Felietony i artykuły autorskie

Bóg nas opuścił? A może umarł przed milionami lat?!

Bóg nas opuścił? A może umarł przed milionami lat?!

duchowość (3)Istnienie boga osobowego jest tak marginalnie nieprawdopodobne, że wręcz w ogóle nie powinno być brane pod uwagę. Doktryna new age twierdzi, że bóg jest bliżej nieokreśloną, efemeryczną energią. A co jeśli i to nie jest prawdą?

Jeśli jednak taki bóg osobowy istnieje (istniał?) to niemal pewne jest, że zapomniał o nas lub wręcz nas opuścił, i to bardzo dawno temu. Kto wie, być może nawet rozpadł się, umarł, anihilował. Jeśli jakimś cudem taki bóg istnieje dalej.. To wręcz należy go znieść, zanegować, choćby ustawą, podług tego co pisał Nietzsche. To co możemy zaobserwować tu i teraz, a z czego 99,9% ludzkości w ogóle nie korzysta, czyli prawa wszechświata, wydaje się być pozostałością, reliktem, artefaktem dawnego boga.

Prawa wszechświata – zatrzymajmy sie chwile nad tym. Bóg o ile istniał, dał nam pewien zbiór zasad, praw i możliwości do wykorzystania. Dał nam też prawo wolnej woli (stanowczo za dużo..), byśmy mogli czynić swoją wole wedle upodobania. Możesz korzystać z tych praw, zasad i możliwości, możesz też z nich nie korzystać i je np demonizować jako złe, bądź uznać, że nie istnieją, że to „oszołomstwo” niegodne XXI wieku.

Możesz z nich korzystać w sposób dobry bądź zły. Narzedzie jest do bólu neutralne – nie myśli, nie zastanawia sie, samo z siebie wrecz nie żyje. To Ty nadajesz mu (lub nie nadajesz) mocy sprawczej. I boga to kompletnie nie obchodzi. Ludzkość od niepamietnych czasów jest nauczona, by nie korzystać z wiekszości praw i opcji wszechświata. Dawniej za korzystanie z wielu z nich groził stos inkwizycyjny, wyklecie ze społeczności i inne sankcje.

Dziś przybiera to bardziej dyskretną postać. Oto bowiem kapłan religii katolickiej powie Ci, że to grzech, piekło i siarka, bo nie podoba to sie jakiemuś żydowskiemu bóstwu sprzed wielu tysiecy lat. Kapłan religii naukowej (racjonalizm / sceptycyzm / materializm) powie Ci, że to nie działa, że to nie jest udowodnione naukowo. Że to oszołomstwo, lolcontent, obciach. Kapłan katolicki (jak i islamski i żydowski) służy jahwe, zaś kapłan naukowy służy mamonie (korporacjom, poteżnym lobbies, rządom). Jednak im obu zależy na tym samym – byś był ciemny i byś nie korzystał z praw wszechświata. Na tym manifestuje sie dziś odwieczny sojusz tronu i ołtarza.

Swoją drogą to musi brzmieć nie tyle bluźnierczo, co wręcz strasznie np dla katolika. Nie ma dobrotliwego boga ojca, który patrzy jakie grzechy wyprawiasz z żoną w sypialni a potem łaskawie je odpuszcza podczas spowiedzi. Jest za to komputerowa, numeryczna super-symulacja o strukturze hologramu. Nie ma piekła i niby to dobrze, ale z drugiej strony nie ma też nieba. Nie ma dokąd pójść ani po kare, ani tym bardziej po nagrodę. Jest tu i teraz, a po śmierci kolejne tu i teraz w nowym ciele. Jest pustka (niepamieć, nicość) którą niektórzy nazywają Bogiem.

Tu doktryna new age też sie myli. Bo nadaje bogowi te same pojecia i atrybuty, tylko ubrane w nowoczesną, „energetyczną” forme. New age jest w zasadzie kupą łajna, ale nie potepiam go ani nie demonizuje. Chciałbym by w przyszłości ta doktryna była rdzeniem naszej euro-amerykańskiej cywilizacji. Bo dwa dotychczasowe (chrześcijański monoteizm i kartezjańsko-newtonowski racjonalizm) są już niewydolne i nie odpowiadają na odwieczne człowiecze dylematy. New age powinno być „dla ludu„, by go jakoś tam cywilizować i poskramiać. Bo chrześcijaństwo i inne religie nie dają już sobie z tym rady, ludzie je mają w dupie. Natomiast zawsze bedzie bardziej wartościowa wiedza, poza mainstreamem. To z niej korzystajmy.

Niestety, nie byłem na tyle mądry by uniknąć pułapki filozofii new age. Osho, który jak sie okazuje wcale nie był taki świety, Tolle, de Mello i inni widmowi nauczyciele iluzji. Guru, którzy dają czysty opis, ale nie dadzą Ci najważniejszego. Nie nauczą Ci jak korzystać z praw wszechświata, tu i teraz, w świecie realnym. Oczywiście – są ludzie którzy po przeczytaniu jednego rozdziału książki Tolle stają sie nagle super-oświeceni. I jeszcze zakrzykną z oburzeniem – kim jesteś, Kefir, by negować nauki mistrzów?

Cóż, jestem tym, który sprawdził i który wie, że to nie działa. Prawa wszechświata mają to do siebie, że korzystać z nich może właściwie każdy. I super-hiper ekstrawertyk, któremu wszystko sie w życiu udaje i który wszystko ma na pstrykniecie palcem. Ale może je również wykorzystać osoba w depresji, po traumie, po przejściu życiowego piekła, po życiowej porażce, po siegnieciu dna. Ja pisze z pozycji tych drugich, a jest nas wiekszość.

Skuteczność jest miarą prawdy„. Jeszcze raz napisze, że prawdą jest to, co działa tu i teraz. Jest nią to, co możesz wcielić w życie i w chwili radości, i w chwili totalnego załamania i depresji. Jakie rzeczywiste rezultaty przynosi wiedza, z którą obcujesz? Co konkretnie sie zmieniło w Twoim życiu? Na te pytania sobie odpowiedz siegając po kolejną książke czy zapisując sie na kolejny kurs. Mistrzowie duchowi, wielcy guru, mają na to swoją recepte: „oświecenie przyjdzie samo, musisz być gotowy, sam bedziesz wiedział kiedy„.

Myśląc w ten sposób, możesz stracić 3 lata tak jak i ja. Możesz też stracić 30 lat a nawet całe życie. Jakie jest wiec wyjście? ZMIEŃ TO MYŚLENIE i czyń swoją wole. Może to i prawda, może oni mają racje. Ale tu i teraz możesz korzystać z praw wszechświata, tu i teraz możesz odciąć sie od destrukcyjnych programów i wiezi społecznych, ideologicznych, religijnych. Czytaniem kolejnej już książki napisanej przez guru new age, w której jest w zasadzie jedno i to samo, nic nie zrobisz ponad to, co już masz.

Przeczytaj moje inne artykuły o duchowości:
Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami?
Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi
Przypadek jest imieniem Boga
Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

46 odpowiedzi »

  1. To co napisałeś Jarku w tym artykule jest bliskie z założeniami magii chaosu. Nic nie jest zabronione – wszystko jest dozwolone, czyń swą wolę. Bardzo dobry artykuł. Pozdrawiam.

    Lubię

      • W magii, jak w życiu – do ciebie należy decyzja, którą drogą idziesz. Praktyka może być dobrem, może być też złem. Dobrą magią można uszczęśliwiać, leczyć. Ciemna strona może być wykorzystana do walki z wrogiem, z tym, który ci złorzeczy. Nie zawsze zło można zwalczyć dobrem… Co do konsekwencji masz całkowitą rację. Kiedy spojrzysz w chaos, chaos spojrzy w ciebie – konsekwencje tego mogą być przeróżne…

        Lubię

  2. Kefirku, czytam twoje artykuły z zainteresowaniem, a także komentarze. Niektóre są naprawdę inspirujące i wartościowe. Jednak co obserwuję, to to że pomimo rozległej wiedzy motasz się jak każdy człowiek. Ja też się motam w nawale informacji i co rusz jakaś zakłóca mi mój tok myślenia. Jednak w moim widzeniu świata jest kilka takich punktów stałych, które nie ulegają inflacji. 1. Nasz świat i wszechświat jest skonstruowany i urządzony w jakimś celu 2. Dokładność z jaką zostało wszystko zbudowane jest wręcz porażająca. 3. Wszystko jest energią. Rozwinę może tą myśl. Otóż każdy inżynier konstruktor jeśli ma coś zbudować musi najpierw określić cel jaki ma pełnić jego konstrukcja. Jaki jest cel istnienia wszechświata możemy dywagować, przypuszczać i snuć rozmaite teorie. Jednak na cel powstania życia na ziemi pewne światło rzucił R. Monroe https://www.youtube.com/watch?v=TxEJzuyEhnI i to by się wpisywało doskonale w fakt iż na ziemi jest tyle cierpienia. Po prostu jesteśmy hodowlą, farmą działającą na skalę przemysłową. Czy trzeba udowadniać że niemożliwym jest to żebyśmy powstali ot tak sobie w wyniku ewolucji? Móżdżek muchy ma miliony razy większe moce obliczeniowe niż wszystkie komputery na ziemi, a jednak komputery nie powstały same. Teraz chciałbym zwrócić uwagę na badania Nassima Harameina https://www.youtube.com/watch?v=xw9r0o-12gA. Konkluzja może być taka: Bóg który stworzył wszechświat nie stworzył człowieka, a bóg który stworzył człowieka nie stworzył wszechświata. Nie jest to moja myśl, nie pamiętam kogo, ale moim zdaniem doskonale oddaje istotę rzeczy.

    Lubię

    • „Po prostu jesteśmy hodowlą, farmą działającą na skalę przemysłową.” hodowla energetyczna, w obliczu wysokiego stresu generujemy wiele energi potrzebnej do odsysu.JEstemy generatorami energi .

      Lubię

      • Jest też druga strona bardziej pozytywna tej całej naszej historii tu na ziemi i wyjaśnia też pewne kwestie związane ze zniewoleniem i niszczeniem naszych dusz.
        Otóż ciekawą hipotezą na temat powodu zasiania naszego boskiego dna właśnie na ziemi, która leży w centrum naszej galaktyki jest kwestia polityczna i chodzi o to kto ma sterować tunelem czasoprzestrzennym PESHMETEN (gwiezdnymi wrotami ?) tzw. drogą dziewięciu u Hopich, co stało się też pewną bazą dla serialu Deep space nine.
        Skoro nasze dna ma możliwość zamieszkiwania czasu i ogólnego sterowania wszystkim dookoła :), oczywiście po śmierci fizycznego ciała i w sensie elektrycznym czy elektromagnetycznym nie wiem, nie jestem fizykiem to My możemy kiedyś decydować, jakie towary czy intencje mogę przejść przez Peshmeten zwyczajnie nim sterując. A jest to narzędzie, które rządzi naszą galaktyką. Temat jest dość szeroki a tutaj artykuł o samym peshmeten http://www.goldenmean.info/peshmehten/ (meritum tak od środka)
        Także nie jesteśmy do końca bezbronni i myślę, że ta anielska agenda jest znacznie bardziej dla nas korzystna niż matriksowe baterie.

        Lubię

        • drobne sprostowanie, w ciałach fizycznych jak najbardziej możemy rozwijać swoje zdolności psychokinetyczne i to jak się prowadzimy przez życie zaważa o tym jaka dusza wyjdzie po naszej śmierci. Ciekawe jest również to co wspominacie poniżej o liczbie 9 jak 9 poziomów piekła u Dantego czy 9 poziomów świątynii w Palmyrze. Pozdrawiam

          Lubię

    • O tym co piszesz traktuje coraz więcej filmów. Matrix już jest klasyką, ale powstał niedawno film pt. Jupiter: Intronizacja. Brałem to jako zwykłą fantastykę, bez żadnego przesłania, ale po tym co usłyszałem o luszu to mnie powaliło. Pod szczytnymi hasłami kryje się prozaiczny cel. Produkcja i zyski korporacji JHVH. Nasunęło mi się takie skojarzenie: w Europie gdzie jest prawie miliard ludzi bardzo spadła produkcja luszu, więc trzeba ją podnieść poprzez zasianie fermentu, może jakiejś wojny. Wzrośnie produkcja, a przy okazji przetrzebi się rybki w stawie. Nabiera to sensu i może byłoby to śmieszne, gdyby nie było tragiczne. Szok.

      Lubię

  3. Ja bym jednak nie zniechęcała ludzi do czytania Tolle i Osho, a także greckich filozofów. Przeczytać każdy może, a czy na niego podziała, czy zrozumie właściwie, to już inna inszość. Musi być jakieś naprowadzenie rozumowe, zwłaszcza dla dzisiejszych intelektualistów którzy już zabrnęli za daleko w swej żądzy wiedzy i wywyższenia się intelektualnego nad innych. Prawdziwym mistrzem jest tylko ten kto jest szczęśliwy w 100 %, reszta też wykonuje jakąś tam pozytywną robotę, zmusza ludzi do myślenia, ale nie są to prawdziwi mistrzowie. Najpierw muszą byc jakieś podstawy rozumowe i to solidne, a dopiero potem trzeba szukać własnych indywidualnych sposobów aby zastosować te zasady w praktyce.

    Lubię

    • „Prawdziwie duchowy nauczyciel nie ma cię czego uczyć w sensie
      klasycznym, nie ma nic, co mógłby ci dać, albo do ciebie dodać, jak np.
      nowe informacje, wierzenia, czy rytuały, Jedynym zadaniem takiego
      nauczyciela jest pomóc ci usunąć to, co odseparowuje cię od prawdy o
      tym, kim naprawdę jesteś i co w głębi swojej istoty zawsze wiedziałeś.
      Nauczyciel duchowy jest po to, zeby odsłonić przed tobą i objawić ci
      wymiar wewnętrznej głębi, która jest jednocześnie spokojem, Jezeli od duchowego nauczyciela, czy tej ksiązki, oczekujesz
      podniecających pomysłów, teorii, wierzeń, intelektualnych dyskusji, to
      będziesz zawiedziony. Innymi słowy, jeśli poszukujesz pokarmu dla
      swojego umysłu, nie znajdziesz go, w dodatku przegapisz samą istotę
      nauki…
      fagment ksiazki” Mowa Ciszy” Ekchart Tolle

      „Nie ma mnie, nie ma problemu”, powiedział mistrz buddyjski poproszony
      o wyjaśnienie głębszego znaczenia buddyzmu.
      Utozsamiles sie z halasem w swoim umysle
      i przyjales tozsamosc ego-ofiary, dokladnie tak jak to opisuja
      mistrzowie ktorych wymieniles.

      Lubię

  4. a co jest złego w tarota? pozwalają nam przecież poznać z dość dużą precyzją najbardziej współmierne, prawdopodobne warianty w naszym życiorysie.
    również mam na myśli inne analogiczne źródła magiczne.
    pzdr

    Lubię

  5. „MIŁOŚĆ I NIENAWIŚĆ

    Absolutnie nie zgadzam się z tą dobrą, chrześcijańską nauką, mówiącą, że lepiej jest dawać, niż brać. Teraz po kolei przyjrzę się ich dobrym zasadom. Nie znam nawet jednej rzeczy, którą zrobiły religie, a która byłaby dobra dla ludzkości. Pewien mnich chrześcijański powiedział do sanjasina: „Twój mistrz czuje urazę, nie miłość”. To prawda, ale on nie ma racji.

    Z wielką miłością mówię o wszystkich tych kobietach, o milionach kobiet spalonych żywcem przez papieży. Z wielką miłością mówię o tych kobietach, ale nie mogę mówić bez goryczy o tych wszystkich papieżach, którzy byli zwykłymi mordercami.

    Religie zabiły więcej ludzi, niż uczyniły to wojny. Wojny polityczne są na drugim miejscu, więcej ludzi zabito podczas wojen religijnych, krucjat, dżihadów /”Świętych wojen”/. Muzułmanie zabijali chrześcijan, chrześcijanie zabijali muzułmanów, chrześcijanie zabijali Żydów, hindusi muzułmanów, muzułmanie hindusów, hindusi buddystów… Cała historia religii jest tak krwawa, że nie widzę dlaczego nie miałbym czuć goryczy, kiedy mówię o tych kryminalistach.

    Tak, z wielką miłością mówię o ofiarach, ale nie mogę z miłością mówić o mordercach w imię Boga, pobożnych mordercach, cnotliwych mordercach. Tak, czuję gorycz, ponieważ widzę zbrodnie, jakie religie popełniały przeciw ludzkości. Z miłością mówię o ludzkości, ale na moją życzliwość nie mogą liczyć kryminaliści. Dla kryminalistów mam miecz, dla ofiar lotos. Jestem oboma na raz. W jednej ręce trzymam miecz, w drugiej – kwiat lotosu. Każdy dostanie to, na co zasłużył.

    A zatem, jego słowa są prawdziwe, chociaż on się myli. Rozumiecie, co mam na myśli? Jego słowa są prawdziwe, ponieważ z jednej strony mówię z miłością, a z drugiej strony mówię z wielką goryczą o wszystkich tych ludziach, którzy stawali na przeszkodzie ewolucji człowieka do stanu Buddy. Nie mogę im wybaczyć, ani nie mogą im tego zapomnieć.

    Jestem bardzo prostolinijnym człowiekiem. Niektórych ludzi nie mogę kochać, wiem, że są trujący i że będę dla nich gorzki. Jest ich bardzo niewielu, ale eksploatują ludzkość i kierują ją na niewłaściwe ścieżki.

    Całą swoją miłość mam dla tych, którzy cierpią, którzy podlegają prześladowaniom, którzy są wykorzystywani. Nie mogę jednak kochać księży, polityków, wyzyskiwaczy i prześladowców. Mówię to całkiem wyraźnie i chcę, abyście mieli tu całkowitą jasność. Medytacja sprowadzę taką jasność, że wiecie, czym jest kolec, a czym jest róża. Tylko ślepiec może je pomylić, wziąć kolec za różę, a różę za kolec.
    ROLA STRACHU W RELIGII

    Żadna religia nie może istnieć bez tworzenia w ludziach strachu – strachu przed piekłem, karą, wiecznym ogniem. Żadna religia nie zgromadzi ludzkich mas, by móc je eksploatować, jeśli wcześniej nie wzbudzi w nich poczucia winy i strachu. Osoba, która czuje winę, musi sobie jakoś znaleźć zbawiciela. Popełniło się grzech, a wszystkie religie tworzą tyle grzechów, ile jest tylko możliwe. W istocie grzech jest wszystkim, co daje wam szczęście. Wszystko, co czyni z ciebie Anglika z pociętą twarzą, jest cnotą.

    Wina jest więc absolutnie konieczna, ale jak ją stworzyć? Po pierwsze trzeba pokazać ludziom, że wszystkie te rzeczy są grzechem. Jeśli zrobi się którąś z nich, pojawia się wina i będziesz bardzo cierpiał, przez całą wieczność w ogniu piekielnym. Wina tworzy więc strach: „Mój Boże, kocham kobietę!” – a wszystkie religie mówią, że kobieta to brama do piekła.

    Zawsze mnie to zastanawiało: jeśli kobieta jest bramą do piekła, to żadna kobieta nie może pójść do piekła; ona jest bramą, a bramy się nie poruszają, bramy nie chodzą. Tylko mężczyzna może iść do piekła, kobiety pozostaną na zewnątrz. Być może nie dostaną się do nieba, ale nie będzie ich również w piekle. Sądzę, że to doskonała pozycja! Pozwólcie, żeby do piekła dostało się tylu mężczyzn, ile będzie to możliwe; biedne stworzenia, nie potrzebujecie się obawiać, jesteście bramą!

    Nie kochaj kobiety, bo będziesz skończony. Nie tańcz, nie śpiewaj, nie wyglądaj na zadowolonego. Wyglądaj smutno. Im smutniej wyglądasz, tym jesteś bardziej religijny. Ci smutni ludzie zbierają się w kościołach, świątyniach, meczetach, aby księża pomagali im, prowadzili ich. Jeśli popełnią jakiś grzech, czują się winni, są smutni.

    Religie żywią się i smakują twoją winę i twoje grzechy. Chrześcijaństwo kładzie na nie większy nacisk, niż inne religie, ale inne religie mają również tę samą strategię.

    Zazdrość powstała wskutek nieustannego nacisku, jakie religie kładą na monogamię, która oznacza – nie w słowniku, ale w życiu – monotonię. Nikt nie chce żyć monotonnie. Małżeństwo to wielka strategia. Pary małżeńskie to najsmutniejsi ludzie świata, a religia naciska: „Żadnych rozwodów, rozwód jest grzechem!” W ten sposób powstała prostytucja, uboczny produkt religii.

    Oto dobre rzeczy, które sprawiła religia. Po pierwsze: stworzyła monotonię, czyli małżeństwo, potem pojawiła się prostytucja, ponieważ człowiek jest zwierzęciem poligamicznym. Nie da się zmienić swojej natury.

    W każdym pokoju hotelowym znajdziesz Biblię. Otwórz ją, i na pierwszej stronie dostrzeżesz notatkę: „Otwórz na stronie 90”. Otwierasz na rzeczonej stronie i znajdujesz adres i numer telefonu Wspaniałej Glorii! Po prostu dzwonisz do niej, a ona przychodzi bezpośrednio do twojego pokoju, nie zadając zbędnych pytań. Tak więc sędziowie, politycy, superbogacze, wszyscy oni zatrzymują się w 5-gwiazdkowych hotelach, gdzie każda Biblia ma taki adres. Tylko zadzwoń. Być może teraz w Londynie można sobie już zamówić męską prostytutkę. To nowe zjawisko. Kobiety mogą sobie wziąć urlop od swoich mężów na weekend.
    STWORZENIE ŚWIATA

    Egzystencja nigdy nie została stworzona. Cały ten spór jest absolutnie niepotrzebny. Każda z religii myśli, że to wszystko musiało kiedyś zostać stworzone, w przeciwnym razie skąd by się wzięło.

    Ale nie myślą: „Skąd wziął się Bóg?” Jeżeli to Bóg stworzył świat, to skąd on sam się wziął? Kto go stworzył? A jeśli Bóg jest niestworzony, to jaki sens ma tworzenie zbędnych hipotez? To jest podstawa wszelkich odkryć naukowych: nie tworzenie zbędnych hipotez.

    Jeżeli Bóg został stworzony przez innego, większego Boga, dochodzi się do absurdu, co logicy nazywają regressum infinitum. Dojdziesz do końca i nie znajdziesz odpowiedzi na pytanie: kto stworzył ostatniego Boga?

    Sama egzystencja wystarcza.

    Nauczam was o boskości, nie o Bogu. Bóg to wymysł kapłanów. Bóg jest fikcją, która ma cię pocieszać, ma cię straszyć, ma sprawić, żebyś poczuł się winny. Wszystkie religie polegają na twojej winie, opierają się na twoim strachu, ale to nie jest autentyczna religijność.

    Autentyczna religijność sprawia, że niczego się nie obawiasz, że jesteś nieustraszony; przestajesz być niewolnikiem, marionetką w rękach jakiegoś nieznanego Boga, jakiejś fikcji.

    Według mojego doświadczenia, jeśli Bóg istnieje, jest przeciw wolności człowieka. Jeśli Bóg cię stworzył, dlaczego to zrobił?
    ADAM I EWA

    Mnisi chrześcijańscy, którzy odwiedzili aśram poinformowali mnie o tym, co też ich religia zrobiła dobrego dla ludzkości, dla cywilizacji, dla kultury. Muszę to teraz prześledzić punkt po punkcie, aby wykazać, ze żadna religia, włączając w to chrześcijaństwo, nie wyrządziła ludziom niczego, oprócz krzywd. Chciałbym zacząć od samego początku, ponieważ chrześcijaństwo uważa, że posłuszeństwo jest fundamentalną cnotą, a nieposłuszeństwo jest grzechem pierworodnym.

    Bóg stworzył świat i w każdym kościele słyszysz, że stworzył Adama i Ewę po tym, jak stworzył wszystko inne. To kłamstwo. Na początku stworzył Adama i Lilith, ale tego nie mówi się ludziom. Istnieją pewne powody, dla których tak właśnie jest. Bóg stworzył Adama i Lilith z tego samego błota. To mit, ale niesie z sobą ogromne znaczenie. Wskazuje to na całkowitą głupotę Boga: stworzył malutkie łóżko, tylko jedno, z męską, szowinistyczną ideą, mówiącą, że Adam będzie spał na nim, a Lilith na podłodze. Kobieta nie mogła być równa mężczyźnie.

    Począwszy od tej chwili całe chrześcijaństwo występuje przeciw równości. Jeżeli sprzeciwił się jej Bóg, wówczas równość, równe możliwości dla wszystkich, nie mogą zostać zaakceptowane. Dlatego chrześcijaństwo jest przeciw komunizmowi, przeciw anarchizmowi.

    A ja mówię, że Bóg był skończonym głupcem, ponieważ kiedy tworzył ludzką parę, powinien był przynajmniej zrobić podwójne łóżko. Już pierwszej nocy doszło do walki, która trwa po dziś dzień. Lilith chciała spać na łóżku i Adam też chciał spać na łóżku, ale ono nie pomieściło obojga. Adam zrzucił więc Lilith z łóżka, potem Lilith skoczyła na Adama i on z kolei wylądował na podłodze, tylko dlatego, że głupi Bóg nie pomyślał wcześniej, że potrzebne było podwójne łóżko! Na drugi dzień Adam nie zadał Bogu właściwego pytania: „Dlaczego nie dałeś nam większego łóżka?”, które wydawałoby się czymś logicznym, ale powiedział: „Nie mogę dłużej tolerować tej kobiety, która chce mi być równa”. I Bóg zabił Lilith, swoją własną córkę. Bóg również był męskim szowinistą. Faworyzował Adama, chociaż nie było to sprawiedliwe wobec Lilith, a ta niesprawiedliwość posunęła się nawet do zbrodni. Zamordował własną córkę, ponieważ domagała się równości.

    Tak więc Bóg uśpił Adama i wyjął mu kość z żebra – pierwsza operacja chirurgiczna – i z tej kości stworzył Ewę. Nigdy już nie będzie mogła oświadczyć, że jest równa mężczyźnie; przecież jest tylko jego kością żebrową. Będzie służyć mężczyźnie, będzie mu oddana, będzie go czcić. Wieki powtarzania słów, że na początku Bóg stworzył Adama i Ewę sprawiły przynajmniej to, że kłamstwo wydaje się być prawdą.

    W Chinach wierzy się, że kobieta nie ma duszy. Jest tak jakby była meblem; od tysięcy lat w Chinach jest tak, że jeśli mąż zabije żonę, nie uważa się go za zbrodniarza. Żona jest jego własnością. Możesz zniszczyć krzesło, możesz zniszczyć wszystko, co posiadasz i nie będzie to zbrodnią. Ponieważ kobieta nie ma duszy – nikt nie został zamordowany.

    Również w Tajlandii wierzy się w to, że kobieta nie ma duszy. Chrześcijanie przez stulecia zabili miliony kobiet, tylko z tego powodu, że ich tradycja była o wiele starsza, niż samo chrześcijaństwo. Nazywano je czarownicami. Chrześcijaństwo sprawiło, że słowo „czarownica” odbiera się jako coś szpetnego, szkaradnego. „Czarownica” oznacza mądrą kobietę, a nie kobietę, która ma stosunek z diabłem. To już jest chrześcijański wymysł. Nie mogli tolerować mądrych kobiet, bo jak można by wtedy nazwać księdza, biskupa, kardynała czy papieża? Czyż kobieta może być mądra? – nie, nigdy! Tylko mężczyzna może być mądry. A ponieważ te kobiety były z pewnością mądrzejsze od mężczyzn – miały za sobą długie dziedzictwo – jedynym sposobem zniszczenia ich było znalezienie wytłumaczenia.

    Kobieta nie może pójść do nieba z ciałem kobiety. Po pierwsze musi być cnotliwa, nieskalana, całkowicie oddana mężowi; wówczas w następnym życiu będzie się mogła odrodzić jako mężczyzna – z tej właśnie cnotliwości bycia niewolnicą. Niewolnictwo jest cnotą! Posłuszeństwo jest cnotą!

    I to nazywacie cywilizacją?

    Jeden z tych mnichów powiedział, że chrześcijaństwo stworzyło cywilizację. Całkowity nonsens i absurd!

    „Rigweda” została napisana 90.000 lat temu, ponieważ pewna konstelacja gwiazd, którą opisuje ze szczegółami, nigdy więcej się nie powtórzyła. A Bóg stworzył świat zaledwie 6000 lat temu. Oczy chrześcijan są ślepe. Nie mogą się przyjrzeć egzystencji, ponieważ uniemożliwiają im to pisma. Pisma nie pozwalają im przyjrzeć się rzeczywistości. Gdzie był twój Bóg i twoi chrześcijanie, kiedy tworzono „Rigwedę”? Kiedy pisano Upaniszady, w Europie panowało barbarzyństwo. Będziecie zdziwieni dowiadując się, że arytmetyka powstała w Indii, proch armatni i karabiny maszynowe zostały wymyślone przez Chińczyków przed narodzeniem Chrystusa. Alfabet narodził się w Indii, tak samo astronomia.
    GRZECH PIERWORODNY

    Według chrześcijan grzech pierworodny został popełniony przez Adama i Ewę. Według mnie grzech pierworodny popełnił chrześcijański Bóg. Kiedy stworzył Ewę z żebra Adama, powiedział im: „W ogrodzie Eden nie wolno wam jeść owoców z dwóch drzew”. Jedno z nich było drzewem wiedzy, drugie drzewem życia wiecznego. Który to ojciec zabrania swoim własnym dzieciom być mądrymi i inteligentnymi, przeszkadzając im w osiągnięciu wieczności i wyrwaniu się z kręgu narodzin i śmierci? Cóż za Bóg tak czyni?

    Nawet chrześcijański Bóg nie jest cywilizowany. Nie zasługuje na to, by nazywać go ojcem. Żaden ojciec nie będzie deprawował swoich dzieci. Każdy, nawet najbiedniejszy ojciec, stara się, żeby jego dzieci uczyły się, były bardziej inteligentne, mądrzejsze. I każdy ojciec próbuje modlić się o dłuższe życie dla swoich dzieci.

    Jeśli natomiast chodzi o chrześcijańskiego Boga, jest on absolutnym barbarzyńcą. Nie Bóg, ale diabeł miał rację, kiedy namawiał Ewę i wyjaśniał jej powód, dla którego Bóg im tego zabronił: „To są najcenniejsze drzewa. Jeśli zjesz owoc poznania i owoc wiecznego życia, staniesz się równa bogom”. On się tego obawia, ponieważ cóż więcej sam ma? Boi się i jest zazdrosny o ciebie. Nie chce, żebyście dorównali bogom. Pragnie, abyście pozostali bawołami przeżuwającymi trawę, prawdziwą trawę…”

    Chciałbym coś powiedzieć chrześcijanom całego świata: jeśli diabeł nie zainspirowałby Ewy, wy, wasi papieże, kardynałowie, biskupi, arcybiskupi, wasz Jezus, wasz Mojżesz, wszyscy oni przeżuwaliby trawę w Ogrodzie Edenu, tak jak bawoły, w pełni z tego zadowolone. Zostałaby im tylko trawa, nie byłoby nawet gumy do żucia!
    To się nazywa grzech pierworodny, ponieważ ludzie ci nie posłuchali Boga. I ponieważ oni popełnili grzech pierworodny nieposłuszeństwa, wy wszyscy jesteście pierworodnymi grzesznikami, ponieważ wszyscy pochodzicie z tej samej krwi. To byli pierworodni założyciele ludzkości.

    Kto popełnił grzech? Bóg czy diabeł, Adam czy Ewa? Bez uprzedzeń można zobaczyć, że to Bóg jest kryminalistą. Bóg, który nie zna nawet ABC psychologii. Jeśli zabronił im jedzenia owoców z tych dwóch drzew, to wskazując na te drzewa po prostu ich do tego prowokował.

    Tak więc Bóg jest idiotą, nie zna nawet małej cząstki psychologii. Jest męskim szowinistą. Zabił swoją własną córkę, jest więc mordercą. Wypędził Adama i Ewę z ogrodu w obawie, że mogliby zjeść owoce życie wiecznego.

    Diabła uważam za pierwszego rewolucjonistę, Ewę za pierwszą przekonaną do rewolucji, a Adama ze trzeciego, przekonanego do niej przez żonę.

    Posłuszeństwo to fundamentalna cnota. Dlaczego? Aby uwiecznić przeszłość, aby utrzymać status quo w społeczeństwie, aby utrzymywać miliony ludzi w duchowej niewoli – oto posłuszeństwo. Daj się eksploatować, ale bądź posłuszny. Zachowuj się jak owca, nie jak lew. Oto nauka chrześcijaństwa i innych religii.

    Jezus tak bardzo znieważył ludzkość, że musiałem spalić Biblię. Spaliłem ją, kiedy byłem mały. Ojciec zapytał, co spaliłem.
    – Nie twój interes – odparłem.
    – Przynajmniej chciałbym wiedzieć – powiedział.
    – Tak możesz to sprawdzić. To Biblia. Ten sam los czeka wszystkie twoje religijne książki. Zawsze, kiedy znajduję coś szkaradnego, nie omijam sposobności, żeby to zniszczyć.

    Posłuszeństwo wyrządziło ludzkości więcej szkody, niż nieposłuszeństwo. Jeżeli wszystkie armie świata byłyby nieposłuszne, wówczas nie byłoby wojen. Pięć tysięcy wojen… Ludzkość stale ze sobą walczy. Na całej ziemi nie ma ani chwili spokoju. Zawsze gdzieś ktoś kogoś zabija, jakby to był cel naszego istnienia tutaj. Na czym opierają się wszystkie armie? Na posłuszeństwie.
    KOŚCIÓŁ A PRAWDA

    Mówią, że kościół chrześcijański występuje w obronie prawdy, uczciwości i lojalności.
    Po pierwsze należy zapytać, czy kościół chrześcijański zna prawdę? Wierzy w fikcyjnego Boga, wierzy w fikcyjnego diabła, wierzy w niebo i piekło, a nie ma żadnego dowodu na ich istnienie. Jakiej więc prawdy strzeże?

    Kościół w istocie nie zna sposobu osiągnięcia prawdy. Modlitwa nie jest sposobem, ponieważ modlitwa opiera się na wierze w Boga. Już zaakceptowałeś jakieś wierzenie. Wierzenie nie jest prawdą. W prawdę nie musisz wierzyć; prawda cię sobą wypełnia. Stajesz się nią! Ona nie jest sprawą wiary czy wierzenia, ale najgłębszego wniknięcia w swoją własną świadomość. To podróż do wewnątrz.

    Chrześcijaństwo nadal nie odstępuje od obiektywnego świata. Jego Bóg jest zewnętrznym obiektem, jego niebo jest na zewnątrz, podobnie jak piekło. Modlitwa jest dla zewnętrznego Boga; chrześcijaństwo jeszcze nie dowiedziało się, że w ludzkich istotach jest też przestrzeń wewnętrzna, a jeśli nie dotknie się samego centrum swojej świadomości, nie osiągnie się prawdy.

    Czego więc strzegą? Wszelkiego typu kłamstw! Narodziny z dziewicy, czy to jest prawda?
    Tylko w przypadku ameby ma miejsce niepokalane poczęcie. Poza nimi nikt nie może się narodzić z dziewicy. Ameby to bardzo dziwne istoty; żyją w celibacie, nie angażują się w seks, żadna ameba nie jest ani męska, ani żeńska. Można się dziwić, w jaki sposób w ogóle się rozmnażają!
    NIEPOKALANE POCZĘCIE

    Słyszałem, ze pewna kobieta przyprowadziła do psychoanalityka swoją młodą córkę, która była w dziewiątym miesiącu ciąży. Dziewczyna zaprzeczała, że w ogóle jest w ciąży, mówiła, że nigdy nie miała stosunku z mężczyzna. Psychoanalityk bardzo się zirytował. Podszedł do okna, otworzył je i zaczął się wpatrywać w horyzont. Stał tam przez kilka minut. W końcu matka spytała, co tak długo tam robi. Psychoanalityk rzekł:
    – Wypatruję nadejścia trzech mędrców ze Wschodu, ponieważ jest to drugi w historii przypadek niepokalanego poczęcia. Ale nie widzę żadnych wielbłądów, które niosłyby na swoim grzbiecie trzech mędrców ze Wschodu, nie widzę też żadnej gwiazdy zmierzającej ku temu miejscu, gdzie ta dziewczyna w ciąży twierdzi, że jest dziewicą.
    PRAWDA

    Chrześcijaństwo nie ma żadnego podejścia do prawdy, ponieważ prawda tkwi wewnątrz świadomości, jest jej wrodzona, znajduje się poza umysłem. Nie jest myślą. Nie jest sprawą filozofii, ani przedmiotem dysput teologicznych. Jest to kwestia głębokiej medytacji, która prowadzi cię poza myślenie, poza umysł, tak że stajesz się świadkiem, czystym świadkiem.

    Ten świadek jest boski, ponieważ jest wieczny. Jest czymś ostatecznym w inteligencji, jest największą przejrzystością widzenia. Zabiera cię daleko od wszelkich dualności. Nawet prawda i fałsz są dualnością, tak jak narodziny czy śmierć, światło i ciemność. Wychodząc poza umysł, wychodzisz poza dualność.

    Umysł funkcjonuje w ten sposób, że wszystko dzieli na biegunowe sprzeczności. Nie-umysł funkcjonuje całkiem odmiennie; sprzeczności sprowadza bliżej i łączy je w jedno. Nie-umysł zna tylko jedną egzystencję, w której wszystko się rozpuszcza. Nie jesteś już dłużej sobą, ja nie jestem już dłużej sobą. To zatopienie się w istnienie jest prawdą ostateczną.

    Nie jest to jednak Bóg, jest to boskość. Dlatego więc istnieją religie, takie jak buddyzm czy dżainizm, które nie wierząc w Boga, wierzą jednak w boskość. Jest to całkiem odmienne podejście. Bóg jest osobą, boskość to właściwość. Nie możesz stać się Bogiem, ale możesz być boski. H.G. Wells napisał w swojej „Historii świata”, że Gautama Budda był „najbardziej bezbożnym /godless/ człowiekiem, choć był najbardziej boski”.

    Prawda jest o wiele większa od ciebie, jest nieskończona, wieczna. Ty jesteś tylko kropelką rosy. a ona jest bezgranicznym, ogromnym oceanem. I ta kropelka rosy staje w obronie oceanu; czy nie widzicie nonsensu zawartego w tym pojęciu? Ocean może chronić kropelkę rosy. tylko ta kropla musi spaść z liścia lotosu i zmieszać się z ogromnym oceanem. Religijność to uczucie oceaniczne, oceaniczne doświadczenie. Cały kosmos jest jeden i posiada bezgraniczną, wielowymiarową inteligencję.

    A chrześcijaństwo zostało zarżnięte modlitwą. Każda religia, która jest zarżnięta modlitwą, nie jest w istocie religią. Wyłącznie medytacja otworzy ci drzwi do religijności, do boskości. Modlitwa to ruszanie się na zewnątrz, spoglądanie w górę, poza chmury. Im bardziej się modlisz, tym dalszy jesteś od prawdy.

    Medytacja nie jest modlitwą, jest pełnią ciszy. Modlitwa to mamrotanie. Do kogo mówisz? – to obłęd, Boga nie ma.”

    OSHO

    Lubię

  6. https://treborok.wordpress.com/przemyslenia/religie-to-nie-zbawienie-cz-1/

    RELIGIE TO HAMULEC W ROZWOJU LUDZKIEJ ŚWIADOMOŚCI INDYWIDUALNEJ !

    Proponuję dokonać przeglądu faktycznych dokonań różnych religii, ponoć zbawiennych dla ludzi, a głoszonych przez pośredników boskich .

    Warto zastanowić się: jak te „dokonania” mają się w stosunku do rozwoju Świadomości Ludzkiej ?

    Na czym ta zbawienność ma polegać ?

    Autorytety przekazują treści, często nie poparte żadnymi faktami, a fikcje stają się dogmatami i funkcjonują jako jedyne i słuszne PRAWDY !

    W wielu artykułach pisałem o różnicy pomiędzy WIARĄ a MYŚLENIEM.

    Wiara nie wymaga myślenia, nie wymaga wyciągania wniosków.

    Z myśleniem nie jest tak łatwo. Myślenie wymaga dużego wysiłku ! Chociaż ilu, uważających się za myślące osoby, zadawało sobie pytanie na temat np. pochodzenia człowieka? Ogólnie i w detalach ?

    Istnieją przecież stare księgi, legendy, przypowieści itp. w których zawarte są szczegółowe informacje o człowieku, jego rozwoju, kontaktach z innymi rasami z Kosmosu.

    Ale jakoś nie sięgamy po nie. Dlaczego nie jesteśmy ciekawi własnego początku, dlaczego nie chcemy znać przyczyn naszego pojawienia się na planecie Ziemia? Co jest tego przyczyną ?

    Pisałem kilkakrotnie o tym oraz o skutkach wynikających z takich postaw postępowania.

    Dla przypomnienia ,podaję tytuły artykułów :

    – „Bogowie przegrali z Człowiekiem!”,

    – „Zanik pola magnetycznego Słońca !”

    – „Człowiek to nasz przejaw”,

    – „Nauka i religia.”,

    – „Kim jestem – oto jest pytanie”,

    – „Myśl jest początkiem Wszystkiego”,

    – „Nastał Czas Armagedonu !”

    – „Dlaczego warto myśleć – Nowe !”

    – „Dlaczego warto myśleć – Manipulacja”,

    – „Rozwój duchowy – czy Świadomości ?”,

    – „Wierzysz ?– to dobrze, Myślisz ?– to jeszcze lepiej !

    – „Z prochu powstałeś ?”,

    – „Zablokowana moc człowieka”,

    – „Zagrożenia w rozwoju Ludzkiej Świadomości !”

    – „Przeszkody w korzystaniu z własnej Mocy !”.

    To tylko część poruszanych tematów, które umożliwiały zrozumienie,że wszystko jest Jednością i że wszystkie elementy są Całością i ze sobą ściśle powiązane.

    Warto zapoznać się z takimi tematami a wnioski zaczną się same pojawiać.

    Wierzący uruchamia w sobie jedynie treści zawarte w podświadomości. To tylko odczytywanie zapisów tam umieszczonych przez tradycje wyznania itp.

    Przecież podobną czynność wykonuje znany nam magnetofon. Możemy zapisać treści i ponownie odtwarzać. To nie myślenie a jedynie powielanie, odtwarzanie i przetwarzanie zakodowanych treści. Treści, często uważanych za naszą własność, nasz światopogląd, którego następnie bronimy zaciekle.

    Myślący szuka potwierdzeń, zbiera fakty – czyni więc trud doświadczeń, pomyłek i błędów, ale staje wobec indywidualnego wyboru przed rozwiązaniem zaistniałego problemu czy potwierdzenia danej teorii.

    Dla świadomych poczynań człowieka potrzebna jest wiedza , a nie wiara czy wolna wola !

    Szuka się więc i sprawdza teorie a uzyskane wnioski stosuje i praktykuje w życiu codziennym.

    Wiara daje gotowe schematy, zmusza więc do „stałego” realizowania programu, ścisłego postępowania i narzuca do wspólnego sposób reagowania….

    Podobny mechanizm dotyczy fizycznych, oprogramowanych „sztucznych” inteligencji, komputerów, maszyn i robotów.

    Podlegając narzuconym programom stajemy się niejako żywymi maszynami do dyspozycji naszych panów i stwórców! Istnieje więc też możliwość stworzenia biologicznego tworu na wzór maszyn – określamy go mianem biorobotów.

    Żywe formy biorobotów, produkowane poza naszą planetą, można dziś oglądać w internecie w relacjach z tzw. UFO, w kontaktach z innymi rasami.

    Bioroboty to formy biologiczne powstające w laboratoriach. Służą jako specjalistyczne, zaprogramowane maszyny do rozpoznawania różnych środowisk, nowych terenów, zjawisk czy badania innych planet itp. Biorobot jest ściśle „związany ze swoim stwórcą”, który obserwuje działalność swojego produktu. W razie usterek w pracy biorobota, zostaje uruchomiony proces samozniszczenia.

    Te żywe biologicznie twory zawsze są wysyłane na nieznane obszary, na które cywilizacje zamierzają przybywać, kolonizować, czy kontrolować różne obszary, w celu rozpoznawania nowych cywilizacji czy nowych zjawisk w Kosmosie. Dziś widzimy ich liczne watahy wokół naszego Słońca.

    Biologiczne cyborgi są tworzone głównie na innych planetach ale „bogowie” przenieśli już swoje wpływy i możliwości na formy żywe – na ciała człowieka na Ziemi.

    Warto się zastanowić, jak wiedza bogów była i jest wykorzystywana na Ziemi .

    Pierwszym celem, jaki mieli zrealizować było stałe pobudzanie do licznego rozmnażania ciał dla danej idei (religii)- bogowie nazywają takie ciała FORMAMI BIOLOGICZNYMI !!

    Zastanówmy się zatem jakie istoty zwane Człowiekiem istniały pierwotnie a jakie istoty przez wieki opanowały w większości (ok.99,9 %) nasze ziemskie ciała ?

    Wg różnych wersji naukowych, a przede wszystkim religijnych – Ziemię zamieszkują obecnie dwie równolegle funkcjonujące formy ludzkie w ziemskich powłokach cielesnych. Obie „rasy” były odmiennie „stworzone !”.

    Różnice w ich zachowaniach, w przejawach obserwujemy w życiu codziennym.

    Historia naszej planety jest tego żywym dowodem i potwierdzeniem „działalności” naszych bogów.

    Przez całe wieki działali w poszczególnych grupach ludzi, rasach : gdzie można zauważyć już typowe reakcje , zachowania, tradycje i oraz stale zwiększające się agresje u fanatyków (głęboko wierzących !).

    Pierwszy człowiek „zbudowany został”przecież na wzór i podobieństwo boga, a więc jest „złożony” z 3 elementów i stanowi całość z ciałem (osobowością) – to czwarty element jako suma przejawu.

    Zgodnie zatem ze „wzorcem” i podobieństwem – jest Wolny i Wieczny !

    Stale doświadcza i zmienia swoje poglądy poprzez doświadczenia i wnioski. Widzi stale zmieniającą się rzeczywistość.

    Drugi akt „stworzenia” człowieka dotyczy teorii, dogmatów zawartych w „prawdach” religijnych. To budowa dualistyczna: ciało i „wciśnięta”w niego dusza. Całość tego „eksperymentu” pozostaje więc w rękach jego stwórcy i jemu całkowicie podlega . Stworzony został nie tylko dla kaprysów boskich, ale do prywatnego i absolutnego użytku – t.j. do JEDNORAZOWEGO ŻYCIA zresztą !!

    Takie ciało tylko z dwoma elementami – jest więc porównywalne z komputerem czy telefonem komórkowym.

    Stwórca „stworzył” jedynie oprogramowanie dla „wybranego” ziemskiego ciała, biologicznie „samoświadomego”i teoretycznie z programem wolnej woli.

    Wolny – zniewolony wolą boska !

    Wszelkie „prawdy” nie dają żadnych rozwiązań ale dają duże możliwości tworzenia tysięcy teorii, czy poglądów.

    Zadawajmy sami sobie pytanie – czy mam ciało i czy ono jest moją własnością ? A może boską ?

    Kim jestem i po co się dziś też tak meczę, podobnie jak przez całe wieki ?

    Czy istnieje taka możliwość, aby w spokoju „rozgryzać” te problemy ?

    Nie tylko jest to możliwe, ale znajdują się zawsze w zasięgu naszej „reki i głowy”.

    Każdego dnia obserwujemy przecież zachowanie naszego ciała ( ale czy obserwujemy ?), obserwujemy też i zachowania innych ciał, ich reakcje, stosunki pomiędzy sobą, itp.

    Proponuję zatem zapoznawanie się z treściami zawartymi w artykułach wymienionych powyżej , zastosowanie syntezy , zbieranie, sortowanie i układanie pod kontrolą swoich myśli w czasie codziennego działania.

    Łatwo zauważymy, że wszystko jest podporządkowane prostym „mechanizmom” i zasadom zawartym w KLUCZU !!

    Odbieganie od tych zasad zawsze stwarza nam kłopoty, które określamy przypadkami, złym losem, zemstą, złośliwością Natury itp.

    Nie pasuje to do naszego światopoglądu i teorii o pochodzeniu człowieka.

    Z braku wiedzy, informacji o Istocie Ludzkiej – szukamy po staremu porady „autorytetów”, wskazówek od „naszych”pasterzy, o definicje, pewniki , prawdy…

    Oczekujemy na „zlecenie”, rozkaz , prawo – jak musimy postępować !

    Nie liczy się człowiek jako Całość Przejawu a jedynie jego forma !

    Nie liczą się ludzkie doświadczenia, liczą się jedynie stale powstające prawa i nakazy i widać jak na dłoni – to całkowicie już sparaliżowało indywidualny wybór czy decyzje. Wolna wola to mit i ślepa uliczka…. Ale nadal jeszcze działa !

    Intelekt stał się jedynym instrumentem, który automatycznie uruchamia treści zapisów i zmusza do automatycznych reakcji. Dziś pojęcie INTELEKT – stał się synonimem mądrości i wiedzy książkowej wydawanej i zatwierdzanej przez autorytety!

    Intelekt, który jest zaledwie jednym z instrumentów, środkiem pomocniczym do naszej dyspozycji – a nie Nami !

    Wielu ludzi utożsamia się z intelektem, uważając to za wyróżnik wskazujący ich pozycję w hierarchii społecznej. Aby nieustannie utrwalać potęgę intelektu wprowadzono podział wg ustalonych stopni ilorazu inteligencji. Zapominamy,że te „stopnie” ustalają autorytety i koło zamyka się ponownie.

    Intelektualista staje się sam dla siebie autorytetem.

    Istoty świadome siebie , widzą konieczność uzyskania samodzielności !

    Samodzielnego myślenia , samodzielnych wniosków w poruszaniu się w gąszczu teorii i różnych dogmatów.

    Dla świadomych wszelkie informacje nie są żadnymi „dowodami” , mogą stanowić jedynie bodziec do samodzielnych „badań” , poszukiwań i wniosków.

    I o co w tym wszystkim chodzi ?

    Często słyszę – wszystko mi się pomieszało !

    I to jest początek samodzielnego „układania ” sobie wszelkich informacji.

    Sokrates mawiał:

    „ ZANIM ZACZNIESZ NAUCZANIE – DOBRZE WE ŁBIE MU WYMIESZAJ A POTEM PYTAJ GO O ZDANIE !!”

    W tym ogólnym zamieszaniu, zacznijmy spokojnie układać ( Synteza) informacje , nie bójmy się pomyłek czy błędów.

    Błędy zawsze można sprostować, poprawiać….

    ZAUFAĆ NALEŻY SOBIE !!

    Bez względu na znane już teorie czy dogmaty. Ile osób zdobędzie się na ten wielki trud ? Życie pokaże !

    Większość ludzi już dawno jednak zrezygnowała z szukania odpowiedzi na te „proste” pytania, zaufali swoim autorytetom i nadal żyją w stagnacji , niczym biologiczne rośliny a nie rozumni i wieczni ludzie…!”

    Lubię

  7. https://treborok.wordpress.com/przemyslenia/bog-czlowiekowi-taki-los-zgotowal-stare-dzieje/

    „Wszelka władza od boga pochodzi – slogan zręcznie wpajany wyznawcom chrześcijaństwa zapewnił katolicyzmowi kilkanaście stuleci panowania nad wszystkimi systemami władzy. Taka władza rodzi się ze sprzeczności, niszczenia uniwersalnego porządku rzeczy – toteż warunkiem jej utrzymania jest konflikt. Dwutysiącletnie dzieje chrześcijaństwa były wypełnione konfliktem.

    To historia walk o nowe przestrzenie wpływów, to rejestr wewnętrznego konfliktu w łonie wiary. Definicja istoty boskości (tj. trójcy św.) została tak skonstruowana, by mogła być zarzewiem sprzeczności, by mogły powstawać: schizmy, herezje, ruchy opozycyjne, sekty. Przeciwnik, zwłaszcza niezbyt silny, dodaje władzy blasku, podnosi autorytet, budzi zazdrość. Czyni władanie cenniejszym. Sprawia, że władza i walka stają się największą wartością. Paradoksalne: dwie siły niszczące człowieka i egzystencję stanowią treść życia.

    Wiara w boga unicestwia człowieka. Wszystko, co żyje, przymusza do walki. Zmaganie ze sobą, niszczenie drugiego – stały się najpierwszymi przykazaniami ludzkości. Sprawiły, że żyjący bez wiary też bez walki nie umieją egzystować. Kod walki wszczepiony przed wiekami, jako podstawowy warunek bytu człowieka, miał zapewnić trwanie religii i niezniszczalność wiary do ostatniego tchnienia istoty ludzkiej na planecie. Szatański to pomysł, by z takim zapamiętaniem prowadzić do zagłady ludzkości i planety.

    Diabelskie zaiste jest żniwo tej wiary. Po dwu tysiącach lat panowania chrześcijaństwa próżno by szukać pełnych miłosierdzia wyznawców. Przeciwnie: coraz więcej wokół nas jadu i mściwości. Coraz więcej postaw pełnych fanatycznej nienawiści. Żadnej litości dla myślącego inaczej, ale i żadnej łaskawości dla współbrata z Kościoła czy partii, jeśli ten zagraża w wyścigu do władzy. Zdziczały i zaślepiony wiarą naród zapomnienia szuka jedynie w mnożeniu potomstwa. A planeta jest, jaka jest. Wraz z powiększaniem przestrzeni wiary i liczby wyznawców nie rosną ani jej wymiary, ani zdolność wyżywienia coraz większej ilości ludzi.

    Ginie więc Ziemia pod naporem ludzkiej głupoty, miażdżona szaleństwem wiary.

    Cóż to za bóg, który swe dzieci do zagłady tak przebiegle wiedzie? Nawet dla swych pośredników wyjątku nie czyni. Ci, zaślepieni wiekową grą o boską chwałę, nie spostrzegają, że mistyfikacja pętlą na ich własnej szyi się zaciska. Epoka pozoru, fałszywych wartości dobiega końca. Ostoi się tylko ten, kto potrafi sięgnąć do własnej myśli. Wnioski z realnych faktów wyciągać.

    Dzieje Polski z konkretów się składały. Nigdy w nich miłosierdzia nie było. Wielość trudu i krwi przelanej dawniej łatwiejsze czyni dzisiejszym Polakom wyciąganie wniosków. Tej sprawiedliwej szansy myślący nie mogą przegapić. Z krwawych wniosków przeszłości – przyszłość przychodzi wznosić.

    Edward

    „STARE DZIEJE !

    I tak jak feniks – z popiołów powstanie na zgliszczach świata, co sam się do rozpadu doprowadził. Ze zgliszcz wyłoni się nowe. Wydobyte i wytopione zostanie ze starych form, co choć są już zmurszałe, zatrzymują w sobie drobiny do całości dzieła niezwykle potrzebne. A każdy różne nowego niesie ilości .

    W momencie powołania do zaistnienia, który już był i jest, i będzie, zostanie pewien blask z Ziemi – co znaczy: „gotowość”.

    Rozpocznie się wszystkiego niewyobrażalna wprost wrzawa. A uczynią to ludzie. I nadejdzie sąd. A każdy sam sobie sędzią i katem będzie. Wszystkie rachunki wyrównane zostaną i nic w tym strasznego nie ma. Takie bowiem jest prawo, choć te dni dniami strachu coraz większego będą.

    Rzecz cała od rodu słowiańskiego zacząć się powinna. Są bowiem – bo być muszą – ludzie, którzy przygotowani będą. Oni w sobie słowo niosą, które rozpoczyna wszystko na nowo. Zabrzmi ono, gdy wszelkie elementy scalą się w jedno. Dlatego też szarpać będzie ludzi okrutnie – to, co w nich jak perły, ciągnąć ich ku nowemu zacznie. Stare, choć coraz słabsze, w drugą stronę zaś wieść będzie. Ci, co nie zechcą ku całości dążyć, samoczynnie się oderwą. A dziury w ich ciałach tak ogromne powstaną, że schodzić będą.

    Z Polski rzecz cała musi wypłynąć, a praca czeka ogromna tych, których do niej przeznaczono. Są oni dla ludzi kierunkiem i drogowskazem. Do nich lgnąć będą choćby i na moment. Przez nich jak przez bramę docierać będą do całości, gdy wszyscy skierują się ku jedności. Dla wielu niewidzialne będzie to zjawisko, bo Całość bez bogactw materialnych będzie się tworzyła. Gromadzić z ludzi to, co czyste jest, żadną skazą ni kłamstwem nie naruszone.

    Tak jak ognie wśród ciemności, światło spójnych praw jasne i czyste widocznym stawać się będzie i zawezwie prawych. Nic, co potrzebne, nie może zostać zapomniane ani poniechane. Wszystko zmierza teraz do jedności, która jest niepodzielna. Ogarnia wszystko. Niewidoczna czas jakiś, przenikała wszystko i była zawsze obecna – teraz zaś budzi się jako nowa siła. Zawiera ona dorobek wszystkich istot, a ostatni jej ziemski aspekt właśnie dołącza do Całości.

    Wiekami odciągano myśl człowieka od człowieka, kierując ją na boga. Istota ludzka miała zapomnieć, że tylko w porozumieniu z drugą istotą ludzką dochodzi do całościowego rozwoju człowieka. Ale nie masz w całym Wszechświecie nikogo, kto mógłby być pierwszy przed człowiekiem. I nie masz nic ważniejszego dla człowieka niż drugi człowiek, który wskazówką, książką życia jest.

    Czas teraz taki, że nie pomogą kapłańskie zapory. Jeśliś kiedykolwiek pracował dla zgody z prawami, masz tę prawdę w sobie. Sama wypłynie z ciebie i rozumienie faktów trudnych do rozpoznania przyniesie. Bo czas rozliczenia pozoru i fałszu, uprawianego przez wieki na Ziemi, już przyszedł, a żadna jednostka przed nim nie umknie.

    Przez tych, co zdolni są, by owego ducha wszechrzeczy przejawiać – będzie się moc wielka pokazywać, nigdy nie znana wcześniej. Przyjście Nowego zapowiedziane było wielokrotnie, ale słowom prostym zawiły sens nadano i obrócono zapowiedź w groźbę, by fakty mogły być przeinaczane. Wszystkie stare słowa jednak są martwe wobec słowa nowego, a zabrzmi ono, gdy wszystkie elementy stare zdatne do nowego przez bramę przepłyną i stopią się w całość. Nowe słowo wtedy wybrzmi i nie z ust ono padnie, a właśnie zabrzmi mocą przeogromną. Dźwięk jego jak fala się rozejdzie, by poruszyć nowe tryby życia.

    Jakbyś kamień w wodę rzucił, który kręgi tworzy i rozprzestrzenia, tak też nowy duch ogarniać pocznie wszystko. A słowa i ludzie, co częściami tego ducha wypełnieni będą, sobą Nowe poniosą. Bo oni są słowa przejawem. Słowem zaś żywym tylko takie, które w sobie ma moc zdolną pustkę wypełnić. Zadanie to Słowianom jest przeznaczone, między nimi światła najwięcej. Tam też w pierwszym momencie wszystko się zacznie. Stamtąd rozprzestrzeni się na świat cały przyzwanie dla wszystkich, co jak w śnie lunatycznym zamknięci są, by otworzyli oczy.

    A tego ci, co władzę sprawują, boją się najbardziej i myślą w naiwności i próżności swej głupi, że bieg i porządek rzeczy uda im się odwrócić. Nikt jednak władzy nie ma, aby zmienić to, co już jest dawno rozpoczęte.

    Żadna istota takiej siły nie ma. Ani jej nawet sobie wyobrazić nie umie. Nigdy wcześniej rzecz taka nie miała miejsca. Dla tych, którzy się prawdy boją, będzie strachem. Dla tych, co poszukują – drogowskazem.

    Wielu nie zdoła znieść widoku siebie. Lustrem staną się oczy drugiego człowieka. Nikt śmierci nieść nie będzie ani też pożogi. Bez katów i mścicieli rzecz się rozliczy. Prawa, co tak stare, że najstarsze, przypominane będą. I tylko ci, co wedle nich żyć potrafią, zostaną. Wszelkie istnienie kiedyś z jednego wywiedzione spójną całością zacznie się czynić.

    I wzrastać zacznie nowy świat, w którym nic, co w poprzednim było, nie może zaistnieć. Między ludźmi granic żadnych nie będzie, a każdy na swoją miarę wszystko otrzyma. By jednak zaistnieć w czasie i miejscu tym – wpierw trzeba sen przerwać i ułudę, i kłamstwo, co mocno okowami świat cały spowija. Odsłonić to, co zasłonięte przed oczyma i uszami.”

    Lubię

  8. https://treborok.wordpress.com/radosc-istnienia/

    „Radość Istnienia

    „Radość Istnienia – czy Radość Życia ?”
    Dla wielu ludzi , oznacza jedno i to samo ! Czy aby na pewno ?
    Istnienie kojarzy się nam z tzw. wiecznym życiem. Ogólnie rozpoczęcie Życia kojarzy się nam od momentu narodzin aż do śmierci ciała.
    Różnica w „rozumowaniu” jest ogromna.
    Nasze ciała zakodowane różnymi teoriami zostały „przygniecione” i wymieszane z grubą materią. Zapomnieliśmy ,że istniejemy i przejawiamy się „wielowymiarowo” a nie jedynie w formie jednorazowego cielesnego „użytku” !
    Słyszymy o duszach, duchach , które często demonstrują się nam w świecie fizycznym.
    Chcemy czy nie – istniejemy WIELOWYMIAROWO a forma – nasze ciało jest jedynie jednym z jego elementów i przejawów.
    Jak to w końcu pogodzić z różnymi obietnicami z rajem w niebie lub cierpieniem w piekle ? Wiekami narosła tak ogromna ilość różnych dogmatów , teorii,ze dziś możemy śmiało stwierdzić, że połapać się w tym chaosie jest bardzo trudne.
    Ogromna ilość nazw, określeń a żadnej tak naprawdę sprawdzić osobiście nie możemy.
    Zmuszono nas jednak do słuchania autorytetów , którzy rzekomo wiedzą i zapewniają o swojej nieomylności, powołując się często na otrzymywanie wszelkich informacji od ducha świętego, boga lub (ostatnio modne) kosmitów z innych wymiarów Uniwersum.
    Wszystko staje się tak ciekawe ,ze aż dech zapiera : są nowością ,ciekawe i tworzą w nas ogromny mętlik intelektualny.
    W ogromnych chaosie intelektualnym zapominamy,ze nasze ziemskie życie
    było o wiele ciekawsze w zamierzchłych czasach.
    Mam na uwadze Życie na planecie przed tzw. Potopem.

    Dziwi fakt,że wielu „szukających prawdy” pomija często artefakty z tamtych okresów a nie wszystko zdołano jeszcze „skasować” . Nie usunięte artefakty niezbicie wskazują na to ,że Ziemia i jej mieszkańcy tworzyli cywilizację o której dziś jedynie możemy marzyć.
    Przytoczę do zastanowienia się i głębokiej zadumy jeden z dowodów istnienia i życia na Ziemi z tzw. mapy Piri Reisa ,znajdującej się w muzeum w Bagdadzie.
    Na precyzyjnie wyrysowanym planie, gdzie wskazywane są długości i szerokości geograficzne widać wyraźnie ,ze istniało bujne życie biologiczne : żyzne pola, zwierzęta, liczne statki w portach z towarami itp. Mapa wskazuje dzisiejsze obszary bieguna zimna z czapami lodowymi.
    Dziwne ,ze tych map jeszcze nie zniszczono.
    Istnieje ponadto tak wiele artefaktów,że zbierając je w syntezy okazuje się ,że Ziemianie stali na bardzo wysokim poziomie nie tylko intelektualnym ,ale i wielce twórczym. Liczne fakty potwierdzają nasze kontakty z innymi cywilizacjami, i liczną wymianą doświadczeń i wiedzy.
    Komu tak zależało na tym , aby zamazać całkowicie nasz „początek” życia na Ziemi przed Potopem ? Zostawiam to pod osobiste rozmyślania.
    Osobiste a nie w oparciu o teorie ogólnie uznanych autorytetów !
    To będzie trudne ale konieczne aby znaleźć początek nici z kłębka Ariadny.
    Inaczej mówiąc starajmy się sięgać jak najdalej w głąb naszej przeszłości.
    Ten proces można określić jako powrót do korzeni , do źródła naszego pochodzenia ludzkiego, powrót do łona Macierzy , do naszego Raju , który
    opuściliśmy w celu Indywidualnego Rozwoju i doświadczeń.
    Zapomnieliśmy również o Kluczu Życia, nie bardzo rozpoznawaliśmy zawarte w nim symbole, które jak wyraźne wskazówki umożliwiają rozwój naszej świadomości i Intelektu. . Za to nie żałowano nam poznawać wszelkie klucze i symbole oznajmiające i preferujące jedynie śmierć człowieka , którego ukrzyżowano ,za głoszenie wiedzy o człowieku, jego uniwersalnych możliwościach i predyspozycjach. Krzyż – Klucz śmierci „ciągnie” się za nami już tysiące lat , rozłożony na kilka religijnych dogmatów.
    Od zrozumienia i stosowania Klucza Życia oddzielono nas pozornymi
    skutkami , stajemy się przez naszych bogów wyklęci i skazani na straszne cierpienia w piekle.
    Artykułu zapowiadał inny temat : Radość Istnienia !
    A tu powtórka z „rozrywki”, znanych ,choć w różnych wersjach wydarzeń.
    Powrót do „przeszłości” będzie zatem dość sporym wysiłkiem , nie tylko intelektualnym ale i naszym „obowiązkiem” sięgania do jak najstarszych dokumentów istnienia naszej Cywilizacji na Ziemi.
    Pomocne (wielce) będą historyczne istnienia pierwszych ras Słowian po Potopie.
    Pomogą nam również różnego rodzaju legendy czy baśnie. Żaden autorytet nie opiera się na legendach ale na własnych teoriach, które również stają się legendą i obowiązują jako przewodnie i wiodące innym poszukujących „prawdy” o swoim istnieniu.

    Wszystko śmiechu warte ale spróbować można a nawet należy i zobaczymy co z tego wszystkiego „wyjdzie”.
    Kiedy z wielkim trudem zaczynamy „docierać do początków” naszego Istnienia, zrozumiemy jak wielce „pokręcono” naszą historię. Średniowieczni malarze , bez zgody i akceptacji kościoła często informowali o swojej wiedzy na temat człowieka ,naszej planety , naszego pochodzenia itd.
    Warto postudiować obraz Michała Anioła w scenach : „Sądu Ostatecznego” a znajdujący się w Watykanie w czołowej nawie.

    Inne obrazy, które informowały o początku „pochodzenia” człowieka , jego ciała , formy były wycofywane i zakazywane przez religie i naukę.

    Oto jeden z obrazów informujący o istnieniu dwóch „rodzai” ciał ludzkich.
    Pierwotnych : z Adama i Ewy z wiedzą (opieki) zawartą w Uniwersum.
    To 3 elementy przejawione w czwartym – formie. To również symbol budowy magnetycznej wszelkich form , który swoimi prawami tworzy tzw.. wieczny ruch .
    Ruch pomiędzy materią a energią dla wszelkich form. .
    Druga scena zawarta po lewej stronie obrazy – to stworzenie formy ludzkiej klonowanej, na wzór i podobieństwo ciał pierwotnych.
    Do czasu Potopu, rozwój Indywidualny i współpraca z Przyrodą jest wyraźnie widoczna na obrazie.
    Bujna Przyroda i istniejące życie wszelkiego rodzaju i gatunku.
    Fantazja malarza ?
    To nie jedyny autor informujący o początkach naszego życia na Ziemi.
    (Nie znam tego autora – za co bardzo przepraszam).

    Wszelkie oznaki szybkiego „wzrostu” świadomości Człowieka są nadal hamowane przez tzw. natchnionych , którzy jak hamulcowi na kolei , podtrzymują stare frazy ludzkiego rozwoju..
    To stworzeni przez religie i naukę fanatycy jako „wielcy” wyuczeni w różnych „pismach i świętych” a jedyną miarą ich dowodów są słowa, lub nazwiska autorytetów czy różnego gatunku i rodzaju świętych.
    Wzmożony ruch tej masy natchnionych świadczy o tym , ze zbliża się wg nich szybki koniec świata. To nie koniec świata lecz koniec oddziaływania ich dogmatów , które stają się coraz słabsze a więc zbliża się koniec sterowania ludźmi !
    W rzeczy samej ,wszystko wskazuje na to, że stare treści religijne stają się już praktycznie bezużyteczne. Ludzie uciekają z różnych ugrupowań religijnych a to staje się niebezpieczne dla istnienia religii . Ucieczka wiernych i coraz ściślejsza współpraca pomiędzy ludźmi to zagrożenie dla wszelkich dogmatów , ponieważ na pierwszym planie zaczyna pojawiać się drugi Człowiek a nie inny rodzaj bogów.
    Ten moment obecnej zmiany myślenia i postępowania u ludzi zmusza nas do przypominania sobie starych (często lekceważonych)przepowiedni, min. o tym , „że człowiek będzie szukał drugiego człowieka , po jego śladach na piasku a ślad ten całował będzie z radością!”
    Te proste wskazanie , zapowiedź , informacja ,o tym , ze należy sobie przypomnieć o swoim pochodzeniu. Wiekami straszono nas ,że powstaliśmy z prochu i w proch się zamienimy.
    Obecnie Człowiek uświadomił już sobie ,że nie jest , ani nie był nigdy prochem,

    Świadom jednak ,że ma ciało, które z prochu Matki Ziemi zostało powołane.
    Mam więc ciało , ale nim nie jestem !
    Dla wielu zastraszonych bogami ludzi, będzie to proste stwierdzenie ,zdanie bardzo trudne do „przełknięcia” czy zrozumienia. Każdy kod został sprytnie „podbudowany” lękiem,i karą niebios.
    Okazało się ,ze niebiosa nie pomagają a jedynie straszą i karzą przez swoich samozwańczych sługusów.
    Szukać będziemy człowieka a nie wyznawcy. Wyznawca utożsamiony z wiarą, do końca będzie bronił swoich dogmatów. Podobnie zachowują się zakodowane zwierzęta, a często udzielaną pomoc zamieniają w agresję w obawie o swoje ciało. U zwierząt takie zachowanie jest zrozumiałe.

    Samodzielna jednostka czy gatunek , nie jest w stanie samodzielnie zmienić programu , który przejawia się w ściśle określoną reakcję w obronie swojej formy.
    Człowiek posiada jednak prawo wyboru ale wiekami zakodowane ciało zachowuje się podobnie jak zwierzę. Czy naukowcy nie idą tym kierunkiem,twierdząc,ze pochodzimy od zwierząt ?

    O małpie, naszym ponoć przodku zapominamy ?
    Ginie więc Istota Ludzka w imię swego boga czy wiary.
    Z braku wiedzy o swojej ludzkiej „budowie” nie wiemy co nas „czeka” zaraz
    np – po wyjściu z ciała.
    Religie utrzymują te informacje w tajemnicy, bowiem wiedza o tym procesie może doprowadzić do całkowitego „bezrobocia” wszech kapłanów.
    „Nie sieją , nie orzą a rządzą i mają się dobrze !”.
    Uświadamiamy sobie w końcu powiedzenie :Człowiek człowiekowi nie jest równy !
    O jaką równość tu chodzi ?
    A czy przyszło nam do głowy : że Człowiek bez człowieka, nie jest człowiekiem i nigdy nim nie będzie ?
    Może być jedynie i najwyżej wyznawcą !

    Ile wieków należało otumaniać ludzi aby doprowadzić do takiego stanu obojętności dla drugiej Istoty Ludzkiej ?
    Na obojętności korzystają nasi kapłani , tak „cywilni” jak i religijni.
    „I chleba naszego powszedniego, daj nam panie !”
    I pan i drugi człowiek nic za darmo nie dają !
    Dlaczego prosimy fikcyjnego pana a nie drugiego człowieka ?.
    Powstają coraz liczniejsze przepisy , ustawy ,które zabraniają wręcz pomocy drugiemu człowiekowi. Znamy głośne reakcje ludzi na przepisy zabraniające rozdawania chleba , które nie zostały sprzedane przed zamknięciem sklepu. Przepis wymagał zdania zbędnego , nie sprzedanego pieczywa na karmę dla zwierząt , po uprzednim zmieleniu.
    Czy ktoś w tych przepisach widzi człowieka , dla człowieka ?
    Widzimy jedynie przepisy i zyski a w tym nigdy nie ma człowieka. Jest jedynie towar i wartość towaru.

    Dla kogo więc tworzy się przepisy ?
    I dziwimy się, ze wkrótce Człowiek będzie szukał Człowieka ?
    Przykłady, które wyżej przytoczyłem niewiele mają się do tytułu artykułu, ale musimy „zamknąć” stary rozdział , gdzie dominował kapłan i pejcz.
    Zostawmy ten rozdział za sobą i powracajmy do naszych początków zaistnienia jako Istoty,naszej formy Ziemskiego Przejawu.

    Pośród zawiłych teorii o Ludzkim pochodzeniu „tworzonych” przez różnych cwaniaków , dochodzimy jednak do samodzielnego stwierdzenia,ze wszystko odbywało się bardzo prosto, „zwyczajnie „.dla jednych jak i drugich.
    Na wzór i podobieństwo narodzin dziecka.
    Z braku materialnych jeszcze rodziców opiekę przejmowały formy energetyczne , zwane Adamem i Ewą , które stworzyły małe istoty Ludzkie. Każdy ruch nowo narodzonego Obywatela był obserwowany również i przez inne Istoty pomocnicze , które dziś nazywamy aniołami , duchami itd.
    Małe Istoty zawierały w sobie wszelkie informacje dotyczące ruchu i jego skutku. Program w ogólnym zarysie był stworzony dla pełnego rozwoju Nowych Fizycznych Istot,aby były w stanie rozwijać w sobie : intelekt , ,samoświadomość , wrażliwość , czy predyspozycje ułatwiające poruszanie się w „gęstej” materii.

    …. „A GDZIE TU RADOŚĆ ISTNIENIA ?”

    Każą się nam modlić za przyszły pobyt w niebie po opuszczeniu ciała w chwili śmierci naszego jednorazowego bytu.
    Jakie to piękne i wzruszające !
    Jakie to wzniosłe, aż łezka kręci się w oku. !
    Ile jeszcze i jak długo będziemy żyli i funkcjonowali z takimi fikcjami ?
    Dlaczego religie zabraniają uruchomienia wiernym predyspozycji , które umożliwiają obserwacje opuszczających ciała „dusze” i jak przebiegają dalsze ich losy?.
    Lęki przed karą, już tak głęboko zakodowały nasze ciała, nasze predyspozycje i umysły, że nadal lękamy się zobaczyć, jak to wszystko jest zbudowane, jak funkcjonuje i w końcu zobaczymy ,ze wszystko jest ze
    sobą ściśle połączone. Żadnych „przerw” w tej misterii nie widać a odpoczynek w fikcyjnym niebie jest również FIKCJĄ !
    Nie można się zatem dziwić naszej tęsknocie za fikcyjnym niebem, skoro świadomie udręcza się swych wiernych do granic wytrzymałości. Marzymy więc o chwili odpoczynku choćby w obiecanym niebie. Dziś coraz częściej słyszymy powiedzenie: wkrótce skończą mi się cierpienia a śmierć da mi ulgę i wypoczynek.
    Następna fikcja oparta na kodach religijnych i wsparta naszymi autorytetami naukowymi. Twierdzą ,że po śmierci nie ma nic ! Dlaczego nie chcą zobaczyć jak to wszystko funkcjonuje ? W obawie ,że padną wówczas ich dogmaty a równocześnie runą ustalone miejsca w hierarchii społecznej.
    „GDZIE TU RADOŚĆ ISTNIENIA ?”
    Czy garstka pasożytów, (z którymi zżyliśmy się poprzez wieki) na naszym grzbiecie ,żyjąca dzięki naszej energii i naszej krwi mogą sprawić nam Radość ? Jak widać wychodzi na to jednak : obietnica raju i aktualne cierpienia nadal dobrze sobie „prosperują”.
    Aby zrozumieć „odrobinę” rzeczywistości w której zostały powołane przez nas , nasze ciała , musimy koniecznie sięgać do „wydarzeń” z okresu nazywanym : Przed Potopem ! „Poskładana” historia z możliwych jeszcze tzw. artefaktów, dowodów , można w oparciu o budowę Klucza ułożyć niejako nasze pochodzenie, cel pobytu w garniturach Ziemskich, i rolą jaką spełniała nasza planeta, nasz Układ Słoneczny itd.
    Obecny zbiór faktów i dowodów tworzy historię, która dzisiaj dla naszego intelektu i różnorakich dogmatów – staje się wręcz Fantazją.
    Wszelkie dogmaty rozpadają się jak bańki mydlane i pozostaje próżnia intelektualna.
    Ludzkość już dawno mogła dojść do swego źródła pochodzenia,lecz ci odważni ,którzy opierając się na faktach przedstawiali naszą historię, byli publicznie torturowani, paleni na stosach jak wiązki słomy.

    Te zbiorowe katowanie innowierców, były świadomymi środkami w kodowaniu lęku, i o tym ,ze obecnej władzy nie należy się sprzeciwiać, bo podobnie możemy spłonąć jak wiecheć słomy.
    Ten sam prosty „mechanizm” stosowali zarówno świeccy ,tacy jak królowie, magnaci czy w okresie późniejszym przywódcy narodów „wybranych” :Napoleon, Hitler, Stalin , Lenin , a dziś już nieosobowo a demokratycznie stosuje się te same środki np. w ekspansji innych obszarów i dóbr naturalnych.
    Tworzą się grupy państw , które przejmują pojedyncze narody i ich rządy pod hasłami demokracji, wolności i prawem wyboru. Jednak każdy naród „dostaje” swoje listy „naszych” kandydatów, którzy wcześniej zostali przeznaczeni przez swoich przywódców partyjnych i podane wyborcom do zatwierdzenia.
    Czy ktoś zauważył w tym procesie choćby odrobinę demokracji ?”
    Czy istnieje gdzieś swobodny wybór swoich kandydatów wg potrzeb wyborców ?
    Zatwierdzamy zatem jedynie ustalonych przedstawicieli różnych partii ? Każda partia ma swój zamknięty program do realizacji i bardzo często zupełnie odbiegający od potrzeb wyborców.
    Taka nasza dzisiejsza swoboda i demokracja wyborców !!!!
    Podobne schematy i metody dotyczą oszustwa zawarte w treściach religijnych ,i jako proste środki stosowane w każdej hierarchii społecznej.
    RADOŚĆ ISTNIENIA w dobie dzisiejszych przemian, to kpiny z Istoty Ludzkiej , Istoty w Rozwoju Indywidualnym naszych Przejawów, możliwości współtworzenia rzeczywistości ,która winna nam wszystkim sprawiać Spokój, a tym samym radości z współpracy w tworzeniu Wspólnego Dobra i Jednej Całości !
    Przyczyny takiego stanu rzeczy już znamy ! Co więc należy uczynić, aby poprzez współpracę uzyskać radość tworzenia ? Metody są proste i bardzo skuteczne, lecz na przeszkodzie stoją jak zbrojni rycerze , nasze treści w zapisach praktykowanych dogmatów itp., które automatycznie utrudniają nam stosowanie indywidualnie zdobytej wiedzy w praktyce.
    Likwidacja problemu jest zarówno prosta jak i zawiła. Na przeszkodzie – to nasza podświadomość. Należy zapoznać się z jego prostym ale skutecznym działaniem aby w końcu przeszedł w ręce właściciela a więc w nasze świadome władanie.
    Po opanowaniu i zrozumieniu działania podświadomości i roli naszego intelektu , uwolniona świadomość zewnętrzna (osobowość ,predyspozycje)
    stają się naszymi doskonałymi instrumentami do poznawania drugiej części nas samych a zwane światem równoległym , niebem.
    Niebo to nic innego jak świat energii, w której i dzięki której nasz przejaw doświadcza, wyciąga wnioski , uczy się samorealizacji „samoświadomości Istnienia”.

    Lubię

  9. Cos JAroslawie powinienes wysmarowac z okazji smierci patrioty jak napisal drugi patriota wielki mistrz krzyzowek gazetowych byly prezydent elektryk . Wlasnie skojarzylo mi sie to z haslami bog ,honor i ojczyzna odnosnie tego patriotyzmu ,ktory zaprowadzil Polakow poniekad w ciemna dupe oswiecenia konsumpcyjnego i wielkiej emigracji. Ale chcialem napisac cos na temat owego bohatera ,ktory poszybowal w inny wymiar a swoim zyciem pokazal jak mozna wierna gawiedz robic w bambuko tak aby zbierali punkty u biskupow na pojcie do nieba za zycia.Takim postepowaniem mozna motywowac nowe dusze ,chetne do zycia w kosciolkowym matrixie ,propagujac slogany masonow wciskane w glowy Polakow w budowaniunowego panstwa wyznaniowego po 89 roku a szczegolnie juz po 2016 roku.Okazuje sie z to tylko biblijne hasla ,ktore maja utrzymac dusze slowianska w bezwzglednym posluszenstwie i otumanieniu po okupacja judo-watykanska.

    „W 1922 roku, jako imigranci z USA przybywaja do Polski rodzice, obecnego abp Tadeusza Goclowskiego – panstwo Goltzmanowie. Przyjezdzaja do Ostroleki, gdzie tez kupuja sklep. Nastepnie w 1926 roku, we wsi Piaski kupuja palacyk, w którym rodzi sie syn Tadeusz, pózniejszy abp. W czasie okupacji niemieckiej i eksterminacji Zydów gina panstwo Goltzmanowie, rodzice Tadeusza, a w czasie powstania w gettcie warszawskim jego dwóch starszych braci. Najmlodszy Tadeusz, zostaje przemycony i ukryty a pózniej wychowywany u sióstr zakonnych, gdzie zostaje zmienione jego nazwisko na Goclowski. I juz jako katolik, po ukonczeniu szkoly sredniej zostaje skierowany do Seminarium Duchownego.

    Region gdanski, kolebka solidarnosci i obszar wybitnie nieposluszny wladzy komunistycznej stal sie przeznaczeniem wlasnie, dla biskupa Tadeusza Goclowskiego. W miedzyczasie tzn. w okresie stanu wojennego (1982 r.) w miejscowosci Cedry Wielkie (wracajacy z bierzmowania), dobrze zapowiadajacy sie biskup pomocniczy Archidiecezji Gdanskiej – Kazimierz Klus, ginie w wypadku samochodowym. Rzeczoznawca, który dokonywal ogledzin samochodu po wypadku, jednoznacznie stwierdzil (z tym, ze oficjalnie taki komunikat sie nie ukazal), ze byly poprzecinane przewody hamulcowe. Po smierci bp Kazimierza Klusa, na jego miejsce zostaje powolany bp Tadeusz Goclowski. Nastepnie w 1984 r. w szpitalu wojskowym umiera ówczesny ordynariusz gdanski, bp Lech Kaczmarek.

    I tak oto w niespelna dwa lata od mianowania na biskupa pomocniczego, bp. Goclowski zostaje ordynariuszem archidiecezji gdanskiej. Po tym nastepuje sukcesywne podporzadkowywanie Archidiecezji wytycznym wladz zydokomunistycznych a z kolei niepokorni kaplani usuwani, przenoszeni do innych diecezji. Po tym oczyszczeniu zostaje w gdanskiej diecezji, jedyny niepokorny ksiadz, Pralat Henryk Jankowski. Zaczyna sie powolne niszczenie ks. Jankowskiego i próba wyrzucenia go z parafii sw. Brigidy.

    Od samego poczatku biskupstwa w Gdansku, czynnie wspólpracowal z komunistycznym aparatem bezpieczenstwa, co szczególnie nasililo sie w 1987 roku, przed przyjazdem papieza (JPII) do Polski i Gdanska. Za ustepstwa w rodzaju pozwolenia na kilka budowli o charakterze sakralnym na Przymorzu, godzil sie na eliminowanie osoby ksiedza Jankowskiego, wówczas jeszcze kanonika, deprecjonujac jego osobe i poczynania, a jednoczesnie obiecujac – swoim prowadzacym – pozbawienie go w niedalekiej przyszlosci funkcji proboszcza. Chetnie uczynil by to – natychmiast, ale obawial sie reakcji robotników, zwlaszcza stoczniowców i ewentualnych reperkusji w Watykanie.

    Niemniej, w rozmowie w dniu 2.04.1987 z wojewoda gdanskim w obecnosci I sekretarza Bejgera oraz generalów Andrzejwskiego i Cygana zapewnil i zareczyl slowem, ze uczyni wszystko, aby ksiadz Jankowski nie byl przeszkoda w relacjach pomiedzy kuria a wladza, a w przypadku nie zastosowania sie do jego polecen, ksiadz Jankowski poniesie konsekwencje lacznie z oddelegowaniem Go do innej poslugi duszpasterskiej.

    Jak wiadomo powyzsze zrealizowal w listopadzie 2004 r., gdy mial zupelna pewnosc, ze nikt nie jest w stanie temu przeszkodzic, a sam Wojtyla nie ma juz i tak nic do powiedzenia.

    W pamietnym roku 1987 Goclowski umozliwial ponadto i udostepnial pomieszczenia Kurii gdanskiej do kontaktów operacyjnych pomiedzy funkcjonariuszami SB a agentami tzw. Tajnymi Wspólpracownikami, którymi byli ksieza i pracownicy kurii o pseudonimach: Szejk – ks. Wieslaw Lauer, kanclerz kurii; “Julian” – ks. Michal Kuhnbaum; “Ludwik” – ks. Ludwik Grochowina.

    Dokladny wykaz i opis tejze zgodnej wspólpracy pomiedzy bp. Goclowskim a komunistami znajduje sie w publikacji dr. Petera Rainy “(…) Agenci SB w Kurii Gdanskiej”. W 1989 r., bp. Goclowski wchodzi w sklad tzw. wielkiej siódemki do rozmów w Magdalence wraz z gen. Wojciechem Jaruzelskim, gen. Czeslawem Kiszczakiem, Sekretarzem PZPR Mieczyslawem Rakowskim, Lechem Walesa, Bronislawem Geremkiem i Tadeuszem Mazowieckim, gdzie zostaje ustalan „

    Lubię

    • Devingo, zawsze zajebiście piszesz, ale myślę, że teraz pojechałeś… Trzymasz sobie gdzieś dupe w słodkim miejscu, ale tęsknisz za Polską, right?

      Lubię

  10. Arecki dzieki za mile slow ale powiem Tobie w sekrecie ,ze moje zycie to pierwsza linia frontu,ktora przynosci zyciowa niepewnosc jutra bez mozliwosci zaplanowania miesiaca do przodu.To nie sielanka a slodyczy brak ,niekiedy wydaje mi sie ze to szambo ze zdobywaniem doswiadczen od najgorszej strony.Nie jestem jeszcze mentalmnie przygotowany do zycia w Polsce ,choc wydawalo mi sie niekiedy ,ze dziela mnie dni od przeprowadzki na stare smieci. Powiem Tobie ,ze jestem pelen podziwu dla ludzi mieszkajacych w POlsce ,bo wyglada na to ze to super pierwsza linia frontu,walczaca o kazdy dzien przetrwania w tym matrixowym natloku z kazdej strony. Pozdrawiam

    Lubię

    • Karola ,jak TY sie wyciszasz na mszy to gratuluje.Nadzieji brak w spoleczenstwie ale masz takie prawo aby wdychac kadzidlowe opary i powtarzac wyznanie wiary(przysiege na wiernosc pejszacza)

      Lubię

    • to jest halas mysli przelany z umyslu na ekran, co daja nauki mistrzow takich jak de mello,
      Eckhart czy Osho? przebudzenie swiadomosci, cisze oraz wewnetrzny spokoj, no i wolnosc od idetyfikowania sie z ego, ktore to jest powodem calego cierpienia.
      „Umysł szuka bezustannie pozywienia nie tylko dla myśli; poszukuje takze
      pozywienia dla swojej tozsamości, poczucia Ja”. Tak właśnie powstaje
      ego i podtrzymuje swoją ciągłość.” – Eckhart Tolle.

      Lubię

      • Dobrze, ALE JAK odciąć się od blablaniny umysłu? CO KONKRETNIE należy zrobić, wykonać?
        Co człowiekowi po czystym opisie, skoro nie ma tam porady co i jak należy zrobić?
        Taki opis bez podanych wskazówek wręcz może wpędzić w jeszcze większą depresję – stąd zasadne jest inne pytanie. Czy ci mistrzowie to aby nie z premedytacją działający agenci systemu? 😀

        Lubię

        • […] Co zrobił Tolle ? Rzucił prace i siedział dwa lata na ławce w parku. KONKRETNE działanie. Teraz robi się ładna pogoda, sama wybieram się nad staw. Jak to mówią : ” praca nie zając, nie ucieknie” ha ha ha ha ha ha Cóż, do osób szczególnie robotnych nigdy nie należałam, dlatego łatwo mi było przyjąć przekaz mistrzów. He he he he he

          Lubię

          • Mam tak samo jak Ty Karola, z tym że ja bardziej Osho zainspirowany, bo to był istny mistrz lucyferyczny, głosił dążenie do indywidualnego rozwoju duchowego, kwestionowania wszelkich autorytetów … No i skończył jak każdy buntownik, zaciukali go miłosierni i pobożni chrześcijanie, otruwając talem … Pozdrawiam ;0

            Lubię

          • @Karola – perm ban za sabotowanie mojego bloga. Negatywne opinie są natychmiast wychwytywane przez mechanizmy google i sprawiają, że blog spada w wyszukiwarkach i mniej ludzi na niego wchodzi. To jest celowy sabotaż mojego pisania, do którego nie będę dopuszczał. Żegnam na zawsze.
            Regulamin dyskusji – przypominam, że wciąż obowiązuje pomimo mojej wysokiej tolerancji i bardzo liberalnego podejścia do dyskusji i komentatorów:

            1. Zabronione jest podważanie dobrej woli właściciela, lub działania których efektem będzie nadszarpnięcie dobrego imienia i wizerunku właściciela witryny https://kefir2010.wordpress.com/ we wszelkiej możliwej formie. Takie osoby będą trwale wyrzucane z bloga.

            2. Na blogu Kefir 2010 dopuszczalna jest krytyka admina, jednak niedopuszczalne jest krytykanctwo. Krytyka to wyłącznie przedstawienie opinii, a krytykanctwo to przekonywanie drugiej strony ze ona jest zła. Komentarze zawierające krytykanctwo nie będą publikowane i oznaczają automatyczny i trwały ban.

            Całość: https://kefir2010.wordpress.com/regulamin-bloga-jarka-kefira/

            Lubię

        • Masz rację sucha wiedza nie wiele daje i ważna jest również praktyka.
          Otóż co należy zrobić to trzeba więcej czasu spędzać w naturze, w lesie a fizyka takich miejsc zrobi swoje. Dobrze jest usiąść sobie pod starym wielkim drzewem (dębem, bukiem czy jesionem, takim żeby miał zwartą strukturę, najlepiej znależć takie drzewa ustawione w pięciokąt)) i posiedzieć w ciszy. Można skupić się na oddechu żeby na początku uciszyć myśli, które po pewnym czasie się uporządkują a nasz głos wewnętrzny stanie się wyraźniejszy.
          Do tego dieta (świeża, surowa, niedogotowana), joga (ogónie rozciąganie swojego ciała), codzienne kąpiele w dobrej jakości wodzie, ponieważ komórki tego potrzebują. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że trzebaby mieć staw obok domu zeby się nie kąpać w chlorze :), ale moze ktoś ma możliwość.
          System nie chce żebyś to wiedział, to jak rozpalać siebie od środka, bo przykładowo Ty hodując rybki w akwarium i grzebiąc w ich DNA nie chciałbyś żeby stały się potężniejsze od Ciebie a raczej chciałbyś mieć z nich korzyść, kosić żniwa itd.
          Z zasady uduchowienie siebie jest to dość proste, ale wymaga pewnego zaangażowania, poświęcenia np. jak przeprowadzka z miasta na wieś czy wielu wyżeczeń jak odstawienie używek, których tak naprawdę po pewnym czasie nie będziesz potrzebował. Dla mnie rzucenie kawy było trochę trudne, ale odstawiłem. Z akoholem poszło w parę weekendów, bo zamiast pić popalałem trawę, którą paliłem odkąd pamiętam, często gęsto mieszając z alkoholem. Jednak teraz też jej nie potrzebuję, nie ciągnie mnie po prostu, wolę czysty umysł, jest to bardziej komfortowe szczerze mówiąc.
          Dopełnieniem dzieła jest to co już masz czyli pasja, która napędza Cię do tworzenia tego bloga, tym samym poszerzania świadomości innych , dzielenia się zdobytą wiedzą itd.

          Lubię

        • ,, Dobrze, ALE JAK odciąć się od blablaniny umysłu?”

          Właśnie pytałam cię o to ostatnio, co zrobić z natłokiem teorii ,,proroków”, łącznie z tymi, rozpisującymi się na naszym blogu. Nie dostałam odpowiedzi, bo widzę, że sam masz taki dylemat.
          Jeśli każdy z osobna ma rację, a więc wszyscy ją mają – to oznacza – że nikt tej racji nie ma.
          Wydaje mi się, że blablanina umysłu to bałagan w magazynie tysięcy rzeczy, do którego, jak do zsypu wrzucamy następne i następne, nie zastanawiając się nad tym, czy w ogóle są nam potrzebne.
          To trochę jak z mediami: oglądasz i słuchasz gównianej sieczki – po pewnym czasie utożsamiasz się z nią i stajesz się taką sama anteną nadawczą – gówna i sieczki. Słuchasz wartościowych rzeczy – wzrastasz w nich.

          Za szybko przeskakujemy z jednej racji w drugą.
          Próbując pojąć ten świat coś zaczyna człowiekowi w głowie świtać. Chce to zweryfikować – uznać za właściwe lub odrzucić.
          W tym celu słucha i czyta ,,racje” innych. I co? I tu zaczyna się burdel, bo zamiast trzymać się swojej ,,świtającej” myśli i ją badać, człowiek przejmuje racje innych i następnych i następnych( w zależności od tego, kto jest bardziej wiarygodny, kto lepiej umie się sprzedać).
          We łbie robi się galimatias, bo w końcu już nie wiadomo, o co na początku chodziło.
          I moim zdaniem blablanina umysłu jest tego przejawem.

          Co zrobić? Sprzątnąć ten bajzel.
          Zsyp zamienić na porządny magazyn z tabliczką na drzwiach ,,O CO MI WŁAŚCIWIE CHODZI?”
          Posegregować: śmieci wyrzucić do mentalnego kosza, pozostałe myśli, koncepcje i rozkminy poukładać na półkach i brać ,,do obróbki” po kilka, nie wszystko na raz, bo można dostać w łeb. Uznać coś za priorytet i tym się spokojnie zajmować aż się ugruntuje lub powoli wypali.

          No taki kucharz, wiedząc co ma przyrządzić i podać, nie bierze z magazynu wszystkich składników lub co popadnie. Wybiera odpowiednie produkty, aby to, co poda było STRAWNE I PRZYSWAJALNE – DAWAŁO POŻYTEK.
          Przykład z tym kucharzem jest bardzo uproszczony, ale to w końcu my jesteśmy ,,szefami własnych kuchni” i my decydujemy co się w nich dzieje.

          Zaczęłam robić takie wiosenne porządki we łbie. Zadziwia mnie ileż w nim jest niepotrzebnych śmieci! Moich śmieci, ponieważ dla innych ludzi mogą okazać się całkiem wartościowe.
          Czy to działa? Tak. Myśli z piątego biegu przerzucają się na trzeci. Trochę opornie, ale powoli pojawia się swoboda myśli, jasne widzenie.

          Taki mentalny kosz na śmieci to dobry wynalazek.
          Umysł wycisza się, zaczyna tu i teraz być. TU BYĆ.

          To mój sposób. Czy innym pomoże? Tego nie wiem.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

        • a kto Ci powiedzial ze mistrzowie to agenci systemu? halas ktory udaje Ciebie? kim jest ten ktory to powiedzal?- to ego stworzone przez umysl, natomiast swiadomosc ktora slyszy i „widzi” halasliwe ego to prawdziwy TY. Samoobserwacja to klucz do przebudzenia i wolnosci.

          Lubię

  11. Na mądrość duchową nie ma recepty. Gdyby to było takie łatwe, to każdy mógły mieć spokój umysłu, a mają go tylko niektórzy.

    Po prostu jedni rozumieją o co chodzi, a inni nie. Trochę jak z predyspozycjami do danej czynności.

    Jedni czytając wiedzę duchową nadal będą się frustrować bo im nie „zaskoczy”, a inni od razu uzyskują to, co mieli dostać.

    Porównywanie tego do ziemskich czynności, które idzie wyćwiczyć jest błędne, bo to nie nawyk, który jest w ciele. Możesz trenować długi i tak nic z tego. To wynika z ducha i działa inaczej.

    Jak wierzysz, że znajdziesz metodę, która pomaga wielu to życzę powodzenia, ale w to nie wierzę.

    To nie ma wytłumaczenia, może Bóg wybiera, może zależy od pokory i umiejętności obserwacji. Ale na pewno nie ma na to metody.

    Lubię

    • Jesteś blisko!
      Jednak to nie chodzi o predyspozycje [tak sądzę] lecz o ilość przyswojonej wiedzy. Zaskoczyłem w momencie gdy mistrzyni Uznała ze i tym razem nie załapię.
      Oczywiście masz rację twierdząc ze nie ma uniwersalnego sposobu [dla wszystkich]. Wszyscy jesteśmy [inni] i każdemu potrzeba cos innego do [zaskoczenia]. Tak – tego nie idzie wyćwiczyć, ale mozemy to pojąć czerpiąc informacje z zewsząd. Moim zdaniem jest to sprawa zrozumienia. Jeśli to sie stanie – stajesz się Bogiem wsród wielu innych Tobie podobnych
      Zgłebiaj wiec wiedzę przyjacielu bo to co dostaniesz oszałamia. Nie frustruj się – bo nie wiesz za którym zakrętem jest właśnie TO!
      Pozdrawiam Bogdan

      Lubię

  12. „tak tego nie idzie wyćwiczyć,ale możemy to pojąć czerpiąc informacje z zewsząd.Moim zdaniem jest to sprawa zrozumienia”

    A moim skromnym zdaniem Boguś szczyt Boskiego zrozumienia
    /Oświecenia/ możemy osiągnąć tylko wtedy gdy nasze EGO
    wyślemy do kąta,a nasz umysł połączymy z cnotami serca :
    przebaczenie sobie i innym,wdzięczność,docenianie,skromność,
    współodzczuwanie,zrozumienie,dzielność,odwaga i miłość.

    Jeżeli w swoim sercu współgrającym z naszym umysłem przeanalizujemy każdą z powyższych cnót i zastosujemy z intencją miłości, w codziennym naszym życiu,zaczną się dziać
    cuda i to jest właśnie nasze zespolenie z najwyższą Wszechświadomością zwaną też BOGIEM.

    Wszystko i wszyscy jesteśmy ENERGIĄ,dobrą lub złą ,ale energią,w zależności której w danej chwili jest więcej,tak odczuwamy świat i sytuacje.
    To my jednostki tworzymy Wszechświadomość ,czy będzie ona dobra czy zła to już zależy tylko i wyłącznie od każdego z nas
    mającego w swoim ziemskim wyposażeniu Rozum , Wolną Wolę i dziewięć w/w cnót serca ,czyli narzędzia władzy.

    Na co więc jeszcze czekamy?… na porządnego kopa ?

    Pozdrawiam Ciebie i Wszystkich z Miłością Anna.

    Lubię

    • Pięknie, Aniu! Nic dodać, nic ująć!
      Na każdą nadchodzącą chwilę spojrzeć przez pryzmat tych dziewięciu słów.
      Tylko tyle, a jednocześnie AŻ TYLE!

      Serdecznie pozdrawiam

      Lubię

    • Nie wykłucam się bo to forum dyskusyjne i nie taki jest cel mojej wypowiedzi
      Aniu – Coś osiagnąłem i było to w momencie gdy watpiłem w powodzenie. Gdy to nastapiło wszystko – dosłownie wszystkie poznane prze ze mnie zagadnienia zaczęły łączyc się w jedną całość. Wszystko się składało w jedność jak puzle samoczynnie. Nie wiem czy to było Oświecenie Nirwana, Bóg Absolut – to nieistotne bo to tylko słowa.
      ,, Wszystko i wszyscy jesteśmy ENERGIĄ,dobrą lub złą ,ale energią,w zależności której w danej chwili jest więcej,tak odczuwamy świat i sytuacje.” Energia jest energią – nie może być ani dobra ani zła – juz raczej dobra. Co prawda tworzymy wszechświadomość, ale to nie ona jest Bogiem [słowo] tylko raczej polem morfogenetycznym zbierajacy wszelkie informacje wszechswiata. To my właśnie jesteśmy Bogami! [słowo] To my przekształcamy energie mysli i uczucia w Materię i tworzymy wszechswiat dookoła nas.
      Nie twierdzę i nigdy tego nie powiem ze osiagnałem szczyt zrozumienia. To zapewne nigdy nie nastapi. Osiagnałem jednak pewien punkt gdzie nastapiło kolosalne zrozumienie. Wszystko [lub prawie wszystko] przekształciło sie z obrazu dwoistego w jednolita ciagłość. Nie wystepuja podziały typu [dobro zło] jest wartość liniowa. Nie ma też prawdy tylko ogólny jej kierunek.
      Religie – smieję się z tych manipulantów. Co jest? Jestem Ja – nie mylić z moim ego. Kim jestem? Odpowiem wam bo to grono przyjaciół – istnieje na to tylko jedna odpowiedź – Jestem!
      Na dodatek odbieram fałszywa nutę w zadanym pytaniu.
      Pozdrawiam

      Lubię

      • Gdzieś tam dalej doczytałem o narzędziach władzy.
        Nie rozumiem tego – bo człowieka który dąży do osiagnięcia władzy nad innymi uwazam za slabego i pelnego kompleksów. Nie potrafi sam sobie z nimi poradzić więc stara się wszystkim dookoła tak utrudnić życie by nie zdołali ich u niego zauważyć!
        To forma słabości jego, ale poprzez oddziaływanie też naszych

        Lubię

  13. No Kefir powiadasz 3 lata ci to zajęło. Moje trzy lata kończy się dzisiaj.Po długiej drodze myślę tak jak Ty.Dzieki za te teksty.Trzy lata paplania się w swoim bagnie by zrozumieć ze mam wyjebane.Chociaz ciesze się ze to tylko 3 lata które oczywiście były potrzebne.A tak z ciekawości to 3 lata temu dostałem koszulke od kumpla zgadnij z jakim napisem? Cóż za ironia! Pozdrawiam

    Lubię

  14. Wszechświatem rządzi Bóg. Wiele rzeczy wokół potwierdza Jego istnienie. Reszta jest dla mnie ciasnotą umysłową. Po tym jak ogromnie zbliżyłam się do Pana Boga zaczęłam szukać większej świadomości i prawdy. Będę wierzyć w Niego zawsze. Bóg pochwala współżycie małżeństwie i każe mieć je we czci ! Wlał we mnie pragnienie prawdziwej wolności i jasnego świadomego, samodzielnego, krytycznego myślenia. Nic lepszego od Niego nie mogło mnie w życiu spotkać. On zawsze jest ze mną , nawet gdyby wszyscy mnie odrzucili. Dzięki Niemu bardziej szanuję swoją i cudzą wolność – chcesz sobie w zielone jednorożce wierzyć, proszę bardzo. Ja wolę świadomość, otwarty umysł i konkret. On daje mi siłę i moc do życia , do walki. Jest moim punktem odniesienia. Dzięki Niemu wreszcie uwierzyłam w swoją wartość i wartość innych ludzi – każdy ma wolną wolę i wybór. Boga często trudno dostrzec, bo On szanuje ludzką wolę i nikomu nie chce siebie narzucać.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s