Bareizmy

O tym, jak zawarłem „pakt z diabłem”.. Jarek Kefir uchyla rąbka tajemnicy

O tym, jak zawarłem „pakt z diabłem”.. Jarek Kefir uchyla rąbka tajemnicy

dulszczyzna i hipokryzjaZacznijmy od tego, że świadomość pewnej ważnej rzeczy przyszła do mnie dość późno. Wiecie z moich felietonów, że lubię analizować, myśleć, dumać nad różnymi koncepcjami, zagadkami, zachowaniami pojedynczych ludzi jak i całych społeczeństw. To jest w zasadzie pewna forma medytacji i prowadzi do rozwoju, ale.. No właśnie.

Czy tego typu rozważania mogą być jednak destrukcyjne? Owszem, mogą. Są one potrzebne na pewnym etapie, gdy człowiek uczy się jak funkcjonuje świat. Ale z czasem stają się one trucizną. Ze światem należy się pogodzić, wybaczyć i zawrzeć pokój. Nie ma innej drogi, naprawdę. Tak, trzeba być trochę jak tacy cyniczni i podśmiechujący się z buntowników „poszukiwacze przygód” (przygód i duchowych, i oczywiście cielesnych), którzy nie boją się nawet zawrzeć paktu z diabłem.. By było im przyjemnie, tęczowo, kolorowo, bogato.

Ale nie, nie chodzi zaraz o sprzedawanie za śmiesznie niską cenę tego, co mamy najcenniejsze – duszy. Bo na satanizmie czy nawet magii chaosu, zawsze kończy się jak na pożyczce od instytucji będącej skrzyżowaniem mafii i amber gold. Dostaniesz coś raz, drugi, trzeci. A potem będziesz spłacał całe życie, i kilkaset (a nawet kilka tysięcy) lat po śmierci, gdy dorwie Cię bezlitosna, technologiczna, nie znająca skrupułów maszyneria astralu.

Chodzi mi o coś innego.. Tak jak na obrazku który jest wstępniakiem do tego artykułu. Żyjemy na świecie, który jest czymś w rodzaju czyśćca, twardej szkoły życia, może nawet piekła. Kto wie. Świat ten wynagradza i premiuje zło. I oczywiście, świat ten w okrutny sposób traktuje ludzi którzy starają się kierować empatią i etyką. To już wiemy. Takie są realia naszej planety, a my sami jesteśmy tu nie bez powodu. Teraz wielu z nas płacze, użala się.. Ale mina by co po niektórym zrzedła, gdyby dowiedzieli się jakiego zła dopuszczali się w poprzednich wcieleniach.

Czy pogodzenie się, zawarcie pokoju i zrozumienie tego świata, nie jest aby czymś w rodzaju „paktu” z samym „diabłem„? To rozsądźcie sami. Ale idźmy dalej w naszych rozważaniach. Prosta, wręcz chłopska prawda – ludzie są często po prostu skurwiali, skurwiali do szpiku kości. Nie kierują się oni ani empatią, ani etyką, ani żadnymi wartościami. Ba, oni nie kierują się nawet logiką. Mają swój „program” który im wmuszono w procesie wychowania, i nie akceptują niczego, co jest odmienne, nawet jeśli jest tylko trochę odmienne.

Tak więc ludzie w wielu przypadkach są po prostu skurwiali. I nie ma po co tego analizować, nie ma po co roztrząsać tego na czynniki pierwsze, ba, nie ma sensu tego nawet próbować zrozumieć.. No jak to, nie chcesz wiedzieć jak działa świat? Co więc z Twoimi artykułami?! Zapyta teraz niejeden Czytelnik. Ale chwila.

Otóż pisałem kiedyś, że gdyby na poważnie stosować kryteria naukowe w kontekście alkoholizmu, to 90% Polaków w wieku „rębnym” (18 – 60 lat) należałoby natychmiast ubezwłasnowolnić, hospitalizować psychiatrycznie i zaszyć esperalem. Niestety, państwo zezwala na tę morderczą narkomanię (czyli alkoholizm) a wszystkie programy zwalczania tej narkomanii są jedną wielką fikcją.

Ta sama zasada ma zastosowanie odnośnie schizofrenii (paranoi). Otóż schizofrenia czy też paranoja jest podstawą życia społecznego. To zbiorowa, planetarna schizofrenia, która jest zakorzeniona niezwykle głęboko. Mówiło o tym kilku znanych na całym świecie wirtuozów psychologii. Skąd się ta schizofrenia obejmująca całą ludzkość wzięła? Z rozdźwięku między naszą prawdziwą naturą (liberalną, rozwiązłą, wesołą, domagającą się zabawy) a tym, co dyktuje bezlitosna machina społeczno-towarzyska (konserwatyzm, purytanizm, monogamia, wzorce chrześcijańskie, które próbują trzymać w ryzach żądze tłumu, by cywilizacja jakoś trwała).

Ale ludzie jak to ludzie, musieli sobie z tymi restrykcyjnymi nakazami i zakazami jakoś poradzić. Powstała więc dulszczyzna. Wcześniej była ona nazywana „sarmactwem„. Dziś jest nazywana mentalnością leminga. Czy też „nowym purytanizmem„, charakterystycznych dla ogromnych, anonimowych i generujących przez to większą społeczną paranoję przedmieść miast. Ludzka psychika reaguje na tak skrajnie sprzeczne bodźce i wzorce ROZSZCZEPIENIEM – a więc społeczną schizofrenią.

Musimy to zrozumieć, okazać współczucie i wybaczyć tym skrzywdzonym przez naturę i z drugiej strony przez system, zagubionym ludziom. Sami tacy byliśmy i po części (mniejszej lub większej) jesteśmy nadal! Ta społeczna schizofrenia jest więc koniecznym mechanizmem obronnym. Bez niej ludzie nie mogliby się bawić, doświadczać życia, zdobywać doświadczeń. Ba, gdybyśmy przez poprzednie trudne i ciężkie wieki, byli tak konserwatywni i porządni (rzygam tęczą ) jak lubimy się przedstawiać, to ludzkość by zwyczajnie nie przetrwała. Bo nie rodziłyby się dzieci, nie byłoby dywersyfikacji materiału genetycznego, itp itd.

Dulszczyzna to prosty „program„, który można wręcz zrównać ze słowem „moralność„. Moralność to coś, co najczęściej dotyczy sfery ludzkich gaci (bardzo rzadko serca i umysłu). Lata świetlne wyżej są etyka i empatia. Dulszczyzna więc to myślenie w stylu:

Oficjalnie jesteśmy porządnymi, konserwatywnymi obywatelami, szanowanymi członkami społeczeństwa, monogamiczni aż do bólu.. Ale gdy nikt nie patrzy, to ściągamy gacie i hulaj dusza, piekła nie ma„.

Tak, jest to hipokryzja, ba, jest to w pewnym sensie złe. Ale gdyby ten mechanizm obronny (dulszczyzna, społeczna schizofrenia) nie istniał, to z jednej strony nie moglibyśmy doświadczać życia i uczyć się. A z drugiej strony, po prostu oszalelibyśmy. Tak, zarówno schizofrenia społeczna (zbiorowa), jak i schizofrenia typowo psychiatryczna, są mechanizmami obronnymi, wręcz ratunkowymi dla psychiki. Mówią o tym niektóre szkoły psychoanalizy, mówi o tym także germańska nowa medycyna.

I teraz najważniejsza część felietonu.. Oczywiste jest to, że możemy, a nawet powinniśmy starać się w pewnej części zrozumieć tę pokrętną logikę społecznej schizofrenii. Ale pamiętajmy o jednym, że nikt i nic – żaden człowiek, żaden mistrz psychologii, żaden mag czy nawet najpotężniejszy superkomputer – nie zrozumie w całości praw rządzących społeczną schizofrenią. Tego po prostu nie da się w całości rozgryźć, ogarnąć, zrozumieć.. Na pewnym etapie trzeba po prostu spasować, zawrzeć ten wspomniany wyżej pokój ze światem, wybaczyć.

Inaczej możesz wręcz osiwieć, czy sam stać się takim społecznym schizofrenikiem. Tu doskonale pasują trzy życiowe przysłowia:
-„gdy patrzysz się głęboko w otchłań, to otchłań zaczyna patrzeć się w Ciebie
-„uważaj by walcząc z potworami, nie stać się jednym z nich
-„sztuką jest przejść przez piekło nie stając się diabłem

Społeczna schizofrenia, dulszczyzna – jest taką otchłanią bez dna i bez granic, jest entropią i chaosem całkowitym, jest tworem którego nie da się przeniknąć.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

37 odpowiedzi »

  1. „Ba, gdybyśmy przez poprzednie trudne i ciężkie wieki, byli tak konserwatywni i porządni (rzygam tęczą ) jak lubimy się przedstawiać, to ludzkość by zwyczajnie nie przetrwała. Bo nie rodziłyby się dzieci, nie byłoby dywersyfikacji materiału genetycznego, itp itd.”

    – muszę zaprotestować. Znowu 😉 Najpierw należy uściślić jakiego okresu świata dotyczy rozmowa. Chodzi o czasy jaskiniowe czy te bliższe np. starożytność. Na samym początku rozród zapewne przypominał działania rodzin które obecnie nazywamy patologicznymi. Czyli ruchanko kiedy dzikus ma chcicę a z dziećmi jakoś to będzie. Natomiast w czasach gdy ludzie uzyskali świadomość niestety Jarku ale stawiam perły przeciw wieprzom że intensywne rozmnażanie zawdzięczamy właśnie naukom instytucji religijnych. Bo kto zachwala rozród dla samego faktu jak nie klechoły? Chyba tylko beneficjenci zasiłków na rumiane buźki ;> Na brak środków antykoncepcyjnych radzę się nie powoływać bo rozumny człowiek (nie jaskiniowiec) wie jak następuje zapłodnienie i jaką sekwencję ruchów należy zastosować aby go uniknąć 😉
    Pozdrawiam.

  2. Cyt: ” Czy pogodzenie się, zawarcie pokoju i zrozumienie tego świata nie jest zawarciem paktu z diabłem ? ”

    ODP: Nie, ponieważ to NIE jest moja wina. W ten sposób może rozumować ktoś, kto dał sobie wmówić i jest pod wpływem poczucia winy.

  3. Tak właśnie 🙂 ta nasza ziemia, to miejsce byśmy definitywnie potrafili rozpoznać co jest dobre a co złe, niezależnie od okoliczności zawsze to wiemy, a im bardziej się rozwijamy tym bardziej widzimy złożoność sytuacji i to co kiedyś mogło się wydawać białe zaczyna mieć odcienie szarości. Jesteśmy tu po to, by trwać w prawdzie obiektywnej. Oczywiście wiemy, że coś takiego nie istnieje, bo obraz zawsze jest widziany jakimiś oczami, czyli i tak jest on subiektywny. Dlatego upieranie się wyłącznie przy swoim zdaniu jako najsłuszniejszym nie ma sensu. Po co? To nasza własna prawda, my do niej doszlismy, poprzez indywidualne doświadczenia, obserwacje, wnioskowanie i jest NIEPOWTARZALNA. Nawet jeśli znajdziemy drugą osobę, która będzie się z nami zgadzać w jednym czy drugim aspekcie, to niekoniecznie musi to robić w kolejnym. I co? Od razu będziemy tą osobę nienawidzieć, skreślimy z listy znajomych? Nie możemy wpłynąć na zmianę opinii innych na dany temat, ale możemy podzielić się z tą osobą własną wiedzą, która być może przekieruje myślenie tego drugiego i pomoże mu zrozumieć więcej, dać pretekst do myślenia. No i im więcej rozumiemy, tym więcej mamy wybaczenia dla świata, choć nie mogę przeskoczyć zrozumienia tych, którzy doprowadzają dzieci do łez. Mam ochotę tym na samej górze łby poukręcać, ale wiem, że nie jestem w stanie do nich dotrzeć, więc moja złość i niedobre emocje tylko uderzają we mnie. Dlatego wolę tworzyć dobro wokół siebie, może inni zrobią to samo i będzie zataczać coraz szersze kręgi, aż być może dotrze kiedyś tam na samą górę rządu światowego i oni sami zapłaczą nad sobą, nad swoją bezkresną głupotą.

  4. Mądrość polega na rozróżnieniu dobra od zła. Kto wytrwale poszukuje mądrości, ten znajdzie ją. Mądry chodzi prostymi drogami, dlatego nie błądzi. Moją Drogą Prawdą i Życiem jest Pan Jezus Chrystus.

  5. Jestem pewien, że nie uchylasz Jarku swojego rąbka tajemnicy, bo nie byłbyś sobą.. 🙂 Rozpiera Cię jakaś tajemnicza, niepojęta siła.. Albo budzi się w Tobie coś wyjątkowego, nowego? Bądź Wielki! Nie! Bądź Sobą!!! Ja nie ogarniam otoczenia wokół mnie, bo już nie mam sił, by tłumaczyć lemingom…Zostawiam ich, bo szkoda mnie. Wszyscy mają jakieś problemy, kurwa choroby, tu mi wychodzi jakiś wrzód na plecach, jakieś kłopoty ze szwagrem, ze kotowi wychodzi jakiś robak z dupy itd. Gadają mi kurwa o czymś, myślę, że tego się sami boją… Zostawią mnie z tym i co mam zrobić? Pomagać Im? Ale nikogo nie ma, żeby porozmawiać tak na poważnie. Jarku, na te dziwne, jak zapewne wiesz bardzo dobrze święta, hihi. Bądź SOBĄ!!! Serdecznie Cię Pozdrawiam! Zjedz Pysznego Zająca, z jajami jak ze SŁońca… I Pamiętaj, jedz tylko te święcone… O ja pierdole… 🙂 Pozdrowienia dla Wszystkich czytaczy… Dziękuję Wam!

  6. „Czy pogodzenie się, zawarcie pokoju i zrozumienie tego świata, nie jest aby czymś w rodzaju „paktu” z samym „diabłem„?”.
    Kefir – niezwykle trafne spostrzeżenie.
    Zanim odrzucisz, to co napiszę, przeczytaj proszę uważnie i zastanów się głęboko.
    W Biblii jest napisane: „czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga” List Jakuba 4,4. Jestem pod wrażeniem, jak trafnie sparafrazowałeś Boże Słowo, tym bardziej, że znam Twój stosunek do Boga i religii. Wielu chrześcijan przyjaźni się ze światem, zawierając tym samym „pakt z diabłem”. Zgadzam się z Tobą w kwestii religii, i z tym, że odrzucasz ją pod każdą postacią. Nie zgadzam się z tym, że tym samym odrzucasz Boga. Jezus nie przyszedł na ziemię z zamiarem stworzenia jakiejkolwiek religii, powiedział: „przyszedłem, aby owce miały życie i miały je w obfitości” Jn. 10,10. Przyszedł, aby zapłacić na krzyżu cenę na nasze grzechy. „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne” Widzisz tu jakąś wstrętną, dającą poczucie winy religię? Owszem, najpierw trzeba uznać, że jest się grzesznikiem, i w takim stanie przyjść do Boga aby uzyskać przebaczenie i życie wieczne, Biblia nazywa to nowym narodzeniem.
    Chrześcijanie, którzy wierzą w Jezusa, a jednocześnie przyjaźnią się ze światem, uważam, że robią to z głupoty. Ty – całkiem szczerze i świadomie. Dlatego piszę, bo tylko ten, w którym nie ma zakłamania i obłudy jest w stanie poznać prawdę. Ale nawet, jeżeli poznamy wszelką mądrość świata, a nie będziemy mieć osobistej relacji z Jezusem – nic nam to nie da. Pozdrawiam

  7. https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/03/23/fiction-crucifixion-ukrzyzowanie-jezusa-nigdy-nie-mialo-miejsca-ponad-tysiac-lat-destrukcyjnego-programowania-slowian/

    „Informacja (kiedy już wypłynie w oficjalnym obiegu) o tym, że ukrzyżowanie Jezusa nigdy nie miało miejsca, będzie dla Polaków nie mniejszym szokiem egzystencjalnym, niż ponad tysiąc lat trwające kłamstwo o jego ukrzyżowaniu. Ta informacja to prawdziwa bomba metafizyczna – mentalne zmierzenie się z nią będzie dla Polaków wyzwaniem większym niż wszystkie historyczne hekatomby, jakich w swej bolesnej historii doświadczyliśmy.

    Ukrzyżowanie Jezusa nigdy nie miało miejsca. Misja Jezusa i jego prawdziwa nauka zostały zdalnie przejęte. Chrześcijaństwo (które w swej obecnej formie ma już bardzo niewiele wspólnego z prawdziwą misją i prawdziwym nauczaniem Jezusa) jest ziemskim projektem naukowym prowadzonym od wieków i zdalnie nadzorowanym przez cywilizację Plejadian (sobory, „objawienia”, np. Sobór Nicejski, Guadelupe, Fatima, Medjugorie).

    Misja Jezusa i jego prawdziwa nauka zostały zdalnie przejęte i obudowane hierarchiczną, piramidalną strukturą z wszystkimi jej atrybutami: doktryną, władzą sądowniczą i centralnym autokratycznym jednoosobowym (teoretycznie) zarządem. „Święte” księgi zostały (najzwyczajniej w historii) sfałszowane. Egzemplarze ze spisanym pierwotnym nauczaniem apostolskim zostały przez cesarza Konstantyna (wyznawcę Mitry) podstępnie wyłudzone, a następnie spalone.

    Niewielka ilość piśmiennych artefaktów z interesującej nas epoki na szczeście ocalała. Znana na razie fragmentarycznie, spisana przez Marię Magdalenę, niezmanipulowana ewangelia z pierwszej ręki znajduje się w jej grobowcu ukrytym w Pirenejach. Jego lokalizacja jest znana kilku wtajemniczonym istotom światła oraz francuskiemu Ministerstwu Kultury. Ale zarówno ono, jak i strażnicy watykańskiego matrixa, to… jedna loża (francuską kulturą, a więc interesującymi nas artefaktami związanymi z francuskim okresem życiorysu Marii Magdaleny przez wiele lat niepodzielnie zarządzał Frédéric Mitterrand – bratanek prezydenta Francji Françoisa Mitteranda, masona, oraz Jacquesa Mitterranda, Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu Francji).

    Watykańskie tajne archiwum zawiera takie perełki, że ludziom – chcąc nie chcąc – pospadają klapki z oczu, kiedy kurtyna podniesie się jeszcze bardziej, a światło zajaśnieje wreszcie na świeczniku, a nie będzie, jak dotąd, zazdrośnie trzymane pod korcem.

    Dwa wieki globalnej ściemy służyły zablokowaniu duchowego dziedzictwa Słowian oraz ich (a szczególnie nas, Polaków) udziału w ewolucyjnym (i kosmicznym tak naprawdę) procesie indukcji Wielkiej Zmiany na planecie Ziemia, która – czy ktoś to już ogarnia, czy jeszcze nie – jest na tę chwilę… centrum Wszechświata.
    Mit o ukrzyżowaniu Jezusa jest przemyślnym, strategicznie i informatycznie dopracowanym, konkretnym programem umysłowym zaimplementowanym w umysł genetyczny gatunku ludzkiego – jedną z kolejnych już gadzich wersji podania o ukrzyżowanym mesjaszu (ukrzyżowanie Prometeusza, ukrzyżowanie Odyna). Ten przemyślny program miał kilka podstawowych celów:

    1. Podstawowy przekaz do podświadomości, odciętej od Źródła i zagubionej istoty ludzkiej, był następujący: „Nie fikaj, bo skończysz jak ten tam”…

    2. Drugim przekazem do podświadomości było ulękowienie geometrycznej (święta geometria przestrzeni) figury typu algiz, która jest kluczem do prawdziwego wyzwolenia istoty ludzkiej z prawdziwych kajdan wyniesionych „z ziemi egipskiej, z domu niewoli”, przemyślnie zamontowanych w energetycznym polu istoty ludzkiej, w jakich dotąd (na razie) wszyscy tkwimy. Chodzi o energetyczny system czakralny (czakry, ćakry).

    Ukrzyżowanie… Ten przemyślny program wypełnił już swoje ewolucyjne zadanie na przestrzeni, kończy właśnie swój niechlubny żywot i będzie odtąd stopniowo, sukcesywnie i metodycznie… utylizowany.”

    • Algiz to pogańska runa, mi kilkanaście lat temu koleżanka zrobiła taki talizman, z wyrytą algiz, mam go do dziś 🙂 … skutecznie mnie chroni od demiurgicznych pasożytów, i pejsatych istot księżowych typu gmoś 🙂

    • Chyba mam farta,bo jakoś od dziecka modlitwy w kościele nie robiły na mnie wrażenia(świadomie,bo podświadomie pewnie jakiś program miałam wgrywany).Od dziecka bałam się widoku krzyża i tego trupa na nim.Zawsze mnie zastanawiało,czemu ksiądz czy zakonnica na religii z taką pasją mówią o męce pańskiej.Nie rozumiem ludzi,którzy obejrzeli film „Pasja”Mela Gibsona.To film dla jakichś sadystów chyba.Od dziecka kościół kojarzył mi się tylko ze śmiercią.Żadnej radości,tylko wciąż „moja wina”albo „wieczny odpoczynek”.Chrześcijaństwo to religia przepełniona smutkiem.
      I kto ma wiedzę o tym,co tak naprawdę wydarzyło się 2000 lat temu?Jak wiemy nawet współczesna historia jest na bieżąco fałszowana to tym bardziej taka sprzed tysiącleci.

      • Pan Jarek poruszył problem dulszczyzny.Zgadzam się z tymi spostrzeżeniami.Życie w społeczeństwie jest obwarowane setkami nakazów po to,aby jego struktura była trwała.Aby człowiek mógł funkcjonować nauczył sie wiele zakazów omijać.
        Jestem zwolenniczką pracy nad sobą.Chodzi mi o to,by nie być w sprzeczności z tym,co powinnam robić a z tym,co robię.Ciężko jest czasem gdy świadomość i umysł mówią jedno a w środku czujesz coś innego.Robienie na siłę różnych rzeczy(np.rzucanie palenia czy innych nałogów)podczas,gdy nie jesteśmy na to gotowi przypomina jazdę na włączonym hamulcu ręcznym.Czasem trzeba poczekać na moment,przebłysk,iskrę która uwalnia hamulec .Ciężka jest praca nad sobą:)Czasem mnie nachodziła pokusa by zawrzeć pakt z diabłem:)Lecz trzymam się z dala od takich myśli ,coś w środku mnie się sprzeciwia,na szczęście;))

      • ;))No widzisz,sam ksiądz się Ciebie pozbywał;)Ja byłam z tych grzecznych i sama z siebie się wymiksowałam 🙂

  8. Nie wypada sie nie zgodzić z tym co napisałeś. Doswiadczyłem – wiec wiem.
    Ja szedłem swoja drogą [każda dobra] i gdy puzle zaczęły układać się w obraz przeżyłem właściwie szok. Dostajesz swoja [nagrodę] jasność widzenia i rozumienia [nie jedno wyjaśniasz w pół zdania]. Jednak jest jeden dziwny problem
    Zaczynasz odczuwać samotność! Bardzo rzadko trafiasz osobę rozumiejaca co mówisz i myslisz. Ja na szczęście mam. Szukasz więc sobie podobnych [wyrzutków] bo pomimo swej wiedzy czujesz się zagubiony w tym dziwnym swiecie.
    Pozdrawiam

    • Nijak Gmosiu!
      Każdy ma swoją drogę – jedni opowiadaja o wibracjach, częstotliwościach, szarakach, obcych, zasianiu zycia, Anuaki. To nieistotne – to tylko słowa. Jak znajdziesz to zrozumiesz. Mnie to nie przeszkadza i nie widze w tym nic dziwnego. To sposoby opisania tego samego.
      Rodząc się [przychodząc z tamtego swiata] Próbujemy opisać swiat i wszystko co rozumiemy. Brakuje nam jednak odniesienia wiec zaczynamy wprowadzac dualizmy. Stad masz Dobro – Zło Góra – Dół Ciepło – Zimno Dzień – Noc Słońce – Księżyc Przyjaciel – Wróg Miłość – Nienawiść.
      Jednak to wszystko są sposoby opisania Jedności Boga Mocy Ducha Absolutu
      To złożony temat i trzeba go przeżyć – To tak jakbym niewidomemu miał opisać kolory
      Strasznie ciężko

      • Dla mnie Bóg jest Absolutem,Mocą i Światłem:)I wierzę,a właściwie to wiem,że jestem cząstką Absolutnej Jedności i że cząstka Światła jest we mnie:)
        Wiem także,że jeszcze długa droga przede mną dlatego dużo czytam nie negując niczego i przemyśliwuję słowa mistrzów duchowych i Wasze słowa też:)

        • Jeśli chodzi o zbrojenie to masz absolutna rację!
          Powinnismy miec cokolwiek. Pała proca gaz kamien – wszystko jak na początek starczy. Uwazam jednak ze jako rezerwista [stary ale wyszkolony] powinienem wiedziec gdzie sie udac po broń, skoro jej nie mamy jak Szwajcarzy w domach.
          Ten cały new age to sciema byś nie dostrzegał istotnych spraw
          Tak prawdę mówiac to chętnie wziołbym flache i usiadł do rozmowy z paroma wybranymi osobami. Rozmowa dotyczyłaby tego wszystkiego o czym tu nie mozemy sie nagadać. Moze zrobimy sobie taką Noc Kupały. Młodzi niech sie bzykaja, a starsi moga pogadać otwarcie przy ognisku

          • Jak zauważyłes juz mamy jeden powazny temat do rozmowy. W miedzy czasie przewineło sie też juz kilka ciekawych tematów
            Barykada – to nie moja bajka – ale w ostateczności jak mnie w- zdenerwują to nie ustapię
            Nie musisz pic brachu – chodzi o rozmowe. Mówie ze dopuki ludzie ze soba rozmawiaja jest szansa na porozumienie – jak przestana jest źle

        • W powyższy mój wpis wkradł się błąd.

          ,, A czego będą bronić ,,święci” ?” Oczywiście chodzi o słowo ,,nieświęci”

        • Było to ciężkie, ale warte przeczytania
          Zawsze czułem związek z natura – wiec chyba nie mam się czego obawiać!

        • WItam. Musiałem sobie Krysiu twój „wykład” skopiować. Sam tego bym lepiej nie ujął. Jeśli pozwolisz to zrzucę sobie twoje słowa na telefon i będę każdej osobie go cytował w razie jakiś rozmów o życiu, narodzie , Polsce czy systemie. Pełen szacun . Trafiłaś w samo sedno jestestwa w tym łez padole. Doskonała cybernetyczna analiza sytuacji „egzystencji” w systemie. Pozdrawiam.

        • Nie no Kryśka, nie rób se jaj. Wymień w punktach, o jakie konkretnie wartości Ci chodzi, których musimy bronić. Wiesz, a nie chcesz powiedzieć. Nieładnie z Twojej strony. ; )

        • ,, Twierdzisz że jesli zostana odrzucone religie – to nic nie zostanie! Fakt zniknie, cywilizacja, społeczenstwo, zasady, człowieczeństwo – ale pozostanie najwieksza siła zdolna zwalczyć i zmienić wszystko! ŻYCIE!
          Mozesz zostać pozbawiona wszystkiego, ale dopuki je masz – walczysz! ”

          Boguś, spodziewałam się, że ton mojego wpisu może być uznany za postawę pro kościelną, broniącą chrześcijaństwo.
          Nie w tym rzecz. Wiele razy podkreślałam, że religia, jaka by nie była, prędzej czy później zagęszcza dogmatami tworzony przez siebie pancerz, który więzi duszę, podcina jej skrzydła, wpycha w tunel cudzych interesów, pokazując kierunek drogi ciężką od złotych pierścieni dłonią.
          Nie oznacza to, że wyzbyte dogmatów, ludzkich nauk, zakazów i nakazów spotkania, zgromadzenia, podczas których rozmawia się o sensie istnienia, nie sa potrzebne, pożyteczne. Człowiek chociażby dla tego złotego sznura, wychodzącego z wnętrza istoty ludzkiej i biegnącego w górę, gdzieś wysoko, daleko, zrobi wszystko aby dowiedzieć się CO JEST NA JEGO DRUGIM KOŃCU(nawiasem; ten świecący złoto sznur, łańcuch to nie przenośnia – można go zobaczyć)

          Sedno tkwi w poziomie. W poziomie rozwoju ludzi. Setki milionów, jeśli nie miliardy, swoją percepcję myślową(definicje, rozumienie) zakotwiczają w religiach.
          Czyniły to od tysięcy lat i dzieje się to teraz.

          Ktoś powie, że na przykład Słowianie nie wyznawali żadnej religii. W porządku. Mogli wiedzieć o trójdzielności duchowego aspektu człowieka(świadomość, podświadomość i wyższe ja), mogli wiedzieć o Absolucie i po prostu wiedzieć o sposobach mistycznego łączenia się z Nim. Ale kult wyobrażeń Absolutu w postaci posągów, oddawanie czci świętym symbolom, miejscom, obrzędy, rytuały – to wszystko inicjowało wierzenia.

          No nie powiesz mi, że ledwo co narodzony Słowianinek, raczkując po trawie, świecił w pełni boskością! Przejmował wzorce, wiedzę i wierzenia od starszych. A, że po pewnym czasie dostrajał siebie do odbioru Kosmosu i jego energii, to inna sprawa – o ile to rzeczywiście miało miejsce! Możemy tak podejrzewać idąc za głosem historyków interpretujących znaleziska i wertujących stare księgi.

          Ponadto Imperium Lechii nie wzięło się znikąd. Przecież to oczywiste, że ŻYJEMY, ponieważ JESTEŚMY POTOMKAMI TYCH, KTÓRZY MORDOWALI SKUTECZNIEJ.
          Wspominając z rozrzewnieniem chociażby Słowiaństwo, nie należy zapominać równiez i o tym.

          Zatem miecz i wiara, miecz i przekonania, miecz i podbój w tzw. słusznej sprawie były dla człowieka NIEROZŁĄCZNE.
          Czy tak musi być zawsze? Kilkoro Bogusiów i Krysiów uważa, że ludzkość powinna dojrzeć do stanu, w którym tak być nie musi. Tyle, że nadal świat kotłuje się w religijnym tyglu i czy się to Bogusiom i Krysiom podoba czy nie, wiara i miecz mają się póki co w dobrej relacji.

          O ten stan, poziom ludzkości mi chodzi. Zmiana czegokolwiek zbiorową ŚWIADOMOŚCIĄ to piękne(należy to krzewić, pojmować), ale nie jest to jeszcze tak powszechne, nie osiąga punktu krytycznego, więc aby ŻYCIE wzięło górę niestety musi jeszcze trzymać w dłoni miecz.

          Odwieczne pytanie:
          ,,Schylić łeb i dać się zabić dla wiary, czy wcześniej pier ….lnąć kogoś mieczem, by przeżyć, dać szanse nowym pokoleniom i krzewić w nich tę wiarę i ducha przodków?”
          Przy ciągłych zamiarach depopulacji białych chyba ta druga opcja ma sens.

          Oczywiście, że wszyscy o tym wiedzą, ale boją się o tym mówić wprost!

          ,,Jestem taka uduchowiona, rozwinięta wewnętrznie! … , nie powinnam tak myśleć! … No pewnie! … i nie bedę, bo za chwilę mój ścięty, kołtuniasty łeb potoczy się z gracją piłki lekarskiej po zroszonej poranną rosą trawce!” No bez jaj! A w zasadzie, jeśli nie miałeś jaj, to na co ci głowa?! Czy tylko jako początek zsypu na żarcie?!

          Jak myślisz? Gdyby teraz istniało Imperium Lechii – te takie dobre, praworządne, uduchowione w prawdzie – jak wodzowie tego imperium zareagowaliby na muslimów?
          Lataliby wokół drewnianego posąga i siłą myśli odpierali nawałnicę?

          Nosz konie stojące obok, aby nie zerżeć się na suchy wiór ze śmiechu, same bez jeźdźców ruszyłyby do ataku!!! I roz ….liłyby to całe tałatajstwo!

          Namawiam do wojny? (ach … to takie przecież niecywilizowane skurwysyństwo!)
          Pozwolisz, aby ktoś bezkarnie na twoich oczach gwałcił twoją dziewczynę, matkę córkę, siostrę, sasiadkę? Mordował ludzi w twojej okolicy?
          Czy męskie jaja i kobiece łono posłużyło tylko do spłodzenia i ,,wyhodowania” istot na zatracenie?!
          To są niestety jeszcze istniejące realia!

          Tu w Jarkowej knajpie możemy swoje ego nadymać duchowością do granic możliwości każdego z nas, ale nie zapominajmy, że realnie, tuż za naszym płotem ktoś, JAKAŚ OBCA NAM RELIGIA WŁAŚNIE robi rozpierduchę w zniewieściałej sielaneczce europejskiej.

          Czym chcesz tę rozwałę powstrzymać? Zaprosić do Jarkowej knajpki i przy piwku dojść do porozumienia?

          W jaki sposób przed ludźmi ze średniowiecznym myśleniem obronisz swój spokój, swój stan ducha, to wszystko co dane ci było osiągnąć?

          Spójrzmy prawdzie w oczy kochany Bogusiu. Ludzkość na Ziemi jest nadal w większości na takim etapie rozwoju, w którym walcząc ze złem właśnie mieczem broni dobro.
          To dobro nazywa miłością. Jedni kochają przyrodę, inni wibrują sercem w stronę Kosmosu, a jeszcze inni potrzebują obiektu miłości w postaci proroka, guru, przewodnika etc.
          Wszyscy rezonują tą sama formą uczucia choć do obiektów różnie zdefiniowanych.

          ,,Ale nie! – krzyknie Krysia – wypieprzaj z mojej barykady, bo wierzysz w katolickiego Jezusa, w księżycowego reptila, w słowiańskiego Swaroga, w biblijnego yahwe! A w ogóle won z okopu ci, którzy nie określili siebie!!!”

          Pozdrawiam i gratuluję zwycięstwa w walce !
          Czy kiedykolwiek zwyciężyli ci, którzy żarli się między sobą na jednej barykadzie?
          Mało tego!, nawet do niej nie doszli! Miast myśleć o wspólnym duchu, brali się wcześniej za swoje puste łby, w których hula wiatr niewiedzy. Co bardziej światli (oczywiście według nich) emanują głupotą drwiny z tych, którzy rozpoczęli swoją życiowa wspinaczkę!

          ,,A potem powiedzą: ,, Nosz cholera!, gdzie ja byłem, gdy oni ginęli?!” – zaśmieje się Bóg i zasmuci nad odwieczną głupotą człowieka. Czy zasmuci? Też nie, bo Bóg jest Wszystkim. Oceanem, z którego jedna kropla-człowiek spada z własnej woli na piasek plaży, wysycha i wkurwia się na Ocean, że to On pozbawił ją siły ŻYCIA.

          Dla powyższej myśli pozwoliłam sobie spersonifikować Boga, co oczywiście nie jest prawdą.

        • Krysiu!
          Nie wiem ile masz lat [nieistotne], ale mam Cię za osobę myślacą i posiadającą duży zasób wiedzy. Specjalnie nie pisze o poziomach – bo nie docierają do mnie. Nie odebrałem Cię jako wojujacej Katoliczki lub podobnej istoty. Odbieram Cię jako osobę z która chciałbym wiele rozmawiać. Masz wiele do powiedzenia i mówisz w taki sposób ze muszę pogłówkowac by zrozumieć wszystko co masz do przekazania.
          Najchętniej to chciałbym wrócić w rozmowach z Toba [do początku] czyli zaczątki cywilizacji. Jak to się stało ze grupy plemienne zaczęły się łaczyć i pozwoliły kierować sobą przez wybrane osoby [wodzowie]. Potem powstanie religii i pierwszych miast – no i wszystkie towarzyszące temu zagadnienia.
          Odnoszę [podobnie do Ciebie] wrażenie że jesteśmy manipulowani. Wyczuwam skad nadchodzi zagrożenie. Nie moge sobie jednak uzmysłowić prawdziwych przyczyn tego co sie dzieje. Nie mam własciwie z kim o tym pogadać.
          Jesli zaczynam temat [uchodźców] to albo słysze bluźnierstwa, albo twierdzenia ze trzeba im pomagać. Mnie chodzi o rozmowę, a nie wysłuchiwanie emocji. Potrafię je odłaczyc i dyskutować [tego tez oczekuje od drugiej strony] Widzę ze można z Toba podyskutowac bo prawdę mówiąc nie wszystko rozumiem. Każda odpowiedź rodzi nastepne pytania, a one następne.
          Proponuję – przejdźmy na priv
          Bogdan

      • Moze i poeta – ale głowa nie ta! ha ha ha
        Juz lata swietności mam za sobą ale służyłem w dywizjonie technicznym samodzielnego pułku przeciwlotniczej artylerii rakietowej. Z kałacha umiem pociągnąć – bez obawy. Do tego wszystkiego mam [specjalny] stosunek do systemu. Widziałem juz swojego wnuka. Moge wiec słuzyć swoim doświadczeniem młodszym na barykadach. Nie mam w sobie agresji, ale tez nie nadstawiam drugiego policzka. Moge stawać nie tylko przeciw barbarzyńcom, ale i przeciw wybranym też!

  9. A może nazywał się Wiśniewski bo mnie właśnie taki grubas w drudiej klasie bił po twarzy i linijką po rękach,wredny typ,od tamtego okresu nie mogę spokojnie patrzeć na czarnosukienkowców.

    • Hehehe:) Jak mi kiedys ksiadz na mszy przylozyl w zebra z piachy i zapytal po co tu przyszedlem, wielbic szatana? To się odwrocilem, sprzedalem mu liscia w zaokularowany ryj i ucieklem z kosciola z placzem. To było chyba w 4 klasie podstawowki. Balem się o tym powiedziec w domu, bo mialem siniaka. Ale w koncu powiedzialem co i jak. Więc matka jak się dowiedziala to pojechala na plebanie i na wejsciu jebnela ksiezula z liscia w pysk:)

  10. …niniejszym składam serdeczne podziękowanie Pani prof. dr zrehabilitowanej – Krysi – z tego miejsca , tu i teraz za kapitalnie – kapitulny wykład zamieszczony dzisiaj o 16.24!!!…i serdecznie pozdrawiam…masz kobieto zaiste smykałkę i lekką rękę w pisaniu, której trochę Ci zazdroszczę -_- -_- !

  11. …pisała, nie pisała…jedno jest pewne – pisze z taką swadą, zacięciem i lekkością, że ręce same składają się do oklasków – bravo, bravo, bravo!!!

  12. GMO w kalifacie wolno mieć kilka żon więc może byłoby Ci lepiej,leżałbyś sobie np.na 5 ciziach po 23;DDD

  13. Wspomniałeś o reinkarnacji i chciałbym się do tego odnieść. Ja nie ponoszę odpowiedzialności za czyny z poprzedniego życia. To wręcz wyklucza rozwój jakkolwiek go nazwać, bo niemożna się uczyć na błędach skoro ich nie znasz. Wydaje mi się że jestem bliski już odkrycia prawdy, a przynajmniej swego czasu podążałem dobrą ścieżką, bo zdarzenie które miałem, może to potwierdzać. Pewny będę po śmierci czy dobrze kumałem te życie obecne. Specjalnie nie pisze o szczegółach bo nauczony doświadczeniem wiem, ze to za dużo dla ludzi. Ludzie żyją jak sam napisałeś wdrukowanym schematem, zależnym od miejsca zamieszkania, wiec trudno im się odnieść do innej prawdziwej rzeczywistości,bo zanegują to jako nie prawdę skoro dla nich nienamacalne. Nie wiem czy tobie to pomoże i czy będą jakieś reakcje z tego tytułu, ale spróbuj się zrestartować jakkolwiek to ujmując, stan się czystą jednostką bez wgranych programów, schematów. To oczywiście logicznie nie jest możliwe, ale w jakiś sposób oczyszcza jak sądzę na poziomie kwantowym, niestety nie tu fizycznym.Spróbuj to robić przed snem. Jak dotąd słyszałem tylko o jednej osobie która wspomina podobne doświadczenie co moje.
    A wracając jeszcze do reinkarnacji, to aby to trochę bardziej zrozumieć trzeba popatrzeć przez pryzmat nie tylko duchowieństwa ale tez technologi wielowymiarowej.
    Jak byś chciał pogadać przez tel. to napisz na mila , wydaje mi się ze nadajesz na moich falach i masz skłonności do filozofowania, podobnego do mojego a niema lepszego efektu jak wymiana myśli przez tel czy w realu. Korelacja z drugim człowiekiem strasznie winduje intelektualnie w każdym razie mnie, a szczególnie z człowiekiem któremu nie trzeba juz tłumaczyć bezsensu tego wdrukowanego życia.

    • Wdrukowanych programów mozna się pozbyć – jest niemiło i boli!
      Do tego jak chcesz pogodzić reinkarnację ze swiadomościa tego życia? to niemozliwe! Mieszasz parę spraw – choć kapujesz!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.