Felietony i artykuły autorskie

Uniwersalne prawa wszechświata: „Miej wyjebane a będzie Ci dane”

Uniwersalne prawa wszechświata: „Miej wyjebane a będzie Ci dane”

jak wyjść z friendzoneTo co napisz może być teraz sporym zaskoczeniem dla moich Czytelników. Otóż ludzie, których wcale byśmy o to nie posądzali, czesto lepiej wykorzystują uniwersalne prawa rządzące wszechświatem niż wielu z nas. Ba, w wielu przypadkach to, co nazywamy „świadomością„, „uświadomieniem” – wrecz przeszkadza w twórczym ich wykorzystaniu.

Miesiące temu miałem pewien dylemat: „czy medycyna naturalna jednak kłamie?” Są ludzie którym byle bzdura rujnuje samopoczucie, nastrój i aktywność nawet na dwa dni. Są też ludzie którzy mogą jeść dosłownie śmieci z kubła i odpady z reaktora atomowego, popijając to hektolitrami piwa, colą z aspartemam, dorzucając do tego papierosy, okazjonalnie amfetamine, kokaine i z tysiąc innych tego typu wynalazków. A i tak będą mieli milion razy więcej energii, aktywności, kreatywności i pomysłów niż Ci dbający o zdrowie. Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedzi jest kilka. Ci młodzi bogowie którzy mogą wszystko i nic ich nie rusza, mają inną konfigurację podświadomości / umysłu. Oni żyją na pełnym luzie, na pełnym spontanie i przez to nie wywołują blokad energetycznych i nie zakrzywiają przestrzeni. Oni w intuicyjny sposób postepują tak, że wykorzystują prawa wszechświata które im sprzyjają. Pod tym wzgledem są wyżej niż niejedna osoba interesująca sie ezoteryką, świadomością.

Tak, wiem, te słowa brzmią jak sporej klasy bluźnierstwo. Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Można mieć mądrość życiową, którą wykorzystuje sie intuicyjnie, podświadomie – i wtedy cały wszechświat nam sprzyja. Wtedy ukończenie trudnej uczelni technicznej, otworzenie dobrze rokującego biznesu, zdobycie dziewczyny, paczki przyjaciół – to bułka z masłem. Siły Universum sprawiają, że uczelnie zaliczysz z przysłowiowym palcem w dupie, biznes szybko zacznie na siebie zarabiać, a przyjaciele i kobieta znajdą sie jakby „sami z siebie„. Jest też druga opcja. Można czytać kolejną książke Tolle, Osho, można czytać rozmaite teorie polityczne i zdrowotne. No i przez lata być w bardzo głebokiej depresji. Ja taki byłem.

Dobrze, co wiec mają i robią oni, a czego nie robi wielu z nas? Ludzie sukcesu nie odczuwają wyrzutów sumienia i poczucia winy. Poczucie winy to chyba najbardziej destrukcyjna rzecz jaka istnieje na Ziemi i żadna trucizna typu aspartam, rteć, kokaina, alkohol – nie może się jej nawet równać. Brzmi to jak żywcem wzięte z biblii szatana. Ale sorry, nie ja projektowałem ten świat. Ja go tylko opisuję i opisuję luki w systemie jakie możemy wykorzystać. To dlatego psychopaci (bedący politykami, biznesmenami, CEO korporacji, prawnikami, lekarzami, celebrytami) od niepamietnych czasów rządzą Ziemią.

Wcale nie chodzi mi o to, by zaraz stawać sie bezdusznym człowiekiem idącym po trupach do celu. Nigdy o to mi nie chodziło. Ale można, a nawet trzeba odciąć sie od poczucia winy, które z zasady jest bezproduktywne. Zawiniłeś coś na serio? Okej, jak najszybciej jak tylko możliwe, zrób kilka rzeczy. Przyznaj sie i poproś o przebaczenie (to bardzo ważne, ale nie kajaj sie), zadośćuczyń w miare możliwości sytuacji, i nie postepuj dalej w ten sposób. I idź w pokoju, bracie. Ludzie lubują sie jednak w zupełnie innym schemacie.

Grzeszą, robią innym świństwa, a potem dreczy ich bezproduktywne poczucie winy. Poczucie winy jest najbardziej destrukcyjne, bowiem jeśli czujesz sie czemukolwiek winny, to zaraz znajdzie sie kara. Albo zrobi to Twoja podświadomość, albo ukarzą Cie mechanizmy korygujące Universum, dla których poczucie bycia winnym jest bardzo poważnym naruszeniem równowagi. Universum / Rdzeń dąży do równowagi (homeostazy) za wszelką cene, nawet jeśli miałoby to oznaczać ukaranie bądź usuniecie Cie z listy żywych, np w wyniku „przypadkowego” wypadku. Nie, przypadki nie istnieją – istnieją prawa wszechświata i ich konsekwencje.

Dalej: Ci zajebiści, ekstrawertyczni młodzi bogowie nie walczą z ideologiami, religiami – mają je gdzieś, po prostu robią dobry biznes. Nawet gdy taki imperator trzesący Polską – Kulczyk rzekomo Ś.P. szedł do kościoła na msze razem z wierchuszką III RP, to dystansuje sie od katolickiej świadomości zbiorowej. Walka z ideologiami i religiami (rozumiana jako wkładanie w ten proces emocji) bądź wspieranie jakiejś ideologii lub religii, to walka z milionami połączonych umysłów.

Które tworzą potężną, samoświadomą, broniącą się i atakującą strukturę. Taka walka rujnuje i zbiera energię życiową. Po imprezie na której leje sie alkohol, gdzie je sie pizze, chipsy z glutaminianem, gdzie bierze sie koke – zregenerujesz sie bardzo szybko. Po walce z religiami, ideologiami i ich poteżnymi świadomościami zbiorowymi możesz sie nie podnieść. To kopanie grobu sobie samemu.

Dalej: młodzi ekstrawertyczni bogowie nie nadają nadmiernego potencjału ziemskim strukturom / rzeczom. Zasada jest taka, że im bardziej czegoś chcesz, tym bardziej tego nie dostaniesz. Im bardziej coś jest dla Ciebie ważne, tym bardziej jesteś od tego uzależniony i zniewolony. Nadawanie osobie, zjawisku lub rzeczy nadmiernego potencjału (nadmiernej wartości) jest też bardzo poważnym naruszeniem równowagi (homeostazy) Universum. Potocznie to prawo wszechświata określa się ludową sentencją „miej wyjebane a będzie Ci dane„.

Wczoraj widziałem na popularnym portalu Demotywatory taki obrazek – „jak wyjść z friendzone„? Friendzone to sytuacja czesto spotykana w społeczeństwie. Wrażliwy i uczuciowy chłopak zaleca sie do kobiety, komplementuje ją, nieba by jej przychylił. Tymczasem ona go traktuje tylko jako kolege, przyjaciela, bo nie ma „tego czegoś„. Za to wdzieki takiej pani czesto dostaje uroczy zabijaka – zimny drań, nieczuły i niezaangażowany. To oczywiście tylko stereotyp.

Oto ten obrazek – „Jak wyjść z friendzone„:

jak wyjść z friendzoneTak jak już pisałem. Wszystko rozbija się o uniwersalną zasadę, by nie nadawać zbyt dużej wartości (zbyt dużego potencjału) czemukolwiek i komukolwiek. Im bardziej czegoś (kogoś) chcesz, tym bardziej prawdopodobne jest że tego (kogoś) nie dostaniesz. Im więcej coś znaczy dla Ciebie, tym bardziej jesteś od tego uzależniony. I tym samym, osoba która to coś posiada, może Ci podyktować znacznie wyższą cenę. Ta uniwersalna zasada dotyczy i ekonomii, i relacji damsko-męskich.

Trzeba wyluzować, żyjemy maleńką chwilę, jesteśmy tu tylko gośćmi, powinniśmy być obserwatorami świata a nie szamoczącymi się ze wszystkim „białymi rycerzami„. To są te prawa wszechświata, których nie uczą właściwie nigdzie. Ba, od dzieciństwa wszyscy z którymi się spotykamy (kapłani, rodzice, nauczyciele, rodzina) wmawiają nam wręcz odwrotne, i tym samym toksyczne wzorce. Jak myślisz, dlaczego?

Jest kilka recept jak wyjść z friendzone. Przede wszystkim, nie pakować sie we friendzone – ucinać znajomość gdy tylko zobaczysz że zaczyna sie przeradzać w znajomość toksyczną. Należy rozwijać sie w tych sferach, w których jesteśmy mocni. I jednocześnie ignorować te, w których jesteśmy słabi i na które nie mamy wpływu. Mi kobiety pod zdjeciami nie piszą słów: „ale ciacho„, czy też: „wyglądasz jak gangster, mmm” z oczywistych powodów. Przyciągam je (od niedawna) innymi cechami.

Natura / Universum, jeśli dało Ci jakiś deficyt, to jednocześnie dało Ci taką sfere, gdzie jesteś mocarzem. Musisz ją tylko znaleźć i rozwijać. Jeśli zignorujesz te elementy, na które nie masz nijak wpływu – to one sie cześciowo rozpłyną, zneutralizują. Ważne by nie nadawać żadnej kobiecie zbyt wysokiej wartości. Nie chodzi mi o brak szacunku bądź złe ich traktowanie – to też czasami działa, ale to pójście po najmniejszej linii oporu.

Masz jedną znajomą która Ci sie podoba ale wcale nie jest jasne czy coś z tego wyjdzie? W porządku, znajdź sobie drugą taką znajomą, trzecią, piątą, dziesiątą.. Tak, dokładnie! Kiedyś czytałem bardzo mądre zdanie: „WOLNOŚĆ TO POSIADANIE PRZYNAJMNIEJ JEDNEJ ALTERNATYWY„. Inaczej: wolność to możliwość wyboru. Jeśli masz możliwość wyboru / zmiany pracy, to spotka Cie w obecnej pracy mniej nieprzyjemności. Świetnie widać to po warunkach jakie panują w obozach koncentracyjnych dla żartu nazywanych „nowoczesnymi korporacjami„.

Gdy tylko szef / kierownik dowie sie, że wziąłeś hipoteczniaka – to już po Tobie. Nie uświadczysz premii i podwyżki. Bedziesz traktowany gorzej niż bezdzietny singiel, który w każdej chwili może pójść na te 6 miesiecy na bezrobocie by szukać nowej pracy. Ty nie możesz, wiec żegnaj podwyżko, wiec witajcie nadgodziny, mobbing i coraz to nowe i nowe obowiązki. A dlaczego? Ponieważ nie możesz sobie pozwolić na luksus nawet jednego miesiąca bezrobocia w celu szukania nowej pracy – bo kredyt trzeba spłacać. A teraz odnieś te uniwersalną zasade do relacji damsko-meskich. Da sie.

Taki zimny drań, typowy Janusz Cebulak, który zajmuje sie na co dzień piciem piwka, oglądaniem meczyków, jebaniem policji i podrywaniem chetnych dziewczyn – ma pewną przewage. Polega ona na tym, że on prawa wszechświata wykorzystuje instynktownie, podświadomie. Romantyk o dobrym serce, nie znający tych praw, błądzi. Pan Janusz Cebulak woli iść na dyskoteke i korzystać z życia, i odnosi wymierne rezultaty. Romantyk czyta Paulo Coelho, Eckharta Tolle, i nie doświadcza ani smaków ziemskiego życia, ani nie doświadcza duchowości.

Taka jest cena obcowania z teorią i zaniechania praktyki. To co działa, to co możesz wykorzystać tu i teraz – bez wzgledu na to, czy jesteś ekstrawertykiem mającym wszystko na pstrykniecie palcem, czy introwertykiem – jest prawdziwe i pożyteczne. To, co możesz zastosować i w stanie radości i ekstazy, i w stanie depresji i załamania – jest prawdziwe i pożyteczne. Pisze o tym i bede pisał. Teorie? W tym teorie na temat friendzone i relacji damsko meskich? Dobrze jest je znać, i nic ponad to.

Przeczytaj moje inne artykuły o duchowości:
Bóg nas opuścił? A może umarł przed milionami lat?!
Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?
Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi
Przypadek jest imieniem Boga
Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

35 odpowiedzi »

  1. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/komisja-europejska-oglosila-automatyczny-podzial-uchodzcow-wsrod-krajow-czlonkowskich

    „Potwierdziły się wszystkie obawy względem totalitarnych zapędów dzisiejszej Unii Europejskiej. Grupa przez nikogo nie wybieranych ludzi z Komisji Europejskiej, ogłosiła obowiązkowy, automatyczny mechanizm rozlokowania islamistów napływających na nasz kontynent. Bardzo możliwe, że skutkiem będzie seria referendów secesyjnych w dotychczasowych krajach członkowskich UE.

    Dzisiaj potwierdzono również, że jeżeli Polska i inne kraje członkowskie będą odmawiały przyjmowania uchodźców to to karane grzywną wynoszącą około 250 tysięcy euro za każdego nieprzyjętego uchodźcę. Na tyle wyceniono pięcioletni koszt utrzymania nielegalnego imigranta. Przypomnijmy, że rząd Ewy Kopacz zobowiązał się do przyjęcia 7 tysięcy przybyszów. Gdyby zatem rząd Beaty Szydło odmówił ich przyjęcia to musielibyśmy zapłacić karę w wysokości aż 1,7 mld euro.

    A przecież mowa też o automatyzmie relokacji kolejnych fal wciąż napływających do Europy islamskich nielegalnych imigrantów. Mówi się o potrzebie podziału 2 milionów osób co przy naszym udziale wynoszącym około 7% puli wynosi 140 tysięcy islamistów. Lekko licząc gdybyśmy odmówili przyjęcia ich na utrzymanie, zapłacimy karę wynoszącą ponad 35 mld euro.
    Czego jeszcze potrzeba, aby każdy mógł zrozumieć, że rządzący w UE lewacy stali się po prostu groźni i to czas na rychły POLexit?

    Zresztą obecnie oczekiwane jest rozstrzygnięcie na temat przyszłości w Unii Europejskiej jednego z założycieli wspólnoty, Wielkiej Brytanii. Ale to nie wszystko, bo na horyzoncie pojawiają się kolejne secesyjne inicjatywy referendalne. Nad wyjściem z UE w tej formie zdecydują zapewne Czesi i Słowacy. Jesienią tego roku, referendum w sprawie zgody na przyjmowanie uchodźców miało się odbyć na Węgrzech, ale skoro KE ustaliła już arbitralnie podziały i nałożyła kary za uchylanie się od obowiązkowej islamizacji, to zdaje się węgierskie referendum stało się bezprzedmiotowe, albo powinno zmienić również pytanie. Na jakie? To chyba dla każdego oczywiste.

    To zresztą zdaje się ostatni moment, aby jeszcze zdążyć wystąpić z Unii Europejskiej, bo ten eksperyment zaczyna dziwnie ewoluować ideologicznie, co powoduje nieznane dotychczas ryzyka dla krajów członkowskich. Aby powiódł się szaleńczy plan islamizacji Europy w celu osłabienia Chrześcijaństwa, konieczne jest narzucenie tego siłą. Trudno się zatem dziwić, że nominaci z brukselskiej Komisji Europejskiej wymyślili horrendalne grzywny za odmowę przyjęcia islamistów. Teraz czas na ruch krajów sprzeciwiających się takiemu dyktatowi przeciwko suwerenności. Już teraz zwraca się uwagę, że decydowanie o składzie narodowościowym krajów to gruba przesada i nie ma na to odpowiedniego zapisu w niesławnym Traktacie Lizbońskim.”

    Lubię to

  2. http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-gospodarka-polska/item/84845-co-bedzie-z-polska-gdy-unia-europejska-upadnie

    „„Jeśli zabita zostanie Unia, to nieboszczykiem stanie się również euro. Według wielu głównym beneficjentem europejskiej waluty są Niemcy. Mniejsze i słabsze gospodarczo kraje tracą z kolei na silnej walucie i nie mają ważnego instrumentu, jakim jest możliwość samodzielnego (i tak ograniczonego) wpływania na kurs własnej waluty.

    Tak więc zapewne w krótkim czasie znów płacilibyśmy frankami, guldenami czy pesetami.

    Ciekawym problemem stałby się status cudzoziemców pracujących w krajach „eks-UE”, np. olbrzymich społeczności polonijnych w Wielkiej Brytanii czy Niemczech. Wątpliwe, by ci ludzie z dnia na dzień stracili możliwość legalnego przebywania w tych krajach.

    Ale na pewno ich sytuacja mocno by się skomplikowała” – pisze Forsal.pl.

    Polska niewątpliwie zyskałaby na likwidacji Unii Europejskiej.

    Już dzisiaj jesteśmy płatnikiem unijnym, więcej wpłacamy do kasy, niż dostajemy.

    Pozbylibyśmy się absurdalnych przepisów kaleczących naszą gospodarkę, jak przymus podpisania mafijnego paktu klimatycznego, który nakłada na firmy podatek klimatyczny.

    Nie musielibyśmy akceptować umowy amerykańsko-unijnej TTIP. Traktat ten przekazuje władzę nad gospodarką i prawem korporacjom międzynarodowym.

    Największą zaletą upadku Unii, byłaby możliwość odzyskania kontroli nad najważniejszym narzędziem w gospodarce: podażą pieniądza.

    Gdybyśmy mogli swobodnie kontrolować emisje pieniądza, to poprzez wyrównanie ich ilości na rynku, automatycznie zyskalibyśmy boom gospodarczy.

    Tylko z tego jednego powodu warto walczyć o wyjście z Unii. W dłuższym okresie czasu moglibyśmy dogonić wynagrodzenia na zachodzie.

    Osoby, które już dzisiaj są mieszkańcami Unii, nie zostaliby pozbawieni swoich uprawnień. Gdyby jakieś państwo, nagle wyrzuciło pracujących emigrantów z kraju, to zafundowałoby sobie krach ekonomiczny. Dlatego wszelkie straszenie emigrantów o wydaleniu ich z krajów zamieszkania jest tanią propagandą.

    A co z rolnikami?

    Moglibyśmy w końcu odrzucić produkty Monsanto i innych trucicieli i uprawiać zdrową żywność. Poprzez wzrost wynagrodzeń, również rolnicy zyskaliby na zwiększonym handlu i wyższych cenach.

    Kiedy może dojść do upadku Unii Europejskiej?

    Na pewno nie stanie się to przy Brexit, Grexit czy jakimkolwiek innym „…exit”.

    Unia Europejska jest powiązana z korporacjami. Widać to przy ustalaniu prawa unijnego. Właścicielami największych korporacji są rodziny bankowe czyli międzynarodowa finansjera. Dlatego najpierw trzeba pokonać międzynarodowego bankiera, aby unicestwić Unie Europejską.

    Bankier nie pozwoli na rozpad Unii, ponieważ jest to przedsionek do nowego systemu gospodarczego – NWO – New World Order. To jest za ważny projekt dla nich, aby polityk z jakiegoś kraju poprzez „…exit” mógł dokonać rozwałki Unii.

    Wcześniej spowodują upadek napastliwego, niepodporządkowanego polityka.

    Dlatego droga do wyjścia z Unii jest ściśle powiązana z finansjerą.”

    Lubię to

  3. [I.]
    Nawet chyba nie wiesz jak nie lubię tego miejsca,
    Gdzie nie mieli za co żyć, to posprzedawali serca,
    Tu wwierca się pętla w szyję, a morderca,
    Podstępnie snuje plan, no a świat go w tym utwierdza,

    Że trzeba nas zgnoić i można napchać kieszeń,
    Na ulicy ankieterzy stale pytają o pesel,
    Banki dają szanse, policja? Palec boży,
    Konsumuj, bądź posłuszny, wzorce łatwo jest odtworzyć,

    Uwolnij swoją złość, wyjdź i trzaśnij drzwiami,
    Chcą nas sztucznie podzielić, a jesteśmy tacy sami,
    Ogromnie wkurwieni, do cna oszukani,
    Niech płoną te szmaty, co ludzi mają za nic,

    I nie daj się wciągnąć w ich chore układy,
    Akademicki spór i utopijne rady,
    Rozwiązanie leży często pod Twoimi nogami,
    Kłótnia przyciemnianych szyb z chodnikowymi płytami.

    [BRDG.]
    Nie powiem Ci co jebać, a za czym masz stać murem,
    Chciałbym tylko uświadomić, że dla nich jesteś szczurem,
    To proste? Banalne? A kiedy ostatnio krzyknąłęś „nie”?

    [II.]
    Narkotyki takie złe, a alkohol to kultura,
    Rdzennie polska, wysokoprocentowa pusta bzdura,
    Bo otwarta świadomość może stanowić zagrożenie,
    Lepiej sprzedawać cierpienie, a upokorzenie,

    Spadnie na syna, córkę, matkę Twoich dzieci,
    Wolę poszerzyć zmysły niż coś od rzeczy bredzić,
    Wtedy jestem niebezpieczny, bo dostrzegam głupotę,
    Zero siedem, a zabawkę dla bachora kupi potem,
    Głupia kurwa!

    [REF.]
    I jeśli chcesz możemy uciec stąd,
    Zostawiając po sobie tylko zgliszcza,
    Nie ma powrotu, bo już spłonął nasz dom,
    I tak było mi wstyd, wiesz, do niego się przyznać.

    [BRDG. II]
    Wieczorem pomyśl, co przyniósł Ci ten dzień,
    Nauczył czy ogłupił, ucieszył czy zasmucił,
    Rano, kiedy otwierasz oczy, powiedz mi czy wiesz,
    Czeka Cię triumf, czy ktoś Cię znowu zmusi, powie,

    Pracuj dla wroga,
    Żryj zatruty pokarm,
    Pierdol swoją własność,
    Po prostu gnij,
    Oddaj im pot,
    Przehandluj łzy,
    Podaruj twój czas.

    [III.]
    Muszę się ukrywać, bo władza chce mnie zabić,
    Miesza odbiorcom w głowach przez co ci chcą żebym krwawił,
    Jesteśmy wirusem każdego środowiska,
    Jak trucizna, prawda o palantach kipi w naszych pyskach,

    Możesz mnie nie lubić, nie umiesz ignorować,
    Bo swoją całą siłę ulokowałem w słowach,
    Jeśli stracimy kontakt, dlaczego? Nie pytaj,
    Dzisiaj ludzie potrafią wbrew swej woli nagle znikać,

    Nie chodzi o parlament, tam są tylko marionetki,
    Sam się na tym przejechałem, no a teraz będą wściekli,
    Te wszystkie puste chuje, zakleszczone w molochach,
    Biznesowy język nigdy nie dopuszczał słowa „kocham”,

    Nie pakuj mi poglądów, w które tak głęboko wierzysz,
    Spolaryzowaną masą można rządzić jak należy,
    I pluję na ryj tym, co fałszywi i obłudni,
    Najpierw jesteśmy furią dopiero potem ludźmi.

    [REF.]
    I jeśli chcesz możemy uciec stąd,
    Zostawiając po sobie tylko zgliszcza,
    Nie ma powrotu, bo już spłonął nasz dom,
    I tak było mi wstyd, wiesz, do niego się przyznać

    Lubię to

  4. Powiedz dlaczego mam odczuwać litość
    Obwiniając samego siebie, nie starcza ci to
    Że masz więcej siły i plany na przyszłość
    Podobnym mnie kopią mogiły, tak niestety wyszło

    Ale zanim zabiorę się na dobre z tego świata
    Pokaże wam dokładnie co wylazło z robaka
    Tak jestem dumny z tego czym się kurwa stałem
    Popatrzcie na mnie świnie zanim was wszystkich rozwalę

    Indywidualizm dawno poszedł się jebać
    Człowiek potrzebuje ciepła tak jak słońce nieba
    A świadoma mizantropia, może ktoś to lubi
    Ale tylko wtedy, kiedy nie musi się sam budzić

    I nie można tłumaczyć, że to winny jest świat
    Chociaż sam mocno śmierdzi od stężenia swoich wad
    Ale jestem jego częścią i jako część umrę
    Zawsze balem się ciemności, chce mieć przezroczystą trumnę

    Powiedz dlaczego mam odczuwać litość?
    Obwiniać samego siebie, nie starcza ci to
    Że masz więcej siły i plany na przyszłość
    Podobnym mnie kopią mogiły, tak niestety wyszło

    Ale zanim zabiorę się na dobre z tego świata
    Pokaże wam dokładnie co wylazło z robaka
    Tak jestem dumny z tego czym się kurwa stałem
    Popatrzcie na mnie świnie zanim was wszystkich rozwalę

    Schowani w mieszkaniach autorzy upadku
    Możesz dalej po mnie jechać, zresztą jak chcesz to traktuj
    Mnie jak zwykła ścierę, w sumie to już mi się nudzi
    Zdobywanie śmiesznych plusów u żałosnych ludzi

    Ale mam pełną świadomość, przesiąknięty fetorem
    Wykluczenie jest chore, napędowym motorem
    Spore złoża gniewu i zawód własnym życiem
    Próbujecie biec, ale mnie nie dogonicie

    Zostałem sam
    I to jest wasze współczucie
    I płoną drzwi
    Nie zdążę uciec
    Gonitwa chwil
    I wojna myśli
    Ostatni raz
    Niech mi się przyśni ,że

    Znów jesteśmy tam
    Gdzie nie ma mostów
    I nie ma bram
    Nic się nie wali
    Możemy trwać
    I w każdej chwili może być tak
    Że chcemy wstać i dalej iść
    Prosto przed siebie
    I jedna myśl
    Prowadzi mnie
    Na wielką skale
    Że to nieprawda, i że prawie zapomniałem

    Ten czas, a teraz przyszło się obudzić
    Traktowany jak gówno przez pozornie lepszych ludzi
    Od środka wyżera ból, coraz gorzej widzę
    Pamiętam tylko skrawki, tak bardzo się wstydzę
    Że wciąż, kurwa próbuje tam wracać
    Powiedz mi czy tez masz codziennie moralnego kaca?
    I chciałbym odbudować wszystkie nasze schrony
    Ale materiały już się rozpadły na atomy

    I zawsze rano czuje krew
    Z otwartą raną łabędzi śpiew
    A raczej wrzask żałosnego frustrata
    Mały ktoś, małe życie, mala strata

    Lubię to

  5. odnosze wrazenie, ze chcesz moje „mnie” wciagnac do konfliktu,- chcesz udowodnic ze Twoje „mnie” ma racje, a moje „mnie” jest w bledzie. Niestety bedac istota swiadoma, nie utozsamilem sie z Mistrzem Eckhartem, nie jestem mistrzem Tollem. Jego ksiazki wskazuja, pokazuja droge jak odnalesc w sobie glebszy wymiar swiadomosci, ktory jest ponad myslami i moim „mnie” ktory to pozwala mi nie utozsamiac sie halasem ja, mnie.
    Kiedy rozpoczynasz proces samoobserwacji, budzi sie w Tobie wyzszy stan swiadomosci, gdzie traktujesz siebie lub „mnie” jako kogos innego, nie traktujesz to „mnie” powaznie, a tym samym nie traktujesz tego zycia zbyt powaznie. „nie ma mnie nie ma problemu”- powiedzial mistrz buddyjski. Jak widzisz lekcje ktorych udzielaja mistrzowie duchowi, nie tylko Eckhart, najdobitniej wskazuja jak nie popasc w depresje jak miec wyjeb… sa w tym mistrzami. Ci ktorzy nie szanuja zdrowia dzis teraz, moze jeszcze beda zdrowi jakis czas, ale po latach cpania, i picia jak beda wygladac? Jak powiedział kolejny wielki mędrzec, Sokrates: „Życie nieświadome nie jest warte tego,
    by je przeżyć”.

    Lubię to

  6. Do podobnego wniosku doszedłem już dawno :D.Po co zawracać sobie głowę przeszłością i innymi niepotrzebnymi rzeczami ?Moja filozofia to żyć i mieć w******e na większość rzeczy (nie wszystkie bo na niektóre się nie da)

    Lubię to

  7. Cieszy mnie, że prawdę odkryłeś albowiem, napisane jest (nawet w ewangelii Judasza), że „kto patrząc na świat nie przejdzie mimo jego i nie dostrzeże w nim trupa”, ten nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego.
    Im bardziej lachę na tzw. ważnych rzeczach położysz, tym bardziej będą pracować dla ciebie. Sam, to też uzmysłowiłem sobie na pewnym etapie życia i się to sprawdza.
    Leję na wiele spraw obficie i żadnej depresji i rozterek nie mam.
    Duszę się nadmiarem, który sam przychodzi a większość to rzeczy i pokusy, które mam gdzieś i nie korzystam. Żyję pragmatycznie i skromnie, bo tak mi się zachciało i donikąd nie zmierzam i niczego specjalnie nie pożądam i w niczym tutaj nie widzę jakiejś powalającej mnie wartości.
    Poczytaj życiorys Aleksandra Dumas – trzeba otworzyć się do życia.

    Dzień wczorajszy umarł i gówno mnie obchodzi a jutrzejszy co przyniesie, to będzie.

    Lubię to

    • ,, Leję na wiele spraw obficie i żadnej depresji i rozterek nie mam.
      Duszę się nadmiarem, który sam przychodzi a większość to rzeczy i pokusy, które mam gdzieś i nie korzystam.”

      Otóż to!
      Bodziec …….. działanie, a miedzy nimi przestrzeń, której wypełnienie zależy wyłącznie ode mnie.
      Jak zareaguję na bodziec? – To podstawowe pytanie.
      ŻYCIE NIE MA ZNACZENIA – NIE JEST Z GÓRY OBKLEJONE ETYKIETKAMI ZNACZEŃ, DEFINICJI, SZTYWNYCH WZORCÓW. ŻYCIE PO PROSTU JEST!

      To ja nadaję mu formę i kształt poprzez moją reakcję, która poprzedza działanie.
      Wiele ode mnie zależy.
      Czy będę brała udział w owczym pędzie, wyścigu szczurów?
      Czy ulegnę wszechobecnym reklamom i zasypię siebie tysiącami zbędnych przedmiotów?
      Czy będę zachowywać się i czynić zgodnie z zasadą ,, BO WSZYSCY TAK ROBIĄ”?
      Czy będę przebywała w towarzystwach reprezentujących mentalną sieczkę?
      Czy czyjeś agresywne zachowanie wobec mnie uznam za atak, czy raczej niedowartościowanie mnie samej?
      Czy pędząc przez życie z językiem na brodzie nie znajdę chwil na dobrą muzykę, kino, kontakt z przyrodą?
      Co mnie wzmacnia, ubogaca, a co po prostu ogłupia, otępia?
      Czy sprawy, które teraz rozdmuchuję do rangi problemu, będą miały znaczenie za pięć lat?

      Pytania można by mnożyć…

      Obecne społeczeństwo torpedowane natłokiem informacji broni się przed tym w naturalny sposób, często popadając w odwrotną skrajność – nihilizmu, zwanego wśród młodzieży jako ,,tumiwisizm”, bezsens wszystkiego.

      Nie ma sztywnej granicy, po której rzeczy należy uznać za ważne.

      W określeniu tej granicy bardzo pomocna jest wiedza, a przede wszystkim sumienie i serce.

      Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkim miłego dnia.

      Lubię to

  8. Mam pytanie do wszystkich(odbiegające od tematu, ale ważne):

    Czy wziąć udział w kotrmanifestacji, która ma być przeciwwagą dla sobotniego marszu organizowanego przez KOD i Nowoczesną?
    Jedni mówią, że jak najbardziej iść. Inni przestrzegają przed prowokacjami.
    Ja osobiście myślę, że jeśli tylko ,,kodowcy” i ,,nowocześni” wyjda na ulice, to wzmocnią siłę swoich racji.
    Co wy o tym sądzicie?
    A jeśli już iść, to z jakim hasłem?
    Uważam, że powinno w swej treści nie dzielić, a jednoczyć Polaków.
    Teraz przyszło mi do głowy coś w stylu: ,,DZIELENIE POLAKÓW SŁUŻY WROGOM POLSKI. NIE DAJMY SIĘ SKŁÓCIĆ!”

    Macie inne pomysły? Ciekawa jestem Waszych opinii na temat sobotnich marszów w Warszawie.

    Pozdrawiam.

    Lubię to

    • Krysiu – Powyzej sama sobie dałaś odpowiedź na pytanie
      Nie ma sztywnej granicy, po której rzeczy należy uznać za ważne.
      W określeniu tej granicy bardzo pomocna jest wiedza, a przede wszystkim sumienie i serce.
      Kim jesteśmy by Tobie WOLNEJ ISTOCIE wskazywać jak ma czynić?
      Jesteś na tyle madra ze doskonale wiesz co zrobić – cokolwiek zrobisz będzie słuszne. Gdybyś zadała pytanie – co wy byscie zrobili – odpowiedziałbym ze olał bym gnoi tak jak oni olewaja nas. Dla mnie są nic nie wartymi robakami

      Lubię to

  9. A ja po przeczytaniu Jarka postanowiłam rzucić się w wir życia. Koniec ze wstydliwością! Koniec z grzecznością! Koniec z mową bez przekleństw! Koniec z kawką bez ajerkoniaku! ::-))
    Koniec z chodzeniem boso po ogrodzie! Medytacją, Tollem, Osho i innymi.Teraz Coca cola! chipsy i piwo! I zabawa do rana!

    🙂

    Lubię to

    • Do czasu dakini az ci smiglo z dupy wyjdzie .To tylko pokolenie ,ktore ma wyjebne ma poprostu schizofremie. Mysla ze sa kims kim nie sa albo kims kim nigdy nie beda a to dzieki patologicznym mediom,kreujacym wyjebany styl zycia.Wrecz wyimaginowany,taki bez problemu ,kolorowy ,gdzie nikt nie choruje.czasem umiera ale to normalne.Caly czas propagujac zycie konsumpcjonistyczne, globalistyczne,ciagle wakacje,samochody ,swiat mody I makijazu. Problem jest ze mlodziez nasiaka tym hujostwem jak gabka ,nie zdajac sobie sprawy ,ze nie ma zycia bez problemu z ciaglym doplywem kasy ,brakiem pokory do zycia I podwyzszonym wskaznikiem proznosci.Bogaci ludzie maja problem bo dom wart 10 ml dolcow spadl o 2 w ciagu roku,bo musial odprowadzic million podatku od 100 zarobionych I dla niego sa to tragedie ale on nam o nich nie powiem.A my zobaczymy goscia we ferari z ladna laska ,bez cienia troski na twarzy.
      Problemy i pod gorke a pozniej z gorki I tak w kolo sa czescia naszego zycia.Jedni beda mowi ze maja to wyjebane ,inni nie poradza soabie z tym I sie powiesza ,w lepszym przypadku skoncza w psychiatryku z tabletkami w garsci.Niewiele jednak ludzi opanuje uniwersalny sposob radzenia sobie z problemami jako czesc ich zycia ,rozwiazywania ich bez popadania w stress,gdzy wiedza ze to normalaka,a porblemy beda ,pozniej przejda .Byc moze problem nalezalo by nazywa tylko przejsiowymi trudnosciami,natomiast co do braku sumienia wobe czynow to juz sprawa do psychiatry I to sa powazne zaburzenia na tle umyslowym. Takich mam wyjebanych nalezy unikac,bo maja destruktywny wplyw na otoczenie ,podazajac za wpisem Oli ponizej ,ktora to bardzo ladnie opisala wszystkim „bo posłuchaj tych ludzi z wyjebaniem przez kilka a godzin, a wyleją z siebie tyle szamba i nieszczęscia, że będziesz się mył przez kilka dni.
      Umiar jest największą cnotą”

      Lubię to

  10. Ale przecież ci ludzie też szybko umierają. Nie pojmuję skąd ten pomysł że hedonistycznych zjebów nie imają się kłopoty, co za bzdura! Natomiast wyjebane to może mieć Pan 190 cm o posturze greckiego bożka z własnościowym apartamentem lub domem, bajerką którą sprzeda piasek na pustyni i z wielkim twardym chujosem i inne takie w różnych konfiguracjach. Jak ktoś się nie zgadza to niech wyjaśni dlaczego, z chęcią się pośmieje 😉

    Lubię to

  11. Nie to, że wyjebane, ale robisz swoje bez względu na wszystko, a reszta się sama dzieje. I to nie jest tak, że „ludzie sukcesu” nie mają poczucia winy. Ich wizerunek po prostu tego poczucia nie ma. i to też działa na zasadzie lustra, co wysyłasz, to dostajesz. A często to jest zwykła poza, bo posłuchaj tych ludzi z wyjebaniem przez kilka a godzin, a wyleją z siebie tyle szamba i nieszczęscia, że będziesz się mył przez kilka dni.
    Umiar jest największą cnotą.

    Lubię to

    • „Nie to, że wyjebane, ale robisz swoje bez względu na wszystko, a reszta się sama dzieje.”

      Idę powoli zdecydowanym krokiem w wytartym dresie i poplamionej koszuli do biedry po taniego sikacza i paczkowane mięso na widok którego osiedlowy bezpański burek prycha i odwraca bezczelnie głowę. Tego dnia rozpiera mnie duma i radość gdyż Znicz Pruszków po raz kolejny próbuje wejść do pierwszej ligi. Kurwa ale jestem podjaranyyy! Jednak po chwili dopadają mnie ambiwalentne uczucia ponieważ tego wieczora nie wystarczy mi czasu na dokończenie misji w GTA, tak.. mężczyzna staje często przed trudnymi decyzjami. Ale nastrój zdecydowanie poprawia mi zbieranie wygłodniałych spojrzeń niewiast HB-8 wzwyż którym udzieliła się moja aura głębokiego jak rów mariacki samca alvaro

      cdn 😉

      Lubię to

  12. Ufff, jakoś doczytałam do końca Pana powyższy tekst. Mogłabym pisać dezyderaty i nie zostawić suchej nitki na niemal każdym zdaniu. Ale po co? „Mądrej głowie dość dwie słowie”. Moje „dwie słowie” do Pana – Czy chciałby Pan, by Pan i przyjaciele wokół byli takimi Januszami Cybulakami ????????? Pozdrawiam
    PS
    Sorry, ale muszę dodać, że styl pisania świetny (poza wulgaryzmami), treść mnie przerażą, bo wskazuje albo na to, że poddał się Pan całkowicie chłamowi otaczającemu nas ze wszystkich stron albo opuścił Pan ręce i pisze w obłąkaniu, bo wydaje się Panu, że zniknęło światełko w tunelu. Lepsze obłąkanie niż ubabranie się tym całym chamstwem. I już ostatnie skojarzenie – Wiecznie żywy i niezniszczalny Edek, bohater „Tanga” Mrożka to dla mnie konkluzja Pana artykułu. Ja od takich Edków wieję na kilometr. Po co więc zachęca Pan czytelników do bratania się z Edkami? Mam nadzieję, że to tylko zakamuflowana prowokacja……………
    .A poczucie winy to nic innego jak sumienie. Zachęca Pan do wymazania sumień? To bardzo groźne!!!! Ale to już było i kończyło się żagładą milionów ludzi.

    Polubione przez 1 osoba

  13. „Wszystko rozbija się o uniwersalną zasadę, by nie nadawać zbyt dużej wartości (zbyt dużego potencjału) czemukolwiek i komukolwiek. Im bardziej czegoś (kogoś) chcesz, tym bardziej prawdopodobne jest że tego (kogoś) nie dostaniesz.”

    A co z teoria, ze jezeli bardzo, ale to bardzo czegos chcesz i wierzysz w tego slusznosc to na pewno sie uda i spelni??!! Wielu „spelnionych” to propaguje…

    pozdro

    Lubię to

    • Ale to jest prawda, że im bardziej czegoś chcesz, tym bardziej tego nie dostajesz! Bo nadajesz temu nadmierne znaczenie, spinasz się, a podświadomość wysyła twoją desperację we Wszechświat, na co ten odpowiada „nie”. Już się o tym przekonałam w kilku kwestiach. Zbytnie starania, aby coś dostać, powodują skutek odwrotny do zamierzonego.
      Niełatwo się z tego wyzwolić. Przez wiele lat indoktrynuje się nas, byśmy „starali się”, podnosili sobie poprzeczkę, na wszystko musieli „zasługiwać” swoją ciężką pracę i wyrzeczeniami. A jeśli to wielkie kłamstwo?

      Lubię to

  14. Jarku, zapomniałeś napisać o tym by nie nadawać zbyt wielkiego potencjału rozpoczęciu procesu” miej wyjebane…”.
    Co de facto też to najprostszych nie należy…:-)

    Lubię to

  15. „Oni w intuicyjny sposób postepują tak, że wykorzystują prawa wszechświata które im sprzyjają. Pod tym wzgledem są wyżej niż niejedna osoba interesująca sie ezoteryką, świadomością.”

    Jakie wyzej ? Zapomniales, ze cwaniactwo, brak zasad zawsze poplacal ? Zwierzeta intuicyjnie ida z pradem, klamia, popieraja silniejszego agresora, nie maja moralnosci.
    To ma byc to bycie wyzej ? To oczywiste, ze system chroni tych, ktorzy z nim nie walcza, ida z systemem pod ramien, skoro patrzysz na korzysci dla siebie, to zaloz cukierkowego bloga,a nie bedziesz cierpial, wszystko sie zacznie ukladac, i nazwij to „byciem wyzej” :- ).
    Skora, fura i komora, zelik na wlosy, sprzedaj kogos dla awansu w robocie, dociskaj ludzi i bedziesz mial mniej problemow.
    Skrecasz w strone swinskiego konformizmu, wiec jestes u mnie na cenzurowanym bardziej niz ostatnio gdy popierales PIS.

    Lubię to

  16. Świetny tekst, dziękuje :). Może jakiś większy artykuł o wedach Słowiańskich? Ta tematyka nie była tutaj dawno poruszana.

    Lubię to

    • Lechu, wejdź do kanału Pol Lechicki, i tam znajdziesz skarbnice wiedzy o Słowianach, wedach etc … nie musisz dziękować, pozdrawiam & Sława …\m/…

      Lubię to

  17. To, co piszesz to oczywiście prawda, tylko zadziwia mnie wciaż fasynacja ludźmi sukcesu. Przecież to nie ma nic wspólnego z duchowością, mądrością. To tylko umiejętność stosowania pewnych praw, wpasowanie się jako prymitywna jednostka w ten agresywny świat. A piszesz o tym, jakby to było duchowe, jak osiągnięcie. Duchowość nie ma nic wspólnego z życiem zawodowym czy uczciowym. Duchowość to samotność i skromne życie, czy się komuś to podoba czy nie. Im bardziej kierujesz się na ducha tym mniej masz siły, którą możesz kierować na materię. Tak jest.

    Lubię to

    • To prawda, ale tylko półprawda. Sprawdza się to do pewnego etapu.
      Później w miarę uduchowienia i pogodzenia ze światem zaczynasz mieć wpływ na to, co nazwałeś „materią”. Zmiana jest z początku trudna do zauważenia. Podwyżka, awans, czy lepsza oferta pracy w zakładzie, gdzie szef nie jest psychopatą. Relacje z płcią przeciwną poprawiają się, zaczynasz przyciągać takie osoby, które reprezentują podobny poziom i które mają dobre zamiary. Pojawiają się nowe możliwości w wielu dziedzinach życia. Dalej – to zależy od Ciebie.. To co napisałeś to trochę reprezentowanie duchowości ala’ Osho czy Eckhart Tolle. Ale pamiętaj że Osho był tak potężny, że miał spory wpływ na materię – miał dużo dobrych samochodów. Jednak sekretem jak konkretnie to osiągnąć, się nie podzielił, zabrał wiedzę do grobu. Ty też będziesz tak potężny, jak nie w tym życiu, to w następnych. Ostatecznie, są na Ziemi między nami ludzie, którzy potrafią generować materię dosłownie z powietrza, z niczego. Nie chwalą się tym, wiodą żywot zwykłych ludzi, nie nadużywają tej mocy. Do tego jako jednostki powoli zmierzamy. 🙂

      Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s