, gdzie zachowaniem jak dobrze wiesz, kieruje instynkt samozachowawczy, z ktorego to ewolulowalo ego, i wlasnie teraz pobuje udowodnic kto tu posiada racje, kto jest samcem alfa w stadzie.(Swiadomosc tu i teraz) Natomiast taka ksiazka jak np „Wtajemniczenie do hermetyzmu” Franza Bardona, owszem jest zarezerwowana dla „zaawansowanych” istot, ktore wstąpily na duchowa droge, aby odnalesc w sobie Nature Maga -Hermetyzm, Swiadomosc Chystusową czy Naturę Buddy. Dlatego potrzeba jest abys wiedzial ze na pewnym etapie duchowego rozwoju instynkty oraz ego „odpadaja” od Ciebie i przestaja kierowac Twoim dzialaniem.

      Lubię

      • Przyjacielu – informuję Cię ze dosłownie wszystko może być potrzebne i stać się iskierką przebudzenia. Mnie obudził [Paradoks Szatana] – widocznie właśnie tej wiedzy mi brakowało. Innego obudzą pisma Hermetyków, a jeszcze innego medytacja. Bardzo ważna jest miłość do Świata i przyrody.
        Dlaczego tak jest? – to proste – jesteśmy inni i czegoś innego potrzebujemy. Jednocześnie widzimy inny obraz Boga [słowo]. Każdy z nas ma [swoja] drogę. Religie to ściema bo nie ma gotowców dla indywidualistów i prowadzą do pewnego punktu.
        Tak więc nie wierz w jedną pewną drogę. Tak nie jest. Wszystko jest ważne, bo nie wiesz co wykorzystasz. Zbieraj więc – bo gdy będziesz miał wszystko [puzle] same zaczną się układać w logiczną jedność

        Lubię

        • -najpierw(……………….),czyz nie jest piekna gra naszych umyslow, ktorym to przyswieca jeden wspolny cel- zdobycie pozywienia dla podtrzymania swojej iluzorycznej tozsamosci,(instynkt zachowania gatunku, umysl stworzyl „mnie” w tym przypadku chce byc mistrzem duchowym-naprawde zabawne). Samodynamiczna sila manifestacji form na planie tojwymiarowym ( mysl, slowo). Nie jestem religia, hermetyzmem,tworza forme torzsamosc ego. Lecz JAM JEST suwerenna swiadomoscią w ktorej te formy sie manifestuja. Magiczne ksztalcenie ducha- dyscyplina mysli.(Hermetyzm)

          „Nau­czy­cielem wszys­tkiego jest praktyka.” Ga­jusz Ju­liusz Ce­zar.
          Dziekuje za paradoks szatana.

          Lubię

          • Nie dziękuj – jest ciężkie jak cholera i przewraca wiele w naszych głowach
            Poznasz swoją umiejętność łączenia przeciwieństw

            Lubię

  2. „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze” (Mt 7:15-20). Bóg-Ojciec napomina „… ludowi podobają się fałszywe zapewnienia” (2 Kr 18:9-15). Fałszywi prorocy nie mówią o potrzebie nawrócenia, godziwym życiu i kroczenia drogą prawdy, dobra oraz sprawiedliwości; wymagało by to od nich potrzeby ukrzyżowania własnej pychy, żądz i występnych, krzywdzących drugiego człowieka, pragnień. Myślenie i postępowanie każdej osoby ludzkiej na Ziemi, zdominowane jest przez ego (podstawowa struktura osobowości, determinująca funkcje poznawcze i intelektualne). Silne, nie podporządkowane Prawom Ojca (12 Praw Ojca?), ego, schodzi (zniża się) w sformalizowane (osaczające) struktury materii – całkowicie odłączając osobę ludzką od prawdziwego, duchowego Źródła. Stan ten alegorycznie zobrazował też Platon, opisując sytuację poznawczą i egzystencjalną rodzaju ludzkiego w dialogu „Państwo”, gdzie przedstawił uwięzionych w jaskini ludzi, skrępowanych łańcuchami, którzy oglądają jedynie cienie (mroki) prawdziwej rzeczywistości. Osoby całkowicie odłączone od Ojca, chcąc zdobyć pozycję w materii i być autorytetami dla wszystkich, poszukujących sposobu urządzenia się w ziemskim świecie, ludzi – muszą konfabulować. Z czasem osoby te nabierają iluzorycznego przekonania, że żyją w pełni poznania, prawdy i sprawiedliwości. Wiadomo jednak jak to się dla nich kończy. Wiedza (duchowa) buduje wnętrze człowieka, natomiast (fasadowa) nauka – jego osobowe ego, ambicję, pychę i nieprzystępność, czyli te cechy ludzkiego usposobienia, które potrzebne są do panowania nad materią oraz zwiedzionym ludem. Każdy kto poszukuje prawdy i kontaktu z mocą (energią) Stwórcy, którą jest też Wiedza, objęty jest ochroną. Co to znaczy ? Osoba taka nie musi martwić się, o dobra materialne, czy zabiegać o wpływowe stanowiska oraz udział w różnych gremiach politycznych lub naukowych, które często otrzymuje się za cenę godzenia się na oszukiwanie innych i zatracanie siebie (w materii, nauka też jest wykorzystywana do celów politycznych celem zwodzenia prostych ludzi, stąd tylu ze stopniami profesorskimi). Człowiekowi pokornemu, działającemu w pozytywnych energiach, Stwórca przysparza potrzebnych jemu środków do życia w miarę potrzeb. Stąd każdy, kto poszukuje prawdy i sprawiedliwości oraz zachowuje pokój na Ziemi, nie zabija ani nie wspiera zabójców żywych, cierpiących istot (głównie ssaków) oraz nie pragnie być mocnym lub bogatym, wygrać dużych pieniędzy, czy posiąść majątek – wszystko co w życiu będzie potrzebne, otrzyma, jednak nie za darmo a za cenę wysiłku i uczciwej pracy o ile na tej drodze będzie chciał poznać i doświadczyć wspomagających, ochraniających go mocy (energii) Stwórcy. Każdy człowiek posiada wolne prawo wyboru, oczywiście obarczone konsekwencjami. To prawda „Nie da się zbudować państwa, imperium, cywilizacji, bez ideologii i bez religii przewodniej” – czyli bez kłamstwa. Oczywistym jest, że zło zdominowało współczesną cywiliację. Od ponad 2000 lat, kiedy to ukrzyżowano Prawdę, z prawdą nie prowadzi się dialogu – prawdziwych Słowian (strażników Prawdy opartej na słowie Jezusa Chrystusa) – morduje się.

    Lubię

    • Lesiu – chłopcze – co ty chcesz nam tu przekazać? Cięzko cokolwiek wywnioskować z twojego bełkotu. Znowu biblia i Jezusicek. Jaskini Platona w ogóle nie kapujesz. Czego ty w ogóle chcesz chłopcze?
      Chcesz byśmy cofneli sie w rozwoju? – po cholerę?
      Chcesz byśmy cię nauczali? – pewnie nie!
      Kręcisz się tu jak smród po gaciach i puszczasz bąki które nikogo nie interesuja. Ani to madre, ani miłe, ani ładne
      Wytłumacz jasno – CZEGO CHCESZ

      Lubię

      • Gdy będę chciał przeczytać fragment biblii to po prostu po nią sięgnę. Tak samo z każdą inną książką, choćby telefoniczną – gdy będę chciał ją przeczytać to wtedy to zrobię. Wklejanie takich fragmentów czegoś, co ludzie nie chcą czytać, mija się z celem 😀

        Lubię

      • Kultura języka – stanowi o prawdziwym, nie dającym się ukryć, rodowodzie każdej osoby ludzkiej. Stwórca wyposażył kobietę i mężczyznę w dwie półkule mózgowe, prawą i lewą, stosownie do złożonej, materialno-duchowej natury świata, aby zgłębić istotę którego, potrzebny jest zrównoważony, harmonijny rozwój – obydwu. Dramat ludzkości, wynika z faktu narodzin, podczas których przenosi się, dziedzicznie, pewne, charakterystyczne, towarzyszące materialnemu rozumowi, zbrodnicze usposobienie i cechy (egoizm, arogancja, pycha, nikczemność, agresja, podłość, skłonność do mordowania, dominacja nad otoczeniem, zaślepienie itp.). Pobudzony rozum, nie poddany kontroli ze strony prawej półkuli mózgowej, która u wielu praktycznie zanikła – doprowadził do opanowania świata przez wszechogarniające oraz niepojęte, kierujące się już własnym życiem, bezwzględne zło. Ratunkiem dla takiej osoby i ludzkości jest niezrozumiała już dla wulgarnych materialistów, nauka Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, której poznanie i przestrzeganie, wskrzesza i przywraca do życia, utraconą prawą półkulę mózgową. Alegorycznie, to Kain zabił Abla, czyli ludzki, zwierzęcy, zmaterializowany rozum, zapanował nad Duchem. Pan Jezus Chrystus jest ratunkiem dla kainowego, ludzkiego rodu i nie ma nikogo innego.

        Lubię

        • w psychiatrykach jest pełno panów jezusów chrystusów, którzy chętnie cie namaszczą i przyjmą jako apostoła, bo tu kaznodziejo od dupy strony już jesteś spalony 😉 … wyczuwam afekt traumatycznych przeżyć związanych z religijnym fanatyzmem, być może molestowanie w dzieciństwie, stąd ta serwilistyczna uległość i napastowanie biblijne jakim epatujesz ciołku matołku … dramat owszem ludzkości się poszerza ale ma on miejsce tutaj, kiedy przychodzi czytać twoje wypociny pseudo duchowej sieczki niedojebania mózgowego, bez ego byś nawet czytać nie umiał, nie mówiąc o wzroście samoświadomości … także Lechu katolu, odpuść innym jako i my ci odpuszczamy, nawiedzony fanatyzm … indoktrynuj sobie tam naiwniaków pod wezwaniem bojaźni bożej, bo tu każdemu to lotto i powiewo, że masz ten stan chronicznej bigoterii jezusowej 😉

          ale wiem, że jesteś zawzięty, jak na fanatyka przystało, toteż małą dedykacja od Lucyfera, piesek Leszek, co nam kości niezgody tutaj rzuca i gryzie tymi kłami fanatyzmu religijnego 😀

          Lubię

        • {Prosty test – na który mam nadzieję odpowiesz Leszku
          Jezus umarł na krzyżu, a później zmartwychwstał – tak czy nie!

          Lubię

          • Pozostaje jednak nadal nierozstrzygnięty problem synchronizacji prawej i lewej półkuli mózgowej, co warunkuje prawidłowe (w dobrej wierze) postrzeganie objawionej przez Pana Jezusa Chrystusa wiedzy.

            Lubię

            • No i Tobie Lesiu zsynchronizowalo widac te polkule tak ,ze nie mozesz sie wyzwolic od wciskania nauk jezusowych innym .Z tego co slyszalem to Indianie amerykanscy uzywaja prawej polkuli i nigdy nie slyszeli o Jezusie Chrystusie,byli odporni na nauki pejsatych szeryfow ktorzy mieli gwiazdy szeryfa ,wiec mogli mordowac tamuldycznie.Indianie mieli sie bardzo dobrze dopoki nie zawineli do portu zydzi ,zadni krwi,uzywajac lewych pejsatych polkul.Indianie w tym czasie (teraz tez)potrafili miec wizje przyszlosc i przeszlosci.Potrafili tez przechodzic przez portale do innych wymiarow,spotykajac sie ze zamarlymi w innej czestotliwosci a z pejsatych nauk i pierdoleniu o Jezusie mogli ryc ze smiechu.Kiedy pojawila sie na ich ziemi biala twarz z lokami przy uszach i z jarmulka na lepetynie(szybko zmienili jarmulki na kapelusze jakie nosili cowboys,aby udawac porzadnych ludzi )zapragneli wyeliminowac owych tubylcow z ktorymi nijak nie mogli sie porozumiec ,bo burzyli narzucana wizje swiata. Taka byla ich misja,eliminowac Indian tak jak zrobili to ze Slowianami wczesniej. przy pomocy krzyza .

              Pejsaci biznesmeni uszkodzonej uzywali lewej polkuli i widzieli co najwyzej zloto,zysk,interes w zabiciu indian. Uzywajac do tego procederu gojow -slowian ze zresetowanymi prawymi polkulami i juz po naukach jezusowych. Slowianie dzieki swietej inkwizycji i jezuitom, mogli juz myslec tak jak chcieli zydzi. Zydzi odgrywajacych nowych Bogow , a tak im sie wtedy wydawalo ,wiklajac gojow do zabicia indian ,robili dlugoterminowy geszeft.Niestety starczylo tego hujania ludzkosci za pomoca wielkiej nierzadnicy na tylko a moze az 500 lat i pewnie niebawem to jebnie z hukiem , tak jak wielki wodz indian to przewidzial i przepowiedzial. Pewnie gdyby Indianie polnocnoamerykanscy doznali troski przez krzyzakow o ich swiadomosc ,uzywali by lewej polkuli jak zydzi ,przeszli by naraz na nauki Jezusowe tak jak wieksosc poludniowo amerykanskich plemion .Dzis ich potmkowie napierdalaja na pejsatych jako nielegalni w usa i na ciula im bylo to synchronizowanie w imie nauk Jezusowych. tak zreszta jak slowiana Niestety my slowianie tez po praniu mozgow i bedac pod wplywem nauk kryptotamuldycznych nadajemy sie tylko do pracy pod kontrola wiadomo kogo(choc ta tendencja bedzie sie zmieniac na nasza korzysc)

              Slowianie LEszku maja swoja synchronizacje i tok myslenia i zadne biblijne bajdurzenia nie sa im juz potrzebne a ludzie sie budza.Przez wlasnie nauki jezucikie i inkwizycje,slowianie odegrali niechlubna ale i nieswiadoma role w eliminacji prawowitych wlascicieli terenu amerykanskiego.Dzis na lekacjach angielskiego w usa zamiast nauki gramatyki i czytania poprawnego,ucza dziecia ,ze biali ludzie wymordowali indian. I tak o to nam latke przypieli wlasnie dzieki pierdolonej jezusowej synchronizacji polkul.Innym juz tematem w ramach tejze synchronizacji polkul jest obwinianie slowian o holokaust na zydach a to ta sama taktyka jak z indianami czyli wywolania poczucia winy i wiecznego samoobwiniania sie i bycia gotowym na poniesienie kary dobrowolnie.TO wszystko w imie nauk jezusowych pod patronatem krypto-tamuldycznych nauk i kontroli slowian na ich duszy i swiadomosci.

              Szkoda ,ze tak wielu Polakokatoli a jednak Slowian nie moze sie jeszcze ogarnac i jest pod wplywem pejsatych biskupow,rzadow ,wmawiajacych im kanibalistyczne praktyki symbolicznego pozerania ciala i krwi swego pana. Niektorym rzucilo sie tak na umysl ,ze adoruja szczatki swietych a pewnie jak bylaby okazja to i w bocznej nawie pozarliby relikwie ,gdyby tylko mieli pewnosc wniebowstapienia z rozancem w reku.Jednak naiwnosc nie zna granic a perfidne manipulacje judowatykanistow na slowianach dobiegna niebawem konca.Leszku rada taka do Ciebie abys nie synchronizwoal sie dalej ,bo Pan Jezus i tak Cie nie zbawi.DLa Ciebie Leszku i Twego zdrowia zacznij pracowac nad swoim zdrowiem duchowym i probuj przeprogramowac swoje DNA ,co potrzebne jest tez wielu slowiana a to trudna sprawa i bolesna. Bez tego nie oderwiemy sie z niewoli zmiennoksztaltnych okupantow ,kontrolujacych nas od tysiecy lat za pomoca roznych religijnych wyznan i wojen,utrzymujac w nieprzerwalnym strachu niepewnosci i stresie.

              „Jedynymi ludźmi w starożytności Bliskiego Wschodu, którzy posługiwali się językiem indoeuropejskim byli Hyksosi, którzy czcili hybrydę o koziej twarzy (heka chesut – władca).

              Mieszkańcy Judei (nie „żydzi” w dzisiejszym czesto pejoratywnym tego pojęcia znaczeniu) – Judejczycy, jedno z plemion semickich, które posługiwalo się językiem nie judejskim, nie żydowskim lecz aramejskim. [Tak jak Polanie, jedno z plemion słowiańskich nie byli „Polakami” w dzisiejszym tego słowa znaczeniu].

              Ostatnio często wspominany, biblijny Jehowa kojarzony jest z rasą reptylian. Jego imię przetrwało w imieniu hebr. Amos – mocarz lub ang. Ja(h)mes (wymawia się dziś dżejms). Jahmes – zrodzony na Księżycu, a więc nie na Adama – hebr. Ziemia [stąd ród Adamitów „wybrany” do eksperymentów genetycznych, który miał w pocie czoła (oryg. hebr. z jego nosa kapie pot)zasłużyć sobie na chleb, być ślepo posłuszny swemu panu, w zamian za co miał być w przyszłości (która nigdy nie nadejdzie) wynagrodzony. Owa hybryda nagradzała potulnych i posłusznych niewolników starających się gorliwie zaskarbiać sobie względy Pana, a karała tych, którym się taki system władzy nie podobał.

              Dzielimy holograficzny, upadły kosmos (jeden z wielu) wraz z innymi hybrydowymi rasami. Nadszedł czas zdać sobie z tego faktu sprawę…

              Wracając do „przeklętych” Hyksosów, jak ich nazywali starożytni Egipcjanie, najechali (jak to dziś poczynają sobie Amerykanie) na Egipt w epoce średniego państwa (jak ustalili historycy), a gdy zostali wyrzuceni, zabrali ze sobą egipskich niewolników, którzy w zamian za ich oddanie żyli dość wygodnie w odróżnieniu od tych niewolników, którzy sprzeciwiali się narzuconej im obcej przemocy.

              [Nota bene ta historia powtórzyła się – bo historia lubi się powtarzać tak długo, aż ludzie pojmą sens danej lekcji – gdy Rzymianie opuszczali starożytny Izrael i też zabrali ze sobą do Rzymu tych, którzy im pozostali wierni, a zostali ci, którzy dziś nazywają siebie Palestyńczykami].

              Owi Judejczycy, wybrani przez pozaziemskich genetyków do eksperymentów mających na celu stworzenie rasy niewolników posłusznych ich woli i dających sie zdalnie aktywować nie zdają sobie sprawy z faktu, iż są od tysięcy lat w rzeczywistości wyznawcami kultu hybrydy Hyksosów. Czy nazwiemy tę istotę szatanem, diabłem lub jeszcze inaczej to jest dla niej nie istotne. Dla niej liczy się tylko sprawowanie władzy absolutnej nad innymi istotami żywymi i to czyni ją istotą demoniczną – niestety jedną z wielu.

              Dopóki tak zwani dziś religijni „żydzi” nie przestaną bać się istoty uznawanej przez nich za boską, nie zreprogramują dobrowolnie i świadomie swoich genów (co nie jest łatwe, ale mimo to jest możliwe) – nie uwolnią się od trwającej tysiące ziemskich lat niewoli, a tym samym przykuci są do nich ci wszyscy, którzy zamiast pomóc im w zrozumieniu ich sytuacji nienawidzą ich serdecznie i zazdroszczą im przysmaków w złotej klatce.

              Te demoniczne istoty władają dziś Watykanem. Ludzie, którzy im służą to satanistyczna frakcja Hyksos. Nasz system słoneczny został otoczony pierścieniem światła. Nie ma dla nich drogi ucieczki. Jedyne co jeszcze starają się stworzyć w celu spowolnienia procesu duchowego przebudzenia się ludzkości to inscenizacja III wojny światowej – najlepiej równocześnie na Bliskim Wschodzie i w Europie. Warunkiem wybuchu wojny jest m.in. wciągnięcie w nią Rosji.”

              Dodam ,ze do tego beda potrzebowali polskich slowian zmanipulowanych religia i pod haslem(jak zawsze)-„bog,honor,ojczyzna” , a kto nie wierzy to niech przejrzy doktryne Brzezinskiego.

              Leszek i zrelaksuj sie bo nie da sie sluchac tych bajdurzen Twoich,rozpierdala mi cale moje DNA juz po transformacji.

              Lubię

              • Taka historia powinna być nauczona w dzisiejszych szkołach a nie sfabrykowana jak to chociażby historia o Jezusie mająca na celu ukrycie przez rabinów prawdziwego rodowodu Esseńczyków. Prawdziwy Jezus to Joshua syn Mojżesza, inaczej Akun ATON (Enki) w Egipcie żyjacy 300 lat przed Poncjuszem Piłatem. Wielu historyków wie, że skrzyżowanie 2 głównych królewskich rodów Esseńczyków Dawid/Benjamin stało się Jezus/Magda. Linia Esseńczyków pochodzi od Akunatona a David w hebrajskim znaczy DWD/TWT dalej Tehuti, Thoth, Hermes. syn Enkiego. Jest to też historia o tym, jak TuthenATON zmienił sobie imię na Tuthen AMON (Enlil) i dlaczego ten cały ród jest ukrywany przez kościół katolicki wymaga szerszego spojrzenia włączajac w to gwiezdne wojny.
                Kościoły są tak zaprojektowane, aby wyciskać astralne soki naszej błogości karmiąc tym sposobem ducha Enlila, Jahmesa jak piszesz. Ogólnie to co musimy zrobić za życia to wykonać taką pracę z samym sobą żeby po śmierci nasza dusza dostała takiego przyspieszenia by mogła przejść przez wszystkie 9 poziomów piekielnego Astala/Czyśćca. Też przez pasy Van Allena, gdzie dusze zazwyczaj moga utknąć, ponieważ fraktalność naszego układu słonecznego zalamuje się w tym miejscu. Jest to historia mocno związana z liczbą 9 i mówi o tym żeby przy 9 bramie, gdy nasza dusza spotka ducha Enlila reprezentowanego jako Orła nie została przez niego zjedzona. W związku z tym sami musimy stac sie tym Orłem.
                Jest to obszerna historia włączająca wszelkie tuszowanie faktów przez mafię amerykańskiego rządu, także obecności obcych w tym rządzie i całą historią 9 poziomów piekła, dlatego podaję linka dla zainteresowanych http://www.goldenmean.info/hellsmouth/

                Lubię

                • Opiszę Ci mój punkt widzenia
                  Za wszelką cenę próbujesz rozwiązać zagadkę Jezusa. Szukasz jakichś tajemnic ukrytych znaczeń powiązań. Pytam Cię – po co? Co się zmieni kiedy odkryjesz? Najwyzej – będziesz wiedział – i tyle!
                  Mnie w ogóle to nie interesuje. Poszedłem dalej i to co jest Twoja pasją – dla mnie jest nieistotna informacją. Ona w ogóle nie wpłynie ani na moje myslenie, ani na obraz świata. Obraz świata i duchowości jest inny i nie ma w nim ani Jezusa, ani Biblii, nie wspominając o Torze i Koranie. Po prostu – nie ma religii i wszystkich osób z nimi związanych. Dlatego odpuszczam dewagacje o nich
                  Pozdrawiam

                  Lubię

                  • Nie zauważyłem, aby na tym Blogu, spośród tylu osób wypowiadających się, pełnych inwencji, uchodzących za rozumnych i inteligentnych – chociażby jedna z nich rozumiała, że Jezus Chrystus, nie założył religii chrześcijańskiej, za której błędy chętnie natomiast obwiniają Syna Bożego.

                    Lubię

                  • Bogdan56, żeby zrozumieć teraźniejszosć trzeba najpierw zrozumieć przeszłość i rzeczywiście historia jest dla mnie w pewnym stopniu pasjonująca, ale nie staram się rozwiązać zagadki jezusa jak to stwierdziłeś. Bardziej chodzi mi o nakreślenie szerszego obrazu, który jak najbardziej jest związany z fizyką duchowości, ale Ty widzisz we wszystkim Jezusa emanując wręcz gniewem na samą myśl o nim :), co nie jest dla Ciebie korzystne.
                    Odnalezienie swojej pasji jest kluczowym elementem, który powoduje iskrzenie w oczach także nawet jak ktoś odnalazł swoją pasję w samym jezusie to jego dusza jak najbardziej promieniuje. Z drugiej strony wiele osób nie wie czym jest ich pasja i co powoduje to iskrzenie, to że promieniuja energią itd. Oczywiście we wzmacnianiu naszego biopola są niezbędne jeszcze inne rzeczy, ale to z pewnością też Cię nie interesuje.
                    W kazdym razie kazdy kroczy swoją drogą i życzę Ci żeby Twoja wiodła w stronę słońca.
                    Pozdrawiam

                    Lubię

                    • Czytaj ze zrozumieniem moje wypowiedzi
                      . Poszedłem dalej i to co jest Twoja pasją – dla mnie jest nieistotna informacją. Ona w ogóle nie wpłynie ani na moje myslenie, ani na obraz świata. Obraz świata i duchowości jest inny i nie ma w nim ani Jezusa, ani Biblii, nie wspominając o Torze i Koranie. Po prostu – nie ma religii i wszystkich osób z nimi związanych. Dlatego odpuszczam dewagacje o nich.- Nie dostrzegłeś tego fragmentu? Zrozumienie powoduje że czujesz się cząstką wszystkiego i inaczej odbierasz Świat. Czujesz że Żiemia jest Twoją Matką i jest z Tobą powiązana. Dlatego zwróciłem się w stronę Słowian by lepiej to zrozumieć.
                      Piszesz mi o Słońcu – nie do końca się zgadzam. Jest światło – zgoda, ale to nie Słońce – choć wielu tak odbiera. Sam nie do końca umiem wyjaśnić czym ono jest. Właściwie powinno sie uznać że to obraz Boga, lub Absolutu. Ktoś kto poznał i zrozumiał wie o czym piszę, jednak dla świeżej osoby ciężko to pojąć
                      Zastanów sie dokładnie czym są religie
                      Następnie przemyśl – czy postać opisana w religii moze faktycznie być Bogiem
                      Co się stanie jeśli wyrzucisz go ze swojej swiadomości

                      Lubię

                    • ,, Odnalezienie swojej pasji jest kluczowym elementem, który powoduje iskrzenie w oczach także nawet jak ktoś odnalazł swoją pasję w samym jezusie to jego dusza jak najbardziej promieniuje.”

                      Drogi Chrestomata, to najmądrzejsze zdanie jakie ostatnio usłyszałam.
                      Jak zauważam, nie mi iść w szranki z twoją wiedzą, w której łączysz naukę z duchowym rozwojem, fizykę kwantową, zamieniającą cuda w pojmowalną rzeczywistość z życiem człowieka
                      Mówisz o pasji. O promieniowaniu duszy pod jej wpływem.
                      Myślę, że człowiek zaczyna z małym początkowo pierwiastkiem, który w końcu staje się pasją. Każdy ma prawo wybierać swoich mistrzów, dla swojej drogi.
                      Dla jednych będzie to Jezus, dla innych Budda, Kriszna, Swarog, a jeszcze inni pozwolą siebie prowadzić mistrzom muzyki, malarstwa, rzeźby, sztuki szeroko pojętej, w której oddają światu najwyższą wartość – siebie.
                      Można pasję odnaleźć w relacjach z ludźmi – np. nauczanie, wolontariat.
                      Wszędzie tam, gdzie człowiek swoim działaniem przydaje coraz wyższych wibracji swojemu sercu, pozwala duszy promieniować, tam człowiek wznosi się na wyższe poziomy jestestwa – jego oczy iskrzą a dusza promieniuje.

                      Jeśli muzyk przekłada dźwięki Wszechświata na akordy, które uszy i serce innych ludzi są w stanie pojąć, to dla mnie ten muzyk jest takim samym pasjonatem, rozwijającym się wewnętrznie, jak ktoś kto znalazł swoją pasję w duchowych mistrzach.
                      Wiedza jest kierunkiem, a człowiek twórcą i stwórcą doświadczeń i dzieł na drodze wytyczonej przez obrany kierunek.
                      Tak myślę.
                      Grunt pod rozwój duchowy może być wieloraki, wszak ,,kwantowość” dotyczy nas wszystkich, bez wyjątku.
                      Rozmowa jedynie o mistrzach duchowych i Bogu wydaje mi się zawężeniem tematu.
                      Być może się mylę, ale mam nadzieję, że dobrze zrozumiałam twoje poniższe słowa:

                      ,, Chociaż sama wiedza nie wystarczy to może być wskazówką jak żyć żeby rozpalić swoje dna zimnym ogniem fuzji, bo ogólnie cała duchowość jest ściśle związana z fizyką kwantową, kreacją materii za pomocą myśli czy miłości,…”

                      Pozdrawiam. Jeśli możesz czegoś w życiu nie zrobić, to nie odchodź z tego blogu.

                      Lubię

                    • ,, . Poszedłem dalej i to co jest Twoja pasją – dla mnie jest nieistotna informacją. Ona w ogóle nie wpłynie ani na moje myslenie, ani na obraz świata.”

                      Chyba, Boguś mylisz się. Na mnie wpłynęła, i to bardzo, a świata jestem częścią …

                      Pozdrawiam.
                      Mała uwaga. Nie podoba mi się ton, w jaki traktujesz ludzi o odmiennych poglądach.
                      Myślę, że tam, dokąd doszedłeś, nie istnieją takie tony …

                      Lubię

                    • bez poznania przeszlosci i jej zrozumienia nie ma wstepu do przyszlosci.Dlatego kontrolerzy wiedzac w czym rzecz lubia robic matolow i nieukow z mlodych pokolen ,produkujac mase ludzkiej swiadomosci jako perfekt konsumentow-wiernych.

                      Lubię

                  • Cyt:”Mnie w ogóle to nie interesuje. Poszedłem dalej i to co jest Twoja pasją – dla mnie jest nieistotna informacją. Ona w ogóle nie wpłynie ani na moje myslenie, ani na obraz świata”.

                    Bogdan, niestety jesteś tutaj dobrym przykładem iluzoryczności myślenia, że porzucenie religijnego zaprogramowania automatycznie czyni cię wolnym duchowo.
                    Twoje” pójście dalej” to błąd myślenia. Nie ma żadnego „dalej”, może być tylko „głębiej”. Teoretycznie każdy punkt tego „zejścia w dół” (poszukiwania prawdy) może wydać dobre owoce. Najważniejszy jednak jesteś ty sam i twoja wiedza o sobie, zgłębianie samego siebie w prawdzie. Czasami potrzebujemy do tego innych ludzi, aby nas „odzwierciedlali”, jeśli sami jesteśmy zaślepieni (a najczęściej jesteśmy). Gdybyś to rozumiał, nie mówiłbyś nikomu, że twoja pozycja jest bardziej zaawansowana, lepsza (rozwój duchowy nie przebiega liniowo). Pomijam już sposób w jaki przekazujesz innym swoje myśli i opinie.

                    Już tylko to jedno zdanie zacytowane przeze mnie powyżej wskazuje na twoje uprzedzenia i pewną butę czy arogancję myślenia. Rozwój duchowy powinien uelastyczniać nasze umysły i czynić je przenikliwymi w odróżnianiu „prawdy” od „fałszu”, a nie zamykać nas „z góry” na pewne informacje, które może wnieść ktoś inaczej myślący..

                    Lubię

                    • Doszedłem dokąd doszedłem. Ty nie potrafisz wyjść z zaklętego kręgu Jezusa i religii
                      Myślisz ze nie znam osób które znalazły to miejsce w sobie co ja! Znam i z nimi jest zupełnie inna rozmowa niż z Tobą. To ludzie wolni, otwarci na innych, bez kompleksów. Potrafią znaleść w sobie problem i otwarcie nazwać go.
                      Gdzie Tobie do nich! Siedzisz w kompleksach i ciągną Cie na dno. Na dodatek jeszcze śmiesz pouczać. Powinienem potraktować Cię jak insekta i rozdeptać, jednak jest to sprzeczne z tym co czuję. Zapewne nigdy tego nie zrozumiesz, ale jesteś cząstką tej samej jedności co ja i dlatego szanuje Cię. Współczuję Ci ze nie umiesz wyjść z tego mentalnego bagna. Jednak zwracam uwagę że to Ty sama je zbudowałaś. Nikt Ci nie pomoże jeśli sama nie zechcesz z niego wyjść. Na razie siedzisz w bagnie i jesteś z tego dumna. Czy nie widzisz jakie to głupie?
                      Nic – kompletnie nic nie wiesz o rozwoju duchowym, bo siedzisz na jego początku. Długo nie zrozumiesz jak rozwinąć się z takim nastawieniem
                      Kiedyś proponowałem pomoc – teraz olewam Cię

                      Lubię

                    • Dzięki Beata, daleko mi jednak do stylu pisania Jarka czy też pewnych osób tu komentujących. W każdym razie staram się jedynie przekazać to co wiem i wierzę w to że jest to prawdą. Chociaż sama wiedza nie wystarczy to może być wskazówką jak żyć żeby rozpalić swoje dna zimnym ogniem fuzji, bo ogólnie cała duchowość jest ściśle związana z fizyką kwantową, kreacją materii za pomocą myśli czy miłości, która zagina światło w jej tworzeniu itd.
                      Im więcej staram się wiedzieć tym więcej pytań powstaje, ale jednak jakiś ogólny obraz się klaruje i elementy układanki zaczynają do siebie pasować 🙂
                      Pozdrawiam

                      Lubię

                    • Dzięki że piszesz, @Chrestomata 🙂
                      O to chodzi – by stać się twórcą, kreatorem, generatorem. By nie być całe życie na łasce energii, atencji i uwadze innych.

                      Lubię

                    • Dokładnie Jarek bo jak sam nie jesteś twórcą to czerpiesz energię z zewnątrz lub od kogoś a to już jest pasożytnictwo :). W związku z tym źródło naszego ognia musi być wewnętrzne.
                      Dobrą robotę robisz, wkładasz w to serce a to jest najważniejsze, reszta dzieje się sama
                      Pozdrawiam

                      Lubię

                    • Piszę do Krysi
                      Jeśli informacja jest dla mnie nieistotna to wcale nie znaczy że ktoś inny nie uzna jej za ważną. Każdy ma swoją drogę!
                      ,,Mała uwaga. Nie podoba mi się ton, w jaki traktujesz ludzi o odmiennych poglądach.”
                      Mógłbym odpowiedzieć, że to Twoje zdanie i mnie nie dotyczy. Szanuję Ciebie i odpowiem inaczej. Stajesz po stronie osób którym odpowiadam w ostry sposób. Czy pomyslałas dlaczego tak robię? Wytłumaczę. Są 2 powody! Urażają mnie mieląc bez końca jeden i ten sam temat nie wypowiadając powodu dlaczego to robią. Robią to na poziomie który chciałbym zapomnieć bo zaburza mój obraz świata. Mnie to niestety porusza bo widzę w tym ignorancję i nieumiejętność otworzenia się na wiedzę. Grzmię niejednokrotnie ostrymi słowami by poruszyć w nich [byc może jeszcze istniejącą] nutę dumy. Mam nadzieję ze odpowiedzą i spowoduje to możliwość udzielenia pomocy.
                      Mogę jeszcze odpowiedzieć jak pewien 8 latek na lekcji religii. ,,Jeśli Jezus umarł na krzyżu i nastepnie wstał z grobu – to jest ZOMBI. Wszyscy wiedzą ze zombi są tylko w bajkach. Tak więc opowieści o Jezusie to bajki”
                      Krysiu – dla mnie jest przykre ze wielu wielu ludzi jest tak zastraszonych i siedzących w swoich kokonach. Popatrz na siebie. Jak coś napiszę [niezgodnie z Twoim poglądem] walisz mi na odlew. Widzę w takim zachowaniu nie tylko taką cywilna odwagę, ale i ogromną samoświadomość i wolność osobistą.Odbieram to jako dobre i właściwe, a jak zaboli to widocznie musiało
                      Proszę nie broń ich – daj im szansę by zrobili to sami
                      Pozdrawiam

                      Lubię

                  • Na fragment, który cytujesz oczywiscie zwróciłem uwagę i odpowiedź zawarłem w pierwszym zdaniu poprzedniej wypowiedzi, czyli żeby zrozumieć teraźniejszość należy zrozumieć przeszłość. Oczywiście wcale nie musisz interesować się historią, jednak według mnie daje lepsze zrozumienie naszej sytuacji. Słońce jest organem percepcji z czarną dziurą w centrum a jego serce ma taką budowę jak nasze serce. Słońce potrzebuje wytworzonej w naszym dna siły centrujacej, grawitacyjnej tak żeby stabilizować też własną grawitację a przede wszystkim jest to gwiazdom potrzebne w ich dalszej ewolucji.
                    Przez słońce możesz się wydostać z tego układu słonecznego po śmierci, ponieważ jest ono potężnym narzędziem, które jest w stanie wystrzelić dusze dalej w gwiazdy. Jednak pod warunkiem, że dusza jest na to gotowa i nie zatrzyma się w Astralu a oznacza to tyle jak w danym życiu o nią dbałeś inaczej zbierałeś własny ładunek elektromagnetyczny. Czy twoje geny dostaną takiej implozji, że wystrzelą magnetyzm z prędkością światła, czyli jak twój magnetyczny robak będzie w stanie sam sobą sterować. Przykładowo przez nieodpowiednie jedzenie Twoje komórki nie będą śwecić niebieskim światłem, tak samo gdy siedzisz non stop w metalowym budynku, itd. Stąd są pewnie cykle reinkarnacyjne aż w końcu dusza będzie w stanie opuścić ten system i powrócić do domu (na Alpha Draconis ?) czy też stać się po prostu gwiazdą jak to w niektórych bajkach bywało.
                    Podróżujący przez słońce to tzw słoneczni bogowie (Elohim), których plazma posiada bezwład spowodzięki nedestrukcyjnej kompresji fal elektromagnetycznych w złotym podziale Phi inaczej fale współdzielone, które mogą przejść przez słońce, niedestrukcyjnie w nim zamieszkać itd. Z kolei Nephalim, czyli upadli Serafini nie mają takiej genetycznej możliwości i utknęli w tym systemie słonecznym.
                    Indiańscy szamani, który widzą poprzez słońce wiedzą jak przebiega droga tunelu czasoprzestrzennego naszej galaktyki, są też w stanie sterować np. tornadem za pomocą swojego serca, zjadając całą jego złość przez odczuwanie współczucia, organizowanie fal stając się jego centrum i rzeczywiscie nim sterując. Tak samo jest np. ze sterowaniem gwiazd, bo takie emocje jak miłość i współczucie na to pozwalają. „Miłość jest wiatrem, na którym magnetyzm podróżuje”.
                    Ja wiem że nie są to łatwe tematy, bo głównie opierajace sie o fizykę kwantową i sam też nie do końca wszystko rozumiem. Jednak Dan Winter jest człowiekiem który fajnie to wszystko wyjaśnia.
                    Co do postaci bibilijnych to ten sfabrykowany Jesus był słonecznym bogiem tak samo jak pierzasty wąż, krishna itd. i jak najbardziej nie są to postacie, które wymagają od nas czci, religii i kościołów.
                    Pozdrawiam

                    Lubię

                    • Chrestomata – jesteś dziewczyna czy facet?
                      Wiesz – ja doszedłem tam dokąd idziesz. Tak więc rozumiem i nie musisz mnie do niczego przekonywać. Każdy ma swoją drogę! Takiej jak Ty prezentujesz jeszcze nie poznałem. Jest wiele znanych mi elementów, ale sa i nowe. Wiem dokąd idziesz i na pewno nie powiem ze to droga zła lub nieprawdziwa. Widocznie taka musisz iść. Idź dalej zbieraj wiedzę, a dojdziesz. Nie wiadomo jak długo pójdziesz – bo każdy ma swoje tempo. Ja pomimo niezłego przygotowania szedłem 2 lata
                      Idąc ta drogą każdy zbiera wiedzę której szukasz. Twoja podświadomość powie Ci w którą strone się udać. Gdy dojdziesz bedziesz całkowicie zaskoczony. Jednak nie pomylisz tego z niczym. Tego nie mozna pomylić. Jest niesamowite wrażenie. Gwarantuję Ci ze będziesz min miesiąc oszołomiony odkryciem
                      Powinieneś mieć przewodnika [przyjaciela] który pójdzie z Tobą. Osobę która wskaże pewne tematy do przerobienia. Ja miałem i dalej współpracujemy.

                      Lubię

                  • Bogdan, ja jestem facet, Tak naprawdę to gdzie doszedłeś zweryfikuje dopiero śmierć a czy śnisz świadomie ?, bo to jest dobre przygotowanie na to co nas czeka i swiadczy o tym jak dalece jesteś rozwinięty (ładunek elektromagnetyczny Twojej duszy jest gęsty) by zabrać swoją pamięć po śmierci. Nie mnie oceniać, ale trochę to przykre jak odnosisz się do kobiety, która jest świętością nieważne, jakie zasady wyznaje i sądząc po wypowiedziach Beata jest inteligentną osobą.
                    Pamiętaj też że tylko czyste myśli, intencje są współdzielone, powodują ciarki wzdłuż kręgosłupa głowie (jak biegnie energia kundalini skumulowana w kości ogonowej, przy pozycji Sfinksa, bo taka pozycja pozwala jej swobodnie płynąć) i zabierane są po śmierci, bo są idealnie skompresowane. Natomiast plując jadem w stronę innych a szczególnie kobiet raczej odbiegasz od takich uczuć jak miłość czy współczucie sucho stwierdzając, że szanujesz Beatę bo wszyscy na poziomie duszy jesteśmy jednością. Według mnie nie na tym to polega, ale każdy ma swoją drogę jak piszesz.
                    Swoją drogą nikogo nie staram sie pouczać, raczej przekazywać to co wiem, co się dowiedziałem a swojej wiedzy nie kieruję wyłącznie do Ciebie, ale także do innych czytelników tego zacnego bloga., bo chrestomaci to słowiańscy poszukiwacze wiedzy a wiedza musi być przekazywana dalej w celu poszerzania świadomości. Ja co prawda nie spożywałem Aji także nie wiem jak to wygląda po drugiej stronie, ale wiem że ta siła centrująca w naszym dna to jest ten klej, który trzyma gwiazdy razem i wszystkie inne rzeczy również, to także substancja Sufich (Substance of we feeling).
                    Może podzielisz się tym co Ty odkryłeś, dokąd doszedłeś, rozumiem że może to być trudne do opisania, ale może dasz radę.

                    Lubię

                    • Najprościej
                      Wszystko jest jednym
                      Jesteś Bogiem
                      Tworzysz materię z energii i mysli
                      Wszystko sie zmienia stała jest tylko zmiana
                      Religie nie prowadzą do Boga

                      Lubię

                    • Dzięki Chrestomata 🙂

                      Przyznam się, że czytam z zainteresowaniem Twoje komentarze. Są intrygujące w treści. Podoba mi się również ten Twój spokojny i wyważony ton wypowiedzi.
                      Pozdrawiam Cię

                      Lubię

                    • Te transformacje Chrestomata to raczej juz wiaza sie z energia kundali i przebudowa calej struktury naszego DNA.Religie,materializm prowadza nas do wiecznych rywalizacji i pracy-zycia dla tylko i wylacznie siebie a nie innych. Jednak aby to zmienic musi dojsc do gruntownego przeprogramowania naszego DNA a to juz proces trwajacy wiele lat i nie moze sie to wydazyc w zadnym organizmie przez jedna noc. Wielcy prorocy, mistycy, mędrcy i ludzie geniuszu osiągnęli swój ewolucyjny cel. Zharmonizowali swoje życie z siłami natury, które rządzą naszym życiem. W tym przypadku pomogła im przede wszystkim ich czystość, prawda, umiar, współczucie, pokora.Religia zawsze były tworem człowieka, jest przewodnikiem do ludzkości, odkrywa doliny ciemności i iluzji, odkrywa przed nami nasz prawdziwy cel życia. Celom życia i ewolucji towarzyszą Prawa Kosmiczne, które muszą być przestrzegane w nas wszystkich, aby wejść w światło. Przekonania i doświadczenia mistyczne są drogą do Oświecenia. Pojawiają się w świadomości człowieka jak na Ziemi wielkie imperia: zjawiają się i znikają, przez co w świadomości zachodzą potężne zmiany.

                      Wielcy tego świata, którzy doświadczali Energii Kundalini wiedzą: dlaczego na świecie system polityczny stał się despotyczny, pełen ucisku, system religijny nadmiernie autorytarny i dogmatyczny. Aby nastąpiła w tej dziedzinie rewolucja na scenie świata pojawiło się wielu proroków (nie mylić z jasnowidzami), w ten sposób jest obalany stary system, osoby pomocy wnoszą nowe energie, często w cierpieniu i bólu, a nawet za pomocą rozlewu krwi. Wszystko to po to, aby wywołać wewnętrzną rewolucję na danym obszarze naszego życia.Nasza Ziemia również jest w transformacji, ziemskie DNA będzie przeprogramowane do aktualnej galaktyki; wiele osób jest na świecie w mutacji, jedni się budzą świadomie, inni nadal nie mają o tym pojęcia. Już od roku 2010 wnika na Ziemię nowa elektryczno – magnetyczna wyższa energia stymulująca ciała wielu osób. Można to sobie wyobrazić jak napływające fale na oceanie. Obecnie jest sporo naukowców zajmujących się Energią Kundalini, którzy przeprowadzają badania w celu uzyskania dowodów jej istnienia.

                      U ludzi z przebudzoną Energią Kundalini, występują różnice biologiczne we krwi, zdumiewająca jest ich hemoglobina, co świadczy już o innym źródle odżywiania krwi, podobnie płyn mózgowo-rdzeniowy i inne substancje mózgu w jej subtelnych warstwach. Badania EEG mózgu i energia elektryczna w organizmie może pokazać aktywne Kundalini. Aktywność mózgu jest zwiększona i będzie widoczny jej wpływ w całym ciele. Ultrasonograf pokazuje w naczyniach krwionośnych potężną ilość światła.

                      W centrum komory mózgu jest jeszcze nieodkrytą przestrzenią zwana trzecim okiem lub kamieniem filozoficznym, niby dużo się mówi na ten temat, ale ta przestrzeń jest niczym pustynia w wiedzy zwykłych ludzi.Skręcone dwa węże to symbol naszej podwójnej nici DNA. Naukowcy badający DNA natrafiają na brakujące połączenia w procesie ewolucyjnym … ale mistycy, znawcy tematu wiedzą, że czasami Bogini pomija kilka kroków i przechodzi dalej bezpiecznie do formy bardziej złożonej. To jest naturalne zjawisko związane z Energią Kundalini, ponieważ tym procesem zarządza Wyższa Świadomość a nie człowiek, który może tylko działać w obrębie własnej świadomości. Tylko wyższa Świadomość potrafi tworzyć idealne współzależne ekosystemy, toteż jest wielką niedorzecznością otwierać Energię Kundalini za pomocą ludzkich, ograniczonych zmysłów.

                      Wyższa świadomość naszej planety jest efektem zbiorowej mądrości wszystkich DNA na świecie współpracujących w jednolitym obszarze. Dlatego mistycy wiedzą, że kiedy na świecie przebudzi się 64 000 ludzi Ziemia będzie mogła gładko wejść w piąty wymiar, póki co jesteśmy jeszcze mocno pod poprzeczką pomimo, że czytając różne fora dowiadujemy się, że tam prawie każdy jest przebudzony!?

                      Nawet naukowcy uważają, że na świecie jest jeszcze zbyt dużo śmiercionośnego DNA zakodowanego w naszych systemach, które nie pozwolą rozbudzić się nie tylko Energii Kundalini w naszych ciałach, ale również blokują Kundalini Ziemi.Kiedy Energia Kundalini przemieszcza się przez główny kanał Sushumna miota ogniem i wypala wszystkie trucizny napotkane na swojej drodze, tka na nowo własną autostradę i przesuwając się faliście jak wąż płynie od czakry do czakry, przekuwając na swojej drodze niczym tunele wszystkie bramy bezpieczeństwa między poszczególnymi czakrami. Czasami te fale czujemy dość mocno, czasami są prawie niewyczuwalne, przed następnymi skokami energia odpoczywa często schodząc ponownie do podstawy kręgosłupa.

                      Można być tym zjawiskiem albo przerażonym albo zafascynowanym, nie można go nie zauważyć, szczególnie kiedy wielka fala energii pociąga człowieka do głębi czuje się jak w niebie, innym razem leci głęboko w przepaść…. dokąd nie nauczymy się podróżować na nowej fali zawsze będą w nas mieszane uczucia: przerażenia i fascynacji. To jest podróż niczym na dwóch grzbietach węży, które płyną obok siebie tworząc znak nieskończoności – system ósemkowy, za pomocą którego dwa ognie już splecione razem mkną przed siebie.
                      Zdolność do tworzenia naturalnej rzeczywistości poprzez aktywację Kundalini to nie czynienie z drugiego człowieka niewolnika, wpływanie na jego DNA w ten sposób, aby zaspokoić własne potrzeby … to praca, a raczej służba dla innych ludzi.Czym więcej jesteśmy samolubni tym mocniej nas to niszczy. Musisz dać przykład bezinteresownego życia, najczystszego i najlepszego jakie może wyjść z człowieka. Dla wielu ludzi jest to nadal zbyt ciężkie do wykonania, niepojęte …. ciągle nie umieją zrezygnować ze zbyt wielu rzeczy, ciągle nie mają ochoty schylać bezinteresownie głowy nad potrzebami innych ludzi.

                      Lubię

                  • Bogdan kreacja materii związana jest z tym jak gęsty ładunek elektromagnetyczny posiadasz, czyli jak Twoja dusza jest rozwinięta a do tego pewnie sama świadomość takiej możliwości też jest konieczna. Jak widzisz niektórzy tzw święci co mieli stygmaty albo ich ciało nie gniło po śmierci ten ładunek mieli całkiem spory, bo wykreowali sobie rany w ciele tylko za pomocą myśli. Ciebie pewnie odblokowała ayahuasca, ale też jak jesteś w stanie tak kreować swoją rzeczywistość to oczywiście gratuluję Ci rozwoju własnej duszy.
                    Pozdrawiam

                    Lubię

                    • Opowiadasz mi rzeczy o których niewiele wiem. Ja napisałem to co zrozumiałem kilkoma prostymi zdaniami. Być może Ajka pobudziła mnie, ale to zrozumienie nastąpiło tu przy biurku na którym piszę w trakcie czytania [Paradoksu Szatana] Byłem całkowicie czysty i trochę podenerwowany bo temat ciężko wchodził do głowy. Nagle jednak coś zrozumiałem i wtedy po kolei wiele otwartych tematów ułożyło się w logiczną całość. Dostałem wiele wiele odpowiedzi na bardzo odległe tematy. Zaskoczenie było ogromne. Odbieram to jako normalna sprawę i tylko żal jest ze niewiele osób jest w stanie to opanowac. Tematy są tak proste że wprost namacalne i dlatego tak trudno to opanować

                      Lubię

                • Krysia jak zwykle ubrałaś to wszystko pięknymi słowami, nic dodać nic ująć
                  oczywiście religia zawęża świadomość i nie ma co się skupiać na naukach kościółka.
                  Ludzie mają swoje pasje w różnych dziedzinach a to że ktoś odnalazł ją w Jezusie a nie chodzi do kościoła by jego soki były zjadane przez egregora to jest to również pozytywne.
                  Ja odcinam się od całej tej religi jak najbardziej.
                  Ważne żeby własną energię gdzieś ukierunkować, w czymś co spowoduje jej dalszy rozkwit.
                  Ostatnio jacyś naukowcy pewnie amerykańscy 🙂 odkryli że chodzenie do kościoła ma zbawienny wplyw na zdrowie Dlaczego ? bo jak ktoś nie potrafi ukierunkować swojej energii, to musi mieć te swoje soki zjadane przez kościółkowego egregora żeby nie dostał raka.
                  Podobnie Ci którzy nie potrafią kierować tym swoim przebudzonym magnetycznym „robakiem” wychodzącym z czubka głowy, czakry korony, a którym nagle przebudzila się ta energia kundalini, czyli właśnie ten robak i nie umieją sobie z tym poradzić to pozostaje jedynie psychiatryk. Nie rozumiem jednak do końca całej fizyki z tym związanej, ale może kiedyś.
                  Pozdrawiam

                  Lubię

                • Devingo dzięki za obszerne wyjaśnienie tematu związanego z energią Kundalini, te dwie helisy w dna to nic innego jak magnetyczny X, który tworzy idealnie spleciony ładunek elektromagnetyczny w naszym dna. Ten X jest jak najbardziej świecący, dlatego nasi „naukowcy” widząc to na rentgenie stwierdzili że nasze dna zbudowane jest z dwóch helis 🙂

                  Lubię

    • Lechu, jako, że jesteś ewidentnie opętany radykalizmem, co jak już wcześniej sugerowałem jest efektem zniewolenia przez Sorata twojej jaźni, to trzeba cie uświadamiać w prawdziwej wiedzy duchowej, bo inaczej się ukisisz w tym judeochrześcijańskim fermencie 😉

      także, czek dis out:

      https://ciemnanoc.pl/2013/08/24/astral-a-weryfikacja-systemu-duchowego-cz-2-dualizm-w-systemie-duchowym/

      „W notce „Po owocach ich poznacie” pisałam o tym, że charakter doświadczenia duchowego analizujemy po skutkach (w wymiarze indywidualnym jak i w stosunku do bliźnich) a nie po treści i wyglądzie. W dobie internetu mnożą się strony oświeconych mesjaszy, channelingowców, następców Jezusa, wizjonerów anielskich itd. Jak mamy rozpoznać, który system duchowy jest właściwie ukierunkowany na zintegrowanie jaźni i osiągnięcie swojej pełni?

      Każdy system duchowy istnieje dzięki dynamice. Dzięki niej rozwija się, rozbudowuje, tym samym wzmacniając astral – symbolikę, czyli egregora tegoż systemu. Co powoduje tą dynamikę? Oczywiście dualistyczna struktura wszelkich zjawisk psychicznych i duchowych mianowicie – gra i wojna Światła oraz Cienia. Wszystkie niedojrzałe systemy duchowe na kształt struktury umysłu, mają ten sam mechanizm walki świadomości z nieświadomością. Są ci dobrzy (Światło – uświadomiona, zaakceptowana i pokochana sfera psychiki), którzy walczą z tymi „złymi”, reprezentujący Cienia. To ta część jaźni, która jest „ciemna” , nieuświadomiona, nieakceptowana i poza kontrolą ego, dlatego jawi się demonicznie. Dobrzy, czyli strażnicy Światła (mogą to być Plejadanie, aniołowie, Mesjasz, awatarowie, bogowie i boginie, istoty lucyferyczne itp) oferują swoje sposoby na ochronę , swój świetlisty oręż i filozofię. Narzucają ograniczenia , rytuały, transakcje duchowe umożliwiające wygraną z wrogami. Ci „źli” z z kolei, zgodnie z mechanizmem Cienia, zachowują się psychopatycznie – pasożytują na ofiarach, nie mając najmniejszych wyrzutów sumienia, grają nie fair, kłamią i manipulują, używając przemocy i wszystkich barw sadyzmu (mogą to być np Reptilianie, demony, Szatan, pasożyty, larwy astralne, upadłe anioły, wszelcy przedstawiciele ciemnej strony mocy – istoty arymaniczne). I tak system się kręci, jak w filmie Matrix. Zauważcie końcówkę filmu – maszyny muszą uratowac ludzi, zeby system mógł dalej działać. Bo ci dobrzy (Światło) i ci źli (Cień) potrzebują siebie nawzajem, żeby móc się w sobie przejrzeć, dowiedzieć prawdy o sobie. Są ze sobą nierozerwalnie połączeni, jak Dzień i Noc. Cała sztuka polega na tym, żeby Dzień przestał walczyć z Nocą w jaźni człowieka:) Duch ma być w człowieku scalony a nie wiecznie dzielony na jasną akceptowaną i ciemną – nieakceptowaną stronę.

      Wiele osób – kapłanów, ezoteryków, praktyków duchowych itd tworzy systemy duchowe oparte na klatce tegoż dualizmu. Na przykład były okultysta, Robert Tekieli i egzorcysta ks. Aleksander Posacki mają swoich Diabłów, Szatanów, których widzą niemal w każdym działaniu duchowym, nie sygnowanym przez kościół katolicki. Posacki wypowiedział Cieniowi wojnę – do tego stopnia, że próbuje podważyć w swojej książce założenia psychologii głębi. Ma w tym podświadomy interes -mechanizmy opisane i zweryfikowane przez psychologów głębi są dla niego niewygodne, gdyż uznając je, musiałby jednocześnie przyznać się do tego, że ma problem, widząc Szatana wszędzie, nawet w książkach dla dzieci. Osoba, która piętnuje demonami działania duchowe inne niż te, które dopuszcza kościół katolicki, ogranicza człowiekowi prawo do świadomego wyboru swojej ścieżki duchowej.

      Castenada ma tzw „obce istoty”, Barbara Marciniak opowiada o zmaganiach ze złymi reptilianami, Faustyna robi wszystko, żeby Szatana trzymać w ryzach, używa przekupstw duchowych i wchodzi w transakcje z Jezusem i Maryją, żeby ocalić świat (chodzi oczywiscie o jej własną jaźń, co rozwinę w następnym wpisie) . Te wszystkie systemy mają wspólną cechę – są to systemy duchowe w których odzywa się nieprzepracowany cień i toksyczne wzorce.

      Nie jest istotnym, czy w danym systemie duchowym mamy wzniesionych aniołów i upadłych, Plejadan i Reptilian czy dobre i złe duchy, Jezusa i towarzyszącego mu Diabła itp. Kto występuje w spektaklu naszej jaźni, to sprawa wtórna, uwarunkowana kulturowo. Liczy się pierwotna przyczyna – niezintegrowana jaźń, będąca postrzegana przez ego w kategoriach dualistycznych. Ego walczy ze swoim cieniem i przenosi to na system duchowy, zapominając, że walczy z tym wszystkiem czego nie wie, nie rozumie i nie kontroluje, czego nie akceptuje w sobie, świecie i Absolucie z powodu ograniczonej i podzielonej świadomości. Ciemność to prastary symbol Bogini – żeńskiej emanacji Absolutu – Ciała, Formy, Nieświadomości. Walcząc z ciemnością, tak naprawdę walczymy z własnym Duchem uwięzionym w niewiedzy na temat cielesności – jej nieobliczalności i cierpienia.

      Mistycy, którzy przepracowali swój cień, wychodzą po za swój system i dualizm , po za grę Światło-Cień i zaczynają patrzeć na świat oczami dziecka, któremu zdolność przeżywania nie przeszkadzają żadne skomplikowane systemy duchowe. Nawołują do miłości i dążenia do wolności umysłu. Dążenie to pomaga wyjść poza wszelkie dualizmy gdyż tworzy w umyśle szerszą perspektywę dla Ducha. Jaźń zintegrowana to uwolniony Duch w komunii z Ciałem, połączona „góra” z „dołem”, stan Duszy, która odtąd może się w pełni realizować jako człowiek, tutaj w wymiarze fizycznym. Schodzimy z wyżyn duchowych walk dobrego obozu ze złym obozem (naszego wewnętrznego konfliktu) i na powrót stajemy się ludźmi wśród ludzi.

      To dlatego cały system duchowy Jezusa można streścić do jednego słowa: Kochaj. Cały system duchowy Tao streszcza się do jednego: żyj. Cały system duchowy Buddy to: Bądź uważny. To ich następcy zaczeli budować skomplikowane systemy i duch wolności, który kryje się pod słowami : Kochaj, Żyj, czy bądź uważny, został zamknięty w klatkach. A wokół tych klatek rosną wieże, tym wyższe, im walka Światła i Cienia (Ducha i Ciała) zażarta.

      Zadaniem każdego przewodnika duchowego nie jest rozbudowywać swoje astralno-duchowe królestwo i wciągać uczniów w swój skomplikowany i dualistyczny system duchowy, tylko inicjować to burzenie , totalny format duchowy, zeby dotrzeć do jądra jaźni, do słowa-klucz, za którym kryje się wolność i przekroczenie perspektywy dualizmu. Trzeba zburzyć najpiękniejszą wieżę, ponieważ zasłania Słońce. A Słońce (koło, mandala) to archetyp , jeden z najstarszych symboli oznaczających pełnię naszego człowieczeństwa, zintegrowaną jaźń, uwolnionego Ducha, iskrę Boga w każdym człowieku. (Słowo oświecony – symbolicznie oświetlony przez coś – np słońce)

      Innymi słowy – im bardziej rozbudowany system duchowy oparty na wojnie Światła i Cienia, tym niestety bardziej podzielona jaźń, a jej jądro – Słońce (Wyższa Jaźń, Duch Boży) słabiej świeci, bo nie daje rady się przebić przez ten system. Im bardziej uproszczony system duchowy, nastawiony na przekraczanie perspektywy dualizmu, tym bardziej zintegrowana jaźń i silniej świeci słońce bo nie zasłaniają je żadne wysokie wieże, z wieloma piętrami, choćby nie wiadomo jak bardzo piękne i tragiczne dzięki toczącym się w niej duchowym wojnom i filozoficznej otoczce wzmacniającej dualizm. Każda wieża prędzej czy później zostanie zburzona – mówi nam o tym mit o Babel oraz karta Wieża w Tarocie.”

      Lubię

      • „Lechu, jako, że …” – uprzejmie przypominam, że za każdym razem podpisuję się imieniem Leszek. Imię „Lech” – jak i cały wywód do Lecha skierowany – nie należy do mnie. Oto dalsza odpowiedź na zawarte w tresci komentarza „Sanctus Diavol”, m.in. stwierdzenie: To dlatego cały system duchowy Jezusa można streścić do jednego słowa: Kochaj. Prawda jest ojawiona i niezmienna. Jezus Chrystus, Syn Boży i Bóg-Ojciec – to jeno. „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.” (Mt 11:25-27).

        Lubię

        • „Lechu, jako, że …” – uprzejmie przypominam, że za każdym razem podpisuję się imieniem Leszek. Imię „Lech” – jak i cały wywód do Lecha skierowany – nie należy do mnie. Oto dalsza odpowiedź na zawarte w tresci komentarza „Sanctus Diavol”, m.in. stwierdzenie: To dlatego cały system duchowy Jezusa można streścić do jednego słowa: Kochaj. Prawda jest objawiona i niezmienna. Jezus Chrystus, Syn Boży i Bóg-Ojciec – to jedno. „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.” (Mt 11:25-27).

          Lubię

          • Człeku zarozumiały, Leszku, mój kuzyn też ma to imię, i jest upośledzony z porażeniem mózgowym, w czym twoja apodyktyczna ignorancja mi jego przypomina … Ja kierowałem to do ciebie, a jak masz problem z odbiorem kontestacji, to wyjdź na chwile z tego obłędu fanatyzmu jezusowego, bo ino jak wrzuciłem tekst o duchowości, i wystarczyło że pojawiło się słowo „Jezus”, to od razu się podnieciłeś jak słuchacze radia maryja na głos ojca dyrektora … Po śmierci w astralu spotkasz swego kochanka Jezusa i zobaczysz jaki głupi byłeś, bo to twoja iluzja ego i projekcja narzucania innym przez pryzmat fanatycznych poglądów judeochrześcijańskich … no i jeszcze taka aluzja, ku twemu radykalizmowi:

            „Czym charakteryzuje się beton, chrześcijański beton?

            Beton jest twardy. Bardzo wytrzymały. Ciężko go skruszyć. Znana jest chrześcijańska wytrwałość. Już starożytni wyznawcy byli nawet gotowi do bycia przeżynanym piłą, aby tylko zachować swoją betonowość. Ponadto beton jest niezwykle odporny na myślenie, na oddziaływanie zewnętrzne. Jest zamkniętym systemem, z którego tworzy się ociosany, zwykle prosty, kanciasty betonowy kloc. Każdy zaś betonowy kloc jest niemalże jednakowy.

            Beton dzieli się też na trzy podstawowe rodzaje: beton ciężki, lekki i zwykły. Nie inaczej jest z chrześcijańskim betonem. Beton ciężki – omijać z daleka, praktycznie niemożliwe jest prowadzenie jakiegokolwiek dialogu, on zawsze wie lepiej, to typ fundamentalisty. Zwykły beton nie jest szczególnie zainteresowany swoją betonowatością, w zasadzie po prostu jest betonem z uwagi na tradycję – bo tak wypada, tak trzeba. Beton lekki jest przyjazny. Można z nim toczyć rozmowy, jest otwarty na inne kultury, na inne religie. Charakteryzuje się duchową i intelektualną otwartością. Lubię lekkie betony. To potencjalnie łatwe do skruszenia elementy (o ile pod wpływem zewnętrznego nacisku nie przemienią się w beton ciężki). Betony lekkie tworzy się, jak wiadomo, dodając środek pianotwórczy. Ta piana tworzy się na ustach betonów ciężkich i zwykłych, gdy prowadzą dyskusję z betonem lekkim. Ponieważ lekkie betony mają duże skłonności heretyckie, występowanie, czy raczej bicie piany, jest częstym zjawiskiem wśród betonowych współbraci.”

            …. także z racji twego fundamentalizmu, od dziś, jak mi się zachce pokruszyć beton, zyskujesz u mnie przydomek – Leszek vel betonowy kloc 😀 Ave!

            Lubię

          • Leszku, powoli zaczynam się zastanawiać co ja robię na tej Ziemi?

            Bóg – facet, Jezus – facet, ojciec-facet, syn-facet. A matka gdzie? A córka gdzie? Nie podejrzewasz, że biblię celowo napisano9przetłumaczono) tak, aby występowali w niej sami faceci? Nawet z Magdaleny – żony Jezusa zrobiono ladacznicę, aby pomniejszyć w popieprzonym, odnaturzonym patriarchacie rolę kobiety – boginii życia, bez której żaden facet nie mógł się wymądrzać, bo po prostu nie byłoby cwaniaka.
            Nawet aniołowie to goście bez cycków.
            A gdzie żeński stwórczy pierwiastek?
            Nawet Ewa okazała się pospolitą łajzą namawiającą bogu ducha winnego Adasia( myślałby kto!) do grzechu. Akurat ta bajka mi odpowiada, bo wpychając do adasiowej gęby owoc z drzewa poznania dobra i zła, nauczyła cielaka jakiejś mądrości. A że późniejszym chłopom było wstyd się przyznać, ze kobieta była madrzejsza od faceta, to uznali ją za grzeszną i dzieci przez nią rodzone za grzeszne. Nie znam bardziej kosmicznego łotrostwa i dziadostwa!

            Co? Bóg ,,stwarzając” WSZYSTKO, powiedział: stworzyłem mężczyznę i wszechświat, a teraz pozamiatajcie i ulepcie kobietę?

            Toż to dziadostwo pierwszego sortu!

            No właśnie! Dla określenia czegoś złego używa się słowa ,,dziadostwo”, a nie ,,babostwo”.

            Ojciec i syn to jedno? A gdzie matka? Gdzie żona boga? Gdzie energia żeńska i męska dążąca do scalenia, bycia jedno?
            Bóg w swej istocie jako duch jest tylko rodzaju męskiego? No, chyba wolne żarty!

            Lubię

          • Leszek Bog Stworca co zwie sie Natura i kreator wszystkiego ,no ale nie pisz o bajdurzeniach przebieglego rabinatu ,ktorzy bedac nachlani na pustyni, wymyslili haka na slowian ,opracowujac im biblie bazujaca na wedach ale juz w szatkowym stanie. Leszek dobrze powiadasz ale widze ,ze we lbie kolataja ci pustynno arabskie schematy.

            Lubię

            • Cyt: „nie pisz o bajdurzeniach przebieglego rabinatu ,ktorzy bedac nachlani na pustyni, wymyslili haka na slowian ,opracowujac im biblie bazujaca na wedach ale juz w szatkowym stanie”

              .. ten przebiegły rabinat, jak piszesz, był za głupi, żeby tak zakombinować (tak samo jak dzisiejsi iluminaci, Obamy i Putiny). Tak mógł zrobić tylko ktoś, kto jest na górze tego „trójkąta z okiem” ODDZIELONEGO od całej reszty piramidy.
              A więc tak wtedy zakombinował, że połączył nauki talmudyczne i to co, przede wszystkim sam przekazał swoim prorokom (ST), z naukami Jezusa (NT) w jedną książeczkę i dzięki temu, jako lokalny bóg Izraelitów, mógł zrobić międzynarodową karierę na „nośnym materiale” (myśląc w jego kategoriach) podłączając się pod Jezusa. i udając Boga-Ojca. Schował się „na samej górze” niczym Michnikowski w naszej „Seksmisji”.
              Ale teraz znudziło mu się bycie zakulisowym władcą, chce porzucić „narzędzie oszustwa” i wystąpić we własnym imieniu. Pozwala nam więc łaskawie na „rozszyfrowanie” biblii i poprzez błędne rozumienie…..wyrzucenie Jezusa do kosza razem z nią.I o to mu mniej więcej chodzi I jak widać, idzie mu całkiem nieźle.
              I podejrzewam niestety, że wiele osób da się nabrać na to i odwróci się od Chrystusa wobec tych wszystkich „faktów”, które ujrzą światło dzienne – że zostaliśmy stworzeni tylko i wyłącznie przez istoty z kosmosu i nigdy nie było żadnego Boga Ojca

              Lubię

              • Jezus dlaczego ciągle piszemy o jezusie 😀 ?Dlaczego ciągle interpretujemy cholerną biblię nie mając oryginału tylko jakieś popłuczyny zmieniane przez wieki ?Mam wrażenie że oprócz Agnieszki W jeszcze wiele osób na tym blogu choruje na to samo

                Lubię

  3. mam patent na zazdrość o genitalia .-) sterylizujemy wszystkie kobiety, rozdzielamy kompletnie rozplod od sexu i dupczymy się jak popadnie. w parkach, tramwajach itp. jak kogos napadnie chec na posiadanie potomstwa to ida do banku jajeczek i produkują invitro potomka. odpadnie strach wychowywania nie swojego dziecka (dla białego mężczyzny obecnie niezwykle realny bo panie szastają tylkami na lewo i prawo) i nie będzie niechcianych ciąż. coool….

    Lubię

  4. Bardzo dobry artykuł. Jestem ciekawy skąd te informacje na temat chngellingow tworzonych w KGB/GRU przy współpracy z mnichami prawosławnymi. No kwestia telefonii jest również ciekawa. A co do rdzenia systemu to ja również wieszczę ni tylko upadek państw narodów oraz religii i ideologii ale również upadnie podstawowa komorka spoleczna a mianowicie rodzina w szczególności ta patriarchalna monogamiczna i purytańska. To już ostatnie dekady monogamii w wydaniu katolickim. Jesli chodzi o NEW AGE to największy błędem tego nurtu jest za bardzo bujanie w landrynkowych obłokach i brak jasnych konkretów na rozwiązanie problemów. Aczkolwiek w starożytności takim „niuejdżem” było chrześcijaństwo jako zlepek ogromnej mady ideologii religii i lokalnych obyczajów i tradycji po to aby jak najlepiej dostosować sie do lokalnych kultur i scalić jak najwięcej ludzi w jednym systemie. Po prostu chrześcijaństwo to taki NWO tylko że starożytne. A teraz mamy NEW AGE które jest poziom wyżej od poprzednika.
    Pozdrawiam autora bloga i resztę czytelników.

    Lubię

    • W pełni podzielam zdanie Roniego. Świetny artykuł, a zwłaszcza styl. Emanuje łagodnym, choć twórczym spokojem, wyciszeniem, bez emocjonalnych amplitud.
      Tak, jak by ten felieton pisał ktoś ( 😉 ) siedzący między słoną wodą morza a słodką wodą jeziora, między gęstym lasem a wolną przestrzenią, między niebem a ziemią, bez wewnętrznego rozdarcia, nerwowego podążania raz to w jedną, raz to w drugą stronę.

      ,, Dobrze, ale teraz zadajmy sobie bardzo ważne pytanie, wręcz kluczowe. Wiadomo że społeczeństwo (cywilizacja) ma swoje doktryny, ideologie, religie, schematy światopoglądowe, bo są one konieczne dla nich. Bo ludzie (masy) wolą bezpieczne, choć iluzoryczne gotowce. Ale CZY TE TWORY, CHOĆ KORZYSTNE DLA SPOŁECZEŃSTWA, SĄ KORZYSTNE DLA NAS? ”

      Oczywiście, że tak. Gdyby nie istniały, OD CZEGO MOGLIBYŚMY SIĘ ODBIJAĆ?

      Jedną z odwiecznych, stałych zasad otaczającego nas Wszechświata jest jego zmienność. Człowiek nie stanowi wyjątku.
      Podlega rozwojowi, w jakim niezbędne są trampoliny, od których może się odbić.
      A żeby móc się odbić, trzeba mieć od czego, trzeba najpierw na to wejść.
      Wchodzimy w ,,doktryny, ideologie, religie, schematy światopoglądowe”, poznajemy je, uznajemy za swoje. Ba! Jest nawet taki czas, w którym usilnie je bronimy, uważając za najbardziej stabilny grunt.
      I tu pojawia się niespodzianka, która zdaje się mówić:,, Zapomniałeś, że podlegasz rozwojowi?”

      Sztywne i klarowne dotąd pryzmaty zaczynają matowieć, grunt pod nogami, pewność siebie traci na swej stabilności. To co do wczoraj było prawdą, dziś zaczyna nabierać cech iluzji.
      Co wówczas człowiek robi? Zauważywszy okno, przez które może spojrzeć inaczej na otaczającą go rzeczywistość, jednocześnie robi dwie rzeczy.
      Z jednej strony poszukuje coraz to większej ilości dowodów potwierdzających słuszność nowego światopoglądu, a z drugiej strony – chcąc przyspieszyć ten proces – unaocznia sobie (i przy okazji innym!) dziesiątki kagańców, barier i ograniczeń, jakie ,,serwuje” stary światopogląd, od którego człowiek stara się ODBIĆ.

      W najgorszym położeniu są ci ludzie, którzy miast iść do przodu, poświęcają całą swoją energię, niejednokrotnie życie, na ubolewanie nad starym światopoglądem, ideologią, religią. Zachowują się(mówią) tak jak by innym chcieli na siłę zdjąć te kagańce. Tak na prawdę, pomstując i narzekając zdejmują nadal, własne ograniczające bariery.

      Ideologie, religie, systemy wierzeń, w których kształtowaliśmy swój światopogląd były i są ludzkości bardzo potrzebne, ponieważ stają się po pewnym czasie trampoliną, odskocznią w dalszy rozwój.
      Wszyscy podkreślamy przestarzałość jakiegoś systemu wartości, ale rzadko kiedy przyznajemy się do tego, że tkwiliśmy w nim po uszy, że to właśnie ten system był początkiem naszego rozwoju, który nie jest niczym innym, jak tylko ciągłą zmianą.

      Jeśli np. ciągle narzekamy na katolicyzm, będziemy przyciągać do siebie ludzi siedzących w nim głęboko. Po co? Abyśmy mogli narzekać(zdejmować własne bariery). Jak długo? Az pojmiemy, że trwonimy bezsensownie energię, miast pożytkować ją w większej mierze na dalszy rozwój.
      Człowiek zachodu, zapytany o to kim jest, przypisze sobie nazwisko, stanowisko w pracy, pozycję w rodzinie, określi przynależność społeczną, polityczną czy religijną.

      Człowiek wschodu w odpowiedzi na to samo pytanie odpowie krótko: ,,Jestem nikim.”

      Dla człowieka wschodu wszelkie systemy są potrzebne na tyle, na ile może się od nich odbić, nie utożsamiając z żadnym z nich.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

  5. Pingback: Doktryny których lepiej się wystrzegać. Są gwarantem zbłądzenia | Life is hard

  6. „Tyle wieków minęło i dalej tkwimy we wczesnym średniowieczu. Bogowie nadal realizują swoje plany i cele.

    Dla wyznawców przygotowano koniec istnienia, przejście w niebyt , do piekła lub nieba!

    A gdzie wieczność Wszechświata ? A gdzie żywot wieczny ? A gdzie doskonałość ciał , jak stwierdził bóg po ich stworzeniu ? Co stworzył, to uznał przecież jako Doskonałe !!

    DOSKONAŁE MOŻE RODZIĆ TYLKO DOSKONAŁE !! Nie inaczej !!

    A skąd się wzięli Strąceni Aniołowie ? Doskonałe Istoty – stracone z nieba ? Czy z Ziemi ?

    Obecnie końcowego procesu w Uniwersum obawiają się najwięcej nasi bogowie, którzy wiekami poprzez tortury i palące się stosy „Niewiernych” – poprzez działalność swoich pośredników ziemskich (biskupów, kapłanów, św. Inkwizycję ) w widowiskowych publicznych egzekucjach wprowadzali siłą kody lęku !

    Nie bóg egzekwował, nie bóg karał a jedynie kapłani w jego imieniu !

    Reprezentant boski – był więc zagładą pierwotnego Człowieka. Człowiek przeciwko Człowiekowi, ciało przeciw ciału !

    Takie reakcje i zachowania ludzkie będą trwały do ostatniej chwili ostatniego człowieka.

    Wprowadzenie lęku w psychikę człowieka miało uświadamiać wyznawcom, że nie unikną konsekwencji za nieposłuszeństwo wobec swoich bogów. Lęk , niepokój jako przejaw reakcji psychicznych – przed potopem był nie znany na ziemi. Podobnie nie istniały też teorie nazywane dziś religiami !

    Wiekowe ludzkie męczarnie na bazie lęków wprowadzanych przez religie, doprowadziło dziś do ogromnych tragedii ludzkich. Znacznie obniżyło możliwości „przejawu” Istot świadomych. Wymieszało wszelkie teorie, dogmaty tak, że „zwykły” człowiek zagubił się zupełnie. Reakcje nie kontrolowanych przez siebie form były do przewidzenia. Powstawały więc celowe zakłócenia pomiędzy Istotami. Doprowadziły do jeszcze większych podziałów a nie do wspólnego zakończenia starego procesu nauki i doświadczeń. Te dwie Istoty o różnym „wnętrzu” można było połączyć !! Wymagało to jednak spełnienia podstawowego warunku – samodzielnej decyzji i zmiany dogmatów na wiedzę o uniwersalnych prawach!!! Każdy dzień wymaga coraz większego wysiłku i desperacji. Warunki stworzone przez bogów nie sprzyjają takim poczynaniom…

    Ludzie obserwują stale wzrastające emocje i różnego rodzaju zjawiska ale postępują w sposób „automatyczny”, co zmusza ich do realizacji programów zapisanych w podświadomości. Najczęściej to treści religijne. Obecnie większość ludzi już nie obawia się kar cielesnych, ale oczekują niecierpliwie jedynie na obiecaną nagrodę w niebie! Za swą wierność, służalczość – często więc umierali i umierają lub zabijali i nadal zabijają innych w ofierze dla swojego jedynego boga. Przypomnijmy sobie, że nasze ziemskie ciała były od początku swego istnienia uniwersalne ( wszelkie możliwości przejawu i predyspozycji) . Działał również nasz komputer biologiczny – mózg – który był w 100 % funkcjonalny.

    Odpowiedzialny, zgodnie z programem, za trwałość naszej formy i uzupełniania wszelkich ubytków, uszkodzeń, które mogły powstawać w różnych okolicznościach.

    ŻYWOTNOŚĆ CIAŁ BYŁA WIELOWIEKOWA !!

    Nikt nie martwił się swoim ciałem. Nasza praca była poświęcona budowie i rozwojowi całości Uniwersum. Czas poświęcaliśmy na naukę siebie i innych Istot. Przekazywaliśmy im zdobywaną wiedzę dla innych w ich początkowych procesach rozwojowych. Taka była rola Ziemian. I będzie trwała nie naruszona do ostatniej „chwili” zakończenia starego programu.

    Kiedy została „powołana” ostania planeta wchodząca w skład Całości – rola Ziemi jako „Rodzicielki i Opiekunki” zakończyła się. Przeszła do roli Wychowawczyni i Nauczycielki !. Po zmianie funkcji Ziemia zmieniła też swoje obroty a wraz z tym zmieniły się warunki bytowe jej mieszkańców i całej Przyrody. To było konieczne, aby dawne predyspozycje „wewnętrzne” istniejące jedynie na poziomie energii myśli – „odkrywać” poprzez intelekt o innych możliwościach tworzenia w warunkach fizycznych. Wszelkie pomysły, odkrycia to „odkrywanie” swoich „pierwotnych” możliwości („Co w niebie to i na Ziemi”). Pierwotne tworzenie Świata było procesem „szybkim” – wykorzystywano energie Myśli do poruszania energii w budulcach. Skały, kamienie, woda i powietrze stawały się elastycznymi materiałami do tworzenia.

    Dziwimy się dziś, kto i w jaki sposób budował na Ziemi wszelkiego rodzaju budowle nie stosując np. zaprawy, dźwigów czy siły rąk ludzkich. Myśl tworzyła wg potrzeby i wszystko z materiałów dostępnych na danym terenie. Wszelkie piramidy miały też ściśle określoną funkcję. Służyły min. do porozumiewania się między planetami, cywilizacjami. A na planecie służyły do wzmacniania energii biologicznej ( „Ogrody Semiramidy”) w otaczającej nas przyrodzie. Wokół piramid „tworzyły” się tzw. „Strefy Cienia” i obszaru spotęgowanego wpływu „czasu” ( bardzo szybki wzrost roślin i drzew ). To wykazały wieloletnie badania i odkrycia polskiego badacza i doprowadziły nas do początków Ludzkiej historii Ziemi sprzed okresu zwanego przez religie potopem.

    Wszelkie ludzkie predyspozycje, jak w lustrzanym odbiciu – „odnajdywaliśmy” w tworzonych przez siebie wszelkiego rodzaju „mechanicznych” urządzeniach. Określamy je dziś jako wielkie osiągnięcia techniczne : sztuczne mózgi (komputery wszelkiego rodzaju), kontrola upływu czasu (zegary), kontrola odległości (miary), przekazywanie „myśli” , obrazu i dźwięku na odległość (radio, telewizja ) i inne sztuczne środki przekazu.

    Wszystko więc to, co „stworzyliśmy” dziś jako środki techniczne, wydobywaliśmy z Siebie jako odzwierciedlenie naszych pierwotnych możliwości tworzenia Myślą. Dziś zbudowane środki i urządzenia pomocnicze umożliwiają nam poruszanie się i funkcjonowanie w każdych warunkach życia. Dziś pozostało nam jedynie 1/10 możliwości „dawnego” komputera biologicznego. Nie zwalnia nas to od rozpoznawania potrzeb swoich i innych. Pomimo różnych przeszkód Ziemianie nadal spełniają swój dobrowolny udział w fazie końcowej. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby zakończyć ten proces spokojnie, bez jakichkolwiek obaw, czy oporów ze strony rządzących. Żadne więc i obce byty (w ciałach ziemskich) nie są już w stanie niczemu przeszkodzić !!!

    Braciom z Kosmosu, którzy szukają współpracy – udziela się na bieżąco wszelkich niezbędnych informacji o sposobach, jak przygotowywać swój dorobek i spokojnie przejść do Nowej Rzeczywistości ! Wszelka wiedza przechodzi do wspólnego „Zbiornika” i do dyspozycji każdej Istoty. Wymiana wniosków i wspólne odkrywanie swoich początków (narodzin) jako poszczególne elementy w Całości Istnienia, jest obecnie najbardziej potrzebna.

    Ten proces przebiega obecnie bardzo szybko i sprawnie. Podstawą do kontaktów i współpracy jest konieczność uzyskania spokoju ( uczymy się, jak to osiągnąć ), rozwagi, opanowania wszelkich emocji i dążenie do wspólnych wniosków. Nie jest to łatwe, ale wszyscy uświadamiają sobie konieczność takiego postępowania.

    Tak, jak na Ziemi, tak i w kosmosie wiele zakodowanych religijnie ciał, w modlitwach , w medytacjach, ceremoniach i tradycyjnych obrzędach – oczekuje na swojego obiecanego zbawcę oraz nagrodę za wierność ! Przytoczę fragment ze zjawisk, obserwowanych w latach 80-tych, gdzie można było obserwować rozpadające się cywilizacje, planety pozbawione procesów biologicznych itp. tragedii. Książka pt. „Koniec boga początek Człowieka”- autor E.M.

    Fragment ewakuacji : „panika , opiekunowie opuścili swoich wiernych”..21.01 .1994 r.

    „Jak to możliwe,że bóg jest okrutny ?

    Moje dziecko ! Moje dziecko umiera !

    Czy nikt mnie nie słyszy ?

    Co zrobić, żebyś nie umarł ?

    Połóż główkę tutaj ! Dam ci trochę ciepła. Chcę sama umrzeć za ciebie.

    Boże ! Dlaczego mi go zabierasz ?!

    Żyłam spokojnie, wierzyłam w twoją opiekę. Rodziłam synów. Byłam oddana dzieciom.

    A teraz ?! Nikt mnie nie słucha.

    Gdzie jesteś, przeklęty zbawco ?

    To moje ostatnie dziecko ! Więcej nie mogę już rodzic. A ona właśnie umiera !

    Pomóżcie mi ! Ja tego nie rozumiem. Czy tak właśnie ma być ?!

    Ja nie chcę niczego dla siebie. Dla dziecka żądam życia.

    Jest takie malutkie a tak się meczy ! Skóra od kości odchodzi.

    Gdzie są ci , co kazali mi rodzić ? I zabrali mych synów tak wcześnie.

    Odwracacie się ? Nie chcecie oglądać takiego nieszczęścia ?

    Życie, co miało być dobrem najwyższym, gnije jak zepsuty owoc !

    Synku mój, synku , nikt ciebie nie chce i mnie też nikt nie potrzebuje.

    Lepiej już chyba umrzeć pospołu.

    Ty przeklęty boże ! Ty kłamco !

    Kazałeś się wszystkim ode mnie odwrócić. Wyciągam ręce do nich, a oni nie wiedzą, jak mi pomóc. A zapewniali, że są wszechmocni.

    Tchórze ! Przeklęci tchórze !

    Co począć ? Śpij, synku. Jeszcze się tli coś w tobie. Tracę ostatnie tchnienie. Umieram !

    Synku mój. Gaśniemy razem. O tak, zgaśnijmy !

    To zaledwie nikły fragment obserwowanych zjawisk , reakcji Istot Ludzkich w momentach tragedii, jakie miały miejsca i trwają nadal w czasach obecnych. Podobne zjawiska i podobne reakcje nie ominą i nas Ziemian. Byliśmy jednak pierwszymi mieszkańcami i jako ostatni kończymy proces doświadczeń w materii.

    ALE TO NIE KONIEC ŚWIATA !!

    To koniec starego „modelu” mechanizmów w naszych ciałach. Do tej pory doskonale spełniały swoje role w doświadczeniach, eksperymentach badawczych, aż osiągnęły Cel i przeznaczenie : Stały się „Samoświadome”! Obecne zmiany, jakie dokonują się w naszym układzie Słonecznym, dokonują się i w naszych ciałach. Jesteśmy więc poddawani silnym strumieniom energii o polaryzacji dodatniej i ujemnej, w celu dokonania zrównoważenia pomiędzy materią a antymaterią.

    Do tej pory (w myśl zasady budowy magnetycznej) ciała w materii zbudowane były z siedmiu częstotliwości, a w antymaterii – pięciu częstotliwości – na dwanaście istniejących. Należy zapoznać się z Paletą barw i ich częstotliwościami (poznamy wówczas, jaki kształt posiada poszczególna częstotliwość ), i jak te częstotliwości wspólnie „budują” formy. Formy energetyczne nazywane są obecnie fraktalami Faza końcowa Starego Procesu dokonuje „powrotu” do swego materialnego źródła i wszelkie energie z dawnego „podziału” muszą zostać spolaryzowane. Tak więc dawna budowa magnetyczna przestaje funkcjonować. Powstaje równowaga 6 do 6 – u.

    Dawne różnice w ilościach ładunków elektrycznych powodowały tzw. ruch automatyczny,(nazywany również wiecznym) i nie dopuszczały do stagnacji czy zaniku „wiecznego” ruchu. Co stanie się z naszym ciałem, które jest zbudowane i funkcje w systemie magnetycznym – 7 do 5 ? Każda komórka to przecież również mały magnesik ! SERCE (to nasze indywidualne Słońce a zarazem akumulator) to również generator energetyczny dla funkcjonowania poszczególnych elementów naszej całości ! Równowaga 6 do 6 niweluje więc działanie akumulatora. Wszelkiego rodzaju urządzenia ferromagnetyczne – również stają się bezwartościowe.

    W Nowym działać będą zatem zupełnie inne „warunki” w funkcjonowaniu wszelkich przejawów. Muszą być inne skoro stare, dawne możliwości są obecnie likwidowane !

    Zanik pola magnetycznego Słońca, (podane przez naukę w 2008 r ) to informacja, że i Słońce musi zmienić swoją rolę. Rozpocznie się także proces zakończenia współpracy pomiędzy komórkami , narządami, elementami układu kostnego. To istny szok i zaskoczenie dla wszystkich Istnień. Uruchamia się instynkt samozachowawczy, podobnie jak u zwierząt. Rzeczywistość zaczyna przerastać naszą wyobraźnię a to wywołuje nie tylko zamęt intelektualny, ale totalny chaos w życiu codziennym.

    Jak możemy w tym procesie pomóc sobie nawzajem. To trudne i zarazem łatwe ! Obojętnie do jakiej grupy chce nas zaliczyć nasz intelekt, potrzebny jest nasz bezwarunkowy spokój. Bez warunkowy ! Można go uzyskać w różne sposoby a wybieramy te, które umożliwiają nam opanowanie swoich myśli i reakcji. Do tej pory impulsy zewnętrzne automatycznie uruchamiały w nas reakcje zapisane w podświadomości. Wówczas w ściśle określony sposób powstają w nas „typowe” reakcje i zachowania… Obserwacja tego oraz proste ćwiczenia umożliwią nam pełną kontrolę nad reakcjami swojego ciała. Kiedy impuls z zewnątrz uruchamia w nas automat (akcja – reakcja) zatrzymujemy reakcję np. na trzy sekundy (w myślach liczymy ; raz,dwa, trzy) a po tych 3 sekundach ”puszczamy”wodze reakcjom. Istotnym procesem do poznania , opanowania i stosowania – jest świadome uzyskanie stanu Neutralnego ! To kontrolowany spokój. I Świadome reakcje.

    Świadomy człowiek szybko niweluje pomyłki i nie dopuszcza do następnych. Stajemy się wówczas kreatorami naszego życia i sytuacji, z którymi przyszło nam się zmierzyć. Nie należy więc nikogo nawracać, bo zawsze nawracamy wg swojego toku myślowego lub swoich teorii. Pobudzajmy zatem do myślenia indywidualnego, do samodzielnych wniosków, bez przemocy i nadużywania nazwisk uznawanych autorytetów. Korzystać z ich wiedzy można i trzeba, ale potwierdzać to zawsze faktami w rzeczywistości,w życiu codziennym. Każdy jest rozwojem jest Indywidualnym, ale „droga” poznawania różna u każdego. Każdy indywidualny przykład nie może być w żaden sposób wzorcem do naśladowania dla innych.

    Pozostaje jeszcze jedno do opanowania : widzieć Człowieka jako Całość Jego Przejawu a nie tylko jego formę.

    Nie istotne jest wyznanie, kolor skóry czy poglądy. W drugim należy widzieć człowieka w pewnym procesie rozwojowym. To może często wzbudzać chęć pomocy czy „opieki”! To też nie jest już potrzebne, bo każdy posiada własne ciało, jest jego właścicielem, skutecznie go chroni, broni i uczy. Coraz wyraźniej widać to w obecnym okresie, że ludzie nie są pozbawieni ochrony, ponieważ budowa nas jako Całości sama stwarza warunki do reakcji „obronnych”. Nie narzucajmy więc swojej pomocy, komuś, kto o nią nie prosi. A narzucanie komuś swojej wiary, idei będzie przykre i bolesne dla obu stron. Sami więc powołujmy świadomie skutki ! Nie poprawiajmy nikogo w jego rozumieniu świata, bo na to i tak jest już za późno !

    Niech każdy trwa w swoich rozważaniach, poglądach czy wierze. Spokój pomaga i pomoże każdemu w jego końcowym indywidualnym procesie. Takie postępowanie to podstawa do świadomego wejścia w Nową Rzeczywistość.”

    Lubię

  7. Hej Sanctus co to jest równowaga 6 do 6, bo samoświadomość (torus) tworzy 7 obrotów na zewnątrz i 5 obrotów wewnątrz naszego serca, serca słońca itd. tak jak piszesz. Stąd też nasze serce ma 7 warstw mięśni i nie może być inaczej. Podobnie 7 jest czakr w ciele człowieka, 7 kolorów tęczy czy 7 osi symetrii czworościanu foremnego, w którym kazdy obrót odpowiada jednemu kolorowi. W związku z tym życie, dusza nie może przejść na „równowagę 6 do 6”, bo tylko 7 + 5 tworzy samoświadome, elektromagnetyczne, wiecznie wywracające się w sobie życie o kształcie torusa i tak też nasze dna zostało zaprojektowane.
    W tym filmiku NASA https://www.youtube.com/watch?v=F2D1FvA22cM pokazane są najprawdopodobniej anioły, które mają kształt torusów i według mnie nie da się tego zmienić, bo jest to jak napisałeś wieczne Wieczny ruch wszechświata też nie może zniknąć tak po prostu.bo wszechświat ma kształt dwunastościanu foremnego, który tę idealną kompresję ładunku powoduje. Jest to spiralny ruch galaktyk, który w centrum tworzy czarną dziurę. Z kolei siłą napędową tego ruchu są olbrzymie masy gwiezdne, które też są rozmieszczone zgodnie z zasadą złotej proporcji.
    Z kolei zmiana świadomości, wejście w erę Wodnika, zwiększenie rezonansu Schumanna jest według mnie związane z przepowiednią Indian Hopi o niebieskiej kaczynie http://www.bibliotecapleyades.net/esp_leyenda_hopi12.htm, według której świat ma się zmienić nie do poznania i człowiek musi wrócić do swoich korzeni i żyć na powrót zgodnie z Naturą, bo przyjdzie ten co oczyszcza – czerwona kaczyna i zniszczy wszelkie DNA, któe jest pasożytnicze :). Jednak do rzeczy, otóż niebieska kaczyna, chyba zwiastowała nadejscie bliźniaków ? a czerwona kaczyna ma przyjść po dwóch bliźniakach, gwiazdach Poganghoya (Regulus – strażnik nieba północnego) i Palongawhoya (Formalhaut – strażnik nieba południowego, którzy w dalszej częsci tekstu źródowego mylone są z kometą Halle-Bopp. Gwiazdy te są bliźniakami, inaczej podwójne, bo są aktywne parami i już od 15 marca tego roku są aktywne na niebie. Kulminacja tej aktywności przypada na 22 wrzesień, gdzie dodatkowo oś ziemska będzie idealnie wskazywała na gwiazdę polarną i jest zwiazane z bibilijnym przyjściem Mesjasza, końcem czasów itd. Jednak nie wieszczę tu końca czasów raczej początek nowej ery, ale w każdym razie w tej przepowiedni różne dziwne rzeczy są opisane :). Według Tadeusza mrozińskiego od 22 września też powinniśmy liczyć czas od nowa.
    Oczywiście, że końców świata była już niezliczona ilość, ale jest wrazenie tego, że coś się dzieje. Może to uwydatnienie zdolności psychokinetycznych, kreowania materii za pomocą myśli do czego też nasza ziemia ma idealne położenie, bo w środku galaktyki, gdzie Plejady i Syriusz stworzą do niej 60 stopniowy stożek światła. Dlatego też ziemia jest tak bogata w złoto i jest zieloną planetą, pewnie żywym organizmem też. Stąd też zasianie tutaj takiego dna nie było z pewnością przypadkowe…

    Lubię

    • Widać że lubisz audycje Radio Samiec 66,6 Sanctus. To dobrze się składa bo ja też lubię. Pan Marek więcej treści może przekazać niż w artykule. Zresztą popatrz sobie na ilość wyświetleń. Niewielka ilość odsłon może świadczyć że taka wiedza nie jest popularna wśród mężczyzn.
      Pozdrawiam.

      Lubię

      • Marek dobrze prawi, zwłaszcza o kobietach, także my samce beta powinniśmy nabywać wiedzy od guru samców 😉 Pozdro Roni …\m/…

        Lubię

        • Powiadasz Samce Beta ? No fakt o Alfach to można sobie pomarzyć. TO fakt powinniśmy zdobywać wiedzę od praktyków z doświadczeniem. Pan Marek to ciekawa persona. Bardzo mądrze prawi a przy okazji interesuję się także ezoteryką i okultyzmem no i nie wspomnę o skarbnicy wiedzy o kobietach. Prowadzi kilka ciekawych portali a teraz jeszcze Radio Samiec. To szczęście trafić na takiego człowieka co dzieli się swoją wiedzą. Może uratować wielu samców. Uratować ich życie , majątki oraz wizerunek. Mamy Sanctus chyba trochę wspólnego skoro ty też jesteś numer 4. I też się tak jak ja interesujesz gnozą.
          Pozdrawiam,

          Lubię

          • Wiem. Ale skoro skreślasz mnie za jedno słowo… Jarek prosił aby nie urządzać prywaty. No cóż każdy popełnia błędy nawet te głupie i straszliwe.

            Lubię

            • Roni & Ruda, nie to żebym się wpieprzał między wami, ale tak tam mi się skojarzyło z bajką, że we dwoje jak „Brygada RR”, ostro drzcie koty (Ruda lubi koty to pasuje jak ulała,haha ) po sobie 😀 … pozdro 😛

              Lubię

              • Nie wpieprzasz się Sanctus, mnie po prostu zaraz taka kurwica trafi, że chyba wyjdę z siebie. Mam ochotę rozjebać w drobny mak wszystkie naczynia, jakie posiadam w domu. Pozdro.

                Lubię

          • Roni, Ty mi kiedyś tam co prawda pocisnąłeś od oszołomów itp, ale ogólnie w porząsiu ziomek jesteś 😉 … No i powiem Ci, że jak 4 w ennagrami to z kobietami w miłości na róże i fiołki nie mamy co liczyć, tzn ja nie chce tu Cie pod wspólny mianownik wciągać są pewne przesłanki, które nam mówią, że skończymy tragicznie 😛

            polecam Ci coś, długi wywód ale ze mną wszystko się tu zgadza

            http://pasion.com.pl/pl/podstrony/47-romantyk-4

            „… DYLEMATY ŻYCIA DOROSŁEGO

            Czwórki wkroczyły w dorosłość z poczuciem osamotnienia, z pustką z powodu braku czegoś lub kogoś ważnego w ich życiu. Dlatego, z różnym natężeniem zależnym od stanu emocjonalnego, nieustannie kompensują sobie tę pustkę poszukiwaniem intensywności doświadczeń życiowych i dążeniem do pełni istnienia. Jednakże piętno straty poniesionej w dzieciństwie, której rezultatem było obniżenie samooceny, odciska się w życiu dorosłym w postaci pociągu do rzeczy i ludzi dla nich niedostępnych, oraz nieświadomego odrzucania tego, co znajduje się w zasięgu ręki. Wszystko, co jest odległe – wydarzenia z przeszłości lub z przyszłości – jest piękne i atrakcyjne. W momencie, gdy Czwórki, po wielu latach starań, osiągają jakiś istotny sukces, ich uwaga przesuwa się do rzeczy, których im aktualnie brakuje. Jeśli otrzymają upragniony awans, tęsknią za idealnym partnerem. Jeśli go spotkają, tęsknią za czasem wolności. Romantycy nigdy nie spełniają swoich marzeń, gdyż najintensywniej przeżywają stan „braku”. Stan „posiadania” szybko staje się dla nich nudny i bezwartościowy. Mają skłonność do skupiania się na wadach ludzi i rzeczy, które są blisko oraz na wyjątkowych, pięknych cechach tego, co utracili.
            Powodem tych tendencji jest to, że perspektywa osiągnięcia szczęścia jest po prostu dla Czwórek niebezpieczna – grozi brakiem dostępu do intensywnego świata emocji. To właśnie dramatyzm życia, jego wzloty i upadki umożliwiają Romantykom ponadprzeciętne życie na wyższym poziomie egzystencji. Cierpienie, którym się jakby karmią, jest nieodzowną częścią bycia kimś wyjątkowym i odmiennym od reszty świata. Dodatkowo, wzmaga ono wrażliwość na to, co w życiu najważniejsze, a od czego uciekają inni ludzie, prowadząc bezpieczne, schematyczne życie. Tragedie życiowe, które Czwórki tak usilnie w sobie pielęgnują, podnoszą ich samoocenę, czynią ich kimś specjalnym, ponadprzeciętnym. „Zajrzeć w oczy śmierci i przeżyć” – to zdarza się niewielu jednostkom. Najgorsze zatem, co mogłoby się wydarzyć Czwórkom, to bycie zwyczajnym człowiekiem. Dlatego tak ważne jest dla nich poszukiwanie piękna w każdej postaci, otaczanie się wyjątkowymi przedmiotami, przebywanie we wnętrzach o wyszukanym designie, poświęcanie się pracy twórczej i kreatywnej, odczytywanie głębokiej symboliki w sztuce i naturze. Intensywne emocje sprzyjają twórczości, czuje się wtedy więcej i głębiej, odczuwa się więź ze swoim prawdziwym „ja”, będącym wyższym stanem świadomości. Ten unikalny stan jest tak fascynujący, że niemal uzależniający.
            Romantycy najczęściej uciekają od zwyczajności i banalności dnia codziennego w słodko-słony stan melancholii. Wyrasta on również z tego samego źródła – ze straty – ale jest kojącym stanem tęsknoty wznoszącym Czwórki na wyżyny unikalnej wrażliwości. Melancholia nadaje zwykłym zdarzeniom estetyczny aspekt, a życiu – artystyczny wymiar poszukiwań tajemnicy ludzkiej egzystencji w symbolach i metaforach. Poczucie smutku z powodu pierwszej straty w skrajnych przypadkach może przekształcać się w stan depresji, niestety dość charakterystyczny dla tego typu osobowości. Niektóre Czwórki uciekają wtedy na długi czas w wewnętrzną izolację, inne zwalczają depresję nadmierną aktywnością, a jeszcze inne lokują swe emocje w artystycznej pracy, zgłębiając mroczny wymiar ludzkiej egzystencji w twórczych poszukiwaniach.
            Romantycy żyją w skrajnościach, jakby na biegunach życia emocjonalnego – raz jest to biegun depresji, innym razem – biegun hiperaktywności. Skłonności do przebywania na jednym z biegunów lub przeskakiwania z jednego na drugi, tworzą trzy podtypy romantyczne poszukujące w życiu tego, co kiedyś im odebrano. U pierwszego podtypu podstawową cechą jest depresja, u drugiego – hiperaktywność, trzeci podtyp przeskakuje między jedną a drugą skrajnością. Typ depresyjny wycofuje się wgłąb siebie, poszukując w swoim wnętrzu sensu swojego istnienia. Typ hiperaktywny angażuje się nadmiernie w różne formy aktywności i przelotne romanse, usiłując odnaleźć sens istnienia poza sobą, na zewnątrz. U trzeciego – najczęściej spotykanego podtypu Romantyka – emocje zmieniają się tak gwałtownie, że ze stanu depresji potrafi nagle przejść do stanu euforycznej aktywności, miłość szybko zmienia się w nienawiść, zaangażowanie w apatię, na przemian przeżywa ekstazę i uczuciowy dramat.
            Czwórki to osoby, które nie dość, że dźwigają ogromny ciężar własnych emocji, to jakby tego było mało, mają niebywałą zdolność do internalizowania emocji także innych ludzi. Mając wbudowany swoisty czujnik rejestrujący natężenie uczuć – potrafią doskonale dopasować się do poziomu emocjonalnego ludzi, z którymi przebywają, by w ten sposób utrzymać z nimi bliski kontakt. I znowu pojawia się piętno dzieciństwa – Czwórki będąc dziećmi nauczyły się uwewnętrzniać poczucie więzi z osobą, której straty się obawiały. Ta niebywała umiejętność stanowi dla nich zarówno ciężar, jak i unikalną zaletę. Z jednej strony łatwo przejmują cudzy ból lub przygnębienie, nie uświadamiając sobie, że uczucia te nie są ich własnymi, z drugiej strony potrafią bezbłędnie reagować na emocje swoich bliskich, współpracowników, klientów czy partnerów biznesowych.
            Wszystkie Czwórki są bardzo wrażliwymi na krytykę osobami. Może je głęboko zranić cudze niedopatrzenie, pominięcie, bezmyślnie wypowiedziane słowo, spóźniony telefon, nie mówiąc już o jawnej krytyce. Przeżywają wielkie rozczarowanie, niewspółmiernie reagują, odsuwają od siebie ludzi, z którymi najbardziej chcą być… Wszystko przez to, że każda najdrobniejsza sytuacja może w niezwykle dramatyczny sposób rozbudzić ich poczucie opuszczenia. Czwórki mają zatem dużą skłonności do wyolbrzymiania własnych emocji, równocześnie skutecznie wypierając autentyczne przeżycia, by czuć nieustannie emocjonalną intensywność.
            Romantycy dramatyzują także swój wizerunek „unikalnego odmieńca”, podnosząc w ten sposób własną wartość i samoocenę. Ekskluzywne kreacje, wyszukana elegancja, awangardowy styl, nowoczesny samochód, designerski telefon, szczupła i wysportowana sylwetka – to wykreowany przez Czwórki wizerunek zewnętrzny kogoś unikalnego, niestety diametralnie różny od tego, jaki noszą wewnątrz. Czwórki, tego „odrzuconego, niekochanego odmieńca”, chcą strojem przeistoczyć w ważną, wyjątkową osobowość, poruszającą się tylko w elitarnych kręgach. Dlatego sprawa stylu bycia i wyrafinowanego smaku to kwestia „być albo nie być”. Niedojrzałe Czwórki, otaczając się pięknymi przedmiotami, chcą poczuć się godne miłości innych. Dlatego zazdroszczą innym osiągnięć i dążą do zdobycia tego, co innym przynosi szczęście. Uczucie zazdrości jest dla Romantyków siłą napędową, która nakazuje im aktywnie działać, by „nie mogę tego mieć” przekształcić w „muszę to mieć”. Mają nieustanne poczucie braku, niedosytu, a gdy osiągają coś, o czym marzyły – okazuje się, że nie tak to sobie wyobrażały.
            Kolejnym elementem wizerunku ponadprzeciętnej Czwórki jest jej pociąg do nieco ekscentrycznego zachowania przejawiającego się w łamaniu konwencji społecznych, nonkonformizmie i balansowaniu na krawędzi skandalu. Skłonność do ryzyka, ekstremalnych zachowań bądź hobby, szokujące lub sarkastyczne wypowiedzi, lekkomyślność, niekonwencjonalne metody pracy czy spędzania wolnego czasu, teatralne granie scenek kapryśnego dziecka – to przyciągające uwagę sposoby wymuszające na innych specjalne traktowanie Czwórki, a także jej sposób na przełamanie banalności życia i doznania jego pełni. Czwórka płynie zatem pod prąd: „Skoro nie zasługuję na miłość, niech chociaż będą ku temu prawdziwe powody.”
            Jednakże dojrzałe Czwórki potrafią wypracować sobie w życiu taki stan, w którym czują się w harmonii z samym sobą, niezależnie od czynników zewnętrznych. Uświadomiły sobie, że posiadają wszystko, co potrzebne do pełnego życia, że dobrze się czują tu i teraz, że nie potrzebują mieć tego, co daje „szczęście” innym. Skupienie uwagi na teraźniejszości jest niebywałym, ale możliwym dla Romantyków, osiągnięciem, w rezultacie którego uzyskują kojący stan pogody ducha. Taka wewnętrzna równowaga już nie zmusza ich do poszukiwania intensywnych przeżyć. Całym sobą potrafią cieszyć się z życia, które wiodą, gdyż nie noszą już w sobie poczucia „straty”. Zaakceptowały swoją przeszłość, niektóre odbyły „żałobę”po stracie, zamknęły za sobą drzwi i w końcu mogły rozpocząć życie wypełnione stanem nasycenia wywołanym przez najprostsze rzeczy.

            ZWIĄZKI INTYMNE

            Miłość to najważniejszy dla Czwórki obszar życia. Wierzy bowiem, że jej prawdziwe „ja”, czyli to, czego przez całe życie szuka, może ujawnić się tylko wtedy, gdy będzie szczerze kochana. Wtedy wszystkie jej wewnętrzne dramaty, poczucie niespełnienia i tęsknota za czymś, czego jej brakuje – bezpowrotnie znikną. Niestety rzadko to się zdarza, gdyż Czwórka ma wielkie trudności ze skupieniem uwagi na pozytywnych stronach tego, co aktualnie przeżywa. Gdy pojawia się codzienność związku z drugą osobą, jest rozczarowana tym, że diametralnie różni się ona od obrazu wspaniałej przyszłości, która miała się zmaterializować dzięki miłości. Przeżywa frustrację widząc drobne wady partnera: jego bałaganiarstwo, brak gustu, artystyczną ignorancję czy niewiedzę. Nie tak wyobrażała sobie idealną miłość. Romantycy nie są skłonni do zrezygnowania ze swoich elitarnych standardów czy dostosowania się do czyjegoś braku gustu. Miast tego poczują ogromną potrzebę ochrony siebie, chęć oddalenia się lub pozbycia się partnera niespełniającego wymagań idealnego kochanka. Bolesne dla Romantyków negatywne cechy partnera znikają, gdy znajduje się on daleko. Będąc w odpowiednio bezpiecznej odległości, Czwórka ponownie wspomina i tęskni za pięknymi aspektami osobowości swojego kochanka i jego bliskością. Uwielbia bowiem to, co jest daleko i trudno dostępne, a odpycha to, co ma na wyciągniecie ręki.
            Potrzeba wycofania jest u Romantyków niezbędna do tego, aby ponownie móc upajać się wyobrażeniem o kolejnym spotkaniu z ukochanym. Dlatego doskonale odnajdują się w związkach na odległość, gdzie mają wystarczająco dużo czasu na romantyczną tęsknotę i w sam raz tyle czasu spędzonego razem, by nie ulec nudnej codzienności i nie dostrzec jeszcze niedoskonałości w partnerze. Natomiast, gdy żyją z kimś w stałym związku „pod jednym dachem” trzymają partnera w bezpiecznej psychofizycznej odległości – nie za daleko, by móc wciąż widzieć jego zalety i nie za blisko, by nie dostrzegać jego ewentualnych braków. To taka połowa drogi, gdzie wciąż utrzymuje się z sobą kontakt i zainteresowanie, natomiast nie trzeba w pełni się angażować i ujawniać wszystkich swoich sekretów.
            Choć Romantycy pragną bliskości z drugim człowiekiem, autentyczna intymność wyzwala w nich strach przed odkryciem przez partnera ich własnych wad i braków, a w konsekwencji – przed ponownym ich porzuceniem. Bycie kochanym jest dla nich tak silnie połączone z możliwością odrzucenia, że bezpieczniej jest im samemu odejść, niż zostać przez kogoś porzuconym. Boją się też tego, że jeśli zbliżą się do kogoś zbyt blisko – okaże się on nie tą osobą, która sobie wyobrażali. W rezultacie momenty rzeczywistej intymności powodują w nich tak duży lęk, że Romantycy wpadają w panikę i zrywają związek. Przypomina to niekiedy „gumkę recepturkę” – związek narażony jest na częste zerwania i piękne powroty, ale dzięki temu Romantyk ma kontrolę nad swoim wewnętrznym bezpieczeństwem. Jeśli natomiast to partner grozi odejściem – Czwórka będzie za wszelką cenę dążyć do ponownego zbliżenia: symulując chorobę, grożąc samobójstwem, odgrywając rozpaczliwie teatralne sceny – byleby tylko zatrzymać kochanka i nie zostać porzuconą.
            Czwórki, gdy nauczą się dostrzegać pozytywy teraźniejszości i dojrzeją do tego, by dać przejść związkowi kolejne fazy, będą niesamowicie oddanymi partnerami, pragnącymi utrzymywać cały czas tak samo intensywny kontakt. Będą dbać o odpowiedni nastrój, romantyczną atmosferę, zabierać partnera w czarujące miejsca, kolację jadać przy świecach, dbając o wyjątkową oprawę muzyczną i dobre maniery… Poświęcą do partnera wszystko, co mają. Gdy pokonają strach przed porzuceniem i poczują się bezpiecznie, docenią każdy dzień spędzony z drugim człowiekiem tak, jak doceniają piękno w każdym najmniejszym promieniu słońca. I niezależnie od tego, czy ono wschodzi, zachodzi, czy też nieśmiało zagląda zza chmur. …”

            tam jest w chuj więcej, tego także polecam lekturę 😉

            Lubię

            • Wiem że pocisnąłem ale wiesz mam problemy z samy sobą. Człowiek jest na dnie. Ale powoli wychodzę na prostą. Nikt nie powiedział że będzie łatwo. Aha przepraszam za tamto. Możesz w ramach rewanżu mi pocisnąć że jestem chamem i burakiem. Wiesz nie znałem cie wtedy jeszcze. Wiesz oceniłem cię za szybko po tych ostrych jatkach z bara bara i
              gmo. Ale się myliłem. Zresztą o GMO też tak nie myślę. Też jest ciekawą osobą. Robisz dobrą robotę bo wrzucasz bardzo ciekawe info. O gnozie czy lucyferze. JA łączę natomiast gnozę z cybernetyką. Jeszcze raz przepraszam.

              Lubię

              • Spoko luz, ja tam ból dupy nie mam, bo generalnie opinią publiczną się nie przejmuje, jestem zarozumiałym baranem zodiakalnym impulsywnym excentrykiem, także wiem jak to jest gdy miotają emocje. 😉 izi

                Lubię

            • „No i powiem Ci, że jak 4 w ennagrami to z kobietami w miłości na róże i fiołki nie mamy co liczyć, tzn ja nie chce tu Cie pod wspólny mianownik wciągać są pewne przesłanki, które nam mówią, że skończymy tragicznie” – masz rację ja już skończyłem można powiedzieć. Czy na własne życzenie może tak ale nie do końca. Widać że tylko ja musiałem być wyrozumiały.

              Lubię

  8. … ej Człowieki, obejrzyjta se to dla polewki, to wam napięcie testosteronowo estrogenowe zejdzie, seryjnie, ja to jebłem salto śmiechowe haha … i wszyscy pajacyka robimy – putin putout 😀

    Lubię

  9. No robi się gorąco, ale bynajmniej nie od pogody, tylko atmosferycznego napięcia RR, ja już wyczuwam rychłe przecięcie węzła waśni miłosnych przez LR, Jarek zaraz wam te umizgi ukróci w try migi 😀

    Lubię

    • Wiesz Sanctus czuję się jak w telewizji albo na deskach teatru. Oczy masy ludzi skierowane są na perypetie RR. Odcinek 1459 – czytał Stanisław Olejniczak.

      Lubię

      • No dobre jesteśta exhibicjony masochisty 😀 … Ja wam pół żartem dubbing robię, haha 😛 … obiektywnie patrząc, to nieco przypomina uczuciowo emocjonalne mortal kombat csss, na razie to widzę, że sobie kombosy psychomentalne dajecie, ale fatality wisi w powietrzu 😛

        Lubię

        • Fatality powiadasz ? No przecież pytam dlaczego mnie nie rzuca skoro mnie tak nienawidzi. NO ale nie uzyskałem odpowiedzi. Ale to fakt to jest Mortal Kombat. A co masz na myśli kombosy psychomentalne ?

          Lubię

          • że sobie okaleczacie psychiczne kondycje, wzajemnymi utyskiwaniami mentalnymi … chyba, że to taka improwizacja melodramatyczne, i żeście sie zmówili, i z premedytacją wszystkich nabieracie 😀

            Lubię

            • Ech chciałbym aby to była improwizacja. To się dzieje naprawdę. Na żywo. Dramat Psychologiczny na żywo. Ja mógłbym zagrać młodego Adasia Miauczyńskiego

              Lubię

              • Roni, to sobie pojechałeś po równi pochyłej 😀 … Nie popadaj w sercową martyrologię, bo wiesz, co głosi guru samców? że kobiety gardzą słabymi psychicznie facetami, ja to się o tym przekonałem nie raz, i od jakiegoś czasu jestem skurvielem romantycznym, haha … Kobiety warto pożądać, należy szanować, ale nie ma co być desperatem, bo sie kurwa zajebać można na żywca bez znieczulenia, a potem nad Tobą nikt nie zapłacze i szybko zapomni 😉

                Lubię

                  • Na razie to… 😉

                    “Niektórych ludzi ogarnia gniew, gdy mówię, że ich problemy są urojeniem. Boją się, że pozbawię ich poczucia tożsamości. A przecież tyle czasu zainwestowali w swoje fałszywe poczucie „ja”. Przez wiele lat bezwiednie definiowali własną tożsamość, oglądając ją przez pryzmat swoich problemów i cierpień. Kim byliby bez niej?”

                    Liked by 1 osoba

                    • Bardzo ciekawa sentencja. Sami się programujemy. Jak odrzucić ten natłok myśli i tych wirusów. Jak się zresetować.

                      Lubię

                  • Żebyś się nie zmieniała, bo mądra i niezależna kobieta jesteś, a Twoje huśtawki emocjonalne prawdopodobnie biorą się stąd, że otoczenie permenantnie Cię nie rozumie, bo mało jest kobiet tak zdecydowanych co do swojej postawy życiowej, jaką odważnie afirmujesz. Jesteś świadomą swojej kobiecości buntowniczką, dlatego tak presja Cię wewnętrznie przytłacza, ale masz zdrowie i urodę której nie powinnaś marnować poprzez udręczanie.

                    Lubię

                • No masz rację ale ja nie lubię niedomówień. Zadanie pytanie albo mnie rzucasz albo nie – Krótka piłka. Ale masz rację za bardzo się spinałem i starałem. Ty Sanctus uczeń Lucyfera też byłeś słaby ? No właśnie nie szanowałem i dlatego jest pozamiatane. Szkoda wielka szkoda. Bo Ruda to naprawdę nietuzinkowa kobieta. Ze świecą szukać takiej. Weź znajdź taką z takimi zainteresowaniami. NO ja się już zajebałem prawie….

                  Lubię

                • A Sanctus mam jeszcze jedno pytanie. Właśnie będę jechał się zresetować w twoje rejony bo w miarę blisko. CO mógłbyś mi polecić.

                  Lubię

                  • Góry Świętokrzyskie, pogańskie klimaty tam się unoszą, wiesz sabaty nagich czarownic itp diabelskie rozkosze 😀 hehe

                    Lubię

                    • Aha no słyszałem o tej krypcie królów Słowiańskich ale nie wiem ile w tym prawdy. Łysa Góra to kiedyś zakon wiedź. Nawet sam król Salomon na swojej wimanie tam latał po nauki. A być może nawet sam władca Rama. Kiedyś przecież był matriarchat.

                      Lubię

    • Life is brutal. Ale nie mieszaj w to życia. To ja byłem brutalny. A życie to piękny biocybernetyczny dar który mimo ogromnej entropii potrafi funkcjonować.

      Lubię

        • No tak życie nie powinno w ogóle funkcjonować w tym mrocznym kosmosie. W tej ciemnej otchłani gdzie entropia jest non stop to jednak życie może nie tylko istnieć ale także się rozwijać ewoluować. To jest coś pięknego. Aby stworzyć ludzi faunę i florę to trzeba mieć mega mózg. Gigantyczna różnorodność przyrody ziemi . Szkoda że ludzie ją niszczą.

          Lubię

    • Roni to dla Ciebie info o Górach Świętokrzyskich:

      http://archeowiesci.pl/2014/07/20/kamienne-kregi-w-gorach-swietokrzyskich/
      http://czastajemnic.blogspot.com/2014/08/swietokrzyskie-miejsca-mocy.html
      Kielce też możesz odwiedzić .Jeśli lubisz zwiedzać to zajrzyj do Pałacu Biskupiego,tam jest muzeum Narodowe 4 co do wielkości zbiorów w Polsce,nawet obraz Witkacego czy Olgi Boznańskiej,Katedra barokowa,Klasztor na Karczówce,miejsce dawnego kultu pogańskiego na Kadzielni i inne atrakcje;)

      Lubię

      • No wielkie dzięki za wskazówki. No macie piękne te góry i jakieś takie mistyczne. Czuję że to tam jest kolebka naszych Lechickich przodków.
        Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

        Lubię

        • A ja cały czas siedzę w domu 😦 Jedynie, gdzie bywam to na podwórku, wow, jak ja daleko podróżuję, na huśtawkę do ogródka i z powrotem 😦

          Lubię

                    • To już jesteś na dobrej drodze.Z dystansuj się do tego co cię gryzie i do świata.Wiem że trudno (sam to kiedyś przechodziłem) ale walcz.

                      Lubię

                    • Urodziłaś się królową, pokaż wszystkim koronę kłów
                      Berło pięści wznieś jak księżyc nad morzem głów
                      Twój tron nosisz ze sobą ciągle na spodzie stóp
                      Nie szata czyni króla, masz na sobie tylko spojrzeń rój
                      Niebo jest twoim dachem, orszakiem – ptaki o świcie
                      Błazny – masy dla ciebie jak ty dla nich, bo żyjesz poza ich pogonią I za czym
                      Za słoną cenę zapłaci każdy z nich, gdy obudzi się, za zasłoną nie ma nic
                      Poza spokojnym oddechem pierś bóstwa rozszerza się wszechświatem
                      Potem zapada się w punkt
                      Aby na nowo wziąć wdech I spokojnie się wzwyż wznieść –
                      Cichy proces, żaden wydumany big bang
                      Między ziemią a niebem jest człowiek
                      Z głową w chmurach stąpając twardo przewodzę
                      Przez moje życie tę siłę, która czyni ciężkość lekką
                      Baranek, który jest lwem, jestem piękną bestią
                      Zmieszaj najjaśniejszy błękit z jak najgłębszą czernią

                      Wszyscy, którzy wrócili z biegunów zawsze będą ze mną
                      Weź najciemniejszą czerń, zmieszaj ją z jasnoniebieskim
                      Wyzwolony od zwycięstw I klęsk obserwuj ich zmierzch w…
                      Indygo, indygo, indygo, indygo, indygo, indygo, indygo

                      Gdy już nie wiesz dokąd iść, słuchaj krwi, która krąży w tobie
                      Daj się ponieść, daj się ponieść
                      W kolorze twojej krwi tkwi symbol i odpowiedź
                      Daj się ponieść, daj się ponieść

                      Masz w sobie coś, co możesz pokazać tylko wybranym
                      Wciąż jest nas zbyt mało, by doprowadzić do zmiany
                      Lecz każdy z nas ma moc, by zacząć powoli
                      Wsączać łzy w serce skały, aby poruszyć monolit
                      Wiemy, że możemy sprawić, aby świat był lepszy
                      I kto musi wziąć na barki trud? Nowi architekci
                      My, bo tu miejsca dla nas brak wciąż
                      I gdy tylko chcesz otworzyć się, słyszysz, że masz się zamknąć
                      Lecz jeśli myśleli, że mogą kazać ci cokolwiek
                      Tylko ze względu na twoją słabość – biada im
                      Nauka dla ciebie I dla nich oby stąd wynikła:
                      Nie wszyscy jeszcze się poddali – chodnikowy wilk, brat!
                      Z otchłani bólu, rozpaczy, niewiary
                      Po szczyty nieba, zrozumienia, wolności i chwały
                      Stratowany fortuny kołem wiem jedno:
                      Że to odległość pomiędzy górą a dołem jest pełnią

                      Gdy już nie wiesz dokąd iść, słuchaj krwi, która krąży w tobie
                      Daj się ponieść, daj się ponieść
                      W kolorze twojej krwi tkwi symbol I odpowiedź
                      Włóż koronę, włóż koronę

                      Lubię

          • Ruda ja ostatnio mam tak samo:)Doszłam do wniosku,że mnie nigdzie nie ciągnie i siedzę przy domu.A teraz to nie mam nawet siły by zejść na dół do ogrodu konwalii nazrywać:)
            Mam niedaleko takie miejsce,Wietrznia się nazywa.I całe lato tam siedzę.Mam tam super znajomych,po pracy idę popływać aż do zachodu słonca.A potem do domu i do garów,buuuuu,jak ja nie cierpię gotować!;)
            Tu jest glinianka,w której pływam(nielegalnie;) a zimą jeżdżę na łyżwach:)
            http://forum.echodnia.eu/swietokrzyski-przewodnik-wedkarski-glinianka-na-wietrzni-t89747/,
            a tu się chodzi na spacery na skały
            http://www.panoramio.com/photo/80195753
            I naprawdę nie chce mi się ruszać nawet nad Bałtyk,który uwielbiam:)
            Pozdrawiam:))

            Lubię

  10. Dziś w pracy włączyło mi się stare myślenie, że świat to piekło. Zaraz pojawił się smutek. Te myśli są generowane przez jakiś automat, przez jakąś strukturę wirusową w psychice. Poza naszą kontrolą i poza naszym przyzwoleniem. Odbierają masę energii. W porę to zauważyłem i przerwałem. Pojawiła się chwilowa próżnia w umyśle. Wstawiłem w to miejsce jakąś głupią myśl, a potem inną – bardziej konstruktywną, przyjemną. Gdybym pozwolił się temu wirusowi myślowemu rozmnożyć, to teraz zdychałbym z braku energii i wyczerpania, jak kiedyś. Czyli to działa. Każdy ma w umyśle, psychice taką wirusową strukturę, która ciągle blabla i bredzi od rzeczy, niczym jakiś chlor, żul, patolog po fioletowym napoju nuklearnym. Więc każdy może się nauczyć to kontrolować. To jest do wytrenowania, niczym biceps na siłowni. 😀

    Lubię

          • Tak,bardzo trudno mi jest się odciąć.Jeszcze pól biedy,gdy myślę ogólnie o świecie ale jak mi się coś dzieje w życiu prywatnym(np.ostatnio miałam b.duże stresy)to galopada myśli jest czasem nie do ogarnięcia.Ale się staram i jest trochę lepiej;)

            Lubię

          • Co w tym trudnego ?Po prostu gdy cię dopada wirus odcinasz się od niego (przestajesz myśleć,wizualizujesz sobie co innego).Nie wiem może niektórym trudniej jest nauczyć się kontrolować myśli 😀

            Lubię

  11. Leszku i Święty Diable, w świetle nauk islamu wasze słowne przepychanki są bezsensowne i obaj kwalifikujecie się aby Wasze ciała zostały skrócone o głowy.
    Dla nich jesteście po prostu niewiernymi.
    Tak samo jak dla „ich wrogów” krasnoludków ze wzgórz Golan..
    Znaczycie dla nich mniej niż insekty..
    Powiedzcie coś o tym aspekcie naszej rzeczywistości.
    Tylko nie próbujcie wyjeżdżać z teoriami spiskowymi.
    Czekam!

    Lubię

      • Nie zauważyłem, aby na tym Blogu, spośród tylu osób wypowiadających się, pełnych inwencji, uchodzących za rozumnych i inteligentnych – chociażby jedna z nich rozumiała, że Jezus Chrystus, nie założył religii chrześcijańskiej, za której błędy chętnie natomiast obwiniają Syna Bożego.

        Lubię

    • Szczerze, uj mnie to ochodzi, krótko i na temat 🙂 … Dla mnie negromuslimy to podzwierzęta w ciałach organizmów ludzkich, oby ich kitajce w przyszłości wyjebały w kosmos na tym kamyczku co mają w mekkce, bo ten meteoryt to im właśnie wpierdolił jakiegoś virusa pasożyta vel Allaha … poza tym Lucyfer z kozojebcami zrobi porządek, w tym roku armageddonicznym panskim ad 2016 vel 666 😀 … Jak Trumpek wskoczy na loże USraela i się z Włodkiem jakoś tam po sztamie skumają, to kurwa muslimy razem z kebabami będą wpław do Afryki zapierdalać na tratfach, tylko trzeba lewactwo jak karaluchy wytępić 😉

      Lubię

      • p.s. jeśli cie „małpa seta” nie zadowala moja odpowiedź, to czekaj dalej, najlepiej w kolejce do psychiatryka, bo jakie pytanie taka odpowiedź 😀

        Lubię

      • … mi chodzi o kariere Maćka i jego szanse na kolejnej eurovizji, bo w tym roku transgeniczny szpaku będzie w damskich ciuszkach homosiów podniecał, a moim zdaniem Maciek z takim bitem go miażdży bezkonkurencyjnie!

        Lubię

          • Roni, ktoś może mi z oburzeniem zarzucić iż szydze z niepełnosprawnych, ale według mnie, to Maciek więcej lasek wymacał w „klanie” niż my razem w życiu, tyle hajsu co ma to pewnie też coś puknął poza planem 😉

            Lubię

            • NO tak Maciek to był gość. Największa gwiazda tego serialu. Należy mu się za to jakaś nagroda. Był spoko. Ponoć się chajtnął z jakąś więc nie jest z nim aż tak źle. A co do jego dolegliwości no cóż współczuję mu taki się urodził. To nie jego wina.

              Lubię

        • Konkursy Miss, na których nie zwycięża piękno, a polityka, ideologia i polityczna poprawność.
          Konkursy piosenki (Eurowizja) na których nie zwycięża muzyka / sztuka, a polityka, ideologia i polityczna poprawność.
          Świecie, świecie, dokąd Ty zmierzasz? 😀

          Lubię

          • Przecież po to powstała Jewrowizja. Muzykę to masz na Kazandip, Sunrise, tej na Węgrzech psychodeliczny już nie pamiętam nazwy i wiele innych. A nie ten jarmark. Nie obrażam jarmarków.

            Lubię

    • Nie wiem o co małpie secie chodzi, ale dojebał do pieca niczym Hans w Auschwitz. Taki ktoś jak coś pierdolnie to szczęka opada do podłogi 😀 Ale dobrze, przynajmniej dyskusja zejdzie na inny tor niż melodramatyczny.
      Małpa seta, do meritum. Co mnie obchodzi nauka islamu? I czemu nie wyjeżdżać z teoriami spiskowymi? Islamiści to dusze pół-zwierzęce, „dusze noworodkowe” jak to ładnie wyjaśnia ezoteryka, a co Sanctus Diavol celnie podsumował słowem „podzwierzęta”.
      A po tę kostkę to transformersy niedługo wrócą, a wtedy negromuslimy i arraby arraby mają przejebane 😀 xD

      Lubię

      • mała korekta Jarek, ja napisałem „podzwierzęta”, bo negroislamce są gorsze od zwierząt, a do tych mam większy szacunek niż do kozojebców … to tyle, dziękuję za uwagę, ide na dziewczynki z szołapa popatrzeć na dobry sen 😀

        Lubię

      • Dziękuję!
        Na tego typu odpowiedzi liczyłem 🙂
        Mimo, że niepełne, jestem zadowolony, że skończyliście te swoje przepychanki słowne. Nic więcej nie oczekuję.

        Lubię

    • Nie zauważyłem, aby na tym Blogu, spośród tylu osób wypowiadających się, pełnych inwencji, uchodzących za rozumnych i inteligentnych – chociażby jedna z nich rozumiała, że Jezus Chrystus, nie założył religii chrześcijańskiej, za której błędy chętnie natomiast obwiniają Syna Bożego.

      Lubię

      • Leszku vel betonowy klocu, zauważyłem, że fiksacja twa obłędnie postępuje, także mam 3 słowa Boże ku tobie – wypierdalaj stąd fanatyku! 😀

        Lubię

        • Mądrość jest to co pozostaje, kiedy człowiek zapomina o tym, czego go nauczono. Agresywna osoba ludzka, pozbawiona zasad moralnych – uzbrojona w efemeryczną naukę – bardziej niebezpieczna od zwierzęcia.

          Lubię

          • Leszku vel betonowy klocu, agresywne to jest epatowanie fanatyzmem religijnego opętania jaki obrazuje twój mózg. Zasady moralne to ja mam wysoce ukształtowane, a jako poganin szanuje bardziej zwierzęta od bigotów przeintelektualizowanych urojeniami ślepej wiary jezusowej.

            AVe 666!

            Nieprzyzwoite sekreciki
            Nieprzyzwoite kłamstewka
            Odmawiaj swoje modlitwy
            I czesz swoje włosy
            Ocal dziś swą duszę

            Dryfuj pośród wierzących
            Pogrzeb swoje pragnienia
            Nienormalność wypełnia twoją głowę
            Potrzebujesz miejsca do ukrycia się
            I ja jestem..

            Pamiętasz mnie ?
            Dziecko, którym zwykłem być ?
            Pamiętasz mnie ?

            Kiedy twój świat rozbija się
            Chcę się odrodzić
            (Twój Bóg nie patrzy na mnie !)

            Nie jestem Jezusem,
            Jezusa tam nie było !

            Przyznajesz się do wszystkiego z dala
            Ale to dla mnie tylko gówno
            (Twój Bóg nie patrzy na mnie!)

            Nie jestem Jezusem!
            Nie wybaczę!!

            Nie, nie zrobię tego!
            Nie, nie zrobię tego!

            Myślałem, że jesteś dobrym człowiekiem
            Myślałem, że gadałeś z Bogiem
            Ty hipokryto, mesjanistyczny
            I dziecko zwodząco-szatańskie

            Pamiętasz mnie ?
            Pamiętasz mnie ?
            Dziecko, którym zwykłem być ?
            Pamiętasz ?

            Pamiętasz ?

            Kiedy twój świat się cofa
            Pozwól mi być tym który powie:
            (Twój Bóg nie patrzy na mnie !)

            „Nie jestem Jezusem !
            Nie możesz ucieć !”

            A niewinność którą zepsułeś,
            Znajdzie sposób na życie,
            (Twój Bóg nie patrzy na mnie !)

            Nie jestem Jezusem !
            Nie wybaczę !

            Nie wybaczę.
            Nie zrobię czegokolwiek, co chcesz.
            Nie wybaczę.
            Nie zrobię czegokolwiek, co chcesz.

            Pamiętasz mnie ?
            I dziecko, którym zwykłem być ?
            Nie taki sam jakim zwykłem być !
            Och, czy mnie pamiętasz ?

            Nieeee !

            Lubię

            • W Krainie Bogów i Potworów
              Byłam Aniołem
              Żyjącym w ogrodzie zła
              Popierdolona, wystraszona, robiąca wszystko to, co chce
              Błyszcząc jak rozświetlona latarnia morska

              Zdobyłeś ten lek, którego potrzebuję
              Sława, alkohol, miłość, daj mi to powoli
              Połóż ręce na mojej talii, zrób to delikatnie
              Ja i Bóg nie dogadujemy się dobrze, więc teraz śpiewam:

              Nikt nie zabierze mi mojej duszy
              Żyję jak Jim Morrison
              Zmierzając w stronę pieprzonych wakacji
              Motelowe hulanki, hulanki, a ja śpiewam:
              Kurwa, o tak, daj mi, to jest niebo, którego naprawdę pragnę
              To niewinne zagubienie
              Niewinne zagubienie

              W Krainie Bogów i Potworów
              Byłam Aniołem
              Szukającym mocnego rżnięcia
              Niczym groupie, anonimowa, udająca piosenkarkę
              Życie imituje sztukę

              Zdobyłeś ten lek, którego potrzebuję
              Narkotyk, wstrzyknij to prosto w serce, proszę
              Naprawdę nie chcę wiedzieć, co jest dla mnie dobre
              Bóg nie żyje, powiedziałam, ‚skarbie, dla mnie to w porządku’

              Nikt nie zabierze mi mojej duszy
              Żyję jak Jim Morrison
              Zmierzając w stronę pieprzonych wakacji
              Motelowe hulanki, hulanki, a ja śpiewam:
              ‚Kurwa, o tak, daj mi, to jest niebo, którego naprawdę pragnę’
              To niewinne zagubienie
              Niewinne zagubienie

              Kiedy mówisz, to niczym film, przez ciebie wariuję…
              Bo życie imituje sztukę
              Jeśli stałabym się trochę ładniejsza, mogłabym być twoim kochaniem?
              Mówisz mi, „życie nie jest takie trudne”

              Nikt nie zabierze mi mojej duszy
              Żyję jak Jim Morrison
              Zmierzając w stronę pieprzonych wakacji
              Motelowe hulanki, hulanki, a ja śpiewam:
              ‚Kurwa, o tak, daj mi, to jest niebo, którego naprawdę pragnę’
              To niewinne zagubienie
              Niewinne zagubienie

              Lubię

              • Czas jakoś szybciej mija, szybsza chwila, sen jest lekki, krótki dzień
                Dzisiaj myślę: Cyklotymia – F34, wiem
                Stosy książek, zaburzenia; Ja? Ja? Ja? Ja nie
                Subdepresja mnie omija, hipomanii pragnę wręcz
                Ból nie mija, ból zostaje, bliskich ucisk sięgnął dna
                Chyba przez złe doświadczenia miewam lęki, trudniej spać
                Nie odbieram telefonów, skrzynka już mi pęka w szwach
                Czasem czuję się jak Callas, nieszczęśliwa , łaknę salw
                Czucie wglądu mnie przytłacza, psychodynamiczny szał
                Gdy szczerość spuszczam ze smyczy, miewam Lśnienia tak jak Jack
                Poszukuje szczęścia w gnieździe, lecz kukułka nie ma gniazd
                Wiem, że nie jestem samotna, ale z pustką chodzę spać

                Niektórzy nie
                Rozumieją, że
                I samotnym można być
                Kiedy telefony urywają się

                Nie pamiętam już dokładnie od kiedy odczuwam strach
                Przed zwykłymi zadaniami, wyzwaniami rzekłbyś dnia
                Może jakoś od liceum, gdy w słuchawce krzyczał alt
                Matki mojej koleżanki sączącej z słuchawki jad
                Ludzie, widzisz, nas zawodzą jak w Kuracji Majera
                Strach przed wagą naszych czynów każe kłamać ciągle nam
                Dziki stan, psychoza – leki, leki, recepta
                Psychiatra, depresja – leki, leki, high, high
                Mili-mili-miligram szczęścia nie pozmienia nas
                Nieszczęśliwe dzieci sztuki zamknięte w biurach ze szkła

                Liked by 1 osoba

                • Moje koleżanki (wybacz)
                  Wychodzą za mąż (wybacz)
                  Pierścionki na palcach, błyszczą w oprawkach
                  Ja myślę o nich jak o smyczach
                  Jak o kluczykach (wybacz)
                  Do złotych klatek chyba
                  Pełnych iluzorycznych wyobrażeń
                  O rolach, w które nie chcę wnikać
                  Ja stąd uciekam, w złotych bucikach
                  Wybiła północ, daj mi oddychać
                  W ciasnym gorsecie, pończochach znikam
                  To nie mój klimat, to nie mój klimat
                  To nie mój klimat, tym co straciła symbol Akira
                  Chociaż hołduję rewolucji, która na to pozwoliła
                  Co uwolniła – wybór
                  Dając zgon nam, jak wielki wybuch
                  I ustalając nowy ład, nowy stan, wolny stan
                  W życiu w życiu dobry haj (2x)
                  Dał mi smak wolnoćci więc
                  Ćpam go, ćpam go, ćpam!

                  [Ref.: Ad.M.a]
                  Już czuję będę femme fatale, samotną femme fatale
                  W czarnych ciuchach femme fatale
                  Ale wolną, wolną, wolną, wolną, wolną
                  Wolną, wolną, wolną femme fatale

                  [Bridge]
                  Mogę twoja być kryzysową narzeczoną
                  Mogę być królową, mogę matką, mogę żoną
                  Mogę być kochanka, mogę fanką, mogę sobą
                  Wierze w siebie, wiec stawiam na siebie ho!

                  [Zwrotka 2: Ad.M.a]
                  Deklaracje – to mnie nie kręci
                  Gdy wir życia wciąż tworzy mętlik
                  Świecą obrączki, kuszą diamenty
                  Lecz materializm nie jest najświętszy
                  Zrzucamy wianki tworząc potęgi
                  A matriarchat jest odległy
                  Wybór jest wolny, choć sakramenty
                  Kuszą wizjami słodkich obietnic
                  Dom najważniejszy, koleżanki
                  Gdzieś poznikały w jego zaciszu
                  Już nie pijemy weekendami
                  Bo nie mają czasu, nie mają kwitu
                  One z mężami, gdy ja wieczorami
                  Siadam w lublinie przy stoliku
                  I wypatruje poligamii
                  W sobie szukając pewników

                  [Ref.:]

                  [Outro]
                  A może będę jak Gemma Teller
                  Bronić rodziny za wszelką cenę

                  Lubię

              • Jim Morisson został ukazany w jednej powieści Stephena Kinga jako Randall Flagg. Ponoć miał nie umrzeć tylko upozorować swoją śmierć i przejść na dark side of the moon 😀 xD

                Lubię

                • ❤ … jeden z najlepszych utworów wszech czasów, te klawisze to arcymagija boska… Jarek ale żeś dowalił z tym porównaniem, ja Ci powiem lepszy sekret, Jim nazywał siebie Królem Jaszczurów 😀 … to pewnie uznasz ze był zmiennokształtnym reptylem 😛

                  Lubię

                  • Nie uznam. Randall Flagg to fikcja literacka, jest globalną emanacją zbiorowego lęku, jest symbolem zbiorowego ludzkiego cienia.

                    Książka nazywa się „Bastion” i jest tam m.in. drobiazgowy opis pierwotnej Ewy, jeden z lepszych jaki czytałem.

                    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s