Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi

poczucie winyDziś kolejny raz poruszę tematykę tego, co działa i pomaga, a co jest tylko teorią i w zasadzie mirażem. Teraz na tapetę weźmiemy poczucie winy jak i wyrzuty sumienia. Techniki wzbudzania poczucia winy i wyrzutów sumienia są perfekcyjnie wykorzystywane przez ludzkich drapieżników.

Zjawisko psychopatii, borderline i szereg innych zastanawiających zjawisk daje tego wyraz. Wzbudzanie poczucia winy i wyrzutów sumienia jest podstawowym i chyba najważniejszym mechanizmem psychomanipulacji na Ziemi. Stosują go w perfekcyjny sposób korporacje, ideologie, religie, politycy, biznes, PRowcy, socjotechnicy, i inni inżynierowie ludzkich emocji.

Prawie zawsze opiera się to na relacji kat z ofiarą. Autor drugiego poniższego cytatu unikał jednak stwierdzenia, że świat ludzi dzieli się tylko na drapieżników i ofiary. Wiem dlaczego tego unikał – bo jest sposób na to, by z tego zaklętego kręgu się wyrwać. Jest sposób na to, by przestać być ofiarą, nie stając się jednocześnie drapieżnikiem bez empatii i serca. Można po prostu zostać obserwatorem.

Należy tak postępować by poczucia winy nie generować. By nie było do niego powodów. A jak popełnisz jakiś błąd – zadośćuczyń i proś o wybaczenie. Prośba o wybaczenie jest mechanizmem obronnym ludzkości, pozytywnym, wymierzonym w bezproduktywność i szkodliwość poczucia winy. Musi być ono jednak szczere. Bo księdza oszukasz, panią w szkole oszukasz – ale praw Universum już nie oszukasz.

Bezproduktywne biczowanie się do niczego dobrego nie doprowadza. A ludzie lubują się najpierw w czynieniu zła, a potem w tsunami poczucia winy i samobiczowania. A nie powinno być ani tego ani tego.

Przeczytajcie najpierw poniższy cytat:

Cytat: „Człowiek stanowi biologiczny paradoks. Świadomość wyewoluowała u ludzi przesadnie i przez to nie jesteśmy w stanie funkcjonować normalnie tak jak inne zwierzęta: otrzymaliśmy więcej niż jesteśmy w stanie unieść.

Pragniemy żyć, a przez to jak ewoluowaliśmy, jako jedyny gatunek wiemy, że naszym przeznaczeniem jest umrzeć; jesteśmy w stanie analizować przeszłość i przyszłość, sytuację naszą i innych; oczekujemy sprawiedliwości i sensu w świecie, w którym sprawiedliwości i sensu nie ma.

Czyni to życia przytomnie myślących ludzi tragediami. Mamy pragnienia oraz potrzeby duchowe, których rzeczywistość nie jest w stanie zaspokoić i nasz gatunek istnieje jeszcze tylko dlatego, że aby uciekać od wiedzy o tym jaka ta rzeczywistość jest, większość ludzi uczy się wbrew własnej naturze ograniczać w sztuczny sposób zawartość swoich świadomości.

Cała ludzka egzystencja jest obecnie oplątana siecią mechanizmów obronnych temu służących, społecznych i indywidualnych, które zaobserwować możemy w naszych codziennych oklepanych schematach zachowań.”
~Peter Wessel Zapff

globalna świadomośćPoczucie winy i wyrzuty sumienia są najpotężniejszym mechanizmem destrukcyjnym i niszczącym na Ziemi. To jest ta tajemnica – dlaczego źli od zarania dziejów rządzą całą Ziemią? Są przecież szefami korporacji, biznesmenami, politykami, lekarzami, prawnikami, celebrytami – są elitą i górą piramidy na naszej planecie. Dlaczego złoczyńcy i czarne charaktery odnoszą sukces za sukcesem? Ponieważ nie mają poczucia winy i wyrzutów sumienia.

Jeśli masz poczucie winy, to sam wystawiasz się na wymierzenie kary. Jeśli masz poczucie winy to tworzysz potężną polaryzację w przestrzeni Universum. I wtedy siły korygujące Universum przystępują do akcji by tę bardzo negatywną polaryzację zatrzymać za wszelką cenę. Skoro czujesz się winnym – to siła korygująca ukarze Cię nieszczęściem, wypadkiem, traumą lub nawet utratą życia. U mnie skończyło się „tylko” na niemal zupełnym wyczerpaniu i na chorobie hashimoto. Jednak nie trzeba stawać się takim, jak czarne charaktery. Ale można, a nawet trzeba znać prawa rządzące wszechświatem i wykorzystywać je na korzyść własną i na korzyść innych, nam bliskich.

Krok pierwszy to pozbycie się poczucia winy. Krok drugi to uwolnienie z więzów ideologii i religii – bo są to potężne mechanizmy zasysające energię z całej planety. Krok trzeci to nauka cieszenia się małymi radościami życiowymi i pielęgnowania tych radości dzień w dzień, godzina w godzinę. Gdy pielęgnujesz je, to będzie ich coraz więcej. Krok czwarty to nauka dostrzegania choćby iskry dobra w pozornie złych i przykrych wydarzeniach. Krok piąty to próba nie przejmowania się wydarzeniami naprawdę złymi, na które nie mamy wpływu. A to dopiero początek fascynującej przygody.

duchowośćCytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy.
Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy.

Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland – polecam kupno jego książek, bez ich przeczytania nie zrozumiesz całości

zmiana życiaPrzeczytaj też na ten temat w moich poprzednich artykułach:
Przypadek jest imieniem Boga
Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Podsumował: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

93 thoughts on “Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi

  1. Nie będę się tu za dużo rozwodziła, powiem tylko, że chyba nic i nikt tak nie przoduje we wpędzaniu w poczucie winy jak oczywiście KK. Choć, rzecz jasna, nie tylko on.

    Lubię to

    • Kościół, korporacja, ideologia, idol, drużyna sportowa to w zasadzie to samo. Bo opiera się na tym samym rdzeniu – energii ludzkiej zbiorowości i żerowania na tej zbiorowości matrixowych bateryjek zasilających.

      Lubię to

        • Też jestem tego zdania, ale ludzie są na różnym poziomie rozwoju i ci, co są niżej nie dorastają do wiedzy. A problem polega na tym że jest ich większość.

          Lubię to

        • Szanowna Ruda!
          Każda droga prowadząca do celu – jest dobra!
          Ciężko mi o tym pisać by nie zostać uznanym ze się wywyższam – ale napiszę – PRZESZEDŁEM TĄ DROGĘ. Religie [które oceniam źle] do pewnego momentu są pomocne.!
          Wszystko co prowadzi Cię do zrozumienia – jest pomocne! Każdy idzie swoją drogą i jest ona dla niego dobra! Każdy zobaczy to samo co inni, ale z innej strony!
          Widzisz – moze Ci się wydawać że to ogólniki, ale dla kogos kto zrozumiał jest to jasne i oczywiste. Nie przejmuj się problemami – one występowały, wystepują i występować bedą!
          Ostatnio dochodzę do wniosku, ze to co pojąłem to [Teoria Jedności]. Gdzie nie zajrzę – to do niej pasuje. Jest to niesamowicie zaskakujace!, a odpowiedzi niesamowicie proste
          Trzymaj sie dziewczyno i nie przejmuj głupotami. Z doswiadczenia wiem, że im blizej jesteś rozwiązania problemu tym większy czujesz jego opór. Wiec jajcoś się opiera tym bardziej trzeba atakować!

          Lubię to

        • Tylko że piekła nie ma. Nie ma też nieba. Nie ma kary i nie ma nagrody. Są tylko konsekwencje które ponosimy albo natychmiast albo po jakimś czasie.

          Lubię to

  2. Reasumując: propagujesz postawę socjopatycznego psychopaty, mordującego staruszkę dla 10 zł, który z tego powodu nie odczuwa najmniejszego dyskomfortu psychicznego ? Brawo !

    Polubione przez 1 osoba

    • Nie.

      Należy tak postępować by poczucia winy nie generować. By nie było do niego powodów. A jak popełnisz jakiś błąd – zadośćuczyń i proś o wybaczenie. Prośba o wybaczenie jest mechanizmem obronnym ludzkości, pozytywnym, wymierzonym w bezproduktywność i szkodliwość poczucia winy. Musi być ono jednak szczere. Bo matkę oszukasz, księdza oszukasz, panią w szkole oszukasz – ale praw Universum już nie oszukasz.

      Bezproduktywne biczowanie się do niczego dobrego nie doprowadza. A ludzie lubują się najpierw w czynieniu zła, a potem w tsunami poczucia winy i samobiczowania. A nie powinno być ani tego ani tego.

      EDIT: Dodałem ten powyższy wpis do artykułu.

      Lubię to

      • Wiesz, że przesłanie tego artykułu można zrozumieć podobnie jak te zawarte w biblii szatana? Kogo obchodzi co miałeś na myśli. Ważny jest efekt. A efekt tego artykułu na ludzi jest zdecydowanie negatywny. Widziałem Twoje poprzednie artykuły i niektóe z nich prezentują naprawdę dobry poziom. A ten artykuł natomiast jest najgorszy z wszystkich Twoich artykułów, jakie było mi dotąd dane widzieć.

        Lubię to

        • A z Twojego postu ja mogę wywnioskować że autor ma podporządkowywać swoje treści temu jak kto może je zrozumieć, ogon kręci psem, jajko znosi kurę, to dopiero popieprzone! @_@

          Lubię to

    • Nie myśl skrajnościami. Tu chodzi o poczucie winy z powodu rzeczy dobrych, a usilnie wpajanych nam przez kościół jako te złe. Przykładem niech będzie seks. Zaraz mnie pewnie zaatakujesz, że no tak, seksu bym chciała i rozpusty, bzykania się po każdym kiblu z kim popadnie i jak popadnie. Nie myśl dualizmami, że istnieje tylko czystość i cnota, albo brudy seks i nic poza tym. Życie składa się z wielu odcieni szarości. Przykładowo, jeśli mam faceta i go kocham, jesteśmy dla siebie bratnimi duszami i oboje nie zamierzamy brać ślubu kościelnego bo nie jesteśmy katolikami, to wedle nauki kościoła katolickiego tacy ludzie jak my to grzesznicy i za to co robimy spotka nas ogień piekielny. A to nie jest żaden brudy seks, tylko seks dwóch kochających się osób, które są sobie wierne tylko po prostu niewierzące. Czy twoim zdaniem mam mieć poczucie winy, że to co robię jest złe, bo tak mówi jakaś doktryna religijna? Bądźmy praktykami. W praktyce, ja i mój mężczyzna żyjący w niesakramentalnym związku, będąc sobie nawzajem wierni, szanując się i uprawiając razem seks nikogo nie krzywdzimy. Wręcz przeciwnie – sprawiamy drugiej osobie przyjemność. Ale kościół wyżej ceni związki sakramentalne czyli małżeństwa, w których to jest często tak, że mąż tłucze żonę no ale to jest małżeństwo. Coś lepszego niż mi? Kto bardziej grzeszy? Ja i mój facet uprawiając ze sobą cudowny seks, po którym pijemy lampkę wina i przytulamy się do siebie czy katolickie małżeństwo, w którym mąż napierdala żonę i ją zdradza? Praktyka mój drogi, nie teoria.

      Lubię to

      • Bzykaj się na zdrowie, ja Cię nie potępiam 🙂
        Jak na osobę głęboko przekonaną o słuszności swoich działań, to się dość gęsto z tych zachowań tłumaczysz. Więc albo masz mnie za idiotę, starając się jak najbardziej obrazowo przedstawić swoją motywacje, albo to skutek wyrzutów sumienia 🙂
        Twoja argumentacja mnie przekonała. Jeśli Twój facet w wolnym związku uprawia z Tobą cudowny seks, uwieńczony lampką wina, a w związku sakramentalnym ten sam facet by Cię systematycznie „napierdalał”, to z całą pewnością nie powinnaś za niego wychodzić 🙂

        Lubię to

        • Źle mnie zrozumiałeś. Jeżeli ja jestem w związku z mężczyzną a moi sąsiedzi w małżeństwie i się tłuką non stop to która para czyni więcej zła? Nie powiedziałam że ten sam facet w małżeństwie by mnie tłukł. Zestawiłam tylko dwa przypadki. Pary będącej w wolnym związku i szanującej się i małżeństwa katolickiego które się tłucze. Kto według ciebie bardziej grzeszy? Bo według kościoła para żyjąca w wolnym związku bo uprawia seks przedmałżeński. Prościej się już nie da wytłumaczyć.

          Lubię to

        • No tak. Nie wiem czy rybol jest katolikiem bądź prawakiem bądź jednym i drugim, że się tak bardzo denerwuje. Jest taka zasada – jeśli coś cię dotyka, to znaczy że dotyczy cię to. W przeciwnym razie by cię nie dotykało.

          Lubię to

        • @Ruda – Rybol to stary komentator, jest z nami od początku istnienia mojego bloga, bodaj to 2011 rok 😀
          Jest katolikiem, był kilka razy blokowany, teraz ma zdjętą blokadę bo pisze merytorycznie. Pomimo wszystko, wraca xD 😀

          Lubię to

        • Dostrzegam w Twojej wypowiedzi pierwiastki antysemickie. Dlaczego wszystko poddajesz ocenie Kościoła katolickiego, może kilka słów na temat podejścia do kwestii wolnych związków rabina ?O Twoich uprzedzeniach świadczy fakt, że autorytatywnie identyfikujesz mnie jako prawicowego katola, a nie (na przykład) wyznawcę Mahometa. Myślę, że podświadomie łatwiej Ci się pogodzić ze słowną połajanką, niż dość nieprzyjemnym kamienowankiem 🙂

          Lubię to

        • No, i do tego jeszcze islam. Z trojga złego xD Zdecydowanie wolę rdzeń chrześcijański i rdzeń kartezjańsko-newtonowski naszej cywilizacji. Bo są dwa. Trzeci (new age) dopiero w bólach się rodzi, ale Rybol, to kwestia czasu kiedy on osiągnie przewagę i przejmie kontrolę 😀 I wtedy właśnie Nowy Porządek stanie się!

          Lubię to

        • Stary czy Nowy Porządek. Islamski chrześcijański Kartezjański czy New Age wszystko chuja warte. Fałszywe bez równowagi przeznaczone do strzyżenia naiwnych i głupich stad baranów. A potem na rzeź….

          Lubię to

        • @Rybol – nie jest tak jak w ostatnim akapicie.

          Ale faktem jest że małżeństwo negatywnie oddziałuje na związek. Na poziomie psychologii dawno zostało to udowodnione i opisane wzdłuż i wszerz. Ludzie wtedy dostają impuls by mniej się starać, by nie „podgrzewać ognia”. Podgrzewanie ognia jest wydatkiem energii dla organizmu (ciała), a organizm za wszelką cenę chce energię i zasoby oszczędzać.

          Na poziomie energetyki – jest to kradzież energii przez egregor (czyli świadomość zbiorową) kościelny lub państwowy. W zależności od tego jak zawarto ślub i któremu egregorowi został podporządkowany związek. Lepiej nie podczepiać związku do żadnego z nich 🙂

          Lubię to

        • Nie napisałam o rabinie tudzież o islamie wiesz z jakiego powodu? 1. Nie wiem dokładnie jakie jest nauczanie tych religii ponieważ nigdy się w to nie wgłębiałam. A skoro czegoś nie wiem bądź się na tym nie znam to wolę nie wypowiadać się na ten temat.
          2. Odniosłam się do katolicyzmu, ponieważ żyjemy w Polsce, gdzie jednak chcąc nie chcąc większość ludzi wyznaje wiarę katolicką.

          Lubię to

        • @Ruda:
          -„żyjemy w Polsce, gdzie jednak chcąc nie chcąc większość ludzi wyznaje wiarę katolicką.”

          -Nie byłbym tego taki pewien 😀

          Cytat: „Polska to zadziwiający kraj, pełen niestety skrajnej obłudy i Himalajów zakłamania. Kiedy słuchamy głosów tzw. ulicy, to ludzie masowo przyznają się do „wiary w Boga”, lecz szybko w trakcie rozmowy „w cztery oczy” z takimi osobami okazuje się, że nikt w takie pierdoły opisywane w Biblii o „dziadku z brodą patrzącym z góry na ludzi” nie wierzy. Jeszcze kilkanaście minut rozmowy i znowu okazuje się, że owszem – do kościoła przy okazji ślubów czy chrzcin się chodzi, ale już tam wierzyć w to, że „Jezus chodził po wodzie” czy „rozmnażał w rękach chleb” to oczywiście nie.

          „To takie bajki, potrzebne dla ludzi do wiary, ale nieprawdziwe” – usłyszałem od osoby, która kilka minut wcześniej zadeklarowała się jako „wierząca praktykująca”. Czasami odnoszę wrażenie, że w Polsce tzw. wiara jest nie tylko powierzchowna, ale raczej jest pewnego rodzaju manifestacją postawy, którą „wypada mieć, bo tak jest wygodniej”. Nikt się nie przyczepi, że „odmieniec z jakiś sekt”, łatwo dostać zgodę na ślub kościelny, ochrzcić dziecko itp. Zgadzam się z tym, że Polska jest w dużej mierze krajem „niewierzących praktykujących”.

          DALEJ: http://www.nautilus.org.pl/?p=dziennik&id=148

          Lubię to

        • To znaczy w teorii, bo w praktyce to wiemy jak to z tym najczęściej jest 😉 Większość katolików, to katolicy nomen omen niedzielni XD czyli pojawiają się w kościele, na Boże Narodzenie i Wielkanoc, no i ewentualnie jak chcą ślub wziąć, żeby pięknie wyglądać w sukni i garniaku XD

          Lubię to

        • „..pierdoły opisywane w Biblii o „dziadku z brodą patrzącym z góry na ludzi”…”
          Nie wiem, Kefir, kto Ci sprzedał Twój egzemplarz Biblii, ale podejrzewam, że to podróba 🙂

          Lubię to

        • Polska to szambo Himalaje hipokryzji i zakłamania. Typowa dulszczyzna. A zdecydowana większość ludzi mieszkająca w tym szambie to bakterie zajadające te gówno zwane Polską. Bakterie które traktują swoją ojczyne/matkę jak dojną krowę albo nawet gorzej jak kurwe co każdemu da wszystko aby tylko hajs sie zgadzał. I tylko aby gdzies ominąć jakiś podatek gdzieś komuś dopierdolic bardziej gdzie obkantowac te biedne państwo na jakimś zusie czy vat. Aby tylko oszukać aby tylko jak najwięcej pod siebie zagarnąć. Kupic za bezcen fabrykę zbudowaną krwawica zwykłych obywateli a potem sprzedać na złom Niemcom czy żydom i sie dorobić jako uwlaszczona nomenklatura.

          Lubię to

        • Znasz trochę historię Polski?chocby ostatnie 100lat?wiesz,że teraz mamy kolejny rozbiór?bakterie które traktują Polskę jako dojną krowę?wiesz jak ciężko żyje się w tym kraju?wiesz jakim rankiem jest rząd,zus,nfz?nie obrażaj ludzi którym jest po prostu ciężko w tym kraju, w którym wszystko robi się przeciwko obywatelom.wiesz co zauważyłem pracując cztery lata w Niemczech?różnice pomiędzy Niemcami ze wschodu i zachodu.różnice wynikającą z pieniędzy .wystarczy żeby ludziom pozwolono żyć
          czyt.nie okradać ich aż tak bardzo i wszystko będzie git-ludzie będą się do siebie uśmiechać i w ogole

          Lubię to

        • Znam lepiej od ciebie. Wiesz co nie wiem gdzie mieszkasz ale ja mieszkam na prowincji w Polsce wschodniej w jednym z najbiedniejszych rejonów kraju więc mi nie pierdol że nie wiem jak się żyje. Ale taka jest prawda mentalność homo sovieticus daje o sobie znać u Polaków. Niech państwo nauczy, niech państwo da pracę, niech państwo da mieszkanie, niech państwo za pewni wolność, niech państwo da bezpieczeństwo. A co będzie ja kiedyś państwa zabraknie hmm? Zastanawiałeś się nad tym?

          „wystarczy żeby ludziom pozwolono żyć
          czyt.nie okradać ich aż tak bardzo i wszystko będzie git-ludzie będą się do siebie uśmiechać i w ogole” – a kto wybrał całe te władze jeśli nie ludzie hmm ? Aha i nie licz że ktoś lub coś pozwoli Polakom normalnie żyć i się bogacić. Chcesz wolności to ją sobie wywalcz.

          „wiesz,że teraz mamy kolejny rozbiór?” – pierdolisz….. odkryłeś Amerykę 10 punktów dla gryffindoru!!!!!

          Lubię to

        • ludzie nie potrzebuja laski rzadu ,ktory sami wybieraja ,aby im ow pozwalal na cos.To pomiesznie pojec i sensow.Ludzie maja miec sprawy w swoich rekach ,byc swiadomi i doedukowani odnosnie sensu funkcjonowania i bycia,ze nikt nie ma im na cos tam laskawie pozwalac,ograniczac,zniewalac religijnie lub okladac podatkami,batami czy wydzielac z budzetu czy moga sobie kawalek kielbaski zjesc wiecej na sniadanie czy pojechac w ogry na wycieczke lub Cypr. Wlasnie to wydzielanie czyli ze ktos pozwala Tobie lub innym na cos wiecej ,doprowadza do zguby,oddania sie w zaleznosc najczesciej mafi religijno-politycznej .Doprowadza do stlumienia swiadomosci w zakresie bytu,sensu egzystencji ,swoich praw i stawia nas w ramach zakazow i nakazow ze strony kontrolerow uzalezniajac najpierw psychicznie w podprogowych nakazach,a pozniej fizycznie .Najczesciej sami prosimy sie o kopy w dupe z rozancem w reku ,bojaznia boza i szacunkiem do parlamentu ,ktory za nasze pieniadze ryje ze smiechu przy osmiorniczka i ostrygach ,komentujac wulgaryzmami o podporzadkowanych sobie podatnikach lub wiernych.

          Lubię to

        • ,, Polska to szambo Himalaje hipokryzji i zakłamania….”

          Roni, nie zgadzam się z tobą. Polska nie jest szambem. To niektórzy ludzie żyjący w tej pięknej krainie tworzą szambo z życia pozostałych. Czy dla tych pozostałych ktoś narzuca rządy? Sam podkreślasz, że jacy wyborcy, takie rządy. Wszyscy są siebie warci.
          Polska to nie tylko ludzie, ale przede wszystkim kraina, skrawek globu, na którym żyjemy.
          To nasz dom. A to, czy pozwalamy panoszyć się obcym i rodowitym hienom w naszym domu, i póki co nie mamy na to rzeczywistego rozwiązania, to już inna kwestia.

          Lubię to

        • No chodziło mi o mentalność ludzką nie tylko w aparacie państwowym ale także u tych co na nich głosują. Czyli elektoraty i ich rodziny. I to się ciągnie od pokoleń a co do tej krainy to ja uważam że klimat i architektura jest jedna z najpiękniejszych w Europie. NO ja bym powiedział że jednak większość a nie nie którzy a być może że przynajmniej połowa to bakterie szamba.
          Pozdrawiam.

          Lubię to

        • O jakich wyborcach mowimy i wyborach?bo mam rozumiec ,ze niby demokratycznie Polacy maja wybor?niestety to pierdoly ,bo juz tylko od 45 roku wyboru nie mieli po dzien dzisiejszy a szambo zaiste ale to rzadowe ,ktore nie nalezy do Polakow.Mowimy tutaj o okupancie ,ktory funduje nam festiwal afer,obietnic,mafijnych ukladow ,seryjnych morderstw i omamiania Polakow ,ze niby ci rzadzacy to Polacy .Niestety znow zla wiadomosc Polakami nie rzadza dla Polakow,wiec nie lubie sluchac ze sami sobie cos fundujemy ,zaslugujemy na takie zycie itd.Wynika to raczej z ignorancji prawdy i histori ,ktorej wiekszosc nie przyjmuje do siebie ,bo woli zyc pierdolami,telewizyjnymi naowelami z tymi samymi aktorami,wytycznymi epikopatu i uzupatorskiego pseudorzadu ,w miedzy czasie przeplatanymi komisjami dochodzeniowymi od afer i katastrof.No i tak tkwimy w tej hipnozie ,energetycznie doladowujac okupanta,marnujac najlepsze slowianskie materialy genetyczne wyganiane na emigracje zlewozmywakowa w poszukiwaniu ustabilizowanego zycia,ktorego nigdy nie zaznaja.

          Lubię to

        • ,, Jakieś źródła do tego co napisales? Gdzie to zostało opisane?”

          Zastanowiły mnie, droga Julio, twoje pytania.

          Często prosimy o źródła. Źródła, czyli wypowiedzi osób wcześniejszych, a tych pytamy też o źródła(dowody)
          Do jakiego momentu ,,kopiemy” wiedzę, aby uznać ją za prawdziwą ?

          A no do tego momentu, w jakim na naszej ,,uwierzytelniającej” drodze poszukiwań pojawi się ktoś ze swym wywodem i ,,faktami”, który to człowiek wystarcza dla naszej percepcji i sposobu pojmowania.

          Tak, to ma sens! – mówimy. – A już ,,naukowy dowód” przeświadcza nas, że to stan faktyczny!

          Zacietrzewieni, wytresowani w wygodnictwie przyjmowania za prawdę to co jesteśmy w stanie pojąć, nie zdajemy sobie sprawy(bo niby jak?) , że to tylko zaspokojenie ,,cholernie mądrego naszego umysłu” algorytmami, w których porusza się nasz umysł i uznaje wiedzę z tego źródła za ,,eurekę”.

          Doprawdy Archimedesa, leżącego w wannie i wykrzykującego ,,eureka”! po odkryciu prawa wyporności, musiała otaczać wielka piana, którą my teraz bijemy! 🙂 🙂

          Lubię to

        • Poza tym nie tłumacze się z tego co ja personalnie robię tylko podałam ci pewien przykład. Przykład tego jak KK wypacza pojęcie dobra.

          Lubię to

        • No cóż, idiotom często trzeba tłumaczyć jak krowie na rowie 😛 Raz winny się tłumaczy, raz jak niewinny to się nie tłumaczy, jak komu kiedy wygodniej c’nie jelonku?

          Lubię to

      • Kobieto, przecież to czy Cię będzie napierdalał czy nie nie zależy od kościoła tylko od tego jaki jest ten facet i od Ciebie, bo jak wybrałaś psychola to ponosisz tego konsekwencje. Po co mieszać tu wiarę i robić „z igły widły”. A napierdalają zarówno ci wierzący jak i niewierzący, jak również cudowną kolację z winem możesz mieć z wierzącym i niewierzącym. A z krytyką wiary, czy niewiary jest tak jak z krytyką homoseksualizmu. Po prostu ktoś nim jest i nawet nie wie dlaczego. Czasem się to zmienia, czasem przechodzi w inną skrajnośc i też nie wiadomo dlaczego.

        Lubię to

  3. „czy katolickie małżeństwo, w którym mąż napierdala żonę i ją zdradza? ” – albo „kochająca” żonka która ma w stosunku do męża niebotyczne wymagania i docina mu zamiast go wspierać i dopierdala przy każdej lepszej okazji, kiedy doprowadza go do takiego stanu wyczerpania psychicznego a często także i fizycznego że mąż popada w depresję i nerwicę albo bierze sznur i idzie do lasu się powiesić bo już nie może wytrzymać tych ciągłych docinek strofowania oraz manipulowania i nadinterpretowania jego słów i wyciągania wszystkiego co powie z kontekstu.

    Lubię to

    • Oczywiście, podobnie gdy kochający mąż ciągle wpędza swoją żonę w poczucie winy, sam lata za innymi babami a jej nie pozwala na nic, robi z niej ofiarę, ciągle na nią krzyczy i ma o wszystko pretensje, nawet o najmniejsze pierdoly, gdy ma mentalność w stylu „jak Kali ukraść to dobrze ale jak Kalemu ukraść to źle”, gdy niszczy żonę, jej zdrowie fizyczne i psychiczne. Zgodzisz się ze mną kochanie, że w patriarchalnej Polsce, jednak takie sytuacje są częste. Prawda skarbie?

      Lubię to

      • W patriarchatach rządzą kobiety, zawsze tak było.. 😉
        Kobieta z godnością nigdy nie zgodzi sie na pomiatanie sobą!

        Przynajmniej ja takiej nie znam.
        To się wynosi z domu.

        Znam mnóstwo facetów stlamszonych, wykonujących wszystkie rozkazy
        swoich połowic z wydzielaniem monety na ‚pifko’ włącznie.
        Pa pałam, nie ma reguły w tych zakresach.

        Lubię to

    • Mam nadzieję, że reszta czytelników nie obrazi się za to, że znów pojadę tutaj prywatą, ale nie miej skarbie pretensji że cię olewam, bo są one absolutnie bezpodstawne. Nie zabijaj się, bo to nie ma sensu, wiem coś o tym. Dobrego dnia ci życzę kochanie i nie patrz na wszystko w takich czarnych barwach, bo tak nie jest. Jeśli mi nie wierzysz to niech ci to Jarek wytłumaczy, on ma większą wiedzę niż ja. Pozdrawiam i całuję słodko:*

      Lubię to

  4. Z tym seksem to oczywiście tylko jeden z przykładów. Podobnie wpędzani jesteśmy w poczucie winy przez media, które lansują człowieka idealnego pod każdym względem. Pięknego, seksownego, bogatego, ekstrawertycznego i wygadanego. Lansuje się chore wzorce, do których nie sposób dorównać. Nie ma miejsca na smutek, słabość, chwilę zwątpienia. Nawet jeśli miałeś jakieś ciężkie przeżycie to musisz tego samego dnia iść do korpo i z uśmiechem zapierdalac ku chwale systemu. Nie ma miejsca na słabości. Kobiety idą miastem i widzą na billboardach wyfotoszopowane laski. Włączają Internet a tam masa idealnych celebrytek- tu odessane, tam powiększone i wstrzyknięte oraz wygładzone. Żadna normalna kobieta tak nie wygląda. Tak samo na mężczyzn jest ogromna presja, tylko że akurat w innych kwestiach. W każdym bądź razie w dzisiejszych czasach wiele osób czuje się jak zlamas. Bo nie wyglądają jak z plakatu, nie zarabiają milionów, bo coś im się nie udało. I to jest też wpędzanie całych społeczeństw w poczucie winy.

    Lubię to

    • To co piszesz to model już nieco przestarzały. Już teraz ludzie nie dają się zaganiać bilbordami i reklamami (oczywiście są wyjątki) ale świadomość dojrzewa. Większość moich znajomych mówi: „ jak coś mówią i lansują w mediach to na pewno kłamstwo i stworzone po to żeby wpędzać ludzi w choroby, problemy i na pewno chodzi o depopulacje” i sięgają do prasy niezależnej, żeby to potwierdzić.

      Lubię to

  5. …pięknie ruda piszesz i ze zrozumieniem, a jest na to jeden sposób i jedno słowo tak bardzo popularne zwłaszcza wśród nastolatków; może i wielolatków również – „wyluzuj”!!! I może właśnie przez to , czy wręcz odwrotnie – nie stosowanie się do owego wskazania sprawia, że dzieje się z ludzmi to….co opisałaś powyżej…Pozdrawiam

    Lubię to

  6. Mamy dużo informacji o tym, jak powinny wyglądać relacje międzyludzkie.
    Mamy dużo informacji o tym, jak powinny wyglądać relacje damsko-męskie.
    Mamy dużo informacji o tym, jak powinna działać ekonomia, polityka, itp.

    Ale mamy mało informacji o tym, jak one wyglądają i działają tu i teraz, w świecie realnym, a nie w świecie teorii i mrzonek. To właśnie czynią ideologie, religie, modele światopoglądowe, schematy na życie – dają Ci subiektywne informacje o tym, jak powinno być, a nie o tym, jak jest w chwili obecnej.

    Lubię to

    • Nie wiemy, jak zakładać związki, i postępować w nich tak, aby obie osoby były w nich szczęśliwe, ale za to znamy prądy morskie, wpływające na klimat Afryki i wiemy, jak rozmnaża się pantofelek XD

      Polubione przez 1 osoba

      • Związki to wymysł cywilizowanego człowieka.
        Nie związki maja być szczęśliwe, tylko odpowiednie przyciaganie
        genetyczne ma na celu stworzenie najlepszego potomstwa.

        Szukanie ideologii w tych partnerskich zaplatankach jest z góry
        skazane na porażkę.
        Są pary długowiecznie szczęśliwe, ale czy to jest wzór?
        Tym bardziej, że niedościgniony.. Prawie? 😉

        Lubię to

  7. Aha, jeszcze jedno – tym, którzy zmagają się z ciągłym poczuciem winy polecam przeczytać książkę Małgorzaty Halber -„Najgorszy człowiek na świecie”.

    „Wiek XX był wiekiem nerwic i histerii, wiek XXI to wiek depresji i nałogów”.

    „Nieustannie porównujemy się z innymi. Kiedyś porównywałaś się z najfajniejszą dziewczyną w klasie, teraz – z setkami znajomych na Facebooku. Oni wydają książki, dostają nagrody, zaręczają się i rodzą dzieci. Masz nieustający dostęp do życia innych osób, które dzielą się tylko sukcesami. Jak tu nie czuć się gorszym? Jak nie pragnąć o tym zapomnieć? I nikt nie mówi, co czuje naprawdę. Nie ma przyzwolenia, żeby mówić o swoich słabościach. Pamiętam, kiedy o tym po raz pierwszy pomyślałam. Jechałam tramwajem na imprezę. Nie chciałam tam jechać, bałam się small talków z osobami, które udają, że nic nie czują. I zastanawiałam się: przecież oni na pewno mają jakiś brak, na pewno wstydzą się tego, jak wyglądają, bo inaczej tak by o siebie nie dbali. Na pewno wstydzą się, że sobie w życiu nie radzą, bo nie znam nikogo, kto nie wpadałby w dół, kiedy zadzwoni matka i spyta: „Co z pracą?”. I na pewno wstydzą się, że są głupi, bo kiedy rzucisz jakieś nazwisko, to dopiero po kilku zdaniach bąkną, że nie wiedzą, o kim mowa. I pomyślałam, że gdyby się do tego przyznawali, to jechałabym na tę imprezę z przyjemnością. Wtedy mogłabym z nimi normalnie rozmawiać. Ale wiedziałam, że tak nie będzie. I bałam się ich. Być może rodzice nie nauczyli nas rozmawiać o emocjach. Ich rodzice ich tego nie nauczyli – mieli za sobą wojenne i powojenne traumy. Moi rodzice przekazali mi poczucie humoru i zadaniowość. Ale gdy trzeba było porozmawiać o czymś trudnym, co się czuje najgłębiej – nie szło im najlepiej. Może to też wina miejskiego stylu życia? Idziesz na imprezę, spotykasz przypadkowych ludzi, nie da się normalnie porozmawiać, bo jest za głośno. Jeśli już chcesz się komuś zwierzyć, to musi być od razu przy winku. Szczera rozmowa bez katalizatora jest niewyobrażalna. Zadaję sobie pytanie: czy muszę natychmiast odpowiedzieć na wiadomość? Czy mogę odmówić, kiedy ktoś mnie o coś prosi? Wewnętrzny przymus mówi, że nie. Ale moja terapeutka mówi, że jeśli trzeba coś szybko zrobić, to jest nieważne. W dzisiejszych czasach wszystko trzeba zrobić teraz. Te tęsknoty, żeby odpuścić, wychodzą w kursach wellnessu: joga, slow food i rodzicielstwo bliskości. W snuciu opowieści, jak wspaniale byłoby wyjechać w Bieszczady, rzucić wszystko. Kultura pośpiechu powoli pęka. Tak się nie da na dłuższą metę. Trudno jest nam dziś powiedzieć, że jesteśmy dorośli, bo nie wiemy, co to znaczy. Możemy mieć dzieci, kiedy chcemy i jeśli chcemy, brać ślub, kiedy chcemy i jeśli chcemy, możemy grać na playstation i kupować koszulki z Hello Kitty, mimo że mamy 40 lat. Nasi rodzice żyli inaczej i przekazali nam rady: żeby nie ryzykować, żeby szukać stałości, żeby się ustatkować. Chcemy żyć inaczej niż oni, ale nie umiemy się uwolnić od ich wpływu. I zazdrościmy 20-latkom, że robią to, na co my nie mamy czelności. Żyjemy pomiędzy rodzicami, którzy 25 lat pracowali w jednym miejscu, a młodymi freelancerami bez lęków. Jestem tak samo zdenerwowana i przygnębiona jak wcześniej. Nie jestem selfcoachingującym się buddą na chmurce, który mówi sobie: osiągnij wewnętrzny spokój. Raczej powtarzam sobie: odpierdol się od siebie, starasz się najlepiej, jak potrafisz.”

    Lubię to

    • Ta końcówka to najmądrzejsze słowa jakie słyszałem.
      I powiem Ci że wszyscy ludzie są, byli i będą tacy sami. Mimo, że się pozornie się różnią to mają takie same problemy, tylko jedni potrafią to ukryć bardziej niż inni i dlatego wydaje się nam że są super-duper. A bogaci nie są szczęśliwsi od biednych, tylko mają innego typu problemy.

      Lubię to

      • Zgadzam się. Po prostu jedni mają tak, że dobrze się maskują a inni, ci bardziej wrażliwi nie mają aż tak dużej umiejętności ukrywania się z tym. Ale nie wiem czy krycie się ze swoimi problemami i duszenie ich w sobie jest takie dobre. Raczej generuje to wiele chorób.

        Lubię to

        • Wrażliwcy, droga Ruda, mają tysiące ,,ale”, z czego 999 tych ,,ale” podszyte jest obawą.
          Kiedyś napisałaś, że przed spotkaniem z ludźmi rozkminiasz swój wygląd, kolor sukienki, sposób siadania na krześle, trzymania sztućców etc. ( wiem, że podałaś to jako taki przykład) Pozwól, że z niego skorzystam.

          Jeśli zadajesz sobie mnóstwo pytań ,, czy aby dobrze?”, ,,czy ładnie?”, ,,czy właściwie?”, to chcesz znać odpowiedzi na te pytania. No logiczne.
          Coś ci zaproponuję.
          Najprostsza droga, aby mieć pewność i czuć się pewnie:
          Zapytaj ludzi przy stole czy masz ładną sukienkę, czy dobrze siedzisz, czy właściwie trzymasz te pieprzone sztućce.
          Zapytasz???
          Po co cały wieczór patrzeć na gęby i tracić czas na wyczuwanie opinii o sobie?
          Zapytasz??
          ,,No, dopiero wtedy wyszłabym na idiotkę! ” – być może pomyślisz.

          Nie dopiero wtedy. To ty sama siebie krzywdzisz wcześniej tymi pytaniami. Uznajesz siebie za małowartościową ,,rzecz”, która wymaga oceny, opinii i chren wie jeszcze czego.
          Zapytać ludzi – totalny bezsens.
          Pytając i dręcząc ciągle siebie – to dopiero mega totalno kosmiczny bezsens.

          Pozwól sobie, kochana Ruda, choć przez chwilę mieć w dupie opinie innych o sobie, a poczujesz, jak bunt i obawy wychodzą z ciebie i machają ci łapami na pożegnanie, by zejść raz na zawsze z twoich oczu, które wreszcie będą mogły zobaczyć ciebie taką jaka jesteś – PRAWDZIWĄ.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię to

        • Hmmm, Krysiu, nigdy o tym nie pomyślałam, żeby zapytać ludzi o to. Zwykle wydawało mi się, że jeżeli ktoś ma o mnie dobre zdanie to powie mi to wprost o nie będę musiała go o to pytać. Hmm…

          Lubię to

        • Troszeczkę nie zrozumiałyśmy się. Chodziło mi o to, że nie warto zadawać sobie mnóstwa pytań odnośnie wyglądu, zachowania itd.tylko po to, aby ,,przymilać się ” ludziom na zasadzie ,,co ktoś o mnie powie”, ,,jak wypadnę”etc.
          Nie mogę zadowolić wszystkich, nie mogę być światem i jego życiem. To prędzej czy później zmęczy. Oddali mnie od siebie, Właśnie kiedyś napisałaś, żeby takie ,,boczne myśli” odpieprzyły się od ciebie. I o to w tym biega!
          Jedno co możesz, to możesz być sobą. Z wszystkimi naleciałościami świata, ale sobą.
          A czemu? Bo w Twojej głowie siedzisz tylko ty. Bo to tylko ty możesz być zmianą , która nastąpi.

          Jeśli będziesz miała o SOBIE dobre zdanie, uwierz mi, żaden człowiek nie będzie musiał ci tego powiedzieć, a zauważysz bardzo szybko, że ludzie w jakiś dziwny sposób do ciebie lgną. Podświadomie chcą się nauczyć, jak to jest być wartościowym dla samego siebie, po prostu być.
          Taka cwana jestem i się wymądrzam? Większość życia byłam tzw. ,,przejmująca się” innymi i dla innych. Istniałam w 80% dla ludzi, w 20% dla siebie. Dostałam od życia w dupę, jak większość z nas. Zadawałam sobie pytanie: dlaczego?
          Dziś zrozumiałam. Odwróciłam te procenty. I uwierz mi, świat woli mnie właśnie taką! Radosną, bardziej pewną siebie, czującą się szczęśliwą z ,,byle powodu”.
          Bo ludzie poszukują pewności siebie i zatraconej radości z życia.
          Ludzie to wspaniałe istoty(m.in. na tym blogu), bo dzięki nim przepracowujemy siebie, dając im w zamian radość ze swoich spełnień.

          Zobacz, jak Jarek zmienił myśl przewodnią swego blogu! Zmiana prawie o 180% !
          Każdy z nas dochodzi do swoich następnych szczebli w różny sposób i czas, w jakim tego dokonuje zależy tylko i wyłącznie od jego życia i doświadczeń.

          Życzę ci, kochana Ruda, aby przejścia między szczeblami twojej drabiny zajmowały ci o wiele mniej dni, niż dla mnie.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię to

        • Krysiu – moja Madra Babo!
          Dzis spotkałem się z moja mistrzynią [strasznie nie lubi tego słowa] Zadała mi zadanie przy którym 99% ludzi poddaje sie nie znajdujac błedu. Ja go znalazłem w trakcie czytania!
          Dostałem też ocenę – robimy sobie tak czasami. Wiekszy spokój i logika! Pogadalismy o momencie dojścia do [tu jest pytanie jak nazwać – niech bedzie Boga] Pogadaliśmy o tym ze drogi innych są inne bo oni sa inni.
          Teraz do wypowiedzi
          Czy jesli bedziesz podobać się ludziom – to cokolwiek to w Tobie zmieni? Myślę że nie! Jestes jaka jesteś – cenzurki nie zmienia Twojego obrazu. To jest jakby Twój obraz w lustrze – a nie Ty sama. Po co sie nim przejmować? Czy ktoś wie – jaka jesteś naprawdę? Tylko Ty to wiesz! To Twoje zycie wiec nie ma powodu przypodowywać sie ludziom całkowicie dla Ciebie obcym! Nie maja na nie zadnego wpływu
          Kochaj się – jak tylko możesz – bo tylko Ty wiesz jak to naprawdę robić!

          Lubię to

        • ,, Czy jesli bedziesz podobać się ludziom – to cokolwiek to w Tobie zmieni? Myślę że nie! ”

          Nooo … to takie trochie ,,dyskusyjne”.
          Bo jeżeli nie gram jakiejś pozy, roli, jestem sobą, nie sprzeciwiam sie mojemu wewnętrznemu JA, nie wkładam palców we włosy, poprawiając ciągle frizurkie, nie poprawiam sztywniacko odzieży na sobie – jeśli tego wszystkiego nie robię i TAKA podobam się ludziom, to z pewnością mnie to zmienia.
          Idę dalej w byciu sobą, przeżywam z ludźmi wydarzenia, sytuacje, rozmowy, uczę się od nich mądrych rzeczy, a przede wszystkim tolerancji na różnorodność i wyjątkowość każdego człowieka.
          Mam(jak my wszyscy) swoje, że tak powiem, zewnętrzne wzorce, zasady, pryzmaty i spotykając ludzi o ,,podobnych parametrach” myślę ,,ło to to” – to moje towarzystwo. I co? Sielaneczka trwa wiecznie? Gówno prowda! Nagle pojawiają się ludzie i wydarzenia, które nie pasują do idylli. Ale pasują do czegoś ważniejszego. Do moich wewnętrznych cieni, o których nie mam pojęcia. To właśnie ci ,,nie pasujący” ludzie je obnażają.
          Np. głęboko zakorzeniony lęk, obawa, uprzedzenie.
          Jak zareaguję na czyjś atak w moją stronę? Jeśli zareaguję ucieczką lub atakiem, to jasne jak słońce, że siedzi we mnie strach, który podpowiada: ,, spieprzaj albo dowal z jeszcze większej rury!”
          I wcale tu nie chodzi o ciągłe nadstawianie gęby i tyłka do bicia. A raczej o podniesienie swojej wartości, wyzbycie się obaw i emocji ich obnażających.
          Emanując wewnętrznym spokojem wiem, że wkurwiam tych, którzy nie mogą przebić się do mnie – ale to już ich problem, oni też uczą się bezsensu agresji.
          I dlatego nie ma na naszej drodze zbędnych spotkań, niepotrzebnych ludzi, na pozór bezsensownych wydarzeń.
          Oczywiście, że człowiek (przynajmniej ja) musi od czasu do czasu pierdolnąć pięścią w stół. Gdyby nie musiał, to oznaczałoby, że spoko może chodzić po wodzie lub siedzieć okrakiem z wiankiem na szyi, wśród dymu indyjskich kadzidełek.

          No to żem se pofilozofowała …
          Jeśli czegokolwiek uczycie się ode mnie, to jest to z pewnością CIERPLIWOŚĆ! 😀 😀 😀

          Nie mów, Boguś, że jestem mądra baba, bo już mi to samouwielbienie odbija! 😀 😀
          Nie chcę zakatować was moimi ,,mądrościami”.

          Myślicie, że jestem taką altruistką?

          Nic z tego! I tak będę pisać! Babski upór nie ma sobie równych! 😀 😀
          ,,Gdzie ja nie mogę, tam babę poślę” – dobrze wiecie, kto to powiedział!

          Serdecznie pozdrawiam i życzę spotkań nie tylko z przymilającymi się, ale też z tymi, którzy nas zastanowią.
          A wiecie czemu niektórzy mają takie czyste ręce? … Bo im inni wylizali! 😀 😀

          Lubię to

  8. dlatego też najważniejszą rzeczą w życiu człowieka jest wolność. Bez wolności nie ma zrozumienia otaczającego nas świata i ludzi. Dla mnie drogą do wolności jest moja podróż autostopem od prawie 3 lat a aktualnie przebywam 8 miesięcy w Kostaryce gdzie odmieniło się moje życie poniekąd bo odstawilem zupełnie alkohol i mięso. zapraszam na mojego bloga : http://www.supertrampjack.blogspot.com i zachęcam was również do rzucenia się w wir podróży ale bardziej takiej o wymiarze duchowym, nie imprezki itp. Sam wiem jak zaczynałem podróż jak wyglądała moja świadomość a jak wygląda ona teraz 🙂

    Lubię to

  9. Jak dla mnie nie jest ważne czy katolik, ateista, może czarny albo ryży, kuternoga lub mister universum albo inny parch 🙂 nie jest ważne jaki jest i co robi ON, tylko jaki jestem i co robię JA. Gdyby wyjść od tego, stałoby się jasne, że to, co określa mnie to nie opinia innych tylko moje zachowanie, a ono złożone jest z moich myśli, które stają się słowami, które stają się następnie czynami, a te zwyczajami i kolejno charakterem i… przeznaczeniem, cokolwiek rozumiemy przez przeznaczenie. Poczucie winy jest w tym układze zdecydowanie zbędne, jesli w jakiejkolwiek chwili je odczuwamy, nalezy natychmiast zdjąć je sobie z ramion i zostawić za sobą. Najlepiej na zawsze i nie wracać!
    Nie unikniemy świata o podwójnej moralnośći, żyjemy w nim codziennie, nie zbawimy go (ktoś już próbował i mu nie wyszło, wszystko jedno czy naprawdę czy to fikcja), nie naprawimy kolesi uprawiających damski boks, nie wytrzebimy pedofili, nie wyleczymy chciwośći… nie mamy możliwości zburzyć wszystkiego złego, zaorać i zbudować od nowa. I wcale nie oznacza to, że musimy się dostosować. Możemy przecież ponarzekać na blogu Jarka, a potem – czy chcemy czy nie – wrócić do prania, gotowania albo pisania własnych przemyśleń. Nie ujmuję nic blogowi Jarka, poza tym słynne narzekanie, postrzegane negatywnie, jest w gruncie rzeczy dobre i potrzebne, inaczej wszyscy bylibyśmy w jednym miejscu – wariatkowie. A może zresztą jesteśmy?

    Lubię to

    • Myślę, Fuentes, że nie ma człowieka, który by w sobie, lub w innych nie dostrzegł części wariata.
      To ta zbawienna część, która każe wariować, aby nie zwariować.

      Pozdrowionka.

      Lubię to

  10. Jarek, cieszę się, że znalazłeś transerfing. Dzięki temu więcej ludzi odkryje jego dobrodziejstwa. Moja podróż z transerfingiem trwa prawie rok i naprawdę, zmienilo się wiele. Co ciekawe, jak wracam do starych filmów i książek, to często zupełnie niespodziewanie odkrywam w nich transerfing, na przyklad w ksiazkach Swiata Dysku czy w „Podziemnym Kregu”. Tyler Durden brzmi prawie jak sam Zeland. Ale to tylko jest potwierdzeniem, ze Zeland byl tylko przekaznikiem, a ta wiedza jest naprawde uniwersalna i odwieczna, jak wszystko co ma znaczenie. Cytat z ksiazki Pratchetta:
    „Opowieści nie dbają o to, kto bierze w nich udział. Ważne jest tylko, by były opowiadane, by się powtarzały. Albo też, jeśli wolicie, można sobie to wyobrazić inaczej: opowieść to forma pasożytnicza, naginająca życie ludzi tak, by służyło jej samej.” Czy nie brzmi to znajomo?

    Jeszcze tylko wspomne, ze duzo lepiej mi sie ciebie czyta, jak nie jesz miesa 😀 Bije od ciebie zupelnie inna energia, spokojna i zrownowazona. A tak to musialam sobie robic od ciebie przerwy, bo momentami bylo „za ciezko”.

    Lubię to

  11. Jeśli człowiek żyje zgodnie z poszanowaniem zasad współżycia w grupie, która ma wypracowane dobre zasady współżycia i kieruje się nimi to nie ma najmniejszych podstaw aby mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia. Nie dajmy się obezwładnić ogłupiającym mediom, że to co jest złe jest dobre! Wzorce nadaje ogólny i wszechobecny mainstream określający , jak ma wyglądać współżycie ludzi reklamujący że, zdrada, oszustwo, kłamstwo, wodzenie za nos na poziomie nie tylko prywatnym także politycznym jest i musi być. Tacy ludzie, którzy to głoszą i czynią muszą zostać odizolowani, zniszczeni gdyż ten sposób postępowania prowadzi do samozniszczenia całych społeczności przez pojedynczych ludzi. Wzorce muszą być zachowane w celu przetrwania w środowisku bo taka jest natura człowieka i ssaka aby przeżyć i dać nowe pokolenie.Powiedzmy, że 10% to homo sapiens bo reszta to homo konsumpcjonizm.

    Lubię to

  12. Chciałabym nawiązać jeszcze do „wydarzeń’ sprzed dwóch dni i tej burzliwej dyskusji pomiędzy różnymi frakcjami ludzi na tym blogu, frakcjami, które silą rzeczy wyłaniają się tutaj, nie tylko w wyniku merytorycznej różnicy zdań. Uważam, że sprawa jest ciągle „brudna” i domaga się wyczyszczenia, po to, abyśmy, ewentualnie mogli kontynuować nasze rozmowy w kulturalny i cywilizowany sposób.

    Ustalmy nasze położenie .Jesteśmy wszyscy na tym blogu gośćmi (czytelnikami i komentującymi) Jarka jako gospodarza i autora blogu i on ustala pewne zasady, Czasami grzecznie:) odbiera komuś prawo głosu, czasami równie grzecznie:) wyprasza. Jego prawo. Ale UWAGA, oprócz tego, jest to dalej przestrzeń publiczna, w której obowiązują liczne pisane i niepisane reguły, które wcześniej poprzez całe pokolenia wypracowały grupy ludzi pro publico bono.

    Jak dla mnie, wszyscy tutaj mamy RÓWNE prawa, niezależnie od tego jak długo jesteśmy na tym blogu i niezależnie od tego, czy nasze poglądy bardziej czy mniej „korelują” z poglądami Jarka. Natomiast niektórzy z was mają takie ZŁUDZENIE, ze mają jakieś specjalne NADprawa, a te ogólne prawa ich nie dotyczą lub obowiązują w dowolnym, wybranym przez nich czasie, w zależności od ich humoru czy kaprysu.
    I oczywiście mogą tak uważać, bo, jak wiemy, wielu ludzi żyje złudzeniami, ale to wcale nie znaczy, że ja mam się z tym godzić i siedzieć pokornie i cicho.

    Więc reaguję teraz, tak samo jak zareagowałabym powiedzmy w poczekalni w jakiejś publicznej czy prywatnej placówce „służby zdrowia”, gdyby ktoś mnie znieważał, godził w moje dobre imię czy sarkastycznie przekręcał moje nazwisko, żeby było śmiesznie przy wtórze i rechocie mniej rozgarniętych innych, siedzących w poczekalni. Miałabym do tego prawo i wręcz obowiązek nie czekając i nie oglądając się na kierownika przychodni.

    Dlatego zwracam wam uwagę, że to mi się nie podoba i nie życzę sobie, żebyście do mnie i o mnie w ten sposób mówili. Nie wiem, co was tak ośmiela – wasza anonimowość, niska kultura osobista, brak hamulców moralnych, brak wychowania, to, ze jesteście w większości… (to w końcu wasza sprawa), ale ja się na to nie zgadzam. Nic innego nie mogę zrobić poza zwróceniem wam uwagi. Może to przyniesie jakiś efekt, może nie, to zależy od was.

    Poza tym wszyscy jesteśmy ludźmi, którzy maja jakieś uczucia, niezależnie do jakiej frakcji należymy, i to,co prawdopodobnie zabolałoby was, boli również mnie.
    Więc może dla dobra nas wszystkich przestrzegajmy jakichś elementarnych norm. A jeśli komuś nie odpowiada tematyka czy nastawienie, dajmy ma to w moich komentarzach, to niech omija je szerokim łukiem, żeby się samemu nie frustrować.

    I to by było na tyle…

    PS. Uważam również, że nie na miejscu jest nazywanie kogoś, kogo ja szanuję „trupem na kołku”, bo to trochę tak, jakbym lekceważąco wypowiadała się o kimś, kogo ty szanujesz i lubisz. To również pośrednio godzi we mnie. Wiem, że o Allachu masz podobne zdanie, więc …już to kiedyś sugerowałam, Ale idę o zakład, że tak nie zrobisz, Mr GMO..

    Lubię to

    • swoja droga widzialem cala masowa produkcje tanich chinskich plastikowych juz trupow na plastikowym krzyzu.Widac drewniane sa za ciezkie,niewygodne w noszeniu podczas procesji i parad ale i tanie w niewolniczej produkcji(pewnie we fabryce ktora jest wlasnosci Watykanu w Chinach).Cala mas produkcja dewocjonalni i to pewnie z radioaktywnego chinskiego plastiku ,wykazuje obnizenie sie jakosci ideologi KK .Ciekawe czy taki chinczyk ma blade pojecie o przeznaczeniu tego produktu ,kiedy maluje toksycznymi farbami rany chrystusowe na owym trupie.

      Lubię to

  13. Świetny tekst 🙂
    Od pewnego czasu staram się żyć bez poczucia winy.
    Przyznam, że bardzo dobrze mi z tym. Jestem produktywniejszy i szczęśliwszy.
    Nabrałem nawet ochoty, aby tworzyć filmiki i pisać bloga.
    Przez poczucie winy wcześniej tego zrobić nie potrafiłem.

    Sam zobacz efekty:
    https://swiatly.wordpress.com

    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  14. Hmm śledzę ten blog od czasu do czasu i bardzo często znajduję tu ciemawe poglądy które dają do myślenia. Jednak muszę stwierdzić że ten artykuł jest hmmmm inny.
    Stawianie psychopatii na równi z borderline? „Psychopaci rządzą ziemią” ??? Co??? Naprawdę??? No wybacz ale to już jest takie przegięcie że aż boli. Przesadne poczucie winy jest destrukcyjne jak najbardziej, ale gdzie jest określenie co jest orzesadne? Poczucie winy jest mechanizmem który mówi nam o tym kiedy coś co zrobiliśmy wykracza poza granice tego co uważamy za swój system wartości, i jako narzędie uczące jest świetnym sposobem odkrywania wewnętrznych przekonań.
    A jeszce wracając do tekstu – pocucie winy prawie zawsze opiera sie na relacji kat (drapieznik, wampir, psychopata) z ofiarą – …….. Nawet nie wiem jak to skomentować. A co w sytuacji gdzie jest poczucie winy ze przez przypadek „przelecielismy” przez krzak, łamiąc kilka gałęzi, bo sie zaganialiśmy z psem – hmmm? Kto tu jest psychopatą? I gdzie tu jest mechanizm destrukcyjny, jesli to uczucie powoduje ze jestesmy bardziej uwazni w tu i teraz?
    Pytam bo jestem ciekawa, nie z chęci hejtowania, bo odczuwam pewien lęk że ludzie mogą uwierzyć w te apokaliptyczno katastroficzne wizje, które są jak oliwa do ognia na strach, który jest jeszce mocniejszym mechanizmem manipulacji, co sie mija z celem tego bloga, wiec sie pytam, o co kurde chodi w tym artykule?

    Lubię to

  15. Tylko jak pozbyć się tego poczucia winy? Zakorzenionego w człowieku na dobre od dzieciństwa, siedzącego w podświadomości i wyniszczającego organizm? To nie jest niestety takie proste :/

    Lubię to

  16. Witam, mam sporo lat i pewnie inaczej już odbieram to o czym piszecie,chodzi mi o seks w związkach.Przeczytałam wszystkie komentarze uważnie i myślę, że pierwsze lata w związku to oprócz uczuć sporo chemii,która powoduje na początku zauroczenie,fascynację itd,ale zaburza rzeczywisty ogląd siebie i partnera/ki, bo my sami zmieniamy się dla partnerki/ra a on/ona zmienia się dla nas. Niestety z czasem chemia zaczyna opadać, kończy się powoli zauroczenie a my oboje zaczynamy być tacy jakie mamy cechy charakteru a niestety mamy je różne i nikt nie wie dlaczego rodzimy się nerwusami,bałaganiarzami,leniami w negatywie lub mamy tych dobrych cech więcej. Zaczynamy się różnić i już nie widzimy wszystkiego tak samo jak na początku.Dzieje się tak wcześniej czy później w każdym związku nie zależnie od tego czy kościelnym,cywilnym czy wolnym. Jak potoczy się dalsze wspólne życie zależy już tylko od naszych cech charakteru,od upodobań zainteresowań itd. Dawniej temu inne wychowanie nakazywało nam żyć nawet w dramatycznych związkach,dziś na szczęście już tak nie jest,choć nadal jeśli w cechach naszego charakteru mamy wpisane skłonności masochistyczne,to one zmuszają nas do bycia z sadystą! Niestety jest tak,że te cechy decydują o wyborze i masochistka/ta z tłumu ludzi wybierze sadystę/kę. I mimo wiedzy i nauki nie wiemy dlaczego tak się dobieramy,może na zasadzie dwubiegunowości, na sile przetrwania gatunku? Myślę,że to nie ważne w jakim związku jesteśmy, ważne by był udany i trwał jak najdłużej,choćby dla dzieci jeśli są. Rzecz jasne jeśli jest już bardzo źle to właśnie dla dzieci taki związek powinien przestać istnieć!To tyle o seksie i życiu w związkach. Poczucie winy i to jest problem wielu ludzi ale i tu ma też przeogromny wpływ nasz charakter z którym się RODZIMY! Kochani naprawdę są ludzie u których cechy charakteru maja decydujący wpływ na widzenie świata i siebie w tym świecie. Człowiekowi,który urodził się z cechami masochistycznymi niestety nikt nie pomoże, to ktoś by mógł być szczęśliwy musi być nieszczęśliwy ,to tzw. urodzony malkontent! Natomiast starajcie się nie nosić w sobie długo poczucia winy i nie ważne jest z jakiego powodu.Stara wiedza mówi,że poczucie winy to robal zjadający nas od wewnątrz. KK napisał,że najlepszym sposobem to przez krótki czas ale naprawdę szczerze żałować tego co nas wpędza w poczcie winy.Jeśli drugiemu uczyniliśmy krzywdę,zadali ból, to najlepsze co możemy zrobić to przeprosić i dać zadośćuczynienie. Jeśli tej osobie nie możemy dać zadośćuczynienia to świadomie zróbmy dobry uczynek komukolwiek,kto potrzebuje wsparcia!! Myślę,że nikt nie wymyślił nic lepszego!! Nie chcę pisać o polityce, religiach,bo wszystko ma swoje plusy i minusy. Nie ma idealnej polityki,religii, a nawet jeśli jakaś religia jest wspaniała to niszczy ją niewłaściwy człowiek,który ją reprezentuje,można to chyba powiedzieć o wielu religiach. Tyle wystarczy jak na pierwszy raz,pozdrawiam was wszystkich serdecznie i każdemu życzę mądrości na co dzień,choć i ona może być inna dla każdego..Nie mniej jednak wystarczy nie czynić drugiemu co dla nas nie miłe. Może tak, ja sama bardzo gorąco wierzę w Boga,choć mam ciągle pytania mimo lat na które nie umiem znaleźć odpowiedzi,chodzi mi o to że dlaczego rodzą się mordercy,kalekie dzieci,dlaczego umierają dzieci, młodzi ludzie. Przez lata dużo czytałam,szukałam odpowiedzi w wielu religiach i nie dostałam jasnej czytelnej odpowiedzi dlaczego tak jest. Nawet znajomość prawa karmy,czyli przyczyny i skutku nie dała mi odpowiedzi na te pytania. Nauczyłam się kochać Boga takim jaki jest,myślę że to ta miłość bezwarunkowa bo pewnie chciała bym by i On kochał mnie taka miłością bo sama nie jestem ideałem! Moje przemyślenia to takie: Gdy by każdy z nas przed urodzeniem mógł dokonać wyboru jakim chce być po urodzeniu to świat nie znał by morderców,sadystów, psychopatów,kalek i nikt nie umierał by w dzieciństwie,młodości itd. a nie mniej jednak oni rodzą się i nikt ich nie pyta o zgodę czy tego chcą! Na to nie znam odpowiedzi dlaczego
    Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze dla każdego z nas.Teresa

    Lubię to

    • Droga Tereso, z ciekawością i przyznam, że z przejęciem przeczytałam twój wpis. Dopiero teraz, ok. godz.23.00.
      Poruszasz bardzo dużo wątków, spojrzeń na życie. Chciałabym odnieść się do nich, wyrazić swoją opinię. Pozwolisz, że zrobię to jutro, ze względu na obecną późną porę.

      Serdecznie pozdrawiam i życzę spokojnej nocy.

      Lubię to

  17. Tak właściwie to nie wiem dlaczego napisałaś
    Niby wierzysz w Boga, ale masz wątpliwości i zadajesz pytania. Katolicy pierdzielą że w Boga należy wierzyć bezgranicznie i bezwarunkowo. Ty chyba jednak nie wierzysz w ten sposób. No więc z ta Twoja wiarą nie jest do końca tak jak myslisz.
    Poruszasz problem istniejacego na swiecie zła. Czy kiedykolwiek ktoś obiecywał Ci ze bedzie pięknie miło i cukierkowo? Czy gdyby tak było – nie uznała bys ze jest nudno? Czy gdyby tak było umiałabyś dostrzec dobro? [celowo nie wymieniam zła]
    Nie znam Cię i niewiele o Tobie wiem. Odnoszę jednak wrażenie że niedawno [przebudziłaś się] i rozgladasz sie dookoła zaczynając się zastanawiać nad tym co Cie otacza.
    Dobrze! Przygladaj się, oceniaj i zadawaj pytania – przy okazji ucz się i rozwijaj. Jesteś na dobrej drodze

    Lubię to

    • ,, Tak właściwie to nie wiem dlaczego napisałaś”

      Najpierw tobie, Bogdan, odpowiem. Może jeszcze jak nie łyse konie, ale się trochę znamy.
      Co to za tekst na dzień dobry dla kobiety, która cichutko otworzyła Jarkowe drzwi????
      Ty na prawdę siedzisz obżarty tą golonką i patrzysz się spode łba kto wchodzi.
      Natychmiast oceniasz krytycznie przez pryzmat swojego ,,dostąpienia” wiedzy w jakimś obszarze, nie zastanawiając się, że ktoś bez tej wiedzy, ale swoim życiem może być o wiele bardziej doświadczony i nieść w sobie potężny potencjał dla rozwoju swojej duszy.

      ,, Dobrze! Przygladaj się, oceniaj i zadawaj pytania – przy okazji ucz się i rozwijaj. Jesteś na dobrej drodze”

      Co to za tekst???? Kto dał ci prawo bycia nauczycielem? I to do kobiety, która zupełnie coś innego MÓWI swoim wpisem!
      Boguś, nie obrazisz się, bo niejedno już tu mówiliśmy. Ale jeśli masz przed każdym ,,nowym” człowiekiem, otwierającym drzwi naszej kawiarenki oceniać go swoim papierkiem lakmusowym, który zanurza się tylko pod powierzchnię twoich osiągów, to lepiej jedz swoją ,,golonkę”.
      Tak się nie wita ludzi. Zwłaszcza ludzi takich, jak Teresa, którą ten wpis kosztował wiele przemyśleń, zastanowień i wątpliwości, czy go finalnie w ogóle wkleić.
      A tu pojawia się lustrator z immunitetem na bezwzględną rację … i wiedzę!
      Przyznasz, że to trochę nie w porządku, zwłaszcza, że zupełnie nie trafiłeś z odpowiedzią dla tej kobiety. Być może, tak jak my siebie, sprowokowałeś do obrony i wyjaśnień, sympatycznej ,,walki” na słowa. Teresa z pewnością nie podejmie tej radosnej rękawiczki. To nie w jej stylu. Owszem. Jeżeli cokolwiek zrobi, to będzie starała się ci wytłumaczyć, ale tak, że zrobi ci się wstyd. Wstyd, że w ogóle zadawałeś jakieś pytanie lub opinie.

      Albo:
      ,, Poruszasz problem istniejacego na swiecie zła. Czy kiedykolwiek ktoś obiecywał Ci ze bedzie pięknie miło i cukierkowo?”

      Wybacz, ale takie słowa możesz powiedzieć do małolaty, która po dysce zaszła w ciążę. Taki slogan dla Teresy czyni cię przy niej dzieckiem. Gdy ty uczyłeś się jaki chrust zbierać na rozpałkę, Ona już dawno z niejednego pieca jadła chleb i to pieczony przez siebie i innych, zwłaszcza innych.

      Jeśli tym moim, powyższym wpisem wyczerpałam u ciebie limit względów, to trudno. Ty, jak my wszyscy, mamy prawo do rozkminiania naszych komentarzy. My, podejrzewam, nie musimy sobie cukierkować. Tym się różni kumpel od przyjaciela. Nawet wirtualnego.

      Serdecznie pozdrawiam i zapewniam, że moje uczucia nie są chorągiewką na wietrze. 😀 😀 , który może wpłynąć na moje bardzo pozytywne nastawienie do ciebie, jak z resztą do wszystkich tu piszących.

      Lubię to

      • Droga Tereso, zainspirowałaś mnie swoim komentarzem, pozwolę sobie wyrazić moje zdanie, które w żadnym wypadku nie będzie opinią o tobie, o twojej osobowości a jedynie polemiką z tym, co napisałaś i to w dodatku polemiką opartą na moich spostrzeżeniach – te ostatnie bywaja na tyle idywidualne, że nie pasujące do ,,reszty” świata, który wcale nie musi się z nimi zgadzać. Poniekąd to cudowne, że mamy prawo i możemy widzieć świat własnymi oczyma. Na tym polega wyjątkowość każdego z nas. Między innymi dzięki temu nie pozwalamy zaistnieć ,,nudzie”, o której wspomina Boguś.

        Piszesz o ,,chemii” w pierwszych latach związku, jaka ,,zaburza rzeczywisty ogląd siebie”.
        Też się nad tym zastanawiałam i doszłam do wniosku, że ta ,,chemia”, zauroczenie ma swój o wiele głębszy sens. Drugie dno – te bardziej istotne.
        Nabyte z dzieciństwa i lat szkolnych wzorce zachowań i postrzegania, wierzenia(w tym religijne), sposób rozwiązywania problemów, etc. – to cechy składajace się na naszą osobowość.

        Skąd wiemy, że są dobre? Że nasze zasady i definicje są uniwersalne? Pochodzą przecież ze swego rodzaju hermetyzmu stworzonego przez naszych Rodziców, nauczycieli, sąsiadów i znajomych. Cały świat nie jest nimi.

        I nagle poprzez zauroczenie, zakochanie się w drugim człowieku, dostajemy szanse na ,,wymazanie” starych wzorców. Przestają one być takie ważne, bo całym sobą chcemy przypodobać się człowiekowi, którego kochamy. On zachowuje się podobnie. Tak na prawdę to robimy to dla siebie, Dla przepływu energii Miłości przez nasze serce, dla którego obiekt Miłości(partner) jest katalizatorem tego przepływu. W przestrzenie o wiele dalsze niż sam obiekt.
        Bo czyż nie jest tak, że wystarczy zakochać się w drugim człowieku, a cały świat staje się piękny, przyjazny, kolorowy? Znikają wszystkie problemy, smutki, wrogowie, uprzedzenia. Poprzez Miłość do jednego człowieka zaczynamy kochać wszystkich i wszystko.
        Często słyszy się: ,, Od chwili, gdy się w nim/niej zakochałam/em mój cały świat nabrał kolorów i sensu. Aż chce się żyć!”
        Dlaczego? Bo odcięliśmy się od ,,starych” wzorców nas ograniczających. Straciły swoją ważność na rzecz uwielbiania obiektu Miłości. Przestaliśmy widzieć świat przez pryzmat racjonalnych opinii, osądów i definicji. Zaczęliśmy widzieć sercem, duchowym wymiarem, brzydko i niewłaściwie nazywanym ,,chemią”, jak by to tylko materialna biologia była całą Miłością. Tak myśląc równie dobrze można powiedzieć, że nie posiadamy umysłu, a jedynie biologiczny mózg. A tak nie jest.

        ,, Niestety z czasem chemia zaczyna opadać, kończy się powoli zauroczenie a my oboje zaczynamy być tacy jakie mamy cechy charakteru…”

        Czy tak musi być? Uważam, że przyczyna leży w samym człowieku.
        Obdarzony umiejętnością bezwarunkowego kochania uznaje, że Miłość będzie żywić się zawsze ,,czymś” z zewnątrz, a człowiek będzie sobie tylko leżał na sofie i jadł winogronka.

        Jacy jesteśmy, jak postępujemy owładnięci zauroczeniem, Miłością? Nikt nam nie musi podpowiadać co czynić, aby kochać i być kochanym. Po prostu to wiemy. Dostaliśmy za darmo.
        I co człowiek robi z tą wiedzą? Często nic. Liczy, że przez cały czas dostawał będzie za darmo, że nie musi sam zacząć karmić Miłości w sposób, jaki przecież został nauczony.

        Za wygaszanie zauroczenia partnerem obwinia prozę życia, narastające poprzeczki, wreszcie samego partnera, od którego oczekuje darmowej miłości.

        Z dawcy zamieniamy się w biorcę i ze zdziwieniem stwierdzamy, że dawny obiekt uwielbienia staje się takim samym wygodnym biorcą, nie dającym prawie nic w zamian.

        Świat blednie, szarzeje, ale trzeba przecież na niego jakoś patrzeć, no to się wraca do starych wzorców spotęgowanych rozczarowaniem tak krótkotrwałej ,,darmochy”.
        Nie wyciągnęliśmy z burzliwej Miłości żadnych nauk, wskazówek na dalsze życie. Wyłażą te same ,,charakterki”.
        Oczywiście mówię tu o ludziach, którzy często na własne życzenie serwują sobie taki dyskomfort. Bardzo wielu nauczyło się karmić Miłość, z którą idą przez życie i to pomimo przeciwności losu.

        Widzę, że spod mojej klawiatury wychodzi ,,esej”, więc nie będę nadwyrężać twojej cierpliwości 😀 i odpowiem dalej nieco zwięźlej.

        ,, Myślę,że to nie ważne w jakim związku jesteśmy, ważne by był udany i trwał jak najdłużej,choćby dla dzieci jeśli są.”

        Jeśli w związku udaje się szczęśliwego przed dziećmi, przekazuje się im UDAWANIE SZCZĘŚCIA – IDEALNY WZORZEC OFIARY.

        ,, Człowiekowi,który urodził się z cechami masochistycznymi niestety nikt nie pomoże, to ktoś by mógł być szczęśliwy musi być nieszczęśliwy ”

        Wszyscy nosimy w sobie ciemne strony, które chcemy przepracować. Inaczej nie schodzilibyśmy na ziemski plan fizyczny, na którym je uzewnętrzniamy w relacjach z innymi. Niezmienna zasada KAT POTRZEBUJE OFIARY, działa w przeciwną stronę OFIARA POTRZEBUJE KATA. Kat bez ofiary nie będzie istniał. Paradoksalnie to człowiek nie kochający siebie, nie widzący własnej wyjątkowości jest współwinny istnieniu kata, ponieważ przyzwala na rozwój ,,choroby”.

        ,, Może tak, ja sama bardzo gorąco wierzę w Boga,choć mam ciągle pytania mimo lat na które nie umiem znaleźć odpowiedzi,chodzi mi o to że dlaczego rodzą się mordercy,kalekie dzieci,dlaczego umierają dzieci, młodzi ludzie.”

        Mieć o to pretensje do Boga, to jak mieć pretensje do Oceanu, w którym gromada delfinów zjada ławicę szprotek. Czy ocean czuje się w jakiś sposób ,,winny” temu, co się w nim dzieje? Ocean daje życie, jest życiem, w którym dokonywane są wybory.

        Człowiek spersonifikował Boga i próbuje obwiniać go za niepowodzenia, jak by to był sąsiad, który dopuścił się niegodziwości. Takie pojmowanie Boga wciskano lidziom od wieków. To jeden z największych kitów.

        W moim pojęciu, w największym uproszczeni, Bóg jest Energią zawierającą w sobie wszystkie możliwe częstotliwości i poziomy. To nasza wiedza i uczucia pozwalają na synchronizację z coraz wyższymi wibracjami. A że Ziemia, według mnie, jest planetą, na którą ,,przybywają istoty w celu nauki, to mamy tu żłobek, przedszkole, podstawówkę, liceum etc., kończąc na przewodach profesorskich. I rzecz nie w tym, by zbawić cały świat(tego się nie da), ale iść własną edukacyjną ścieżką, utożsamiając jednocześnie ucznia i nauczyciela zdobytej wiedzy.

        ,, Nauczyłam się kochać Boga takim jaki jest,myślę że to ta miłość bezwarunkowa bo pewnie chciała bym by i On kochał mnie taka miłością bo sama nie jestem ideałem!”

        Kochając otwierasz serce, stajesz się kanałem dla jej przepływu. Jesteś pompą zasyjającą wodę z potężnej rzeki. To od ciebie zależy jaką ,,średnicą “ kanału dysponujesz. A dysponujesz coraz większą, gdy tej Wody-Miłości nie zatrzymujesz w sobie, tylko ,,nawadniasz” wszystko wokół.

        Bardzo wielu z nas dostało w darze zauroczenie, zakochanie. Nie mówmy, że to krótkotrwałe. Lekcja w szkole trwa 45 minut, a bywa, że staje się powodem decyzji życiowych, które podpieramy wiedzą z tej lekcji.

        Miłość do drugiego człowieka to nie nadstawianie policzków. To takie postępowanie, aby uczynić go zdolnym do miłości!

        Serdecznie pozdrawiam.

        Lubię to

  18. Krysiu Kochana – Jestes trochę [czepialska], ale właśnie za to Cię Kocham!
    ,, Tak właściwie to nie wiem dlaczego napisałaś” – No bo nie wiem – czuję zaledwie leniwe przeciaganie się. Nie dostrzegłem otwartych oczek. Nie dostrzegłem jasności i stwierdzenia [chcę golonkę] tylko rozważania [golonka czy mineralna]
    ,, Dobrze! Przygladaj się, oceniaj i zadawaj pytania – przy okazji ucz się i rozwijaj. Jesteś na dobrej drodze” – Tutaj mnie źle oceniłaś Krysiu. Ogólnie to Kocham wszystkich i szanuję. To ze ktoś podejmuje próbę wyrwania się z Matrixa odbieram prawie jak osobisty sukces. Dopinguję takiej osobie ze wszystkich sił i jeśli tylko zechce służę pomocą. Dla mnie to coś podobnego jak obserwowanie wiosna nowego wschodzącego kwiatka
    ,, Poruszasz problem istniejacego na swiecie zła. Czy kiedykolwiek ktoś obiecywał Ci ze bedzie pięknie miło i cukierkowo?” – Tak na pewno nie napisałbym do małolaty która zaciążyła. Takiej wprost napisałbym ze była trywialnie naiwna.. Jednak sens tego akapitu z mojego wpisu jest dalej i byc może Ty go nie złapałaś. Chodzi o to ze w ten sposób wykazałem potrzebę istnienia [zła].
    Zastanawiałaś się kiedykolwiek Krysiu jak to by było gdyby nie było zła? Być może nie do końca [przerobiłem] ten temat, ale wydaje mi się to straszne i niemożliwe. Dosłownie – wiałoby nudą. Ono napędza nas do działania w wielu aspektach – więc jest defacto dobrem! To złożony temat który tylko zaakcentowałem
    Wracając do Teresy
    Być może masz rację Krysiu – i faktycznie nie potrafię rozmawiać z innymi!
    Cieszy mnie jednak bardzo jej przebudzenie i witam z otwartymi rękoma!
    Pozdrawiam

    Lubię to

    • ,, Krysiu Kochana – Jestes trochę [czepialska], ale właśnie za to Cię Kocham!”

      Oj, tam zaraz czepialska! Jestem babą, a ty facetem i aby zapobiec życiowej nudzie celowo patrzymy inaczej na świat! 😀 😀 A myślisz, po co istnieje różnorodność, przeciwieństwa? Aby było co rozkminiać i nie skiśnieć z żółtą książką pod piecem!
      Życie w swoim pakiecie ma również atrakcje! Nawet nie wiesz, że Bóg ma takie cholerne poczucie humoru, że można ześmiać się na suchy wiór! 😀 😀

      Pozdrawiam 🙂

      Lubię to

        • O, żesz ty Jarku! Powiedz, czy naprawdę zrobiliśmy tobie coś złego? 😀 😀

          Nie no! Aż takiego poczucia humoru to Bóg nie ma! To po prostu graniczy z wk…..aniem ludzi!
          Chociaż humorzysto (angielski!!!) powiedz jak było.
          Tylko nie bądź banałem! Nie mów, że zajebiście …

          Lubię to

        • ,, Pierwszy raz doceniłem piękno tego miejsca. ”

          – bo nigdy wcześniej tak na nie nie patrzyłeś 🙂 Zobacz, co czyni nastawienie ….

          Nie chcę ci psuć pięknego klimatu, który przywiozłeś ze sobą w plecaku, ale jeśli nasza cywilizacja upada, a natura zachwyca, to zaczął się w niej czas zdrowienia.
          Natura podniesie również z kolan tych, do których przemawia ciszą, zaznaczoną głosem ptaka o świcie – zanim wiatr rozwieje ostatnie mgły nad taflą wody.
          Przebywanie na łonie Natury leczy. Wiemy i odczuwamy to, jak nigdy dotąd.

          Gaja, niezmienna w swej relacji wobec człowieka, zdaje się, szczególnie w tych czasach, być czymś więcej, niż glebą, ziemią, skupiskiem minerałów.

          Jestem pewna, że już niedługo odbierać będziemy nasz planetarny dom jako żywą, odczuwającą istotę, dającą życie zamieszkującym Ją istnieniom.

          Lubię to

        • Jarku jeśli to Ty robiłeś te zdjęcia to gratuluję,świetnie uchwyciłeś klimat spokoju i piękno tego miejsca:)Aż by się chciało tam być:)

          Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s