Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

zmiana zyciaW moim poprzednim wpisie o prowokacyjnym tytule: O tym, jak zawarłem pak z diabłem” (link tutaj), pisałem o konieczności pogodzenia i pojednania się ze światem. Jak i o tym, że naprawdę nie ma innej drogi. Porównywałem śmiechem żartem pojednanie ze światem, którym rządzi ktoś bardzo, bardzo zły, do zawarcia paktu z samym diabłem..

Dziś chciałbym ponowić ten wątek i podać kilka konkretów.

Otóż, wielu z Czytelników mojej strony, jeśli nie większość, zna tezy i teksty rozmaitych mistrzów duchowych, coachów, rozwojowców itp itd.. Oj dużo tych guru się namnożyło ostatnio. Ci nauczyciele mówią o kilku koniecznych rzeczach do wykonania, by nasze życie się polepszyło. Oto niektóre z ich założeń:

-„zmień siebie, to zmieni się cały otaczający Cię świat
-„zacznij żyć tu i teraz, a nie w przeszłości albo przyszłości
-„ciesz się chwilą obecną
-„pozbądź się ego
-„mniej myśl, więcej czuj i odczuwaj

To samo, niemal słowo w słowo, mówiło mi wielu moich rozmówców płci obojga. Jednak jest coś, co każe mi szczerze wątpić w tego typu słowa. Otóż żaden z oświeconych guru ani żaden z moich rozmówców powielających te powyższe tezy, nie powiedział mi jednego. Czego konkretnie? Otóż, brak było odpowiedzi na bardzo ważne, ale zasadnicze pytanie:

Ale co konkretnie powinienem zrobić by to wcielić w życie realne?

Ja jestem cierpliwy. Często pytałem tych ludzi kilka, nawet kilkanaście razy. Pytałem, pytałem, pytałem.. I odpowiedzi nie otrzymywałem. Oni po prostu tego nie wiedzieli. Dobrze się czuli, mieli fajne bezproblemowe życie, gdzieś tam naczytali się Eckharta Tolle i myśleli że są oświeceni. Zery konkretów i faktów, same ogólniki i cytaty, powtarzane często niemal słowo w słowo. Kończyło się czasami na tym, że moi rozmówcy stwierdzali, że jestem zbyt słabo rozwinięty, że jeszcze nie dorosłem do tej wiedzy, że muszę jeszcze wiele w życiu przejść.. Mieli rację, ale tylko w niewielkiej części. Bo odpowiedzi jak nie było, tak nie ma do dziś z ich strony.

Trzeba pamiętać jedno. Mistrzów duchowych można dzielić na dwie kategorie:
-tych którzy mówią ogólniki nie podając konkretów – i na tym opiera się ogromny przemysł new age, coachingu, rozwoju osobistego. Tak, dobrego słowa użyłem – biznes, gdyż są to ludzie, którzy na tym zarabiają. Ich działalność można porównać do ekstrawertycznego śmieszka który osobie w ciężkiej depresji mówi „weź się w garść, ziom” i jeszcze myśli że takim tekstem pomógł;
-tych, którzy oprócz teorii podają konkretne ćwiczenia i mechanizmy, mówią jak działa system i co konkretnie można wykorzystać. Czyli tych, którzy mówią co konkretnie należy zrobić – właśnie TU i TERAZ.

Czytajcie i stosujcie się do rad mistrzów tej drugiej kategorii. Wyławiajcie perły z rwącego nurtu życia. Dalej: naprawdę nie ma innej drogi niż pojednanie się ze światem. Nie oznacza to, że mamy wszystko akceptować. Na początek jako ćwiczenie, postaraj się czytać rozmaite newsy ze świata, w tym z mojej strony – bez generowania negatywnych myśli i emocji. Możesz też czytać w ramach ćwiczenia polemiki Polaków na tematy polityczne, np na grupach na facebooku. Czytaj o spiskach, ekonomii, polityce, medycynie, o illuminatach – o czym tylko chcesz.

Jeśli uda Ci się przejść to bez wkurzania się i generowania innych negatywnych emocji, to oznacza, że osiągnąłeś naprawdę dużo. Na pewno jakieś tam myśli będą się pojawiać. Nie walcz wtedy z nimi, daj im prawo by zaistniały i by równie szybko jak zaistniały – uciekły w swoją stronę. Obserwuj je. Jeśli czujesz wściekłość – nadaj temu nazwę: „czuję wściekłość„. To samo, jeśli czujesz żal, smutek itp.

Negatywne emocje i myśli zatruwają nie tylko Ciebie i otoczenie (bo energia się rozprzestrzenia), ale zatruwają także pole świadomości zbiorowej (globalnej) planety. Po części jesteśmy kreatorami naszego ziemskiego świata. Ograniczają nas miliony lub więcej czynników – ale jesteśmy twórcami, kreatorami, architektami naszego świata.

Świat jest tak urządzony, że otrzymujesz to, co zamawiasz. Tego czynnika nie brałem pod uwagę, bądź go marginalizowałem. Jeśli uważasz, że świat jest piekłem, to świat Ci przyzna rację – i Twoje życie w takie piekło się zmieni. Jeśli uważasz że wszędzie czyhają zagrożenia, że trzeba ze wszystkim walczyć – to będziesz miał non stop okazję do walki. Jeśli jesteś wkurzony na system (polityczny, ekonomiczny itp) i wszędzie widzisz tylko kapitalistów, judaszy, złodziei – to takich ludzi (np pracodawców) spotkasz.

Jest to naprawdę ciężkie do zrozumienia, szczególnie dla nas, czyli dla tych którzy wiedzą dużo więcej o naturze tego świata. Faktem jest to, że świat domyślnie jest ustawiony na poziomie piekła, planety więziennej. Ale od Ciebie zależy, co z tym faktem zrobisz. Proponuję system, który działa naprawdę. Jest to seria książek Vadima Zelanda: „Transfering Rzeczywistości„. Są tam podane konkretne techniki i mechanizmy.

Od osoby wysoko wtajemniczonej którą znam wiem, że jego przekazy działają naprawdę. Gość doznał naprawdę sporego „objawienia” o tym, jak działa wszechświat i przede wszystkim, jak na strukturę własnego (wszech)świata wpłynąć. Polecam zapoznanie się z jego książkami i twórczą pracę z modelem który on przedstawił. Jestem w trakcie czytania pierwszej jego książki i jestem pod ogromnym wrażeniem. Wyjaśnia on krok po kroku błędy jakie popełniałem gdy postrzegałem świat jako dystopijne piekło. W jego książkach jest też opis i próba wyjaśnienia osoby / zjawiska nadzorcy systemu – demiurga.

Jeszcze odnośnie walki ze światem.. System jest zbyt potężny by go pokonać wprost. Ma bardzo silne mechanizmy zabezpieczające. Jednym z nich jest taka a nie inna konfiguracja astralu, czyli przestrzeni duchowej naszej planety. Astral jest zaśmiecony i ma szereg mechanizmów polegających głównie na metodzie kija (dla niepokornych), rzadziej na metodzie marchewki (np dla satanistów, illuminatów). Działając poprzez maszynerię astralu, można wygenerować chorobę, wypadek, nieszczęście. I tak się często dzieje.

Vadim Zeland w swoich książkach wyjaśnia także zagadkę racjonalizmu naukowego. Czyli poglądu materialistycznego, opartego o błędne nauki Kartezjusza i Newtona. To nie działa i nie może działać, podobnie jak wiele innych poglądów prezentowanych w nauce. One zawsze będą niekompletne, zawsze nie odpowiedzą w całości na wszystkie pytania. To tak jak nasze ziemskie ideologie polityczne. W każdej jest szczypta prawdy plus wiele pododawanych bredni.

Poniżej wkleję fragment rozpoczynający tom 1 Transferingu Rzeczywistości:

Cytuję: „Obudziło mnie ujadanie pieska sąsiada. Paskudne stworzenie. Zawsze mnie budzi. Nienawidzę go… Dlaczego jestem zmuszony budzić się właśnie na dźwięk wydawany przez to obrzydliwe stworzenie? Powinienem się przespacerować i zdystansować, bo zaczynam mieć ochotę podpalić dom sąsiada. Jaki pan, taki pies. W moim życiu wciąż pojawiają się jakieś bydlaki starające się wyprowadzić mnie z równowagi. Ubieram się nerwowo. Znów gdzieś przepadły kapcie. Gdzieście się schowały, wy przebrzydłe łajzy? Znajdę was i wywalę. Na dworze panuje mgła i wilgoć. Szedłem śliską ścieżką przez ponury las.

Prawie wszystkie liście już opadły, obnażając wilgotne konary półmartwych drzew. Dlaczego mieszkam pośród tego mrocznego bagna? Wyjmuję papierosa. Niby nie chce mi się palić, ale stare przyzwyczajenie mówi, że trzeba. Trzeba? Od kiedy to papieros stał się moim obowiązkiem? Palenie na czczo jest obrzydliwe. Kiedyś, w
wesołym towarzystwie, papieros dawał zadowolenie. Był jakimś symbolem mody, wolności, stylu..

Ale święta się kończą i następują po nich szare deszczowe dni powszednie z kałużami grząskich problemów. A każdy problem „zagryzasz kilkoma papierosami”. Myślisz sobie: „Zapalę, odetchnę, a potem znów pogrążę się w tę znienawidzoną rutynę”. Dym papierosowy wleciał mi do oka i zakryłem je na moment rękami, jak obrażone dziecko. Jakże mam wszystkiego dosyć. I w tym momencie, jakby na potwierdzenie moich myśli, gałązka brzozy wygięła się podstępnie i mocno uderzyła mnie w twarz. Cholera! Z wściekłością złamałem ją i odrzuciłem. Zawisła na drzewie, zaczęła się huśtać i podskakiwać jak pajac, demonstrując moją niemożność zmienienia czegokolwiek na tym świecie. Podłamany poszedłem dalej.

Za każdym razem, gdy próbowałem walczyć z tym światem, ten początkowo ulegał, dając mi nadzieję, a potem wymierzał mi porządnego prztyczka w nos. Tylko w kinie bohaterowie dążą do celu, niszcząc wszystko na swej drodze. W rzeczywistości dzieje się inaczej. Życie jest podobne do gry w ruletkę. Początkowo wygrywasz raz, drugi, trzeci, czujesz się jak zwycięzca i już cały świat zdaje się leżeć u twych stóp, kiedy w końcu stajesz się zwykłym przegranym. Jesteś jak gęś, którą tuczy się przed świętem, by ją potem upiec i zjeść wśród dźwięków wesołej muzyki i śmiechu.

Pomyliłeś się to nie Twoje święto. Pomyliłeś się..Nurzając się w tych niewesołych myślach, doszedłem do morza. Drobne fale złośliwie kąsały piaszczysty brzeg. Morze nieprzyjaźnie dmuchało na mnie chłodną wilgocią. Tłuste mewy leniwie spacerowały wzdłuż brzegu, wydziobując jakąś zgniliznę. Miały w oczach chłodną, czarną pustkę. Jakby odbijał się w nich cały otaczający mnie świat. Chłodny i wrogi.

Jakiś bezdomny zbierał na brzegu puste butelki. Spadaj stąd, dziadu! Chcę pobyć sam. O nie! Zdaje się, że zmierza w moją stronę. Pewnie będzie żebrał. Lepiej wrócę do domu. Nigdzie nie dają mi spokoju. Jakże jestem zmęczony. Zmęczenie nigdy mnie nie opuszcza. Nawet kiedy odpoczywam. Żyję jakbym odsiadywał wyrok. Nieraz się wydaje, że zaraz wszystko się zmieni, zacznie się nowy etap i wówczas stanę się innym człowiekiem, będę mógł cieszyć się życiem, ale to dopiero w przyszłości. A póki co, wciąż ta sama smutna katorga. Wciąż czekam, a przyszłość ciągle nie nadchodzi. Teraz jak zwykle zjem śniadanie bez smaku i pójdę do swojej nudnej pracy, w której znów dla kogoś będę wyciskał z siebie efekty, które są komuś potrzebne, tylko nie mnie. Jeszcze jeden dzień ciężkiego i bezsensownego życia..

Obudził mnie szelest porannych gwiazd. Ależ miałem beznadziejny sen! Dosłownie jakby powrócił okruch mojego poprzedniego życia. Na szczęście to tylko sen. Z ulgą przeciągnąłem się, jak zwykł robić to mój kot. Leniuch leży sobie i tylko uszy świadczą o tym, że świadom jest mojej obecności. Wstawaj wąsaczu! Pójdziesz ze mną na spacer? Zamówiłem słoneczny dzień i udałem się w kierunku morza.”
~
Vadim Zeland

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

34 myśli nt. „Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

  1. Gdy oplatają mnie twoje długie i cienkie
    Kościste palce
    Śmierć jawi mi się przed oczyma
    Niebiosa, czy widzicie to samo, co ja

    Hej, blady, chorowity dzieciaku
    Pogodziłeś śmierć z życiem
    A wracasz do domu okrężną drogą

    Spłacając karmiczny dług
    Imprezujesz, by przeżyć
    To, co bierzesz nie zabije cię
    Lecz ostrożnie z tym, co dajesz

    Nie ma czasu na wahanie
    Ból jest gotów, ból już czeka
    Przygotuj się na cenną lekcję

    Ten niechciany, nieproszony krewny
    Zwija się pod twą świerzbiącą skórą
    Żyje w tobie, żyje na zewnątrz

    Czujesz wzbierający gorąc
    Trzęsiesz się i drżysz
    Drapiesz się do krwi
    Ale to nie powstrzyma swędzenia

    Czy czujesz choć trochę miłości?
    Czy czujesz choć trochę miłości?

    Śnij dalej, śnij dalej

    Zrzuć to na swoją karmiczną klątwę
    Niech się wstydzi cały wszechświat
    On zna tę śpiewkę
    I jej najmniejszą nutę

    Wyssała cię, zawlokła tam,
    Na przeklętą ziemię,
    Gdzie świętość nie istnieje

    Spłacając karmiczny dług
    Imprezujesz, by przeżyć
    To, co bierzesz nie zabije cię
    Lecz ostrożnie z tym, co dajesz

    Czy czujesz choć trochę miłości?
    Czy czujesz choć trochę miłości?

    Śnij dalej, śnij dalej

    Czy czujesz choć trochę miłości?
    Czy czujesz choć trochę miłości?

    Śnij dalej, śnij dalej
    Śnij dalej, śnij dalej

    …………
    uwielbiam ten klip, jak on jedzie przez pustynię i wokół niego przenikają się wymiary astralnych świateł z materialnymi krajobrazami ^-^

    Lubię

  2. „Ale co konkretnie powinienem zrobić aby to wcielić w życie realne?”
    I tu się uśmiechnęłam gdyż przypomniała mi się przypowiastka mistrza De Mello:
    „Stonoga udała się do mądrej sowy aby poskarżyć się na podagrę.Bolała ją każda ze stu nóg.Co ma począć?Po głębokim zastanowieniu sowa poradziła,by stonoga stała się wiewiórką.Gdy będzie miała tylko 4 nogi zmniejszy swój ból o 96%.Stonoga odparła:wspaniały pomysł.Teraz powiedz mi jak mogę stać się wiewiórką.
    Nie zawracaj mi głowy-odparła sowa.Ja tu tylko wytyczam kierunek polityki”;))
    No i tak,większość z nas wie,CO ma robić tylko nie bardzo wie,JAK:))
    Dobrze jest czytać,rozwijać się,próbować medytacji,rozmyślać ,próbować iść śladami mistrzów czy osób bardziej świadomych czy rozwiniętych duchowo.Niemniej uważam,że najważniejsze są nasze własne doświadczenia życiowe bo to one najbardziej kształtują nasze podejście do życia.A w chwilach „grozy” możemy próbować stosować się do nauk mistrzów.
    Dziękuję za polecenie książek Vadima Zelanda,na pewno poczytam:))

    Lubię

    • @Jola – dokładnie 😀 Teorii całe gigabajty a wręcz tera-bajty, ludzi powtarzających teorie jest miliony milionów 😉 Ale konkretów, faktów i CO I JAK – praktycznie w ogóle. Pytanie: dlaczego tak jest? Czy tak być musi? Czy to jest celowo zaplanowane?

      Liked by 1 osoba

      • Nie wiem Jarku czy to jest celowe.Zauważ,że jednak najbardziej rozwijamy się gdy mamy pod górkę i coś w tym jest.Widocznie na pytanie co i jak musimy sobie sami znaleźć odpowiedź .Mistrzowie dzielą się z nami wiedzą ale mówią o tym,co sami przeżyli czy przemyśleli.Tak więc możemy czytać mistrzów i uczyć się od nich ale każdy z nas pójdzie swoją własną ścieżką.Widocznie nie jest nam dany złoty środek bo takiego być może wcale nie ma:)My też możemy zostać mistrzami ale nie przez powtarzanie tylko na bazie naszych własnych doświadczeń,tak myślę:)Pozdrawiam:)

        Lubię

      • Pozwolę sobie rozwinąć ,,Jarkowe zdanie” i dodać kilka myśli własnych 🙂

        ,, Na początek jako ćwiczenie, postaraj się czytać rozmaite newsy ze świata, w tym z mojej strony – bez generowania negatywnych myśli i emocji.”

        … a kiedy to będziesz już czynić swobodnie, zdasz sobie sprawę z faktu, że to ty myślami i emocjami wypełniasz przestrzeń miedzy akcją i reakcją, między bodźcem i działaniem. To ty nadajesz znaczenie, definicje, kolor wydarzeniom, ludziom, osądom. To od ciebie zależy jak zawibrujesz i jakie fale wyślesz w eter.

        Następną twoją myślą będzie uzmysłowienie sobie, że cokolwiek nie osądzisz, jakkolwiek nie zareagujesz, jakiekolwiek myśli w tym temacie pojawią się w twojej głowie, to będzie to tylko twoje widzenie.
        Następnie powiesz tak: ,,skoro to moje widzenie, to inni mają też swoje odczucia. A zatem są to tylko widzenia i odczucia.”
        Następnie zapytasz: ,,widzenia i odczucia czego? Czym jest to coś bez wszystkich widzeń, odczuć”
        W końcu dojdziesz do wniosku, że wszelkie opinie, osądy sa tylko interpretacją ISTOTY RZECZY, które wcale nią nie są. Próbują NIĄ być, ale nie są.

        Dojdziesz do stwierdzenia, że tysiące interpretacji, nawet zgodnych z tobą nie są prawdą o istocie rzeczy – jedynie nam schlebiają, dają poczucie pewności. Czego? TYLKO INTERPRETACJI.
        Bez założeń, tez, twierdzeń i dowodów pojmiesz, że świat jest bardzo prosty, gdy nie komplikujesz go własnym dowodzeniem, że istnieje. Dowód zdaje się psu na budę, bo przed nim poczynione założenia, okazują się błędne.

        Miast chodzić po ulicach, walić w bęben niczym dobosz i ogłaszać, że ŻYCIE istnieje, nie prościej w nie wejść z otwartymi oczami i uszami nastawionymi na słuchanie? Z otwartym akceptującym sercem…
        Czy choć na krótką chwilę pozwoliłeś ŻYCIU płynąć w sobie i poznałeś to uczucie spokoju? Rzeczy dzieją się same, najlepsze dla ciebie. Nie blokujesz ich definicją, interpretacją, wymądrzaniem się swoimi racjami. Pozwalasz rzeczom zaistnieć takimi jakimi są… Istota ciebie zaczyna synchronizować z Istotą Życia.

        Nie kolidujesz swoimi myślami z ŻYCIEM, które ku twojemu zdziwieniu zaczyna urzeczywistniać twoje marzenia – te dla ciebie najlepsze. Nie te, które wymyśliłeś zazdroszcząc innym, nie te, w których widzisz siebie lepszym, bogatszym, mądrzejszym od innych. To głęboko, gdzieś w podświadomości skrywana pycha odrzuca, blokuje spełnienie marzeń.

        Zobacz jak łatwo spełniają się marzenia tych, którzy pragną pomagać innym, wnosić w ich życie radość, poczucie sensu.
        Przed otwartymi na innych ludzi pojawiają się dziesiątki okazji, możliwości bycia w relacji, urzeczywistnienia pomocy …

        Dlaczego twoje marzenia skierowane na ciebie, ewentualnie na bliskich nie chcą się często spełnić?

        Może po to, aby z czegoś brać, trzeba najpierw dać?
        Na to pytanie każdy z nas musi odpowiedzieć sobie sam.

        Jeśli człowiek akceptuje siebie, czuje się szczęśliwy, tworzy wokół siebie projekcję podobnego świata, który wibruje takimi samymi energiami. Budowany jest kanał dla wymiany tych wibracji. Człowiek jest ich zaczynem, a ŻYCIE o wiele potężniejszym dawcą, na którego trzeba się tylko otworzyć swoim pozytywnym nastawieniem, swoim rozdawanym z siebie dobrem, szczęściem.

        Piwniczne życie kreuje piwniczne myśli. Nie ma w nich miejsca na światło.
        A ponoć jesteśmy dziećmi światła. Z niego pochodzimy i w jego stronę powinniśmy kierować nasze wnętrze.
        Ciemność nie istnieje sama w sobie. Ciemność to brak światła. Gdyby ciemność była tak rzeczywista jak światło, to mogłaby je unicestwić. A tak nie jest. Światło i owszem – jest w stanie zniszczyć ciemność.

        To wskazuje człowiekowi właściwy kierunek – tak mi się przynajmniej wydaje.

        Serdecznie pozdrawiam.

        Lubię

      • Zaplanowane, ci konstruktywni mysliciele to swiadomi lub polswiadomi wentyle bezpieczenstwa. Malo konkretow, bo nie ma ucieczki z tego systemu. Gdyby ci filozofowie napisali co naprawde mysla, to prawie nikt by nie kupil ich ksiazek, prawie nikt nie chcial ich sluchac. Optymizm, happy end to dekoracja, ktora uatrakcyjnia produkt.
        Dziwie sie, ze kupujesz te bajki o prawie przyciagania, o globalnym sposobie patrzenia na zycie w ktorym aktualne problemy sa niczym wielkim. Zycie w dnie powszednie wszystko weryfikuje.
        Wojna i bieda weryfikuje kazda filozofie, bo tam nie ma miejsca na piekne teorie.

        Liked by 1 osoba

  3. Czytałem książkę, przebrnąłem przez nią, byłą to najtrudniejsza jaką w życiu czytałem, ciężka dla mnie do zrozumienia, mroczna. Ogólnie to zrozumiałem ją tak że człowiek nie może okazywać skrajnych emocji, nie moze sie bac, nie może się również radować nadmiernie bo go te wachadła jakieś dopadają….zrozumaiłem że trzeb być jak ten zombie, bez uczuć nadmiernych,skarjnych tylko takie umiarkowane…zamierzam wrocic do ksiązki, moze nie jest na tym etapie rozwoju by ja jeszcze zrozumieć…

    Lubię

      • @gmo – dokładnie, mechanizm passive-agressive, opisany przez psychologię.. Wystarczy jedna sekunda, jeden przeskok w podświadomości, by z szanowanego i poważanego, konserwatywnego obywatela zrobił się sam Hannibal Lecter xD 😉

        Lubię

  4. Kefir – mylisz się!
    Mistrz uczy ucznia – ale uczeń uczy Mistrza – wiec kto jest tu Mistrzem?
    Poznałem dziewczynę [piekna blondynka] i okazało sie [od słowa do słowa] ze stała sie moja Mistrzynią. W czasie naszych pogadanek często rozważaliśmy [kto kogo uczy] Ona mogłaby być moją córką, ale czasem mówie jej [Mamuniu]. Ona jest dzieckiem indygo – jestem tego pewien!
    Nasze rozmowy i różne cwiczenia [nie trawię sztuczek] doprowadziły do tego ze rozbudziłem sie. Duuużo pojąłem i rozumiem. Kojarzę takie fakty których kiedys nie dostrzegałem.
    Niedawno mieliśmy rozmowe w trakcie której wyznałem [pewne sprawy przychodzą mi tak łatwo że wydaje mi sie ze oszukuję]. Wtedy sie zaczeło! Dostałem normalną zjebkę i to wcale nie dlatego ze oszukuję, ale dlatego że nie pojołem istoty tych [oszustw]. Wytłumaczyła mi że jest to oznaką wejścia na wyższy poziom [co to za podziały?] Pokonałem pewna barierę i teraz wiele spraw [poprzednio trudnych] pokonuje z łatwością. Stad to dziwne wrażenie!
    Mam takiego właśnie mistrza! Nie mówi mi nic tylko podsuwa tematy do przerobienia [teraz i ja podsuwam]
    Co rok robimy sobie wzajemną ocenę – cechy dobre i złe. To niesamowite, ale ta wspaniala wyjatkowa osoba daje mi coraz lepsze oceny. Nie daje jednak gotowych rozwiazań – bo nie zawsze pasują. Dostaję tematy do przerobienia, a to daje dalszy rozwój
    Kiedyś by sie nie pogubić – dawała mi do opracowania definicje – teraz sam ja namawiam do precyzowania dalszych
    Zrozumiałem jedno w czasie tych rozważań. Irka nie jest w stanie niczego mnie nauczyć. To ja muszę zrozumiec i pojąć problem – inaczej ni chu chu
    Z tego wynika ze sami jesteśmy swoimi mistrzami

    Liked by 1 osoba

  5. Cytat: „DZIESIĄTY księżyc manifestacji wyników
    ● System zaczyna się walić
    ● Początek pękania „góry lodowej”
    4 kwietnia – 1 maja 2016

    Niezależnie od tego, co jeszcze się wydarzy, zachowajmy spokój. Nie wdawajmy się w emocjonalne polemiki, aby nie wciągnęły nas tryby machiny starego systemu. W „10” zawsze dokonuje się PRZESILENIE w schemacie myślenia ludzi. Chcąc doprowadzić do awarii i zatrzymania starego systemu, nie dostarczajmy mu energetycznego paliwa od siebie. Paliwem są twoje gniewne myśli, kipiące emocje, obraźliwe słowa. Przeformatuj swój sposób postrzegania świata, ludzi, wydarzeń, a świat zacznie się zmieniać. Wszystko, co ujawni dziesiąty księżyc, przyjmijmy jak BŁOGOSŁAWIEŃSTWO, zwłaszcza to, co negatywne w powszechnym odbiorze. Najważniejsze, że to coś zostało wyrzucone na światło dzienne i tym samym zyskało szansę uzdrowienia albo neutralizacji w jedenastym i dwunastym księżycu.”

    Za: http://www.maya.net.pl/index.php

    Lubię

  6. Jestem tu nie pierwszy raz, ale piszę po raz pierwszy. Czytam i popieram większość poglądów. Nie które dają mi do myślenia, a inne wkurzają. Dla mnie ważne jest, by teksty w ten czy inny sposób pobudzały do myślenia i dawały wiedzę na którą człowiek nie ma czasu by ją studiować , badać i dochodzić sedna tej wiedzy która jest za gmatwana, zwłaszcza dla ludzi którzy są przeciętni, i wiedzę tą zdobywają począwszy od podstawówki przez zawodówki i licea a co nie którzy i przez studia .Mądrali po szkołach jest coraz więcej ale na świecie mądrości coraz mniej,( Wiedza wyuczona a nabyta to dwa różne światy ) Szkoła uczy jak radzić sobie w tym świecie wobec prawa ustanowionego przez ludzi , ale nie uczy jak sobie radzić, wobec ducha, czyli nie mówi co jest dobre wobec innych Ludzi i praw natury czyli UNIWERSUM ( nie mówi o miłości o zrozumieniu człowieka o litości, o szacunku itp. ) Jesteśmy oczami BOGA i wszystko co robimy to Stwórca widzi bo jesteśmy z jego Ciała a nawet jego cząstką i komórką życia . Cały wszechświat to JEDNO CIAŁO BOŻE i nie znajdziemy Go w żadnej świątyni, zbudowanej przez człowieka. Jak podbijemy kosmos to wtedy zdamy sobie sprawę o wszechobecności Boga .o Jego mądrości. Bo Stwórca mówi że jest Wszech wiedzący , wszech widzący , wszech obecny, wszystko wszech , bo Jest Alą i Omegą . A jego syn powiedział że jest SYNEM BOŻYM ( za to go ukrzyżowano) tak jak i my wszyscy jesteśmy dziećmi Boga.(UNIWERSUM ) Czyli dzieci ludzkie, synowie Boga ukrzyżowali syna Bożego, czyli ukrzyżowali siebie!? bo nie uwierzyli słowom Jezusa że w wielkim i wszech obecnym wszechświecie może istnieć życie jak na ziemi, kierowali się polityką , stanowiskami, zyskami jednym słowem obłudą ( woleli stracić syna Bożego jak własne pozycje i wpływy ) Bóg nie bez kozery wybrał żydów na naród wybrany bo tylko żydzi mogli wypełnić jego wole i ukrzyżować Syna Człowieczego , bo jak by wybrał Słowian na naród wybrany to nie doszło by do ukrzyżowania i świat był by inny. Wracając do tematu. Wyzbyłem się z wiekiem marzeń i bardzo tego mi żal, bo marzenia dawały nadzieję , pobudzały wyobraźnię, pobudzały do życia, a teraz mam prawie wszystko i mimo to dalej mi czegoś brak, I co jest dziwne to to, że znając siebie i swoje doświadczenie życiowe to brak mi wiary w spełniające się marzenia, po mimo tego że wiele mi się spełniło. Myślę że spełnienie moich marzeń było podświadome a nie celowe i myślę że wszyscy ludzie też mają marzenia podświadome ale nie mamy wiedzy jak je spełnić. Mi spełniły się te które wypowiedziałem przy innej osobie, czyli głośno w sytuacji planowania, przewidywania rozmarzenia np z kobietą ( na randce ) . Jak sam marzę to nici z tego nawet jak planuję co mam zrobić. Chyba że powiem komuś że np. jutro muszę zrobić to czy tamto to to zrobię ale to plany a nie marzenia. Pozdrowienia dla wszystkich odwiedzających tą stronę.

    Lubię

  7. Cytuję
    „Jeśli uważasz, że świat jest piekłem, to świat Ci przyzna rację – i Twoje życie w takie piekło się zmieni. Jeśli uważasz że wszędzie czyhają zagrożenia, że trzeba ze wszystkim walczyć – to będziesz miał non stop okazję do walki. Jeśli jesteś wkurzony na system (polityczny, ekonomiczny itp) i wszędzie widzisz tylko kapitalistów, judaszy, złodziei – to takich ludzi (np pracodawców) spotkasz”.
    Jeśli to wiesz Jarku, to czemu karmisz nas tym, że nasza planeta to piekło, że teorie spiskowe to rzeczywistość. Dlaczego nie powiesz, że życie jest piękne, wspaniałe, że mamy wszystko czego nam potrzeba i będzie już tylko lepiej.
    A jesli znasz Bhagawad Gitę to powiedz czemu Krishna kazał Arjunie walczyć.

    Lubię

      • A szkoda Jarku!
        Dobrze jest czasami cofnąć się lub zatrzymać – przemysleć inaczej temat
        Przerabiając jakis temat do końca – stajemy sie inni. Wiec powtórne przerobienie jest bardzo wskazane. To proces całościowy i nieustający

        Lubię

        • ,, A szkoda Jarku!”

          O ile cię, Boguś dobrze zrozumiałam, to mi wcale nie szkoda, że ,,dołujących” Jarkowych felietonów będzie mniej.
          Oczywiście nie da się żyć bez pieprznięcia pięścią w stół, ale niech to będzie od czasu do czasu.
          I dlatego cieszę się, że Jarek będzie ukazywał nam ,,jasną stronę życia” 🙂

          Życzmy mu nadal nieustającej twórczej weny 🙂

          Lubię

          • Może faktycznie jestem INNY ale ja nie dostrzegam tej ciemnej strony.
            Inaczej – zdaję sobie sprawe że gdzieś tam istnieje, ale nie zawracam sobie nia głowy przez co nie przyciagam. Żyję i cieszę się życiem!. Kłopotami bedę sie przejmował kiedy przyjdą!
            Chyba mnie źle zrozumiałaś wiec tłumaczę
            Wszystko się zmienia więc i nasze pojmowanie swiata też. Przerobilismy zagadnienie, a po nim dziesiatki innych – wiec postrzeganie świata się zmieniło. Wracajac do zagadnienia widzimy je wiec z innej [nowej] perspektywy. Dlatego ten co sie UCZY – rozwija sie! A ten co się NAUCZYŁ – cofa!
            Cholera jaki się zrobiłem -Filozof!
            Oczywiście pozdrawiam!

            Lubię

      • ,, Już nie Was karmię takimi tekstami😉 ”

        Z buntownika przechodzimy w myśliciela. Chyba każdy z nas przechodzi w swoim życiu taki etap.

        A żeby wszystkiego nie brać na poważnie:
        Jak to powiedział ruski dziadek, stojąc w muzeum przed portretem Hitlera: ,, Nu, niemczura! Nawajewałsa i chwacit! 😀 😀 😀

        Lubię

    • Wiesz, ja po przeczytaniu niektórych ostatnich artów Jarka, miałem nawet myśli typu, ku.. co ja robię na tym świecie? Wszystko jest tak zakłamane i popierdolone, że mam tego dość! Nie mam sił, by coś zmieniać, działać. Jak to robić? Wkoło same lemingi po lobotomii, problemy, choroby, polityka, każdy dupe mi zawraca pierdołami itd.. Tylko spieprzać stąd. A życie może też być piękne.. Cieszę się, że Jarek zaczął pisać bardziej optymistycznie.

      Lubię

  8. Świadomość – tylko ona moze nas wyzwolic. Takie jest moje zdanie. Przebudzenie jest dla mnie czymś w rodzaju objawienia. Nagle zdajesz sobie sprawę,że odnalazłeś sens życia. Wiesz,ze Twój obecny stan tu, w gęstości ziemskiej jest przejsciowy, i zeby działać na wyższej czestotliwości musisz powoli i stopniowo realizować swoj cel jakim jest długa i mozolna praca nad sobą,by być lepszym człowiekiem…Ja idę tą drogą,a przynajmniej staram się i szczerze wierzę,ze mi sie uda jak i reszcie ludzkości…Wiem tez,ze tzw stan przebudzenia kazdy z nas moze osiągnąc,ale tylko indywidualnie. Nikt nie moze Cie do tego przekonać,nawoływac,radzić…To jest coś co przychodzi samo…Ja nigdy nie bałem się myśleć,szukać,analizować kiedy coś budziło we mnie watpliwosci. Zaczęło sie od religi,wiary w Bogą,którą narzucili mi rodzice,kościół,szkoła,otoczenie – bo taki jest sposób działania tego systemu,dlatego jestesmy /wychowywani\,bysmy mogli byc dobrymi niewolnikami. Od narodzin jestesmy odpowiednio programowani,w pozniejszym zyciu stajemy sie tak przesiąknięci kłamstwem do tego stopnia ze ,oszukując samych siebie,w durny i nielogiczny sposób i nieswiadomie brniemy w tym,przekazując naszym dzieciom to samo ścierwo. Godzimy sie na rządy elit,polityków,ktorych wybieramy,potem psioczymy,unikając przy opdowiedzialnosci (nieswiadomie)… Przyszedł taki moment,ze wyzerowałem sie,odrzuciłem to wszystko co dotąd odbierałem jako normalność,prawde i zacząłem jakby od nowa,jako Tabula Rasa…Uwazam,ze powinny zniknac wszelkie podziały,ktore nas dzielą np. religie,bo Bóg to program,ktory ma na celu osłabic,utrzymując nas w ciagłym strachu,poprzez ktory zresztą łatwo manipulowac…Zauwazylem tez,ze w kazdym większym kłamstwie kryje sie prawda,badz jakis przekaz.To jest jak odwrocenie kolorów,np w smartfonie. Nie kazdy jego posiadacz wie,ze jest taka opcja,poniewaz nie jest ciekawy,więc nie szpera lub nie szpera,bo sie boi,ze cos zepsuje . Podobnie jest z ukrytym przekazem… Przez to wszystko omal nie zwariowalem,myslałem,ze pierdolne sepuku,ale udało mi sie jakos to opanowac,moze przez duzy dystans? Nie wiem..Często mam tez wrazenie,ze cos próbuje mnie powstrzymac,przed szukaniem prawdy o sobie i swiecie. Przytrafiają mi sie dziwne rzeczy,coś jak tabliczka przed chatą – UWAGA! ZŁY PIES!!! Ale juz sie nie boje. Utkwiłem w tym zbyt głeboko i chce utkwic jeszcze głebiej… Więc nie bójmy się myśleć,starajmy się być dobrymi ludzmi,szanujmy sie, odrzućmy nienawisc,zawiść,wybaczajmy dając kolejną i nastepną szanse,a moze bedzie nam dane poczuć czym jest prawdziwe szczęście…Ja w to wierze i staram sie isc tą drogą,z dystansem,nadzieją i pokorą. Nie jest łatwo,jestem nieco osamotniony w swoim swiecie pogladów,ale czuje,ze warto I nie zamierzam działac wbrew sobie…Zyczę NAM wszystkim POZYTYWNYCH WIBRACJI,pamiętajmy,ze nawet mucha zasługuje na szacunek i niech pozory nas nie zwiodą,myśl czysta i szczera nie obnosi sie z tym jak z modą 🙂 Pzdr

    Lubię

    • Poszedłeś Paweł! Poszedłeś!
      Przeczytałem uważnie i dokładnie.
      To piękne co robisz i zrobiłeś dużo. Pomyliłeś się jednak w sprawach religii. One są właśnie celowo po to by utrudnić dostęp do Boga. Stanowią jakby zaporę na drodze do poznania go. On jest istnieje i jest w Tobie. Jednak idąc droga religii nigdy go nie znajdziesz. Faktycznie to trzeba je wszystkie odrzucić
      Jesteś daleko Przyjacielu – więc sądzę że sobie poradzisz
      Pozdrawiam i służę radą – jeśli chcesz

      Lubię

        • O ile dobrze rozumiem to chciałabys bym pomógł Ci odnaleść Boga w sobie? Potwierdź jesli tak. Nie ma sprawy, ale najpierw musze choc troche poznać Ciebie. Nie ma gotowców – religie proponuja własnie je i gówno z tego wychodzi – nie tedy droga! Masz ochote wybrać sie na długa wycieczkę poznania – nie ma sprawy. Znajdź mój mail u Jarka i napisz. Pamietaj jednak ze to długa i trudna droga – no i nie kazdy ja przechodzi!
          Pozdrawiam

          Lubię

  9. „Świat jest tak urządzony, że otrzymujesz to, co zamawiasz. Tego czynnika nie brałem pod uwagę, bądź go marginalizowałem. Jeśli uważasz, że świat jest piekłem, to świat Ci przyzna rację – i Twoje życie w takie piekło się zmieni. Jeśli uważasz że wszędzie czyhają zagrożenia, że trzeba ze wszystkim walczyć – to będziesz miał non stop okazję do walki. Jeśli jesteś wkurzony na system (polityczny, ekonomiczny itp) i wszędzie widzisz tylko kapitalistów, judaszy, złodziei – to takich ludzi (np pracodawców) spotkasz.”

    Jarku, świetny artykuł! W zasadzie mógłbym wkleić jako cytat przed moim wpisem prawie cały.. Tak to właśnie działa! Już od dłuższego czasu doświadczam, że ze światem nie ma sensu walczyć. Ten system jest zbyt silny i jako mała jednostka, zawsze dostanie się po dupie, gdy próbuje się coś po swojemu zmieniać.
    Odnośnie Twojego przytoczonego wyżej fragmentu, nawet w biblii możemy znaleźć podobną zasadę: „To co siejesz, tego owoce będziesz zbierał”.
    Czytałem parę Twoich artów wcześniej Twój wpis z cytatem książki o której wspominasz. Zainteresowała mnie i już jest zakupiona 🙂 Dziękuję.

    Aa, i zmień proszę tytuł książki w artykule, bo to wcale nie „Transfering Rzeczywistości„ tylko… 🙂

    serdecznie Cię pozdrawiam,

    Lubię

  10. To prawda z unikaniem konkretów. Obecnie sam jestem tego ofiarą. Miesiąc temu doznałem niewiadomego urazu kolana o niewiadomej przyczynie, wiem tylko tyle że nie mogę całkowicie wyprostować nogi oraz czuję upierdliwe przesuwanie się kości przy przekraczaniu określonego kąta. Przewertowałem mnóstwo artykułów poświęconych konkretnej dziedzinie wiedzy – urazy kolana – a wszędzie same ogólniki. O żadnym wpisie nie mogę powiedzieć że mi pomógł, wymienia się objawy które mogą zwiastować dosłownie każdy uraz i towarzyszy im groźne pohukiwanie o tym jak to drobne błędy mogą uczynić z Ciebie kalekę. Nosz kurwa ma wrażenie jakby te wszystkie poradniki medyczne służyły tylko napędzeniu świętym kitlom klienteli. Chory zastraszony to chory który łyknie wszystko. No i niestety szykuje się wizyta za 100 cebulionów, a mógłbym spędzić godzinkę w internecie :] I jak tu tych lekarskich skurwysynów nie nazwać mafią?? W każdym razie na pewno jest spełniony wymóg o zmowie milczenia 😉

    Lubię

  11. Ostatnio też miałem już dosyć art jarka, innych informacji określających stan świadomości widzenia świata. Przyszła z zewnątrz pewna myśl co z tym zrobić, potwierdzona tym co wewnątrz mnie. Było wtedy już tak źle, że moje ciało zaczęło popadać w niebyt. Z tego co na zewnątrz i tego co we mnie uświadomiłem sobie, że łatanie i naprawianie tego co zepsute jest całkiem bez sensu a moja praca nad starym czwartym światem daje odwrotny skutek bo podtrzymuje trupa przy sztucznym życiu – ratując stary świat, naprawiając go utrzymuję go sztucznie w jego istnieniu. Rozpocząłem proces świadomej żałoby po tym co wokół.

    Lubię

  12. A co do zmiany świata Vadim Zeland mówił, żeby ujawniać prawdziwe przyczyny działania wahadeł i się naśmiewać z tego 🙂

    To taka rada jak zmienić świat 😀
    10 zł masz ode mnie za ten artykuł ;p

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s