Ciekawe

Poczucie winy jest najpotężniejszym mechanizmem manipulacji na Ziemi


poczucie winyDziś kolejny raz poruszę tematykę tego, co działa i pomaga, a co jest tylko teorią i w zasadzie mirażem. Teraz na tapetę weźmiemy poczucie winy jak i wyrzuty sumienia. Techniki wzbudzania poczucia winy i wyrzutów sumienia są perfekcyjnie wykorzystywane przez ludzkich drapieżników.

Zjawisko psychopatii, borderline i szereg innych zastanawiających zjawisk daje tego wyraz. Wzbudzanie poczucia winy i wyrzutów sumienia jest podstawowym i chyba najważniejszym mechanizmem psychomanipulacji na Ziemi. Stosują go w perfekcyjny sposób korporacje, ideologie, religie, politycy, biznes, PRowcy, socjotechnicy, i inni inżynierowie ludzkich emocji.

Prawie zawsze opiera się to na relacji kat z ofiarą. Autor drugiego poniższego cytatu unikał jednak stwierdzenia, że świat ludzi dzieli się tylko na drapieżników i ofiary. Wiem dlaczego tego unikał – bo jest sposób na to, by z tego zaklętego kręgu się wyrwać. Jest sposób na to, by przestać być ofiarą, nie stając się jednocześnie drapieżnikiem bez empatii i serca. Można po prostu zostać obserwatorem.

Należy tak postępować by poczucia winy nie generować. By nie było do niego powodów. A jak popełnisz jakiś błąd – zadośćuczyń i proś o wybaczenie. Prośba o wybaczenie jest mechanizmem obronnym ludzkości, pozytywnym, wymierzonym w bezproduktywność i szkodliwość poczucia winy. Musi być ono jednak szczere. Bo księdza oszukasz, panią w szkole oszukasz – ale praw Universum już nie oszukasz.

Bezproduktywne biczowanie się do niczego dobrego nie doprowadza. A ludzie lubują się najpierw w czynieniu zła, a potem w tsunami poczucia winy i samobiczowania. A nie powinno być ani tego ani tego.

Przeczytajcie najpierw poniższy cytat:

Cytat: „Człowiek stanowi biologiczny paradoks. Świadomość wyewoluowała u ludzi przesadnie i przez to nie jesteśmy w stanie funkcjonować normalnie tak jak inne zwierzęta: otrzymaliśmy więcej niż jesteśmy w stanie unieść.

Pragniemy żyć, a przez to jak ewoluowaliśmy, jako jedyny gatunek wiemy, że naszym przeznaczeniem jest umrzeć; jesteśmy w stanie analizować przeszłość i przyszłość, sytuację naszą i innych; oczekujemy sprawiedliwości i sensu w świecie, w którym sprawiedliwości i sensu nie ma.

Czyni to życia przytomnie myślących ludzi tragediami. Mamy pragnienia oraz potrzeby duchowe, których rzeczywistość nie jest w stanie zaspokoić i nasz gatunek istnieje jeszcze tylko dlatego, że aby uciekać od wiedzy o tym jaka ta rzeczywistość jest, większość ludzi uczy się wbrew własnej naturze ograniczać w sztuczny sposób zawartość swoich świadomości.

Cała ludzka egzystencja jest obecnie oplątana siecią mechanizmów obronnych temu służących, społecznych i indywidualnych, które zaobserwować możemy w naszych codziennych oklepanych schematach zachowań.”
~Peter Wessel Zapff

globalna świadomośćPoczucie winy i wyrzuty sumienia są najpotężniejszym mechanizmem destrukcyjnym i niszczącym na Ziemi. To jest ta tajemnica – dlaczego źli od zarania dziejów rządzą całą Ziemią? Są przecież szefami korporacji, biznesmenami, politykami, lekarzami, prawnikami, celebrytami – są elitą i górą piramidy na naszej planecie. Dlaczego złoczyńcy i czarne charaktery odnoszą sukces za sukcesem? Ponieważ nie mają poczucia winy i wyrzutów sumienia.

Jeśli masz poczucie winy, to sam wystawiasz się na wymierzenie kary. Jeśli masz poczucie winy to tworzysz potężną polaryzację w przestrzeni Universum. I wtedy siły korygujące Universum przystępują do akcji by tę bardzo negatywną polaryzację zatrzymać za wszelką cenę. Skoro czujesz się winnym – to siła korygująca ukarze Cię nieszczęściem, wypadkiem, traumą lub nawet utratą życia. U mnie skończyło się „tylko” na niemal zupełnym wyczerpaniu i na chorobie hashimoto. Jednak nie trzeba stawać się takim, jak czarne charaktery. Ale można, a nawet trzeba znać prawa rządzące wszechświatem i wykorzystywać je na korzyść własną i na korzyść innych, nam bliskich.

Krok pierwszy to pozbycie się poczucia winy. Krok drugi to uwolnienie z więzów ideologii i religii – bo są to potężne mechanizmy zasysające energię z całej planety. Krok trzeci to nauka cieszenia się małymi radościami życiowymi i pielęgnowania tych radości dzień w dzień, godzina w godzinę. Gdy pielęgnujesz je, to będzie ich coraz więcej. Krok czwarty to nauka dostrzegania choćby iskry dobra w pozornie złych i przykrych wydarzeniach. Krok piąty to próba nie przejmowania się wydarzeniami naprawdę złymi, na które nie mamy wpływu. A to dopiero początek fascynującej przygody.

duchowośćCytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy.
Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy.

Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland – polecam kupno jego książek, bez ich przeczytania nie zrozumiesz całości

zmiana życiaPrzeczytaj też na ten temat w moich poprzednich artykułach:
Przypadek jest imieniem Boga
Granice wyborów i paradoksalność zniewolenia
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Podsumował: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

70 odpowiedzi »

  1. Reasumując: propagujesz postawę socjopatycznego psychopaty, mordującego staruszkę dla 10 zł, który z tego powodu nie odczuwa najmniejszego dyskomfortu psychicznego ? Brawo !

    Polubione przez 1 osoba

    • Nie.

      Należy tak postępować by poczucia winy nie generować. By nie było do niego powodów. A jak popełnisz jakiś błąd – zadośćuczyń i proś o wybaczenie. Prośba o wybaczenie jest mechanizmem obronnym ludzkości, pozytywnym, wymierzonym w bezproduktywność i szkodliwość poczucia winy. Musi być ono jednak szczere. Bo matkę oszukasz, księdza oszukasz, panią w szkole oszukasz – ale praw Universum już nie oszukasz.

      Bezproduktywne biczowanie się do niczego dobrego nie doprowadza. A ludzie lubują się najpierw w czynieniu zła, a potem w tsunami poczucia winy i samobiczowania. A nie powinno być ani tego ani tego.

      EDIT: Dodałem ten powyższy wpis do artykułu.

      Polubienie

      • Wiesz, że przesłanie tego artykułu można zrozumieć podobnie jak te zawarte w biblii szatana? Kogo obchodzi co miałeś na myśli. Ważny jest efekt. A efekt tego artykułu na ludzi jest zdecydowanie negatywny. Widziałem Twoje poprzednie artykuły i niektóe z nich prezentują naprawdę dobry poziom. A ten artykuł natomiast jest najgorszy z wszystkich Twoich artykułów, jakie było mi dotąd dane widzieć.

        Polubienie

        • A z Twojego postu ja mogę wywnioskować że autor ma podporządkowywać swoje treści temu jak kto może je zrozumieć, ogon kręci psem, jajko znosi kurę, to dopiero popieprzone! @_@

          Polubienie

  2. „czy katolickie małżeństwo, w którym mąż napierdala żonę i ją zdradza? ” – albo „kochająca” żonka która ma w stosunku do męża niebotyczne wymagania i docina mu zamiast go wspierać i dopierdala przy każdej lepszej okazji, kiedy doprowadza go do takiego stanu wyczerpania psychicznego a często także i fizycznego że mąż popada w depresję i nerwicę albo bierze sznur i idzie do lasu się powiesić bo już nie może wytrzymać tych ciągłych docinek strofowania oraz manipulowania i nadinterpretowania jego słów i wyciągania wszystkiego co powie z kontekstu.

    Polubienie

  3. …pięknie ruda piszesz i ze zrozumieniem, a jest na to jeden sposób i jedno słowo tak bardzo popularne zwłaszcza wśród nastolatków; może i wielolatków również – „wyluzuj”!!! I może właśnie przez to , czy wręcz odwrotnie – nie stosowanie się do owego wskazania sprawia, że dzieje się z ludzmi to….co opisałaś powyżej…Pozdrawiam

    Polubienie

  4. Mamy dużo informacji o tym, jak powinny wyglądać relacje międzyludzkie.
    Mamy dużo informacji o tym, jak powinny wyglądać relacje damsko-męskie.
    Mamy dużo informacji o tym, jak powinna działać ekonomia, polityka, itp.

    Ale mamy mało informacji o tym, jak one wyglądają i działają tu i teraz, w świecie realnym, a nie w świecie teorii i mrzonek. To właśnie czynią ideologie, religie, modele światopoglądowe, schematy na życie – dają Ci subiektywne informacje o tym, jak powinno być, a nie o tym, jak jest w chwili obecnej.

    Polubienie

  5. dlatego też najważniejszą rzeczą w życiu człowieka jest wolność. Bez wolności nie ma zrozumienia otaczającego nas świata i ludzi. Dla mnie drogą do wolności jest moja podróż autostopem od prawie 3 lat a aktualnie przebywam 8 miesięcy w Kostaryce gdzie odmieniło się moje życie poniekąd bo odstawilem zupełnie alkohol i mięso. zapraszam na mojego bloga : http://www.supertrampjack.blogspot.com i zachęcam was również do rzucenia się w wir podróży ale bardziej takiej o wymiarze duchowym, nie imprezki itp. Sam wiem jak zaczynałem podróż jak wyglądała moja świadomość a jak wygląda ona teraz 🙂

    Polubienie

  6. Jak dla mnie nie jest ważne czy katolik, ateista, może czarny albo ryży, kuternoga lub mister universum albo inny parch 🙂 nie jest ważne jaki jest i co robi ON, tylko jaki jestem i co robię JA. Gdyby wyjść od tego, stałoby się jasne, że to, co określa mnie to nie opinia innych tylko moje zachowanie, a ono złożone jest z moich myśli, które stają się słowami, które stają się następnie czynami, a te zwyczajami i kolejno charakterem i… przeznaczeniem, cokolwiek rozumiemy przez przeznaczenie. Poczucie winy jest w tym układze zdecydowanie zbędne, jesli w jakiejkolwiek chwili je odczuwamy, nalezy natychmiast zdjąć je sobie z ramion i zostawić za sobą. Najlepiej na zawsze i nie wracać!
    Nie unikniemy świata o podwójnej moralnośći, żyjemy w nim codziennie, nie zbawimy go (ktoś już próbował i mu nie wyszło, wszystko jedno czy naprawdę czy to fikcja), nie naprawimy kolesi uprawiających damski boks, nie wytrzebimy pedofili, nie wyleczymy chciwośći… nie mamy możliwości zburzyć wszystkiego złego, zaorać i zbudować od nowa. I wcale nie oznacza to, że musimy się dostosować. Możemy przecież ponarzekać na blogu Jarka, a potem – czy chcemy czy nie – wrócić do prania, gotowania albo pisania własnych przemyśleń. Nie ujmuję nic blogowi Jarka, poza tym słynne narzekanie, postrzegane negatywnie, jest w gruncie rzeczy dobre i potrzebne, inaczej wszyscy bylibyśmy w jednym miejscu – wariatkowie. A może zresztą jesteśmy?

    Polubienie

    • Myślę, Fuentes, że nie ma człowieka, który by w sobie, lub w innych nie dostrzegł części wariata.
      To ta zbawienna część, która każe wariować, aby nie zwariować.

      Pozdrowionka.

      Polubienie

  7. Jarek, cieszę się, że znalazłeś transerfing. Dzięki temu więcej ludzi odkryje jego dobrodziejstwa. Moja podróż z transerfingiem trwa prawie rok i naprawdę, zmienilo się wiele. Co ciekawe, jak wracam do starych filmów i książek, to często zupełnie niespodziewanie odkrywam w nich transerfing, na przyklad w ksiazkach Swiata Dysku czy w „Podziemnym Kregu”. Tyler Durden brzmi prawie jak sam Zeland. Ale to tylko jest potwierdzeniem, ze Zeland byl tylko przekaznikiem, a ta wiedza jest naprawde uniwersalna i odwieczna, jak wszystko co ma znaczenie. Cytat z ksiazki Pratchetta:
    „Opowieści nie dbają o to, kto bierze w nich udział. Ważne jest tylko, by były opowiadane, by się powtarzały. Albo też, jeśli wolicie, można sobie to wyobrazić inaczej: opowieść to forma pasożytnicza, naginająca życie ludzi tak, by służyło jej samej.” Czy nie brzmi to znajomo?

    Jeszcze tylko wspomne, ze duzo lepiej mi sie ciebie czyta, jak nie jesz miesa 😀 Bije od ciebie zupelnie inna energia, spokojna i zrownowazona. A tak to musialam sobie robic od ciebie przerwy, bo momentami bylo „za ciezko”.

    Polubienie

  8. Jeśli człowiek żyje zgodnie z poszanowaniem zasad współżycia w grupie, która ma wypracowane dobre zasady współżycia i kieruje się nimi to nie ma najmniejszych podstaw aby mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia. Nie dajmy się obezwładnić ogłupiającym mediom, że to co jest złe jest dobre! Wzorce nadaje ogólny i wszechobecny mainstream określający , jak ma wyglądać współżycie ludzi reklamujący że, zdrada, oszustwo, kłamstwo, wodzenie za nos na poziomie nie tylko prywatnym także politycznym jest i musi być. Tacy ludzie, którzy to głoszą i czynią muszą zostać odizolowani, zniszczeni gdyż ten sposób postępowania prowadzi do samozniszczenia całych społeczności przez pojedynczych ludzi. Wzorce muszą być zachowane w celu przetrwania w środowisku bo taka jest natura człowieka i ssaka aby przeżyć i dać nowe pokolenie.Powiedzmy, że 10% to homo sapiens bo reszta to homo konsumpcjonizm.

    Polubienie

  9. Chciałabym nawiązać jeszcze do „wydarzeń’ sprzed dwóch dni i tej burzliwej dyskusji pomiędzy różnymi frakcjami ludzi na tym blogu, frakcjami, które silą rzeczy wyłaniają się tutaj, nie tylko w wyniku merytorycznej różnicy zdań. Uważam, że sprawa jest ciągle „brudna” i domaga się wyczyszczenia, po to, abyśmy, ewentualnie mogli kontynuować nasze rozmowy w kulturalny i cywilizowany sposób.

    Ustalmy nasze położenie .Jesteśmy wszyscy na tym blogu gośćmi (czytelnikami i komentującymi) Jarka jako gospodarza i autora blogu i on ustala pewne zasady, Czasami grzecznie:) odbiera komuś prawo głosu, czasami równie grzecznie:) wyprasza. Jego prawo. Ale UWAGA, oprócz tego, jest to dalej przestrzeń publiczna, w której obowiązują liczne pisane i niepisane reguły, które wcześniej poprzez całe pokolenia wypracowały grupy ludzi pro publico bono.

    Jak dla mnie, wszyscy tutaj mamy RÓWNE prawa, niezależnie od tego jak długo jesteśmy na tym blogu i niezależnie od tego, czy nasze poglądy bardziej czy mniej „korelują” z poglądami Jarka. Natomiast niektórzy z was mają takie ZŁUDZENIE, ze mają jakieś specjalne NADprawa, a te ogólne prawa ich nie dotyczą lub obowiązują w dowolnym, wybranym przez nich czasie, w zależności od ich humoru czy kaprysu.
    I oczywiście mogą tak uważać, bo, jak wiemy, wielu ludzi żyje złudzeniami, ale to wcale nie znaczy, że ja mam się z tym godzić i siedzieć pokornie i cicho.

    Więc reaguję teraz, tak samo jak zareagowałabym powiedzmy w poczekalni w jakiejś publicznej czy prywatnej placówce „służby zdrowia”, gdyby ktoś mnie znieważał, godził w moje dobre imię czy sarkastycznie przekręcał moje nazwisko, żeby było śmiesznie przy wtórze i rechocie mniej rozgarniętych innych, siedzących w poczekalni. Miałabym do tego prawo i wręcz obowiązek nie czekając i nie oglądając się na kierownika przychodni.

    Dlatego zwracam wam uwagę, że to mi się nie podoba i nie życzę sobie, żebyście do mnie i o mnie w ten sposób mówili. Nie wiem, co was tak ośmiela – wasza anonimowość, niska kultura osobista, brak hamulców moralnych, brak wychowania, to, ze jesteście w większości… (to w końcu wasza sprawa), ale ja się na to nie zgadzam. Nic innego nie mogę zrobić poza zwróceniem wam uwagi. Może to przyniesie jakiś efekt, może nie, to zależy od was.

    Poza tym wszyscy jesteśmy ludźmi, którzy maja jakieś uczucia, niezależnie do jakiej frakcji należymy, i to,co prawdopodobnie zabolałoby was, boli również mnie.
    Więc może dla dobra nas wszystkich przestrzegajmy jakichś elementarnych norm. A jeśli komuś nie odpowiada tematyka czy nastawienie, dajmy ma to w moich komentarzach, to niech omija je szerokim łukiem, żeby się samemu nie frustrować.

    I to by było na tyle…

    PS. Uważam również, że nie na miejscu jest nazywanie kogoś, kogo ja szanuję „trupem na kołku”, bo to trochę tak, jakbym lekceważąco wypowiadała się o kimś, kogo ty szanujesz i lubisz. To również pośrednio godzi we mnie. Wiem, że o Allachu masz podobne zdanie, więc …już to kiedyś sugerowałam, Ale idę o zakład, że tak nie zrobisz, Mr GMO..

    Polubienie

  10. Świetny tekst 🙂
    Od pewnego czasu staram się żyć bez poczucia winy.
    Przyznam, że bardzo dobrze mi z tym. Jestem produktywniejszy i szczęśliwszy.
    Nabrałem nawet ochoty, aby tworzyć filmiki i pisać bloga.
    Przez poczucie winy wcześniej tego zrobić nie potrafiłem.

    Sam zobacz efekty:
    https://swiatly.wordpress.com

    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  11. Hmm śledzę ten blog od czasu do czasu i bardzo często znajduję tu ciemawe poglądy które dają do myślenia. Jednak muszę stwierdzić że ten artykuł jest hmmmm inny.
    Stawianie psychopatii na równi z borderline? „Psychopaci rządzą ziemią” ??? Co??? Naprawdę??? No wybacz ale to już jest takie przegięcie że aż boli. Przesadne poczucie winy jest destrukcyjne jak najbardziej, ale gdzie jest określenie co jest orzesadne? Poczucie winy jest mechanizmem który mówi nam o tym kiedy coś co zrobiliśmy wykracza poza granice tego co uważamy za swój system wartości, i jako narzędie uczące jest świetnym sposobem odkrywania wewnętrznych przekonań.
    A jeszce wracając do tekstu – pocucie winy prawie zawsze opiera sie na relacji kat (drapieznik, wampir, psychopata) z ofiarą – …….. Nawet nie wiem jak to skomentować. A co w sytuacji gdzie jest poczucie winy ze przez przypadek „przelecielismy” przez krzak, łamiąc kilka gałęzi, bo sie zaganialiśmy z psem – hmmm? Kto tu jest psychopatą? I gdzie tu jest mechanizm destrukcyjny, jesli to uczucie powoduje ze jestesmy bardziej uwazni w tu i teraz?
    Pytam bo jestem ciekawa, nie z chęci hejtowania, bo odczuwam pewien lęk że ludzie mogą uwierzyć w te apokaliptyczno katastroficzne wizje, które są jak oliwa do ognia na strach, który jest jeszce mocniejszym mechanizmem manipulacji, co sie mija z celem tego bloga, wiec sie pytam, o co kurde chodi w tym artykule?

    Polubienie

  12. Tylko jak pozbyć się tego poczucia winy? Zakorzenionego w człowieku na dobre od dzieciństwa, siedzącego w podświadomości i wyniszczającego organizm? To nie jest niestety takie proste :/

    Polubienie

  13. Witam, mam sporo lat i pewnie inaczej już odbieram to o czym piszecie,chodzi mi o seks w związkach.Przeczytałam wszystkie komentarze uważnie i myślę, że pierwsze lata w związku to oprócz uczuć sporo chemii,która powoduje na początku zauroczenie,fascynację itd,ale zaburza rzeczywisty ogląd siebie i partnera/ki, bo my sami zmieniamy się dla partnerki/ra a on/ona zmienia się dla nas. Niestety z czasem chemia zaczyna opadać, kończy się powoli zauroczenie a my oboje zaczynamy być tacy jakie mamy cechy charakteru a niestety mamy je różne i nikt nie wie dlaczego rodzimy się nerwusami,bałaganiarzami,leniami w negatywie lub mamy tych dobrych cech więcej. Zaczynamy się różnić i już nie widzimy wszystkiego tak samo jak na początku.Dzieje się tak wcześniej czy później w każdym związku nie zależnie od tego czy kościelnym,cywilnym czy wolnym. Jak potoczy się dalsze wspólne życie zależy już tylko od naszych cech charakteru,od upodobań zainteresowań itd. Dawniej temu inne wychowanie nakazywało nam żyć nawet w dramatycznych związkach,dziś na szczęście już tak nie jest,choć nadal jeśli w cechach naszego charakteru mamy wpisane skłonności masochistyczne,to one zmuszają nas do bycia z sadystą! Niestety jest tak,że te cechy decydują o wyborze i masochistka/ta z tłumu ludzi wybierze sadystę/kę. I mimo wiedzy i nauki nie wiemy dlaczego tak się dobieramy,może na zasadzie dwubiegunowości, na sile przetrwania gatunku? Myślę,że to nie ważne w jakim związku jesteśmy, ważne by był udany i trwał jak najdłużej,choćby dla dzieci jeśli są. Rzecz jasne jeśli jest już bardzo źle to właśnie dla dzieci taki związek powinien przestać istnieć!To tyle o seksie i życiu w związkach. Poczucie winy i to jest problem wielu ludzi ale i tu ma też przeogromny wpływ nasz charakter z którym się RODZIMY! Kochani naprawdę są ludzie u których cechy charakteru maja decydujący wpływ na widzenie świata i siebie w tym świecie. Człowiekowi,który urodził się z cechami masochistycznymi niestety nikt nie pomoże, to ktoś by mógł być szczęśliwy musi być nieszczęśliwy ,to tzw. urodzony malkontent! Natomiast starajcie się nie nosić w sobie długo poczucia winy i nie ważne jest z jakiego powodu.Stara wiedza mówi,że poczucie winy to robal zjadający nas od wewnątrz. KK napisał,że najlepszym sposobem to przez krótki czas ale naprawdę szczerze żałować tego co nas wpędza w poczcie winy.Jeśli drugiemu uczyniliśmy krzywdę,zadali ból, to najlepsze co możemy zrobić to przeprosić i dać zadośćuczynienie. Jeśli tej osobie nie możemy dać zadośćuczynienia to świadomie zróbmy dobry uczynek komukolwiek,kto potrzebuje wsparcia!! Myślę,że nikt nie wymyślił nic lepszego!! Nie chcę pisać o polityce, religiach,bo wszystko ma swoje plusy i minusy. Nie ma idealnej polityki,religii, a nawet jeśli jakaś religia jest wspaniała to niszczy ją niewłaściwy człowiek,który ją reprezentuje,można to chyba powiedzieć o wielu religiach. Tyle wystarczy jak na pierwszy raz,pozdrawiam was wszystkich serdecznie i każdemu życzę mądrości na co dzień,choć i ona może być inna dla każdego..Nie mniej jednak wystarczy nie czynić drugiemu co dla nas nie miłe. Może tak, ja sama bardzo gorąco wierzę w Boga,choć mam ciągle pytania mimo lat na które nie umiem znaleźć odpowiedzi,chodzi mi o to że dlaczego rodzą się mordercy,kalekie dzieci,dlaczego umierają dzieci, młodzi ludzie. Przez lata dużo czytałam,szukałam odpowiedzi w wielu religiach i nie dostałam jasnej czytelnej odpowiedzi dlaczego tak jest. Nawet znajomość prawa karmy,czyli przyczyny i skutku nie dała mi odpowiedzi na te pytania. Nauczyłam się kochać Boga takim jaki jest,myślę że to ta miłość bezwarunkowa bo pewnie chciała bym by i On kochał mnie taka miłością bo sama nie jestem ideałem! Moje przemyślenia to takie: Gdy by każdy z nas przed urodzeniem mógł dokonać wyboru jakim chce być po urodzeniu to świat nie znał by morderców,sadystów, psychopatów,kalek i nikt nie umierał by w dzieciństwie,młodości itd. a nie mniej jednak oni rodzą się i nikt ich nie pyta o zgodę czy tego chcą! Na to nie znam odpowiedzi dlaczego
    Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze dla każdego z nas.Teresa

    Polubienie

    • Droga Tereso, z ciekawością i przyznam, że z przejęciem przeczytałam twój wpis. Dopiero teraz, ok. godz.23.00.
      Poruszasz bardzo dużo wątków, spojrzeń na życie. Chciałabym odnieść się do nich, wyrazić swoją opinię. Pozwolisz, że zrobię to jutro, ze względu na obecną późną porę.

      Serdecznie pozdrawiam i życzę spokojnej nocy.

      Polubienie

  14. Tak właściwie to nie wiem dlaczego napisałaś
    Niby wierzysz w Boga, ale masz wątpliwości i zadajesz pytania. Katolicy pierdzielą że w Boga należy wierzyć bezgranicznie i bezwarunkowo. Ty chyba jednak nie wierzysz w ten sposób. No więc z ta Twoja wiarą nie jest do końca tak jak myslisz.
    Poruszasz problem istniejacego na swiecie zła. Czy kiedykolwiek ktoś obiecywał Ci ze bedzie pięknie miło i cukierkowo? Czy gdyby tak było – nie uznała bys ze jest nudno? Czy gdyby tak było umiałabyś dostrzec dobro? [celowo nie wymieniam zła]
    Nie znam Cię i niewiele o Tobie wiem. Odnoszę jednak wrażenie że niedawno [przebudziłaś się] i rozgladasz sie dookoła zaczynając się zastanawiać nad tym co Cie otacza.
    Dobrze! Przygladaj się, oceniaj i zadawaj pytania – przy okazji ucz się i rozwijaj. Jesteś na dobrej drodze

    Polubienie

    • ,, Tak właściwie to nie wiem dlaczego napisałaś”

      Najpierw tobie, Bogdan, odpowiem. Może jeszcze jak nie łyse konie, ale się trochę znamy.
      Co to za tekst na dzień dobry dla kobiety, która cichutko otworzyła Jarkowe drzwi????
      Ty na prawdę siedzisz obżarty tą golonką i patrzysz się spode łba kto wchodzi.
      Natychmiast oceniasz krytycznie przez pryzmat swojego ,,dostąpienia” wiedzy w jakimś obszarze, nie zastanawiając się, że ktoś bez tej wiedzy, ale swoim życiem może być o wiele bardziej doświadczony i nieść w sobie potężny potencjał dla rozwoju swojej duszy.

      ,, Dobrze! Przygladaj się, oceniaj i zadawaj pytania – przy okazji ucz się i rozwijaj. Jesteś na dobrej drodze”

      Co to za tekst???? Kto dał ci prawo bycia nauczycielem? I to do kobiety, która zupełnie coś innego MÓWI swoim wpisem!
      Boguś, nie obrazisz się, bo niejedno już tu mówiliśmy. Ale jeśli masz przed każdym ,,nowym” człowiekiem, otwierającym drzwi naszej kawiarenki oceniać go swoim papierkiem lakmusowym, który zanurza się tylko pod powierzchnię twoich osiągów, to lepiej jedz swoją ,,golonkę”.
      Tak się nie wita ludzi. Zwłaszcza ludzi takich, jak Teresa, którą ten wpis kosztował wiele przemyśleń, zastanowień i wątpliwości, czy go finalnie w ogóle wkleić.
      A tu pojawia się lustrator z immunitetem na bezwzględną rację … i wiedzę!
      Przyznasz, że to trochę nie w porządku, zwłaszcza, że zupełnie nie trafiłeś z odpowiedzią dla tej kobiety. Być może, tak jak my siebie, sprowokowałeś do obrony i wyjaśnień, sympatycznej ,,walki” na słowa. Teresa z pewnością nie podejmie tej radosnej rękawiczki. To nie w jej stylu. Owszem. Jeżeli cokolwiek zrobi, to będzie starała się ci wytłumaczyć, ale tak, że zrobi ci się wstyd. Wstyd, że w ogóle zadawałeś jakieś pytanie lub opinie.

      Albo:
      ,, Poruszasz problem istniejacego na swiecie zła. Czy kiedykolwiek ktoś obiecywał Ci ze bedzie pięknie miło i cukierkowo?”

      Wybacz, ale takie słowa możesz powiedzieć do małolaty, która po dysce zaszła w ciążę. Taki slogan dla Teresy czyni cię przy niej dzieckiem. Gdy ty uczyłeś się jaki chrust zbierać na rozpałkę, Ona już dawno z niejednego pieca jadła chleb i to pieczony przez siebie i innych, zwłaszcza innych.

      Jeśli tym moim, powyższym wpisem wyczerpałam u ciebie limit względów, to trudno. Ty, jak my wszyscy, mamy prawo do rozkminiania naszych komentarzy. My, podejrzewam, nie musimy sobie cukierkować. Tym się różni kumpel od przyjaciela. Nawet wirtualnego.

      Serdecznie pozdrawiam i zapewniam, że moje uczucia nie są chorągiewką na wietrze. 😀 😀 , który może wpłynąć na moje bardzo pozytywne nastawienie do ciebie, jak z resztą do wszystkich tu piszących.

      Polubienie

      • Droga Tereso, zainspirowałaś mnie swoim komentarzem, pozwolę sobie wyrazić moje zdanie, które w żadnym wypadku nie będzie opinią o tobie, o twojej osobowości a jedynie polemiką z tym, co napisałaś i to w dodatku polemiką opartą na moich spostrzeżeniach – te ostatnie bywaja na tyle idywidualne, że nie pasujące do ,,reszty” świata, który wcale nie musi się z nimi zgadzać. Poniekąd to cudowne, że mamy prawo i możemy widzieć świat własnymi oczyma. Na tym polega wyjątkowość każdego z nas. Między innymi dzięki temu nie pozwalamy zaistnieć ,,nudzie”, o której wspomina Boguś.

        Piszesz o ,,chemii” w pierwszych latach związku, jaka ,,zaburza rzeczywisty ogląd siebie”.
        Też się nad tym zastanawiałam i doszłam do wniosku, że ta ,,chemia”, zauroczenie ma swój o wiele głębszy sens. Drugie dno – te bardziej istotne.
        Nabyte z dzieciństwa i lat szkolnych wzorce zachowań i postrzegania, wierzenia(w tym religijne), sposób rozwiązywania problemów, etc. – to cechy składajace się na naszą osobowość.

        Skąd wiemy, że są dobre? Że nasze zasady i definicje są uniwersalne? Pochodzą przecież ze swego rodzaju hermetyzmu stworzonego przez naszych Rodziców, nauczycieli, sąsiadów i znajomych. Cały świat nie jest nimi.

        I nagle poprzez zauroczenie, zakochanie się w drugim człowieku, dostajemy szanse na ,,wymazanie” starych wzorców. Przestają one być takie ważne, bo całym sobą chcemy przypodobać się człowiekowi, którego kochamy. On zachowuje się podobnie. Tak na prawdę to robimy to dla siebie, Dla przepływu energii Miłości przez nasze serce, dla którego obiekt Miłości(partner) jest katalizatorem tego przepływu. W przestrzenie o wiele dalsze niż sam obiekt.
        Bo czyż nie jest tak, że wystarczy zakochać się w drugim człowieku, a cały świat staje się piękny, przyjazny, kolorowy? Znikają wszystkie problemy, smutki, wrogowie, uprzedzenia. Poprzez Miłość do jednego człowieka zaczynamy kochać wszystkich i wszystko.
        Często słyszy się: ,, Od chwili, gdy się w nim/niej zakochałam/em mój cały świat nabrał kolorów i sensu. Aż chce się żyć!”
        Dlaczego? Bo odcięliśmy się od ,,starych” wzorców nas ograniczających. Straciły swoją ważność na rzecz uwielbiania obiektu Miłości. Przestaliśmy widzieć świat przez pryzmat racjonalnych opinii, osądów i definicji. Zaczęliśmy widzieć sercem, duchowym wymiarem, brzydko i niewłaściwie nazywanym ,,chemią”, jak by to tylko materialna biologia była całą Miłością. Tak myśląc równie dobrze można powiedzieć, że nie posiadamy umysłu, a jedynie biologiczny mózg. A tak nie jest.

        ,, Niestety z czasem chemia zaczyna opadać, kończy się powoli zauroczenie a my oboje zaczynamy być tacy jakie mamy cechy charakteru…”

        Czy tak musi być? Uważam, że przyczyna leży w samym człowieku.
        Obdarzony umiejętnością bezwarunkowego kochania uznaje, że Miłość będzie żywić się zawsze ,,czymś” z zewnątrz, a człowiek będzie sobie tylko leżał na sofie i jadł winogronka.

        Jacy jesteśmy, jak postępujemy owładnięci zauroczeniem, Miłością? Nikt nam nie musi podpowiadać co czynić, aby kochać i być kochanym. Po prostu to wiemy. Dostaliśmy za darmo.
        I co człowiek robi z tą wiedzą? Często nic. Liczy, że przez cały czas dostawał będzie za darmo, że nie musi sam zacząć karmić Miłości w sposób, jaki przecież został nauczony.

        Za wygaszanie zauroczenia partnerem obwinia prozę życia, narastające poprzeczki, wreszcie samego partnera, od którego oczekuje darmowej miłości.

        Z dawcy zamieniamy się w biorcę i ze zdziwieniem stwierdzamy, że dawny obiekt uwielbienia staje się takim samym wygodnym biorcą, nie dającym prawie nic w zamian.

        Świat blednie, szarzeje, ale trzeba przecież na niego jakoś patrzeć, no to się wraca do starych wzorców spotęgowanych rozczarowaniem tak krótkotrwałej ,,darmochy”.
        Nie wyciągnęliśmy z burzliwej Miłości żadnych nauk, wskazówek na dalsze życie. Wyłażą te same ,,charakterki”.
        Oczywiście mówię tu o ludziach, którzy często na własne życzenie serwują sobie taki dyskomfort. Bardzo wielu nauczyło się karmić Miłość, z którą idą przez życie i to pomimo przeciwności losu.

        Widzę, że spod mojej klawiatury wychodzi ,,esej”, więc nie będę nadwyrężać twojej cierpliwości 😀 i odpowiem dalej nieco zwięźlej.

        ,, Myślę,że to nie ważne w jakim związku jesteśmy, ważne by był udany i trwał jak najdłużej,choćby dla dzieci jeśli są.”

        Jeśli w związku udaje się szczęśliwego przed dziećmi, przekazuje się im UDAWANIE SZCZĘŚCIA – IDEALNY WZORZEC OFIARY.

        ,, Człowiekowi,który urodził się z cechami masochistycznymi niestety nikt nie pomoże, to ktoś by mógł być szczęśliwy musi być nieszczęśliwy ”

        Wszyscy nosimy w sobie ciemne strony, które chcemy przepracować. Inaczej nie schodzilibyśmy na ziemski plan fizyczny, na którym je uzewnętrzniamy w relacjach z innymi. Niezmienna zasada KAT POTRZEBUJE OFIARY, działa w przeciwną stronę OFIARA POTRZEBUJE KATA. Kat bez ofiary nie będzie istniał. Paradoksalnie to człowiek nie kochający siebie, nie widzący własnej wyjątkowości jest współwinny istnieniu kata, ponieważ przyzwala na rozwój ,,choroby”.

        ,, Może tak, ja sama bardzo gorąco wierzę w Boga,choć mam ciągle pytania mimo lat na które nie umiem znaleźć odpowiedzi,chodzi mi o to że dlaczego rodzą się mordercy,kalekie dzieci,dlaczego umierają dzieci, młodzi ludzie.”

        Mieć o to pretensje do Boga, to jak mieć pretensje do Oceanu, w którym gromada delfinów zjada ławicę szprotek. Czy ocean czuje się w jakiś sposób ,,winny” temu, co się w nim dzieje? Ocean daje życie, jest życiem, w którym dokonywane są wybory.

        Człowiek spersonifikował Boga i próbuje obwiniać go za niepowodzenia, jak by to był sąsiad, który dopuścił się niegodziwości. Takie pojmowanie Boga wciskano lidziom od wieków. To jeden z największych kitów.

        W moim pojęciu, w największym uproszczeni, Bóg jest Energią zawierającą w sobie wszystkie możliwe częstotliwości i poziomy. To nasza wiedza i uczucia pozwalają na synchronizację z coraz wyższymi wibracjami. A że Ziemia, według mnie, jest planetą, na którą ,,przybywają istoty w celu nauki, to mamy tu żłobek, przedszkole, podstawówkę, liceum etc., kończąc na przewodach profesorskich. I rzecz nie w tym, by zbawić cały świat(tego się nie da), ale iść własną edukacyjną ścieżką, utożsamiając jednocześnie ucznia i nauczyciela zdobytej wiedzy.

        ,, Nauczyłam się kochać Boga takim jaki jest,myślę że to ta miłość bezwarunkowa bo pewnie chciała bym by i On kochał mnie taka miłością bo sama nie jestem ideałem!”

        Kochając otwierasz serce, stajesz się kanałem dla jej przepływu. Jesteś pompą zasyjającą wodę z potężnej rzeki. To od ciebie zależy jaką ,,średnicą “ kanału dysponujesz. A dysponujesz coraz większą, gdy tej Wody-Miłości nie zatrzymujesz w sobie, tylko ,,nawadniasz” wszystko wokół.

        Bardzo wielu z nas dostało w darze zauroczenie, zakochanie. Nie mówmy, że to krótkotrwałe. Lekcja w szkole trwa 45 minut, a bywa, że staje się powodem decyzji życiowych, które podpieramy wiedzą z tej lekcji.

        Miłość do drugiego człowieka to nie nadstawianie policzków. To takie postępowanie, aby uczynić go zdolnym do miłości!

        Serdecznie pozdrawiam.

        Polubienie

  15. Krysiu Kochana – Jestes trochę [czepialska], ale właśnie za to Cię Kocham!
    ,, Tak właściwie to nie wiem dlaczego napisałaś” – No bo nie wiem – czuję zaledwie leniwe przeciaganie się. Nie dostrzegłem otwartych oczek. Nie dostrzegłem jasności i stwierdzenia [chcę golonkę] tylko rozważania [golonka czy mineralna]
    ,, Dobrze! Przygladaj się, oceniaj i zadawaj pytania – przy okazji ucz się i rozwijaj. Jesteś na dobrej drodze” – Tutaj mnie źle oceniłaś Krysiu. Ogólnie to Kocham wszystkich i szanuję. To ze ktoś podejmuje próbę wyrwania się z Matrixa odbieram prawie jak osobisty sukces. Dopinguję takiej osobie ze wszystkich sił i jeśli tylko zechce służę pomocą. Dla mnie to coś podobnego jak obserwowanie wiosna nowego wschodzącego kwiatka
    ,, Poruszasz problem istniejacego na swiecie zła. Czy kiedykolwiek ktoś obiecywał Ci ze bedzie pięknie miło i cukierkowo?” – Tak na pewno nie napisałbym do małolaty która zaciążyła. Takiej wprost napisałbym ze była trywialnie naiwna.. Jednak sens tego akapitu z mojego wpisu jest dalej i byc może Ty go nie złapałaś. Chodzi o to ze w ten sposób wykazałem potrzebę istnienia [zła].
    Zastanawiałaś się kiedykolwiek Krysiu jak to by było gdyby nie było zła? Być może nie do końca [przerobiłem] ten temat, ale wydaje mi się to straszne i niemożliwe. Dosłownie – wiałoby nudą. Ono napędza nas do działania w wielu aspektach – więc jest defacto dobrem! To złożony temat który tylko zaakcentowałem
    Wracając do Teresy
    Być może masz rację Krysiu – i faktycznie nie potrafię rozmawiać z innymi!
    Cieszy mnie jednak bardzo jej przebudzenie i witam z otwartymi rękoma!
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • ,, Krysiu Kochana – Jestes trochę [czepialska], ale właśnie za to Cię Kocham!”

      Oj, tam zaraz czepialska! Jestem babą, a ty facetem i aby zapobiec życiowej nudzie celowo patrzymy inaczej na świat! 😀 😀 A myślisz, po co istnieje różnorodność, przeciwieństwa? Aby było co rozkminiać i nie skiśnieć z żółtą książką pod piecem!
      Życie w swoim pakiecie ma również atrakcje! Nawet nie wiesz, że Bóg ma takie cholerne poczucie humoru, że można ześmiać się na suchy wiór! 😀 😀

      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

        • O, żesz ty Jarku! Powiedz, czy naprawdę zrobiliśmy tobie coś złego? 😀 😀

          Nie no! Aż takiego poczucia humoru to Bóg nie ma! To po prostu graniczy z wk…..aniem ludzi!
          Chociaż humorzysto (angielski!!!) powiedz jak było.
          Tylko nie bądź banałem! Nie mów, że zajebiście …

          Polubienie

        • ,, Pierwszy raz doceniłem piękno tego miejsca. ”

          – bo nigdy wcześniej tak na nie nie patrzyłeś 🙂 Zobacz, co czyni nastawienie ….

          Nie chcę ci psuć pięknego klimatu, który przywiozłeś ze sobą w plecaku, ale jeśli nasza cywilizacja upada, a natura zachwyca, to zaczął się w niej czas zdrowienia.
          Natura podniesie również z kolan tych, do których przemawia ciszą, zaznaczoną głosem ptaka o świcie – zanim wiatr rozwieje ostatnie mgły nad taflą wody.
          Przebywanie na łonie Natury leczy. Wiemy i odczuwamy to, jak nigdy dotąd.

          Gaja, niezmienna w swej relacji wobec człowieka, zdaje się, szczególnie w tych czasach, być czymś więcej, niż glebą, ziemią, skupiskiem minerałów.

          Jestem pewna, że już niedługo odbierać będziemy nasz planetarny dom jako żywą, odczuwającą istotę, dającą życie zamieszkującym Ją istnieniom.

          Polubienie

        • Jarku jeśli to Ty robiłeś te zdjęcia to gratuluję,świetnie uchwyciłeś klimat spokoju i piękno tego miejsca:)Aż by się chciało tam być:)

          Polubienie

  16. W ogólnym ujęciu zgadzam się z myślą przewodnią, niemniej nie doszukiwałabym się „genetycznie uwarunkowanej” predyspozycji do odczuwania toksycznego poczucia winy (fragment: „I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał”). Myślę, że każdy, komu znajomy jest koncept DDA czy DDD i związany z takim toksycznym wychowaniem efekt odczuwania wstydu za to, że po prostu jest się sobą, przyznałyby rację – ludzie najczęściej nie wiedzą jeszcze, że tak naprawdę nie są inherentnie źli i nieadekwatni, tylko działają według wgranych przez otoczenie niszczących schematów. Dojście do takiego wniosku to nie tylko ogromny wysiłek, ale też „szczęśliwy zbieg okoliczności” pozwalający dostrzec wspomniane schematy myślenia. Moim zdaniem autor bardzo upraszcza problem, stwierdzając, że „w takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona”. No tak, to jest oczywiste i proste, gdy jest się po drugiej stronie. 😉 Pozdrawiam!

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s