Ciekawe

Przypadek jest imieniem Boga


Przypadek jest imieniem Boga

wyjscie z matrixaPoruszałem już kilka razy na swojej stronie kwestie teorii i praktyki. Kwestie tego, co działa w świecie realnym, a co jest tylko teoretycznym opisem, w zasadzie nic nie wnoszącym. Przecież można opisać piekno górskiego krajobrazu podczas wschodu Słońca na czystym niebie.. Całą palet barw, bogactwo górskiej natury, gre świateł i cieni. Ale co po takim opisie, skoro Twoje oczy nie widzą?

W swojej dalszej działalności na swojej stronie, chciałbym przedstawiać te metody i techniki, które działają tu i teraz, które wdrożyć może praktycznie każdy. I osoba o duchowości ameby, i osoba wysoko rozwinieta pod tym wzgledem. Ja z pomocą przyjaznych mi osób tego dokonałem, to zadziałało. Przyciągnąłem ich w odpowiednich momentach swojego życia. Teraz otworzyły sie przede mną „przypadkowo” nowe możliwości.

Chciałbym to przekazać i Wam. Prawa tego świata są uniwersalne dla każdego, tylko my ich nie znamy i nie umiemy ich wykorzystać. Tak samo my wszyscy jesteśmy z jednej gliny (no, co do islamistów to powątpiewam, ale mniejsza..). No właśnie, tylko że jest jeden kłopot.. Ten kłopot to problemy ludzkiej natury.

Ja poznałem te prawa i je wykorzystuje na tyle na ile potrafie. Ale wiem, że możliwości przekazania tego innym są bardzo ograniczone. Moge dokonać tego, co robie cały czas. Usystematyzuje to wszystko, opisze to łatwym, przystepnym i luzackim jezykiem. Tylko że to nie wiele zmieni.

Gdyż aby to wykorzystać, to trzeba przejść przez to i owo w życiu – najcześciej przez piekło na Ziemi. Trzeba mieć pewną „baze„, pewny poziom mentalności i świadomości. To, co bede pisał, trafi do niewielu ludzi, do tych co już są na odpowiednim poziomie i kumają. Reszta albo to zignoruje (wiekszość), albo bedzie miało wątpliwości, czy to naprawde działa. Albo potraktuje jak kolejne brednie new age, których to bredni naczytali bez liku. I które nie tylko nic nie zmieniły w ich życiu, ale wrecz pogorszyły ich stan. Ale czy to co chce przekazać, trafi właśnie do Ciebie?

Jarek, możesz to przeczytać, ale to jest tylko teoria i to nie zadziała” – takich słów przez te lata mi brakowało. Ale do rzeczy. Właśnie, jak tak proste techniki i sposoby mogą działać? To jest tak jasne i proste do wykonania, że aż niemożliwe, aż trudno w to uwierzyć. Podam poniżej kilka sposobów i metod, pierwszych z brzegu.

Bądź wdzieczny i dziekuj nawet za małe, drobne radości. Takie jak słońce na niebie, jak autobus którego kierowca poczekał na Ciebie przed odjazdem, takie jak gwieździsta noc, jak uśmiech kogoś, kto spytał Ci o godzine na ulicy. Zdarzają sie one nam codziennie, tylko ich nie zauważamy. Jeśli docenisz te drobne radości – z czasem nie tylko bedziesz zauważał ich wiecej. Ale bedą sie one cześciej wydarzać i z czasem bedą wiekszego kalibru.

To uniwersalne prawo tego świata – jeśli docenisz to, co drobne, codzienne, doświadczysz tego co niecodzienne. Ważne by taką radosną myśl pielegnować i wzmacniać, by była w umyśle jak najdłużej. Ludzie są zaprogramowani tak, by gonić za tym, co wielkie. By czekać na urlop, wakacje, weekend, Boże narodzenie, Wielkanoc, ślub, itp itd. Po drodze pomijają i negują drobne radości. Ty sprzeciwiając sie takiemu zaprogramowaniu wprowadzasz konia trojańskiego do systemu. Wykorzystujesz go na swoją korzyść.

Ale codzienność obfituje też w rozmaite dołujące i wkurzające doświadczenia. Np padający deszcz, spóźniający bądź uciekający środek komunikacji, zawieszający sie komputer. To są drobiazgi, ale potrafią wyprowadzić z równowagi. Tak też zostaliśmy zaprogramowani – kierowca na nas poczeka? Normalna sprawa, nie dziekujemy za to poza mechanicznym powiedzeniem słowa „dziekuje” przy wsiadaniu. Nie pielegnujemy w sobie radości z tego powodu. Za to na drugi dzień autobus nam ucieknie bądź spóźni si o 15 minut? Czesto jest to dla nas powodem do zdenerwowania, wkurzenia, itp.

Psuje nam to nastrój na wiele minut a nawet godzin. Tu też sprawdza sie powyższa strategia. Ezoteryczna zasada głosi, że w każdym złym wydarzeniu można doszukać sie cząstki dobra. No dobrze, znasz te zasade, czytałeś ją w jakiejś jakże mądrej książce new age’owego guru.. Ale co z nią robisz? Wkurwiasz sie, gdy pada deszcz, gdy zawiesi Ci sie komputer, gdy ucieknie Ci autobus, gdy w Twoim domu przecieka kran i musisz ruszyć dupe by go naprawić?

Można na to spojrzeć inaczej. Dzieki deszczowi biosfera planety żyje i daje Ci swoje bezcenne dary. Które trudno przeliczyć na jakiekolwiek pieniądze. Bo ile warty jest dar życia? Tego nie wiedzą nawet kapitaliści rządzący światem. Dzieki deszczowi przyroda żyje, dzieki deszczowi może dać Ci wode i żywność, dzieki którym zyjesz Ty. Deszcz Cie pomoczy, a pomoczone ubrania wkurzają.. Ale co by było, gdyby on co jakiś cza nie padał, np na skutek jakichś anomalnych zmian klimatycznych? Nie zjadłbyś smacznego obiadu, nie wypiłbyś szklanki wody czy soku w pragnieniu, nie żył byś.

To samo dotyczy np zawieszającego sie komputera z wiadomym systemem operacyjnym, którego nazwy tu nie wymienie 😀 Co by było, gdyby tego „pieprzonego złomu„, jak go czasami nazywasz, nie było? Nie miałbyś narzedzia pracy, nie mógłbyś zarobić na chleb? Nie miałbyś źródła informacji? Przecież w internecie są nie tylko śmieszne koty i filmiki przedstawiające najebanych Januszy i ich Grażyny. Ale jest tam wiedza całej planety, wszystkich epok, kultur, narodów. A może gdyby nie ten zawieszający sie komputer, to nie miałbyś źródła rozrywki, muzyki? Nie mógłbyś ściągnąć czy obejrzeć filmu na romantyczny wieczór?

To co przedstawiłem to zaledwie początek, zaledwie mała cząstka wiedzy o prawach świata. Jeśli chcesz wiedzieć wiecej – przeczytaj książki „Transfering Rzeczywistości” jak i książki z serii „DEIR„. Pomocne mogą być też prace Anthonyego de Mello – to niby teoria, ale bardzo dobrze usystematyzowana i napisana przystepnym jezykiem. Dodatkowo jest ona przystosowana do rdzenia chrześcijańskiego naszej cywilizacji, bo de Mello przez lata był aktywnym chrześcijaninem. Rozumiał wiec on nasze bolączki i nasze zaprogramowanie.

Cytat: „Ludzie zawsze będą wierzyli w diabły, w piekło i w Boga, który ich na nie skazuje, tak długo, jak będą przypisywać Bogu cechy ludzkie – bezwzględność, mściwość, samolubność i brak litości. W dawnych czasach ludzie nie potrafili sobie wyobrazić Boga, który wzniósłby się ponad to wszystko. Dlatego zaakceptowali nauki licznych kościołów nakazujące bojaźń Bożą. Wyglądało to tak, jakby ludzie nie dowierzali, że sami z siebie mogą być dobrzy i postępować słusznie. Dlatego musieli stworzyć religię głoszącą gniewnego, karzącego Boga, aby trzymać siebie w ryzach.”
~Neal Donald Walsch

Nie jest to zadanie domowe na jeden raz, ale na całe życie. Wymaga to intensywnego wyćwiczenia i wytrenowania, wymaga to pracy niczym na siłowni. Tak zwani „sezonowcy” rezygnują z trenignu po kilku miesiącach, bo nie przynosi on efektów. A przecież schudniecie i odpowiednia sylwetka to minimum dwa lata pracy, i to bardzo systematycznej.

Stare nawyki jest trudno wykorzenić. Jeśli uda Ci sie wyćwiczyć te kilka umiejetności – dziekowania za rzeczy drobne, szukania cząstki dobra w wydarzeniach negatywnych, jak i okazywania wdzieczności za rzeczy i sprawy które czasami są niewydolne – Twoje życie zacznie sie zmieniać. Kluczem jest też pogodzenie i pojednanie sie ze światem, który bywa zły, a nawet okrutny. Ale on jest taki bo sami go takiego stwarzamy. To, co jest w naszych myślach i emocjach, materializuje sie w naszych życiach i to w sensie bardzo dosłownym. Niby każdy z nas to wie, ale co konkretnie robimy z tą wiedzą? Nie ma innej drogi. Droga walki ze światem i negacji go, jest zawsze drogą zniszczenia i śmierci.

Ja popełniałem chyba wszystkie możliwe błedy, jakie tylko można popełnić. pisząc że świat jest piekłem, kopałem swój własny grób. Pisząc że kobiety są takie i owakie – właśnie takie kobiety przyciagałem, a w kobietach które już znałem, wzmaciałem te negatywne cechy. Świat jest tak skonstruowany, że przed tym moim negatywnym wpływem na niego starał sie bronić. A świat broni sie przed tym tak, że ograniczał mi możliwość wpływu na niego. A wiec: odbierał mi energie i siły witalne (choroba hashimoto – niedoczynność tarczycy, klasyczny przykład). Także odbiera on wtedy radość, radosne chwile i wydarzenia, a daje złe.

Dopiero gdy z energetycznego żebraka jak i z wiecznego „smerfa-marudy” człowiek staje sie pozytywnym kreatorem otaczającego go świata – to energia, witalność i życiowe pozytywne wydarzenia zostaną mu zwrócone. Jego wpływ na otaczający świat zmienił sie z negatywnego na konstruktywny, wiec świat  odpowiedział mu w pozytywny sposób.

Oczywiście, to nie działa tak jak sądzą hurraoptymistyczni coachowie i guru new age, że „możemy wszystko i nie ma barier„. To są obłedne nauki dla słabych. Są miliony organiczeń których musimy przestrzegać dla dobra swojego i innych. Ale z drugiej strony, są też miliony możliwości. Jesteśmy tak zaprogramowani, by widzieć i narzekać na ograniczenia, a nie widzieć i nie znać możliwości. Pora zerwać z tym zaprogramowaniem.

Cytat: „Ludzie sami stwarzają sobie problemy i przeszkody, a następnie tracą siły na ich pokonywanie. (…)
Im gorsze człowiek ma zdanie o otaczającym go świecie, tym gorszy świat ten dla niego się staje. Im bardziej martwi się niepowodzeniami, tym chętniej nadchodzą kolejne. „Jak krzykniesz – tak Ci echo odpowie. (…)
Przypuśćmy, że nie podoba Ci się dom, w którym mieszkasz. Mówisz sobie: „Mam dość tego domu. Wszystko mnie tu drażni. Jak się przeprowadzę, to będę się cieszyć, a póki co, nic nie poradzę-mam tego dość!”. Zważ, że z takimi myślami nie otrzymasz tego, czego oczekujesz. Nawet jeśli już zapadła decyzja o przeprowadzce, w nowym domu czeka Cię masa rozczarowań.”
~Vadim Zeland

Cytat: „On jest wolnym i bezpiecznym obywatelem ziemi, gdyż jest przykuty do łańcucha, który jest dostatecznie długi, by mu dać dostęp do wszystkich miejsc na ziemi. Ale jednocześnie jest także wolnym i bezpiecznym obywatelem nieba, gdyż jest przykuty również do podobnie odmierzonego łańcucha niebios. Kiedy dąży do ziemi, dławi go obroża nieba, kiedy zaś zdąża do nieba, dusi go obroża ziemi. A przecież ma wszystkie możliwości i czuje to; nawet wzbrania się przed tym, by wszystko położyć na karb błędu popełnionego przy pierwszym założeniu kajdan.”
~Franz Kafka

Przeczytaj też na ten temat w moich poprzednich artykułach:
Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Podsumował: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

24 odpowiedzi »

  1. Święty Paweł: w każdym polozeniu dziękujecie! daleko mi do kato-podowjnej-moralnosci ale te słowa wryly mi się w jestestwo wiele lat temu. dokładnie tak. kazde udezenie serca jest bezcenne, uśmiech ślicznotki w przejściu podziemnym, zapach wiosny, bocian!.
    ostatnio tak sobie filozowalismy w wąskim gronie i doszlismy do wniosku, ze większość ludzi jet nieszczesliwa ale ma nalozona maske uśmiechu. mniejszość się raduje ale musi się ukrywać. dość ciekawa konwergencja. „ogolnie jest przezjebane…” a dusza az spiewa. pisal o tym Epikur. nihil novi sub sole.

    Polubienie

  2. Cytat: „Ludzie sami stwarzają sobie problemy i przeszkody, a następnie tracą siły na ich pokonywanie.

    Napisałeś bardzo mądry artykuł.. Chociaż nie jest prawdą, że to my i tylko my jesteśmy twórcami zła i odpowiedzialnymi za istnienie tego zła, tym niemniej to do nas należy wybór pomiędzy byciem „ofiarą” swojego własnego życia, a byciem „bohaterem tego życia” NIEZALEŻNIE OD WARUNKÓW W JAKICH ŻYJEMY.
    Nie wszyscy mamy przecież dobrze w życiu, raczej większość ma źle z bardzo wielu różnych powodów. Chodzi o to jednak, że możemy żyć z podniesionym czołem, godnie, a nie jak skundlony pies. Bycie bohaterem, to nie od razu robienie jakichś wielkich rzeczy, ale świadome i mądre decyzje, które mogą minimalizować zło, które nas otacza

    Jest taka mądra maksyma-modlitwa w ruchu Anonimowych Alkoholików w ich 12 Krokach prowadzących do trwałych zmian:” Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego”.

    Polubienie

  3. Za slabo rozwijasz temat, tak jakby troche zachlysniety na euforii odkrycia podejscia z dystansem + ying yang.
    Nie ma nic dobrego w tym, ze ci padnie komputer, spozni sie autobus, to pseudobuddyjskie bzdury. Naturalnie, ze spoznienie na samolot moze uchronic przed katastrofa, ale po pocalowaniu klamki samolotu, ktos moze wrocic do domu i miec wypadek drogowy.
    Duzym problemem nie jest deszcz, ale wadliwosc samochodow, pospiech, ktore powoduja, ze trzeba sie tulac komunikacja miejska z niepewnymi typami lub mozna sie poslizgnac w trefnie wyprodukowanym obuwiu. Nikt normalny nie narzeka na technologie, bo ona nam duzo daje, ale na jej wadliwosc, czesto planowana vide planowane postarzanie.
    Latwo mowic, ale kluczem jest dystans, niepozwalanie by negatywne myslenie wyssalo energie zycia, traktowanie wiedzy o systemie instrumentalnie, bez zaangazowania emocjonalnego, tak ta planeta to pieklo, tak, prawie wszystkie kobiety sa zle i nie zmieni tego zadna wschodnia filozofia, ale warto sie skupic dystansie, na malych zwyciestwach, bo duza przewage czesto buduje sie powoli.

    Polubienie

  4. Fajnie ze zwróciłeś na to uwagę!
    Nastąpiła we mnie zmiana i od tego czasu uwielbiam zwierzęta i małe dzieci. One też do mnie lgną. W nich czuję Absolut [lub jak inni powiedzą Boga] Nie wiem jak to się dzieje, ale odbieram samo dobro. Takie niemiłe sytuacje mijają mnie bokiem. Być może nawet się trafiają – tylko że ja ich nie dostrzegam i nie rejestruje. Są mi obojętne, a szczęście radość i śmiech trafia mi się co dzień. Daje mi to wiele i wiele radości
    Mówią coś o Prawie przyciągania – być może właśnie ono na mnie działa. Ostatnio naprawdę otrzymuję wiele dobra w różnej postaci – choćby dziś!
    Byłem w jakimś Cerfurze czy podobnym [dla mnie są takie same] i kupiłem prażonych orzechów na wagę. Zważyłem źle i przy kasie wyszło. Pani poszła z nimi zważyć jeszcze raz i czekałem z kasjerką. Trwało to długo bo faktycznie było coś nie tak z cenami. Jednak gdy kobita przyszła – po 10 min stwierdziła ze dostaję po zważonei przeze mnie cenie w promocji. Nic nie oczekiwałem tylko prawidłowej ceny i taką dostałem! To ze była niższa to moja nagroda za cierpliwość i spokój.
    Takie drobne małe szczęścia mam na codzień i doceniam je. Ludzie którzy tych drobiazgów nie widzą – nie dostrzegą olbrzymiego zastrzyku radości przechodzącego obok nich!
    Beata – to co napisałaś nazywa się [Preambuła do 12 kroków AA]

    Polubienie

  5. Według mnie Bóg jeśli i istnieje to jest trollem. Weźmy takie npr, siedzi sobie taka pobożna kobiecinka i notuje, oblicza, analizuje niczym naukowiec kiedy wypadną jej dni niepłodne, ogląda pod światło te swoje gluty z krocza i babrze między palcami żeby zbadać konsystencję i przyporządkować do jednej z wielu kategorii. Jeśli coś takiego wymyślił Bóg to musi mieć odjechany humor. Patrzy się na nas i ma przednią bekę 😀

    Polubienie

  6. O tej 11-to krotności nie wiedziałem – ciekawe!
    Wszystko to co odbieramy to informacje. One nie posiadają same w sobie zadnego zabarwienia – niosą tylko wiadomość! To my powodujemy co odczuwamy odbierając ją!
    Tak więc praca nad sobą, spowoduje że informacje dotąd odbierane jako negatywne staną się bez emocjonalne [obojetne]

    Polubienie

  7. Poczułem to sam na sobie – ale czy wiem?
    Nie wiem czym się zajmujesz obecnie, ale polecam powrót do definicji [jak mnie to wkórwiało – ale wszyscy rozumiemy inaczej słowa] oraz [TRENING EST]

    Polubienie

  8. Witaj Jarku.

    „Ja popełniałem chyba wszystkie możliwe błedy, jakie tylko można popełnić. pisząc że świat jest piekłem, kopałem swój własny grób. Pisząc że kobiety są takie i owakie – właśnie takie kobiety przyciagałem, a w kobietach które już znałem, wzmaciałem te negatywne cechy.”

    Gratuluję odwagi i przyznania, że te właśnie błędy popełniałeś.
    Każdy z nas świadomych wpływu myśli na życie wie, ze powinien myśleć pozytywnie aby było pozytywnie, natomiast nie udaje się to nam wszystkim.
    Podoba mi się to co napisałeś wyżej i ja przyznaję się do tego samego.
    Trzeba z tym walczyć i unikać negatywnych rozmyślań, a to walka na wiele lat.. ; )

    Polubienie

    • Wtrącę słowo – bo sadzę ze nie zrozumiałeś
      Wszystko się zmienia – stała jest tylko zmiana!
      Zasada przyciagania o której wspomina Ruda wspomina ze podobne sprawy się przyciagają – czyli myslisz o czymś dobrym to nie mozesz dostac złego!
      Pozdrawiam

      Polubienie

      • Ludzi można przyrównać do uczestników dwóch imprez: wesela i stypy, które odbywajĄ się jednocześnie na tej samej ulicy o nazwie ŻYCIE. Ludzie mogą swobodnie przemieszczać się i przebywać tyle czasu, ile chcą to na jednej, to na drugiej imprezie. Niektórzy całe życie stoją okrakiem na chodniku i zastanawiają się gdzie wejść.
        Dlaczego? Bo boją się. Boją się bycia szczęśliwym i boją się bycia nieszczęśliwym.
        Co odważniejsi i ciekawscy zatrzymują się pod oknami i nasłuchują skocznych, wesołych melodii, którym wtórują radosne śmiechy i tańce, a za chwilę do ich uszu dobiega smutna, żałosna muzyka z odgłosami płaczu.
        Co wybrać?

        Ej! Przecież narodziny człowieka to ZAŚLUBINY Z ŻYCIEM!

        Ten, który powiedział, że od pierwszego dnia życia zbliżamy się do śmierci, niech idzie sobie na stypę i przeryczy wszystkie swoje dni! Niech się uśmierca, unicestwia, wyszlocha na suchy wiór i nie pieprzy ludziom takich farmazonów.

        Nie tak człowiek jest skonstruowany, nie do tego tęskni jego dusza!
        Celem życia jest RADOŚĆ!
        Bo czyż przez całe życie nie czynimy wszystkiego, aby w efekcie być zadowolonym? Każdy człowiek dąży do satysfakcji, spełnienia, miłych odczuć i wzruszeń – składowych RADOŚCI. Tak jest skonstruowana istota ludzka.

        Istnienie człowieka to ZAŚLUBINY Z ŻYCIEM, A ŻYCIE TO WESELE!

        Czy na tym weselu wszyscy są idealni? No przecież nie! Ktoś uczy się dopiero tańczyć, nie umie jeszcze dotrzymać rytmu i kroku, depcze nam(jak my kiedyś) po palcach.
        Jak reagujemy na chwilowy ból? Czy wrzeszczymy: ,, No żesz kurwa twoja mać!! Baranie(baranico) jak tańczysz?!”
        Przecież nie! Zamieniamy to w śmiech. Ba! Nawet dalsze nieudacznictwo staje się powodem rozbawienia i radosnych śmiechów. Bo jesteśmy na weselu i wiemy, że nie warto go sobie psuć.
        Życie to wesele. Reagujmy tak samo. Nie psujmy sobie radości, nie róbmy z wesela stypy, która jest tylko po to, by wiedzieć gdzie i jak otworzyć drzwi ŻYCIA.

        [ Nie zapomnę rozmowy mojego Taty ze znajomym, który zapytany jak się wesele udało, odpowiedział, że bardzo dobrze i spokojnie.
        ,,Co to za wesele?” – zdziwił się Ojciec. – ,, Sztachety w płocie rozebrane, kilka żeber połamanych, to dopiero wesele!” 😀 😀 😀 ]

        Pozdrawiam i życzę miłego dnia. Myślmy, że jesteśmy na weselu, a problemy i ból zmniejszymy do krótkotrwałej chwili. W końcu tyle jeszcze zabawy przed nami!
        Roztańczona głowa nie myśli o za ciasnych butach!

        Polubienie

        • Nie wiem co napisać? – Szacun – czy goń się!
          Krysiu Kochana – odkryć sens i cel życia – niewykonalne. Jesli to zrobiłaś to zadam Ci małe Pytanie – Kim jesteś? Odpowiedź wszystko mi powie!
          Nie przejmuj się i tak masz u mnie fory!

          Polubienie

        • ,, Krysiu Kochana – odkryć sens i cel życia – niewykonalne. ”

          Oj, tam zaraz! Niewykonalne? Tak, jeśli zaczynasz zastanawiać się nad sensem i celem, jeśli szukasz ich za horyzontem zdarzeń, lub może w obłoku zawisłym nad skrzyżowaniem nieskończoności, w gęstwinie wykluczających się na wzajem myśli, w milionach słów wypowiedzianych i tych, które też już są, ale czekają jedynie na swój dźwięk.

          A co powiesz na to, że sens i cel życia jest w twoim spojrzeniu, w chwili, która unosi radością twoją pierś, w melancholii oddalenia spływającej po wilgotnej od deszczu szybie. W ciepłym uśmiechu przymykającym powoli, na krótko, twoje powieki, w każdym twoim kroku, który co sekundę zmienia ci świat, w widzeniu za oknem drgających liści i wyginających się gałęzi drzew w rytm akordów etiudy, która wypełnia twój pokój … , w smaku napoju, który właśnie teraz przelewa się do twych ust …, w odgłosach twoich dzieci za ścianą …
          Jeszcze?…

          Zadajesz mi małe Pytanie: kim jestem, jeśli odnalazłam sens i cel? Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy: Jestem niezdefiniowaną, nienazwaną, nie umieszczoną w czasie chwilą, rozciągniętą w wieczności.
          To nieudolne słowa – nie umiem oddać tego co czuję – słowa są zbyt szorstkie, wąskie, poklatkowane. Nawet nie będę się wysilać, bo i tak tego nie oddam – tylko nazwę – a to nie to samo. Przyrównując do czegoś też tylko okaleczę …
          Może tylko tyle powiem. Wiesz jakie to wspaniałe uczucie być świadomie punktem i jednocześnie całym światem.

          Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s