Bareizmy

O tym, jak zawarłem „pakt z diabłem”.. Jarek Kefir uchyla rąbka tajemnicy


O tym, jak zawarłem „pakt z diabłem”.. Jarek Kefir uchyla rąbka tajemnicy

dulszczyzna i hipokryzjaZacznijmy od tego, że świadomość pewnej ważnej rzeczy przyszła do mnie dość późno. Wiecie z moich felietonów, że lubię analizować, myśleć, dumać nad różnymi koncepcjami, zagadkami, zachowaniami pojedynczych ludzi jak i całych społeczeństw. To jest w zasadzie pewna forma medytacji i prowadzi do rozwoju, ale.. No właśnie.

Czy tego typu rozważania mogą być jednak destrukcyjne? Owszem, mogą. Są one potrzebne na pewnym etapie, gdy człowiek uczy się jak funkcjonuje świat. Ale z czasem stają się one trucizną. Ze światem należy się pogodzić, wybaczyć i zawrzeć pokój. Nie ma innej drogi, naprawdę. Tak, trzeba być trochę jak tacy cyniczni i podśmiechujący się z buntowników „poszukiwacze przygód” (przygód i duchowych, i oczywiście cielesnych), którzy nie boją się nawet zawrzeć paktu z diabłem.. By było im przyjemnie, tęczowo, kolorowo, bogato.

Ale nie, nie chodzi zaraz o sprzedawanie za śmiesznie niską cenę tego, co mamy najcenniejsze – duszy. Bo na satanizmie czy nawet magii chaosu, zawsze kończy się jak na pożyczce od instytucji będącej skrzyżowaniem mafii i amber gold. Dostaniesz coś raz, drugi, trzeci. A potem będziesz spłacał całe życie, i kilkaset (a nawet kilka tysięcy) lat po śmierci, gdy dorwie Cię bezlitosna, technologiczna, nie znająca skrupułów maszyneria astralu.

Chodzi mi o coś innego.. Tak jak na obrazku który jest wstępniakiem do tego artykułu. Żyjemy na świecie, który jest czymś w rodzaju czyśćca, twardej szkoły życia, może nawet piekła. Kto wie. Świat ten wynagradza i premiuje zło. I oczywiście, świat ten w okrutny sposób traktuje ludzi którzy starają się kierować empatią i etyką. To już wiemy. Takie są realia naszej planety, a my sami jesteśmy tu nie bez powodu. Teraz wielu z nas płacze, użala się.. Ale mina by co po niektórym zrzedła, gdyby dowiedzieli się jakiego zła dopuszczali się w poprzednich wcieleniach.

Czy pogodzenie się, zawarcie pokoju i zrozumienie tego świata, nie jest aby czymś w rodzaju „paktu” z samym „diabłem„? To rozsądźcie sami. Ale idźmy dalej w naszych rozważaniach. Prosta, wręcz chłopska prawda – ludzie są często po prostu skurwiali, skurwiali do szpiku kości. Nie kierują się oni ani empatią, ani etyką, ani żadnymi wartościami. Ba, oni nie kierują się nawet logiką. Mają swój „program” który im wmuszono w procesie wychowania, i nie akceptują niczego, co jest odmienne, nawet jeśli jest tylko trochę odmienne.

Tak więc ludzie w wielu przypadkach są po prostu skurwiali. I nie ma po co tego analizować, nie ma po co roztrząsać tego na czynniki pierwsze, ba, nie ma sensu tego nawet próbować zrozumieć.. No jak to, nie chcesz wiedzieć jak działa świat? Co więc z Twoimi artykułami?! Zapyta teraz niejeden Czytelnik. Ale chwila.

Otóż pisałem kiedyś, że gdyby na poważnie stosować kryteria naukowe w kontekście alkoholizmu, to 90% Polaków w wieku „rębnym” (18 – 60 lat) należałoby natychmiast ubezwłasnowolnić, hospitalizować psychiatrycznie i zaszyć esperalem. Niestety, państwo zezwala na tę morderczą narkomanię (czyli alkoholizm) a wszystkie programy zwalczania tej narkomanii są jedną wielką fikcją.

Ta sama zasada ma zastosowanie odnośnie schizofrenii (paranoi). Otóż schizofrenia czy też paranoja jest podstawą życia społecznego. To zbiorowa, planetarna schizofrenia, która jest zakorzeniona niezwykle głęboko. Mówiło o tym kilku znanych na całym świecie wirtuozów psychologii. Skąd się ta schizofrenia obejmująca całą ludzkość wzięła? Z rozdźwięku między naszą prawdziwą naturą (liberalną, rozwiązłą, wesołą, domagającą się zabawy) a tym, co dyktuje bezlitosna machina społeczno-towarzyska (konserwatyzm, purytanizm, monogamia, wzorce chrześcijańskie, które próbują trzymać w ryzach żądze tłumu, by cywilizacja jakoś trwała).

Ale ludzie jak to ludzie, musieli sobie z tymi restrykcyjnymi nakazami i zakazami jakoś poradzić. Powstała więc dulszczyzna. Wcześniej była ona nazywana „sarmactwem„. Dziś jest nazywana mentalnością leminga. Czy też „nowym purytanizmem„, charakterystycznych dla ogromnych, anonimowych i generujących przez to większą społeczną paranoję przedmieść miast. Ludzka psychika reaguje na tak skrajnie sprzeczne bodźce i wzorce ROZSZCZEPIENIEM – a więc społeczną schizofrenią.

Musimy to zrozumieć, okazać współczucie i wybaczyć tym skrzywdzonym przez naturę i z drugiej strony przez system, zagubionym ludziom. Sami tacy byliśmy i po części (mniejszej lub większej) jesteśmy nadal! Ta społeczna schizofrenia jest więc koniecznym mechanizmem obronnym. Bez niej ludzie nie mogliby się bawić, doświadczać życia, zdobywać doświadczeń. Ba, gdybyśmy przez poprzednie trudne i ciężkie wieki, byli tak konserwatywni i porządni (rzygam tęczą ) jak lubimy się przedstawiać, to ludzkość by zwyczajnie nie przetrwała. Bo nie rodziłyby się dzieci, nie byłoby dywersyfikacji materiału genetycznego, itp itd.

Dulszczyzna to prosty „program„, który można wręcz zrównać ze słowem „moralność„. Moralność to coś, co najczęściej dotyczy sfery ludzkich gaci (bardzo rzadko serca i umysłu). Lata świetlne wyżej są etyka i empatia. Dulszczyzna więc to myślenie w stylu:

Oficjalnie jesteśmy porządnymi, konserwatywnymi obywatelami, szanowanymi członkami społeczeństwa, monogamiczni aż do bólu.. Ale gdy nikt nie patrzy, to ściągamy gacie i hulaj dusza, piekła nie ma„.

Tak, jest to hipokryzja, ba, jest to w pewnym sensie złe. Ale gdyby ten mechanizm obronny (dulszczyzna, społeczna schizofrenia) nie istniał, to z jednej strony nie moglibyśmy doświadczać życia i uczyć się. A z drugiej strony, po prostu oszalelibyśmy. Tak, zarówno schizofrenia społeczna (zbiorowa), jak i schizofrenia typowo psychiatryczna, są mechanizmami obronnymi, wręcz ratunkowymi dla psychiki. Mówią o tym niektóre szkoły psychoanalizy, mówi o tym także germańska nowa medycyna.

I teraz najważniejsza część felietonu.. Oczywiste jest to, że możemy, a nawet powinniśmy starać się w pewnej części zrozumieć tę pokrętną logikę społecznej schizofrenii. Ale pamiętajmy o jednym, że nikt i nic – żaden człowiek, żaden mistrz psychologii, żaden mag czy nawet najpotężniejszy superkomputer – nie zrozumie w całości praw rządzących społeczną schizofrenią. Tego po prostu nie da się w całości rozgryźć, ogarnąć, zrozumieć.. Na pewnym etapie trzeba po prostu spasować, zawrzeć ten wspomniany wyżej pokój ze światem, wybaczyć.

Inaczej możesz wręcz osiwieć, czy sam stać się takim społecznym schizofrenikiem. Tu doskonale pasują trzy życiowe przysłowia:
-„gdy patrzysz się głęboko w otchłań, to otchłań zaczyna patrzeć się w Ciebie
-„uważaj by walcząc z potworami, nie stać się jednym z nich
-„sztuką jest przejść przez piekło nie stając się diabłem

Społeczna schizofrenia, dulszczyzna – jest taką otchłanią bez dna i bez granic, jest entropią i chaosem całkowitym, jest tworem którego nie da się przeniknąć.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

40 odpowiedzi »

  1. „Ba, gdybyśmy przez poprzednie trudne i ciężkie wieki, byli tak konserwatywni i porządni (rzygam tęczą ) jak lubimy się przedstawiać, to ludzkość by zwyczajnie nie przetrwała. Bo nie rodziłyby się dzieci, nie byłoby dywersyfikacji materiału genetycznego, itp itd.”

    – muszę zaprotestować. Znowu 😉 Najpierw należy uściślić jakiego okresu świata dotyczy rozmowa. Chodzi o czasy jaskiniowe czy te bliższe np. starożytność. Na samym początku rozród zapewne przypominał działania rodzin które obecnie nazywamy patologicznymi. Czyli ruchanko kiedy dzikus ma chcicę a z dziećmi jakoś to będzie. Natomiast w czasach gdy ludzie uzyskali świadomość niestety Jarku ale stawiam perły przeciw wieprzom że intensywne rozmnażanie zawdzięczamy właśnie naukom instytucji religijnych. Bo kto zachwala rozród dla samego faktu jak nie klechoły? Chyba tylko beneficjenci zasiłków na rumiane buźki ;> Na brak środków antykoncepcyjnych radzę się nie powoływać bo rozumny człowiek (nie jaskiniowiec) wie jak następuje zapłodnienie i jaką sekwencję ruchów należy zastosować aby go uniknąć 😉
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  2. Cyt: ” Czy pogodzenie się, zawarcie pokoju i zrozumienie tego świata nie jest zawarciem paktu z diabłem ? ”

    ODP: Nie, ponieważ to NIE jest moja wina. W ten sposób może rozumować ktoś, kto dał sobie wmówić i jest pod wpływem poczucia winy.

    Polubienie

  3. Tak właśnie 🙂 ta nasza ziemia, to miejsce byśmy definitywnie potrafili rozpoznać co jest dobre a co złe, niezależnie od okoliczności zawsze to wiemy, a im bardziej się rozwijamy tym bardziej widzimy złożoność sytuacji i to co kiedyś mogło się wydawać białe zaczyna mieć odcienie szarości. Jesteśmy tu po to, by trwać w prawdzie obiektywnej. Oczywiście wiemy, że coś takiego nie istnieje, bo obraz zawsze jest widziany jakimiś oczami, czyli i tak jest on subiektywny. Dlatego upieranie się wyłącznie przy swoim zdaniu jako najsłuszniejszym nie ma sensu. Po co? To nasza własna prawda, my do niej doszlismy, poprzez indywidualne doświadczenia, obserwacje, wnioskowanie i jest NIEPOWTARZALNA. Nawet jeśli znajdziemy drugą osobę, która będzie się z nami zgadzać w jednym czy drugim aspekcie, to niekoniecznie musi to robić w kolejnym. I co? Od razu będziemy tą osobę nienawidzieć, skreślimy z listy znajomych? Nie możemy wpłynąć na zmianę opinii innych na dany temat, ale możemy podzielić się z tą osobą własną wiedzą, która być może przekieruje myślenie tego drugiego i pomoże mu zrozumieć więcej, dać pretekst do myślenia. No i im więcej rozumiemy, tym więcej mamy wybaczenia dla świata, choć nie mogę przeskoczyć zrozumienia tych, którzy doprowadzają dzieci do łez. Mam ochotę tym na samej górze łby poukręcać, ale wiem, że nie jestem w stanie do nich dotrzeć, więc moja złość i niedobre emocje tylko uderzają we mnie. Dlatego wolę tworzyć dobro wokół siebie, może inni zrobią to samo i będzie zataczać coraz szersze kręgi, aż być może dotrze kiedyś tam na samą górę rządu światowego i oni sami zapłaczą nad sobą, nad swoją bezkresną głupotą.

    Polubienie

  4. Mądrość polega na rozróżnieniu dobra od zła. Kto wytrwale poszukuje mądrości, ten znajdzie ją. Mądry chodzi prostymi drogami, dlatego nie błądzi. Moją Drogą Prawdą i Życiem jest Pan Jezus Chrystus.

    Polubienie

  5. Jestem pewien, że nie uchylasz Jarku swojego rąbka tajemnicy, bo nie byłbyś sobą.. 🙂 Rozpiera Cię jakaś tajemnicza, niepojęta siła.. Albo budzi się w Tobie coś wyjątkowego, nowego? Bądź Wielki! Nie! Bądź Sobą!!! Ja nie ogarniam otoczenia wokół mnie, bo już nie mam sił, by tłumaczyć lemingom…Zostawiam ich, bo szkoda mnie. Wszyscy mają jakieś problemy, kurwa choroby, tu mi wychodzi jakiś wrzód na plecach, jakieś kłopoty ze szwagrem, ze kotowi wychodzi jakiś robak z dupy itd. Gadają mi kurwa o czymś, myślę, że tego się sami boją… Zostawią mnie z tym i co mam zrobić? Pomagać Im? Ale nikogo nie ma, żeby porozmawiać tak na poważnie. Jarku, na te dziwne, jak zapewne wiesz bardzo dobrze święta, hihi. Bądź SOBĄ!!! Serdecznie Cię Pozdrawiam! Zjedz Pysznego Zająca, z jajami jak ze SŁońca… I Pamiętaj, jedz tylko te święcone… O ja pierdole… 🙂 Pozdrowienia dla Wszystkich czytaczy… Dziękuję Wam!

    Polubienie

  6. … \m/^-^\m/… Lucyferowi niech będą dzięki, że stworzył wszystkich buntowników z wyboru, którzy głoszą słowo diabelskie 😀

    Polubienie

  7. http://ecoego.pl/index.php/start/38/1235-pakt-z-diabem

    Człowiek który przychodzi na świat, z automatu ma dużą ilość energii, która w naturalnym stanie jest odczuwana jako głęboki spokój, poczucie błogości i rozkoszy. Obieg energii sterowany jest naszymi przekonaniami; te pozytywne otwierają system na większą jej ilość, negatywne zamykają.

    Klątwa przez siedem pokoleń

    Dziecko już w brzuszku mamy przyswaja emocje rodziców, tworząc z nich podwaliny przyszłych wzorców emocjonalnych, a więc tworząc naszą reakcję na otaczający nas świat, innych ludzi, przykre i radosne zdarzenia. Dziecko obserwując rodziców, wchłania ich emocjonalne reakcje czyniąc swoimi, ponieważ musi jak najszybciej zbudować konstrukcję, która umożliwi mu przetrwanie – tą konstrukcją jest oczywiście umysł, czyli świadomość oraz podświadomość, zbiór wszelkich wzorców reagowania. Nieważnym się staje czy rodzic jest zewnętrznie człowiekiem kulturalnym, cichym; liczy się to, jakie ma wewnętrzne wzorce, ponieważ dziecko zawsze je zauważy, a by zbudować wiedzę o świecie, miejscu którego nie zna – natychmiast niejako zasysa do siebie, by uczynić reakcję taty czy mamy jako swoją. W ten sposób mówi się, że klątwa idzie siedem pokoleń.

    Każdy wzorzec rodziców dziecko uczyni swoim; dlatego naprawdę dobry rodzic to nie ten, który umie kulturalnie się zachowywać, „wypruwa” sobie w pracy żyły, by dziecko miało dobry dom i zabawki, ale ten który ma dobrą, radosną naturę, który w głowie nie trzyma uraz, niechęci, pogardy i frustracji dla innych i siebie, a wypełniają go pozytywne, dobre uczucia. Dziecko jest takie, jak wzorce zachowań rodziców, przy czym wzorce mogą być nieświadome. Np. tata uważa się za dobrego człowieka, chodzi do kościoła, daje datki na biednych – ale w środku siebie gardzi innymi, głupszymi, politykami, osądza innych bądź ich obmawia w swoich dialogach wewnętrznych. Niezależnie od tego czy ma rację (najczęściej ma), wszystko co myśli o ludziach, tworzy wzorzec w nim samym. Jeśli przeklinasz polityka, to jemu nic nie zrobisz – a sobie już tak, ponieważ przekleństwo jest w Tobie, nawet Twoje ciało na nie reaguje silnym stresem. Mózg nie rozróżnia, czy to co przeżywasz jest prawdziwe czy tylko sam to stwarzasz w swej wyobraźni, więc wprowadza silne pobudzenie i stan alarmowy, gdzie priorytetem jest przetrwanie a nie regeneracja ciała. Dlatego ważnym jest, by nie zajmować swych myśli wszelkiej maści mętami, a błogosławić i chwalić, bo tak naprawdę wtedy chwalimy i nagradzamy siebie, a w przypadku posiadania dziecka, także je. Ze zgrozą widzę, jak rodzice namiętnie przesiadują w necie, gdzie dają upust swym frustracjom na wszelkiej maści forach czy komentarzach.

    Nie osądzaj, byś nie był sądzony

    Jeśli osądzają, są złośliwi, „rozprawiają” się z głupkami (ich zdaniem) to Tworzą w sobie silny stres i wzorzec, na który wcześniej czy później ciało zareaguje chorobą, albo przykrym wydarzeniem życiowym. Oczywiście osądzający i potępiający tatuś, oraz wyżywająca się na necie mamusia, ten wzorzec „sprzedają” dziecku; a późnie zdziwienie że dziecko wszystko miało, a okazało się niewdzięczną kanalią. Niezrozumienie tych mechanizmów jest powszechne, co skutkuje wieloma nieszczęściami. Człowiek jest znacznie głębsza strukturą, niż się wydaje prostym ludziom. Nie wystarczy dziecko przytulić, dać mu jeść, pograć w nogę; trzeba zrobić coś jeszcze, a więc zmienić siebie, swój charakter. Zawsze gdy to piszę, pojawia się bunt – bo zmieniać innych nienawiścią i krytyką jest fajnie, ale zmienić siebie jest ciężko. Ludzie nie chcą się zmieniać, wolą by świat zmienił się tak, by im było dobrze, a to jest absolutnie niemożliwe. Gdy ktoś ignoruje te zasady, pojawiają się choroby i nieszczęścia.

    Im bardziej destruktywne przekonania ma rodzina, tym groźniejsze są dla dziecka, ponieważ odcinają je od źródła podstawowej, Boskiej energii. To nie magia, można to poczuć samemu. Zacznij w myślach kilka minut dziękować, powtarzaj bezustannie słowo „dziękuję”. Co się stanie? Poczujesz miłe uczucie na wysokości klatki piersiowej, zrobi się po prostu bardzo miło. Ot, energia widząc otwierającą się na chwilę blokadę, wpłynęła ciurkiem w ciało energetyczne człowieka. A teraz wyobraź sobie jak ktoś Cię obraził, źle potraktował, wyszydził – a to kanalia! Jak on śmiał, skur… jeden! co się stało z miłym uczuciem? Zniknęło, a jego miejsce zastąpiła reakcja stresowa. Serce przyśpieszyło, dłonie się spociły, stajesz się nerwowy i pobudzony. Jeśli w tej chwili ktoś Cię zirytuje, wybuchniesz. Kierując swoją uwagę ku przykrym wspomnieniom, nie tylko siebie i swoje dziecko niszczysz, psując mu w bardzo subtelny sposób życie, ale i zatruwasz otoczenie. Jeden frustrat to źle, ale milion frustratów? Wystarczy iskra i wszystko eksploduje. A są tacy, którzy umieją taką iskrę wykrzesać, by tłum szedł jak stado baranów w konkretną stronę. Wystarczy trochę sprzedajnych dziennikarzy i pisarzy, poświewać o honorze i patriotyźmie, by wysłać ludzi na wojenkę we własnych interesach.

    Rozpacz trzeba przywołać

    Stan przyjemności który czułeś dziękując, naturalnie przyciąga potężną, subtelną energię duchową; po prostu blokada na chwilę lekko się usuwa, a energia sama leci. Jeśli się na kogoś obrażasz, nie wybaczyłeś bądź planujesz zemstę, stawiasz blokadę energii, a gdy jej nie ma „myszy harcują”, co oznacza że czujesz się źle, niedobrze. Czy to jest miłe odtwarzać w myślach zdarzenie sprzed wielu lat? Na pewno nie. To dlaczego to bezustannie robisz? Żeby myśleć negatywnie, musisz wykonać pracę – wyciągnąć złe wspomnienie, skupiać się na nim. To wymaga wysiłku, a przecież możesz odmówić, przypomnieć sobie coś, cokolwiek miłego. Możesz, jeśli chcesz – ale ludzie nie chcą. Bycie ofiarą popłaca, użalanie się nad sobą zaspokaja potrzebę ważności – jestem taki ważny, taki skrzywdzony, cały świat się na mnie uwziął. Dlatego nie warto współczuć ofiarom życia, bo nawet jak im dasz wszystko czego chcą, nawyk bycia nieszczęśliwym za chwilę wróci. Jeśli sam z siebie człowiek nie ma dość cierpienia, nikt mu nie pomoże.

    Małolat dorasta, a media napychają mu głowę różnymi „prawdami”, które z prawdą mają tyle wspólnego, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Zaczyna on wierzyć że przyjemność to ostre melanże, dupczenie, koko z fajnymi ludźmi, emocje, smaczne jedzenie, ludzki szacunek, komplementy, bycie kimś ważnym, powszechnie szanowanym. Niemal wszyscy w to wierzą, a człowiek inteligentny widzi że to prawda; znani i bogaci mają lepiej.

    Jasna strona księżyca

    Ale człowiek widzi tylko jedną stronę medalu; znany milioner szaleje po koksie, piękne dziewczyny dla których „liczy sie tylko wnętrze”, dające kiedy i jak chcesz, błysk, blichtr, piękne auta, kłaniający się w pas kelnerzy. Nie widać natomiast jak uzależniony od kokainy człowiek ma zespół odstawienia, jak wypróżnia się pod siebie, ma zwidy i halucynacje, wrzeszczy ze strachu w majakach, nie może spać i jeść. Tego nie widać, bo jest zamknięty w ośrodku. Gdy wychodzi, jest odtruty i zdrowo wygląda. Nie widać jak panicznie się boi, że straci pieniądze bądź pozycję w swojej grupie towarzyskiej.
    Człowiek biedny zazdrości, bo wierzy święcie że przyjemność to te właśnie sceny które zna z widzenia (rzadkość) i z ekranów telewizora. Dla biednych pozostaje marzyć o byciu bogatym, a póki ci pozostaje amfetamina, alkohol, szybkie jedzenie i znacznie brzydsze dziewczyny. Ale i to po pewnym czasie daje ból. Alkohol powoduje kaca, wymioty i biegunkę, papierosy skracają oddech, pojawiają się częste zapalenia oskrzeli, brakuje na nie pieniędzy. Po marihuanie człowiek staje się zwykłym głupkiem, a szybki seks prowadzi do niechcianych ciąż, alimentów, rodzinnych tragedii, chorób wenerycznych i wybitych zębów, kiedy piękna Pani „w separacji” tak naprawdę jest małżonką boksera.

    Obieg energii w człowieku otwiera się, gdy dziękujemy. Powstaje wtedy uczucie dobrobytu, poczucie że wszystko jest ok, takie jak ma być, a energia zaczyna tańczyć w naszym ciele i umyśle. Odczuwamy to jako poczucie spokoju, w niektórych przypadkach zachwytu. Zmniejsza się poziom lęku i rozpaczy, coraz częściej odczuwany przez „normalnych, nie zajmujących się takimi bzdurami” ludzi. Gdy wypełnia nas pragnienie życia jak z telewizora, co się dzieje? Odrzucamy chwilę teraźniejszą na rzecz mrzonki. Nie zgadzamy się na to co jest, stawiamy opór, a energia zostaje zablokowana. Wmówiono nam że jedyna przyjemność to ta, którą się nam pokazuje; bogactwo, blichtr, piękne otoczenia i ludzie. Tymczasem największa nawet nie przyjemność a rozkosz, to otwarcie się na Boską energię. Z racji urodzenia, ot tak mamy dostęp do czegoś niezwykłego. Ludzie zamieniają fantastyczne doznania na rzecz byle czego, śmieci. Doznanie ekstazy medytacyjnej, jest stokroć większe od heroiny, nie zostawia kaca, a wielkie poczucie spokoju, błogości i wibrujące przyjemnością ciało. Nienawidząc i trzymając w sobie urazę, właśnie to tracisz – a w zamian masz kilka chwil euforii po wódzie, a później rzyganie i defekację często w tym samym momencie.

    Wzdęte, uśmiechnięte ciała

    Im mocniej gardzisz sobą (bo nie masz pieniędzy, dużego fiuta, mięśni), tym czujesz się przez to coraz gorzej, a gdy energii nie ma, umysł zaczyna sięgać po najgorsze wspomnienia. Przeżywamy wciąż i wciąż na nowo stare, nieprzyjemne zdarzenia, stajemy się podejrzliwi, skąpi, a rozpacz sprawia że stajemy się egoistyczni (w głupi sposób) i okrutni. Dopóki jest ktoś młody, ciało jeszcze się trzyma, ale już po 30-tce zaczynają się konkretne choroby, a później jest coraz gorzej; człowiek niby żyje, ale jest jak trup. Nie ma go tu i teraz, bo marzy o tym jak będzie przyjemnie, gdy wygra szóstkę w totka i będzie miał wagon koksu, nowy telewizor i auto, którym będzie jeździł pod oknem skręcającego się z zazdrości sąsiada. Oczywiście profil na fejsie zostanie wypchany zdjęciami naszych opalonych i wzdętych od kawioru i gówna ciał – uśmiechniętych i szczęśliwych, a w tle piękny domek, samochód, ładna dziewczyna. Niech zazdroszczą, niech widzą że mi się w życiu powiodło, a im nie. Niech cierpią z poczucia braku, jako i ja zawsze cierpiałem – i będziesz cierpiał, póki nie zrozumiesz gdzie tkwi błąd. Nie w braku pieniędzy, ale w nieodpowiedniej postawie i braku zrozumienia.

    Niestety. Im bardziej marzysz, tym mniej Ci się powodzi, ponieważ masz mniej energii. Bez energii człowiek powoli marnieje, co nie oznacza że w jednej dziedzinie życia nie może odnosić sukcesów. Ludzie patrzą na pozycję zawodową, oceniając po tej jednej szufladce; a przecież jest jeszcze życie rodzinne, zdrowie, poziom radości z życia, gdzie może wszystko leżeć i kwiczeć. Brak energii spowodowany blokadami mentalnymi (złe przekonania o życiu) jest właśnie paktem z diabłem. Taki układ jest możliwy – są bardzo negatywne energie, które są w stanie załatwić Ci to, o czym marzysz. Pieniądze, być może władza, sława. Ale pakt z diabłem to w pełni odcięcie się od Boskiej, danej Ci naturalnie energii. Im mocniejsza „umowa”, tym większe odcięcie – to taki biznes jak kupowanie 10 latka w dieslu, który ma poniżej stu tysięcy przebiegu wg. przysiąg wąsatego handlarza. Na potężnych poziomach negatywnych energii odcina się człowieka całkowicie, co oznacza że jedyną jego radością jest zniszczenie kogoś, poniżenie i upodlenie. Jedyną ulgę dają sceny mordowania i niszczenia ludzi. Odczuwana w sobie pogarda i chwilowy triumf, staje się jedynym urozmaiceniem życia. Takie życie jest koszmarem, męką którą trudno sobie nawet wyobrazić. Taki człowiek niszczy wszystko obok siebie, samemu potężnie cierpiąc. I znowu obrazek może wyglądać zachęcająco, ale w środku są olbrzymie lęki, cały czas obraza, nienawiść. Z czasem zaczynają się choroby, kalectwo, porażka i poniżenie, bo nad każdą diabelską siłą istnieją wyższe prawa.

    Odpracuj albo zmień postawę

    Pakt z diabłem nie jest wieczny, gdyż nawet takie przerażające zdarzenia dla duszy ludzkiej są nauką, prowadzącą do ostatecznego spełnienia. Jeśli był silny, przechodzi jako poważne obciążenie na kolejne życia, więc człowiek rodzi się w ciężkich warunkach, pełnej przemocy i zła rodzinie, niekoniecznie biednej. Wszystko co człowiek „naknocił”, będzie trzeba odpracować, albo zmienić postawę co wymaże stare grzeszki. Wiążą się z tym często straszne tragedie i przeżycia, ale człowiek musi zebrać plon swoich wcześniejszych decyzji. Jeśli dla władzy i pieniędzy odciął się od Boga, będzie odcinany tak często, aż życie stanie się nie do wytrzymania w żaden sposób. Będzie poniżany, upadlany zarówno przez ludzi, jak choroby i życiowe tragedie. Będzie tak do czasu, gdy sam świadomie zajmie się przepracowywaniem własnych programów, wzorców reakcji które nosi w sobie. Praca nad sobą będzie ciężka, długotrwała, ale oczyści mu karmę tak, że już w żadnym następnym życiu nie wpadnie na pomysł paktu z diabłem. Wszystkie te przeżycia człowieka mocno doświadczają i uczą. Ktoś kto już doskonale wie jakie są tego efekty, staje się po prostu mądry w kolejnych wcieleniach i naucza innych, którzy podśmiewują się z „oszołoma”. Tak więc wszystko tak czy siak skończy się happy endem, ale zanim do tego dojdzie, niejedną rzeźnię poznamy na własnej skórze.

    Jak więc widać, cyrograf jest oszustwem. Najpierw człowieka się oszukuje, wmawiając mu co to jest przyjemność, a później trzyma daleko od niej. Gdy pragnie jej bardzo mocno, daje mu się polizać ciastko, ale za bardzo wysoką cenę. Z punktu widzenia wyższych praw, taka umowa nie jest zobowiązująca – więc można ją zerwać w każdej chwili. By tak uczynić, należy przeobrazić swoje myślenie i wzorce myślowe (wybaczyć wrogom, życzyć szczęścia). Co może wydać się dziwne, uczęszczanie do świątyni każdej wielkiej religii, jest także diabelskim cyrografem. Np. w „naszym” (od tysiąca lat, po wyrżnięciu naszych wierzeń niemieckiem mieczem) wyznaniu, sakramenty to blokowanie w trakcie rytuału centrów energii, oraz w trakcie życia wiernego, nasączanie jego umysłu wzorcami cierpienia i męczarni.

    „Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów”

    Bo co z tego że mówi się o miłości, jak klękasz przed zakatowanymi zwłokami wiszącymi na narzędziu tortur, wmawiasz sobie winę (moja wina…), a gdzie nie spojrzysz wykrzywione w męce twarze „świętych” męczenników? Msza święta to bardzo skomplikowany rytuał, gdzie człowiek jest wprowadzany w stan alfa (odprężenie wywołane powtarzalnością, zanik poczucia czasu), by znacznie mocniej wprowadzić w podświadomość obrazy cierpienie. W efekcie człowiek blokuje kontakt z Bogiem, gdyż boi się strasznych męczarni których efekt widzi nad sobą (podniesienie oczu do góry, na krzyż, wywołuje stan alfa). Religie zawsze były genialną manipulacją, mającą ludzi odciągnąć od prawdziwej Boskości. Nie wolno jednak religi nienawidzić, osądzać jej, ponieważ każde osądzanie odbywa się w nas. Religie są realizacją brudnych myśli ludzkich; zabierz religię, przyjdzie jeszcze gorsza. Trzeba się odciąć z szacunkiem.

    Kto nienawidzi, zasila tę organizację własną energię, niszcząc swe życie. Po odcięciu „przeprogramowanie” wzorców umieszczonych w naszej podświadomości przez kapłanów, może trwać co najmniej kilka, kilkanaście lat. Dopiero wtedy człowiek może poczuć prawdziwą ulgę, oraz większy kontakt z prawdziwą Boskością. Wszystko co wcześniej odczuwa, jest wykoślawioną jej wizją – dlatego nie wolno ufać swym emocjom, ponieważ zostały one ukształtowane przez czynniki wewnętrzne. Np. reklamy to robią – nagle czujemy że coś lubimy, kupujemy to. Nasze emocje zostały wymyślone. Dostęp do prawdziwych pojawia się po kilku latach pracy nad sobą, co przejawia się końcem cierpienia i nieopisywalnym szczęściem, błogością, a głównie byciem w tu i teraz, ciszą w myślach.”

    Polubienie

    • Nie wypada sie nie zgodzić z tym co napisałeś. Doswiadczyłem – wiec wiem.
      Ja szedłem swoja drogą [każda dobra] i gdy puzle zaczęły układać się w obraz przeżyłem właściwie szok. Dostajesz swoja [nagrodę] jasność widzenia i rozumienia [nie jedno wyjaśniasz w pół zdania]. Jednak jest jeden dziwny problem
      Zaczynasz odczuwać samotność! Bardzo rzadko trafiasz osobę rozumiejaca co mówisz i myslisz. Ja na szczęście mam. Szukasz więc sobie podobnych [wyrzutków] bo pomimo swej wiedzy czujesz się zagubiony w tym dziwnym swiecie.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      • Nijak Gmosiu!
        Każdy ma swoją drogę – jedni opowiadaja o wibracjach, częstotliwościach, szarakach, obcych, zasianiu zycia, Anuaki. To nieistotne – to tylko słowa. Jak znajdziesz to zrozumiesz. Mnie to nie przeszkadza i nie widze w tym nic dziwnego. To sposoby opisania tego samego.
        Rodząc się [przychodząc z tamtego swiata] Próbujemy opisać swiat i wszystko co rozumiemy. Brakuje nam jednak odniesienia wiec zaczynamy wprowadzac dualizmy. Stad masz Dobro – Zło Góra – Dół Ciepło – Zimno Dzień – Noc Słońce – Księżyc Przyjaciel – Wróg Miłość – Nienawiść.
        Jednak to wszystko są sposoby opisania Jedności Boga Mocy Ducha Absolutu
        To złożony temat i trzeba go przeżyć – To tak jakbym niewidomemu miał opisać kolory
        Strasznie ciężko

        Polubienie

        • Dla mnie Bóg jest Absolutem,Mocą i Światłem:)I wierzę,a właściwie to wiem,że jestem cząstką Absolutnej Jedności i że cząstka Światła jest we mnie:)
          Wiem także,że jeszcze długa droga przede mną dlatego dużo czytam nie negując niczego i przemyśliwuję słowa mistrzów duchowych i Wasze słowa też:)

          Polubienie

        • Jolu!
          Wszystko to co piszesz to prawda. Tak jak piszesz – jesteś cząstka, ale ta czastka jest całym Bogiem [uzywam chrześciańskich terminów] Jesteś blisko i jesli kiedyś [załapiesz] wszystko samo sie ułoży.
          Nie mysl ze masz długa drogę przed sobą! Jeden biegnie jak zając inny jak żółw, Ale moga miec trasy róznej długości wiec nigdy nic nie wiadomo!
          Jako osoba która [zrozumiała] jestem szczęśliwy ze wybrałaś ta drogę. Im wiecej bedzie takich [zdobywców] tym łatwiej bedzie można zmienic wszechświat na lepszy. Kibicuję Ci z całej siły i w razie potrzeby polecam sie jako wsparcie w drodze
          Pozdrawiam

          Polubienie

        • ,, pytanie do wszystich swietych tutaj u nabiala, bedziecie walczyc z nami na barykadach czy bedziecie szukac boskiej czastki w sobie ?”

          To jest, kochany Gmosiu, wrzucanie wszystkiego do jednego worka.
          Człowiek, żyjący na Ziemi przejawia siebie w dwóch równoległych, współzależnych światach: duchowym i fizycznym. Myśli wpływają na działania, a te w swoich materialnych efektach są w relacji z pracą umysłu.
          Ziemski, żyjący święty to część człowieka, który musi jeść, spać, pracować i siedzieć na tronie swojej biologiczności.

          Tylko w sztucznie stworzonym robocie jego scalaki pracują na zasadzie ,,akcja- reakcja”. W przypadku człowieka między bodźcem a reakcją występuje przestrzeń i tą wypełnia myśl, idea, dla której człowiek zareaguje tak a nie inaczej.

          Sądzenie, że ,,święci” nie umieją walczyć na planie fizycznym jest nieporozumieniem.
          Tak jak błędem jest myślenie, że nasi Ojcowie czy Dziadowie walczyli i ginęli dla utrzymania skrawka ziemi, po to abyśmy mogli teraz na nim żyć- czyt. żreć, spać i pracować na rzecz kogoś innego.
          Ludzie walczyli i ginęli dla przetrwania następnych pokoleń, w których idee duchowe mają szanse życia.

          Jakkolwiek zabrzmi to paradoksalnie i uzna się praktyki chrześcijańskie za fałszywe, to już sama walka i unicestwianie każdego narodu, który porywał się na wyznawców chrześcijaństwa przynosiły wymierne efekty – zwycięzcy zachowywali swoje terytorium i suwerenność.

          Człowiek potrafi walczyć i pokonywać wroga, jeśli zagraża on ideom, duchowi narodu. Naród, którego pozbawia się własnej, tożsamej idei, a zostawia mu się tylko terytorium, zaczyna wyjaławiać się od środka, staje się zbiorowiskiem ludzi dbających o życie tylko dla samego zwierzęcego przetrwania. Instynkt dąży do przetrwania, duch do pełni życia, w którym trwanie jest tylko jego częścią.

          Pod przykrywką szumnych filozoficznych, humanitarnych haseł miliony Europejczyków tak na prawdę ,,gania” po krajach Europy dla pieniędzy zapewniających płynne przetrwanie, które błędnie nazywa się ,,godnym życiem”.

          Dzieje się to obecnie w Europie. I nie jest tu ważne, że celowo ktoś to inicjuje, ale istotne jest, że uważający się za światłych, Europejczycy dają się w to wciągać, nie widząc samozagłady.
          ,, Wspólnota narodów”, ,,Jestem Europejczykiem!” to debilne pustosłowia, za wykrzykiwanie których można swobodnie przekraczać granice. Można?! ,,Można było!” – takie stwierdzenie niebawem będzie aktualne.

          Dziś Europa jest w dokładnej czarnej dupie. Nie ma czegoś takiego jak duch Europy, dla którego ktoś chwyci za broń.

          OK Religia ubezwłasnowalnia sferę duchową człowieka dla cudzych interesów, ale póki co od tysięcy lat ludzkość ZAWSZE, ale to ZAWSZE miała jakieś wierzenia, ponieważ fizyczność i duchowość są składniami człowieka.
          To one napędzały do dobrych albo niecnych czynów.
          Cywilizacje od znanego zarania dziejów wyznawały kulty, czciły bogów, tworzyły ceremonie, rytuały, obrzędy.

          Spójrzmy tak. Chrześcijaństwo(religia) jest złe, więc w Europie upada, a co za tym idzie nie jednoczy ludzi.
          Ktoś powie: ,,Wolę żyć w rozbiciu, aniżeli pod sztandarem fałszywych kościelnych idei”. ,,No dobrze, – zapyta ktoś inny – a co masz w zamian? Jaką masz siłę duchową, jednoczącą ludzi?”

          Co zatem jednoczy Europejczyków przed obecną nawałą innej i to agresywnej religii, w pakiecie której gwałt, zabijanie, grabież, darmowa allahowa kasa jest normą?
          Co takiego jednoczy lub zjednoczy ludzi Europy, aby mogli powiedzieć ,,won ze swoją religią z naszego kontynentu?”
          Tego wyzwolony religijnie Europejczyk nie powie, ponieważ nie ma wartości, jakie mógłby przeciwstawić, jakie mógłby bronić.

          W kółko pie….lenie o wartościach europejskich? A to niby co to takiego?

          Równość ludzi?(garstka bogaczy i miliony goniących za chlebem). Humanitaryzm? (Gmo i szczepionki, EEEEE w żarciu). Wyższy poziom kultury i nauki?(programy szkolne kształtujące uwstecznienie i wtórny analfabeto-debilizm)

          Czy takie ,,wartości europejskie” powstrzymują islamizację Europy?
          Chyba idiota trzyma się takiej nadziei. Widać to po Niemcach, Francuzach, Szwedach i innych, którzy religię zalewających Europę ludzi uznali za mało ważny aspekt. Przekonują się jednak, że to potężny oręż w rękach najeźdźców(nachodźców), z którego są w stanie uczynić cel życia!

          A Europejczycy? Póki co zajmują się oświeceniem własnego tyłka, obnażaniem i wyśmiewaniem fałszywej kościelnej religii. Z przerażeniem jednak stwierdzają, że religia najeźdźcy jest o wiele bardziej okrutna, mordercza, agresywna niż obecne chrześcijaństwo powoli zamykające drzwi swoich kościołów na rzecz budowanych meczetów. (Co tu zrobić żeby nie było kościołów? Budujmy meczety!!! Może śmieszne? Nie, bo prawdziwe!)

          To ci dopiero paradoks XXI wieku! Taka cywilizowana Europa! wyzbywająca się swoich wartości religijnych(prawdziwych, fałszywych- nie ważne) jest załatwiana, przejmowana przez religię z poziomu średniowiecza!!!

          Tu się dopiero Jarek stanie potentatem światowym, sprzedając tysiące ton maści na ból dupy! 😀 😀

          Europa nie ma wartości, którymi mogłaby przeciwstawić się.
          Europa ,,brzydzi się” wojną religijną, wojną na wierzenia. Tyle że swoimi wierzeniami w równość i humanitaryzm, i z dupy wziętymi podobnymi wartościami europejskimi może jedynie wydezynfekować sobie zadek przed aplikacją maści.

          Islamiści sami dziwią się, że tak łatwo, z ,,pomocą allaha” wchodzą z butami do Europy, która nie ma swojej dumy, butności, odwagi i mądrości, aby zacisnąć pięści i powiedzieć ,,spierdalać!” (och! jakie niekulturalne, nieeuropejskie, prostackie słownictwo! – może o tym warto podyskutować? …)

          Tak, że – podsumowując – to ,,święci” mają co bronić na barykadach, stając do walki z inną ekspansywną religią. Fanatyzm wręcz mile widziany, bo ten nie da sobie tak łatwo odebrać wierzeń!

          ,,Jakim mieczem walczysz, od takiego giniesz.” Tyle, że ta mądrość nie znajdzie zastosowania w Europie, bo Europa nie ma żadnego miecza, którym mogłaby powstrzymać miecz podniesiony nad jej głową. Jedynym wyjściem będzie klęknąć i bić czołem w ziemię, wypinając przy tym tyłek do góry …

          A czego będą bronić ,,święci” ?- słyszałam, że zacytuję W. Gadowskiego, ,,będą bronić internetu” Nooo … cholernie szczytne wartości europejskie! Nie ma co … Może już lepiej byłoby ginąć przed bramą elektrowni, bo przecież tą pizzę trzeba gdzieś podgrzać, zanim siądzie się z nią do kompa …

          I ponoć będą bronić, języka” (??? – domyślam się, że polskiego, tylko w którym kraju na świecie?)

          To co obecnie dzieje się w Europie unaocznia, że ludzkość nie potrafi egzystować bez wierzeń religijnych. Wyzbywająca się takowych Europa tworzy niszę, którą zapełnia inna religia, jeszcze ,,ciekawsza” 😀

          Wiem, wiem – to wszystko rozgrywa księżycowy reptil …

          Ale Sobieski, kuźwa, jakoś w dupie miał reptilowe scenariusze, a tym bardziej muzułmanów!
          Tłumacząc wszystko reptilami, przypomina mi to tłumaczenie wszystkiego wyrokami boskimi. I jedni i drudzy lubią swoją bezczynność i głupotę w działaniu zwalić na tzw. siły wyższe.

          Pozdrawiam.

          Polubienie

        • W powyższy mój wpis wkradł się błąd.

          ,, A czego będą bronić ,,święci” ?” Oczywiście chodzi o słowo ,,nieświęci”

          Polubienie

        • Było to ciężkie, ale warte przeczytania
          Zawsze czułem związek z natura – wiec chyba nie mam się czego obawiać!

          Polubienie

        • WItam. Musiałem sobie Krysiu twój „wykład” skopiować. Sam tego bym lepiej nie ujął. Jeśli pozwolisz to zrzucę sobie twoje słowa na telefon i będę każdej osobie go cytował w razie jakiś rozmów o życiu, narodzie , Polsce czy systemie. Pełen szacun . Trafiłaś w samo sedno jestestwa w tym łez padole. Doskonała cybernetyczna analiza sytuacji „egzystencji” w systemie. Pozdrawiam.

          Polubienie

        • Nie no Kryśka, nie rób se jaj. Wymień w punktach, o jakie konkretnie wartości Ci chodzi, których musimy bronić. Wiesz, a nie chcesz powiedzieć. Nieładnie z Twojej strony. ; )

          Polubienie

        • ,, Twierdzisz że jesli zostana odrzucone religie – to nic nie zostanie! Fakt zniknie, cywilizacja, społeczenstwo, zasady, człowieczeństwo – ale pozostanie najwieksza siła zdolna zwalczyć i zmienić wszystko! ŻYCIE!
          Mozesz zostać pozbawiona wszystkiego, ale dopuki je masz – walczysz! ”

          Boguś, spodziewałam się, że ton mojego wpisu może być uznany za postawę pro kościelną, broniącą chrześcijaństwo.
          Nie w tym rzecz. Wiele razy podkreślałam, że religia, jaka by nie była, prędzej czy później zagęszcza dogmatami tworzony przez siebie pancerz, który więzi duszę, podcina jej skrzydła, wpycha w tunel cudzych interesów, pokazując kierunek drogi ciężką od złotych pierścieni dłonią.
          Nie oznacza to, że wyzbyte dogmatów, ludzkich nauk, zakazów i nakazów spotkania, zgromadzenia, podczas których rozmawia się o sensie istnienia, nie sa potrzebne, pożyteczne. Człowiek chociażby dla tego złotego sznura, wychodzącego z wnętrza istoty ludzkiej i biegnącego w górę, gdzieś wysoko, daleko, zrobi wszystko aby dowiedzieć się CO JEST NA JEGO DRUGIM KOŃCU(nawiasem; ten świecący złoto sznur, łańcuch to nie przenośnia – można go zobaczyć)

          Sedno tkwi w poziomie. W poziomie rozwoju ludzi. Setki milionów, jeśli nie miliardy, swoją percepcję myślową(definicje, rozumienie) zakotwiczają w religiach.
          Czyniły to od tysięcy lat i dzieje się to teraz.

          Ktoś powie, że na przykład Słowianie nie wyznawali żadnej religii. W porządku. Mogli wiedzieć o trójdzielności duchowego aspektu człowieka(świadomość, podświadomość i wyższe ja), mogli wiedzieć o Absolucie i po prostu wiedzieć o sposobach mistycznego łączenia się z Nim. Ale kult wyobrażeń Absolutu w postaci posągów, oddawanie czci świętym symbolom, miejscom, obrzędy, rytuały – to wszystko inicjowało wierzenia.

          No nie powiesz mi, że ledwo co narodzony Słowianinek, raczkując po trawie, świecił w pełni boskością! Przejmował wzorce, wiedzę i wierzenia od starszych. A, że po pewnym czasie dostrajał siebie do odbioru Kosmosu i jego energii, to inna sprawa – o ile to rzeczywiście miało miejsce! Możemy tak podejrzewać idąc za głosem historyków interpretujących znaleziska i wertujących stare księgi.

          Ponadto Imperium Lechii nie wzięło się znikąd. Przecież to oczywiste, że ŻYJEMY, ponieważ JESTEŚMY POTOMKAMI TYCH, KTÓRZY MORDOWALI SKUTECZNIEJ.
          Wspominając z rozrzewnieniem chociażby Słowiaństwo, nie należy zapominać równiez i o tym.

          Zatem miecz i wiara, miecz i przekonania, miecz i podbój w tzw. słusznej sprawie były dla człowieka NIEROZŁĄCZNE.
          Czy tak musi być zawsze? Kilkoro Bogusiów i Krysiów uważa, że ludzkość powinna dojrzeć do stanu, w którym tak być nie musi. Tyle, że nadal świat kotłuje się w religijnym tyglu i czy się to Bogusiom i Krysiom podoba czy nie, wiara i miecz mają się póki co w dobrej relacji.

          O ten stan, poziom ludzkości mi chodzi. Zmiana czegokolwiek zbiorową ŚWIADOMOŚCIĄ to piękne(należy to krzewić, pojmować), ale nie jest to jeszcze tak powszechne, nie osiąga punktu krytycznego, więc aby ŻYCIE wzięło górę niestety musi jeszcze trzymać w dłoni miecz.

          Odwieczne pytanie:
          ,,Schylić łeb i dać się zabić dla wiary, czy wcześniej pier ….lnąć kogoś mieczem, by przeżyć, dać szanse nowym pokoleniom i krzewić w nich tę wiarę i ducha przodków?”
          Przy ciągłych zamiarach depopulacji białych chyba ta druga opcja ma sens.

          Oczywiście, że wszyscy o tym wiedzą, ale boją się o tym mówić wprost!

          ,,Jestem taka uduchowiona, rozwinięta wewnętrznie! … , nie powinnam tak myśleć! … No pewnie! … i nie bedę, bo za chwilę mój ścięty, kołtuniasty łeb potoczy się z gracją piłki lekarskiej po zroszonej poranną rosą trawce!” No bez jaj! A w zasadzie, jeśli nie miałeś jaj, to na co ci głowa?! Czy tylko jako początek zsypu na żarcie?!

          Jak myślisz? Gdyby teraz istniało Imperium Lechii – te takie dobre, praworządne, uduchowione w prawdzie – jak wodzowie tego imperium zareagowaliby na muslimów?
          Lataliby wokół drewnianego posąga i siłą myśli odpierali nawałnicę?

          Nosz konie stojące obok, aby nie zerżeć się na suchy wiór ze śmiechu, same bez jeźdźców ruszyłyby do ataku!!! I roz ….liłyby to całe tałatajstwo!

          Namawiam do wojny? (ach … to takie przecież niecywilizowane skurwysyństwo!)
          Pozwolisz, aby ktoś bezkarnie na twoich oczach gwałcił twoją dziewczynę, matkę córkę, siostrę, sasiadkę? Mordował ludzi w twojej okolicy?
          Czy męskie jaja i kobiece łono posłużyło tylko do spłodzenia i ,,wyhodowania” istot na zatracenie?!
          To są niestety jeszcze istniejące realia!

          Tu w Jarkowej knajpie możemy swoje ego nadymać duchowością do granic możliwości każdego z nas, ale nie zapominajmy, że realnie, tuż za naszym płotem ktoś, JAKAŚ OBCA NAM RELIGIA WŁAŚNIE robi rozpierduchę w zniewieściałej sielaneczce europejskiej.

          Czym chcesz tę rozwałę powstrzymać? Zaprosić do Jarkowej knajpki i przy piwku dojść do porozumienia?

          W jaki sposób przed ludźmi ze średniowiecznym myśleniem obronisz swój spokój, swój stan ducha, to wszystko co dane ci było osiągnąć?

          Spójrzmy prawdzie w oczy kochany Bogusiu. Ludzkość na Ziemi jest nadal w większości na takim etapie rozwoju, w którym walcząc ze złem właśnie mieczem broni dobro.
          To dobro nazywa miłością. Jedni kochają przyrodę, inni wibrują sercem w stronę Kosmosu, a jeszcze inni potrzebują obiektu miłości w postaci proroka, guru, przewodnika etc.
          Wszyscy rezonują tą sama formą uczucia choć do obiektów różnie zdefiniowanych.

          ,,Ale nie! – krzyknie Krysia – wypieprzaj z mojej barykady, bo wierzysz w katolickiego Jezusa, w księżycowego reptila, w słowiańskiego Swaroga, w biblijnego yahwe! A w ogóle won z okopu ci, którzy nie określili siebie!!!”

          Pozdrawiam i gratuluję zwycięstwa w walce !
          Czy kiedykolwiek zwyciężyli ci, którzy żarli się między sobą na jednej barykadzie?
          Mało tego!, nawet do niej nie doszli! Miast myśleć o wspólnym duchu, brali się wcześniej za swoje puste łby, w których hula wiatr niewiedzy. Co bardziej światli (oczywiście według nich) emanują głupotą drwiny z tych, którzy rozpoczęli swoją życiowa wspinaczkę!

          ,,A potem powiedzą: ,, Nosz cholera!, gdzie ja byłem, gdy oni ginęli?!” – zaśmieje się Bóg i zasmuci nad odwieczną głupotą człowieka. Czy zasmuci? Też nie, bo Bóg jest Wszystkim. Oceanem, z którego jedna kropla-człowiek spada z własnej woli na piasek plaży, wysycha i wkurwia się na Ocean, że to On pozbawił ją siły ŻYCIA.

          Dla powyższej myśli pozwoliłam sobie spersonifikować Boga, co oczywiście nie jest prawdą.

          Polubienie

        • Krysiu!
          Nie wiem ile masz lat [nieistotne], ale mam Cię za osobę myślacą i posiadającą duży zasób wiedzy. Specjalnie nie pisze o poziomach – bo nie docierają do mnie. Nie odebrałem Cię jako wojujacej Katoliczki lub podobnej istoty. Odbieram Cię jako osobę z która chciałbym wiele rozmawiać. Masz wiele do powiedzenia i mówisz w taki sposób ze muszę pogłówkowac by zrozumieć wszystko co masz do przekazania.
          Najchętniej to chciałbym wrócić w rozmowach z Toba [do początku] czyli zaczątki cywilizacji. Jak to się stało ze grupy plemienne zaczęły się łaczyć i pozwoliły kierować sobą przez wybrane osoby [wodzowie]. Potem powstanie religii i pierwszych miast – no i wszystkie towarzyszące temu zagadnienia.
          Odnoszę [podobnie do Ciebie] wrażenie że jesteśmy manipulowani. Wyczuwam skad nadchodzi zagrożenie. Nie moge sobie jednak uzmysłowić prawdziwych przyczyn tego co sie dzieje. Nie mam własciwie z kim o tym pogadać.
          Jesli zaczynam temat [uchodźców] to albo słysze bluźnierstwa, albo twierdzenia ze trzeba im pomagać. Mnie chodzi o rozmowę, a nie wysłuchiwanie emocji. Potrafię je odłaczyc i dyskutować [tego tez oczekuje od drugiej strony] Widzę ze można z Toba podyskutowac bo prawdę mówiąc nie wszystko rozumiem. Każda odpowiedź rodzi nastepne pytania, a one następne.
          Proponuję – przejdźmy na priv
          Bogdan

          Polubienie

        • Jeśli chodzi o zbrojenie to masz absolutna rację!
          Powinnismy miec cokolwiek. Pała proca gaz kamien – wszystko jak na początek starczy. Uwazam jednak ze jako rezerwista [stary ale wyszkolony] powinienem wiedziec gdzie sie udac po broń, skoro jej nie mamy jak Szwajcarzy w domach.
          Ten cały new age to sciema byś nie dostrzegał istotnych spraw
          Tak prawdę mówiac to chętnie wziołbym flache i usiadł do rozmowy z paroma wybranymi osobami. Rozmowa dotyczyłaby tego wszystkiego o czym tu nie mozemy sie nagadać. Moze zrobimy sobie taką Noc Kupały. Młodzi niech sie bzykaja, a starsi moga pogadać otwarcie przy ognisku

          Polubienie

        • Jak zauważyłes juz mamy jeden powazny temat do rozmowy. W miedzy czasie przewineło sie też juz kilka ciekawych tematów
          Barykada – to nie moja bajka – ale w ostateczności jak mnie w- zdenerwują to nie ustapię
          Nie musisz pic brachu – chodzi o rozmowe. Mówie ze dopuki ludzie ze soba rozmawiaja jest szansa na porozumienie – jak przestana jest źle

          Polubienie

        • Moze i poeta – ale głowa nie ta! ha ha ha
          Juz lata swietności mam za sobą ale służyłem w dywizjonie technicznym samodzielnego pułku przeciwlotniczej artylerii rakietowej. Z kałacha umiem pociągnąć – bez obawy. Do tego wszystkiego mam [specjalny] stosunek do systemu. Widziałem juz swojego wnuka. Moge wiec słuzyć swoim doświadczeniem młodszym na barykadach. Nie mam w sobie agresji, ale tez nie nadstawiam drugiego policzka. Moge stawać nie tylko przeciw barbarzyńcom, ale i przeciw wybranym też!

          Polubienie

  8. „Czy pogodzenie się, zawarcie pokoju i zrozumienie tego świata, nie jest aby czymś w rodzaju „paktu” z samym „diabłem„?”.
    Kefir – niezwykle trafne spostrzeżenie.
    Zanim odrzucisz, to co napiszę, przeczytaj proszę uważnie i zastanów się głęboko.
    W Biblii jest napisane: „czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga” List Jakuba 4,4. Jestem pod wrażeniem, jak trafnie sparafrazowałeś Boże Słowo, tym bardziej, że znam Twój stosunek do Boga i religii. Wielu chrześcijan przyjaźni się ze światem, zawierając tym samym „pakt z diabłem”. Zgadzam się z Tobą w kwestii religii, i z tym, że odrzucasz ją pod każdą postacią. Nie zgadzam się z tym, że tym samym odrzucasz Boga. Jezus nie przyszedł na ziemię z zamiarem stworzenia jakiejkolwiek religii, powiedział: „przyszedłem, aby owce miały życie i miały je w obfitości” Jn. 10,10. Przyszedł, aby zapłacić na krzyżu cenę na nasze grzechy. „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne” Widzisz tu jakąś wstrętną, dającą poczucie winy religię? Owszem, najpierw trzeba uznać, że jest się grzesznikiem, i w takim stanie przyjść do Boga aby uzyskać przebaczenie i życie wieczne, Biblia nazywa to nowym narodzeniem.
    Chrześcijanie, którzy wierzą w Jezusa, a jednocześnie przyjaźnią się ze światem, uważam, że robią to z głupoty. Ty – całkiem szczerze i świadomie. Dlatego piszę, bo tylko ten, w którym nie ma zakłamania i obłudy jest w stanie poznać prawdę. Ale nawet, jeżeli poznamy wszelką mądrość świata, a nie będziemy mieć osobistej relacji z Jezusem – nic nam to nie da. Pozdrawiam

    Polubienie

  9. https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/03/23/fiction-crucifixion-ukrzyzowanie-jezusa-nigdy-nie-mialo-miejsca-ponad-tysiac-lat-destrukcyjnego-programowania-slowian/

    „Informacja (kiedy już wypłynie w oficjalnym obiegu) o tym, że ukrzyżowanie Jezusa nigdy nie miało miejsca, będzie dla Polaków nie mniejszym szokiem egzystencjalnym, niż ponad tysiąc lat trwające kłamstwo o jego ukrzyżowaniu. Ta informacja to prawdziwa bomba metafizyczna – mentalne zmierzenie się z nią będzie dla Polaków wyzwaniem większym niż wszystkie historyczne hekatomby, jakich w swej bolesnej historii doświadczyliśmy.

    Ukrzyżowanie Jezusa nigdy nie miało miejsca. Misja Jezusa i jego prawdziwa nauka zostały zdalnie przejęte. Chrześcijaństwo (które w swej obecnej formie ma już bardzo niewiele wspólnego z prawdziwą misją i prawdziwym nauczaniem Jezusa) jest ziemskim projektem naukowym prowadzonym od wieków i zdalnie nadzorowanym przez cywilizację Plejadian (sobory, „objawienia”, np. Sobór Nicejski, Guadelupe, Fatima, Medjugorie).

    Misja Jezusa i jego prawdziwa nauka zostały zdalnie przejęte i obudowane hierarchiczną, piramidalną strukturą z wszystkimi jej atrybutami: doktryną, władzą sądowniczą i centralnym autokratycznym jednoosobowym (teoretycznie) zarządem. „Święte” księgi zostały (najzwyczajniej w historii) sfałszowane. Egzemplarze ze spisanym pierwotnym nauczaniem apostolskim zostały przez cesarza Konstantyna (wyznawcę Mitry) podstępnie wyłudzone, a następnie spalone.

    Niewielka ilość piśmiennych artefaktów z interesującej nas epoki na szczeście ocalała. Znana na razie fragmentarycznie, spisana przez Marię Magdalenę, niezmanipulowana ewangelia z pierwszej ręki znajduje się w jej grobowcu ukrytym w Pirenejach. Jego lokalizacja jest znana kilku wtajemniczonym istotom światła oraz francuskiemu Ministerstwu Kultury. Ale zarówno ono, jak i strażnicy watykańskiego matrixa, to… jedna loża (francuską kulturą, a więc interesującymi nas artefaktami związanymi z francuskim okresem życiorysu Marii Magdaleny przez wiele lat niepodzielnie zarządzał Frédéric Mitterrand – bratanek prezydenta Francji Françoisa Mitteranda, masona, oraz Jacquesa Mitterranda, Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu Francji).

    Watykańskie tajne archiwum zawiera takie perełki, że ludziom – chcąc nie chcąc – pospadają klapki z oczu, kiedy kurtyna podniesie się jeszcze bardziej, a światło zajaśnieje wreszcie na świeczniku, a nie będzie, jak dotąd, zazdrośnie trzymane pod korcem.

    Dwa wieki globalnej ściemy służyły zablokowaniu duchowego dziedzictwa Słowian oraz ich (a szczególnie nas, Polaków) udziału w ewolucyjnym (i kosmicznym tak naprawdę) procesie indukcji Wielkiej Zmiany na planecie Ziemia, która – czy ktoś to już ogarnia, czy jeszcze nie – jest na tę chwilę… centrum Wszechświata.
    Mit o ukrzyżowaniu Jezusa jest przemyślnym, strategicznie i informatycznie dopracowanym, konkretnym programem umysłowym zaimplementowanym w umysł genetyczny gatunku ludzkiego – jedną z kolejnych już gadzich wersji podania o ukrzyżowanym mesjaszu (ukrzyżowanie Prometeusza, ukrzyżowanie Odyna). Ten przemyślny program miał kilka podstawowych celów:

    1. Podstawowy przekaz do podświadomości, odciętej od Źródła i zagubionej istoty ludzkiej, był następujący: „Nie fikaj, bo skończysz jak ten tam”…

    2. Drugim przekazem do podświadomości było ulękowienie geometrycznej (święta geometria przestrzeni) figury typu algiz, która jest kluczem do prawdziwego wyzwolenia istoty ludzkiej z prawdziwych kajdan wyniesionych „z ziemi egipskiej, z domu niewoli”, przemyślnie zamontowanych w energetycznym polu istoty ludzkiej, w jakich dotąd (na razie) wszyscy tkwimy. Chodzi o energetyczny system czakralny (czakry, ćakry).

    Ukrzyżowanie… Ten przemyślny program wypełnił już swoje ewolucyjne zadanie na przestrzeni, kończy właśnie swój niechlubny żywot i będzie odtąd stopniowo, sukcesywnie i metodycznie… utylizowany.”

    Polubienie

    • Algiz to pogańska runa, mi kilkanaście lat temu koleżanka zrobiła taki talizman, z wyrytą algiz, mam go do dziś 🙂 … skutecznie mnie chroni od demiurgicznych pasożytów, i pejsatych istot księżowych typu gmoś 🙂

      Polubienie

    • Chyba mam farta,bo jakoś od dziecka modlitwy w kościele nie robiły na mnie wrażenia(świadomie,bo podświadomie pewnie jakiś program miałam wgrywany).Od dziecka bałam się widoku krzyża i tego trupa na nim.Zawsze mnie zastanawiało,czemu ksiądz czy zakonnica na religii z taką pasją mówią o męce pańskiej.Nie rozumiem ludzi,którzy obejrzeli film „Pasja”Mela Gibsona.To film dla jakichś sadystów chyba.Od dziecka kościół kojarzył mi się tylko ze śmiercią.Żadnej radości,tylko wciąż „moja wina”albo „wieczny odpoczynek”.Chrześcijaństwo to religia przepełniona smutkiem.
      I kto ma wiedzę o tym,co tak naprawdę wydarzyło się 2000 lat temu?Jak wiemy nawet współczesna historia jest na bieżąco fałszowana to tym bardziej taka sprzed tysiącleci.

      Polubienie

      • Pan Jarek poruszył problem dulszczyzny.Zgadzam się z tymi spostrzeżeniami.Życie w społeczeństwie jest obwarowane setkami nakazów po to,aby jego struktura była trwała.Aby człowiek mógł funkcjonować nauczył sie wiele zakazów omijać.
        Jestem zwolenniczką pracy nad sobą.Chodzi mi o to,by nie być w sprzeczności z tym,co powinnam robić a z tym,co robię.Ciężko jest czasem gdy świadomość i umysł mówią jedno a w środku czujesz coś innego.Robienie na siłę różnych rzeczy(np.rzucanie palenia czy innych nałogów)podczas,gdy nie jesteśmy na to gotowi przypomina jazdę na włączonym hamulcu ręcznym.Czasem trzeba poczekać na moment,przebłysk,iskrę która uwalnia hamulec .Ciężka jest praca nad sobą:)Czasem mnie nachodziła pokusa by zawrzeć pakt z diabłem:)Lecz trzymam się z dala od takich myśli ,coś w środku mnie się sprzeciwia,na szczęście;))

        Polubienie

  10. A może nazywał się Wiśniewski bo mnie właśnie taki grubas w drudiej klasie bił po twarzy i linijką po rękach,wredny typ,od tamtego okresu nie mogę spokojnie patrzeć na czarnosukienkowców.

    Polubienie

    • Hehehe:) Jak mi kiedys ksiadz na mszy przylozyl w zebra z piachy i zapytal po co tu przyszedlem, wielbic szatana? To się odwrocilem, sprzedalem mu liscia w zaokularowany ryj i ucieklem z kosciola z placzem. To było chyba w 4 klasie podstawowki. Balem się o tym powiedziec w domu, bo mialem siniaka. Ale w koncu powiedzialem co i jak. Więc matka jak się dowiedziala to pojechala na plebanie i na wejsciu jebnela ksiezula z liscia w pysk:)

      Polubienie

  11. …niniejszym składam serdeczne podziękowanie Pani prof. dr zrehabilitowanej – Krysi – z tego miejsca , tu i teraz za kapitalnie – kapitulny wykład zamieszczony dzisiaj o 16.24!!!…i serdecznie pozdrawiam…masz kobieto zaiste smykałkę i lekką rękę w pisaniu, której trochę Ci zazdroszczę -_- -_- !

    Polubienie

  12. …pisała, nie pisała…jedno jest pewne – pisze z taką swadą, zacięciem i lekkością, że ręce same składają się do oklasków – bravo, bravo, bravo!!!

    Polubienie

  13. Wspomniałeś o reinkarnacji i chciałbym się do tego odnieść. Ja nie ponoszę odpowiedzialności za czyny z poprzedniego życia. To wręcz wyklucza rozwój jakkolwiek go nazwać, bo niemożna się uczyć na błędach skoro ich nie znasz. Wydaje mi się że jestem bliski już odkrycia prawdy, a przynajmniej swego czasu podążałem dobrą ścieżką, bo zdarzenie które miałem, może to potwierdzać. Pewny będę po śmierci czy dobrze kumałem te życie obecne. Specjalnie nie pisze o szczegółach bo nauczony doświadczeniem wiem, ze to za dużo dla ludzi. Ludzie żyją jak sam napisałeś wdrukowanym schematem, zależnym od miejsca zamieszkania, wiec trudno im się odnieść do innej prawdziwej rzeczywistości,bo zanegują to jako nie prawdę skoro dla nich nienamacalne. Nie wiem czy tobie to pomoże i czy będą jakieś reakcje z tego tytułu, ale spróbuj się zrestartować jakkolwiek to ujmując, stan się czystą jednostką bez wgranych programów, schematów. To oczywiście logicznie nie jest możliwe, ale w jakiś sposób oczyszcza jak sądzę na poziomie kwantowym, niestety nie tu fizycznym.Spróbuj to robić przed snem. Jak dotąd słyszałem tylko o jednej osobie która wspomina podobne doświadczenie co moje.
    A wracając jeszcze do reinkarnacji, to aby to trochę bardziej zrozumieć trzeba popatrzeć przez pryzmat nie tylko duchowieństwa ale tez technologi wielowymiarowej.
    Jak byś chciał pogadać przez tel. to napisz na mila , wydaje mi się ze nadajesz na moich falach i masz skłonności do filozofowania, podobnego do mojego a niema lepszego efektu jak wymiana myśli przez tel czy w realu. Korelacja z drugim człowiekiem strasznie winduje intelektualnie w każdym razie mnie, a szczególnie z człowiekiem któremu nie trzeba juz tłumaczyć bezsensu tego wdrukowanego życia.

    Polubienie

    • Wdrukowanych programów mozna się pozbyć – jest niemiło i boli!
      Do tego jak chcesz pogodzić reinkarnację ze swiadomościa tego życia? to niemozliwe! Mieszasz parę spraw – choć kapujesz!

      Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s