Matrix czyli świat oszustwa i iluzji: czym jest?

Matrix czyli świat oszustwa i iluzji: czym jest?

globalna świadomośćZapraszam na nagranie kolegi, Marka Kotońskiego na Radio Samiec, 66,6 FM. No, ta końcówka jest wymyślona, bo to są nagrania You Tube a nie klasyczne radio, ale on mądrze mówi. Dotychczas Marka znaliśmy ze stron takich jak Samcze Runo czy Eco Ego. Kilka jego wpisów zamieszczałem także u siebie. Teraz Marek zadebiutował jako profesjonalny YouTuber, a efekty jego pracy możemy obserwować na poniższym nagraniu.

Mówi tam nie o kobietach i nie o związkach, ale o ezoteryce, matrixie, o globalnym hologramie oszustwa. Wiele razy pisałem u siebie, że powinniśmy podejść do tych spraw nieco inaczej niż do tej pory. Tak, świat trzeba zaakceptować i trzeba się z nim pogodzić. Nie istnieje inna droga. Droga walki ze światem jest drogą walki z wiatrakami, drogą zniszczenia i destrukcji.

Można natomiast opisywać jak ten świat jest skonfigurowany, można podawać recepty i gotowe rozwiązania, można uświadamiać innych i można subtelnie skłaniać ich do myślenia. I w końcu najważniejsze co możemy zrobić – można zmieniać siebie i swój własny świat. Trzeba jednak to robić bez generowania negatywnych emocji ze swojej strony. Trzeba także używać takich zwrotów, słów, opisów, by nie generowały nadmiaru negatywnych emocji u Czytelników.

Emocja jest ładunkiem energetycznym o potężnej sile. Z jednej strony może to być siła budująca, ale niestety, najczęściej jest to siła niszcząca. Przeważają na Ziemi złe emocje i ogólnie, przeważa na Ziemi zło. Ma ono „pierwszeństwo” nad dobrem, pierwszeństwo dane przez matkę naturę. Zło jest ustawione jako „program domyślny„. Od nas zależy czy z tej pułapki domyślnego programu zła wyjdziemy.

Pozostaje jeszcze jedna bardzo ważna kwestia, która „wisi” nade mną od kilku tygodni. Otóż mamy mnóstwo ezoterycznych poradników typu „Cisza przemawia„, opisujących de facto iluzję. W poradnikach tych opisywane jest to, co należy zrobić. Opisywana jest tam TEORIA. Ale praktycznie NIGDZIE nie ma opisu co i jak należy zrobić tu i teraz, w chwili obecnej. O to mam żal do tych autorów, choć wiem że nie powinienem. Mogli chociaż powiedzieć: „Słuchaj, to jest tylko teoria, to nie działa, szukaj gdzie indziej„.

Nikt mi tego nie powiedział. Na pewno ważne jest wyrównanie sfery biologicznej. Zadziwiająco wielu „buntowników z wyboru” choruje na choroby autoimmunologiczne, które praktycznie uniemożliwiają duchowy rozwój. Otwarte pozostaje pytanie, czy choroby takie jak Hashimoto (niedoczynność tarczycy, nadnerczy i in.) są „karą” za nie realizowanie „programów” matki natury (rozmnażanie, zdobywanie zasobów, służba władzy, ekspansja).

Dobrze, ale kimże jestem by podważać nauki osób takich jak Osho czy Eckhart Tolle i by mówić, że to nie działa? Na pewno jestem tym, który sprawdził to w praktyce. Naprawdę nieliczni podają gotowe metody, techniki i sposoby co i jak należy zrobić, by uwolnić się od destrukcyjnych połączeń społecznych i astralnych. Wśród nich najbardziej wyróżnia się „Transfering Rzeczywistości” Vadima Zelanda jak i system DEIR Dymitra Wereszczagina.

Owszem, jest też satanizm level hard, gdzie otrzymujesz potężny zastrzyk energii i wszelkiej możliwej mocy, w tym finansowej, i to od razu. Ale te satanistyczne „interesy” z bytami z astralu są jeszcze bardziej niekorzystne, niż lokata w amber gold czy pożyczka od mafii. Chcesz dobrej jakości – więc musisz ją z trudem wypracować, nie ma łatwo i nie będzie.

Transfering to absolutnie genialne, niemal boskie objawienie – wiem to od bardzo wysoko wtajemniczonej osoby. DEIR to zaś zaawansowany okultyzm pomagający uwolnić się od destrukcyjnych społecznych energii, pomagający się bronić przed wampirami, których codziennie spotykamy. Jeśli miałbym w ciągu najbliższych 10 lat napisać książkę, to na pewno bym pisał o tym, co naprawdę działa, co można zrobić tu i teraz. I już wiem jaki tytuł bym jej dał – „CISZA NIE PRZEMÓWI” 🙂

To trochę rozczarowujące na dobrą sprawę. Okazuje się, że nauki wielu mistrzów duchowych są tak samo niewydolne i „nie działające„, jak klasyczne, systemowe ideologie i religie. I tutaj sprawdza się zasada dotycząca matrixowych doktryn. Otóż prawdą jest to, co naprawdę działa, jest nią to, co można wykonać i zrobić tu i teraz, a nie w jakiejś niesprecyzowanej przyszłości, czyli w „świętym nigdy„. Żyć w teraźniejszości, tu i teraz? Dobrze, zgadzam się! Ale powiedz ludziom, jak to należy osiągnąć!

Świetnie te dylematy opisuje poniższy cytat:

Cytuję: „Do starej mądrej sowy przyszła stonoga. Uskarżała się ona na podagrę – bolała ją każda z jej stu nóg. Sowa poradziła jej, by stonoga stała się.. wiewiórką. Przecież wiewiórka ma tylko cztery nogi, a nie sto, więc bólu jest mniej. Wtedy stonoga powiedziała: ‚dobrze, chcę się stać wiewiórką, ale co konkretnie muszę zrobić by to osiągnąć? Wtedy sowa powiedziała: ‚nie zawracaj mi głowy, ja tu tylko ustalam kierunek leśnej polityki’, po czym odfrunęła w siną dal, zostawiając stonogę samą z jej problemem.”
~Anthony de Mello, drobna modyfikacja Jarek Kefir

Polecam moje najnowsze wpisy o duchowości, ezoteryce, new age, matrixie:
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”
Zobacz tajemniczą przepowiednię illuminatów na najbliższe czasy!
Kto według Was rządzi tym światem? [2] [VIDEO]
Kto według Was rządzi tym światem?
Sami stwarzamy swój własny wszechświat!
Kim / czym jest Bóg? Wiedza ukrywana przez elity
Praktycznie wszystkie przepowiednie Orwella się spełniły
Ziemia to planeta-więzienie? Baśnie, legendy, książki i filmy mówią o tym od dawna..

Kanał You Tube Marka jest dostępny w liku poniżej. Zapraszam do subskrybowania:
https://www.youtube.com/channel/UCH-amtPq9AFbVF2JBbhTiyQ?nohtml5

Dam teraz kilka cytatów różnych autorów o duchowości, ezoteryce, matrixie:

Cytuję: „Jeśli nie znasz siebie, swojego umysłu i reakcji emocjonalnych – jeśli nie studiujesz samego siebie, nie poznasz oszukańczej natury otaczającego Cię świata. Jeśli nie znasz siebie, całe życie będziesz niewolnikiem. Oczywiście mamy nowoczesność, nie ma już łańcuchów, pejcza i wody z chlebem, ale mamy okupację znacznie subtelniejszą – okupuje się nasze umysły za pomocą wbijanych nam do głowy przekonań. To znacznie skuteczniejsze, wydajniejsze – nie trzeba utrzymywać strażników, na których poluje ruch oporu – wystarczą marketingowcy, dziennikarze, kapłani jednej z tysiąca „jedynie słusznej religii”, politycy, ideolodzy. Ofiary stają się cwańsze, ale i kaci doskonalą swoje metody – na tej pełnej nienawiści, cierpienia, bólu i walki planecie.”
~Marek Kotoński

_____

Cytuję: „Ludzie przychodzą i odchodzą. Wsiadają do naszego pociągu „życie” o destynacji „przeznaczenie” na różnych stacjach. Niektórzy jadą w innych wagonach, przemkną za oknem, zechcą nam sprzedać piwko albo sprezentują wierszyk na kartce. Może wypijemy z nimi kawę lub ktoś nam odda swojego batona. Inni potowarzyszą nam przez więcej stacji, siedząc blisko, a inni dalej, przy drzwiach, podczas gdy my spoglądamy z ciekawością przez okno. Pozostali zaś przejadą część podróży tak daleko od nas, że nawet ich nie spotkamy. Niektórzy natomiast w pewnym momencie mogą zmienić przedział, po to, by później wrócić do naszego. Pociąg i tak dotrze do stacji końcowej. Liczy się podróż. To, ile możemy w jej trakcie dostrzec piękna, nauczyć się czegoś ważnego od innych, pośmiać się wraz z nimi lub uronić łzę. Ludzie boją się śmierci nie wiedząc nawet, że umarli jeszcze za życia. Bądźcie odważni i żyjcie to życie tak, jak przystało na istoty, które wyewoluowały w ciągu milionów lat z gwiezdnego pyłu.”
~Małgorzata Kwietniewska

_____

Cytuję: „Pole energetyczne czy też informacyjne człowieka oddziałuje na nieskończone większe pole wszechświata. Poprzez to uniwersalne pole wszyscy ludzi są ze sobą powiązani jak przez niewidoczne nici. Człowiek jako część Stwórcy jest umysłowo-duchową istotą i ma ogromny potencjał. Boskie siły i możliwości, które służą stworzeniu możliwie najlepszego dla siebie świata, są dostępne dla każdego człowieka. Od stopnia rozwoju świadomości człowieka zależy, jak silnie jest on związany z boską siłą i jej nieograniczonymi możliwościami.[…]

Dziś nadszedł czas, by człowiek „przebudził się”, przyjął swoje boskie dziedzictwo, przypomniał sobie o swoich zapomnianych zdolnościach, rozwinął swój potencjał duchowy i kolektywną świadomość i przeszedł na nowy poziom. Wysoko rozwinięta kolektywna świadomość może zmienić ludzką egzystencję, w najlepszym wypadku umożliwić zdrowie, wieczne życie i wieczną młodość.”
~Olga Husermann, Potschtar Klaus, Jurgen Becker, „Rosyjska Medycyna Informacyjna”

_____

Cytuję: „Jeśli wierzyć w przeznaczenie, to najlepszym lekiem na smutek będzie pogodzenie się z losem. I znów znajdują się kolejne wytłumaczenia w stylu: „Jeśli chcesz być szczęśliwy, to po prostu taki bądź”. Bądź optymistą i zadowalaj się tym, co masz. Człowiekowi daje się do zrozumienia, że jest nieszczęśliwy, bo jest wiecznie niezadowolony i zbyt wiele pragnie. A zadowolonym należy być z definicji. Trzeba cieszyć się życiem. Człowiek w zasadzie zgadza się z tym, a jednocześnie jakoś głupio mu, gdy każe mu się z radością wychodzić naprzeciw szarej rzeczywistości.

Czyżby nie miał prawa pragnąć czegoś więcej? Dlaczego ma zmuszać się do radości? Przecież to tak, jakby zmuszać się do miłości. Dookoła wiecznie krzątają się jacyś „oświeceni” osobnicy, którzy nawołują do
powszechnej miłości i wybaczenia. Człowiek może naciągnąć na siebie tę iluzję jak kołdrę na głowę, by nie zderzać się bezpośrednio z surową rzeczywistością i w rzeczy samej odczuwać ulgę. Ale w głębi duszy nie może zrozumieć, dlaczego ma zmuszać się do wybaczania tym, których nienawidzi i miłować tych, którzy są mu obojętni. Jaką ma z tego korzyść? Jakieś takie nienaturalne to szczęście.. Wymuszone. Jakby radość,
zamiast nadejść sama przez się, miała być wyciskana z nas niczym pasta z tubki.

Oczywiście znajdą się i tacy, którzy nie wierzą w to, że życie jest na tyle nudne i prymitywne, by sprowadzało się do jednego z góry określonego losu. Nie chcą zadowalać się tym, co mają i wolą cieszyć się osiągnięciami, a nie tym, co otrzymali. Dla takich ludzi istnieje inna koncepcja losu: „Człowiek jest kowalem swego szczęścia”. A, jak wiadomo, o szczęście trzeba walczyć. Tylko jak? „Znawcy” orzekną, że nic łatwo nie przychodzi.
Zdawałoby się, że bezspornym jest fakt: jeśli nie chcesz przyjąć takiego szczęścia, jakie było Ci dane, musisz rozpychać się łokciami i walczyć o swoje.

Pouczające historie opowiadają o tym, jak to bohaterowie mężnie walczyli i z poświęceniem trudzili się nocą i dniem, pokonując nieopisane przeszkody. I dopiero po przejściu przez wszelkie trudy i męki bohaterowie zdobywali swe miejsce pod słońcem. Ale i tu nie wszystko się zgadza. Walczą i trudzą się miliony, a prawdziwy sukces osiągają tylko jednostki. Można poświęcić całe życie na rozpaczliwą walkę o miejsce pod słońcem, lecz i tak niczego nie osiągnąć. Czymże jest życie-takie brutalne i nieprzejednane? Cóż za przykra konieczność – walka o swoje z całym światem. A jeśli świat nam nie ulega, to znaczy, że trzeba walczyć ze sobą.

Jeśli jesteś taki biedny, chory, brzydki i nieszczęśliwy to sam jesteś sobie winien. Sam jesteś niedoskonały i dlatego musisz się zmienić. Człowiek staje przed faktem, że od początku jest tylko nagromadzeniem wad, nad
którymi musi usilnie pracować. Zniechęcający obraz, nieprawdaż? Okazuje się, że jeśli człowiekowi nie  poszczęściło się od razu i nie urodził się bogaty i szczęśliwy, to pozostaje mu w pokorze dźwigać swój krzyż lub całe życie poświęcić na walkę. Jakoś nie bardzo cieszy takie życie. Czyżby w tym tunelu beznadziei nie było żadnego światełka? A jednak wyjście istnieje. W odróżnieniu od wymienionych powyżej, jest ono tyleż łatwe, co przyjemne, ponieważ znajduje się w całkiem innej płaszczyźnie.”
~Vadim Zeland, Transfering Rzeczywistości – szczerze polecam zakup tych książek

A poniżej nagranie video Marka Kotońskiego „Tu i teraz, czyli matrix„:

Podsumował: Jarek Kefir

 

60 myśli nt. „Matrix czyli świat oszustwa i iluzji: czym jest?

  1. http://www.eioba.pl/a/4dqh/nie-wszystko-zloto-co-sie-swieci

    „Rozwój duchowy to droga prowadząca z mroku w jasność. To zapalenie lampki – i ujrzenie a nie wyobrażanie sobie, branie „na wiarę” czy fantazjowanie. Lampka się zapala i zaczynasz widzieć. Inni w tym czasie wymyślają teorie, kręcą się w kółko, walczą w imię któregoś z tysięcy poglądów na temat „co kryje się w ciemności”. Pyk! lampka płonie i z radością porzucasz wszystko w co wierzyłeś, czemu ufałeś; to tylko śmieci i nic więcej. Ale zanim płomień błyśnie pełną mocą, najpierw będzie delikatnie pełgał. Zobaczysz tylko trochę i migocące cienie, wielkie i chybotliwe. Z czasem coraz więcej i więcej prawdy wyprze kłamstwo i ciemność. Bez wysiłku, walki i poświęcenia. Lekko, radośnie i delikatnie.

    Prawdziwa miłość

    Ludzie rozumieją rozwój przeważnie jako nowe przedmioty i atrakcyjne osoby w ich życiu, awanse, lepszą pracę – mylą się straszliwie. Jedynym celem do osiągnięcia w ludzkim życiu jest powrót do źródła, Boga, Boskiej energii, najwyższej ekstazy i spełnienia – mniejsza z nazewnictwem. Powrót dokonuje się poprzez świadomość, wstępującą na daną inkarnację w człowieczy awatar. Takim awatarem jest rubaszny Marek, który właśnie robi palcówkę czarnej klawiaturze. Rozwój duchowy to rozszerzanie świadomości; od poczucia biedy do poczucia dostatku i pełni. Od strachu do poczucia że jestem zawsze i wszędzie bezpieczny, bezwarunkowo kochany. Od poczucia samotności do pełni i odczuwania jedności z ludźmi, przyrodą, całą widzialną i niewidzialną rzeczywistością. Wszystkie te odczucia są naturalnym efektem rozszerzenia świadomości – a najważniejszym z nich jest miłość. Nie ta żałosna, płaczliwa z seriali czy cierpiąca bądź walcząca z kościołów – cudowna, pełna ciepła energia odczuwana w sercu. Fajne, przyjemne odczucie, przeganiające precz wszystkie nasze smutki i bóle. Problem w tym że ludzie znają pożądanie, pragnienie, ulgę po ciężkim przeżyciu (że minęło), biologiczne popędy (rozmnażanie, przetrwanie) – i nazywają je miłością, kiedy nie ma to nic wspólnego z miłością prawdziwą. Czymże więc ona jest? ukojeniem odczuwanym w sercu – nie w kroczu, gardle czy brzuchu, ale na linii serca, pośrodku klatki piersiowej. Odczucie ciepła i rozkoszy może się rozlać w inne miejsca, ale centrum rozkoszy będzie zawsze serce. Ludzie biorą narkotyki, piją i robią różne dziwne rzeczy, by poczuć chociaż promil tej rozkoszy, która jest nam dana w prezencie od urodzenia.

    Makaron na uszy

    Świat duchowy to nie piękne słowa – makaron na uszy naiwniaków, ale wibracja, odczucie. Słowa to wytwór umysłu, człowieka – w świecie duchowym nie istnieją. Im lżejsze i piękniejsze odczucia, tym wyższe i potężniejsze, bliższe Boga. Rozwój duchowy to podążanie za wspaniałymi odczuciami – ukojeniem, spokojem, bardzo wysoką samooceną, świadomym seksem, miłością do siebie i ludzkości – mądrą miłością która zamyka w więzieniu bandytę a nie wypuszcza go na wolność – radością i siłą, energią. To jest właśnie energetyczna ścieżka do Boga. Sam Bóg a przynajmniej to, czego jako Boska świadomość w ciele możemy doznać – to najwyższa, najczystsza i najsilniejsza oktawa energii – ostateczne spełnienie, kulminacja niewyobrażalnej rozkoszy.

    Zakryć światło

    Mroczne siły zakrywają prawdę używając pięknych słówek. Nie liczy się idea, słowa – liczy się tylko i wyłącznie to, na czym koncentrujesz swoją uwagę. Czy daje Ci to ukojenie, poczucie wewnętrznego spokoju, akceptacji i pogodzenia ze światem? czy łączy i jednoczy, zamiast dzielić i różnić? bo jeśli nie, to oddala Cię od Boga – i żadne słowa, zaklęcia, organizacje i potęgi tego faktu nie zmienią. Im dalej od Boga, tym zimniej, więcej bólu, cierpienia i smutku, walki oczywiście o „dobre” cele. A teraz spójrz na strony największych portali – mordy, gwałty, strach. Gdy zajmujesz swój umysł tymi informacjami, by je zrozumieć musisz je sobie w głowie wyświetlić, poczuć – jednocześnie duchem wkraczając na niskie poziomy wibracji. Horrory, mocne filmy, wszystko co brzydkie i niskie wkracza w Ciebie, jednocześnie zamykając Cię na niskim poziomie a zamykając na wyższe energie. To jest właśnie broń sił ciemności – skierować Twoją uwagę i ją zająć czymś brzydkim, obrzydliwym. Spójrz teraz co robi „nasza” od tysiąca lat religia, katolicyzm – w otoczce pięknych słów, rytmicznych modlitw i śpiewów (trans, półhipnoza) na czym się skupiasz? na cierpiącym za Twoje grzechy i winy Bogu. Cierpienie, poczucie winy, męczarnie, upodlenie, słabość, bezradność. Wszystko podlane sosem „radujmy się” i „Bóg nas kocha”. Myślisz że jakikolwiek kochający ojciec by tak postępował wobec swojego dziecka? bóg katolicki to negatywna, spreparowana w konkretnym celu fantazja, nie mająca nic wspólnego z prawdą. To nie jest Bóg doświadczany w medytacji i ciszy umysłu, tylko bardzo niskie odczucia, ciężkie i brzydkie którym nadano ładne nazwy – dobra, Boga, miłości. To oczywiście podstęp, oszustwo i pułapka – a gdy to odczujesz, zostaje to nazwane opętaniem, stajesz się chory, nie jesteś sobą, wykluczają Cię ze swojego grona – dawniej by spalili na stosie żywcem. Gdy poczujesz czym jest prawdziwa miłość, będziesz miał odruch wymiotny na same słowa miłość walcząca, cierpiąca, pełna poświęcenia – nie ma czego takiego. Nie możesz w jednej chwili przeżywać prawdziwej miłości i cierpieć, walczyć. Miłość to piękno i światło, cierpienie to brak światła. Nie może jednocześnie być jasno i ciemno.

    Oszustwo niejedno ma imię

    Ludzie pragnący wyższego sensu, są wodzeni za nos rzekomo dobrą religią, ateiści i pragmatycy rzekomo obiektywnymi newsami. Pomijając słowa, jest to bardzo podobny poziom wibracji. Telewizor i msza podobno święta tak samo hipnotyzują, wprawiają Twój mózg w stan alfa. Nie dziwiło Cię nigdy, skąd takie odprężenie przed telewizorem? właśnie stąd – to lekka hipnoza, gdzie sugestie wyjątkowo mocno w nas zapuszczają korzenie – a sugestie są niezwykle negatywne, brzydkie. Im więcej przebywasz swoją uwagą w niskich astralnych, energetycznych światach – tym bardziej Twój świat i odczuwanie się do nich upodabnia. Oddalasz się od źródła więc cierpisz, co jest znakiem obrania złego kierunku – i ludzie oddają to cierpienie ostatecznej radości i szczęściu – myśląc że Bóg tego potrzebuje. Bóg nic nie wie o Twoim cierpieniu – Bóg pląsa w promieniach szczęścia. I tylko je mając w sercu, uzyskasz wstęp do jego królestwa. Cierpiący skazani są na niższe, piekielne, astralne stany istnienia.”

    Lubię

  2. http://www.eioba.pl/a/4l4j/quo-vadis-kobieto

    „Obserwując Panie w sieci, można zauważyć ich ogromne kompleksy, szokująco niską samoocenę, którą próbują zakryć na wszelkie możliwe i niemożliwe, często groteskowe i agresywne sposoby. Oglądanie tego procesu w tak dużej skali, sprawia że mam ciarki na plecach, a zimny pot spływa pomiędzy moimi twardymi jak stal, tysiące razy kopanymi przez życie i Panie pośladkami. Jak mogło dojść do takiej sytuacji, że napisanie banalnej prawdy budzi tak wielką agresję u Pań?

    Rysiek kobiety nie zastąpi

    Kobieta w roli matki spełnia się lepiej niż ojciec; tak, to też przytyk do zabawnych pomysłów, by dwaj Panowie wychowali dziecko. To że facet przebiera się w pończochy, szpilki, maluje paznokcie i daje w tyłek, nie oznacza że jest wystarczająco emocjonalny. Do czwartego, piątego roku życia dziecko jest bardzo emocjonalne, a tak mało logiczne, że tylko w troskliwych objęciach mamy, zyskuje niezwykle ważne dla jego rozwoju ukojenie i bezpieczeństwo. Tego mężczyzna nie jest w stanie dać, nawet archetypowy Rysiek z Klanu, dla którego sensem istnienia jest rodzina. W miarę dojrzewania dziecka, gdy wykształca się ciekawość świata, uwaga dziecka przechodzi na ojca, który swą męskością i spójnością wprowadza dziecko w nowy, zadziwiający świat – który kiedyś znienawidzi, ale mniejsza z tym. Tak więc mamusia dba o maluszka, przytula gdy ten zapłacze w nocy, pociesza i koi lęki, a gdy ten podrośnie idzie z tatą na mecz, zobaczyć jak „nasi” dostają kolejny raz w pupę; eksploruje świat w którym przewodnikiem i wyrocznią staje się tata – gdy jeszcze podrośnie, widok skąpego „wapniaka” będzie go wkurzał, a gdy z prochu wapno powstałe w proch się zamieni, gorzko zapłacze i zatęskni. Oto statystycznie najczęstsze koło życia, gdzie istnieją bezustanne cykle i pulsujące zmiany.

    Nie mam macicy

    I czy ja mam z tym problem, że kobieta jest lepsza w wielu dziedzinach ode mnie? Czy wściekam się i tryskam jadem w słowach zaklętych, gdy Panie mówią mi że nie mam macicy? Że nie urodzę dziecka? Ależ skąd, nie mam absolutnie żadnego problemu. Rozumiem i akceptuję, że natura różnie nas zaprojektowała, że każdy z nas ma przypisane odpowiednie role, tak jak nie obrażam się na noc i dzień, ciepłe dni i nadchodzące po nich zimne, wyjątkowo dla mnie niełaskawe. Jeśli kobieta ma macicę, większą odporność organizmu i mniejszą masę mięśniową, to głównie po to by zająć się potomstwem. Mężczyzna natomiast ma zająć się organizacją pokarmu, mieszkania, bezpieczeństwa, do czego mięśnie i agresja wydatnie się przydają. Role zostały podzielone – kobieta rodzi i wychowuje dziecko, gdyż te w pierwszych latach życia lgnie najwięcej do mamy, a ojciec przejmuje później tożsamość surowego autorytetu. Rodzice wymagają, dziadkowie rozpieszczają (przynajmniej mnie, słodyczami, co przypłaciłem nadwagą), różne role zostały dla nas rozpisane. Oczywiste, prawda? Przynajmniej w zdecydowanej większości, bo o niej przecież, a nie o ekstremach rozmawiamy.

    By kobieta mogła się zajmować małym dzieckiem, musi być istotą emocjonalną – dziecko dopiero wykształca świadomość, więc pokrzykuje, słodko gęga, śmieje się, płacze. Umysł mężczyzny stworzony do abstrakcyjnych dziedzin (matematyka, inżynieria, filozofia, duchowość, idee) nawykowo każdą informację ze świata, dosłownie wszystko pragnie przekształcić w zrozumiały wzór, schemat – tymczasem paplanie dziecka nie ma żadnego, głębszego sensu, ponieważ jest niezorganizowanym (jeszcze) w słowa wyrazem stanów emocjonalnych. Dziecko jest zadowolone, to paple i gęga szczęśliwie, jeśli smutne, przestraszone, płacze. Dlatego właśnie mężczyzna (nie każdy) czuje przy dziecku silne, obezwładniające zmęczenie. Kocha, szanuje, cieszy się – ale jego mózg potwornie się męczy, próbując poradzić sobie z tłumaczeniem tego obcego, niewomlęcego języka. Moi znajomi mówią o zjawisku otępienia, wstydliwego wyczerpania które staje obok miłości. Tymczasem kobieta która jest praktyczna i ziemska, nie ma z tym problemu – porozumiewa się i myśli emocjami, więc nie męczy się i nie frustruje tym, że nie rozumie dziecka. Kobiety wiele rzeczy nie rozumieją, ale wystarczy że są ładne, urocze, należą do nich… i już kochają. Dziecko wesoło gęga, a Panią wypełniają wielkie emocje. Ona w nich rozkwita, płonie wesołym ognikiem; mężczyzna natomiast marnieje w oczach. Gdy dziecko dorośnie, stając się dorosłym mężczyzną, sytuacja się odwraca – kobieta nie rozumie syna, ojciec mądry, życiowy, zawsze zrozumie.

    Panie są dziecinne

    Dlatego fakty są oczywiste, ale też zakrywane, ośmieszane – kobiety oskarżające mężczyzn że są dziecinni, same są z natury dziecinne; myślą emocjami, by móc w pełni kochać dziecko, są nielogiczne, kierują się wiarą w coś, co może być kompletną nieprawdą, ale „złapało” za emocje. Panie mówią że mężczyzna który nie spełnił jej oczekiwań, jest pusty i płytki – ale to właśnie Panie nie mają poczucia honoru, są przyziemne – bo nie mogą jako matki być inne. Tak to mądrze uczyniła natura, że dla matki liczy się tylko przetrwanie dziecka – i dla dziecka matka zrobi wszystko. Męskie pojęcia jak honor i zasady, tylko by w tym przeszkadzały – kobiecie w głowie się nie mieści, jak można popełnić samobójstwo w imię honoru, co np. robiono w Japonii; i chwała Bogu. Kobieta ma znaleźć najlepsze geny, oraz kogoś, kto w najlepszy sposób zajmie się potomstwem, a nie umierać w imię jakichś dla niej dziwnych, wymyślonych przez ludzi dla ludzi zasad. Kobiety nie mają przeważnie innych niż potomstwo i dbanie o urodę zainteresowań, ponieważ tylko to jest im potrzebne dla przetrwania genów – uroda umożliwia zainteresowanie sobą najsilniejszego samca, seksu z nim i zapłodnienia, czyli przekazania genów.

    Kobieta w znaczącej większości, nie ma zasad, zainteresowań (oprócz dbania o urodę, i czytania marzycielskich „książek”, gdzie brzydka i gruba dziewczyna poznaje księcia który zapładnia i daje finansowe „bezpieczeństwo”, nigdy biedaka), wyobraźni, zdolności logicznego rozumowania. Od kilkudziesięciu lat, Panie mają możliwości nauki gdzie chcą i czego chcą, dzięki czemu widać wyraźnie, że nic to nie dało – kilka wyjątków potwierdza regułę. Ile nobli, ile wynalazków należy do kobiet? Ano właśnie. Czy to źle? Ależ skąd, to bardzo dobrze.

    Zimna furia Pań zranionych

    Teraz Panie poczują gniew, furię. Nazwą mnie płytkim, pustym, żałosnym, emocjonalnym kaleką, niedorozwojem, nienawidzącym kobiet impotentem. Te inteligentniejsze (niewiele)zaczną drwić, „syczeć”, jak ja to nazywam. I właśnie takie zachowanie, dobitnie podkreśla kompleksy Pań – nie ich własne, ale wmówione im za pomocą nowoczesnych mediów. Natura jest doskonała; w dziele przedłużenia i rozwoju życia, obdarzyła dwie płcie określonymi parametrami, by umożliwić największą szansę na przetrwanie ludzkości. Nikt z dwóch płci nie jest zły, bądź mniej potrzebny – obie płcie i jej unikalne parametry zachowania, są bezwzględnie konieczne dla ludzkości. Ktoś musi zająć się dzieckiem, które z racji nierozwiniętej świadomości, musi mieć miłość i uczucia, ponieważ logika w formie świadomości jeszcze się nie wykształciła – tę rolę przejęła kobieta. Aby dziecię z opiekującą się nim kobietą mogło przetrwać, mięso przyniesie owłosiony, wypełniony testosteronem samiec.

    I co ludzkość zrobiła? Wmówiła kobietom że są niesprawiedliwie traktowane. Te uwierzyły, łyknęły jak pelikan – ale co dalej kobieto nieszczęsna? Chcesz być mężczyzną i jak on świetnie radzić sobie z męskimi sprawami? Zatracić emocjonalność? Jak wtedy wytrzymasz z małym dzieckiem, obezwładniającym zmęczeniem, gdy mózg automatycznie próbuje zrozumieć niemowlęce emocje? Jakie dasz mu wsparcie emocjonalne wtedy, gdy tego najbardziej potrzebuje? Urosną Ci duże mięśnie, będziesz polowała na mamuta, tylko jaki facet będzie wtedy chciał Cię zapłodnić, byś doświadczyła macierzyństwa? Albo logika, albo emocjonalność, coś za coś, nie można mieć dwóch na raz. Nie można myśleć emocjami, a jednocześnie kierować się logiką.

    Co za dużo chłopów, to niezdrowo

    To co zrobiono z kobietami, jest straszne. Sprawiono że zamiast być sobą, być dumne że są kobietami, one chcą teraz być mężczyznami – i jak tak się kiedyś nie daj Boże stanie, natura wykreśli ten eksperyment z powierzchni ziemi, tej ziemi. Bo co dużo chłopów, to niezdrowo.

    Brak akceptacji dla siebie, to frustracja i stres. Ten się zajada ciastkami, zapija alkoholem albo redukuje paląc papierosa – a później zaraża tasiemcem, by przed latem szybko schudnąć, by podobać się chłopom, by męskie chucie podwyższyły poziom zadowolenia Pań. Są jeszcze inne możliwości poradzenia sobie z przykrymi odczuciami w ciele – ostry, niezobowiązujący seks (tu jakoś nie protestuję przesadnie), ekstremalne sporty, niebezpieczne zachowania, narkotyki, głośne miejsca by bodźce z zewnątrz zagłuszyły wewnętrzny ból. Szalony świat, gdzie każdy chce być kimś innym, a nikt nie chce być sobą. Kobiety są zestresowane, nieszczęśliwe, cierpiące – szukają więc radości. Te same siły które wmówiły im że są niesprawiedliwie traktowane, dają im na tacy rozwiązania – tylko czy będą one dobre? Czy z zatrutego drzewa, można zerwać zdrowe jabłko?”

    Lubię

  3. http://www.eioba.pl/a/4bz4/meski-apel-do-calego-swiata

    „Jako doświadczony weteran portali randkowych, pragnę na łamach tego oto niezależnego medium jakim jest samczeruno.pl, wyrazić swoje głębokie oburzenie. Chciałbym tym problemem zainteresować także media, autorytety moralne i polityków; zaalarmować społeczność międzynarodową, że równość i demokracja w stosunkach damsko męskich została poważnie zagrożona.

    Ministerstwo rozkoszy

    Pragnąc partnera można szukać po kolorze włosów, oczu, wzroście, masie ciała, orientacji seksualnej. Można wpisać że lubi się każdy możliwy rodzaj seksu, wszystko co tylko wyobraźnia jest w stanie wymyślić, a ludzie uczynić. Ale nigdzie nie podaje się wymiarów organów intymnych, a jest to przecież niezwykle ważny element związku. Jestem facetem który plasuje się w dolnych oktawach Europejskiej wiolonczeli, i do dobrej gry potrzebuję niewielkiej publiczności. Oznacza to, że miłość z większością Pań nie daje mi satysfakcji. Jestem miły, podlizuję się, ponoszę dotkliwe straty finansowe celem skłonienia randkowiczki do gorących pocałunków, a okazuje się że zamiast pachnącej fiołkami przytulnej piwniczki, znalazłem się w rozległym jarze wraz z wzdętymi, wyrzuconymi na brzeg trzęsawiska rybami. Spytać na początku o to nie mogę, gdyż obawiam się spoliczkowania, uważam więc że dobrym pomysłem byłoby nakazanie tego urzędową drogą. Skoro można urzędowo określać wielkość ogórków, to dlaczego nie tak ważną sprawę? Drugim problemem jest intymny zapach Pań, zbyt często przypominający przeterminowane owoce morza. Dlatego apeluję by portale randkowe wymuszały na Paniach podawanie rozmiarów intymnych, a także wyników badania odczynu miejsca tajemniczego, np. papierkiem lakmusowym. Niestety, nie mogę zagrozić ogólnopolskim strajkiem moich przyjaciół, bo nikt nie przyzna się do braku satysfakcji w łóżkowych relacjach, czy nie daj Panie Boże rozmiaru berła, tak przecież ważnego atrybutu władzy.

    Strajk mężczyzn

    Czuję natomiast że kilka miliardów mężczyzn, braci samców w skrytości ducha mnie popiera. Miliardy Pań na świecie po prostu nie wie, że wielkość można ćwiczyć mięśniem łonowo guzicznym; można go trenować (zaciskając i rozkurczając) w taki sposób, że wielkość męskiego argumentu przestaje mieć znaczenie. Wielkość to siła nacisku na łono, i jak wiemy wielkość ciężko u mężczyzny zmienić. Natomiast trenując mięsień łonowo guziczny, można zaciskać go z taką siłą, że doznania będą jak z rozjuszonym, rozszalałym Rocco; przy czym samiec zacznie zwijać się z rozkoszy, gdy imadło rozkoszy zaciśnie się na jego duchowym, witalnym centrum. A zadowolony samiec to ogłupiony samiec… czy istnieje lepsza motywacja do treningu? druga ważna sprawa to zakwaszenie organizmu. Powoduje ono duszący, wiercący w nosie, mało przyjazny ludziom zapaszek, od którego Państwa uniżony sługa nie raz i nie dwa w panice uciekał. Słodycze, chleb, makarony, ziemniaki; nie tylko bestialsko wzdymają piękne damskie brzuchy, wypełniając je okrutnymi gazami, ale i skutkują rozrostem candidii, która właśnie skutkuje zapachem z którym ja i moi bracia na całym świecie walczymy. Co w tym najdramatyczniejsze, Panie nie czują swego nokautującego zapachu. Ucieczkę Panów tłumaczą więc tchórzostwem, płytkością, pustką wewnętrzną; są też argumenty takie jak bycie żałosnym gówniarzem, emocjonalnie niedojrzałym gnojem, dziwkarzem, nieudacznikiem, nieogarniętym życiowo, synkiem mamusi. A to najzwyczajniej w świecie wystraszył nas w założeniu intymny zapach. Domagamy się więc edukacji Pań, żeby oprócz harlekinów czytały także o tych jakże ważnych dla nas wszystkich sprawach. Drzewo poznania zaowocuje pysznymi jabłkami urokliwego zapachu, zdrowia i sytości ciało oraz ducha. Podkreślam że edukacja ta, przyczyni się do walki z niżem demograficznym znacznie lepiej niż becikowe. To z całą pewnością ucieszy Pana ministra Rostowskiego; będzie można utworzyć nowe ministerstwo, zatrudnić urzędników i kolegów z Izraela.

    Liczę tu zwłaszcza na Pana ministra Sikorskiego, którego szanowna małżonka, Pani Anne Applebaum (autorka świetnego „Gułagu”) z racji swego pochodzenia nie odmawia śledzika czy szlachetnego czosnku. I podejrzewam, że Pan minister jak i bakterie nie są z tego faktu zadowolone; na tym właśnie braku satysfakcji, gwałcącej kubki smakowe rybnej goryczy po stokroć gorszej od mudżahedinów, buduję swą nadzieję na dyplomatyczne wsparcie i zainteresowanie problemem bratnich państw.

    My, prawdziwi mężczyźni, pragniemy pokoju na ziemi, zakończenia wojen i żeby wszystkie cipki na świecie były ciasne i pachnące.”

    Lubię

    • „Zamiast pachnącej fiołkami przytulnej piwniczki .znalazłem się w rozległym jarze wraz ze wzdętymi,wyrzuconymi na brzeg trzęsawiska rybami”.
      No sorry Sanctusie ten gość,którego wklejasz jest czasem obrzydliwy.Jego niby naturalistyczne opisy są mocno przerysowane.Nie podobają mi się ale może do mężczyzn to jakoś trafia.

      Lubię

      • … życie to nie je bajka kochana, on pisze realistycznie, przez pryzmat doświadczeń, a nie fabularyzowanych mitów rodem z harlequinów 😉

        Lubię

        • Czytam po kilka książek na miesiąc i zapewniam Cię,ze nie są to harlekiny:)Ani żadne Greye.On po prostu czasami dla mnie jest niestrawny.Może pobudził moja wyobraźnię i niedobrze mi się zrobiło;))

          Lubię

  4. Akephalosie!
    Świeć poprzez mnie!
    Przybądź w wojnie
    Przybądź w pokoju

    Sprowadź Słońce
    Zgaś wszelkie gwiazdy
    Pozwól mi trwać
    W splendorze Twego światła

    Nienarodzony!
    Jasny niczym ciemność
    Nie znaleziony w językach
    Nie znaleziony w świetle

    Sprowadź deszcz
    Wysusz wody Styksu
    Faustyczny luminarzu
    Zbawiaj
    Bluźnij

    Jak dzień bez świtu
    Jak promień pustki Słońca
    Jak burza nie dająca spokoju
    Jestem nader kompletny, jednak tak niespełniony

    Agatodajmonie!
    Plagi i gorączki
    Twe imię to Nigdzie
    Twe imię to Nigdy

    Wyzwól mnie
    Wznieć nasiona
    Nie przywiązuj winy
    Płomieniu Gehenny

    O Ojcze!
    O Szatanie!
    O Słońce!
    Pozwól dzieciom przyjść do ciebie
    Ujrzeć Poranną Gwiazdę

    Akephalosie!
    Świeć poprzez mnie!
    Przybądź w wojnie
    Przybądź w pokoju

    Jak dzień bez świtu
    Jak promień pustki Słońca
    Jak burza nie dająca spokoju
    Jestem nader kompletny, jednak tak nie spełniony.

    O Lwio-Wężowe Słońce, Bestio, co wiruje wprzód
    Piorunie, dawco Życia!
    Ty, który płynie! Ty, który idzie!
    Szatańskie Słońce, Hadit, co kroczy bez Woli!
    Tyś Powietrzem! Oddechem! Duchem! Pozbawiony granic i więzów!
    Tyś Esencją, Szybko płynącym Powietrzem, Elastycznością!
    Tyś Podróżnikiem, Ojcem Wszystkiego!
    Tyś Podróżnikiem, Duchem Wszystkiego!

    Usłysz mnie i uczyń wszystkie Duchy Mnie podległymi;
    tak, by każdy duch na Nieboskłonie i w Eterze: na Ziemi i pod Ziemią
    na suchym lądzie i pod wodą;
    w Wirującym Powietrzu i Ogniu gwałtownym,
    oraz każde Zaklęcie i Bicz Boży były Mnie posłuszne.

    Tyś duchowym Słońcem! Szatanie, Tyś Okiem, Pożądaniem!
    Wołaj na głos! Wołaj na głos!
    Zakręć Kołem, O mój Ojcze, O Szatanie, O Słońce!

    *****
    …. AVe satan 666, czyli pozdro od Lucyfera robaczki 😀 …\m/… wiem, że go nienawidzicie, bo tyle macie tej miłości bożej, że nie umiecie pokochać tego, który umiłował Człowieka 😉

    Lubię

    • ,, …. AVe satan 666, czyli pozdro od Lucyfera robaczki😀 …\m/… wiem, że go nienawidzicie, bo tyle macie tej miłości bożej, że nie umiecie pokochać tego, który umiłował Człowieka😉 ”

      Sanctus, chciałabym coś zrozumieć, a być może kiedyś pojąć.
      Czasami odnoszę wrażenie, (bez urazy), że wklejając często teksty wielbiące Lucyfera, szatana, w zapalczywości, pewności swego kultu nie różnisz się od ludzi, którzy fanatycznie cytują biblię i wynoszą na ołtarze obiekt swoich wierzeń do tego stopnia, aby dać wszystkim do zrozumienia, że ludzie powinni tylko w to wierzyć. Problem polega na tym, że człowiek, który nie ma dostatecznego ,,podkładu tradycyjnego”, aby uwierzyć w prawdziwość istoty Lucyfera, Jehowy, Jahwe, Buddy, Siwy, Zaratustry(etc.) , namawiany do jedynej prawdy, należącej do jednego z nich po prostu głupieje i na prawdę nie wie KTO MA RACJĘ.
      Mam jeszcze jedną watpliwość. Wiemy, że świat, ten ludzki, ziemski, materialny składa się z dualizmów, by człowiek miał szansę dokonywać wyborów. Skoro Szatan opisywany przez ciebie jest uosobieniem dobra, to co jest jego przeciwwagą, złem?

      Dla utożsamiających się z istnieniem Boga, Lucyfer jest złem, bez którego nie istniałoby dobro. Dla ciebie Lucyfer jest uosobieniem pozytywności. Jak to jest na prawdę? Skoro to Lucyfer prowadzi ludzi do światłości, to jaką rolę w tym procesie spełnia Bóg?
      W teoriach spiskowych, a może prawdziwych, mówi się, że Watykan oddaje kult szatanowi. Z drugiej strony uważa się, że Watykan jako religia jest zły. Więc jak to jest? Watykan ,,po cichu” i poprzez symbole czci dobro, a swoim owieczkom zapodaje zło?
      Może nie mam w tym temacie wiedzy, może mylę pojęcia.
      Pytam, by coś zrozumieć. Jeśli możesz, Sanctus, wyjaśnij mi, proszę. Chociaż te, przytoczone moje wątpliwości. Jeśli mogę prosić, nie odsyłaj mnie do wiedzy w linkach i cytatach. Odpowiedz mi swoimi, prostymi słowami.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

      • Pozwól Krysiu Kochana ze sie wtrącę!
        Oczywiscie nie odpowiem na pytania do Sanctusa – niech się męczy chłopak! he he he!
        ,,Mam jeszcze jedną watpliwość. Wiemy, że świat, ten ludzki, ziemski, materialny składa się z dualizmów, by człowiek miał szansę dokonywać wyborów.”
        Moim zdaniem tu sie pomyliłaś!. Swiat jest jednolity i nieopisywalny. Aby sobie z tym poradzić ludzie wprowadzaja dualizmy – tylko i wyłącznie po to by spróbowac go opisać. To nasze ułomnosci spowodowały ze posługujemy się dualizmami. Tak faktycznie to jest to rozmowa na całą noc, bo dotyka bardzo wielu wielu tematów.
        Kiedyś faktycznie działałem w dualizmach i nimi opisywałem wiele spraw. Gdy zrozumiałem wiele stało sie jasne i proste – wiec odłożyłem je. Zauważyłem za to ze wiele osób widząc moja [jasność wypowiedzi] gubi się i ucieka. Mam od tego czasu spokój z głupolami – lepiej mi

        Oczywiście pozdrawiam Mądra Babo!

        Lubię

        • „rozmowa na cala noc” czy „mozna by godzinami gadac o tym” to frazesy oznaczajace ze sie nie jest w temacie ze nie ma sie pojęcia o czym się mowi tylko nie produktywne lanie wody bez docierania do sedna.. to z abc psychologii, wiec pamietajcie dzieci drogie jak ktoś uzywa takich frazesow to zapowiada się dluga b dluga i b nudna noc -_-
          ps
          mam takiego w rodzine może gadac i gadac jak grecki aktor ale treści w tym zero koma dziewiec sorry zero koma jeden, na laski działa usypiająco wiec w sumie o to chodzi chyba -_-

          Lubię

          • Jesteś cząstką Boga – przez ciebie przechodzi jego duch z jednej strony jest element duchowy z drugiej materialny które sie przez ciebie przeplatają. – Zrozumiałeś?

            Lubię

            • nie zadnego boga tylko kosmicznego organizmu zwanego PANem (dlatego mamy Pan kowalski np) który używa nas do ochrony swojej macierzystej komórki tj ziemi do walki z pasożytami typu zyd mongol arab itd cos jak biale ciaka krwi walcza z pasożytami w naszym ciele, bog czyli god po angielsku czyli gad po naszemu czyli jaszczur yahwe nie ma nic wspólnego z nami, astral to normalne ciało żaden tam duch wazy jedna szklanke, i tyle mniej wazy ciało zaraz po śmierci, nie przepadam za twoja poezja w fizyce -_- , cala nasza nauka to magia i poezja, ciagle slysze ze człowiek się pojawil u nich, tak jak i owoce się pojawily, hmm… albo „pochodzą” czy „przyszly” czy „sprowadzono” , tu nie zadnej magi wszystko jest fizyka na wyższym poziomie, tu się nic nie przenika, po prosty astral chodzi w ciele, kropka

              Lubię

              • ,, nie zadnego boga tylko kosmicznego organizmu zwanego PANem (dlatego mamy Pan kowalski np) który używa nas do ochrony swojej macierzystej komórki tj ziemi …”

                Nie ma powodu, aby sądzić, że w świecie astralnym nie istnieje hierarchia.
                Kwestia kto kogo nazywa ,,panem”.
                Dla szeregowca panem będzie kapral a w najlepszym wypadku sierżant. To od szeregowca zależy, czy będzie zastanawiał się nad ,,istotą ” generała.

                Dla innych prezydent miasta będzie najwyższą ,,górą”. Prezydent kraju ( prezydent – taka sama nazwa!) może dla nich nie istnieć przez całe ich zaszufladkowane życie.

                Dlatego dziś, bardzo wielu z nas ,,omija” słowo Bóg, bo zdajemy sobie sprawę z faktu, że może się ktoś pod pojęcie Boga podszywać. Wolimy używać określeń: Kreator, Stwórca Wszechrzeczy, Absolut, Najwyższa Jaźń, Praźródło, Matryca Światła, Uniwersum etc.
                A tak w ogóle istota nie leży w nazwie, a w tym, co kto ma na myśli, w odczuciu, używając nazwy.
                Używając słowa Bóg i przy tym wznosząc wibracje serca na częstotliwości harmonizujące z energią miłości, współodczuwania, piękna i spokoju, z pewnością nie służy to ,,panom” żywiącym się niskimi energiami strachu, cierpienia i złości.
                To, moim zdaniem jest cud kreacji – mocy, jakie posiada w sobie człowiek.

                Generując wysokie wibracje, przyciąga do siebie energie podobne, staje się ich kanałem. Z pewnością energie miłości nie są przyciągane od bytów negatywnych, złych, w tym sensie, że stojących w opozycji z istotą ludzką.

                Nie ważne jak nazywamy, ważne co generujemy. Czy jesteśmy elektrownią zasilaną ściekiem, czy wielką, spokojną, silną rzeką.
                Sądzę, że słowo Bóg jest ,,bezpieczną” nazwą, ponieważ znane nam z pradziejów zapisy tego słowa oznaczały po prostu ,,Boga”. Bez imion, nazw kogokolwiek, czegokolwiek, które mogłyby emitować niskie wibracje.
                Np. Z bezsamogłoskowego JHWH (J było bezdźwięczną spółgłoską) stworzono JAHWE, JEHOWA. Ciekawe, że tylko w 2% światowych przekładów biblii, czyli dla katolików i marginalnych pod względem liczebności wyznawców Jehowy, Boga w biblii nazwano Jahwe lub Jehowa. Może to i jest jakaś konspiracja. 98% przekładów zawiera po prostu słowo ,,Bóg”, ,,Ojciec”, Stworzyciel” Ale to taki przykład.

                Serdecznie pozdrawiam.

                Lubię

                • cokolwiek kk(kukluks klan -_-) to sciema ale człowiek zdesperowanie potrzebujący polaczenia z boskoscia tj potrzebujacy k normalnego zasilania do normalnego zycia zaakceptuke wszystko, nawet zwloki na kolku, to cos jak nasza TV z reklamami każdy tego g reklamowego nie znosi ale chcąc obejrzeć film musi przebrnąć przez te j reklamy i to samo z religia lunarna, na krotka chwile otwierają nam kanaly żeby nas zasilić(oglądanie filmu) i oczywiście z tego sami sciagaja (reklamy) bo tylko do nas ta energia plynie, sami by nie byli w stanie jej sciagnac, na tym to polega, jesteśmy po prostu zdesperowani jechaniem na 9ciu procentach baterii… szczególnie po 40ce jak komputer pokładowy b dużo myśli i zaczyna sobie zdawać z licznych przekretow pochlaniajac mnóstwo boskiej energi

                  Lubię

                    • Nadciśnienie, zwyrodnienie narządu słuchu w ośrodku ucha wewnętrznego, mind control, za głośne słuchanie muzyki na słuchawkach i na głośnikach, praca w ciężkich i hałaśliwych warunkach, toksyny i metale ciężkie w organizmie , smog elektromagnetyczny /

                      Lubię

                    • Roni7 weź mi nie pierdol jakieś swoje dyrdymały, ja tak mam od dzieciństwa. Potrzebuję pomocy i się grzecznie pytam na forum u Jarka. A i tak Cię pozdrawiam, bo fajnie piszesz. Tylko mnie nie wkurwiaj…

                      Lubię

                    • tez tak mialem nie przejmuj sie a właściwie to powinienem powiedziec czego to ja nie miałem… najważniejsze się nie sresowac tylko przeczekiwać organizm durny nie jest wie co robi nie przeszkadzać tylko chemia lekarska
                      może glutem może fruktoza może stress może emf, przestaw lozko albo spij w innym pokoju, kapiele w soli magnezowej tzw gorzkiej 2 szklanki na wanne, troche musisz droga eliminacji

                      Lubię

                    • Dałem ci potencjalne przyczyny a ty mi tu cos odpierdalasz. Co za wdzięczność w narodzie ech… Jak jasna cholera. Faktycznie coś musi być na rzeczy bo twoja retoryka jest podobna do retoryki GMO. Jak masz mózg to sobie sam poszukaj. A chciałem tylko pomóc. Co za ludzie w tym kraju żyją za grosz pokory i wdzięczności. Przecież grzecznie odpowiedziałem. To ty tutaj jesteś niegrzeczny.

                      Lubię

                    • wiem, to glizda uszna i albo chce jej się ruchac albo zrec i piszczy, musisz karmic albo sprowadzić samca do drugiego ucha będziesz miał stereo… -_-

                      Lubię

      • „Lucyfer, jako duchowy archetyp zwycięstwa ego – czyli samoświadomości kosztem łączności z Absolutem, kryje w sobie ogromną duchową mądrość i wyjaśnienie dramatu ludzkości. Daje nadzieję, że odrzucony zawsze powróci, oraz, że nie ma relacji Ja – Ty, bez rozwoju samoświadomości. Jej zwieńczeniem jest właściwie ukierunkowane ego wchodzące na poziom Duszy- świadomej i nieskończonej relacji z Absolutem. Bez tego bylibyśmy cząstką Boga, która się z Nim stapia i nie ma wiedzy o sobie samej. A tak… z jakiegoś powodu Bóg zaprojektował Ducha i Ciało w taki sposób, żeby uczyli się samoświadomości kosztem oddzielenia, bo inaczej nie byłoby to możliwe. Gnostycy widzą w tym źródło zła i słabości, uważając człowieka za ofiarę spartaczonej roboty Demiurga. Buddyści uważają ego za źródło cierpienia, obarczając winą za wszystkie nieszczęścia, a niektóre odłamy z fanatyczną radością najchętniej by się go pozbyły, zapominając o tym, że jest to niemożliwe. Ego jest integralną częścią Świadomości, tyle, że na poziomie ograniczonym, gdy nie poznała jeszcze całej swojej Jaźni. Gdy pozna – ego rozkwitnie do stanu świadomości Duszy (jest to uwolniony, zintegrowany Duch wypełniający całe Ciało).

        Archetyp Lucyfera, męski pierwiastek kosmiczny – Duch, wg monoteizmu -Pierwszy Anioł i jednocześnie uniwersalny wzorzec duchowy, któremu ulega każdy człowiek na jakimś etapie swojego życia, dał bardzo wiele zbiorowej Świadomości wszystkich ludzi. Przede wszystkim przepracowany Lucyfer zaszczepił idealizm, poświęcenie, współczucie. Pragnienie naprawiania świata, co dynamizuje ludzi na całym świecie. Oczywiście walka z ciemnością z powodu niezrozumienia i braku wiedzy, występuje na poziomie nieprzepracowanego cienia co opisałam w niniejszym artykule. Z kolei przepracowany wzorzec lucyferyczny ujawnia pragnienie rozjaśnienia ciemności i niesienia miłości tam, gdzie jej nie ma. Ruchy ekologiczne, na rzecz praw mniejszości, dzieci, zwierząt, to także idealizm lucyferyczny w pozytywnym wymiarze, który głosi wszech pokój, braterstwo i życie ale zgodny z zasadami „jasnej strony mocy”. Artyzm, bunt przeciwko niedoskonałości świata, ucieczka w wymiar duchowy to także cechy lucyferyczne. Nawet Jezus Chrystus ( Jezus jest tą wersją Ducha – Świadomości, Demiurga – Syna Boga czyli Pierwszego Anioła, który wyszedł z „upadku” i powrócił do Boga jako Zbawca) ze swoją chęcią zbawiania wszystkich bez wyjątku przejawia cechy tego archetypu, ale przepracowanego, ponieważ Jezus uświęca Ciało, czego Lucyfer nie jest w stanie zrobić. Odbywa się to niestety kosztem seksualności, którą Chrystus zatracił, ale to temat na inny artykuł.

        Pamiętajmy, że wszystkie te postacie – od Ormuzda, Prometeusza, po Chrystusa, Lucyfera i inne kulturowe postacie „zbawcze” to przejawy tego samego Ducha – zbiorowej Świadomości. Imiona mają mniejsze znaczenie, liczy się raczej ten sam wzorzec świadomości duchowej obecny w każdym człowieku, ewoluujący i różnie nazywany przez religie, mity, kulturę. Mity o podobnej warstwie symbolicznej, opowiadające o tym samym aspekcie Świadomości występują w różnych kulturach i etapach czasowych. Dzieje się tak, ponieważ archetypy jako aspekty zbiorowego umysłu – Ducha mają charakter ponadczasowy i uniwersalny. Ja wybrałam nazwę Lucyfer na określenie danego wzorca w rozwoju świadomości, gdy zaczynamy walczyć z własnym cieniem projektowanym na innych. W efekcie ten cień dopada tego, który z nim walczy – stąd tragiczny finał postaci lucyferycznych. Mity należy czytać symbolicznie, męczeńska śmierć, upadek w otchłań czy męczarnie to „piekła” jakie przeżywa każda świadomość w konfrontacji z cieniem, już ujawnionym. Zasada jest uniwersalna – walcząc z ciemnością, mimo woli w nią wchodzisz na spotkanie z prawdą o sobie. A to oczywiście rozbija iluzje ego, jest bardzo bolesnym doświadczeniem. Stąd opis męczarni tych, którzy się poświęcili w imię „jasności” i „światła” przy nieprzepracowanej ciemnej stronie jaźni, która ich dopada na końcu.

        Wielu buntowników, rewolucjonistów, działaczy, artystów, marzycieli, poetów, pisarzy, muzyków, przejawia cechy lucyferyczne, łącznie z egotyzmem. Świat zawdzięcza im piękno i wzrost globalnej świadomości.”

        Lubię

        • „Pamiętaj że Lucyfer to tylko słowo. Słowo wywołuje określone reakcje emocjonalne, tak nas nauczono i zaprogramowano jak roboty. Deser więc wywołuje przyjemne emocje, sex napięcie i drżące oczekiwanie, „pierdol sie” wzbudza agresję i chęć na danie w ryja, prezent poczucie wdzięczności, a ze słowem Lucyfer skojarzono nam emocje przerażenia i strachu. Tak więc gdy piszę Lucyfer i czujesz strach, wiedz że to nie jest prawdziwy strach, tylko sztuczny, nieistniejący realnie lęk który został Ci wbudowany. Ty masz się tak właśnie czuć, masz się bać niewidzialnego potwora który czycha na Twoją duszę, gdyż organizacjom religijnym jest to na rękę. Ludzie szczęśliwi, pewni istnienia kochającego Boga który jest w ich sercu, nie musieli by chodzić do świątyń, bo i po co? i jak myślisz, co by się stało wtedy z tymi wszystkimi rytuałami, świętymi książkami, świętymi paznokciami, kościami i paskami? cały ten biznes by upadł, dlatego musisz się bać i czuć winny, masz się czuć jak szmata, jak łachmyta przez którego Pan Jezus w mękach umierał na krzyżu.

          Ludzie pełni strachu oraz poczucia winy za śmierć Jezusa i grzech pierworodny chętnie przyjdą do świątyni. Po co? szukają antidotum na lęk u tych ludzi, którzy im ten lęk wmówili od pierwszych tygodni życia. Ci ludzie, kapłani, też się boją, wszyscy w tym łańcuchu się boją, od dołu do góry. Człowiek który nie zna polskiego, na słowo Lucyfer w ogóle nie zareaguje, nic nie poczuje – dlatego że nikt mu nie powiedział, że ma się na dźwięk tego słowa bać i biec do kościoła. Gdy ten człowiek jest z innej kultury, prawdopodobnie zareaguje przerażeniem na inne słowo opisujące niewidzialnego złego ducha, jego kapłani też nie próżnowali, i go uwarunkowali żeby w nadziei na usunięcie tego lęku, przynosił im pieniądze. Masa facetów z fantazją, siedzi i wymyśla bajki które podaje się później jako objawienia Boskie. I nikt nie zada sam sobie pytania, dlaczego Bóg nie może mu tego sam powiedzieć, tylko strzela zagadkami i metaforami. Podobnie z proroctwami, których jest cała masa, wszystkie ostrzegają, grożą, straszą że Bóg wszystkich wreszcie rozpierdoli na pył z gniewu, no i oczywiście 2012 rok, misterium strachu i oczekiwania na tragedię. Wszędzie płynie strach, masz się bać, czuć winny – i ok, taka jest rola drapieżnika, polować na ofiary i słabszych. Twoją rolą jest nie dać się złapać w sidła, umiejętnie wymknąć obławie.

          Dlatego też zawsze mam rogala na buzi, gdy ktoś opowiada mi o zniszczeniu kościoła i religii. To nic kompletnie nie da. Ludzie lubią się bać, więc gdy zniszczy się kościół, powstanie inna organizacja. Będą inne sukienki, inne rytuały, słowa, inni święci – ale treść emocjonalna będzie zawsze taka sama. Strach i oferowanie za pieniądze nadziei, co jest ewangeliczną dobrą nowiną. A przepraszam, święte kości, drewienka, części zwłok pewnie będą te same do czczenia. Po co czcić Boga miłości i radości we własnym sercu? znacznie wygodniej jest padać na kolana przed kawałkiem zwłok, świętymi paznokciami czy świętym obrazkiem, i liczyć że kolorowe papierki odkupią świństwa które robimy innym. Nie odkupią, dlatego że Bóg nie jest urzędnikiem któremu dajesz w łapę za załatwienie jakiejś sprawy. Licząc na załatwienie sprawy poprzez bywanie w budynku z cegieł gdzie klęczysz czy leżysz plackiem, i oddawanie pieniędzy, musisz uważać Boga za idiotę. Lepiej daj te pieniądze mi. Grzechów to nie wyczyści, ale przynajmniej wydam je sensowniej niż kapłani, np. na kia rio w kombi i dobre audio do niej.

          Gdy piszę słowo Lucyfer, pojawia się w Tobie lęk. Lęk i przerażenie pragnie objawić się w Twojej wyobraźni jako forma wizualna, więc czerpiesz z pamięci wzorce z filmów grozy. Każdy Lucyfer inaczej wygląda, u jednych jak Obcy z Nostromo, u drugich jak opętana przez Złego, wulgarna dziewczynka (słynna wysokoobrotowa szyja i kultowy tekst o obciaganiu w piekle) z egzorcysty, a u innych jak połączenie nielubianego dziadka który bił (a może i dotykał Złym Dotykiem) i godżilli. Ile wyobraźni tyle Lucyferów. W niektórych głowach, i tu Państwu się nieskromnie i nieśmiało przyznam że puchnę z dumy, Lucyfer przyjmuje moją skromną postać. Sami powiedzcie – czy wy się mnie boicie? ja nawet muchy nie skrzywdzę! pamiętacie miejsce, gdzie czuliście się kochani i akceptowani, bezpieczni? ciepło, miło, fajnie i bezpiecznie, a na zewnątrz szaleje wichura i śnieg… to jest właśnie takie bezpieczne miejsce, gdzie można podładować akumulatory radości, odsapnąć.”

          ……………………….
          A teraz kilka słów ode mnie. Lucyfer to alegoria ego człowieka, jeśli bunt ukierunkujesz na drogę rozwoju osobistego i duchowego, to czy to jest złem? Dla Kościoła czy religii demiurgicznych każdy bunt przeciwko tyrani dogmatycznego zniewolenia umysłu człowieka, poprzez serwilizm ślepej wiary, jest „zwiedzeniem szatana” czyli właśnie Lucyfera, jeśli przyjmiemy formę samoświadomości ego jako „zło wcielone” dla religii monoteistycznych. Vatican zna się na okultyzmie, dlatego wie jak prać mózgi owcom wiernym, i zawsze będzie wskazywał palcem na tych, którzy demaskują jego zło jak „satanistów”, podczas gdy on sam jest sługą szatana Demiurga, czyli umysłu globalnej władzy nad Człowiekiem i jego wolnością. Bo szatan Lucyfer i szatan Demiurg to są dla mnie odrębne archetypy. Mój Lucyfer, to moje ego które pryzmatuje mój romantyczny bunt szlachetny i jest rodzajem expresji mojej niezależnej samoświadomości. Tak jak artystów muzyków, których czesto tu wrzucam, a każdy ma ich za zło wcielone. Tylko, że ci rzekomo sataniści posiadają akurat wysoki poziom świadomości własnego istnienia, nie czynią zła per se drugiemu człowiekowi, bo gdyby tak było, to siedzieli by dawno w więzieniach. Ponadto Lucyfer dla mnie wiąże się też z poganstwem, czyli kultem witalnych sił Natury, które to religie monoteistyczne sprofanowały, projektując nań cień demonicznego satanizmu.

          Lubię

          • Dzięki, dzięki Sanctus. Wiesz jakie uczucie narastało we mnie w miarę czytania cytatów i twoich słów? Spokój. Być może to płynność, logika, obraz ułożonych, pasujących do siebie kawałków wypłynął na powierzchnię chaosu moich myśli.
            Ułożę (dla siebie) to wszystko i zapytam, czy dobrze rozumiem.

            Może zacznę od mojego pojmowania Wyższej Jaźni, Świadomości i Podświadomości, by dojść właśnie do rozumienia tej ostatniej, czyli Ego.

            Trzy aspekty duchowej postaci człowieka. Świadomość, Podświadomość(ego) i Nadświadomość(Wyższa Jaźń). Celowo zapisałam je w takiej kolejności. W moim rozumieniu Świadomość( w tym świadomość czasu tu i teraz, przestrzeni, energii materii i zasad nimi rządzących) może wpływać na rozwój samoświadomości Ego, które ma możliwość ,,kontaktu” z Wyższą Jaźnią. Świadomość nie ma tej możliwości, może to czynić tylko poprzez Podświadomość, która jest niejako kanałem. Im bardziej drożnym, oczyszczonym z przepracowanych cieni – wewnętrznych lęków, fałszywych wzorców, zakorzenionych błędnych przekonań, narzuconych przez Świadomość – tym lepiej dla człowieka dążącego do poznania, zrozumienia Absolutu, Oceanu Wszechogarniającej Jaźni, w której jesteśmy zatopieni, lecz nie świadomi.
            Te trzy aspekty duchowej natury mnie(czy to w religii trójca święta odizolowana od człowieka na maksa?), wyobraziłam sobie jako wierzchołki trójkąta równobocznego, w którym Świadomość znajduje się na dole pionowej linii(boku). Jego górę wieńczy wyższa Jaźń, a trzeci wierzchołek, Podświadomość(Ego) jest z boku, ,,zawieszony” w połowie wysokości pionowej linii i oddalony od niej, tak jakbyś trójkąt równoboczny postawił na jednym wierzchołku, przy czym jeden z boków stanowi pion.
            I po co te moje, niezbyt udolnie opisane, wierzchołki ?
            W moim rozumieniu Świadomość dążąca do kontaktu z Wyższą Jaźnią – poprzez Podświadomość(Ego), – zbliża Ego do pionowego boku. Im mniejsza odległość, tym lepszy transfer duchowych energii. A już znalezienie się Ego na jednej linii, łaczącej Świadomość z Wyższą Jaźnią to optymalna, najkrótsza droga wznosząca człowieka do rozumienia Wyższej Jaźni – w czysty, nieograniczony sposób zatopionej w Absolucie.
            To właśnie Ego jest tym pośrednikiem, kanałem, jedyną drogą i, jak zauważasz, dla jednych to Lucyfer, dla innych to Chrystus, przy czym nazwy, pojęcia nie mają znaczenia. Czy Jezus mówiąc, że jest drogą, prawdą i życiem wskazywał na Ego, poprzez które człowiek może wracać z oddzielenia, z zagęszczonych energii ziemskiego życia, do Domu Ojca(Łona Wszechświata, Absolutu)?

            Ty, mówiąc o Lucyferze, mówisz dokładnie to samo.

            Z tą tylko różnicą, że Jezusa, który mówił, że w każdym człowieku znajduje się boski pierwiastek, nazwany Chrystusem( światło, promień zapładniający życie) i że każdy człowiek może stać się Chrystusem, więc tegoż Jezusa odczytuje się jako zmaterializowaną, ziemską postać, a Lucyfer pozostaje w sferze bytu duchowego.
            Skoro w twoim cytacie mowa jest o tym, że:

            ,, Pamiętajmy, że wszystkie te postacie – od Ormuzda, Prometeusza, po Chrystusa, Lucyfera i inne kulturowe postacie „zbawcze” to przejawy tego samego Ducha – zbiorowej Świadomości. “ ,

            to nie widzę powodu, aby FANATYCZNIE NAWOŁYWAĆ do utożsamiania się z konkretną ,,postacią zbawczą”, a tym bardziej nie widzę powodu, aby PRZESZKADZAĆ LUDZIOM we wspomaganiu swojego rozwoju w połączeniu z przesłaniami, jakie stoją za tymi postaciami, istotami.

            Nawet jeśli Lucyfer jest alegorią Ego i jego cieni do przepracowania(mroków do rozświetlenia), a Jezus mówi o dążeniu ku światłu(z mroku), toż do cholery to jedno i to samo, wszak człowiek tu na Ziemi jest składnią jasnej i mrocznej strony duszy, która dąży do światła, która pragnie poprzez narzędzie, jakim jest ciało i umysł człowieka, wyzbyć się tych mroków.

            Czy dobrze myślę?

            Czym innym jest religia.
            Religia nie mówi o Poświadomości, o Ego, o przepracowaniu cieni. Jeśli dwaj ,,faceci”, Lucyfer i Jezus wskazują na nasze Ego, proponują sposoby wyjścia z mroku, no to coś trzeba z nimi zrobić. Przciwstawić ich sobie i oddalić od człowieka na maksa. Jednego strasznie się bać, jako uosobienie zła, a drugiego wsadzić w ramki miłości i to w dodatku miłości, która jest bogiem, nieosiągalnym, bo gdzieś tam w niebie. A już przypisanie tylko Jezusowi przydomka Chrystus jest dopełnieniem nieporozumienia.

            Oj, czuję, że spokój, który wyciszał mnie przy czytaniu, zamienia się na powrót w milion pytań.

            Boguś, z tym dualizmem masz rację, ale człowiek musi do tego dojść. A żeby iść, musi początkowo odbijać się od bandy białej i czarnej, by w końcu przekonać się, że te bandy tworzą brzegi lodowiska, na którym ,,nie ma” tarcia.

            Sanctus, Boguś. Co sadzicie o moich wywodach?
            Gdzie myślę, według was, właściwie, gdzie w sposób zbędnie zawikłany(jak przystało na adepta! 😉 , a gdzie poszukiwania wiodą mnie w ślepy zaułek?

            Wasza wiedza jest dla mnie b. ważna. Po to tu jesteśmy, by się od siebie uczyć.

            Pozdrawiam Mądre Chłopy!

            No i zrobiła sie nam tu SKR – Spółdzielnia Kółek Rolniczych w połączeniu z Kołem Gospodyń Wiejskich! 😀 😀 Jeszcze tylko nadzieja we wsi polskiej i wieśniakach!! 😀 Nikt chłopa cepem nie nazwie, gdy ten trzyma go w ręku! 😀

            Lubię

            • Pani Krysiu, prawie dobrze Pani to rozkminia, z tym że myli pojęcia fundamentalne z punktu widzenia psychoanalizy, mianowicie „Ego” to świadomość percepcyjna, nie podświadomość – „id”” 😉 A że Lucyfer we mnie umiłował zgłębiania i zdobywanie wiedzy, to z łaski tej podam rzetelne analizy trójpodziału ludzkiej pysche.

              http://3dno.pl/id-ego-superego/

              „Pewnie każdy słyszał o tej trójce – id, ego, superego. To bardzo ważne pojęcia w psychologii, szczególnie w psychoanalizie. Warto je rozumieć.

              Id jest najbardziej pierwotne i leży najgłębiej w psychice. To ono motywuje nas do działania. Zawiera w sobie popędy (agresywny i seksualny), które stanowią biologiczny motor naszego zachowania. Popęd seksualny oznacza w tej konwencji praktycznie każde przyjemne i rozwojowe działanie – nie tylko w znaczeniu płciowym, ale też inne, bardziej pierwotne przyjemności jak jedzenie czy wydalanie. Popęd agresywny z kolei odpowiada za działania ekspansywne i obronne skierowane przeciw innym.

              Id działa według zasady przyjemności – jak niemowlę oczekuje natychmiastowego zaspokojenia bieżących potrzeb, nie zważając na to czy i w jakim stopniu jest to aktualnie możliwe. Czyli mówiąc prostym językiem – z id rodzi się złość, głód, pożądanie, nienawiść itp.

              Ego jest mediatorem. Przekłada żądania id na realia rzeczywistości. Musi konfrontować impulsy typu „zaraz mu przywalę!” z praktycznymi ograniczeniami – „lepiej nie, bo to mój pracodawca, a jak mnie zwolni, to nie będę miał pieniędzy na zaspokojenie innych przyjemności/popędów”) oraz z zakazami superego („nie wolno bić ludzi!”). Rządzi się więc zasadą rzeczywistości.

              Superego to zinternalizowane (włączone) wartości otoczenia, zwłaszcza opiekunów. Składa się z sumienia (czego nie wolno robić) i ideału ego (jakim chciałoby się być). Superego kieruje się zasadą moralności – łamanie jego nakazów prowadzi do poczucia winy, a ich spełnianie do poczucia ulgi i szacunku dla samego siebie.

              W tym tercecie najtrudniejszą robotę odwala ego. Z jednej strony ciągle jest atakowane przez radykalne żądania id, z drugiej blokowane przez superego, a z trzeciej musi ustawicznie kombinować, jak by tu ten z trudem osiągnięty wewnętrzny kompromis przekuć na efektywne działanie.

              Kiedy ego nie daje rady nad wszystkim zapanować (popędy okazują się przytłaczające, superego zbyt sztywne i surowe lub samo ego zbyt słabe), pojawia się lęk. Jest on nieprzyjemnym stanem, którego człowiek stara się prawie za wszelką cenę unikać. Wyjątkiem jest lęk obiektywny, zwany też strachem – to przystosowawcza reakcja ego na realne zagrożenia płynące z zewnątrz (boimy się psa, podobnego do tego, który nas pogryzł, więc unikamy sytuacji, w której mogłoby się to powtórzyć). Pozostałe typy lęków stanowią źródło problemów. Lęk neurotyczny wynika z konfliktów popędów i ograniczeń ego (gdy na przykład panicznie boimy się wystąpić publicznie, ale rzeczywistość nas do tego zmusza – konflikt między chęcią ucieczki, a zrealizowania celu zawodowego). Lęk moralny to rezultat konfliktu między id a superego (np. odczuwanie pożądania wobec osoby spoza stałego związku – konflikt między popędem seksualnym a zakazami moralnymi).

              Ego nie jest bezradne i ma swoje lepsze lub gorsze sposoby. Ale o nich postaram się opowiedzieć w jednym z kolejnych wpisów.”

              Lubię

            • Krysiu kochana! Cos tam rozumiem – ale ze mam łepetyne techniczna łatwiej mi by było gdybys podparła sie rysunkiem
              Chyba dualizmy wyczuwasz!
              Żadna Baba Wiejska tylko – Madra Baba!
              Jeśli chodzi o cepa – to jeszcze szukam i szukam i pewnie nie przestanę – wiec moze dalej nim jestem – tylko ze się tym nie przejmuję!

              Lubię

            • http://www.ecoego.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=945%3Apokochaj-ego&Itemid=93

              ” Ego jest wspaniałe

              Wszystko co nienawidzisz, związujesz ze sobą. Im więcej emocji wkładasz w nienawiść, tym węzeł jest mocniejszy, silniej się zaciska na Twojej szyi. To paradoks, ale tak właśnie to działa. Przykładowo mamy faceta którego ojciec sobie „zdrowo” popijał, a jak się nachlał to rączki mu się rwały do żony i syna; nazywa się to syndromem DDA. Syn nienawidzi ojca, myśląc że nienawiść odseparuje go od znienawidzonego człowieka, który sprawił mu wiele bólu i kojarzy się ze smrodem i przemocą; człowieka którym gardzi i nie chce być nigdy takim jak on, tak się upodlić. Dąży do udowodnienia sobie że potrafi inaczej, więc wchodzi w związek i gdy pojawia się upragnione dziecko, wychowuje je już bez alkoholu, awantur, bójek z żoną. Nie jest świadomy, że swój problem przekaże na dziecko, mimo tego że nie pije i zachowuje się na zewnątrz godnie, porządnie. Poprzez nienawiść związał się z ojcem, który w nim żyje. Oczywiście, nie żyje jako świadomość, ale żyją jego wzorce reakcji, to jak się zachowywał, wspomnienia i przede wszystkim wielki ból. Nienawiść ma wiele masek zza których się przejawia, może nią być agresja, ale też i wycofanie, można też milczeć nienawiścią, którą dziecko w siebie wchłania. A co dziecko w siebie przyjmie od rodzica, jakie ziarna w nim się zasieje, to później wyrośnie; trujący bluszcz, oset albo inny chwast. Receptą jest wyrwanie chwasta i wybaczenie ojcu, takie od serca, a także wybaczenie sobie; za poczucie winy, za przejmowanie się tym wszystkim, za swój bunt. Życzliwość, dobra wola, miłość – uwalniają. Życzysz wrogom wszystkiego najlepszego, i odchodzą, nie ma ich w Tobie. Oni się nie zmienią, nadal będą żyli w nienawiści, gniewie, ale to już nie będzie Ciebie dotyczyło, Ty będziesz znacznie wyżej, ponad tym wszystkim. Ty wybierasz jakość swojego życia, Ty decydujesz, nikt inny nie ma nad Tobą takiej władzy, jaką masz Ty.

              Gdy masz świadomość czym jest ego, i jak Cię wplątuje w grę zwaną życiem, jak unieszczęśliwia, pojawi się w Tobie niechęć, gniew, nienawiść. Twoja intencja jest szlachetna, dobra, ale efekt katastrofalny. Nienawidząc ego, związujesz się z nim jeszcze silniej. Jako ego, nienawidzisz ego, dokonujesz więc na sobie przepołowienia ego, i doprowadzasz między nimi do wojny. Doprowadzasz tym samym do katastrofy, schizofrenii i nerwicy, cofasz się w rozwoju a Twoje ego pozornie będące w konflikcie, triumfuje. Im dalej jesteś od rzeczywistości, tym bardziej cierpisz i tym mocniejsze jest ego.

              Ego jako układ, system – jest wspaniałe. Daje nam możliwość wejścia w życie, a ból i cierpienie są drogowskazami które wskazują Ci ścieżkę prawdy. Bez ego nie ma możliwości oświecenia, ego jest jego niezbędnym składnikiem. Jesteś winny swojemu ego szacunek i miłość, ono takie po prostu jest, tak zostało zaprojektowane. To tak jak Jazzy, znoszę jej humory ponieważ wiem że ona taka jest, nie zmienię jej naturalnych, genetycznych zachowań. A i ja przecież nie jestem bez winy, wczoraj ją drażniłem kurzą łapką.

              Gdy dostąpisz wielkiej łaski, i nauczysz się „na życzenie” wychodzić ze stanu myśli, z maszyny która opisuje Ci rzeczywistość po swojemu, przeżyjesz coś pięknego. Ale jeść trzeba, ubrać się także trzeba, i zarobić pieniądze na życie, a poszaleć też przecież nie zaszkodzi; więc kiedy nie musisz myśleć, jesteś w stanie przebudzenia. Kiedy żyjesz społecznie, przełączasz się na myślenie. To tak jak z ciałem, kiedy odpoczywasz, nie używasz rąk i nóg, nie machasz nimi jak chrabąszcz przewrócony na plecy, bezradnie machający swoimi wszystkimi odnóżami. Jeśli leżysz, Twoje kończyny leżą spokojnie, nie są Ci teraz potrzebne. Używasz ich tylko wtedy, kiedy masz taką potrzebę, gdy gdzieś idziesz albo kogoś kopiesz… I to jest właśnie wolność; nie jesteś skazany na bycie tylko w jednym stanie myśli, stanie uwarunkowania i nie oszukujmy się – piekła na ziemi. Miłość do ego, to miłość do życia, Boskości, piękna…

              Doceń cierpienie, którym codziennie Cię karmi Twoje ego, przyjmij je z szacunkiem. Bez niego nie szukałbyś wyjścia z sytuacji, nie miałbyś szansy na przebudzenie. Toczyłbyś żywot mechaniczny, jak robot, całkowicie nieświadomy, bez szansy na wielkie szczęście. Teraz tę szansę masz, wykorzystaj ją bezwzględnie jak czytelniczkę…”

              Lubię

        • Z całym szacunkiem, ale to jest psychoanalityczna „mowa-trawa”, który niczego nie rozjaśnia i niczego nie wyjaśnia, a tylko zaciemnia obraz To tylko analiza „uszkodzonego”, okaleczonego człowieka, który nie posiada pełnej świadomości tego „kim jest w istocie”, bo ta świadomość została mu zabrana WŁAŚNIE PRZEZ ODDZIELENIE GO OD BOGA.

          Innymi słowy nieprawdziwa jest teza początkowa tego całego wywodu, że oddzielenie od Boga jest KONIECZNOŚCIĄ, aby rozwinęła się w ogóle samoświadomość, bo w przeciwnym razie bylibyśmy niewyodrębnioną (nie posiadającą poczucia „ja” jednostką).
          I za tym idzie kolejna nieprawdziwa teza, że ktoś, kto nam podsunął taki pomysł oddzielenia się od Boga jest naszym łaskawcą. Co za przewrotna logika! To jest nieprawda.

          I autor tego artykułu przeczy samemu sobie konkludując „Ego jest integralną częścią Świadomości, tyle, że na poziomie ograniczonym, gdy nie poznała jeszcze całej swojej Jaźni. Gdy pozna – ego rozkwitnie do stanu świadomości Duszy (jest to uwolniony, zintegrowany Duch wypełniający całe Ciało”). Ale autor chyba nie ma na myśli tego, że taki zintegrowany uwolniony Duch spowoduje powtórne „zatracenie się w Bogu”?.

          Taki zintegrowany pełny Duch, wyodrębniony od Boga, został dany Człowiekowi w chwili stworzenia przez Najwyższego Boga, Pierwszy Człowiek był „bogiem w ciele” i miał tego pełną świadomość Był cudem istnienia posiadającym pełną świadomość „KIM jest w Istocie”. Mógł rozwijać tę boską świadomość w nieskończenie wielu różnych kierunkach i na różne sposoby. Ale my wolimy wierzyć w bajki, ze bez Lucyfera czy szatana bylibyśmy jak „dzieci we mgle” infantylnie zrośnięci z Bogiem, niezdolni do samostanowienia o sobie.
          To jest dopiero zaprogramowanie umysłu!

          Lubię

  5. Jak wyglądają początki powstawania prawa i religii.
    Doświadczenie z małpami ( Banana experyment )
    Zasadność prawa, czy jest korzystne dla mnie i dla społeczeństwa?
    Gdzie jest szkoda?
    Nielegalnie odebrane prawo posiadania broni
    Zasadność posiadania broni

    Lubię

  6. Już od 1914 roku Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich zabiegał o przejecie i zarząd nad Polskimi zasobami w tym ludzkimi, ale Hitler i kontrolujące go Korporacje miał inne plany.

    Powstanie Judeopolonii (patrz linki) zostało odroczone.

    Od 1939 roku Polacy są pod okupacją. Masowe mordy i wyniszczanie w obozach takich jak IG AUSHWITZ, czyli w obozie pracy niewolniczej IG FARBEN (BAYER, BASF, AGFA…), wsparcie Hitlera; HUGO BOSS, FORD, GENERAL MOTORS, COCACOLA, STANDART OIL czyli EXXON – CHEVRON, CHASE BANK…

    1945 Jałta i odstąpienie przez Anglosasów (USA i ANGLIA), Polskich zasobów, w tym ludzkich na 45 lat eksploatacji przez Sowietów, czyli kontynuacja masowego wyniszczania Polaków przez Żydokomunę (patrz Judeopolonia, Talmud Babiloński), zsyłki, przesiedlania, terror i totalna eksploatacja aż do 1989 roku.

    Po 1989 roku następuje stopniowe przejecie Polskich zasobów w tym ludzkich przez Anglosasów i kontrola przez (ex) Sowiecki aparat terroru i Żydokomunę.

    W czasie 25 lat (Magdalenka), przejęto lub zniszczono 95% przemysłu, większość zasobów i zmuszono do emigracji około 8 milionów Polaków. Emigracja ta jest łagodną zsyłką do pracy na terenach 4 Rzeszy czyli UE pod kuratela Anglosaską i Bolszewicką Żydokomunę. Celem emigracji jest wyniszczenie potencjału Polaków i zasilenie upadających systemów emerytalnych w 4 Rzeszy aka EU.

    Polacy są kontrolowani przez korporacje nazywana Rzeczpospolita Polska, której (za)rząd realizuje zadania akcjonariuszy takich jak Chazarskie (Żydzi Europejscy – nie Semici), Anglosaskie, Niemieckie banki i korporacje. Pamiętasz IG FARBEN?

    Pamiętajmy o tym kiedy przyjdzie czas wmanipulowania Nas w kolejne wojenną hucpę (np. Ukraina), kiedy Żydzi „poproszą” o pomoc po upadku USA i postanowią „wracać” do POLin, kiedy 4 Rzesza będzie dławic się w islamskim terrorze.

    Albo kiedy znowu Anglosasi będą szukać mięsa do swoich okupacji i zbrodni.

    Nasza ojczyzna potrzebuje Świadomego,
    Suwerennego CIEBIE
    aby mogła się odrodzić
    naprawdę.

    Lubię

  7. Ludy semickie i ich występowanie.
    Języki semickie i ich występowanie.
    Czy Żydzi Europejscy są Semitami?
    Czy Żydzi to rasa, nacja, czy…?

    Skoro Izrael twierdzi, ze jak matka jest Żydówką to dziecko z automatu jest Żydem, to czy dzieci Komorowskiego, Dudy oraz wielu polityków Polsko jezycznych i wysokiej rangi oficerów wychowuje Żydowskie dzieci?

    Wprowadzenie do zagadnień: Syjonizmu, prawidłowej definicji i faktów występowania antysemityzmu, Judeopolonii, Talmud Babiloński

    Lubię

  8. … no i po wielkim rytuale żydomasonerii – ŚDM w Krakowie, wszyscy się przekonają, jaki piękny los nam szykują sługusy USraela …

    Lubię

  9. https://miziaforum.wordpress.com/2016/04/08/polska-1050-lat-namacalne-dowody-mowia-ze-to-nie-prawda/

    … ja byłem na zamku w moim grodzie, i doznałem szoku, bo fanatycy katolscy wywiesi flagę Polski na baszcie, i wypierdolony na nim stygmat „966-2016” 😦 … moja słowiańska dusza się załamuje … ogólnie u mnie działa prężnie katolskie zgromadzenie pisuarowe, i są też apostołowie nawiedzeni, którzy rozwieszają po drzewach na zamku kserówki dekalogu i jakieś żydoskie przypowieści biblijne … a pod zamkiem jest wielki bilbord reklamujący stronę chrustusinvictus, czy jakoś tak … no i sporo jehowców jest też …

    Lubię

    • ,, moja słowiańska dusza się załamuje … ogólnie u mnie działa prężnie katolskie zgromadzenie pisuarowe,”

      Jak mocni i mądrzy są Polacy, że ,, u mnie działa prężnie katolskie zgromadzenie pisuarowe,” ?

      Jak mocni i mądrzy są Polacy, że ,, u mnie NIE działa prężnie Słowiańskie Zgromadzenie Narodowe?

      Czyją mocą i mądrością mamy być silni? Gebelsowską? Brata zza oceanu? Kremlowską? Czy raczej: Słowianie wszystkich krajów łączmy się? To byłaby siła!

      A to ciekawe! Czy ludzie w innych krajach odpowiedzieliby na tę odezwę? Czy zechcieliby jednoczyć się z istniejącą od dziesięciu tysięcy lat, na terenie Polski, haplogrupa słowiańską, która całkowicie zezwoliła na zatracenie historii swoich Dziadów, a ostatnio , póki co, to dla wschodu, to dla zachodu sprzedajną chorągiewką okazuje się być.

      Zapytaj, drogi Sanctusie, młodzież. Dla niej słowo patriotyzm jest przednią beką, a cóż dopiero historia przed 966 r., tradycja naszych prawdziwych korzeni.

      Młodzież durna? Nigdy w życiu!
      KTO DOPROWADZIŁ TO POKOLENIE DO STANU HIBERNACJI, APATYZMU?

      Tylko idiota będzie szukał usprawiedliwienia w systemie. Mądry klepnie się w piersi.
      Poprzednie pokolenia nic nie zrobiły we wskrzeszaniu i krzewieniu Słowiańskiego Ducha w Europie. Może ktoś mi powie, że powojenne pokolenia myślały o Słowiaństwie?
      Dziś cni się ono w skołatanych już sercach niczym wina za własne grzechy. Czy usłyszą to pokolenia stracone? Oby.

      Lubię

      • 20 lat chowania na multikulti TV PO tym się skonczylo, te wszystkie multikulti nowele z murzynkami chinkami z Fronczewskim, po co to robili ? co chwile widze jak nasi oprowadzają ciemnych po wawie

        Lubię

        • I to jest, grogi Gmo, smutne. Sama oglądałam kiedyś jakieś niezwiązane absolutnie z naszym krajem sagi, sragi. Ba! Nawet łzy roniłam! Czemu wtedy nawet na myśl mi nie przyszło zapłakać nad Słowiaństwem? To czas, który nigdy się nie cofnie. W ogóle człowiek był taki tłuk, że Biskupin uważał za początek Polski. Czy nauczyciele, którzy mnie tego uczyli też byli tłukami? Czy wiedzieli więcej? Rodzice i n-le wszczepili we mnie miłość do ojczyzny. Może tyle tylko mogli? A to nie mało.
          Byłam i jestem patriotką oddaną dla polskiej ziemi – chociaż tyle dobrego, czego uczyłam dzieci. Uczyłam, aby Polski nigdy nie łączyły z władzą i tym jakie warunki życia im oferuje. Polska to kraina, to dom, do którego zawsze można wrócić i CZUĆ SIĘ U SIEBIE.

          ,, Nigdy nie wiedziałam co to patriotyzm” – wypowiada się młoda dziewczyna, która wyjechała do Anglii za chlebem. – ,,Teraz wiem co to znaczy”

          Z resztą cały reportaż o Polakach, którzy obecnie przebywają w Anglii jest bardzo ciekawy i dający do myślenia. Okazuje się, że w sercach młodych Polaków nie istnieje tylko pogoń za warunkami życia – choć to właśnie one ,,wypędziły” ich z kraju. Materialnie wyjechali do ,,raju”, sercem – na tułaczkę. I chociażby dla nich powinniśmy pieprznąć w polski stół i powiedzieć ,,dość!”

          Link do dokumentu:

          Tytuł ,,Tam, gdzie da się żyć” – w pewnym momencie poryczałam się. Dokument na prawdę warty obejrzenia.

          Pozdrawiam.

          Lubię

          • nie jest tak zle widać bo po wyjeździe większość chce wracac tylko ze kasa ich tam trzyma, sam znam takich kilku ciagle już powracających na stale i w koncu choroba z nostalgii i wtedy dopiero wracają, kasa robi swoje, w sumie im się nie dziwie ale mamy jak mamy bo mlodziez posluszna policjobojna kosciolobojna wladzobojna nie tak jak w stanach jeszcze bojna ale idzie w tym kierunku, jakos zdrowy rozsadek caly czas u nas widze ale probuja to eliminować za np prostowanie nosow roznego rodzaju wielbłądom i robia z tego martyrologie

            Lubię

  10. „Zadziwiająco wielu „buntowników z wyboru” choruje na choroby autoimmunologiczne. Czy choroby takie jak Hashimoto (niedoczynność tarczycy, nadnerczy i in.) są „karą” za nie realizowanie „programów” matki natury (rozmnażanie, zdobywanie zasobów, służba władzy, ekspansja).”

    Tarczyca produkuje hormony na których opiera się całe funkcjonowanie człowieka – nastawione na ekspansję. Gdy człowiek tą energię kierunkuje w ezoterykę i pokrewne to sam zaburza gospodarkę hormonalną. Tłumi to co produkuje organizm zamiast dać temu upust oraz przeciąża te miejsca w mózgu jakich używa się do myślenia abstrakcyjnego. Innymi słowy – sam jest sobie winny. A może to całe buntownictwo jest ucieczką w świat fantazji przed skutkami choroby hmm? Czy nie jest tak że największe szanse na oświecenie mają ludzie na dnie bo tacy na skutek niezależnych od nich czynników nie są zaangażowani w pogoń za splendorem i mogą spojrzeć na świat z boku, obiektywnie? Zakładając że naprawdę wśród „buntowników” jest nadreprezentacja wszelkich chorób. Można źródło?

    Lubię

  11. Sanctus Diavol,

    nie chciałbym żeby wyszło, że się czepiam czy coś tylko potrzebujesz znać pewną zasadniczą różnicę między symbolem 666 a lucyferem, ponieważ dotyczą to dwóch różnych rodzajów polityki odnośnie naszej egzystencji tutaj na ziemi.
    Otóż symbol 666 zakodowany jest w heksagramie, czyli gwieździe dawida, w której przedłużajac boki trójkątów możesz dopatrzyć się dwóch nakładających się na siebie stożków symbolizujących gwaizdozbiór Oriona. Jest to również czerwona tarcza pierwszego Rot-Shielda, chyba Amschela. Jak wiesz również jest to flaga Israela, którego po II wojnie światowej założyli Rotshieldowie. Dla tejże polityki, gdzie uczeń nie może nigdy przerosnąć nauczyciela, tutaj znaczy to tyle co stać się potężniejszym, jesteśmy elektrycznym pokarmem (nasze emocje są i dusze), którym odżywiają się róże egregory i astralne pasożyty, I zamiast stanowić centrum grawitacji, które tworzy nasze DNA jeżeli spełniasz pewne warunki i mieć olbrzymi wpływ na ewolucję gwiazd zamieszkując je elektrycznie (jak to w różnych bajkach animowanych dla dzieci po śmierci bohater świeci na niebie jako gwiazda) oraz stabilizować ich grawitację, trzymać je razem w kupie, do czego możemy założyć nasze DNA zostało zaprojektowane, jesteśmy niszczeni biologicznie i elektrycznie pod każdym względem w celu stworzenia kolektywu bezdusznych borgów (star trek), kultury technokratycznej, gdzie za pomocą maszyn i elektroniki możemy jedynie przedłużać swoje życie pozbawione duszy, gdzie śmierć jest po prostu naszym końcem i niczego więcej nie ma.
    Przeciwieństwem tego jest to co reprezentuje Lucyfer, który ma wiele imion w różnych kulturach i religiach. Otóż jest to polityka rebelii i buntu przeciw takiemu systemowi, stanowiąca o tym, ze nasze życie ma znacznie głębszy cel niż nam się wydaje.
    Przejawem tego buntu jest nasze DNA, które zostało zasiane tutaj przez niego dawno temu jako nasiona tejże rebelii przeciwko systemowi Imperium, które ma niewyobrażalne wręcz magiczne właściwości psychokinetyczne, tworzące rzeczywistość ze światła, zaginające światło w tworzeniu materii. które też zapewnia nieśmiertelnosć naszej duszy, wystrzeliwując ją do gwiazd razem z naszą pamięcią. Do tego jednak konieczne jest spełnienie pewnych warunków jak życie w bioarchitekturze, zdrowe jedzenie, medytacja itd.

    Pozdrawiam serdecznie

    Lubię

    • Synu człowieczy, to jest WIEDZA TAJEMNA, której nie pojmują ślepia, a 666 jest SŁOŃCEM, zaś Lucyfer „niosącym światło”, zatem 666 jest symbolem Absolutu Boga wszechświadomości. Hexagram to nie stożki ( to bryły w 3d) tylko trójkąty, symbolizujące pierwiastki męski ( ku górze – duch) i żeński ( ku dołowi – materia). Izrael, czyli żydomasoneria syjonistycznych chazarów, która słynie z profanowania wszelkich symboli uniwersalnych, również i hexagram sobie zawłaszczyła, i każdy ma jednoznaczne skojarzenia teraz. Tak samo jak żyd aszkenazyjski Hitler sprofanował pogańską svastikę, która od starożytności była utożsamiana z powodzeniem i dobrem, oraz była symbolem ruchu spiralnego naszej galaktyki.

      Lubię

        • Gmo, skosy robią sobie ostatnio operacje na oczy, żeby nie musiały nosić bryli. Regulują sobie laserem. Nowość! Hihihi… Znam paru takich. To już kurwa jest przejebane! Jeden taki był dziś w „nie naszym” sklepie i normalnie udawał człowieka… Hahaha. Pozdrawiam Cię serdecznie.

          Lubię

          • piękny tatuś piękny synowie… http://www.reunitingall.com/wp-content/uploads/2014/04/grey-alien.jpg
            te ich laski poszarakowe tzw azjatki cos strasznego pokrzywione chude nieproporcjonalne plaskie wąskie, kurwa to ma być kobieta ? chyba dla szaraka tylko, nawet sami asionaci uganiają się za naszymi blond, chodz bez kasy na szczescie raczej mogą dostać w morde tylko, szaraki ich robily na predce i niestety dostali szparkowe oczy tatusiow no i maja k przejebane, ale na szczescie wszyscy będą wysterylizowani jak zeusowi dadza rade tu się przebic bez rozpierdolenia ziemi, szkoda by było palacu kultury -_-

            Lubię

          • malo ze robia sobie proste oczy to operacja nosa na taki slowianski ,robia tez z siebie blondynow.Widac maja parcie na europejski wyglad i zorientowali sie ze z swoimi skosnymi slepiami ,splaszczonym nochalem i czesciowo syfilizmem wrodzonym w DNA ,nie maja szans podbicie europy.

            Lubię

            • ale w stanach ich k promują big time w każdej reklamie skos, w walmarcie targecie itd, idziesz sciagnac teamviewer.com do remota jebana reptylka cie wita z oczami na skraju glowy, wszystko tech i musi być k j mongol, już nie wspomnę o filmach, k nikt na te krokodyle nie chce patrzeć a to ma parcie na szklo jak mało kto, te plaskie ryje po tatusiach szarakowych maja standardowo wrodzony mongolizm i ryzyko ze urodzi się 100%owy down-clown (powinni wystepowac w cyrkach) jest 50/50 u nich, chodz weź tu rozpoznaj czy mongol ma mongolizm… wg mnie prawie każdy ma go wygladowo ale nie każdy umysłowo, j azjatycka ruletka genowa, juz nie mowie o zerowej empati ras szarakowych, ktos widzial azjate z psem na smyczy na spacerze ? chyba na sznurku jak go k zaraz chca zszamac, usa to kraj reptoida yahwe, i jest tam przykazane żeby mieszac zabijac biala rase i każde wystąpienie antyrasowe karane jest surowo jak za kradzież, pamiętam jak przyjechałem do biura a tam same murzyny i skosy i boss się pyta czemu tak mało przebywam z coworkers, a ja sobie pomyslalem k j coaliens chyba, maja parcie na bialy wygląd, bo maja w sobie pol białych komorek a kazda biala komorka mimo ze została zmanipulowana ma pamiec genetyczna i z czasem wraca do swojego naturalnego stanu i wyglądu jak np w polnocnej japoni gdzie skosy z pokolenie na pokolenie zaczynają wygladac jak ludzie

              Lubię

  12. Diavol wybacz trochę popłynąłem z tym czyją symboliką się to stało, podobnie jak swastyka. Geometrą tych wirów na Orionie i tzw merkaby są oczywiście te nałożone na siebie czworościany

    Lubię

  13. Witajcie

    Sanctus Diavol

    W związku z tym, że temat hexagramu nie dawał mi spokoju to musiałem odświeżyć trochę wiedzę i poszukać odpowiedzi. Otóż dlaczego hexagram jest matrixem i co jest rozwiązaniem dla tegoż matrixa wynika z tego że merkaba jest sześcianem (pewnie oglądałeś film o tym samym tytule). Z kolei sześcian (tetrahedron – octa – cube) nie jest polem fraktalnym, które umożliwia niedestrukcyjną kompresję fal elektromagnetycznych w złotym podziale PHIi które występuje w naturze. Hexagram jest też podstawą hebrajskiego alfabetu (H’Ibi’Uru – hebrew), który stanowi software do stworzenia DNA golema (bez duszy), ponieważ ma ograniczoną symetrię. Przechowuje oraz izoluje ładunek elektryczny a nie skupia go itworzy jak pentagram, który jest jedną z 12 ścian dodecahedronu. Jak wiemy pent, czyli pięć jest czymś złym i diabelskim 🙂
    Jednak wystarczy nachylić tę merkabę, sześcian pod kątem 32 stopni (tak jak jest nachylona nasza ziemi do Zodiacu, który jest dwunastościanem foremnym, 12 znaków) i obrócić dookoła żeby znaleźć wyjście z matrixa – hipersześcian, który osadza się w dwunastościanie foremnym.
    Dwunastościan foremny jest geometrycznym, perfekcyjnym fraktalem 3D, który tworzy implozyjną siłę centrującą. Serdecznie polecam artykuł „Złapani w matrixa”, który ten temat szerzej wyjaśnia http://www.goldenmean.info/caughtinthematrix/.

    Pozdrawiam

    Lubię

  14. Chciałem tylko sprostować, ze to nie ziemia jest nachylona do zodiaku pod kątem 32 stopni tylko bodajże do własnej osi precesji (w myśl tego co napisałem powyżej, to pochylenie jest w celu stworzenia tej geometrii dwunastościanu ).
    Ziemia z tego powodu ma siatkę opartą o dwunastościan foremny, tak jak zodiak i wszechświat.
    Wybaczcie że trochę mieszam czasami różne rzeczy, ale szukam odpowiedzi.

    Lubię

  15. Bujanie w obłokach wszelkich religii czy jej pochodnych pod nazwą ezoteryki ma na celu odciąganie uwagi od tego, że jakieś pasożytnicze byty bezczelnie za pomocą iluzji prawa kradną ludziom ich dziedzictwo, samowystarczalność materialną oraz przyszłość ich dzieci.

    Już przed wieloma wiekami pewien rabin określił to lapidarnie tak : trzeba gojom obiecać niebo, żeby ukraść im ziemię !

    Kto ciekawy, dlaczego teraz widać znaki czasu upadłej handlowej bestii babilońskiej wysłucha ze zrozumieniem poniższego pasjonata prawdy demaskującego bezwzględnie współczesną mafię religijno-państwową i to bez „obrażania” jakichkolwiek „uczuć” religijnych :

    Lubię

  16. Wcale się nie dziwię, że Santos sobie i innym pięknie gra, bo zaglądając w taką otchłań piekielnych przekrętów trzeba się dla równowagi ducha wyluzować. Mój kotek też mnie luzuje śpiąc sobie słodko na mojej poduszce, kiedy ja tu z Wami dwoję się i troję, żeby tych wszelkich magików nienawidzących i mężczyzn i kobiet i całej Natury pozbyć się raz na zawsze !

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s