Afery

CIEMNA STRONA SZCZEPIEŃ ZWIERZĄT. OBEJRZYJ JEŚLI JE KOCHASZ! [VIDEO]

szczepienia zwierząt skutki uboczne

Czy szczepić swoje zwierzęta? Rynek szczepień i suplementów dla zwierząt ciągle się rozwija. Staje się dochodowym biznesem, ponieważ koncerny farmaceutyczne poszukują coraz to nowych nisz. Organizmy ludzi i zwierząt są dla nich źródłem zysku. Po suplementach na setki wymyślonych chorób dla dorosłych, a potem także dla dzieci, przyszedł czas na suplementy i nowe szczepienia dla zwierząt. Zapraszam Cię do przeczytania artykułu i obejrzenia filmu video o szczepieniach zwierząt domowych i ich szokujących skutkach ubocznych.

Normy w weterynarii są znacznie bardziej liberalne niż te w przypadku produktów farmaceutycznych dla ludzi. Oznacza to, że może tam znajdować się więcej zanieczyszczeń, i że mogą tam być używane szkodliwsze substancje czynne.

Jeśli kochasz swoje zwierzęta domowe – nie szczep ich!

Wstęp: Jarek Kefir

Cytat: „Jeśli prawidłowo dbasz o jego odżywianie i higienę oraz dajesz mu dużo miłości twój zwierzak wcale nie jest zagrożony chorobami. Miłość jest najlepszą szczepionką, chroni nie tylko przed chorobami zakaźnymi, ale nawet przed rakiem. Ryzyko zachorowania na choroby przeciw którym szczepi się zwierzęta jest minimalne, w przeciwieństwie do ryzyka wystąpienia raka po szczepieniu, które wynosi aż 10% w przypadku kotów (u psów zapewne jest takie samo). Nawet jeśli zwierzak zachoruje, to przecież weterynarze są od tego, żeby go wyleczyć. Procedury medyczne (zastrzyki) są dla chorych, a nie dla zdrowych!

Czas to nareszcie zrozumieć. Po co narażać zdrowe zwierzątko na ryzyko raka lub innej ciężkiej choroby spowodowanej przez niepotrzebną ingerencję pseudo-medyczną, jaką jest wstrzykiwanie wirusów, bakterii, obcych białek oraz toksyn niewiadomego pochodzenia skoro ryzyko zachorowania, a zwłaszcza śmierci z powodu iluzorycznych chorób jest dużo niższe niż ryzyko zachorowania od szczepionek, zwłaszcza skojarzonych? Czy warto zamieniać uleczalne choroby na nieuleczalnego raka, naświetlania, chemioterapię i amputację kończyn? Policz sobie sam/a co bardziej się opłaca i przemyśl samodzielnie, czego życzysz swojemu ukochanemu pupilowi!

Choroby autoimmunologiczne, alergie, artretyzm, drgawki, nowotwory w miejscu szczepienia – to tylko niektóre niepożądane odczyny poszczepienne. NOPy nie są rzadkie, a jedynie nie rozpoznawane. Ryzyko jest do zaakceptowania tylko gdy korzyści przeważają, ale smutne jest to, że wiele szczepionek jest zbędnych.

Ciemna strona szczepień zwierząt domowych:

Nagranie pochodzi z kanału: https://www.youtube.com/user/BladyMamut1
Za: https://astromaria.wordpress.com/2016/03/24/ciemna-strona-szczepien-zwierzat-domowych/

__________________________________________________________

Kochający właściciel nie szczepi swoich zwierząt!

Cytat: „Przeglądanie statystyk mojego bloga bywa niekiedy bardzo kształcące. Lubię podejrzeć kto i skąd do mnie przychodzi i gdzie podano link do mojego bloga. Lubię poczytać dyskusję o problemie, o którym pisałam. Podążając po nitce do kłębka trafiłam na forum Miau, gdzie kiedyś znalazłam praktyczne rady dotyczące leczenia kotów srebrem koloidalnym (ta metoda nie jest zalecana przez adminów, jako rzekomo zatruwająca kocie nerki metalami ciężkimi, co jest bzdurą, bo chodzi o srebro koloidalne, a nie metaliczne). Kiedy tam dotarłam linku już nie było. Wygląda na to, że admini uznali mnie za ekstremistkę, a link za niepoprawny politycznie, ponieważ to forum lansuje szczepienie zwierząt na potęgę (można się domyślać, kto je sponsoruje).

Przeczytałam tam taką oto „mądrość”:

…szczepionka p/białaczce potrafi dawać powikłania w postaci pewnego rodzaju nowotworu – dlatego białaczkę szczepimy, wtedy kiedy jest taka konieczność np. kot wychodzący. A jeżeli szczepimy to zazwyczaj w łapkę lub ogon – w razie czego (powstania nowotworu) jest możliwość amputacji i uratowania życia kotu.

Ja, po przeczytaniu czegoś takiego natychmiast napisałabym „Q-wa, co takiego??? Szczepienie powoduje tak groźny, że aż wymagający amputacji nowotwór? W takim razie w życiu kota nie zaszczepię!”

Wydaje mi się to jedyną rozsądną reakcją na taką szokującą informację. Ale widocznie jestem wyjątkiem, bo pozostali najwyraźniej uznali, że amputacja łapki jest mniejszym problemem niż bliżej nieokreślone ryzyko zachorowania na kocią białaczkę. Miałam w swoim życiu kilka kotów, niektóre nawet dożyły sędziwego wieku, i żaden nigdy nie zachorował ani na białaczkę ani na żadną inną zakaźną plagę egipską, a jedynie na nerki, co było pewnie skutkiem podawania suchej karmy.

Dla mnie ta informacja nie jest nowa. Po raz pierwszy usłyszałam ją kilka lat temu w radiu TokFM z ust weterynarza, który wyjaśnił, że szczepić należy w łapkę, bo w razie wywiązania się nowotworu w miejscu, w które wstrzykuje się szczepionki łatwiej i bezpieczniej jest amputować łapkę (kotek poradzi sobie bez niej) niż całą łopatkę, co jest bardzo okaleczającym zwierzątko zabiegiem. Te rewelacje tak mnie zszokowały, że odrzuciłam pomysł szczepienia zwierząt raz na zawsze. Skoro mamy tak niezbity dowód na szkodliwość szczepień (jeśli to kogoś nie przekonuje to jakich argumentów trzeba jeszcze użyć???) to dlaczego szczepienia jeszcze nie zostały zdelegalizowane?

Jeśli jednak ktoś wciąż nie czuje się przekonany oto cytat z profesjonalnej strony Vet & Co Szczepienie w ogon (jak wynika z poniższych cytatów bynajmniej nie chodzi o jedną, trefną szczepionkę przeciwko białaczce, lecz o wszystkie szczepionki jakie podaje się kotom):

vetcoU jednego z dziesięciu kotów na wszystkie dziesięć tysięcy szczepionych przeciwko chorobom zakaźnym rozwija się nowotwór w miejscu iniekcji” – mówi prof. Julie Levy z University of Florida College of Veterinary Medicine. Jest to ciągle ogromny problem w prewencji kotów, mimo zaproponowanych przez American Association of Feline Practitioners (AAFP) względnie bezpiecznych dla życia zwierzęcia miejsc iniekcji (zaprezentowanych na ilustracji kolorem zielonym). W związku z tym prof. Levy wraz z zespołem ekspertów wskazali nowe miejsce szczepienia kotów – koniec ogona.

Według nich o wiele łatwiejszym, mniej inwazyjnym i lepiej znoszonym przez koty zabiegiem jest usunięcie końcówki ogona w przypadku wystąpienia nowotworu poszczepiennego, niż – jak do tej pory – operacje chirurgiczne kończyn, które są kosztowne, bolesne i w konsekwencji utrudniają zwierzęciu życie.

Badanie przeprowadzone przez zespół naukowców wykazało, że szczepienie w końcówkę ogona jest co najmniej tak samo skuteczne, jak zalecane do tej pory iniekcje w kończyny. Prof. Levy z zespołem mają nadzieję, że ta skuteczna alternatywa zostanie przyjęta przez praktyków z całego świata, dzięki czemu zmniejszy się cierpienie kotów związane z np. amputacją, a właściciele nie będą zmuszeni wydawać dużej ilości pieniędzy na kosztowne operacje chirurgiczne.

Badania zostały sfinansowane przez Maddie’s Fund, Merial Veterinary Scholars Program, oraz Harold H. Morris Trust Fund for Research in Diseases of Small Animals. Wyniki zostały zaprezentowane w październikowym wydaniu Journal of Feline Medicine and Surgery.

Źródło: http://veterinarynews.dvm360.com/dvm/Veterinary+news/Tail-vaccination-may-lead-to-better-cancer-treatme/ArticleStandard/Article/detail/827339?contextCategoryId=378

I podobna wiadomość ze strony koty.pl Szczepienie kota w ogon – nowa moda czy konieczność?

W jaką część ciała szczepimy koty? W Polsce najczęściej w górną część tylnej kończyny. Odchodzi się od szczepień w kark czy tułów. Według najnowszych zaleceń stowarzyszenia lekarzy weterynarii w USA zaleca się szczepienie nisko w łapę – poniżej kolana lub łokcia, by maksymalnie zminimalizować ryzyko rozwoju mięsaka poszczepiennego, a w razie gdy się pojawi – uratowania życia kota poprzez radykalny zabieg, amputację kończyny z rozwijającym się nowotworem. Naukowcy z Uniwersytetu Florydzkiego proponują alternatywną metodę szczepień – w koci ogon.

Według badaczy z Florydy u jednego do dziesięciu kotów na 10 tysięcy szczepień rozwija się mięsak poszczepienny. Ale szczepienia nadal są konieczne, gdyż ryzyko śmierci nieszczepionego kota wskutek infekcji jest znacznie większe niż wystąpienie nowotworu w miejscu injekcji.

W materiale opublikowanym w październiku w Journal od Feline Medicine and Surgery zespół specjalistów w dziedzinie kocich chorób zakaźnych publikuje wyniki badań, według których szczepienie kotów w końcową część ogona jest tak samo skuteczne i dobrze chroniące przed chorobami zakaźnymi jak tradycyjne szczepienie w łapę oraz równie dobrze tolerowane przez organizm zwierzęcia. W razie rozwoju nowotworu poszczepiennego zabieg amputacji ogona jest stosunkowo łatwy, bezpieczny dla kota i znacznie mniej inwazyjny niż w przypadku konieczności amputacji łapy oraz wiąże się z mniejszym bólem.

Jeszcze nieprzekonani?

No to przeczytajcie, co w komentarzach w moim blogu napisała MałaMi:

To co napiszę nie dotyczy dziecka ale szczenięcia (dla mnie jest jak członek rodziny), ponieważ stałam się posiadaczką szczeniaka musiałam zaszczepić go od chorób szczenięcych, szczepionka obejmuje co najmniej kilka chorób, szczenie ważyło 30kg w dziesięć minut po podaniu straszny pisk i pies nie reaguje na wołanie, kolejne trzy minuty to skurcz mięśni i zatrzymanie krążenia, pies zaczyna umierać – weterynarz stwierdził wstrząs powodem jest obce białko które dodają do szczepionek, organizm psa walczy ze szczepionką. Dobrze że weterynarz był myślący to uratował mi psa teraz jest kolejne szczepienie a mi udało się doczytać że teraz może być taka reakcja na każdą szczepionkę.

Pies ma co jakiś czas plątanie się nóg i jest bardziej ospały, chwilami nieobecny.

Reakcja poszczepienna ujawniła się nawet u psa który miał 3miesiące i sporą wagę, a co mówić o dziecku które waży 2-3 kg. Mogę tylko współczuć rodzicom.”

Źródło: https://astromaria.wordpress.com/2016/03/09/kochajacy-wlasciciel-nie-szczepi-swoich-zwierzat/

Reklamy

8 odpowiedzi »

  1. Ja moje Kociambry (thx Sanctus Diavol za nazwe) już nie szczepie od dawna. Dzięki Jarku! Są radosne i wdzięczne. Choć cały czas szaleją. Bo są Szczęśliwe…

    • Mykoplazma to bakteria, a nie „coś jak wirusy”. I to był sarkazm, bo nie ma czegoś takiego jak mykoplazmy rakotwórcze. Fantazja poniosła autora widzę 😉

  2. Z całym szacunkiem, ale nawet w tym „wspaniałym” artykule nie ma mowy o rakotwórczych mykoplazmach 🙂
    O tym drugim, że wirusy nie istnieją nawet nie mam siły wszczynać dyskusji.

  3. Jakieś 25 lat temu kupiliśmy cocer spaniela. Po szczepieniu na parwowirozę na plecach w miejscu iniekcji zrobił mu się wrzód, który nie chciał się goić. Lekarze stwierdzili, że to nowotwór, krótko po tej diagnozie pis zapadł na parwowirozę, nosiliśmy go na kroplówki przez 2 tygodnie, stan się pogorszył i piesek odszedł. Przeżyliśmy to bardzo, pamiętam jak moja mama płakała w kuchni patrząc na agonię naszego psa.